jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie"?

15.07.09, 15:03
moje 16 letnie dziecko wróciło kilka dni temu z letniego obozu. od razu
zauważyłam, że jakoś tak się dziwnie "dusi" w sobie, że jakoś coś jest jakby
nie tak, ale stwierdziłam, że nie będę dociekać i poczekam aż sama zdecyduje
się mi opowiedzieć, o co tam chodzi. i w końcu przyszła do mnie wieczorem do
pokoju i mówi, że straciła na tym obozie dziewictwo z jakimś obcym chłopakiem,
którego nawet nie bardzo lubiła i chciała sprawdzić "jak to jest". była
zawiedziona i jakoś nie bardzo jej się to podobało. szczerze mówiąc jestem
mamą liberalną, więc nie okazałam zdenerwowania, tylko zaczęłam jej opowiadać,
że czasem tak jest i w dorosłym życiu, że przykro mi, ze jej się ten pierwszy
raz nie udał, ale na pewno będą inne, lepsze. ale ona jest tym wyraźnie
rozproszona, jakaś wyraźnie nieswoja. cieszę się, że mi powiedziała, więc chcę
wspierać ją najbardziej jak mogę. jakie są wasze doświadczenia w tej materii,
w sensie jak sobie radzicie z budzącą się seksualnością waszych dzieci, albo
jak wspominacie własną inicjację i emocje z tym związane? jak rozmawiacie o
tym z dziećmi?
    • marianna72 Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 15.07.09, 15:17
      My przeszlismy juz dzikie zainteresowanie seksem i ciagle rozmowy na
      ten temat lacznie z tlumaczenie co to jest seks oralny (syn
      koniecznie chcial wiedziec i padlo na mnie tlumaczyc)
      Teraz juz tak nie rozmawia i nie opowiada mysle ,ze bardziej mowi o
      tym z kolegsami.
      Pierwszego razu jeszcze chyba nie bylo ( tak wybadalam z rozmow)
      byly pocalunki jakies dotykanie ale nie pelny stosunek.Syn nie ma
      stalej dziewczyny a ja zawsze podkreslalam ,ze fajnie by bylo gdyby
      z tym pierwszym razem laczylo sie uczucie.
      • mm969696 Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 12:16
        hm, to przepraszam ile twój syn ma lat, że nie wie co to seks oralny , a zabiera
        się za seks z dziewczyną?
        • jednorazowy3 Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 18:23
          pewnie z 10 skoro nie potrafi wpisac w google odpowiedniej frazy
    • sionasble Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 15.07.09, 15:22
      ale masz świetny kontakt z dzieckiem ...

      chciałbym w przyszłości taki mieć
      • janina19687 Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 15.07.09, 15:26
        Chm... 16 lat? To trochę mało jak na inicjację seksualną. Moim zdaniem powinnaś
        być zaniepokojona, porozmawiać z córką poważnie. Uważam, że seks powinien być
        domeną osób dorosłych, w najlepszym wypadku powinno do niego dojść pomiędzy
        współmałożonkami. Badania wykazują, że pary, które zaczęły ze sobą sypiać
        dopiero po ślubie rzadziej się rozstają i są ze sobą bardziej zżyte. A przecież
        o to we współżyciu chodzi, o bezpieczeństwo, intymność. Może powinnaś powiedzieć
        o tym swojemu dziecku i zachęcać ją do abstynencji, skoro widzi, że takie formy
        kontaktów nie dają satysfakcji...
        • sionasble Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 15.07.09, 15:35


          > Chm... 16 lat? To trochę mało jak na inicjację seksualną. Moim zdaniem powinnaś
          > być zaniepokojona, porozmawiać z córką poważnie. Uważam, że seks powinien być
          > domeną osób dorosłych, w najlepszym wypadku powinno do niego dojść pomiędzy
          > współmałożonkami. Badania wykazują, że pary, które zaczęły ze sobą sypiać
          > dopiero po ślubie rzadziej się rozstają i są ze sobą bardziej zżyte. A przecież
          > o to we współżyciu chodzi, o bezpieczeństwo, intymność. Może powinnaś powiedzie
          > ć
          > o tym swojemu dziecku i zachęcać ją do abstynencji, skoro widzi, że takie formy
          > kontaktów nie dają satysfakcji...

          czy ty jesteś może z ugrupowania beretowego ?

          ja rozumiem, że 16 to troszkę mało ale reszta to kompletny farmazon

          toż to katofaszyzm w pełnym wydaniu ...
          • martapokraka Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 15.07.09, 15:42
            Jakie badania?! Kto je przeprowadził? widzę, że nigdy dość prawicowej propagandy
            na forum, nawet nie mam siły tego komentować.
            nie wiem, co moge Ci doradzić, pamiętam za to, jaka była afera w moim domu,
            kiedy niedawno moja młodsza siostra zaczęla jakos szalec na punkcie swojego
            ciała i wygladu. zaczęła kupować jakąś bieliznę na allegro, Benzacne sobie
            zakupiła w aptece i smarowała się jak opętana żeby jakieś młodzieńcze pryszczyki
            zlikwidować. w końcu się wygadała, że planuje stracić dziewictwo przed 17
            urodzinami z chłopakiem ze swojej klasy. matka dostala szalu. zabroniła jej
            wychodzić, ale przecież mała i tak zrobi, co zechce, tak naprawdę. jedyne co
            można robić to służyć zaufaniem i pomocą. oraz ewentualną radą i przestrogą.
            • mniemanologia Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 15.07.09, 16:09
              martapokraka napisała:

              > Jakie badania?! Kto je przeprowadził?

              Alez tak może być, jak najbardziej smile
              Z tym że błednie widzi się tu przyczynę i skutek.
              Nie jest tak, że jak para skonsumuje związek dopiero po ślubie, to
              będa żyli długo i szczęśliwie.
              Jest korelacja, ale nie ma przyczynowości.
              To tak jak zrobić badania i powiedzieć, że im dłuższe masz włosy,
              tym bardziej lubisz zakupy. Tu korelacja jest - kobiety zazwyczaj
              mają dłuższe włosy i bardziej lubią zakupy smile Ale nie ma tu związku
              przyczynowo-skutkowego.

              Czyli - badanie jest ok, tylko interpretacja kiepska.
              • princess_yoyo Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 15.07.09, 16:30
                haha, moja nauczycielka statystyki albo ekonometrii (juz nie
                pamietam) zwykla mawiac ze na podstawie danych statystycznych mozna
                wysnuc wniosek ze od jedzenia ryzu zostaje sie chinczykiem.

                a tak na marginesie, bardzo zazdroszcze twojej corce takiej madrej
                mamy.
                • ritsuko Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 17.07.09, 10:46
                  Statystyka nie kłamie, to statystycy kłamią wink
                  Popieram, tak samo jak ze związkami osób wierzących- faktem jest, że
                  jest mniej rozstań, ale czy wynika to z poglądów osób je tworzących
                  czy z tego, że są naprawdę bardziej zgodne i trwalsze to już inna
                  sprawa smile
        • bi_scotti Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 15.07.09, 15:39
          Mowiac malo-elegancko "ma to z glowy" i w sumie o to chodzi z tym
          pierwszym razem. Nie ma az tak wiele kobiet, dla ktorych ten
          pierwszy stosunek to zaraz orgazm, przyjemnosc i marzenie zeby
          powtorzyc. Bylo, minelo, zycie idzie dalej. Wazny natomiast, jak
          zawsze, jest nacisk na kwestie zdrowotno-higieniczne, zabezpieczenie
          przed niechciana ciaza i wszelkiego typu chorobami przenoszonymi
          droga plciowa. Uczucia to sobie Mloda powoli sama pouklada, wazne
          zeby w tzw. miedzyczasie nie przyplatalo sie cos nieodwracalnego.
          Ja mam za soba inicjacje seksualna calej trojki moich dzieci -
          wedlug mnie, 16 lat to taki w sam raz wiek - anu za wczesnie, ani za
          pozno. No i wakacje to chyba najczestszy okres kiedy wiekszosc
          przezywa ten swoj pierwszy raz. Jest to pewnie nauka dla innych
          rodzicow - nie wysylac nastolatkow na obozy bez PREZERWATYW,
          pigulek "morning after" (w moim kraju dostepne over the counter w
          kazdej aptece, wiem ze w Polsce to bardziej skomplikowane -
          wspolczuje!) i odpowiedniego wykladu o "zyciu i myciu" wink
          Mlodej zycze zakochania sie w jakims fajnym chlopaku w niedlugim
          czasie i przezycia kolejnych razow juz z "premedytacja" i z
          przyjemnoscia smile
          • lacitadelle Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 15.07.09, 16:31

            > Mowiac malo-elegancko "ma to z glowy" i w sumie o to chodzi z tym
            > pierwszym razem. Nie ma az tak wiele kobiet, dla ktorych ten
            > pierwszy stosunek to zaraz orgazm, przyjemnosc i marzenie zeby
            > powtorzyc. Bylo, minelo, zycie idzie dalej.

            Trochę - moim skromnym zdaniem - głupie podejście do sprawy. Nawet, jeżeli
            faktycznie u większości osób ten pierwszy raz nie jest dobrym przeżyciem, to nie
            znaczy, że mamy od razu rezygnować ze starań o to, żeby u nas taki był. To może
            nie zdawać też na wymarzone studia, bo mało kto się dostaje i kończy, nie szukać
            dobrej pracy, bo i tak większość ma kiepską, wyjść za mąż za pierwszego
            lepszego, bo przecież tyle jest rozwodów...

            Jeżeli jest już po fakcie, to rzeczywiście, było, minęło, ale chyba trzeba
            przede wszystkim spróbować wytłumaczyć, co można zrobić, żeby kolejny raz już
            nie był rozczarowaniem.

            > Wazny natomiast, jak
            > zawsze, jest nacisk na kwestie zdrowotno-higieniczne, zabezpieczenie
            > przed niechciana ciaza i wszelkiego typu chorobami przenoszonymi
            > droga plciowa.

            z tym się zgadzam w 100%.

            > Uczucia to sobie Mloda powoli sama pouklada, wazne
            > zeby w tzw. miedzyczasie nie przyplatalo sie cos nieodwracalnego.

            Pewnie jakoś tam sobie poukłada, ale autorka wątku chce jej w tym pomóc i
            powinna starać się wytłumaczyć dziecku, zgodnie ze swoimi przekonaniami i
            doświadczeniami, czym dla człowieka jest seks i co można zrobić, żeby był czymś
            przyjemnym i pozostawiającym przyjemne wspomnienia. A nie czymś, co trzeba jak
            najszybciej zapomnieć.
        • marianna72 Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 15.07.09, 15:43
          janina19687 napisała:

          > Chm... 16 lat? To trochę mało jak na inicjację seksualną. Moim
          zdaniem powinnaś
          > być zaniepokojona, porozmawiać z córką poważnie. Uważam, że seks
          powinien być
          > domeną osób dorosłych, w najlepszym wypadku powinno do niego dojść
          pomiędzy
          > współmałożonkami. Badania wykazują, że pary, które zaczęły ze sobą
          sypiać
          > dopiero po ślubie rzadziej się rozstają i są ze sobą bardziej
          zżyte. A jakis link do tych badan chetnie sie zapoznam.
          Nie moge naklaniac mojego dziecka do czego w co sama nie wierze.Chce
          zeby byl szczesliwy w zyciu w malzenstwie dopasowanie seksualne jest
          b.istotne.Wolalabym zeby nie"kupowal kota w worku"

          Uwazam ,ze 16 lat na seks to wczesnie ale niestety nie przezyjemy
          zycia za nasze dzieci mozemy tlumaczyc rozmawiac a i tak wybory beda
          ich nie koniecznie takie jakie nam byt pasowaly.
        • azile.oli Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 15.07.09, 15:50
          Powiem tak- mam 15- letnią córkę, zdecydowanie jest ''przed''. Wiem,
          że ona by nie spróbowała z ciekawości. Obecnie jest zakochana, ale
          związek na razie w początkowej fazie, ona jest teraz we Francji , a
          wybranek w kraju. Jak rozmawiałam? Tak wogóle to bardzo wcześnie.
          Młoda jako 10- latka zaczęła jeździć na obozy z dużo starszą
          młodzieżą , a że sama ponad wiek rozwinięta musiałam jej powiedzieć,
          do czego mogą prowadzić niektóre zachowania chłopców.
          Wogóle ona jest trochę nie z tej epoki - zdecydowana monogamistka,
          musi to być ten jedyny, aby mógł za rękę potrzymać. Nie wiem, skąd
          jej się to wzięło, ale raczej nie zostanę zaskoczona faktem,
          że ''to'' już się stało. Musi dojrzeć do takiej decyzji.
          Ja ze swej strony przekazałam ,że nie warto tego robić z byle kim,
          no i trzeba się zabezpieczyć.
          Gdyby było ''po'' i córka mi się zwierzyła to bym też nie
          dramatyzowała. Młoda wie, że ten pierwszy raz może być różny, ale
          chyba najważniejsze jest , z kim. Wie też, że 15 lat to trochę za
          wcześnie.
        • broceliande Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 15.07.09, 15:52
          janina19687 napisała:


          Badania wykazują, że pary, które zaczęły ze sobą sypiać
          > dopiero po ślubie rzadziej się rozstają i są ze sobą bardziej
          zżyte.


          Dopiero po ślubie?!
          No to wiadomo, dlaczego sie nie rozstają. Cztery parafie wyzwałyby
          kobietę od dziwek.
        • igooska Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 15.07.09, 15:53
          16 lat wcześnie czy nie ale jest już po fakcie i bardzo podoba mi się ze rozmawia o tym z mama.I ze mama nie robi afery tylko potrafi porozmawiać z młodą.Ze mną mama nie rozmawiała na te tematy i boje się chwili gdy moje dziecko będzie już pytać.Mam chłopców i naprawdę mam nadzieje ze pójdą z tym do taty.A córce na miejscu mamy bym podkreślała ze warto i lepiej przezywać miłosne uniesienia z kim kogo się kocha ,z kim się jest bezpiecznym a unikać przypadkowych sytuacji.No i zawsze na 1 miejscu bezpieczeństwo i zdrowie.
        • peryklejtos Pani Janino moher Pani... 16.07.09, 11:59
          spod czapki wyłazi smile))
          • mm969696 Re: Pani Janino moher Pani... 16.07.09, 12:36
            nie rozumiem dlaczego naśmiewasz się z kogoś kto ma inne poglądy od ciebie? to
            naprawdę jest takie moherowe, że ktoś chce kochać się tylko ze swoim mężem czy
            żoną? wiem, że w dzisiejszych czasach trudno soptkać takie osoby, ale chyba nie
            warto ich piętnować.
            • truscaveczka Re: Pani Janino moher Pani... 16.07.09, 13:30
              Ja tylko nie wiem, jak podpisanie papierka wpływa na seks i związek tak
              pozytywnie wink Znaczy że seks z Tym Jedynym I Na Zawsze bez papierka spowoduje
              natychmiastowe rozstanie, ale po strzeleniu paru autografów już nie? Luki w
              rozumowaniu twoim widzę - nie ruszają mnie poglądy sprzeczne z moimi, jeśli są
              spójne i uzasadnione. A te nie są.
            • peryklejtos Re: Pani Janino moher Pani... 16.07.09, 16:03

              Nie mam nic przeciwko osobom, które chcę czekać z seksem do ślubu.
              Śmieszy mnie jedynie próba infantylnej indokrytnacji. Pani Janina
              nie napisała, że ona "kocha się tylko ze swoim mężem". Przedstawiła
              poniższy pogląd natury ogólnej i poparła go śmiesznym argumentem,
              cytuję:

              "Badania wykazują, że pary, które zaczęły ze sobą sypiać
              dopiero po ślubie rzadziej się rozstają i są ze sobą bardziej zżyte.
              A przecież o to we współżyciu chodzi, o bezpieczeństwo, intymność."

              - wg tej Pani bez ślubu nie mozna mieć intymności, czy poczucia
              bezpieczeństwa, a ślub jest gwarancją szczęśliwości partnerskiej.
              Oczywiście nie podała na jakie badania się powołuję. To tyle w
              temacie, zdrowia życzę.
              • krytykk Re: Pani Janino moher Pani... 16.07.09, 23:17
                peryklejtos napisał:

                > Nie mam nic przeciwko osobom, które chcę czekać z seksem do ślubu.
                > Śmieszy mnie jedynie próba infantylnej indokrytnacji.

                Zniewolenie człowieka przez odebranie mu seksualności jest jednym z najgorszych typów zniewolenia. Kościół katolicki zniewala w ten sposób ludzi. Pozatym, czyni to ślub (zwł u klechy) bardziej atrakcyjnym, no i bierze się ten ślub, zeby tylko móc poru....
                • ritsuko Re: Pani Janino moher Pani... 17.07.09, 10:51
                  Biorę w przyszłym roku ślub. Nie żeby por... tylko z miłości, z
                  pewnością, że ten człowiek jest tym właściwym (nar... się wcześniej
                  ujmę to tak tongue_out). Wierz mi, że jest sporo osób wierzących, które
                  patrzą krytycznie na pewne ruchy Kościoła- także wśród osób
                  duchownych smile. A co zwycięży to zobaczymy...
            • erillzw Re: Pani Janino moher Pani... 16.07.09, 23:27
              mm969696 napisała:

              > nie rozumiem dlaczego naśmiewasz się z kogoś kto ma inne poglądy
              od ciebie? to
              > naprawdę jest takie moherowe, że ktoś chce kochać się tylko ze
              swoim mężem czy
              > żoną? wiem, że w dzisiejszych czasach trudno soptkać takie osoby,
              ale chyba nie
              > warto ich piętnować.

              Ja bym była za pietnowaniem wygłaszania fałszywych teorii ktore mjaa
              potwierdzic pewne postawy "seks tylko po slubie".
              A pisanie, ze badania wykazuja, ze to seks po slubie ma gwarantowac
              zazylosc to sciema.. Jest gro badan i nawet danych statystycznych -
              patrz powody rozwodow - mowiacych o czyms dokladnie odwrotnym...
        • axio-mat Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 12:25
          Nie, badania wykazuja, ze malzonkowie, ktorzy czekali z seksem do po slubie,
          czesto maja problem, nie czerpia przyjemnosci z seksu, poniewaz nie mieli okazji
          przed slubem dowiedziec sie niczego o swoich potrzebach, preferencjach,
          temperamentach.
        • todeskult Janina, pieprzysz jak potłuczona... Tyle 16.07.09, 15:35
        • zloty.strzal Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 22:19
          > Badania wykazują, że pary, które zaczęły ze sobą sypiać
          > dopiero po ślubie rzadziej się rozstają i są ze sobą bardziej zżyte.

          Tak, bo skoro wyznają zasadę, że przed ślubem bzykać się nie wolno, bo piekło
          ich pochłonie, to łączy się to z tym, że jeśli się rozwiodą, to też ich pochłonie.
        • erillzw Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 23:17
          janina19687 napisała:

          > Badania wykazują, że pary, które zaczęły ze sobą sypiać
          > dopiero po ślubie rzadziej się rozstają i są ze sobą bardziej
          zżyte.

          Khym.. jakie badania???
          Bo ja znam mase badan mówiących o czyms dokładnie odwrotnym...
      • echtom Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 15.07.09, 21:00
        Czy ja wiem? Nie określiłabym swojego kontaktu z dziećmi jako "świetny", ale rozmowy o seksualności i "pierwszym razie" przychodziły nam naturalnie i bez oporów. Może dlatego, że generalnie nie mamy tematów tabu i potrafimy rozmawiać o wszystkim, mimo różnych często poglądów.
    • classicvoice Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 15.07.09, 16:38
      ...pamiętam, jak moja Mama mi powiedziała, że najwspanialszy
      pierwszy raz będzie wówczas, jeśli będę wybrańca kochać i on mnie
      również. Powiedziała, że nie musi za pierwszym razem być to
      niesamowite i piękne doznanie fizyczne, bo nowych reakcji swego
      ciała i ciała drugiej osoby trzeba się nauczyć, ale bardzo zbliża
      ludzi, którzy się szanują, kochają i dbają o siebie i bardzo
      wzbogaca ich wzajemne relacje...no więc z tym pierwszym razem trochę
      czekałam, bo chciałam czekać na tego właściwego faceta. I ja powiem
      swojej córce w ten sam sposób.
      • moniowiec Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 17.07.09, 10:21
        piękne, musze zapamiętać bo dobrze powiedziane
    • gacusia1 Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 15.07.09, 19:35
      Rzeczowo i konkretnie. Bez owijania w bawelne. Mam nadzieje,ze sie
      mloda zabezpieczyla przed stosunkiem. Moja ma 13 lat i czekam tylko
      na ten moment .-))) Ona sobie zartuje,ze sie nie bedzie zabezpieczac
      bo chce dziecko,lobuzica jedna!
    • kura28 Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 15.07.09, 21:36
      Ciekawe, tutaj wszystkie panie piszą, że nie ma się co spieszyć do pierwszego
      razu, żeby czekać na prawdziwą miłość, a wątku "czego żałujecie" pojawiają się
      wpisy typu "że byłam taka cnotliwa jako nastolatka, że nie przespałam się z moim
      pierwszym facetem"
      • bi_scotti Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 15.07.09, 22:48
        kura28 napisała:

        > Ciekawe, tutaj wszystkie panie piszą, że nie ma się co spieszyć do
        pierwszego
        > razu, żeby czekać na prawdziwą miłość,

        Zaraz, zaraz - jakie "wszystkie"? Ja wcale nie uwazam, ze nalezy
        czekac ani tym bardziej, ze nalezy ten pierwszy raz odbyc z Wielka
        Miloscia. Wrecz przeciwnie - uwazalam i uwazam, ze "to" nalezy miec
        za soba gdzies pomiedzy 15 a 18 rokiem zycia, najlepiej w ramionach
        delikatnego, DOSWIADCZONEGO kochanka bez zobowiazan. Wykorzystac
        faceta i rzucic wink Tak uczynila kiedys moja matka, tak uczynilam ja,
        tak uczynila (wedlug relacji) moja corka. Nigdy nie moglam zrozumiec
        skad sie bierze to przywiazywanie wielkiej wagi do blony dziewiczej
        i tworzenia calego "misterium" z kolejnego doswiadczenia zyciowego.
        Tak wiec ja z moich lat nastoletnich raczej niczego nie zaluje wink
        • echtom Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 15.07.09, 23:33
          > uwazalam i uwazam, ze "to" nalezy miec
          > za soba gdzies pomiedzy 15 a 18 rokiem zycia,

          Ale dlaczego "należy"? Jak ktoś chce z "tym" zaczekać trochę dłużej, to Twoim zdaniem wybrakowany jakiś?

          > Nigdy nie moglam zrozumiec skad sie bierze to przywiazywanie wielkiej wagi do blony dziewiczej i tworzenia calego "misterium" z kolejnego doswiadczenia zyciowego.

          Ja z kolei nie rozumiem, jak można traktować doświadczenie jednak dość angażujące i intymne na poziomie wyrywania mlecznych zębów.
        • angazetka Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 10:29
          > Wrecz przeciwnie - uwazalam i uwazam, ze "to" nalezy miec
          > za soba gdzies pomiedzy 15 a 18 rokiem zycia, najlepiej w
          ramionach delikatnego, DOSWIADCZONEGO kochanka bez zobowiazan.

          A to sobie uważaj, dla mnie takie pierwszy raz byłby porażką.
        • kura28 Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 13:17
          Ok, nie wszystkie, ale większość wink
          Pewnie że nic dobrego w przeżyciu pierwszego razu z całkowicie
          przypadkowym facetem np. na dysoktece, ale nie ma też co go
          mitologizować i czekać np. do 30 na tę jedyną, największą miłość wink
          • lacitadelle Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 13:20
            > mitologizować i czekać np. do 30 na tę jedyną, największą miłość wink

            na tę jedyną i największą to niekoniecznie, ale na jakąkolwiek - byłoby fajnie.
            Większość osób zakochuje się jednak przed trzydziestką.
          • skrzydlata11 Re: powiedzcie też dzieciom 17.07.09, 07:48
            że rak szyjki macicy ,odbytu jelita ,gardła,głowy-to nie jest
            choroba genetyczna -tylko zarażliwa i powoduje ją w min.38% do 85%
            wirus brodawczaka ludzkiego i jest jak najbardziej zarazliwy
            wg.zeszłorocznego noblisty.Mając na względzie zdrowie własnych
            dzieci ,wnuków itd.może byłoby zasadne wpajanie monogamii ,a nie
            próbowania i nadgryzania kilku ciastek.nie jestem moherem ,nie
            chodzę do kościoła.
            • kura28 Re: powiedzcie też dzieciom 17.07.09, 15:24
              Co do chorób przenoszonych drogą płciową:
              Po pierwsze są prezerwatywy, które właściwie eliminują to ryzyko
              (poza przypadkami nieumiejętnego używania, czy przypadkowego
              pęknięcia, fakt)
              Po drugie zarazić się można nawet będąc monogamistką, wystarczy, że
              partner miał wcześniej jakieś kontakty seksualne (a tak zazwyczaj
              jest, jako że faceci zwykle w młodszym wieku rozpoczynają współżycie)

              Nie propaguję tu przypadkowego seksu z każdym kto się nawinie. Piszę
              tylko, że świat się nie zawali jak 16 latka straci dziewictwo z kimś
              innym niż wyśniony rycerz na białym koniu wink, pod warunkiem, że
              jest na tyle rozsądna żeby się zabezpieczyć.
            • princess_yoyo Re: powiedzcie też dzieciom 17.07.09, 16:16
              nigdy nie slyszalam o raku glowy, to jakies nowe schorzenie?
    • babcia47 Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 15.07.09, 23:01
      ja przede wszystkim rozmawiałam duuuzo wczesniej, pewne kwestie
      poruszałam nawet gdy jeszcze nie było mowy o zainteresowaniu seksem,
      gdy chłopcy opowiadali ze zdziwieniem, ze ktos tam starszy
      interesuje się "dziewczynami" i że dla nich to niepojęte, ze to inny
      rodzaj człowieka, a co dopiero inicjacji..opowiadałam im o związku,
      uczuciach, odpowiedzialnosci za druga osobę i potencjalnie
      trzecią..i własnie o tym, ze "pierwszy raz" zupełnie
      inaczej "smakuje" z osobą, którą się kocha, pragnie, ufa, chce się o
      nią dbać, chciałocy sie z nią byc zawsze (nawet gdy nie dojdzie to
      do skutku) a inaczej z osobą "przypadkową"..wtedy równie dobrze
      można użyć ręki (to w czasie gdy juz seks ich interesował i nie miał
      wiekszych tajemnic, jak to i nastolatków bywa)..chyba trochę za
      późno się za to wzięłaś
      • bromba19 Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 10:20
        uważam, że na pierwszy raz jest się gotowym wtedy, kiedy... jest się na niego
        gotowym tongue_out. seks po ślubie to "kupowanie kota w worku", jak się popularnie mówi
        i ja się z tym określeniem zgadzam.
        a rzeczywiście problemem młodych ludzi bywa wstyd i "nieobycie" z własnym ciałem
        - pryszczami, tłuszczykiem, czy innymi sprawami. to sprawia, że pierwsze
        doświadczenia seksualne bywają traumatyczne...
    • axio-mat Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 12:22
      Nawet nie zapytalas, czy sie zabezpieczyli?
      • deodyma Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 12:53

        axio-mat napisał:

        > Nawet nie zapytalas, czy sie zabezpieczyli?


        no wlasnie...
        mnie tez to zastanawia.
    • fizykoterapeuta Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 12:26
      moje gratulacje, liberalna mamo <:

      kiedyś słyszałem termin "wychowanie przy stole", i wydaje mi się, że działa to
      nieźle... ale pewnie okaże się, że "jak tak można?!", że trzeba z dzieckiem
      twarzą w twarz rozmawiać o tych sprawach, wciskać do ręki kondomy i mówić
      (choćby nie wiem jaki wstyd by się w dziecku rodził) o wszystkich znanych
      pozycjach i orientacjach.
      pewnie przesadzam, ale w tę stronę świat zmierza (edukacja seksualna w szkole, itp.)
      • bajadercia Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 12:47
        Ja się zgadzam z tym, że ważne żeby mówić dziecku dużo o ciele, nie wprowadzać
        wstydu w tym kontekście. Ktoś wspominał o dziewczynce, która wstydzi się
        pryszczy - ja też byłam bardzo pryszczata w młodości i pamiętam, że nie chciałam
        się nawet dać pocałować... Wstydziłam się rozebrać, bo miałam je też na
        dekolcie, poza tym byłam za chuda. I tak dalej. Tutaj też moim zdaniem trzeba
        działać, bo samo wciskanie kondomów to jeszcze chyba za mało...
        • majenkir Re: 16.07.09, 14:05
          bajadercia napisała:
          > ja też byłam bardzo pryszczata w młodości i pamiętam, że nie
          chciałam się nawet dać pocałować...

          Czyli pryszcze maja tez dobre strony wink.
          • zloty.strzal Re: 16.07.09, 22:27
            majenkir napisała:

            > bajadercia napisała:
            > > ja też byłam bardzo pryszczata w młodości i pamiętam, że nie
            > chciałam się nawet dać pocałować...
            >
            > Czyli pryszcze maja tez dobre strony wink.

            A co w tym niby dobrego?
        • sebalda Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 15:01
          Jestem zwolenniczką późniejszego podejmowania współżycia seksualnego
          uwarunkowanego posiadaniem wybraki/wybranka, którego darzy się uczuciem, z
          którym czuje się bezpiecznie i który potraktuje zwłaszcza dziewczynę z
          odpowiednią troską i szacunkiem. Myślę, że zawód, jaki sprawia ten pierwszy raz
          może wypływac z tego, że partner po konsumpcji stracił zaintesowanie dziewczyną,
          wykorzystał i porzucił jednym słowem. Wiem, że to nie jest reguła i że niektóre
          dziewczyny nie przywiązują do tego wagi, ale przeciętna nastolatka chyba jednak
          dośc głęboko może odczuć taki brak zaintersowania chłopca, który najpierw
          zabiegał o jej względy, a jak dostał, co chciał, zwyczajnie zaczął szukać
          następnej naiwnej. To scenariusz stary jak świat (polecam wyjątkowo wstrząsający
          film Dzieciaki, Kids, w którym jeden z bohaterów wymyślił sobie, że jedynie
          bezpieczny seks to seks z dziewicą, naprawdę większość wyluzowanych mam powinna
          obejrzeć ten film). Może córka coś takiego przeżyła i teraz wstydzi się do tego
          przyznać. Trudno mi uwierzyć, że odpowiednio traktowana w domu, a z tego, co
          piszesz, tak jest, dziewczyna decyduje się na przygodny seks z chłopakiem, do
          którego kompletnie nic nie czuje. Ktoś powie, że skoro przyznała się matce do
          czynu, to i do faktu porzucenia by się przyznała. Niekoniecznie, ona może nawet
          starać się sama przed sobą do tego nie przyznawać.
          Ja teraz największy nacisk położyłabym na wytłumaczenie córce, że to może być
          dla niej przestroga przed łatwym wchodzeniem w relacje fizyczne z osobą
          przypadkową, że "to" najlepiej smakuje z osobą, którą się naprawdę kocha i
          można na jej uczuciu polegać. Że trzeba się lepiej poznać i sprawdzić, i nade
          wszystko, że seks może skutkowac nie tylko niechcianą ciążą, zakażeniem HIV, ale
          też innymi okropnościami z wirusem brodawczaka ludzkiego na czele. Czy córka
          jest zaszczepiona. Jeśli nie - to natychmiast do przychodni marsz!
          Moja córka ma 18 lat. Seks nigdy nie był u nas tematem tabu. Córka zwierza mi
          się ze wszystkiego, znam wszystkie jej porywy serca, wiem, że myśli o seksie,
          ale do niedawna nie miała chłopca i miedzy innymi dlatego jeszcze nie zaczęła,
          bo przyjęła mój punkt widzenia, że tylko z prawdziwą miłością. Teraz jest
          naprawdę zakochana i wiem, że "to" może się stać lada moment. Córka zwleka, bo
          chce zrobić to naprawdę w optymalnych warunkach, najlepiej z możliwością
          spędzenia całej nocy potem w ramionach ukochanego, a z racji konserwatyzmu
          tatusia nie jest to za bardzo możliwe, ponadto ostatnio wyznała, że w obliczu
          braku 100% zabezpieczenia przed ciążą ona jednak nie jest pewna, czy chce
          przechodzić przez comiesięczny stres wyglądania miesiączki. Jest przed klasą
          maturalną, jest odpowiedzialna i zrównoważona. Jej wybranek jest absolutnie jej
          oddany, nigdy nie zrobi nic na siłę, decyzję pozostawia wyłącznie jej, szanuje
          ją i jej poglądy. Pod tym względem jest ideałemsmile Niemniej jednak myslę, że
          córka nie doczeka do matury. Jestem jednak pewna, że ten pierwszy raz, choć może
          nie najcudowniejszy pod względem fizycznym, choć kto wie, w sferze uczuciowej
          będzie najwspanialszy. Myślę, że warto z tym czekać na takie spełnienie i
          wszystkie poglądy, że trzeba to mieć jak najszybciej z głowy, uważam za błędne i
          smutne. Ale to moje zdanie i nie wszyscy i wszystkie muszą się z nim zgadzać.
          • gaskama Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 15:46
            Też coś takiego chciałam napisać, ale nie chciało mi się tak
            klawiatury męczyć. Też jestem konserwą, co brzme zapewnie dziwnie,
            bo żyję w konkubinacie. Ale z jednym i tym samym facetem od wielu
            wielu lat. I on był tym pierszym i tym jedynym. Tak nie musi być
            zawsze. I nie mówię, że tak jest najlepiej. Ale może nie powinnam
            się wypowiadać, czasy się zmieniły. Seks w wieku 16 lat nie mieści
            mi się w głowie. Ale może kiedyś mnie syn zaskoczy i będzie musiał
            mi się zmieścić.
            • bi_scotti Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 17:48
              gaskama napisała:

              Ale może nie powinnam
              > się wypowiadać, czasy się zmieniły. Seks w wieku 16 lat nie mieści
              > mi się w głowie. Ale może kiedyś mnie syn zaskoczy i będzie musiał
              > mi się zmieścić.

              A ja mysle, ze wlasnie dlatego, ze czasy sie zmienily, wiekszosc
              piszacych tu mam, na pewno sporo mlodszych ode mnie, glosi duzo
              bardziej konserwatywne/romatyczne/sentymentalne czy wrecz pruderyjne
              poglady niz moje pokolenie. Widze to wokol siebie tez - wiele
              znanych mi dziewczyn zaczyna zycie plciowe dopiero kolo 19-20 roku
              zycia z wielkimi marzeniami i oczekiwaniami. I, oczywiscie, dla
              wiekszosci to klapa i porazka, bo ten pierwszy raz to jest jaki
              jest - cudow nie ma. A seks moze byc taki fajny smile Wlasnie ten
              swiezy, mlody, bez zobowiazan, co kilka tygodni z kims nowym az sie
              ktoregos dnia nie spotka kogos, z kim mozna sprobowac pobyc dluzej.
              Ja mam nadzieje, ze moje dzieci czeka jeszcze wiele prob i radosci z
              roznymi partnerami zanim osiada z jakas jedna osoba. Mowiac
              szczerze, nie wyobrazam sobie siebie w sytuacji, ze na zycie mialby
              byc tylko jeden jedyny - w imie czego tak sie ograniczac? To byly
              super czasy - eksperymenty i duzo (!) radosci smile
              • memor Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 19:32
                Tak właśnie kończą dzieci liberalnych "dorosłych" ludzi.Powinnaś jej to
                wytłumaczyć wcześniej,powiedzieć że warto czekać na pierwszą miłość!

                Jakiś napalony małolat bzyknął twoją córkę a ty tu piepszysz o liberalizmie
                swoich poglądów.Jak Ci nie wstyd? Co za z Ciebie matka!?
                • azile.oli Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 19:57
                  Ja bym zwróciła uwagę jeszcze na jeden aspekt: warto, aby dziewczyna
                  wiedziała, że sex jest zupełnie czymś innym dla niej i czym innym
                  dla przypadkowo poznanego na wakacjach chłopaka. Może się zdarzyć,
                  że wakacyjny ''związek'' nie przetrwa nawet przez cały turnus
                  obozowy, a wybranek zacznie adorować inną pannę. Zwłaszcza, jeśli
                  dziewczyna wydaje się wyluzowana, jemu wydaje się, że to taka
                  przyjemność bez zobowiązań. I pojawia się rozczarowanie. Uczucie nie
                  zdążyło się rozwinąć, fascynacja mogła przerodzić się w coś wręcz
                  przeciwnego, bo czasem po takim przypadkowym pierwszym razie chłopak
                  traci w oczach dziewczyny, czasem traktuje ją lekceważąco lub po
                  prostu obojętnie.
                  Warto uświadomić dziecku, ze nie warto tego robić z przypadkową,
                  krótko znaną osobą, bo można się boleśnie rozczarować.
                • kein_engel Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 20:00
                  ciekawe co bys poweidzial/a gdyby rozmowa byla o synu? <ROTFL>
                  jaki normalny facet chciaby sie kochac z kobeita co tylko 'po bozemu' ? trzeba
                  korzystac z zycia, byle bezpeicznie smile
                • franekxy Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 23:02
                  dokładnie - zgadzm się z memor. Jakbym miał taką mamę też bym chyba był nieco
                  "nieswój"
                • bi_scotti Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 17.07.09, 01:47
                  memor napisał:

                  > Jakiś napalony małolat bzyknął twoją córkę a ty tu piepszysz o
                  liberalizmie
                  > swoich poglądów.Jak Ci nie wstyd? Co za z Ciebie matka!?

                  No wiadomo - tylko ON malolat mogl miec chetke na "bzykniecie" a juz
                  ONA malolata to kwiatuszek niewinny bez hormonow i potrzeb
                  wylacznie "dala sie bzyknac". Coz za sredniowieczne a wlasciwie
                  bardziej wiktorianskie podejscie do potrzeb plci. Dziewczyny,
                  kobiety, panny i panienki TEZ (a czesto przede wszystkim!) jak
                  najbardziej maja ochote na "te sptawy" i wielokrotnie to one wlasnie
                  prowokuja, chca i doprowadzaja do ostatecznego "razu". Pierwszego,
                  drugiego czy czterdziestego! Zalozenie, ze panna sie tylko "dala
                  przeleciec" nieswiadomie bylo moze fajne w XIX-wiecznej Anglii
                  krolowej Wiktorii ale nawet wtedy to byla tylko gadka-szmatka i
                  naiwna wizja "czystych i niewinnych dziewic". Normalna zas dziewica
                  (a potem juz i nie dziewica) potrzeby ma, hormony u niej dzialaja
                  i "bzykanie" jak najbardziej jest jej potrzebne podobnie jak temu
                  jakiemus mlodziencowi. Cala rzecz tylko w tym aby te wszystkie harce
                  odbywaly sie z zabezpieczeniem, za obopolna zgoda i bez naiwych
                  oczekiwan, ze stosunek plciowy otworzy jakies tajemne wrota do
                  swietlanej przyszlosci. Oczywiscie, u ludzi zaangazowanych
                  religijnie sprawy wygladaja inaczej ale to jest jakis tam wybor,
                  miejmy nadzieje swiadomy....
                  • azile.oli Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 17.07.09, 11:29
                    Pewnie, że u dziewczyny też hormony działają. Ale nie przesadzajmy,
                    16-latka rzadko ma tak rozbudzone potrzeby seksualne, żeby to robić
                    z przypadkową, w dodatku nawet nie lubianą osobą. Nawet dojrzała
                    kobieta rzadko jest tak zdesperowana , żeby to zrobić po prostu dla
                    sportu. Raczej wybierze odpowiedniego kandydata. A co dopiero
                    nastolatka. U chłopców to zazwyczaj działa inaczej, ale dziewczyna
                    potrzebuje zazwyczaj do tego jakiejś oprawy i minimalnego choć
                    zaangażowania. To, że wiek inicjacji znacznie się obniżył wcale nie
                    dowodzi tego, że nastolatkom nagle wzrosły potrzeby seksualne,
                    zwłaszcza, że z rówieśnikiem lub niewiele starszym chłopakiem
                    dziewczyna będzie miała guzik z pętelką , a nie bogate przeżycia
                    erotyczne.
                    No i nie zapominajmy, że bardzo niedobrze, jeśli nie towarzyszą temu
                    żadne pozytywne emocje i brak jakiegokolwiek zaangażowania
                    uczuciowego.
          • sir.vimes Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 17.07.09, 16:02
            polecam wyjątkowo wstrząsając
            > y
            > film Dzieciaki, Kids, w którym jeden z bohaterów wymyślił sobie, że jedynie
            > bezpieczny seks to seks z dziewicą, naprawdę większość wyluzowanych mam powinna
            > obejrzeć ten film

            Większość wyluzowanych i WSZYSTKIE mniej wyluzowane. To film o niewiedzy,
            ignorancji, olewackim podejściu i milczeniu dorosłych. I o seksizmie przy okazji.
    • szyszunia11 Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 20:07
      nie ukrywam, że moim zdaniem inicjacja powinna nastąpić w zupełnie innych okolicznościach niż opisane przez Ciebie. Bardzo bym nie chciała, żeby to tak wyglądało u mojego dziecka. Wcale się nie dziwie, że Twoja córka czuje się nieswojo. No i wydaje mi się, że o takich rzeczach jednak lepiej rozmawiać duuuzo wcześniej. Liberalne podejści enie ma tu wiele do rzeczy, bo - jak powiedział pewnien mądry człowiek - wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi mi korzyść. Seks to nie zabawa, pierwszy raz to bardzo ważne wydarzenie w zyciu człowieka, nie ma udawać że nic się nie stało. W obecnej sytuacji cóż, oczywoście, że powinnaś córkę wsperać. Tylko chyba nie doradze Ci w jaki sposób konkretnie, bo najwyraźniej róznimy się światopoglądowo.
    • agg Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 21:33
      masz z nia wspanialy kontakt. szczere gratulacje
    • forumka80 Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 21:41
      > moje 16 letnie dziecko wróciło kilka dni temu z letniego obozu. od razu
      > zauważyłam, że jakoś tak się dziwnie "dusi" w sobie, że jakoś coś jest jakby
      > nie tak,
      (...)
      ale ona jest tym wyraźnie
      > rozproszona, jakaś wyraźnie nieswoja.


      A jesteś pewna, że Twoja córka tego chciała? Czy nikt jej do tego nie nakłonił wbrew jej woli? O ile pamiętam, w wieku 16 lat dużo bardziej zależało mi na trzymaniu się za ręcę, całowaniu i wyznawaniu miłości niż na chodzeniu do lóżka
      > z jakimś obcym chłopakiem,
      > którego nawet nie bardzo lubiła

      Coś mi to kiepsko wygląda...
      • azile.oli Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 23:08
        Wiesz, o tym, że właściwie chłopaka nie bardzo lubiła to się
        dziewczyna mogła przekonać już po fakcie, bo chłopak mógł się
        zachować nie tak, jak oczekiwała, z olaniem i okazywaniem braku
        szacunku włącznie.
        Trochę to porażka, że stało się to z przypadkową osobą i z
        ciekawości. Co innego nagłe zauroczenie, poryw uczuć...Nawet, jak
        potem jest rozczarowanie, to można to sobie wytłumaczyć. Inicjacja
        seksualna jest ważnym etapem w życiu dziewczyny, zwłaszcza
        nastolatki. Ciekawość jest najgorszym z powodów, aby to zrobić.
        Szczerze mówiąc, świadczy trochę o niedojrzałości dziewczyny. I może
        o tym, że potraktowała tę sferę życia zbyt lekkomyślnie. I żebym nie
        została źle zrozumiana - nie chodzi mi o utratę dziewictwa w jakimś
        głębokim aspekcie. Bo tu nie brak doznań seksualnych jest ważny, ale
        raczej brak pozytywnych doznań emocjonalnych.
        Po prostu warto przekazać dziewczynie, nawet już po fakcie, że ważne
        jest, aby osoba, z którą decydujemy się na zbliżenie była dla nas
        bliska. Bo to nie jest sport. Nie warto pozwolić, aby intymną
        barierę przekraczała osoba, dla której to nic nie znaczy, dla której
        nie jesteśmy przynajmniej w danym czasie ważni. Nie, nie uważam, że
        nie ważne z kim i jak , byle ten pierwszy raz mieć za sobą. Bo taka
        przypadkowa ciekawość może być źródłem niechęci , czy wręcz pogardy
        dla samej siebie.
        Dziewczyna wróciła w podłym nastroju, niespokojna, niepewna. Czyli
        nie spłynęło to po niej. Dlatego widzę tu małe niedopatrzenie. Albo
        nie zostało jej przekazane, że ten pierwszy raz jest ważny i nie
        robi się tego z ciekawości, albo postanowiła mimo wszystko
        spróbować, czasem na takich obozach jest głupia presja otoczenia i
        może koleżanki próbowały, a ona nie chciała być ''gorsza''.
        Jest jeszcze jedna ewentualność, że cała sprawa stała się publiczną
        tajemnicą, chłopak potraktował to jak jednorazowe zaliczenie i
        dziewczynie mogło być zwyczajnie głupio. Wiem coś o tym, bo córka
        opowiada nieraz jak są traktowane dziewczyny, które nie będąc w
        stałym związku dały się nieopatrznie i wulgarnie mówiąc ''bzyknąć''.
        Niestety, nie sąż zbyt kurtuazyjnie traktowane, zwłaszcza przez
        chłopców. A taką sprawę na obozie bardzo trudno ukryć.
    • jopowa Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 22:25
      to rzeczywiscie jest problem i trzeba sie powaznie zastanowic jak go
      rozwiazac zeby potem nie zalowac ze sie postapilo pohopnie.Dobrze ze
      pytasz innych i szukasz dorbych rad,to znak ze zalezy ci na madrym
      rozwiazaniu tej sprawy.Powodzenia!
      • liberata Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 16.07.09, 23:19
        Jopowa dla wszystkich ma tę samą radę.
        Wydaje mi się, Jopowa, że postępujesz trochę pohopnie.
    • w.zboralski Zaprowadź do najbliższej parafii a proboszcz... 17.07.09, 00:49
      to już załatwi za Ciebie. Może nawet dziecko w ciąży już będziesz
      miała?
      • skrzydlata11 Re:powiedzcie też dzieciom 17.07.09, 08:00
        że rak szyjki macicy ,odbytu jelita ,gardła,głowy-to nie jest
        choroba genetyczna -tylko zarażliwa i powoduje ją w min.38% do 85%
        wirus brodawczaka ludzkiego i jest jak najbardziej zarazliwy
        wg.zeszłorocznego noblisty.Mając na względzie zdrowie własnych
        dzieci ,wnuków itd.może byłoby zasadne wpajanie monogamii ,a nie
        próbowania i nadgryzania kilku ciastek.nie jestem moherem ,nie
        chodzę do kościoła
        • szyszunia11 Re:powiedzcie też dzieciom 17.07.09, 08:51
          oj skrzydlata - jasne, że jesteś moherem, skoro polecasz monogamię... :p
        • moniowiec Re:powiedzcie też dzieciom 17.07.09, 10:33
          z tym brodawczakiem to masz i nie masz racji. masz bo rzeczywiście dużo ludzi go posiada, a nie masz, bo jest on zaledwie jednym z wielu potencjalnych powodów powstawania raka szyjki macicy itd... tak więc i genetyka ma tu swoje pole do popisu. wielu ludzi jest nosicielem brodawczaka a jakos nie choruje... tak jak nie każdy nosiciel pneumokoków zapada na sepsę...

          sama miałam pierwszy raz tuż przed 17 urodzinami, tyle że z miłością z liceum (prawie rok znajomości). rozstaliśmy się, pierwszy raz jakis cudowny nie był ale nie spodziewałam się fajerwerków. trochę niefajnie że dziewczyna zrobiła to z kimś przypadkowym by mieć z głowy, nie tędy droga, ale czekanie do ślubu wydaje mi się zbyt przereklamowane. jednak łączyłabym miłość z sexem i własnie takie chcę ideały rpzekazać mojemu dziecku - nieważne kiedy (16 czy 30 lat) tylko z kim będzie ten pierwszy raz. oczywiście nie przesadzam i wg mnie poniżej 16 roku życia to moze sobie darowac (tym bardziej ze to juz wg prawa jest wykroczenie scigane z urzędu - ZAWSZE)
          • sebalda Re:powiedzcie też dzieciom 17.07.09, 11:56
            W ślad za liberalizmem mamusi musi iść też tradycja długich, szczerych rozmów z
            córką. Obecnie dziewczynki czerpią głównie wzorce z gazetek typu Bravo girl i
            podobne, które na okrągło poruszają temat seksu i są przeznaczone dla 13-latek.
            Trudno się dziwić, że dziewczyna po takich lekturach jest ciekawa. I tu właśnie
            musi się włączyć mama, wytłumaczyć, że do pewnych rzeczy lepiej jest dojrzeć, że
            pewne rzeczy są zarezerwowane na specjalne okazje i ze specjalnymi partnerami,
            że seks to nie tylko zabawa, sport, ale tez odpowiedzialność i wyraz uczucia.
            Najlepiej pogadać z córką, dając jej przykłady z własnego życia (dziewczyny to
            uwielbiają), przy czym to mogą być przykłady pozytywne i nie, takie ostrzegające.
            Człowiek do pewnych rzeczy naprawdę musi dojrzeć, nabrać dystansu, umieć
            dokonywać rozsądnych wyborów, by uniknąć właśnie takiego zrażenia się, jakie
            przeżyła córka założycielki wątku. Stąd mój postulat wstrzymania się z
            rozpoczęciem współżycia do 18 lat. Z obserwacji wnioskuję, że nie bez kozery to
            wiek określający dorosłość, oczywiście to nie jest magiczna data, ale
            jednocześnie jest to wiek, kiedy przeciętny młody czlowiek już trochę przeżył,
            doświadczył i jest nieco rozsądniejszy niż 16-latek. Oczywiście są niedojrzali
            30-latkowie i nad wiek rozwinięte, doświadczone ciężko przez życie 15-latki.
            Mówimy jednak o średniej krajowej. Moja córka jest zupełnie inną osobą mając 18
            lat, niż była mając lat 16. To przepaść kulturowo-obyczajowa. Naprawdę.
            Co do brodawczaka ludzkiego to może nie od razu monogamia, bo od tego jedynego
            też można się zarazić, ale ograniczenie kontaktów przygodnych, szczepienia, no i
            zabezpieczenia mechaniczne, czyli prezerwatywa. Z pewnością nie przygodny seks i
            ciągła zmiana partnerów. Wybranka, ukochanego można też przebadać, jeśli jest
            odpowiedzialny i potem już ze spokojem kochać się na całego, ile wlezie, do
            późnej staroścismile)) Ja jednak bardzo cenię sobie poczucie bezpieczeństwa, to
            jedna z podstawowych potrzeb człowieka.
    • zatyczka Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 17.07.09, 14:44
      znalazłam to na inter ii:

      Dziewictwo ma ogromne znaczenie, dla każdego
      normalnego mężczyzny. Jeżeli nie ma, to jest to
      obleśnym skundlowaceniem. Nie łudźcie się! Jak
      ktoś mówi, że przeszłość seksualna kobiety nie ma
      dla niego takiego wielkiego znaczenia, że to tylko
      błona, to można być pewnym, że jest to dowód na
      obleśność jego serca i brak prawdziwego szacunku
      do niej i siebie samego. Osoby, które dziewictwo
      sprowadzają do kwestii błony, poniżają godność
      kobiety i nie mają pojęcia o jedności, czystości i
      świętości małżeńskiej. Choć wiele kobiet
      oczywiście same się wyzbyło tej godności i nigdy
      tego nie pojmą. Doświadczenie seksu zawsze i na
      zawsze staje się częścią duszy i serca człowieka.
      Tu nie chodzi o strach przed byciem porównywanym
      do innego (żałosne argumenty niektórych).
      Nieodłączną częścią na zawsze takiej kobiety 'po
      kimś ' jest ten inny - jego dotyk, jego ciało i to
      co robił z jej ciałem, w szczególności miedzy jej
      nogami oraz to, co ona robiła jemu. Zawsze to
      będzie w takim związku częścią ich życia i
      współżycia przez to, że będzie w jej umyśle, sercu
      i duszy. Tego się już nie odrzuci od siebie przez
      żadną pokutę i żal.
      Nie mam zbytniego szacunku do prawiczków, którzy
      wzięli po innym i szczycą się swoją żałosną
      ideologią. Są też tacy, co dali się po prostu
      złamać. Czytałem posty takich wrażliwych mężczyzn.
      Nie miałem pojęcia, że tyle ich jest. Wyznają, że
      oni czekali, ale one już były 'po'. Zgodzili się i
      teraz cierpią mniej, lub bardziej i to prześladuje
      ich całe życie. Oni w sercu zwyczajnie czują
      duchową rzeczywistość, której żaden bełkot
      psychologiczny nie zmieni. Nazywa się to
      psychoterapią, a najczęściej powinno
      psychomanipulacją. Choć są pewnie i tacy, dla
      których problem faktycznie jest związany z jakimiś
      kompleksami, a nie prawdziwym i dojrzałym
      odczuwaniem i pojmowaniem rzeczy. Ci co jednak
      związali się już z takimi kobietami, powinni je
      oczywiście kochać i szanować. Gdy już poruszają te
      bolesne sprawy, to powinni to robić wyłącznie z
      szacunkiem do osób, z którymi zgodzili się
      wcześniej być, znając ich przeszłość.
      Do wrażliwych prawiczków: Nie dajcie się złamać w
      chwili samotności żadnej, kobiecie która oddała
      się innemu, choćbyście naprawdę obdarzyli ją
      uczuciem (chyba zawsze zmieszanym z pociągiem
      erotycznym i euforią upośledzającą trzeźwe
      myślenie). Przecież mogłaby być mężatką i co w
      tedy? Tak samo można się wycofać w obu
      przypadkach. Nigdy nie jest tak, by nie można było
      znaleźć innej, niedymanej, wartościowej
      dziewczyny, z którą można być naprawdę
      szczęśliwym. Może nie mieć od razu tego ''coś '',
      co ma używana. Ale ma to, co tylko prawdziwi
      mężczyźni doceniają. Pozostałe jeszcze znajdą
      swojego amatora, co też się nie szanował. Proszę
      mi wybaczyć język, którym się posłużyłem, ale chcę
      nim oddać pewną rzeczywistość związaną z
      przeszłością takich osób i tym jaki seks i jakie
      doświadczenia są ich dożywotnią częścią.

      Nie poruszam tu kwestii wdowieństwa, ani ofiar
      przemocy seksualnej. Szczególnie wobec tych
      ostatnich nigdy nie posłużyłbym się takim
      językiem. Bardzo im współczuję. Również, w
      stosunku do kobiet niesprawiedliwie porzuconych
      przez męża unikałbym takiego słownictwa.

      Nie dzielę kobiet na dwie kategorie: puszczalskie
      i cnotliwe. Wiem, że niektóre zdają sobie sprawę
      ze strasznego błędu, który popełniły i bardzo
      żałują. Oddając się komuś myślały, że to ten na
      zawsze. Ale to jak z samobójstwem, tego się nie
      cofnie. Mogą być pod wieloma względami naprawdę
      bardzo wartościowe. Ale gdyby były w pełni, to
      pewnie cnoty by nigdy nie oddały, nie mając
      absolutnej pewności, że to mężczyzna na resztę
      życia. Zresztą, jak pokażę, to nie jest kwestia
      winy i przebaczenia, ale czegoś więcej.
      • zatyczka ciąg dalszy 17.07.09, 14:47
        znalazłam to na inter ii - ciag dalszy - pisze jakiś gościu:

        W Biblii jest napisane, że dwoje staje się jednym
        tylko i wyłącznie przez współżycie. Nie ma tam nic
        o żadnych ślubach i sakramentach małżeństwa i
        kapłanach w tym pośredniczących. Uwodziciel
        dziewicy miał obowiązek pojąć ją formalnie za
        żonę. Pan Jezus mówi, że branie kobiety nawet
        niesprawiedliwie porzuconej, jest cudzołóstwem.
        Dla Pana Jezusa jest to co najmniej bardzo smutne
        i On mówi, że w starym testamencie Bóg zezwalał na
        to, ale ze względu na zatwardziałość ludzkich
        serc. Jeżeli na przykład komuś się wydaje, że jak
        potem pójdzie do ołtarza i jakiś kacyk z takiego
        czy innego kościoła odprawi swoje gusła wzywając
        imienia Bożego, to teraz będzie ok, to się głęboko
        myli. Stąd wynikają różne Boże radykalne prawa w
        tych sprawach. Gdy czytamy w Biblii "... i połączy
        się mąż z żoną i ci dwoje będą jednym ciałem",
        wiemy, że bycie mężem i żoną nie stanowi jeszcze o
        jedności między małżonkami, lecz daje prawo do
        złączenia, czyli przekroczenia przez małżonków
        bariery intymności, za którą jest jedność
        duchowa, fizyczna i emocjonalna. Słowo 'połączy',
        w kontekście biblijnym ma konotacje seksualną.
        Oznacza zarówno sam akt współżycia, jak i to, co
        poprzez to następuje. Nie trzeba znać
        hebrajskiego, bo można to też odczytać poprzez
        zbadanie kontekstu, w jakim to słowo pojawia się w
        Biblii. Właśnie dlatego Bóg zarezerwował sex
        wyłącznie dla małżonków, do ich śmierci. Apostoł
        Paweł napisał do Koryntian nawiązując do wszystkim
        znanego cytatu: "Albo czy nie wiecie, że, kto się
        ŁĄCZY Z WSZETECZNICĄ, jest z nią JEDNYM CIAŁEM?
        Albowiem, mówi Pismo, >ci dwoje będą jednym
        ciałem<", (1 Kor. 6:16). Tak! To się dzieje nawet
        w trakcie przygodnej kopulacji. Gardzenie Bożym
        darem jakim jest płciowość i świętość małżeńska
        powoduje nieodwracalne skutki w życiu i duszy
        człowieka. Żadna pokuta nie jest w stanie
        rozłączyć tego, co przez seks zostało złączone! To
        nie kwestia przebaczenia, tylko nienaruszalnych,
        uniwersalnych, duchowych praw. Bredzenie o
        sakramentach, które jakoby mogły to zmienić, jest
        drwiną z Boga i jego prawa, o którym Pan Jezus
        powiedział, że niebo i Ziemia przeminą, ale nie
        ten duchowy porządek. Niewinnie porzucona mężatka,
        też cudzołoży, gdy przystaje do innego mężczyzny.
        "...Lecz łatwiej jest niebu i ziemi przeminąć, niż
        przepaść jednej kresce z zakonu. KAŻDY kto
        opuszcza żonę swoją, a pojmuje inną, cudzołoży, a
        kto opuszczoną przez męża poślubia, cudzołoży"
        (Łuk. 16:17-18).
        Bóg wielu osobom może przebaczyć, gdy oni się
        nawracają. Ale przebaczenie to jedno, a
        konsekwencje grzechu jakie człowiek ponosi na
        ziemi, to drugie i tego uczy też Biblia. Zresztą,
        jeżeli nie ma w sercu prawdziwego złamania i
        pokory, przyjmującej konsekwencje swojego
        postępowania, to trudno mówić o prawdziwej
        pokucie.
        Biblia określa kategorię grzechów cudzołóstwa,
        wszeteczeństwa, nieczystości i rozwiązłości jako
        szczególnie obrzydliwe i szczególnie surowo
        sądzone przez Boga.
        "(...) bezbożnych zaś zachować na dzień sądu celem
        ukarania. SZCZEGÓLNIE zaś tych, którzy oddają się
        niecnym pożądliwościom cielesnym (...)", (2 Piotr.
        2:9-10).
        "Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa
        Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się! Ani
        wszetecznicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy,
        ani rozpustnicy, ani mężołożnicy (...) królestwa
        Bożego nie odziedziczą", (1 Kor. 6:10).
        Są nawet OSTRZEŻENIA przed niemożliwością
        przebaczenia grzechów tym, którzy zostali
        chrześcijanami i znając przykazania dobrowolnie
        grzeszyli, bo jest to traktowane jako podeptanie
        Krzyża (w znaczeniu ofiary i krwi Pana Jezusa) i
        znieważanie Ducha Łaski.
        Ci co nawrócili się z pogaństwa i mają
        ''przeszłość'', mogą na zasadzie
        starotestamentowego przyzwolenia wejść w
        małżeństwo, ale jest to na zasadzie, o której
        powiedział Pan Jezus: ''dla zatwardziałości serca
        waszego''. Ap. Paweł sprowadził funkcję takich
        małżeństw do funkcji zaspokojenia nieopanowanego
        popędu płciowego, a nie miłości co wszystko
        przebacza i zapomina oraz romantycznych bzdur.

        Trzeba także strzec swojego serca, gdyż
        cudzołóstwo można popełnić właśnie w swoim sercu
        pożądając drugiej osoby (tak nauczał Pan Jezus),
        choć wtedy jeszcze nie zachodzi oczywiście
        "złączenie" i nie rodzi to najgorszych
        konsekwencji.
        • mamamira Re: ciąg dalszy 17.07.09, 15:55
          Moje dzieci dużo dowiedziały się w szkole, a resztę powiedziałam ja .Corka swój
          "pierwszy raz" miała mając ok 19 lat ,zrobiłam jej termin do ginekologa i
          zaczęła brać "pile" a syn nie wiem dokładnie, gdzieś ok 17 roku kupiliśmy mu
          kondomy.U nas w domu ,otwarcie mówiło się na ten temat a przede wszystkim o
          zabezpieczaniu się nie tylko przed niechciana ciąża.
      • sir.vimes śmieszno i straszno 17.07.09, 16:08
        śmieszno, bo to bełkot paranoika a straszno bo sporo takich chodzi dookoła.

        > znalazłam to na inter ii:
        >
        • princess_yoyo bardziej straszno niz smieszno smiem twierdzic n/t 17.07.09, 16:11
        • sebalda Re: śmieszno i straszno 17.07.09, 16:25
          sir.vimes napisała:

          > śmieszno, bo to bełkot paranoika a straszno bo sporo takich chodzi dookoła.

          Chyba jednak nie tak sporo. Jaki jest odsetek ludzi umysłowo chorych w
          społeczeństwie?smile
          Ani śmieszno, ani straszno - ot litość wobec osoby dotkniętej poważnym schorzeniem.
          • sir.vimes Re: śmieszno i straszno 17.07.09, 16:38
            zważ, że znamy tylko odsetek już zdiagnozowanychsmile

            Jaki jest odsetek ludzi umysłowo chorych w
            > społeczeństwie?smile
    • kura28 Re: jak rozmawiać z dzieckiem o "pierwszym razie" 17.07.09, 15:25
      Polecam ciekawe badania na temat wieku inicjacji seksulanej:
      www.tns-global.pl/abin/r/1334/IP37-02.doc
Inne wątki na temat:
Pełna wersja