taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe

29.06.09, 12:24
Wczoraj był taki piknik rodzinny u nas, znaczy się w parku koło
nas. No i w dzień pojechaliśmy z małym i meżem. Pochodziliśmy sobie,
fajnie było. Mały usnął, przyjechaliśmy do domu z nadzieją, że moja
mama zostanie z synkiem, a nam się uda na jakieś 3 godziny wieczorem
na potańcówkę wyskoczyć. Jak za starych dobrych czasów. No i mówię
mamie, tak mimochodem, że chcemy jechac i czy zostanie z małym. To
mama mimochodem, że jak mały usnie, to żebyśmy pojechali. A że mały
usnął o 22.30 to było już wiadomo wszystko. Rano mąż do pracy, to
idziemy spać. Mały już o 21 był w piżamce nakarmiony, tylko musiał
się wywiercić przed snem. Usypianie jego to kwestia leżenia koło
niego, żeby z łóżka nie spadł. No i tak leżeliśmy z nim, a mama
siedziała w pokoju obok, jasne, że wszystko słyszała, ale żeby
weszła, jak nieaz wchodzi, to nie. Ja nie jestem taka, żeby dziecko
zanieść i narazie. A i jeszcze mały to już nie taki mały 10 m-cy ma.
Nie było jeszcze wieczoru, żeby został z babcią sam, tak przed snem.
Zawsze z nami. I jakaś taka zdezorientowana jestem, bo tu niby
fajnie, wnusio itd, a tu żeby zostawić tego wnusia z babcią, to jak
widać. Nie wiem, czy to jakaś duma, że nie zostanie z wnuczkiem, bo
to "obciach", czy zazdrość, że pojedziemy, a że mamy dziecko to mamy
z nim siedzieć, czy czemu tak się zachowała. We wrześniu mamy miec
wesele no i nie wiem co z małym. Po wczorajszym wieczorze doszliśmy
do wniosku, że zabierzemy go ze sobą, ale trochę mały jest.
Może macie jakieś podpowiedzi jak podchodzić do takiech sytuacji?
Czy jak się dogadywać? Jasne, że ja się nie wypieram dziecka, wiem,
że to moje dziecko i na nikogo nie będę zwalała opieki nad nim, ale
przecież sporo znajomych ma dzieci w takim wieku i jakoś nie mają
takiego problemu, bo jakoś ich babcie bardziej babciowe są. A nasz
mały ma jedną babcie.
Tak mi lepiej jak się wypisałam, chociaż i tak jeszcze mnie sciska
w brzuchu i jakoś tak dziwnie się czuje.
    • gryzelda71 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 12:29
      Ty czekałaś ,ze mama powie do ciebie idż juz ja zajmę sie małym?
      • magoska1984 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 12:33
        nie czekałam, pytałam wcześniej czy zostanie. To była odpowiedź, że
        jak mały uśnie, bo on tak strasznie ciężko usypia.
        • gryzelda71 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 12:34
          Oczywiście nie mogłas zapytać czy moze jednak zostanie z takim niespiącym?
        • babcia47 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 02.07.09, 21:42
          jeżeli mały "cięzko" zasypia a był to pierwszy raz kiedy babcia
          miała z nim zostać, to poprostu mogła się bać, ze mały podniesie
          alarm, nie da sie uśpić, ona sobie nie poradzi..takie sytuacje
          trzeba potrenowac wcześniej "na sucho"..popros babcie by kilka razy
          ona uspiła małego gdy Wy bedziecie w sąsiednim pomieszczeniu..gdy
          wszystko pójdzie bez problemu a babcia nie będzie miała nic
          przeciwko, to będziecie mogli sie urwac a ona nie będzie się bała
      • joanna35 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 12:38
        Gryzelda, a nawet gdyby to co? Mimochodem czy nie ale mama wiedziała
        jakie córka ma plany na wieczór i mimochodem czy nie ale je
        zaakceptowała. jeżeli nie chciała z dzieckiem zostać to nikt jej nie
        zmuszał, wystarczyło powiedzieć nie, no, ale wtedy mogłaby wyjść na
        niedobrą a tak samo wyszło po jej myśli.

        > Ty czekałaś ,ze mama powie do ciebie idż juz ja zajmę sie małym?

        Ja bym została. Gdyby moja córka nie nadużywała mnie w roli babci
        słysząc , że usypianie się przedłuża po prostu weszłabym do pokoju i
        położyła się przy kochanym wnusiusmile

        SERWIS EDZIECKO.PL POLECA:
        Poród ze wspomaganiem
        Kiedy lekarz musi pomóc dziecku urodzić się. Mój tata jest gwiazdą
        Mają sławę, pieniądze, a gdy przekroczą próg domu, zamieniają się w
        troskliwych tatusiów. Dziecko w samolocie
        Podróż samolotem z niemowlęciem nie musi być udręką! joanna35
        UstawieniaWyloguj sięUlubione wątki
        Mąż bardziej zainteresowany bratem n...
        Twoje Posty » Zdjęcia » Dodaj zdjęcia » Posty Twoich przyjaciół i
        nieprzyjaciół ReklamaReklamuj się na forum - kliknij!
        AdTaily.comForum
        Załóż forum »
        eDziecko
        eRodzice
        emama
        etata
        Mama cud
        Przedstawmy się
        • gryzelda71 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 12:42
          No ale ja nie wiem jakie są układy w domu,bo nie czytam między wierszami.
          Autorka napisała,ze miała uspać dzecko a o 21 dopiero w łóżku wylądowało?
        • magoska1984 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 12:51
          a mogę zaodoptować taka babcię?? smile
    • pelagia_pela Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 12:31
      To moze zamiast 'momochodem' bakac cos pod nosem powinnas jak
      dorosly czlowiek powiedziec o co chodzi i uzyc magicznego
      slowa 'prosze'?
      Dorosli ludzie, a nie potrafia rozmawiac.
      • ola_motocyklistka Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 13:02
        Zgadzam się. mimochodem niczego się nie uzgadnia. Siada się do rozmowy i się
        mówi, co jak i gdzie. Przecież Twoja mama się zgodziła, że jak uśnie, a że usnął
        dość późno - też tak zwykle bywa-na złość.
        Jedziesz na wesele? Usiądź z mamą porozmawiaj i nie rzucaj hasła mimochodem, bo
        okaże się że się nie dogadałyście i nie pojedziesz na wesele. To nie jest
        problem, poprosić, ustalić i podziękować za opiekę.
        A wcześniej wypróbuj małego zostawiając go z babcią na tyle czasu ile was nie
        będzie w trakcie wesela. No chyba, że on już wypróbowanysmile
        • magoska1984 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 13:07
          właśnie nie jest wypóbowany i miałam nadzieje, że wczoraj taka
          krótka próba będzie. ale okazało się, że mama wolała się martwić, i
          nie spać do północy, o swojego 21-letniego syna, czy wróci do domu o
          własnych siłach, czy z pomocą czyjąś, czy cały itd.
          • mondovi Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 30.06.09, 16:11
            dogadać się konkretnie to raz. a dwa to,ze matka sie martwi o dziecko to norma.
            i nie ważne, że to dziecko ma 21 lat.
    • krztyna Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 12:33
      Pogadaj z mamą szczerze. Skoro jeszcze nigdy z nim sama nie była to
      może zwyczajnie czuje obawę? A co do nadchodzącego wesela - to
      zapytaj wprost, opisz sytuację i czego byś się spodziewała (np.
      opieki od 10:00 w sobotę do południa w niedzielę), że przygotujesz
      obiad i powiesz jak usypiać.
      Ja stawiam, ze babcia nie chce zostać z nieśpiącym dzieckiem, bo się
      obawia, że młody nauczony do Was będzie płakał, że go nie będzie
      umiała uspokoić itp.

      -----------
      Platek, Skorpek i Hans Helmut
    • iwoniaw Pewnie zaraz cię pożrą żywcem ;-) 29.06.09, 12:35
      Oczywiście babcia nie musi chcieć się zajmować wnukiem czy odciążać/ sprawić
      przyjemność swoim dorosłym dzieciom. Zawsze się jednak zastanawiam, jak to jest,
      że najgłośniej na "niewdzięczność" zabieganych i zajętych swoim życiem dorosłych
      dzieci oraz na brak kontaktów ze strony "źle wychowanych" wnuków skarżą się te
      babcie, co to "mają prawo do swojego życia" oraz "swoje dzieci już wychowały".
      • magoska1984 Re: Pewnie zaraz cię pożrą żywcem ;-) 29.06.09, 12:37
        a co z babciami "z moimi nikt nie siedział"?
        • iwoniaw No, to jest wariant wersji 29.06.09, 12:56
          "ja swoje odchowałam", przy czym część rzeczywiście sama wychowywała dzieci i
          teraz działają na zasadzie (nie zawsze uświadomionej) "czemu ona ma mieć lepiej
          niż ja", część zaś miała do dzieci pełoetetową opiekę matki/teściowej/babci
          "tylko" w weekendy, wakacje, ferie i święta. Oraz popołudnia wink Za przedszkole
          musiały płacić wink
          • frisky2 Re: No, to jest wariant wersji 01.07.09, 15:24
            A nie mozesz po prostu pomyslec, ze to dla niej męczące. Może nie ma ochoty
            usypiać dziecka, które - jak autorka napisała - ciężko zasypia. Może wie, że to
            będzie półtorej - dwie godziny męki, a ona o tej porze też jest zmęczona.
            Chciałabyś się męczyć z dzieckiem półtorej godziny, bo rodzice chcą wyjsc na
            imprezę? Owszem babcia może pomóc, jeśli ma siłę, chęci. Może też bała się, że
            jak coś się z dzieckiem stanie, to co ona zrobi.
            • iwoniaw A czy ja mówię, że babcia cokolwiek musi? 01.07.09, 15:38
              Oczywiście, że babcia ma prawo do spokoju, odpoczynku, własnych planów. No ale
              chyba dorosła córka też ma prawo do własnych odczuć, co?
              • frisky2 Re: A czy ja mówię, że babcia cokolwiek musi? 01.07.09, 15:39
                Ma, to prawda. Ale niech pomysli, że babci też nie jest lekko zostać kilka
                godzin z dzieckiem.
                • iwoniaw Re: A czy ja mówię, że babcia cokolwiek musi? 02.07.09, 14:44
                  Tak, zwłaszcza śpiące dziecko to normalnie wyzwanie dla opiekuna, szczególnie
                  jeśli rodzice są o 15 min. na piechotę i mają komórkę big_grinDD
        • tafasola Re: Pewnie zaraz cię pożrą żywcem ;-) 29.06.09, 12:59
          Babcie "z moimi nikt nie siedział" to takie jak moja mama. No, nikt
          nie siedział, ale pół wakacji (które miała jako nauczycielka)
          siedziało sę u babci (babcia pracowała a mieszkanie jednopokojowe),
          ferie tak samo, na święta pełna pomoc babci..., jak zachorowałam w
          przeddzień wyjazdu na wakacje, to rodzice ściągnęli drugą babcię,
          żeby ze mną została - babcia ani piknęła.
          Ale nie, nikt nie siedział.
          Oczywiście rodzice są gorącymi orędownikami opcji "dziadkowie to nie
          służba" " masz dzieci, to się troszcz" smile, "zajmę się dzieckiem ale
          2 godziny i pod twoim okiem"
          Jest jeszcze odmiana "nikt nie siedział", bo dzieci do pewnego wieku
          po prostu wychowywali dziadkowie - w moim pokoleniu bardzo częste.
          Rodzice ludzi z mojego pokolenia wyręczali się dziadkami koncertowo.
        • frisky2 Re: Pewnie zaraz cię pożrą żywcem ;-) 01.07.09, 15:26
          Nie wiem. Ja się decyduję na dziecko, nie babcia, i nie po to, żeby mnie babcie
          wyręczały w wychowaniu. Mogę je poprosić o pomoc i jak zechcą to pomogą, a jak
          nie to nie. I nie ma obrazy.
    • super-mikunia Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 12:56
      No ja tez zawsze konkretnie proszę. Dokładnie mówię, że o tej i o
      tej wychodzimy o tej i o tej wrocimy to i to trzeba zrobić przy
      Młodym...
      Chociaż ostatnio zapytałam się taty czy zostanie się z Młodym
      przedpołudniem i popołudniu, na to tata, że to już cały dzień... wink
      Ale jak sprecyzowałam, że o tej wyjedziemy o tej powinniśmy wrócić
      przystał bez oporow wink
      Inna sprawa, że mama jak my się zapytamy czy zostanie się z Młodym
      bo np. chcemy iść do kina to sama już nas wygania z domu gdy zbliża
      się nasz godzina wyjścia, żebyśmy się nie spóźnili i że ona już sama
      wszystko zrobi...przypuszczam więc, że moja mama w sytuacji, któej
      opisałąś po prostu weszłaby do pokoju i kazała nam już iść...
      Z weselem to lepiej już dziś poproście mamę, żebyście wiedzieli na
      czym stoicie!!
    • zlotarybka_1 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 13:21
      ja też jestem za tym, żeby jasno i konkretnie formułować prośby -
      tzn. pytać np. czy nie zajęłaby się dzieckiem od 20:00.
      Ale z drugiej strony nic by się nie stało gdyby babcia trochę się
      domyśliła, że na wyjśćie lada chwila będzie za późno. Moja mama czy
      teściowa z całą pewnością wyganiałyby nas z domu.
      A na wesele lepiej bez dziecka pojechać i się wyszaleć. Jeżeli nie
      obciążasz mamy opieką nad małym to uważam, że spokojnie możesz
      zapytać, czy się nim zajmie (tym razem jednak bardzo konkretnie smile)
    • kicia031 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 13:21
      Moja rodzina zostaje z mlodym w dni robocze, wiec ciezko ich
      jeeszcze prosic w weekendy. tak wiec jestesmy upupieni na najblizsze
      6 - 7 lat wink)
      • marzeka1 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 13:37
        Dlaczego zawiedziona? Twój błąd polegał na jednej rzeczy: oczekiwałaś, że mama
        się domyśli, zamiast sformułować komunikat wprost + proszę.
      • azile.oli Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 13:49
        Pierwsze, na co zwróciłam uwagę, to to, że babcia martwiła się o
        syna. Wiem, że dorosły itd i robi głupoty na własny rachunek, ale
        kochajaca mamusia miała może wewnętrzny dylemat : nie wiadomo co się
        z bratem dzieje, a tej się tańców zachciewa.
        Druga sprawa, to takie rzeczy z własną matką załatwia się wprost :
        od razu powiedzieć, że mały długo zasypia i w związku z tym, albo
        zostanie z nim o określonej godzinie niezależnie, czy zaśnie, albo
        mówicie, że w takim razie nie idziecie
        Co do wesela - uzgodnić z mamą wcześniej i ze szczegółami.
        A taką babcią, która sobie sama dzieci wychowywała jest moja
        teściowa (co prawda całe wakacje byli u dziadków, ale szczegół).
        Nie było sensu jej prosić o pomoc. A teraz ma pretensje, że wnuki
        mają ją gdzieś. Jest dla nich obcą osobą po prostu i tyle. Nie
        potrafiła zająć się wnukami nawet w chwilach dość traumatycznych dla
        naszej rodziny, teraz prawie dorosłe wnuki odwiedzają ją od święta.
        • myelegans Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 14:08
          Jakby byl kladziony o 19, to o 19:30 moglibyscie wyjsc i po sprawie.
          Tak robilismy z naszym dzieckiem, przyzwyczailismy do kladzenia o 19-
          19:30, przychodzila znajoma licealistka, a my np. na kolacje dorosla
          wychodzilismy.

          Wiem, wiem, zaraz sie zacznie, ze "moje dziecko nigdy nie zasypia
          przed polnoca i zyje, bo tak ma"
          • estelka1 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 17:39
            Małgosiu, a może warto spróbować nauczyć dziecko, żeby zasypiało
            samo i trochę wcześniej? Być może obecność drugiej osoby w pokoju
            utrudnia dziecku zaśnięcie... W przypadku mojej młodej to się
            sprawdziło smile chociaż na początku usypiała późno, jak Twoje dziecko
            i najchętniej przy cycu i wydawało mi się, że nie ma innej opcji. A
            jednak się dało i to bez większego bólu
            • magoska1984 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 17:44
              Właśnie po wczorajszym wieczorze będę próbowała usypiać go
              wcześniej, bo takie późne zasypianie małego jest meczące dla
              wszystkich.
        • magoska1984 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 17:50
          Martwiła się o syna, pewnie, że tak. Jak mały nam usnął, to przez
          chwile mielismy zamiar jechać, to mama się ucieszyła, bo tam gdzie
          mieliśmy jechac był mój brat.
          Mama wie jak mały zasypia i jak funkcjonuje, bo mieszkamy narazie
          razem, także i mały jest przyzwyczajony i mama wie co i jak. Na
          wesele poproszę kogoś innego żeby z małym został, może się uda.
    • kol.3 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 17:49
      Dopisuję się do głosów powyżej. Dziecko chodzi spać po pierwsze późno, a po
      drugie z leżeniem obok i usypianiem 1,5 godzinnym. Też bym jako babcia nie
      chciała takich atrakcji.
    • inguszetia_2006 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 18:10
      Witam,
      Nic dziwnego, że młody nie zasnął. Jak miał zasnąć, skoro było jasno
      za oknem?;-D Moja córa ma osiem lat prawie i mówi do mnie tak; "no
      co ty, dzień jest jeszcze, a w dzień się spać nie chodzi, tylko w
      nocy."
      Noc to musi być z ciemnością i z ksieżycem na niebie, inaczej dzieci
      i zwierzęta wariują;-D
      Pzdr.
      Inguszetia
      • kol.3 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 19:00
        Ośmioletnia córka a dziesięciomiesięczne dziecko to jednak dwie różne osoby.
        Zawsze mnie dziwiło, jak ludzie mają czas i zdrowie godzinami usypiać swoje
        dziecko i dlaczego je do tego przyzwyczajają, na swoją zgubę chyba. Wielkie
        oburzenie, że babcia nie chce się wnukiem zajmować. Skądś się to bierze. Nas
        ogół młode mamy robią wszystko przy dziecku po swojemu, babcie nie mają prawa
        głosu, bo ich metody są przestarzałe. Mama robi po swojemu, babcia nie musi się
        jednak dostosowywać. Jak sobie mama dziecko przyzwyczaiła do półtoragodzinnego
        usypiania, to niech się baruje z dzieciakiem swoją metodą.
      • myelegans Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 21:12
        inguszetia_2006 napisała:

        > Witam,
        > Nic dziwnego, że młody nie zasnął. Jak miał zasnąć, skoro było
        jasno
        > za oknem?;-

        jest roznica pomiedzy 10-miesieczniakiem, a 8-latkiem.

        mozna zrobic ciemno w pokoju, wystarczy zaluzje zalozyc.

        nie warunkowalismy dziecka ciemno = spac, tylko jest 19 i idziemy
        spac.

        Dziecko kladzione o 21 jest juz przemeczone, i mechanizm sam sie
        nakreca, lezaca obok matka stanowi jeszcze dobra rozrywke, bo
        poswieca mu uwage
    • lipsmacker Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 18:56
      Moja mama ma taka postawe ze chetnie zostawala z wnukami jak byli
      mali gdy chodzilam do pracy, ale wieczorem zebysmy gdzies wyszli to
      nie (nie mowie o sytuacji ze siedziala w dzien i jeszcze wieczorem
      tylko np. ja mialam urlop i bylam w domu a wieczorem chcielismy
      wyjsc). Bo nasze dziecko jest nasza odpowiedzialnoscia bioraca gore
      nad zabawa, tak sobie wymyslila i tak trzyma. Jej sprawa, ja jestem
      wdzieczna za kazda pomoc, najczesciej wychodzimy z dziecmi i tyle.
      Dodam ze dla imprez typu wesela czy intymne kolacje z okazji rocznic
      itp robi wyjatki smile
    • na_pustyni Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 19:10
      A może warto wcześniej to z mamą ustalić? I synka samodzielnie nauczyć zasypiać,
      co by mamie łatwiej było?
    • ida771 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 19:11
      z babcia trzeba konkretnie. Prosze babci, pomoc potrzebna. Mamy wieczór dla
      siebie. Wychodzimy o 18 tej, wracamy o 23 ciej. Dziecko bedzie wykąpane, trzeba
      poczytać pobawic uśpić. Łóżeczko jest tu dla dziecka tu dla babci. Zajmie sie
      babcia? Jeśli odpowie "tak" to wyjść o 18 tej i wrócić o 23 ciej. Babcia sie
      zmobilizuje. Ćwiczyć asertywność, konsekwencje w działaniu, a babcia
      mobilizacje, przyda sie na przyszłosc.
      • hugo43 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 19:41
        a ja wiem jak sie czujesz.moja mama tez do wnusia tiutiutiu,ale na 2
        godziny co 2 tygodnie.teraz to mi wszystko jedno,ale bylo mi przykro
        jak po cesarce nawet na chwile nie pomogla.ja ledwo zywa,maz zielony
        w dzieciowych sprawach,a mamusia zajechala w odwiedziny i jeszcza ja
        obslugiwac trzeba bylo,jakby sobie sama herbaty zrobic nie mogla.na
        szczescie z mezem szybko sie wdrozylismy w nowe zycie.tylko jak
        patrze wokol to babcie bardzo chetnie pomagaja,zwlaszcza jak sie
        bobas na swiecie pojawia.dodam,ze moja mama mieszka 2 km od
        nas,czesto ja zapraszam.mowie,zeby na kawe wpadla,ale ona woli w
        turnee po lidlach,biedronkach itp.poleciecsmile
        • frisky2 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 01.07.09, 15:30
          Sorry, że zapytam wprost, ale jak planowaliscie dziecko, to pytaliscie babcie
          czy będzie pomagac? obiecala wam to? Jesli nie to dlaczego teraz masz do niej
          pretensje? Moze ona nie pragnie siedziec z wnusiem i sie nim zajmowac. Jej prawo.
          • magoska1984 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 02.07.09, 09:52
            no i ok, nie chce to nie. Pewnie, że ma prawo. Żadna babcia nie musi
            się wnukami zajmowac, tylko, że jakoś to robią. A ja wprost zapytam,
            czy masz dzieci i spędzasz z mini czas 24 godz na dobę?
      • tafasola Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 19:57
        Dokładnie
        I zaufać. Babcia poradzi sobie, uśpi małego, jesli będzie się czuła
        swobodnie.
        Kiedy przestałam referowac mojej teściowej co i jak ma robic z
        dziećmi, tylko dałam jej całkiem wolną rękę (poza wskazówkami dot.
        tv i jedzenia), okazało się, że radzi sobie znakomicie, nie wiem czy
        nie lepiej ode mnie - lata wprawy i dystans do dzieci zrobiły swoje.
        • kol.3 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 30.06.09, 18:12
          Rozwalający jest Twój post Tafasola - proszę babcia sobie radzi (!) Coś podobnego!
          • tafasola Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 01.07.09, 10:16
            No z jednej strony to oczywiste,
            a z drugiej, mało znasz takich sytuacji, kiedy mlodzi rodzice sa
            przekonani, że dzieci wykończą babcię a babcia dzieci, skoro tylko
            rodzice znikną za drzwiami?
            A mi chodziło akurat o co innego - najpierw myślałam, że jeśli
            wychodze i zostawiam dzieci z babcią, co zresztą zdarzało się
            niezmiernie rzadko, to dzieci najlepiej żeby juz spały, jedzenie
            naszykowane dla babci i dla wszystkich, wszystko pomyślane
            dopilnowane zaplanowane, żeby tylko babcia miała luz,
            a potem się okazało, że babcia cała szczęśliwa, jeśli ja tak nie
            kwoczę, zostawiam dzieci i dom "tak jak stoją" i się zrywam, a ona
            wszystko organizuje.
            I jeszcze - w przypadku moich dzieci "radzić sobie" nie jest dla
            każdego oczywiste. I nie chodzi o karmienie, tylko o opanowanie
            żywiołu. Tesciowa to potrafi.
    • big.debora Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 29.06.09, 20:02
      I co jeszcze...za duzo wymagasz od swojej mamy, żeby czytała w
      twoich myślach...pytaj wprost a nie miej zalu że nie jest jasnowidzem
    • ollele Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 30.06.09, 14:39
      o co tobie wogóle chodzi??
      dogadałaś się z mamą że zostanie z małym jak ten uśnie, a że usnął o 22.30 to
      rozumiem, że za późno było już na wyjście. to trudno. mogłaś poprosić, by mama
      uśpiła małego i wyjść wcześniej. a skoro wiesz że ciężko usypia to na razie
      cienko widzę wasze wspólne wyjścia razem.
      spróbuj następnym razem aby mam uśpiła małego tak by on ciebie nie widział.
      dzieci zupełnie inaczej zachowują się przy innych niż przy mamie czy tacie smile
    • shellerka Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 30.06.09, 16:23
      jedna kwestia to kwestia poznego kladzenia dziecka spac. ja tez jestem
      zwolenniczka godziny 19.30 (19 kapanie, 19.30 w łózku) Teraz latem czasami te
      godziny sie troche przeciagaja, ale mlody tak sie nauczyl ze w okolicach 19 sam
      juz woła "kąpu kąpu".

      druga sprawa - wiem jak sie czujesz. moja mama dosc chetnei bierze do siebie
      wnuka, ale na poczatku dawala mi niejednokrotnie odczuc, ze nie uwaza za
      stosowne ze jak go bierze do siebie my z mezem wychodzimy na imprezy, do pubu,
      kina itp... sugerowala, ze majac dziecko powinnismy zakonczyc nasze zycie
      towarzyskie a juz napewno nie powinno byc ono takie samo jak przed urodzeniem
      dziecka. przeszło jej tosmile bo jak nie wychodzimy nigdzie to raczej wolimy
      spedzac weekendy z dzieckiem niz podrzucac go dziadkom, a ona z kolei bardzo
      teskni za wnuczkiemsmile

      ale pamietam ta zlosc ktora czulam, kiedy widzialam ze odmawia nam pomocy tylko
      na przekor zebysmy nie mogli zrealizowac naszych wyjsciowych planow. Wzielismy
      sie na sposob i raz czy dwa zasugerowalismy ze trudno, wezmiemy opiekunke...

      • kol.3 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 30.06.09, 18:17
        Może chodziło jej raczej o to by ograniczyć życie towarzyskie, może tych wyjść
        było za dużo.
    • siasiunia1 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 30.06.09, 19:05
      Ja też miałam kiedyś taką sytuację że mi dziecko u babci zamiast zasnąć o 20 zasneło o 21.30 (usypiała najczęściej na rękach albo przysypiała juz w łóżeczku ale wtedy jakby diaboł wstąpił)
      Wtedy się zawzięłam i powiedziałam sobie ze czas nauczyć samodzielnie zasypiać. po tygodniu dziecię się przestawiło i wiedziało że jak "aaa" to "aaa".
      Tyle że pilnowałam żeby ostatnia drzemka dzienna trwała najpóźniej do 16.30.
      Teraz z zasypianiem nie ma żadnych problemów i o ile wcześniej babcia wolała jak my usypiamy o tyle teraz sama nas wygania i mówi że sobie poradzi bo dziecko w 5 minut zasypia.

      A Twojej mamie się nie dziwię bo ja czasami miałam dosyć jak mała trudno zasypiała a co dopiero babcia.

      I tak jak dziewczyny wyżej pisały - jeśli juz to jasno postawić sprawę. Lecz w taki sposób żeby dać mamie szansę odmowy tak żeby nie czuła sie winna czy zobowiązana.
      pzdr
    • daga_j Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 01.07.09, 15:14
      Bo się z mamą nie dogadałaś. Powiedzieliście, że jak mały zaśnie to wyjdziecie,
      i ona się zgodziła to co miała robić - czekała aż go uśpicie. Nie do niej należy
      analiza, czy wam się będzie jeszcze opłacało wychodzić po 22. Trzeba było wyjść
      z pokoju, powiedzieć, "wiesz mamo on jakoś nie może zasnąć a my byśmy chcieli
      już iść, możesz się z nim położyć to on zaśnie?". Jak to miałoby być pierwsze
      usypianie wnuka przez babcię to trzeba ją do tego przygotować, nie wiadomo czy
      przy innej osobie niż zwykle tak łatwo zaśnie, trzeba zapytać babcię czy jest
      gotowa na płacz dziecka, jeśli mu się nie spodoba ta zmiana. Ustalić wszystko, a
      nie "mimochodem".
      • skorpionica86 dla mnie to niewyobrazalne 02.07.09, 20:36
        Piszesz na forum, że Twoja matka nie chce siedziec z małym, a maly
        ma juz 10 miesiecy i do tej pory ona jeszcze sie nim nie opiekwoala.
        To skandal. Nie wyopbrazam sobie, zeby nasi rodzice odmowili nam
        opieki nad dzieckiem, gdy tylko chcemy. Powiem tak: wychodze na
        kilka godz. dziennie, musze, moj chlopak tez i naprawde nie ma
        zadnego, namnjszego problemu zeby posiedziec z dzieckiem. To jest
        normalne, instynktowane. Na Twoim miesjcu o tej 21, wyszlabym z
        pokoju i powiedziala do matki: 'mamo jest twoj, uspij' i zaczela
        przygototwywac sie do wyjscia. Dla mnie nie byłas rzeczowa, i
        konsekwenta, dlatego nie odnioslac zadnego rezutatu. Wymagasz
        czegos, czego druga osoba nie rozumie. Zostaw malego kilka razy z
        nią, mimochodem i tyle. Bez ceregieli. To jego babcia i jej
        obwoązek. Na szczescie ja nigdy nie mialam takich problemow i nigdy
        nikt mnie dizeckiem nie karal. To jaks mala meisjcowosc?
        • babcia47 Re: dla mnie to niewyobrazalne 02.07.09, 21:59
          To jego babcia i jej
          obwoązek.
          Nie wyopbrazam sobie, zeby nasi rodzice odmowili nam
          > opieki nad dzieckiem, gdy tylko chcemy.
          powiedziałabym, że poglądy na to co jest obowiązkiem babci, masz
          dość oryginalne..gdyby któres z dzieci się tak wobec mnie
          zachowało..to pokazałabym szybko i na temat, jakie są ich, a jakie
          moje obowiązki wobec wnuków..
    • kosmitka06 Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 02.07.09, 21:34
      Doskonale Cię rozumiem.
      My mamy dokładnie taką samą sytuację. Tyle tylko, że ja jestem z
      takich mam która dopiero wyjdzie z domu gdy dziecko sama uśpi wink
      No ale nawet gdy wyjdziemy powiedzmy o 21 to o północy najdalej
      musimy byc bo mamie chce się spac,itp.
      Niejednokrotnie rozmawiałam z nią na ten temat to powiedziała mi
      kilka nieprzyjemnych jak dla mnie słów np. że trzeba było wczesniej
      pomyslec co bedzie z naszymi imprezami jak urodzi nam sie dziecko,
      itp.
      A imprezujemy naprawde rzadko bo wydaje mi się, że wyjscie raz na 3-
      4mies. to nie jest wcale aż tak dużo.
      Nigdy jej już nie pytam czy zostanie nam z dzieckiem bo zawsze
      słyszę to samo, że ona bedzie koczowac mi przy dziecku a my bedziemy
      latac wink Druga jej wymyślna opcja była taka, że gdy chce wyjsc to ja
      moge wyjsc jednego wieczoru z koleżanką a mąż zostanie z dzieckiem a
      nst. wieczoru odwrotnie wink Jak dla mnie żałosne- ale dałam sobie
      spokój z kłótniami.
      Co do wesela to kiedys moja mama załatwiła nas tak, ze po powrocie
      od kosmetyczki i fryzjera dowiedziałam się, że na wieczór są
      zaproszeni na grilla to teściów mojego brata no i... zwyczajnie nie
      może odmówic! A nas bardzo przeprasza że wprowadziła tyle
      zamieszania. Ale wtedy mój tata zdeklarował się że zostanie z mała.
      Nst. wesele u męża brata- oczywiscie mama została (bo już nie
      wypadało)! Wróciliśmy o 5 rano a o 6 (właściwie kończyłam brac
      prysznic) dziecko wstało no i usłyszałam... "rodzice już przyjechali
      więc babcia jest już wolna", tłumaczyłam że chce iśc chociaz
      przespac sie 2h ale usłyszałam tylko, że jak mąż sie wyśpi to wtedy
      ja sie położe i z czego to ja niby robie problem?!

      Może dla niektórych sie to wyda dziwne wink Tak jak dla mnie dziwne
      jest to, że inne babcie chętnie zostają z wnuczkami albo
      przynajmniej nie grymaszą.
      Pozdrawiam serdecznie.
      • mamaemmy Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 02.07.09, 23:27
        Naprawde współczuje takiej mamy;/
        Ja doceniłam swoja w 300% po lekturze emamy własnie-okazało sie ze moja
        mama zachowuje sie jak mało która..
        Zostawia zawsze-jak tylko nie jest w pracy lub nie idzie na basen,czy piwo/kawe
        z kolezankami.
        Bierze małą na weekend oraz na wakacje-jada w poniedziałek kolejny raz smile
        Najchetniej by ja od nas wzieła na stałe smile
        Emka ja uwielbia.
        Z wzajemnoscia.
        Moje koleżanki/przyjaciólki i kuzynki swoim mamom(babciom)daja za
        przykład(POWAZNIE) moja mamę i jak na razie w dwóch przypadkach zauwazyłam jak
        inne babcie zaczynaja sie starac..
        Mnie sie nóz otwiera w kieszeni jak czytam takie posty..;/
        Dla mnie to kosmos po prostu.
        Jutro idziemy na 30 tke mojej przyjaciólki i mimo,że spytałam,czy z Emka
        zostanie-to pytac nie musiałam-bo to jest dla NIEJ oczywiste.
        Moja babcia dla mnie-tez taka była.
        Spedzałam u niej całe wakacje,ferie,weekendy...większosc zycia smile

        bosze ile traca takie babcie ranyyy
    • asia_i_p Re: taka jakaś zawiedziona jestem..dłuższe 02.07.09, 23:32
      Ani duma ani zazdrość według mnie. Raczej zmęczenie -może mama jest skowronek i
      wieczory to jej nienajlepsza pora, a może ją ta pogoda wykańcza - i obawa, że
      dziecko się rozkrzyczy, a ona sobie nie poradzi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja