Padam na twarz.

18.12.03, 03:24

    • olenka12 Re: Padam na twarz. 18.12.03, 03:41
      Za szybko mi się wysłało, jestem rozkojarzona, a to wszystko przez zmęczenie.
      Drogie eMamy,
      Mój synek skończył już 7 miesięcy i od samego poczatku nocki to nasz wielki
      problem. Pobudki na cyca co 2,3 godziny, czasem jak gorszy dzień to w nocy co
      godzinę płacz i smoczek. Daniel ma dużo energii ale stale mnie potrzebuje. Nie
      lubi się bawić sam i manifestuje to marudzeniem.
      Uwielbiam go i kocham jak nie wiem co, niestety zdaża się, że nie mam siły tego
      okazać.
      I tu pytania:
      Czy wam też zdaża się siedzieć przy stole ze szklanką herbaty i patrzeć
      nieprzytomnie w ścianę?
      Czy snujecie się czsem jak ząbi, machinalnie wykonując czynności domowe?
      Czy zabawiajac brzdaca patrzycie co chwilę na zegarek z utęsknieniem wyczekując
      pory jego drzemki?
      Czy macie wrażenie, że wszystko się wokół kręci a wy stoicie w miejscu,
      zamknięte w swoim macierzyństwie?
      I na serio:
      Jak u was objawia się zmęczenie i jak sobie z tym radzicie?
      Chciałabym być dla mojego dziecka zawsze uśmiechniętą i aktywną mamusią.
      Chciałabym dbać o niego zawsze z ogromnym entuzjazmem i radością. Chciałabym...
      tylko oczy same się kleją, ręce opadają a nogi stoją w miejscu.

      Przepraszam za te moje smętki ale komu ja się pożalę jak nie wam smile
      • purzyki Re: Padam na twarz. 18.12.03, 10:55
        Oj Oleńka, skąd ja to znam... trocheęo nas wiesz więc nie będę tu już pisać o
        moim małym "demonie-destruktorze" smile Jak ja marzę o tym, żeby Marlena
        przespała w nocy bez przerwy 3-4 godzinki! Najgorsze jest to, że jak się
        obudzi po raz pierwszy (ok.23.00) to biorę ja do nas do łóżka i śpi z nami. A
        właściwie ze mną, bo musi być podłączona do cycawink I tak waletuje do rana. A
        mnie bola kości i "nne ciała członki" od leżenia w tej samej pozycji.
        Często łapie sie na tym, ze tylko odmierzam czas do powrotu męża z pracy, żeby
        zajął się Małą, a ja żebym miała chwilkę spokoju. Dodam tylko, że Lena budzi
        się 6.00-6.30 i za nic nie da jej się utrzymać w łóżku, więc zrywam się bladym
        świtem. A potem kiedy drzemie w dzień, szkoda mi tracić czas na to by samej
        też się położyć.
        Wczoraj złapałam się na tym, że podczas wieczornej kąpieli chciałam jej dolać
        do wanienki moich perfum, zamiast Ballneum smile Dobrze, że butelki maja inny
        kształt.
        A mój Małżonek kiedyś przez roztargnienie włożył małą do wanny w skarpetkachsmile
        Mój wniosek jest taki, że dzieci to jednak wielkie wyzwanie. Zwłaszcza wtedy,
        kiedy są takimi rozrabiakami jak Marlena.
      • olenka12 Re: Padam na twarz. 19.12.03, 01:22
        Dziękuję wam dziewczyny za odzew.

        Agunia od Lenki,
        Wygląda na to, że nasze dzieciaczki mają bardzo podobne usposobienie. Daniel
        zasypia między 8 a 9 wieczorem bo długotrwałej walce ze snem. Pierwsza pobudka
        około 11 i hop do naszego łóżka na cyca. Śpi przyklejony do mnie a ja podobnie
        jak ty czuję dokładnie wszystkie kości i mięśnie. Ostatecznie wstajemy około 6
        rano. Potem on o 8.30 ucina sobie drzemke a ja mogę zjeść śniadanie i sprawdzić
        co nowego na forum. W dzień nigdy nie śpi długo. Najczęściej 3 razy po 45
        minut, pozostały czas interesuje się wszystkim i lubi być blisko mnie (czyt. na
        rękach). Waży prawie 9 kg i nie jest łatwo tak ciągle nosić to moje códo. Masz
        racje takie dzieciaczki to prawdziwe wyzwanie. Trzymaj sie dzielnie!

        Agusia,
        W twoich postach o Michałku jest tyle ciepła i radości, ze nigdy nie
        pomyślałabym, że masz z nim czasem jakieś kłopotki. Przespanych nocy
        gratulujemy!

        Gwiazdko,
        Witaj w klubie mam "specjalnych" pociech. Obawiam się, że przestawienie na
        butelkę w tym wieku niewiele da (chyba, ze masz kogoś kto chetnie wyręczyłby
        cię w karmieniu). Mój synek wieczorem zjada około 120 ml gęstego kleiku z
        owocami i wcale lepiej po tym nie śpi. Życzę wytrwałości.

        Podsumowując wydaje mi się, ze moim największym problemem jest to, że tak
        naprawdę nie mam nikogo kto by wyręczył mnie w opiece nad dzieckiem choć na
        troszkę. Mąż pracocholik, wiecznie zajęty, teściowie to starsi ludzie i choć
        mili pomagają tylko w sytuacjach awaryjnych a moi rodzice daleko, daleko w
        Polsce.
        Pozdrawiam was serdecznie. Ola
    • agusiakraj Re: Padam na twarz. 18.12.03, 10:48
      Pewnie,ze u mnie jest tak samo,czasem jestem tak zmeczona,ze nie wiem co ze
      soba zrobic,oczy sie kleja,rece mdleja od ciaglego noszenia Michalka,a on
      aktywny i chce sie bawic i bawic.Czasem jest ciezko,ale jakos da sie wytrzymac.
      Dziecko jest wymagajace,ale my mamusie mamy jakas olbrzymia cierpliwosc i damy
      rade.Nie mamy wyjscia.Moj Michalek ma juz 10 miesiecy i od poniedzialku zaczal
      przesypiac noce,jestem taka happy ze pojecia nie masz,ale wczesniej tez budzil
      sie po kilka razy w nocy,czasem nawet co godzine,a potrafil obudzic sie o 1 w
      nocy i do 4 rano sie bawilismy.Poki co spi pieknie i u Ciebie kiedys tez tak
      bedzie.Wyspisz sie i dni beda pogodniejsze.Gdybys chciala pogadac to zapraszam
      na gg:4584676
      Widzialam zdjecia,maly jest przeslodki,z kazdym miesiacem ladniejszy.
      Pozdrawiam Agnieszka z Michalkiem(18.02.2003r.)
      • olenka12 Re: Padam na twarz. 19.12.03, 01:31
        Mój numer gadu, gadu to 1993184. Pogadać będzie ciężko ze względu na różnicę
        czasu. Mieszkam w Australi.
    • gwiazdka19 Re: Padam na twarz. 18.12.03, 12:46
      Jakbys opisywała moje codzienne zmagania z szatanem w spódnicy smile.Moja
      ukochana córeczka(prawie 8 mcy)jeszce nawet raz nie przespała całej
      nocy.Tragedia.A ostatnio nie dosc zema niespozyte zasoby energii to jeszcew
      nocy co godzine sie budzi, siedzi przy cycu albo gada na cały głos.Nie mam
      czasem juz sily.Marze zeby ja przestawic na butelke ale ....problem
      niesamowity bo nawet mojego odciagniętego mleka nie chce z butli(w
      przeciwienstwie do soku).I tak sie zastanawiam czy tylko ona jest taka czy ine
      dzieci tez? Ktos tu napisał o kąpieli w skarpetkach...ja kiedys wpakowałam
      Natalke do wanny w pampersie smile -roztargnienie??-to trzeba byc dopiero
      nieprzytomnym.Nie pozostaje nam chyba nic innego jak przeczekac ten piekny
      okres rozwojowy nocnych marków i zaopatrzyc sie w zapałki do przytrzymywania
      opadających powiek oraz w hurtownie kawy smile
      Pozdrawiam.
    • 73nikusia Re: Padam na twarz. 18.12.03, 13:07
      Czesc Dziewczyny ...

      Jak slysze o Waszych malych szkrabikach rozbujnikach i patrze na dwie kruszynki
      moich znajomych (dwie moje przyjaciolki maja coreczki prawie w tym samym wieku
      ok 8 miesiecy) to oczom i uszom nie wierze.
      One sa jak aniolki. Obie mamy przespaly spokojnie kazda noc. Dzidzie na
      poczatku budzimy sie czesciej ale po nakarmieniu spokojnie zasypialy.
      A teraz tylko sie im troszke zegarek przesunal i pozniej zasypiaja ale za to
      dluzej spia rano.

      Obie mamy baly sie powrotu do pracy ale jakos przeszly i to, pracuja juz ok 2
      miesiecy, bo oprocz maciezynskiego mialy jeszcze troszke urlopu zaoszczedzonego.

      A co do "padania na twarz" to jak z nimi teraz rozmawiam, w okresie
      przedswiatecznym to nieuniknione, bo oprocz mamy opiekujacej sie dzieckiem,
      mamy pracujacej zawodowo, dochodzi mama przygotowywujaca swiateczne wypieki i
      potrawy ... choc tu czesto maz pomocnik wkracza do akcji.

      Pozdrawiam serdecznie Was i Wasze Szkrabiki
      Nika
      • roza37 Re: Padam na twarz. 19.12.03, 10:15
        Też mam takie koleżanki, których dzieci są aniołkami, przesypiały od początku
        noce i w ciągu dnia nie dawały im się we znaki. Moje niestety takie nie są i
        miło woedzieć ,że to nie tylko moje nie są aniołkami.
        A tak na marginesie to gdzie można znaleźć takiego męża pomocnika, co to
        wkracza do akcji przy świątecznych wypiekach?
        • 73nikusia Re: do roza37 20.12.03, 10:50
          Witajcie smile

          Takich cudownych mezow znajduje sie w Galicji smile Ja swojego wypatrzylam sobie
          z daleka, pochodze z Mazowsza. Moj od ciast stroni ale robi pycha pierogi
          ruskie i farsz na pierogi z kapusta i grzybami, i salatki sledziowe. Na nasza
          pierwsza rocznice slubu przygotowal kolacje, a oprawa byla tak piekna ze nie
          wiem jak Wy ale ja nie umialabym tego tak podac jak On to zrobil.
          ten od ciast to maz mojej kolezanki. Robi tez pycha potrawy. Ja zapraszaja nas
          wieczorem w piatki ... uwielbiam jego potrawy rybne - PYCHA!!!!

          Pozdrawiam juz Swiatecznie smile
          Nika
    • donatta Re: Padam na twarz. 18.12.03, 22:57
      Dziewczyny!

      To, co napiszę, może okazać się kiepskim pocieszeniem, ale jednak spróbuję.
      Kiedy urodziła się moja pierwsza córka, byłam chronicznie zmęczona. Zasypiałam
      na stojąco i ciężko mnie było dobudzić. Inga przestawiła się tak, że zasypiała
      3-4 w nocy i spała do południa, z przerwami na karmienie. Potem cykl dobowy
      uregulował się, ale nadal parę razy w nocy budziła się na picie. Potem była
      kolejna ciąża, siedzenie w domu z Ingą i tłumaczenia, nawet do 4 nad ranem,
      jeśli terminy nagliły. Urodził się synek. Przes TRZY lata (bez 2 tygodni)
      karmiłam go piersią co 1-2h w nocy. Noc w noc, bez żadnego wyjątku. W dzień -
      oprócz zwykłych prac domowych i dwójki dzieci - miałam swoją pracę przy
      komputerze. Było ciężko, ale do zniesienia. Teraz mam troje dzieci. Najmłodsza
      córeczka ma niecałe 5 miesięcy. Starsze dzieciaki przesypiają oczywiście noce,
      a mała budzi się 1-2 razy. Zdarza się nawet, że wcale. Ale za to rzadko
      zasypia przed północą. A ja piszę książkę, robię duży projekt tłumaczeniowy,
      mam aktualnie remont w domu, idą święta, rodzina daleko i jakoś daję sobie
      radę. Pracuję do 12-1, wstaję rano, żeby wyekspediować córkę do szkoły i męża
      do pracy (śniadanko, kanapeczki). Grunt to się nie załamywać. Kiedy miałam
      tylko jedno dziecko nie byłabym chyba w stanie wyobrazić sobie, że można mieć
      tyle obowiazków, a jednak. Człowiek to bardzo silna bestia smile
      Pozdrawiam wszystkie zmęczone Mamy i wracam do pracy
      Donata
      • pesteczka5 Re: Padam na twarz. 19.12.03, 00:59
        O jak miło w klubie!>>>

        Mam dwoje dzieci. Starszy ma niecałe trzy lata i już przesypia wiekszość nocy,
        chyba że wieje halny albo deszcz pada. Roczniaczek natomiast budzi się i
        kilkanaście razy, wiecznie ząbkuje, noce mamy w dwóch wariantach, albo się
        tylko kilkanascie razy budzi, z czego kilka razy ssie, albo jeszcze płacze
        wniebogłosy. Karmię go i bedę karmić, bo jest alergikiem. Starszego synka
        karmiłam do czwartego mca ciąży, kiedy to ze względów zdrowotnych musiałam
        przerwać karmienie...
        Mąż pracuje mnóstwo, dyżuruje, a jak jest, to ślęczy w nocy przy komputerze.
        Czasem rano podrzucam mu małego, jak już całkiem stracę przytomność.

        Od dwóch mcy pracuję, gnam z jednej pracy do drugiej, mam młyn w pracy, a
        potem w domu. Najbardziej cierpię, że nie ma mnie z dziećmi do tej drugiej-
        trzeciej, a czasem dłuzej. Potem, wiadomo, dopieszczanie dzieci, noszenie
        obydwóch stęsknionych maluchów na rękach, czytanie, usypianie, gotowanie,
        szczątkowe sprzątanie itp. Cała praca koncepcyjna i wykonawcza na mojej
        głowie, bo mąż buja w obłokach ( i swojej pracy, z której zresztą są
        pieniądze, bo z mojej to właściwie nie wiem co jest).
        Śmiali się ze mnie w pracy, ze czułam się wyspana na dziesiątą stronę, bo mały
        jak przestał na chwilę ząbkować, to sie budził tylko cztery razy.

        A jak jeszcze byłam z nimi w domu, niejednokrotnie wyrzucałam sobie, ze nie
        mam dzis siły na program ekstra typu basen, konie itp. i oganiam tylko po domu
        lub koło domu... Jak jedno spało, tuliłam drugie i byłam szczęsliwa, że mam
        dla niego wyłącznie czas. I zmiana w odwrotnej konfiguracji. Jak padłam
        usypiając dzieci, wstawałam w środku nocy żeby sklecić zupę, inną dla każdego
        z dzieci, bo ten niejadek, ten alergik...

        Ale ogólnie stwierdzam, że najbardziej zmęczona byłam, mając jedno dziecko.
        Usypiałam nieustępliwie do skutku, bo drzemka dziecka to był czas odzyskiwania
        wolności. Znam to spoglądanie na zegarek, ach usnij wreszcie...
        Teraz mam o wiele wiecej rzeczy do zrobienia i jakoś mniej się czuję nadużyta.
        I sama się dziwię, że ja właściwie niewyspana czuję sie rzadko, ostatnio
        coś... Przywykłam. Bywały tygodnie, gdy ani na chwilę nie usnęłam na dobre, bo
        dzieci budziły się co 20 minut. I tylko mam uczucie, że w głowie kręci mi się
        jakieś szalone, gigantyczne kółko, jedna myśl goni drugą, zdarzyło mi sie
        wybiec za pacjentem, bo diagnoza mnie naszła jak wyszedł! Wieczorem mam
        wrażenie, ze mi iskrzy na łączach.

        I wszystko dobrze, tylko małżeństwo się nam tak trochę... eeee... tego... Ale
        idą święta...

        I zawsze nad ranem, kiedy Kubuś budzi mnie pogodnym szczebiotem i potokiem
        słówek w języku Kubańskim, obcałowuję go z zachwytem po mięciutkich łapeczkach
        i wpatruję się w uniesieniu w jego oczka wyspane głęboko błękitne jak
        jeziorka, i myslę, że jestem szczęściarą, że mam takie niemowlątko przy sobie.
        A wtedy zwykle tup tup tup i długaśny kawaler z burzą loczków nad zielonymi
        ślepkami całuje mnie słodko i mówi - a tuś mi, mamusiu... I cieszę sie, jeśli
        jest dopiero szósta i mogę się go trochę napieścić, zanim wyjdę. Dzis mąż
        wzruszył się, że za nim zawołałam, zeby wziął parasol... To są teraz nasze
        bliskie spotkania wink
        • pesteczka5 Re: Padam na twarz. 19.12.03, 01:12
          a czemu się mi, qrka, pozdrowienie nie wysłało? Odkad mam stałe łącze, same
          niespodzianki!

          Lżej Ci troszkę?

          Pozdrawiam wszystkie dzielne emamusie, trzymajmy się! Tak miło sobie czasem
          popsioczyć, ponarzekać i poczytaćsmile

          Pozdrawiam świątecznie
          Pesteczka, mama dwóch najwspanialszych chłopczyków na świecie
          • olenka12 Donata, Pesteczka... 22.12.03, 02:30
            Oj podziwiam was kobiety, podziwiam.
            Ja jestem grafikiem z wykształcenia i próbowałam brać zlecenia do domu.
            Zupełnie nic z tego nie wyszło. Mały się wrzeszczał w wózku bo mama zajęta nie
            nim, mnie się trzęsły ręce przy kompie i nie mogłam skupić się na pracy.
            W rezultacie ryczeliśmy obydwoje. Postanowiłam odpuścić sobie ambicje zawodowe
            i teraz jestem o wiele spokojniejszą mamą.
            W Australii układ jest dość tradycyjny. Kobieta siedzi w domu i zajmuje się
            dziećmi, dostaje za to niezły zasiłek, a mąż jak ma gdzie pracuje.
            Wiem, że to jest najlepsze dla mojego dziecka i ogólnie cieszę się, że nie
            muszę powieżać mojego synka w obce ręce. Tylko czasem te dni robią się takie
            monotonne i mam wrażenie, że stoję w miejscu. Awansowałam na typową kurę domową
            i nie zawsze potrafię się w tym odnaleźć.

            Donata, mam jeszcze nietypowe pytanko. W jakim mieście spędziłaś dzieciństwo?
            Mój mąż w młodości miał w Poznaniu koleżankę o tym ciekawym imieniu.

            Pozdrawiam cieplutko i życzę Wesołych Świąt. Ola
        • roza37 Re: Padam na twarz. 19.12.03, 10:07
          Boże jak dobrze przeczytać taki list. Głupio to brzmi,ale ja myślałam,że to
          tylko u mnie tak jest, a dzieci innych to ideały, bo nie daja im tak w kość.
          Mam dwóch słodkich maluchów. Córeczka w styczniu skończy dwa latkach, synek
          właśnie skończył pięć miesięcy. Jeszcze jestem w domku na urlopie, ale w
          styczniu wracam do pracy. Chodzę na pół przytomna, bo jak uda mi się przespać
          5 godzin na dobę w porywach 6 (oczywiście nie bez przerwy) to jestem
          szczęśliwa. Córcia już pięknie przesypia całe noce, także jak już zaśnie około
          22.00 po walce przed snem to śpi do rana. Synek natomiast niestety zasypia też
          około 22.00 budzi się od czterech do kilkunastu razy w nocy i kończy sen nocny
          na dobre około 5.00, czasem 6.00 rano. W dzień lepiej nie jest,bo córeczka śpi
          jeszcze ok.1,5 godziny, ale synek zazwyczaj w tym czasie rozrabia. Jak uda mi
          się go w końcu uśpić to mała już dawno jest na nogach. Także o drzemce w ciągu
          dnia nie ma mowy.Pza tym przez naszą wspaniałą pogodę od początku jesieni moje
          dzieciaki są cały czas chore z przerwami tygodniowymi. Jak wiadomo podczas
          choroby (katar kaszel) nie śpią obydwoje. Umówiliśmy się z mężem,że dopóki ja
          jestem w domu to tylko ja wstaję do synka w nocy. Ostatnio chodzę cały czas
          jak neptyk, w zamroczeniu i dziwię się,że jeszcze jakoś funkcjonuję. Jak moja
          córka była niemowlakiem to też spała bardzo kiepsko,ale wtedy byłam jeszcze
          bardziej zmęczona niż teraz przy dwójce, chyba przywykłam.
          Przez to ciągłe przemęczenie jestem rozdrażniona, wszystko mnie denerwuje, nie
          mam cierpliwości do dzieciaków, szczególnie dla córeczki, która na dodatek ma
          okres buntu i wszystko jest na nie. Cierpi też na tym nasze małżeństwo, bo
          zaczynamy się sprzeczać o to co drugi w domu nie robi. Nie mówiąc już o tym że
          na sex nie ma ani czasu, ani siły.
          Ja już zaczęłam się zastanawiać czy to tylko ja jestem taka nieudolna? Jak
          radzą sobie inne kobiety, które mają dwójkę, czy więcej dzieciaków?
    • melassaa Re: Padam na twarz. 19.12.03, 09:18
      Podziwiam wszystkie Mamy z większą ilością dzieciakówsmile
      To chyba rzeczywiście jest tak, że im więcej obowiązków, tym więcej czasuwink

      Ja też padam na twarz, chociaż pewnie nie powinnam... Mała przesypia noce z
      jedną podbudką na mleko. Śpi 12 godzin. Za to w dzień jest istny cyrk
      ostatnio. Prawdopodobnie zęby. Jęczenie cały dzionek z jedną godzinną drzemką.

      Czy istnieje jakiś skuteczny środek na ząbkowanie???????
      • flo5 Re: Padam na twarz. 20.12.03, 10:35
        Istnieje - przeczekać smile)))
        Teraz moja mała ma już 11 miesięcy i jest lepiej. Ale bywało że filiżankę kawy
        wypijałam odgrzewając ją trzy razy w mikrofalówce.
        Pozdrawiam
Pełna wersja