zuzia1982
22.06.09, 17:18
mam roczną córkę która chodzi do żłobka-ostatnio sporo chorowała, a
ponieważ za 2 tygodnie jedziemy na wakacje nad morze chcialiśmy żeby
do tego czasu została w domu, żeby zminimalizowac szanse na to że
znowu zachoruje. przyjechała się nia zajmowac teściowa, która jest
na rencie. w zeszłym tygodniu było w porządku, pojechała na weekend
do domu, przyjechała znowu wczoraj wieczorem ok 19: 30 i powiedziała
że boli ja gardło, głowa i ma lekką gorączkę-nie informowała nas o
tym wcześenij telefonicznie. wściekłam sie-po przecież gdybym
wiedziała to nie chciałabym żeby przyjeżdżała-juz chyba lepszy ten
żłobek niz przebywanie z chora babcią. mój mąż stanął po jej stronie-
bo ona chciała dobrze, tak została wychowana-a poza tym to pewnie ja
ją zaraziłam ( rzeczywiście od jakeigos czasu choruję na gardło) i
teraz ona będzie musiała wydac dużo pieniędzy na leki. dzisiaj jej
sie pogorszyło, dostaa wyższej gorączki i w efekcie i tak musiałam
oddać dziecko do żłobka, a ona do domu wybiera sie dopiero jutro
rano-a że mamy tylko 2 maleńkie pokoje przechodnie naprawde trudno
będzie odizolowac ja od dziecka. jestem ogólnie bardzo zła i nei
rozumiem zachowania tej kobiety-jak można być tak totalnei
bezmyslnym?