Male dziecko na imprezie rodzinej?

11.07.09, 20:15
Wlasnie wrocilam z 2,5letnim dzieckiem z urodzin wujka i chce mi sie
wyc.Impreza odbywala sie na dzialce gdzie byl 2m gleboki basen ,duzy
staw z rybkami ,piwnica pelna rozpuszczalnikow no i goracy grill.
Caly czas musialam biegac za coreczka zeby nic jej sie nie stalo ale
najbardziej mnie dobijalo jak juz usiadlam przy stole co chwila
przychodzil ktos z rodziny ,znajomych i zabieral moja coreczke
gdzies na *spacer* lub pokazac ja wujkowi.Oczywiscie ja zaraz
musialam leciec za taka osoba bo widzialam ze np ciocia oprowadzila
moja coreczke wkolo stawu i odbiera telefon i juz wcale nie patrzy
na mala.Tak samo tesciowa wziela mala bawila sie z nia chwilke
oczywiscie zdala odemnie poczym tesc ja zawolal a ona dziecko
zostawila i poszla ,a mala juz do piwnicy po schodach schodzi.Glupio
sie czulam chodzac krok w krok za osoba ktora wziela dziecko na
*spacer* ale nie moglam jej ufac w sytuacji gdzie bylo tyle zagrozen.
Wrucialam zmeczona ,i zla.Jak wy radzicie sobie z malymi dziecmi na
imprezach?
    • atenette Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 11.07.09, 20:27
      Nie mam takiego problemu, bo mam odpowiedzialną rodzinę, ale skoro
      wiesz, że jest tam tyle zagrożeń i pomimo to idziesz tam z córką, to
      uważam, że niestety Twoim obowiązkiem jest jej pilnowanie.
    • ollele Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 11.07.09, 20:35
      wiele osób nie obcujących na co dzień z małymi dziećmi nie zdaje sobie sprawy z
      zagrożeń, które opisałaś. ja tez gdzieś będąc najpierw robię rozeznanie w
      terenie i wiem co mi się szykuje. pocieszę cię że maluch niedługo z tego
      wyrośnie i będziesz mogła spokojniej znosić rodzinne spotkania smile
    • 18_lipcowa1 Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 11.07.09, 20:51
      dzialce gdzie byl 2m gleboki basen ,duzy
      > staw z rybkami ,piwnica pelna rozpuszczalnikow no i goracy grill.
      nie..''


      Szczerze? Dziwie Ci sie o wszystkie pretensje.
      Sama spodziewam sie dziecka i zdaje sobie sprawe z niebezpieczenstw
      tego swiata. I jakos nie mam do tego swiata pretensji, mam tylko
      swiadomosc ze to moj interes zadbac by dziecko ich nie
      poznalo.Grille, stawy, baseny, glupi ludzie zawsze beda- pilnuj
      zwyczajnie dzieciaka, bo po to go masz.
      • blackagnieszka chyba mnie nie zrozumialyscie 11.07.09, 21:08
        Ja pilnuje swojego dziecka i nie to mnie meczylo ze musze za nia
        latac.Moj problem polega na tym ze ciagle ktos z rodziny/znajomych
        zabieral dziecko i nim sie nieodpowiednie opiekowal.Mi bylo glupio
        chodzic za taka osoba i dzieckiem krok w krok ale musialam to robic.
        albo np taka sytuacja siostra meza (dorosla) wpada na pomysl zeby z
        moim dzieckiem porobic banki mydlane,wiec daje corce zwykla slomke
        przynosi szklanke z plynem do naczyn.Corka oczywiscie co jakis czas
        zamiast dmuchnac polyka jakas ilosc plynu.Oczywiscie jak w nocy
        dostanie rozwolnienia to ja nie bede spac ale siostra meza ma to
        pewnie gdzies.Poprostu gdybym sama pilnowala corke nie miala bym
        takiego stresu jak kiedy rodzina chce ja zabiera,nosic na
        rekach ,pokazywac komus
        • 18_lipcowa1 Re: chyba mnie nie zrozumialyscie 11.07.09, 21:18
          Mysle ze po 1 jestes nadopiekuncza,a po 2 malo asertywna- jak sie
          nie podobalo ,trzeba bylo powiedziec '' nie, nie ciocia jej tam nie
          bierze'' lub cos w tym stylu
        • deodyma Re: chyba mnie nie zrozumialyscie 12.07.09, 09:13
          a moze Ty przewrazliwiona po prostu jestes?
        • sir.vimes to niech ci nie będzie głupio 12.07.09, 11:02
          "Moj problem polega na tym ze ciagle ktos z rodziny/znajomych
          > zabieral dziecko i nim sie nieodpowiednie opiekowal.Mi bylo glupio
          > chodzic za taka osoba i dzieckiem krok w krok"

          teściowa widocznie ma słabą pamięć albo jest z natury mało odpowiedzialna,
          reszta rodziny też - chociaż, może nie mieli dzieci? To i nic dziwnego, że
          wyobraźni nt zagrożeń i właściwej opieki mają troszkę mniej.

          siostra meza (dorosla) wpada na pomysl zeby z
          > moim dzieckiem porobic banki mydlane,wiec daje corce zwykla slomke
          > przynosi szklanke z plynem do naczyn.

          A co do tego - tak się kiedyś robiło przecież, specjalne końcówki do baniek
          chyba są dość nową koncepcją (z bardzo wczesnego dzieciństwa nic takiego nie
          pamiętam, dopiero w podstawówce kupiłam sobie takie coś na wakacjach). Zatem nie
          dziwię się, że szwagierka wpadła na taki pomysł.

          Nie próbowałaś zakomunikować problemu? Za którymś razem powiedzieć (głośno, nie
          mamrotać do siebie) , ze babcia/ciocia przed chwilą zostawiła mała przy stawie
          bez opieki, to niebezpieczne, rozumiesz, że są zajęte i zmęczone zatem lepiej
          jak sama zajmiesz się dzieckiem.
    • ameerie Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 11.07.09, 21:15
      Skąd ja to znam....Mam 17 miesięczniaka i bokiem mi wychodzą imprezy na działce u moich teściów. Zapraszają nas, bo chcą się w weekendy nacieszyć wnukiem, ale gdy wnuk już jest, zabawią sie przez 5 minut, a potem przez cały pobyt to ja muszę latać za dzieckiem. Wracam wykończona z takich imprez. Jest tam oczko wodne, altanka z niebezpiecznymi stopniami. Działka ma tylko kawałek trawnika, większość miejsca zajmują tam różne sadzonki i kwiety, których oczywiście dzieciak deptać nie może. No i trzeba pilnować jak psa na smyczy, żeby nie zrobił kroku w niewłaściwą stronę. Po godzinie takiego ograniczania dzieciak też ma dość i zaczyna marudzić. Dlatego ostatnio dałam sobie spokój. Powiedziałam teściowej jakie są powody tego, że nie chcę przyjeżdżać na działkę. Jak chce, to niech przyjedzie do nas, albo zaprosi do siebie do mieszkania. Tam przynajmniej nie muszę chodzić krok w krok za dzieckiem.
      • ameerie Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 11.07.09, 21:20
        Ale tak właściwie, to nie mogę wymagać, że ktoś będzie na tyle odpowiedzialny za moje dziecko, na ile ja jestem. Niedawno brat zaprosił nas nad jezioro. Wziął mojego synka na spacer, tylko nie zauważył, że prowadzi go w pokrzywy. Mały się przewrócił i wpadł w nie rękoma i buzią. Oj było placzu dużo. Najpierw miałam ochotę utłuc brata. Ale potem sobie pomyślałam, że moim zakichanym obowiązkiem było niestety z nimi pójść.
    • karra-mia Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 11.07.09, 21:22
      po 1. to chyba oczywiste, ze to ty pilnujesz dzieciaka jako jego
      matka lub twój partner jako jego ojciec, no bo chyba nie wujek
      solenizant będzie go pilnował

      po 2. skoro rodzina taka nieodpowiedzialna, to po prostu nie dawaj
      dziecka na *spacer* i juz, albo zwracaj uwage, żeby ta osoba
      pilnowała dziecka

      po 3. jeżeli zauwazyłaś, że osoba przejmująca opieke nad twoim
      dzieckiem, nie sprawdza się, równiez zwróć jej uwagę,

      ale szczerze nie chce mi się wierzyc, że każda osoba zabierająca
      twoje dziecko na chwilę, olewała je po prau sek. Może ty liczyłas,
      że ktoś cały czas będzie pilnował dziecka, a okazało się, że nie.
      • blackagnieszka do karra-mia 11.07.09, 21:35
        hmm napisze jeszcze raz.Nie sprawia mi problemu pilnowanie mojego
        dziecka i wcale mi nie zalezy zeby ktos jej pilnowal.Rodzinka sama
        zabiera dziecko nie pytajac mnie o zdanie np podchodzi tesciowa
        bierze corke za reke i mowi chodz zobaczymy co dziadek robi przy
        grillu i idzie.Ja nie chcac lazic za nia nie ide i po kilku minutach
        widze ze dziecko bawi sie samo przy stawie a tesciowa gada z wujkiem.
        I tak naokraglo jak nie tesciowa to siostra meza itd
        Wiec nie piszcie prosze ze nie chce mi sie dzieckiem opiekowac gdyz
        moj problem jest taki jak zrobic by inni sie nia nie opiekowali bo
        boje sie o jej zycie albo musze lazic jak ges za kims.
        • dzika41 Re: do karra-mia 11.07.09, 21:38
          > moj problem jest taki jak zrobic by inni sie nia nie opiekowali bo
          > boje sie o jej zycie

          Po prostu im to powiedz, że w Twoim odczuciu nieodpowiednio pilnują małej.
          Powiedz co powinni/niepowinni robić, na co mają zwracać uwagę.
          Jak będziesz za córką chodzić ze skwaszoną miną to naprawdę nikt się nie domyśli
          o co ci chodzi.
        • iskierka40 Re: do karra-mia 13.07.09, 19:49
          Mam dla niektórych tu mądchych mamusiek rade:
          weście wy sie nauczcie czytać zanim coś napiszecie.
    • dzika41 Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 11.07.09, 21:30
      Impreza odbywala sie na dzialce gdzie byl 2m gleboki basen ,duzy
      > staw z rybkami ,piwnica pelna rozpuszczalnikow no i goracy grill.

      Nie rozumiem?!
      Masz pretensję że ktoś tak sobie urządził działkę?
      Jeśli uważasz że to miejsce nieodpowiednie i niebezpieczne dla Twojego dziecka
      to albo powinnaś w ogóle tam jej nie zabierać albo nie spuszczać jej z oczu.

      Odnośnie zachowań rodziny.
      Dlaczego nie zwróciłaś im uwagi że zachowują się niodpowiednio?
      Bałaś się wstydziłaś? Czego? Przecież tu chodziło o bezpieczeństwo Twojego dziecka?

      Dla mnie takie sytuacje są nie do pomyślenia. Albo idę do rodziny i jak ktoś ją
      zabiera 'gdzieś' to ufam tej osobie i nie śledzę albo sama pilnuję dziecka i nie
      marudzę że musiałam za dzieckiem przez cały wieczór chodzić.
    • niiikaa Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 11.07.09, 21:41
      Gdybym była na Twoim miejscu powiedziałam bym grzecznie, że dziękuję za zaproszenie ale nie przyjdę bo uważam, że ta działka to nie jest dobre miejsce dla dziecia.

      Jak uważasz, że rodzina nie potrafi zadbać o dziecia to im to powiedz. Jak komuś nie ufasz to nie pozwalaj mu zajmować się dzieckiem.

      Ja po prostu nie chodzę tam gdzie wiem, że nie będzie przyjemnie i wrócę wykończona. Nie poszłam na ślub teścia - bo w innym mieście, USC to nie miejsce dla ekstremalnie żywego 2 latka i impreza o charakterze siedząco - obiadowym. Teść się obraził ale i tak uważam, że postąpiłam słusznie. Gdybym poszła to miałabym z tego taką samą wątpliwą przyjemność jak TY.
      • dzoaann Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 11.07.09, 21:47
        powinnaś raz drugi postawić sprawę jasno, gdy ktos sie zapomni przy
        pilnowaniu dziecka. a jak nie pomoze to odpuścić i tyle.
    • eilian Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 11.07.09, 21:53
      To prawda, że ludzie, którzy nie mają dzieci (lub mieli je dawno temu) nie zdają
      sobie sprawy z zagrożeń, ale jeśli ja widzę, że jest jakieś niebezpieczeństwo w
      otoczeniu lub że ktoś nie uważa na dziecko tak jak powinien (jeśli już go wziął
      pod opiekę) to o tym głośno mówię, zwracam uwagę, żeby np. nie prowadzić dziecka
      gdzieś gdzie jest niebezpiecznie, albo, żeby pilnować szczególnie, bo jest
      jakieś zagrożenie. Uświadamiam po prostu, głośno i wyraźnie a jak to nie
      przynosi skutku, to nie oddaję dziecka takiej osobie i tyle.
    • ola_motocyklistka Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 11.07.09, 22:07
      Też miałam taką sytuację. Byłam na działce z moją wówczas dwulatką której to
      działki nie mogłam wcześniej obejrzeć. Oczko wodne/stawik czy jak tam, rybki,
      grill. Jeżeli widzę jakieś niebezpieczeństwo proszę o usunięcie go. I nie mówię
      tu o zasypaniu stawu, ale o np.zamknięciu piwnicy. Jeżeli ktoś mi zabierał
      dzieciaka, prosiłam: "trzymaj ją za rączkę bo może coś sobie zrobić, i bardzo
      Cię proszę uważaj przy grillu i stawie". I powtarzałam jak mantrę każdemu kto
      brał mi córę. Miałam okazję usiąść i zjeść, ale kątem oka patrzyłam co robi
      dzieciak. Niestety rodzicielstwo to obowiązki nawet na tego typu imprezach.
      Obecnie wynajmuję mieszkanie w domku wolnostojącym, w którym jest 2m basen, i
      różne dziwne rzeczy sporządzone/zmajstrowane przez dorosłych. np: płot chroniący
      róże przed psami wykonany z siatki i z wystającymi drutami. Zawsze proszę żeby
      coś przycięli, coś poprawili. Oni (właściciele) mają dorosłe dzieci i nie mają
      wnuków, więc zapomnieli jak to jest. No i ja muszę wszystkiego pilnować i w
      miarę możliwości starać się miejsce w którym przebywa córa przygotować tak, aby
      jej nic się nie stało.
      Nie miej pretensji do rodziny, tylko mów na co mają zwracać uwagę. Oni czasami
      nie myślą, ci co nie mają dzieci...
      A odpoczniesz mniej więcej za rok kiedy dziecko będzie bardziej rozumne. Z moją
      mam teraz więcej luzu.
    • asieksza Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 11.07.09, 22:39

      Wiesz mi przy dwójce maluchów często bokiem wychodziły wszelkie
      imprezy, bo nawet jak byłam z mężem to oboje byliśmy zajęci dziećmi
      i często nawet zjeść nie było jak. Staram się aby na rodzinnych
      spotkaniach dzieciaki miały kontakt z innymi ale cały czas z pewnej
      odległości staram się je obserwować.Trudno odmówić babci , która
      chce pokazać wnusi to czy tamto . A jej też chyba było niezręcznie
      gdybyś chodziła za nią krok w krok. Zasada ograniczonego zaufania
      jest tu najlepsza. Dzisiaj byłam na spotkaniu rodzinnym - rodzinka
      nie moja ale koleżanki i było super - odródek , piaskownica i
      gromadka dzieciaczków więc albo sobie miło gawędziliśmy spoglądając
      na dzieci albo któraś z mam miała dyżur aby reszta mogła zjeść
      odpocząć... Uwierz im dziecko większe tym jest łatwiej. Mi najgorzej
      było jak młodsza była mała, bo należała do strasznie kapryśnych , a
      jak już wokoło niej było więcej osób nie najbliższych to dawała
      popalić i w rezultacie często ja z nią byłam w jednym pokoju goście
      w drugim. No ale cóż taka już nasza rola
    • gacusia1 A czego oczekiwalas??? 11.07.09, 23:02
      Ze na twoj przyjazd zakopia basen-staw?Ze nie bedzie grilla tylko
      danie z mikrofalowki?O,sorki..mikrofalowka tez niebezpieczna
      przeciez. Ze z piwnicy znikna lakiery i rozpuszczalniki,a moze
      zamkna piwnice na 3 spusty? Dorosnij,kobieto bo chyba cos ci sie
      pomylilo. Za bezpieczenstwo twojego dziecka odpowiadasz ty i ojciec,
      NIKT INNY
      • blackagnieszka oczekiwalam ze przeczytasz dokladnie o co mi chodz 11.07.09, 23:19
        Dla Gacusi powtorze jeszcze raz.Sama opiekuje sie dzieckiem z mila
        chcecia nawet jak bylo by piec basenow.Problem polega na tym ze nie
        wiem jak powiedziec np tesciowej ze jak zabiera dziecko dalej niz
        dwa metry odemnie to ma jej pilnowac,a znam ja na tyle ze wiem ze
        nigdy nie robi tego nalezycie poprostu nie widzi zagrozeni np
        otwartej butelki rozpuszczalnika.Kiedy dziecko bawi sie przy basenie
        odchodzi na *minute do telefonu itd.Dalsza rodzina robi podobie.Nie
        chce wyjsc na kogos kto nieda nikomu dziecka ale tez glupio mi
        chodzic za kims i corka krok w krok.Gacusia rozumiesz?
        • hanalui Re: oczekiwalam ze przeczytasz dokladnie o co mi 11.07.09, 23:59
          blackagnieszka napisała:
          > Problem polega na tym ze nie
          > wiem jak powiedziec np tesciowej ze jak zabiera dziecko dalej niz
          > dwa metry odemnie to ma jej pilnowac,a znam ja na tyle ze wiem ze
          > nigdy nie robi tego nalezycie poprostu nie widzi zagrozeni np
          > otwartej butelki rozpuszczalnika.Kiedy dziecko bawi sie przy
          basenie
          > odchodzi na *minute do telefonu itd.Dalsza rodzina robi podobie.

          Sorry jakos nie chce mi sie wierzyc ze wszyscy takie tepaki wokol
          ciebie.
          Rozumiem ze ktos nie majacy dzieci lub majacy wieki temu moze
          zapomnial, ale po zwroceniu uwagi ludzie zwykle pamietaja. WIem, bo
          sama zwracalam kilka razy uwage mojej rodzinie i zwyczajnie
          zaczynali uwazac, patrzyc gdzie i co zostawiaja, zwracac uwage na
          malego i jego poczynania.
          Mysle ze problem tkwi w tym ze po pierwsze nie mowisz dokladnie o co
          ci chodzi, a nawet jesli mowisz to i tak uwazasz ze nikt tak
          doskonale nie pilnuje dziecka jak ty i nie stoi nad nim z
          wyciagnietymi lapkami by sobie krzywdy nie zrobilo, jak dla mnie to
          zwyczajnie przesadzasz...takiemu 2,5 latkowi sporo mozna juz
          wytlumaczyc i maluch juz sam moze sie od niebezpieczenstw trzymac.
          No chyba ze dzieciakowi to prawie nic nie wolno procz chodzenia z
          toba za reke, wiec jak sie urywa...to malpiego rozumu dostaje big_grin

          Swoaja droga...te otwarte butelki rozpuszczalnikow to tak wszezie
          stoja czy jak....?
          • blackagnieszka hanalui 12.07.09, 00:14
            Z przykroscia musze stwierdzic ze ludzie o ktorych mowie nie maja
            dzieci (ewentualnie dorosle) i zwrocenie im uwagi nie zapobiega ich
            innym niedopatrzenia.Wlasnie dla tego nie moge im ufac.Dzis siostra
            meza (dorosla)postanowila z moja corka robic banki
            mydlane ,powiedzialam zeby jej tego nie dawala bo dziecko nie umie
            dmuchac tylko pic wiec sie napije.Uslyszalam eeee nie napije sie i
            dala malej slomke i kubek z plynem do naczyn no i coreczka dwa razy
            sie napila! Wiec czy myslicz ze jak mam pewnosc ze ta dziewczyna
            (29lat) jest tak nieopowiedzialna to jak jej powiem uwazaj przy
            basenie to ewentualnie bede pogrzeb robic? A znou jak zabiera mi
            dziecko to glupio tak wstrzynac awanture w rodzinie i powiedziec nie
            dam ci dziecka bo gluipia jestes.A lazic za nia wkolo basenu tez
            glupio.Niektorych osob ktore braly dzis moje dziecko wcale nieznalam
            bo to jacys znajomi wujka.To jak mam im ufac? A jak zostalam przy
            stole to za domkiem juz dziecka z osoba nie widzialam.
            • hanalui Re: hanalui 12.07.09, 01:51
              blackagnieszka napisała:

              > Z przykroscia musze stwierdzic ze ludzie o ktorych mowie nie maja
              > dzieci (ewentualnie dorosle) i zwrocenie im uwagi nie zapobiega
              ich
              > innym niedopatrzenia.Wlasnie dla tego nie moge im ufac.

              > Dzis siostra
              > meza (dorosla)postanowila z moja corka robic banki
              > mydlane ,powiedzialam zeby jej tego nie dawala bo dziecko nie umie
              > dmuchac tylko pic wiec sie napije.Uslyszalam eeee nie napije sie i
              > dala malej slomke i kubek z plynem do naczyn no i coreczka dwa
              razy
              > sie napila!

              No to ja nie wiem jak zwracasz uwage zeby ktos czegos nie dawal a
              ten ktos daje surprised? Jakos malo asertywnie swoje prosby wyrazasz czy
              jak? Bo ja ja jak mowie ze nie dawac to nikt nie daje i tyle, a jak
              nie to sama zabieram dziecku bo uwazam ze to niebezpieczne i mam w
              d...co sobie reszta pomysli. A faktycznie to nigdy nie mialam takiej
              sytuacji by ktos postepowal wbrew mojemu zdaniu.
              Po drugie nawet jesli sie az 2 razy napila....kurcze, z pewnoscia
              jej nie smakowalo i wyplula, napicie sie mydlin nie spowoduje
              zejscia smiertelnego, chyba wiadra tego nie bylo tylko 2 lyki...jak
              nie sprobuje to sie nie nauczy ze to niedobre, to tez dobra
              nauka....ja bym afery z tego az takiej nie robila, nadal przesadzasz
              z ta opiekunczoscia...za 3 razem mala bedzie wiedziec ze slomka to
              nie tylko do picia ale tez do baniek moze byc i ze dmuchac trzeba

              > Wiec czy myslicz ze jak mam pewnosc ze ta dziewczyna
              > (29lat) jest tak nieopowiedzialna to jak jej powiem uwazaj przy
              > basenie to ewentualnie bede pogrzeb robic?

              Ja bym to nazwala brakiem szanowania twojego zdania a nie
              nieodpowiedzialnoscia, bo mi by akurat nie przeszkadzalo ze jakas
              ciocia chce nauczyc dzieciaka puszczac banki, nawet jesli napije sie
              mydlin wink...ale jak ma to zrobic skoro dzieciak nie moze sprobowac smile

              > A znou jak zabiera mi
              > dziecko to glupio tak wstrzynac awanture w rodzinie i powiedziec
              nie
              > dam ci dziecka bo gluipia jestes.A lazic za nia wkolo basenu tez
              > glupio.Niektorych osob ktore braly dzis moje dziecko wcale
              nieznalam
              > bo to jacys znajomi wujka.To jak mam im ufac?

              Z tym basenem to jak mniemam chodzi o to ze ta osoba to powinna caly
              czas dziecko za reke i jak sroka w kosc, z raczkami dookola dziecka,
              bo ty tak pewnie robisz i na dodatek jeszcze z 200 metrow z dala
              trzeba byc bo a noz widelec big_grin...sorry wyluzuj, bo przesadzasz
              Ostatnio bylam na imprezie w knajpie gdzie na zew bylo spore oczko
              wodne, moje dziecko (2 lata)caly czas tam darlo, ba...ciagle mi
              spylalo a tam pierwsze schody, potem parking, potem oczko...i
              kurcze...nawet jak sie zblizal do drzwi wyjsciowych sam a ktos
              myslal ze nie jest pod opieka i nie mam na niego oka (bo nie widzial
              ze na niego kukam), to podlatywal i go zatrzymywal zeby nie szedl
              nigdzie sam...obcy, nieznani mi ludzie z knajpy widzac dziecko tak
              reagowali wiec zwyczajnie nie wierze ze tam na tej imprezie same
              takie tlumaki byly

              A jak zostalam przy
              > stole to za domkiem juz dziecka z osoba nie widzialam.
        • czar_bajry Re: oczekiwalam ze przeczytasz dokladnie o co mi 12.07.09, 00:54
          Czy Ty aby czasem nie przesadzasz?
          Uważasz że nikt inny nie zajmie się dzieckiem tak dobrze jak Ty, ok wiadomo
          matka zawsze robi to najlepiej ale teściowa wychowała jakoś swoje dzieci i
          przeżyły więc czemu sądzisz że nie potrafi zająć się wnuczką? Dziecko ma też
          tatusia więc opieką mogliście sie podzielić a u wujka pewnie byłaś nie pierwszy
          raz więc wiedziałaś co Cię czeka jak jest to takie męczące to trzeba było w domu
          zostać.
          Jeżeli bałaś się oddać córkę pod opiekę kogoś z rodziny mogłaś powiedzieć to
          wprost i miała byś święty spokój.
          Uważam że jesteś nadopiekuńcza i sama sobie stwarzasz problemy.
          Mam trójkę dzieci i nigdy żadnemu z nich nie stała się krzywda, nigdy nie uległy
          wypadkowi nie licząc typowych dla dzieci poobijanych kolan i guzówsmile
          Jeżeli byłam z dziećmi na jakiś rodzinnych imprezach to albo my rodzice
          pilnowaliśmy naszych dzieci a jeżeli ktoś z rodziny chciał wziąć malucha na
          spacer a ja uważałam że nie będzie go należycie pilnował to mówiłam NIE i tylesmile
        • gacusia1 Ale sie bronisz. 13.07.09, 23:58
          Zupelnie nie to mialas na mysli piszac pierwszy post.Masz problemy z
          komunikacja? Proste zdania- "Prosze nie zabierac ode mnie mojego
          dziecka poniewaz jest tu zbyt wiele niebezpieczenstw." "Nie ufam
          nikomu,tylko sobie wiec nikt procz mnie nie pojdzie na spacer z moim
          dzieckiem." Jesli obawiasz sie,ze sie ktos obrazi,to juz twoj
          wybor,albo bezpieczenstwo dziecka i twoj spokoj albo szczesliwa
          tesciowa i twoj stres o dziecko.
      • wieczna-gosia Re: A czego oczekiwalas??? 11.07.09, 23:49
        nie no gacusia u mnie w domu jednak jak ktos mi dziecko zabiera to po to by sie
        niem pozajmowac a jak ma dosc to przyprowadza. Teraz szwagierka siedzi i dziecko
        jej podnianczam bo do pracy przyjechala w delegacje z UK- jak biore dziecko na
        spacer zeby ona odetchnela to jednak nie po to by ona za mna leciala bo ja sie
        przez telefon ponawijam, bo wszak za dziecko odpowiedzialna jest szwagierka z
        mezem.....
        • fabryka.lodow.napatyku Re: A czego oczekiwalas??? 12.07.09, 05:36
          rozumiem Cie, masz nieodpowiedzialna rodzine.Oni nie maja dziecka na codzien i
          nie zdaja sobie sprawy z zagrozen, moze nie tyle nie zdaja sobie sprawy, co nie
          maja zakodowane tego co my- matki, nie maja tej bystrosci, ani przewidywalnosci
          jesli czesto sie z nimi widujesz-poprostu musisz co chwile zwracac uwage,
          kazdemu kto zabiera dziecko na spacer, mowiac-ok, idzcie, ale uwazaj xxx na
          grila, bo sie mala moze poparzyc, albo uwazaj tesciowo, aby mala do wody nie
          wpadla i tak naokraglo, az zaczna myslec i przewidywac
          dziewczyny to pisza aby pisac, a tak naprawde same nie potrafia wczuc sie w
          sytuacje i tak przyjemnie dac kopniaczka na forum
      • nanuk24 Re: A czego oczekiwalas??? 13.07.09, 17:08
        Za bezpieczenstwo twojego dziecka odpowiadasz ty i ojciec,
        > NIKT INNY

        Rozumiem, ze zwalniasz z odpowiedzialnosci kazdaosobe, ktora w danej
        chwili sie Twoim dzieckiem zajmuje(opiekunka, babcia).

        Jezeli dorosla osoba zabiera moje dziecko na plac zabaw, to oczekuje, ze tym
        dzieckiem sie zajmie i bedzie go pilnowac. To samo oczekuje o zatrudnionej
        opiekunki i to samo tez oczekuje od osoby, ktora zabrala dziecko chociazby do
        drugiego pomieszczenia.
        • gacusia1 Re: A czego oczekiwalas??? 13.07.09, 23:53
          Jezeli oddaje w opieke dziecko opiekune to ja obarczam
          odpowiedzialnosci. Jesli jednak ja jestem na miejscu i KTOS bierze
          dziecko za reke na "spacer" po ogrodzie, to odpowiedzialnosc
          spoczywa na mnie. Bo to ja jestem gosciem z moim dzieckiem w "obcym"
          domu(tak samo jak byloby to w moim ogrodzie).
    • moofka Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 12.07.09, 08:44
      oczywiscie, ze masz racje
      i wcale sie nie czepiasz i nie jestes nadopiekuncza
      jak ci tu wiekszosc sugeruje
      jezeli ktos chce sie pobawic z dzieckiem, to uwaza przede wszystkim na jego
      bezpieczenstwo
      nie widze tez nic dziwnego w tym, ze na imprezie rodzinnej gdzie sa babcie
      ciotki i co tam jeszcze ktos na chwile wyreczy cie w opiece nad dzieckiem, zebys
      mogla odetchnac
      bezustanne uwazanie na ruchliwego dwulatka jest baaardzo meczace
      jezeli ktos ma wyobraznie, a nie liczy na to ze mu obcy ludzie z knajpy beda
      dziecko podprowadzac
      i fajnie kiedy ktos choc na chwile odciazy
      argument nie ma dzieci, dawno miala tez jest bez sensu
      dorosly czlowiek zdaje sobie sprawe, ze gril, otwarte rozpuszczalniki, oczko
      wodno to sa niebezpieczenstwa grozace smiercia lub kalectwem malemu dziecku (i
      to nie jest histeria)
      tym bardziej, ze miejsce nieznane i dziecko w tej przestrzeni poruszac sie
      bezpiecznie nie potrafi

      u mnie kiedy ktos mowi "siedz ja sie zajme" to ja jestem spokojna ze sie zajmuje
      i do momentu "przekazania dziecka" ono choc pod opieka nie moja
      jest w dobrych rekach
      smutno by mi bylo jaknby babcia mojego dziecka byla nieprzewidywalna kretynka,
      ktora puszcza dwulatke samopas i wcale ci sie nie dziwie
      jezeli masz takie obawy na przyszlosc na propozycje zabawiaczy mow po prostu
      "nie oddalajcie sie, chce miec ja na oku"
      bo tu
      rozpuszczalniki, oka, grile, itd,
      moze postaraj sie zorganizowac malej jakis kacik zabaw obok siebie, wez basenik,
      koc, zabawki, jezdzik czy co tam jeszcze,
      • jowita771 Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 12.07.09, 09:07
        Ja podpisuję się pod Moofką. Zaskoczyło mnie, że tyle osób napadło na autorkę, a
        najbardziej rozwalił mnie tekst, że jest nadopiekuńcza i lata za dzieckiem krok
        w krok. W miejscu, gdzie jest staw, otwarte butelki z rozpuszczalnikami i gril,
        trzeba latać za tak małym dzieckiem i tyle.
        Ktoś jeszcze zapytał autorkę, czy oczekiwała zasypania stawu i zamknięcia
        piwnicy na ileśtam spustów na czas wizyty. Zasypanie stawu to przesada, ale
        zamknięcie piwnicy i pochowanie rozpuszczalników itp. to chyba nie jest jakiś
        wielki problem?
        • sir.vimes Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 12.07.09, 11:11
          ale
          > zamknięcie piwnicy i pochowanie rozpuszczalników itp. to chyba nie jest jakiś
          > wielki problem?

          IMO dla własnego bezpieczeństwa lepiej zamknąć - a nuż jakiś podpity gość
          zejdzie sobie do piwnicy na papieroska;P?
      • sir.vimes Moofka, ale sporo ludzi naprawdę 12.07.09, 11:10
        wykazuje niesłychaną bezmyślność, szczególnie po piwko na grillu. Wierzę, ze nie
        celowo i nie po to by udowodnić młodej mamie, ze nawet jeśli niby się zajmują to
        i tak powinna pędzić za babcią trop w trop bo to tylko jej dziecko. Pewnie
        intencje dobre tylko wykonanie więcej niż kulawe.


        > argument nie ma dzieci, dawno miala tez jest bez sensu
        > dorosly czlowiek zdaje sobie sprawe, ze gril, otwarte rozpuszczalniki, oczko
        > wodno to sa niebezpieczenstwa grozace smiercia lub kalectwem malemu dziecku (i
        > to nie jest histeria)

        U mnie tak samo - jak ktoś zajmuje się dzieckiem to się zajmuje a nie zostawia
        nie wiadomo gdzie samopas. Osobom, które raz tak zrobiły, więcej nie
        zostawiłabym dziecka nawet na 2 sekundy. I argumenty typu "to twoje dziecko,
        nawet jeśli dziadek miał z klocków budować a dał lutownicę do zabawy, to tylko
        twoja wina" są niesmaczne.


        > u mnie kiedy ktos mowi "siedz ja sie zajme" to ja jestem spokojna ze sie zajmuj
        > e
        > i do momentu "przekazania dziecka" ono choc pod opieka nie moja
        > jest w dobrych rekach
    • deodyma Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 12.07.09, 08:54
      no coz...
      taki urok posiadania dzieci.
      my a naszym 20 msc dziecieciem lazimy niemal wszedzie.
      4 lipca bylismy z nim np na weselu mojej ciotecznej siostry i bylo
      naprawde supersmile
      myslelismy, ze bedzie duzo gorzej, ale okazalo sie, ze nasze dziecie
      nie marudzi, nie placze, nie wyje, jest grzeczne a co najlepsze, to
      gdybysmy nie zwineli sie o godz 1 w nicy do domu, to
      najprawdopodobniej wytrzymalby do konca imprezy, czyli do godz 5
      ranobig_grin
      razem z mezem pilnowalismy go na zmiane i to wszystkosmile
      z takim dzieckiem to mozemy chodzic wszedzie, gdzie sie tylko dasmile
      • moofka Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 12.07.09, 08:56
        no cudownie sie macie, tylko jak to sie ma do sytuacji autorki watku? wink
        • deodyma Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 12.07.09, 09:12
          no jak to, jak?
          babka myslala, ze jak pojdzie na impreze z dzieckiem , to bedzie
          sobioe siedziala, jak krolowa, czy co?
          wiadomo, ze za dzieckiem trzeba lazic, pilnowac go itd...
          gdybysmy my poszli na wesele z takim nastawieniem, ze dziecie bedzie
          soibie grz\ecznie siedzialo a my sie na tym weselu nazremy, wybawimy
          a wszyscy byyc moze beda nam dziecka dookola pilnowac, to tez bysmy
          pewnie wrocili z tej imprezy wku...enismile
          to my jestesmy rodzicami i to my odpowiadamy za dziecko.
          • franczii Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 12.07.09, 09:38
            ale jej chyba chodzilo nie o pilnowanie dziecka a o to, ze musi pilnowac osoby,
            ktore wychodza z inicjatywa, ze sie z dzieckiem pobawia lub zabiora na spacer

            Mnie tez sie takie cos zdarzylo 2 razy. Raz moj maz zostawil dziecko siostrze,
            ktora potem odpowiedzala na komorke i zapomniala a dziecko (14 mcy) w tym czasie
            zaczelo sie wspinac po bardzo stromych i wysokich schodach. Drugi raz to ja
            zostawilm w pokoju diecko i przygotowywalam mu kolacje w miedzy czasie przyszla
            jakas kuzynka i zaczela sie z nim bawic, potem zrobila sie cisza, o ktorej ja
            sie zorientowalam gdzies po minucie i kiedy wyszlam z kuchni zobaczylm drzwi
            wyjsciowe otwarte na osciez i nigdzie ani dziecka ani kuzynki, na zewnatrz
            schody prowadzace na plaze a zaraz potem morze, co prezylam to moje. Kuzyneczka
            zapomniala zamknac drzwi kiedy wychodzila i dziecko samo sobie wyszlo na
            zewnatrz.
            Terz juz wiem komu moge powierzyc dziecko a za kim musze lazic krok w krok i nie
            jest mi glupio lazic i nie przejmuje sie, ze ktos sie ze kogos smiszy moja
            "nadopiekunczosc" a ktos si nwet moze pocuc urazony. Wiem ze jest trudno non
            stop dziecka pilnowac ale innego wyjscia nie ma. Oprocz tego kiedy mi ktokolwiek
            dziecko zabiera to mowie wprost zeby, uwazal na to czy na tamto i tez mam gdzies
            co sobie o mnie pomysli.
            • deodyma Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 12.07.09, 10:02
              dlatego tez jak ide na jajakolwiek impreze z dzieckiem, jestem
              przygotowana na to, ze pilnuje go sama.
              a jesli ktos inny chce sie w danym momencie dzieckiem zajac, wtedy
              obserwuje oboje i tyle.
              inaczej sie niestety nie da.
              • moofka Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 12.07.09, 10:06
                > a jesli ktos inny chce sie w danym momencie dzieckiem zajac, wtedy
                > obserwuje oboje i tyle.
                > inaczej sie niestety nie da.

                da sie
                ja babciom na rece patrec nie musze, kiedy mowia ze zajma sie dzieckiem
                • babcia47 Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 12:33
                  > da sie
                  > ja babciom na rece patrec nie musze, kiedy mowia ze zajma sie
                  dzieckiem
                  tez tak myslałam..do czasu!! dziecko uległo bardzo powaznemu
                  poparzeniu stojąc miedzy babciami..jedna pozwoliła (i bardzo sie
                  cieszyła), że wnuk ją karmi ciasteczkami ściąganymi z talerzyka na
                  stole, druga postawiła w miejscu talerzyka z ciasteczkami herbatę
                  zalaną wrzątkiem (ja zawsze podawałam podstygniętą, najpierw
                  stawiając wysoko poza zasięgiem łapek), pierwsza nie zareagowała gdy
                  dziecko wyciągnęło rękę po kolejne ciasteczko..żadnej nie zaświeciło
                  się "światełko", że dziecko jest w niebezpieczeństwie..babcie miały
                  praktycznie stały kontakt z wnukami, czesto zabierały do siebie lub
                  na spacer..nie wiem co je zaćmiło..z drugiej strony okazało się, że
                  ja byłam zbyt ufna, wierząc, że przy nich nic sie dzieciom nie
                  stanie i to w teoretycznie bezpiecznym mieszkaniu
                  ---
                  Lady Sybil chrapała cicho. Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga
                  ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
                  • hanalui Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 13:10
                    babcia47 napisała:
                    > dziecko uległo bardzo powaznemu
                    > poparzeniu stojąc miedzy babciami..(...)..żadnej nie zaświeciło
                    > się "światełko", że dziecko jest w niebezpieczeństwie..babcie
                    miały
                    > praktycznie stały kontakt z wnukami, czesto zabierały do siebie
                    lub
                    > na spacer..nie wiem co je zaćmiło..

                    Sorry ale wypadki przy dzieciach sie zdarzaja i najczesciej zwykle
                    zdarzaja sie wlasnie tym osobom ktore akurat pilnuja dzieci, a nie
                    tym ktore akurat nie pilnuja. U ciebie padlo ze to byla akurat
                    babcia, ale rownie dobrze moglas to byc ty, twoj maz, jakas ciocia.
                    Sporo przeciez wlasnie takich wypadkow gdzie rodzic czegos
                    niedopatrzyl, dziecko cos zjadlo, napilo sie, z czegos spadlo. I to
                    nie znaczy ze ktos jest nieodpowiedzialny, nie umie zajmowac sie
                    dzieckiem, zrobil to specjalnie, wypadek to wypadek. Mniemam ze
                    babcie robily wszystko by bylo bezpiecznie, a tym razem cos nie
                    poszlo tak jak trzeba. Moze sie okazac ze tysiac razy bedziesz
                    stawiac taka jak trzeba wystudzona herbate, a za 1001 na sekunde
                    postawisz inna i moze sie przytrafic.
                    Ba...wypadki zdarzaja sie samym doroslym, moja mama wylala na siebie
                    goracy rosol, babcia oparzyla sie piekarnikiem, a obydwie setki razy
                    korzystaly z garkow i piekranikow. Moj kuzyn zlamal noge uczac sie
                    jazdy na rowerze pod czujnym okiem ojca, sama spadlam z karuzeli i
                    rozwalilam glowe tez pod czujnym okiem rodzica ktory nia krecil ale
                    to nie znaczy ze byli zlymi nieodpowiedzialnymi rodzicami...(no moze
                    powinni zakazac jazdy na rowerze i nie wsadzac dzieciaka na
                    karuzele wink, to pewnie by sie nic nie stalo...ale kto nic nie robi
                    temu nic sie nie dzieje ot taka prawda big_grin)
                    • nanuk24 Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 16:59
                      Zagadzam sie. Wylalam na siebie goracy rosol, bedac u ojca na kolanach.Mialam
                      okolo roku.
                      • babcia47 Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 17:41
                        no to Twój tato też nie popisał się nadmiarem rozsądku
                    • babcia47 Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 17:39
                      sorki, ale w tym przypadku babcie raczej się nie popisały tym
                      bardziej, ze miały juz nauczkę..a i ja nieopatrznie im zaufałam,
                      tzn, ze przy nich nic się nie wydarzy..był podobny przypadek ze
                      starszym synem, gdy teściowi zachciało się przenosic małego nad
                      ławą, na której stała świeżo zaparzona kawa (tez protestowałam, w
                      koncu wrzatku nikt nie pije, dziadek chwycił synka "bo on chciał")
                      mały wierzgnął stopą i wsadził ją całą do szklanki, poparzenie na
                      szczęście było mniejsze niż u młodszego, choć dziadek bez
                      rozwiazywania sznurówki ściągał mu kapcia i zerwał poparzoną
                      skóre..widział, że ja tak zdejmowałam..tak ale inne kapcie, które
                      miały gumkę a nie sznurówki..babcie nasmiewały sie z
                      mojej "nadopiekuńczości", gdy przynosiłam gorące napoje, ale
                      stawiałam je początkowo wysoko, do ostygniecia..i robiły po swojemu
                      aż do poparzenia się młodszego (poparzenie było bardzo rozległe,
                      zagrazajace zyciu). Warto przypominać dorosłym na co mają zwracać
                      uwagę opiekując się maluchem, że powinni miec oczy dookoła głowy, bo
                      czasem niefrasobliwość i brak wyobraźni, właśnie dorosłych, woła o
                      pomstę do nieba..najgorsze, że czasem niestety trzeba im zaufać i
                      powierzyć małe dziecko, takie które jeszcze nie potrafi rozpoznać
                      niebezpieczeństw i zagrożenia. Po latach dowiedziałam się, że tego
                      samego syna wtedy dwuletniego, obcy facet wyciągnął wręcz
                      rozpędzonego autobusu..babcia pozwoliła mu biegać luzem, nie
                      patrzyła za nim i "zagadała się" z sasiadką, mały znudzony przerwa w
                      spacerze, błyskawicznie przebiegł chodnik, pas trawniczka
                      oddzielajacy od ruchliwej ulicy, scieżkę rowerową i znalazł się pod
                      kołami, teściowa skrzętnie to przede mną ukryła..na szczęście dość
                      szybko nauczyłam synów dbać o siebie samym, co moga robić, gdzie sie
                      bawić bez narazania a czego unikać
                      -
                  • myga Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 19:18
                    babcia47 napisała:

                    > druga postawiła w miejscu talerzyka z ciasteczkami herbatę
                    > zalaną wrzątkiem
                    __________
                    Dla mnie obie babcie kretynki. I ty tez, jezeli widzialas te herbate. Wiec nie
                    porownuj innych babc do takich, co to stawiaja szklanke z wrzatkiem na w zasiegu
                    malego dziecka z babciami moofki. Jezeli ona pisze, ze jest pewna, to chyba wie,
                    ze jej babcie takiego czegos nie uczynia, bo maja odrobine wyobrazni.
              • sir.vimes Da się. Jak najbardziej. 12.07.09, 11:14
                > inaczej sie niestety nie da.

                Jeśli rodzina czy znajomi mają zwyczaj myśleć - spokojnie się da nie obserwować
                dorosłej osoby (babci!! dziadka, cioci) zajmującej się dzieckiem.

                BTW - chyba sobie medal z czekolady sprawię w nagrodę za niezwykła zdolność
                zajmowania się w normalny sposób CUDZYMI dziećmi.
          • sir.vimes Projekcja jakaś czy co? 12.07.09, 11:11

            > babka myslala, ze jak pojdzie na impreze z dzieckiem , to bedzie
            > sobioe siedziala, jak krolowa, czy co?
            • deodyma Re: Projekcja jakaś czy co? 12.07.09, 13:53
              alez w zadnym raziesmile
              po prostu obserwuje babki, majace dzieci i widze, jak sie na codzien
              zachowuja.
              znam np taka, ktora ostatnio zapowiedziala, ze nie pojdzie wiecej do
              swojej 70 letniej ciotki, poniewaz ona nie wnosi jej wozka na 4
              pietro, gdy ona do niej przychodzi a na dodatek nie chce zajmowac
              sie jej synem, bo ona biedna musi robic to samabig_grin
              • sir.vimes Re: Projekcja jakaś czy co? 12.07.09, 13:56
                Znasz jakąś debilkę i na podstawie tej znajomości nie wierzysz w historię
                (prawdopodobną) innej dziewczyny?

                Co ma debilka wykorzystująca staruszkę do grupy ludzi szafujących słowem opieka
                i robiących zbędne kłopoty autorce wątku?

                > znam np taka, ktora ostatnio zapowiedziala, ze nie pojdzie wiecej do
                > swojej 70 letniej ciotki, poniewaz ona nie wnosi jej wozka na 4
                > pietro
                • deodyma Re: Projekcja jakaś czy co? 12.07.09, 14:01
                  takich kwiatkow znam znacznie wiecejsmile
                  • sir.vimes Re: Projekcja jakaś czy co? 12.07.09, 14:32
                    Ja też znam ciekawe anegdotki o nieodpowiedzialnych i roszczeniowych rodzicach
                    ale czy to znaczy, że wszyscy rodzice są nieodpowiedzialni i roszczeniowi?

                    Tutaj nieodpowiedzialna jest rodzina. I roszczeniowa też - bo chcą by
                    udostępniać im dziecko na zasadzie zabawki i maskotki a nie są w stanie
                    odwdzięczyć się podstawową opieką (nie puszczać dziecka do rozpuszczalników np).

                    A co do debilowatych rodziców - raz faktycznie jednej "pani mamie" udało mi się
                    mnie bezbrzeżnie zirytować. Pani na grillu cichaczem podrzuciła swoje dziecko na
                    plac zabaw na którym bawiłam się z córką i jej koleżanką i poszła pić. Dziecko
                    za małe by bawiło się bez opieki, wlazło na coś za moimi plecami, zleciało,
                    popłakało. Byłam więc zmuszona zająć się dzieckiem, pocieszyć i z pozostałymi
                    dziećmi u spódnicy szukać jego rodziców. Co łatwe nie było. Po prostu - panienka
                    tajnie i po cichu podrzuciła dziecko i poszłaaaa. Zamiast CHOĆBY powiedzieć, że
                    zostawia małe na placu, nie wspominając o poproszeniu bym na nie zerknęła.
                    Szczęście, że nie oberwało w łeb huśtawką.
                  • azile.oli Re: Projekcja jakaś czy co? 12.07.09, 14:33
                    Ja tam wierzę autorce wątku. Są osoby bez wyobraźni i to nawet wśród
                    tych, które mają małe dzieci. Pamiętam, że kiedy moje dzieci były
                    małe to były takie osoby, którym mogłam powierzyć je bez zastrzeżeń
                    i takie, za którymi trzeba było chodzć, lub wręcz odmawiać
                    ich ''zapędom'' odnośnie zabawy czy opieki nad dzieckiem. Dobry jest
                    przykład z tymi bańkami. Pewno, że dziecko nie umrze od kilku łyków
                    płynu, ale mama może mieć noc z głowy, a maluch będzie się męczył.
                    Chyba nie chodzi o to, aby zrobić na takiej imprezie z dziecka żywą
                    zabawkę.
                    Rada taka - pilnować dorosłych i zwracać uwagę. Trudno, niech się
                    nawet obrażą. Myślenie nie boli i biorąc od kogoś małe dziecko
                    trzeba wyjątkowo uważać.
                    Na pocieszenie- czas szybko leci i dziecku będzie można pewne rzeczy
                    wytłumaczyć i wtedy można czuwać, ale już z pewnej odległości.
                    • sir.vimes no niestety 12.07.09, 14:36
                      "Chyba nie chodzi o to, aby zrobić na takiej imprezie z dziecka żywą
                      zabawkę. "

                      ale wielu osobom właśnie tak się wydaje - ze dziecko to rodzaj żywej zabawki.
    • w_miare_normalna Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 12.07.09, 09:44
      ja wczoraj byłam na weselu u kuzynki organizowanym w domu
      strasznie sie balam,ze tez wiecej czasu spedze na lataniu za malam,a
      rok i jeszcze nie chodzi,wiec albo ja nosze,ale pozwalam raczkowac po
      trawie
      byly jeszcze 2 dzieciaki oprocz mojej ale starsze o rok, takze sie
      moja nie interesowaly
      powiem ci ze bylo nie zle, mala byla grzeczna i wytrzymala do 21,wiec
      torszke posiedzielismy,ale stracha mam ogromnego zawsze przed takimi
      wypadami.
      • blackagnieszka Dziekuje emama ktore mnie zrozumialy 12.07.09, 11:31
        • daisy Re: Dziekuje emama ktore mnie zrozumialy 12.07.09, 15:44
          Ja też cię rozumiem, znam to aż za dobrze. Po paru akcjach po prostu przestałam
          jeździć "na działeczkę" i oddawać małego pod opiekę teściowej, pardon - babuni,
          jak na przykład w zimny wietrzny dzień wysikała małego na dworze tak, że był
          mokry od szyi po kolana i zamiast mnie szybko znaleźć (byłam w sklepie oddalonym
          o trzy kroki) albo chociaż wejść gdzieś, stała na wietrze i pytlowała z
          napotkaną znajomą, a przy niej maluch w kompletnie mokrym ubraniu. Niestety jak
          nie chcę synka oddawać to jest wielka obraza. Trudno, mam to w du-żym poważaniu,
          to nie oni potem będą nad chorym dzieckiem po nocach siedzieć...
    • olimpia_b81 Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 09:00
      2.5 latka to juz rozumne dziecko,trzeba bylo jej wszystko pokazac
      gdzie czaja sie niebezpeiczenstwa,co sie moze stac i kontrolowac czy
      cie slucha a w razie czego latac za dzieckiem,


      a jak pilnowanie WLASNEGO dziecka jest dla ciebie zbyt uciazliwe
      trzeba bylo w domu zostac i poczekac az skonczy 18tke
      • lila1974 olimpia 13.07.09, 09:18
        I po co ta małpia złośliwość?
        Mogłabym odbić piłeczkę i zapytać - skoro nie rozumiesz czytanego tekstu, to po
        co się wypowiadasz?
        • ciociacesia pewnie 'pomyslała' 13.07.09, 10:25
          ze jak czytac nie umie to chociaz sobie popisze, a co!
          • olimpia_b81 Re: pewnie 'pomyslała' 13.07.09, 10:38
            babole
            same sie nauczcie czytac zanim popiszecie sie na forumie

            autorka pisze:
            "Caly czas musialam biegac za coreczka zeby nic jej sie nie stalo
            ale
            najbardziej mnie dobijalo jak juz usiadlam przy stole co chwila
            przychodzil ktos z rodziny ,znajomych i zabieral moja coreczke
            gdzies na *spacer* lub pokazac ja wujkowi"
            czyli nie tylko pilnowanie za wujka ja dobijalo
            autorka dla mnie z tych mamusiek co wola siedziec w domu bo jeszcze
            cos dzisecku stanie a dziecko przez to nie wie,ze nie nalezy zblizac
            sie do basenu ani wchodzic samemu na schody do piwnicy
            za dzieckiem nie trzeba latac,wystarczy kontrola "z daleka"
            • hanalui Re: pewnie 'pomyslała' 13.07.09, 10:56
              olimpia_b81 napisała:
              > autorka dla mnie z tych mamusiek co wola siedziec w domu bo
              jeszcze
              > cos dzisecku stanie a dziecko przez to nie wie,ze nie nalezy
              zblizac
              > sie do basenu ani wchodzic samemu na schody do piwnicy
              > za dzieckiem nie trzeba latac,wystarczy kontrola "z daleka"

              Dokladnie. Mam znajomych gdzie dzieciom nie wolno przebywac
              samodzielnie w zadnym pomieszczeniu (dzieci 2 i 3 lata) nawet w
              pokoju dziecinnym bo tam tez niebezpieczenstwa, typu lozko na ktore
              mozna wejsc i spasc, krzeslo to samo, szafa ktora mozna otworzyc.
              I tak chodza ona lub maz za dzieckiem, bo moze sie cos stac big_grin
            • lila1974 Re: pewnie 'pomyslała' 13.07.09, 12:48
              Jak zatem do tego wywodu mają się Twoje słowa:
              "(...)a jak pilnowanie WLASNEGO dziecka jest dla ciebie zbyt uciazliwe
              trzeba bylo w domu zostac i poczekac az skonczy 18tke"?


              Bo ja widze tu brak logiki tongue_out
              • olimpia_b81 Re: pewnie 'pomyslała' 13.07.09, 13:26
                to zle widzisz albo wlasna z.a.j.e.b.i.s.t.o.s.c Ci w tym przeszkadza
                • lila1974 Re: pewnie 'pomyslała' 13.07.09, 13:28
                  Hmmm
    • kotbehemot6 Taka matki rola:))))) 13.07.09, 09:05
      Taka rola troskliwej mamy. Nic sie nie martw potem bedzie tylko gorzej, a
      problem z basenikiem to pikuś Ot pośłesz dziecko na kolonie i cały czas bedziesz
      myślec czy nic złego se nie przytrafiło..pedofle, narkotyki, wypadki
      samochopdowe, podtopienie w wodzie, molestowanie....a obserowoac nijak nie
      można.....zacznij sie pzrzywyczajaćsmile)))))
    • nisar Głupota co po niektórych jest dobijająca. 13.07.09, 09:22
      proszę szanownych emamuś.
      Ale to można leczyć...

      Autorce wątku NIE CHODZI o to, by zasypać basen czy zamurować
      piwniczkę. NIE CHODZI jej także o to, by opalać facjatę na działce
      podczas gdy cała reszta gości zajmie się jej dzieckiem.

      Chodzi jej natomiast o to, że jeżeli ktoś chce wziąć dziecko od niej
      i oddalić się z nim, to powinien wykazać cień inteligencji i
      odpowiedzialności i się tym dzieckiem ZAJĄĆ, co - w przypadku
      dziecka niespełna dwuletniego - w zasadzie oznacza PILNOWAĆ JAK OKA
      W GŁOWIE. Albo - jeśli nie umie lub nie chce - ZOSTAWIĆ JE Z MATKĄ.

      Doskonale rozumiem, że cholery można dostać, jak pseudodorosłe i
      pseudoodpowiedzialne osoby biorą dziecko po czym narażają je na
      niebezpieczeństwo, karmią tym, czego dziecko nie jada, dają zabawki,
      które nie są dla niego itpd. Bo z jednej strony człowiek ma
      zahamowania, żeby zwrócić uwagę (bo przecież w sumie jest miło i
      ciocia chciała dobrze), a z drugiej strony głupio jest latać i
      patrzeć na ręce tej "dorosłej i odpowiedzialnej" osobie.

      współczuję. Zarówno durnej rodziny jak i kretyńskich odpowiedzi na
      tym forum.
      • truscaveczka Re: Głupota co po niektórych jest dobijająca. 13.07.09, 10:00
        Nisar, podpisuję się wszystkimi kończynami. Jak się przyjdzie na forum z
        problemem, to zwykle Światłe Forumki uznają, ze problemu winowajcą jest
        wyłącznie autorka postu, nikt poza nią.
    • widokzwenus Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 10:16
      Dziecko ma 2,5 roku. Pierwsza impreza to była czy jak? Skoro wiesz że masz w
      rodzinie osoby nieodpowiedzialne ( cud boski zatem, że Ty i Twój mąż żyjecie po
      wychowaniu przez nieodpowiedzialnych ludzi ) to albo zakomunikuj stanowczo, że
      NIE, DZIECKO NIE IDZIE albo zostaw przed imprezą dziecko z odpowiedzialną
      opiekunką, albo nie puszczaj dziecka na krok od siebie.
      Nie rozumiem na co tu narzekać? Idiotów na świecie nie brak, nieodpowiedzialnych
      rodziców/wujków/cioć itp. tym bardziej.

      Nie dziwię się autorce że jest wkurzona, ale nie widzę sensu żalenia się na coś,
      na co wbrew pozorom ma się wpływ.
      Problem leży chyba w tym, że frustruje się dziewczyna faktem komunikowania
      pewnych rzeczy bo u nas przyjęte jest, że za krytykę się obraża. I za chwilę
      połowa rodziny będzie nadęta jak purchawki.
      • franczii Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 10:37
        a ja rozumiem zal bo czasami jest tak: jestem w gronie rodziny i udaje mi sie
        bardzo milo spedzac czas dziecko mam przy sobie, zajete spokojna zabawa a ja
        moge na chwile usiasc i poplotkowac z kuzynka co rzadko mi sie zdarza. a nagle
        przylazi wujek przez dziecko bardzo lubiany ale z ktorym ja sam na sam dziecka
        nie zostawie i glosno proponuje, ze synka zabierze poogladac kozki, krowki i
        jakies inne koniki, dziecie rzuca wszystko i tyle mojego spokoju. Oczywisci
        biore tylek w troki i ide za nimi ale w duchu klne wujka na czym swiat stoi,
        wiec jak czlowiek nie ma byc rozzalony. Ale na szczescie mam tez w rodzinie
        rozsadne osoby, ktorym moge dziecko spokojnie powierzyc.
      • hanalui Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 10:49
        widokzwenus napisała:

        > Problem leży chyba w tym, że frustruje się dziewczyna faktem
        komunikowania
        > pewnych rzeczy bo u nas przyjęte jest, że za krytykę się obraża. I
        za chwilę
        > połowa rodziny będzie nadęta jak purchawki.

        Obstawialabym raczej ze autorka raczej obawia sie zeby nie wyjsc w
        oczach rodziny na schizowana mamuske na punkcie bezpieczenstwa.

        Pracowalam z dziewczyna wokol ktorej byly tez same nieodpowiedzialne
        osoby na ktore caly czas narzekala i ktore ciagle strofowala np maz
        ktory bral dziecko do piaskownicy i dziecko wracalo brudne i z
        piaskiem w butach surprised!!!, jej tesciowa bo pozwlala dziecku siadac na
        trawie, kraweznikach, panie w przedszkolu bo pozwlaly jej dzieku
        zjezdzac na zjezdzalni w spodnicy, biegac i dziecko bylo zgrzane i
        rozczochrane.
        Post autorki wlasnie przypomina mi taka "straszna" historie
        o "strasznie nieodpowiedzialnych" wszystkich czlonkach rodziny
        procz "doskonalej" autorki
        • widokzwenus Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 11:29
          Hanalui - może i masz rację, sedno jednak pozostaje to samo czyli "co ludzie
          powiedzą".
        • lila1974 Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 12:51
          Obrzydliwe jest takie dokładanie komuś do pieca tylko dlatego, że nam się wydaje
          identyczna jak nielubiana znajoma.

          Dziewczyna pisze wyraźnie o co miała stracha i rzeczywiscie nie były to pierdoły
          typu "piasek w butach".
          • widokzwenus Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 12:54
            Nie chodzi powyżej o sprowadzanie do pierdół, choć tak faktycznie bywa że coś
            rośnie w opowieściach.
            Natomiast problem polega na tym, że chyba człowiek zna swoich najbliższych i
            wiedząc czego może się spodziewać powinien przygotować się na konkretne reakcje.
            W tym przypadku na powiedzenie paru słów prawdy wprost. Gó... by mnie obchodziło
            czy będą na mnie patrzeć jak na zaawansowanego psychola nadopiekuńczego,
            najważniejsze jest bezpieczeństwo mojego dziecka i koniec.
            • babcia47 Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 13:05
              > W tym przypadku na powiedzenie paru słów prawdy wprost
              dokładnie..szczególnie gdy ma sie juz takie
              doswiadczenia..powiedzenie, ze zabierasz małą? ale uwazaj na:
              wymienic, nie spuszczaj jej z oka bo potrafi szybko sie
              przemieszczać, jeżeli będziesz miała/miał cos innego do roboty
              odprowadź do mnie lub zawołaj mnie, ale nie zostawiaj samej..moze i
              pomysla, moze "popatrzą" ale przynajmniej w razie czeko "zapali" im
              się lampka, zajarza, ze dziecko to nie zabawka i dodatkowa rozrywka
              na imprezie..lub odechce sie niewczesnych zapędów "opiekuńczych"
            • lila1974 Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 13:31
              Kwestia umiejętności dogadania się ze swoimi krewnymi nie jest tu przeze mnie
              podnoszona, bo jest dla mnie sprawą oczywistą i nie zamierzam się powtarzać po
              kimś, kto już na to uwagę zwrócił.

              Odnoszę się wyłącznie do niemerytorycznych komentarzy, które mają za cel
              pognębić autorkę.
              • olimpia_b81 Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 13:38
                a to na forum mamy sie tylko klepac po pleckach?
                uwazam,ze autorka jest przewrazliwiona,nadopiekuncza i powinna
                wreszcie dac dziecku troche swobody i zaufac mu
                ot tyle
                a jak nie potrafi-niech siedzi z nim w domu,nie bedzie zmeczona i
                zaplakana po imprezach rodzinnych
                • lila1974 Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 13:56
                  Dwu i pół latek, to jest jeszcze małe dziecko i działka wyposażona w basen,
                  stawek, piwnicę i chemikalia, to nie jest miejsce, gdzie można puścić dziecko by
                  się uczyło samodzielności.

                  Skoro ktoś z dorosłych podejmuje się wziąć dzieciaka od matki i ojca, to ma
                  zakichany obowiązek się dzieckiem zająć i nie odstępować go na krok.

                  Niadawno w okolicach Szczecina utopiła (a dokładnie zadławiła się) dziewczynka 7
                  letnia, która potknęła się i wylądowała buzią w 15 cm oczku wodnym - dodam, ze
                  na oczach rodziców.

                  Być może nasza autorka jest nadopiekuńcza, ale w opisanej przez nią sytuacji
                  raczej tez bym była choć generalnie uważam się za osobę ze zdrowym podejściem do
                  dziecięcej swobody.
                  • olimpia_b81 Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 14:00
                    mialam 2,5 latke i wiem,ze takie dzieci juz duzo rozumieja jesli
                    oczywiscie da im sie szanse cos zrozumiec tlumaczeniem i nie trzeba
                    za nim biegac krok w krok,
                    nie mowie,ze nie pilnowac ale nie byc kwoka
                    dzieci sa rozne i mozna sie utopic w lyzce wody
                    czarnowidztwo powinno sie leczyc,szczegolnie u mam
                    • lila1974 Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 14:08
                      Ale nikt ci nie broni testowania basenów, stawów, chemikaliów na swojej
                      dwuipółlatce - inni mogą nie być tacy chętni.
                    • malila Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 14:09
                      olimpia_b81 napisała:

                      > mialam 2,5 latke i wiem,ze takie dzieci juz duzo rozumieja

                      A ja miałam 28 lat i wiem, że dwudziestoośmiolatkom wydaje się, że
                      skoro już mają jedno dziecko, to wiedzą wszystko na temat dzieci,
                      gdyż właśnie to jedno ww dziecko wyznacza ramy zachowania dla innych
                      dzieci w wieku przybliżonymwink
                      • olimpia_b81 Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 14:43
                        czyli co?mam poczekac az skoncze 40tke i bede miala 10 dzieci aby
                        zaczac sie wypowiadac na forum???
                        • lila1974 Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 14.07.09, 08:19
                          nie zaszkodziło by tongue_out
                          • olimpia_b81 Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 14.07.09, 08:40
                            i vice versa
                    • franczii Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 15:19
                      moj syn tez mial 2,5 lat rowno pol roku temu wiec dobrze pamietam, naczym polega
                      rozsadek i ostroznosc takiego dziecka. Mojemu synowi nauczonemu pewnych zasad
                      ostroznosci i niby w zasadzie juz pewniakowi potrafilo odbic znienacka. Zwykle
                      zatrzymywal sie przed ulica, doskonale wie, gdzie sie przechodzi i jak sie
                      przechodzi a ktoregos dnia wypadl mi na ulice z chytrym usmieszkiem na buzi.
                      Inna sytuacja bal sie wspiac na najwyzsze szczeble drabinek na placu zabaw,
                      ostrozne dziecko mozna pomyslec a w domu ktoregos dnia w mojej obecnosci
                      blyskawicznie sie wspial po zupelnie gladkim murku trzymajac sie balustrady,
                      zeby sie przechylic na druga strone. zaufaj dziecku.
                      • franczii Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 15:26
                        nie dopisalam, ze ta ostatnia sytuacja dziala sie na tarasie oczywiscie, na 4tym
                        pietrze
                  • morekac Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 14:43
                    Oczywiście, że nie jest to bezpieczne miejsce dla 2.5 latki.
                    Oczywiście, że dziecka trzeba pilnować i nie każdy się do tego
                    nadaje. Ale dlaczego blackagnieszka ma problem z
                    powiedzeniem : "Najdroższa/y teściowo/siostro męża.wujku Kaziu, nie
                    dam ci mego dziecka pod opiekę, bo zbyt wiele niebezpieczeństw tu
                    chycha na niego i uważam, że tylko ja się nim odpowiednio zajmę.
                • malila Zaufać dwuipółlatce 13.07.09, 14:00
                  w kwestii jej bezpieczeństwa?wink ROTFL
                  To tak jak zaufać meteorologowi w kwestii niedzielnej pogody. (A
                  dzisiaj jest poniedziałekwink)
    • butelnia Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 15:22
      a ja doskonale Cię rozumiem.Moja dwulatka dotknęła rozpalonego grila
      na oczach szanownej cioci,która miała jej przypilnować.Wszystko
      przez to,że nie chciałam wyjśc na lenia i nieroba,bo nie pomagałam
      przy remoncie tylko pilnowałam małej.Owa ciocia żartem co chwilę
      zwracała mi uwagę,aż powiedziałam że pójdę na górę coś zrobić,a ona
      niech się w tym czasie zajmie dzieckiem,skoro to taki miód.Nie
      minęło 10min,kiedy przyniosła mi poparzoną córeczkę ze słowami,że
      ona już woli pomagać przy remoncie.Dlatego już nigdy nie będę się
      szczypać z rodzinką,której sie wydaje,że pilnowanie dwulatka to
      właśnie tak jak piszesz rozmowa przez komórkę i robienie tysiąca
      innych rzeczy.Niech myślą,co chcą.
      • hanalui Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 16:15
        Tylko pewnie jak cokolwiek stanie sie dziecku przy rodzicu czy pod
        okiem rodzica to zwie sie to nieszczesliwy wypadek, jak pod
        okiem ciocy, babci, wujka, siostr, tesciowej to nieodpowiedzialna
        osoba, rodzina
        big_grin
    • jopowa Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 18:30
      moj syn ma juz 4 lata,wiec jest dosc duzy.Ale neiwiem jak ty sobie
      to wyobrazasz,ze kazdy sie dostosuje do twojego dziecka, ze bedzie
      meinial mieszkanie,bo ty masz dziecko?Dla mnie dziwne jest takie
      podejscie
      • blackagnieszka he he jopowa niezle zakrecona jestes:) 13.07.09, 18:58
        Nie chodzilo o mieszkanie tylko o dzialke i nie wymagam od nikogo
        zeby cokolwiek zmienial na tej dzialce.Sama opiekuje sie
        wystarczajaco dobrze coreczka.
        .
        Pozatym znalam kiedys dziewczyne ktora miala staw i 4latkowi mowila
        zeby tam nie chodzil.Potem zwariowala na pogrzebie i do tej pory juz
        5 lat ciagle do psychiatryka wraca.Wiec podziwniam panie ktore tu
        sie wypowiadaly ze tak 2,5 latkowi mozna zaufac zeby tylko zerkac na
        niego przy basenie lub stawie.
    • myelegans Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 21:42
      swoja droga drogim dziadkom nic by sie nie stalo, gdyby przed wizyta
      rocznego malucha przegladneli dzialke pod katem ew. zagrozen. Tak
      robia przewidujacy ludzie, nie narazaja drogiego wnuka na
      niebezpieczenstwa, a rodzicow na stres. NIe trzeba zakopywac oczka,
      ale rozpuszczalniki mozna pochowac. Moj tesc akurat dla wnuka stawek
      ogrodzil, i nie trzeba bylo sie upominac, z wlasnej, inicjatywy.
      Wolal zawsze przegiac w druga strone.

      Ja mialam zwyczaj jak przychodzilam do kogos kto nie mial malych
      dzieci, skanowania otoczenia i usuwania tego, co mogloby sie dostac
      w male rece, albo zostac sciagniete z polki, albo zamykalam drzwi do
      lazienek, kuchni i tych pomieszczen do ktorych nie chcialam zeby
      dziecko wlazlo, sugerowalam gospodarzom niekladzenie obrusow, moim
      argumentem bylo poplamienie, albo sciagniecie zawartosci stolu na
      drogocenny dywan badz wykladzine, poza tym "my jestesmy nieformalni,
      a ten obrus ma taki ladny haft, szkoda go".

      Bylismy w sobote na grillu u bezdzietnej pary, gdzie bylo 4 dzieci w
      wieku 1-5 lat. Gospodarze: zabezpieczyli bramke, grilla
      prowizorycznie ogrodzili, pousuwali sprzety typu rowery, osprzet
      ogrodowy, kosiarki itd, przytahali skads skrzynke piasku, w ktorej
      zrobili piaskownice, kupili tanie foremki, osprzet do puszczania
      baniek, wyciagneli weza ogrodowego i zrobili mlynek wodny, byly
      bloki rysunkowe i kredki na jakims stoliku. Nie bylo specjalnego
      latania, bo drogiazg byl zajety.

      Moj tesc przed naszym przyjazdem tez zawsze zabezpieczal mieszkanie,
      na ile sie dalo i pobyt tam nie byl stresujacy.

      2.5 latek ma podzielnosc uwagi na poziomie chrabaszcza, mozesz
      tlumaczyc do bolu, za 5 minut i tak zrobi to czego nie powinien.
      Poza tym sa rozne dzieci, sa te ostrozne, ktore nie zrobia niczego
      bez zgody rodzicow, a sa takie jak moje dziecko, ktore zrobia
      wszystk na co rodzic nie pozwolil, w ramach ciekawosci przyrodniczej.
      Jak mial 2.5 roku nie mialam do niego zaufania wcale. Teraz mam
      bardzo ograniczone do 5-latka, bo tez bezmyslne glupoty robi,
      wiedzac i majac tlumaczone zasady. W nowym miejscu zawsze mowie
      jakie sa zasady, gdzie chodzimy, co jest poza zasiegiem, zabieram
      zabawki, ksiazki.
      • myga Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 14.07.09, 08:47
        myelegans napisała:
        ..........
        _________
        Bardzo madrze to wszystko napisalas. Tak wlasnie postepuja odpowiedzialni
        ludzie, przy tym ludzie, ktorzy chca sie pobawic, a nie latac w kolko za
        dziecmi. Oraz ludzie, ktorzy widza w dzieciach osoby, a nie kukielki i dlatego
        traktuja dzieci jak szanowanych gosci i przygotowuja dla nich rowniez atrakcyjne
        warunki pobytu.
    • bazylea1 Re: Male dziecko na imprezie rodzinej? 13.07.09, 21:47
      współczuję nieodpowiedzialnej rodziny. moja na szczęście bardziej
      się trzęsie nad moimi dziećmi niż ja. wyjątek to mój tata, a ma
      warsztat w garażu z piłą tarczową itp, więc chodzę tam za dzieckiem
      albo po prostu nie pozwalam dziecięciu tam przebywać
Inne wątki na temat:
Pełna wersja