Dom opieki...

15.07.09, 11:37
Czy uważacie, że oddanie matki do domu opieki jest godne potępienia?
Jeśli się ma warunki lokalowe, ale czuje się, że się fizycznie i
psychicznie nie podoła? Nie podaję innych szczegółów, które mogłyby
decydować o ''za'' czy ''przeciw''. Po prostu czy to jest złe lub
wątpliwe pod względem moralnym?
    • drinkit Re: Dom opieki... 15.07.09, 11:40
      Absolutnie nie należy tego potępiać. Powody mogą być różne, życie może się
      ułożyć tak, jak tego nikt nie przewiduje.
      Za chwilę posypie się masa głosów potępiających domy opieki, zawczasu więc
      chciałam przypomnieć że dom opieki w PL, a w EU to niebo a ziemia.
    • gryzelda71 Re: Dom opieki... 15.07.09, 11:41
      Zależy w jakim stanie jest matka.Czasem nie ma innego wyjącia.
    • broceliande Re: Dom opieki... 15.07.09, 11:41
      Zależy w jakim jest stanie.

      Jeśli wymaga karmienia, mycia, nic nie zrobi koło siebie, to dom
      opieki nie wydaje mi się zły.

      Jeśli siada jej psychika i może podpalić dom, albo wyjść i zaginąć,
      to również.


      To chyba masz na myśli? Bo jak można "oddać" świadomą i zdrową
      fizycznie osobę?
    • iwoniaw Re: Dom opieki... 15.07.09, 11:44
      Osobiście mając ku temu warunki lokalowe wolałabym matkę/ teściową mieć w domu,
      a za pieniądze, które miałabym płacić za dom opieki wynajęłabym opiekunkę/pomoc.
    • jowita771 Re: Dom opieki... 15.07.09, 11:47
      Warunki lokalowe to jedno, ale to, czy się psychicznie i fizycznie podoła, jest
      ważniejsze, moim zdaniem.
      Miałam sąsiadkę, która wzięła mamę-staruszkę do mieszkania w bloku. Mama
      sąsiadki nie umiała obsługiwać kuchenki gazowej, a sąsiadka nie była w stanie
      upilnować jej 24 godziny na dobę. Niech szlag trafi takie podejście, jakie maja
      niektórzy, że rodziców dla zasady nie wolno oddać do domu opieki.
    • attiya Re: Dom opieki... 15.07.09, 11:48
      czasami tak właśnie wychodzi ze nei ma innej opcji....
      dyktowane warunkami wyższej konieczności - tak ale dla samej fanaberii "bo nie
      chce mi sie" - jest naganne
    • teraz_asia Re: Dom opieki... 15.07.09, 11:50
      Nie, nie jest. Jeśli naprawdę wysiłek psychiczny i fizyczny jest
      zbyt duży, to na pewno odczuje to też druga strona. Moja mama od 2
      miesięcy zajmuje się własną, niepełnosprawną matką (po kilku latach,
      kiedy opiekowały się nią pozostałe dzieci na zmianę). Babcia na
      wózku, bez nóg, wymaga full serwisu- przewinąć, wykąpać, kilka razy
      dziennie zastrzyki, leki, lekarz pod telefonem, jątrzące się rany do
      opatrywania. Po tych kilku tygodniach (!) widzę, że mama goni
      resztkami sił- pominąwszy mega obciążenie psychiczne, niemożnośc
      wyjścia z domu na dłużej niż kwadrans (bo babcia się boi), to
      codzienne wielokrotne dźwiganie bardzo ciężkiej osoby (90 kilo
      najmarniej)sprawia, że mama ledwo się może wyprostować.
      Moja mama ostatnio powiedziała, że jeśli ona miałaby się stać takim
      obciążeniem dla nas, to nalega, żebyśmy znaleźli jakiś dom opieki,
      gdzie przynajmniej nie będzie miała wyrzutów sumienia, że nas
      wykańcza. Ale inna sprawa, że ona niezbyt lubi swoją matkę, a ja
      moją bardzo, więc chyba bym się na to nie zdecydowała- chyba że
      naprawdę mama nalegałaby bardzo.
      • echtom Re: Dom opieki... 15.07.09, 12:29
        > niemożnośc
        > wyjścia z domu na dłużej niż kwadrans (bo babcia się boi)

        Właśnie te schizy starszych osób są najgorsze, bo logistycznie
        opiekę w domu dałoby się zorganizować.
        • iwoniaw No daj spokój, skoro w domu się boi 15.07.09, 12:37
          zostać z opiekunką, to zostać w domu opieki z obcymi ludźmi nie będzie się bała?
          Czy po prostu "out of sight out of mind" w praktycznym zastosowaniu?
          Nie chcę być źle zrozumiana - nie potępiam domów opieki w czambuł i zdaję sobie
          sprawę, że czasami nie ma innej opcji, a bywa, że jest to opcja
          najlepsza
          . Nie uważam też, że komuś, kto nie traktował nigdy dobrze
          dziecka/rodziny należy się z definicji takie samo poświęcenie jak kochającej i
          dbającej matce/babci. Ale argument "babcia się boi" nie jest argumentem
          "za"
          domem opieki, a jakby wręcz przeciwnie...
          • teraz_asia Re: No daj spokój, skoro w domu się boi 15.07.09, 12:52
            Babcia się boi zostać sama choć na chwilę (kiedy ciotka wyszła do
            ogródka na 10 min, babcia dostała wylewu- stąd te lęki).
            Namawiam mamę na jakąś opiekunkę- z chęcią bym sfinansowała, bo nie
            mogę za bardzo pomóc w opiece, choć mieszkam blisko- ale babcia nie
            chce, bo to krępujące.
            Szczerze- kiedy widzę, jak mama się męczy, to myślę o tym domu
            opieki. Bo co innego, jeśli opiekujemy się kimś, z kim jesteśmy
            blisko i kogo kochamy, wtedy to przychodzi naturalnie. A tu ani
            wielkiej miłości ani troski nie ma. Tylko uciążliwe wypełnianie
            obowiązków.
            • iwoniaw Re: No daj spokój, skoro w domu się boi 15.07.09, 13:19
              > Namawiam mamę na jakąś opiekunkę- z chęcią bym sfinansowała, bo nie
              > mogę za bardzo pomóc w opiece, choć mieszkam blisko- ale babcia nie
              > chce, bo to krępujące.

              Szczerze mówiąc, jeśli dorosła osoba wymaga opieki, to uważam, że tym
              samym jej zdanie nie powinno być jedynym branym pod uwagę, nawet jeśli
              mówimy o osobie w pełni władz umysłowych. Podobnie jak opiekę nad dziećmi
              sprawujemy w sposób optymalny dla wszystkich, tak samo powinno być w
              przypadku starszych zniedołężniałych członków rodziny - oni nie są
              samodzielni i niezależni
              , jak dzieci - czy się im to podoba czy nie.
              Dlatego pomysł z opiekunką uważam za b. dobry, cóż krępującego jest w tym, że
              posiedzi przy babci, pogada z nią, poczyta, poda posiłek gdy inni będą mogli
              pożyć własnym życiem? Nie mówię, że musi jej od razu pampersy zmieniać, skoro to
              krępujące dla babci.

              > Szczerze- kiedy widzę, jak mama się męczy, to myślę o tym domu
              > opieki. Bo co innego, jeśli opiekujemy się kimś, z kim jesteśmy
              > blisko i kogo kochamy, wtedy to przychodzi naturalnie. A tu ani
              > wielkiej miłości ani troski nie ma. Tylko uciążliwe wypełnianie
              > obowiązków.

              No, jeśli tak postawić sprawę, to masz oczywiście rację - pytanie, czy
              rzeczywiście miłość i troska jest na tyle niewielka, że mamie wszystko jedno,
              jak będzie się czuła babcia nie tylko z obcymi opiekunami, ale i w obcym
              miejscu. Nie sądzę, żeby było jej to całkiem obojętne, w przeciwnym razie chyba
              by już dawno załatwiała dom opieki, bo czemu niby wypełnia ten - uciążliwy, nie
              wątpię, bo przecież raczej bez nadziei na lepsze - obowiązek?
              • beata3211 Re: No daj spokój, skoro w domu się boi 15.07.09, 13:33
                W twoim wypadku jestem za oddaniem do domu opieki. Bo inaczej twoja
                mama sie wykończy. A moze wynajecie ukrainki na opiekunkę??
                mieszkała by z babcią? U mojej koleżanki tak było Mama leżaca z
                demencją i ciężko chora. Ukrainka mieszkała z nią a w weekend miała
                wolny. wtedy na zminę jeden weekend jedna córka następny druga
                córka mieszkały. Może to by sie sprawdziło?? te panie miała chyba
                dwie co pare miesiecy się zmieniały.
                • azile.oli Re: No daj spokój, skoro w domu się boi 15.07.09, 13:45
                  Gdyby u babci były warunki do opieki nad chorym, to wszystko byłoby
                  znacznie prostsze. Zresztą, przy nastawieniu babci watpię, aby
                  wpuściła za próg własnego domu obcą osobę. Trzeba by ja otumanić
                  lekami , a tego nie da się pogodzić z próbami uruchamiania jej (nie
                  jest sparaliżowana, powinna siadać, z czasem poruszać się na wózku).
              • azile.oli Re: No daj spokój, skoro w domu się boi 15.07.09, 13:37
                I tu masz rację. Jeśli chodzi o opiekę nad osobą chorą, to,
                niestety, nie da się tego wszystkiego tak ustawić, żeby było tak,
                jak ona chce. Czaasem po prostu musi się nią zająć obca osoba, bo
                trudno wymagać, aby7 ktoś nagle przestał pracować, bo ma matkę,
                wymagajacą opieki.
                Co do domu opieki - nawet, gdy pewne układy sa chore, trudno jest
                oddać własnego rodzica do domu opieki bez mrugnięcia okiem.
                I moja matka też zapewne nie odda, ale widać w jej oczach pytanie,
                czy bym ja potępiła, gdyby to jednak zrobiła.
    • kropkacom Re: Dom opieki... 15.07.09, 11:51
      > Czy uważacie, że oddanie matki do domu opieki jest godne potępienia?

      Nie. Uważam jednak że taki dom to powinna być ostateczność. A czemu tak myślę?
      Bo raczej nie jest to miejsce na pogodną starość. Ale jak nie ma wyjścia to
      trudno.
      • azile.oli Re: Dom opieki... 15.07.09, 12:15
        Matka jest wrogo nastawiona do córki, tzn wymaga, ale nie
        współpracuje. Jest osoba leżącą, ale powinno się ją uruchamiać. Nie
        można jej zostawić samej. Opiekunkę można zatrudnić, ale to nie
        załatwia sprawy, bo pozostaje ten cały czas, kiedy opiekunki nie ma.
        Czyli nie ma spokojnych nocy, nie ma wakacji , nie ma świąt. Jest 24
        godziny pod jednym dachem z osobą wrogo nastawiona. Z drugiej strony
        dla córki oddanie matki to ostateczność, zaś zajęcie się nią może ją
        wykończyć. Córka ma lat 60.
        • jowita771 Re: Dom opieki... 15.07.09, 12:28
          W takiej sytuacji bym oddała. Znałam kobietę, która zajmowała się matką chorą
          umysłowo i nie tylko w domu. Matka już nie żyje, ale ta córka przypłaciła tę
          opiekę depresją.
        • echtom Re: Dom opieki... 15.07.09, 12:32
          > Nie można jej zostawić samej.

          A dlaczego, skoro leży i nikomu nie zagraża?

          Z opisu wnioskuję, że córka jest tak przez matkę zmanipulowana i
          zaszantażowana, że rozważania o domu opieki nie mają sensu.
          • azile.oli Re: Dom opieki... 15.07.09, 12:43
            Leży, bo powinna, po złamaniu nogi. Ale jak się ją zostawi bez
            opieki, to może próbować wstać i się znów połamie. Poza tym może
            wrzeszczeć, krzyczeć, a to mieszkanie w blokach.
            • gryzelda71 Re: Dom opieki... 15.07.09, 12:53
              Nie jest swiadoma swego stanu?Czy to złośliwość?
              • azile.oli Re: Dom opieki... 15.07.09, 13:02
                Złośliwość. Teraz na pewno nakłada się na to starcza demencja, ale
                jest świadoma swoich poczynań. Apodyktyczna i złośliwa była nawet,
                gdy była młoda i zdrowa. Wobec młodszej córki zachowuje się zupełnie
                inaczej.Np młodszej układa się jak potrzeba w czasie mycia, starszej
                się ''zapiera'', krztusi przy jedzeniu, pluje, prowokuje wymioty.
                Młodsza córka jej nie weźmie, zresztą, nie bardzo ma gdzie.
                • gryzelda71 Re: Dom opieki... 15.07.09, 13:07
                  Młodsza pewnie tez nie znajdzie czasu,że by zastąpić czasem starszą.
                  A twoja mama bierze pod uwage dom opieki?
                  • azile.oli Re: Dom opieki... 15.07.09, 13:13
                    Gdy sobie to wszystko wyobraziła, to zaczęła brać pod uwagę tę
                    opcję. Tak, masz rację, młodsza wpadnie na chwilę, mamusi
                    poprzytakuje i pójdzie do siebie, gdzie będzie miała święty spokój.
                    Najlepszym wyjściem byłoby umieszczenie babci w jej domu i
                    zatrudnienie opiekunki. Ale tam, niestety, nie ma warunków do opieki
                    nad chorą osobą.
                    • gryzelda71 Re: Dom opieki... 15.07.09, 13:16
                      Jeśli ma to wygladać tak,że babcia robi na zlość twojej matce i nie daje sie
                      sobą normalnie opiekowac to chyba nie ma innego wyjścia.
            • aandzia43 Re: Dom opieki... 15.07.09, 12:54
              Całkiem serio proponuję konsultację z psychiatrą. Opieka nad moją
              demenciejącą i nabierającą coraz paskudniejszych przywar babcią
              stała się znośna (dla mojej mamy) tylko dzięki lekom
              antypsychotycznym. A i babcię paranoje i napady wściekłego nastroju
              mniej zżerały.
              • azile.oli Re: Dom opieki... 15.07.09, 13:07
                Owszem, pozostaje wyciszenie jej za pomocą psychotropów. W szpitalu
                tak sobie wlaśnie z nią radzą. Ale co zaobserwowałam - wystarczy ,
                że spadnie poziom leku w organiźmie i agresja wybucha ze zdwojoną
                siłą.
                • alinawk Re: Dom opieki... 15.07.09, 13:24
                  Teściowa też bierze. Wtedy jest w miarę dobrze. Niestety co jakiś
                  czas dochodzi do wniosku że jej szkodzą i przestaje zażywać. Nie
                  moze wtedy spać i się zaczyna: słyszy jakieś głosy, stukanie po
                  ścianach, oskarża o to wszystkich wokół a głównie mnie, zaczynają
                  się krzyki i awantury...
                  • azile.oli Re: Dom opieki... 15.07.09, 13:29
                    Jeśli chodzi o leki to rzeczywiście babcia też uważa, że jej
                    szkodzą, szkodzi jej też jedzenie, a nawet chusteczki odświeżające.
                    • aandzia43 Re: Dom opieki... 15.07.09, 13:44
                      Oczywiście, że z własnej woli zażywać nei będzie. Moja babcia
                      tabletki wypluwała, albo w ogóle odmawiała połknięcia. Haloperidol
                      dostaje podstępnie w kropelkach do herbaty. Lekarz sam
                      podpowiedział, jak podać. Jakiż święty spokój zapanował w rodzinie!
                      A swoją drogą, to straszne, co się dzieje z mózgiem w pewnym wieku.
                      Gdyby nie te leki, wielu starszych ludzi trzeba by chyba przykuwać
                      do łóżek, żeby nie zrobili sobie krzywdy. O psychotykach nie
                      wspomne, no ale to już nie kwestia wieku.
                      • azile.oli Re: Dom opieki... 15.07.09, 13:48
                        W szpitalu też babcia dostaje Haloperidol. W kroplówce, więc nie ma
                        wyjścia.
                        • aandzia43 Re: Dom opieki... 15.07.09, 14:51
                          azile.oli napisała:

                          > W szpitalu też babcia dostaje Haloperidol. W kroplówce, więc nie
                          ma
                          > wyjścia.

                          To niech dostaje w domu w kropelkach.
                      • alinawk Re: Dom opieki... 15.07.09, 14:13
                        >Haloperidol
                        > dostaje podstępnie w kropelkach do herbaty. Lekarz sam
                        > podpowiedział, jak podać. Jakiż święty spokój zapanował w
                        rodzinie!

                        No popatrz, toście trafili na sensownego lekarza. U nas w pewnym
                        momencie baba rozłożyła ręce i stwierdziła że nic nie poradzi,
                        starość to starość i mamy się dalej męczyć z awanturami. Teściowa
                        stwierdziła że stare leki już nie działają a nowe szkodzą. Na
                        szczęście szwagier jakoś ją z trudem namówił, bo trzeba by było
                        chyba uciekać gdzie pieprz rośnie...

                        • aandzia43 Re: Dom opieki... 15.07.09, 14:49
                          > No popatrz, toście trafili na sensownego lekarza. U nas w pewnym
                          > momencie baba rozłożyła ręce i stwierdziła że nic nie poradzi,
                          > starość to starość i mamy się dalej męczyć z awanturami. Teściowa
                          > stwierdziła że stare leki już nie działają a nowe szkodzą. Na
                          > szczęście szwagier jakoś ją z trudem namówił, bo trzeba by było
                          > chyba uciekać gdzie pieprz rośnie...

                          Lekarz, o którym ja piszę, to psychiatra. Ma takich przypadków
                          pewnie kilka dziennie. Zasugerował też mojej mamie oddanie babci do
                          domu opieki, bo "nie da sobie pani rady". Dawała sobie radę dość
                          długo, ale ostatnio zapadła decyzja o umieszczeniu babki w domu
                          opieki.
                          • alinawk Re: Dom opieki... 15.07.09, 15:02
                            No przecież ja też o psychiatrze piszę. Teściowa leczyła się od
                            wielu lat na depresję, cierpi na bezsenność, ostatnio doszły zwidy
                            i urojenia. Baba u której się teściowa leczy w pewnym momencie
                            stwierdziła że zadne leki już nie pomogą bo to starość, juz nie
                            mówię o radach typu żeby coś podawać w herbacie tak jak u ciebie.
                            A do innego psychiatry tesciowa nie chce iść.
                            • azile.oli Re: Dom opieki... 15.07.09, 15:17
                              No, u babci z podawaniem w herbatce też moga być problemy, bo jej
                              woda nawet śmierdzi , herbata paskudna , a wogóle, to ją trują (
                              czytaj: moja mama). Byłam u babci w szpitalu i nie chciała wziąć
                              tabletek, ciotka , która jej ulega, zaczęła jej tłumaczyć, potem
                              kazała mnie tłumaczyć, żebym babci opowiedziała, jak to mnie te
                              tabletki pomogły. Byłam na ciotkę wściekła, na babkę huknęłam, żeby
                              łykała tabletki, bo jej operacji nie zrobią i posłuchała, chociaż
                              krzywo na mnie patrzyła. Tłumaczę ciotce, że z babcią trzeba jak z
                              dzieckiem- krótko i konkretnie, bo się wszyscy wykończą. Babcia nie
                              chciała pić, to ciotka wymyśliła konkurs od kogo się babcia napije.
                              Też nie wytrzymałam i powiedziałam, że się sama napije, bo ręce ma
                              zdrowe, a jak pić nie będzie, to jej kroplówkę walną. I wypiła bez
                              gadania. Co ciekawe, kiedy na salę wszedł mój mąż babcia zachowywała
                              się normalnie, rozmawiała z nim z sensem i żadnych fochów nie
                              robiła.
                              Ciotka jej pozwala nawet na najgłupsze rzeczy, ale jedsnocześnie jej
                              do siebie nie weźmie. Jest tą dobrą córunią. Z doskoku.
                              • alinawk Re: Dom opieki... 15.07.09, 15:38
                                > Ciotka jej pozwala nawet na najgłupsze rzeczy, ale jedsnocześnie
                                jej
                                > do siebie nie weźmie. Jest tą dobrą córunią. Z doskoku.

                                Bo tak jest najłatwiej. Brat męża stwierdził że przecież mamusi nie
                                zmusi do tego żeby poszła do lekarza czy brała leki, na starość nie
                                ma lekarstwa. Na moje pytanie jak mam zyć w ciągłych awanturach, bo
                                teściowa mnie sobie wybrała na wroga numer jeden, rozłożył ręce i
                                pojechał. Dopiero gdy teściowa zaczęła robić jazdy mojemu mężowi
                                obaj z bratem wzięli się za konkretne działania.
    • igooska Re: Dom opieki... 15.07.09, 12:32
      W amerykańskich filmach naoglądałam się jak to fajnie jest w takim domu.A tu z
      polski co jakiś czas wychodzą jakieś przekręty.Ja bym chyba psychicznie nie dala
      rady nad opieka osoby która wymaga opieki.Marzenie to taki dom gdzie ludzie
      traktowani sa jak ludzie ,maja opiekę ,rozrywkę.Mieszkam w Anglii i tutaj jest
      naprawdę dużo domów opieki a jaki tam poziom uslug nie wiem,na pewno osoby chore
      sa często wyprowadzane na dwór ,na miasto(często spotykane),inna sprawa ze tutaj
      osób niepełnosprawnych (fizycznie i psychicznie)w domu się nie chowa.
    • alinawk Re: Dom opieki... 15.07.09, 13:05
      No cóż, ja bym nie chciała, żeby dzieci mnie gdzieś tam oddały na
      starość. Nie wyobrażam sobie, że miałabym zostawić swój dom, swoje
      ulubione książki i iść w jakieś obce miejsce wśród obcych ludzi.
      Wiadomo ludzie na starość robią się zdziwaczali i wszystko im
      przeszkadza ( ja też pewnie taka będę wink, nie daj boże trafić tam
      na osobę w typie np. mojej teściowej, której będzie przeszkadzało
      że ja oddycham tongue_out
      Parę lat temu miałam przyjemność wink leżeć w szpitalu
      unieruchomiona po złamaniu kręgosłupa, nie mogłam nawet głowy
      podnieść. Nie ma chyba nic gorszego i upokarzającego niż bycie na
      tzw. cudzej łasce i proszenie się w nieskończoność: o przyniesienie
      basenu, podanie szklanki wody, nakarmienie itp bo sama nie jesteś w
      stanie.
      Obcej osobie jest doskonale obojętne czu piłaś dwa dni temu, czy
      pampersa miałaś zmienianego dwa tygodnie temu, czy cierpisz czy
      nie i czy jeszcze w ogóle żyjesz.
      Osobie z rodziny przynajmniej zależy.
      • gryzelda71 Re: Dom opieki... 15.07.09, 13:09
        Ale osobę z rodziny tez prosisz o picie itd.No chyba,ze mają się domyslać i
        ciagle nad chora skakać.
      • echtom Re: Dom opieki... 15.07.09, 13:11
        > Nie wyobrażam sobie, że miałabym zostawić swój dom, swoje
        > ulubione książki

        Przy zaawansowanej demencji chyba nie miałabyś z tych książek
        wielkiego pożytku sad
        • alinawk Re: Dom opieki... 15.07.09, 13:18
          No tyż prawda smile Wtedy to wszystko by mi było obojętne, nawet to
          gdzie jestem. Chyba.
        • azile.oli Re: Dom opieki... 15.07.09, 13:26
          Wiecie co, ja też jestem zdania, że najlepiej, aby chora , starsza
          osoba była u siebie w domu i tam miała należyta opiekę. Ale jeśli
          ktoś całe życie pracował na to, że utrudniał życie innym , a na
          starość utrudnił sobie? Co powiedzieć o kobiecie, która nie
          pozwoliła przystosować domu do cywilizowanych warunków, bo nikt jej
          nie będzie rządził? O osobie, która nie przyjęła pod swój dach
          starszej córki, która była już wdową i chciała z matką zamieszkać i
          jej pomagać, jak również podnieść standart jej życia, bo obie miały
          dochody?
          Ta córka dostała mieszkanie od swojej córki , czyli ode mnie i ja
          się o swoją matkę martwić przestałam (do niedawna).
          Gdyby ona była w takiej sytuacji jak babcia , to wróciłaby do
          siebie, wynajęłabym opiekunkę na stałe, matkę odwiedzałabym jak
          najczęściej, ale nie byłybyśmy sobą psychicznie zmęczone.
          • iwoniaw Jak już pisałam wyżej 15.07.09, 13:40
            osoba wymagająca opieki nie jest samodzielna i nie ma prawa do wyłącznego
            decydowania o sobie
            , nawet jeśłi jest sprawna umysłowo - no chyba, że jej
            decyzja to całkowite uniezależnienie się od rodziny, wtedy niech robi co chce.
            Ale nie może dyktować innym, jak mają zorganizować swoje życie, bo ona ma
            widzimisię (opiekunka nie, remont nie, w domu nie, poza domem nie itd...)
            • echtom Re: Jak już pisałam wyżej 15.07.09, 13:42
              Dokładnie - starsza osoba ma prawo do opieki, reszta rodziny - prawo
              do życia.
    • na_pustyni Re: Dom opieki... 15.07.09, 13:35
      Ale przez kogo godne potepienia? Bo jeśli miałabym sugerować się
      jedynym-słusznym-zdaniem-otoczenia, to nie podejmowałabym
      żadnych "drastycznych" decyzji.
      • echtom Re: Dom opieki... 15.07.09, 13:39
        > Ale przez kogo godne potepienia?

        Najgorzej, jeśli przez własne sumienie.
        • na_pustyni Re: Dom opieki... 15.07.09, 13:42
          Właśnie o to mi chodzi. Jeśli oddanie matki do domu opieki byłoby
          niezgodne z moim sumieniem, to bym tego nie zrobiła. Wbrew woli
          matki także.
    • bri Re: Dom opieki... 15.07.09, 13:39
      Myślę, że istotną kwestią jest stosunek matki do bycia oddaną do
      domu opieki.
    • figrut Re: Dom opieki... 15.07.09, 13:42
      Nie mnie oceniać. Czasami inaczej się nie da. Całe życie zarzekałam się, że
      żadnemu z moich bliskich nie pozwoliłabym umierać w szpitalu, a jednak sama się
      do tego przyczyniłam i szybko mi się myślenie zmieniło, kiedy sami stanęliśmy
      przed taką decyzją.
      • azile.oli Re: Dom opieki... 15.07.09, 14:01
        Powiem tak - właściwie czegokolwiek nie zrobią, p[ostąpią wbrew woli
        matki. Bo jej wolą jest wrócić do siebie i tam się mają nią córki
        zaopiekować. A to, że nie maja tam warunków, że muszą dojeżdżać
        kawał drogi i potem zapieprzać na nogach 2 km z zakupami , lekami
        pampersami, nosić węgiel i palić w piecu to babki nie interesuje.
        Jako , że matka na emeryturze - 90% opieki spada na nią. Nie wiem,
        czy jakakolwiek opiekunka przyszłaby do takich warunków i za jakie
        pieniądze.
        • alinawk Re: Dom opieki... 15.07.09, 14:20
          No to faktycznie ciężka sprawa.
        • figrut Re: Dom opieki... 15.07.09, 14:20
          Azile, w takiej sytuacji jak opisujesz, przy tej ŚWIADOMEJ złośliwości,
          zdecydowałabym się na dom opieki. Wiem jak cholernie ciężka jest opieka nad
          osobą, którą trzeba umyć, nakarmić, zmienić pampersa, opatrunki itp., choć sama
          mało w tych czynnościach brałam udział. Ze swojej strony wiem też jak to jest,
          kiedy dostajesz telefon w różnych godzinach doby ze słowami "przyjedź, bo trzeba
          tacie pościel zmienić, podłożyć inną poduszkę, zmienić materac na inny, żeby
          odleżyn nie dostał". Wiem jak strasznie ciężki jest taki bezwładny człowiek,
          choćby nie wiem jak chudziutki był. Moja Mama też miała ogromny dylemat co
          zrobić. Opiekowała się Tatą naprawdę cudownie i chylę czoła przed takim
          poświęceniem, jednak w pewnym momencie psychika zaczęła jej siadać, choć Tata
          złośliwy nie był. Na początku byłam zła na Mamę, bo jak Tatę zabrali do
          hospicjum, założyli wenflon, dodatkowy worek stomijny, to w zasadzie można
          byłoby go zabrać do domu i zatrudnić pielęgniarkę, która załatwiałaby wszystkie
          te medyczne sprawy z podaniem leku przez wenflon. Kiedy jednak tam w hospicjum
          myłam Tatę ja, baba silna, umięśniona i było naprawdę cholernie ciężko, dotarło
          do mnie jak ciężko było mojej Mamie, która te czynności robiła minimum dwa razy
          dziennie + oklepywanie, zmiana pampersa, koszulki, podawanie jedzenia i wiele
          innych czynności, o których większość osób nie ma zielonego pojęcia. Najłatwiej
          jest krytykować komuś, kto w takiej sytuacji nigdy się nie znalazł na dłuższą
          metę. Zajmowałam się kiedyś dalszą ciotką, kiedy jej synowa naprawdę nie mogła
          (ślub córki i inne wielkie wydarzenia). Zajmowałam się nią przez kilka godzin.
          Musiałam zmienić pampersa, umyć, nakarmić i po jednym dniu myślałam, że już
          wszystko wiem i mogłabym się zajmować taką leżącą osobą na co dzień, a tak
          naprawdę, to g.... wiedziałam po tym jednym dniu.
          • elza78 Re: Dom opieki... 15.07.09, 15:27
            figrut ja sie z toba zgadzam i dodam od siebie - sa takie sytuacje ze opieka nad
            osoba starsza w pewnym stopniu zaawansowania starczych dolegliwosci moze byc
            bezpiecznie realizowana jedynie w takiej placowce o jakiej piszesz.
            dobre domy opieki maja lekarza calodobowo, dostep do lekow, opieke pielegniarska
            ktorej zwykly "laik" nie jest w stanie chociaz w czesci zapewnic. oczywiscie to
            pociaga za soba fakt ze taka babcia czy dziadek obloznie chorzy czuja sie w
            takim domu lepiej niz u siebie i sa w lepszej kondyzji...
            A co do przypadkow umieralni opisywanych wielokrotnie w gazetach - kim trzeba
            byc aby pozwolic komus zyc i umierac w takich warunkach? ja absolutnie nie
            wierze w to ze rodziny pozostawionych tam ludzi byly tam chocby co te dwa trzy
            dni skontrolowac jak opieka jest sprawowana, ze wybieraly dom pod katem komfortu
            dziadka/ babci a nie patrzac przez pryzmat finansow (dobra opieka kosztuje) nie
            wierze ze nie widzieli co tam sie dzieje, mnie np mocno zastanowilyby 2
            pielegniarki na caly dom opieki np...
            wracajac do tematu - takie placowki mocno stracily po tego typu publikacjach,
            trzeba miec oczy i uszy otwarte a zycie czasem tak sie toczy ze niestety w domu
            najblizszym nie jestesmy w stanie zapewnic nalezytej opieki, nie kazyd jest
            lekarzem/ pielegniarka...
    • marianna72 Re: Dom opieki... 15.07.09, 14:16
      Kiedys zadalam podobne pytanie tu masz link do watku


      forum.gazeta.pl/forum/w,567,61628282,,Prosze_o_opinie.html?v=2
      Podsumowujac na koniec nie oddalismy mojego Tescia do domu opieki bo
      kilka miesiecy pozniej zmarl.Po dwoch latach od tamtych wydarzen
      skloceni jestesmy na amen z bratem meza i jego rodzina,mielismy
      ciezki okres z moim najstarszym synem , ktory czul sie
      zaniedbany ,byl okres kiedy chodzilismy z mezem na terapie bo nasze
      malzenstwo wisialo na wlosku
      • azile.oli Re: Dom opieki... 15.07.09, 14:56
        Przeczytałam ten wątek i jest bardzo podobnie. Babcia nie ma
        Alzheimera, ale jest uparta i złośliwa ( na cechy charakteru
        nałożyła się starcza demencja). Główny ciężar opieki spadłby na moją
        mamę i w zasadzie ona na tym ucierpi najbardziej. Mogę jej pomóc
        jedynie finansowo, w inny sposób nie bardzo, po prostu bym nie
        wyrobiła. Zresztą w moim przypadku odpada dźwiganie, bo mogłoby się
        to zakończyć dla mnie wózkiem inwalidzkim. Szkoda mi mojej mamy,
        opiekowała się już swoją teściową (mycie, zmienianie pampersów),
        mimo, że była bardzo nielubianą synową. Ale chyba teściowa nie dała
        jej tak popalić, jak da teraz własna matka.
        • estelka1 Re: Dom opieki... 15.07.09, 16:50
          Dom pomocy społecznej nie jest niczym złym, a na pewno w Waszej
          sytuacji jest to jedno z nielicznych sensownych rozwiązań. Myślę, że
          Ty to wiesz sama najlepiej smile Drugą opcję, jaką ewentualnie
          powinniście brać pod uwagę, to dochodząca opiekunka. Mimo, że
          twierdzisz iż to rozwiązanie nie wchodzi w rachubę, proponuję Ci je
          wziąć pod uwagę. Jeśli potrzebujesz konkretnych informacji na temat
          domowej opieki nad chorym, napisz do mnie na priv, albo na gg
          163068. Ja akurat pracuję w tej branży, więc być może będę mogła Ci
          podpowiedzieć co nieco. Pozdrawiam
    • pocket.size Re: Dom opieki... 15.07.09, 15:36
      > Czy uważacie, że oddanie matki do domu opieki jest godne potępienia?

      Absolutnie nie. Moja mama ma 60 lat, jest w kondycji 45-latki, więc mam jeszcze
      dużo czasu na zastanawianie sięsmile Ale ona już nam zapowiedziała, że mamy ją
      oddać do domu opieki. Oddać - to jest po prostu brzydkie słowo. Ale przecież to
      nie jest tak, że mamę wysyłamy i jej do końca życia nie widzimy. Można odwiedzać
      rodzinę - przed pracą, po pracy, zabrać na święta, na weekend. To nie jest
      zesłanie. Takie domy dla seniorów zapewniają świetną opiekę, spotkania, wspólne
      zajęcia, jakieś warsztaty.
      A tak w ogóle potwierdzam przysłowie: "Tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono".
      Wiem, że teraz mogę sobie mówić, ale jak przyjdzie co do czego to zrobię
      zupełnie inaczej. Nie wiem.
    • gacusia1 Re: Dom opieki... 15.07.09, 16:53
      Ja jestem za oddawaniem starszych ludzi do domow opieki. Zbyt duzo
      widzialam jako nastolatka gdy moja matka opiekowala sie babcia.
      Nigdy w zyciu nie zafundowalabym tego widoku wlasnym dzieciom.
      • echtom Re: Dom opieki... 15.07.09, 17:59
        > Ja jestem za oddawaniem starszych ludzi do domow opieki.

        Masz rację. Z kotkiem jest mniej kłopotu.
        • gacusia1 Jasne,zawsze 15.07.09, 19:29
          mozna go wyrzucic na "zbity pysk" i miec nadzieje "ze przezyje".
    • ziolo.zielone Re: Dom opieki... 15.07.09, 18:25
      Nie jest.
      Mam sasiadkę siedemdziesięcioośmioletnią, ma problemy ze zdrowiem
      fizycznym i zaniki pamięci. Jedyne jej dziecko-syn ok.
      sześdziesiątki zjawia się u niej raz dziennie, przynosi obiad i
      sprząta. Z synową nigdy się nie dogadywały, jedyny wnuk wyemigrował.
      Niedaleko naszego domu jest "Dom Seniora" i sąsiadka nieraz, będąc
      akurat w lepszej formie intelektualnej, prosiła syna o załatwienie
      formalności związanych z przeniesieniem jej tam. Pani ma sporą
      emetyturę, syn nie musiałby niczego dopłacać, a zakład na dobrym
      poziomie-oferują też pobyt dzienny dla Seniorów. Syn sąsiadki nie
      zgadza się, bo "co ludzie powiedzą", pani nie jest w stanie sama
      tego zorganizować. Powoli traci pamięć i bardziej niż brak zdrowia
      fizycznego doskwiera jej brak jakiegokolwiek towarzystwa. Mieszkamy
      naprzeciwko-dzwoni do naszych drzwi nawet w nocy i nawet w nocy może
      liczyć na pocieszenie z mojej strony, ale nie zawsze jestem w domu.

      Wiem, że piszesz o innej sytuacji, ale co do meritum: Nie jest czymś
      złym pobyt w domu opieki. W każdym razie nie zawsze.
      • ziolo.zielone Re: Dom opieki... 15.07.09, 18:33
        ziolo.zielone napisała:

        > Nie jest.
        >
        >
        > Wiem, że piszesz o innej sytuacji, ale co do meritum: Nie jest
        czymś
        > złym pobyt w domu opieki. W każdym razie nie zawsze.

        Ale jak już tu ktoś napisał: chyba nie wygrasz z poczuciem obowiązku
        u twojej mamy. Ono jest silniesze od wszystkich racjonalnych
        argumentów i nie liczy się dla niej, że Ty też na tym ucierpisz-to
        jest przymus żeby opiekować się matką.
        Ni wiem czy nie czułabym takiego przymusu... tyle, że moja mama
        zmarła nagle i nie miałam szansy się o tym przekonać.
        • azile.oli Re: Dom opieki... 15.07.09, 18:41
          Ja aż tak bardzo na tym nie ucierpię, chyba, że mama się rozchoruje.
          Ale wtedy trudno, babcią niech się zajmie ciotka. Pomysł z domem
          opieki nie był mój. Rozważała go moja mama, choć na razie bierze
          babcię do siebie. Mama chciała wybadać, czy ja jej nie potępię. Ja
          jej dawno powiedziałam, że uszanuję jej każdą decyzję, bo gdyby
          babka traktowała mnie tak, jak jąś, to nie oglążdała by mnie już
          dawno, kiedy była jeszcze młoda i zdrowa. Rodzic nie ma prawa
          poniewierać dzieckiem i domagać się szacunku, bo jest rodzicem i
          osiągnął jakiś wiek.
          • ziolo.zielone Re: Dom opieki... 15.07.09, 18:47
            Niby nie ma, ale jeśli dziecko ma problemy w relacjach z rodzicem,
            albo samo ze sobą to będzie mu trudno.
            Czytan to forum, czytałam twoje wątki i chyba się orientuję... w
            każdym razie uważam, że lepiej byłoby dla wszystkich gdyby twoja
            babcia znalazła się w domu opieki. Tylko jakie widzisz możliwości na
            przetłumaczenie tego mamie?
    • marsupilami25 Re: Dom opieki... 15.07.09, 18:53
      Pracowalam kiedys w domu opieki i WIEM jedno: NIGDY nie oddam nikogo do takiej placowki. Pod wzgledem psychologicznym, jest to pogrzebanie za zycia dla starszej osoby. W sytuacji bez wyjscia (np. zaawansowany Alzheimer), zorganizowalabym opiekunke.
      • gryzelda71 Re: Dom opieki... 15.07.09, 18:55
        Tak,tak.
      • ziolo.zielone Re: Dom opieki... 15.07.09, 18:57
        Skoro pracowałaś, to wiesz co mówisz... czasem trudno jest o
        opiekunkę dla tak chorej osby, ale pewnie masz rację smile
      • jowita771 Re: Dom opieki... 15.07.09, 19:19
        Moja ciotka tez pracowała i zaklepała sobie w nim miejsce na starość. Jaki z
        tego wniosek? Że pracowałyście w dwóch różnych placówkach.
      • babcia47 Re: Dom opieki... 15.07.09, 19:52
        moja bezdzietna ciotka, schorowana i to bardzo wręcz odzyła gdy
        przyjeto ją do domu opieki..przedłużyło jej to życie o dobry rok, bo
        z osoby która stała nad grobem stała się znów pełna energii i
        zadowolenia, co było słychać w czasie rozmów telefonicznych..zawsze
        była osobą towarzyską, po smierci drugiego męża podupadała na
        zdrowiu z roku na rok...miała dizo kolezanek, z kim porozmawiać..i
        to z osobami w swoim wieku, żyjącymi tymi samymi sprawami, majacymi
        takie same zainteresowania, czyła sie lubiana i potrzebna. Ja w
        takiej sytuacji tez wolałabym spedzic strość w domu opieki..widzę
        jak starszym osobom np. moja mama trudno jest zrozumieć obecny
        świat, który gna do przodu, z jednej strony chciała by byc w centrum
        wydarzeń z drugiej trudno jej tłumaczyć niektóre sprawy, a gdy soę
        tłumaczy..nie rozumie lub rozumie opacznie, według swojej wiedzy,
        doświadczeń zyciowych, które z obecnymi czasami mają mało wspólnego
        i wyobrazeń. Bedąc w rodzinie, gdzie kazdy jest zagoniony, zajety
        sprawami zawodowymi, "życiowymi" trudni tak naprawdę o znalezienie
        przez starego człowieka miejsca dla siebie, nabrania poczucia, ze
        jest się jeszcze komus potrzebnym tak naprawdę..a nie tylko z
        poczucia obowiązku lub by mu nie sprawiać przykrosci..ja bym wolała
        jak pisałam wyżej, gdy miałabym być ciężarem i wymagałabym fachowej
        pomocy w najprostrzych czynnościach, nie mówiąc juz o medycznych
        zabiegach, dom opieki, gdzie miałabym towarzystwo w swoim
        wieku..znów bym sie czuła jak na koloniach lub oboziesmile Liczyłabym
        jednak na odwiedziny i spedzenie świąt z rodziną..do domu opieki (w
        zaleznosci od placówki) mozna zabrać sporo swoich rzeczy, pamiątek,
        ksiązek..w jednym z takich domów w naszym miescie kazdy
        pensjonariusz ma swój pokój, który moze urządzic wg własnego gustu,
        własnymi meblami, bardziej funkcjonuje jak pensjonat (osoby starsze
        nie bedace jego mieszkańcami moga wykupić i jeść w nim obiady i to
        nawet gdy maja jakąś dietę związana z chorobą)..starsze osoby
        wychodzą "na miasto", maja spory, zadbany ogród z ławeczkami, często
        mają organizowane rózne imprezy, wystepy, potancówki..zdarzył sie w
        nim nawet jeden ślub, choć państwo młodzi byli juz po
        siedemdziesiątce
      • crises Re: Dom opieki... 16.07.09, 13:17
        Opiekunkę na 24 h na dobę? No, ambitne założenie.
    • przeciwcialo Re: Dom opieki... 15.07.09, 19:34
      Czasami to jedyne rozwiązanie.
    • anorektycznazdzira Re: Dom opieki... 15.07.09, 21:21
      Budzi to we mnie odruch sprzeciwu. Jednakże wyobrażam sobie, że czasem
      to jest usprawiediwione albo chociaż jest mniejszym złem, niż matka
      jako intruz i znienawidzony element mieszkania...
      • figrut Re: Dom opieki... 15.07.09, 22:13
        > Budzi to we mnie odruch sprzeciwu. Jednakże wyobrażam sobie, że czasem
        > to jest usprawiediwione albo chociaż jest mniejszym złem, niż matka
        > jako intruz i znienawidzony element mieszkania...
        Wiesz, napisałaś to dokładnie w taki sam sposób, jak ja kiedyś nie mogłam
        zrozumieć jakim trzeba być człowiekiem bez serca, aby dopuścić do czegoś
        takiego. U mnie sytuacja była nieco inna, bo chodziło o hospicjum, a nie dom
        opieki. Dylemat jednak dokładnie ten sam i te same uczucia miotające
        człowiekiem - czy tak można, czy można "dla własnej wygody" pozbyć się z domu
        kogoś bliskiego, aby ktoś obcy się nim zajmował. Jeśli samemu nie spotkało się z
        tym problemem na "własnym podwórku", to małe prawdopodobieństwo, że się taką
        decyzję zrozumie, jeśli od początku jest się na NIE. Mnie się myślenie zmieniło
        w ciągu kilku dni, może nawet jednego dnia, kiedy to moja Mama się rozpłakała i
        powiedziała, że wysiada i nie daje rady, a później ja już w hospicjum poznałam
        smak tej cholernie ciężkiej pracy, jaką wykonywała codziennie, systematycznie
        moja Mama.
        • echtom Re: Dom opieki... 15.07.09, 22:25
          Moja sąsiadka też "wysiadła" i po dwóch latach opieki nad chorym na raka mężem
          oddała go do hospicjum. Nie była sama, miała do pomocy synową, a z doskoku syna
          i dwóch dorosłych wnuków, są zżytą rodziną, a jednak nie dali rady fizycznie i
          psychicznie.
          • azile.oli Re: Dom opieki... 16.07.09, 11:06
            Powiem wam tak: mama bierze babcię na razie do siebie. Nie wiem, jak
            to będzie w praktyce, bo mimo, że wynajmą opiekunkę, to rehabilitant
            już powiedział, że do opieki potrzebni byliby dwaj silni faceci, a
            nie drobna kobieta. Co do domu opieki - babcia to specyficzny typ
            człowieka, raczej by tam znajomości nie zawarła, mieszka od 60-ciu
            lat w jednym miejscu i jest skłócona ze wszystkimi sąsiadami, nie
            znalazłaby się żadna życzliwa dusza, która by do niej zajrzała.
    • selavi2 Re: Dom opieki... 16.07.09, 19:10
      Ja nie potepiam.
      Byłam świadkiem prawie rozsypki rodziny mojej przyjaciólki. Skonczyło sie tym,
      ze jej mama w koncu wyladowała w hospicjum, a ona z mezem i dwójka
      podstawówkowych dzieci przeszło pół roku korzystali z pomocy psychologa a ona
      musiała się leczyc na depresję.
      Moja mama przez rok opieki nad babcią z Alzheimerem, postarzała się o 10 lat. A
      robiła to tylko i wyłacznie z poczucia obowiazku.
      Druga moja przyjaciółka po roku opieki nad mamą leżącą w łóżku i
      niekontaktujacą( do 16.00 ona, póżniej do rana ojciec)- popadła w alkoholizm.
      Ja powiedziałam swoim dzieciom(17 i 19 lat), ze mają mnie oddac, ale jak mnie
      nie będą odwiedzac i sprawdzać czy mnie do łóżka lub krzesła nie przywiązują i
      zbędnych psychotropow nie podaja, to je będę zza grobu straszyć i zyc nie dam.;-P
Pełna wersja