Dobrze żarło i zdechło

19.07.09, 20:15
Na razie staram się nie robić NIC w sensie reagowania ale mnie
trzęsie w środku. Otóż wszystko wskazuje na to, że prawie eks
małżonek ma jakąś panią. I szczęść mu Boże tylko, że już są niefajne
skutki finansowo-czasowe dla dziecka. Tatuś na którego realizację
roli ojcowskiej dotąd specjalnie nie narzekałam, nagle twierdzi, że
ma prawo żyć normalnie (cokolwiek to znaczy), że będzie przyjeżdżał
do dziecka wtedy kiedy JEMU będzie pasować, zaczyna się zawalanie
ustalonych spotkań etc. Moje zdanie jest takie, że pani widziała co
bierzei powinna przyjąć na klatę fakt istnienia rodzicielskich
zobowiązań a pan powinien je wypełniać niezależnie od układów w
życiu osobistym.
Ale to qrde było do przewidzenia, niestety.
    • moofka Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 20:20
      mam dokladnie takie samo zdanie
      niestety zycie pokazuje, ze nowa baba potrafi skutecznie odciac ojca od dziecka
      a moze to chlop nie potrafi byc ojcem dla dziecka kobiety, z ktora nie jest?
      nie mam pojecia co to za mechanizm
      ale znam go bardzo dobrze
    • przeciwcialo Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 20:23
      No ale wy tez macie prawo normalnie zyc a nie dostosowywac się do
      planów pana ex.
      • triss_merigold6 Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 20:28
        My żyjemy normalnie.
        Dobra, jestem wściekła, bo wróciłam z 2,5 tygodniowego wyjazdu
        wakacyjnego z dzieckiem wczoraj i przez cały weekend tatuś nie
        znalazł czasu, żeby potomka zobaczyć. Nie chcę wydzwaniać i
        przypominać, bo wtedy jest zarzut, że go traktuję przedmiotowo
        (cokolwiek to znaczy).
        • gacusia1 Re: Dobrze żarło i zdechło 21.07.09, 00:44
          Wspolczuje Ci,Triss i min.dlatego nie mam ochoty na powtorke
          z "rozrywki"...Czemu faceci sa tacy beznadziejni??? No przeciez to
          niemozliwe,ze w moim niekrotkim zyciu spotykalam TYLKO
          takich "popaprancow", o ktorych dobrego zdania nie mam,co? I pech
          chcial,ze urodzilam syna ,-PPPPPPP (corke tez)
    • kammik Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 20:24
      Ależ wzięła na klatę, wzięła. Tylko teraz Misio sobie zobowiązania nieco
      ograniczy, żeby się klata za bardzo nie obciążyła big_grin
      Wyluzuj, moje starsze ostatnio ojca widziało ze 4 lata temu.
    • bri Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 20:26
      Wyrazy współczucia. W jakim wieku dziecko? Może warto, żeby spędzało
      z ojcem np. co drugi tydzień, zamiast tylko spotykać się od czasu do
      czasu (kiedy tatusiowi się zechce)?
      • verdana Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 20:30
        Niestety, bylo do przewidzenia.
        zawalanie ustalonych spotkań - to dno. Ale taki uklad jak
        dotychczas - tzn. o ile pamietam dyspozycyjny ojciec - także przy
        kolejnej pani nie przejdzie.
        Radzę wyznaczyc spotkania i trzymac sie ich dokladnie.
        • przeciwcialo Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 20:33
          Dokładnie. Wyznaczyc spotkania. W innych terminach nie przyjmowac.
          • triss_merigold6 Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 20:36
            Ryzyko, że dziecku strzelę w stopę. Za jakis czas będę mieszkać z
            aktualnym więc nie sądzę, żeby eks miał ochotę tak znienacka bez
            uprzedniego ustalenia sobie przyjeżdżać.
      • triss_merigold6 Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 20:33
        4,5 roku.
        Pardon, jakie co drugi tydzień?! Dziecko chodzi do przedszkola koło
        mojego domu, ma ustalony i stabilny rytm dnia, jestem absolutnie
        przeciwna opiece naprzemiennej w wydaniu "tydzień tu, tydzień tam".
        Dotąd z regularnością spotkań w tygodniu i w weekendy problemów nie
        było, eks bardzo przyzwoicie obowiązki rodzicielskie wypełniał i syn
        jest do tego przyzwyczajony.
        • kali_pso Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 20:58

          Nie chcę adwokacić ale chyba wiem o co Kici chodziwinkp
          Idzie nie oto, że Wasz układ nie mógł się sprawdzić, bo się
          sprawdzał, tylko o przeświadczenie, że będzie to trwało wiecznie, bo
          się akurat sprawdza.
          A jak wiadomo człowiek jest ułomny..tutaj zaś masz do czynienia z
          osoba trzecią, która w jakiś tam sposób jest w to zaplątana i nie ma
          żadnego interesu w tym, aby trwało to, co trwało w Waszym układzie.
          Cóż wszystkiego kontrolować się nie da...szkoda dziecka, ale może
          jeszcze nie wszystko stracone? Pan eks mąż wpadł w żałosny schemacik-
          może mu to uświadom, może chce być jednak wyjątkiem?winkp
        • bri Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 22:11
          To trochę jednak za małe. Ale moim zdaniem w przypadku starszych
          dzieci to jest dobre rozwiązanie, jeśli nie tydzień tu, tydzień tam
          to przynajmniej tydzień w miesiącu u taty. (Oczywiście jeśli się
          mieszka w jednym mieście). Ustalony rytm dnia może się trochę
          skopać, ale przynajmniej dziecko ma ojca.
    • zlotarybka_1 Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 20:35
      cóż można dodać - oprócz tego, że szkoda mi Ciebie i dziecka.
      Może to, że faceci to jednak dziwny gatunek.
      • triss_merigold6 Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 20:39
        Mnie nie żałuj.wink Regularne widywanie byłego nie jest moim hobby ale
        tez nie boli, bo w miarę bezkonfliktowo w zakresie dziecięcym
        funkcjonowaliśmy i uważałam, że jest w porządku. Dziecka mi szkoda,
        bo nie ma żadnego racjonalnego powodu dla którego nie miałoby się
        widywać z ojcem tak często jak dotąd.
        • zlotarybka_1 Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 20:45
          szkoda mi Cię w tym sensie, że w ten piękny niedzielny wieczór
          wkurzasz się zamiast film obejrzeć lub książkę poczytać.
          Of kors w tym "konflikcie" najbardziej ucierpi dziecię i dlatego żal
          mi go bardziej niż Ciebie.
          Mam nadzieję, że jak się kiedyś z moim rozejdę, to dla
          swojej "córunienieczki" nadal będzie miał czas. Chociaż cholera wie
          z tymi facetami...
          • triss_merigold6 Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 20:52
            Przywykłam do stresu w życiu ale dzięki.
            Oni jednak są przedziwni. Przedziwni. W sumie mogłabym część opieki
            nad dzieckiem zwalić na aktualnego i czasem korzystam z jego pomocy
            ale to nie jest jego obowiązek tylko dobra wola. Prosić mogę, żądać
            niezbyt.
        • chalsia Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 23:30
          > Dziecka mi szkoda,
          > bo nie ma żadnego racjonalnego powodu dla którego nie miałoby się
          > widywać z ojcem tak często jak dotąd.

          owszem, jest racjonalny powód - doba ma 24 godziny a tydzień 7 dni. I czas jaki
          eks miał dostępny - dotychczas tylko dla siebie i dziecka, teraz musi podzielić
          na siebie, dziecko i nexię.

          PS. temat znam, rady na to nie ma, dziecka szkoda. I dlatego jestem zwolenniczką
          ustalania mniejszej częstotliwości kontaktów dziecka z ojcem od samego poczatku,
          (i zdecydowanie na zasadzie ustalonych wczesniej dni/godzin) bo wiadomo, ze
          wczesniej czy później stanie się tak, jak u Ciebie.
          • moofka Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 23:38
            chalsia napisała:

            >
            > owszem, jest racjonalny powód - doba ma 24 godziny a tydzień 7 dni. I czas jaki
            > eks miał dostępny - dotychczas tylko dla siebie i dziecka, teraz musi podzielić
            > na siebie, dziecko i nexię.


            no z tego co triss pisze to byly dwa popoludnia w tygodniu zaledwie
            i weekend co drugi
            dlaczego wiec od ich ograniczenia nalezy zaczynac nowy zwiazek?

            >
            > PS. temat znam, rady na to nie ma, dziecka szkoda. I dlatego jestem zwolenniczk
            > ą
            > ustalania mniejszej częstotliwości kontaktów dziecka z ojcem od samego poczatku
            > ,
            > (i zdecydowanie na zasadzie ustalonych wczesniej dni/godzin) bo wiadomo, ze
            > wczesniej czy później stanie się tak, jak u Ciebie.
            • chalsia Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 23:44
              >
              > no z tego co triss pisze to byly dwa popoludnia w tygodniu zaledwie
              > i weekend co drugi
              > dlaczego wiec od ich ograniczenia nalezy zaczynac nowy zwiazek?

              dopiero później doczytalam. Rzeczywiście, taka ilość kontaktów jest do
              zrealizowania, nawet jeśli ojciec ma nową rodzinę (włącznie z dzieckiem).
              No ale to CHCIEĆ trzeba.
              • takijestlos hm... do zrealizowania, powiadasz? 20.07.09, 16:32
                chalsia napisała:

                > >
                > > no z tego co triss pisze to byly dwa popoludnia w tygodniu
                >>zaledwie i weekend co drugi

                > dopiero później doczytalam. Rzeczywiście, taka ilość kontaktów
                jest do zrealizowania, nawet jeśli ojciec ma nową rodzinę (włącznie
                z dzieckiem).
                > No ale to CHCIEĆ trzeba.

                Można nie mieć nowej rodziny/nexi/ipt.itd i twierdzić, że się nie ma
                CZASU, bo ... się pracuje (po 8 godz.).
            • triss_merigold6 Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 23:46
              Jeśli chodzi o ścisłość to w każdy weekend przyjeżdżał do syna w
              sobotę ALBO w niedzielę i zwykle zabierał gdzieś na pół dnia.
              Sporadycznie weekendy typu od soboty rano do niedzieli po południu -
              tak mniej więcej co 5 tygodni.
    • kicia031 Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 20:42
      Nie che byc zlosliwa, ale jak czytalam historie o waszym idealnym
      zyciu z exem kochajacym dziecko, toba szczesliwa z nextem i w ogole
      cacy i bezproblemowo, to chcialo mi sie smiac.
      Bo niestety wiem, ze tak piknie to moze sobie wygladac jakis czas.
      Ale wiecznie nie bedzie.
      • moofka Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 20:44
        > Bo niestety wiem, ze tak piknie to moze sobie wygladac jakis czas.
        > Ale wiecznie nie bedzie.
        >

        no wlasnie czemu nie?
        • kicia031 Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 21:59
          Ale wiecznie nie bedzie.
          > >
          >
          > no wlasnie czemu nie?

          Nie wiem czemu. Ale moje doswiadczenie osobiste, doswiadczenia
          znajomych i opisy z forum pokazuja, ze bardzo, ale to bardzo rzadko
          jest na dluzsza mete.
          Smutne.
      • triss_merigold6 Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 20:48
        A w sumie czemu nie miałoby być? Bo nie rozumiem. Rozstanie pary
        rzutuje na sposób realizowania obowiązków rodzicielskich przez
        rodzica, który z dzieckiem nie mieszka - to jasne. Niemniej
        częstotliwość kontaktów "2x w tygodniu po pracy + 1 lub sporadycznie
        2 dni weekendu" nie jest IMO przesadna. Zwłaszcza, że nikt się nie
        przeprowadził dalej, nie zmienił trybu pracy, nie ma nagle mnóstwa
        delegacji.
        • verdana Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 20:53
          Dlatego, że zadko kiedy nowa pani jest zadowolona, ze facet bedzie
          poza domem dwa dni w tygodniu+ bedzie miał zajety co drugi weekend.
          Nie da się ukryć, czesto dwa razy w tygodniu po poludniu nie mają
          czasu zajać się dzieckiem nawet nie ex, ale bieżący panowie.
          • triss_merigold6 ? 19.07.09, 21:47
            Widziały gały co brały, ze tak prostacko powiem. Jak komuś bardzo
            nie pasują zobowiązania/tryb pracy/hobby/lifestyle/etc.
            potencjalnego partnera/ki to nie wchodzi w układ. Mojego partnera
            też nie musi zachwycać fakt, że np. nie możemy spontanicznie wyjść
            sobie do kina tylko pierwszeństwo ma logistyka dziecięca.
            Jesli panowie mieszkający z własnymi dziećmi nie mają czasu się nimi
            zająć to jest ich duży problem. I kobiet, które z nimi żyją.

            Tu problemu nie widzę: tatuś dziecka pracuje tak jak ja 8-16, nasz
            czas dojazdu do pracy jest zbliżony więc nie spędza np. dwóch godzin
            w korkach, o wszystkich delegacjach czy zajętych w pracy weekendach
            wie z dużym wyprzedzeniem. Zarabiam więcej niż były, uzgodnione
            alimenty nie były oszałamiające, bo doceniałam właśnie wkład w
            opiekę.
            • kicia031 Tris, ty nie rozumiesz 19.07.09, 22:03
              Akurat teraz jest to nowa pani, ale moglby byc nowy kot, hobby, albo
              wazne mecze. Niewazny jest powod - wazne, ze ojcu na kontakcie z
              dzieckiem nie zalezy. Jesli zalezy, to mozna znalezc spososb by
              sprawy pogodzic i wkomponowac spotkania z dzieckiem w kazdy uklad.
              Trzeba tylko chciec.

              Tacie twojego dziecka to wisi-oby zmadrzal.choc trudno miec wielkie
              nadzieje w tym wzgledzie.
              • moofka Re: Tris, ty nie rozumiesz 19.07.09, 22:06
                kicia031 napisała:

                > Akurat teraz jest to nowa pani, ale moglby byc nowy kot, hobby, albo
                > wazne mecze.

                a ja mysle, ze nie
                i nowy kot i mecze nie sa dla faceta wazniejsze od wlasnego dziecka
                nie wiem natomiast co im sie z lbem dzieje, kiedy im sie nowa dupa objawi
                nagle dziecko staje im sie wrog numer jeden na drodze do "nowej drogi zycia"


                Niewazny jest powod - wazne, ze ojcu na kontakcie z
                > dzieckiem nie zalezy. Jesli zalezy, to mozna znalezc spososb by
                > sprawy pogodzic i wkomponowac spotkania z dzieckiem w kazdy uklad.
                > Trzeba tylko chciec.
                >
                > Tacie twojego dziecka to wisi-oby zmadrzal.choc trudno miec wielkie
                > nadzieje w tym wzgledzie.
                >
                • bri Re: Tris, ty nie rozumiesz 19.07.09, 22:33
                  Obce dzieci oznaczają mnie zasobów i mniej czasu dla dzieci
                  własnych. Z tego względu następne żony na wszelkie sposoby
                  utrudniają panom kontakty z dziećmi z poprzednich związków. W grę
                  wchodzi też zazdrość wobec byłych partnerek, które się przecież przy
                  tej okazji spotyka. Ludzka rzecz można powiedzieć. Najbardziej
                  cierpią dzieci, które wpływu na decyzję o rozwodzie nie miały
                  żadnego uncertain
                  • e_r_i_n Re: Tris, ty nie rozumiesz 19.07.09, 22:34
                    bri napisała:

                    > Z tego względu następne żony na wszelkie sposoby utrudniają panom > kontakty z
                    dziećmi z poprzednich związków.

                    Tia, najpierw na siłę wyciągają z objęć ukochanej pierwszej żony, potem
                    łańcuchami do kaloryfera przykuwają, żeby przypadkiem się z dzieckiem nie spotkał.
                    Stereotypy są świetne.
                    • bri Re: Tris, ty nie rozumiesz 19.07.09, 22:37
                      Zapomniałam dodać - niektóre następne żony. Oczywiście wszystkich to
                      nie dotyczy.
                    • moofka Re: Tris, ty nie rozumiesz 19.07.09, 22:41
                      stereotypy tez skads sie biora
                      i na tym forum sa drugie zony, ktore potrafia zaakceptowac fakt, ze chlop dzieci
                      ma i tworzyc fajny uklad
                      szanuje je i podziwiam
                      ja wiem, ze zona mojego ojca zabraniala mu i nadal zabrania kontaktow ze mna -
                      jedyna corka
                      to smutny fakt, nie stereotyp
                      co zreszta w zaden sposob go nie tlumaczy
                  • moofka Re: Tris, ty nie rozumiesz 19.07.09, 22:37
                    to dosc logiczne tlumaczenie
                    tylko ja ciagle nie moge zrozumiec, skad tak latwo facetom przychodzi 'przestac
                    byc rodzicem'
                    trudno mi wyobrazic sobie sytuacje, ze mojego dziecka nie widze miesiacami,
                    latami bo mam nowe gacie
                    i one niespecjalnie lubia moje dzieci
                    a przeciez zasadniczo dzieci tak samo ojca sa jak i matki
                    naprawde na palcach jednej reki moge policzyc znanych mi facetow, ktorzy pomimo
                    rozwodow zostali dobrymi ojcami

                    • bri Re: Tris, ty nie rozumiesz 19.07.09, 22:43
                      Ja też nie mogę sobie tego wyobrazić. W niektórych przypadkach są
                      winne same matki, zazdrosne o uczucia dzieci, chcące dokuczyć byłym
                      mężom, są w stanie zrobić dużo, żeby uniemożliwić powstanie więzi
                      między ojcem a dzieckiem. Ale faktycznie musi to być chyba częściowo
                      kwestia innego podejścia do rodzicielstwa. Chociaż kobiety też
                      porzucają dzieci.
                      • moofka Re: Tris, ty nie rozumiesz 19.07.09, 22:46
                        raczej kazda matka chce zeby pomimo ich rozstania dziecko minimalnie to odczulo
                        i mialo oboje rodzicow
                        chociaz pewnie i takie sie zdarzaja
                        ja w historiach z zycia tak zwanych na ogol widze olewajacych tatusiow, nie
                        zabraniajace matki
                        • bri Re: Tris, ty nie rozumiesz 19.07.09, 22:48
                          Ja niestety też, znam jeden wyjątek. Chciałam po prostu objąć całość
                          zjawiska.

                          Znam natomiast kilku mężczyzn, którzy są znakomitymi ojcami dla nie
                          swoich dzieci.
                          • triss_merigold6 Re: Tris, ty nie rozumiesz 19.07.09, 23:04
                            Tia. Ja rozumiem sytuację zastępowania ojca ojczymem kiedy ten
                            pierwszy nie żyje albo od początku był bezkontaktowy. Natomiast nie
                            widzę żadnego powodu dla którego miałabym obsadzać w roli ojca
                            swojego obecnego partnera, bo ojcem on nie jest, zobowiązań nie ma,
                            kochać mojego dziecka nie musi, musi natomiast zachowywać się
                            przyzwoicie.
                            Całość zjawiska wygląda niefajnie. A forum "W stronę ojca" jest
                            niezbyt miarodajne.
                            • bri Re: Tris, ty nie rozumiesz 20.07.09, 01:37
                              Wcale Ci tego nie radzę. Ta uwaga była off-topic.

                              W kwestii ojca biologicznego niestety, decyzja już do Ciebie nie
                              należy. Zmusić go będziesz mogła najwyżej do płacenia alimentów. uncertain
                        • e_r_i_n Re: Tris, ty nie rozumiesz 19.07.09, 23:02
                          moofka napisała:

                          > raczej kazda matka chce zeby pomimo ich rozstania dziecko
                          > minimalnie to odczulo i mialo oboje rodzicow

                          No więc jak zwykle - nie wszystko jest takie proste i logiczne.
                          • moofka Re: Tris, ty nie rozumiesz 19.07.09, 23:10
                            ano nie jest niestety
                            bo najprosciej i najlogiczniej byloby sie rozstac jak ludzie
                            w zgodzie dogadywac sie we wszystkich kwestiach zwiazanych z dzieckiem
                            i nadal jego dobro miec glownie na wzgledzie
                            a jednak to ideal, ktory malo komu udaje sie osiagnac
                            do dzisiaj pamietam bardzo celne sforumolowanie kontrowersyjnej foremki mangoldy
                            "byla zona i byle dzieci" wink
                          • triss_merigold6 ?? 19.07.09, 23:11
                            Zapewne jestem betonem ale nie widzę nic nielogicznego w
                            oczekiwaniu, że ojciec dziecka nadal będzie przynajmniej w części
                            dzieckiem się zajmował i spędzał z nim czas. Zakładając, ze nie leży
                            właśnie w szpitalu ze skomplikowanym złamaniem obu nóg (chociaz i
                            wtedy może przynajmniej zadzwonić). To zobowiązanie ma IMO
                            pierwszeństwo przed wszystkimi innymi - pracą, rozrywką, nowym
                            partneram/ką etc.
                            • e_r_i_n Re: ?? 19.07.09, 23:13
                              Mój post odnosił się do konkretnej wypowiedzi Moofki w temacie 'matkom zawsze
                              zależy na kontakcie dziecka z ojcem'. I nie, nie zawsze.
                              Z Tobą się zgadzam w pełni.
                              • moofka Re: ?? 19.07.09, 23:15
                                nie pisalam zawsze
                                pisalam raczej kazda smile

                                tym bardziej, ze w tym konkretnym przypadku tatus na pewno nie olewa dlatego, ze
                                mu triss zabrania
                                bo jest wrecz odwrotnie
                                • triss_merigold6 Wiesz co 19.07.09, 23:24
                                  Wiesz co, ja o tej pani nie wiem nic i nie interesuje mnie
                                  pozyskiwanie informacji. Nie mam pojęcia czy dziecko ją
                                  zna/widziało, bo nie pytam. Nie chcę oceniać, bo nie mam pojęcia czy
                                  z jej strony w ogóle miały miejsce jakiekolwiek uwagi czy sugestie.
                                  Równie dobrze, może być fajna i generalnie wolałabym żeby była
                                  fajna, bo wtedy w bezpośrednim kontakcie nie zrobi mojemu dziecku
                                  nic niemiłego. Nie wiem, może to inicjatywa własna (znaczy
                                  zaniedbanie) byłego. Widzę natomiast zbieżność w czasie.
              • triss_merigold6 Re: Tris, ty nie rozumiesz 19.07.09, 22:15
                Pacz pani a dotąd jednak sprawiał wrażenie jakby mu jednak zależało
                na kontaktach z synem i na istotnym udziale w wychowaniu i opiece.
                Daję sobie na wstrzymanie licząc naiwnie, że jednak przemyśli
                kwestię i dziecko bardzo nie straci. Zgodziłam się na obniżenie i
                tak niepowalającej kwoty alimentów nie po to, żeby teraz facet fochy
                strzelał jak to szalenie jest obciążony. Ba, zaoferowałam
                dobrowolnie pokrycie części kosztów wyjazdu dziecka z ojcem na
                wakacje. Ostatnią rzeczą jaką można mi zarzucić to to, że w
                jakikolwiek sposób kontakty utrudniam czy ograniczam.
                • kicia031 Re: Tris, ty nie rozumiesz 20.07.09, 10:23
                  Zgodziłam się na obniżenie i
                  > tak niepowalającej kwoty alimentów
                  . Ba, zaoferowałam
                  > dobrowolnie pokrycie części kosztów wyjazdu dziecka z ojcem na
                  > wakacje.

                  No to jestes deta frajerka i jako taka jestes traktowana. Nie
                  spodziewalam sie tego po tobie Triss, przyznam szczerze.

                  Nie znam twojego exa, moze jest inny, ale wiekszosc mezczyzn nie
                  bedzie szanowac kobiety, ktora ustepuje.
                  Opowiem ci cos: kiedy rozstalam sie ze swoim exem, musialam niestety
                  isc do sadu, by uzyskac satysfakcjonujace alimenty. Uzyskalam
                  wiecej, niz suma, ktora wczesniej podczas naszych negocjacji ex
                  uznal za zbyt dla niego wysoka.

                  Od tej pory - minelo 15 lat - ex chodzi jak w zegarku, przynajmniej
                  w kwestiach finasowych.
            • moofka Re: ? 19.07.09, 22:03
              triss_merigold6 napisała:

              > Widziały gały co brały, ze tak prostacko powiem. Jak komuś bardzo
              > nie pasują zobowiązania/tryb pracy/hobby/lifestyle/etc.
              > potencjalnego partnera/ki to nie wchodzi w układ.

              no wszystko racja i wszystko logiczne
              a w praktyce ona wie i wchodzi
              a potem mąci
              ja mojego starego nie widywalam po kilka lat
              i o nim i o jego babie mam zdanie jak najgorsze
              bo to podla swolocz jest
              ale ostatecznie czy nie na jej wyszlo?
              odciela ojca od dziecka definitywnie
              sama swoja nowa rodzinke ma
              moze i stary probuje teraz raz na rok sobie przypomniec i w gosci jezdzi
              dziadzius od siedmiu bolesci
              a ja zawsze odchoruje te wizyte i marze zeby jak najszybciej pojechal bo to dla
              mnie obcy facet jest
              i kto ma problem, nie ona przeciez
              bo pewnie jest z siebie szalenie zadowolona

              a co wyegzekwujesz bycie dobrym tatusiem? no nie przeciez
              a jak bedziesz probowac to wyjdzie ze namolna baba jestes i mu nie dajesz nowego
              szczescia ukladac
              i potomkiem szczescie macisz - ze niby pretekstem



              Mojego partnera
              > też nie musi zachwycać fakt, że np. nie możemy spontanicznie wyjść
              > sobie do kina tylko pierwszeństwo ma logistyka dziecięca.
              > Jesli panowie mieszkający z własnymi dziećmi nie mają czasu się nimi
              > zająć to jest ich duży problem. I kobiet, które z nimi żyją.
              >
              > Tu problemu nie widzę: tatuś dziecka pracuje tak jak ja 8-16, nasz
              > czas dojazdu do pracy jest zbliżony więc nie spędza np. dwóch godzin
              > w korkach, o wszystkich delegacjach czy zajętych w pracy weekendach
              > wie z dużym wyprzedzeniem. Zarabiam więcej niż były, uzgodnione
              > alimenty nie były oszałamiające, bo doceniałam właśnie wkład w
              > opiekę.
    • aandzia43 Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 20:57
      Współczuję stresu. Miejmy nadzieję, że były doznał chwilowego
      zaczadzenia nową znajmością. Jak mu się trochę ciśnienie i hormony
      ustabilizują, to może zacznie myśleć o swoich zobowiązaniach i
      będzie się można z nim dogadać.
    • ola_motocyklistka Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 21:19
      Trzymam kciuki za to że będziesz umiała mądrze i rozsądnie wytłumaczyć
      dziecięciu dlaczego jest tak a nie inaczej. Jestem pewna, że swojej złości nie
      zrzucisz na dziecko, tzn, ono nie będzie wiedziało że się wqr...sz. Na swój
      przyszły szacunek do siebie eks pracuje sam.
      to z reguły sprawa trudna niestety.
      Jeśli czas widzenie ma JEMU pasować, to uprzedź go że musi się on pokrywać z
      czasem kiedy Tobie pasuje. Nie możesz być na zawołanie, i rzucać wszystko bo
      wielmożny pan właśnie wyskrobał chwilę czasu.
      On chce żyć normalnie? To tak samo jak Ty, proste. Nawet nie widzę tu cienia
      złośliwości, tylko takie jest życie. Trzeba się jakoś dopasować. pozdrsmile
      • mamaemmy Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 21:36
        ale dupek!
        Jednak więksozsc facetów to ....
        • verdana Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 21:56
          Z jednej strony niewatpliwe dupek.
          Z drugiej rozumiem, ze teraz bedzie dostosowywal tyb zycia do nowej
          damy, a nie do eks. I to ile i do ktorej pracuje nie ma nic do
          rzeczy.
          • triss_merigold6 Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 22:06
            Yyyy wiesz, mnie przeważnie zwisa czy przyjedzie we wtorek i
            czwartek czy w poniedziałek i środę... byleby regularnie i ustalając
            to z powiedzmy jednodniowym wyprzedzeniem. Jak ktoś nie pracuje w
            ratownictwie wysokogórskim czy innej służbie to IMO powinien
            wiedzieć co będzie robił następnego dnia. Jak syn będzie w wieku
            pozwalającym na samodzielne poruszanie się po mieście to kontakty z
            ojcem będzie układał bez mojego pośrednictwa, taką mam nadzieję.


            A kto ile pracuje ma znaczenie. I ile zarabia. Na przykład były
            znajomej z pracy pracuje po 10 godzin na dobę, zarabia bosko i nigdy
            nie bierze zwolnień na dziecko. Ona równiez nie, bo dostaje wysokie
            alimenty pozwalające na zatrudnianie dyspozycyjnej opiekunki.
            • verdana Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 22:38
              Totez pisałam, ze trzeba ustalic regularne dni - inaczej reszte
              życia spedzisz na negocjacjach. Nie oczekiwalabym natomiast tego, ze
              facet bedzie rownie dyspozycyjny co dawniej. Nie da się ukryć, ze
              nowa dama, a tym bardziej nowa rodzina sporo zmienia.
    • baszi Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 22:47
      nie mam doświadczenia a tych sprawach, ale może zapytaj exa co masz dziecku
      odpowiedzieć, jak zapyta dlaczego tatuś znowu nie przyszedł, jak sytuacja się
      nie poprawi podałabym go o wyższe alimenty, bo skoro nie angażuje się w opiekę i
      wychowanie to niech chociaż finansowo wywiąże się z roli tatusia, no cóż tak już
      jest, że dziecko ma się na utrzymaniu i trzeba wychować nawet jak żony już nie ma.
      a swoją drogą to przykre, że tak wielu facetów myśli dolną częścią ciała
      • triss_merigold6 Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 22:57
        Wolałabym nie mieszać dziecka bezpośrednio w ewentualny konflikt.
        Nie z altruizmu bynajmniej tylko, żeby oszczędzić dziecku stresów,
        dotąd się w miarę udawało. Wyższe alimenty? W sumie to mi wisi czy
        wyszarpię dwie stówy mniej czy więcej, bardziej mi zależało np. na
        dzieleniu się zwolnieniami lekarskimi albo na tym, że syn miał
        regularny kontakt z rodziną swojego ojca (z babcią, rodzeństwem
        ciotecznym etc).
        Układy osobiste byłego też mi zwisają, IMO stały związek dobrze robi
        na zdrowie psychiczne i fizyczne więc lepiej będzie funkcjonował
        mając kogoś. Zwisają - o ile nie będzie rzutować na dziecko, bo to
        mnie interesuje a nie to czy i z kim się spotyka.
        • baszi Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 23:38
          tu nie ma nic do rzeczy mieszanie dziecka w wasze sprawy, no bo jak dziecko
          zapyta dlaczego tatuś nie przyszedł to ile razy mu powiesz, że tatuś musiał
          zostać w pracy, że jest chory czy że nie może? po pierwsze okłamujesz a po
          drugie dziecko w końcu poczuje się odrzucone i ex powinien zdawać sobie z tego
          sprawę.
          piszesz, że zalezy ci na tym aby dziecko miło ojca i mi się wydaje, że zapytanie
          o to exa jest jak najbardziej na miejscu a jeśli on uzna to za obrazę to będzie
          świadczyło tylko o nim.
          oczywiście każdy ma prawo do swojego nowego zycia, ale skoro jest w nim dziecko
          to jednak należy to uwzględnić i wcale nie na ostatnim miejscu.
    • titta4 Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 23:05
      Mam identyczna sytuacje co Ty Triss....na dodatek w momencie kłóótni
      dowiedziałam się,że a. nie interesuja go dzieci, b. sama tego chciałam bo
      podjęłam decyzje o rozstaniu.No comments. a było tak dobrze....
      Problem jednak mam wiekszy bo nie mam next a pracę nieraz w róznych dziwnych
      godzinach...Ech...myśle,że najcelniejsza była uwaga, którą od eks też
      usłyszałam- nie u miem być ojcem jesli nie jesteśmy razem...
      Chyba nie da sie z tym nic zrobić- trezba sie pogodzić uncertain
      • triss_merigold6 Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 23:16
        Cholery można dostać. Cóż, ja też podjęłam decyzję o rozstaniu ale
        dzieckiem raczej nie grałam, przynajmniej tak mi się wydaje. Nic,
        teraz do pozwu trzeba dołączyć plan wychowawczy z podziałem
        obowiązków obojga rodziców więc zakładam, że jeszcze wiele rzeczy da
        się ustalic.
        • chalsia Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 23:41
          > dzieckiem raczej nie grałam, przynajmniej tak mi się wydaje. Nic,
          > teraz do pozwu trzeba dołączyć plan wychowawczy z podziałem
          > obowiązków obojga rodziców więc zakładam, że jeszcze wiele rzeczy da
          > się ustalic.

          plan wychowawczy i kwestie kontaktów - dotyczy pozwów o rozwód złożonych po 13
          czerwca 2009
          • triss_merigold6 Re: Dobrze żarło i zdechło 19.07.09, 23:54
            No owszem. Ale ja nie składałam pozwu i raczej bym wiedziała gdyby
            eks złożył. Moze złożył i przyjdzie awizo? Nie jestem fanką
            polskiego sądownictwa i zwyczajnie dotąd mi się nie chciało ale
            teraz ma zamiar to pchnąć w końcu.
    • fajka7 Re: Dobrze żarło i zdechło 20.07.09, 02:28
      "Moje zdanie jest takie, że pani widziała co
      > bierzei powinna przyjąć na klatę fakt istnienia rodzicielskich
      > zobowiązań a pan powinien je wypełniać niezależnie od układów w
      > życiu osobistym.
      > Ale to qrde było do przewidzenia, niestety."

      Chyba dysonans poznawczy przezywasz. Pan powinien, a pani powinna,
      to myslenie zyczeniowe.
      Szkoda malego, bo wyglada jakby tata tracac zainteresowanie
      jednoczesnie przestawal kochac. Mysle, ze warto pomyslec jak dziecku
      pomoc to sobie poukladac, zeby sie gorszy nie poczul.
      Jesli eks zalozy nowa rodzine i pojawia sie dzieci, nie ma opcji,
      zeby Wasz syn za to nie zaplacil w tym czy innym wymiarze.
      W normalnych rodzinach tez dzieci placa za rodzenstwo, ale na
      szczescie jeszcze wiecej zyskuja.
      Fajnie, jesli jakis consensus osiagniecie i sie eks opamieta, ale
      sama widzisz, ze tendencje ma i roznie sie to moze skonczyc.
      Nie da sie uniknac sytuacji, zeby rozstanie rodzicow nie odbylo sie
      kosztem dziecka. Tak po prostu jest.
      • szyszunia11 Re: Dobrze żarło i zdechło 20.07.09, 16:37
        fajka7 napisała:


        > Nie da sie uniknac sytuacji, zeby rozstanie rodzicow nie odbylo sie
        > kosztem dziecka. Tak po prostu jest.

        zgadzam się w 100%, to trzeba po prostu wkalkulować, niestety.
        poza tym myślę, że jeśli jestes związana z kimś innym, kto gotowy jest przejąć funkcję ojca wobec tego dziecka, to na tym się nalezy skupić i to może dac dziecku prawdziwe poczucie bezpieczenstwa, a nie przygodne czy nie daj Boże wymuszone kontakty z ojcem biologicznym.
        • bri Re: Dobrze żarło i zdechło 20.07.09, 19:17
          Ej, no bez przesady. Jak na razie ojciec dziecka opuścił jeden
          łykend i przełożył parę spotkań. Nie spisujmy go tak od razu na
          straty. Co parę lata ma się dziecko przestawiać na nowego tatusia?
          Zdaje się Triss miewa duże wymagania wobec partnerów i rozstaje się
          z nimi dość szybko, jeśli ich nie spełniają.
          • triss_merigold6 Re: Dobrze żarło i zdechło 20.07.09, 19:26
            Miewam. Czy duże to kwestia dyskusyjna.
            Absolutnie ojca nie skreślam, od zirytowania do jakichkolwiek
            tekstów bezposrednio czy działań daleka droga. Niemniej przekładanie
            spotkań mnie wkurza, bo to brak szacunku dla dziecka jak również i
            dla mojego czasu.
            Pomysł, żeby skoncentrować się na wypełnianiu ojcowskiej roli przez
            aktualnego uważam za idiotyczny, niewychowawczy i w ogóle nie fair.
            Może mi pomóc w codziennych okołodziecięcych obowiązkach, spędzać
            wspólnie czas etc. ale ojcem nie jest.
            • szyszunia11 Re: Dobrze żarło i zdechło 21.07.09, 00:53
              wiesz, to zalezy od sytuacji. nie widze nic złego w wypełnianiu ojcowskiej roli przez osobe, która nie jest biologicznym ojcem w okreslonych sytuacjach. widocznie - jak sama uznałas, Wasza sytuacja tego nie wymaga. ok, ale nie unos sie tak, przeciez nie musisz wykorzystywac tych idiotycznych rad które sie na forum pojawiajawink
    • miminko Re: Dobrze żarło i zdechło 20.07.09, 11:07
      jestem/bylam w podobnej sytuacji. na szczescie ex juz sie rozstal z zaborcza
      next i teraz jest sam. mam nadzieje, ze nauczony doswiadczeniem na kolejna
      partnerke wybierze kogos bardziej tolerancyjnego smile
      ale ja nie o tym.

      mowisz ze dziecko ma juz 4,5 roku - ja bym jednak zrzucila obowiazek
      wytlumaczenia sie przed dzieckiem dlaczego go zaniedbuje na ojca. czyli - ojciec
      nie przychodzi na umowione spotkanie, dziecko jest zawiedzione (tak sadze, bo
      moze i nie?), pytasz czy chce zadzwonic do taty, jesli chce wybierasz numer i
      mowisz ojcu ze syn chcialby z nim porozmawiac. w ten sposob dziecko nie ma
      poczucia, ze jak ojciec nie przyszedl to 'zniknal'. bo jest i moze wyjasnic
      dziecku dlaczego nie przyszedl. a ty nie musisz swiecic oczami za
      pozal-sie-boze-tatusia.

      ja tak zrobilam raz. ojciec musial tlumaczyc sie przed rozzalonym dzieckiem
      telefonicznie z zawalonego spotkania. od tej pory NIGDY mu sie nie zdarzylo nie
      przyjsc w ostatniej chwili. a jesli cos musi odwolac to robi to z wiekszym
      wyprzedzeniem i mnie bardzo przeprasza za niedogodnosci.
    • demonii.larua Re: Dobrze żarło i zdechło 20.07.09, 16:56
      Pani może i widziała, a Panu może to odpowiada.
      Wiecznie to nic nie trwa, niestety. Z tym, że skoro to Ty jakby ponosisz większy
      trud zajmując się dzieckiem na co dzień, to kwestia "będzie przyjeżdżał kiedy
      JEMU będzie pasować" jest moim zdaniem mocno sporna smile No cóż, tak to już jest
      że czasem trzeba dokonywać zmian, niekoniecznie przyjemnych i niekoniecznie
      takich jak by się chciało.
      Polecam uregulować sprawy formalnie i mieć dzięki temu nieco więcej spokoju w
      życiu.
    • inguszetia_2006 Re: Dobrze żarło i zdechło 20.07.09, 18:20
      Witam,
      Wszystko się ułoży. Tylko na innych zasadach niż dotychczas.
      Przyzwyczaiłaś się do pewnego schematu i teraz trzeba będzie się
      przeorganizować. I oto właśnie chodzi,że nie chce ci się
      przeorganizowywać, bo ci było dobrze. Rozumiem twoją niechęć do
      zmian, ale zmiany nastąpią i może lepiej popłynąć z prądem?
      Zobaczyć, co życie przyniesie? Nic na siłę. Rozwiązania siłowe w
      takich kwestiach odbiją się na dziecku, bo rodzice zaczną warczeć na
      siebie. Z tego co czytam, twój były jest dobrym ojcem, więc nowa
      kobitka nie zmieni go w potwora, raczej sama polegnie.
      Pozdr.
      Inguszetia
    • protozoa Re: Dobrze żarło i zdechło 20.07.09, 19:02
      Pracuję z facetami. Kilku z nich jest po rozwodzie. Fajni, sympatyczni,
      kochający dzieci. Ich czas poświęcany potomstwu radykalnie sie zmniejsza gdy na
      horyzoncie pojawia się nowa miłość. I powiem więcej , choc to niepopularne,
      panowie mają znacznie więcej czasu dla dzieci aktualnej partnerki niż własnych.
      Nie mnie oceniać dlaczego tak jest. Przytaczam fakty.
      Moi koledzy skłonni są odwołać obiecywane dziecku od tygodni kino bo trzeba
      parnerkę np. odwieść do fryzjera. I tłumaczą sie w ostatniej chwili np.
      przedłużającą sie operacją, koniecznościa nagłego zastępstwa itd.
      • kawka74 Re: Dobrze żarło i zdechło 20.07.09, 19:20
        powiem więcej , choc to niepopularne,
        > panowie mają znacznie więcej czasu dla dzieci aktualnej partnerki niż własnych.
        > Nie mnie oceniać dlaczego tak jest.

        A ja chętnie ocenię, tyle że wszystkie słowa, których chciałabym użyć, nie przejdą przez sito cenzury. Zwyczajna podłość i tyle.

        Mój ojciec też taki był, pchał wszystko w (dorosłą) córkę swojej drugiej żony, jednocześnie usiłując obniżyć kwotę moich alimentów. Tyle mojej satysfakcji, że całe to lizanie butów drugiej żonie i jej córce psu na budę się zdało, bo i tak go wywaliły na zbity pysk.
      • bozenka12 Re: Dobrze żarło i zdechło 20.07.09, 19:21
        tez znam kilku facetow po rozwodzie. I nigdy zaden z nich nie
        odwolal spotkania z dzieckiem, bo jakas tam fryzjerka miala uczesac
        ich druga zone. To jakis absurd. Ale fakt, zmienia sie sytuacja w
        momencie poznania nowej osoby. Bo kiedys facet dzielil czas pomiedzy
        praca a dzieckiem, a teraz dzieli czas pomiedzy praca, dzieckiem,
        nowa dziewczyna...w przyszlosci moga dojsc kolejne dzieci. Tak juz
        jest. Dlatego chyba wazne jest aby ustalac jednak dni, kiedy kto
        zajmie sie potomstwem. Bo na spontany w zabieganym zyciu nie mozna
        liczyc.
        A co do nowego partnera triss, to nie zgodze sie, ze on nie ma
        zadnych obowiazkow wzgledem jej dziecka. Powiedzenie widzialy galy
        co braly, dziala w obie strony. Jesli facet bierze kobiete z
        dzieckiem, to tez bierze to dziecko. Nie moze uzywac se z mamusia i
        jednoczesnie umywac raczki od dziecka. Szczegolnie jesli zwiazek
        staje sie bardziej powazny...
        • triss_merigold6 Re: Dobrze żarło i zdechło 20.07.09, 19:40
          Właśnie spontan mnie nie interesuje. Zwłaszcza spontan.
          Co do nowego partnera - on może ale nie musi. Będzie musiał dzielić
          obowiązki logistyki domowej i budżet, to jasne. Ale nie musi
          utrzymywać mojego dziecka ani zastępować tatusia, tutaj od pocżątku
          bardzo klarownie określałam sytuację.
          • bozenka12 Re: Dobrze żarło i zdechło 20.07.09, 19:52
            ja bym sie tak tanio nie oddala. bierzesz mnie, bierzesz moj bagaz.
            Jesli facet mieszka ze mna, mieszka z moimi dziecmi, naturalnie ma
            obowiazki z tego wynikajace. I wcale nie chodzi mi tu o bycie nowym
            tatusiem. Ale dzieci sa czescia mojego zycia. Chcesz dzielic swoje
            zycie ze mna...dzielisz i te przyjemne strony i te nieco bardziej
            klopotliwe.
      • aandzia43 Re: Dobrze żarło i zdechło 20.07.09, 22:30
        protozoa napisała:

        > Pracuję z facetami. Kilku z nich jest po rozwodzie. Fajni,
        sympatyczni,
        > kochający dzieci. Ich czas poświęcany potomstwu radykalnie sie
        zmniejsza gdy na
        > horyzoncie pojawia się nowa miłość. I powiem więcej , choc to
        niepopularne,
        > panowie mają znacznie więcej czasu dla dzieci aktualnej partnerki
        niż własnych.
        > Nie mnie oceniać dlaczego tak jest. Przytaczam fakty.
        > Moi koledzy skłonni są odwołać obiecywane dziecku od tygodni kino
        bo trzeba
        > parnerkę np. odwieść do fryzjera. I tłumaczą sie w ostatniej
        chwili np.
        > przedłużającą sie operacją, koniecznościa nagłego zastępstwa

        Fajne, sympatyczne, kochające dzieci i zwierzątka miętkie ch...ki bez
        kręgosłup i jaj, uczepione kurczowo spódnicy nowej mamusi. Wytną
        mnie?
        • triss_merigold6 Re: Dobrze żarło i zdechło 20.07.09, 22:41
          Ja się zastanawiam czy aby nie mają dysonansu poznawczego. I jak go
          redukują.
          BTW z większości wypowiedzi wynika, że mężczyzna nie żyjący z matką
          swojego dziecka w zasadzie najczęściej sam sprowadza się do roli
          bankomatu i dawcy nazwiska. Bardzo budujące. Bardzo.
          • chalsia Re: Dobrze żarło i zdechło 21.07.09, 00:39
            > BTW z większości wypowiedzi wynika, że mężczyzna nie żyjący z
            matką
            > swojego dziecka w zasadzie najczęściej sam sprowadza się do roli
            > bankomatu i dawcy nazwiska.

            no niestety tak jest baaaardzo często.
            Jak równiez w większości przypadków sprawdza się stare powiedzenie,
            że facet kocha swoje dziecko swojej aktualnej kobiety.
    • myelegans Re: Dobrze żarło i zdechło 20.07.09, 20:27
      Ojciec bedzie mial z synem kontakt tylko taki na jaki sobie zasluzy,
      to moze mu sie kiedys czkawka odbic. To samo dotyczy wszelkich
      kontaktow, z dziadkami, i reszta rodziny. Zawsze mamy najlepsze
      przewidywania z perspektywy, nigdy przed. On tak moze zyje w blogiej
      nieswiadomosci dnia dzisiejszego i nie poustawial sobie jeszcze
      priorytetow, moze byc bardzo niepewny tego zwiazku. Faceci wbrew
      pozorom w wiele trudniej znosza sytuacje bycia singlem z odzysku, i
      o wiele szybciej wchodza w zwiazki niz kobiety w analogicznej
      sytuacji. Nawet jezeli te zwiazki sa bardzo nieidealne.

      Ojciec nie musi byc modelem dziecka, moze to byc Twoj partner,
      jezeli chce w jego zycie wejsc.
      Widze naokolo rozne przypadki, ojcow, ktorzy walcza o czestsze
      widzenie dzieci, ojcow ktorzy stoja z boku i przygladaja sie zyciu
      pasierbow, a wlasne dziecko holubia, albo jak moj tesc, dla ktorego
      dzieci byly zawsze wazniejsze niz kobiety jego zycia. Ozenil sie
      dopiero jak chlopcy byli na studiach, chociaz z pania byl przez 10
      lat i pani okazywala oznaki zniecierpliwienia, nawet odeszla ze 3
      razy, ale wrocila. zawsze wakacje byly najpierw z dziecmi, pozniej
      resztki z pania, tak samo co drugi weekend z dziecmi, wizyty w
      tygodniu, swieta i wszystko jak ustalil sad i jeszcze wiecej.
      Skutek, maz ma lepszy kontakt z ojcem niz z matka, osobowosciowo
      bardzo sa podobni, zeznal, ze nigdy braku ojca nie odczul, bo on
      zawsze w jego zyciu byl, bo taki mial priorytet.
      A pani co? Przetrwala, bo jej na czlowieku zalezalo, i sa teraz
      szczesliwym malzenstwem, z czasem zaprzyjaznila sie z tesciowa i
      teraz patologicznie spedzamy swieta i nasze pobyty w ich miescie
      razem, tj. dzieci, wnuki, tesciowa, tesc z zona, pod ktoryms z
      dachow.
      Obawiam sie, ze niewiele mozesz zrobic, zeby wplynac na ojca, raz
      rozluzniony kontakt rozluznia sie jeszcze bardziej, jak mu uderzy
      nowa milosc do glowy. Masz ochraniac dziecko i byc jego adwokatem w
      kontaktach z ojcem, masz bylego stawiac pod murem i go informowac
      jak zawali.
      powodzenia
      • guderianka Re: Dobrze żarło i zdechło 20.07.09, 20:30
        Zawsze chwaliłaś swego exa jeśli chodziło o relacje dziecko-tata.
        Myslę, że może on dostał chwilowego małpiego rozumu, bo nie wierzę
        że przestało zależeć mu na dziecku. Miał lata na wypracowanie
        wzajemnej więzi i uczuć i nie wierzę, że nagle wszystko miałby
        trafić szlag.
        Z tego co pisywałaś jest facetem rozsądnym i podatnym na
        konstruktywne sugestie. Może zastosuj brzytwe Okhama i po prostu z
        nim pogadaj, opowiedz o swoich obawach, o tym że jego zauroczenie
        rzutuje na jakość kontaktów z dzieckiem i uczucia syna
    • umasumak popełniasz błąd 20.07.09, 21:02
      Chodzi dokładnie o Twoje liberalne podejście do tego, w jakim stopniu aktualny
      ma się angażować w kwestie wychowania Twojego syna. Pamiętaj, że eks nigdy już
      nie zaangażuje się tak, żeby zaspokoić całkowicie dziecku potrzebę kontaktu z
      ojcem. Jest to nawet technicznie niewykonalne, a na dodatek jak sama piszesz,
      eks już pokazał, że te kontakty nie są dla niego sprawą priorytetową.
      Jeszcze jedna sprawa - Twój facet, zwolniony z odpowiedzialności za dziecko i z
      możliwości wspólnego wychowywania dziecka, prędzej czy później poczuje się
      zepchnięty na bocznicę, co z kolei źle wpłynie na wasze relacje.
      Uwierz doświadczonej kobiecie tongue_out
      • pesteczka5 Re: popełniasz błąd 21.07.09, 00:27
        Mam alergię na zbyt daleko posuniętą poprawność i pseudopoprawne
        psychologicznie przekombinowania. A takim jest zwalnianie nowego partnera z
        obowiązku różnych rzeczy względem swojego dziecka. Będzie spędzał czas,
        dzielił dni, towarzyszył temu dziecku na co dzień, ale obowiązków żadnych
        względem niego nie ma? Bzdura, to jest fałszywe z założenia. A czymże się
        żywi więź, jeśli nie czasem, wspólnym życiem pod jednym dachem, przy jednym
        stole, w jednym domu? Ojciec ojcem, jeśli zasłuży i zapracuje, to ojcem
        obecnym i ważnym będzie, ale biedne te dzieci żyjące obok "partnera mamy"
        zwolnionego niemal urzędowo z obowiązków wobec nich.
        Nie wyobrażam sobie, aby nowy układ nie zakładał więzi także z dzieckiem.
        Bardzo to wszystko trudne.
        • gacusia1 Re: popełniasz błąd 21.07.09, 00:50
          Tak,bardzo to wszystko trudne i tym trudniejsze,ze nawet jesli
          partner mamy zaangazowany jest w pomoc i wychowanie,to ni jak nie da
          sie go na sile zaangazowac emocjonalnie i uczuciowo,a to niestety
          bardzo czesta bariera w relacjach "rodzinnych".
        • szyszunia11 Re: popełniasz błąd 21.07.09, 00:59
          pesteczka5 napisała:

          > Mam alergię na zbyt daleko posuniętą poprawność i pseudopoprawne
          > psychologicznie przekombinowania.

          o,o - ja też tu cos takiego zauważyłam...

        • umasumak Generalnie 21.07.09, 16:07
          Triss, wydaje mi się, że dla własnego poczucia bycia niezależną w kwestii
          dzieckowej od aktualnego, poświęcasz coś bardzo ważnego, mianowicie poczucie
          więzi między aktualnym a synkiem. Wiem z doświadczeń w mojej własnej rodzinie,
          że taka więź jest nie do przecenienia, zwłaszcza gdy pojawia się dziecko wspólne
          z aktualnym (i oby tym ostatnim smile.
          Gratuluje sobie, że przy wyborze mojego aktualnego, tak wiele uwagi
          przywiązywałam do tego, jak traktuje moją córkę z pierwszego małżeństwa i cieszę
          się, że on, mimo pojawienia się na świecie młodszej, ani razu nie dał starszej
          odczuć, że biologicznie nie jest jego córką.
    • na_pustyni Re: Dobrze żarło i zdechło 21.07.09, 16:13
      Też się z tym liczę. Tatuś się wywiązuje, ale nie mam złudzeń, że do
      momentu, w którym zwiąże się z jakąś babką... Rozmawiałaś z nim, że
      to wszystko odbywa się kosztem dziecka?
    • gosika78 Re: Dobrze żarło i zdechło 21.07.09, 20:18
      Z byłego pana jest niestety straszna menda sad
      To, że nie jest już Twoim mężem nie znaczy że przestał być ojcem dziecka. Są
      tacy, co to rozumieją (znam osobiście), są tacy, co niestety nie. Szkoda, że z
      krzywdą dla dziecka. Szarpanie się z panem jest niepotrzebne, może sam zakuma,
      jeśli nie, to jego strata.
    • czarnebzy83 Re: Dobrze żarło i zdechło 26.07.09, 19:10
      Co prawda jest to mój pierwszy wątek przeczytany na tym forum i może zbyt szybko wyrabiam sobie opinie, ale ciężko czytać mi więcej skarg na złych facetów, którzy zostawiają rodziny (lub są przez Was rzucani, ale pewnie z ich powodu) i w momencie pojawienia się nowej kobiety zrywają/ograniczają kontakt z dzieckiem i nie płacą alimentów lub wręcz odwrotnie nimi się "wykupują" od kontaktów itp. Mój partner ma dziecko z poprzedniego związku. To dziewczyna go zdradzała i zostawiła kiedy byli już narzeczeństwem, ona w ciąży. Po porodzie długo ograniczała mu kontakt, nie pozwoliła na to by dziecko miało jego nazwisko, zażądała takich alimentów, że ja do niedawna utrzymywałam się za podobną kwotę w dużym mieście. Teraz, po kilku latach jest trochę lepiej, ale ciągle ma go na każde zawołanie, jakakolwiek próba nie zgodzenia się z nią kończy się stwierdzeniem "w takim razie spotkamy się w sądzie, postaram się wszelkimi sposobami, żebyś spotykał się z dzieckiem jak najrzadziej". Dzieckiem ma fantastyczny kontakt, spędza z nim więcej czasu niż z matką i niby nie powinien się bać sądu, ale powszechnie wiadomo, że sąd w takich wypadkach stoi po stronie matki, poza tym jest to stres również dla dziecka. Od kiedy pojawiłam się w jego życiu w żaden sposób jego kontakty z dzieckiem nie uległy zmianie. I podobnych przypadków jest zapewne wiele, więc nie nadymajcie się tak, że jesteście takie dobre, a Wasi exi i ich nowe partnerki niszczą życie Waszym dzieciom! pozdrawiam i życzę dobrych relacji z byłymi
      • marsjanka1999 Re: Dobrze żarło i zdechło 26.07.09, 19:59
        urzekła mnie twoja historia tongue_out

        i jak się ma do tego sytuacja autorki wątku?
        • nutka07 Re: Dobrze żarło i zdechło 26.07.09, 20:25
          Forumowa dziewica albo samobojczyni wink
          • moofka Re: Dobrze żarło i zdechło 26.07.09, 20:29
            natentychmiast odmienia mi sie opinia o gownianych tatusiach z dupy wyjetych
            o czysta sześdziesiont normalnie
            • czarnebzy83 Re: Dobrze żarło i zdechło 26.07.09, 23:25
              może chodziło Ci o 180??
              • moofka Re: Dobrze żarło i zdechło 27.07.09, 06:13
                dobrez wiem, o co mi chodzilo tongue_out
              • nutka07 Re: Dobrze żarło i zdechło 27.07.09, 16:55
                Ja obstawiam 360, aha i pisze sie wspolczuje Twoim dziecią... doczytaj tongue_out
          • triss_merigold6 Obstawiam dziewictwo forumowe 26.07.09, 20:39
            Obstawiam dziewictwo forumowe.
            Biorąc pod uwagę, że sama mam faceta to zazdrość o neksię wydaje mi
            się kuriozalna. Interesuje mnie regularny i pozytywny kontakt ojca z
            synem + partycypacja w części obowiązków, w tym finansowa. Kto i
            gdzie za odpowiednią kwotę mógł się utrzymać nie interesuje mnie
            kompletnie, bo ludzie w ziemiankach mieszkali spożywając lebiodę i
            też przetrwali (no, część przynajmniej).
            Dobrze, że chociaż eks z godnie z umową zabiera potomka na 2
            tygodnie wakacji, pokój dziecku zdążę zrobić w wersji full wypas.
            • czarnebzy83 Re: Obstawiam dziewictwo forumowe 26.07.09, 23:35
              "Ale to qrde było do przewidzenia, niestety. "

              Skoro masz dziecko z nieodpowiedzialnym facetem i sam mówisz, że takie
              zachowanie było do przewidzenia to po co się teraz skarżysz na forum? sama do
              tego dopuściłaś. Skoro większość z Was uważa że facecie są tacy źli i możecie
              przewidzieć ich zachowanie to czemu doprowadzacie do pojawiania się dziecka?
              Skoro ucieczka facetów od kontaktów z dzieckiem to norma wg Was, to same
              krzywdzicie swoje dzieci dopuszczając do tego.
              w poprzednim poście chciałam tylko powiedzieć, że to nie zawsze faceci są tymi
              złymi i uogólnienia stosowane przez spora część osób wypowiadających się tu są
              nie sporym nadużyciem

              • moofka Re: Obstawiam dziewictwo forumowe 27.07.09, 06:19
                czarnebzy83 napisała:

                > "Ale to qrde było do przewidzenia, niestety. "
                >
                > Skoro masz dziecko z nieodpowiedzialnym facetem i sam mówisz, że takie
                > zachowanie było do przewidzenia to po co się teraz skarżysz na forum? sama do
                > tego dopuściłaś. Skoro większość z Was uważa że facecie są tacy źli i możecie
                > przewidzieć ich zachowanie to czemu doprowadzacie do pojawiania się dziecka?
                > Skoro ucieczka facetów od kontaktów z dzieckiem to norma wg Was, to same
                > krzywdzicie swoje dzieci dopuszczając do tego.


                no tak, prawda stara jak swiat
                winna jest kobieta
                baba sama sobie winna, bo zlego tatusia potomstwu wybiera
                i rozwod tez jej wina
                bo przeciez 'widzialy galy jak braly'
                zamiast siedziec cicho i praca gacie, to jej sie smie nie podobac
                cokolwiek badz
                i sama doprowadza do rozpadu ;swietej; komorki
                dzieci tez cos winne, moze niegrzeczne sa, albo roszczeniowe, bo smia do ojca
                dzwonic, nie daj boze moze czego chca?
                no cos winne, ze sa w kazdym razie


                > w poprzednim poście chciałam tylko powiedzieć, że to nie zawsze faceci są tymi
                > złymi i uogólnienia stosowane przez spora część osób wypowiadających się tu są
                > nie sporym nadużyciem
                >
                • czarnebzy83 Re: Obstawiam dziewictwo forumowe 27.07.09, 10:27
                  Skoro autorka (i nie tylko), wie że z góry można założyć że facet odejdzie i nie
                  będzie się kontaktował z dzieckiem, to czyja to wina? jak wiem że nie jest
                  dobrym pomysłem wejść pod jadący samochód to tego nie robię, a jak robię to mogę
                  mieć pretensje tylko do siebie i nie płaczę na forum jaka to jestem super a
                  faceci tacy źli
                  • moofka Re: Obstawiam dziewictwo forumowe 27.07.09, 10:30
                    czarnebzy83 napisała:

                    > Skoro autorka (i nie tylko), wie że z góry można założyć że facet odejdzie i ni
                    > e
                    > będzie się kontaktował z dzieckiem, to czyja to wina? jak wiem że nie jest
                    > dobrym pomysłem wejść pod jadący samochód to tego nie robię, a jak robię to mog
                    > ę
                    > mieć pretensje tylko do siebie i nie płaczę na forum jaka to jestem super a
                    > faceci tacy źli

                    nie, no oczywiscie ze tak
                    to kobiety to sa zle
                    zle i glupie
                    i jesli facet olewa wlasne dzieci
                    to z cala pewnoscia nie jest to ich wina,
                    a wina ich matki
                    to twoja madrosc odkrywcza?
                    • czarnebzy83 Re: Obstawiam dziewictwo forumowe 27.07.09, 10:38
                      "Ale to qrde było do przewidzenia, niestety."

                      To są słowa autorki wątku, nie moje. wydaje mi się dość logiczne, że jeśli wiem
                      że coś będzie źle, a mimo wszystko do tego dążę, to nie mam prawa potem
                      narzekać, że to czyjaś wina.

                      nigdzie nie powiedziałam, że kobiety są złe a faceci super. powiedziałam że nie
                      wszystkie kobiety są super i nie wszyscy facecie są źli.
                      • moofka Re: Obstawiam dziewictwo forumowe 27.07.09, 10:56
                        nie, no ja jednak widze ze uparcie to ja winisz
                        i kazda inna, ktorej byly maz okaze sie swinia, nie ojcem
                        a jak pokazuje dlugi watek
                        to nie jest rzadkosc
                        tylko raczej smutna norma
                        • czarnebzy83 Re: Obstawiam dziewictwo forumowe 27.07.09, 11:18
                          nie wiem czy "wina" to najodpowiedniejsze słowo, ale, powtórzę się, jeśli znam
                          konsekwencje tego co zamierzam zrobić i mimo to nie rezygnuję, to nie mogę
                          narzekać, że zły facet mnie zmusił.

                          Absolutnie nie neguje, że sytuacje kiedy facet nagle okazuje się świnią są
                          częste, ale NIE JEST TO NORMA. no i są też sytuacje odwrotne. a kobieta ma tą
                          przewagę, że niemal niezależnie od wszystkiego, stoi za nią sąd i chyba
                          większość (jak widać po tym forum) kobiet
                          • moofka Re: Obstawiam dziewictwo forumowe 27.07.09, 11:35
                            czyli co, uwazasz, ze mozna wyrokowac, ktory jak sie zachowa w tej nietypowej
                            dosc sytuacji? biorac slub z facetem i zachodzac w ciaze wiesz jak sie zachowa
                            wzgledem dziecka, kiedy przestaniecie byc razem? kiedy pozna kogos?
                            ja bym sie nie odwazyla
                            a ty skad te wiedze bierzesz?

                            > Absolutnie nie neguje, że sytuacje kiedy facet nagle okazuje się świnią są
                            > częste, ale NIE JEST TO NORMA. no i są też sytuacje odwrotne. a kobieta ma tą
                            > przewagę, że niemal niezależnie od wszystkiego, stoi za nią sąd i chyba
                            > większość (jak widać po tym forum) kobiet

                            nie no, zawsze znajda sie takie, ktore powiedza ze sama sobie winna
                            sa zle matki i dobrzy ojcowie
                            sa dobre macochy i brzydkie dzieci
                            tylko jak to sie ma do konkretnego przypadku
                            • czarnebzy83 Re: Obstawiam dziewictwo forumowe 27.07.09, 11:49
                              moofka napisała:

                              > czyli co, uwazasz, ze mozna wyrokowac, ktory jak sie zachowa w tej nietypowej
                              > dosc sytuacji? biorac slub z facetem i zachodzac w ciaze wiesz jak sie zachowa
                              > wzgledem dziecka, kiedy przestaniecie byc razem? kiedy pozna kogos?
                              > ja bym sie nie odwazyla
                              > a ty skad te wiedze bierzesz?

                              przecież to Ty napisałaś, że normą jest, że facet w takiej sytuacji okazuje się
                              świnią. to autorka wątku napisała, że sytuacja była do przewidzenia. ja nie
                              potrafię wyrokować i nie uogólniam, że "każdy" i właśnie o to mi chodzi

                              > tylko jak to sie ma do konkretnego przypadku
                              do autorki - przewidywałaś? to nie narzekaj
                              do większości reszty - NIE KAŻDY facet okazuje się świnią i nie każda nowa
                              partnerka ogranicza kontakt z dziećmi z byłą
                              • moofka Re: Obstawiam dziewictwo forumowe 27.07.09, 11:52
                                bez sensu ta rozmowa
                                w ogole nie rozumiem, co chcialas przekazac zabierajac glos w tej dyskusji
                                oprocz madrosci, ze sama tris sobie klopot zgotowala bo ma dziecko z tym facetem wink
                                • czarnebzy83 Re: Obstawiam dziewictwo forumowe 27.07.09, 11:57
                                  Wystarczy, żebyś przeczytała co napisałam wyżej i będziesz wiedziała co chciałam
                                  przekazać

                                  > tylko jak to sie ma do konkretnego przypadku
                                  do autorki - przewidywałaś? to nie narzekaj
                                  do większości reszty - NIE KAŻDY facet okazuje się świnią i nie każda nowa
                                  partnerka ogranicza kontakt z dziećmi z byłą

                                  Mniej jadu życzę
                                  • moofka Re: Obstawiam dziewictwo forumowe 27.07.09, 12:02
                                    czytalam i dlatego wlasnie poprosze o dodatkowe wyjasnienie
                                    a zareczam ci, ze nie miewam problemow z tekstami rowniez nieco trudniejszymi tongue_out

                                    > do większości reszty - NIE KAŻDY facet okazuje się świnią i nie każda nowa
                                    > partnerka ogranicza kontakt z dziećmi z byłą

                                    dziekuje za przywrocenie wiary w ludzi

                                    zaprawde mialam taka nadzieje, ze nie kazdy
                                    i 'wiekszosc reszty' zapewne takoż
                                    natomiast znane nam przypadki tak wlasnie wygladaja
                                    moze klamiemy?
                                    albo mamy swiaty rownolegle?

                                    >
                                    > Mniej jadu życzę

                                    i jeszcze wspolczuj moim dziecią tongue_out
                                    • czarnebzy83 Re: Obstawiam dziewictwo forumowe 27.07.09, 12:07
                                      > natomiast znane nam przypadki tak wlasnie wygladaja

                                      co nie znaczy, że na podstawie tych przypadków można wysnuwać uogólnienia o innych
                                      >
                                      > >
                                      > > Mniej jadu życzę
                                      >
                                      > i jeszcze wspolczuj moim dziecią tongue_out

                                      jeśli już to dzieciOM
                                      • moofka Re: Obstawiam dziewictwo forumowe 27.07.09, 12:09
                                        czarnebzy83 napisała:

                                        > > natomiast znane nam przypadki tak wlasnie wygladaja
                                        >
                                        > co nie znaczy, że na podstawie tych przypadków można wysnuwać uogólnienia o inn
                                        > ych
                                        > >

                                        omawiamy konkretne przypadki
                                        i watek tez konkretnego dotyczy

                                        i nie zauwazylam, zeby ktos tu pisal ZAWSZE NIGDY KAZDY i ZADEN

                                        > > > Mniej jadu życzę
                                        > >
                                        > > i jeszcze wspolczuj moim dziecią tongue_out
                                        >
                                        > jeśli już to dzieciOM

                                        jednak to ty sie mylisz ;D
                                        • czarnebzy83 Re: Obstawiam dziewictwo forumowe 27.07.09, 12:14
                                          > i nie zauwazylam, zeby ktos tu pisal ZAWSZE NIGDY KAZDY i ZADEN

                                          a ja zauważyłam, że piszesz, że pewne zachowania to "norma", jak dla mnie to
                                          uogólnienie
                              • triss_merigold6 Cherie 28.07.09, 19:43
                                Cherie, napisałam, że było to do przewidzenia biorąc pod uwagę
                                przede wszystkim tzw. doświadczenie życiowe, obserwacje ukladów
                                innych ludzi tudzież statystykę. Dotąd eks jako ojciec nie
                                mieszkający z dzieckiem na co dzień był przeważnie bez zarzutu i
                                żywię nadzieję, że mimo nowej pani pozostanie fair wobec dziecka.

                                Nowa partnerka interesuje mnie o tyle o ile - oczekuję bycia miłym i
                                uprzejmym wobec mojego dziecka.
                      • nutka07 Re: Obstawiam dziewictwo forumowe 27.07.09, 16:50
                        czarnebzy83 napisała:

                        > "Ale to qrde było do przewidzenia, niestety."
                        >
                        > To są słowa autorki wątku, nie moje. wydaje mi się dość logiczne, że jeśli wiem
                        > że coś będzie źle, a mimo wszystko do tego dążę, to nie mam prawa potem
                        > narzekać, że to czyjaś wina.

                        Czy mozesz napisac, w ktorym momencie swojego zycia Autorka doszla do takiego
                        wniosku?

                        Po Twoim komentarzu zakladam, ze wiesz.
                        • triss_merigold6 Re: Obstawiam dziewictwo forumowe 28.07.09, 19:47
                          Koncowy mój komentarz był zamierzoną zgryźliwością ale rozumiem, że
                          w necie takie subtelności umykają nowym forumowiczom.

                          Błąd logiczny panienki czarnebzy ale nie chce mi się wyjaśniać w
                          którym miejscu i dlaczego.
              • joanna35 Re: Obstawiam dziewictwo forumowe 27.07.09, 15:19

                czarnebzy83 napisała:
                Co prawda jest to mój pierwszy wątek przeczytany na tym forum i może
                zbyt szybko wyrabiam sobie opinie

                A tak dobrze zaczęłaśsmile
          • czarnebzy83 Re: Dobrze żarło i zdechło 26.07.09, 23:40
            a to dlaczego?
      • nutka07 Re: Dobrze żarło i zdechło 27.07.09, 17:09
        Jak go tak zdradzala to ja na jego miejscu zainteresowalabym sie testami DNA.


        czarnebzy83 napisała:
        >Dzieckiem ma fantastyczny kontakt, spędza z
        > nim więcej czasu niż z matką i niby nie powinien się bać sądu, ale
        powszechnie
        > wiadomo, że sąd w takich wypadkach stoi po stronie matki,

        Dziewczyny tu nie uogolnialy tylko pisaly o tym co powszechnie wiadomo, pisaly
        takze o sytuacjach, ktore mialy badz maja miejsce w zyciu.
        • titta4 Re: Dobrze żarło i zdechło 27.07.09, 17:21
          A ja rozumiem Triss doskonale- ja tez przez prawie rok walczyłam ze stereotypami
          że rozwód to musi być tragedia dla dzieci i widywanie tatusia 2razy w roku, i że
          generalnie mężczyźni maja potomstwo w ..... A tu- zonk....A jednak....I też się
          tego "spodziewałam" tzn wszysscy mówili że tak będzie.To ja wierzyłam,że facet
          który przez 10 lat świata za dziećmi nie widział nie przestanie po rozstaniu być
          tatą.No cóż...w stereotypach coś jednak jestuncertain
    • mam_to_w_nosie Re: Dobrze żarło i zdechło 28.07.09, 12:00
      Było takie powiedzenie, które brzmiało mniej więcej tak - mężczyzna dopóty
      kocha swoje dzieci, dopóki kocha ich matkę ... I coś w tym jest jakkolwiek
      smutne by nie było.
      • titta4 Re: Dobrze żarło i zdechło 28.07.09, 18:43
        mam_to_w_nosie napisała:

        > Było takie powiedzenie, które brzmiało mniej więcej tak - mężczyzna dopóty
        > kocha swoje dzieci, dopóki kocha ich matkę ... I coś w tym jest jakkolwiek
        > smutne by nie było.
        Ja bym zmienila- mężczyzna dopóty kocha swoje dzieci, dopóki jest z ich matką....
        • triss_merigold6 Re: Dobrze żarło i zdechło 28.07.09, 19:38
          Na razie się odstresowałam, bo eks zabiera dziecko na 2 tygodnie
          wakacji i będę mieć czas na życie towarzyskie oraz remont.
          Zobaczymy jak będzie, staram sie nie projektować za bardzo i się nie
          nakręcać.
          • verdana Re: Dobrze żarło i zdechło 28.07.09, 21:27
            Triss, tylko się nie obraż za bardzo.
            Wyrzucilaś faceta z domu, bo był za bardzo ojcem, a za mało mężem,
            nieprawdaż? To teraz facet majac nowa panienkę nie chce powtorzyc
            poprzedniego błędu - nie będzie już zaniedbywał kolejnej pani, bo ma
            dziecko i dziecko jest ważniejsze od partnerki.
            Sama mu wskazałas tego typu droge, obawiam się.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja