Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla.

24.06.09, 15:03
Witam! Ja po raz 1 pisze, choc od dawna czytam.
Jestem wrecz wsciekla na meza, nie odzywam sie od wczoraj po
ciezkiej awanturze. Az mna telepie, bo nie rozumiem jak mozna byc
takim idiota, kretynem i wykazac totalny brak myslenia.

Otoz sprawa sie ma tak, iz z kasa u nas jest obecnie tak srednio,
nie jest to stan staly, tylko raczej przejsciowy, na pewne pieniadze
czekamy, poczynilismy rozne inwestycne i ogolnie przyszlosc jako
tako wyglada. Jednak obecnie jestemy tak na styk, na oplaty,
jedzenie i ...no wlasnie jestem w polowie ciazy. Mialam zamiar
powoli robic drobne zakupy dla dziecka.
Mielismy ekstra kase, ktora zarobilismy razem.
No i ja sobie i tych pieniadzach myslalam, ze fajnie ze sa to pojda
na poczet jakiegos rachunku moze, a moze odlozymy i w koncu kupie
cos dla dziecka.
No i wczoraj sie dowiedzialam, ze moj maz- nic mi nie mowiac, a
rozmawialismy chwile przed tym przez telefon zaliczkowal z tych
pieniadzy auto, ktore zaklepal dla kolegi.
Tzn kolega sam nie mogl, bo szybko, bo okazja, bo to dobry znajomy
ktory fakt- nam wiele pomogl itp. No i maz wplacil te pieniadze na
zaliczke tego auta.
Jestem wsciekla i nie chodzi o te pieniadze ( bo i tak mamy u tego
znajomego dlug i sadze ze ta kasa pojdzie na poczet tego dlugu)
tylko o sam fakt konsultacji ze mna.

Jak sie o tym dowiedzialam wczoraj to wpadlam w furie, jak mozna byc
tak niefrasobliwym? BO :

Kasa byla ewidentnie wspolna.

Maz wiedzial ze cienko przedziemy, wiedzial ze planuje jakies
wydatki.

Nic mi nie powiedzial o swoim zamiarze.


I jest zdziwony ze mam pretensje, mowi ze przeeciez to taka forma
oddania. Ok, ja nie mam pretensji, ze trzeba oddac, tylko :

Nie bylo mowy ze oddajemy teraz,bo termin oddania kasy znamy i nie
musialo to byc teraz.

I najwazniejsze nie skonsultowal tego ze mna, a ja ciezko na te
pieniadze zapracowalam.

Wiec od wczoraj sie nie odzywamy, siedze wsciekla,on w pracy- pisze
do mnie zebym sie odezwala, bo nie odbieram telefonu. Wczoraj cos
tam baknal typu ' przepraszam' ale mnie to nie zadowala.
Wiadomo ze mi przejdzie, ze sie nie rozwiode, ale po prostu nie
moge, no nie moge przezyc tego, zesmy tak durno te kase stracili, ze
ja nie mialam ani slowa do powiedzenia, ze maz tak mnie olal i nie
zapytal. Normalnie czuje sie jakbym zostala zdradzona.

Nie mam ochoty z nim gadac, wczoraj wywrzeszczalam mu to co mysle, a
nie wiem co dzis, nie wiem sama co robic, jak przemowic, jak dac
odczuc ze zrobil zle....?

Rozumiecie mnie choc troszke?
    • bri Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 15:17
      Gdybym miała dług u znajomego, też bym w pierwszej kolejności
      oddała, zamiast planować zakupy. Rozumiem, że możesz być nieco
      rozczarowana, że mąż się z Tobą nie skonsultował, ale wściekłość
      jest zupełnie nie na miejscu. Masz jeszcze dużo czasu na zakupy dla
      dziecka.
    • isa1001 Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 15:17
      Nie, nie rozumiemy. To nie były twoje pieniądze. Ktoś zrobił wam
      uprzejmość i pożyczył. Teraz sam potrzebuje pieniędzy i poprosił o
      zwrot, więc twój mąż oddał. Dla mnie w porządku. W końcu ten kolega
      wcale tych pieniędzy wam nie musiał pożyczać. Na przyszłość nie
      przywiązuj się może tak bardzo do cudzych pieniędzy, to ci szkoda
      nie będzie.
      • angazetka Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 15:19
        Ale mógl powiedzieć, że oddaje, zwłaszcza że pewnie chodzi o sporą
        kwotę. Inna sprawa, że faktycznie zwrot długu powinien być
        ważniejszy niż niezbyt pilne zakupy.
    • triss_merigold6 Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 15:23
      Ja rozumiem. Krew by mnie zalała. Zwłaszcza za brak konsultacji.
    • mniemanologia Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 15:24
      Rozumiem Cię o tyle, że powinien był skonsultować.

      Gdyby to było zwykłe oddanie długu, którego termin i tak mija Wam za
      jakiś czas, to bym tez była zła; gdyby, jak piszesz, trudności były
      chwilowe i spodziewacie się kasy w późniejszym terminie, a dziecka
      (i wydatków z tym związanych) we wczesniejszym. W takim wypadku,
      faktycznie, można to planować tak, że teraz dziecko to pilniejsza
      sprawa i na nie idzie kasa, a kasa, która przyjdzie później, będzie
      akurat w terminie spłaty długu.
      Ale wchodza tu dwie inne sprawy - pilna potrzeba (1) kolegi, który
      Wam wcześniej pomógł (2). I to przeważa.
      Ale fakt, mąż powinien był o tym z Tobą porozmawiać.
      • phantomka Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 15:30
        Pewnie, ze rozumiem zlosc o zasade, ze w zwiazku wazniejsze sprawy
        omawia sie wspolnie. Chociaz nie robilabym z tego tytulu afery,
        jezeli nie jest to nagminne.
    • shellerka Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 15:24
      macie odłożoną kasę i nie oddajecie komuś długu??? dziwne - dla mnie jakikolwiek
      dług to priorytet.

      postaw się w sytuacji męża. Zapewne znajomy wiedząc, że macie u niego dług
      poprosił męża w delikatny sposób o wyłożenie (jakby nie patrzeć swoich)
      pieniędzy, tłumacząc się chwilowym brakiem własnych środków...
      mężowi zapewne glupio było odmówić i wcale się temu nie dziwię.

      • kawka74 Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 15:26
        > macie odłożoną kasę i nie oddajecie komuś długu??? dziwne - dla mnie jakikolwie
        > k
        > dług to priorytet.
        >

        Termin spłaty długu został ustalony, o ile dobrze zrozumiałam, i jego spłata nie była superpilna.
        • shellerka Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 15:31
          a mnie się wydaje, że wierzyciel poprostu taktownie się o ten dług upomniał.
          chyba nie sugerujecie, że miał pożyczać od kogoś, bo jego pieniądze ma akurat
          ktoś inny?

          to co wg was powinien zrobić pan na miejscu męża? powiedzieć, sorry stary,
          zanim ci oddam to co twoje, to musze spytac żony czy mogę?!

          to dla mnie oczywiste, ze mozna byc wscieklym na zaistniala sytuacje, ale takie
          jest zycie... i tak naprawde pretensji nie ma w tym przypadku do kogo skierowac...
          • mniemanologia Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 15:36
            Ale z tego, co zrozumiałam, na spłatę długu mieli jeszcze czas.
            Termin na to jeszcze nie minął.
          • kawka74 Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 15:37
            A mnie się wydaje, że do dupy z takim kumplem, co pożycza, ustala termin spłaty, a potem zakamuflowanym sposobem upomina się o pieniądze.
            Większe wydatki POWINNY być konsultowane, POWINIEN być przepływ informacji, nawet jeśli intencje jednej strony są arcyszlachetne.
            • babcia47 Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 16:18
              a mi się wydaje, że lepiej pójśc na rękę koledze, który juz im
              pomagał niż olac to, że przez to on moze straciś jakąś okazję..bo
              kase im pożyczył. Lepiej wobec porządnych ludzi zachować
              się ..porządnie. Co do tego, ze małż powinien i tym powiedzieć żonie
              natychmiast, to oczywiste. Na wyprawke mozna wziąść jakiś kredyt
              gotówkowy i spłacić go zaraz po wpływie kasy lub na razie se z tym
              wstrzymać jeżeli jest jeszcze czas..przyjaciela i to takiego, który
              pomaga w kópotach nie kupi się za żadne pieniądze
              • babcia47 Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 16:19
                w kłopotach..
              • kawka74 Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 16:35
                No, nie wiem - mnie się taki sposób egzekwowania spłaty długu nie za bardzo podoba. Jeśli ktoś komuś pożycza pieniądze i ustala jakiś konkretny termin spłaty, to chyba się liczy z tym, że 1.automatycznie budżet zmniejsza się nam o pożyczoną kwotę, 2.dłużnicy nie zechcą spłacać przed terminem i nie mają obowiązku lecieć z każdą zarobioną sumą do wierzyciela.
                Przypuszczam zresztą, że odbyło się to raczej na zasadzie, że kolega poprosił o pożyczkę, a mąż sam wymyślił, że będzie to spłata długu. Niech tam, nieważne; tak czy siak, żona powinna była NATYCHMIAST zostać poinformowana o zaistniałej sytuacji. Powiem więcej - miała pełne prawo się nie zgodzić.
                A na kompletowanie wyprawki mają jeszcze czas.
                • babcia47 Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 16:42
                  zielona nie pisze, że kolega zarządał zwrotu, przypuszczenie że byc
                  moze to była zakamuflowana prosba o zwrot wyszło od innych
                  forumek..co do Twoich przypuszczeń to się zgadzam..być moze tez
                  tylko w rozmowie poskarzył się małżowi, ze mógłby samochód kupić
                  korzystnie tylko akutar jest goły..i małz zachował się porządnie w
                  tej sytuacji, proponując natychmiastowy zwrot długu..ale że powinien
                  najpierw zadzwonić do żony i powiedziec jak sprawy stoją..to fakt
                  • kawka74 Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 16:50
                    przypuszczenie że byc
                    > moze to była zakamuflowana prosba o zwrot wyszło od innych
                    > forumek..

                    Tak, pisałam o tym odpowiadając właśnie na sugestię Shellerki.
    • kawka74 Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 15:24
      Uważam, że większe wydatki czy też dysponowanie większą sumą powinno być ustalane wspólnie. Dobrze, że mąż taki porządny i oddał, ale lepiej byłoby, gdybyście ustalili to wspólnie, zwłaszcza, że, jak rozumiem, spłata długu natychmiast nie była konieczna.
    • alba27 Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 15:24
      Ochłoń i z nim pogadaj. Powiedz mu, że jeśli chodzi o wasze
      pieniądze to powinniście wspólnie decydować jak je wydajecie zeby
      nie było takich sytuacji na przyszłość.
    • zielona_anka Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 15:37
      Bo chyba mnie zle zrozumialyscie.
      1. Termin oddania dlugu byl ustalony i ja bylabym na niego gotowa
      wlasnie w danym momencie.
      2. Ja wiem, ze kase sie oddaje, ale oddanie mialo nastapic wlasnie z
      tychze inwestycji poczynionych wspolnie z tymze znajomym, wiec facet
      tak czy siak wiedzial, ze ma lape na czesci tej kasy i dlug bedzie
      oddany czy bym sie zgodzila czy nie ( zgodzilabym sie to oczywiste)
      3.Gdyby maz zadzwonil i powiedzial, ze kolega chce w takim sposob
      teraz natychmiast ta kase to bym powiedziala- oddaj wiec.
      4. Nie skonsultowal tego ze mna, kasa byla wspolna, a co by bylo
      gdybym np. cos zakupila/zamowila bedac pewna ze mam ta kase?
      5. Powtarzam ze nie chodzi mi o oddanie dlugu tylko o brak
      konsultacji.

      I prosilam o rade jak postapic a nie o ocenianie.
      • kawka74 Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 15:40
        > I prosilam o rade jak postapic a nie o ocenianie.

        Yyyy... pytanie 'rozumiecie mnie?' jednak prowokuje do oceny sytuacji. ;p
      • lacitadelle Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 15:41
        nie rozumiem Cię ani troszeczkę, zrozumiałabym, gdyby wydał tę kasę na jakąś
        głupotę, ale w tej sytuacji nie widzę żadnego problemu. Podejrzewam, że rację
        mają dziewczyny, które piszą, że kolega poprosił o oddanie długo teraz, bo mu
        może okazja sprzed nosa uciec.

        Sama poprosiłabym męża, żeby na przyszłość się ze mną w takiej sprawie
        skonsultował, ale na pewno nie byłabym zła ani tym bardziej wściekła.

        Rada: przeproś męża, że zrobiłaś mu awanturę nieadekwatną do problemu i poproś,
        by na przyszłość konsultował wszystkie wydatki wyższe niż (tu wstaw
        odpowiadającą Ci sumę).
        • bri Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 15:46
          > Rada: przeproś męża, że zrobiłaś mu awanturę nieadekwatną do
          problemu i poproś,
          > by na przyszłość konsultował wszystkie wydatki wyższe niż (tu wstaw
          > odpowiadającą Ci sumę).

          Bardzo mądrze radzisz moim zdaniem.
      • kiraout Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 15:43
        Byłabym zła.
        Zamiast nie odzywać się, porozmawiałabym z mężem raz a porządnie smile w ten deseń,
        jak tu piszesz.
      • ola_motocyklistka Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 15:51
        Teraz to już pozamiatane, pieniędzy nie weźmiesz z powrotem. A na przyszłość
        ustalcie jakieś zasady, jak postępować i co i jak uzgadniać z 2 stroną w razie
        takiej niespodziewanej sytuacji.
        2 przykłady-
        pierwszy mój. Ostatnio sprzedałam kilka rzeczy, zebrała mi się większa sumka i
        postanowiłam te pieniądze rozdysponować na spłatę karty kredytowej, bo mi ciąży
        niezmiernie i chcę ją oddać, a drugą część odłożyć na ratę, która spłynie mi w
        połowie miesiąca. Nie powiedziałam o tym mężowi. A on jadąc jak co tydzień po
        towar zakupił więcej niż to co ja rozplanowałam jako zamówienie towaru z tych
        właśnie pieniędzy. No trudno, na drugi raz po prostu mu o swoich planach powiem
        i wspólnie ustalimy

        przykład drugi, mojej kuzynki. Siedzi w domu z dzieckiem, mąż w pracy. Dogadał
        się z moim mężem o pożyczkę kilku tys zł, zdzwonili się i wykonał przelew.
        Stwierdził, że żonie powie wieczorem. W tym czasie żona jego zakupiła coś na
        allegro, i chciała zrobić przelew. Loguje się patrzy a tam konto
        wyczyszczone....Wyobrażam sobie jej uczucia, a do męża nie mogła się akurat
        dodzwonić, bo był na jakimś spotkaniu....

        Aby nie dopuścić do takich sytuacji, przy przeprosinach waszych ustalcie i
        porozmawiajcie jak taka podobna sytuacja mogłaby w przyszłości wyglądać?smile
    • 18_lipcowa1 Och och jakie wyrozumiale znowu.... 24.06.09, 15:51
      pewnie to te same ktore sa na utrzymaniu meza i zwyczajnie maja malo
      do gadania - to te same kaza Ci meza przepraszac.

      Ciekawe, ze ma sie troszczyl o stan zadowolenia kolegi a nie wlasnej
      zony. Ze z kolega konsultowal, a z zona nie.
      Dlug dlugiem ale potrzeby rodziny powinny byc na pierwszym miejscu,
      zwlaszcza, ze ja maz taki hojny i szczodry to mogl np. zarobione co
      podkresla autorka pieniadze WSPOLNIE podzielic na siebie i zone i
      tak chetnie oddawac ze swojej polowy?

      Mialabym ewidentnego wqrwa, z reszta mialam bo moj maz kiedys
      postapil podobnie. Wkurza po prostu brak konsultacji a nie sam fakt
      kasy.
      • lacitadelle Re: Och och jakie wyrozumiale znowu.... 24.06.09, 16:03
        lipcowa, zastanów się chwilę: facet oddał koledze dług, bo ten go o to poprosił,
        a nie wydał na dziwki, nie wiedział nic o planach żony, w sytuacji desperackiej
        nie są, pieniądze niedługo się mają i tak pojawić. Rozumiem, że można mieć
        pretensje za brak konsultacji, co bardziej nerwowe pewnie będą miały "wqrwa",
        ale robić awanturę i się przez dobę do męża nie odzywać? Bez sensu - reakcja dla
        mnie totalnie nieadekwatna do przewinienia. Jakby mój mąż na coś takiego
        podobnie zareagował, to bym pomyślała, że nagle został histerykiem i nic sobie z
        jego nerwów nie robiła.
        • bri Re: Och och jakie wyrozumiale znowu.... 24.06.09, 16:48
          > ale robić awanturę i się przez dobę do męża nie odzywać? Bez
          sensu - reakcja dla mnie totalnie nieadekwatna do przewinienia

          Dokładnie.

          I nie jestem na niczyim utrzymaniu.
        • kali_pso Re: Och och jakie wyrozumiale znowu.... 24.06.09, 18:11
          > lipcowa, zastanów się chwilę: facet oddał koledze dług, bo ten go
          o to poprosił
          > ,

          Klasyka forumowawinkp
          Nie "oddał dług", bo miała to być forma zaliczki na poczet auta, a
          nie forma spłaty długu. Nie o spłatę długu prosił kolega, bo termin
          mają rzekomo ustalony a sprawa auta wyniknęła nagle- ranyyy
          czytajcie troche i niedopowiadajcie sobie.
          Proste- jak mąz chciał być w stosunku do kolegi taki chojny, to mógł
          wczesniej zawdzwonic i skonsultować z zoną. Jeden telefon, jedna
          rozmowa. Ma dziewczyna rację, że ją złapał wkurw. Oczywiście
          wyjaśnić należy to szybko i nie przedłużac męczarni męzusia, ale to
          mimo wszystko jego nadpobudliwośc decyzyjna jest sprawcą tego
          zamieszania.
          • bri Re: Och och jakie wyrozumiale znowu.... 24.06.09, 19:39
            Każdy to przyznał. Ale wrzaski, awantury, ciche dni i jeszcze
            zastanawianie się nad karą dla męża, żeby dotarło do niego jak
            srodze zawinił to gruba przesada.

            Swoją drogą ciekawe jak ta sytuacja wygląda z jego punktu widzenia.
            • kawka74 Re: Och och jakie wyrozumiale znowu.... 24.06.09, 19:46
              Wrzaski i awantury prawdopodobnie wzięły się nie tyle stąd, że dał kasę, ile stąd, że nie zajarzył, o co kaman i on przecież nic nie zrobił.
              Z jego punktu widzenia?
              "No, przecież i tak mieliśmy oddać pieniądze, więc co za różnica?" Zero refleksji nad komunikacją, jak sądzę.
          • 18_lipcowa1 Re: Och och jakie wyrozumiale znowu.... 24.06.09, 19:53
            dokladnie
            inna byla umowa, inaczej maz sie zachowal niz powinien
            nie dziwie sie
            mialam sama wqrwa kiedys o cos podobnego i o bardzo smieszna kwote
    • kicia031 Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 16:24
      Wlasnie by uniknac takich sytuacji - bo znam swoje partnera juz jak
      zly szelag - to ja trzymam kase rodzinna i egzekwuja od niego
      comiesieczne wplaty. on moze dysponowac reszta i everybody happy.
      Gdyby to on zarzadzal naszymi pieniedzmi, chodzilibysmy glodni i
      bosi.
      • 18_lipcowa1 Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 19:55
        to ja trzymam kase rodzinna i egzekwuja od niego
        > comiesieczne wplaty. on moze dysponowac reszta i everybody happy.
        > Gdyby to on zarzadzal naszymi pieniedzmi, chodzilibysmy glodni i
        > bosi.
        >


        ototo
        ja zrobilam podobnie wlasnie po takiej jednej akcji
        wszystko co wspolne? na pol, ja biore swoja czesc, on swoja i na
        dodatek tyle i tyle chce widziec na miesieczne oplaty i zycie
        reszta? mnie nie obchodzi
    • babcia47 Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 16:36
      > No i ja sobie i tych pieniadzach myslalam, ze fajnie ze sa to
      pojda
      > na poczet jakiegos rachunku moze, a moze odlozymy i w koncu kupie
      > cos dla dziecka.
      ..a tak z drugiej strony..czy małz wiedział, ze Ty masz jakie plany
      związane ze wspólnie zarobionymi pieniedzmi..możliwe, że gdybys Ty
      zadysponowała nimi zgodnie z tym jak "pomyślałaś" okazałoby się, że
      on miał inny pomysł na ich wydanie..Tu nie ma się co obrażać na
      śmierć i życie tylko poprawić komunikacje miedzy Wami..małz jak
      piszesz juz chyba zrozumiał conieco..trzeba porozmawiac na spokojnie
      i ustalić jak będziecie podejmowac decyzje
    • e.logan Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 17:17
      Sama piszesz ze kolega kase potzrebował a nei mial a wy majac
      oddaliscie mu dlug .Wiec nie rozumiem o co chodzi z tym .:


      ale po prostu nie
      > moge, no nie moge przezyc tego, zesmy tak durno te kase stracili,


      Jestes rozczarowana ze trzeba bylo oddac a ty bys chciala po sklepach
      po ganiac. NAwet jesli termin byl kiedy to face potrzebowal tez
      niespodziewanie a wy dluznicy mieliscie wiec gdzie problem w oddaniu?

      On mial zaufal wam i za inwestowal za was tez a teraz gdy mieliscie i
      mozna bylo oddac bo on nie mial a potrzebowal to ty strzekasz
      dziecinnego focha. NO i co ze termin byl daleko. ON potrzebowal bo byla
      okazja i to teraz..

      Kurna i badz tu czlowiekiem dla innego.

      Dziecinna jestes.

      I nie pisz ze chozi tylko o to ze nie powiedzial iz oddaje. bo na tle
      slow o tym jak to ciezko na nie pracowalas + informacji o zmarnowaniu
      wyglada to calkowicie inaczej.
    • mallina Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 18:18
      zielona_anka napisała:
      no nie moge przezyc tego, zesmy tak durno te kase stracili

      jakie stracili jakie stracili??
      oddaliscie dlug i tyle

      byc moze wasz kolega delikatnie dal twojemu mezowi do zrozumienia, iz oczekuje
      splaty juz teraz bo jest dobra okazja?
      co tu konsultowac -dlugi sie oddaje i juz
      • mamaemmy Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 18:55
        wku...łabym się big_grin
        To zresztą w stylu mojego męża-zrobił mi kiedys bardzo podobny myk i akurat
        zrobiłam mu karczemną awanturę,bo wkurzyły mnie jego priorytety-ważniejszy był
        kumpel niż żona.A kasę zarobiłam wtedy sama.wrr jeszcze mnie szlag trafia jak
        sobie przypomnę.

        Wg mnie powinien z Tobą przedyskutować tę kwestie i wg mnie Twój foch jest jak
        najbardziej uzasadniony tongue_out
        • mamamira Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 20:09
          Pieniądze były wspólne wiec decyzja czy dać,oddać koledze tez powinna być wspólna.
    • lidia341 Re: Maz- a wspolne pieniadze. Jestem wsciekla. 24.06.09, 21:48
      Rozumiem Cię, też bym była wściekła. My staramy się wspólnie ustalać większe
      wydatki. No bo podstawowych zakupów niesmile))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja