Największym wrogiem kobiety jest druga kobieta

08.07.09, 15:40
nie patriarchalny szef, który blokuje awans, nie przewodniczący partii, który blokuje 1. miejsce na liście wyborczej, tylko tępa "panienka z okienka" w urzędzie, w rejestracji w przychodni, na poczcie. Zasłania się przepisami albo daje wprost do zrozumienia, że ma cię gdzieś i załatwienie najprostszej sprawy zmienia w koszmar. Tak tylko wyżalić się chciałam, bo chyba od rana już zdążyłam się wypłakać.
    • nihiru Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 15:49
      ostatnio właśnie na ten temat rozmawiałam z mamą. wnioski miałyśmy takie, że
      "sprawę w okienku" łatwiej i szybciej załatwia się z mężczyzną (z powodów
      wymienionych wyżej), natomiast w pracy i w interesach lepiej nam się dogadać z
      kobietami, bo mają większe parcie na załatawienie sprawy a nie pokazywanie
      swojego ego.

      oczywiście, są to tylko uogólnienia i sama znam wyjątki od obu tych "reguł".
      • echtom Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 15:54
        Są wyjątki, ale dzisiaj pechowo trafiłam na same uogólnienia i nie załatwiłam dwóch ważnych spraw uncertain
        • nihiru Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 15:57
          domyślam się, że wątek się nie wziął z niebasmile

          ja ostatnio miałam niezłe przejścia z przedstawicielami firmy plus gsm. niby nie
          urzędnicy, ale olewcze podjeście dokładnie takie samo.
          zdaje się że będę musiała zmienić operatora (a tak mi się nie chce)
    • pan_i_wladca_mx Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 15:53
      plakac bo pani w okienku to zgorzkniała baba? zartujesz chyba, jakbyscie
      pracowaly w urzedzie to gwarantuje, ze po roku kazda by sie upodobniala do owej
      "baby".
      • nihiru Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 15:55
        hę? a kto płacze? ja tylko przedstawiam swoją opinię
      • hanalui Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 15:56
        pan_i_wladca_mx napisała:
        > jakbyscie
        > pracowaly w urzedzie to gwarantuje, ze po roku kazda by sie
        > upodobniala do owej "baby".

        Dokladnie tez tak mysle...chyba nie wiecie jak baby potrafia byc
        upierdliwe, zawsze milej mi sie wspolpracowalo z facetami...krotko,
        jasno i rzeczowo big_grin
      • kaliope3 Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 15:57
        Zdecydowanie się nie zgodzę, to też jest uogólnienie. Znam mnóstwo
        życzliwych i pomocnych kobiet pracujących w urzędzie znacznie dłużej
        niż rok. To nie miejsce pracy zmienia maentalnie, do tego trzeba już
        mieć jakies "odpowiednie"podłoże.
        A że się trafia czasem na taką osobę jak ww wspomniana,no
        cóż,współczuję i życzę powodzenia przy kolejnym podejściusmile
      • echtom Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 15:57
        Miła w tym urzędzie też się trafiła, ale niestety nie do jej stanowiska wypadł mój numerek sad Rozumiem ten mechanizm - przychodzi pewnie do pracy sporo młodych, życzliwie nastawionych do ludzi urzędniczek, ale starsze koleżanki szybko je uczą, że nie warto.
      • kropkacom Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 15:58
        > plakac bo pani w okienku to zgorzkniała baba?

        Oj, jak sprawa ważna i na wczoraj to można tylko płakać smileCiekawe ile takich pań
        zgorzkniałych siedzi na tym forum.
        • nanuk24 Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 22:54
          sadzac po niektorych postach to sporobig_grin
    • zlotarybka_1 Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 15:57
      a ja się zgadzam. Tyle, że nie trzeba aż do urzędu lecieć, wystarczy
      forum. Przykłady bezpodstawnego "napadania" i ośmieszania beż
      żadnego powodu można by przytaczać w nieskończoność. Nie wiem skąd
      tyle jadu w niektórych paniach. Na forum etata tego nie ma.
      • broceliande Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 15:58
        Mężczyźni są nastawieni na współpracę, kobiety na intrygi.
        • lillika Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 16:18
          broceliande napisała:

          > Mężczyźni są nastawieni na współpracę, kobiety na intrygi.
          big_grin i dlatego tłuką się po łbach na stadionach, z byle powodu
          wszczynają wojny, tworzą wojskowe fale i inne "atrakcje" byleby
          tylko drugiego zgnoić.
          • broceliande Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 16:35

            lillika napisała:


            big_grin i dlatego tłuką się po łbach na stadionach, z byle powodu
            > wszczynają wojny, tworzą wojskowe fale i inne "atrakcje" byleby
            > tylko drugiego zgnoić.

            Nie no, chodziło mi o etatę. Że tam nie ma takiego dowalania sobie.
            Masz rację z wojnami, ale to są wszystko jakieś wspólne coś: kibice,
            żołnierze, to są grupy.

            Ale raczej rzadko robią jakieś intrygi, nie?
            • paszczakowna1 Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 17:30
              > Ale raczej rzadko robią jakieś intrygi, nie?

              Z moich doświadczeń wynika, że wręcz przeciwnie. Specjaliści od wbijania kolegom
              noża w plecy to wszystko mężczyźni, kobiety działają bardziej jawnie. Może to
              jakieś zniewieściałe środowisko...
            • lillika Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 23:19
              broceliande napisała:

              > Nie no, chodziło mi o etatę. Że tam nie ma takiego dowalania sobie.
              Może dlatego, że tam mało kto pisze i z tego powodu nie ma szans na
              dowalanie. smile Na głównej stronie wątki z 20 maja. I z tego co widzę
              to 1/4 założona przez kobiety. smile

              ale to są wszystko jakieś wspólne coś: kibice,
              > żołnierze, to są grupy.
              Eeee, pamiętam dyskusje na CiP z okresu ciąży. Część kobiet chciała
              by personel w szpitalu zrezygnował z rutynowej epizjotomii, część
              wydrapałaby oczy pierwszej grupie aby przymus został, bo to przecież
              dla dobra kobiety...
              Część kobiet walczy o to, by kobiety były poważnie traktowane np. w
              zawodzie pilota samolotu, a część kobiet stoi na straży patriarchatu
              wychowując swoje córki na potulne żony.
              • broceliande Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 13:25
                Głupio mi, ale nie mam pojęcia, co to jest, zaraz sprawdzę.
                Niestety kobiety częściej chyba jeszcze stoją na straży
                patriarchatu, coś takiego w głowie mają, ciężko to wyrzucić.

                No dobra, mężczyźni walczą lub współpracują. Kobiety jakoś mniej.
                Moja koleżanka pracuje z samymi dziewczynami Te intrygi,
                dogadywanie, donosy do szefowej, szok po prostu.
        • deodyma Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 17:07
          z tym sie nie zgodze.
          moj maz pracuje z samymi chlopami i nie raz mowi, ze sa gorsi od
          babsmile
          zreszta sama znam na osiedlu kilku takich, co to wciaz knuja,
          intryguja, interesuja sie plotami...
          co najsmieszniejsze, to sa mlodzi ludzie, bedacy miedzy 25-40 rokiem
          zycia.
      • echtom Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 15:59
        wink
    • elf_15 Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 16:03
      Wtedy prosisz kierownika urzędu, przychodni, poczty. Jeśli sprawę da się
      załatwić, to zaraz będziesz ją miała załatwioną.

      A w ogóle co znaczy "zasłaniać się przepisami"? Pytam serio, nie rozumiem. Bo
      jeśli ktoś mówi: "takie są przepisy, musi Pani dostarczyć jeszcze jeden dokument
      X, żeby otrzymać dokument Y", to nie jest to zasłanianie się przepisami.
      • pitahaya1 Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 16:10
        elf_15 napisała:


        > A w ogóle co znaczy "zasłaniać się przepisami"? Pytam serio, nie rozumiem. Bo
        > jeśli ktoś mówi: "takie są przepisy, musi Pani dostarczyć jeszcze jeden dokumen
        > t
        > X, żeby otrzymać dokument Y", to nie jest to zasłanianie się przepisami.


        Może nie tyle przepisami co ich nieznajomością.
        Przykład: składam dokumenty w sądzie. obok w okienku składa je moja znajoma. Te
        same sprawy, te same dokumenty. Moja znajoma przez pomyłkę przyniosła kopię akt,
        ja mam oryginał. Składamy i wychodzimy. Za drzwiami pytam, czy jej tę kopię
        przyjęli. Wracam i pytam, czy i ja mogę złożyć kopię, właśnie oddałam im ostatni
        oryginał. Nie mogę. Dlaczego? Bo tak. Żadnego uzasadnienia, żadnego przepisu.

        Podobna sytuacja w US. W sumie mają już trzy moje odpisy aktu notarialnego. Za
        każdym razem oryginalnesmile)))W banku też oryginał.

        Wystarczy zapytać, na jakiej podstawie...i problem. Zdecydowana większość
        urzędników nie ma pojęcia ale na wszelki wypadek żąda wszystkiego co im do głowy
        przyjdzie.
      • echtom Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 16:14
        > A w ogóle co znaczy "zasłaniać się przepisami"?

        Są przepisy, które pozostawiają urzędnikowi możliwość interpretacji i od jego dobrej woli zależy, czy zinterpretuje je na korzyść czy niekorzyść petenta.
        • elf_15 Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 16:18
          Mogę prosić o jakiś przepis, który zostawia możliwość interpretacji?
          • echtom Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 16:31
            Np. paszport dziecka trochę sfatygowany po 9 latach można wymienić za normalną opłatą z powodu zmiany wyglądu dziecka albo za opłatą potrójną jako "zniszczony". Pytając w dwóch okienkach, dostałam dwie różne interpretacje, niestety, trafiłam do tego drugiego.
            • echtom Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 16:33
              Poza tym musiałabyś porozmawiać z moimi klientami, którym pani w urzędzie kazała zrobić jakąś poprawkę w tłumaczeniu, a potem trafiali do innego okienka w tym samym urzędzie i inna pani kazała im zmienić zupełnie co innego.
            • hanalui Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 16:51
              echtom napisała:

              > Np. paszport dziecka trochę sfatygowany po 9 latach można wymienić
              za normalną
              > opłatą z powodu zmiany wyglądu dziecka albo za opłatą potrójną
              jako "zniszczony
              > ". Pytając w dwóch okienkach, dostałam dwie różne interpretacje,
              niestety, traf
              > iłam do tego drugiego.

              A moze niepotrzebnie pytasz? Przychodzisz ze swoje znajomoscia
              przepisow i z tym co wiesz i zalatwiasz to stanowczo po twojemu.
              Jak dla mnie po 9 latach i jeszcze w przypadku dziecka oczywistym
              jest ze wyrabiasz nowy paszport a nie wymieniasz bo zniszczony, poza
              tym mozesz wyjezdzac na dluzej i potrzebujesz z dluzszym terminem
              waznosci niz rok. Jakos dziwnie ja moj wlasnie wymienialam bo termin
              jego waznosci mijal za rok, troche sie wtedy czekalo ok mies...i
              nikt mi problemu nie robil. Moze zwyczajnie za bardzo sie
              awanturujesz lub rzucasz i stad klody pod naogi i na zlosc ci
              robia big_grin
              • echtom Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 17:13
                Nie, byłam grzeczna, ale pani w okienku musiała pokazać, kto tu rządzi, i też miała do tego podstawę prawną.
                • hanalui Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 22:17
                  echtom napisała:

                  > Nie, byłam grzeczna, ale pani w okienku musiała pokazać, kto tu
                  rządzi, i też m
                  > iała do tego podstawę prawną.

                  Sorry, skoro postepowala zgodnie z przepisami, prawem i wymaganiami
                  to co ty chcesz? Dlaczego malaby d...nadstawiac dla jakiejs obcej
                  baby ktora jej moze w kazdej chwili kolo tylka zrobic jak zechce?
                  Nie kazdy ma ochote ryzykowac dla jakiejs paniusi bo ona
                  nieprzygotowana przychodzi.
                  Postaw se w jej sytuacji...ryzykowalabys swoja premie dla jakiejs
                  obcej baby zeby sie pani nie obrazila ze ty sumiennie wykonujesz
                  sowje obowiazki????
                  • echtom Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 22:27
                    Parę godzin temu jakoś inaczej pisałaś, ale ok. Co do mnie - tak, poszłabym na rękę petentowi, gdyby załatwienie sprawy zależało od m o j e j interpretacji przepisów, czyli miałabym podstawę prawną na oba warianty. 100.000 z kasy na piękne oczy bym nie wypłaciła - sama zresztą też bym tego od kasjerki nie wymagała wink Podobnie zachodzę w głowę, co tej babie z ośrodka szkodziło podać przez telefon pesel, tzn. kto potencjalnie mógłby zrobić zły użytek z peselu 14-letniej dziewczynki.
                    • ib_k Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 07:38
                      Podobnie zachodzę w głowę, co tej babie z ośrodka szkodziło podać przez te
                      > lefon pesel,

                      szkodziło bardzo dużo, przede wszystkim dlaczego miałaby robić ci tę grzeczność? zna cię, jest twoją koleżanką? to nie jest zakres jej pracy!! ona jest od rejestrowania chorych którzy stoją jej nad głową i czekają aż poda przez telefon jakiś numer babie?

                      no zastanów się! czy nie byłabyś zła czekając w kolejce do lekarza gdyby rejestratorka zajmowała się prywatnymi sprawami?
                      • echtom Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 08:18
                        To nie była prywatna sprawa - nie dzwoniłam, żeby się z nią
                        umówić na kawę, tylko prosiłam o podanie urzędowej informacji,
                        której odszukanie zajęłoby jej 30 sekund. Jakoś nie było jej szkoda
                        czasu, by przez kilka minut przekonywać mnie, że nie może tego
                        zrobić. Jasne, nikt mnie tam nie zna - jestem pacjentką tej
                        przychodni od 45 lat, a moje dzieci od kilkunastu. Czytając Twoje
                        agresywne wypowiedzi w tym wątku i poprzednim o urlopach
                        nauczycielskich zaczynam podejrzewać, że sama jesteś taką
                        urzędniczką, która czerpie perwersyjną satysfakcję z rzucania kłód
                        pod nogi petentom.
                        • myga Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 09:28
                          Naprawde dziwie sie, ze prosisz obca osobe o podanie peselu TWOJEGO dziecka.
                          Tym bardziej, ze juz nie pierwszy raz. Poza tym pani z urzedu nie ma prawa
                          przekazywac takich informacji telefonicznie, albowiem to sa dane podlegajace
                          ochronie zgodnie z ustawa o ochronie danych osobowych.
                          • echtom Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 10:20
                            Nie "obcą osobę", tylko rejestratorkę z ośrodka, która z urzędu ma
                            dostęp do tej informacji. A tamten "pierwszy raz" był w innej
                            przychodni i nikt nie robił mi trudności.
                            • hanalui Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 10:35
                              echtom napisała:

                              > Nie "obcą osobę", tylko rejestratorkę z ośrodka, która z urzędu ma
                              > dostęp do tej informacji. A tamten "pierwszy raz" był w innej
                              > przychodni i nikt nie robił mi trudności.

                              Mam cicha nadzieje ze nie jestes zadna urzedniczka i nie masz
                              dostepu do zadnych chronionych danych bo dzieki takim "uprzejmym"
                              osobom jak ty oraz paniom ktore nie robia trudnosci bo sa durne i
                              nie znaja przepisow pojawiaja sie wszelkiego rodzaju scamy -
                              podrabianie kart, dokumentow, "lewe" kredyty, "lewe" glosy itp
                              wianki.
                              Zrobilabym niezla burde z wycieczka do przelozonych owego osrodka
                              gdybym sie dowiedzila ze ot tak podaja moje dane czy mojego dziecka
                              przez tel nie wiadomo komu
                              • zlotarybka_1 Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 10:43
                                hanalui napisała:
                                > Mam cicha nadzieje ze nie jestes zadna urzedniczka i nie masz
                                > dostepu do zadnych chronionych danych bo dzieki takim "uprzejmym"
                                > osobom jak ty oraz paniom ktore nie robia trudnosci bo sa durne i
                                > nie znaja przepisow pojawiaja sie wszelkiego rodzaju scamy -
                                > podrabianie kart, dokumentow, "lewe" kredyty, "lewe" glosy itp
                                > wianki.

                                zastanawiam się tylko (naprawdę - nie złośliwie) w jaki sposób
                                możliwe jest podrobienie karty czy dokumentu tylko na podstawie nr
                                Pesel. A już nie bardzo wyobrażam sobie, że podaję lewy numer i
                                dostaję kredyt na kogoś obcego. Na tej zasadzie możnaby wszystko
                                zdziałać o wiele prościej - po prostu taki numer wymyślić.
                                Załatwiałam już w życiu wiele spraw i nigdy sam numer nie wystarczył.
                                • hanalui Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 10:59
                                  zlotarybka_1 napisała:
                                  > zastanawiam się tylko (naprawdę - nie złośliwie) w jaki sposób
                                  > możliwe jest podrobienie karty czy dokumentu tylko na podstawie nr
                                  > Pesel. A już nie bardzo wyobrażam sobie, że podaję lewy numer i
                                  > dostaję kredyt na kogoś obcego. Na tej zasadzie możnaby wszystko
                                  > zdziałać o wiele prościej - po prostu taki numer wymyślić.
                                  > Załatwiałam już w życiu wiele spraw i nigdy sam numer nie
                                  wystarczył.

                                  No ja tez nie wiem, bo nie z tej branzy jestem big_grin, ale jestem w
                                  stanie sobie wyobrazic ze dzis ktos dowie sie pesel, jutro adres,
                                  potem inne dane dzieki "uprzejmosci". Potem inna uprzejmosc w innym
                                  urzedzie i tak sie to kreci.

                                  Odnosnie peselu...moje dziecko dlugo go nie mialo bo nie bylo
                                  zameldowane a bez tego nie mozna wyrobic ot tak. Bedac w PL gdybym
                                  go miala, nawet cudzy dziecinny pesel, leki moglabym wykupic ze
                                  znizka, tak musialam placic 100%. TO tylko taki drobiazg jak
                                  dziecinny pesel moze byc wykorzystany smile
                                  • echtom Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 11:10
                                    > dzis ktos dowie sie pesel, jutro adres,

                                    Hmm, byłoby dziwne, gdyby matka nie znała własnego adresu.
                                    • myga Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 11:23
                                      echtom napisała:

                                      > Hmm, byłoby dziwne, gdyby matka nie znała własnego adresu.
                                      ________
                                      Dlamnie dziwne, ze matka nie zna peseli swoich dzieci, tym bardziejh wybierajac
                                      sie do urzedu, tym bardziej majacjuz doswiadczenie, ze musiala prosic
                                      telefonicznie kogos obcego o podanie pesela dziecka. To takie trudne zanotowac w
                                      notesie i miec przy sobie pare waznych numerow typu pesel, nr dowodu nip itd?
                                      Najlatwiej miec pretensje do wszystkich, lecz nie do wlasnej beztroski.
                                      • zlotarybka_1 echtom - Twoja teoria potwierdzona!!! 09.07.09, 11:42
                                        No i mamy dowód słuszności teorii zawartej w tytule wątku. Ktoś
                                        doprowadził Cię do łez, wróciłaś z urzędu zdenerwowana i czego się
                                        dowiadujemy? Dowiadujemy się że jesteś:

                                        nieprzygotowaną paniusią
                                        zdesperowaną mamuśką, na którą wrzeszczy ex,
                                        osobą ogólnie beztroską
                                        a w ogóle skoro urzędniczka trzymała się litery prawa i nie chciała
                                        nagiąć przepisów na Twoją korzyść to pewnie upierdliwa, szukająca
                                        dziury w całym byłaś.

                                        I to wszystko dziewczyny napisały pewnie w imię sławnej solidarności
                                        jajników.

                                        Ja akurat numery swoje i rodziny noszę w portfelu, ale zdarza mi się
                                        zapominać o innych rzeczach, zdarza się, że mąż na mnie za to
                                        krzyczy (chociaż równie dobrze mógłby on o tym pamiętać), zdarza
                                        się, że na ten sam brak jedna urzędniczka przymknie oko, inna się
                                        uczepi.
                                        Dobrze, że chociaż inne ematki są zawsze takie skrupulatne i
                                        przygotowane na każdą ewentualność. No i dlatego nie mają żadnych
                                        problemów w urzędach.
                                        • echtom Re: echtom - Twoja teoria potwierdzona!!! 09.07.09, 12:06
                                          wink
                                      • echtom Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 12:13
                                        > Dlamnie dziwne, ze matka nie zna peseli swoich dzieci,

                                        Na pamięć to nie każdy swój własny zna wink

                                        Tamto "doświadczenie" było jednorazowe sprzed 10 lat, generalnie
                                        peseli dzieci potrzebuję bardzo rzadko. Pisałam już, że miałam
                                        paszport młodej i numerki przy dacie urodzenia błędnie
                                        zinterpretowałam jako pesel. Miałam numery zanotowane w poprzednim
                                        notesie, pechowo nie przepisałam do nowego. Ot, beztroska jestem, a
                                        przecież trzeba być czujnym w świecie, w którym nie można liczyć na
                                        ludzką życzliwość.
                              • echtom Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 10:44
                                > Mam cicha nadzieje ze nie jestes zadna urzedniczka i nie masz
                                > dostepu do zadnych chronionych danych

                                Uspokoję Cię - nie jestem i nie mam.
                        • ib_k Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 11:15
                          echtom napisała:
                          Czytając Twoje
                          > agresywne wypowiedzi w tym wątku i poprzednim o urlopach
                          > nauczycielskich

                          mylisz się, to nie jest agresja tylko rzeczowość, nie lubię jojczenia i oczekiwania od ludzi że zrobią coś, co nie należy do ich obowiązku i kompetencji(rejstratorka nie ma prawa ujawniać obcej-niezweryfikowanej osobie czyjkolwiek pesel czy inną informację o tej osobie przez telefon!!nawet jak dzwoni zdesperowana mamuśka na którą wrzeszczy ex mąż), lub udających że nie mają przywilejów, mimo że wszyscy w około widzą coś innego
                    • hanalui Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 10:27
                      echtom napisała:

                      > Parę godzin temu jakoś inaczej pisałaś, ale ok. Co do mnie - tak,
                      poszłabym na
                      > rękę petentowi, gdyby załatwienie sprawy zależało od m o j e j
                      interpretacji
                      > przepisów, czyli miałabym podstawę prawną na oba warianty.

                      NIe kochaniutka...nie pisalam inaczej, to ty sobie to tak
                      zinterpretowalas. Przepisy sa przepisami i nalezy sie ich trzymac,
                      uprzejmosc mozna zrobic w granicach rozsadku, dla kogos koga sie
                      zna, kto byl w danym urzedzie wiele razy i np wroci by doniesc
                      odpowiednie papiery. O takim pojsciu na reke myslalam.
                      Dane mi bylo pracowac z roznymi przepisami, w obsludze klienta i nie
                      przypominam sobie by mozna sobie bylo dwojako interpretowac
                      przepisy. Jak trzeba bylo miec oryginal to trzeba bylo miec, jak
                      trzeba bylo byc z mezem to trzeba bylo i kropka.

                      > Podobnie zachodzę w głowę, co tej babie z ośrodka szkodziło podać
                      > przez te
                      > lefon pesel, tzn. kto potencjalnie mógłby zrobić zły użytek z
                      peselu 14-letniej
                      > dziewczynki.

                      Zyczylabys sobie zeby twoja sasiadka znala pesel twojego dziecka i
                      wykorzystala go do jakiegos scamu np wyrobienia "lewego" paszportu?
                      Slyszala o ochronie danych osobowych? I czemu nie zadzwonilas do
                      domu, do meza, babci, corki by ci ten nr podala, 14 latka chyba umie
                      czytac?


                      • echtom Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 10:43
                        > I czemu nie zadzwonilas do domu, do meza, babci, corki by ci ten
                        nr podala, 14 latka chyba umie czytac?

                        Mąż i 14-latka byli ze mną, w domu nie było osoby, która mogłaby to
                        podać - to chyba oczywiste, że inaczej zadzwoniłabym do domu.

                        > nie przypominam sobie by mozna sobie bylo dwojako interpretowac
                        > przepisy.

                        Mam często do czynienia z rejestracją zagranicznych samochodów i
                        zapewniam Cię, że wydziały komunikacji w różnych miastach mają w tej
                        sprawie różne wymagania.
        • hanalui Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 16:57
          echtom napisała:

          > > A w ogóle co znaczy "zasłaniać się przepisami"?
          >
          > Są przepisy, które pozostawiają urzędnikowi możliwość
          interpretacji i od jego d
          > obrej woli zależy, czy zinterpretuje je na korzyść czy niekorzyść
          petenta.

          I w przypadku milych, grzecznych i zorientowanych klientow czy
          petentow mozna czasem cos nawet nagiac na ich korzysc, na cos
          przymknac oko. W przypadku upierdliwcow szukajacych dziury w calym
          rodzi sie obawa ze bedzie sie czepiac, robic problemy, ze moze isc
          ze skarga nawet niesluszna wyzej wiec lepiej ostroznie trzymac sie
          litery prawa i ani na krok nie ustepowac.
          • echtom Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 17:17
            > I w przypadku milych, grzecznych i zorientowanych klientow czy
            > petentow mozna czasem cos nawet nagiac na ich korzysc, na cos
            > przymknac oko.

            I dlatego pani w okienku X powiedziała, że tak zrobi, jeśli do niej trafię. Niestety, omsknęło się o jeden numer i trafiłam do okienka Y.
            • echtom cd 08.07.09, 17:24
              Poddałam się i już byłam gotowa zapłacić ten haracz, kiedy okazało się, że na starym paszporcie nie ma peselu młodej. Zadzwoniłam do rejonowej przychodni, żeby mi podali (bo kiedyś już tak zrobiłam), a pani w rejestracji zaparła się, że nie poda. Wtedy eks zaczął na mnie wrzeszczeć, że ma dość i spieszy się do pracy, poryczałam się i też pojechałam do swojej. Trudno, albo puszczą młodą na ten podniszczony 9-letni paszport, albo trafi na tępego pogranicznika, który odeśle ją do domu.
              • ib_k Re: cd 08.07.09, 17:31
                albo trafi na tępego pogranicznika, który odeśl
                > e ją do domu.

                i będzie miał do tego niewątpliwie podstawę prawną w przeciwieństwie do twojego eksa
                swoją drogą to twój błąd że byłaś nieprzygotowana i przyszłaś bez wiedzy co właściwie chcesz zrobić a nie pani z okienka
                • echtom Re: cd 08.07.09, 18:12
                  > swoją drogą to twój błąd że byłaś nieprzygotowana i przyszłaś bez wiedzy co właściwie chcesz zrobić

                  Przed przyjściem przestudiowałam przepisy. A z peselem rzeczywiście dałam się zrobić - po prostu nie przyszło mi do głowy, że na dokumencie tożsamości (stary paszport) nie ma tak podstawowej informacji jak pesel. Zobaczyłam na dole kod z datą urodzenia i jakimiś cyferkami i byłam święcie przekonana, że to właśnie pesel.
              • sanciasancia Re: cd 09.07.09, 09:42
                I bardzo dobrze, że Ci nie podała PESELu. Przecież taki telefon mógł zrobić
                każdy i wejść w posiadanie dość poufnych danych, które potem można wykorzystać
                np. w banku, podszywając się pod Twoją córkę.
                Zresztą jest to zapewne złamianie ustawy o ochronie danych osobowych.
                • echtom Re: cd 09.07.09, 10:14
                  które potem można wykorzystać
                  > np. w banku, podszywając się pod Twoją córkę.
                  >

                  Tiaa, i dobrałby się do milionowej lokaty i odsetek od kapitału 14-
                  latki tongue_out Rozumiem zastrzeżenia dotyczące podania peselu osoby
                  dorosłej, ale odmowę w przypadku dziecka właśnie uważam za przykład
                  zasłaniania się przepisami. Wystarczyło sprawdzić parę szczegółów
                  identyfikacyjnych. Zresztą już po ptokach i albo młoda normalnie
                  pojedzie, albo będą jaja.
                  • sanciasancia Re: cd 09.07.09, 10:56
                    I wziąłby milionowy kredyt na firmę krzak, jak dziecko byłoby dorosłe.
                    Jaką masz gwarancję, że ktoś tych danych nie wykorzysta za kilka lat?
                    > Wystarczyło sprawdzić parę szczegółów
                    > identyfikacyjnych.
                    Przede wszystkim Twój dowód osobisty. Trochę trudno przez telefon.
                    • echtom Re: cd 09.07.09, 11:14
                      > Jaką masz gwarancję, że ktoś tych danych nie wykorzysta za kilka
                      lat?

                      Sporo osób ma legalny dostęp do tych danych mojego dziecka. Na tej
                      zasadzie pani sekretarka z jej pierwszej podstawówki może po 10
                      latach podać ten pesel swojemu kochankowi i kto skojarzy źródło
                      przecieku?
                      • hanalui Re: cd 09.07.09, 12:16
                        echtom napisała:
                        > Sporo osób ma legalny dostęp do tych danych mojego dziecka.

                        No tak...pani w banku ma legalny dostep do twojej karty kredytowej,
                        lekarz ma legalny dostep do karty twojego zdrowia i tego czy nie
                        masz jakiegos syfa, a inna instytucja czy masz dlugi i czy jestes
                        potencjalnym wiarygodnym kredytobiorca ale to nie znaczy ze te osoby
                        co maja taki legalny dostep szastaja tymi danymi na lewo i prawo,
                        udzielaja komu sie zamarzy informacji tel dotyczacych owych danych
                        tylko dlatego ze ktos sie przedstawia jako mama, czy ktos o takim
                        nazwisku
                        • echtom Re: cd 09.07.09, 12:31
                          No i dobrze. Pani z rejestracji śpi spokojnie, bo stanęła niezłomnie
                          na straży ustawy, i g...o ją obchodzi, że zawaliłam przez to ważną
                          sprawę. Pani na poczcie, która o 14.55 odmówiła dorzucenia ważnego
                          priorytetu do rozpoczętej przed czasem odprawy, nie nagięłaby
                          wprawdzie żadnego przepisu, ale powiedziała mi w oczy, że nie będzie
                          nigdzie lecieć. I słusznie, najlepiej nic nie musieć, mieć wszystko
                          w d..., a potem siedzą takie panie i narzekają, że wszystko w tym
                          kraju źle funkcjonuje.
                          • myga Re: cd 09.07.09, 12:49
                            echtom napisała:

                            > No i dobrze. Pani z rejestracji śpi spokojnie, bo stanęła niezłomnie
                            > na straży ustawy, i g...o ją obchodzi, że zawaliłam przez to ważną
                            > sprawę.
                            __________
                            Dlaczego pani ma spac niespokojnie? To przez siebie zawalilas te wazna sprawe,
                            nie przez nia. Tak trudno przyjac to do wiadomosci? Ze to wylacznie twoja wina?
                            Chociaz zawsze latwiej zniesc, ze to inni sa zli, a my w porzadku.
                            • echtom Re: cd 09.07.09, 12:54
                              Dla pewnych ludzi jest oczywiste, że człowiek, który popełnił błąd,
                              nie ma prawa do żadnej pomocy i szansy na jego naprawienie. A w
                              ogóle to najlepiej jeszcze mu dokopać wink
                              • sanciasancia Strasznie jesteś roszczeniowa 09.07.09, 13:08
                                Nie możesz wymagać od ludzi, żeby łamali prawo, po to by Ci pomóc w drobnych
                                sprawach.
                          • sanciasancia Re: cd 09.07.09, 13:04
                            > No i dobrze. Pani z rejestracji śpi spokojnie, bo stanęła niezłomnie
                            > na straży ustawy, i g...o ją obchodzi, że zawaliłam przez to ważną
                            > sprawę.
                            Owszem, śpi spokojnie, bo wie, że nie beknie za to, że podała nie wiadomo komu
                            czyjeś dane osobowe. I naprawdę pomaganie Tobie, bo nie masz przy sobie danych
                            dziecka nie należy do jej obowiązków słuzbowych. Powiem więcej, a raczej
                            napiszę, to że Ci tych danych nie podała jest właśnie świadectwem, że coś w tym
                            kraju funkcjonuje dobrze. GIODO też się z tego cieszy.
                            Sorki, echtom, ale w tej sprawie sama jesteś sobie winna i nie masz co złościć
                            się na rejestratorkę. Powinnaś raczej być zadowolona, że jest nie kłapie dziobem
                            na prawo i lewo PESELami pacjentów.

                            Co do pani na poczcie, to przecież ma jakiegoś zwierzchnika, zawsze można z nim
                            porozmawiać.
                            • echtom Re: cd 09.07.09, 13:39
                              > Co do pani na poczcie, to przecież ma jakiegoś zwierzchnika,
                              zawsze można z nim porozmawiać.

                              Po co? Przecież nie miała obowiązku gdzieś tam "lecieć" tylko
                              dlatego, że ktoś parę minut wcześniej odprawę zaczął.
                          • angazetka Re: cd 09.07.09, 14:41
                            > No i dobrze. Pani z rejestracji śpi spokojnie, bo stanęła
                            niezłomnie na straży ustawy (...) a potem siedzą takie panie i
                            narzekają, że wszystko w tym kraju źle funkcjonuje.

                            Pewnie, gdyby wszyscy urzędnicy dla kaprysu petenta łamali przepisy,
                            to Polska byłaby krajem mlekiem i miodem płynącym. Oczekujesz nie
                            wiadomo czego, a prawda jest taka, że powinnaś mieć ten PESEL ze
                            sobą.
                            • paszczakowna1 Re: cd 09.07.09, 14:55
                              Może ja jakaś tępa jestem, ale po co w ogóle echtom miała znać ten PESEL? Czy w
                              biurze paszportowym nie mają dostępu do baz danych, które pozwoliłyby odszukać
                              PESEL po imieniu, nazwisku, i dacie urodzenia? A jeśli nie, to dlaczego nie mają?
                              • echtom Re: cd 09.07.09, 15:48
                                Nie do mnie pytanie. Pani stwierdziła, że bez peselu nie może zalogować się do systemu. Tak samo nie pytaj mnie, dlaczego żądają peselu przy składaniu wniosku, a nie umieszczają go na dokumencie stwierdzającym tożsamość, jakim jest paszport. Ale jak mi ktoś powiedział: "Nie doszukuj się w tym logiki, bo w tym logiki nie ma." W mojej dyletanckiej głowie niestety jest i dlatego wpakowałam się w kłopoty. Gdybym naiwnie i logicznie nie wierzyła, że na dokumencie tożsamości musi być pesel, wzięłabym książeczkę zdrowia.
                            • echtom Re: cd 09.07.09, 19:22
                              Możesz się pośmiać, ale rzeczywiście brakuje mi przyjaznej publicznej przestrzeni, w której ludzie się znają i nie traktują innych jak potencjalnych przestępców. Chyba za długo mieszkałam na wsi smile Pomijając frustrację z powodu niezałatwionej sprawy, personalnie mnie zabolało, że dla pani w miejskiej przychodni, do której należę od 45 lat, jestem "nie wiadomo kim".
                              • hanalui Re: cd 09.07.09, 23:14
                                echtom napisała:
                                > Chyba za długo mieszkałam na wsi smile personalnie mnie zabolało, że
                                > dla pani w miejskiej przychodni, do
                                > której należę od 45 lat, jestem "nie wiadomo kim".

                                Chyba tak, masz syndrom wiejskiej miesciny gdzie kazdy kazdego znal,
                                kazdy o kazdym wszystko wiedzial i jak Bronek se kichnal u siebi w
                                chalupie to Zenek z drugiego konca wioski mowil mu "na zdrowie" big_grin
    • setia Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 16:17
      myślę, że to często zależy od poziomu sfrustrowania pracą; na mojej poczcie na
      przykład najbardziej nieprzyjemny, olewający, powolny, odpychający po prostu,
      jest facet. kobietki: szybkie, zorganizowane, uprzejme. ale fakt, nie raz miałam
      do czynienia z okropnymi babolami, które nagle zmieniały się nie do poznania
      kiedy podchodził do nich mężczyzna.
      • echtom "Ja panu poobklejam" 20.07.09, 11:11
        Godzina 7.40, stoję na poczcie, żeby kupić znaczek na priorytet, w
        kolejce 10 osób, 1 okienko otwarte. Ok, dzwonię do pracy, że się
        spóźnię i staram się wziąć na luz. Dwie osoby przede mną biznesmen
        przystojniak ze stertą listów do wysłania. Kupuje znaczki i
        mówi: "To ja już poobklejam." Miła pani w okienku: "Ja panu
        poobklejam." Zawał normalnie, ale cóż, nie mam nic do gadania. Na
        szczęście po 5 minutach otworzyło się łaskawie drugie okienko. Zanim
        wyszłam z poczty, pani w tym drugim zdążyła obsłużyć 4 osoby, a
        tamta od kwadransa obklejała.
    • deodyma Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 17:00
      czy ja wiem...
      nie spotkalam sie jeszcze nigdy z lekcewazeniem w urzedach ze
      strony kobiet.
      na ogol sa mile, pomocne, usmiechniete ,ale mnie tez zalezy na
      szybkim zalatwieniu sprawy, z ktora tam przychodze, wiec duzo czasu
      takiej babce nie zajmujesmile
      zreszta gdziekolwiek nie pojde, to slysze, ze jestem konkretna,
      zdecydowana i naleze do tych nielicznych osob, ktore nie zawracaja
      glowy pie...mi.
      natomiast ja sama do takiej roboty bym sie po prostu nie nadawala,
      wszak jestem zbyt niecierpliwa i za bardzo wybuchowa.
      • embeel Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 08.07.09, 17:42
        ja się przygotowuję merytorycznie na wyprawę do urzędu no a na miejscu stosuje
        metodę 'kota ze Szreka' mimo, że z natury pyskata jestem, ale są granice.
        Zazwyczaj działa, zarówno na męską jak i na żeńską wersję. Francuskie urzędasy
        chyba są jednak trochę milsze niż polskie, poziom niekompetencji (różne info w
        zależności od interlokutora) taki sam jak w PL.
        • phantomka Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 00:01
          Odnosnie pan z urzedow, to zauwazam zupelnie cos innego. Poniewaz
          ostatnimi czasy czesto bywam w roznych urzedach, to jakies
          rozeznanie mam i stwierdzilam nawet, ze chyba dostaly odgorny nakaz
          bycia milym, bo juz nie raz bylam mocno zaskoczona zaangazowaniem i
          kultura obslugujacych mnie pan. A o to niestety wczesniej bylo
          trudno.
          • czar_bajry Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 00:10
            Co racja to racjasmile do załatwienia spraw z "panienką z okienka" wysyłam męża a
            sama załatwiam z facetami oczywiście nie jest to regułą , spotkałam się już parę
            razy z tym że jak małżonek załatwiał coś np. w rejestracji i nie daj boże
            podeszłam to nagle 1000 problemów się ujawniało - chyba fluidy jakieś złe latają
            nad moją głowątongue_out
            • ipola Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 08:39
              Codziennie mam do czynienia z interesantami, od wielu lat, a nigdy nie zdarzyło
              mi się być wobec kogoś nieuprzejmą, czy niecierpliwą, bez względu na moje
              samopoczucie, czy moje problemy, bo przecież tych ludzi one nie obchodzą.
              Przychodzą załatwić swoje ważne sprawy i należy im się uwaga i pomoc. Pracuję z
              samymi mężczyznami i bardzo sobie chwalę tę współpracę. Kiedyś od częstego
              interesanta usłyszałam, że jestem najbardziej miłą kobietą, jaką spotkał
              (chodziło pewnie o urzędy). To był bardzo miły komplement. I powiem jedno z
              doświadczenia: wszystko zależy od człowieka. Jeżeli tylko wykaże dobrą wolę
              można załatwić wszystko.
              • echtom Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 09:02
                > wszystko zależy od człowieka. Jeżeli tylko wykaże dobrą wolę
                > można załatwić wszystko.

                Otóż to. I nie zawsze wymaga to dodatkowego nakładu czasu i pracy.
                • angazetka Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 09:10
                  Ale to dotyczy obu stron interakcji... smile
          • zlotarybka_1 Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 10:02
            phantomka napisała:

            > Odnosnie pan z urzedow, to zauwazam zupelnie cos innego. Poniewaz
            > ostatnimi czasy czesto bywam w roznych urzedach, to jakies
            > rozeznanie mam i stwierdzilam nawet, ze chyba dostaly odgorny
            nakaz
            > bycia milym, bo juz nie raz bylam mocno zaskoczona zaangazowaniem
            i
            > kultura obslugujacych mnie pan. A o to niestety wczesniej bylo
            > trudno.

            zgadza się - ostatnio nastąpiła ogromna poprawa, ale dobrze jeszcze
            nie jest. Są już urzędy, gdzie chętnie chodzę, bo panuje wysoka
            kultura.
            Moim osobistym największym koszmarem są wycieczki do naszej
            spółdzielni, gdzie sekretarką prezesa jest wyjątkowo nieprzyjazna
            dla otoczenia starsza kobieta. Nie tylko jest niemiła, ale czerpie
            satysfakcję z dezorientacji petentów. Nie fatyguje się nigdy
            wyprowadzaniem z błędu, w razie czego wypiera się swoich słów.
            A najgorsze jest to, że nie mogę jej zwrócić uwagi, bo od niej
            zależy kiedy mój wniosek/podanie trafi na biurko prezesa. A zwykle
            zależy mi na czasie. Nie mam wyjścia - muszę zaciskać zęby i być
            miła.
    • pocket.size Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 08:59
      Witam, nie jestem jeszcze emamą, ale się przymierzam i od czasu do czasu Was
      poczytuję.
      A na temat wrogości kobiet do kobiet: nie zdarzyło mi się nigdy spotkać jakiejś
      szczególnie niemiłej dla kobiet urzędniczki. Ale abstrahując już od okienka,
      uważam, ze kobiety to się jednak nie lubią. Jak w biurze jest równowaga - i
      mężczyźni i kobiety - atmosfera jest super. Natomiast jeśli jest więcej babek -
      masakra! Zazdroszczą sobie, obgadują... W szkole zawsze miałam "babskie" klasy,
      na studiach 1 chłopak na roku - i wszędzie to samo, jakaś taka zawiść
      nieuzasadniona. Być może trochę uogólniam, ale wszystko to wynika z mojego
      własnego doświadczenia. Teraz pracuję z 4 facetami i dobrze mi tu smile
      Pozdrawiam.
    • kicia031 Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 13:20
      tępa "panienka z okienka" w urzędz
      > ie, w rejestracji w przychodni, na poczcie.

      A tepych panow z okienka nie widzialas? Bo ja widuje cale stada.
      • echtom Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 13:40
        Rzadko - widać branża sfeminizowana wink
        • ledzeppelin3 Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 13:51
          Myślę, że nieuprzejmość/brak dobrej woli nie zależy od pci wink
          Natomiast wq..ją mnie typowe teksty, jakie padają w tym wątku od typowych
          "równych dziewczyn": "a ja to wolę pracować z mężczyznami, a bo ja pracuję z
          samymi mężczyznami i jest tak konkretnie i krótko i na temat", itepe itede.
          Typowe laseczki, co się próbuja ustawić w patriarchalnym porządku na zasadzie
          "będę jak facet", "trzymam z facetami", "jak wejdę panom do odbytu, to i własne
          lody ukręcę"
          Nie kumają, że JEDYNY sposób na zmianę porządku świata to trzymanie się kobiet
          razem. Nie szerzenie szkodliwych stereotypów. Widzenie dobrych stron u kobiet, a
          nie plucie we własne gniazdo. Na przestrzeni wieków mężczyźni zabrali kobietom
          prawa człowieka, gniew, potrzeby seksualne, prawo do wyrazania swojej
          seksualności bez poczucia winy i narażanie się na gwałt/opinię "łatwej", prawo
          do decydowania o sobie. I tak dalej. I posunęli się jeszcze dalej. Przez 1000-ce
          lat dobrze wiedzieli co robią, podszczuwając panie przeciwko sobie. Teraz same
          się wykończą, panów nie potrzeba.
          • echtom Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 14:10
            Teraz same
            > się wykończą, panów nie potrzeba.

            Właśnie. Broceliande ma rację, że na straży patriarchatu stoją
            głównie kobiety. Margaret Atwood też pisała w którejś ze swoich
            książek o policji ciotek, czy jakoś tak, dokładnie nie pamiętam.
      • paszczakowna1 Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 09.07.09, 13:46
        > A tepych panow z okienka nie widzialas? Bo ja widuje cale stada.

        W urzędach rzadkość, byt endemiczny w bankach i innych instytucjach finansowych.
        Siedzi w czerwonym krawacie (what's the deal with that?), patrzy wzrokiem karpia
        w połowie grudnia, i nie rozumie, co się do niego mówi.
    • lillika Re: Największym wrogiem kobiety jest druga kobiet 16.07.09, 23:35
      Nie czytałam dokładnie całego tego wątku, ale w temacie wroga to
      takie poglądy idealnie pasują:
      forum.gazeta.pl/forum/w,212,97272199,97760116,Re_Cesarskie_ciecie_zmienia_DNA_dziecka_.html
      I trochę dalej:
      "Baby co maja cesarke na zyczenie swiadomie uszkadzaja zdrowie swoim
      dzieciom - moze powinno sie wprowadzic jakas kuratele nad takimi
      matkami, bo skoro dla wlasnej wygody juz conajmniej raz na
      niekorzysc dziecka zadecydowaly, to moze potem beda je poic wódka
      zeby nie ryczaly i nie draznily "mamusi"."

      Przy czym do cc na życzenie zalicza się też traume poporodową po
      pierwszym porodzie.
      O braku kultury ("głąby", "idiotki", "motłoch i patologia") nie
      wspominam nawet.

      Przy okazji przypomina mi to burzę sprzed kilku lat na CiP (nadal
      takie burze są?) w temacie nacinania. Niektóre byłyby w stanie oczy
      wydłubać za pozostawienie przymusowaego nacięcia, bo: dla dobra
      dziecka (i dla nich też), bo lekarz wie lepiej że trzeba wszystkie
      ciąć i w ogóle po nacięciu mają dopiero megaorgazmy.
      A potem sie dziwimy, że w niektórych częściach świata ma się
      świetne "obrzezywanie" dziewczynek, sprzedawanie za mąż itp. i to
      przez własne matki.
      • sir.vimes o rany, mocne 16.07.09, 23:45
        przeczytałam 3 posty, więcej chyba nie mam siły. Chyle czoła przed Lila, której
        chciało się dyskutować i rzucać argumenty tej idiotce jak perły przed wieprza.
        • sir.vimes Re: o rany, mocne 16.07.09, 23:46
          Liliką, nie Lilą. Przepraszamsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja