ossala
19.06.09, 19:43
Mam 27 lat, jestem mężatką z trzyletnim stażem i z wielką chęcią na posiadanie dziecka. Problem w tym, że pracuję na umowę zastępstwo, która może wygasnąć praktycznie w każdej chwili, ale też może się zmienić na stałą (wszystko będzie zależeć od tego, czy dziewczyna, którą zastępuję i która właśnie urodziła dziecko, zdecyduje się wrócić do pracy czy pójdzie na wychowawczy), a niestety z pensji męża nie jesteśmy w stanie wyżyć i musimy pracować oboje. Rzecz w tym, że bardzo chciałabym jak najszybciej zajść w ciążę i zostać mamą, choć wiem, że to wbrew zdrowemu rozsądkowi. Mówi się, że jak Pan Bóg daje dzieci, to daje i na dzieci, ale nie chcę podjąć tej decyzji pochopnie, bo jak już zajdę w ciążę, to nie będzie odwrotu. Co robić - czekać, szukać innej pracy czy zdać się na naturę? Dodam jeszcze - uprzedzając zwolenniczki czy może nie-przeciwniczki rodzenia po 30., że wiem, że 27 lat, to nie ostatni dzwonek, ale jestem już gotowa na dziecko i nie chciałabym dłużej zwlekać.