Nie wiem, jak wybrnąć...

26.06.09, 10:55
Dostałam zaproszenie na ślub i wesele do koleżanki. Nie spodziewałam się, bo
nie jesteśmy w jakiś bardzo bliskich stosunkach, z drugiej strony ostatnimi
czasy miałam możliwość kilka razy pomóc jej w ważnych sprawach, więc myślę, że
czuła się zobowiązana...
Zaprosiła mnie ustnie wręczając zaproszenie, przy czym zaznaczyła że prosi o
deklarację, bo sala itp. W pierwszej chwili radośnie się zgodziłam, teraz mam
problem.
jestem w trakcie rozwodu, nie pracuję - niepełnosprawne dziecko na wychowaniu.
Pieniądze, jakie dostaję od męża są żałośnie niskie i z trudem starcza na
naprawdę podstawowe rzeczy ( uprzedzając : za net nie płacę, nie jest 'mój ).
Środowisko znajomej to środowisko bogate, ona sama, prawniczka, zarabia duże
pieniądze. Dla mnie jej ślub to wydatek. I koperta i kwiaty. Idę sama,
szczerze mówiąc, mogę w kopertę włożyć 50 zł... A to i tak dla mnie spore
obciążenie. Żałuję, że powiedziałam, że przyjdę, zastanawiam się czy nie
zachorować, bo wydaje mi się, że dać mało w kopercie to wstyd i lepiej nie iść...
    • broceliande Re: Nie wiem, jak wybrnąć... 26.06.09, 10:58

      Ja bym poszła z jedną różą.
      Naprawdę myślisz, że ludzie zapraszają na ślub dla kopert i
      pieniędzy?
      Co najmniej dwa razy byliśmy na weselu spłukani i prezent daliśmy
      później. W jednym przypadku był to koc za mniej niż 100 złotych.
      Nie przesadzaj.
      • ola_motocyklistka Re: Nie wiem, jak wybrnąć... 26.06.09, 11:05
        Każdy daje, ile może. Jedziesz na ślub. Ale chyba Twoje wątpliwości świadczą o
        Twoim postrzeganiu tego typu imprez? Skoro Ty uważasz, że zawartość koperty
        świadczy o mnie to grubo się mylisz.
    • zlotarybka_1 Re: Nie wiem, jak wybrnąć... 26.06.09, 11:05
      ale chyba ta koleżanka orientuje się w Twojej sytuacji (mimo, że tak
      dobrze się nie znacie). Ja też jestem zdania, że możesz pójść z
      symbolicznym kwiatkiem i koniec.
    • alba27 Re: Nie wiem, jak wybrnąć... 26.06.09, 11:24
      My na ślub dostawaliśmy różne koperty, i te wypchane i te bardziej
      skromne, nawet gdyby ktoś przyszedł do nas z jednym kwiatkiem to nie
      poczulibyśmy się obrażeni.
      Ty znasz koleżankę, my nie. Skoro Cię zaprosiła to zapewne zależy
      jej na Twojej obecności, jeśli jesteście bliskie to zdaje sobie
      sprawę z Twojej sytuacji. Może z nią pogadaj, powiedz to co nam, że
      stać cię tylko na kwiatki. Nie masz powodu do wstydu i zażenowania.
      • lidia341 Re: Nie wiem, jak wybrnąć... 26.06.09, 18:48
        Ja mam takie same zdanie jak dziewczyny. Myśmy dostawali puste koperty
    • 18_lipcowa1 Re: Nie wiem, jak wybrnąć... 26.06.09, 11:43
      Powiedz,ze przepraszasz i dziekujesz za zaproszenie, ale niestety
      nie mozesz byc na weselu.
    • morsk2 Re: Nie wiem, jak wybrnąć... 26.06.09, 11:43
      "Zachorować" w ostatniej chwili, to najgorsze rozwiązanie z
      możliwych, bo koleżanka już zarezerwowała dla Ciebie miejsce i
      będzie musiała za nie zapłacić. Możesz dać jej znać wcześniej, że np
      coś Ci innego na ten termin wypadło, żeby miała jeszcze szansę w to
      miejsce zaprosić kogoś innego.
      Ale w Twojej sytuacji ja bym chyba poszła. Z jedną różą i drobnym,
      ale gustownym prezentem.

      Moje wesele było 13 lat temu. Nie pamiętam kto ile dał w kopercie.
      Nie pamiętam od kogo był serwis, a od kogo pościel. Jedyny prezent,
      który kojarzę z ofiarodawcą to 2 kubki, które dostaliśmy od
      koleżanki wraz ze słoiczkiem kawy, wafelkami prince polo i
      dedykacją, żebyśmy pijali wspólnie z mężem poranną kawę przez długie
      lata.
    • lacitadelle Re: Nie wiem, jak wybrnąć... 26.06.09, 11:56
      Dla nas też zawartość kopert nie miała żadnego znaczenia, pamiętam, że
      otwieraliśmy prezenty o 13 w niedzielę, od nocy z piątku/sobotę nie zmrużyliśmy
      oka (ślub, wesele, potem o 6 rano sesja plenerowa, potem śniadanie z gośćmi
      przyjezdnymi, potem obiad z gośćmi miejscowymi smile, w końcu padliśmy na kanapę
      prawie nieprzytomnie i wzięliśmy się za te prezenty, pieniądze po prostu
      wyjmowaliśmy na kupkę. Nie mam pojęcia, ile od kogo dostaliśmy, zresztą
      pochodzenia niektórych prezentów rzeczowych też nie mogliśmy później ustalić smile
      Za to do tej pory czytamy dedykacje na kartkach - lubię, jak ktoś napisze coś od
      siebie.
    • kotbehemot6 Re: Nie wiem, jak wybrnąć... 26.06.09, 11:57
      Jak jestes w naprawde zażyłych stosunkach, to moze powiedz jej po cichu,ze
      jesteś w cięzkiej sytuacji finansowej i stac Cię na prezent, Albo kup jakis
      symboliczny drobiazg i kwiatek.
      Naprawdę, nie jest ważne kto jaki prezent dal, liczy sie obecnośc w ważnej
      życiowo chwili.
      • kropkacom Re: Nie wiem, jak wybrnąć... 26.06.09, 12:01
        > Naprawdę, nie jest ważne kto jaki prezent dal, liczy sie obecnośc w ważnej
        > życiowo chwili.

        A to jakaś odmiana na tym forum nastąpiła odnośnie ile dać w kopertę smile

        Do autorki wątku: Idź, daj tyle ile możesz bez wyrzeczeń, baw się dobrze. smile
        • kotbehemot6 Re: Nie wiem, jak wybrnąć... 26.06.09, 12:04
          hmmm...ja nigdy nie byłam zwolenniczką dawania w koperte, jeżlei ten przytyk
          jest do mnie, to nie za bardzo rozumiemsmile)))))
    • seniorita_24 Re: Nie wiem, jak wybrnąć... 26.06.09, 12:30
      Idź na sam ślub wcześniej uprzedzając koleżankę, że nie możesz być na weselu.I
    • wieczna-gosia Re: Nie wiem, jak wybrnąć... 26.06.09, 13:25
      masz dwie opcje- znacie sie w koncu, powiedz jaka jest sytuacja ze chetnie
      spotkasz sie z nia ma kawie juz po i posluchasz wrazen. Albo zalozyc ze
      kolezanka mniej wiecej wie co nad toba wisi i byc moze wlasnie dlatego cie
      zaprosila? Nie mam pojecia kto z moich gosci co mi dal i ile kasy wlozyl w
      koperte- to bez znaczenia smile Idz i sie rozerwij- potancz sobie, napij sie wina,
      posmiej. Zamiast 50 zlotych w kopercie daj cos osobistego, z dedykacja- mojej
      przyjacilce z prawniczej rodziny zlotem kapiacej dalam na slub album z wycinkami
      z gazet i zdjeciami z kazdego dnia z miesiaca poprzedzajacego jej slub- byly
      smieszne, smutne, absurdalne- rozne. A w to powplatalam nasze wspolne zdjecia,
      opisy wspolnych spotkan i przezyc. Bardzo wiele radosci sprawil jej namacalny
      dowod tego ze myslalam o niej kazdego dnia- pod katem tego albumu przegladalam
      gazety (sieci wtedy nie bylo hehe). Wyjechala do UK, w tym roku zrobila impreze
      urodzinowa w Polsce, na ktora przyjechali takze znajomi z UK, ktorych nie
      znalam. Wchodze, ona mnie przedstawia mowi cos o mnie a jedna kobita rzuca, a to
      ty jestes pewnie ta Gosia od albumu smile)) ze ona go ma w UK to juz mnie zdziwilo
      a;e ze po tylu latach sie nim chwali- jeszcze bardziej smile a ile on mnie
      kosztowal- najprostszy album zdjeciowy, klej, gazety, kilka odbitek czy skanow.
    • majenkir IDZ! 26.06.09, 13:25
      Moze kogos poznasz na tym weselu? Kto wie? wink
    • wobbler Re: Nie wiem, jak wybrnąć... 26.06.09, 13:41
      Broceliande dobrze radzi. Jedna rózyczka wystarczy.
      A pomyśl, że może chcą Cię widzieć w tym dniu dla samej Ciebie, a nie jakichś
      tam 5 dych...
      Ciesz się ich szczęściem, bo chcą żebyś dzieliła z nimi radość, a nie zebyś im
      za to płaciła.
    • owianka Re: Nie wiem, jak wybrnąć... 26.06.09, 14:07
      O tempora... itd. Ja dostałam w prezencie ślubnym np. ręczniki, patelnię z Ikei,
      "przechodnie" szklanki do drinków... I byłam zachwycona, przejęta, goście też.
      Gdym się dowiedziała, że ktoś nei chce przyjść, bo mu głupio dać tani prezent,
      to bym się wtedy poryczała chyba. Sama też dawałam dawniej ręczniki, fajny
      garnek znajomym... I byłam dumna, że kupiłam superprezent. Żyliśmy wtedy z
      ołówkiem w ręku, w życiu nie przyszłoby mi do głowy kupić czegoś za ponad 200 zł!

      Idź na ślub i wesele. Nie dawaj koperty, tylko wypatrz coś ładnego i niedrogiego
      np. w sklepach z dekoracjami wnętrz. I będzie to fajniejszy prezent, taki
      wypatrzony, niż te za grubą kasę, a nie będzie wiadomo dokładnie, ile kosztował.
    • michasia24 Re: Nie wiem, jak wybrnąć... 26.06.09, 17:59
      jezeli jedynym problemem jest brak kasy to idz, ale moim zdniaem nie
      dawaj tych pieniedzy tylko kup jakis prazent, kiedys widzilam
      kieliszki slubne z dedykacja na allegro
    • nutka07 Re: Nie wiem, jak wybrnąć... 27.06.09, 13:47
      Zalezy jak roszczeniowi sa mlodzi. Sa tacy co oczekuja 'zwrotu' za talerzyk a sa
      tacy, dla ktorych to nie jest wazne. Chodzi o obecnosc.

      No i faktycznie dzis inne glosy padaja a propo koperty smile
      • berecik7 Re: Nie wiem, jak wybrnąć... 27.06.09, 17:54
        Rusz głową i IDŹ. Daj komplet dwóch filiżanek (ktoś wyżej o tym pisał) i
        efektowną różę. Albo jakąś książkę w stylu "Najsmaczniejsze desery", "Sałatki ze
        wszystkich stron świata" - przyda się w kuchni młodych.Od dawania drogich
        prezentów jest rodzina...

        A propos - zestaw do fondue mozna kupic juz za stówkę...
        • majan2 Re: Nie wiem, jak wybrnąć... 28.06.09, 16:54
          Dziewczyny maja rację idź z fajną książką kucharską, albo z kwiatem w doniczce.
Pełna wersja