magoska1984
29.06.09, 12:24
Wczoraj był taki piknik rodzinny u nas, znaczy się w parku koło
nas. No i w dzień pojechaliśmy z małym i meżem. Pochodziliśmy sobie,
fajnie było. Mały usnął, przyjechaliśmy do domu z nadzieją, że moja
mama zostanie z synkiem, a nam się uda na jakieś 3 godziny wieczorem
na potańcówkę wyskoczyć. Jak za starych dobrych czasów. No i mówię
mamie, tak mimochodem, że chcemy jechac i czy zostanie z małym. To
mama mimochodem, że jak mały usnie, to żebyśmy pojechali. A że mały
usnął o 22.30 to było już wiadomo wszystko. Rano mąż do pracy, to
idziemy spać. Mały już o 21 był w piżamce nakarmiony, tylko musiał
się wywiercić przed snem. Usypianie jego to kwestia leżenia koło
niego, żeby z łóżka nie spadł. No i tak leżeliśmy z nim, a mama
siedziała w pokoju obok, jasne, że wszystko słyszała, ale żeby
weszła, jak nieaz wchodzi, to nie. Ja nie jestem taka, żeby dziecko
zanieść i narazie. A i jeszcze mały to już nie taki mały 10 m-cy ma.
Nie było jeszcze wieczoru, żeby został z babcią sam, tak przed snem.
Zawsze z nami. I jakaś taka zdezorientowana jestem, bo tu niby
fajnie, wnusio itd, a tu żeby zostawić tego wnusia z babcią, to jak
widać. Nie wiem, czy to jakaś duma, że nie zostanie z wnuczkiem, bo
to "obciach", czy zazdrość, że pojedziemy, a że mamy dziecko to mamy
z nim siedzieć, czy czemu tak się zachowała. We wrześniu mamy miec
wesele no i nie wiem co z małym. Po wczorajszym wieczorze doszliśmy
do wniosku, że zabierzemy go ze sobą, ale trochę mały jest.
Może macie jakieś podpowiedzi jak podchodzić do takiech sytuacji?
Czy jak się dogadywać? Jasne, że ja się nie wypieram dziecka, wiem,
że to moje dziecko i na nikogo nie będę zwalała opieki nad nim, ale
przecież sporo znajomych ma dzieci w takim wieku i jakoś nie mają
takiego problemu, bo jakoś ich babcie bardziej babciowe są. A nasz
mały ma jedną babcie.
Tak mi lepiej jak się wypisałam, chociaż i tak jeszcze mnie sciska
w brzuchu i jakoś tak dziwnie się czuje.