Dodaj do ulubionych

Starzeć się z klasą

18.07.09, 22:06
Właśnie strzeliłam sobie samobója - ośmieliłam się delikatnie zwrócić mamie uwagę na mało eleganckie zachowanie, choć zwykle staram się zaciskać zęby i milczeć. Zafundowałam sobie focha na dwa dni i już zdążyłam usłyszeć wszystko co najgorsze na mój temat. Przykro, że mama sobie odpuściła, uznała, że starość zwalnia ją od wszelkich starań, dobrych manier itp., a nie jest na tyle niedołężna i nie ma tak zaawansowanej demencji, żeby nie była w stanie kontrolować swojego zachowania. Ot, po prostu uznała, że skoro jest stara, to już nic nie musi i my mamy się do tego dostosować. Żal doopę ściska, kiedy czytam w WO o 90-letnich hrabinach, aktywnych, eleganckich i z wielką klasą. i zastanawiam się, od czego to zależy, że w porównywalnej kondycji fizycznej i umysłowej niektórzy starają się do końca, a inni nie. Macie/miałyście w otoczeniu osoby, które dożyły sędziwego wieku, nie obniżając wymagań wobec siebie?
Obserwuj wątek
    • ola_motocyklistka Re: Starzeć się z klasą 18.07.09, 22:16
      Mój teść. Choć umarł młodo: 75 lat (rak), mimo tej trudnej choroby do końca
      zachowywał się jak zawsze. Kiedyś się spłoszył jak wpadłam z moim wówczas
      niemężem do jego domu po coś tam. Spłoszył się bo był ubrany po domowemu i
      nieogolony. Nie zmienił się do końca.
      • echtom Re: Starzeć się z klasą 18.07.09, 22:31
        Moja ciotka też zmarła młodo - 71 lat. Wróciła z imprezy rodzinnej, na której była duszą towarzystwa, dostała wylewu, w 2 miesiące później zmarła. Choć schorowana (nowotwór, astma), do końca była wesoła i aktywna. Aż trudno uwierzyć, że była rodzoną siostrą mojej mamy. Pamiętam, jak kiedyś wpadła do nas zdać relację z serii wizyt u przyjaciółek. Powiedziała: "Moje przyjaciółki gorzknieją na starość. Tylko Irka i ja nie gorzkniejemy." Owa Irka była kobietą samotną i praktycznie unieruchomioną ciężkim inwalidztwem.
    • shellerka Re: Starzeć się z klasą 18.07.09, 22:19
      ja mam porownanie - dwie babcie - obie w tym samym wieku. Jedna - nawet do
      sklepu chodzi odpicowana, jest pelna zycia, ma klase i jest dla mnie wzorem.
      Druga - kompletne dno. Wieczne narzekanie, zaniedbana, do fryzjera idzie od
      wielkiego dzwonu po wielkich namowach. Na wszystkie propozycje odpowiada, ze ona
      juz umiera i nie warto..
      przy czym - ta narzekajaca umierajaca cale zycie byla aktywna - nawet na juz na
      emeryturze dorabiala sobie jako ksiegowa. Druga po przejsciu na emeryture zajela
      sie wnukami.

      nie wiem z czego wynikaja takie roznice.
      • malamalinkaa Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 10:50
        u mnie identycznie- dwie babcie, kompletnie rozne. jedna smiga w
        necie, pisze ksiazke, chodzi co tydzien do fryzjera, uprawia nordic
        walk, a druga nie chce wyjsc z domu i przejsc 100m do przychodni,
        trzeba jej taksowke wzywac i "umiera" na wszelkie mozliwe
        choroby...ta pierwsza po studiach, aktywna cale zycie zawodowo,
        druga tradycyjna, radio m, zadnych zainteresowan...
        • echtom Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 11:16
          > i "umiera" na wszelkie mozliwe choroby

          I pewnie dożyje 100 lat, jak moja, która też wiecznie chora i umierająca dociągnęła bez problemu do 83 wink Dopuszczam nawet opcję, że mnie przeżyje, bo w międzyczasie padnę na zawał. uncertain
        • titta Re: Starzeć się z klasą 22.07.09, 15:36
          U mnie dwuch dziadkow: jeden wieloletnia depresja, zaniedbanie
          i "umieranie" kilka razy w tygodniu, drugi wlasciwie sie nie
          starzeje: po 90 pelny humoru, tylko zadziej chodzi skopac
          ogrodek wink. Ten pierwszy byl bardzo aktywnym czlowiekiem. Gdy po 80
          ze wzgledu na stan zdrowia zmuszono go do przejscia na emeryture,
          zalamal sie. Osoby, ktore swoje poczucie wartosci opieraja na tym co
          sa wstanie dokonac i na zewnetrznej ocenie tego przez innych bardzo
          zle znosza niepelnosprawnosc.
      • lilabe1 Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 21:10
        shellerka napisała:
        > ja mam porownanie - dwie babcie - obie w tym samym wieku. Jedna -
        nawet do sklepu chodzi odpicowana,
        >Druga - kompletne dno. Wieczne narzekanie, zaniedbana,
        Na wszystkie propozycje odpowiada, ze ona juz umiera i nie warto..
        >przy czym - ta narzekajaca umierajaca cale zycie byla aktywna -
        nawet na juz na emeryturze dorabiala sobie jako ksiegowa. Druga po
        przejsciu na emeryture zajel a sie wnukami.
        >nie wiem z czego wynikaja takie roznice.


        Może rzeczywiście jest chora tylko wnuczka jakoś tego pojąć nie może.
        Jak wiadomo nie wszyscy są obdarzeni takim samym wigorem a wiek
        starszy ma swoje prawa - zaczynają się dolegliwości o jakich młodzi
        nie mają pojęcia dlatego łatwo oceniają. Dorabia na emeryturze bo
        być może musi i to też ją męczy. Może jest samotna i przez to smutna
        i stąd poczucie że nie warto . Może ma kłopoty , o których nie
        mówi . Trzeba zrozumieć. A tak swoją drogą to jaki trzeba mieć
        tupet żeby swoją babcię na forum wyzywać od dna.
        Dno to twoje
        zachowanie shellerko-"elegantko". I pamiętaj , od lat wiadomo , że
        nie szata zdobi człowieka .
      • sallly Re: Starzeć się z klasą 23.07.09, 09:57
        Starsze osoby, głównie zaś starsze panie bywa,że potrafią być bardzo
        złośliwe i powiedzieć coś naprawdę tak okrutnego co nieraz może
        bardzo zaboleć. Kiedy im przejdzie, przepraszają i zwalają tę swoją
        uszczypliwość na swój podeszły wiek. Nienawidzę tego słuchać. Wiek
        nie ma bowiem nic wspólnego z byciem niemiłym czy uszczypliwym.
        Często te złośliwości bywają bardzo celne jak na wiek osoby je
        wypowiadajacej i świadczą jedynie niestety o jej niskiej kulturze.
        Nie można najpierw kogoś obrażać a potem tłumaczyć,że to z powodu
        wieku i starości. To nieuczciwe i okrute i też chytre. A tak się
        niestety często zdarza.
    • figrut Re: Starzeć się z klasą 18.07.09, 22:20
      Miałam babcię ze strony Taty (zmarła mając 78 lat, która zawsze była dobrze
      ubrana, miała pasującą fryzurę i nigdy nie zdziecinniała, czyli zawsze trzymała
      poziom. Jej siostry - młodsza teraz 78 lat, starsza 92 też zawsze eleganckie,
      zadbane i na poziomie. Tylko jedna "wyrodna" ( 72 lata) sfiksowała na starość od
      radia Maryja i udaru cieplnego pod moherowym beretem. Ubiera się jak typowa
      babinka i zachowuje podobnie.
    • kali_pso Re: Starzeć się z klasą 18.07.09, 22:21

      mam wrażenie, że wśród ludzi pokutuje takie przekonanie, że dziecku
      i staremu człowiekowi wiele, o ile nie wszystko, należy wybaczyć z
      racji wieku. Starsi więc maja prawo do uwag w stosunku do młodszych,
      wtracania komentarzy o które nikt nie prosił, starszy człowiek nie
      dbający o czystość swoja i otoczenia wzbudza co najwyżej uśmiech
      politowania, tak jak dzieciak smarujący lodem niedzielne ubraniewinkp
    • kitka20061 Re: Starzeć się z klasą 18.07.09, 22:40
      Tak abyła moja babcia. Zmarła w wieku 83 lat. Do końca elegancko ubrana, co dwa tygodnie włoski od fryzjera, raz na m-c manicure i pedicure. Z dziada pradziada warszawianka, która nie umiałaby żyć w innym mieście. Co tydzień chodziła na "Nowika", jak to ona mówiła (Nowy Świat), do kawiarni. A jak ona pięknie pisała, wszak uczyła się kaligrafii. Umarła 4 lata temu, a ja do dzis nie mogę pogodzić sie z jej odejściem, bo dla mnie to ogromna strata. A jak opowiadała o wojnie, to wszyscy siedzieli i słuchali w milczeniu. Jak byliśmy mali uczyła nas dobrych manier. Niestety moja mama, a jej córka jest zupełnie innasad
    • panirogalik Re: Starzeć się z klasą 18.07.09, 23:24
      Moje babcie. Mają około osiemdziesiąt lat, nadal dbają o strój, fryzurę, malują
      się. Jedna przed dużymi uroczystościami rodzinnymi chodzi do manikiurzystki.
      Kiedyś dużo czytały, teraz coraz słabszy wzrok na to nie pozwala.
    • nangaparbat3 Re: Starzeć się z klasą 18.07.09, 23:35
      Babcia - zmarła majac 94, na raka, do samego konca musiala rano przeczytac
      gazetę (no, "Gazetę") i obejrzec Dziennik. W przeddzień smierci ogladala w
      teatrze tv "Do piachu" Rozewicza i bardzo sie jej podobało - jesli tak mozna
      powiedziec w przypadku tej sztuki.
      Dbala o wyglad, fryzjerka przychodzila do domu, ale jakos nie uważalismy tego za
      szczegolnie istotne czy niezwykłe.
      • echtom Re: Starzeć się z klasą 18.07.09, 23:49
        Mama też ogląda "Dziennik" i filmy dokumentalne, nie tylko serialowy chłam, fryzjerka przychodzi co jakiś czas. Ale np. uważa, ze drobiazgi typu maniery przy stole może sobie całkiem odpuścić i nikomu nic do tego.
            • protozoa Re: Starzeć się z klasą 21.07.09, 13:10
              Mieszkacie U MAMY, więc macie 2 wyjścia, albo sie wyprowadzić, albo godzic na
              zachowanie mamy. U SIEBIE ma prawo zachowywać się tak jak jej sie podoba.
              P.S. Do 83 lat jeszcze mi dość daleko, ale też niektóre moje zachowania moga się
              nie podobac mojej potencjalnej synowej czy synom. I czy z tego powodu mam je
              zmieniać? Nie! To jest mój dom.
        • bi_scotti Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 00:02
          Nie zapominajcie, ze wiele zachowan "bez klasy" moze wynikac z
          depresji. Jakze niewielu ludzi zdaje sobie sprawe z tego, ze
          najprawdopodobniej 2/3 populacji powyzej 70 roku zycia zapada na
          okresowe badz trwale depresje. Przy czym jest to pokolenie
          nienawykle do szukania pomocy psychologiczno-psychiatrycznej (stad i
          statystyki sa wylacznie w przyblizeniu), cierpia wiec w milczeniu,
          nieswiadomie, przy okazji "zatruwajac" czesto zycie mlodszym
          bliskim. Niewielu tez ludzi zdaje sobie sprawe z wysokiego procentu
          samobojstw wsrod ludzi starych. O tym naprawde warto pamietac gdy
          sie ma do czynienia z tymi, ktorzy mniej dbaja o siebie, odpuszczaja
          sobie itd. To sa najczesciej wyrazne znaki cierpienia ducha sad
          • echtom Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 09:57
            Może - mama bierze antydepresanty. Nigdy do końca nie wiedziałam, jak jest z tą jej depresją, na ile to choroba, a na ile manipulacja, bo gdzieś tam ta depresja przewijała się w tle, a ostrych stanów depresyjnych nigdy u niej nie zaobserwowałam. Odkąd pamiętam, mama zawsze była rozmiłowana w chorobach, własnych i cudzych, a to bardzo stępia wrażliwość otoczenia.
            • olala_29 Re: Starzeć się z klasą 22.07.09, 15:58
              Dla niektórych "depresja" to dobre wytłumaczenie szantażu emocjonalnego w
              rodzinie. Sama miałam (bardzo kochaną przeze mnie) Babcię, która albo umierała
              na zawał albo się truła gdy coś mocno było nie po jej myśli.
              • lacitadelle Re: Starzeć się z klasą 22.07.09, 16:04
                > rodzinie. Sama miałam (bardzo kochaną przeze mnie) Babcię, która albo umierała
                > na zawał albo się truła gdy coś mocno było nie po jej myśli.

                pytam z badawczej ciekawości, czy ktoś próbował w takiej sytuacji powiedzieć
                starszej osobie: przykro mi, ale tyle razy już to słyszałam, że ci nie wierzę, a
                potem nie reagować?
                • olala_29 Re: Starzeć się z klasą 02.08.09, 17:11
                  Moja Mama (synowa Babci) była wtedy zbyt zdominowana i zarobiona (to bardzo
                  dobry człowiek, biorący na siebie każdą pracę dla innych) a Tato bezgranicznie
                  kochający Matkę, Wujowie z boku całej sytuacji. Nikt nie próbował jej nawet
                  wysłać do psychiatry (moim zdaniem miała nerwicę i depresję - obie bardzo
                  prawdopodobne z punktu widzenia jej drogi życiowej).

                  Powiem tak: to wszystko byli dobrzy ludzie w chorej sytuacji, w wielu kwestiach
                  bardzo niedojrzali. Dziś wszyscy mamy dystans, zmieniliśmy się bardzo i obecnie
                  wyglądało by to całkiem inaczej.

                  Prosto jest oceniać innych, gdy samemu nie jest się w danej sytuacji życiowej -
                  to odpowiedź na ewentualną krytykę.
            • lolinka2 Re: Starzeć się z klasą 02.08.09, 17:33
              echtom, ja do pewnego momentu za delikatne próby zwrócenia uwagi
              zbierałam żniwo w postaci fochów czy nawet awantur.
              Wobec powyższego przestałam zwracać uwagę delikatnie. Na litanię
              skarg: ach, nie kochacie mnie a ja umieram na X,Y,Z i jeszcze W,
              pytałam krótko a żołniersko: lekarza ci umówić? -Nie, bo mnie dobije.
              -To ty nie chora, a jęcząca jesteś. - Och, własnej matce nie
              wierzysz! -Oczywiście, obiecujesz ten zgon od kilkunastu lat i
              jeszcze nie dotrzymałaś słowa! (ta rozmowa została powtórzona
              dwukrotnie i po niej matka ozdrowiała radykalnie).
              Na czepliwości wszelakie "jak ty możesz.../jak wy możecie...?!"
              odpowiadam: spójrz na siebie. Jeśli załatwisz wszystko u siebie na
              cacy, będziesz mogła pouczać mnie. Naturalne prawo do pouczania
              skończyło ci się w 2000 (czyli wtedy gdy skończyłam 18 lat -
              przyp.aut.) Powtarzam to z częstotliwością raz na rok - wystarcza. Z
              drugiej strony jeśli potrzebuję porady, sama mamie mówię: wysłuchaj i
              doradź. Ona asekurancko: a nie będzie że się wtrącam? - No nie
              będzie, skoro cię proszę o wtrącenie smile
              I kontakty naprawdę się nam ociepliły.
          • echtom I jeszcze 19.07.09, 12:54
            > najprawdopodobniej 2/3 populacji powyzej 70 roku zycia zapada na
            > okresowe badz trwale depresje.

            A jaka jest tego przyczyna? Czy organiczna jak w przypadku demencji, czy jest to efekt wewnętrznej pustki wynikającej z braku pomysłu na własną starość?
          • lilabe1 Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 21:16
            bi_scotti napisała:

            > Nie zapominajcie, ze wiele zachowan "bez klasy" moze wynikac z
            > depresji. Jakze niewielu ludzi zdaje sobie sprawe z tego, ze
            > najprawdopodobniej 2/3 populacji powyzej 70 roku zycia zapada na
            > okresowe badz trwale depresje. Przy czym jest to pokolenie
            > nienawykle do szukania pomocy psychologiczno-psychiatrycznej (stad
            i
            > statystyki sa wylacznie w przyblizeniu), cierpia wiec w milczeniu,
            > nieswiadomie, przy okazji "zatruwajac" czesto zycie mlodszym
            > bliskim. Niewielu tez ludzi zdaje sobie sprawe z wysokiego
            procentu
            > samobojstw wsrod ludzi starych. O tym naprawde warto pamietac gdy
            > sie ma do czynienia z tymi, ktorzy mniej dbaja o siebie,
            odpuszczaja
            > sobie itd. To sa najczesciej wyrazne znaki cierpienia ducha sad

            RACJA !
    • anula.easy Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 10:07
      a mnie się wydaje że dużo zależy od Ciebie-dyplomatycznie, po trosze dozuj swoje
      uwagi, wymagaj od mamy,proponuj jej nowe rzeczy!!mieszkam z prawie 80-letnią
      babcią, wierz mi-wiem co piszę!na starość pojawia się taka tendencja do
      rezygnacji z wszystkiego-włącznie z dbaniem o siebie, ale to my jesteśmy po to
      żeby uświadomić naszym kochanym "staruszkom" że tak nie musi być!a kiedy już
      ogarnia mnie szał zawsze sobie mówię:kochana-a jak Ty będziesz wyglądać w tym
      wieku???!!!
      odwagi i pozdrawiam!
      • guderianka Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 10:19
        Myslę, że twoja mama to w ogóle inna historia


        Jesli chodzi o mnie to tak :

        Mój pradziadek umarł mając 82lata. Prosty człowiek, żołnierz,
        człowiek zajmujący sie przez kilkadziesiąt lat rolą. Do końca
        sprawny umysłowo. Gdy ciało niedomagało już walczył by zachowac
        godność i kłócił się, że on sikać na siedząco nie będzie bo nie jest
        baba. I starał się być samodzielny i samoobsługowy do końca.

        Dziadek mojego męża umarł mając również 82lata. Był emerytowanym
        prawnikiem, pracował jako radca prawny w swojej gminie raz w
        tygodniu. Codziennie gładko ogolony, pachnący, ładnie ubrany
        (bojówki i skórzana kamizelka np).Nie przeklinał, dużo opowiadał,
        miał mądre i wyważone osądy. Toatlnie mnie rozwaliło gdy zauwazyłam
        go jak siedzi przed laptopem i szuka w necie nowej pozycji z zakresu
        prawa wink Zdjęcie wnuczki również przesłaliśmy mu mailem..Czad wink
      • echtom Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 10:21
        W tym sęk, że jakiekolwiek dyplomatyczne uwagi są odbierane jako atak i "prześladowanie". Ja to ja, jestem dorosła i jakoś sobie poradzę. Gorzej, że mam cholerny problem wychowawczy z wdrukowaniem młodym dogmatu, że ludziom należy się szacunek za sam fakt, że są starzy. W okresie dojrzewania problemy wieku podeszłego są bardzo abstrakcyjną abstrakcją i to generuje niepotrzebne konflikty.
        • princess_yoyo Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 16:08
          jezeli twoj syn uwaza (calkiem slusznie zreszta) ze na szacunek
          trzeba sobie zasluzyc to nic mu juz nie wdrukujesz. mowie to akurat
          na wlasnym przykladzie i dla ciebie lepiej by bylo sie z tym
          pogodzic niz usilnie walczyc z wiatrakami jak to robila moja matka
          gledzac przy tym nie milosiernie i uprzykszajac wszystkim zycie,
          chociaz przede wszystkim to uprzykszala zycie samej sobie.
        • e_r_i_n Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 19:59
          echtom napisała:

          > Gorzej, że mam cholerny problem wychowawczy z wdrukowaniem młodym > dogmatu,
          że ludziom należy się szacunek za sam fakt, że są starzy.

          A należy się? Nie uważam.
        • jowita771 Re: Starzeć się z klasą 20.07.09, 05:57
          > Gorzej, że mam chole
          > rny problem wychowawczy z wdrukowaniem młodym dogmatu, że ludziom należy się sz
          > acunek za sam fakt, że są starzy.

          A należy się? Wiek to nie jest coś, na co człowiek sobie zapracował, dlaczego
          podeszły wiek sam w sobie ma być powodem do szacunku? Szacunek należy się
          każdemu człowiekowi jednakowo "na dzień dobry". A później każdemu należy się to,
          na co zasługuje, bez względu na wiek.
          • lia.13 Re: Starzeć się z klasą 22.07.09, 15:01
            założenie jest takie, ze osobie starszej należy się szacunek, ponieważ z racji wieku ma ona bogate doświadczenie życiowe i może służyć radą i pomocą młodszym - mniej doświadczonym członkom rodziny czy otoczenia.
            Oczywiście tak było kiedyś. Teraz, gdy technologia poszła do przodu i w zasadzie ciągle się zmienia, doświadczenie starszych do niczego nie jest nam już potrzebne, zatem nie mamy za co tego człowieka szanować. I oni to czują. Kiedyś wraz z wiekiem uzyskiwali status "Mędrca". A teraz? Jeszcze dopóki opiekują się małymi wnukami - są potrzebni (a przynajmniej tak się czują, że choć starsi, nadal są ważni), ale jak wnuki dorastają to już wielu zaczyna odliczać dni do grobu. Czują się niepotrzebni, stają się zgryźliwi, potraktowani niesprawiedliwie przez los, rodzinę, w której odgrywali kiedyś tak ważną rolę, a teraz zostali sprowadzeni do roli "starych dzieci" (mówię tu o ich odczuciach a nie o realnej sytuacji). Tym bardziej, że emerytury nie pozwalają im na podróże po świecie. Przykre to, ale w wielu przypadkach prawdziwe.
      • echtom Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 10:32
        Wiesz, to jest takie uciążliwe, że mamę trzeba traktować jak świętą krowę, że nie można się normalnie komunikować i mówić o tym, co jest nie tak, co można by zmienić, poprawić. W sumie zawsze tak było - zostałam wychowana, że rodzicom należy się bezwzględny szacunek i posłuszeństwo za sam fakt bycia rodzicami i wszelka dyskusja jest wykluczona. Z wiekiem tylko się nasiliło. Sąsiadka z góry jest młodsza od mamy, ale parę lat temu przekroczyła 70. Przeżyłam szok, kiedy usłyszałam, będąc u nich, jak swobodnie z nią rozmawia dorosły syn, jak pozwala sobie na żarty, na jakie ja nigdy bym się nie odważyła, a ona się śmieje i odbiera to jako normalną komunikację w rodzinie. Ech...
        • jklk Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 10:59
          Nie wiem dokładnie, o co chodzi z Twoją mamą. Ja to zawsze jestem
          wyrozumiała - jak się komuś nie chce (dbać o siebie, o maniery, o
          fryzjera) - to nie, jego sprawa. Co komu do tego? No chyba, że to
          jakieś problemy zdrowotne, zaniedbywanie leczenia, coś, co może
          grozić pogorszeniem stanu zdrowia. Ja chciałabym mieć prawo do tego,
          żeby się na własny rachunek, we własnym domu zaniedbywać, na
          starość, albo i nie na starość smile
          Dobra, idę umyć głowę, bo jeszcze wyjdzie, że zły przykład dziecku
          daję!
          • derena33 Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 11:31
            Moj dziadek tez sie starzal z klasa, nikomu sie na nic nie skarzyl,
            wszystko sam robil, dlatego gdy go dopadl zawal i znalazl sie w
            szpitalu, to wstal i chcial sie sam ogolic bo babcia miala przyjsc
            w odwiedziny. Wstal, upadl i umarl.
            Wiec moze nnie przesadzajmy z tymi wymaganiami wobec starszych?
          • kali_pso Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 11:39
            . Ja to zawsze jestem
            wyrozumiała - jak się komuś nie chce (dbać o siebie, o maniery, o
            fryzjera) - to nie, jego sprawa.


            Aleś wyrozumiaławinkp
            Gdyby rodzic przestał się myć też uważałabyś, że to tylko jego
            sprawa i nie próbowała rozmawiać?
            Akurat wierzę...
          • echtom Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 12:03
            > Ja chciałabym mieć prawo do tego, żeby się na własny rachunek, we własnym domu zaniedbywać, na starość, albo i nie na starość smile

            I chciałabyś mieć prawo do tego, żeby przy posiłku pociągać nosem, nadgryzać jedzenie i odkładać do wspólnego itp., bo w końcu T o b i e to nie przeszkadza?
            • azile.oli Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 12:42
              Znam osobę, która mimo, że przekroczyła już 80-tkę, jest pelna
              życia, zadbana, pogodna. Jeżdżę co roku na wczasy do pensjonatu,
              prowadzonego przez jej córkę i muszę przyznać, że mieć taką matkę to
              prawdziwy skarb. Wogóle w tym wieku mieć taką formę i kondycję, ona
              nie tylko nie wymaga opieki, ale pomaga córce i nigdy nie widziałam
              jej skrzywionej (a ma pod opieką męża z daleko posuniętą demencją).
              Mnie w starszych osobach nie przeszkadza aż tak bardzo pewne
              zaniedbanie, wynika to czasem z różnych przyczyn. Natomiast u osoby
              sprawnej umysłowo też drażni mnie brak zwracania uwagi na odczucia
              innych i przekonanie, że im wszystko z racji wieku wolno. Mogą
              skrytykować, obrazić, robić bezczelne uwagi, nawet odmienne zdanie
              jest dla nich kamieniem obrazy. Po prostu uważają, że należy im się
              szacunek z racji wieku.
              Moja matka na szczęście przynajmniej jest reformowalna, o
              zaniedbaniu nie ma mowy, bo pracuje i przebywa wśród ludzi i można
              jej zwrócić uwagę, podobnie przyjmie informację, że ja sobie pewnych
              uwag nie życzę. Mam nadzieję, że tak jej zostanie. Babcia to
              tragedia pod każdym względem, podobnie, niestety, teściowa.
              • bi_scotti Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 14:55
                Wiecie, jeszcze nie tak dawno temu dzieci i ryby glosu nie mialy, i srednia
                dlugosc zycia byla bez porownania krotsza. Szczeslwie, jako spoleczenstwo i jako
                jednostki, uczymy sie coraz wiecej o sobie i o roznych etapach w zyciu. Dzieki
                temu z dziecmi sie rozmawia wink Nastolatki traktuje sie z szacunkiem; depresje,
                zalamania psychiczne, choroby psychiczne traktuje sie z uwaga i powaga szukajac
                przyczyn i remediow. Starzejace sie spoleczenstwo ma coraz wiecej ludzi w wieku,
                do ktorego dawniej dozywaly tylko nieliczne jednostki. Teraz czlowiek 70, czy
                80letni jest "naturalna czsescia krajobrazu" w wiekszosci rozwinietych
                spoleczenstw. No i ma to swoje skutki - miedzy innymi, wzrost kosztow medycznych
                jak rowniez rozwoj wiedzy na temat procesow starzenia sie. Fizycznych jak i
                psychicznych. My jestesmy w tej dobrej sytuacji, ze mozemy sie przygotowac na
                swoja wlasna starosc. Mamy duze szanse dozycia 80-tki czy nawet 90-tki we w
                miare sensownym zdrowiu (jesli bedziemy o siebie dbac) - mozemy wiec tez i
                przygotowac sie na ten czas duchowo i psychicznie. Mnie sie wydaje, ze pokolenie
                naszych matek i babek nie do konca zdawalo sobie sprawe z tych "mozliwosci"
                zycia dluzej. Wiele odeszlo na wczesniejsze emerytury, pomoglo podchowac wnuki,
                obserwuje choroby i smierci znajomych, i czesto nudzi sie beznadziejnie - prosta
                droga do depresji. Oczywicie, sa jeszcze kwestie indywidualne, genetyczne itd.
                ale ja bym sie az tak nie skupiala na tym, co mnie drazni w starzejacych sie
                ludziach - raczej zaczelabym planowac jak samej byc kiedys "staruszka z klasa" wink
                A wracajac do depresji wsrod seniorow - nalezy wspierac wszelkiego rodzaju kolka
                zaintersowan, aktywnosc fizyczna, fachowa pomoc geriatryczna zarowno w kontescie
                ogolnym (podatki!) jak i rodzinnym. To nasze srodkowe pokolenie zawsze ma pod
                opieka dwie flanki - najmlodszych i najstarszych w rodzinie. Taka juz rola tych
                po srodku smile
                • cosa_nostra_77 Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 15:21
                  jakos w2 mojej rodzinie oprocz dwoch ciotek wszyscy starsi sie
                  zachowuja z klasa, a juz babcia mego m to jest zupelnie z klasa, w
                  tamta niedziele wyladowala w szpitalu, ma 89lata.Przyszlismy do niej
                  w odwiedziony, a babci pierwsze slowa : a ja taka nieuczesanasmile w
                  dodatku stale sie odchudza by miec figurewink no po prostu szal
                  kobietasmile
                • echtom Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 16:48
                  > raczej zaczelabym planowac jak samej byc kiedys "staruszka z klasa"
                  > wink

                  Planuję, planuję - i jestem wdzięczna mamie, że swoim antyprzykładem bardzo mnie w tym planowaniu wspiera wink

                  > nalezy wspierac wszelkiego rodzaju kolka zaintersowan, aktywnosc fizyczna

                  Ha, piekielnie trudne w przypadku osoby, która do 60. roku życia funkcjonowała w rytmie praca 8 h - dom - książka na kanapie, a po przejściu na emeryturę nie przepracowała ani godziny na 1/2 etatu czy zlecenie i nie podjęła żadnej nowej formy aktywności. Czasu w sumie zawsze miała dużo, bo 1 dziecko i gosposię na cały etat.
    • stinefraexeter Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 19:47
      A jaka twoja mama była w przeszłości? Bo jeśli nigdy nie była z niej wymuskana
      dama, to przecież na starość jej nie zmusisz...

      Nasunęły mi się takie drobne myśli a propos twojej sytuacji:

      1) w nawiązaniu do pierwszego pytania: czy aby nie wymagasz od swojej matki za
      dużo? Zakładając oczywiście, że nigdy nie była typem damulki, która w
      nienagannym makijażu pisała długie piękne listy w niedzielne poranki. Mój własny
      ojciec od swojej matki a mojej babci, która skończyła jedynie podstawówkę i
      wywodziła się z takiej a nie innej klasy społecznej, ciągle wymagał właśnie
      takiego "inteligenckiego" obycia. No ale to było jak wymagać od psa by był
      kotem. Wkurzało go, że czytała Tinę i Fakt, że nie chodziła do teatru, że była
      typowym członkiem klasy robotniczej. Po prostu się jej wstydził. Tylko co ona
      miała robić?

      2) niektórzy krytykują podejście starszych ludzi według którego "wszystko im
      wolno". Ja to widzę trochę inaczej. Tamte pokolenie, a zwłaszcza kobiety, zawsze
      coś MUSIAŁY, zawsze coś POWINNY. I ty tak samo piszesz o swojej matce: że
      powinna zadbać o wygląd, że nie powinna czegoś tam robić... A może ona już ma
      dość tych ciągłych powinności, ograniczeń nakładanych na nią przez całe życie,
      tego ciągłego robienia czegoś, bo "trzeba"?

      3) i chyba najważniejsza sprawa: depresja. Sama piszesz, że bierze leki. Na
      dodatek jest w wieku, w którym naturalne jest myślenie "po co mi to, tak mało
      czasu mi zostało", zwłaszcza jeśli, zawsze taka była. To może być kluczowa
      sprawa, z którą nie jestem pewna, czy cokolwiek da się zrobic.

      4) last but not least, jak rozumiem mieszkacie u mamy, a nie ona u was. Ona jest
      u siebie, jakby na to nie patrzeć..

      Trochę mnie śmieszy zachwyt nad zadbanymi starszymi ludźmi, którzy mają "klasę".
      Może nie, nie śmieszy, bo rozumiem, że bierze się to z etosu takiego
      "inteligenckiego" obycia, które ostatnie 60 lat u nas skutecznie wypleniło.
      Brakuje nam takich eleganckich pań i panów, bo dominują u nas głównie
      wyniszczeni życiem sfrustrowani ludzie epoki prlu. Tyle że takie podejście jest
      trochę zgubne. Sam ładny płaszczyk i makijaż nakładany do sklepu o klasie wcale
      (ani tym bardziej o człowieku) nie świadczy...
      • echtom Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 20:17
        Uff, chyba nieuważnie czytałaś, ale powtórzę. Czy "wymagać" od starszej osoby, żeby kawałek kiełbasy odkroiła nożem, zamiast odgryzać z całości i odkładać do lodówki to taki hardkor? Co do "powinności" mojej mamy też już pisałam - miała 1 dziecko, lekką pracę umysłową i gosposię na cały etat. Przychodziła na gotowy obiad, pranie i zakupy też były zrobione, sama raz w tygodniu sprzątała mieszkanie, no i gotowała w weekendy. Po śmierci gosposi w domu były 3 dorosłe, sprawne osoby, więc roboty niewiele.
        A mieszkamy u mamy nie dlatego, że nie nie miałyśmy gdzie, tylko dlatego, że nas tu ściągnęła jeszcze za życia ojca.
        Wiem, że nic się nie da zrobić, toteż wątek, który założyłam jest z tych jęcząco-marudnych typu "chciałam się wyżalić."
        • verdana Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 20:33
          Obawiam sie, ze ktos, kto odgryza kielbase i odklada do lodówki moze
          nie być w pelni władz umyslowych. na moje oko to poczatek demencji i
          tyle - trudno wymagac od kogos, aby nie dostal sklerozy.
          • lacitadelle Re: Starzeć się z klasą 20.07.09, 12:01
            > Obawiam sie, ze ktos, kto odgryza kielbase i odklada do lodówki moze
            > nie być w pelni władz umyslowych. na moje oko to poczatek demencji i
            > tyle - trudno wymagac od kogos, aby nie dostal sklerozy.

            o kurczę, to się ciekawych rzeczy o moim mężu dowiedziałam...
        • princess_yoyo Re: Starzeć się z klasą 20.07.09, 12:55
          > Uff, chyba nieuważnie czytałaś, ale powtórzę. Czy "wymagać" od
          starszej osoby,
          > żeby kawałek kiełbasy odkroiła nożem, zamiast odgryzać z całości i
          odkładać do
          > lodówki to taki hardkor?

          kupuj tylko wedline w plastrach. moze to byc denerwujace dla reszty
          domownikow ale powinno dzialac, jak sie mama zapyta dlaczego to
          odpowiedz masz gotowa. najwiekszym problemem jest chyba to ze trudno
          ci wytrzymac z fochami mamy, ale nad tym niestety trzeba bylo
          pracowac wczesniej i wyrobic sobie 'totalna ignorancje' w tym
          temacie.
          nie chce sie wymadrzac ale rozumiem twoja sytuacje o tyle ze moja
          matka tez jest osoba bardzo trudna w pozyciu, nie trafiaja do niej
          zadne racjonalne argumenty i uwielbia robic z siebie ofiare. teraz
          jest niepelnosprawna z powodu choroby ale wlasnie dzieki temu ze
          przez lata wyrobilam sobie odpowiednie podejscie do jej zachowania
          jest nam wszystkim latwiej, jakby dziecko ci strzelalo fochy na
          kazdym kroku to dalabys sobie z tym rade wiec teraz tez sie da
          (chociaz przyjdzie to duzo trudniej).
    • lilabe1 Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 22:22
      Ktoś w wątku napisał , że wydłuża się nam życie . Ja w mojej
      rodzinie niestety zauważyłam coś innego. Rodzice zmarli młodo ( koło
      pięćdziesiątki - wskutek chorób a nie NW ) . Dziadkowie dożywali
      80-90 lat mimo ciężkiego życia w czasach wojny i komunistycznego
      terroru. To co przeszli żyjąc w rzeczywistości barbarzyńskich band
      UPA w głowie się nie mieści. Wcale się nie dziwię , że jednej z
      babć rozstroiła się psychika. Zanim to nastąpiło była aktywną i
      dbającą o siebie panią. Jej mąż do końca życia był aktywny zawodowo.
      Oczywiście jak każdą starszą osobę dotykały ich rozmaite choroby.
      Drudzy dziadkowie, też z wojenną przeszłością, ciężko pracowali na
      roli. Jak się urodziłam babcia straciła wzrok i musiała się poruszać
      po omacku. Bardzo ją podziwiam. Nigdy nie wymagaliśmy od niej żeby
      miała wyfiokowane włosy i lakier na paznokciach. Wystarczyły we
      włosach spinki i doszorowane po ciężkiej pracy ręce, które dla
      dzieci i wnuków potrafiły zrobić wiele pyszności mimo nabytego
      kalectwa . Była bardzo mądrą osobą mimo czterech klas podstawówki.
      Już nie żyje a ja wspominam ją bardzo ciepło. Była wspaniała.
      My jesteśmy krwią z ich krwi i należy się im nasz szacunek
      zwłaszcza , że nie czynili nam nic złego. Są starsi , bardziej od
      nas doświadczeni. Ich rady są dobre ale o tym często przekonujemy
      się po fakcie. Tak to bywa , że młodzi nie lubią słuchać , wolą sami
      się sparzyć. W życiu jest tak - raz to rodzice nam pupy wycierają i
      karmią nasze brzuchy , gonią po lekarzach jak chorujemy - potem
      odwrotnie - to my rodzicom pupę niejednokrotnie wycierac musimy ,
      karmić i ganiać z nimi starymi po lekarzach. Im to się po prostu
      należy - nasza opieka i szacunek za rodzicelski trud. Ale to ciężkie
      dla niektórych, nie? Najlepiej wyśmiać ich starość, przypadłości ,
      choroby, poglądy, zwyczaje, niedołęstwo , brak chęci do życia itd...
      Pamiętajmy że z nas też się będą młodzi śmiać smile...tak to już jest...
      • echtom Re: Starzeć się z klasą 19.07.09, 22:42
        > W życiu jest tak - raz to rodzice nam pupy wycierają i karmią nasze brzuchy , gonią po lekarzach jak chorujemy - potem odwrotnie - to my rodzicom pupę niejednokrotnie wycierac musimy, karmić i ganiać z nimi starymi po lekarzach. Im to się po prostu należy - nasza opieka i szacunek za rodzicelski trud. Ale to ciężkie dla niektórych, nie?

        Ano ciężkie, zwłaszcza jak w tym samym czasie rodzicom i własnym dzieciom.
        • evee1 Re: Starzeć się z klasą 20.07.09, 05:03
          Juz Ci ktos napisal, ze srednie pokolenie wlasnie tak ma - wychowuje
          swoje dzieci i opiekuje sie pokoleniem starszym (i - o zgrozo!! -
          finansowo je utrzymuje, bo emerytury itd), wiec nie jestes jakos
          bardziej poszkodowana od kogokolwiek innego.
          Jak Cie mama denerwuje, to nie wymagaj tylko od niej, zeby sie
          zmienila, tylko od siebie tez - tego zebys zaakceptowala to jaka ona
          jest. Trudno, to jest relacja obopulna i obie ja budujecie.
          Byc moze Twoja mama zaprosila Cie do mieszkania ze soba dlatego, ze
          ma depresje i obawia sie mieszkania samej czy tylko z ojcem.
          Myslala, ze moze w ten sposob zapeni sobie jakies "lepsze" zycie.
          Byc moze tez jej daje w kosc mieszkanie z Wami. I z jednej strony
          chcialaby z Wami mieszkac, ale z drugiej strony nie czuje sie dobrze.
          I to nie Ty nie masz wyjscia, tylko ona.
          Rozmawialas z nia kiedys o tym?
          • echtom Re: Starzeć się z klasą 20.07.09, 08:35
            Oczywiście, że nie czuje się dobrze. Byłaby najszczęśliwsza,
            gdybyśmy mieszkały tylko we dwie, bez jakichś tam dzieci, które
            absorbują mój czas i uwagę, a najlepiej, żebym w ogóle nie chodziła
            do pracy, tylko cały dzień siedziała z nią w fotelu i narzekała.
            Egoistka ze mnie cholerna, no nie, że trójkę dzieci dałam se zrobić,
            zamiast myśleć perspektywicznie i podporządkować całe swoje życie
            przyszłym potrzebom mamy?
            • ipola Re: Starzeć się z klasą 20.07.09, 09:00
              Moje obie babcie już nie żyją. Były domowymi kobietami, zajmującymi się dziećmi,
              domem, gospodarstwem. Żyły bardzo skromnie, a ja bardzo je kochałam. Jeździłam
              do nich na całe wakacje i to były najpiękniejsze wakacje w moim życiu. Babcie
              były bardzo ciepłe, nigdy nie patrzyłam na nie przez pryzmat atrakcyjności
              fizycznej. Ot, miały swoje życie, które lubiły. Na starość jedną dopadła
              demencja i ciągle musiał ktoś przy niej być, druga zachorowała na ciężką
              depresję. Dziś nie mam już żadnej babci. Mam takie wrażenie jakby wraz z nimi
              odszedł jakiś świat, który znałam, a który już nigdy nie wróci.
            • zuzanna56 Re: Starzeć się z klasą 20.07.09, 12:37
              echtom napisała:

              Byłaby najszczęśliwsza,
              > gdybyśmy mieszkały tylko we dwie, bez jakichś tam dzieci, które
              > absorbują mój czas i uwagę, a najlepiej, żebym w ogóle nie
              chodziła
              > do pracy, tylko cały dzień siedziała z nią w fotelu i narzekała.


              Bardzo przypomina mi to zachowanie mojej prawie 87 letniej babci.
              Jeszcze w wieku 80 lat piekła pyszne torty. Potem kiedy zmarł
              dziadek, babcia załamała się. Od 2-3 lat są u niej codziennie lub co
              drugi dzień moja mama albo jej siostra, gotują, piorą, sprzątają.
              Babcia najlepiej chciałaby aby były od rana do wieczora, siedziały z
              nią, oglądały telewizję a nie wpadały na 3 godziny. Babcia nie chce
              z nikim zamieszkać.
              Długo już u mamy mieszkacie?
                • bi_scotti Re: Starzeć się z klasą 20.07.09, 15:36
                  A nie myslals sie wyprowadzic? Albo pogadac z mama o np. sprzedaniu
                  wiekszego domu i kupnie dwoch mniejszych lokali w miare blisko
                  siebie? Nie wydaje sie z Twoich postow zebyscie mialy jakis bliski,
                  cieply zwiazek we dwie, ktorego trzeba chronic i bronic. Skoro w
                  sumie obie (lekko?) dzialacie sobie na nerwy, to w imie czego tak
                  sie meczyc mieszkajac razem?
                  Jesli zas chodzi o nadgryziona kielbase, to moze mama tym
                  sposobem "zaklepuje" dla siebie caly pozostaly kawalek. Zamiast Wam
                  powiedziec wprost "prosze nie zrec mojej kielbasy" wink zostawia slad,
                  ze juz napoczela - jak dziecinne "zapluwanie" wybranego kawalka
                  ciasta czy cos w tym rodzaju smile
                  Prawde mowiac chyba bym przynajmniej zaproponowala oddzielne polki w
                  lodowce zeby uniknac dyskusji o nadgryzaniu i odkladaniu czegos tam.
                  Albo bym sobie sprawila wlasna lodowke i bylby swiety spokoj.
                  • echtom Re: Starzeć się z klasą 20.07.09, 18:32
                    Nie wyprowadzę się, bo mama nawet na parę godzin nie lubi zostawać sama, szczególnie wieczorami. Jestem kolejną osobą w jej życiu, którą oplotła jak bluszcz, i już tak razem zostaniemy.
                    Ta nieszczęsna kiełbasa nie jest jakąś szczególną tragedią, żebym miała lodówki rozdzielać, tylko jednym z irytujących przejawów jej życiowego manifestu "jestem stara i wszystko mi wolno".
                    • thaures Re: Starzeć się z klasą 20.07.09, 20:35
                      Moja mama tez ma zawsze taka odpowiedz-jestem juz stara... Dobija mnie to, ale
                      bardziej , ze ma problemy z pamiecia, mimo 72 lat. Tata natomiast mimo 85 lat
                      poczuciem humoru wymiata i wlasnie przyslal mi maila (jestem na wakacjach).
                      Nieraz mam ochote ich zamordowac, zwlaszcza jak przychodze do nich i nie wiem w
                      co rece wlozyc-oboje maja problemy z oczami i tata mi ostatnio powiedzial-po co
                      tak sprzatasz, my i tak nie widzimy, ze jest brudno.. Tak, mam ochote ich
                      zamordowac, ale nie wiem jak bede zyc bez nich.,..
                    • lacitadelle Re: Starzeć się z klasą 21.07.09, 12:03
                      > Nie wyprowadzę się, bo mama nawet na parę godzin nie lubi zostawać sama, szczeg
                      > ólnie wieczorami. Jestem kolejną osobą w jej życiu, którą oplotła jak bluszcz,
                      > i już tak razem zostaniemy.

                      nie rozumiem Cię, skoro wiesz, że coś jest nie tak, że masz z matką niezdrową
                      relację, na której cierpisz Ty, a także - co dużo ważniejsze - Twoje dzieci, to
                      może spróbuj coś z tym zrobić??
                      • echtom Re: Starzeć się z klasą 21.07.09, 15:29
                        Nic nie zrobię, niestety, bo mama całkiem zdrowa i samodzielna nie jest i jakiejś opieki potrzebuje. Mieszkając osobno myślałabym ciągle o tym, czy coś jej się nie stało. Zresztą przy jej organicznej nieumiejętności bycia samej błyskawicznie popadłaby w jakąś psychozę i byłby jeszcze większy kłopot. Tak więc nie mam wielkiego pola manewru i zostaje mi tylko żal, że ma taki charakter i na taką beznadziejną starość przez całe życie konsekwentnie pracowała. I buntuję się wewnętrznie przeciw temu, że to ja muszę ponosić konsekwencje jej złych wyborów i kilkudziesięcioletnich zaniedbań.
                        • asfo Re: Starzeć się z klasą 22.07.09, 13:54
                          Moja babcia ma identyczne podejście do życia. Jest całkowicie sprawna
                          intelektualnie. Mieszka z wynajętą opiekunką, ponieważ ze wszystkimi z rodziny
                          się kłóci. Mimo niepełnosprawności (jest niewidoma) potrafi wystawić swoją
                          opiekunkę w środku nocy, w zimie, z walizkami za drzwi - mimo wiedzy, że jej
                          jedyna żyjąca córka jest we Francji, a reszta członków rodziny pracuje na cały
                          etat. Nie liczy się z tym, że bardzo trudno jest znaleźć dobrą opiekunkę. Staram
                          się chodzić do niej z wizytą wyłącznie z narzeczonym, bo w przeciwnym wypadku
                          mam zapewnione kilka godzin dowiadywania się jaka jestem zła i nieudana. Każdą
                          rzecz która się dla niej zrobi potrafi przedstawić w złym świetle. Przynoszę jej
                          kwiatki - śmierdzą, na pewno po to żeby miała duszności. Czekoladki - chcę żeby
                          miała zatwardzenie. Ktoś jej kupi nowy magnetofon - celowo byle jaki, złej marki.

                          I nie można powiedzieć, że powyżej opisane skłonności ujawniły się dopiero na
                          skutek starości i kalectwa. Miała tak odkąd pamiętam.
                          Myślę, że w pewnym momencie warto uświadomić sobie, że życie mamy tylko jedno, a
                          takiej osoby i tak nie jesteśmy władni uczynić szczęśliwą.
                          • lacitadelle Re: Starzeć się z klasą 22.07.09, 13:55
                            > Myślę, że w pewnym momencie warto uświadomić sobie, że życie mamy tylko jedno,
                            > a
                            > takiej osoby i tak nie jesteśmy władni uczynić szczęśliwą.

                            amen, jednym zdaniem podsumowałaś celnie moje uczucia w tym temacie.
                    • perilla Re: Starzeć się z klasą 21.07.09, 12:31
                      Moja ostatnio upijała z gwinta wszystkie możliwe soki na stole, mimo że podawałam jej szklankę - przy wnukach. Właśnie próbuję nauczyć dzieci, że tak się nie robi

                      Proszę zajrzyjcie na Życie rodzinne, tam o moich problemach z mama
                      forum.gazeta.pl/forum/w,898,98089398,98089398,Stara_schorowana_matka.html
        • agrafka-1 Re: Starzeć się z klasą 22.07.09, 16:54
          Nalezy i musimy?? Nawet jak sa zlosliwi, zgorzkniali, nic do nich nie dociera i
          z nudow utrudniaja Ci zycie? Ja nie prosilam, zeby mnie mieli i zadawali sobie
          caly ten trud. I co z tego wynika?? Tyle, ze ma sie dzieci po to, zeby nam mial
          kto podcierac tylek na starosc? Ja mam dzieci po to, by sie cieszyly zyciem tak
          jak ja, zeby mogly przezyc wspaniale chwile, bo sie chcialam podzielic tym
          darem. Moi rodzice podchodza do tego w podobny sposob, wpoili mi od poczatku, ze
          trzeba w zyciu liczyc na siebie, bo wtedy nie ma przykrych niespodzianek,
          pretensji i wtedy da sie bez problemu koegzystowac. Mimo, ze sa po 80 to sie
          tego trzymaja. Jezeli beda potrzebowac, zebym im podcierala tylek, to bede to
          robic, ale nie dlatego, ze im sie nalezy, bo mnie mieli albo z wdziecznosci, ze
          mnie wychowywali, ale dlatego, ze sa moimi dobrymi przyjaciolmi i ze zwyklego
          prostego szacunku, tez wypracowanego, a nie "bo im sie nazlezy". Nic nam sie od
          zycia nie nalezy, trzeba sie postarac. Jak patrze na te rodziny, gdzie starsi sa
          ciezarem, dzieci nieszczesliwe, bo obarczone rodzicami, rodzice nieszczesliwi,
          bo stanowia problem dla dzieci to mi ich po prostu zal. Nie poradzili sobie w
          zyciu ... A wszystko zalezy tylko od podejscia, nie od kasy czy zdrowia,
          wiadomo, to raz jest a raz nie. Niestety nie nalezy sie i nie ma gdzie zglosic
          reklamacji.
          • echtom Re: Starzeć się z klasą 22.07.09, 19:31
            Ja też się poczuwam do opieki - ganianie po lekarzach, o którym ktoś wcześniej wspomniał, i przysłowiowe "podcieranie tyłka" to nie jest dla mnie największy problem, tylko normalna ludzka rzecz. Problem to właśnie utrudnianie życia i zawłaszczanie życiowej przestrzeni. W sumie mama zawsze taka była, tylko z wiekiem się nasiliło - bierna i szukająca towarzysza domowej nudy. Do ojca też miała pretensje, że gdzieś wychodzi do ludzi, że na emeryturze pracuje w małym domowym warsztacie, zamiast z nią siedzieć itp. Niestety, miała pecha i ja po nim odziedziczyłam "gen aktywności". Mama, odkąd pamiętam, zawsze tylko wypełniała swoje obowiązki od-do i miała za złe ludziom, że więcej pracują, podejmują nowe wyzwania, żyją z pasją, że im "się chce". Kontakty towarzyskie utrzymywała praktycznie tylko z siostrami i małą grupką starszych krewnych i tylko z nimi czasem gdzieś wyjeżdżała. Ojciec oprócz intensywnej pracy zawodowej pracował społecznie, należał do jakiejś kombatanckiej organizacji, w wieku 70 lat jeździł z nimi na autokarowe wycieczki po Polsce. Jeździłam z nim, będąc wtedy studentką, i świetnie się z "dziadkami" bawiłam. Mamie, o 11 lat młodszej, oczywiście się nie chciało, a poza tym nie odpowiadało jej towarzystwo. No i z czasem poumierali starsi krewni, umarł ojciec, a że 20 lat wcześniej po przejściu na emeryturę zrezygnowała z wszelkiej życiowej aktywności, zrobiło się w jej życiu pusto i załamuje mnie świadomość, że ja mam jej tę pustkę wypełnić. sad
    • protozoa Re: Starzeć się z klasą 21.07.09, 12:37
      Mało eleganckie zachowanie - czyli jakie? Co takiego zrobiła Twoja mama? No i w
      jakim jest wieku?
      Starzeć się z klasą.......pięknie brzmi, ale co pod tym rozumiesz?
      W organizmie starszego człowieka zachodzą pewne zmiany. I mam tu na mysli nie
      tylko miażdżycę - może czuć się gorzej, słabiej, niedosłyszeć, miec problemy z
      koncentracją, gorszą kondycję, szybciej się męczyć, nie nadążać za młodszymi -
      nie tylko w sensie fizycznym. I to ma prawo frustrować starszego człowieka.
      Wiele osób po przekroczeniu magicznego wieku ( dla każdego jest on nieco inny i
      nie chodzi tu o wiek metrykalny) zmienia się psychicznie. Pojawiają się reakcje,
      jakich nie było dotąd.
      Wybaczacie dzieciom ( no bo to dzieci im wolno), ciężarnym ( burza hormonów)
      czasem natolatkom j.w, ale z tolerancją wobec starszych członków rodziny jest
      znacznie gorzej.
      90 letnie eleganckie damy o manierach hrabin - fajnie, tylko nie mieszkacie z
      nimi na co dzień. Widzicie wypacykowane na uroczystościach rodzinnych.
      Mam prawie 90 letnia babcię. Jest normalna, ale jej zachowanie zmieniło się ,
      zdarzają jej sie nieprzyjemne zachowania. Tyle, ze nikt z nas, ani moja mama ani
      tata ani ja, mój mąż czy synowie nie ustawiamy jej.
        • echtom Re: Z pierwszej strony Gazety :( 21.07.09, 14:57
          Smutny bardzo ten artykuł, ale to akurat mi nie grozi. Mamie nie
          przeszkadza "bycie ciężarem". Czasem postraszy samobójstwem, żeby
          mnie zdołować, ale to nie ten typ ani tak ciężka depresja. Mama
          mojej przyjaciółki odebrała sobie życie w wieku 68 lat, ale ona od
          kilkunastu cierpiała na ewidentną depresję.
    • erba Re: Starzeć się z klasą 21.07.09, 23:32
      Wiem, o co chodzi. Nie o to, że starsi niedomagają czy nie są już tak energiczni i optymistyczni jak kiedyś, ale o to, że uważają, że z racji wieku mogą wszystko, a jakakolwiek krytyka (nawet życzliwa) ich zachowania to obraza majestatu i foch.
      Ja mieszkam z taką staruszką. Wiem, że starość i choroby frustrują ludzi, dlatego nie walczę z drobnymi dziwactwami czy nawykami. Ale nie mogę znieść rządzenia moim życiem. Ja nie wtrącam się do jej życia, nie ingeruję w to jak je, ubiera się, jak spędza wolny czas. I też chciałabym mieć tą wolność życia po swojemu. A jest źle, bo mąż gotuje a nie ja, źle, bo wychodzimy w piątki, bo remont dwa tygodnie później, bo hobby nie takie, bo znajomi nie tacy, bo pozwalam (sic!) wychodzić mężowi z kolegami itp itd.
      Oczywiście jej nic nie można powiedzieć, każda uwaga odbierana jest jak obraza. A potem są pretensje, że nie chcemy z nią spędzać czasu. Ale trudno rozmawiać z osobą, która ciągle wynajduje wady, uchybienia, zrzędzi i doradza w sprawach, na których się nie zna.
      • evee1 Re: Starzeć się z klasą 22.07.09, 01:29
        Ale widzisz, problem w tym, ze jezeli ona by nie miala prawa tego
        mowic i sie "wtracac", to by byla sama jak palec. Bo to Wy jestescie
        ta rodzina i do kogo ona ma mowic? Fakt, moglaby pojsc do sklepu czy
        lekarza i w kolejkach z innymi sobie gadac. Ale to tez nie jest
        dobrze widziane przez mlodszy ogol spoleczenstwa smile.
        Ty sie moze nie wtracasz do jej zycia, ale tak naprawde to masz sie
        do czego wtracac? Czy ona ma w ogole jakies zycie? Wiekszosc ludzi
        starszych po prostu nie ma juz takie "zycia" jak mialo kilkadziesiat
        lat wczesniej i nie wszyscy dobrze znosza samotnosc.
        Ja juz od kilkunastu lat mieszkam z mama, a raczej mama mieszka z
        nami smile. I bardzo dobrze rozumiem echtom i jej problemy. Moje sa
        innego typu moze, ale widze, ze jak ja sie przystosowuje (chociaz to
        czasem trudne), to i nasze wspolzycie przebiega latwiej. Ona tez
        twierdzi, ze sie przystosowuje, ale wiem, ze obu nam jest trudno, bo
        obie chcemy byc niezalezne, a nie zawsze tak sie da.
        Co do mamy echtom, to ja tez sama jestem osoba, ktora (nerwica)
        niedobrze czuje sie sama i boje sie co bedzie za jakis czas, jak
        dzieci zaloza wlasne rodziny, a zdarzyloby sie, ze maz zmarlby
        przede mna. Ja co prawda mam rozne zainteresowania i znajomych, ale
        to z rodzina jestem zwiazana. Rozni znajomych niekoniecznie beda tak
        samo samotni, poza tym jak na starosc czlowiek robi sie bardziej
        upierdliwy, to niekoniecznie inni beda tak radosnie spedzac czas ze
        mna, a ja z innymi staruszkami smile. A w tym wieku dosc trudno szukac
        sobie nowych znajomych. A jak jeszcze jakas choroba doskwiera.....

        Poza tym jakos z wypowiedzi nie widze, zeby ktorakolwiek z Was,
        ktora ma (miala) babcie czy ciotke z klasa, mieszkala z nia 24
        godziny na dobre. Jestem niemal pewna, ze "klasa" tych osob znacznie
        by podupadla w Waszych oczach gdyby tak bylo.
    • mysia-mysia Re: Starzeć się z klasą 21.07.09, 23:42
      znałam taką panią, w wieku 94 lat świetnie się ubierała, robiła makijaż, miała
      też kilka peruk, które nosiła na zmianę; knuła też świetne intrygi i stroiła
      fochy - podobno tak samo, jak za młodych lat
    • lineczka77 Re: Starzeć się z klasą 22.07.09, 13:18

      Coś mi tu pobrzmiewa w tonie , tak znanym z naszej współczesnej
      rzeczywistości: negowanie starości jako takiej. Jestem ciekawa czy
      tyle szumu byłoby gdyby nastolatek takową kiełbasę nadgryzł i
      odłożył...

      Koegzystencja z ludźmi starszymi jest trudna, tak było od
      zawsze. Zderzają się wyuczone od kilkudziesieću lat nawyki i nasze
      (młode) przekonanie, że wszystko da się zmienić...otóż wydaje mi się,
      że nie wszystko, że nawet mózg, który się starzeje po prostu nie
      pozwala na takie zmiany i starsza osoba zwyczajnie, nie ma już
      możliwości sprostania Naszym wymaganiom

      Starzejemy się tak jak żyliśmy, tak jakie mieliśmy środowisko .

      Te starsze eleganckie panie, były eleganckimi kobietami.

      Te, które noszą zgrzebną szatę staruszki, były kobietami o
      umiarkowanej elegancji.

      Te starsze panie otwarte na internet i książkę,nie nabyly tego
      po 70 ale były otwarte na świat zawsze.

      Te którym wystarcza Radio Maryja, żyły w świecie zamkniętym
      między domem, pracą, dziećmi , beż pragnienia poznania .

      I tego się nie zmieni na starość. Trzeba tak lawirować aby ani
      sobie ani tej osobie nie ująć szacunku i godności . Trudna sztuka i
      owszem ale jak w każdym wypadku , to sobie winniśmy stawiać większe
      wymagania a nie otoczeniu -osobie starszej .


    • affera123 Co to znaczy, że Mama zachowała się nieelegancko? 22.07.09, 13:39
      Konkretnie, bo nie rozumiem. Chodziła przy gośicach w podomce, miała
      brudne paznokcie, nie umyła się, czy przyjęła cię w nieposprzątanym
      mieszkaniu? A tak niezależnie od wszystkiego - to Twoja Matka i
      należy Jej się szacunek i nie zasługuje na takie uwagi. Nie wiem, w
      jakim kierunku poszła Jej nieelegancja, ale zakładając, że chodzi o
      wygląd lub/i ubiór - zrób coś dla Niej: zabierz na zakupy, ufunduj
      fryzjera i kosmetyczkę, wyślij na wakacje.
    • gekon010 Re: Starzeć się z klasą 22.07.09, 14:03
      Hej ja mam trzy somsiadki jedna sie rozwiodła a z tą drugą sie
      rozwiódl on. I wcale nie jest tak, jest całkeim inaczej bo ja ze
      swojego doświadczenia wiem ze one wcale nie są takie stare na jekie
      wygladają że włosy w nosie niewyrwane są przeszczepiane by litosc
      wzbudziać w nas tych bogatych od nich młodszych nas ze koszulki
      ciasne i w ogóle ze sie niechce ale ja kupiłam sobie pieska, A
      somsiadka number 3 ma kota i ja ci powiem on ją drapie bo sie nie
      goli, podobno jak kiedys jej stary z wojny wrócił to na mu dała 4
      ogórki kiszone i chłop padł jak śledz w kompot poslizgajac si na
      śliwce. I ja cie dlatego podziwiam popieram i Lowam werymacz
      lasencjo za twój charakter ostry jak sos winniary. trzymam kciuki i
      wszystkiego dobrego rzuć go skoro takama matke niech idzie w
      pi...łke zagrać sobie A ile kasy ci przynosi Bo moja sąsiadka to on
      jej wcale tego nie przynosił nic wogóle a tylko by se chciał. i ona
      go rzuciłatzn zaczeła palic i mu chuchać w twarz jak jadł lody
      czekoladowe z bitą śmietaną i chop padła i wynieśli go w pudełeczku
      na zajutrz po incydencie ale ona go kochała bo płakała jak bober w
      stajni nad ystygłym łajnem. Niemart się czuje że twoja karma i
      wewnętrzne czi jest silne jak kopareczka. wink
    • uknown Podobne obserwacje z tramwaju 22.07.09, 14:07
      tam starsi ludzie pozwalają sobie na zachowania karygodne usprawiedliwiane przez
      nich tym, że są ... starsi i przez to należy im się szacunek! Chodzi oczywiście
      o ustępowanie miejsc albo o przepychanki do wyjścia, starzy ludzie wyróżniają
      się tutaj wyjątkowym brakiem kultury i empatii. Wielokrotnie byłam świadkiem
      wypraszania z siedzeń ludzi chorych, kobiet w ciąży, matek z dziećmi albo osób z
      dużym bagażem, którzy siedząc nikomu nie przeszkadzali a stojąc z nieporęczną
      paczką tarasowali pół tramwaju. A jak ktoś odmówił, to zjadliwe uwagi i
      komentarze o braku kultury. Tymczasem to starzy ludzi mają roszczeniową postawę
      i jeszcze się denerwują, że nikt im nie okazuje szacunku tylko dlatego, że są
      starzy. A ja nie potrafię szanować czepliwej energicznej kumoszki, która
      roztrąca wszystkich, przepycha się brutalnie do upatrzonego miejsca i wyprasza z
      niego np. listonosza z ciężką torbą, bo jej się przecież należy miejsce a
      młodszemu i to jeszcze mężczyźnie nie! W ogóle nikogo nie szanuję tylko za to,
      że żyje ileś lat więcej ode mnie, bo mógł w tym czasie więcej nagrzeszyć i
      nakrzywdzić, a sam upływ czasu jeszcze powodem do szacunku nie jest. Ostatnio
      mówię to wprost różnym złośliwym staruszkom, że na szacunek to trzeba sobie
      zasłużyć a nie tylko się zestarzeć i otwarcie odmawiam wstania mówiąc, że wracam
      zmęczona z 10 - godzinnej pracy i nie dam rady trzymać 3 toreb z zakupami przez
      20 minut jazdy do domu. Zazwyczaj awantura gotowa, ale coraz częściej
      współpasażerowie stają w obronie takich ofiar wykurzanych z siedzeń albo
      brutalnie popychanych mówiąc, że jak ktoś jest stary to jeszcze nie oznacza, że
      może być niekulturalny i roszczeniowy, ponadto nie musi jeździć w godzinie
      szczytu, kiedy jest tłok, na emeryturze zakupy można zrobić przed południem.
      Dodam jeszcze, że zazwyczaj bez problemu znajduje się miejsce dla jakieś miłej
      staruszki albo dzielnie stojącego pana z laską, którzy żadnego specjalnego
      traktowania się nie domagają - takim ludziom zawsze ktoś młodszy chętnie miejsca
      ustąpi.
      • echtom Re: Podobne obserwacje z tramwaju 22.07.09, 17:52
        > a sam upływ czasu jeszcze powodem do szacunku nie jest.

        Przypomniało mi się, co powiedział śp. Leszek Kołakowski, kiedy go fetowali w 70-te urodziny: "Czy to moja zasługa, że dożyłem, żeby to świętować?" wink
    • szudrun Re: Starzeć się z klasą 22.07.09, 14:46
      "Czy siwym wlosom nalezy sie szacunek tylko z powodu wieku? Czy warunek inny byc powinien? Sami pieknie zyli? Innym pozwolili? Jak pan sadzisz?" - K. Staszewski

      To strasznie trudna sprawa. Ja sie przyznam bez bicia, ze zachowania niektorych starszych osob sprawiaja, ze krew wrze mi w zylach. Przyklad? Wchodzenie na przejscie dla pieszych "na pewniaka". Nie mowie tutaj o niedoleznych babulinkach, ale o calkiem sprawnych i preznych staruszkach. Jezdze samochodem i widze ich ta wynioslosc, ze samochod powinien sie zatrzymac i koniec! Bardzo czesto zdarzaja sie przypadki, w ktorych nawet nie spogladaja na jezdnie. Jakby nic poza nimi nie istnialo. Ja wychodze z siebie w takiej sytuacji, a jedyna rzecza, jaka mnie uspokoaja to wlasnie fakt, ze robia to osoby starsze. Zaraz mam w uszach slowa matki, ktora zawsze wmawiala mi, ze starszych trzeba szanowac. Z drugiej strony zaraz widze siebie, jako staruszka lezacego w betach, calego zasikanego i osobe, ktora wypomina mi, ze moglem chociaz zlac sie w kaczke z laski swojej...
    • chubbba też mam taki problem 22.07.09, 14:53
      zamieszkuje z moją rodziną ponad 80 - letnia babcia mojego męża z racji tego, że
      on jest jedyną osobą, która może się nią zająć (rodzice nie żyją) i muszę
      powiedzieć, że jest to mordęga dla nas, bo babcia uważa, że z racji wieku może
      sterować naszym życiem i określać co możemy robić a czego nie. Gdy ignorujemy
      jej wypowiedzi w tematach takich jak wychowanie dzieci (złota rada babci -
      pozabierać im komputery bo to demoralizacja, nie wypuszczać do kolegów bo mają
      zły wpływ, nie kupować zabawek, bo się "rozpieszczą"), kupno nowego samochodu
      (każdy jest za drogi i szkoda na to pieniędzy, lepiej wspomóc ojca dyrektora)
      czy zmiany pracy (babcia nie rozumie nawet kim jest z zawodu jej wnuk copywriter
      ale sugeruje mu zatrudnić się na kolei, bo tam pracował dziadek i to jest
      porządna robota), wścieka się, obraża i mówi o braku szacunku. Problem jest też
      z dziećmi, bo one nawet rozmawiać z nią nie potrafią i język jakiego używają
      jest niezrozumiały dla niej i wzajemnie, one często nie bardzo wiedzą czego ona
      od nich chce (np. gdy mówi o kościele i wierze podczas gdy my jesteśmy
      niewierzący i niepraktykujący i tak wychowujemy dzieci albo krytykuje ich stroje
      sugerując że powinny nosić plisowane spódniczki albo ciepłe kalesony!), trudno
      im darzyć ją szacunkiem bo dla nich jest groteskowa ze swoim wyobrażeniem o
      świecie i rządzącymi nim prawami. A ona niestety nie da sobie powiedzieć, że nie
      ma racji, że świat się zmienił, że mamy inne poglądy, tylko stosuje emocjonalny
      szantaż albo "zapada na zdrowiu" na trzy dni, żebyśmy czuli się winni a jak mimo
      to nie reagujemy, to prosi o załatwienie jej domu starców. Mój mąż jest już
      bliski ulegnięcia jej prośbie i nie wiem, czy to nie byłoby lepsze rozwiązanie -
      ona byłaby wśród ludzi w jej wieku rozumiejących jej świat i zapatrywania a my
      odwiedzając ją nie musielibyśmy na co dzień ścierać się, tłumaczyć z naszego
      stylu życia, odkręcać jej wpadki (np. uleganie namowom domokrążców oferujących
      filtry na wodę 3 razy droższe niż w OBI albo obrażanie naszych znajomych).
      • ugenwillla Re: też mam taki problem 22.07.09, 15:15
        poruszyłaś ciekawy problem domu starców, u nas w Polsce oddanie staruszka do
        takiego przybytku równa się wyrzeczeniu się matki czy ojca, bycie wyrodnym
        dzieckiem, brakiem rodzinnych uczuć bo tylko w USA zimne emocjonalnie dzieci
        zajęte własną karierą trzymają swoich rodziców w takich miejscach, a w Polsce są
        przecież święte więzi rodzinne i to skandal zrobić coś takiego. tymczasem w
        wielu wypadkach byłoby to o wiele lepsze rozwiązanie dla obu stron zamiast żreć
        się międzypokoleniowo w małym ciasnym mieszkaniu albo męczyć się nawzajem swoim
        nieprzystosowaniem. nie widzę nic wartościowego w zamieszkiwaniu razem ze
        starszą osobą, jeżeli żyjemy obok siebie, we wszystkim się różnimy, kłócimy się
        na każdym kroku, robimy sobie złośliwości - to jaka w tym rodzinna miłość i czy
        takie więzy nie są kajdanami? często ludzie starzy w dobrym (podkreślam - DOBRYM
        czyli zazwyczaj nietanim) domu starców odżywają, przeżywają nawet drugą młodość,
        bo nagle znajdują się w otoczeniu osób w zbliżonym wieku, wśród których
        ponarzekanie na swoje choroby nie jest nietaktem, dla których zrozumiały jest
        system wartości sprzed pół wieku, którzy mają podobne życiowe doświadczenia. Tam
        seniorzy znajdują towarzystwo a nie siedzą całymi dniami sami w domu wyczekując
        powrotu domowników, którzy i tak nie mają dla nich czasu, tam mają miłe
        otoczenie, jakiś park do spacerów, zapewnioną opiekę lekarską, pomoc w
        codziennej obsłudze - a w domu często to niemożliwe bo skoro wszyscy w domu
        pracują albo uczą się to senior i tak cały dzień skazany jest sam na siebie. I
        można by tak długo jeszcze wymieniać zalety takiego rozwiązania, tym bardziej że
        umieszczenie babci czy dziadka w takim miejscu nie musi oznaczać zerwania więzów
        - przecież można ich tam odwiedzać, zabierać do siebie na weekendy, święta,
        zawsze gdy tylko chcemy a pozwala to zachować godność obu stronom i nie spierać
        się o codzienne drobiazgi.
    • dzyndzelka Re: Starzeć się z klasą 22.07.09, 15:14
      Ehh moja babcia ma 83 lata i całkowicie podorządkowała sobie moja mame(a jej córke) i próbuje zrobić to ze mna oczywiście ze skutkiem minimalnym bo nie daje sie heh (choc potem wyrzuty sumienia małe bo małe ale są)Babcia jest osoba sprawną fizycznie i umysłowo i tak jak powtarza sie w wypowiedziach przyjeła postawę roszczeniową, ze wzgl.na wiek należy jej sie wszystko.Najbardziej przykra sprawą jaka mnie irytuje i nie moge sie z tym pogodzić to to, że babci dzieci, które mieszkają daleko są zawsze najlepsze,traktowani jak święte krowy,a my tzn.rodzina przy niej nigdy nie zadowala jej oczekiwań.Zawsze coś nie tak,albo nie domyślamy sie o co Jej chodzi,bo nie mówi wprost tylko się dąsa, nie odzywa,a czesem nawet słownie obraźi, wykrzyczy.Nie wspomnę juz o kontroli(o której wracasz,gdzie, z kim idziesz?)i szperactwie.Nie dam sobie wmówić,że chodzi o troskę o to,że coś sie może mi czy komuś stać.Z drugiej strony, gdy układa sie po jej mysli jest babcią taką kochaną, że jej żarty potrafią rozawić do łez, potrafi doradzić,odradzić i pogadać na luzie, opowiedzieć histrie z jej młodości,że siedzę i słucham z zaciekawieniem. Tak więc podsumowująć nigdy nie wiem w jakim nastroju sie rano obudzi,każdy dzień z nią jest inny,a lepiej dla otoczenia aby miała dobry humorwinkPrzyjęłam postawę słuchająco-milczącą no chyba,że przesadzi konkretnie to przedstawiam argumenrty,a tak to po prostu staram się nie przejmować, nie brać do siebie(choć trudne to bardzo)A co do szacunki starszym osobą to należy się tak samo jak i mnie i innym ludziom, bo szacunek nie zależny jest od wieku.Jeżeli wymagam szacunku od innych, to powinnam wymagać Go oczywiście od siebie.
      • fajnyjagodka88 Re: Starzeć się z klasą 23.07.09, 08:03
        Moja Prababcia ma 80 lat, mieszka sama, wielu rzeczy już nie potrafi zrobić samodzielnie, ale czasem się stara a czasem sobie odpuszcza i np. potrafi nie sprzątać kilka dni. Jej najstarsza córka ma 61 lat, na naszym weselu zaczęła swojej matce wypominać wiele rzeczy np. to że nie zrobiła jej wesela, że musiała iść do pracy ( nikt jej nie zmuszał). Ale zapomniała już jak prababcia musiała ją chronić przed jej ojcem, gdy ta urodziła syna w wieku 17 lat, nikt nawet nie wiedział, że była w ciąży, matka się dowiedziała gdy zaczęła rodzić!! Dziadek ( to smutne ale to prawda, niestety) zabiłby babcie gdyby nie ona. I takie mają wzajemne żale do siebie. Nie odzywają się do siebie już 9 miesięcy, obie mają trudne charaktery, uwielbiają rządzić, sterować i manipulować rodzinę " i zawsze mam rację bo ja stara jestem". Jak są razem to istny hardkor. obie są upierdliwe, ale nie powiem, kocham je obie, chciałam żeby się pogodziły ale nic z tego, prababcia "umiera" przynajmniej raz w miesiącu, jakieś 3 lata temu mi powiedziała, że będzie umierać to ją poprosiłam( smile )żeby nie umierała bo przecierz MUSI być na moim weselu i MUSI poczekać na wnuki i za każdym razem gdy " umierała" przypominałam jej to. I co się okazało? Cud!!! Babcia wracała do zdrowia w ciągu 3 godzin.... Starsi ludzie potrzebują naszego towarzystwa, chcą się czuć potrzebni Nikt tego nie zmieni. Kolegi dziadek miał 86 lat, powiesił się 3 dni temu bo czuł się niepotrzebny, zostawił list, teraz rodzina sobie wyrzuca, że nie okazywali mu więcej zainteresowania... crying
    • foczkaka Re: Starzeć się z klasą 22.07.09, 15:38
      Moim zdaniem starsze osoby SĄ trochę jak dziecko. I nie można starszych ludzi do
      siebie porównywać, bo zaczynamy się starzeć w różnym wieku. Moja mama ma lat 63
      - to jeszcze całkiem niedużo. Zawsze była osoba otwartą na dyskusję, na zmianę
      poglądów, empatyczną i bezkonfliktową. Ale sytuacja zmieniła się diametralnie w
      ciągu roku. Wszystko zaczęło sie od tego że zmarł mój tata. Mama mieszkała od
      dłuższego czasu z moją starszą siostrą i ojcem, a po śmierci taty wprowadził sie
      jeszcze brat z żoną i dzieckiem.

      Generalnie wszyscy tam są pełni dobrej woli, starają się rozumieć siebie
      nawzajem, no ale mama czuje się bardzo samotna, czuje się jak intruz we własnym
      domu, bardzo się zmieniła, jest marudna, trzyma się swoich emocji, swoich
      argumentów i już niewiele ją przekonuje do zmiany poglądów. Zamknęła się w
      sobie. Z żałoby wychodzi, ale wszystkie te zmiany które ją spotkały sprawiły że
      bardzo się "zestarzała" psychicznie. To nie jest juz ta sama osoba którą znałam
      całe życie.

      Ja nie mieszkam tam na codzien, widzę sprawę z dystansu i staram się rozumieć
      mamę. Ale siostra czy bratowa które są tam na codzien tego dystansu nie mają.
      Złoszczą się że mama zrobi focha, że mama nie rozumie, ze mama chce coś tam. A
      osoba starzejąca się często nie potrafi juz nabrać dystansu do pewnych rzeczy,
      nie potrafi iść na kompromis, nie myśli juz jak 30 czy 40- latek. I to nie jest
      jej wina. Starość jest trochę jak dzieciństwo, tylko trudniejsza, bo do
      starszych ludzi mamy mniej cierpliwości.

      Polecam film "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona", mi osobiście dał trochę nowe
      spojrzenie na kwestie starości.
    • kruk51 Re: Starzeć się z klasą 22.07.09, 16:51
      Otóż masz rację ! Starość nie zwalnia od niczego ! Sam jestem staru
      chem i wymagam od siebie nawet więcej niż kiedyś. Mam rodzinę, mam wnuki.
      Szacunek należy się osobie ludzkiej w każdym wieku, od niemowlę
      ctwa po deskę grobową. Bez względu na płeć, wyznanie religijne, poglą
      dy polityczne, itd. Pod uwagę należy wziąć chorobę starszego człowieka.
      Ludzie starzy ( rzeczywiście starzy ) ulegają zaburzeniom umysłowym i
      innym dolegliwością, to należy brać pod uwagę i rozumieć ich.
    • fichtel1 Re: Starzeć się z klasą 22.07.09, 18:22
      Moja babcia nieboszczka przeszła szkole zycia w pruskich internatach.
      Wszystkie zlote mysli na temat wychowania pochodzily wlasnie stamtad.
      Nie sa warte cytowania ale jedna zapamietałem: Czym za mlodu
      skorupka..itd.
      Paskudny charakter mojej babuli to projekcja XIX wiecznych pogladów
      wychowawczych i nienajlepszego wychowania domowego.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka