affera123
15.06.09, 08:50
Kiedyś się żartowało w stosunku do facetów tak: nie kop dziecka, bo
może być twoje. Dziś trzeba mówić tak: lepiej, żebyś kopnął, niż
miałbyś przytulić. Niestety. Media przyniosły nam modę na pedofilię
na każdym rogu ulicy. Dziecko+facet=podejrzenie. Rozhisteryzowane
mamuśki szalały w przedszkolu mojej córki, kiedy okazało się, że
angielskiego będzie uczył mężczyzna. Nikt się nie dowie, co
przeżywała pani dyrektor wysłuchując jazgotu nawiedzonych kwok,
którym przeszkadza nawet, że nocny stróż też jest facetem. Byli
podobno swego czasu męscy kandydaci na przedszkolanki, ale władze
przedszkola nie zaryzykowały zatrudnienia choćby jednego, bo
oznaczałoby to chyba konieczność postawienia przy nim policjanta.
Modne są rozwody, podczas których matki celem zatrzymania przy sobie
wyłączności na kontakt z dzieckiem namawiają usłużne koleżanki, żeby
świadczyły, że byli mężowie molestowali swoje dzieci. Zagubione
dziecko w centrum handlowym? Lepiej obejść szerokim łukiem, bo
roztrzepana matka zamiast dziękować, że znaleźliśmy pociechę i
bezpiecznie odholowaliśmy pod jej skrzydełka, może nam urządzić
karczemną awanturę. I mój przykład sprzed roku: na klatce schodowej
mamusia pozostawiła niemowlę w wózku i poszła odprowadzić koleżankę
z tej klatki, tyle że na drugie piętro. W tym czasie przez klatkę
przewinęło się parę osób, w tym ja kilka razy (wyjście do sklepu,
spacer z kubłem na śmieci, kontrola skrzynki na listy,
przetrząśnięcie bagażnika samochodu celem wyjęcia zakupów z
poprzedniego dnia itp.). Minęło może 20 minut, zaniepokoiło mnie to,
że wózek stoi i nikt się nie zjawia. Postałam kolejne 10 minut, w
końcu zjawiła się mamuśka, której zwróciłam uwagę, że zostawiła
dziecko i poszła w cholerę, a tu się ludzie kręcą, w tym jacyś
nieznajomi z ulotkami, promocją Tele2, listonosz i inne typki,
których nie widuje się na codzień. I co? Z ust bądź co bądź ładnej
kobiety wytoczyła się fala bluzgów w moją stronę, a na koniec
usłyszałam, że mam zboczoną przyjemność zaglądać w wózki z cudzymi
dziećmi. Teraz, choćby ten dzieciak wył godzinami pod moimi
drzwiami, nie ruszę tyłka. Na placu zabaw jest podobnie, choć
przychodzę z własnym dzieckiem, to już nie raz usłyszałam, że nie
mam prawa rozmawiać z innymi dzieciakami, bo sobie mamusie nie
życzą. A co dopiero dotknąć, żeby na przykład obetrzeć zasmarkany
nos, co to, to nie! Ludziom tak odwala z nadmiaru telewizji i od
papki serwowanej przez kolorowe gazetki i szmatławe tabloidy, że
niedługo sfiksują do tego stopnia, że uwierzą,iż za chwile z nieba
przyleci ufo, żeby porwać ich ukochane dzieciaczki, bo tak, jak
kiedyś straszono dzieci Cyganami, którzy jakoby czekali tylko, żeby
je porwać albo opowiadano, że Żydzi wyrabiają macę z krwi "białych"
niemowląt, tak teraz mamy fobię w kierunku pedofili, których liczba
w populacji mężczyzn zdaje się wynosić 99%. Do tego mentalne
garkotłuki rozpuszczają plotki urastające do rangi miejskich legend,
że na takim, a takim osiedlu grasuje pan z czarną brodą, który
porywa małe dziewczynki albo chłopców o blond lokach itp. Paranoja!