Cudny dialog z reportażu w nowych WO

28.06.09, 16:13
Tomek! Popatrz na mnie. Ciężko mi utrzymać całą rodzinę. Chcę, żebyś
poszedł do pracy. Jak mamy sobie poradzić? - teraz Maria już trochę
się unosi.

- Jakoś to będzie, Marysiu

Reportaż o dwóch panach pozostających w domu na utrzymaniu żon. Pan
nr 2 jest w porzo, opiekuje się małym dzieckiem w wieku żłobkowym.
Pan nr 1 - z dialogu - jest bezrobotny od 7 lat, żona pracuje i
zarabia 2 tysiące na 4-osobową rodzinę, dorabiają też córki. Wieczny
debet + załamania nerwowe pani + niechęć pana do podjęcia
jakiejkolwiek pracy.
    • kawka74 Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 28.06.09, 16:19
      Jakiś szerszy kontekst? Bo nie chce mi się wierzyć, że pani pana nie wykopała po takim tekście.
      • triss_merigold6 Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 28.06.09, 16:26
        Na f. kobieta w podforum Wysokie Obcasy jest cały tekst.
        Szerszy kontekst... hm... pani ma pasożyta ale ponieważ żyje z nim
        25 lat to go nie wyrzuci.
        • kawka74 Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 28.06.09, 16:30
          Fantastycznie po prostu.
          No, ale portki w domu są.
          • triss_merigold6 Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 28.06.09, 16:34
            Najbardziej budujące jest to, że pani wie, że mąż już do żadnej
            pracy nie pójdzie i do końca życia będzie na utrzymaniu jej i córek.
            Dla córek (nastolatka i 20-latka, pracująca studentka zaoczna) to
            fantastyczny posag - z każdego partnerskiego/małżeńskiego budżetu
            odliczyć zrzutę na pełnosprawnego tatusia, który został w domu przez
            zasiedzenie.
            • rybka.marcowa Chora głowa 28.06.09, 17:08
              "Najbardziej budujące jest to, że pani wie, że mąż już do żadnej
              pracy nie pójdzie i do końca życia będzie na utrzymaniu jej i córek"

              Upośledzony kolo.
              Dla mnie zdrowa osoba która nie chce pracować-czy to facet czy kobieta ma
              nierówno w garnku.

              To samo tyczy się matek,które siedzą w domu gdy dziecko pójdzie zerówki,a znam
              takich parę.
              Nie rozumiem i nie zrozumiem kobiet które opowiadaja farmazony typu "dbanie o
              dom to moja praca".
              Dla mnie jest to tłumaczenie próżniactwa i braku ambicji.
          • attiya Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 29.06.09, 07:45
            no to niech żyje z nim dalej i nie narzeka....
      • beatrycze123 Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 28.06.09, 17:27
        Nie chce ci się wierzyć? Mój ojciec od 2 lata był bezrobotny, a potem przez 18
        lat ( i trwa to do teraz) dorabia na czarno tak marne groszy, ze wystarcza tylko
        na jego papierosy, alkohol i jedzenie. Mama zarabia minimalna pensją. Niestety
        mama nigdy rozwodu nie weźmie i zdaję sobie sprawę, ze będę musiał utrzymywać
        ich oboje na emeryturze (której ojciec w ogóle nie dostanie). W stronach, z
        których pochodzę, to nie jest rzadka sytuacja.
    • hanalui Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 28.06.09, 16:56
      triss_merigold6 napisała:
      > Reportaż o dwóch panach pozostających w domu na utrzymaniu żon.
      Pan
      > nr 2 jest w porzo, opiekuje się małym dzieckiem w wieku żłobkowym.
      > Pan nr 1 - z dialogu - jest bezrobotny od 7 lat, żona pracuje i
      > zarabia 2 tysiące na 4-osobową rodzinę, dorabiają też córki.
      Wieczny
      > debet + załamania nerwowe pani + niechęć pana do podjęcia
      > jakiejkolwiek pracy.

      Czemu nikt nie robi reportazy o paniach z niechecia do pracy???
      Znam dziewczyne ktora tez siedzi w dom i nawet sie nudzi, jest po
      studiach, ale do pracy nie chce isc bo musi sie zajmowac dziecmi jak
      mi to wytlumaczyla, dzieci maja 16 i 17 lat.
      Nastepna szwagierka....za kazdym razem jak slysze od jej meza ze ona
      juz zamierza isc do pracy to po kilku mies jest w ciazy. I tak juz 3
      dzieciaki maja, koniec z koncem ledwo wiaza. Najmlodsza ma juz ponad
      4 lata i spokojnie mogloby powedrowac do przedszkola, szwagier
      przebakuje ze I pracy szuka...wiec pwenie znowu bedzie dzieciak big_grin
      • joanna35 Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 28.06.09, 17:08
        Ja też znam taką perełkęwinkUrlop wychowawczy przeciągnął jej się na
        następne 17 lat. I, oczywiście, dla niej, podobnie jak dla F.
        Kiepskiego pracy w tym kraju nie ma. Ale znałam też gościa, któremu
        do pracy się nie śpieszyło - rodzina, znajomi i żona przynosili mu
        oferty do domu i wtedy już nie miał wyjścia i podejmował się
        aktywności zarobkowej, bo sam nigdy nie mógł niczego znaleźć.
        • kiraout Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 28.06.09, 17:27
          Nie rozumiem, co Was interesuje jak kto żyje? Zwłaszcza jak nie patologia.
          W domu pracy nie brakuje
          W moim na przykład nie. W UK "niepracująca" matka to bardziej przywilej i wyższy status społeczny, niż patologia, jak Wy się tu wysławiacie. A i tak najczęściej ma do pomocy jeszcze nianię i sprzątaczkę.
          Ja też jestem zdania, ze póki co do pracy zawodowej mi daleko, choć nie przeczę, byłoby mi na pewno przyjemniej, bo i kontakt z ludźmi większy i praca fajna była. Ale nie zamierzam z domu robić przechowalni ani sypialni + obce kobity kręcące mi się w ramach opieki/sprzątania, a tak by się skończyło, bo małż pracuje dużo i intensywnie. Jak do niego dołączę, to pewnie Wam się spodobam, swoim dzieciom zaś zapewnię wychowanie przez obcą osobę i widywanie przez rodziców dwa razy w tygodniu.
          Czasem fajnie jest popatrzyć trochę dalej, niż czubek własnego nosa smile
          • rybka.marcowa No dobra 28.06.09, 17:34
            nie czepiam się dziewczyn które chcą same wychować dziecko powiedzmy do czasu
            gdy nie pójdzie do zerówki.

            Ale po jakiego grzyba siedziec w domu gdy dziecko/dzieci spędzaja pól dnia w szkole?
            • kasia_kasia13 Re: No dobra 28.06.09, 17:45

              >
              > Ale po jakiego grzyba siedziec w domu gdy dziecko/dzieci spędzaja pól dnia w sz
              > kole?
              >

              A co Cie to obchodzi, dopoki pani robi to nie za Twoje pienadze, z wlasnej i nieprzymuszoenj woli, jej malzonek finansuje ja rowniez z nieprzymuszonej woli i generalnie wszyscy (oprocz Ciebie wink) sa zadowoleni z takiego rozwiazania?
              • gryzelda71 Re: No dobra 28.06.09, 17:48
                No jak to co obchodzi.WSZYSCY MUSZĄ tak jak ja .
              • rybka.marcowa Re: No dobra 28.06.09, 18:05
                "...i generalnie wszyscy (oprocz Ciebie wink) sa zadowoleni z takiego
                rozwiazania?..."

                Piłaś coś?
                Ja jestem niezadowolona z tego że ktoś jest leniem?
                Tyle mnie to obchodzi co zeszłoroczny śnieg.
                Nie rozumiem i nie lubia nieróbstwa poprostu.
                To nie mnie czas ucieka przez palce,nie mnie z każdym rokiem zmniejsza się
                szansa na zatrudnienie,nie ja jestem zależna od męża.
                Jeśli o mnie konkretnie chodzi to pracuję,mam swoją kase,dbam o siebie,przebywam
                wśród ludzi a przy tym mam czas dla dzieci.
                Nie muszę pytać męża czy moge kupić stanik,gacie czy perfumy.


                A swoją drogą to ciekawe czy(i jak) takie osoby są zabezpieczone na wypadek
                śmierci (tfu tfu),czy odejścia męża.
                • gryzelda71 Re: No dobra 28.06.09, 18:08
                  Niby ciebie nic to nie obchodzi,to skąd ten nerw?

                  • rybka.marcowa Re: No dobra 28.06.09, 18:34
                    Nerw stąd że bywałam wykorzystywana przez klasyczne nieroby które żerowały na
                    moim dobrym sercu,jak sobie przypomne to mi się nóż w kieszeni otwiera.
                    I jeszcze stąd że siedzenie parę lat w domu skończyło się dla mnie bardzo smutno.
                    Też myślałam że mój mąż taki nie jest i co?Przejechałam się aż miło.
                    Może troche nerwowo reaguję ale przekonałam sie na własnej skórze że nie warto
                    być zależnym od faceta bo różnie się życie plecie.



                    Księdza do mnie nie wołajcie
                    Niech nie robi zbędnych szop
                    Tylko ty mi przyjacielu
                    Spirytusem głowę skrop, skrop, skrop
                    • anorektycznazdzira :) 28.06.09, 21:05
                      Rybka, na cholerę się wkurzasz- jak coś takiego szczerze napiszesz,
                      zawsze się znajdzie jakaś gwiazda, która Ci wypali, że "co cię
                      obchodzi czyjeś życie". Mój ulubiony tekst na forum! Trza nawoływać
                      do rozmów o muzyce, malarstwie i technikach kulinarnych, bo o życiu
                      nienienie, w zadnym razie nie można. Pocieszne, nie sądzisz?

                      Ja też uważam siedzenie w domu, kiedy dzieci siedzą w szkole a
                      reszta rodziny na mnie zarabia za porażkę i beznadzieję. I fakt, ze
                      taki model istnieje i niektórzy go lansują ani mnie wzrusza ani
                      przekonuje.
                      • triss_merigold6 Re: :) 28.06.09, 21:17
                        IMo każde z małżonków ma prawo leżeć, pachniec i patrzeć w sufit pod
                        warunkiem, że pieniądze są i drugie nie ma pretensji. W sytuacji z
                        reportażu kasy NIE MA. Jest debet i oszczędzanie każdego grosza.

                        Pani z reportażu zarabiająca 2 tysiące złotych będzie miała bardzo
                        niską emeryturę. Pan zerową. Dorosłe córki na dzień dobry w swoich
                        związkach małżeńskich/partnerskich będą miały w budżecie domowym
                        pozycję "żywienie i utrzymanie tatusia". Zdrowego, pełnosprawnego
                        chłopa.
                        • kasia_kasia13 Re: :) 28.06.09, 22:00
                          triss_merigold6 napisała:

                          > IMo każde z małżonków ma prawo leżeć, pachniec i patrzeć w sufit pod
                          > warunkiem, że pieniądze są i drugie nie ma pretensji. W sytuacji z
                          > reportażu kasy NIE MA. Jest debet i oszczędzanie każdego grosza.

                          Zgadza sie. Panowie z reportazu sa do wykopania. Uwaga Rybki byla ogolna i dotyczyla niepracujacych kobiet i do niej sie odnioslam.
                • yenna_m Re: No dobra 28.06.09, 18:11
                  rybka, ubezpieczenie na zycie na ten przyklad?
                  poza tym w razie smierci meza mojej rodzinie przyslugiwalby stan spoczynku (bodajze 75% ostatniej pensji)

                  odejscie meza?
                  jesli maz jest wylacznie winny rozpadu malzenstwa, spoczywa na nim obowiazek alimentacyjny rowniez w stosunku do zony, jesli tej standard zycia w wyniku rozwodu sie pogorszyl
                  • hanalui Re: No dobra 28.06.09, 19:28
                    yenna_m napisała:
                    > odejscie meza?
                    > jesli maz jest wylacznie winny rozpadu malzenstwa, spoczywa na nim
                    obowiazek al
                    > imentacyjny rowniez w stosunku do zony, jesli tej standard zycia w
                    wyniku rozwo
                    > du sie pogorszyl

                    Chyba za duzo amerykanskich filmow i tabloidow. W szarym zyciu to
                    wygladanieco bardziej skomplikowanie big_grin
                    • yenna_m Re: No dobra 28.06.09, 20:42
                      wiesz, ale taki jest stan prawny w tym kraju
                      pomijam kwestie dowodowe i inne procesowe

                      ale generalnie, jak trafisz po drugiej stronie na dobrego prawnika, to i w USA
                      moze byc ciezko cokolwiek w sądzie wygrac
                • kawka74 Re: No dobra 28.06.09, 18:14
                  > A swoją drogą to ciekawe czy(i jak) takie osoby są zabezpieczone na wypadek
                  > śmierci (tfu tfu),czy odejścia męża.

                  Te bardziej zapobiegliwe mają różne lokaty, ubezpieczenia i takie tam. Z głodu nie padną, acz może być różnie ze znalezieniem pracy (zależy, jaki zawód, na jak długo wypadło się z rynku, itd.). Są też takie, które nie czują potrzeby zabezpieczenia się, bo mężowie nigdy się z nimi nie rozwiodą, bo nie są 'tacy'. Te mogą mieć większy problem.
                  • rybka.marcowa Re: No dobra 28.06.09, 18:19
                    Są też takie, które nie czują potrzeby zabezpieczenia się, bo mężowie nigdy się
                    z nimi nie rozwiodą, bo nie są 'tacy'. Te mogą mieć większy problem.

                    Znam dwie takie panie.
                    Jedna 35,druga 37 lat.
                    Obie nie pracowały,utrzymywali je mężowie.
                    Mąż jednej zabił sie na motorze,drugiej odszedł do kochanki.
                    Z tego co wiem życie tych pań jest poprostu tragedią.
                    Jedna ma jakąś pracę za parę groszy,druga wraz z dziećmi jest na utrzymaniu
                    rodziców.
                    Księdza do mnie nie wołajcie
                    Niech nie robi zbędnych szop
                    Tylko ty mi przyjacielu
                    Spirytusem głowę skrop, skrop, skrop
                  • gryzelda71 Re: No dobra 28.06.09, 18:21
                    Dopiero z forum wiem,ze co któraś tam zadowolona z własnego zycia zawodowego
                    kobieta traci czas nad snuciem przypuszczeń co zrobi jakas inna,niepracująca
                    pani która z pewnoscią zostanie porzucona.
                    • kawka74 Re: No dobra 28.06.09, 18:23
                      To gdzieś Ty się do tej pory chowała, w dżungli czy na pustyni?
                      • gryzelda71 Re: No dobra 28.06.09, 18:30
                        Nie wiedziałam,że moim psim obowiązkiem jest rozpatrywanie życia innych.
                        • kawka74 Re: No dobra 28.06.09, 18:33
                          Rozumiem, że na forum wchodzisz tylko dla obserwacji socjologicznych, a udział w dyskusjach jest mimochodem? ;p
                          Nie wstydź się, każdy z nas lubi wystawić bliźniemu ocenę, a to za tryb życia, a to za wielkość tyłka, a to za ubiór, a to za poziom taki czy siaki.
                          • joanna35 Re: No dobra 28.06.09, 18:35
                            No, ale przecież Gryzelda właśnie nam wystawiłasmile
                          • gryzelda71 Re: No dobra 28.06.09, 18:41
                            No masz rację.Zwlaszcza kiedy to wszystko tryb życia wielkość tyłka i ubiór
                            odbiega od naszegosmile
                  • hanalui Re: No dobra 28.06.09, 19:27
                    kawka74 napisała:
                    > Te bardziej zapobiegliwe mają różne lokaty, ubezpieczenia i takie
                    tam.

                    Zwlaszcza jak na codzien ledwo wiaza koniec z koncem wink.
                    • kawka74 Re: No dobra 28.06.09, 20:16
                      Ja tylko powtarzam to, co same zainteresowane piszą smile
                    • yenna_m Re: No dobra 28.06.09, 20:46
                      no ale nie wszystkie tzw matki siedzace w domu edwo wiaza koniec z koncem...

                      przypominam, ze w takich USA matka na caly etat plus ojciec pracujacy to jest
                      dosc popularny model rodziny (oczywiscie wsrod sredniej klasy)
                      • triss_merigold6 Weź przeczytaj reportaz, co? 28.06.09, 20:59
                        Akurat USA są na szarym końcu państw, które stawiałabym za pozytywny
                        wzór.
                        Przeczytaj reportaż w WO, proponuję. Nikt nie neguje chęci/potrzeby
                        zapewnienia opieki małym dzieciom osobiście przez rodziców. W
                        reportażu jest pani pracująca za 2 tysiące, 4 gęby do wyżywienia i
                        pan, który nie rusza tyłka sprzed tv od 7 lat. A sprawny fizycznie
                        jest. "Dzieci" tych panstwa mają bodajże 17 i 20 lat i dorabiają jak
                        mogą, żeby wesprzeć budżet rodzinny. Panu zaś się nie chce.
                        • yenna_m Re: Weź przeczytaj reportaz, co? 28.06.09, 21:04
                          triss, czytalam ten artykul wczoraj

                          i piszac to, co napisalam powyzej, nie myslalam o tym konkretnym facecie, tylko
                          geeralnie o modelu, gdy malzonkowie dziela sie obowiazkami w ten sposob, ze
                          jedno zajmuje sie domem a drugie pracuje zawodowo

                          tu, przyznasz, takiej zgody obojga nie ma na taki model
                          jest strasznie zmeczona kobieta, ktora odbiera postawe meza jako dopust bozy -
                          robi roznice, prawda?
                          • triss_merigold6 Re: Weź przeczytaj reportaz, co? 28.06.09, 21:12
                            Trudno, żeby była zgoda przy wiecznym debecie. Umówmy się, że
                            istnieje jednak zobiektywizowana rzeczywistość: to nie pani odbiera
                            postawę męża jako dopust Boży. Postawa męża JEST dopustem Bożym i
                            ordynarnym pasożytnictwem. Jakim śmieciem musi być ten facet
                            patrzący na załamaną nerwowo z przepracowania kobietę i córki
                            dorabiające na podpaski, książki i wszystko co wychodzi poza
                            podstawowe jedzenie.
                            • mallard Re: Weź przeczytaj reportaz, co? 29.06.09, 08:47
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Postawa męża JEST dopustem Bożym [...]

                              Triss, nie wiem, co miałaś na myśli pisząc te słowa, ale nie
                              zależnie od Twojej wiary, czy niewiary, zapewniam Cię, że przede
                              wszystkim właśnie Bogu taka postawa się nie podoba.
                              Z Biblii przecież właśnie pochodzą słowa "kto nie pracuje, niechaj
                              też nie je"
                              Pozdrawiam.
                              • kawka74 Re: Weź przeczytaj reportaz, co? 29.06.09, 09:04
                                > Z Biblii przecież właśnie pochodzą słowa "kto nie pracuje, niechaj
                                > też nie je"

                                Uściślając:
                                z Biblii pochodzą słowa: 'Kto NIE CHCE PRACOWAĆ, ten nie je'. 'Kto NIE PRACUJE, ten nie je', to motto komunistów wink Jest różnica, jak tu nie spojrzeć.
                                • mallard Kawko! 29.06.09, 12:36
                                  Masz rację, dzięki za poprawienie! smile
                                  W Biblii Warszawskiej, którą się posługuję, brzmi to tak:
                                  Kto nie chce pracować, niechaj też nie je
                                  Cóż, za długo żyłem w tzw. "komunie" i widocznie przesiąkłem wink

                                  Pozdrawiam
                                  • kawka74 Re: Kawko! 29.06.09, 14:36
                                    > Cóż, za długo żyłem w tzw. "komunie" i widocznie przesiąkłem wink

                                    Też przesiąkłam, ale różnicę w tych dwóch zdaniach poznałam w szkole przyzakonnej, siostra polonistka zwróciła nam na to uwagę, no i się zakodowało smile
                • eilian Re: No dobra 28.06.09, 21:45
                  > Jeśli o mnie konkretnie chodzi to pracuję,mam swoją kase,dbam o siebie,przebywa
                  > m
                  > wśród ludzi a przy tym mam czas dla dzieci.
                  > Nie muszę pytać męża czy moge kupić stanik,gacie czy perfumy.
                  >
                  >
                  > A swoją drogą to ciekawe czy(i jak) takie osoby są zabezpieczone na wypadek
                  > śmierci (tfu tfu),czy odejścia męża.

                  a jeśli o mnie konkretnie chodzi, to nie pracuję, ale też nie muszę pytać męża
                  czy mogę kupić sobie stanik czy perfumy - wszystko zależy jak sobie moja droga
                  ułożysz relacje w związku, jeśli musisz pracować zawodowo, żeby czuć się
                  niezależną, to współczuję.
                  I tak, jestem zabezpieczona na wypadek, gdyby coś się stało.
                  Acha, i leniem nie jestem w żadnym razie - w domu jest mnóstwo rzeczy do
                  zrobienia, przynajmniej gdy chce się mieć naprawdę zadbany dom i dzieci.
            • kiraout Re: No dobra 28.06.09, 17:56
              Bo wracają do pustego domu o godz. najdalej 15.00, a mama i tata przychodzą po
              22.00 Fajnie?
              - bo nie każda praca jest do 16.
              - bo nie każda matka chce, żeby dzieckiem od 15 zajmowała się opiekunka, która
              będąc nawet tą najlepszą ma z pewnością inną wizję wychowania i przede wszystkim
              jest opiekunką, nie matką
              - bo dom to nie tylko lokum, które wymaga tylko posprzątania i jest git; dla
              mnie to miejsce, w którym zbierają się wszyscy i czują się dobrze, w którym się
              rozmawia i wychowuje, a nie tylko każdy lata za swoim ogonem.

              Kiedyś gdyby mi ktoś powiedział, ze będę zajmować się dziećmi i domem, to bym go
              wyśmiała, bo ważna była wtedy dla mnie moja praca. Teraz opcja ważności
              przesunęła mi się na inne rejony i bardzo się cieszę, że mam możliwość robienia
              tego, czego chcę (nie tylko ja, że dodam).
              I jeszcze jedno: nie siedzę i nie piłuję paznokci przez cały boży dzień, nie
              popadam też w drugą skrajność i nie dopieszczam domu do ostatniego lśnienia.
              Powiedziałabym, ze znalazłam złoty środek, że odnalazłam się w tej przestrzeni i
              chyba przez to każdemu w mojej rodzinie żyje się dobrze. Tak twierdzą. Zdanie
              innych mnie mało obchodzi, ale czasem, przyznaję, irytuje smile
            • yenna_m Re: No dobra 28.06.09, 17:57
              a nie pomyslalas, ze w szkole swietlica moze byc czynna powiedzmy do godziny
              16.30 i moze to kolidowac z praca zawodowa matki? (u mnie tak wlasnie bylo).
              Poza tym najwczesniej dziecko moje w domu bylo po szkole po godz. 16.30 wlasnie.
              Jesli do tego dodac zastrzezenie pani wychowawczyni, ze pierwszaki nie moga
              odrabiac lekcji w swietlicy, bo beda lekscje odrabiac niestarannie, dwa razy w
              tyg. logopede na 16.30 i odwleczenie momentu odrabiania przez dzieciaka bedacego
              na nogach od godz. 6 rano do 17.30 lub pozniejszej godziny, to juz tak fajnie
              nie jest. Plus jeszcze koniecznosc zorganizowania bezpiecznego pobytu dzieci w
              domu w czasie ferii i wakacji (urlop przeciez dostaje sie na 26 dni rocznie a i
              zaden pracodawca nie pusci na urlop pracownika na dluzej niz 3 tyg) - i juz
              wcale nie jest tak rozowo.

              Z tego powodu zrezygnowalam z pracy (jedno dziecko bedzie w drugiej klasie,
              drugie w pierwszej). Bardzo swiadomie.

              I co? Dzieci moje, ktore w pewnym momencie byly totalnie sfrustrowane mala
              iloscia czasu spedzanego efektywnie z matka (bo lekcje trza odrobic, posprzatac,
              ugotowac, odpoczac a czasu malo) zmienily sie z dnia na dzien w aniolki smile

              czasami trzeba wybrac to, co wazniejsze - dzieci, czy kasa

              ja np uznalam, ze trumna nie ma szuflad, a najcenniejsza w zyciu dla mnie jest
              wlasnie rodzina, natomiast tzw "siedzenie" w domu nie blokuje mi w zaden sposob
              mozliwosci rozwoju osobistego (mam 2 magisterki, studiuję obecnie na 2 podyplomowce)

              choc prawda jest rowniez, ze decyzje o odejsciu z pracy podjelam wspolnie z mezem

              wiec, imho, bardzi trudno uogolniac
              zwlaszcza, ze np na zachodzie wychowywanie dzieci przez matki i rezygnacja przez
              nie z tzw kariery zawodowej w zasadzie wiąże się z dosc przyzwoitym statusem
              materialnym. Dlatego nie do konca zgadzam sie z uogolnieniem, ze kobieta-matka
              koniecznie musi pracowac. IMHO bnie musi, jesli nie chce i jesli ja na to stac.
              Bo takie zwywanie matek do roboty jakos ciagle i niezmiennie kojarzy mi sie z
              haslami "kobiety na traktory" kierowanymi do kobiet jakis czas temu wink

              jesli wiec ktoras matka chce pracowac - niech pracuje
              jesli nie chce - niech nie pracuje, jesli malzonkow na to stac i jesli ta
              decyzja zostala podjeta przez oboje malzonkow
              • rybka.marcowa Re: No dobra 28.06.09, 18:14
                No racja.
                Różnie to bywa z tym odbieraniem i świetlicami ale uważam że zawsze można to
                jakoś poukładać.

                Niech każdy robi jak mu pasuje,ja akurat wole pracowac.

                Może mam na tym punkcie lekką szajbę ale to spuścizna po pierwszym małżeństwie
                kiedy zostałam goła,wesoła,bez pracy,z dwójką dzieci i komornikiem na karku.

                Może troche
                Księdza do mnie nie wołajcie
                Niech nie robi zbędnych szop
                Tylko ty mi przyjacielu
                Spirytusem głowę skrop, skrop, skrop
                • iwles Re: No dobra 29.06.09, 15:41

                  rybka.marcowa napisała:


                  > Różnie to bywa z tym odbieraniem i świetlicami ale uważam że
                  > zawsze można to jakoś poukładać.



                  no właśnie, słowo "jakoś" to ulubione słowo męża owej Marysi z tego artykułu.
                  Więc nie bardzo rozumiem, czemu Twoje "jakoś" ma być lepsze od jego "jakoś".
              • joanna35 Re: No dobra 28.06.09, 18:33
                Yenno i to jest całe sedno
                > jesli wiec ktoras matka chce pracowac - niech pracuje
                > jesli nie chce - niech nie pracuje, jesli malzonkow na to stac i
                jesli ta
                > decyzja zostala podjeta przez oboje malzonkow
                Akurat w tym wątku nikt się nie czepia ludzi, których na taki styl
                życia stać, ale przyznasz sama, że mocno nie hallo jest spuścić cały
                ciężar utrzymania na barki jednej osoby?
                • yenna_m Re: No dobra 28.06.09, 18:45
                  joanno,przyznasz jednak, ze dwoje ludzi pracujacych po 10-12 godzin na dobe juz
                  nie stworzy dzieciakom rodziny
                  jesli wziac poduwage malzenstwo, w ktorym jedno (bo ma taka prace) czesto
                  wyjezdza, to juz w ogole dom przestaje byc domem, a staje sie miejscem, w ktorym
                  sie spi

                  pomijam juz supelnie takie przyzemnosci, jak znalezienie czasu na pozalatwianie
                  spraw urzedowych. Dwojka dzieci szkolno-przedszkolnych, praca wymagajaca sporych
                  wyrzeczen, koniecznosc wyjazdow i czuwania nad przebieganiem nauki dzieci
                  sprawiaja, ze czasu robi sie naprawde niewiele (albo wcale). A tu jeszcze obiad
                  trza zrobic,jakies zakupy, obrania kupic bo dzieci rozsna, posprzatac i tak po
                  ludzku pogadac ze soba i z dziecmi. Natomiast malo jest pracodawcow chcacych
                  zatrudnic kobiete na 1/2 etatu. chetniej jednak na caly etat.

                  Jesli ktos wybiera taki sposob zycia (chodzi mi o zycie w biegu) - prosze
                  bardzo. Pytanie, czy to jest w porzadku w stosunku do dzieci powolanych na
                  swiat. Przy czym mysle o swoich dzieciach smile A nie obcych wink

                  Generalnie nie obchodzi mnie to, jak inni organizuja sobie zycie.
                  • joanna35 Re: No dobra 28.06.09, 18:50
                    Yenno, ale masz całkowitą racjęsmileJa mam na myśli, jeżeli chodzi o
                    kobietę tylko ten jeden przypadek i pewnie dlatego, że osoby te są
                    ze mną spokrewnione, znam sprawę z każdej strony i nie muszę silić
                    się na gdybanie. Kobieta aktualnie ma 49 lat, od ponad 20 lat nie
                    pracuje, ma jedno zdrowe dziecko(obecnie panna ma 20 lat), długi
                    mają horendalne i do kobiety chyba nie dociera, że gdyby jej mąż
                    zmarł to długi będzie musiała spłacać ona.
                    • yenna_m Re: No dobra 28.06.09, 20:47
                      no to zupelnie insza inszosc
                  • echtom Re: No dobra 28.06.09, 20:01
                    > Dwojka dzieci szkolno-przedszkolnych, praca wymagajaca sporych
                    > wyrzeczen, koniecznosc wyjazdow i czuwania nad przebieganiem nauki dzieci
                    sprawiaja, ze czasu robi sie naprawde niewiele (albo wcale)

                    Przypominam, że dzieci z dyskutowanego artykułu to studentka i licealistka -
                    ojca "siedzącego" w domu z dwulatką nikt się tu nie czepia.
                    • yenna_m Re: No dobra 28.06.09, 20:43
                      nie, no facet imho jest beznadziejny, jesli siedzi w domu i wszystko robi, zeby
                      do pracy nie pojsc,pomimo b. trudnej sytuacji majatkowej

                      ale moze facet ma depreche i nikt go nie zdiagnozowal?
                      przeciez wczesniej byl aktywny zawodowo i prowadzil dzialalnosc gospodarcza
                      • echtom Re: No dobra 28.06.09, 21:27
                        > ale moze facet ma depreche i nikt go nie zdiagnozowal?
                        > przeciez wczesniej byl aktywny zawodowo i prowadzil dzialalnosc gospodarcza

                        Faceci tak często mają, że jak któryś straci pracę, która mu odpowiadała, za żadne skarby świata nie pójdzie do roboty poniżej jego kwalifikacji, aspiracji, godności itp. To może być taki przypadek.
                    • lolinka2 Re: No dobra 28.06.09, 21:15
                      echtom napisała:

                      > >
                      > Przypominam, że dzieci z dyskutowanego artykułu to studentka i licealistka -
                      > ojca "siedzącego" w domu z dwulatką nikt się tu nie czepia.

                      Ale zapewne niedługo zacznie smile jakiś temu mojego męża, zajmującego się full
                      time 2 dzieci: wiek okołożłobkowy i przedszkolakiem (wtedy), bardzo na forum
                      oszkalowano. I autorka niniejszego wątku regularnie przypomina mi na okoliczność
                      różnych wątków, jaka nieszczęśliwa jestem nie mając tak jak ona.
              • lisbeth25 Re: No dobra 29.06.09, 16:05
                > a nie pomyslalas, ze w szkole swietlica moze byc czynna powiedzmy do
                godziny
                > 16.30 i moze to kolidowac z praca zawodowa matki?
                Tak, bo z pracą zawodową ojca nie koliduje...
                Bo w ogóle to matka musi rezygnować z pracy i zająć się domem i
                dziećmi, ojciec nic nie musi..
                Żałosne, że Wy same tak myślicie.
                • echtom Re: No dobra 29.06.09, 16:12
                  Gdybym miała wybór, wolałabym wysłać chłopa do roboty, a sama zostać w domu z dziećmi. Od kilkunastu lat jestem głową i głównym żywicielem rodziny i nie uważam tej sytuacji za komfortową. A społeczne przyzwolenie dla kobiety na przerwy w pracy typu macierzyński czy wychowawczy uważam za przywilej i życiowy komfort, nie dyskryminację.
            • echtom Re: No dobra 28.06.09, 19:29
              Bez przesady, małe dziecko siedzi w szkole ok. 5 godzin, a trudno znaleźć pracę, która kończy się o 13. Matka licealisty faktycznie nie ma już wymówki, ale jeśli jej i mężowi to pasuje, ich sprawa.
              • yenna_m Re: No dobra 28.06.09, 20:44
                wcale nie ma wiele ofert pracy na 1/2 etatu
          • kawka74 Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 28.06.09, 17:55
            > Nie rozumiem, co Was interesuje jak kto żyje?

            Skoro państwo pozwolili zrobić o sobie reportaż, chyba wyrażają zgodę na komentowanie swojego stylu życia?
            • kiraout Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 28.06.09, 18:00
              nie, to że oni są bohaterami i pozwalają mówić o sobie, to jedno. Ale tutaj
              otworzyły się panie, co to w ogóle syczą na każdą osobę, która śmie pracować w
              domu i dla (uwaga: własnej!o zgrozo) rodziny. Do tego się odnosiłam smile
              • kawka74 Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 28.06.09, 18:06
                A, kumam.
                Odnośnie reportażu szkoda mi córek pana, który pracy się nie ima - na ich głowie będzie utrzymywanie tatusia.
                Czym innym jest niepracująca żona/mąż w stadle, w którym wszystko jest dopięte na ostatni guzik i wszyscy się radują alleluja, a czym innym rodzina, która ledwo przędzie, a pan ni wuja nie ma ochoty ruszyć tyłka z krzesła, bo nie. Pierwszy wariant mnie nie obchodzi, natomiast drugi przeraża.
                • marzeka1 Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 28.06.09, 18:20
                  Jakoś panowie z syndromem Ferdka Kiepskiego są dla mnie niezauważalni jako
                  faceci. Pani,która wraz z córkami nieroba utrzymuje, dziwię się i to wszystko.
                  Jej życie, jej cyrk, jej małpa.
                  • kawka74 Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 28.06.09, 18:28
                    No, ale pani się przywiązała. Dosłownie.
                    Jedna z tych kobiet, które albo nie wyobrażają sobie rozwodu, albo nie wyobrażają sobie życia bez faceta, nawet jeśli są to tylko koszta bez wkładu własnego.
                • joanna35 Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 28.06.09, 18:23
                  No więc dokładnie drugi wariant opisałam w swoim poprzednim poście.
                  Pani nie kwapi się do pracy mimo, że długów mają więcej niż ja mam
                  włosów na głowie. Cała strona finansowa funkcjonowania rodziny jest
                  na barkach pana do tego stopnia, że pani mówi, że pan ma u niej 4
                  tysiące długu, a córce tłumaczy - co sie przejmujesz przecież tata
                  za to będzie płacił(wesele w jakimś pałacu). Każda oferta pracy jest
                  zła - za daleko, za blisko, za wcześnie, za późno i koronne - "tam
                  to się trzeba natyrać".
                  W drugim przypadku rodzinę przez kilka lat utrzymywała żona z pensji
                  wynoszącej 1200zł. Szczęśliwie się złożyło, że ostatnia oferta pracy
                  przypasowała panu tak bardzo, że pracuje już kilka lat i chyba jest
                  zadowolony. I jeszcz jedno - generalnie mi zwisa i powiewa jakie kto
                  ma w domu układy, ja też żyję po swojemu. Podałam te przykłady, bo
                  wiem z pierwszej ręki, że partnerzy ww. zachwyceni takimi postawami
                  współmałżonka nie są/nie byli. Tyle w temacie.
              • hanalui Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 28.06.09, 19:17
                kiraout napisała:
                > Ale tutaj
                > otworzyły się panie, co to w ogóle syczą na każdą osobę, która
                śmie pracować w
                > domu i dla (uwaga: własnej!o zgrozo) rodziny. Do tego się
                odnosiłam smile

                Nie ma to jak slepota coponiektorych. Czy nie wydaje ci ze ze te
                panie i panowie pracujacy poza domem na etatach, w domu juz nie
                pracuja???
                • kiraout Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 28.06.09, 19:55
                  Posłuchaj, ja mam wybór i wybrałam po swojemu. Po co ta krytyka?
                  Czyjaś organizacja życia rodzinnego nie powinna nikogo interesować. A ciągle
                  (widząc po wątach) drażni. Niby panie występują z zarzutami, że kobieta domowa
                  to leń itp. milusie określenia, ale chyba naprawdę każdy chciałby mieć wolny
                  wybór, a nie konieczność zarabiania, bo sam mąż się nie wyrobi, no nie?
                  • joanna35 Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 29.06.09, 00:10
                    Jak na osobę, która sama wybrała i jest jej z tym wyborem dobrze to
                    strasznie się irytujesz. To jest forum , dziewczyno, i każdy może
                    pisać co chce, pełna wolność wyrażania własnej opinii. Ty możesz co
                    najwyżej oszczędzić sobie nerwów i nie czytać, ale na to wpływu nie
                    mamy żadnegosmile
                    • kiraout Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 29.06.09, 08:35
                      Do pełnej irytacji naprawdę dużo mi brakuje smile
                      Co do irytacji pośredniej, to owszem, jestem.
                      W UK nikt nie komentuje moich czy innych wyborów w jakimkolwiek względzie - takie wychowanie, dyskrecja i raczej tu mało kto żyje życiem innych, bo ma swoje własne. Jak jestem w Polsce, to każdy czuje się w obowiązku dodać coś od siebie, zapytać, ocenić. Nawet jak rozmawiam z kimś z Polski przez telefon, to nie omieszka zapytać, czy dalej nie pracuję.
                      Owszem, jest to publiczne forum, każda może sobie sypać piachem w oczy do woli, ja też wink
                      Poza tym, czy prezentowanie odmiennego od reszty sposobu widzenia jest czymś złym? Nie sądzę. Nie nawróci to tych co się nawrócić nie dadzą; może da do myślenia tym,które takimi zakapiorami nie są smile
              • lisbeth25 Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 29.06.09, 16:09
                Bo o zgrozo, osoby pracujące zawodowo nie pracują dla własnej rodziny w
                domu wcale.
    • iwoniaw Ano właśnie - nie ma co uogólniać, natomiast 28.06.09, 19:10
      są przypadki ludzi, którzy na własne życzenie tkwią w chorych układach. I nie
      zależy to od faktu, czy pracuje zawodowo jedna osoba czy obie, tylko jak sobie
      poukładali życie i na co zwracali uwagę.

      > Reportaż o dwóch panach pozostających w domu na utrzymaniu żon. Pan
      > nr 2 jest w porzo, opiekuje się małym dzieckiem w wieku żłobkowym.
      > Pan nr 1 - z dialogu - jest bezrobotny od 7 lat, żona pracuje i
      > zarabia 2 tysiące na 4-osobową rodzinę, dorabiają też córki.

      No więc właśnie - "siedzenie w domu" różne ma oblicza. Może to być
      wykorzystywanie przez rodzinę, żerowanie na rodzinie albo po prostu _normalnie_
      - praca na rzecz rodziny. Dlatego nie pojmuję dyskusji na temat "kobieta
      siedząca w domu głupio robi i źle skończy a wogóle jest fuj" wink
    • anorektycznazdzira Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 28.06.09, 20:55
      Facio się umie w życiu ustawić...
      Jeśli dialog jest autentyczny, to ma do tego system bycia w d***ę
      uprzejmym, kiedy go ktoś za się ustawianie objeżdża i nikt mu nic nie
      potrafi zrobić.
      To jest talent.
    • 18_lipcowa1 czy kobieta czy facet. 28.06.09, 21:15
      Tragedia. Totalnie obciazenie dla dzieci, ktorym niekoniecznie moze
      to pasowac.
      Ogolnie - moim zdaniem - czy to kobita czy facet niepracuje, to len,
      nierob i pasozyt. I obciazenie. Moga sobie dorabiac ideologie o tym
      ze to oznacza wysoki status materialny albo ze rodzina tego
      potrzebuje itp.
      • wieczna-gosia Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 21:51
        bzdury lipiec gadasz- czasami jest to koszt utrzymania wysokiego statusu
        materialnego, a czasami dzieci naprawde tego potrzebuja.
        • 18_lipcowa1 Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 21:58
          Nie gadam bzdur. To jest po prostu moje osobiste zdanie.
          Niepracujacego chlopa wykopalabym z domu, sama - nie pracowac -
          wstydzilabym sie.
          • gryzelda71 Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 21:58
            I zostałabyś wykopana z domusmile
            • wieczna-gosia Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 22:25
              ja uwazam ze sytuacja z WO, ta pierwsza to jedna rzecz, a sytuacja drugiej pary
              to inna rzecz a sytuacja gdy dysproporcje zarodbkow, nieobecnosc zwiazana z
              wykonywanym zawodem, czy cokolwiek wpisz sobie w wielokropek sprawiaja ze to
              faktycznie CENA wyborow zyciowych, wysokiego statusu itd.

              Nie pracowalam 9 lat i byla to cena- wczesnego macierzynstwa, specyfiki pracy
              mojego meza, potencjalnych mozliwosci zarobkowych obojga nas, cena powiekszania
              rodziny- wstaw sobie co chcesz. Cena tlumaczenia ze jak jestem w domu to nie
              jestem pasozytem gdyz pasozyt ze swej definicji pasozytuje bez zgody zywiciela a
              nawet mu wbrew.

              Byc moze cie to powali ale gdy gosc pracuje 12 godzin na dobe to fakt ze jego
              zona zostaje w domu daje mu komfort zarobenia tych ciezkich tysiecy- slowem- na
              owe ciezkie tysiace zarabia nie on sam- lecz zespol. I w tym zespolejest jego
              zona i zupki, kupiki, lekarze szczepienia. I to jest niezla sytuacja- gorzej gdy
              on pracuje tyle czasu bo nie widzi innych perspektyw, ona w zwiazku z tym nie
              moze isc do pracy chociaz to co zaraia ona im nie wystarcza i grzezna. Bo przy
              wysokim statusie nawet jak sie w zyciu nie pojdzie do pracy- to w zamian za cane
              zostania w domu dostaje sie mozliwosc np. rozwijania pasji, gdy dzieci wyplywaja
              z domu, kase na wlasny biznes, mozliwosc przekwalifikowania, czas na
              przemyslenie co chce zrobic pozniej. Myslenie ze kazda kobieta niepracujaca,
              badz mezczyzna to pasozyt to tak krotkowzroczka opcja ze uwazaj bo sie o
              kraweznik zabijesz smile
              • lolinka2 Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 22:30
                kwintesencja mądrości smile zgadzam się w całej rozciągłości, wieczna.
                • 18_lipcowa1 Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 22:32
                  lolinka2 napisała:

                  > kwintesencja mądrości smile zgadzam się w całej rozciągłości, wieczna.

                  a ja nadal nie
              • echtom Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 22:48
                Myslenie ze kazda kobieta niepracujaca,
                > badz mezczyzna to pasozyt to tak krotkowzroczka opcja

                Ok, jeżeli nie pracuje dla dobra rodziny. Ja zostawiłam z niańką dwoje malutkich dzieci i poszłam do pracy z konieczności - i wcale nie jestem z siebie dumna. Gorzej, kiedy ktoś nie pracuje w b r e w dobru rodziny.
                • wieczna-gosia Re: czy kobieta czy facet. 29.06.09, 00:03
                  wiadomo echtom.
      • kropkacom Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 22:03
        > Ogolnie - moim zdaniem - czy to kobita czy facet niepracuje, to len,
        > nierob i pasozyt. I obciazenie.

        Obyś nie musiała tego kiedyś odszczekać. To moje zdanie smile
        • kasia_kasia13 Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 22:07
          kropkacom napisała:

          > > Ogolnie - moim zdaniem - czy to kobita czy facet niepracuje, to len,
          > > nierob i pasozyt. I obciazenie.
          >
          > Obyś nie musiała tego kiedyś odszczekać. To moje zdanie smile

          No co Ty. Zarowno licpowa jak i jej maz nigdy nie beda miec problemow na rynku pracy, beda rowniez wiecznie mlodzi i zdrowi.
          • 18_lipcowa1 Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 22:33
            kasia_kasia13 napisała:


            > No co Ty. Zarowno licpowa jak i jej maz nigdy nie beda miec
            problemow na rynku
            > pracy, beda rowniez wiecznie mlodzi i zdrowi.


            Nie chodzi o mlodosc,zdrowie,czy powodzenie na rynku pracy tylko o
            same checi.
            Wstydzilabym sie nie pracowac. Rozumiesz?
            • kasia_kasia13 Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 22:37
              18_lipcowa1 napisała:

              > kasia_kasia13 napisała:
              >
              >
              > > No co Ty. Zarowno licpowa jak i jej maz nigdy nie beda miec
              > problemow na rynku
              > > pracy, beda rowniez wiecznie mlodzi i zdrowi.
              >
              >
              > Nie chodzi o mlodosc,zdrowie,czy powodzenie na rynku pracy tylko o
              > same checi.
              > Wstydzilabym sie nie pracowac. Rozumiesz?

              Czasami checi to za malo, aby pracowac. Znajoma stracila wlasnie prace (kryzys) w wieku lat 59-ciu. Szuka bezskutecznie. Ma sie wstydzic, bo NIE pracuje? Ty bys sie wstydzila na jej miejscu ("Wstydzilabym sie nie pracowac")
              • 18_lipcowa1 Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 22:48

                > Czasami checi to za malo, aby pracowac. Znajoma stracila wlasnie
                prace (kryzys)
                > w wieku lat 59-ciu. Szuka bezskutecznie. Ma sie wstydzic, bo NIE
                pracuje? Ty b
                > ys sie wstydzila na jej miejscu ("Wstydzilabym sie nie pracowac")



                Ciezko kapujaca jestes. Dlugo juz nie pracujesz? Bo Ci szkodzi.
                Byc bez pracy i szukac to zaden wstyd. Nie pracowac bo choroba to te
                zaden wstyd. Wstyd jest wtedy kiedy zdrowa baba z odchowanymi
                dziecmi, tudziez facet siedzi w domu i tlumaczy sie ze TO TEZ PRACA.
                • kasia_kasia13 Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 22:52
                  18_lipcowa1 napisała:

                  >
                  > > Czasami checi to za malo, aby pracowac. Znajoma stracila wlasnie
                  > prace (kryzys)
                  > > w wieku lat 59-ciu. Szuka bezskutecznie. Ma sie wstydzic, bo NIE
                  > pracuje? Ty b
                  > > ys sie wstydzila na jej miejscu ("Wstydzilabym sie nie pracowac")
                  >
                  >
                  >
                  > Ciezko kapujaca jestes. Dlugo juz nie pracujesz?

                  Pudlo, ja akurat pracuje. Ale nie uwazam, ze wszystkie inne kobiety powinni pracowac. Niektore nie pracuja bo nie chca, inne bo z roznych powodow nie moga, nie mnie to oceniac czy nazywac ich leniami.


                  Bo Ci szkodzi.
                  > Byc bez pracy i szukac to zaden wstyd.

                  Wyraznie napisalas, ze NIE PRACOWAC to wstyd.

                  >Nie pracowac bo choroba to te
                  > zaden wstyd. Wstyd jest wtedy kiedy zdrowa baba z odchowanymi
                  > dziecmi, tudziez facet siedzi w domu i tlumaczy sie ze TO TEZ PRACA.

                  Taka bab przede wszystkim nie musi sie tlumaczyc osobom postronnym, dlaczego nie pracuje.
            • nanuk24 Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 22:54
              > Wstydzilabym sie nie pracowac. Rozumiesz?

              No coz...Zdrowy czlowiek(tu: przymruzenie oka)dazy do tego zeby nie pracowac, a
              zeby inni na niego pracowalibig_grin

              My z chlopem pracujemy dla samej checi posiadania pieniedzy, a nie bo lubomybig_grin
              Ale dazymy do tego zeby grzac tylki na wiecznych wczasach, a nam zeby sie na
              koncie pomnazalobig_grin
              A zeby pasje rozwijac nie trzeba wstawac, ku.zwa, o 5 rano i zapitalac w snieg
              do roboty. Powiem wiecej, wiecej kasy - fajniejsze pasje.
              • 18_lipcowa1 Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 23:27
                nanuk to chyba oczywiste ze pracuje sie dla pieniedzy
                grunt jednak, ze skoro musze wstawac o tej 5 to niech to chociaz
                fajna w miare praca bedzie
          • wieczna-gosia Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 22:38
            oznacza to rowniez ze najprawdopodobniej ani ona ani on nie maja perspektyw
            pracy za naprawde konkretne pieniadze, na tyle konkretne by rozwazyc opcje
            niepracowania. Mam wokol siebie kilka przykladow babek, ktore byly w domu gdy i
            ja w nim bylam. Z tym ze ja np. konczylam szkoly i studia czyli to bylo inne
            siedzenie w domu- one byly takie klasyczne za przeciw jemu wystrzelil biznes/
            podpasowala praca no wiec ona zostaje z dziecmi. Ich dzieci sa w okolicach
            pelnoletnosci, jak moja najstarsza smile- zadna z nich juz w domu nie siedzi- jedne
            poszly w biznesy, inne w na tyle specyficzne zawody czy posady ze nie musialy
            byc cycatymi asystentkami.
            • 18_lipcowa1 Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 22:50
              Och tak jest super hiper odlotowo.Baba siedzi w domu z 10 lat z
              dziecmi, a potem znajduje obledna wrecz posade, z super zarobkami,
              rozwija sie i w ogole jest extra.
              W jakiej bajce????
              • echtom Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 22:57
                Nie trzeba obłędnej posady z super zarobkami, żeby coś do budżetu domowego dołożyć.
                • echtom Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 22:58
                  A niektóre kobiety rzeczywiście robią kariery w wieku 40+, jak wspomniała
                  wieczna - nie w każdym zawodzie potrzebna jest młodość i uroda.
              • kasia_kasia13 Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 23:04
                18_lipcowa1 napisała:

                > Och tak jest super hiper odlotowo.Baba siedzi w domu z 10 lat z
                > dziecmi, a potem znajduje obledna wrecz posade, z super zarobkami,
                > rozwija sie i w ogole jest extra.
                > W jakiej bajce????

                Oj, Lipcowa, Lipcowa. Naprawde roznie bywa i mozna wroci do pracy po przerwie. Wiele zalezy od wyksztalcenia, zawodu, pewnych cech charakteru, sytuacji w danej chwili na tynku pracy, i wreszcie szczescia itd wink
                Zycze Ci, zebys znalazla kiedys lepsza praca niz przy zmywaku w UK i spojrzenia na swiat z innej perspektyw.
                Z wyrazami wspolczucia, dobranoc.
                • 18_lipcowa1 Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 23:28

                  > Zycze Ci, zebys znalazla kiedys lepsza praca niz przy zmywaku w UK
                  i spojrzenia
                  > na swiat z innej perspektyw.
                  >

                  skad ja wiedzialam ze TO padnie?
              • wieczna-gosia Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 23:05
                a czy ja napisalam ze z superzarobkami? Aczkolwiek przy tzw. wysokim statusie
                sie zdarza- kolezanka siedziela 10 lat, po czym 8 lat temu zainwestowali z mezem
                w knajpe i obecnie maja trzy. Nie potrafie powiedziec kto wiecej zarabia smile
                Druga znajoma posiedziala pare lat w domu, podchowala dzieci i poszla pracowac w
                zawodzie wyuczonym czyli architekta- w czasach dziedzenia w domu dlubala ot tak
                aby kontaktu z oprogramowaniem nie stracic. Sadze ze jej maz nadal zarabia
                wiecej, natomiast w czasach gdy o tym decydowali- jemu wypalil biznes- musial w
                zwiazku z tym poswiecic mu duzo czasu, ktos musial oddac swoj czas dzieciom.
                Kolejna pare ladnych lat byla utrzymywana przez chlopaka bo jakos nie mogla
                trafic na cos swojego- to moja best przyjaciolka- z wyksztalcenia geolog,
                poniewierala sie po roznych zawodach- w pewnym momencie zaskoczylo, zawsze
                bardzo podkresla ze super ze on dal jej czas na pomyslenie, na bledy. Teraz on
                przechodzi taki okres bo se wymyslil przekwalifikowanie, cos tam dlubie ale
                umowmy sie- glownie siedzi w domu. Takich opowiesci znam na peczki- wlacznie z
                faktem ze mnie stac bylo na bycie z dziecmi. A rok temu moj maz siedzial z
                dziecmi i obiady gotowal, sporo myslal.

                Tylko ze lipcowa- mowimy o wysokim statusie i bardzo absorbujacych pracach
                wspolmalzonka. Moi koledzy geolodzy uczelniani albo kosili gruba kapuche
                pracujac na dwa etaty podczas gdy ich zony albo pracowaly na pol etatu i
                zarabiajac niewspolniernie, albo pracowali na pol gwizdka podczas gdy zona
                menedzer w korporacji kosila na dom z garazem i dwa samochody, zeby wlasnie miec
                czas na zupki, kupki i lekarzy.
                • echtom Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 23:11
                  > Kolejna pare ladnych lat byla utrzymywana przez chlopaka bo jakos nie mogla trafic na cos swojego- to moja best przyjaciolka- z wyksztalcenia geolog, poniewierala sie po roznych zawodach- w pewnym momencie zaskoczylo, zawsze bardzo podkresla ze super ze on dal jej czas na pomyslenie, na bledy.

                  Dowiedziałam się niedawno ze zdumieniem, że moja szefowa, osoba pracowita, zorganizowana i w ogóle świetna, przez prawie dwa lata po studiach nie mogła się zebrać, by pójść do pracy.
                  • kasia_kasia13 Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 23:15
                    echtom napisała:


                    > Dowiedziałam się niedawno ze zdumieniem, że moja szefowa, osoba pracowita, zorg
                    > anizowana i w ogóle świetna, przez prawie dwa lata po studiach nie mogła się ze
                    > brać, by pójść do pracy.

                    Ile ludzi, tyle przypadkow. Trzeba miec ciasne horyzony i malo doswiadczenia zyciowego, aby uwazac, ze kazdy kto nie pracuje to len i czeka go smutny los (opuszczenie przez wspolmalzonka)

                • 18_lipcowa1 Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 23:29
                  ale ile to trza siedziec w tym domu zeby tym dzieciom byc potrzebnym?
                  Nie przesadzajmy z tymi LATAMI.
                  • iwoniaw No a ty jak sądzisz? 28.06.09, 23:44
                    Kiedyż to te dzieci są, jako to gdzieś wyżej określiłaś, "odchowane" na tyle, że
                    rodzic na cały etat mu już niepotrzebny?
                    • 18_lipcowa1 Re: No a ty jak sądzisz? 28.06.09, 23:52
                      iwoniaw napisała:

                      > Kiedyż to te dzieci są, jako to gdzieś wyżej
                      określiłaś, "odchowane" na tyle, ż
                      > e
                      > rodzic na cały etat mu już niepotrzebny?


                      Wiesz,chodze do tzw Family Centre na rozmowy z polozna. Jest tam tez
                      cos na zasadzie zlobka, przedszkola, ogolnie opieki nad dzieckiem.
                      Widzialam 2 latki w takim miejscu i musze przyznac, ze mialy sie nad
                      wyraz dobrze.
                      Ja sama chce wrocic do pracy jeszcze szyciej, chociaz
                      macierzynskiego mam rok, ale u mnie akurat sytuacja zmusza, nie
                      finansowa a raczej przeprowadzkowa do innego kraju.
                      • kropkacom Re: No a ty jak sądzisz? 28.06.09, 23:54
                        > Ja sama chce wrocic do pracy jeszcze szyciej

                        Ktoś Ci broni? Mi tam zwisa co robisz a dziwi że bierzesz się za oceny decyzji
                        innych.
                        • 18_lipcowa1 Re: No a ty jak sądzisz? 28.06.09, 23:56

                          No widzisz, to dziw sie dalej.
                          • kropkacom Re: No a ty jak sądzisz? 29.06.09, 00:01
                            No widzę. I rozumiem że coś chcesz zrobić inaczej niż dajmy na to ja. Możemy
                            pogadać o wadach i zaletach naszych wyborów ale ty bierzesz się za wycenę
                            człowieka którego nie znasz. I sytuacji też nie znasz innej poza swoją.
                      • iwoniaw "sytuacja zmusza" to inny temat 29.06.09, 00:07
                        jak sytuacja zmusza, to się i niemowlę zostawia w żłobku, o 2-latku nie mówię. W
                        końcu nikt tu nie twierdzi, że dziecko się samo nakarmi i odzieje.

                        > Widzialam 2 latki w takim miejscu i musze przyznac, ze mialy sie nad
                        > wyraz dobrze.
                        > Ja sama chce wrocic do pracy jeszcze szyciej, chociaz
                        > macierzynskiego mam rok, ale u mnie akurat sytuacja zmusza, nie
                        > finansowa a raczej przeprowadzkowa do innego kraju

                        No i co innego zostawić 2-latka na 2-3 h w family center, a co innego na godzin
                        10 i to codziennie.
                        Poza tym Wieczna ma rację - ludzie naprawdę mają różne sytuacje i wrzucanie
                        wszystkich niepracujących/pracujących do jednego wora to, delikatnie mówiąc,
                        nadużycie. Zresztą linkowany artykuł to potwierdza - dwa niby podobne przypadki
                        (niepracujący chłop w domu, zarabia żona), ale na fakcie niebycia najemnikiem za
                        pieniądze podobieństwa się kończą.
                  • wieczna-gosia Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 23:56
                    zalezy ile sie ma dzieci
                    zalezy co ile ma sie dzieci
                    zalezy jakie ma sie dzieci
                    zalezy w koncu a moze przede wszystkim- co sie chce tym dzieciom dac i co sie moze.

                    Osobiscie uwazam ze najbardziej przydalam sie dzieciom w okolicach konca
                    przedszkola i poczatkow szkoly- tym z ktorymi bylam w domu. Tym z korymi nie
                    bylam w domu- dla mnie osobiscie to byl/jest najbardziej newralgiczny okres.
                    Najmlodszy strasznie ciezko przechodzi okres przedszkolny i uwazam ze gdybym
                    byla domowa to lepiej bylabym w stanie mu pomoc- i dlatego miedzy innymi wlasnie
                    zamierzam sobie zrobic 2 miesiace przerwy od pracy, a moze i 3. Bede cos tam
                    dlubac na waciki, ale glownie bede sie szkolic, bede mlodego ustawiac i bede w
                    ogole spedzac wysokojakosciowy czas nawet z moja 17 kochana smile Stary tez sie
                    cieszy bo bedzie mogl sie oddac pracoholizmowi (stary jest pracoholikiem z
                    zamilowania i ojcem od 17 z koniecznosci i udomowienia, poza tym trenuje to z
                    nim dlugo)- co kocha niezwykle i co- nie da sie ukryc odbija sie na jego
                    zarobkach oraz pracownikach smile pracoholizmowi co prawda bedzie mogl sie oddawac
                    jedynie 3 dni w tygodniu, w pozostale ma byc ojcem wiecej niz pol godziny a w
                    weekend ja bede wypoczywac smile

                    Lipcowa niestety ja wiem ze mozna pracowac do 17 i zarabiac srednia krajowa. Ale
                    prawdziwie duze pieniadze- o ktorych zazwyczaj rozmawiamy w watkach
                    zyczeniowych- zarabia sie nie do 15 tylko do 21. I zazwyczaj trzeba nie tylko
                    mechanicznie odpicowac dziecko ale w jakis sposob zastapic nieobecnego rodzica.
                    A do tego trzeba miec sile i czas na myslenie. Poza tym- jak juz napisalam-
                    niektorzy realizuja sie macierzynsko w programie minimum, a inni lubie z dziecmi
                    robic wiecej- i w dodatku maja do tego dryg. Sama przedszkole dziecka kocham
                    szalenie ale jak nie pracuje- to wystarcza mi 5 godzin przedszkolnych a na
                    kolejne kilka mam konkretne pomysly. Jak pracuje 8 godzin to oznacza ze moje
                    pomysly ida w niebyt.

                    O tak specyficznych sytuacjach jak dziecko niepelnosprawne czy ze specyficznymi
                    potrzebami nie pisze przez grzecznosc.
        • 18_lipcowa1 Re: czy kobieta czy facet. 28.06.09, 22:31

          >
          > Obyś nie musiała tego kiedyś odszczekać. To moje zdanie smile

          Zapewniam Cie ze nie bedzie takiej opcji.
      • lisbeth25 Re: czy kobieta czy facet. 29.06.09, 16:20
        Uważam dokładnie tak samo- osoba nie pracująca zawodowo i będąca na
        utrzymaniu innych niezależnie od płci to leń i pasożyt.
    • joanna35 Takie wątki wcześniej czy później prowadzą do 29.06.09, 00:17
      pyskówek, bo wyciągają na światło dzienne kompleksy, poczucie
      niższości, bycia gorszą. I jak bardzo silne one są najlepiej
      świadczy fakt jak bardzo anonimowa w końcu dyskusja dotyka w
      najczulsze miejsca. No bo same powiedzcie czy inaczej broniłybyście
      tak zajadle swoich wyborów? A co komu do tego, zwłaszcza w necie? A
      jeżeli nic nikomu to dlaczego jedna z drugą udawadnia jaka jest
      szczęśliwa i spełniona, dlaczego na siłę przekonuje i irytuje sie na
      osobę, która tylko wyraziła własne zdanie. Wolno jej.
      • wieczna-gosia Re: Takie wątki wcześniej czy później prowadzą do 29.06.09, 00:31
        rownie dobrze moznaby powiedziec po co w ogole sa dyskusje smile
        • myelegans Re: Takie wątki wcześniej czy później prowadzą do 29.06.09, 15:32
          Fajnie tak oceniac ze swojego stolka nie? "ja nigdy" "ja zawsze".
          Zycie weryfikuje i przynosi niespodzianki, na szczescie jestesmy
          dosyc plastyczni zeby sie dostosowac.
          Rozne sa uklady, rozne filozofie zyciowe, rozne priorytety i
          wartosci. Niekiedy po prostu jest latwiej i z korzyscia dla calej
          rodziny jak jedna osoba pracuje mniej, albo nie pracuje wcale.
          Jezeli oboje rodzicow maja wymagajaca prace, sa na wysokich, albo
          srednio wysokich stanowiskach, oboje podrozuja sluzbowo, albo dlugo
          pracuja, to albo maja nianie, i widuje dzieci w weekend, albo ktores
          musi po prostu cos zmienic.
          Patrzac naokolo (nie mieszkam w Polsce), rodziny z dziecmi do 7 lat
          najczesciej albo on albo ona jest w domu, albo pracuje na pol
          eteatu. Prawie nie spotykam rodzin z malymi dziecm i obojga rodzicow
          pracujacych 40-50 godzin na tydzien (minimum). to sie rowna 50
          godzinom w przedszkolu, to duzo za duzo dla 3,4,5-latka.
          U mnie w rodzinie to ja jestem ta z wymagajaca praca , maz jak
          pracowal to bylo to 6-18 i byla niania, i byl stres i zal meza, ze
          dziecko malo widzi. Na szczescie byly redukcje i teraz od roku jest
          w domu, maly 3 dni w tygodniu w przedszkolu. Maz ma mala firme
          softwarowa i oprocz tego zajmuje sie domem, wizytami u lekarzy,
          dentystow. Gdyby pracowal dziecko widywaloby obcych wiecej niz nas,
          nie tylko w przedszkolu, ale przy odbiorze prawdopodobnie.
          Wcale nie chce zeby jeszcze szedl do pracy, zreszta i tak planuje
          przekwalifikowanie i uczy sie w tym kierunku i probuje rozwinac cos
          dla siebie. Tak nam wygodnie.
          Moze kiedys ja sobie taki sabbatical pomiedzy jedna, a druga praca
          zrobie zeby sie zresetowac.
          • echtom Re: Takie wątki wcześniej czy później prowadzą do 29.06.09, 15:47
            > Moze kiedys ja sobie taki sabbatical pomiedzy jedna, a druga praca
            > zrobie zeby sie zresetowac.

            Zrobiłam 5 lat temu, kiedy odeszłam z jednej pracy i czekałam, aż się zwolni etat w namierzonej. Dzieci miałam w wieku 10-14 lat, ale się nie nudziłam. Codziennie domowy obiadek, wszystko pozałatwiane na bieżąco, w wolnych chwilach dawałam korki, klepałam zlecenia albo wyszukiwałam nowe, dokończyłam kurs zawodowy i zdałam egzaminy. Moje "bezrobocie" miało też niespodziewany wymiar wychowawczy, bo eks się przejął i zaczął mi dawać wyższe, dobrowolne alimenty. A poza tym przekonałam się, że mam fajnych znajomych - sporo osób zaangażowało się w wyszukiwanie dla mnie klientów i zleceń. W sumie bilans roku pozytywny.
            • myelegans Re: Takie wątki wcześniej czy później prowadzą do 29.06.09, 17:33
              Mojemu M. jeszcze sie teraz marzy, ze gdybym mnie teraz zwolnili, to
              pakujemy manele i wyruszamy w 3-4miesieczna podroz, po blizszym i
              dalszym swiecie.

              U nas sie zrobilo mniej stresowo, ja juz nie gonie w pietke zawsze
              ze stoperem i zeby zdarzyc odebrac skad trzeba, trafic akurat w
              wizyte u lekarza w porze lunchu etc. etc. Nie ma licytacji, ktora
              praca jest wazniejsza i kto ma wziac urlop, zeby z chorym dzieckiem
              zostac. Ozdrowialo malzenstwo i jako rodzina mamy wiecej czasu dla
              siebie.
              • wieczna-gosia Re: Takie wątki wcześniej czy później prowadzą do 29.06.09, 18:45
                straszne rzeczy dziewczeta piszecie, nie wstyd wam????
                • echtom Re: Takie wątki wcześniej czy później prowadzą do 29.06.09, 19:34
                  Nie smile
          • joanna35 Re: Takie wątki wcześniej czy później prowadzą do 29.06.09, 19:12
            myelegans napisała:

            > Fajnie tak oceniac ze swojego stolka nie? "ja nigdy" "ja zawsze".

            To do mnie(odp. na powyższy post) czy tak ogólnie?
    • sir.vimes Przy całej zgodzie 29.06.09, 16:03
      na to co piszesz Triss, ja w pewnym sensie rozumiem, czemu ona nie bardzo chce
      wykopać tego dziada.

      Po pierwsze - on już jest w pewnym sensie upośledzony i w pewnym sensie
      autentycznie "bezbronny" w prawdziwym świecie.

      Po drugie - jeszcze 7 lat temu był normalny. Wydaje mi się, że dla ludzi w 20
      czy 30 letnim związku 7 lat to nie jest tak długo jak, zdaje mi się, dla nas.

      Sądzę, że jednak na jej miejscu dałabym panu wybór między zamknięciem drzwi od
      zewnątrz a terapią, intensywną pracą nad sobą i udokumentowanym, aktywnym
      poszukiwaniem pracy. Tylko "nieco" wcześniej niż po 7 latach pozwalania na taką
      sytuacje. I, szczerze mówiąc, mam nadzieję, że mój mąż też dałby mi taki wybór
      zamiast zgodzić się bym zgniła w fotelu.
    • panirogalik Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 29.06.09, 19:35
      Moje zdanie jest takie, ze pan w opisanym przypadku faktycznie jest leszczem.
      Nie dlatego ze nie pracuje zawodowo ale dlatego, że mają problemy finansowe a on
      nie rusza do pracy nawet na pół etatu.

      Ogólnie jednak uważam, ze jest to wielkie ułatwienie dla całej rodziny jeżeli
      jeden małżonek może zrezygnować z pracy zawodowej. Ja po urodzeniu dziecka
      zamierzam przez jakiś czas „siedzieć” w domu chociaż zobaczymy jak wyjdzie.
      Kwestię ta przedyskutowaliśmy z mężem jeszcze przed ślubem. Tyle tylko, ze nas
      dziś stać na to abym nie zarabiała a wydawała.

      Co jakiś czas mam też okazję na ten temat z kimś porozmawiać. Ostatnio dwóch
      panów wygłosiło, ze sobie nie wyobrażają, żeby ich żony miały siedzieć w domu na
      utrzymaniu, bo pracować na siebie trzeba, to jest obijanie się itp. Tyle tylko,
      ze jeden pan zarabia 1200 netto (poważnie) i mieszka z dzieckiem w małym pokoiku
      u rodziców żony a drugi wyciąga 1700 netto i ma kredyt na maleńkie mieszkanko.
      Wcześniej żalił się ze nie ma gdzie do swojej dziupli wstawić krzesełko dla
      dziecka do karmienia, taka przestrzeń u niego. No eghm...z takimi zarobkami i
      warunkami to nie ma nawet co sobie wyobrażać tylko faktycznie zakasać rękawy
      brać się roboty zarobkowej.

      Jest jeszcze inna kwestia. Jeżeli kobieta ma pracę specjalistyczną, perspektywy
      rozwoju, faktycznie szkoda rezygnować. Ale jeśli pracuje jako sprzedawczyni,
      doradca klienta itp. to nie ma co się czarować, kariery nie robi. Nie ma co się
      dziwić, ze zamiast siedzieć na kasie woli spędzić czas z własnym dzieckiem jeśli
      stary dobrze zarabia i jest w stanie ją zabezpieczyć w razie czego. I nawet jak
      na kilka lat zrezygnuje z pracy, raczej nie powinna mieć problemu ze
      znalezieniem sobie po takim czasie nowej, z podobnym zakresem obowiązków i płacą
    • wieczna-gosia Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 29.06.09, 21:16
      ja jeszcze dopisze o marnowaniu szans itd- otoz mam znajomego biegaczowego- jest
      nauczycielem. Gdy urodzila mu sie corka- ustalili z zona ze pojdzie na
      wychowawczy do czasow przedszkolnych mlodej. No i ostatnio dowiedzialam sie ze
      robi cos takiego w ramach niegnicia w domu:
      ironman.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?2
      I ostatnio sobie z nim pogadalam (bo takie rzeczy straszliwie mnie kreca) ze wow
      i super i ze zasmiewam sie jak czytam o jego kombinacjach organizacyjnych i ze w
      sumie chyba nie bylabym gotowa na az takie podporzadkowanie zycia wynikowi,
      chociaz dzieci rosna i kto wie i czemu nie smile ale jak widac przerwa w pracy jest
      niezbedna smile
      • myelegans Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 29.06.09, 21:52
        Wieczna super! Tak, mam teorie, ze co 7 lat powinno byc jak n
        uczelniach sabbatical, pelnoplatny urlop z przymusem zmiany miejsca
        zamieszkania.
        W rodzinie mojego meza to tradycja po mieczu. Ojciec zrobil sobie 2
        lata wolnego (synowie juz na studiach byli), bo byl zniesmaczony i
        wypalony zyciem w korporacji i ..... wymyslil sobie, ze bedzie
        zaglowki budowal i wybudowal, taka Omege, odrestaurowal stara
        maszyne tkacka i pianino na rolki i troche pojezdzil.
        Brat meza zrobil sobie 1.5 roku wolnego, podobnie wypalil sie jak
        nim w Intelu orali. W tym czasie adoptowali dziecko i zona tez nie
        pracowala i zajmowal sie roznymi rzeczami m.in budowaniu robota.
        Wiec przyszla kolej na mojego starego, w tym czasie bedac w domu:
        napisal i sprzedaje kilka programow, przejechal 3000km na rowerze,
        zaliczyl z dzieckiem rozliczne szlaki turystyczne, zbudowali robota
        i konstrukcje z 3000 kawalkow Tinker Toys.

        Uscisle, ze gdyby to niepracowanie zawodowe, przeszlo w siedzenie
        przed TV, pusta lodowke, to bym nie zdzierzyla dlugo. Jak dla mnie
        samospelnianie jakis celow i marzen podciaga sie.
        • echtom Re: Cudny dialog z reportażu w nowych WO 29.06.09, 22:44
          Jak się robi rok-dwa "przerwy na rozwój" i żyje z oszczędności, to ok. Gorzej, jak się ma 7 lat przerwy z debetem.
          Ja zaryzykowałam i zrobiłam przerwę, bo stwierdziłam, że nie jestem już w stanie przepracować w szkole ani jednego dnia, a w pracy, gdzie od 2 lat leżały moje papiery, nie było jeszcze wolnego etatu.
Pełna wersja