ciekawakobieta24
10.06.09, 16:00
Drogie emamy
Pisze poniewaz musze sie wygadac,otoz moim wielkim problemem jest
juz od prawie 20lat..ojczym.Jeszcze nikogo tak szczerze
nienawidzilam i nienawidze jak jego. Od kiedy tylko pamietam byl
okropnym czlowiekiem,mama zaczela sie z nim spotykac kiedy mialam
5lat i od tamtej pory moj swiat zmienil sie o 180stopni.Do ich slubu
bylo ok(wzieli slub po pol roku znajomosci),byl przedobry ale
niestety po slubie pokazal jaki jest. Dobrze pamietam jak siadalam
mamie na kolanach,chcialam sie przytulic a on zwyczajnie mnie
wyganial z jej kolan,przytulal sie do niej i mowil ze teraz jest juz
tylko jego. to jeszcze nic bo z czasem zrobil sie agresywny,nie
jeden raz zostalam za uszy podnoszona do gory,dostalam plaskacza w
twarz czy kopnieta.Ale najgorsze bylo to ze wszystko go denerwowalo
i zwykle te nerwy rozladowywal na biciu mamy czy nas(mnie i brata).
Wszystko zwykle konczylo sie na machaniu rekami,pamietam doskonale
jak powywalal wszystko z półek kiedy mama powiedziala mu ze z bratem
jedziemy na kolonie-krzyczal ze darmozjady niech sie wezma do roboty
a nie beda odpoczywac.Te klotnie i bijatyki byly bardzo
czeste,niekiedy mama chodzila w ciemnych okularach aby zaslonic
siniaki.Kiedy byla w ciazy z przyrodnia siostra pamietam ze tak ja
pobil ze stracila przytomnosc..

i niestety tak bylo przez wiele
lat do czasu az skonczylam 19tke. Pewnego dnia kiedy wrocilam do
domu uslyszalam juz przed domem klotnie,oczywiscie z siostra
kazalysmy im sie uspokoic-ojczym wyszedl do salonu a mama siedziala
w kuchni i bylo tak do wieczora.W miedzy czasie widzialam dobrze jak
caly czas ojczyma nosilo,po kolacji nagle podszedl do mamy i uderzyl
ja z otwartej reki prosto w twarz,zaczal nia szarpac i wyzywac od
najgorszych.Bylam wtedy u siebie w pokoju(a to opowiedziala mi
siostra)niestety kiedy uslyszalam placz i krzyk siotry wybieglam z
pokoju jak najszybciej-widzialam jak z cala sila uderza jej glowa o
grzejnik..nawet teraz kiedy to pisze to łzzy kapia mi po
policzkach.. wzialam wazon lezacy na stoliku i oberwal nim w
glowe.siostrze kazalam uciekac przed dom a sama przy nim wyjelam
komorke i powiedzialam ze teraz go usadze na tyłku bo zadzwonie po
policje-powiedzial ze jesli to zrobie to nas wszystkich
pozabija.wybieglam przed dom i zadzwonilam..Nigdy nie zapomne jego
miny jak na mnie patrzyl kiedy rozmawialam z policja..te grozne
oczy..Tamtego dnia powiedzialam mamie zeby wybrala ja czy on bo
balam sie byc w jednym domu z nim.Powiedziala ze sie zastanowi nad
tym..i niestety zostal tam do dzis.Ja od tamtego dnia mieszkalam u
babci.Niestety slyszalam od brata ze nadal mama obrywala..
A w czym rzecz..Otoz od 2lat mam juz swoja rodzine,cudownego meza za
ktorego dziekuje kazdego dnia Bogu i synka ktory jest dla mnie całym
swiatem..i tutaj jest problem-mama widziala wnuczka tylko raz..
kiedy synek mial 3miesiace pojechalismy tam pokazac go wszystkim
(przedewszystkim najbardziej zalezalo mi na babci aby go zobaczyla
bo wlasnie skonczyla 92lata i nienadaje sie na wyjazdy(a mieszkamy
od nich 400km).Od tamtej pory nie pale sie tam jechac. Ostatnio
jednak zadzwonila siotra i powiedziala abym przyjechala z malym na
kilka dni,powiedzialam ze nie bo nie chce tam jechac. I sie
zaczelo..po jakims czasie zadzwonila mama z wielkimi pretensjami ze
mam ich gdzies. Powiedzialam jej otwarcie ze nie chce jechac,
(zawsze kiedy przekraczalam prog domu zaraz powracaly wspomnienia)
bo wole zostac u siebie-zaraz zaczely sie jej zale az nie
wytrzymalam i krzyknelam do niej"co sie dziwisz skoro ten dom to
bylo dla mnie pieklo"zreszta maz niechce abym tam zabierala synka bo
dobrze wie jakie bylo moje dziecinstwo.Rozlaczyla sie i juz mija
miesiac kiedy milczy..
Teraz sie zastanawiam czy dobrze postapilam,na jedno szkoda mi mamy
ale na drugie czuje do niej ogromna złosc.Nie czuje do niej
jakiejkolwiek wiezi,Tesknoty,To przeciez przez nia moje dziecinstwo
bylo okropne,gdyby go zostawila zaraz po slubie byloby wszystko
inaczej. Kiedy teraz jej to mowie to ona mowi ze to przeszlosc,a
wiem ze caly czas sie o cos kloca.Ale ja tej przeszlosci nie
potrafie zapomniec-to siedzi we mnie tak głeboko ze majac teraz
dwadziescia pare lat budze sie w nocy zlana potem bo sni mi sie jak
wszystkich w domu ojczym bije. Nie wiem co bym zrobila gdyby nie
babcia,to ona starala sie stworzyc nam normalny dom,zabierala do
siebie jak najczesciej bo wiedziala co sie dzieje w domu.To przeciez
przez mame i ojczyma przez prawie 15lat mialam w domu tylko 3 udane
swieta kiedy przez przypadek przyjechaly ciotki i mama z ojczymem
udawali ze sa w zgodzie,brakowalo w tym domu prawdziwego rodzinnego
ciepla.A co najlepsze rodzice nigdy nie pili alkoholu!
Co Wy byscie zrobily na moim miejscu?? Zapomniec o tym niepotrafie a
najchetniej bym sie odciela wogole od rodzinnego domu. I jednego
jestem pewna-nigdy ale to przenigdy niepozwolilabym na takie cos w
swoim domu a jeszcze tym bardziej aby to wszystko dzialo sie na
oczach Dziecka.Przepraszam za bledy!Pozdrawiam