alanis11
05.07.09, 16:44
Na moje nieszczęście mam bardzo wscibską matke,ktorej zainteresowanie zyciem
dorosłych dzieci staje sie lekko chore to typ który przychodzac z wizytą
zagląda do lodówki,obcesowo przepytuje ile mam na co wydaje i rozprawia o tym
z przypadkowymi ludzmi , potrafi np. wydzwaniac do mojej tesciowej i
przerabiac z nia temat naszych zarobkow wydatkow i innch kwestii, po prostu
beznadzieja. My jako samodzieli dorosli ludzie ( oboje pracujemy , maz ma
dodatkowa prace ,nikt nas nie utrzymuje a pomoc rodzicow konczy sie na kupnie
co jakis czas drobiazgu wnukowi czy zrobienie gołąbkow )nie mamy ochoty by
matki siedziały w naszym portwelu ,wiec przepytywanie konczy sie wymijającymi
odpowiedziami ,czego moja nie moze zdzierzyc i nie daje za wygrana, paranoja.
Ostatnio wplacilismy zaliczke na nowy samochod ( mamy jakies oszczednosci ,
maz był w zeszłym roku za granica -czesc na kredyt )w zwiazku z tym moja matka
nie daje mi zyc , wciaz mnie gnebi ze jak moglismy kupic nowy samochod ,
potrafi gledzic ze nas na niego nie stac ( nie wiedziec skad ma takie
informacje) za wszelka cene chce wiedziec ile mamy pieniedzy , ile kosztował
ile kredytu , chce znac szczegóły, nie spi po nocach wiec postanowiła
wyczarowac oszczednosci i dac nam teraz kilka tys. To jest chore ,nie wiadomo
jak postepowac z tego typu osobom, poradzcie.Ona zachwouje sie tak jakby nas
utrzymywała albo bylibysmy na garnuszku opieki społecznej wciaz nam sugeruje
ze nas na nic nie stac, a my mamy normalne zajecia w panstwowych firmach i
choc trudno jej sobie to wyobrazic mam na nogach buty za 700 zł tyle ze o tym
nie mowie, bo nie ma o czym i po co.Trudno wytrzymac takie zachowanie, co robic?