mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie piersia)

04.07.09, 14:52
czytalam watek lipcowej( niecaly bo potem nudno- jak dla- sie zrobilo i
chcialam was zapytac( nagrod nie przewiduje)- ktora z waz karmila BARDZO
DLUGO( dlugo to dla mnie ponad 1,5 roku, sama nie dobrnelam nawet do polowy
tego czasu)i DLACZEGO? nagrod nie przewiduje, pytam z ciekawosci.
    • gryzelda71 Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 14:56
      Lilka wejdż na zalinkowane przez lipcową forum.Tam dowiesz sie po co i dlaczego
      i nie zakładaj nudnych juz na wsępie watków.
    • szyszunia11 Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 15:39
      dokładnie jak pisze gryzelda, tam jest wszystko dokładnie wytłumaczone. ja karmie dopiero 4 miechy ale do roku pewnie nie dociagne, bo karmie systemem mieszanym, sporo pokarmu odciagam bo mały piers toleruje tylko w nocy. podziwiam kobiety długo karmiace i chetnie bym karmiła przynajmniej rok.
      • gacusia1 Ja mialam jak Ty 04.07.09, 15:52
        Karmilam oboje do 5,5 m-ca bo dzieci nie chcialy ssac. Syn jedynie w
        nocy,a w dzien odciagniete podane z butli. Gdybym mogla i tak nie
        karmilabym dluzej niz do 6-7 m-ca.
      • super-mikunia Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 05.07.09, 07:25
        A ja wcale takich kobiet nie podzwiam, bo to w dużej mierze
        genetyka. To co, że koleżanka z którą w jednym dniu urodziłam karmi
        do tej pory, a ja już po m-cu zrezygnowałam (i zarazem straciłam
        pokarm) i co że jej dziecko najada się po 5 minutach od
        przystawienia od piersi,a mój potrafił wisieć 3 h (!) po których był
        głodny uncertain Nie miała tak wartościowego pokarmu, nie miałam go, aż
        tyle. Uwarunkowania genetyczne. Moja mama też mnie nie karmiła.
        Jedynie co to może trochę zazdroszczę wink Choć pewnie i tak długo bym
        nie karmiła bo wróciłabym i tak i tak do pracy po 4 m-cach od
        urodzenia.
        • kinga_owca super-mikunia 05.07.09, 10:15
          super-mikunia napisała:

          > A ja wcale takich kobiet nie podzwiam, bo to w dużej mierze
          > genetyka. To co, że koleżanka z którą w jednym dniu urodziłam
          karmi
          > do tej pory, a ja już po m-cu zrezygnowałam (i zarazem straciłam
          > pokarm) i co że jej dziecko najada się po 5 minutach od
          > przystawienia od piersi,a mój potrafił wisieć 3 h (!) po których
          był
          > głodny uncertain Nie miała tak wartościowego pokarmu, nie miałam go, aż
          > tyle. Uwarunkowania genetyczne. Moja mama też mnie nie karmiła.
          > Jedynie co to może trochę zazdroszczę wink Choć pewnie i tak długo
          bym
          > nie karmiła bo wróciłabym i tak i tak do pracy po 4 m-cach od
          > urodzenia.

          nie namawiam, ale jeśli bys kolejne dziecko chciała karmić piersią,
          to zajrzyj na forum KP, bo w tym co piszesz nie ma niestety ani
          ziarnka prawdy
          są to same przesądy, niestety podsycane przez lekarzy i rodzinę
          nie osądzam i nie moralizuję, po prostu jesli masz ochotę to
          zajrzyj wink
          • super-mikunia Re: super-mikunia 05.07.09, 11:53
            Ale dokładnie w czym nie ma prawdy?
            W tym, że po m-cu Młody całkowicie przeszedł na NUTRAMIGEN a ja po 3
            dniach od tego faktu przez 30 min ściągnęłam może 5 ml pokarmu i to
            był ostatni raz jak widziałam swój pokarm wink
            Czym wytłumaczysz to, że dwie dziewczyny rodzą w jednym czasie
            dzieci w identycznym czasie przystawiają je do piersi i u jednej
            nawał następuje w 2 dobie a drugiej w 4 dobie po porodzie i nawałem
            tego nazwać nie można? Aczkolwiek z perspektywy czasu stwierdzam, że
            no wtedy tomiałam pokarm smile
            A może ja jestem jakimś wybrykiem natury wink
            I jeszcze raz podkreślę nie mam w związku z tym, że fajnie, że inne
            karmią dłużej piersią, trochę zazdroszczę koleżankom, których dzieci
            najadają się ich pokarmem w ciągu 5 do 10 min i starcza im to na 2-3
            godziny.Aczkoliek przy takich warunkach pewnie i tak z wygody i
            prowadzonego trybu życia nie karmiąłbym dłużej niż 4 m-ce smile
            • kammik Re: super-mikunia 05.07.09, 11:59
              Dzieci są różne. Jedno naje się w ciągu 5 minut, drugie wisi na piersi
              godzinami. Karmię drugie dziecko i nigdy nie miałam nawału. Za to doskonale
              pamiętam wielogodzinne karmienia i max półgodzinne przerwy między nimi. Używanie
              laktatora to dla mnie jakiś horror - ściągałam ilości homeopatyczne.

              > A może ja jestem jakimś wybrykiem natury wink

              Nie, po prostu niewiele wiesz o fizjologii laktacji.
              • super-mikunia Re: super-mikunia 05.07.09, 12:11
                OK może mi się po prostu nie chciało. Nie z tych matek, które
                wytrzymałyby to dłużej niż m-c smile
                Wiecie co i nawet zmieniłam zdanie ja Wam nie tylko trochę
                zazdroszczę jak napisałam to napoczątku, ale zmieniałam zdanie i
                jednka Was trochę podziwiam smile Dłużej niż m-c 12 h z uwieszonym
                dzieckiem u piersi - TAK jednka podziwam Was smile
                • figrut Re: super-mikunia 05.07.09, 13:01
                  Dłużej niż m-c 12 h z uwieszonym
                  > dzieckiem u piersi
                  To nie jest tak, że dziecko non stop "wisi na piersi". Bywają noworodki, które
                  "wiszą na piersi", ale zwykle po miesiącu wszystko dochodzi do normy i najada
                  się w ciągu kilku - kilkunastu minut po czym jest przerwa dość długa do
                  kolejnego karmienia. Mój średniak przez pierwszy miesiąc tak jadł - dwie
                  godziny, 20 minut przerwy i kolejne dwie godziny jedzenia. Córa i młodszy syn
                  najadali się szybciej (młodszy w 5-7 minut w okresie noworodkowym). Moja Mama
                  też podobno miała "za słaby pokarm" i karmiła nas zaledwie miesiąc systemem
                  mieszanym po czym przeszła na butelkę.
            • kinga_owca Re: super-mikunia 05.07.09, 13:43
              no we wszystkim na temat laktacji nie ma prawdy wink
              to, że po miesiącu przeszłaś na mm to na pewno prawda
              wiedza na temat laktacji jest szczątkowa nawet u lekarzy
              ja tez na początku karmienia miałam wiedzę szczątkową, tzn.
              książkową czyli zerową tak naprawdę
              bo to, o czym pisza w książkach zrozumiałam dopiero po kilku
              miesiącach karmienia
              w procesie laktacji nie ma znaczenia to, czy mama, babcia i pra-
              przodkinie wszelkie karmiły czy nie, nie ma znaczenia czy mleko sie
              leje czy cieknie, nie ma znaczenia czy jest nawał czy nie, nie ma
              znaczenia ile dziecko wisi i ile po tym śpi, nie ma znaczenia ilość
              ściąganego mleka i wiele innych rzeczy, o których można usłyszeć też
              nie ma znaczenia

              > Czym wytłumaczysz to, że dwie dziewczyny rodzą w jednym czasie
              > dzieci w identycznym czasie przystawiają je do piersi i u jednej
              > nawał następuje w 2 dobie a drugiej w 4 dobie po porodzie i
              nawałem
              > tego nazwać nie można?

              a czym wytłumaczysz to, że dwie dziewczyny rodza w jednym czasie a
              jedna ma dziecko 3 kg a druga 5 kg, albo jedna rodzi dziecko białe a
              druga czarne?
              ludzie są po prostu rózni wink


              trochę zazdroszczę koleżankom, których dzieci
              > najadają się ich pokarmem w ciągu 5 do 10 min i starcza im to na 2-
              3 godziny.

              tez zazdrościłam smile ja miałam typ wisicyca
              tzn. teraz najada się w kilka minut ale teraz to on ma 16 miesięcy
              prawie i przed piersia potrafi zjeść całkiem spory obiad wink


              Aczkoliek przy takich warunkach pewnie i tak z wygody i
              > prowadzonego trybu życia nie karmiąłbym dłużej niż 4 m-ce smile
              twoja decyzja, ok

              ale napisałam ten post po to, że gdybyś jednak chciała dociągnąć do
              tych 4 miesięcy, to poczytaj sobie trochę o mechanizmie laktacji na
              KP smile


              > A może ja jestem jakimś wybrykiem natury wink
              a tego to już nie wiem wink może i tak wink
              ale na pewno nie ze względu na swoje mozliwości karmienia piersią wink
              • super-mikunia Re: super-mikunia 05.07.09, 19:25
                a czym wytłumaczysz to, że dwie dziewczyny rodza w jednym czasie a
                jedna ma dziecko 3 kg a druga 5 kg, albo jedna rodzi dziecko białe a
                druga czarne?
                ludzie są po prostu rózni

                czyli jednak genetyka wink

                Dzięki dziewczyny za wszystkie wypowiedzi-odpowiedzi ja w tym
                temacie laik, na pewno macie racje w końcu doświadczyliście tego na
                sobie smile

                Ps. Drugiego nie palnuję,ale jakby to na pewno zajrzą na forum o
                karmieniu piersią i popytam się troszkę więcje niż to było przy
                pierwszym smile
    • driadea Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 16:33
      Ja karmiłam dwa lata. Dlaczego? Bo wolałam dać ludzkiemu ssakowi mleko ludzkie,
      niż mleko innego ssaka (dodam, że ssaka niższego rzędu, przynajmniej w skali
      rozumności) upodobnione do mleka naszego gatunku. To trochę nielogiczne moim
      zdaniem - odstawiać coś na rzecz czegoś upodobnionego do tego pierwszego.
      Ale ja nie miałam najmniejszych problemów z karmieniem, z dzieckiem też nie -
      nie rzucało się na mnie, nie dobierało w miejscach publicznych - miałyśmy
      ustalone pory karmień i wszystko trzymało się rytmu.
    • kicia031 Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 16:42
      Pierwsze dzicko 19 miesiecy, drugie dziecko 26 miesiecy.
    • figrut Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 16:48
      3x3 lata. Dlaczego ? A no dlatego, że słucham siebie i własnej intuicji zamiast
      ludzi dookoła tym bardziej, że nikomu moim karmieniem żadnej krzywdy nie
      wyrządziłam. Proste.
      • gonia28b Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 17:21
        zgoda, ale też nie oznacza, to, że komuś (w przypadku wspomnianego
        wątku - lipcowej) może się to po prostu nie podobać.
        Mnie też się to średnio podoba, a karmienie przedszkolaka, to już
        jest jak na mój gust przegięcie pały.
        ja sama marzyłam żeby karmić około roku, bo dłużej jest moim zdaniem
        bez sensu, bo takie duże dziecko może jeść już spokojnie tak jak
        dorosły...
        później tylko moje marzenie zmniejszyło się do 6 miesięcy, ale to
        inna bajka już.
        • kropkacom Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 17:58
          Nie karmiłam długo bo koło 8 miesięcy (praktycznie od początku na przemian z
          butelką).

          > zgoda, ale też nie oznacza, to, że komuś (w przypadku wspomnianego
          > wątku - lipcowej) może się to po prostu nie podobać.

          Nie rozumiem co ma się nie podobać komuś w karmieniu cudzych dzieci.
          • gryzelda71 Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:07
            To ja napiszę co mnie w karmiących piersią denerwuje.
            Karmienie nie licząc się z otoczeniem(czyli wyciagany cycek przy stole)Ja
            wówczas nie mam szans patrzeć na coś innego.
            Przypisywaniu karmieni zdrowotności dzieci.
            Gadanie,że wystarczy chcieć,a dosłownie rzeka mleka.Pewnie gdybym miała
            jednorazową przygode z karmieniem to bym w to uwierzyła.
            O ile ten cycek przy stole rzadkość,to dwa drugie nagminne.
            • kropkacom Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:11
              > To ja napiszę co mnie w karmiących piersią denerwuje.

              A mi zwisa. Nie moje dzieci. Dużych dzieci karmionych piersią w miejscach
              publicznych nie widziałam w ogóle. Co do zdrowotnych aspektów to wyniki badań
              jakieś tam mnie nie deprymują bo jestem przekonana do tego co robiłam.
              • gryzelda71 Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:13
                Teraz też mi zwisa.Ale skłamałabym gdybym napisała,ze nie dałam sie wkręcić
                zwłaszcza przy obecnie juz 12 latce.
              • gonia28b Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:20
                kropkacom napisała:

                > Co do zdrowotnych aspektów to wyniki badań
                > jakieś tam mnie nie deprymują bo jestem przekonana do tego co
                robiłam.

                gdyby Cię życie przymusiło do innego postępowania niż zgodnego z
                Twoim własnym przekonaniem, to inaczej byś teraz śpiewała...
                • driadea Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:24
                  • gonia28b Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:38
                    oczywiście - bo gdyby babcia miała wąsy, to... wiadomo... wink

                    wyraziłam swoje zdanie, a pokłonów nie mam zamiaru bić...
                • kropkacom Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:35
                  > gdyby Cię życie przymusiło do innego postępowania niż zgodnego z
                  > Twoim własnym przekonaniem, to inaczej byś teraz śpiewała...

                  Trochę nie wiem o co Tobie chodzi. Życie przymuszało mnie do wielu rzeczy.
                  Przyjmowałam je z całym dobrodziejstwem.
                  • gonia28b Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:40
                    to się lepiej ciesz, że Cię jeszcze nie zmusiło wbrew Tobie, wbrew
                    Twoim przekonaniom do poadania dziecku butelki z mieszanką
                    modyfikowaną i to niemalże od pierwszych dni po urodzeniu.
                    • kropkacom Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:46
                      > to się lepiej ciesz, że Cię jeszcze nie zmusiło wbrew Tobie, wbrew
                      > Twoim przekonaniom

                      Faktycznie dobrze że miałam w tym kierunku konkretnych przekonań.
              • przeciwcialo Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:31
                Ja widywałam przez pół roku jak mama rano, miedzy szafkami w szatni
                karmiła trzylatka.
                Przesada jak dla mnie spora.
            • akaef Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:29
              gryzelda71 napisała:

              > To ja napiszę co mnie w karmiących piersią denerwuje.
              > Karmienie nie licząc się z otoczeniem(czyli wyciagany cycek przy
              stole)Ja
              > wówczas nie mam szans patrzeć na coś innego.

              Po pierwsze, to wyłącznie Twój problem. Jak ktoś sika pod płotem na
              ulicy to też się na niego gapisz i oczu nie możesz odwrócić?

              Poza tym różnych ludzi np. denerwuje jak laskom majtki wystają spod
              ubrania, albo szpara między pośladkami. Albo jak faceci plują flegmą
              na chodniku. Śmierdzące portki w autobusach ludzi denerwują, czy jak
              komuś spod pachy śmierdzi bo mu się umyć nie chce. Psie kupy na
              chodniku wiele osób wkurzają. Dlaczego nikt takich kretyńskich
              postów na ten temat nie pisze, tylko się matek karmiących czepia,
              co? Bardziej Cię wkurza widok karmiącej matki od widoku zarzyganego
              pijaka? Cycków sama nie masz, że się taka zgorszona czujesz jak je
              widzisz?
              A przy tym stole to w swój talerz lepiej patrz, bo się jeszcze
              frytką udławisz.

              > Przypisywaniu karmieni zdrowotności dzieci.

              Jak nie widziałaś na własne oczy, to nie uwierzysz. W końcu
              karmienie piersią to nie pan bóg i instytucja za nim nie stoi.
              • gryzelda71 Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:34
                Widząc szczającego pod płotem mam szansę zawrócić.Jak siedząca na przeciwko
                koleżanka wyciąga znienack cyckę to sorki na chwilę mnie zatyka.Ni napisałam że
                mnie to obrzydza,ale że nie lubię.Mogę?Mogę.

                Uwierzyłabym w to obce od chorób dzieciństwo cyckowego dziecka,gdybym sama nie
                karmiła.
                • akaef Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:37
                  > Uwierzyłabym w to obce od chorób dzieciństwo cyckowego
                  dziecka,gdybym sama nie
                  > karmiła.

                  Nie "obce od chorób". Dzieci piersiowe też chorują, czasem nawet
                  umierają. Ale jakość ich życia w tej chorobie jest zdecydowanie inna.
                  • gryzelda71 Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:42
                    Denerwują mnie takie wypowiedzi,jednoznacznie stwierdzające,że dzięki cyce
                    dziecko nie choruje
                    big.debora napisała:

                    > Mam głęboko gdzieś co mówią ciocie, sąsiadki i inne doświadczone
                    > zyciem mamy, ktore swoje dzieci wychowały na sztucznym mleku i
                    > antybiotykach. Mój syn ma 2 lata i 8 miesięcy i wciąż pije moje
                    > mleko, oprocz banalnych przeziebień z katarem z tem 38 (gora) nie
                    > choruje, nie brał żadnych lekarst oprócz calpolu
                • iwles Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 21:55

                  > Jak siedząca na przeciwko
                  > koleżanka wyciąga znienack cyckę to sorki na chwilę mnie zatyka


                  gryzeldo, ale co cię zatyka. Że znienacka zobaczyłas cycek
                  koleżanki ? A gdyby to była plaża i koleżanka opalała sie toples ?
                  Czy że dziecko będzie jadło ?
                  Czy może zatyka cie, bo "znienacka" ? smile
                  • gryzelda71 Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 05.07.09, 15:33
                    Tak,zatyka mnie to znienacka przy stole.Na plaży inna inszość.
            • lilka69 gryzelda 04.07.09, 20:34
              a ty masz jakas inna anatomie skoro piers innej kobiety cie tak razi? w rozmowie
              zwylke patrzy sie na twarz i tego ci zycze. ja tam na biusty kobiet czy okolice
              krocza mezczyzn nie patrze jak z nimi rozmawiam.
              • gryzelda71 Re: gryzelda 04.07.09, 21:43
                ja tam na biusty kobiet czy okolice
                > krocza mezczyzn nie patrze jak z nimi rozmawiam.

                Ja też.No chyba,ze nagle i niespodziewaniE wywala go na światło dzienne.
                • lilka69 Re: gryzelda 05.07.09, 08:31
                  no coz- w tej sytuacji TO tez sciagneloby moj wzrokwink
        • figrut Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:03
          > zgoda, ale też nie oznacza, to, że komuś (w przypadku wspomnianego
          > wątku - lipcowej) może się to po prostu nie podobać.
          Tak z ręką na sercu, ile widziałaś na własne oczy gdzieś wśród ludzi dzieci np.
          w wieku dwóch lat karmione piersią ? Ile w tym wieku widziałaś dzieci karmionych
          butelką ? Raz, że matek karmiących powyżej roku jest mało, powyżej dwóch lat
          baaaardzo mało, więc jeśli widziałaś JEDNĄ w całym swoim życiu, to już było
          dużo. Dwa - dzieci karmionych butlą w wieku tych np. dwóch lat jest naprawdę
          dużo, choć na forum prawie każda deklaruje, że dzieci powyżej roku karmi z kubka
          lub łyżką (rozejrzyj się dookoła, a zobaczysz ile w tym prawdy tongue_out, w większości
          wózków wiozących dwulatki stoi butelka z herbatką, a babcia jeśli blisko, donosi
          dwulatkowi mleko w butelce które dzieć sam trzyma jedząc i zasypiając). W całym
          swoim życiu widziałam JEDNO dziecko karmione piersią w wieku dwóch lat (moja
          bratanica) i karmienie odbywało się w domu moich rodziców, gdzie nikogo taki
          widok nie raził. Wiedziałam, że siostra mojej bratowej swojego syna karmiła do
          trzech lat, ale po za okresem niemowlęcym NIGDY nie widziałam, aby ten chłopiec
          był karmiony na oczach obcych ludzi (ba, nawet przy mnie nigdy nie był, choć w
          mieszkaniu mojej bratowej jej siostra mogłaby karmić). Naprawdę wydaje Ci się,
          że długie karmienie, to karmienie publiczne ? Ile wątków jest ośmieszających
          matki długo karmiące, a ile jest ośmieszających matki karmiące butlą powyżej
          roku czy dwóch lat ? Wyszukaj mi tych wątków ośmieszających karmienie butlą, a
          ja każdy z nich skontruję dziesięcioma ośmieszającymi karmienie piersią.
          • kropkacom Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:07
            > Dwa - dzieci karmionych butlą w wieku tych np. dwóch lat jest naprawdę
            > dużo, choć na forum prawie każda deklaruje, że dzieci powyżej roku karmi z kubk
            > a
            > lub łyżką

            Moje dostawały mleko w butli do trzech lat. Znam tylko jedna osobę która tak
            długo karmiła dziecko mlekiem z piersi.
          • gryzelda71 Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:09
            Tak z ręką na sercu, ile widziałaś na własne oczy gdzieś wśród ludzi dzieci np.
            > w wieku dwóch lat karmione piersią ? Ile w tym wieku widziałaś dzieci karmionyc
            > h
            > butelką ?

            Pewnie tyle samo.Nie liczę napoju z butelki jak sok,czy herbata.
          • gonia28b Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:30
            oj, ślepa nie jestem...

            wątki ośmieszające mamtki karmiące butlą?
            nie trzeba ich szukać - wystarczy urodzić dziecko, ale gdzie tam...
            wystarczy zajść w ciążę i kobieta już jest bombardowana informacjami
            o tym co jest dla jej dziecka najlepsze.
            Po porodzie na dzień dobry terror laktacyjny.
            Oczywiście, żadna z mam szczęśliwie i bez poważniejszych problemów z
            karmieniem piersią tego nie dostrzeże, bo przecież postępuje zgodnie
            z "polityką"...

            Owszem dwu-trzylatków karmionych piersią nie widuję, karmionych
            butelką również - i całe szczęście...
            jeśli już to najczęściej widuję dzieci niby karmione przez rok
            piersią, ale pociągające z butelki ze smoczkiem jakąś herbatkę
        • akaef Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:14
          gonia28b napisała:

          > zgoda, ale też nie oznacza, to, że komuś (w przypadku wspomnianego
          > wątku - lipcowej) może się to po prostu nie podobać.
          > Mnie też się to średnio podoba, a karmienie przedszkolaka, to już
          > jest jak na mój gust przegięcie pały.

          A mój najmłodszy syn (obecnie 27 miesięcy) od września idzie do
          przedszkola. Będzie miał 2,5 roku. I bardzo się cieszę, że będzie
          wciąż karmiony piersią (a przynajmniej wszystko na to wskazuje), bo
          to znacznie lepsza ochrona przeciwko rozmaitym przedszkolnym
          infekcjom, niż jakakolwiek syntetyczna szczepionka.

          I wcale nie uważam, żebym przeginała smile Albo on smile

          A teraz właśnie mam dowód na to, jak zbawienne jest karmienie
          piersią takiego ciut większego niż niemowlę dziecka. Młody (jako
          trzeci z kolei w domu w ciągu tygodnia) właśnie przechodzi jakąś
          infekcję jelitową. Trzeci dzień żywi się prawie wyłącznie moim
          mlekiem (poza kilkoma kęsami suchego chleba, nic innego nie chce
          zjeść). Jest owszem osłabiony, ale nie odwadnia się, jest pogodny,
          nie boli go brzuszek, nie wymiotuje, jedynie biegunka go męczy, ale
          też nie tragiczna. Starszy brat i tata przeżyli infekcję znaaaacznie
          ciężej. Młody instynktownie sam odmówił wszelkiego jedzenia i
          przestawił się całkiem na mleko - zanim w ogóle okazało się dlaczego.

          Nie chciałabym wiedzieć, jak ta infekcja by wyglądała, gdyby nie
          karmienie piersią. Takiemu dziecku nie przetłumaczysz, że musi pić
          albo zjeść kleik...
          • gryzelda71 Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:23
            Takiemu dziecku nie przetłumaczysz, że musi pić
            > albo zjeść kleik...

            Mojej podano kroplówkę.Przeżyła.
            • figrut Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:30
              Gryzeldo, ale chyba sama przyznasz, że kroplówka to nie to samo, co pokarm który
              po za glukozą dostarcza sporo składników odżywczych. Przeszłam to samo z moimi,
              co dziewczyna pisząca nieco wyżej. Podczas jelitówki nic nie chcieli jeść po za
              moim mlekiem. Cieszyłam się wtedy chyba najbardziej, że nadal karmiłam ich
              piersią. Bratanek wylądował wtedy na kroplówce w szpitalu, bratanica i mój
              średniak wykurowali się w domu bez kroplówek, ale na samym mleku, bo tylko to
              chcieli jeść. Gdybym miała czwarte dziecko, z całą pewnością karmiłabym je
              również długo piersią, choć nie wiem, czy starczyłoby mi chęci do trzech lat
              (jak u najmłodszego, którego nie dokarmiłam do trzech, bo miałam dość).
              • gryzelda71 Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:37
                Nigdzie nie napisałam,ze to to samo.Napisałam tylko,że przeżyło.Bo jak czytam
                jak to życie na cycku uratowane to tylko wtrące,że bez też można.

            • kropkacom Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:31
              > Mojej podano kroplówkę.Przeżyła.

              Ale akurat tutaj uważam że przydał się cycek smile Co nie znaczy że bez niego się
              nie przeżyje.
            • akaef Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:32
              gryzelda71 napisała:

              > Takiemu dziecku nie przetłumaczysz, że musi pić
              > > albo zjeść kleik...
              >
              > Mojej podano kroplówkę.Przeżyła.

              Cóż, różnica priorytetów...
              Sama też byś wolała w chorobie, kiedy jest ci źle, znaleźć się w
              szpitalu i dostać kroplówkę, niż przytulić się do najukochańszej
              osoby na świecie we własnym domu?
              • gryzelda71 Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 18:39
                W razie choroby chce wyzdrowieć.Nie musze tulic się do najukochańszej osoby na
                świecie we własnym domu.
                A moje dziecko w szpitalu tuliło sie i owszem do mnie.Obecnie to nie problem.
                • akaef Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 19:04
                  gryzelda71 napisała:

                  > W razie choroby chce wyzdrowieć.Nie musze tulic się do
                  najukochańszej osoby na
                  > świecie we własnym domu.

                  Tiaaa, i małe dziecko też chce wyzdrowieć. Z pełną świadomością
                  mówi: mamo, spadaj, nie przytulaj mnie, zawieź mnie do szpitala,
                  niech mi podadzą kroplówkę i antybiotyk, bo chcę wyzdrowieć tongue_out

                  > A moje dziecko w szpitalu tuliło sie i owszem do mnie.Obecnie to
                  nie problem.

                  A z tym też w naszych realiach różnie bywa i czasem nawet to jest
                  problemem...

                  Zresztą o czym tu w ogóle dyskutować. Podejście "jak zachoruje,
                  niech go wezmą do szpitala i wyleczą" jest dla mnie absolutną
                  ostatecznością. Wolę zapobiegac tongue_out
                  • gryzelda71 Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 19:10
                    Napisałam ,że dostała kroplówkę,a ty już cały scenariusz napisałaś.
                    Więc może inaczej napiszę,zebyś nie musiała dopisywać.
                    Jak dziecko na tę słynna jelitówke zachoruje i jest karmione piersią to nie ma
                    nic lepszego.Ale to nie powód dla mnie,zeby karmic do....roku zycia bo a nóż
                    widelec za rok zachoruje.
                    Moje zachorowała(nie na jelitówkę,ale sie odwodniło) po zakończeniu karmienia,a
                    karmiłam 1,5 roku)
                    • akaef Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 19:25
                      No i ok.
                      "Scenariusz" mi się pisał w oparciu o Twoje wcześniejsze posty.
                      Nie mówię, że trzeba karmić x lat, żeby być przygotowanym na wypadek
                      jelitówki. Jelitówka to tylko przykład, pierwszy z brzegu, bo u nas
                      właśnie na bieżąco, tego jak działa karmienie piersią u dziecka
                      również tego większego niż niemowlę.
                      Ja karmię, bo dziecko mleko pić powinno. A po co ma pić od krowy,
                      skoro może ode mnie? A że przy okazji to mleko ma pewne ochronne
                      właściwości - to tylko dla nas czysty zysk (i oszczędność smile ).

                      A że taki brzdąc potrafi podjeść do mnie i patrząc tymi swoimi
                      ślepiami cudnymi powiedzieć "mamusiuuuu, daj mi mleczko, proszę", a
                      potem się wtula i posapuje z ukontentowania, a jak go pytam: "dobre
                      mleczko?", to odpowiada "mhhhmm, pyyyszne" - to całkiem inna
                      historia smile
                      Choć niektórzy biedni ludzie uważają, że to obrzydliwe...
                      • gryzelda71 Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 19:33
                        Strasznie czujesz się lepsza.Zupełnie niepotrzebnie.
                        • akaef Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 20:12
                          Wyssałam to z mlekiem matki hrabiny big_grin
                          • molla7 Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 20:35
                            karmiłam rok, potem uznałam ,że skoro młodej wyrosło trochę zębów, to się używi beze mniesmile
                        • lilka69 gryzelda 04.07.09, 20:38
                          cos masz na sumieniu, ze napadasz na te dziewczyne. czyzby bulta od urodzenia?wink
                          • girasole01 Re: gryzelda 04.07.09, 21:15
                            Przeciez napisala, ze karmila 1,5 roku. Jak widac mozna dlugo karmic
                            nie zjadajac przy tym wszystkich rozumow...
                          • girasole01 Re: gryzelda 04.07.09, 21:20
                            I niby dlaczego uwazasz, ze butla od urodzenia to cos, co "ma sie na
                            sumieniu"? Dlaczego niektore kobiety wymagaja od swiata akceptacji
                            dla dlugiego/publicznego karmienia piersia nieakceptujac karmienia
                            butelka. A prawie wszystkie uwazaja, ze sa lepsze od
                            tych "butelkowych", bo w koncu karmia ludzkim mlekiem, a nie innego
                            ssaka. To jest chore. Aha, karmie piersia, nie mam niczego "na
                            sumieniu" wink
                            • lilka69 girasole- odnosnie lepszych mam "piersiowych" 05.07.09, 08:34
                              ja karmilam dosc krotko, moze nawet bardzo krotko( niecale 2 miesiace) i uwazam,
                              ze mamy piersiowe sa LEPSZE ode mnie:wytrwalsze i cierpliwsze, mniej egoistyczne.
                              • girasole01 Re: girasole- odnosnie lepszych mam "piersiowych" 05.07.09, 12:18
                                To smutne, ze uwazasz sie za gorsza. A ja za wytrwalosc i
                                cierpliwosc podziwiam mamy butelkowe, bo mi by sie nie chcialo w
                                nocy wstawac i przygotowywac mieszanki, czyscic butelek itp. Chociaz
                                wcale nie mam sie ani za gorsza, ani za lepsza.
                              • ila79 Re: girasole- odnosnie lepszych mam "piersiowych" 05.07.09, 12:24
                                Bez sensu jest klasyfikacja mam na lepsze i gorsze w zależności od
                                karmienia...czasem to są naprawdę dramaty i beznadziejna walka o
                                laktację. Natomiast nigdy nie zrozumiem podania butelki w
                                celu "wyzwolenia się" , żeby np. można było iść na całonocną imprezę
                                itp. Nawet nie próbuję tego zrozumieć, podobnie jak niektóre z Was
                                nie próbują zrozumieć karmienia powyżej roku. (to ostatnie
                                oczywiście nie do Ciebie girasolesmile)
                              • myga Re: girasole- odnosnie lepszych mam "piersiowych" 05.07.09, 12:39
                                Lilka, nie ma potrzeby wartosciowac, ktora mama lepsza. Czasem niestety mimo
                                najlepszych checi nie da sie utrzymac pokarmu. Ja moje pierwsze dziecko karmilam
                                wg mnie bardzo krotko, niecale polroku, mimo, iz pokarmu mialam sporo, ale
                                uwierzylam innym "doswiadczonym" kobietom z mojego otoczenia, ze dziecko sie nie
                                najada, ze mleko cienkie itd. Sciagalam bez sensu i podawalam z butelki, bo
                                mowiono mi, ze mam "twarde" piersi i dziecko nie jest w stanie sciagnac mleko
                                samo. Takie bezsensowne rady, a ja mialam niewiele ponad dwadziescia
                                lat.Niestety zadne sciaganie nie wyworzy tego hormonu, ktory jest odpowiedzialny
                                za laktacje, tylko ssace niemowle. W ten sposob stracilam pokarm. Ale jak
                                zobaczylam pozniej bratowa, jak cudownie bawi sie z dzieckiem podczas karmienia
                                (byl w wieku ok roku), to sobie przyrzeklam, ze jezeli bede miala jeszcze
                                dzieci, to zadnych madrych rad juz sluchala nie bede i zrobie wszystko, aby
                                pokarm utrzymac. Dwojke nastepna karmilam piersia i z doswiadczenia wiem, ze
                                kazde dziecko jest inne. Synek sam przestal ssac po ukonczeniu roku, corka
                                natomiast potrzebowala bardzo dlugiego okresu karmienia, do ponad 3 roku zycia,
                                zanim byla gotowa rozstac sie z piersia. Kwestie wygody, podrozy z dzieckiem i
                                co nie jest tez bez znaczenia kosztow nie podnosze tutaj, bo bylo juz
                                powiedziane nie raz. Mam wrazenie, ze duzo kobiet jest tak negatywnie nastawione
                                do karmiacych dlugo emam wlasnie z powodu goryczy, ze im sie nie udalo, bo
                                prawda jest, ze nie jest to latwe. Bo i mama i dziecko musza sie nauczyc tego
                                procesu, a "dobre " rady mam, tesciowych i idacych na latwizne poloznych nie
                                pomagaja utrzymac pokarm, bolace pogryzione (przy nieumiejetnym przystawieniu
                                malucha) piersi natomiast tez sa dla mlodej mamy argumentem na przejscie na butelke.
                      • 18_lipcowa1 Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 23:23

                        > A że taki brzdąc potrafi podjeść do mnie i patrząc tymi swoimi
                        > ślepiami cudnymi powiedzieć "mamusiuuuu, daj mi mleczko, proszę",
                        a
                        > potem się wtula i posapuje z ukontentowania, a jak go
                        pytam: "dobre
                        > mleczko?", to odpowiada "mhhhmm, pyyyszne" - to całkiem inna
                        > historia smile



                        O fuj!
                        • przeciwcialo Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 05.07.09, 09:02
                          Faktycznie- a fuj!!!
          • green-blue-eye Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 20:57
            >akaef napisała:
            > A mój najmłodszy syn (obecnie 27 miesięcy) od września idzie do
            > przedszkola. Będzie miał 2,5 roku. I bardzo się cieszę, że będzie
            > wciąż karmiony piersią (a przynajmniej wszystko na to wskazuje), bo
            > to znacznie lepsza ochrona przeciwko rozmaitym przedszkolnym
            > infekcjom, niż jakakolwiek syntetyczna szczepionka.
            czyli nie szczepisz dziecka bo karmisz go piersia??
            • moofka Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 21:14
              green-blue-eye napisała:

              > >akaef napisała:
              > > A mój najmłodszy syn (obecnie 27 miesięcy) od września idzie do
              > > przedszkola. Będzie miał 2,5 roku. I bardzo się cieszę, że będzie
              > > wciąż karmiony piersią (a przynajmniej wszystko na to wskazuje), bo
              > > to znacznie lepsza ochrona przeciwko rozmaitym przedszkolnym
              > > infekcjom, niż jakakolwiek syntetyczna szczepionka.
              > czyli nie szczepisz dziecka bo karmisz go piersia??

              no a po co szczepic
              przeciez wiadomo, ze nic tak nie buduje odpornosci jak mleko matki
              w ksiazeczke zdrowia wpisuja sposob karmienia
              i to zupelnie zmienia kalendarz i schemat szczepien
              nie wiedzialas? surprised
              • green-blue-eye Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 21:54
                ty chyba zartujesz?pierwszy raz slysze ze jest inny kalendarz szczepien dla
                dzieci karmionych piersia a inny dla karmionych sztucznie.
                • sonix73 a ja karmię... 04.07.09, 22:53
                  już jedenasty rok!!!! SPOKOJNIE! nie to samo dziecko! tylko kolejne! wink))),
                  pierwsze 2,5 roku, kolejne: 1.5, 3.5, 2, i teraz nr pięć od trzech miesięcy do
                  nie wiem kiedy.... mam nadzieję, że długowink
                  karmię bo wierze w dobroczynny wpływ maminego mleka. ale i niesamowitą bliskośc,
                  jaka wywiązuje się między nami podczas karmienia. starsze dzieci -już
                  odstawione- często przychodziły się poprzytulać do "cycusia" kiedy coś im
                  dolegało- bolało, albo dopadał je jakiś smuteczek. ja uwielbiam karmienie. kiedy
                  odstawiłam pierwsze dziecko-byłam w dość zaawansowanej ciąży, wpadłam w
                  koszmarna depresję. wiem, że to w mojej głowie siedziało, bo córeczka zniosła to
                  lepiej ode mnie.
                  poza tym, drogie Panie jakie to WYGODNE! jak mawiał mój znajomy lekarz: TO
                  NAJLEPSZE JEDZENIE W PIĘKNYM OPAKOWANIU!
                  • 18_lipcowa1 Re: a ja karmię... 04.07.09, 23:24
                    sonix73 napisała:

                    > już jedenasty rok!!!! SPOKOJNIE! nie to samo dziecko! tylko
                    kolejne! wink))),
                    > pierwsze 2,5 roku, kolejne: 1.5, 3.5, 2, i teraz nr pięć od trzech
                    miesięcy do
                    > nie wiem kiedy.... mam nadzieję, że długowink
                    >



                    jezu 11 lat jako dojna krowa...........
                    • kobraluca Re: a ja karmię... 04.07.09, 23:41
                      lipcowa troche kultury nie zaszkodzi

                      oczywiste dla nas wszystkich jest, ze kazda matka robi to co w jej miemaniu jest najlepsze dla dziecka, po co wiec te jatki, po co te ataki?

                      sonix, tak trzymaj smile
                  • ila79 Re: a ja karmię... 05.07.09, 00:17
                    Sonix73, gratuluję! Chyba pobiłaś wszelkie rekordy smile.
                  • gonia28b Re: a ja karmię... 05.07.09, 06:59
                    sonix73 napisała:

                    > poza tym, drogie Panie jakie to WYGODNE! jak mawiał mój znajomy
                    lekarz: TO
                    > NAJLEPSZE JEDZENIE W PIĘKNYM OPAKOWANIU!

                    wyświechtane SLOGANY - nie u każdej się to sprawdza i rzygać mi się
                    chce już od takich tekstów...
                    • 18_lipcowa1 Re: a ja karmię... 05.07.09, 07:34

                      > wyświechtane SLOGANY - nie u każdej się to sprawdza i rzygać mi
                      się
                      > chce już od takich tekstów...


                      dokladnie
                      poza tym kwestia sporna co do tej pieknosci, zwlaszcza wyciagnietych
                      przez takie wielkie dziecko sutkow
                      z tym najlepszym tez bym nie przesadzala
                      ale karmiaca matka uwierzy we wszystko byleby tylko przekonac siebie
                      i innych do swoich racji

                      dla mnie osobiscie nie przejscia jest karmienie kogos z kim moge
                      rozmawiac, przy tym cycku ''doble mlecko?'' ''pysne mama, pysne''

                      no paw!
                  • przeciwcialo Re: a ja karmię... 05.07.09, 08:35
                    Ten kobiecy cud- miód zawiera tez sporo zanieczyszczeń bo kobieta
                    niestety nie jest kozą i cześć zanieczyszczeń wydala właśnie z
                    mlekiem.
                    Nie zawsze przeciwciała rekompensuja ten zanieczyszczeniowy bonus.
                    • driadea Re: a ja karmię... 05.07.09, 08:48
                      Proszę Cię, gdyby tak było, to natura nie stworzyłaby ludzi ssakami.
                      Warunek - nie wrzucać w siebie śmieci, no ale to powinno dotyczyć każdego, nie
                      tylko kobiety karmiącej.
                      • przeciwcialo Re: a ja karmię... 05.07.09, 08:55
                        Natura stworzyła karmienie piersia kiedy było ciut czyściej na
                        swiecie. Ewolucja nie wyposazyła nas w systemy oczyszczania mleka.
                        Ksenobiotyki dostaja się do organizmu zarówno z jedzeniem, wdychanym
                        powietrzem jak i przez skóre.
                        Kazdy ssak wyłacznie mlekiem matki jest karmiony stosunkowo krótko.
                        • driadea Re: a ja karmię... 05.07.09, 09:12
                          I niby krowie mleko (kozie, końskie, kocie czy jakiekolwiek inne) jest super
                          hiper czyściutkie i należy nim zastąpić mleko ludzkie?

                          > Kazdy ssak wyłacznie mlekiem matki jest karmiony stosunkowo krótko.

                          To zrozumiałe. Stysunkowo krótko, czyli dopóty, dopóki jest w stanie jeść co
                          innego. Tyle, że one chyba (naprawdę nie wiem) rodzą się z zębami..?
                          • przeciwcialo Re: a ja karmię... 05.07.09, 11:06
                            Nie chodzi o to aby zastepowac mleko ludzkie na siłe innym mlekiem
                            ale tez nie ma co gloryfikowac i karmic przedszkolaka który je
                            róznorodne inne jedzenie.
                • moofka Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 05.07.09, 09:11
                  no co ty, nie wiedzialas?? surprised
                  • ciociacesia a mojemu musze dołozyc 05.07.09, 09:35
                    do kalendarza szczepienie na wscieklizne chyba, bo gryzie i ma wodowstret tongue_out
    • isma Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 04.07.09, 23:00
      30 miesiecy, albowiem dziecko bylo (i jest) ciezko uczulone na mleko krowie w
      postaci dowolnie przetworzonej, np. przypadkowe polizanie cudzej lyzeczki po
      jogurcie powoduje dusznosci.
      Nie widze w tym zadnej ideologii, taka potrzeba byla. Aha, chorowalo tak samo
      jak inne dzieci, a nawet, jako alergik, bardziej.
    • ila79 Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 05.07.09, 00:13
      Karmiłam 2,5 roku, chciałam dłużej ale tak wyszło. Powód - nikt do
      tej pory nie wymyślił nic lepszego do jedzenia dla małego dziecka.
      Dodam, że mój synek zawsze był "żarłokiem". Potrafił zjeść np.
      dwa "dorosłe" obiady i wypić do tego hektolitry mleka. Dopiero po
      odstawieniu oceniłam jaką moje mleko miało dla niego wartość i
      jestem pewna, że kolejne dziecko (jeśli kiedyś będę je miała) będę
      karmić min. 3 lata.
    • ik_ecc Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 05.07.09, 03:20
      3 lata - czekalam az corka sama sie odstawi. Powodow kilka. Tak sie
      jakos sklada ze otoczona jestem kobietami, ktore dlugo karmily - np.
      moja sporo mlodsza ode mnie siostra byla karmiona 2,5 roku, wiec mi
      sie to opatrzylo i bylo to dla mnie normalne, wiekszosc moich
      kolezanek karmila tez dlugo - nie mniej niz 3 lata (dodam, ze nie
      mieszkam w Polsce, ale tez nie w kraju trzeciego swiata, tylko tzw.
      wysoko rozwinietym). Mialam zaufanie do dziecka i tego, ze jego
      organizm sam wie co i jak dlugo mu potrzeba.
      Karmienie nie bylo specjalnie meczace, powyzej 2 lat tylko rano i
      wieczorem, wiec zaden wysilek...

      Acha, nie robilam tego dla rozmiaru piersi, hehe. Powyzej 6 mies
      piersi sflaczaly mi do A/malego B. Po zakonczeniu karmienia wrocily
      do przedciazowego duzego B/malego C. Wygladaja doskonale (podczas
      karmienia wygladaly raczej smutno).
      • miruka Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 05.07.09, 08:03
        nie pzreszkadzają mi karmiące przy mnie mamy, a jednocześnie jest
        coś nie tak w karmieniu tak długo, sorki, ale to uczucie równie
        instynktowne jak samo karmienie, więc proszę się nie oburzać ...
        jakoś nie dałabym rady "rozmawiać" z dzieckiem o moim mleku, chyba
        nie, a poza tym nie wyobrażam sobie, żeby dziecko pamiętało że jadło
        z mojej piersi (no tak mam, nie bijcie) i jakoś bardzo się cieszę że
        nie pamiętają, mały ssak przeszedł w homo sapiens i niech tak
        zostanie, i tak jak dzięki Bogu nie pamięta porodu, to i siusiania w
        pieluchę i bycia nawet przez chwile z jej zawartością w majtach jak
        i karmienia nie musi pamiętać
        inna sprawa że chciałabym mieć więcej admiracji dla fizjologii, ale
        mam inne problemy wink
        • gabi683 Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 05.07.09, 08:55
          Mam troje dzieci kazde z Nich karmione do 10 miesięcy ,jakos sobie
          nie wybrazam dwulatka wiszacego na cycku.Nie nie nie nie jest to juz
          naturalne.Moj syn nie ma alergii natomiat moje dwie córki alergiczki
          jak diabli ,sporo chorowały wieku niemowlęcym a karmiłam piersia.
          • przeciwcialo Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 05.07.09, 09:05
            Moje pierwsze dziecko karmiłam 3 tyg. Drugie w wieku 6-7 miesiecy
            samo odstawiło sie od piersi. Trzecie karmiłam 10 miesiecy.
            najwiecej chorowało mi to najdłużej karmione. Najzdrowsze było i
            jest to butelkowe.
            • ciociacesia ciało 05.07.09, 09:39
              kochana ale w domu miałas dwóch przedszkolaków a pierwszy był sam na
              'królestwie'. zreszta o takich rzeczach mozna gadac tylko biorac pod uwage
              ogromne próby statystyczne, bo jednak rodzaj karmienia jest jedynie czynnikiem
              dodatkowym który nakłada sie na indywidualne predyspozycje dziecka i cała gore
              innych czynników. nie da sie sprwdzic czy twoje najmłodsze chorowałoby wiecej,
              mniej czy tak samo gdyby było na krowim mleku, ceteris paribus, ze tak zawieśniacze
              • przeciwcialo Re: ciało 05.07.09, 11:04
                Pierwsze za to mieszkało w akademiku gdzie nie tylko ja
                praktykowałam w szpitalach.
                • verdana Re: ciało 05.07.09, 13:06
                  Problem nie w dlugosci karmienia, ale w stosunku dlugo karmiacych
                  matek do tych niekarmiących, czy karmiacych krotko.
                  Owszem, mleko matki jest najzdrowsze dla dziecka. Rownie zdrowe i
                  wazne dla dziecka jest samopoczucie matki. Jesli matka nie chce
                  karmic lub nie karmi długo - to skłanianie jej do tego jest bez
                  sensu. Miałam tak z pierwszym dzieckiem - zaczęłam cieszyć się
                  macierzynstwem po zakonczeniu karmienia (ok. 4 miesiąca), a dziecko
                  automatycznie zrobilo się o niebo spokojniejsze. Ostatnie karmilam
                  sporo ponad rok, chociaz byl to dla mnie tylko obowiazek, ktorego
                  nie lubiłam.
                  Kolejny problem to odróznienie wlasnej satysfakcji z karmienia od
                  potrzeb dziecka. Sama satysfakcja, ze się karmi, radość, ze dziecko
                  ssie - to nie jest żaden argument za dlugim karmieniem. Argumenty
                  musza być wyłacznie po stronie dziecka.
                  I wreszcie cos, co mnie w niektorych wypadkach najbardziej niepokoi
                  w dlugim karmieniu. To tworzenie wiezi matka-dziecko własnie na tej
                  podstawie. Tymczasem więź z wlasnym2,5-3 latkiem powinna przechodzić
                  z fazy czysto biologicznej w fazę "intelektualna". Dziecko, które
                  ssie - nie moze w tym czasie pogadać z mamą, nie moze się z nią
                  pobawić, a czas mamy dla dziecka zazwyczaj nie jest nieograniczony.
                  • kropkacom Re: ciało 05.07.09, 13:11
                    > Problem nie w dlugosci karmienia, ale w stosunku dlugo karmiacych
                    > matek do tych niekarmiących, czy karmiacych krotko.

                    I na odwrót.

                    > z fazy czysto biologicznej w fazę "intelektualna". Dziecko, które
                    > ssie - nie moze w tym czasie pogadać z mamą, nie moze się z nią
                    > pobawić, a czas mamy dla dziecka zazwyczaj nie jest nieograniczony.

                    Nawet pięciolatek ma jeszcze potrzebę przytulenia się do matki, bliskości.
                    Rozmawiać i bawić można się równie dobrze potem.
                    • lisbeth25 Re: ciało 05.07.09, 13:46
                      Właśnie- przytulić się a nie bawić się sutkami.
                  • kammik Re: ciało 05.07.09, 14:07
                    Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam - mama przestająca karmić ze względu na swoje
                    samopoczucie jest ok, a mama kontynuująca karmienie ze względu na swoje
                    samopoczucie nie jest ok?

                    > Dziecko, które
                    > ssie - nie moze w tym czasie pogadać z mamą, nie moze się z nią
                    > pobawić, a czas mamy dla dziecka zazwyczaj nie jest nieograniczony.

                    Dziecko, które akurat pije mleko z kubka, sika na nocnik, je jabłko - tez nie
                    może się w tym czasie pobawić z mamą.
                    Po raz kolejny czytam, że dkp polega na całodobowym wiszeniu dziecka na piersi,
                    niezależnie od jego wieku. Jak wiadomo, jedyne, co ma dziecku do zaoferowania
                    mama długokarmiąca, to pierś. Wiele pamiętam z dzieciństwa mojego niespełna
                    czternastolatka (karmionego ponad dwa lata), ale jako żywo wspomnienia nie są
                    związane z karmieniem. Ale pewnie zastosowałam wyparcie.
                  • iwles Re: ciało 05.07.09, 14:09


                    > Dziecko, które
                    > ssie - nie moze w tym czasie pogadać z mamą


                    a dziecko, które ma buzię wypchana kanapką - może w tym samym czasie
                    pogadac ? Bo ja uczę, że z pełnymi ustami się nie rozmawia.
                  • ik_ecc Re: ciało 05.07.09, 14:31
                    verdana napisała:

                    > Problem nie w dlugosci karmienia, ale w stosunku dlugo karmiacych
                    > matek do tych niekarmiących, czy karmiacych krotko.

                    Zaplulam klawiature z radosci. Verdano, z calym szacunkiem jaki dla
                    Cibeie mam (a mam duzo), czy przyjrzalas sie dobrze temu watkowi?
                    (Nie mowie juz o watku lipcowej czy innych towarzyszacych). W tym
                    watku, na kazda odpowiedz NA TEMAT - czyli jak dlugo i dlaczego kto
                    karmil, pojawia sie przynajmniej kilka opowiedzi "och, jakie to
                    odrazajace i nienaturalne". Matki karmiace atakuje te niekarmiace???

                    > Tymczasem więź z wlasnym2,5-3 latkiem powinna przechodzić
                    > z fazy czysto biologicznej w fazę "intelektualna". Dziecko, które
                    > ssie - nie moze w tym czasie pogadać z mamą, nie moze się z nią
                    > pobawić, a czas mamy dla dziecka zazwyczaj nie jest nieograniczony.

                    Rece opadaja, ale rozumiem, ze to wszechobecna ignorancja... 2-3-
                    latka nie karmi sie tyle co 4-miesieczniaka. 2-3-latek "ciagnie"
                    przez minute, dwie, 2-3 razy na dzien. Nie wiecej niz 10 minut
                    dziennie. Nie wiem jak Ty, ale ja mojego 2-3-latka widzialam dluzej
                    niz 10 minut dziennie, wiec byl czas i na zabawe i na rozmowy.
                  • figrut Re: ciało 05.07.09, 14:40
                    verdana napisała:

                    > Problem nie w dlugosci karmienia, ale w stosunku dlugo karmiacych
                    > matek do tych niekarmiących, czy karmiacych krotko.
                    Verdano, pokaż mi proszę na emamie, czyli forum, gdzie przewijają się różne
                    tematy, tak wiele tematów linczujących postami matki karmiące butlą, a wtedy
                    może powiem, że stosunek jednych do drugich jest TAKI SAM - nie jest, ośmieszane
                    notorycznie są matki długo karmiące. Jest rzeczą zupełnie naturalną, że na forum
                    DKP będzie się pisać o zaletach długiego karmienia, na forum Karmienie Butelką
                    będzie się pisać o zaletach karmienia butelką, a na forum Rozgoryczeni będzie
                    się pisać o rozgoryczeniu właśnie. Takie są fora tematyczne, że ludzie starają
                    się trzymać tematu.
                    Argumenty
                    > musza być wyłacznie po stronie dziecka.
                    Nie zgodzę się z Tobą. Nie jestem cierpiętnicą i gdyby dziecko chciało z moich
                    piersi jeść dłużej niż trzy lata, to chyba tylko trwała utrata zdrowia
                    potrafiłaby mnie przy dłuższym karmieniu utrzymać. Nie karmiłabym wbrew sobie, a
                    w okolicach lat trzech moich dzieci nastąpiło u mnie coś na kształt
                    "psychicznego zmęczenia materiału". Nie był to wynik presji otoczenia pod którą
                    ugina się masa matek karmiących.
                    > I wreszcie cos, co mnie w niektorych wypadkach najbardziej niepokoi
                    > w dlugim karmieniu. To tworzenie wiezi matka-dziecko własnie na tej
                    > podstawie. Tymczasem więź z wlasnym2,5-3 latkiem powinna przechodzić
                    > z fazy czysto biologicznej w fazę "intelektualna". Dziecko, które
                    > ssie - nie moze w tym czasie pogadać z mamą, nie moze się z nią
                    > pobawić, a czas mamy dla dziecka zazwyczaj nie jest nieograniczony.
                    >
                    O tym mogłabyś chyba porozmawiać z moją 19 letnią córką, która mimo "zabierania"
                    podczas karmienia czasu na rozwój inteligencji, od przedszkola nie mieściła się
                    w normach rozwoju intelektualnego przedszkolaków. Zaskoczę Cię jeszcze. Moja
                    córa nie wstydzi się tego, że była tak długo karmiona piersią. Przy
                    jakichkolwiek dyskusjach o ewentualnym macierzyństwie z swoimi rówieśnikami
                    twierdzi, że swoje dziecko będzie karmiła piersią tak długo, jak ona sama była
                    karmiona. Dziewiętnastoletnia kobieta, to nie jest dziecko któremu można wpoić
                    swoje własne poglądy.
    • ivaz Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 05.07.09, 13:33
      Moja koleżanka karmiła swoją córkę do 4 lat, kiedys byłam u niej
      piłyśmy sobie kawkę, Olka przyleciała z podwórka, podwinęłą matce
      bluzke wyjełą sama sobie cyca i na stojącą possała olbrzymi sutek (w
      życiu takiego nie widziałam, nie wiem czy to fizjomomia czy od
      ssania), po chwili wytarła buzię rękawem i poleciała dalej się bawić
      za 10m minut była z powrotem i tak kilka razy. Nie powiem, że dla
      mnie był to przyjemny widok, to było niesmaczne, szybko wypiłam kawę
      pożegnałam się i wyszłam. Co innego niemowlę, a taka stara krowa
      przy cycu ble
      • kasiaaa80 Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 05.07.09, 14:11
        Film o osmiolatkach karmionych piersią- to jest oblesne!
    • ankh_morkpork Dla każdego długo co zupełnie co innego... 05.07.09, 14:12
      według moich osobistych odczuć karmienie 6 miesięcy to absolutne minimum, przez 1 rok i dłużej to powinien być standard, a długie karmienie to powyżej 2 lat. Nawet na forum DKP nie trafiłam na opis, że ktoś karmił jedno dziecko 4 lata czy dłużej. W większości odstawiają się przed 4 rokiem życia.

      Ja teraz karmię moje pierwsze dziecko od 15 miesięcy. Do pracy wróciłam na pełny etat gdy miało 10 miesięcy. Nie odciągałam i nie odciągam pokarmu - z moich piersi żaden laktator nic nie udoi, taki ich urok. Malec je moje mleko gdy jestem w domu, obecnie tylko 2 razy na dobę - rano i wieczorem.

      Karmię piersią bo chcę. Bo było to bardzo wygodne, gdy wybywaliśmy poza dom. Bo uważam, że jeśli mam taką możliwość, to lepiej dać dziecku oryginał niz podróbkę. Bo jest to zdrowe zarówno dla dziecka jak i dla mnie (błyskawiczny powrót do wagi sprzed ciąży bez żadnych diet, zmniejszenie ryzyka raka piersi i osteoporozy). Bo dziecko ma alergię pokarmową i lekarz alergolog zachęca do dłuższego karmienia - mleko matki wspiera układ trawienny dziecka w trakcie wprowadzania nowych pokarmów.

      Karmię, bo jak do tej pory przeszliśmy aż 2 choroby - przeziębienia. W ich trakcie maluch odmawiał jedzenia czegokolwiek, a nawet picia i jedyne, co tolerował, to mój pokarm. Tylko dzięki karmieniu piersią nie popadłam w histerię, że mi się odwodni i wyląduje w szpitalu. Acha - oba przeziębienia trwały krócej niż tydzień.

      Zawsze starałam się karmić w ustronnym miejscu, bez postronnych świadków, aby nie peszyć innych i sama nie czuć się skrępowana. Moje dziecko nie zdziera ze mnie bluzki w towarzystwie, nie domaga się karmienia publicznie. Takie rzeczy to kwestia po prostu kultury i dobrego wychowania, a nie długiego karmienia naturalnie jako takiego.

      Dużo czytałam o laktacji, żeby nie dać sobie robić wody z mózgu róznym "ekspertom" co to wiedzą najlepiej, czy mam wodniste mleko, czy nie, kiedy powinnam dawać rosołek z marchewką i inne tego typu bzdury.

      A lipcowa po prostu pobudza swoją chorobliwą wyobraźnię wyssanymi z palca bzdurami i stereotypami i o karmieniu naturalnym nie ma zielonego pojęcia. Rajcuje was tekst jaki ma w sygnaturce? Jest wyrwany z kontekstu w bardzo chamski sposób. Znajdźcie CAŁY ten post i przeczytajcie.
      • verdana Re: Dla każdego długo co zupełnie co innego... 05.07.09, 14:51
        narażę się.
        Uwazam, ze dziecko ok 2,5-3 lat karmione piersią ma niewlasciwy
        kontakt z matką. Dlaczego? Bo matka takiego dziecka musi byc zawsze.
        Nie może wyjechać na trzy dni. Nie moze wyjść na cały dzień. Matka
        jest zatem dziecku potrzebna i niezastapiona, także jako pokarm. Gdy
        wize częśc takich dlugo karmiących znajomych (mialam takie, a jakze)
        czesto mam wrażenie,z e ta więź z dzieckiem jest najsilniejsza, nie
        trzeba się starac o nawiązanie innych, nie opartych na biologii.
        dziecko w wielu wypadkach woli mame jako karmicielke niż mamę jako
        towarzystwo.

        A potem matka znika, razem z mlekiem na cale dnie, a dziecko ląduje
        w przedszkolu.


        I jesli, jak mowicie, dziecko ssie tylko krociutko, trzy razy
        dziennie - nie bardzo widze te korzysci zdrowotne.
        • kammik Re: Dla każdego długo co zupełnie co innego... 05.07.09, 15:03
          Nie narazisz się, tylko kolejny raz przeczytasz, ze nie masz pojecia, o czym
          piszesz. Mama karmiąca moze wyjechać na trzy dni, wyjść na cały dzień, zostawić
          dziecko z tatą, babcią, opiekunką. To nie noworodek, dla którego mama i pierś są
          całym światem.

          > czesto mam wrażenie, ze ta więź z dzieckiem jest najsilniejsza, nie
          > trzeba się starac o nawiązanie innych, nie opartych na biologii.

          A ja mam wrażenie, ze jest inaczej. Jakieś inne argumenty poza wrażeniami?

          > A potem matka znika, razem z mlekiem na cale dnie, a dziecko ląduje
          > w przedszkolu.

          No i?

          > I jesli, jak mowicie, dziecko ssie tylko krociutko, trzy razy
          > dziennie - nie bardzo widze te korzysci zdrowotne.

          Czy zdrowe jedzenie koniecznie trzeba mozolnie przeżuwać przez cały dzień? Igłę
          od strzykawki ze szczepionką wbijać osiem razy dziennie?
        • atenette Re: Dla każdego długo co zupełnie co innego... 05.07.09, 20:16
          Verdano masz zupełnie błędne wyobrażenie na ten temat. Nawet matka
          karmiąca niemowlę może wyjechać na 3 dni bez utraty laktacji, a co
          dopiero takiego 2-3 latka. Nie rozumiem skąd Twoje twierdzenie?
          Dlaczego, Twoim zdaniem, taka długokarmiąca matka nie może wyjść na
          cały dzień (ja wychodzę), albo wyjechać na trzy dni (koleżanka
          wyjeżdża na szkolenia)? Co to znaczy, że matka jest niezastopiąna
          jako pokarm? Nie trzeba się starać o nawiązanie innych więzi?? Że
          niby pierś (która w przypadku takiego dziecka jedzona jest 2-3 razy
          dziennie przez pare minut) zastępuje wszelkie relacje? Zupełnie nie
          rozumiem na jakiej podstawie wyciągasz takie wnioski.
          • gabi683 Re: Dla każdego długo co zupełnie co innego... 05.07.09, 20:21
            To skoro jestes tak aktywana i masz sporo wyjazdów wciskasz dziecku
            cycka skoro moze sie bez niego obyc.Bliskosc u 2 i 3 lataka mozna
            zupełnie inaczej nawiazac nie koniecznie dwac mu cyca.Dla mnie jest
            to nie estetyczne.
            • atenette Re: Dla każdego długo co zupełnie co innego... 05.07.09, 21:02
              Nie mam żadnych wyjazdów - nic takiego nie napisałam. Nie WCISKAM
              dziecku cycka i skoro nadal chętnie je, to znaczy, że jest mu
              jeszcze potrzebny (nie bez powodu WHO zaleca karmienie przynajmniej
              do 2 roku życia i nie bez powodu prawie wszytkie dzieci odstawiają
              się pomiędzy 2 a 3 rokiem życia). Bliskość ze swoim dzieckiem
              nawiązauje na tysiące różnych sposobów, karmienie piersią jest
              jednym z nich, ale to nie jest jedynym motywem karmienia.
              To, że dla Ciebie nie jest to estetyczne wogóle mnie nie obchodzi.
              Dla mnie nieestetyczne jest np. dziecko ze smoczkiem, czy niemowle
              karmione butelką, ale moja estetyka nie ma kompletnie nic do rzeczy.
              Swoją drogą gdzie wy widzicie tyle mam długo karmiących piersią, bo
              ja do tej pory, na własne oczy, widziałam w swoim życiu dwie - jedna
              karmiąca na spotkaniach mam karmiących, druga to moja bliska
              przyjaciółka karmiąca przy mnie.
      • gonia28b Re: Dla każdego długo co zupełnie co innego... 05.07.09, 21:17
        po raz kolejny widzę, że matki-polki to za chiny ludowe nie potrafią
        wychynąć nosa zza swoich karmiących cycków, a jedynie tylko to
        widzą...
        uczepią się jeszcze jakiej niejakiej lipcowej, która się
        napierdziela z tekstów zamieszczanych publicznie na forum - nie
        pochwalam tego, ale znając lipcową, szczerze się uśmiałam smile

        i po raz kolejny powtarzam:
        Nie zaprzeczam, ze karmienie piersią może być wygodne i
        fantastyczne - ale nie dla każdej kobity takie jest
        dla mnie było męczarnią, mimo, że bardzo chciałam karmić!!!!
        jestesmy różne i z tym się należy liczyć - ja akurat znacznie więcej
        mleka ściągałam laktatorem, aniżeli było w stanie wyssać z piersi
        bezpośrednio moje dziecko - "dziecko najlepszym laktatorem" - albo
        moje cycki do kitu, albo moje dziecko, cóż...
        więc tekst o tym, że wystarczy tylko chcieć jest dla mnie osobiście
        największą bzdurą, a o laktacji również czytałam bardzo dużo,
        więc nie tylko pojęcie mam, ale i jakieś tam doświadczenie.
        dalej: jestesmy różne i z tym się należy liczyć - ja akurat znacznie
        więcej mleka ściągałam laktatorem, aniżeli było w stanie wyssać z
        piersi bezpośrednio moje dziecko - "dziecko najlepszym laktatorem" -
        wychodzi na to, że albo moje cycki do kitu, albo moje dziecko, cóż...


        na dzień dzisiejszy uważam, ze wiedza o karmieniu naturalnym nie
        jest wystarczająca.
        W szczególności, że żyjemy w świecie cywilizowanym.
        Argument typu, że tak chciała natura jest po prostu skrajnym
        fanatyzmem.
        Natura owszem, może i tak chciała, ale wkroczyła 'niestety'
        cywilizacja. W świecie natury pośród zwierząd zdarza się, że matka
        nie jest w stanie wykarmić swojego potomstwa - młode zdychają z
        głodu. Czy wyobrażacie sobie, żeby w zgodzie z naturą umarło z głodu
        choćby jedno na ileś tam dziesiąt czy setek dzieci????
        Na szczęście więc żyjemy w świecie cywilizowanym - w odróżnieniu od
        innych ssaków i w odróżnieniu od innych ssaków, jesteśmy rozumni
        (przynajmniej z nazwywink) a jedną z wielu zdobyczy cywilizacji jest
        mleko modyfikowane, aktualnie znacznie lepsze jakościowo dla zdrowia
        i w ogóle niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu.
        Może zapytajcie się swoich mam czym były karmione, kiedy były same
        były małymi dziećmi?
        • shklarnia Re: Dla każdego długo co zupełnie co innego... 05.07.09, 22:21
          tak sobie czytam i jednak sporo się Was nazbierało mamy długo karmiące tongue_out bez
          przesady więc - nie jest to taka rzadkość - co raz więcej jest Was... również w
          moim środowisku..
          ale ..

          "sonix73 - karmię bo wierze w dobroczynny wpływ maminego mleka "

          to właśnie jest typowy przykład OPL
          i nie czujcie się takie poszkodowane :
          "Patologia to karmienie noworodka butlą ze sztucznym "mlekiem",
          jak widzę coś takiego to normalnie mam odruch wymiotny." by vienetta .

          normalnie pogratulować wiary tylko i wyłącznie w mleko matki. uncertain dla mnie robi
          się to chore .. wszystko ma swoje granice.
        • ankh_morkpork Założycielka wątku wyraziła zainteresowanie... 05.07.09, 22:58
          > matki-polki to za chiny ludowe nie potrafią
          > wychynąć nosa zza swoich karmiących cycków, a jedynie tylko to
          > widzą...

          motywacją matek karmiących naturalnie, a te jej odpowiadają. Podobnie jak lipcowa, rzucasz z palca wyssanymi stereotypami i złośliwościami. Jeśli nadmiar cycków wtym wątku Cię razi - poczytaj sobie inny.

          > Nie zaprzeczam, ze karmienie piersią może być wygodne i
          > fantastyczne - ale nie dla każdej kobity takie jest
          > dla mnie było męczarnią, mimo, że bardzo chciałam karmić!!!!

          Bardzo Ci współczuję, ze nie miałaś przy sobie nikogo kompetentnego, kto mógłby Ci pomóc w początkach karmienia. Ja miałam szczęście nie mieć problemów ani z techniką ssania u dziecka, ani z przystawianiem go do piersi. Może gdybym miała kłopoty na początku, też musiałabym przejść na butelkę.

          > na dzień dzisiejszy uważam, ze wiedza o karmieniu naturalnym nie
          > jest wystarczająca.

          Owszem, jest bardzo niewystarczajaca. Lekarze, nawet położne, pediatrzy nie mają często kompletnie pojęcia o laktacji i nie widzą niczego poza świętą siatką centylową. A ciotki, babcie, matki i teściowe same karmiły flachą, ale młodej matce trują: "dlaczego on tak długo ssie - nie najada się - masz za chude mleko, głodzisz dziecko - daj mu wreszcie butelkę". Ekspertki z bożej łaski - przykładów konkretnych jest mnogo na forum eksperckim Karmienie Piersią. I wiele kobiet, które mogłyby karmić z sukcesem, wątpi w swoje możliwości i kończy karmienie naturalne.

          > Na szczęście więc żyjemy w świecie cywilizowanym - w odróżnieniu od
          > innych ssaków i w odróżnieniu od innych ssaków, jesteśmy rozumni
          > (przynajmniej z nazwywink) a jedną z wielu zdobyczy cywilizacji jest
          > mleko modyfikowane,

          Zgadzam się, że mleko modyfikowane jest w wielu przypadkach naprawdę potrzebne. Np. w sytuacji, gdy dziecko ma tak dużą alergię, ze matka nie jest w stanie utrzymać zbyt restrykcyjnej diety. Wtedy przejście na pepti czy nutramigen jest jak najbardziej dobre dla obu stron. Ale to nie znaczy, że mamy wypiąć się tyłkiem na karmienie naturalne, bo nie jest wymysłem cywilizacji, tylko natury. Wiesz, dlaczego nasze matki karmiły sztucznie? Moja mi opowiedziała: na porodówce dzieci leżały osobno i były przynoszone mamie raz na 3 godziny, nie częściej, już nakarmione flachą. I wtedy i tylko wtedy matka miała szansę nakarmić dziecko piersią. No ale ono jużnie było głodne... Skoro tyle czytałaś o laktacji - chyba nic dalej tłumaczyć Ci nie muszę?
          • gonia28b Re: Założycielka wątku wyraziła zainteresowanie.. 05.07.09, 23:12
            > "dlaczego on tak długo ssie - nie najada się - masz za chude
            mleko, głodzisz dziecko - daj mu wreszcie butelkę". Ekspertki z
            bożej łaski - przykładów konkretnych jest mnogo na forum eksperckim
            Karmienie Piersią. I wiele kobiet, które mogłyby karmić z sukcesem,
            wątpi w swoje możliwości i kończy karmienie naturalne.

            są nie tylko kobiety, które mogłyby z powodzeniem karmić piersią,
            ale tego nie robią.
            są jeszcze kobiety, które naprawdę nie są w stanie.
            Albowiem byłam bardzo częstym gościemw poradni laktacyjnej.
            I nigdy od nikogo takich tekstów nie słyszałam o tym, ze mam za
            chude mleko, że się nie najada, czy tam coś...
            Mój synek nigdy ani razu nie opróżnił mojej piersi. W pierwszych
            dniach po porodzie nie raz sama w nocy, kiedy nie mogłam liczyć na
            pomoc żadnej nawet najlepszej położnej, całymi godzinami walczyłam
            nie zkarmienie, ale o to, żeby dziecko w ogóle się przystawiło.
            Nie mam nic do matek karmiących piersią, nawet bardzo długo, ale na
            litość boską apeluję o zrozumienie i nie wpieranie na
            siłę "życzliwych porad" po fakcie dlaczego się nie udało.
            Dziś słyszę od najbliższych "wtedy zrobiłaś wszystko co moglaś", ale
            do tej pory ryczę na myśl ile się wtedy namęczyłam i nacierpiałam.
            Bez sensu zupełnie. Nie było warto tak się męczyć, naprawdę.
    • wana Re: mamy i dzieci dlugodystansowe( karmienie pier 06.07.09, 13:00
      Dwa lata jedno i dwa lata drugie - jakoś w tym okresie same się
      odstawiły - było naturalnie i bez dramatów (wielki plus, że obyło
      się w obu przypadkach bez butelek ze smoczkami, bo oboje od razu
      zaakceptowali kubki niekapki).
      Czy to długo? Dla mnie w sam raz smile
Pełna wersja