mad98
22.06.09, 08:05
Szamotamy się z budową domu - rok i mamy już prawie wylewki, ale mój tatuś i
tak nam reperuje zdrowie - szybciej, nie tak, wszystko źle. Teściowie mają
wszystko daleko w poważaniu. Od trzech lat - gdy cała sprawa właściwie się
zaczęła teściowa nawet nie zapytała o budowę. Teściu - emeryt też w nosie ma
pomóc (piszę o pomocy fizycznej) synowi. Oboje pracujemy - małą zajmuje się
mama i mąż. Często jednak - bo już mamy nie chcemy obarczać - ciągamy mała ze
sobą, a to drzwi wybrać, a to fachowcom budowę pokazać, a to parkiety obejrzeć
Jak pisałam teściowie mają wszystko w d.... Byłabym wdzięczna nawet za
pytanie: Jak sobie radzicie? Wczoraj szwagier z żona podnieśli mi ciśnienie -
ich córka każą zabawkę zabiera, nasza mała płacze, oni nie reagują. W końcu
powiedziałam, zapytałam; czemu ona tak wszystko zabiera? Pewnie ich trochę
uraziłam. I jeszcze wczoraj ta okropna kłótnia z mężem? Apropo napiszcie mi,
bo może ja jakaś nawiedzona jestem - ucieszyłabym się czasem gdyby jakieś
naczynia umył, posprzątał, coś w domu zrobił. On - komputer. I jeszcze te jego
wymagania - zwłaszcza co do gotowania. No ale mamusia jest szefowa kuchni. do
Zmęczona już jestem, bo wszystko, co robię, robię w bieeeegu - bo mama ma
autobus, bo mąż idzie do pracy. Więc praca i dom. Zakupy z małą, nigdzie nie
wychodzimy. W sobotę mieliśmy jechać na wesele. I co - po tej kłótni z tego
będzie????
Tyle.