mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje

15.06.09, 10:11
jak w tytule, mąż wczoraj kazał mi oddać mu pieniądze za wakacje, na
których byliśmy 10 miesięcy temu

miał pretensje, że jeszcze do tej pory nie rozliczyłam się z nim
    • mamamonika Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 10:14
      Kazał?

      A co grozi za złamanie nakazu? tongue_out
      Macie oddzielne konta? Kto finansował wakacje?

      Z drugiej strony to wy sobie ustalacie zasady rozliczeń - co z tego
      ze ja powiem, że dla mnie takie stawianie sprawy to idiotyzm? Co to
      wniesie do waszego układu skoro go w jakiś-tam sposób sobie
      skonstruowaliście?
      • ladna-pogoda Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 10:17
        konta mamy oddzielne, a jakie to ma znaczenie?

        płacił w wiekszości on, zarabia kilka razy wiecej, niż ja więc mnie
        nie byłoby stać na zapłacenie połowy

        ale też wydałam dużo pieniędzy, kupowałam sporo rzeczy na miejscu, z
        których i on korzystał
        • maniusza Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 10:19
          to faktycznie świetny w jednej z odwiecznych dyskusji na e-mamie
          konta osobne czy wspólne
          i cieszę się że od zawsze mamy wspólne. nie mówię że konta osobne są
          zupełnie be ale najwyraźniej trzeba umieć z tej opcji korzystać..
          • mlasskacz Podpucha mlodziezy z GW:-) 17.06.09, 18:37
        • mamamonika Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 10:21
          Takie, że każde z was ma swoje pieniądze a nie wspólne małżeńskie. W
          tym drugim przypadku nikt się "nie rozlicza" przed nikim (no, chyba,
          że "żywicielem" i wydzielaczem kasy jest pan mąż, co też się
          zdarza). A w przypadku de facto oddzielnych budżetów pewnie
          ustalacie jakieś zasady finansowania bieżących i większych wydatków?
          • ladna-pogoda Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 10:22
            ale rozdzielności majątkowej nie mamy, więc to nie ma znaczenia
            • mamamonika Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 10:25
              Jak nie ma jak ma? Przecież z opisu sytuacji widać, ze mąż ma
              wyraźne poczucie odrębności finansowej, posiadania "swoich"
              pieniędzy które może - lub nie przeznaczyc na potrzeby rodziny i z
              których "powinnaś" się mu rozliczyć?
              W takim razie zróbcie podsumowanie z rachunkami, proporcjami itepe.
              Tylko smętne to jakieś.
              • maniusza Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 10:28
                no własnie - smętne. u nas bez względu na to kto aktualnie zarabiał
                i ile pieniądze były i są NASZE. bez zaglądania kto ile zarabia a
                ile wydaje - po prostu sobie ufamy większe wydatki ustalamy razem i -
                jakoś to funkcjonuje od 14 lat.
                I nigdy - powtarzam NIGDY nie było w naszym domu kłótni na tym tle
                choć bywało że zarabiał tylko mąż, a bywało że tylko ja.
                tak więc dla mnie dziwne to trochę..
                • hagi_no nędzna prowokacja autorki 16.06.09, 23:16
                  na którą dało się nabrać tylu jeleni
                  • aqualung_my_friend Seksu nie było na tych wakacjach!!! 17.06.09, 00:57
                    I zapewne dalej nie ma.
                  • mallard Re: nędzna prowokacja autorki 17.06.09, 13:16
                    agi_no napisał:

                    > na którą dało się nabrać tylu jeleni

                    Raczej łań... wink
                • krzysztof-lis Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 19.06.09, 22:23
                  > u nas bez względu na to kto aktualnie zarabiał i ile pieniądze
                  > były i są NASZE. bez zaglądania kto ile zarabia a ile wydaje - po
                  > prostu sobie ufamy większe wydatki ustalamy razem i - jakoś to
                  > funkcjonuje od 14 lat.

                  Ciekawe jak wątkotwórczyni ustaliła z mężem ten większy wydatek na wakacje.
          • e_r_i_n Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 11:50
            Osobne konta oznaczają, że nie ma wspólnej kasy? A skąd takie przypuszczenie?
            • 4g63 Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 12:38
              konta w rodzinie powinny być trzy - jej, jego i rodzinne/wspólne, sposób zasilania wspólnego ustalany dowolnie, najlepiej proporcjonalnie do zarobków! i tyle mam do powiedzenia na temat kont
        • deodyma Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 11:34
          no to skoro konta macie oddzielne, wiec chyba nie powinnas sie
          dziwic, ze maz zada zwrotu kosztow???
          potem jedna z druga sie dziwia, ze za cos musza mezom kase oddawac.
          trzeba bylo myslec wczesniej, zanim zgodzilas sie na taki, a nie na
          inny uklad.
          jakby nie bylo, maz wychodzi duzo lepiej na oddzielnym koncie, niz
          Ty.
          • e_r_i_n Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 11:52
            Matko, co za bzdury uncertain
            Nawet w świetle prawa osobne konta nie sprawiają, że kasa nie jest wspólna. Co
            ma do rzeczy wspólne/osobne konto?
            • deodyma Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 12:07
              nie mowie tu o sobie, bo uwazam, ze kasa jest wspolna nawet wtedy,
              gdy sie ma oddzielne konta.
              kiedys z ja i moj maz tez mielismy konta oddzielne, ale kazde z nas
              mialo pin do swoich kont, on do mojego konta, ja do jego konta, wiec
              kasa wspolna byla.
              ale w wypadku niektorych osob wlasnie tak jest, ze jak maja konta
              oddzielnie, to dzieli sie to na moje i Twoje.
              znam takie przypadki, gdzie np babka na oczy nie widzi nawet
              zlotowki, jaka zarobi jej maz, bo to nie jej kasa, tylko jego i nic
              jej do tego.
              ale skoro autorka zgodzila sie na taki uklad, to chyba powinna
              liczyc sie z tym, ze maz upomni sie o zwrot kasy?
              no i wedlug tego, co ona tu pisze, to normalne, ze on sie tak
              zachowuje.
              na forum Etata nie tak dawno pojawil sie watek na temat kont.
              czesc wypowiada sie za wspolnym kontem, czesc za oddzielnymi kontami.
              • szarikdowozu Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 12:28
                Ale to nie jest kwestia wspólnego czy oddzielnych kont. Nie wyobrażam sobie
                sytuacji, rozliczania żony za wakacje - szczególnie jeśli bym więcej zarabiał.
                Jeśli opisana sytuacja jest prawdziwa, to facet jest totalnie beznadziejny.
                • deodyma Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 14:39
                  szarki, masz racje. facet jest beznadziejny, ale autorka tego chyba
                  nie widzi.
                  dla niej to normalne, ze sie tak zachowuje i tyle.
                  • pavvka Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 18.06.09, 10:36
                    deodyma napisała:

                    > szarki, masz racje. facet jest beznadziejny, ale autorka tego
                    chyba
                    > nie widzi.
                    > dla niej to normalne, ze sie tak zachowuje i tyle.

                    Gdyby było dla niej normalne, to chyba by nie przylatywała na forum
                    zakładać wątku na ten temat?
                    • deodyma Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 18.06.09, 13:43
                      to sobie poczytaj jej posty ponizejsmile
                      dziewcze sie martilo, ze jej watek znalazl sie na glownej stronie
                      gazety i przejelo sie, co bedzie, gdy maz to przeczytabig_grin
                      • pavvka Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 18.06.09, 14:16
                        Trochę poczytałem, i jednak wygląda, że ona ma z tym jakiś problem,
                        chociaż nie do końca wiadomo jaki.
                • fresh022 Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 15:28
                  i bardzo dobrze ,ze rzada zwrotu kasy !!! wiedzialas kogo bierzesz za męża big_grin
                • senseiek Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 18:06
                  > Ale to nie jest kwestia wspólnego czy oddzielnych kont. Nie wyobrażam sobie
                  > sytuacji, rozliczania żony za wakacje - szczególnie jeśli bym więcej zarabiał.
                  > Jeśli opisana sytuacja jest prawdziwa, to facet jest totalnie beznadziejny.

                  Beznadziejna to jest kobieta co zada od faceta kasy.. Niczym sie wtedy nie rozni od prostytutki..
                  • mamakulfona Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 20:43
                    beznadziejny jest facet, ktory nie potrafi zarobic na rodzine - w
                    tym na żonę. to dopiero zalosny gosc. moze od dzieci tez bedziesz
                    żądał zwrotu kasy jaką na nie łożysz? jak się kogoś kocha to chyba
                    naturalne, że chce sie z ta osoba dzielic wszystkim, w tym
                    pieniedzmi? a może sie mylę?
                    jak cię nie stać nie zakładaj rodziny tylko żyj w związku
                    partnerskim.
                    • sugarbox Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 22:04
                      > jak cię nie stać nie zakładaj rodziny tylko żyj w związku
                      > partnerskim.

                      Związek partnerski - jak sama nazwa wskazuje - jest partnerskismile
                      Tu też się trzeba dzielić...smile
                      • senseiek Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 17.06.09, 00:47
                        > Związek partnerski - jak sama nazwa wskazuje - jest partnerskismile
                        > Tu też się trzeba dzielić...smile

                        A zeby miec prawdziwe partnerstwo to oboje musza zarabiac, i to zarabiac podobne pensje. No bo o jakim partnerstwie moze byc mowia jesli maz zarabia np. 5000, a zona np. 1500.. Wtedy to jest zwykly sponsoring..
                        • franczii Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 17.06.09, 07:40
                          oj dziecko dziecko, partnerstwo to nie tylko pieniadze
                          Partnersto dotyczy wszystkich plaszczyzn zycia, jesli was laczy tylko kasa to
                          jestescie wspolnikami w firmie, a nie patnerami w zwiazku
                    • mmikey Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 22:51
                      Zdajesz sobie sprawę, że przeciętny zarobek (mediana - a nie średnia którą
                      zawyżają bogaci!) w tym kraju to 2400pln brutto, co daje 1700pln. Biorąc pod
                      uwagę czterosobową rodzinę daje to ok 400pln na osobę. Trochę za mało.

                      Jeżeli przeciętny człowiek nie może założyć rodziny to coś jest z Twoją teorią
                      nie tak.
            • daga_1 Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 17:05
              A to, że wyraźnie widać, że mąż uważa że jego pieniądze są na jego potrzeby a
              żona ma mu oddać, to co wydał na wakacje na nią.
              • e_r_i_n Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 20:24
                Nadal nie wiem, co do tego ma wspólne/osobne konto.
        • szarikdowozu Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 12:22
          Jeśli to nie prowokacja, to uważam Waszą sytuację za nienormalną. To jakiś
          obłęd, jeśli w małżeństwie czy innym związku ludzie muszą się rozliczać z
          wydatków. A ze wspólnych wakacji.........to już jakiś idiotyzm.
        • morekac Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 14:16
          Wystawiaj mu faktury za ugotowanie obiadu, umycie wanny i opiekę nad
          dziećmi.
    • wieczna-gosia Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 10:27
      ale co- tak z milosci czy sie poklociliscie? no jakby czegos mi brakuje w tej
      historii smile
      • grzalka Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 10:30
        prawda?

        ewidentnie brakuje, małżeństwo sobie trwa, sielanka i nagle on jej sie każe
        rozliczyć za wakacje...

        my też mamy osobne konta, ale gospodarstwo wspólne i nikt nikogo z niczego nie
        rozlicza, jakby mój mąż kazał mi się rozliczyć za wakacje albo cokolwiek innego
        sprawdziłabym czy nie ma gorączki, gdyby nie miał zapytałabym co chce w ten
        zawoalowany sposób przekazać
        • ladna-pogoda Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 10:36
          no my tez mamy wspólne gospodarstwo, mamy dzieci

          nie przyszedł do mnie przez te 10 mcy, że mam mu oddać tyle i tyle

          skąd ja mam teraz pamietać, ile wydałam i na co

          kupowałam przecież rzeczy dla siebie typu perfumy, bieliznę, ubrania
          jakieś, japonki, bo mi sie porwały itp

          i kupowałam też duzo rzeczy dla wszystkich typu jedzenie, bilety

          i jak teraz po 10 miesiącach mam pamiętać, co ja dokładnie kupiłam i
          ile to kosztowało, zresztą on też nie będzie pamiętał przecież
          • maska-rada Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 16:47
            kobieto.........ten problem jest w tobie...!!!!!!
            bo,ty jak widać tolerujesz taki układ i jesteś bezradna wobec swojego pana i
            władcy.Rany boskie....!!! XXI wiek...!!!!
          • bob_arctor Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 19:56
            no my tez mamy wspólne gospodarstwo, mamy dzieci
            >
            > nie przyszedł do mnie przez te 10 mcy, że mam mu oddać tyle i tyle
            >
            > skąd ja mam teraz pamietać, ile wydałam i na co
            >
            > kupowałam przecież rzeczy dla siebie typu perfumy, bieliznę,
            ubrania
            > jakieś, japonki, bo mi sie porwały itp
            >
            > i kupowałam też duzo rzeczy dla wszystkich typu jedzenie, bilety
            >
            > i jak teraz po 10 miesiącach mam pamiętać, co ja dokładnie kupiłam
            i
            > ile to kosztowało, zresztą on też nie będzie pamiętał przecież

            Mnie taka możliwość przychodzi o głowy, że Twój mąż znalazł się w
            jakiś straszliwych kłopotach finansowych, o których nie wiesz i to
            jest swego rodzaju akt desperacji. Może stracił pieniądze (hazard,
            nieudane interesy), może ma jakieś niebezpieczne długi. Tak sobie
            tylko szkicuję możliwości. Pozdrawiam
            • lady_nina Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 17.06.09, 09:25
              no a jesli nawet, to co z tego? zona ma mu teraz te straty na
              nieudanych interesach czy hazardzie pokrywac, bo ja hojnym gestem
              pan zabral na wakacje 10 miesiecy temu, a ona sie tam jeszcze tak
              rozszalala kupujac te japonki??
              • bambuko.2 Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 17.06.09, 11:20
                nie chodzi o to ze ma oddawac!
                Bob_arctor madrze gada - moze wlasnie chodzi o taki problem i to jest znak, ze trzeba pogadac, pomoc- niekoniecznie finansowo. To moze sie przerodzic w wiekszy stres.
                Opcja 2: Facet "odbiera" kase, bo planuje juz niedlugo zniknac. Przykre, ale tez mozliwe.
                Stawiam na jedno z tych 2, bo na oba przypadki znam realny przyklad z wlasnego otoczenia.
                • pan.swiata Kup naszyjnik i wyślij z mulatem na Karaiby 19.06.09, 23:33
                  Stary weź swojej kobiecie kup naszyjnik za co najmniej kilka tysięcy złotych
                  kwiaty na przeprosiny, wręcz bilet na Karaiby najlepiej z 19 letnim mulatem i
                  daj złotą kartę.
                  Żal.pl mamy równouprawnienie. związki partnerskie, czyli wszystko na pół-proste.
                  Kobiety na traktory....
      • black_tangens Uwazaj, bo to pierwsze czerwone swiatelko, bo 16.06.09, 12:27
        u moich rodzicow byla identyczna sytuacja na poczatku ich kryzysu malzenskiego.
        Sytuacja wyjsciowa byla taka jak u ciebie, tzn. ojciec zarabial kilka razy
        wiecej niz mama. No, ale ojciec mial czas na rozwijanie swojej firmy, podczas
        gdy mama musiala nas dzieci nianczyc, wiec to sie odbilo na jej karierze. Potem
        moj ojciec wpadl w kryzys wieku sredniego i zaczal mamie wszystkie pieniadze
        wypominac i rozliczac. Poza tym jeszcze mial inne odbicia. Omal nie doszlo do
        rozwodu. Kryzys mu minal jak wszedl w meskie klimakterium, tzn. okolo 55 roku
        zyciasad Ale co mysmy sie nacierpielisad
        Musisz uwzglednic fakt, ze mezczyznom czasami odbija, szczegolnie jesli sa w
        srednim wieku i dobrze zarabiajasad Skutki moga byc rozne. Ogolnie uwazam jego
        zachowanie za chamskie, bo rodzina to wspolnota i jesli zona zarabia kilka razy
        mniej niz maz to on jako dzentelmen moglby ja przeciez raz do roku zaprosic na
        wlasny koszt na wakacje. Np. jako podziekowanie za caly rok pracy w domu. Jak
        bylas jeszcze jego dziewczyna to chyba tez jak zapraszal cie do kina czy
        kawiarni to placil za ciebie? Dlaczego mu sie teraz odmienilo, mimo ze jak
        napisalas zarabia kilkakrotnie wiecej od ciebie? I nastepne pytanie: na co
        wydaje twoj maz te nadwyzke pieniedzy na swoim koncie? U niektorych tak jest, ze
        wydaja wiecej na kochanke a zona to juz mu zawadza.sad
    • chicarica Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 10:41
      Wystaw mu rachunek za seks za te 10 miesięcy po cenach rynkowych i powiedz że
      wyszło, że musi Ci jeszcze dopłacić 3 koła.
      Ciekawe co on na to.
      • margotka28 chicarica 15.06.09, 10:45
        dobre wink
        • ladna-pogoda Re: chicarica 15.06.09, 10:47
          no tak, ale gdyby on PRZED WYJAZDEM powiedział, że mam mu oddac
          połowe, to bym inaczej podeszła do tego, bo nie pojechałabym, bo by
          mnie po prostu nie było stać

          ciekawe, jak bedzie w tym roku, bo powiedział, że bez uzgodnien
          finansowych nigdzie ze mną nie jedzie, tylko miedzy nami jest
          przepaśc finansowa i mnie raczej na wypasione wakacje nie bedzie
          stać, a jego stać
          • chicarica Re: chicarica 15.06.09, 10:53
            Ty też dopiero PO seksie wystawiasz rachunek...
            Policz mu tak za ten seks, żeby w sam raz wyszło że starczy Ci za to na wakacje wink
          • chloe30 Re: chicarica 15.06.09, 10:56
            ladna-pogoda napisała:

            > tylko miedzy nami jest
            > przepaśc finansowa

            przepaść finansowa to może byc między mna a moja przyjaciółką, która
            ma wszystko

            przepaść mogła byc między mną i moim mężem w czasach przedślubnych

            w małżeństwie takie stwierdzenie nie przyszłoby mi do głowy, nawet
            przy posiadaniu oddzielnych kont.
            • ladna-pogoda Re: chicarica 15.06.09, 11:06
              no jest, bo jego stac na więcej

              mnie nie stać na takie wakacje, na które on chciałby pojechać,
              zarabiam duzo mniej
              • ladna-pogoda Re: chicarica 15.06.09, 11:08
                nie jestem trolem po pierwsze

                po drugie, pytajcie, jesli chcecie wiedzeć cos więcej, odpowiem na
                pytania
              • chloe30 Re: chicarica 15.06.09, 11:09
                ladna-pogoda napisała:

                > no jest, bo jego stac na więcej
                >
                > mnie nie stać na takie wakacje, na które on chciałby pojechać,
                > zarabiam duzo mniej

                ty
                nie rozumiesz co ja piszę
                WAS STAĆ
                małżeństwo to współnota, równiez ekonomiczna
                ale skoro ty sama pbstajesz że JEGO STAĆ, to nei dziw się że mąz
                traktuję zarobione przez siebie pieniądzę jako wyłącznie swoja
                właśność
              • hella_79 Re: chicarica 16.06.09, 12:45
                ale jesteście małżeństwem, rodziną? tworzycie razem jakąś wspólnotę - to chcą Ci cały czas tutaj dziewczyny przekazać. że mimo osobnych kont nie ma w normalnie funkcjonującym małżeństwie "moje, twoje".
                Twój mąż zachowuje się tak, jakbyś była dla niego jakąś znajomą;/
                a co z dziećmi? kto im funduje wakacje, kursy i różne inne rzeczy? jeżeli głównie tatuś, to może lepiej odsunąć go od tego, bo jeszcze dzieciakom na osiemnastke fakture wystawi ;/

                to, co opisujesz jest dla mnie chore: albo jest związek, wzajemne zaufanie i WSPÓLNE życie, albo jakiś chory układ, którego normalną rodziną nazwać nie można
          • amilos Re: chicarica 15.06.09, 11:46
            to jest Twój mąż czy kolega z pracy, między mną a dyrektorem też jest przepaść
            finansowa, w małżeństwie zarabiamy różnie, ale na wspólną rodzinę.
          • fc_pl Re: chicarica 16.06.09, 14:00
            > ciekawe, jak bedzie w tym roku, bo powiedział, że bez uzgodnien
            > finansowych nigdzie ze mną nie jedzie, tylko miedzy nami jest
            > przepaśc finansowa i mnie raczej na wypasione wakacje nie bedzie
            > stać, a jego stać

            ja postoję, co za chory układ. to twój mąż czy księgowy?
          • stykrotka Re: chicarica 16.06.09, 15:37
            Ha ha ha...
            Nie mogę jak tak czytam.
            Mi to wygląda na jakąś prowokację.

            No sorry, ale to jakaś kpina to co piszesz a ty sama nie widzisz co piszesz wink
            Twój mąż to okropny sknerus. To co? jak nie będziesz miała kasy na wakacje to
            nie będziesz z nim jechała?
            I tak co roku?


            • niebieska.biedronkaa Re: chicarica 17.06.09, 08:22
              stykrotka napisała:

              > Ha ha ha...
              > Nie mogę jak tak czytam.
              > Mi to wygląda na jakąś prowokację.
              >

              Niekoniecznie. Szwagier pewnego dnia (po około roku małżeństwa)
              mojej siostrze też "wystawił rachunek" za wakacje, restauracje, kino
              i .. zwykłe, codzienne zakupy. Skubaniec miał wszystkie paragony i
              rachunki. Jak urodziła im się córeczka i była w domu po
              macierzyńskim, bo mała chorowała, to gdyby nie rodzina to nie wiem
              jakby było. On jadał w knajpkach, a jej zaproponował, że pożyczy
              kasę, żeby mogła sobie kupić coś do jedzenia (chciał, żeby mu
              podpisała umowę pożyczki). Zdarzają się niestety tacy psychole.
              Gdybym osobiście takiego nie spotkała też bym nie uwierzyła.


          • zawsze.aliks Re: chicarica 16.06.09, 18:20
            Czy ty mu obca jesteś, niczym pani z warzywniaka za rogiem? Na czym
            właściwie opiera się wasz związek?
          • lidia341 Re: chicarica 16.06.09, 19:15
            ładna-pogoda to twój mąż? Czy kolega? To z nim nie jedź, a jego spakuj i za
            drzwi. Jeśli nie macie rozdzielności majątkowej to niech się wypcha. Co to za
            małżeństwo gdzie mąż każe oddać Ci połowę za wyjazd. Przeciez to wasze wspólne
            pieniądze, mimo że różne konta. Ja tego nie rozumiem.Ech szkoda gadać.
          • pos3gacz Re: chicarica 17.06.09, 00:20
            ladna-pogoda napisała:

            > no tak, ale gdyby on PRZED WYJAZDEM powiedział, że mam mu oddac
            > połowe, to bym inaczej podeszła do tego, bo nie pojechałabym, bo
            by
            > mnie po prostu nie było stać
            >
            > ciekawe, jak bedzie w tym roku, bo powiedział, że bez uzgodnien
            > finansowych nigdzie ze mną nie jedzie, tylko miedzy nami jest
            > przepaśc finansowa i mnie raczej na wypasione wakacje nie bedzie
            > stać, a jego stać
            =========================================
            Jestem już stary,ale czegoś tu nie bardzo rozumię.
            Z tego co piszesz, to wychodzi, że oboje macie nie pokolei.
            Zaczynasz się motać w odpowiedziach i przypuszczam, że
            to tylko i wyłącznie głupia prowokacja.
        • stacja.kosmiczna.zbawienie raczej 17.06.09, 09:30
          kiepskie bo to oznacza ze w tym momencie maz moze isc i do zawodowej prostytutki
          jak ma ochote na seks
          • chicarica Re: raczej 17.06.09, 11:18
            A niech idzie w pizdu. Im szybciej tym lepiej.
            Ja pierniczę, 5 minut bym z takim gościem nie wyrobiła. Do etapu męża raczej by
            w ogóle nie doszło.
      • 4g63 Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 12:43
        > Wystaw mu rachunek za seks za te 10 miesięcy po cenach rynkowych i powiedz że
        > wyszło, że musi Ci jeszcze dopłacić 3 koła.
        > Ciekawe co on na to.

        on też niech wystawi za seks po cenach rynkowych! widzisz jakieś przeciwskazania??
      • paula_oski Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 13:05
        He h e he niezłe ,ciekawe co on by na to powiedział.
      • zielony.raj Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 17:08
        "Wystaw mu rachunek za seks za te 10 miesięcy po cenach rynkowych i powiedz że
        wyszło, że musi Ci jeszcze dopłacić 3 koła.
        Ciekawe co on na to."

        A ja myślałam, ze żona to taka darmowa prostytutka LOL
        • eye-witness Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 17.06.09, 10:21
          z zona jest lepiej, bo nawet gumy zalozyc nie trzebawink

          ale to dziala w obie strony - facet tez jest w takim razie prostytutka. no,
          chyba, ze zony nie traktuja seksu jako przyjemnosc.
        • mamakulfona Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 17.06.09, 10:33
          jak prostytutka to nie darmowa - jedno drugie wyklucza
      • eye-witness Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 17.06.09, 10:19
        radzisz, zeby sama siebie sprowadzila do poziomu dziwki? super!

        dlaczego niektore kobiety traktuja seks jak nagrode dla faceta za to, ze byl
        grzeczny? czy takie kobiety nie czerpia przyjemnosci seksu, traktuja go jako
        obowiazek, usluge w zwiazku? jesli tak, to wspolczuje. nic dziwnego, ze tacy
        faceci znajduja sobie kochanki, ktorym nie musza byc wdzieczni za rozlozenie nog.
        • chicarica Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 17.06.09, 11:19
          Nie zrozumiałaś chyba. To było żartobliwie napisane.
    • przeciwcialo Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 10:46
      A macie rozdzielnosc majątkowa czy cos w tym stylu? jestescie
      małzeństwem czy nie?
      Gdyby mi mąż cos takiego powiedział postukałabym mu palcem w głowe.
      • ladna-pogoda Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 10:48
        nie mamy rozdzielności, jestesmy małżeństwem, mamy dzieci
        • przeciwcialo Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 10:53
          NO to nie wiem jak można w ten sposób funkcjonowac.
          • black_tangens Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 12:39
            Poza tym jak nie macie rozdzielnosci majatkowej i macie wspolne dzieci to ja bym
            na twoim miejscu wyszla z zalozenia ze te wakacje to mi sie naleza i niech maz
            placi. Skoro zarabia i tak kilkakrotnie wiecej niz ty to jego stan konta bardzo
            na tym nie ucierpi. Pomysl ktoregos z forumowiczow z zaplata za prace domowe,
            ktore zapewne ty wykonujesz czy za ugotowanie obiadu czy sekssmile lub za opieke
            nad dziecmi tez uwazam za swietny.
            I jeszcze jedno: czy twoj maz zdaje sobie sprawe ze nie majac rozdzielnosci
            majatkowej i posiadajac z toba dzieci w razie rozwodu (czego nie zycze) bedzie
            musial podzielic sie z toba takze stanem swojego konta, bo sad w takiej sytuacji
            tak zazwyczaj uznaje? Wiec to jego konto to prawnie patrzac nie jest tak do
            konca jego.
            • 4g63 Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 12:47
              > ktore zapewne ty wykonujesz czy za ugotowanie obiadu czy sekssmile lub za opieke
              > nad dziecmi tez uwazam za swietny.

              to jakiś qr absurd z tym seksem, dlaczego traktujecie seks jako jednostronną usługę??

              a co miała by zrobić gdyby on też zajmował się domem? ja osobiście robię wszystko w domu sam, i co? ech, trzeba było myśleć głową przy wyborze partnera a nie ci..
            • borru Oj dziewczyny- włosy długie a rozum.... 16.06.09, 15:25
              choć nie wszystkie dziewczyny, np prawo ( interpretacja A. Matyja) widzi to w
              następujący sposób

              "Małżonkowie mogą sami uregulować swoje stosunki majątkowe, zawierając stosowną
              umowę zwaną intercyzą. W razie jej braku, z mocy prawa obowiązuje między nimi
              system wspólności majątkowej.
              "Z chwilą zawarcia małżeństwa powstaje między małżonkami wspólność majątkowa,
              obejmująca przedmioty majątkowe nabyte w czasie jej trwania przez oboje
              małżonków lub przez jednego z nich". Taką regulację zawiera art. 31 k.r.o.,
              czyniąc wspólność majątkową małżeńskim ustrojem majątkowym obowiązującym z mocy
              ustawy, tj. zawsze, o ile strony nie postanowią inaczej w intercyzie."

              W skład wspólnie gromadzonego majątku wchodzą także środki gromadzone na kontach
              pieniężnych- o ile nie zostala w stosownym czasie sporządzona stosowna umowa
              (intercyza)

              Powiedz więc dziewczyno swojemu mężulkowi - przyjemniaczkowi że jak nie
              przestanie sie wygłupiać to wystąpisz do Sądu z wnioskiem o podział majątku.
            • zielony.raj Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 17:32
              "Pomysl ktoregos z forumowiczow z zaplata za prace domowe,
              ktore zapewne ty wykonujesz czy za ugotowanie obiadu czy sekssmile lub za opieke
              nad dziecmi tez uwazam za swietny."
              Płacenie za seks zonie? To jednak same kobiety przyznajcie, ze zona to
              dziw.ka? Za domową robotę to rozumiem, ale za seks?


              "I jeszcze jedno: czy twoj maz zdaje sobie sprawe ze nie majac rozdzielnosci
              majatkowej i posiadajac z toba dzieci w razie rozwodu (czego nie zycze) bedzie
              musial podzielic sie z toba takze stanem swojego konta, bo sad w takiej sytuacji
              tak zazwyczaj uznaje? Wiec to jego konto to prawnie patrzac nie jest tak do
              konca jego."

              No, tak... Tak to jest jak się baba chajta dla kasy. Ciekawa jestem czy jej
              mąż wie i cieszy się z tego, że robi nie na siebie tylko na połowę dla żony przy
              ewentualnym rozwodzie
          • sugarbox Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 22:06
            Facet tematu do awantury szuka i tyle...
        • chicarica Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 10:54
          No to trzeba mu postukać palcem. W głowę. A jeszcze lepiej wałkiem.
        • fra_mauro Re: jak ja nie lubie trolli 15.06.09, 11:01
          Zakladaja zawsze jakis nieprawdopodobny watek, sprawe przedstawiaja
          w 1-2 zdaniach ( bo co sie maja wysilac...), a pozniej maja ubaw po
          pachy z tych wszystkich, co probuja sie w tych zagadkach polapac i
          cos sensownego poradzic. Dla mnie nic tu sie nie klei. Gdyby byla to
          prawda, rzecz bylaby inaczej zupelnie przedstawiona.
          • margotka28 Re: jak ja nie lubie trolli 15.06.09, 11:03
            zgadzam się. Troll jak nic.
        • mamamonika Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 11:01
          Dla mnie najdziwniejsze jest to, że dla ciebie opisana sytuacja
          wydaje się chyba normalna. A skoro tak, to o co pytasz nas?
        • deodyma Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 11:37
          wiesz co, znam taka sutiacje, gdzie malzenstwo ma oddzielne konta, a
          gdy pani zabraklo na jedzenie, maz nie dal jej nawet grosza i ona
          musiala kase pozyczac, zeby nie zdechnac z glodu.
          oto urok posiadania oddzielnych kont.
          ja bym sie w zyciu na taki uklad nie zgodzila.
          juz bym wolala byc sama, bez chlopa.
          • lady_nina Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 11:46
            urok nie tkwi w posiadaniu oddzielnych kont, "urok" tkwi w
            posiadaniu malzonka - sknery/idioty.
            • e_r_i_n Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 11:54
              Dokładnie.
              Ja na przykład nie wyobrażam sobie posiadania tylko wspólnego konta.
              • mamamonika Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 12:01
                Konto to sprawa techniczna. Tutaj mają oddzielne budżety, a to jest
                różnica.
                • e_r_i_n Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 12:09
                  No więc właśnie o tym mówię - że sprawa kont w tym wątku ma zerowe znaczenie.
        • catcat Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 14:29
          z brutalną szczeroscią muszę Ci napisać ,że twój nick powinnas
          powoli zmieniać na ciemne chmury i moze nie koncetruj się na
          wakacjach tylko zadbaj o siebie póki czas, twój księgowy mozliwe ,ze
          nawet tego nie wiesz bardzo prawdopodobnie szykuje Ci niespodzianke
          i tylko ty wiesz naprawdę jak jest albo udajesz przed soba.
          wszystko co opisałas dotychczas jawi się jak ksiązkowy przykład
          nazwijmy to łagodnie , " relokacji uczuc i zainteresowań" , jeżeli
          dajecie sobie szansę wspólną to czeka was trochę pracy ale nic nie
          ujumując i bez urazy twoja postawa przyzwalająca jest mocno
          niepokojąca.....oczywiście jeżeli temat nie został sprowokowany
          przez inspiratorów branzy p.r. w celu rozognienia dyskusji nad
          wyższością kont wspólnych na.....itp
          i tyle w temacie wspólnych wakacjismile
        • mujer82 Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 17:09
          Tkwisz w jakimś chorym układzie.
          Na twoim miejscu rozwiodłabym się z nim i postarała o orzeczenie o jego winie za
          rozpad związku z powodu rozliczania się ze mną w sposób wskazujący na brak
          poczucia wspólnoty małżeńskiej.
          Tkwisz w chorym układzie.Współczuję.
          I pamiętaj,że bycie razem dla tzw. dobra dzieci tylko te dzieci krzywdzi.Dajesz
          się strasznie poniżać.Nie rozumiem dlaczego.Nie lubisz siebie czy co?
          Macie totalną rozdzielność faktyczną, żyjecie obok siebie zamiast ze sobą.
        • kashpir_pl Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 17.06.09, 10:27
          Przepraszam, a możesz napisać z jakiej jesteś planety, bo chyba nie
          wspomniałaś? Bo to co piszesz to jakieś dziwne układy nie z tej
          ziemi. A kto płaci za twój dostęp do internetu?
    • osa551 Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 11:06
      Niestety coś się Twojemu mężowi poprzestawiało pod kopułą, a Ty zamiast zabić go
      śmiechem - jeszcze się zastanawiasz, że nie masz jak policzyć.

      Ja mam z mężem rozdzielność majątkową, mamy jednak wspólne konto, wspólne
      dzieci, wspólne pieniądze. Raz jedno zarabia więcej raz drugie - kurde nigdy coś
      takiego nie przyszło mu do głowy (przez ostatnie 14 lat) jestem w szoku jak
      czytam takie posty jak Twój.
      • ladna-pogoda Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 11:10
        tez jestem w szoku, on miał zawsze bardzo dziwne podejście do
        pieniędzy, ciągle mi mówi, że ja na jego pieniądze lece, ze ja od
        niego wyciągam
        • ladna-pogoda Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 11:17
          on kiecdyś chciał, żebyśmy za wszystko czyli rachunki, utrzymanie,
          dzieci, płacili po połowie
          ja powiedziałam wtedy, że jeśli w domu też będziemy robić po połowie
          wszystko, to ok

          bo domem zajmuję się właściwie tylko ja, dziećmi też, a on ma na
          głowie tylko pracę
          • black_tangens Mam pomysl - zrob tak: 16.06.09, 12:47

            ladna-pogoda napisała:

            > on kiecdyś chciał, żebyśmy za wszystko czyli rachunki, utrzymanie,
            > dzieci, płacili po połowie
            > ja powiedziałam wtedy, że jeśli w domu też będziemy robić po połowie
            > wszystko, to ok
            >
            > bo domem zajmuję się właściwie tylko ja, dziećmi też, a on ma na
            > głowie tylko pracę

            Wspolczuje, zupelnie jak u mojej mamysad Mam pomysl, zrob tak: powiedz mezowi ze
            zaplacisz za polowe kosztow wakacji, po czym daj mezowi rachunek za wszystkie
            uslugi wykonane przez ciebie w domu (sprzatanie, gotowanie, opieka nad dziecmi,
            jesli chcesz to nawet za sekssmile ) Wez po prostu gazete do reki i sprawdz ile
            takie np. sprzatanie kosztuje na wolnym rynku. Mozesz wystawic rachunek tylko za
            ostatni miesiac, bo to i tak ogromna suma do zaplaty, wiec jak maz to
            zobaczy to moze sobie przemysli. Nie zapomnij mu dodac, ze odkad w domu panuja
            takie zasady to bedziesz takie rachunki wystawiala co miesiac. I nie
            zapomnij podac na rachunku terminu platnosci i numeru swojego kontasmile
            • 4g63 Re: Mam pomysl - zrob tak: 17.06.09, 09:49
              a on wtedy wystawi rachunek za to co on robi i co łyso ci?
              czy kobiety naprawdę są takie głupie jak na tym forum czy tylko udają?

              płaca za seks
              płaca za robienie sobie śniadania
              za co jeszcze? może za oddychanie?
              • black_tangens Re: Mam pomysl - zrob tak: 17.06.09, 12:48
                Czy naprawde faceci sa tak naiwni, ze uwierza w to, ze kobieta im odda pieniadze
                za wakacje podczas gdy sa w zwiazku malzenskim, maja dzieci i nie maja
                rozdzielnosci majatkowej:
                -) Ja to bym sie dluuuuuugo smiala, gdyby maz mi
                cos takiego zaproponowal. A potem bym wywalila goscia, wziela rozwod i
                podzielila majatek (wlacznie z jego kontem).smile
        • lady_nina Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 11:39
          mniemam, ze twoj maz posiada jakies inne niesamowite przymioty,
          ktore rekompensuja Ci w nadmiarze jego skapstwo i brak szacunku.
          Sytuacja, ktora opisujesz jest chora po prostu. Jak juz padlo
          powyzej - jestescie malzenstwem, macie wspolnote, wiec to sa wasze
          wspolne wakacje, wspolnie finansowane (wspolnie nie znaczy po rowno,
          badz kazdy placi za siebie). A dzieciom tez wystawil rachunek, czy
          poczeka az dorosna i wtedy hurtem obciazy?

          Pomysl z rachunkiem za seks jest swietny, ja bym go jeszcze
          obciazyla za kazda wyprana koszule, skarpetke czy pare gaci (wg
          cennika najblizszej pralni), kazdy przyrzadzony posilek, sprzatniete
          mieszkanie etc. No chyba ze pan malzonek w pelni samoobslugowy ...
          • lady_nina Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 11:43
            a jednak nie samoobslugowy.
            wiec tym bardziej podsun rachunek - fakturuj co tydzien, zeby pan
            mial mozliwosc na biezaco oceniac swoja glupote
          • paula_oski Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 13:11
            no no to by mu dobrze zrobiło!!!!
        • deodyma Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 11:39
          prze slubem tez tak gadal, czy dopiero po?
          bo skoro tak, to dziwie sie takim kobietom , jak Ty.
          i takiemu dalas sobie zrobic dzieci???
          • ladna-pogoda Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 11:41
            przed slubem nie

            jak zarabiał normalnie, był normalniejszy
            jak zaczał wiecej zarabiać, zaczęło mu odbijać
            • deodyma Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 11:49
              no wiec bedzie coraz gorzej.
              znam przypadki, gdzie panom uderzyla woda sodowa do glowy, gdy tylko
              zaczeli wiecej zarabiac i na dzien dzisiejszy do niczego sie nawet
              nie dokladaja.
              maz jednej z moich przyjaciolek np nie doklada sie do niczego.
              stwierdzil, ze skoro zona pracuje, wiec niech za wszystko placi a
              jej nawet grosza nie da.
              doszlo nawet do tego, ze ona wziela pozyczke tylko po to, zeby
              splacic rachunki z ostatnich trzech msc, bo pan i wladca ani myslal
              sie zlozyc po polowie a ona zarabia od niego kilka razy mniej, wiec
              tez sie zbuntowala, tylko co z tego, skoro to ona teraz ta pozyczke
              wziela i ma ja splacic?
              opierniczylam ja za to, ale co to da, jesli ona nic z tym nie robi?
              inna z moich kolezanek jest na wychgowawczym, dostaje 400 zl a chlop
              zarabia sporo i tez jego kasy na oczy nie widzi.
              jak musi kupic pieluchy dla dzieciaka, to robi jej awantury, ze tyle
              to przeciez kosztuje...
              nie wiem, ale ja bym z takim nawet minuty dluzej nie siedziala i
              kopnela w dupe.
              tego kwiatu pol swiatu a ja nie z tyych, co to musza chlopa miec.
            • lady_nina Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 11:55
              co dla ciebie znaczy normalnie zarabiac? malo?
              dla mnie normalnie to jest chciec zarabiac wiecej i chciec sie tymi
              wiekszymi zarobkami dzielic z rodzina. Po to zapierdzielam i kosze
              kase, zebysmy sobie wspolnie mogli np. pojechac na wakacje i uzywac
              tam tych pieniedzy, na tyle na ile nas stac, a nie ze ja moge sobie
              kupic co mi tylko wpadnie w oczy, a chlop wode mineralna.

              mam swoja prywatna, domorosla teorie, ze klase czlowieka poznac
              mozna, kiedy zacznie obracac troche wiekszymi pieniedzmi, lub
              dostanie troche wladzy.u twojego chlopa wychodzi kompletny brak
              klasy, buractwo zwykle.
              • e_r_i_n Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 11:59
                Się zgadzam w zupełności - dla mnie w ogóle niepojęte jest jakieś dzielenie kasy
                na moja/twoja. Oraz uważam, że najzdrowiej, jak małżonkowie zarabiają podobnie.
                Albo kobieta więcej tongue_out
                • joanna35 A co poza tym? 15.06.09, 12:07
                  Abstrahując na chwilę od pieniędzy. A jak układa Wam się w innych
                  dziedzinach życia? Jakim mąż jest człowiekiem? Jak odnosi się do
                  Ciebie na co dzień, docenia to co robisz w domu, przy dzieciach,
                  szanuje Cię? Jak odnosi się do innych ludzi - członków dalszej
                  rodziny, znajomych ,współpracowników? Jak traktuje własne dzieci,
                  jaki ma z nimi kontakt? Wybacz to co napiszę, ale na podstawie tych
                  szczątkowych informacji zrobił na mnie wrażenie....betonu(?)
                  • ladna-pogoda Re: A co poza tym? 15.06.09, 12:25
                    na codzień odnosi sie do mnie bardzo dziwnie, tak, jakby nie miał do
                    mnie szacunku, nigdy nie przyzna, że coś robię, a przy ludziach już
                    w ogóle

                    sprzatam pół dnia, a on mówi, że co tam, przeleciała raz ze scierą

                    gotuję obiad, on mówi, ze co ja zrobiłam, ze to tylko obiad

                    boi sie przyznać sam przed sobą, że ja w OGÓLE COŚ w domu robię

                    mojej pracy nie szanuje, chociaz na obowiazkach domowych spedzam
                    parę godzin dziennie po przyjściu z pracy

                    kontakt z dziećmi ma mały, prawie nic o nich nie wie
                    • joanna35 Re: A co poza tym? 15.06.09, 12:33
                      Czy zawsze tak było/ A jezeli nie zawsze to jakie wydarzenie miało
                      wpływ na jego zmianę?
                      • ladna-pogoda Re: A co poza tym? 15.06.09, 12:35
                        nie było konkretnego wydarzenia

                        po prostu jak zarabiał normalnie to był normalny, pózniej zaczął
                        zarabiać więcej to mu zaczęło odbijać powoli
                        • joanna35 Re: A co poza tym? 15.06.09, 12:56
                          Wiem, że to nie jest wszystko takie proste, ale dlaczego z nim
                          jesteś? Kochasz go?
                        • hazaja Re: A co poza tym? 16.06.09, 12:53
                          Ładna, idźcie do terapeuty, bo potem może być już za późno sad
                          • 1iwcia2 Re: A co poza tym? 17.06.09, 12:28
                            Dla mnie to jest poprostu smieszne. Tylko "ja" "on" "moje, jego" a gdzie "my"
                            "nasze" . albo jestescie rodzina i wszystko robicie razem i pieniadze sa wspolne
                            albo nie i koniec! nie rozumiem czegos takiego jak pozyczanie czy oddawanie ,
                            rozliczanie sie w kwestii finansowej z własnym mężem.
                        • gh83 Re: A co poza tym? 16.06.09, 14:23
                          > nie było konkretnego wydarzenia
                          >
                          > po prostu jak zarabiał normalnie to był normalny, pózniej zaczął
                          > zarabiać więcej to mu zaczęło odbijać powoli

                          Myślę, że wszystko zaczęło się nie od większych zarobków, tylko od momentu, gdy
                          zaczął posuwać tą małą blondynę z księgowości.

                          Ma chłop kasę, ma fajną dupę pod ręką, to co się będzie w domu silił na
                          uprzejmości. Żona finansowo uzależniona, więc i tak zostanie, a każdy lubi mieć
                          ugotowane i wyprane.

                          Nie jesteś już jego żoną, tylko kucharko-sprzątaczko-nianio-praczką, a takiemu
                          podrzędnemu personelowi wakacji się nie funduje.
                    • lady_nina Re: A co poza tym? 15.06.09, 12:39
                      a teraz ladna-pogoda wez sobie przeczytaj (tylko uwaznie i
                      dokladnie) to co napisalas i odpowiedz sobie na pytanie " Co ja
                      jeszcze z nim (epitetow zaoszczedze) robie?"
                      I Ty sie powaznie zastanawiasz nad odawaniem tej kasy za wakacje??
                      jak maz Cie nie szanuje, to sie sama zacznij szanowac. Jestes jego
                      zona czy sluzaca (wlasciwiej byloby rzec niewolnica)? Podoba Ci sie
                      to? chcesz z tym cos zrobic? (poza oddaniem kasy za wakacje of kos)
                      • elle444 Re: A co poza tym? 16.06.09, 12:29
                        A na tychże wakacjach, to go też wyłącznie obsługiwałaś? Jeśli tak
                        to sobie pomoc wziął na wakację i oprócz wiktu i kwatery pensja Ci
                        się jeszcze należy. Jak biorę opiekunkę do dziecka jadąc na narty,
                        to tak się z nią właśnie rozliczam. Pensja nie byle jaka, bo to w
                        końcu 24h/dobę, no ale w Twoim przypadku rozłąki z rodziną nie było,
                        więc nie wiem jakby do tego podejść.
                        A tak wogóle to rzeczywiscie nie wiem po co Ci taki chłop. Z tego co
                        piszesz to po prostu dodatkowy sprzęt w domu, który trzeba omiatać,
                        a do tego psuje Ci krew...


                    • chicarica Re: A co poza tym? 15.06.09, 14:54
                      Powiedz mi, po co ty go w ogóle trzymasz? Miłości nie daje, szacunku nie daje,
                      dzieci ma w nosie, Ciebie ma w nosie, nawet kasy z tego związku nie ma - co byś
                      straciła, gdybyś go kopnęła w d.?
                    • plodny Re: A co poza tym? 16.06.09, 11:53
                      ladna-pogoda napisała:

                      > na codzień odnosi sie do mnie bardzo dziwnie, tak, jakby nie miał do
                      > mnie szacunku, nigdy nie przyzna, że coś robię, a przy ludziach już
                      > w ogóle
                      >
                      > sprzatam pół dnia, a on mówi, że co tam, przeleciała raz ze scierą
                      >
                      > gotuję obiad, on mówi, ze co ja zrobiłam, ze to tylko obiad
                      >
                      > boi sie przyznać sam przed sobą, że ja w OGÓLE COŚ w domu robię
                      >
                      > mojej pracy nie szanuje, chociaz na obowiazkach domowych spedzam
                      > parę godzin dziennie po przyjściu z pracy
                      >
                      > kontakt z dziećmi ma mały, prawie nic o nich nie wie

                      Zdecydowanie powinnas zaczac powoli i konsekwentnie reformowac kolesia. Ale nic
                      na sile. Dalas sobie wejsc na glowe, a on z tego bezwzglednie korzysta. To sie
                      dobrze nie skonczy, jesli nie sprobujesz rozwiazac problemu. Gdyby jeszcze nie
                      robil tych cyrkow z podzialem kasy, to by MOZE bylo zrozumiale, ze nie pracuje w
                      domu i nie zajmuje sie dziecmi.
                      Po pierwsze musisz go wlaczyc w obowiazki domowe i w opieke nad dziecmi. Zacznij
                      od malych, ale stalych obowiazkow. Na przyklad niech zacznie jezdzic z dziecmi
                      do market. Chociaz moze dla mamisynka to bedzie zbyt duzy hardkor wink - niech
                      zacznie jezdzic bez dzieci.
                      No i musisz mu uswiadomoc, ze jednak jego kasa nie jest jego, tylko Wasza.
                    • zawsze.aliks Re: A co poza tym? 16.06.09, 18:28
                      Na kogoś takiego nie mówi się mąż. Właściwy termin to usługobiorca.
                    • mambodza Re: A co poza tym? 17.06.09, 19:50
                      Wiesz...Może od teraz to ty sobie będziesz spędzać czas na wylegiwaniu się, a to
                      on niech gotuje obiadki i sprząta w domu.
                      No chyba, że mu nóżki i rączki połamało...Sprzątanie wcale nie jest takie łatwe
                      jak ma się dzieci...i do tego po pracy przecież nic się nie chce. I w ogóle jak
                      on śmiał Ci powiedzieć, żebyś mu oddała pieniądze za wakacje?!
                      Co za palant.
                      Zabrać mu kablówkę, zabrać mu telefon i ciuchy, a i jeszcze kolegów, to zostanie
                      wrak mężczyzny...smile
                • fra_mauro Re: lady_nina 15.06.09, 12:09
                  Bardzo mi sie podoba Twoje podejscie do tematu. Serio. Tylko obawiam
                  sie,ze cala para pojdzie w gwizdek. Sprawa jest tak
                  nieprawdopodobna. CHyba ze... jest jeszcze jedna mozliwosc- skapstwo
                  malzonka jest jednym z objawow rozpoczynajacej sie choroby
                  psychicznej. A tu juz chyba forumowo rady nie damy.
                  • joanna35 Re: lady_nina 15.06.09, 12:31
                    Pierwsze co sobie pomyślałam to to, że facet to jakiś psychopata
                    (bynajmniej nie złośliwie)
                  • lady_nina Re: lady_nina 15.06.09, 12:44
                    smile moje podejscie do tematu to pikus, mnie szokuje podejscie ladnej-
                    pogody, do tematu i do malzonka. A malzonek problem osobowosciowy ma.
                    no ale fakt, forumowo to my sobie mozemy pogadac.
            • black_tangens Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 12:50
              ladna-pogoda napisała:

              > przed slubem nie
              >
              > jak zarabiał normalnie, był normalniejszy
              > jak zaczał wiecej zarabiać, zaczęło mu odbijać

              Tak samo bylo u mojego ojcasad Mysle, ze czeka cie dluga walkasad
            • ideefiks mam pomysła! :) 17.06.09, 09:58
              ladna-pogoda napisała:

              > przed slubem nie
              >
              > jak zarabiał normalnie, był normalniejszy
              > jak zaczał wiecej zarabiać, zaczęło mu odbijać

              może to głupie, ale co by było gdybyś tak np. zaczęła kazać mu
              płacić sobie za każdy seks? smile
        • plodny Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 12:09
          Pisalas o tym, ze maz dobrze zarabia. Czy mozesz przyblizyc jaki to jest mniej
          wiecej poziom? - w koncu jestesmy na anonimowym forum, wiec..... Pytam z czystej
          ciekawosci.
          • ladna-pogoda Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 12:40
            "Pisalas o tym, ze maz dobrze zarabia. Czy mozesz przyblizyc jaki
            to jest mniej
            > wiecej poziom? - w koncu jestesmy na anonimowym forum, wiec.....
            Pytam z czyste
            > j
            > ciekawosci
            "

            A to Cię najbardziej interesuje? Po co Ci taka wiedza?

            Poza tym, od kiedy internet jest ANONIMOWY ?
            • plodny Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 13:13
              ladna-pogoda napisała:

              > A to Cię najbardziej interesuje? Po co Ci taka wiedza?
              >
              > Poza tym, od kiedy internet jest ANONIMOWY ?


              Przepraszam, jesli Cie urazilem. Po prostu bylem ciekaw z, powiedzmy,
              socjologicznego punktu widzenia.
              • ladna-pogoda Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 13:21
                to nie bądz ciekaw, bo nie lubię ciekawskich

                kwota nie ma tutaj znaczenia

                dla jednego dużo może być 2 tyś, a dla innego 30 tyś


                niestety nie mam teraz czasu odpowiadać na to, co piszecie, bo mam
                duzo pracy, ale pózniej zajrzę
                • rob1979 Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 13:55
                  hehehe... ale ty jesteś żałosny troll...
                  w domu nie jesteś taka wyszczekana? hm?
                  leć, leć do pracy bo trzeba zarobić na spłatę zadłużenia wakacyjnego!
                • deodyma Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 15:43

                  > niestety nie mam teraz czasu odpowiadać na to, co piszecie, bo mam
                  > duzo pracy, ale pózniej zajrzę

                  no prosze...
                  forumowicze zaczeli zadawac niewygodne pytania?
                  nie po nosie Ci ich wypowiedzi?
            • lady_nina Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 17:52
              ladna-pogoda napisała:
              A to Cię najbardziej interesuje? Po co Ci taka wiedza?

              ladna-pogoda - podoba mi sie przejawiona wlasnie asertywnosc, ktorej sie nie spodziewalam po wczorajszych Twoich postach wink
              proponuje teraz podobna asertywnoscia popisac sie w stosunku do pana meza!
              • jarkoni Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 23:00
                "Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje
                ladna-pogoda 16.06.09, 13:21 Odpowiedz
                to nie bądz ciekaw, bo nie lubię ciekawskich

                kwota nie ma tutaj znaczenia

                dla jednego dużo może być 2 tyś, a dla innego 30 tyś


                niestety nie mam teraz czasu odpowiadać na to, co piszecie, bo mam
                duzo pracy, ale pózniej zajrzę"

                Czy ktoś z was poczytał ten wątek dokładnie? Poczytałem, bo był na pierwszej
                stronie Gazety.
                I jakoś niby zbieżny z moim forum.
                Ale wybaczcie: czemu karmicie albo trolla(z pewnością), albo jakąś nieudacznicę
                życiową z małym rozumkiem(zupełnie niemożliwe)..????
              • a_nika Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 23:53
                Trollom mówimy nie! temat ciekawy, mało prawdopodobne jest jednak
                to, co piszesz - nie jesteś konsekwentna.
                • ladna-pogoda Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 23:56
                  niestety jest prawdopodobne i niestety prawdziwe
            • zawsze.aliks Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 18:32
              Ohoho, czyli jednak wspólny front z "gnębicielem"?
            • w.antoni.1 Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 17.06.09, 06:36
              Brak mi słów na określenie takich bzdetów. Powinniście oboje skorzystać z pomocy
              specjalisty (medycznego).
        • srebrno-listka Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 13:42
          Gdyby mi facet coś takiego powiedział, spytałabym się czy mówi poważnie. I nie
          dałabym mu obrócić tego w żart. Jeśli by potwierdził, następnego dnia dostałby
          pozew o rozwód.
          Serio. Nie dałabym się traktować jak szmata.
          Sytuacja, którą opisujesz jest chora. Kojarzy mi sie mój ojciec, który na życie
          nic nie dawał, ale do lodówki chętnie zaglądał i jeszcze robił awantury, jak nie
          było tam tego, na co miał ochotę. Szczęściem, moja mama poszła po rozum do głowy
          i sie rozwiodła, tyle że jakieś 10 lat za późno.
    • zuzanka79 Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 12:23
      ladna-pogoda napisała:

      > jak w tytule, mąż wczoraj kazał mi oddać mu pieniądze za wakacje,
      na
      > których byliśmy 10 miesięcy temu
      >
      > miał pretensje, że jeszcze do tej pory nie rozliczyłam się z nim

      Ty żartujesz - prawda?
    • mondovi Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 12:29
      w kłótni to wypomniał, czy jak? poza tym dziwi mnie Twoje podejście do tej
      absurdalnej sytuacji. wygląda na to, że "osobne budżety", to dla Ciebie
      normalka. skoro wiesz, że jest skąpy i się czepia, itp, to po jakiego grzyba
      kupujesz sobie za jego "perfumy, bieliznę" itp? chyba, że robi to wyjątkowo. a
      nie możesz mu po prostu powiedzieć, że nie pamiętasz, ile wydałaś?
      e, ja chyba tego nie ogarniam zwyczajnie. ja męża nie mam, ale, jak to się mówi,
      konkubenta i kasę mamy wspólną i do głowy by mi nie przyszło żądać zwrotu za
      zeszłe wakacje, jemu zresztą też.
      • ladna-pogoda Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 12:33
        "to po jakiego grzyba
        kupujesz sobie za jego "perfumy, bieliznę" itp? "

        a gdzieś Ty to wyczytała, że to za jego?
        • lady_nina Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 12:58
          a nawet jakby sobie za "jego" kupila to co? zbrodnia?
          przypominam, ze na wspolnych wakacjach byli, za wspolne pieniadze,
          bo maja ch.olerna wspolnote! przeciez nie jechali potem tych 10
          miesiecy na ziemniakach z wody, bo sobie zona osmielila kase
          przebujac na perfumki i klapki japonki ...
          • ladna-pogoda Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 13:06
            no własnie, czy to by była zbrodnia?

            wszystko dla siebie kupowałam za swoją kasę, dużo tez wydałam na
            jedzenie i inne rzeczy ogóllne dla wszystkich
            • mondovi Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 14:29
              z kontekstu to wywnioskowałam, jesli nie to ok. i nie, nie byłaby to zbrodnia,
              rozumiem, że mają wspólnotę i tak powinno być. ale najwyraźniej nie uważa tak
              pan mąż
              • lady_nina Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 15:54
                to ze pan maz nie uwaza to raz; 2-gi problem (dla mnie glebszy) to
                to, ze ladna-pogoda w sumie przyznaje panu mezowi prawo do wdrazania
                chorych pogladow w zycie; i glownym problemem dla niej wydaje sie
                byc nie sposob, w jaki pan ja traktuje (a wlasciwie pomiata nia),
                ale to, ze nie pamieta dokladnej kwoty wydatkow poniesionych z
                panskiej kasy i jak tu sie teraz z panem rozliczyc!! no zupelny
                odlot dla mnie, jakies sf.
            • jchlebowska Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 16:47
              Hehe ty go karmisz, pielęgnujesz tongue_out On pieniądze zbiera i za kilka lat Ciebie
              wyroluje tongue_out Bo z tego co widzę to traktuje Ciebie jak znajomą z którą razem
              mieszka XD Rozwód będzie prędzej czy później. Kwestia kto pierwszy o to się
              postara wink

      • to.ja.kas Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 12:41
        On nie tak JAKBY Cię nie szanuje a zwyczajnie NIE szanuje.
        Ja też jedyne wyjście jakie widzę to obciążać męza rachunkami za to
        co robisz w domu koło niego i w połowie wokół dzieci.
        • deodyma Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 13:07
          ja bym na miejscu autorki watku juz dawno sie zbuntowala.
          gdyby zazadal ode mnie oddania kasy za wakacje, to bym mu ryknela
          smiechem prosto w gebe.
          jesli bym juz cokolwiek w domu robila, to tylko kolo siebie i dzieci
          a jakby malzonek cos gadal, to bym mu kazala sie po prostu ugryzc w
          dupe i tyle by mial do powiedzenia w tym temacie.
          nie podoba sie?
          niech by sam lapal za sciera, gotowal sobie obiadki, pral, prasowal.
          nawet bym mu za przeproszenie dupy nie dawala, wyniosla sie ze
          wsponnej sypialni i na powaznie zastanowila sie nad pozwem
          rozwodowym.
          wzial sobie za lagodna zone.
          takim to prawdziwej jedzy trzeba, zeby docenili kiedys to, co mieli
          a stracili.
          no, ale ja zlosliwa jestem i tak bym wlasnie na miejscu autorki
          zrobila.
          ona wrecz przeciwnie.
          dalej bedzie w tym gownie tkwic.
          • hapkaj Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 17:43
            No to wystaw mu rachunek za wszystkie uslugi w ciagu roku, gotowanie, niania,
            sprzatanie, prasowanie, wieszanie prania, co za problem, nie zapomnij tak
            policzyc, zeby musial dolozyc. Platne w terminie 14 dni od wystawienia rachunku.
            hahah
    • minkapinka Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 13:06
      problem jak dla mnie abstrakcyjny - wspolnota majatkowa, wspolne
      wakacje, oddzielne rozliczenia.
    • protozoa Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 13:10
      "Rozliczenie się za wakacje" to tylko fragment nienormalnych stosunków w Waszym
      małżeństwie. O ile jest dokładnie tak jak piszesz.
      Ja też zarabiam mniej niż mąż, ale nie wyobrażam sobie
      - oddzielnych kont bankowych
      - oddzielnych pieniędzy
      - braku zaangażowania męza w sprawy domowe i dzieci
      - a już na pewno złego traktowania mojej osoby.
      Gdyby zaproponował mi "rozliczenie się za wakacje", ja zaproponowałabym mu
      zmianę miejsca pobytu - albo do czasu az wynormalnieje albo na zawsze.
      I radzę Ci to samo, bo zacznie Cie jeszcze bardziej gnoić.
    • mamamaksia07 Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 13:23
      Współczuję. Ja nie mogę zrozumieć takiego modelu małżeństwa. Ja
      rozumiem,że każdy może mieć swoje pieniądze(na kosmetyki,drobne
      przyjemności czy tym podobne) ale wakacje? Skoro jesteście
      małżeństwem i wyjeżdżacie wpólnie to płacić powinniście z jednej
      póli bez rozliczania się. Ale jeżeli tak nie jest a Ciebie nie stać
      na takie wczasy to spędzajcie urlop osobno(każdy taki na jaki go
      stać).U mnie nie ma moje-twoje. Jest nasze.
      • mimbla.londyn Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 17:11
        Rany...
        To jakis koszmar... Malzenstwo z jakiegos chorego rozsadku? Czy jak ?
        Jak to rozlicz sie za wakacje?
        To na wakacje nie jedzie sie wspolnie,zeby cieszyc sie wspolnie z
        nowych ciekawych miejsc? A nawet zeby WSPOLNIE troche
        zaszalec ,nawet finansowo?

        Ludzie ...co za trep ten maz ...
    • ewa_mama_jasia Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 13:47
      Moja rada jest taka (oczywiście jeśli chcesz rady): albo zacznij się
      z nim rozwodzić (jeśli masz taką możliwość i tego chcesz) albo
      zaciśnij zęby, oddaj mu tę kasę i od dnia nastepnego zawieś w domu
      wyrażny cennik: połowa każdego rachunku poczynionego na dom i dzieci
      płatne przez męża, wystawiaj mu miesięczne rachunki za opiekę nad
      domem (bodajże w zeszłym roku wyliczono 1300 zł miesięcznie, ale
      możesz też razy liczba godzin przepracowanych) i za seks (tu
      dziewczyny dobrze radzą). Nie jeździj z nim na wakacje ale rób z
      dziećmi to co uważasz i wystaw mu rachunek za połowę kosztów
      poniesionych na dzieci.
      Ja bym się rozwiodła i pogoniła faceta. Bo rozliczać się można, ale
      żyć bez szacunku nie.
      • emilly4 yyyyy...co? n/t 15.06.09, 13:50
      • bevin000 Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 17:41
        Ja co to miłość i troska małżonka przekonałam się dopiero przy drugim
        mężu, który wszystko by oddał dla rodziny bo nas kocha. Pierwszy był
        mniej więcej pokroju twojego męża, rozliczał mnie jeżeli coś kupił,
        generalnie w jak największym stopniu starał się wydrenować moją
        kieszeń. Miałam poczucie , że jestem nędzarzem. Choć w sumie nieźle
        zarabiałam nie stać mnie było na nic. Aha i zawsze twierdził, że
        wyszłam za niego dla pieniędzy,ha ha ha. Zastanów się czego
        oczekujesz od małżeństwa. Nie marnuj życia. Zamiast pisać post złóż
        wniosek rozwodowy. Poczujesz ulgę. A na wakacje lepiej pojechać z
        koleżanka.
    • thorgalla Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 14:48
      Ale dlaczego dopiero teraz się o to upomina? Po 10 miesiącach?
      Może ktoś mu poddał taki pomysł? Może "przyjaciółka"
    • nissa.fr Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 15:19
      To jest jakas mocno patologiczna sytuacja i jak nie kopniesz "pana i wladcy" w dooopsko, to bedzie ci niedlugo liczyl lyzki zupy. Jesli masz mozliwosc wyczysc mu konto (do zera i kup sobie i dzieciom cos ekstra np. wycieczke), wymien zamki i zloz pozew o rozwod i alimenty. Na drzewo z takimi burakami wink
      • gabrielle76 Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 15.06.09, 15:49
        no dla mnie szok, a ja wcale nie pracuję to co moze nie powinnam jechac na
        wakacje z mężem. Dziwne macie układy, dla mnie nienormalne uncertain
        • glabella to może 15.06.09, 17:17
          pożycz od kogoś, albo weź jakiś nisko oprocentowany kredyt?
          I następnym razem zanim się gdzieś wybierzesz policz czy Cię na to stać
          • california-only Ciekawe.... 16.06.09, 11:56
            Ciekawe tylko, dlaczego nikt nie doradzi autorce zeby poszukala
            lepiej platnej pracy jesli brakuje jej pieniedzy.Nie rozumiem
            dlaczego ten kto w zwiazku zarabia wiecej ma obowiazek wiecej
            placic??
            • bambussi Re: Ciekawe.... 16.06.09, 12:31
              california-only napisała:

              > Nie rozumiem
              > dlaczego ten kto w zwiazku zarabia wiecej ma obowiazek wiecej
              > placic??

              w takim razie niczego nie rozumiesz....
              • szymonblaszczyk Re: Ciekawe.... 16.06.09, 13:51
                ciekawa odpowiedź - ja tam się zgadzam ... kobieta szukała męża czy
                sponsora? jak byli razem ale nie byli małżeństwem to pewnie płacili
                osobno - co sie teraz zmieniło? on zapłącił za wycieczkę, na miejscu
                oboje dużo wydali a facet pomyślał: ej coś tu jest nie tak - ja
                płace za wycieczkę, ona swoja akse wydaje na miejscu i nie czuje się
                w obowiązku aby mi zwrócić za swoje koszty ...

                naprawde nie rozumiem - osoba która wiecej zarabia musi zostać
                sponsorem?

                • franczii Re: Ciekawe.... 16.06.09, 13:59
                  Moze kiedy sie poznali jezdzili pod namiot, mieli malucha i mieszkali w
                  dwupokojowym mieszkaniu wiec bylo po rowno. A teraz jego stac na wiecej wiec w
                  zrozumialy sposob chce podwyzszyc swoj poziom zycia jezdzac na luksusowe wczasy,
                  przeprowadzil sie do willi i zmienil samochod. teraz niech wymieni tez zone na
                  jakas dziedziczke i bedzie ok .
                • elle444 Re: Ciekawe.... 16.06.09, 14:24
                  To mało rozumiesz. Rodzina jest jak przedsiębiostwo. Jeden pracuje w
                  domu drugi na zewnątrz (albo oboje po trochu tu i tu lub tez w
                  róznych proporcjach, takich jakie są dla danej rodziny optymalne).
                  Owoce tej pracy powinny byc dzielone po równo, tak jak w spółce do
                  której jeden wspólnik wnosi kapitał a drugi własną pracę. Sytuacja
                  założycielki wątku wyglada jak sytuacja wspólnika, który wnosi
                  własną pracę i ma partycypować wyłacznie w kosztach.
                  Są też dziedziny życia, których nie da sie podzielić. Np. ja urodzę
                  jedno dziecko a Ty drugie, albo ja pochodzę w ciąży w miesiace
                  parzyste a ty nieparzyste. Mężczyzna, który zarabia tyle co żona,
                  jest tak naprawdę jej utrzymankiem, no chyba, że nie mają dzieci a
                  obowiązki domowe też jakoś dzielą. Rodzenie dzieci w sposób
                  oczywisty odbija sie negatywnie na możliwościach zarobkowych kobiety
                  i uczciwy mąż jej to rekompensuje.
                  A tak naprawdę w dobrym małżeństwie to po równo dzieli się wyłącznie
                  wolny czas i wydatki na przyjemności oraz rozrywkę (i nie mam tu na
                  myśli równiego udziału w tych wydatkach lecz w samej przyjemności).
                  Jak mam ubogą koleżankę, to nie zapraszam jej do najdroższej
                  restauracji w mieście a potem patrze jak sączy wodę mineralną. Albo
                  obie idziemy do restauracji na którą nas stać, a jak chcę zaszaleć
                  to ją zapraszam i płacę, jezeli oczywiscie da się tak zrobić nie
                  urażając jej. Mąż autorki wątku jest zwykłum niewychowanym bucem, no
                  chyba że jest to desperacka próba powstrzymania jej rozrzutności,
                  ale tego nie wiemy.
                  • oleole111 elle444 - mądra babka jesteś 16.06.09, 22:44
                    j.w.
                    podpisuję się pod Twoim postem obiema rękami
                • oleole111 jak cię nie stać 16.06.09, 22:40
                  na żonę to się nie żeń. a poza tym, następnym razem ona do Pcimia on do
                  Egiptu, dzieci do domu dziecka. tak to ma wyglądać? ciekawe jak będzie kiedy on
                  straci swoją super robótkę, a jej podniosą pensję? on przestanie jeść czy się
                  myć z oszczędności? małżeństwo to wspólnota, a jak głąba nie stać (mentalnie) to
                  niech się nie pcha. mógł chodzić na tirówki i jeździć sam na wakacje. ciekawe
                  czy płaci za "posługi" domowe czy też mu się należy....
                  • ladna-pogoda Re: jak cię nie stać 16.06.09, 23:54
                    co do mycia, to ciągle słyszę, że za dużo się myję i że za dużo wody
                    zużywam, bo najlepiej myć się raz na tydzień
                    • lady_nina Re: jak cię nie stać 17.06.09, 09:40
                      ladna-pogoda napisała:

                      > co do mycia, to ciągle słyszę, że za dużo się myję i że za dużo
                      wody
                      > zużywam, bo najlepiej myć się raz na tydzień

                      big_grin Twoja opowiesc staje sie coraz ciekawsza musze przyznac big_grin

                      i co z tym myciem? jaki system opracowalas, zeby spelnic wymagania
                      meza, a jednoczesnie nie smierdziec miedzy jednym cyklem mycia
                      tygodniowego a kolejnym?
                      • ladna-pogoda Re: jak cię nie stać 17.06.09, 11:14
                        nie no, żadnego cyklu nie opracowałam,
                        myję się, kiedy mam taką potrzebę, a on mooże gadać i gadać, w d...
                        mam jego gadanie
                • bambussi Re: Ciekawe.... 17.06.09, 09:49
                  nadal nie rozumiesz

                  w normalnym małżeństwie nie ma kasy jej i jego - w normalnym
                  małżeństwie (bez względu na to czy mają jedno czy 5 kont bankowych)
                  kasa jest WSPÓLNA i jeśli małżeństwo ma dochód dajmy na to 8000
                  miesięcznie to to, czy jedno z nich włożyło do tego WSPÓŁNEGO kotła
                  7900 a drugie 100, jedno 5000 a drugie 3000 czy oboje po 4000 nie ma
                  żadnego znaczenia

                  a jeśli dla kogoś ma znaczenie to nie powinien zawierać związku
                  małżeńskiego tylko zawrzeć umowę handlową smile

                  albo małżeństwo albo własna kasa i rozliczanie się - nie oceniam
                  który sytsem jest lepszy, ale faktem jest że nie można funkcjonować
                  w obu na raz bo są wzajemnie sprzeczne
                  • california-only Re: Ciekawe.... 17.06.09, 15:33
                    Rozumiem,ze posiadlas jedynie sluszna wiedze na temat tego czym
                    jest "normalne malzenstwo"?? Mam alergie na taka arogancje; stylow
                    zycia i ukladania sobie kwestii finansowych w zwiazku jest wiele,
                    nie istnieje,zaden jedyny, "normalny" sposob..


                    bambussi napisał:

                    > nadal nie rozumiesz
                    >
                    > w normalnym małżeństwie nie ma kasy jej i jego - w normalnym
                    > małżeństwie (bez względu na to czy mają jedno czy 5 kont
                    bankowych)
                    > kasa jest WSPÓLNA i jeśli małżeństwo ma dochód dajmy na to 8000
                    > miesięcznie to to, czy jedno z nich włożyło do tego WSPÓŁNEGO
                    kotła
                    > 7900 a drugie 100, jedno 5000 a drugie 3000 czy oboje po 4000 nie
                    ma
                    > żadnego znaczenia
                    >
                    > a jeśli dla kogoś ma znaczenie to nie powinien zawierać związku
                    > małżeńskiego tylko zawrzeć umowę handlową smile
                    >
                    > albo małżeństwo albo własna kasa i rozliczanie się - nie oceniam
                    > który sytsem jest lepszy, ale faktem jest że nie można
                    funkcjonować
                    > w obu na raz bo są wzajemnie sprzeczne
            • franczii Re: Ciekawe.... 16.06.09, 13:00
              Moj tez lepiej zarabia. Zaczynalismy mnij wiecej podobnie ale on ma po prostu
              taki zawod, ze zawsze bedzie lepiej zarabial i chocbym ja zapiprzala na 2
              etatach to i tak roznica sie bedzie poglebiac, a ja zapieprzam tylko na 3/4 a
              reszte w domu i do tego teraz pojde na wychowawczy. Wedlug twojej teorii
              powinien sam jezdzic na wakacje lub powinnismy siedziec w domu bo mnie na wyjazd
              nie stac. Zreszta na siedzenie w mieszkaniu ktore kupilismy wspolnie ale glownie
              za jego tez mnie nie stac. Chyba do siebie nie pasujemy.
              • domektomek A teraz męski punkt widzenia 16.06.09, 14:22
                Uważam,że w małżeństwie wszystko powinno być wspólne.Wspólne
                finansowanie życia,opłat za mieszkanie i przyjemności.Jednak w
                mentalności większości kobiet takie argumenty są innaczej
                rozumiane.Ja swojej żonie finansowałem studia ,regularnie opłacam
                mieszkanie, wspólne wycieczki zagraniczne.Ostatnio osłupiałem,gdyż
                usłyszałem,że sfinansowała wycieczkę mojej mamie / jedzie z nami na
                urlop /.Za wycieczkę w całości ja zapłaciłem,a na moje pytanie jak
                to możliwe,usłyszałem że pieniądze na moim koncie są przecież
                wspólne,bo jesteśmy małżeństwem.Przed kilku laty zreflektowałem się
                obserwując systematyczny spadek oszczędności na moim koncie,wobec
                przyrostów na koncie mojej żony.O tej chwili wydatki na żywność i
                ubrania opłacamy w miarę równo,wyłącznie dzięki moim nagminnym
                upomnieniom. Natomiast gdy chcę uszczuplić jej konto ,czy też
                zadysponować wkładem /założyć blokadę na wyższy procent / zawsze
                słyszę:-Nie wasz się ruszać moich pieniędzy. O współuczestniczeniu w
                opłatach mieszkania nie ma mowy.Dlaczego?
                -bo to twoje mieszkanie,to płać.
                Istna mentalność Kalego.
                Dodam jeszcze że zarabiam 2x lepiej od małżonki,ale jakiejkolwiek
                wspólnoty to ja tu nie widzę.
                Sądzę ,że trafiłem na wyjątkową heterę.
                • sir.vimes Dobrze by jej było z mężem autorki wątku 16.06.09, 16:55
                  taka sama mentalność.

                  Natomiast gdy chcę uszczuplić jej konto ,czy też
                  > zadysponować wkładem /założyć blokadę na wyższy procent / zawsze
                  > słyszę:-Nie wasz się ruszać moich pieniędzy. O współuczestniczeniu w
                  > opłatach mieszkania nie ma mowy.Dlaczego?
                  > -bo to twoje mieszkanie,to płać.

                  Chyba, że mieszkanie jest faktycznie TYLKO twojesmile
                • elle444 Re: A teraz męski punkt widzenia 16.06.09, 17:42
                  Czyli tylko Twoje pieniądze są wspólne... Rzeczywiście trafiłeś na
                  jakiś wybrakowany egzemplarz...
                  • elle444 Re: A teraz męski punkt widzenia 16.06.09, 17:50
                    No jakbyśmy wzięli teściową na wakację, też bym uznała, ze te
                    wakacje jej ufundowałam wspólnie z mężem, no ale my mamy
                    rzeczywiście wszystko wspólne. Inna sprawa, ze moja tesciowa by
                    uznała, ze to synuś jej ufundował mimo, ze zarabiam 80% tego co mąż,
                    wiecej partycypuję w prowadzeniu domu i wychowaniu dzieci (no a w
                    ciąży chodzę nawet wyłącznie sama), ale to już zupełnie inna para
                    kaloszy. Moja teściowa uważa też, że pani do sprzątania to moja
                    fanaberia, na którą jej syn musi harować a argument że zarabiając
                    kilka średnich krajowch sama mogę ją opłacić raczej nie trafia,
                    uczciwa pani domu sama bowiem lata ze szmatą do podłogi...
                  • california-only Re: A teraz męski punkt widzenia 17.06.09, 15:30
                    elle444 napisała:

                    > Czyli tylko Twoje pieniądze są wspólne... Rzeczywiście trafiłeś na
                    > jakiś wybrakowany egzemplarz...

                    Niestety z obserwacji (oraz nerwowych reakcji kobiet na tym forum)
                    widze,ze wiele kobiet ma takie podejscie...
                • oleole111 do: domektomek 16.06.09, 22:52
                  niestety masz rację, twoja żona tak samo słabo rozumie małżeństwo jak mąż
                  założycielki wątku.
                • domektomek Re: A teraz męski punkt widzenia 17.06.09, 07:47
                  A skarga autorki wątku jest wycinkowa.Dlaczego chłopak domaga się
                  zwrotu za wycieczkę sprzed 10-mcy? Dla mnie to proste.Zbliża się
                  okres wakacyjny i pora opłacić tegoroczną wycieczkę.Widać chłopina
                  liczył że małżonka też się dołoży. A tu nic z tego.Dlatego w
                  przypływie gniewu zażądał zwrotu za ubiegłoroczny wyjazd.
                  Znam to z autopsji.Gdy opłacam nasze wycieczki,moja żona zawsze
                  słodziutko obiecuje, że następny wyjazd za rok ona finansuje. Ale
                  dla mojej za rok jest zawsze za rok.
            • gryzelda71 Re: Ciekawe.... 16.06.09, 14:17
              Znaczy wg ciebie każde powinno w mażeństwie żyć na miarę własnych zarobków?Ten
              kto lepiej zarabia wakacje nad ciepłymi morzami,gorzej wcale albo nad pobliskim
              jeziorem.Co z dziećmi w tym wypadku?
            • jolunia01 Re: Ciekawe.... 16.06.09, 20:40
              california-only napisała:

              > Ciekawe tylko, dlaczego nikt nie doradzi autorce zeby poszukala
              > lepiej platnej pracy jesli brakuje jej pieniedzy.

              Nie ma czasu szukac lepiej płatnej pracy, bo obsługuje tego
              kutafona. Jasne? Trzeba jej poradzić, żeby najpierw go wykopała ze
              swojego życia.

              > Nie rozumiem dlaczego ten kto w zwiazku zarabia wiecej ma
              > obowiazek wiecej placic??

              Biedna jesteś, skoro nie rozumiesz. Autorka wątku wyraźnie pisała,
              że ten jej gnój, grający (chwilowo - mam nadzieję) role męża dzięki
              jej oddaniu domowym obowiązkom ma czas na zarabianie więcej. Jakby
              sie wziął za pranie, prasowanie, sprzątanie, mycie garów, zakupy,
              obsługiwanie dzieci to by nie miał czasu wiecej zarabiać.
              Wtedy ona by sobie znalazła lepiej płatną pracę.
              A skoro ona zdejmuje z chama wiele oproblemów to jego psim
              obowiązkiem jest w wiekszej części finansować wspólne życie -
              rozumiesz?
    • meridia Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 11:52
      Nawet w żartach "policz mu za seks" brzmi kretyńsko. Może to ona powinna mu
      płacić, w końcu też korzysta? Wyjątkowym deprecjonowaniem kobiety i jej roli w
      związku jest traktowanie seksu w sposób "mąż zarabia pieniądze, żona daje dupy".
      • cillian1 Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 12:03
        > w sposób "mąż zarabia pieniądze, żona daje dupy"

        to zależy komu daję wink

        Może dlatego się upomina smile))))

        żart!!!!
      • 1kierka Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 12:13
        Moja kolezanka zwracała też za wakacje swoje, płaciła po połowie za
        dziecka. I za zakupy do domu. On zarabiał kasę, a ona ciagle w
        długach. Az w końcu go zostawiła, a teraz sam proponuje jej wspólne
        wakacje,kupuje prezenty na urodziny i imieniny itp. itd. Tylko sie
        trochę ocknął za późno, niestety.
    • inguszetia_2006 Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 11:58
      Witam,
      Ha, ha, ha...
      Ale mąż pamiętliwy.
      A chociaż ładna pogoda była? Bo jak nie, to zareklamuj u niego;-D
      I wogóle, powiedz, że nie będziesz płacić, bo chrapał, a wakacje z
      chrapaniem, to niech sobie sam funduje;-D Jak nie chrapie, to wymyśl
      coś innego. I niech on ci zwraca, bo popsuł ci wyjazd, więc szkody
      moralne były;-P
      Pzdr.
      Inguszetia
    • chateau Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 12:10
      Mam wrażenie, że Twój mąż nie bardzo rozumie jak działa instytucja małżeństwa.
      Wydatki ponosi się "solidarnie", co nie znaczy "w równych częściach."

      Smutne trochę.
    • przylga Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 12:16
      Kolejny temat-bzdura. A może taki : " moje dziecko puszcza bąki , co
      mam zrobić,pomóżcie".
      smile
    • jamtoja Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 12:20
      smutne...
      nie wyobrażam sobie, żebym mógł coś takiego powiedzieć... pomyśleć
      nawet...
      na pewno chcesz z nim być...?
      następnym razem powiedz, że Ty nie jedziesz bo nie możesz sobie
      pozwolić... nie znam innego rozwiązania...
      • bambussi jak dla mnie troll na 100% 16.06.09, 12:26
        a jeśli nie, to mam tylko jedno pytanie do autorki wątku - czym się
        przejmujesz? co ci mąż zrobi jak go po prostu wyśmiejesz? do sądu
        cię poda?

        co za żenada...
    • axio-mat Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 12:35
      Absurd! "Fajnego" masz meza. Na czym polega Wasze malzenstwo? Poniewaz na zyciu
      RAZEM raczej nie.
    • birca Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 12:36
      Nie powiem nic nowego wszytsko wlasciwie powiedzialy juz dziewczyny
      przede mna. Ja nie bardzo rozumiem tego typu uklad. Jestescie
      rodzina wiec to powinno byc wasze wspolne bo przeciez chory jest
      uklad kiedy ktos mowi; nie moge pojechac z mezem na wakacje bo mnie
      na nie nie stac. Wiec co? Bedziesz siedziec w domu kiedy on bedzie
      jezdzil bo miedzy wami jest przepasc finansowa?
      Zawsze mozecie zalozyc trzecie konto gdzie wspolnie bedziecie
      wplacac pieniadze na wakacje, na dom, na zakupy dla dzieci, jedzenie
      itd. Maz skoro zarabia dobrze moze wplacac wiecej, proporcjonalnie
      do tego ile ty wplacasz. I wtedy bedziecie za wakacje i inne rzeczy
      placic ze wspolnej kasy.
      A najlepiej po prostu usiasc i porozmawiac bo to nie brzmi dla mnie:
      na dobre i na zle....
      • mamamira Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 12:52
        Dlaczego polowe jeżeli byliście z dziećmi a po drugie wystawiła bym mu rachunek
        za wszystko co robię w domu i niech tez zapłaci polowe,nic nie ma za darmo.
    • alabama8 Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 12:52
      Po pierwsze rozlicz się z nim w ratach. Odliczając od rat obowiązki
      małżeńskie.
      Po drugie każde z was powinno chwilowo zacząć żyć na poziomie na
      jaki pozwalają wam wasze zarobki. Np. skoro z twojej pensji nie stać
      cię w sumie w partycypowaniu w kosztach utrzymania dużego
      mieszkania, zaproponuj przeprowadzkę do mniejszej klity, która
      będzie tańsza i odpowiednia dla twojej "gołodupcowej" kieszeni (i tu
      nie jestem wobec ciebie złośliwa, tylko wobec twojego męża).
      Wakacje owszem - ale na takie na które cię stać (jedziecie pod
      namiot pociągiem). W końcu nie musisz wszystkiego wydawać na
      wakacje, pojedziecie na tańszy wypoczynek a zaoszczędzona kwotę
      możesz sobie zachomikować.
      Kino odpada. Teatr odpada. Zaczynacie stołować się w biedronce
      kupując produkty no name.
    • arch.aleksandra Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 13:01
      To jakiś absurd!!!!!jak to rozliczyć się za wakacje?!!Przecież on
      także wypoczywał!!!!
    • paula_oski Re: mąż kazał mi rozliczyć się za wakacje 16.06.09, 13:03
      Uważam jak jedna z koleżanek napisała że osobne konta wcale nie
      oznaczaja osobnej kasy.My mamy osobne konta,ale pieniądze
      wspólne,nigdy nie było "moje'Twoje" ,mąż ma mój pin do konta,ale ja
      jego nie,tylko dlatego że on 10 wyciąga pieniądze wszystkie i opłaca
      pożyczki a reszte kladzie do szafki ,gdzie wspólnie korzystamy z
      nich.Zdarza sie że on bierze kase z mojego konta.
      Ze strony Twojego męża uważam że to było bardzo kiepskie,w
      małżeństwie to dziwnie tak 'rozliczac sie co do wakacji' i tym
      bardziej dziwne jest że zrobił to po takim czasie,że co?przypomniało
      mu sie czy jakiś kryzysik macie?
    • black_tangens Kto mu to doradzil? Jakas mila przyjaciolka? Bo 16.06.09, 13:09
      Kto mu to doradzil? Jakas mila przyjaciolka? Bo to dla mnie dziwne, ze po tak
      dlugim czasie "przypomnial" sobie, ze mu jeszcze nie zaplacilas za wakacje...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja