Nadopiekuncza matka - jak sobie radzic?

25.06.09, 15:20
Drogie e-mamy.
Jestem facetem, ale za bardzo nie wiem kogo sie poradzic/wygadac, a
temat wydaje mi sie pokrewny, wiec moze panie, ktore same sa
matkami, beda mogly mi cos doradzic.
Moja mama od zawsze nalezala do tzw. "nadopiekunczych matek". Sama
zrezygnowala z pracy, zeby mnie wychowywac, zebym jak to
podkresla "nie byl dzieckiem z kluczem na szyi". W domu nie mialem
prawie zadnych obowiazkow poza nauka - brzmi to byc
moze "luzacko",ale wcale tak nie bylo. Jako nastolatek nie moglem
miec zadnych tajemnic, bo mama wypytywala mnie o wszystko a moj
pokoj byl zawsze przez nia starannie sprzatany. Nie bede ukrywal, do
pewnego wieku mi to odpowiadalo, ale w koncu postanowilem, ze czas
nabrac samodzielnosci. Dostalem sie na studia w innym miescie i
wyprowadzilem sie z domu. Mama dzwonila, na poczatku codziennie,
potem juz raz na kilka dni, ale zawsze mialem wrazenie, ze jej
pytania byly zbyt osobiste. Studia sie skonczyly znalazlem prace
zagranica. Naiwnie myslalem, ze wieksza odleglosc w jakis sposob
pomoze, ale dzialo sie dokladnie odwrotnie. W rozmowach
telefonicznych coraz czesciej pojawialy sie przytyki w stylu "komu
ja to wszystko zostawie, jak ty jestes tak daleko?" albo "nie
dzwonisz juz tak czesto" albo "do rodzicow nalezy miec pelne
zaufanie, a ty mi nie wszystko mowisz...". Czas plynal a ja coraz
bardziej czulem, jak mama trzyma mnie na smyczy emocjonalnego
szantazu. Tata wspieral mnie jak mogl, usilujac wytlumaczyc mamie,
ze nie robi dobrze, ale to nic nie dawalo. Zreszta malzenstwo moich
rodzicow do najbardziej dobranych nie nalezy. Ostatnio rodzice byli
u mnie dwa tygodnie w odwiedzinach. Cieszylem sie, ze moze jak
zobacza, ze jestem szczesliwy i ze dobrze mi sie zyje, to sie
uspokoja. W stosunku do taty to sie jak najbardziej sprawdzilo.
Mama - jeden wielki wyrzut sumienia. Pierwszy tydzien spedzila
sprzatajac mieszkanie, mimo mojego zakazu, tlumaczac mi, ze ja na
pewno nie zrobie tego tak dfobrze, jak ona. POtem bylo kazanie o
porzadku w szafie (tak, tak, przejrzala cala moja szafe). Potem w
koncu zaczela mi mowic o tym, jakich to zlych znajomych sobie
dobieram (no bo skoro ja jestem ekonomista, to jak moge umawiac sie
z kelnerka). Nie wytrzymalem i wygarnalem jej, ze dosyc mam jej
wiecznych uwag, ze mam prawie 30 lat i ze mam prawo do zycia i
wlasnych wyborow i ze nie mam zamiaru zyc tylko po to, zeby spelniac
jej oczekiwania i ze im predzej to zrozumie, tym lzej jej bedzie.
Caly dzien przeplakala i stwierdzial, ze jej nigdy nie bedzie lzej.
Sam czuje sie z jednej strony dumny, ze wreszcie po tylu latach to z
siebie wyrzucilem... z drugiej strony, kocham ja, to moja mama i
chce zeby byla szczesliwa. Szperalem troche po internecie i widze,
ze moja mama to klasyczny przypadek syndromu opuszczonego gniazda.
Widze ze sobie z tym nie radzi i zastanawiam sie jak jej w tym
pomoc, zeby nie bylo to zbyt drastyczne. Zaproponowalem jej wizyty u
psychologa (za ktore jestem gotowy zaplacic), ale mama
zapowiedziala, ze nigdy tam nie pojdzie. A ja mam wrazenie, ze ta
sytuacja troche mnie przerasta. Czy ktos ma rady, jak odciac w koncu
ta pepowine, bo do tego niestety trzeba dwoch stron, a mi niestety
ten stan rzeczy bardzo zaczyna przeszkadzac.
Pozdrawiam i z gory dziekuje za rady.
    • marzeka1 Re: Nadopiekuncza matka - jak sobie radzic? 25.06.09, 15:32
      Współczuję, szczerze współczuję sytuacji i matki. Bo stałeś się dla niej
      substytutem faceta, nie ma dobrych relacji z mężem, więc żyje twoim życie i
      pewnie żałuje, że już dorosłeś. W sumie- kanał. Odpępowienia nie da się
      przeprowadzić bezboleśnie, wiesz już, że matka do psychologa nie pójdzie, więc
      jedyne co ty możesz zrobić to sam odciąć się. Czy to oznacza, że nie masz
      utrzymywać kontaktów? Nie, masz, ale z dystansem, filtrowaniem tego, co chcesz
      powiedzieć. Prawdziwy koszmar czeka cię, jak będziesz chciał się żenić, żadna wg
      matki nie będzie ciebie godna, każda będzie zła, w sumie już współczuję też
      przyszłej żonie/partnerce. Ta to dopiero będzie miała kanał.
    • broceliande Re: Nadopiekuncza matka - jak sobie radzic? 25.06.09, 15:38
      Niestety odległość w niczym nie pomaga.
      Pamiętam, jak moi rodzice jednym telefonem doprowadzali mnie do
      pasji.
      Nie mam pojęcia, dlaczego kobiety rezygnują z własnego życia na
      rzecz życia życiem dziecka. Po prostu zawsze będziesz dla niej
      dzieckiem.
      Ja też mam syna jedynaka, ale też swoją pracę, hobby, książki.
    • lacitadelle Re: Nadopiekuncza matka - jak sobie radzic? 25.06.09, 15:43
      Szczerze? Moim zdaniem z tej sytuacji nie da się wybrnąć inaczej niż
      drastycznie, możesz spróbować znaleźć jej jakieś absorbujące zajęcie (może
      jakieś zwierzęta domowe, uniwersytet III wieku?), ale szanse powodzenia widzę
      marne. A jaki był skutek Twojego wygarnięcia (oprócz całodziennego płaczu), bo
      mam wrażenie, że żaden.

      Znam taki przypadek z życia, chłopak w końcu zerwał kontakty z matką, bo ona
      oświadczyła, że taka już jest i się nie zmieni, o on nie chciał narażać na
      ciągłe szykany swojej narzeczonej. Nie wiem, czy potem coś się zmieniło, bo
      straciłam z nimi kontakt.

      Dla ludzi, którzy się oburzą, że jak można zerwać kontakty z matką... no cóż,
      jeżeli ta matka z pełną świadomością próbuje Ci niszczyć życie...
      • marzeka1 Re: Nadopiekuncza matka - jak sobie radzic? 25.06.09, 16:00
        Gdy czytam takie historie, to jako matka 2 synów wiem, że dobrze zrobiłam
        pielęgnując związek z mężem, bo chociaż swoich synów kocham bardzo, to z mężem
        chcę potem zostać i żyć dalej. Swoim dzieciom chcę pozwolić odejść do własnego
        życia. To okropne, jak w imię miłości, matka może wykastrować dorosłego syna.
        Post tego 30-latka jest tego najlepszym przykładem. I fakt- tego nie da się
        zrobić łagodnie.
    • kol.3 Re: Nadopiekuncza matka - jak sobie radzic? 25.06.09, 16:01
      Powodem ciągłej ingerencji w Twoje życie są jak przypuszczam nienajlepsze
      stosunki matki z ojcem. Gdyby ich małżeństwo było udane, matka byłaby bardziej
      zainteresowana spędzaniem czasu z mężem i wspólnymi rozrywkami. Wielu rodziców
      po wyprowadzeniu się dzieci rozpoczyna ciekawe życie, mając więcej czasu i
      pieniędzy dla siebie.Podejrzewam, że nie ma dobrego rozwiązania, jak tylko
      zaostrzenie reakcji, jeśli matka nadal będzie się wtrącać do Twojego życia.
    • z_lasu Re: Nadopiekuncza matka - jak sobie radzic? 25.06.09, 16:31
      Przede wszystkim mówić, mówić, mówić to, co matce wykrzyczałeś.
      Mówić to przy każdym kontakcie, ale mówić ze spokojem. Kiedy kogoś
      atakujesz, to on się broni i okopuje w swojej twierdzy. Jak nie
      będziesz atakował, tylko spokojnie i życzliwie tłumaczył mamie jak
      Ty to widzisz, jak świat to widzi, jak to w ogóle działa, w kółko
      Macieju tłumaczył, to coś do niej dotrze. Nie wszystko, ale myślę,
      że sporo.
      Wsadzanie mamy siłą w psychologa, podróże, uniwersytety itp. nie ma
      sensu. Spytaj ją o czym marzyła przez te wszystkie lata, kiedy
      zmieniała Ci pieluchy, robiła kanapki, gotowała (oprócz tego, że
      marzyła, żebyś wyrósł na ...). O czym marzyła albo o czym nie śmiała
      marzyć, bo nie wierzyła, że się spełni, albo nie chciała by to było
      Twoim kosztem? Czy było coś, co chciała wtedy robić, poznać, ale nie
      mogła, bo miała dziecko? A może chciałaby kogoś odnaleźć?
      Przyjaciółkę z podstawówki, ciotkę? Ona musi najpierw zacząć myśleć
      o czym innym niż tylko o Tobie, dopiero wtedy będzie mogła robić coś
      innego. Pozdrawiam.
Pełna wersja