Okropny ojczym a zachowanie mamy..

10.06.09, 16:00
Drogie emamy
Pisze poniewaz musze sie wygadac,otoz moim wielkim problemem jest
juz od prawie 20lat..ojczym.Jeszcze nikogo tak szczerze
nienawidzilam i nienawidze jak jego. Od kiedy tylko pamietam byl
okropnym czlowiekiem,mama zaczela sie z nim spotykac kiedy mialam
5lat i od tamtej pory moj swiat zmienil sie o 180stopni.Do ich slubu
bylo ok(wzieli slub po pol roku znajomosci),byl przedobry ale
niestety po slubie pokazal jaki jest. Dobrze pamietam jak siadalam
mamie na kolanach,chcialam sie przytulic a on zwyczajnie mnie
wyganial z jej kolan,przytulal sie do niej i mowil ze teraz jest juz
tylko jego. to jeszcze nic bo z czasem zrobil sie agresywny,nie
jeden raz zostalam za uszy podnoszona do gory,dostalam plaskacza w
twarz czy kopnieta.Ale najgorsze bylo to ze wszystko go denerwowalo
i zwykle te nerwy rozladowywal na biciu mamy czy nas(mnie i brata).
Wszystko zwykle konczylo sie na machaniu rekami,pamietam doskonale
jak powywalal wszystko z półek kiedy mama powiedziala mu ze z bratem
jedziemy na kolonie-krzyczal ze darmozjady niech sie wezma do roboty
a nie beda odpoczywac.Te klotnie i bijatyki byly bardzo
czeste,niekiedy mama chodzila w ciemnych okularach aby zaslonic
siniaki.Kiedy byla w ciazy z przyrodnia siostra pamietam ze tak ja
pobil ze stracila przytomnosc.. sad i niestety tak bylo przez wiele
lat do czasu az skonczylam 19tke. Pewnego dnia kiedy wrocilam do
domu uslyszalam juz przed domem klotnie,oczywiscie z siostra
kazalysmy im sie uspokoic-ojczym wyszedl do salonu a mama siedziala
w kuchni i bylo tak do wieczora.W miedzy czasie widzialam dobrze jak
caly czas ojczyma nosilo,po kolacji nagle podszedl do mamy i uderzyl
ja z otwartej reki prosto w twarz,zaczal nia szarpac i wyzywac od
najgorszych.Bylam wtedy u siebie w pokoju(a to opowiedziala mi
siostra)niestety kiedy uslyszalam placz i krzyk siotry wybieglam z
pokoju jak najszybciej-widzialam jak z cala sila uderza jej glowa o
grzejnik..nawet teraz kiedy to pisze to łzzy kapia mi po
policzkach.. wzialam wazon lezacy na stoliku i oberwal nim w
glowe.siostrze kazalam uciekac przed dom a sama przy nim wyjelam
komorke i powiedzialam ze teraz go usadze na tyłku bo zadzwonie po
policje-powiedzial ze jesli to zrobie to nas wszystkich
pozabija.wybieglam przed dom i zadzwonilam..Nigdy nie zapomne jego
miny jak na mnie patrzyl kiedy rozmawialam z policja..te grozne
oczy..Tamtego dnia powiedzialam mamie zeby wybrala ja czy on bo
balam sie byc w jednym domu z nim.Powiedziala ze sie zastanowi nad
tym..i niestety zostal tam do dzis.Ja od tamtego dnia mieszkalam u
babci.Niestety slyszalam od brata ze nadal mama obrywala..


A w czym rzecz..Otoz od 2lat mam juz swoja rodzine,cudownego meza za
ktorego dziekuje kazdego dnia Bogu i synka ktory jest dla mnie całym
swiatem..i tutaj jest problem-mama widziala wnuczka tylko raz..
kiedy synek mial 3miesiace pojechalismy tam pokazac go wszystkim
(przedewszystkim najbardziej zalezalo mi na babci aby go zobaczyla
bo wlasnie skonczyla 92lata i nienadaje sie na wyjazdy(a mieszkamy
od nich 400km).Od tamtej pory nie pale sie tam jechac. Ostatnio
jednak zadzwonila siotra i powiedziala abym przyjechala z malym na
kilka dni,powiedzialam ze nie bo nie chce tam jechac. I sie
zaczelo..po jakims czasie zadzwonila mama z wielkimi pretensjami ze
mam ich gdzies. Powiedzialam jej otwarcie ze nie chce jechac,
(zawsze kiedy przekraczalam prog domu zaraz powracaly wspomnienia)
bo wole zostac u siebie-zaraz zaczely sie jej zale az nie
wytrzymalam i krzyknelam do niej"co sie dziwisz skoro ten dom to
bylo dla mnie pieklo"zreszta maz niechce abym tam zabierala synka bo
dobrze wie jakie bylo moje dziecinstwo.Rozlaczyla sie i juz mija
miesiac kiedy milczy..


Teraz sie zastanawiam czy dobrze postapilam,na jedno szkoda mi mamy
ale na drugie czuje do niej ogromna złosc.Nie czuje do niej
jakiejkolwiek wiezi,Tesknoty,To przeciez przez nia moje dziecinstwo
bylo okropne,gdyby go zostawila zaraz po slubie byloby wszystko
inaczej. Kiedy teraz jej to mowie to ona mowi ze to przeszlosc,a
wiem ze caly czas sie o cos kloca.Ale ja tej przeszlosci nie
potrafie zapomniec-to siedzi we mnie tak głeboko ze majac teraz
dwadziescia pare lat budze sie w nocy zlana potem bo sni mi sie jak
wszystkich w domu ojczym bije. Nie wiem co bym zrobila gdyby nie
babcia,to ona starala sie stworzyc nam normalny dom,zabierala do
siebie jak najczesciej bo wiedziala co sie dzieje w domu.To przeciez
przez mame i ojczyma przez prawie 15lat mialam w domu tylko 3 udane
swieta kiedy przez przypadek przyjechaly ciotki i mama z ojczymem
udawali ze sa w zgodzie,brakowalo w tym domu prawdziwego rodzinnego
ciepla.A co najlepsze rodzice nigdy nie pili alkoholu!

Co Wy byscie zrobily na moim miejscu?? Zapomniec o tym niepotrafie a
najchetniej bym sie odciela wogole od rodzinnego domu. I jednego
jestem pewna-nigdy ale to przenigdy niepozwolilabym na takie cos w
swoim domu a jeszcze tym bardziej aby to wszystko dzialo sie na
oczach Dziecka.Przepraszam za bledy!Pozdrawiam

    • asiaiwona_1 Re: Okropny ojczym a zachowanie mamy.. 10.06.09, 16:04
      ja bym pewnie zadzwoniła do mamy i zaprosiła ją do siebie. Też nie
      miałabym ochoty jeździć do tamtego domu. I nie mów, że to przez mamę
      miałaś koszmarne dzieciństwo. Bo to przez ojczyma.
      • ciekawakobieta24 Re: Okropny ojczym a zachowanie mamy.. 10.06.09, 16:11
        Zapraszalam ja juz nie jeden raz..ale mowilam ze sama bez ojczyma.
        Jego niechce widziec w swoim domu.Mysle ze robi jej o to klotnie i
        dlatego kiedy wspominam aby przyjechala to odmawia lub wykreca sie
        ze ma cos do zrobienia. Wiem ze glownym sprawca jest ojczym ale juz
        tyle ray obiecala nam(jak bylismy dziecmi)ze odejdzie a tu
        nic.Widziala jak cierpielismy ale nieposkutkowalo. Zwlaszcza ze to
        ojczym przeprowadzil sie do nas,do naszego domu bo mieszkal 50km
        dalej ze swoja matka.Moja mama zawsze byla niezalezna,miala swoje
        pieniadze bo on niedawal jej nawet zlotowki,byl taki dusigrosz ze
        jak kupowala nam owoce to na nia krzyczal ze trwoni pieniadze!wiec w
        czym problem wystawic faetowi walizki za drzwi?
      • kawka74 Re: Okropny ojczym a zachowanie mamy.. 10.06.09, 16:12
        I nie mów, że to przez mamę
        > miałaś koszmarne dzieciństwo. Bo to przez ojczyma.

        Jest w tym też i wina matki, jak zawsze wtedy, kiedy ważniejsze są spodnie, niż dzieci. W którymś momencie walka o utrzymanie rodziny razem przeistacza się w walkę o utrzymanie faceta przy sobie za dowolną cenę.
        Nie zaprosiłabym do domu kogoś, kto wybrał takiego typa zamiast własnego dziecka.
      • attiya Re: Okropny ojczym a zachowanie mamy.. 10.06.09, 16:48
        ale to matka na to pozwalała - gdyby rozeszła sie z nim dziewczyna miałaby
        normalniejsze dzieciństwo...
      • nangaparbat3 Re: Okropny ojczym a zachowanie mamy.. 10.06.09, 18:19
        I nie mów, że to przez mamę
        > miałaś koszmarne dzieciństwo. Bo to przez ojczyma.

        Mama dawala przyzwolenie na to wszystko. To mama,wiec dobrze bedzie jej
        wybaczyc, ale jest co wybaczac i nie ma sensu udawac, ze tego nie ma.
    • kicia031 Re: Okropny ojczym a zachowanie mamy.. 10.06.09, 16:29
      Nie chcialabym miec doczynienia z matka, ktora zafundowala mi w
      dziecinstwie pieklo za zycia w imie posiadanie chlopa w domu.
      Suka jest lepsza matka niz kobieta, ktora opisalas.
      • elske Re: Okropny ojczym a zachowanie mamy.. 10.06.09, 16:58
        chcwsz sie odciac od rodziny? Zrob to.Twoja mama juz dokonala wyboru.
        • mamamira Re: Okropny ojczym a zachowanie mamy.. 10.06.09, 17:56
          Zerwij kontakt,żyj własnym życiem,masz kochająca rodzinę.Przeszłość zostaw za
          sobą.Tak będzie lepiej dla Ciebie.Nie tylko ojczym jest winny,mama tak samo
          ponosi odpowiedzialność za wasze dzieciństwo.Dobrze widziała,wiedziała co się
          dzieje w domu i nic nie zrobił.Straszne
          • ca.melia Re: Okropny ojczym a zachowanie mamy.. 10.06.09, 18:15
            wybacz ale matka przedkładająca faceta nad dzieci jest skończoną idiotką.

            żyj , dbaj o rodzinę.

            Słusznie powiedziała tuu któraś z dziewczyn, Twoja matka wybrała - i to nie
            byłaś Ty.

            leje ją dalej? widocznie jej to odpowiada.
    • triss_merigold6 Re: Okropny ojczym a zachowanie mamy.. 10.06.09, 19:28
      Twoja matka jest dorosła i wybrała. Mogła inaczej, nie zrobiła tego.
      Wybrała gacie w domu zamiast spokoju i bezpieczeństwa dzieci. Masz
      pełne prawo nie jechać, zadbaj o swoje zdrowie psychiczne.
    • samanta31 Re: Okropny ojczym a zachowanie mamy.. 10.06.09, 19:46
      aż łzy mi sie cisn a do oczu...tez nie miałam łatwego życia z
      własnym ojcem..
      Ale moim zdaniem nie powinnas sie odcinac od Mamy, osoby takie jak
      ona najcześciej tez potrzebują pomocy, mam na myśli osoby
      uzależnione emocjonalnie od swojego oprawcy.
      Jeśli zerwiesz kontakt z Mama, kiedys gdy jej juz nie bedzie możesz
      tego żałowac, a czy tego własnie chcesz...Czy nie lepiej od czasu do
      czasu zacisnąć zęby i spotkać sie z nią?
      • triss_merigold6 Re: Okropny ojczym a zachowanie mamy.. 10.06.09, 20:25
        O przepraszam. Kobieta nie była żyjącą na pustyni analfabetką i
        gdyby chciała uzyskac realną pomoc to by ja otrzymała. Dzieciom było
        zdecydowanie trudniej. Pani swoimi decyzjami zniszczyła im
        dzieciństwo i spaprała psychikę.
        • bi_scotti Re: Okropny ojczym a zachowanie mamy.. 10.06.09, 23:41
          triss_merigold6 napisała:

          > O przepraszam. Kobieta nie była żyjącą na pustyni analfabetką i
          > gdyby chciała uzyskac realną pomoc to by ja otrzymała. Dzieciom było
          > zdecydowanie trudniej. Pani swoimi decyzjami zniszczyła im
          > dzieciństwo i spaprała psychikę.

          Triss - sa sytuacje, w ktorych naprawde lepiej jest milczec niz pisac tak
          nierozsadnie. Poczytaj, OK? I nie obrazaj sie ale syndrom battered woman jest
          opisany na wszystkie strony - tego typu postawy nie maja nic wspolnego z
          "podejmowaniem decyzji". Matka, z opisu autorki watku, jest ewidentna ofiara a
          poziom wyksztalcenia nie ma nic do tego. Tego typu tragedie zdarzaja sie na
          porzadku dziennym profesorkom, nauczycielkom, sprzataczkom, laborantkom,
          ksiegowym i tysiacu innych kobiet ze wszystkich warstw spolecznych. Straszne
          jest i to, ze tak wiele kobiet nie dotknietych taka tragedia pozwala sobie na
          okrutne oceny i czesto pogarde wobec ofiar. A wystarczy poczytac... i czasem
          uwazniej rozejrzec sie wokol siebie ...
          • madami Re: Okropny ojczym a zachowanie mamy.. 11.06.09, 12:17
            Matka jest nie tylko ofiarą. Może i zasługiwała by na litość czy współczucie
            albo i zrozumienie gdyby jej postępowanie nie doprowadziło do tragedii
            małoletnich dzieci, do koszmarnego dzieciństwa, które odciska piętno na całe
            życie. Więc mimo bycia pewnie bezwolną ofiarą syndromu wyuczonej bezradności,
            uzależnienia emocjonalnego od oprawcy JEST WINNA.
    • denay Re: Okropny ojczym a zachowanie mamy.. 10.06.09, 19:55
      Tamten dom to najprawdopodobniej dla Ciebie otwarta rana.
      Uważam, że słusznie się zachowałaś zapraszając matkę do siebie.
      To co ona postanowiła to już jej wybór.
      Dlaczego po raz kolejny to Ty masz obrywać za jej decyzje??
      Po co masz po raz kolejny przeżywać sytuacje sprzed kilkunastu lat
      skoro to dla Ciebie trauma...

      Czy kiedykolwiek - przy swoich objawach, pomyślałaś o terapii
      dla ofiar przemocy?
      Ze szczerego serca radzę przejść przez coś takiego.
      Kontaktu radzę szukać np. w ośrodku interwencji kryzysowej.
      • toniesamowite Re: Okropny ojczym a zachowanie mamy.. 10.06.09, 20:34
        matka jest tak samo winna jak ojczym.Ty bylas dzieckiem, nie
        potrafilas sie bronic-ona pozwalala na to,zeby spaprany psychicznie
        facet Cie okladal.Szczerze Ci wspolczuje takiego
        dziecinstwa.Gratuluje Ci,ze zdolalas zalozyc normalna rodzine,masz
        wspierajacego meza.
        Od rodzinki radzilabym Ci sie odseparowac.Jak widac,Twoja mama nie
        widzi w sobie winy i pewnie bedzie chciala wpedzic Cie w poczucie
        winy,ze nie chcesz jej odwiedzac.Olej to.
        Najwazniejsze jest Twoje zdrowie psychiczne i spokoj Twojej rodziny.
        Nie martw sie, Twoje dziecko nie ucierpi na tym,ze nie widuje sie z
        babcia-to nie zwichruje jego psychikiwink))
        pozdrawiam
    • selavi2 Re: Okropny ojczym a zachowanie mamy.. 10.06.09, 22:06
      Mam 42 lata, podobną matke, podobnego ojczyma, podobną sytuację i cięzką traumę
      z dziecinstwa, która przez trzydzieści parę lat rujnowała mi zycie.
      Cięzko mi było, kiedy na terapii, czarno na białym, sama sobie udowodniłam, ze
      moja matka mnie(i moich 2 przyrodnich braci) nie chroniła i pozwoliła krzywdzić.
      Ja nie udaje szcześliwej rodziny z kimś, kto mnie skrzywdził i nie powiedział
      nawet "przepraszam"
      Moja Mama powiedziała oprócz przepraszam jeszcze jedno zdanie: "Nie wiedziałam."
      I po tym jakos uczymy sie siebie od nowa, ale to dopiero od śmierci ojczyma.
      Nie gań się za takie podejsćie do mamy. Siła woli nie stworzysz czegoś z
      niczego. Wiem też, że to bardzo boli i złości, kiedy spostrzegasz, że tak
      naprawde matka nie była matka, bo pozwalala krzywdzić dzieci obcemu facetowi.
      Pozdrawiam
    • majenkir Re: 10.06.09, 23:27
      Ja bym na pewno jej nie wybaczyla i nie chcialabym miec z nimi nic
      wspolnego.
      • bi_scotti Re: 10.06.09, 23:43
        A nie moglabys sie spotkac z mama raz na jakis czas na "neutralnym gruncie"? W
        parku, w jakims klubie osiedlowym? Twoj ojczym nie musialby o tym wiedziec...
        Jesli masz sile, wspieraj matke - ktoregos dnia On Ja moze zabic sad
        • elske Re: 11.06.09, 00:40
          W klubie osiedlowym? Ona mieszka 400 km od matki.Jechac 400 km zeby spotkac sie
          gdzies na miescie? I zaraz z powrotem do domu?
          • bi_scotti Re: 11.06.09, 01:14
            elske napisała:

            > W klubie osiedlowym? Ona mieszka 400 km od matki.Jechac 400 km
            zeby spotkac sie
            > gdzies na miescie? I zaraz z powrotem do domu?

            smile Ej no nie wysmiewaj sie - nie mieszkam w Polsce od lat, jak mam
            przetlumaczyc "community centre"? 400 km w jedna strone to nie jest
            jakas szalona odleglosc i na pewno mozna sie przejechac na weekend
            raz na 2-3 miesiace, spotkac z mama. Mozna sie tez umowic "w polowie
            drogi" - zdeterminowane kobiety najczesciej znajduja sposoby na to
            zeby sie zobaczyc. Jesli obu stronom zalezy ...
            • elske Re: 11.06.09, 10:03
              Nie wysmiewam sie . Tutaj wychodzi na to,ze mamie najbardziej pasuje,zeby to oni
              do niej przyjechali.Kobieta zapraszala matke do siebie i za kazdym razem matka
              sie wykreca od spotkania.Mysle ze nawet spotkanie w polowie drogi nie wypali.
        • selavi2 Re: bi _scotti 11.06.09, 11:24
          Nie zapominaj, ze wsparcie należy sie ofierze.
          Tak, owszem mama autorki jest ofiara swego mężą, ale autorka jest też ofiarą,
          tyle , że właśnie swojej matki.
          W przypadku relacji dwojga dorosłych ludzi zgoda na bycie ofiarą i nierobienie
          nic z przemocą, nie chronienie dzieci, to swiadomy wybór tej pani.
          Ale w relacji rodzic dziecko, gdzie dziecko na skutek działań rodzica jest
          ofiarą, to nie dziecka rola, zeby wspierało rodzica, nawet jesli dziecko jest
          dorosłe. To czyniłoby to dziecko odpowiedzialnym za to co się dzieje w zyciu
          matki. A to matka ma byc odpowiedzialna za to jak i z kim zyje.
          Matka autorki nigdy nie dała swoim dzieciom wsparcia, nie przeprosiła, nie
          uznała swojego błedu. Niegdy tez nie chciała wsparcia, a jak dzieci podejmowały
          kroki by siebie i ja chronic, bojkotowała i okazywała niezadowolenie. Zgotowała
          dzieciom piekło na ziemi. I taka matkę ma wspierać córka? No wybacz...
          Mama autorki wybrała. Niestety nie autorkę, zięcia i wnuka. Bojkotuje wszelkie
          próby porozumienia, narzuca swoje warunki a nie ma do tego prawa.
    • watermelon_woman Re: Okropny ojczym a zachowanie mamy.. 11.06.09, 09:51
      Ciekawakobieto, po pierwsze bardzo mocno cie przytulam. Wiem, co przechodzilas (o szczegolach moich wspomnien wole nie pisac) i bardzo dobrze potrafie sobie wyobrazic twoj dylemat.

      Przeszlam podobna droge i moge cie zapewnic, ze kiedys dojdziesz do etapu, na ktorym odkryjesz spokoj, ale zalu, poczucia krzywdy i poczucia winy chyba nigdy sie nie pozbedziesz. Mozna sie nauczyc z tym zyc i to lagodzic.

      Moja zasada to: probowac wybaczyc, ale nie zapomniec.
      Po pierwsze, nie wybaczaj na sile. Nie wierz w swiatobliwe teorie, ktore mowia, ze MUSISZ wybaczyc. Nic nie musisz!!

      Pozwol sobie na gniew, zal i wszystkie jego skutki, czyli np. brak zgody na widywanie ojczyma. Po pierwsze MASZ PRAWO chronic sama siebie i MASZ OBOWIAZEK chronic synka przed takimi toksycznymi relacjami.

      Twoja rodzina to teraz twoj maz i twoj synek. Sluchaj swojej intuicji i jesli nie masz ochoty na wyjazd z synkiem, to tego po prostu nie rob. Twoja matka doswiadcza konsekwencji swoich wlasnych decyzji - podjela decyzje, ze wazniejszy jest facet w domu, niz bezpieczenstwo dzieci. Ona miala obowiazek was chronic i nie zrobila tego, teraz ty sama musisz poswiecic duzo czasu na budowanie wlasnej sily. Rob to, co cie wzmacnia, a nie to, co cie oslabia i sprowadza do roli malego, krzywdzonego dziecka. Juz nim nie jestes - jestes dorosla kobieta, ktora moze budowac wlasna, szczesliwa rodzine i wybierac, co jest dla niej dobre.

      Wybaczenie bedzie naturalnym stanem, ktory sie pojawi, jesli bedziesz uczciwa wobec samej siebie, jesli bedziesz sie chronic. Tylko wtedy bedziesz mogla nabrac sily, ktora po jakims czasie da ci odpowiedni dystans. A dystans pozwoli ci zobaczyc ojczyma, ktory mial koszmarne problemy z samym soba i nie umial ich rozwiazac w zaden inny sposob, lek twojej matki, ktora nie wiedziala co robic i jak sie wydostac z sytuacji... To nie jest usprawiedliwianie tych ludzi, bo wyrzadzili ci WIELKA krzywde. To jest spojrzenie na nich jak na male dzieci, nieswiadome w swoim dzieciecym egoizmie, jak wielka krzywde komus wyrzadzaja. Na zasadzie "Panie, wybacz im, bo nie wiedza, co czynia" (ale mi sie religijny cytat trafil wink )

      U mnie teraz w praktyce wyglada to tak, ze matka wie, ze zawsze ma u mnie otwarte drzwi, ale bez ojca. Ja do nich nie jezdze, bo co prawda sie uspokoili, ale dla mnie jest to powrot do przeszlosci i do calego tego cierpienia. Nie mam ochoty tego przezywac, wiec tego nie robie. Relacje wygladaja chlodno, bo moja matka nie potrafi zrozumiec dlaczego mam do nich obojga zal, ale trudno, dopoki zycia dopoty nadziei - pozwalam jej o tym spokojnie myslec, moze dojdzie do konstruktywnych wnioskow smile


      Ale sie rozpisalam...
      Temat, niestety, jest mi bliski. Trzymam za ciebie kciuki. Bardzo mocno.
    • selavi2 autorko 11.06.09, 11:29

      Ja bym się listownie konaktowała i tyle.

      Co do złości, poczucia zalu, gniewu i rozgoryczenia to mi pomogła terapia dla
      Dorosłych Dzieci Alkoholików. O tym ze jestem DDA dowiedziałam sie w 39 roku
      zycia. Pił moj ojczym. Jego picie ułatwiło mi robienie porzadków w swoim zyciu i
      emocjach, bo terapia dla DDA jest bezpłatna.
      Może pomogą ci strony dla DDA( wrzuc sobie w google), bo tak naprawde nie tzreba
      miec ojaca alkoholika, by zyc w rodzinie, która nie daje dzieciom poczucia
      bezpieczenstwa, wsparcia emocjonalnego, troski i miłości. Brak tych rzeczy
      wyciska niezatarte piętno na psychice dziecka i moze mu utrudniac dorosłe zycie.
      Na tych stronach moze znajdziesz dla siebie wskazówki, które pomoga Ci poradzic
      sobie z Twoim bólem i żalem.
      Powodzenia.
    • madami Re: Okropny ojczym a zachowanie mamy.. 11.06.09, 12:13
      Ja przede wszystkim poszukałabym dobrego terapeuty by poukładać przykre
      wspomnienia z dzieciństwa i wyklarować uczucia do matki.

      Drugi krok - moja noga nigdy nie postałaby w tym domu, zerwałabym całkowicie
      kontakty z ojczymem. Zapraszałabym rodzeństwo i matkę do siebie - jeżeli z
      zaproszeń nie skorzystają to trudno, nie masz wpływu na ich wybór.

      Warto jest też, że żaden szantaż emocjonalny nie ma prawa zmusić cię do pobytu w
      miejscu, które wiąże się z koszmarem dzieciństwa. Matka jest dorosła i odpowiada
      za swój los, ona wybrała tak a nie inaczej. Ty też jesteś dorosła i masz swoje
      zycie i swoją rodzinę, która w tej chwili jest najważniejsza.
Pełna wersja