Osobista opieka rodzicielska...

02.07.09, 18:08
Mam przyjaciółkę, która ma taki oto problem - zostawił ją mąż,
mieszka z inną panią. Z małżeństwa jest 13- letnia córka. Teraz
toczy się sprawa o alimenty i chodzi o to, że córka mieszka z matką,
więc wkład tejże w wychowanie i opiekę jest większy, a w zasadzie
wyłączny. Tatuś jest gotów do sprawowania tejże opieki, ale
wiązałoby się to z kontaktami z jego przyjaciólką. Dziecko tych
kontaktów nie chce. Wizyty ojca u dziecka są sporadyczne, natomiast
deklaruje on zabieranie małej co drugi dzień po szkole do siebie. A
właściwie do wspólnego mieszkania jego i nowej partnerki, która
budzi w dziewczynce negatywne emocje (rozbiła rodzinę, skrzywdziła
mamę itd).
W jaki sposób sąd może się do tego ustosunkować, tzn , że ojciec
chce, ale na swoich warunkach. (pomijam fakt, że wiadomoo, że matka
gotuje, pierze , sprząta, opiekuje się w chorobie, ale np ojciec
deklaruje, że małą odwiezie do szkoły. Dziecko odmawia, bo w
samochodzie siedzi ''pani'', którą tatuś podwozi do pracy). Wiem
oczywiście, że ojciec może spotykać się z córką na neutralnym
gruncie, może to zadeklarować, ale co wtedy , spotkania pod nadzorem?
I co w sytuacji, jeśli dziecko odmówi spotkań z ojcem?
Dodam, że mała nie jest buntowana przez matkę, która stara się
raczej łagodzić traumę.
    • sanna.i Re: Osobista opieka rodzicielska... 02.07.09, 20:44
      Dziecko ma prawo nie chcieć.Sąd będzie się zapewne kierował dobrem
      dziecka.Trzynastolatka to spora dziewczynka i jej zdanie będzie się liczyło.
      Myślę,że jest spore prawdopodobieństwo przystania na warunki matki.Ale czekam na
      inne,mądrzejsze opinie smile
    • braktalentu Re: Osobista opieka rodzicielska... 03.07.09, 10:05
      Wykonanie obowiązku alimentacyjnego względem dziecka, które nie jest jeszcze w
      stanie utrzymać się samodzielnie, może polegać także, w całości lub w części na
      osobistych staraniach o jego utrzymanie lub wychowanie (Kodeks Rodzinny i
      Opiekuńczy).

      Tak długo jak kontakty nie są uregulowane sądownie, a ojciec nie został
      pozbawiony praw rodzicielskich, ma on prawo spędzać z dzieckiem dowolną ilość
      czasu, w dowolnym miejscu i towarzystwie o ile nie zagraża to bezpośrednio
      zdrowiu lub życiu dziecka.


      Trzynastoletnia dziewczynka może już wyrazić swoją opinię przed sądem. Nie
      oznacza to jednak, że opinia ta będzie wzięta przez sąd pod uwagę. Bardzo
      prawdopodobnym jest, że rodzina (w tym być może również partnerka taty) zostanie
      skierowana do Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno - Konsultacyjnego (RODK), gdzie
      biegli przeprowadzą jej badanie (między innymi wpływu negatywnych emocji mamy,
      na postawę córki wobec nowego związku taty). Takie badanie jest bardziej
      prawdopodobne jeżeli tata zadeklaruje w sądzie, że pragnie gorąco spotykać się z
      córką, ale uniemożliwia to mama nastawiająca córkę przeciwko jego nowej rodzinie.

      Na miejscu mamy nie ryzykowałabym podnoszenia kwestii niechęci dziecka do
      macochy in spe, jako argumentu na rzecz wyższych alimentów. Może to zostać
      odebrane przez sąd jako próba utrudnienia kontaktów z ojcem i jego nową rodziną,
      celem uzyskania wyższej kwoty.


      To co pisze poniżej nie jest odpowiedzią na Twój post, ale formą włażenia w
      kalosze w cudze życie. Czuję się do tego upoważniona ponieważ od wielu lat
      jestem zarówno pasierbicą, jak i macochą, a także mamą.
      Mizerne są szanse, że ojciec zrezygnuje z nowego związku ze względu na negatywne
      nastawienie córki do nowej partnerki, a ewentualna rezygnacja, czytaj
      wyeliminowanie powodu rozpadu rodziny może okazać się jeszcze bardziej
      traumatyczne, bo trzeba będzie głębiej poszukać przyczyn rozstania rodziców.
      Bardziej prawdopodobne jest zrezygnowanie z roli ojca (polecam forum Samodzielna
      Mama i Macochy)-sad. Dziewczynka w tym wieku bardzo potrzebuje taty i choć w
      przypadku zdrady małżeńskiej trudno nazwać go wzorem mężczyzny, to jako ojciec
      jest bardzo ważną postacią. Ważne, żeby mama, zdała sobie sprawę, że choć
      partnerka taty nie jest bez winy, główny ciężar odpowiedzialności za rozbicie
      rodziny ponosi MĄŻ i być może w jakimś stopniu również ona - mama. Choć morale
      przyjaciółki taty mogą budzić wątpliwości, to nie ona składała przysięgę
      małżeńską i nie ona zawiodła swoją rodzinę. Dla wyświechtanego do granic
      możliwości "dobra dziecka" (i własnego) warto jak najszybciej i najlepiej pod
      opieką profesjonalisty przerobić swoje emocje związane z traumatyczny przeżyciem
      (zdrada, rozpad rodziny). To umożliwi budowanie nowego porządku w życiu własnym
      i dziecka, opartego na zdroworozsądkowych zasadach, a nie negatywnych emocjach,
      burzących jakże cenny w dzisiejszych czasach "święty spokój". Życzę przyjaciółce
      jak najszybszego uporania się z dramatem (niekoniecznie przy pomocy nowych
      portek w szafie-smile, a córce szczęśliwie zrekonstruowanej rodziny i co najmniej
      poprawnych stosunków z macochą in spe.

      • nicol.lublin Re: Osobista opieka rodzicielska... 04.07.09, 13:29
        trochę dziwne, że dziewczynka 13-letnia nie powie tego co czuje
        tatusiowi wprost przy spotkaniu lub telefonicznie. przecież mogłaby
        zwyczajnie powiedzieć tacie, że nie libi tej pani i nie chce się z
        nią spotykać. widzę szansę na zażegnanie konfliktu jeśli teraz nie
        rozdmucha się go nadmiernie. po prostu emocje opadną, dziecko się
        przyzwyczai do nowej sytuacji.
        • azile.oli Re: Osobista opieka rodzicielska... 04.07.09, 13:43
          Dziewczynka mówi ojcu, że nie chce się spotykać z jego nową
          partnerką, ale tatuś głuchy, uważa, że to fanaberie.
          Dziecko nie musi przyzwyczaić się do nowej sytuacji, może nigdy nie
          zaakceptować tej kobiety u boku ojca i może nie chcieć przebywać w
          jej towarzystwie. Problemem jest tu wiek dziecka, bo ono odbiera to
          tak, że jakaś obca kobieta jeszt ważniejsza od niej (bo jest).
          Problemem jest tu fakt, że ojciec nie liczy się z uczuciami
          nastolatki, która już wiele rozumie.
        • braktalentu Re: Osobista opieka rodzicielska... 04.07.09, 14:04
          A ja zupełnie się nie dziwię. Powiedzenie osobie najbliższej na świecie (rodzicowi), że nie akceptuje się jej wyborów życiowych to trudne i dla dorosłego / dojrzałego człowieka, a co dopiero dla dziewczynki w burzliwym okresie dojrzewania. Taka deklaracja wymaga nie lada asertywności i poukładania emocjonalnego, a to dziecko właśnie straciło grunt pod nogami i brzytwą ratującą przed utonięciem jest niechęć do "pani". To instynkt przetrwania nie pozwala dziecku jasno określić się wobec ojca, bo już nastolatka przeczuwa, że na pytanie ona, czy ja, odpowiedź nie jest jednoznaczna i można usłyszeć coś czego by się nie chciało. Zwłaszcza, że tata już raz zdecydował inaczej niż córka by sobie życzyła.
          Jako matka, nigdy nie wymagałabym od trzynastolatki zmierzenia się z takim problemem - tj. z postawieniem ojca w sytuacji albo spotykasz się ze mną, albo z panią. Pewnie dlatego, że ja również wiem, że odpowiedzi mogą być dwie.
    • sueellen Re: Osobista opieka rodzicielska... 04.07.09, 14:56
      Ja to rozumiem. Znam dziesięciolatkę, która nie akceptuje żadnej "koleżanki"
      ojca ani "kolegi" matki. Rodzice po rozstaniu pozostają samotni bo kolejni
      kandydaci na partnerów sami się wykruszają po poznaniu latorośli. Dziewczynka
      wobec innych jest bardzo miła i zachowuje się dobrze. Po prostu ma bzika na
      punkcie ponownego połączenia rodziców i bardzo pragnie by znów byli razem.
    • azile.oli Re: Osobista opieka rodzicielska... 04.07.09, 15:42
      Najbardziej pechowe w całej sytuacji jest to, że odejście ojca
      zbiegło się z okresem dojrzewania córki. Młoda zdaje sobie już
      sprawę, że partnerka życiowa ojca to również partnerka seksualna.
      Tatuś chce sobie stworzyć nowy dom, ale córka nie chce być jego
      częścią, do czego ma pełne prawo. Facet chce na siłę dobrze, ale
      chyba absolutnie nie rozumie psychiki dorastającej dziewczyny.
      Oczywiście, że winę za rozpad małżeństwa ponosi ojciec (czy oboje
      rodziców), ale tamta kobieta rozbiła definitywnie rodzinę. dziecko
      wybaczyło rodzicom, bo ich kocha, nie wybaczy na tym wstępnym etapie
      osobie, która zabrała jej ojca. Może nie wybaczy nigdy.
      Zresztą zauważyłam, że dziecku jest łatwiej zaakceptować nowego
      partnera rodzica, jeśli ten pojawił się w jakiś czas po rozstaniu,
      niż gdy był przyczyną, czy też jedną z przyczyn tego rozstania.
      • bi_scotti Re: Osobista opieka rodzicielska... 04.07.09, 19:26
        Z dziewczynka trzeba rozmawiac. Juz niedlugo Ona sama przyprowadzi
        do domu swojego "kogos" i tez bedzie BARDZO wrazliwa na wszelka
        krytte tej osoby wyrazana przez mame czy przez tate. Bycie
        nastolatkiem to bardzo trudny okres w zyciu kazdego czlowieka ale
        rowniez okres gdy mozna juz zaczac wymagac zarowno sympatii jak i
        empatii. Proces akceptacji "tej pani" bedzie powolny i nie ma co go
        przyspieszac ale nie ma tez powodu zeby dziewczynka "postawila na
        swoim" i wyeliminowala nowa partnerke ojca z kontaktow jakie z ojcem
        ma. Wchodzenie w doroslosc to czas kiedy czlowiek uczy sie rowniez
        akceptowac to, ze nie zawsze w zyciu jest tak jak chcemy ale ze
        kompromisy maja wartosc sama w sobie. Z tata tez nalezy negocjowac
        WYLACZNY czas dla corki - bez "tej pani", bez cioc, babc, wujkow czy
        kolegow - czas kiedy tata z corka beda tylko we dwoje podobnie jak
        mama z corka bywaja tylko we dwie. Tata musi dostrzec wartosc i
        docenic mozliwosc bycia z corka bez dodatkowego towarzystwa jak
        rowniez musi szanowac uczucia dziewczynki i dac Jej szanse "mienia"
        tatusia TYLKO dla siebie. To jest wazne w kazdych ukladach
        rodzinnych, nie tylko wtedy gdy rodzice sie rozstali!
        W sumie to jest sytuacja, ktora jesli rozwaznie wykorzystana, moze
        dac mozliwosc tej nastolatce stac sie bardziej wrazliwa na potrzeby
        innych ludzi i sklonna akceptowac cudze wybory niezaleznie od
        wlasnych preferencji - bardzo korzystna cecha w zyciu smile
        Uczciwie mowiac, trudno jest do konca uwierzyc w bezstronnosc matki
        i w to, ze nie prowokuje zachowan dziewczynki. Nie trzeba swojej
        niecheci czy opinii werbalizowac zeby wrazliwa nastolatka nie
        wyczula co mama mysli! To jest tez dosc wazny element w tym calym
        ukladzie - uczciwosc matki, ktora jest wspolodpowiedzialna za rozpad
        zwiazku a najwyrazniej nie komunikuje tego faktu swojej corce
        stwarzajac tym sposobem jakas nierealna wizje "tej pani".
        A prawda jest taka, ze jak w wiekszosci zwiazkow zakonczonych z
        powodu zdrady, "ta pani" (czy "ten pan") to byla tylko ostatnia
        kropla jakiegos dzbanka goryczy, do ktorego i mama, i tata, wlewali
        zgodnie swoj brak porozumienia przez dluzszy czas.
Pełna wersja