olenka12 Re: Padam na twarz. 18.12.03, 03:41 Za szybko mi się wysłało, jestem rozkojarzona, a to wszystko przez zmęczenie. Drogie eMamy, Mój synek skończył już 7 miesięcy i od samego poczatku nocki to nasz wielki problem. Pobudki na cyca co 2,3 godziny, czasem jak gorszy dzień to w nocy co godzinę płacz i smoczek. Daniel ma dużo energii ale stale mnie potrzebuje. Nie lubi się bawić sam i manifestuje to marudzeniem. Uwielbiam go i kocham jak nie wiem co, niestety zdaża się, że nie mam siły tego okazać. I tu pytania: Czy wam też zdaża się siedzieć przy stole ze szklanką herbaty i patrzeć nieprzytomnie w ścianę? Czy snujecie się czsem jak ząbi, machinalnie wykonując czynności domowe? Czy zabawiajac brzdaca patrzycie co chwilę na zegarek z utęsknieniem wyczekując pory jego drzemki? Czy macie wrażenie, że wszystko się wokół kręci a wy stoicie w miejscu, zamknięte w swoim macierzyństwie? I na serio: Jak u was objawia się zmęczenie i jak sobie z tym radzicie? Chciałabym być dla mojego dziecka zawsze uśmiechniętą i aktywną mamusią. Chciałabym dbać o niego zawsze z ogromnym entuzjazmem i radością. Chciałabym... tylko oczy same się kleją, ręce opadają a nogi stoją w miejscu. Przepraszam za te moje smętki ale komu ja się pożalę jak nie wam Odpowiedz Link Zgłoś
purzyki Re: Padam na twarz. 18.12.03, 10:55 Oj Oleńka, skąd ja to znam... trocheęo nas wiesz więc nie będę tu już pisać o moim małym "demonie-destruktorze" Jak ja marzę o tym, żeby Marlena przespała w nocy bez przerwy 3-4 godzinki! Najgorsze jest to, że jak się obudzi po raz pierwszy (ok.23.00) to biorę ja do nas do łóżka i śpi z nami. A właściwie ze mną, bo musi być podłączona do cyca I tak waletuje do rana. A mnie bola kości i "nne ciała członki" od leżenia w tej samej pozycji. Często łapie sie na tym, ze tylko odmierzam czas do powrotu męża z pracy, żeby zajął się Małą, a ja żebym miała chwilkę spokoju. Dodam tylko, że Lena budzi się 6.00-6.30 i za nic nie da jej się utrzymać w łóżku, więc zrywam się bladym świtem. A potem kiedy drzemie w dzień, szkoda mi tracić czas na to by samej też się położyć. Wczoraj złapałam się na tym, że podczas wieczornej kąpieli chciałam jej dolać do wanienki moich perfum, zamiast Ballneum Dobrze, że butelki maja inny kształt. A mój Małżonek kiedyś przez roztargnienie włożył małą do wanny w skarpetkach Mój wniosek jest taki, że dzieci to jednak wielkie wyzwanie. Zwłaszcza wtedy, kiedy są takimi rozrabiakami jak Marlena. Odpowiedz Link Zgłoś
olenka12 Re: Padam na twarz. 19.12.03, 01:22 Dziękuję wam dziewczyny za odzew. Agunia od Lenki, Wygląda na to, że nasze dzieciaczki mają bardzo podobne usposobienie. Daniel zasypia między 8 a 9 wieczorem bo długotrwałej walce ze snem. Pierwsza pobudka około 11 i hop do naszego łóżka na cyca. Śpi przyklejony do mnie a ja podobnie jak ty czuję dokładnie wszystkie kości i mięśnie. Ostatecznie wstajemy około 6 rano. Potem on o 8.30 ucina sobie drzemke a ja mogę zjeść śniadanie i sprawdzić co nowego na forum. W dzień nigdy nie śpi długo. Najczęściej 3 razy po 45 minut, pozostały czas interesuje się wszystkim i lubi być blisko mnie (czyt. na rękach). Waży prawie 9 kg i nie jest łatwo tak ciągle nosić to moje códo. Masz racje takie dzieciaczki to prawdziwe wyzwanie. Trzymaj sie dzielnie! Agusia, W twoich postach o Michałku jest tyle ciepła i radości, ze nigdy nie pomyślałabym, że masz z nim czasem jakieś kłopotki. Przespanych nocy gratulujemy! Gwiazdko, Witaj w klubie mam "specjalnych" pociech. Obawiam się, że przestawienie na butelkę w tym wieku niewiele da (chyba, ze masz kogoś kto chetnie wyręczyłby cię w karmieniu). Mój synek wieczorem zjada około 120 ml gęstego kleiku z owocami i wcale lepiej po tym nie śpi. Życzę wytrwałości. Podsumowując wydaje mi się, ze moim największym problemem jest to, że tak naprawdę nie mam nikogo kto by wyręczył mnie w opiece nad dzieckiem choć na troszkę. Mąż pracocholik, wiecznie zajęty, teściowie to starsi ludzie i choć mili pomagają tylko w sytuacjach awaryjnych a moi rodzice daleko, daleko w Polsce. Pozdrawiam was serdecznie. Ola Odpowiedz Link Zgłoś
agusiakraj Re: Padam na twarz. 18.12.03, 10:48 Pewnie,ze u mnie jest tak samo,czasem jestem tak zmeczona,ze nie wiem co ze soba zrobic,oczy sie kleja,rece mdleja od ciaglego noszenia Michalka,a on aktywny i chce sie bawic i bawic.Czasem jest ciezko,ale jakos da sie wytrzymac. Dziecko jest wymagajace,ale my mamusie mamy jakas olbrzymia cierpliwosc i damy rade.Nie mamy wyjscia.Moj Michalek ma juz 10 miesiecy i od poniedzialku zaczal przesypiac noce,jestem taka happy ze pojecia nie masz,ale wczesniej tez budzil sie po kilka razy w nocy,czasem nawet co godzine,a potrafil obudzic sie o 1 w nocy i do 4 rano sie bawilismy.Poki co spi pieknie i u Ciebie kiedys tez tak bedzie.Wyspisz sie i dni beda pogodniejsze.Gdybys chciala pogadac to zapraszam na gg:4584676 Widzialam zdjecia,maly jest przeslodki,z kazdym miesiacem ladniejszy. Pozdrawiam Agnieszka z Michalkiem(18.02.2003r.) Odpowiedz Link Zgłoś
olenka12 Re: Padam na twarz. 19.12.03, 01:31 Mój numer gadu, gadu to 1993184. Pogadać będzie ciężko ze względu na różnicę czasu. Mieszkam w Australi. Odpowiedz Link Zgłoś
gwiazdka19 Re: Padam na twarz. 18.12.03, 12:46 Jakbys opisywała moje codzienne zmagania z szatanem w spódnicy .Moja ukochana córeczka(prawie 8 mcy)jeszce nawet raz nie przespała całej nocy.Tragedia.A ostatnio nie dosc zema niespozyte zasoby energii to jeszcew nocy co godzine sie budzi, siedzi przy cycu albo gada na cały głos.Nie mam czasem juz sily.Marze zeby ja przestawic na butelke ale ....problem niesamowity bo nawet mojego odciagniętego mleka nie chce z butli(w przeciwienstwie do soku).I tak sie zastanawiam czy tylko ona jest taka czy ine dzieci tez? Ktos tu napisał o kąpieli w skarpetkach...ja kiedys wpakowałam Natalke do wanny w pampersie -roztargnienie??-to trzeba byc dopiero nieprzytomnym.Nie pozostaje nam chyba nic innego jak przeczekac ten piekny okres rozwojowy nocnych marków i zaopatrzyc sie w zapałki do przytrzymywania opadających powiek oraz w hurtownie kawy Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
73nikusia Re: Padam na twarz. 18.12.03, 13:07 Czesc Dziewczyny ... Jak slysze o Waszych malych szkrabikach rozbujnikach i patrze na dwie kruszynki moich znajomych (dwie moje przyjaciolki maja coreczki prawie w tym samym wieku ok 8 miesiecy) to oczom i uszom nie wierze. One sa jak aniolki. Obie mamy przespaly spokojnie kazda noc. Dzidzie na poczatku budzimy sie czesciej ale po nakarmieniu spokojnie zasypialy. A teraz tylko sie im troszke zegarek przesunal i pozniej zasypiaja ale za to dluzej spia rano. Obie mamy baly sie powrotu do pracy ale jakos przeszly i to, pracuja juz ok 2 miesiecy, bo oprocz maciezynskiego mialy jeszcze troszke urlopu zaoszczedzonego. A co do "padania na twarz" to jak z nimi teraz rozmawiam, w okresie przedswiatecznym to nieuniknione, bo oprocz mamy opiekujacej sie dzieckiem, mamy pracujacej zawodowo, dochodzi mama przygotowywujaca swiateczne wypieki i potrawy ... choc tu czesto maz pomocnik wkracza do akcji. Pozdrawiam serdecznie Was i Wasze Szkrabiki Nika Odpowiedz Link Zgłoś
roza37 Re: Padam na twarz. 19.12.03, 10:15 Też mam takie koleżanki, których dzieci są aniołkami, przesypiały od początku noce i w ciągu dnia nie dawały im się we znaki. Moje niestety takie nie są i miło woedzieć ,że to nie tylko moje nie są aniołkami. A tak na marginesie to gdzie można znaleźć takiego męża pomocnika, co to wkracza do akcji przy świątecznych wypiekach? Odpowiedz Link Zgłoś
73nikusia Re: do roza37 20.12.03, 10:50 Witajcie Takich cudownych mezow znajduje sie w Galicji Ja swojego wypatrzylam sobie z daleka, pochodze z Mazowsza. Moj od ciast stroni ale robi pycha pierogi ruskie i farsz na pierogi z kapusta i grzybami, i salatki sledziowe. Na nasza pierwsza rocznice slubu przygotowal kolacje, a oprawa byla tak piekna ze nie wiem jak Wy ale ja nie umialabym tego tak podac jak On to zrobil. ten od ciast to maz mojej kolezanki. Robi tez pycha potrawy. Ja zapraszaja nas wieczorem w piatki ... uwielbiam jego potrawy rybne - PYCHA!!!! Pozdrawiam juz Swiatecznie Nika Odpowiedz Link Zgłoś
donatta Re: Padam na twarz. 18.12.03, 22:57 Dziewczyny! To, co napiszę, może okazać się kiepskim pocieszeniem, ale jednak spróbuję. Kiedy urodziła się moja pierwsza córka, byłam chronicznie zmęczona. Zasypiałam na stojąco i ciężko mnie było dobudzić. Inga przestawiła się tak, że zasypiała 3-4 w nocy i spała do południa, z przerwami na karmienie. Potem cykl dobowy uregulował się, ale nadal parę razy w nocy budziła się na picie. Potem była kolejna ciąża, siedzenie w domu z Ingą i tłumaczenia, nawet do 4 nad ranem, jeśli terminy nagliły. Urodził się synek. Przes TRZY lata (bez 2 tygodni) karmiłam go piersią co 1-2h w nocy. Noc w noc, bez żadnego wyjątku. W dzień - oprócz zwykłych prac domowych i dwójki dzieci - miałam swoją pracę przy komputerze. Było ciężko, ale do zniesienia. Teraz mam troje dzieci. Najmłodsza córeczka ma niecałe 5 miesięcy. Starsze dzieciaki przesypiają oczywiście noce, a mała budzi się 1-2 razy. Zdarza się nawet, że wcale. Ale za to rzadko zasypia przed północą. A ja piszę książkę, robię duży projekt tłumaczeniowy, mam aktualnie remont w domu, idą święta, rodzina daleko i jakoś daję sobie radę. Pracuję do 12-1, wstaję rano, żeby wyekspediować córkę do szkoły i męża do pracy (śniadanko, kanapeczki). Grunt to się nie załamywać. Kiedy miałam tylko jedno dziecko nie byłabym chyba w stanie wyobrazić sobie, że można mieć tyle obowiazków, a jednak. Człowiek to bardzo silna bestia Pozdrawiam wszystkie zmęczone Mamy i wracam do pracy Donata Odpowiedz Link Zgłoś
pesteczka5 Re: Padam na twarz. 19.12.03, 00:59 O jak miło w klubie!>>> Mam dwoje dzieci. Starszy ma niecałe trzy lata i już przesypia wiekszość nocy, chyba że wieje halny albo deszcz pada. Roczniaczek natomiast budzi się i kilkanaście razy, wiecznie ząbkuje, noce mamy w dwóch wariantach, albo się tylko kilkanascie razy budzi, z czego kilka razy ssie, albo jeszcze płacze wniebogłosy. Karmię go i bedę karmić, bo jest alergikiem. Starszego synka karmiłam do czwartego mca ciąży, kiedy to ze względów zdrowotnych musiałam przerwać karmienie... Mąż pracuje mnóstwo, dyżuruje, a jak jest, to ślęczy w nocy przy komputerze. Czasem rano podrzucam mu małego, jak już całkiem stracę przytomność. Od dwóch mcy pracuję, gnam z jednej pracy do drugiej, mam młyn w pracy, a potem w domu. Najbardziej cierpię, że nie ma mnie z dziećmi do tej drugiej- trzeciej, a czasem dłuzej. Potem, wiadomo, dopieszczanie dzieci, noszenie obydwóch stęsknionych maluchów na rękach, czytanie, usypianie, gotowanie, szczątkowe sprzątanie itp. Cała praca koncepcyjna i wykonawcza na mojej głowie, bo mąż buja w obłokach ( i swojej pracy, z której zresztą są pieniądze, bo z mojej to właściwie nie wiem co jest). Śmiali się ze mnie w pracy, ze czułam się wyspana na dziesiątą stronę, bo mały jak przestał na chwilę ząbkować, to sie budził tylko cztery razy. A jak jeszcze byłam z nimi w domu, niejednokrotnie wyrzucałam sobie, ze nie mam dzis siły na program ekstra typu basen, konie itp. i oganiam tylko po domu lub koło domu... Jak jedno spało, tuliłam drugie i byłam szczęsliwa, że mam dla niego wyłącznie czas. I zmiana w odwrotnej konfiguracji. Jak padłam usypiając dzieci, wstawałam w środku nocy żeby sklecić zupę, inną dla każdego z dzieci, bo ten niejadek, ten alergik... Ale ogólnie stwierdzam, że najbardziej zmęczona byłam, mając jedno dziecko. Usypiałam nieustępliwie do skutku, bo drzemka dziecka to był czas odzyskiwania wolności. Znam to spoglądanie na zegarek, ach usnij wreszcie... Teraz mam o wiele wiecej rzeczy do zrobienia i jakoś mniej się czuję nadużyta. I sama się dziwię, że ja właściwie niewyspana czuję sie rzadko, ostatnio coś... Przywykłam. Bywały tygodnie, gdy ani na chwilę nie usnęłam na dobre, bo dzieci budziły się co 20 minut. I tylko mam uczucie, że w głowie kręci mi się jakieś szalone, gigantyczne kółko, jedna myśl goni drugą, zdarzyło mi sie wybiec za pacjentem, bo diagnoza mnie naszła jak wyszedł! Wieczorem mam wrażenie, ze mi iskrzy na łączach. I wszystko dobrze, tylko małżeństwo się nam tak trochę... eeee... tego... Ale idą święta... I zawsze nad ranem, kiedy Kubuś budzi mnie pogodnym szczebiotem i potokiem słówek w języku Kubańskim, obcałowuję go z zachwytem po mięciutkich łapeczkach i wpatruję się w uniesieniu w jego oczka wyspane głęboko błękitne jak jeziorka, i myslę, że jestem szczęściarą, że mam takie niemowlątko przy sobie. A wtedy zwykle tup tup tup i długaśny kawaler z burzą loczków nad zielonymi ślepkami całuje mnie słodko i mówi - a tuś mi, mamusiu... I cieszę sie, jeśli jest dopiero szósta i mogę się go trochę napieścić, zanim wyjdę. Dzis mąż wzruszył się, że za nim zawołałam, zeby wziął parasol... To są teraz nasze bliskie spotkania Odpowiedz Link Zgłoś
pesteczka5 Re: Padam na twarz. 19.12.03, 01:12 a czemu się mi, qrka, pozdrowienie nie wysłało? Odkad mam stałe łącze, same niespodzianki! Lżej Ci troszkę? Pozdrawiam wszystkie dzielne emamusie, trzymajmy się! Tak miło sobie czasem popsioczyć, ponarzekać i poczytać Pozdrawiam świątecznie Pesteczka, mama dwóch najwspanialszych chłopczyków na świecie Odpowiedz Link Zgłoś
olenka12 Donata, Pesteczka... 22.12.03, 02:30 Oj podziwiam was kobiety, podziwiam. Ja jestem grafikiem z wykształcenia i próbowałam brać zlecenia do domu. Zupełnie nic z tego nie wyszło. Mały się wrzeszczał w wózku bo mama zajęta nie nim, mnie się trzęsły ręce przy kompie i nie mogłam skupić się na pracy. W rezultacie ryczeliśmy obydwoje. Postanowiłam odpuścić sobie ambicje zawodowe i teraz jestem o wiele spokojniejszą mamą. W Australii układ jest dość tradycyjny. Kobieta siedzi w domu i zajmuje się dziećmi, dostaje za to niezły zasiłek, a mąż jak ma gdzie pracuje. Wiem, że to jest najlepsze dla mojego dziecka i ogólnie cieszę się, że nie muszę powieżać mojego synka w obce ręce. Tylko czasem te dni robią się takie monotonne i mam wrażenie, że stoję w miejscu. Awansowałam na typową kurę domową i nie zawsze potrafię się w tym odnaleźć. Donata, mam jeszcze nietypowe pytanko. W jakim mieście spędziłaś dzieciństwo? Mój mąż w młodości miał w Poznaniu koleżankę o tym ciekawym imieniu. Pozdrawiam cieplutko i życzę Wesołych Świąt. Ola Odpowiedz Link Zgłoś
roza37 Re: Padam na twarz. 19.12.03, 10:07 Boże jak dobrze przeczytać taki list. Głupio to brzmi,ale ja myślałam,że to tylko u mnie tak jest, a dzieci innych to ideały, bo nie daja im tak w kość. Mam dwóch słodkich maluchów. Córeczka w styczniu skończy dwa latkach, synek właśnie skończył pięć miesięcy. Jeszcze jestem w domku na urlopie, ale w styczniu wracam do pracy. Chodzę na pół przytomna, bo jak uda mi się przespać 5 godzin na dobę w porywach 6 (oczywiście nie bez przerwy) to jestem szczęśliwa. Córcia już pięknie przesypia całe noce, także jak już zaśnie około 22.00 po walce przed snem to śpi do rana. Synek natomiast niestety zasypia też około 22.00 budzi się od czterech do kilkunastu razy w nocy i kończy sen nocny na dobre około 5.00, czasem 6.00 rano. W dzień lepiej nie jest,bo córeczka śpi jeszcze ok.1,5 godziny, ale synek zazwyczaj w tym czasie rozrabia. Jak uda mi się go w końcu uśpić to mała już dawno jest na nogach. Także o drzemce w ciągu dnia nie ma mowy.Pza tym przez naszą wspaniałą pogodę od początku jesieni moje dzieciaki są cały czas chore z przerwami tygodniowymi. Jak wiadomo podczas choroby (katar kaszel) nie śpią obydwoje. Umówiliśmy się z mężem,że dopóki ja jestem w domu to tylko ja wstaję do synka w nocy. Ostatnio chodzę cały czas jak neptyk, w zamroczeniu i dziwię się,że jeszcze jakoś funkcjonuję. Jak moja córka była niemowlakiem to też spała bardzo kiepsko,ale wtedy byłam jeszcze bardziej zmęczona niż teraz przy dwójce, chyba przywykłam. Przez to ciągłe przemęczenie jestem rozdrażniona, wszystko mnie denerwuje, nie mam cierpliwości do dzieciaków, szczególnie dla córeczki, która na dodatek ma okres buntu i wszystko jest na nie. Cierpi też na tym nasze małżeństwo, bo zaczynamy się sprzeczać o to co drugi w domu nie robi. Nie mówiąc już o tym że na sex nie ma ani czasu, ani siły. Ja już zaczęłam się zastanawiać czy to tylko ja jestem taka nieudolna? Jak radzą sobie inne kobiety, które mają dwójkę, czy więcej dzieciaków? Odpowiedz Link Zgłoś
melassaa Re: Padam na twarz. 19.12.03, 09:18 Podziwiam wszystkie Mamy z większą ilością dzieciaków To chyba rzeczywiście jest tak, że im więcej obowiązków, tym więcej czasu Ja też padam na twarz, chociaż pewnie nie powinnam... Mała przesypia noce z jedną podbudką na mleko. Śpi 12 godzin. Za to w dzień jest istny cyrk ostatnio. Prawdopodobnie zęby. Jęczenie cały dzionek z jedną godzinną drzemką. Czy istnieje jakiś skuteczny środek na ząbkowanie??????? Odpowiedz Link Zgłoś
flo5 Re: Padam na twarz. 20.12.03, 10:35 Istnieje - przeczekać ))) Teraz moja mała ma już 11 miesięcy i jest lepiej. Ale bywało że filiżankę kawy wypijałam odgrzewając ją trzy razy w mikrofalówce. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś