konieczność kontaktu z teściami?

20.07.09, 10:40
Jestem z mężem 3 lata po ślubie, mamy 10 miesiecznego synka. I...ja
mam niestety teściów! Szczególnie teść jest na mnie ciety bo jestem
z miasta, a więc nic nie wiem o życiu i pracy, nie robie teraz w
polu, tylko się wymiguję że muszę dziecka pilnować a przecież można
go w trawie położyć i z pola będzie go widać itp itd. Uczy dziecko
głupich rzeczy- np.patrz to jest drzewo, i zjada sie je tak.... albo
kwiatki są zółte bo ptaszek je obsrał. Jak mu tłumacze że nie
powinien to co ja tam wiem o wychowywaniu (on w ogóle zwolennik
zimnego chowu). Nie mam już siły- mieszkają niestety blisko nas i co
tydzien u nich jesteśmy. Wczoraj teśc powiedział memu mężowi, że sie
strasznie wpierd.... w małżeństwo ze mna Dodam, że z mężem układa
nam sie ok (on akurat relacji z ojcem nie ma najlepszych).
Najchetniej bym tam w ogóle nie jeżdziła. Tylko z drugiej strony nie
chciałabym pozbawiać małego kontaktu z dziadkami. Czy może zawziąc
sie i nie jeżdzić? Miał ktoś podobne dylematy? Co będzię z mniejszą
szkodą dla dzieciaka?
    • margotka28 Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 10:49
      jeśli tak ci przeszkadza teśc i jego gadki to radzę się odseparować.
      Po co tam jeździcie co tydzień? W imię czego?
      Miałam przeboje i z teściami i z własną matką. Próbowałam zmieniać
      te relacje, ale się nie udało. Z wiatrakami się nie walczy. Ja się
      odseparowałam, trochę to trwało abym do tego stanu rzeczy przywykła.
      I też na forum się żaliłam. Teraz jestem pogodzona z tym, że dzieci
      nie spotykają się z dziadkami.
      • attiya Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 11:00
        no chyba nie wyszłaś za mąż, żeby za exgratia komuś pole obrabiac....Moja mama tak 15 lat obrabiała teściom pole i nic z tego ani ona ani ja z siostrą nie miałam i nie mam. Jak chcą darmowego pracownika to niech przygarną jakiegoś menela i będzie im to pole obrabiał. Poza tym skoro ich nei lubisz to po jaką cholerę tam jeździsz? W końcu mężowi nie zabronisz ale ty nie musisz.
        A najlepiej znajdź w sobie trochę asertywności i powiedz mu to. W końcu dorosła jesteś.
        • kannama Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 11:21
          Ja mu nie raz powiedziałam. Stad te ciągłe napięcia- wszak kobieta
          powinna być podległa mężczyżnie a nie mieć własne zdanie. I do tego
          do garów a nie na studia! Samaz wychowywałam sie bez dziadków i nie
          chcę małemu tego robic- tym bardziej że oboje z mężem ześmy
          jedynacy, więc wujków nie ma. Ale w sumie chyba macie racje- nie
          muszą go widzieć co tydzień- i tak w ogólnym rozrachunku zawsze
          krowa jest ważniejsza (nawet na naszym ślubie byli 3 godz. bo trzeba
          jechać do krowy). Wyjde na straszną synowa co ogranicza im kontakty
          z wnukiem. A sami przecież nie przyjada do nas- miejskie powietrze
          by ich skaziło. Nie uwierzycie ale naprawde są jeszcze tacy ludzie
          co w mieście byli może z 10 razy jak do urzedu musieli...I ciepłej
          wody też nie mają bo to dla paniczyków. A jak sie drzwi do balkonu
          zepsuły to w ramach naprawy zabił je teść deskami.

          • eilian Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 11:31
            Masz prawo teściów nie lubić, nie rozumieć a skoro tak, to, jak słusznie
            zauważyły dziewczyny, nie musisz co tydzień ich odwiedzać, niech jedzie Twój mąż
            sam, albo z dzieckiem i po problemie. Rozmawiać z teściami na temat tego, co Ci
            się w ich zachowaniu nie podoba raczej nie radzę, bo nie wyglądają na ludzi
            reformowalnych, no chyba, że popełniają jakieś rażące błędy w stosunku do
            dziecka, wtedy najlepiej krótko i stanowczo zwrócić uwagę, czego sobie nie
            życzycie.
            Jednak z Twojego ostatniego postu widać nie tylko brak sympatii, ale pogardę a
            to już z kolei najlepiej o Tobie nie świadczy, ostatecznie, są rodzicami Twojego
            męża, wychowali go a Ty zdecydowałaś się związać z nim swoje życie, więc chyba
            nie są tacy źli, prawda? Opisywanie nam tu szczegółowo ich zachowań to już
            odgadywanie, nieelegancko szanowna Pani z Miasta...
            A krowami faktycznie jest mus się zająć, ich nie obchodzi, że Ty masz ślub,
            zwierzę trzeba nakarmić, wydoić... Więc może jednak zejdź odrobinę ze swojego
            miejskiego piedestału to i stosunku z teściami się poprawią.
            • lacitadelle Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 11:38
              > ostatecznie, są rodzicami Twojeg
              > o
              > męża, wychowali go a Ty zdecydowałaś się związać z nim swoje życie, więc chyba
              > nie są tacy źli, prawda?

              uderzył mnie ten fragment Twojej wypowiedzi, wybacz, ale to, że ktoś ma dzieci i
              te dzieci są dobrymi ludźmi, nie musi oznaczać, że nie jest złym człowiekiem. I
              nie mówię tu o przypadku autorki wątku (bo za mało o nim wiem). Po prostu to nie
              jest żaden argument w dyskusji nt. jakiegoś człowieka.
            • kannama Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 11:39
              Jasne, krowę trzeba nakarmić, wydoić, ale można raz na 30 lat
              poprosić o to sąsiadke, która sama sie zaoferowała, a nie po prostu
              olac syna. Tak, wychowali syna, który jest wspaniały, ale głównie
              dzieki swojej babci. Nie jestem z miasta- MIESZKAM w mieście. A
              opisywanie ich zachowan nie miało na celu obgadywania, bo obgadywac
              można kogoś kogo ludzie znaja, tylko raczej pokazania pewnego ich
              podejścia. Zreszta to jest wątek do wszelkich wyżaleń itp i własnie
              temu może miał mi m.in. słuzyć. Chyba lepiej obcym niż mężowi- bo to
              jego rodzice...Ale dzięki za życzliwe słowo...
            • umasumak Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 11:51
              Bzdury gadacie koleżanko. Mój dziadek miał zawsze znacznie wiecej
              niż jedną krowę i nie przeszkadzało mu to uczestniczyć w pełni w
              rodzinnych uroczystościach, świętować ze swoimi dziećmi i wnukami
              liczne sukcesy naukowe i zawodowe. Nigdy żaden z sąsiadów nie
              odmówił mu opieki nad gospodarstwem podczas jego nieobecności.

              Piszesz o pogardzie z jaką opowiada autorka o swoim teściu, a nie
              widzisz ile pogardy ma teściuniu do swojej miastowej synowej? Na
              dodatek syn się WKOPAŁ. Wybacz, ale ja na miejscu dziewczyny nie
              przestąpiłabym progu jego domu.

              Quidquid latine dictum sit, altum videtur smile
            • attiya Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 11:54
              eilian napisała:

              >
              >
              > A krowami faktycznie jest mus się zająć, ich nie obchodzi, że Ty masz ślub,
              > zwierzę trzeba nakarmić, wydoić... Więc może jednak zejdź odrobinę ze swojego
              > miejskiego piedestału to i stosunku z teściami się poprawią.

              Ellian - wieś ma to do siebie, że zawsze są sąsiedzi i mogą przyjsć pomóc - znam
              to z własnego doświadczenia. Poza tym to chyba nie autorka wątku miala slub
              tylko ich syn z autorką wątku - a takie sytuacje zdarzają sie raz na całe życie
              - tym bardziej, że jej mąż też jest jedynakiem. No i w sumie dlaczego ona ma
              mieć szacunek dla kogoś kto dla niej nie ma szacunku.
            • frida000 Re: konieczność kontaktu z teściami? 25.09.20, 11:22
              eilian nie zapędzaj się tak. To Ty wyrażasz pogardę dla autorki wątki, nazywając ją szanowną panią z miasta. To że rodzina męża jest ze wsi to samo w sobie jeszcze nie zasługuje na szacunek, bo na ten trzeba sobie zasłużyć. Wieś i miasto nie ma tu nic do rzeczy. Ja aż takich drastycznych przebojów z moimi rodzicami ani teściami nie miałam, bo u mnie jest odwrotnie: rodzice w swej dobroci i pomocy chcieliby mnie i męża zagłaskać na śmierć jak kota. I nie wiem czy to jeszcze nie jest gorsze, bo taką nadopiekuńczością to zniszczyli naszą dorosłość, samodzielność i poczucie sprawczości w życiu. W którymś momencie zdajesz sobie sprawę, że nie wszystko sobie zawdzięczasz, tylko część rodzicom - a to jest zabójcze. Jeśli tylko jest możliwość - jak najdalej od rodziców i teściów, nie zwierzać im się bo to chore i świadczy o nieodciętej pępowinie, i nie odwiedzać ich raz w tygodniu!!! Raz na miesiąc starczy, i dziecka samego z nimi też bym nie zostawiła, raczej w wakacje poświęciłabym się, i została u nich na tydzień, dla dobra dziecka żeby miało opiekę i nadzór. (skoro już chciałabym dziecku zapewnić takie"wakacje u dziadków")
          • mustardseed Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 11:34
            "wszak kobieta
            powinna być podległa mężczyżnie a nie mieć własne zdanie"
            Że co?? Hę???
            Że tescia buraka masz to juz pewne, ale że maż takimi tekstami wali,
            to znaczy tyle, że za jakieś 10 lat mąż stanie się taki jak teść,
            zapewne wam drzwi na balkon dechami zabije.
            Oj, źle wyszłaś za mąż, źle...
            A dla teściów już i tak jestes najgorsza, bo miastowa i taka
            nierobotna.
            Oj, źle wyszłaś za mąż, źle...
            • umasumak Ale jakimi tekstami mąż wali? 20.07.09, 12:03

              To co zacytowałaś, to opinia teścia
            • kannama Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 12:07
              to teksty teścia, nie męża...mąż jest w porządku...dlatego własnie
              mam dylematy bo nie chce go ranić nie jezdząc do jego rodziców ale
              coraz wiecej mnie te wizyty nerwów kosztuja.
              • chicarica Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 12:10
                Co to znaczy "nie chcę go ranić"?
                Wytłumacz mężowi, że teksty teścia ranią Ciebie. Może on Ciebie też nie chce
                ranić, zmuszając Cię do wizyt.
          • whiteczeremcha Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 11:38
            Może nie będzie ci się podobać to co napiszę,ale musiałaś chyba
            poznać teściów przed ślubem, a co za tym idzie wiedziałaś w jakie
            środowisko wchodzisz? Męża wzięłaś ,no a teśiów nie zmienisz,jedynie
            możesz ograniczyć kontakty...
          • attiya Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 11:52
            a ja uważam, że dla dobrego rozwoju psychicznego i własnego tzw świętego spokoju
            to lepiej nie mieć dziadków, niż zatruwać komuś życie (dziadkowie tobie i
            twojemu dziecku). To nie dziadkowie sa najważniejsi w życiu dziecka - wierz mi.
            Moja teściowa mieszka rzut kamieniem ode mnie i dla mojego i dziecka spokoju nie
            chcę jej widzieć. Mąz zgadza się ze mną. Tak gwoli wyjasnienia.
      • eliksir_czarodziejski Re: konieczność kontaktu z teściami? 25.09.20, 15:38
        Jesteś mną? 😁
    • umasumak Re: konieczność kontaktu z eściami? 20.07.09, 11:34
      Miałam bardzo podobną sytuację - teść nie szanował mnie, mojej pracy
      (dla niego praca umyslowa to nie jest praca, co ciekawe, u mojgo
      męża fakt, że pracuje umysłowo, mu nie przeszkadzał, tylko u mnie) i
      w ogóle nie ogarnial umysłem naszego stylu życia. Ponad rok temu
      położyliśmy temu kres i ogrniaczyliśmy kontakty do niezbędnego
      minimum, czyli telefony okolicznościowe i spotkania 2-3 razy w roku
      i to tylko na kilka godzin, żadne nocowanie i przesiadywanie ich u
      nas tygodniami.
      Uwierz, że lepiej, żeby dziecko miało ograniczony kontakt z
      dziadkami, niż żeby miało wysłuchiwać uwag pod adresem swojej mamy.
      • margotka28 Re: konieczność kontaktu z eściami? 20.07.09, 11:43
        dobrze prawisz. Napisałaś to, co ja chciałam napisać, ale umysł po
        weekendzie się stępił tongue_out:
      • kannama Re: konieczność kontaktu z eściami? 20.07.09, 11:43
        Hmmm...u mnie i praca umysłowa mego męża teściowi przeszkadza- mial
        zostać na wsi i być gospodarzem, a poszedł na studia i pracuje w
        mieście.
        • katriel Re: konieczność kontaktu z eściami? 25.09.20, 12:31
          > u mnie i praca umysłowa mego męża teściowi przeszkadza- mial
          > zostać na wsi i być gospodarzem, a poszedł na studia i pracuje w
          > mieście

          Skoro mąż jest jedynakiem i teraz teść nie ma komu gospodarstwa zostawić, to w sumie się nie dziwię, ze mu to przeszkadza. Jasne, zdarza się tak; jasne, trzeba się z tym pogodzić; ale do niezadowolenia ma pełne prawo.
    • chicarica Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 11:50
      Moim zdaniem jeśli ktoś nie szanuje Ciebie jako osoby, to nic korzystnego z
      kontaktu takich osób z Twoim dzieckiem nie będzie.
      Nie masz obowiązku kontaktować się z kimś, kto Cię na każdym kroku obraża, tępi,
      kto ma zły wpływ na Twoje dziecko i próbuje nastawiać Twojego męża przeciwko
      Tobie. Twoja rodzina to mąż i dziecko (w takiej kolejności), cała reszta to opcja.
      • zuzanna56 Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 12:14
        Moja mama, pochodząca z miasta miała bardzo podobne problemy ze
        swoimi teściami (tyle że mieszkali 300km od nich) ale to było...40
        lat temu. Teraz czasami jeździmy do tej rodziny na wieś i tam
        naprawdę wiele się zmieniło. Są fajni, bardzo ich lubimy. Ile ten
        twój teść ma lat?

        Moja mama jeździła tam na wieś ze względu na mnie i siostrę, my te
        wakacje lubiłyśmy chociaż czasami wiem że mamę wkurzały niektóre
        teksty. Teraz mama od wielu lat tam nie jeździ.

        Ja nie przepadam za moją teściową, choć w sumie nie jest złą
        kobietą. Mieszka tylko 10 km od mnie ale widujemy się tylko z jakiś
        okazji typu imieniny czy święta. Moje dzieci chodzą do szkoły blisko
        niej i czasami idą tam po lekcjach na godzinę, babcia się cieszy,
        dzieci też, bo nie snują się, ja też bo mogę w spokoju wrócić z
        pracy i wiem że są bezpieczne, a ja teściowej nie muszę odwiedzać.
        • kannama Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 12:20
          Teśc ma 70.Ale znów mnie ktos posądzi o pogardę do osób ze wsi-ale
          on przez te wszytskie lata nosa nie wyściubił z gospodarstwa. Było
          ich 3 braci- jakoś dwóch z nich porobiło prawa jazdy,zobaczyło
          kawałek świata,on siedział tylko w książkach. Wiedzę teoretyczna ma
          naprawde imponującą, ale życiowe podejście jak ze średniowiecza. I
          to nie kwestia bycia na wsi- tylko charakteru.
    • mateoeasy Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 17:30
      w sumie ja nie wiem za bardzo ,gdzie jest problem.pochodze z miasta
      moj maz ze wsi.tesciowie tez sa tacy niemiejscowi i dokladnie
      pamietam jak odradzali mojemu mezowi slub ze mna.nie dlatego,ze mnie
      nie lubil,ale dlatego wlasnie ,zeby po paru latach nie slyszec,ze
      ich syn ma zle maniery i ze to wina ich prostego
      wychowania.wiedzialam za kogo wychodze i bardzo lubilam to ich
      wiejskie,takie niedzisiejsze gadanie.moja corka wychowala sie na
      opowiesciach jak to sie robi maslo,bo to kupne do niczego
      itd.przykladow tysiac.tesciowa miala wszystkie choroby swiata-
      dokladniej nadcisnienie.i lubilam ja przekonywac,ze powinna do
      lekarza itd.ci ludzie z wiosek sa prosci,pojmuja wszystko przez
      pryzmat swojej nizszosci spolecznej,przynajmniej ci starsi.mi nie to
      bardzo nie podobalo,bo przeciez maja takie samo prawo do wszystkiego
      jak ludzie z miasta.niby podzialow nie ma a jednak trudno powiedziec
      ze nie istnieja.ja twoim miejscu nie ograniczyla bym kontaktu z
      wnukiem,ale poznala lepiej ich zycie.ja wlasnie kiedys wybralam sie
      na miesiac na wies z moja 9 miesieczna wowczas corka.na poczatek
      koszmar-nie ma pralki,jest frania.wode do kapania w wanience.ale
      przezylam i wspominam to cudownie.tam jest wolnosc i tka radosc z
      prostoty.ludzie lubia plotkowac,ale na ogol w ogien by weszli jak
      komus sie krzywda dzieje.tego wlasnie nie znam,bo miasta na ogol sa
      troche egoistyczne.tam na wsi,na tym moim urlopie nauczylam sie,ze
      trzeba miec troche pokory przed sama soba.masz autorko watku miec
      prawo byc niekiedy zla na dziadkowe wychowywanie wnuka,ale wtedy to
      sie o tym mowi i mowi dlaczego tak ci sie to nie podoba.glowa do
      gory.odciac sie od wszystkiego to jak ucieczka-nie wiem czy cie
      uszczesliwi.
      • triss_merigold6 Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 17:57
        Zapewniam Cie, że ograniczenie lub ucięcie kontaku z osobami, które
        permanentnie robią Ci gorzej uszczęśliwia. Osobiście nie widzę nic
        wartościowego w tradycyjnym prymitywiźmie wiejskim i nie miałabym
        ochoty nawet dyskutować z ludźmi z totatnie innej planety niż moja.
        • chicarica Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 18:11
          Ja bym miała ochotę (na zasadzie, że mam okazję poznać coś innego), ale nie
          wtedy, kiedy ci "inni" ewidentnie mną pogardzają, nie szanują mnie, obrażają.
          • triss_merigold6 Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 18:19
            Tak na zasadzie wizyty w muzeum etnograficznym.P
            W przypadku autorki - jeśli teściowie gloryfikują wyłącznie
            czarnoziemną pracę na roli a małżeństwo syna uważają za pechowy
            zbieg okoliczności spowodowany przez miastową paniusię to nie należy
            ich odwiedzać. Znaczy autorka nie musi w trosce o swoje dobre
            samopoczucie. Dopóki nie nauczą się NIE MÓWIĆ i zachowywać swoje
            cenne uwagi/rady/opinie dla siebie. Nie nauczą się? A, to trudno.
      • kannama Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 18:21
        Ale problem nie jest w prostocie. Moja rodzina też pochodzi ze wsi.
        Problem jest w podejściu- ja nie powinnam sie uczyć tylko w garach
        siedzieć, dziecko należy położyć w chuście a samemu w pole, nie
        powinno sie nigdzie jeżdzić przecież nasza wieś to cały świat,
        kobieta jest od roboty w domu- od gotowania po noszenie mebli. Mój
        teść absolutnie nie uważa sie za prostego- zreszta wspominałam, że
        wiedzę ma bardzo szeroką na wieeeeeeeeele tematów- od historii po
        fizyke. On po prostu miastowych uważa za skażonych. Syn go zawiodł
        bo poszedł na studia DO MIASTA. Może taki problem jak mój wydaje sie
        błahy- i jest. Ale potrzebowałam troche sie wygadac, oraz bodzca by
        dojść do wniosku, że nie mam obowiązku im dogadzać. Ja sie po prostu
        przyzwyczaiłam do tego, że odwiedzamy ich co tydzien i ograniczenie
        tego to prawie grzech smile
      • rena.k Re: konieczność kontaktu z teściami? 25.09.20, 14:22
        Mateoeasy, w sumie off topic, ale chciałabym mieć taką synową, jak Ty wink
    • deodyma Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 18:01

      > Najchetniej bym tam w ogóle nie jeżdziła. Tylko z drugiej strony
      nie
      > chciałabym pozbawiać małego kontaktu z dziadkami. Czy może zawziąc
      > sie i nie jeżdzić?


      wiec w czym problem???
      powiedz mezowi, ze nie masz ochoty na wizyty u tesciow, powiedz
      dlaczego, ze nie chcesz tam jezdzic i juz.
      jak maz tak bardzo chce, to niech do rodzicow jezdzi sam a ze nie
      chcesz pozbawiac dziecka kontaktow z dziadkami, to niech maz jezdzi
      z dzieckiem.
      ja bym wlasnie tak zrobila.
      po co masz sie denerwowac?
    • figrut Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 18:53
      Gdzieś w tych wszystkich rozważaniach dziecko Wam się zagubiło. Jeśli teściowie
      kochają wnuka i wnuk kocha dziadków, to owszem, Ty możesz sobie wyjazdy do nich
      odpuścić, ale dziecko z mężem niech sobie jeździ kiedy chce. Męża masz zdaje się
      z tych odpowiedzialnych, więc dziecka na rowie w chuście nie zostawi, żeby w
      pole iść pracować. Nie piszesz o teściowej, jakie ona ma podejście do wnuka.
      Kocha go, czy też uważa za zło konieczne ?
      • kannama Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 19:04
        Problem jest taki, że mąż nie pojedzie sam z dzieckiem. On mu
        poświeca tyle czasu ile może ale bał by sie go wziąć na cały dzień.
        Nie wiem czy kochają wnuka- celowo krzydy by mu nie zrobili zapewne,
        ale mają dziwne pomysły- jak mial 6 miesiecy namawiali mnie, żeby mu
        dac flaczków do jedzenia, albo jak płacze to mówią co by go zostawić
        to sie wypłacze i usopokoi, dziwia sie, że mu nie pozwalam bawić sie
        z kotami (takimi stodołowymi smile)- owszem pozwalam mu je glaskac jak
        trzymam kotu łapki, ale inaczej on je ciągnie okrutnie za ogon a one
        sie bronią i...- po prostu mamy inne podejście. Może troche "honor
        mnie unosi" ale ilez można wysłuchiwać, że malżeństwo ze mna to
        najwieksza porażka syna. Szczególnie, że akurat my uważamy je za
        udane smile Ma pretensje do syna, że MNIE zle wychowuje smile
        • triss_merigold6 Następna grzeczna niunia 20.07.09, 19:32
          Jesteś nastepną grzeczną dziewczynką, która zastanawia się czy jak
          plują to deszcz pada. Obcy facet Cię regularnie obraża, ma
          niebezpieczne dla dziecka pomysły, jest chamski, wulgarny, prostacki
          a Ty jedzisz potulnie co tydzień i łykasz teksty jak gęś kulki. Zero
          szacunku dla samej siebie, zero godności osobistej.
        • zuzanna56 Re: konieczność kontaktu z teściami? 21.07.09, 20:26
          kannama napisał:
          Może troche "honor
          > mnie unosi" ale ilez można wysłuchiwać, że malżeństwo ze mna to
          > najwieksza porażka syna. Szczególnie, że akurat my uważamy je za
          > udane smile Ma pretensje do syna, że MNIE zle wychowuje smile

          Kobieto, uciekaj od nich jak najdalej.

        • annia_ko Re: konieczność kontaktu z teściami? 25.09.20, 12:41
          o jejku a po co tam na cały dzień? Na obiadek, herbatkę 2-3h i do domu? Na cały dzień to ja nawet z najulubieńszymi teściami bym się nie umówiła. Nie znoszę u kogoś tyle przesiadywać. Dwa - zaproś ich do siebie, twój dom twoje warunki.
      • triss_merigold6 Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 19:07
        Dziecko ma 10 miesięcy więc o przywiązaniu do dziadków z jego strony
        trudno mówić. Ja bym odpuściła wyjazdy z dobitnym wyjaśnieniem
        dlaczego.
        • figrut Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 19:26
          > Dziecko ma 10 miesięcy więc o przywiązaniu do dziadków z jego strony
          > trudno mówić. Ja bym odpuściła wyjazdy z dobitnym wyjaśnieniem
          > dlaczego.
          Dziesięciomiesięczne dziecko osoby już poznaje i wyraża swoją radość, strach i
          inne emocje w zależności od tego, czy te osoby lubi, kocha, czy też się ich boi.
          Ja nie mam najlepszych stosunków z moją Mamą, ale dzieci do babci jadą co
          tydzień, bo ona kocha wnuki, i wnuki kochają babcię. Na wiele rzeczy przymykam
          oko jeśli nie robią krzywdy dzieciom. Ja i moja Mama to dwie różne osoby, dwa
          zupełnie różne charaktery i podejście do dzieci. Mnie też się nie podoba, jak
          babcia zbytnio rozczula się nad wnukami, bo u mnie np. jak nie chcą jeść, to ich
          strata, a moja Mama biega za nimi z kolacją "bo na pewno głodne" i robi wiele
          innych rzeczy, których ja nie robię. To, że tam babcia za nimi biega i karmi,
          nie oznacza, że dzieci w swoim domu mają gdzieś jedzenie i oczekują, że ja za
          nimi będę biegać aby zjadły. To samo dotyczy wielu innych rzeczy, które wolno
          dzieciom u babci, a nie wolno w domu (i odwrotnie). Miałam dwie babcie i dwóch
          dziadków. U jednych i drugich było zupełnie inaczej. To, że nie lubiłam jednej
          babci nie oznaczało, że nie chcę tam jechać, bo tam akurat dziadka uwielbiałam.
          To, że babcia była osobą apodyktyczną nie oznaczało, że w jej domu zawsze było
          mi źle (był tam dziadek którego bardzo kochałam).
          • lacitadelle Re: konieczność kontaktu z teściami? 21.07.09, 12:57
            wiesz, mi się wydaje, że problem jest głównie w tym, że dziadkowie podważają
            autorytet rodziców i źle się o nich wyrażają (w ich obecności, co by było, gdyby
            byli sami z dzieckiem - lepiej sobie nie wyobrażać), a nie w innym poglądzie na
            żywienie czy zabawy ze zwierzętami, bo to są faktycznie kwestie do pominięcia.
    • 18_lipcowa1 Re: konieczność kontaktu z teściami? 20.07.09, 19:47
      Nigdy wiecej bym nie pojechala do takich osob.
    • fajka7 Re: konieczność kontaktu z teściami? 21.07.09, 01:04
      Wiekszosc spraw juz omowiona, ale mnie zaintrygowalo stwierdzenie,
      ze ojciec dziecka BOI sie sam z nim pojechac np. z wizyta.
      Rozumiem, ze maz niepelnosprawny?
      • joanna35 Re: konieczność kontaktu z teściami? 21.07.09, 08:56
        A skąd..mąż jest pewnie w pierwszej kolejności grzecznym, potulnym
        synkiem swoich rodziców, a dopiero potem mężem i ojcem. Mam takiego
        w domusad
      • la_felicja Re: konieczność kontaktu z teściami? 25.09.20, 12:55
        fajka7 napisała:

        > Wiekszosc spraw juz omowiona, ale mnie zaintrygowalo stwierdzenie,
        > ze ojciec dziecka BOI sie sam z nim pojechac np. z wizyta.
        > Rozumiem, ze maz niepelnosprawny?

        Dziecko 10 miesięczne. Nie wiadomo, jak by reagowało odcięte od mamy na cały dzień. Może mąż się boi, że go sam nie ogarnie, że będzie płakało, nie da się uspokoić itd. A jeszcze rodzice każą mu w polu zasuwać i dziecko zostawić na miedzy pod gruszą.
    • azile.oli Re: konieczność kontaktu z teściami? 21.07.09, 09:56
      Na Twoim miejscu bym tam więcej nie pojechała, nie można dać się
      obrażać i traktować w chamski sposób. Co do wnuka, to wszystko
      zależy od sytuacji, od nastawienia dziadków do dziecka i od tego, co
      mu będą wpajali. Bardzo bym nie chciała, aby moje dziecko było u
      osób, które wyrażają niepochlebne opinie o mnie w jego obecności,
      nawet, jeśli mnie tam nie ma. Różnie to bywa z dziadkami i wnukami,
      nie zawsze brak kontaktu jest dla dziecka stratą. Wcale bym nie była
      zachwycona, jakby memu synowi dziadek tłukł co tydzień do głowy, że
      miejsce kobiety jest przy garach ( a tatuś z szacunku do ojca czy
      też strachu udawałby, że nie słyszy).
      • kannama Re: konieczność kontaktu z teściami? 21.07.09, 13:08
        Hmmm...nie wiem czy syn udaje, że nie słyszy bo to on głównie gotuje
        w domu smile Po prostu lubi. Co też spotyka sie z komentarzem, że dupa
        nie chłop. To nie jest tak, że mąz nie zwraca teściowi uwagi- kłócą
        sie non stop i pewnie by tam w ogóle nie jezdził gdyby nie mama. Co
        do niepełnosprawny...hmmm...Powiedzmy, że mój ąż musiał dorosnąc do
        roli taty- najpierw sie bał małego w ogóle wziąc na ręce. Teraz jest
        coraz lepiej- zabiera go na spacery, bawią sie razem, ale nie wiem
        czy by cały dzień z nim wytrzymał. Wiekszość facetów nie zdaje sobie
        sprawy jak dzieć może wymęczyć. A rodzice go nie odciążą- oni na
        nasze bycie tam po 6-7 godzin poświęcają małemu około 0.5h. Szlag
        mnie czasem trafia jak przyjezdzamy a tesc czyta książke caly dzień.
        A potem mi mówi, że mały sie go boi, bo za mało czasu pozwalam im
        razem spedzac...
        • kannama Re: konieczność kontaktu z teściami? 21.07.09, 13:14
          Wiecie- zawsze bęą napięcia tesciowie- rodzice-reszta. Z moimi
          rodzicami też sie nie zawsze zgadzam. Ale oni siedzą z moim małym
          jak ja jestem w pracy- więc duża część odpowiedzialności spoczywa na
          nich. Teściowie nie zajmują sie dzieckiem, nigdy nawet na spacer z
          nim nie poszli, przez 10 miesiecy kupili jedno ubranko które dostał
          z okazji chrzcin- nie bardzo więc wiem co im daje podstawe do
          wtrącania sie w wychowywanie dziecka, przeciez nikt go nie
          krzywdzi.Tym bardziej nie wiem co im daje prawo do stwierdzeń czy
          mój mąż dobrze zrobił żeniąc sie ze mną czy nie. Mąż niestety
          jedynak...
          • umasumak Re: konieczność kontaktu z teściami? 21.07.09, 13:36
            Opisałam Ci moje układy z teściami. Pisząc, że ograniczyliśmy kontakty do
            minimum, miałam na myśli również kontakty dziecka z dziadkami. Po cholerę, mała
            ma wysłuchiwać, co dziadziuś ma do powiedzenia na mój temat? Jeżeli są
            spotkania, to 2-3 razy w roku pod naszą kontrolą. Odbywają się u nas, z jednym
            wyjątkiem, kiedy w czerwcu mąż pojechał tam z małą beze mnie.
            W niedziele dzwonił teść, i próbował mnie namówić, żebym puściła małą do nich na
            wakacje. Obiecywał, że powstrzyma się od komentarzy, krytykowania itp. Ale on
            obiecywał już nie raz i za każdym razem żałowaliśmy, że daliśmy mu szansę, a raz
            skończyło się na tym, że po wizycie u dziadków, mała przestała mówić, dopiero po
            kilku miesiącach terapii wyciągnęliśmy ją z tego.
            Zrobisz co zechcesz, ale radzę Ci, oszczędź dziecku stresu i przykrości
            wysłuchiwania uwag wygłaszanych przez przemądrzałego dziadka. Psychika dziecka
            jest na to zbyt słaba.
    • mateoeasy Re: konieczność kontaktu z teściami? 21.07.09, 18:38
      masz tescia potwora...nie nie wierze w to az tak do konca.problem
      gdzies jest glebiej.od jak dawna ci przeszkadza tesc?jestes 3 lata
      po slubie i pewnie przez te trzy lata jezdzisz co tydzien do
      tesciow.a teraz rowniez z dzieckiem.tobie raczej przeszkadza twoj
      maz i to ze tesciowie,czyli jego rodzice sa wazniejsi od
      ciebie ,wlacznie z ich zwierzatkami i reszta.nie zmienisz tego.moj
      maz to akurat ten sam typ czlowieka.my by byc szczesliwymi
      wyemigrowalismy z kraju. nie chodzilo tu o dogadywanie tescia czy
      tesciowej.ale wlasnie o to ze moj maz stawal sie robotem do pracy na
      roli,a ja ta miejska dziewucha nie rozumialm tego.nie przeszkadza mi
      wies,lubie prostote tych ludzi.ale problemem byl moj maz.sprobuj
      przeanalizowac sobie to wszystko.wiem tylko tyle,ze jesli
      odizolijesz sie od tego,to po jakims czasie dojda konflikty z
      mezem.juz mu tam wypiora mozg,a facet wychowany w poczuciu
      obowiazku wobec rodzicow i poczuciu winy,ze wybral inne zycie jest
      malo odporny psychicznie.nie wiem co ci doradzic.znajdz czuly punkt
      tescia,by zaskarbic sobie przychylnosc.fochy i obraza na caly swiat
      nie pomoze.radze ci naprawde ze szczerego serca,bo to
      przezylam.teraz mieszkam z mezem w niemczech i nasz urlop on i tak
      spedza na roli u matki.ja tez tam jestem i czasem pojde w porzeczki
      albo i pomoge przy zwierzetach.oczywiscie nie jest to regula,ale
      wiedzialam za kogo wychodze za maz.ty tez tesciow znalas predzej i
      powinnas sobie niektore rzeczy olac.
      • umasumak Nie wierzysz? To uwierz 21.07.09, 18:59
        I nie problem w PROSTOCIE, a w PROSTACTWIE teścia autorki. Mój teść zaczął
        wygłaszać swoje teorie na mój temat mniej więcej dwa lata po naszym ślubie
        .Wcześniej hamowała go teściowa.
    • ichi51e Re: konieczność kontaktu z teściami? 25.09.20, 11:26
      Wpadajcie tam rzadziej. Zwlaszcza ty nie masz obowiazku byc tam na obiadku co tydzien - masz swoj dom nie musisz sie po ludziach stolowac. Raz w miesiacu np
      • thea19 Re: konieczność kontaktu z teściami? 25.09.20, 11:29
        po 11 latach już chyba coś zrobiła
        • auksencja15 Re: konieczność kontaktu z teściami? 25.09.20, 13:16
          Nadal tam siedzi 😂
    • ggrruu Re: konieczność kontaktu z teściami? 25.09.20, 11:50
      Nie widzę najmniejszego powodu, żeby kontaktować się z ludźmi, którzy mnie nie szanują. Uniosłabym się honorem i powiedziała, że nie będę państwa zmuszać do kontaktu z najgorszym błędem życiowym syna i tyle. W sumie dziwne, że on chce tam jeździć i wysłuchiwać takich uwag. A dziecko niech jeździ z ojcem, jak on uzna, że chce je tam zabrać sam.
    • bywalec.hoteli Re: konieczność kontaktu z teściami? 25.09.20, 12:20
      o, ktoś wyciągnął śmiszno-straszny wątasek sprzed 11 lat!
    • madame_edith Re: konieczność kontaktu z teściami? 25.09.20, 13:10
      Spotykanie sie z ludźmi, których nie lubię i którzy mnie nie szanują i to jeszcze z taką częstotliwością nie mieści sie w moim swiatopoglądzie. Daj sobie spokój dziewczyno, po co te nerwy
    • alba27 Re: konieczność kontaktu z teściami? 25.09.20, 13:48
      Nie musisz zrywać kontaktów, ale możesz je ograniczyć. Ba początek powiedz mężowi że będziesz tam jeździć raz na dwa tygodnie 😉 odzwyczajaj ich stopniowo to nawet nie zauważa 😁
    • maliniak665 Re: konieczność kontaktu z teściami? 25.09.20, 13:56
      ach....ja (co prawda w swoje urodziny) zerwałam kontakt z teściem. Nie istnieje dla mnie. Mijam go na ulicy bez słowa i dobrze mi z tym. Też zawsze miał mnie za zło wcielone, bo miałam swoje zda9e, najczęściej inne niż on. tongue_out
      Tyle też , że moje dzieciaki już kumate i wiedzą ,"że dziadek miał cos wiecznie do mamy." Zresztą one widzą/widziały jego podjście do mnie, bo trwało to latami.

      Nie zabraniam kontaktu. Ale od grudnia widziały go może z 4x.
      Mąż też otworzył oczy.
      Nie dzwonię na urodziny, na imieniny, na dzień dziadka....
      Ostatecznie chicła mi do...bać, ale zrobił sobie niedźwiedzią przysługę smile
    • hildegarda-z-plocka Re: konieczność kontaktu z teściami? 25.09.20, 15:19
      nie kumam PO CO jeździć co tydzień do super teściów, a do takich jak w wątku to już w ogóle nie wiem. przecież wychodzi na to, że poświęcacie im prawie cały wolny czas. no chyba, że mąż nie pracujesmile jak dziecko będzie widzieć dziadków raz na miesiąc- dwa to krzywda mu się nie stanie. przy odrobinie chęci z ich strony więź też uda się nawiązać.
    • lwica_24 Re: konieczność kontaktu z teściami? 25.09.20, 16:03
      Jeżeli dziadkowie nie są patologiczni ( alkohol, przemoc, konflikt z prawem itd- ten kaliber) to mozna znaleźć konsensus i mieć kontakt z korzyścią dla wszystkich.
      Nie musisz bywać u nich co tydzień, możesz ograniczyć wizyty , ale nie nie bywać w ogóle.
      Co zyskasz zrywając kontakty?
      Czy uważasz, że teściowie nie maja żadnych dobrych cech?
      Czy niczego dobrego nie mogą dziecka nauczyć, nic mu pokazać?
      Chyba jednak tak nie jest, bo dobrze wychowali twojego męża, na tyle dobrze, że zdecydowaliście być razem i jesteście dobrym małżeństwem.
      Z moja, niezyjącą teściową, dzieliło mnie wszystko, a w kazdym razie dużo: zainteresowania, wykształcenie, pochodzenie, wychowanie. Ona paliła, ja nie znosiłam dymu i smrodu- to przykład.
      A jednak: dobrze wychowała mojego męża, jest wartościowym człowiekiem, porządnym pod kazdym względem. Wpoiła mu niekoniecznie takie same zasady jakie ja wyniosłam z domu, ale udało nam sie znaleźć kompromis.
      Dobrze gotowała, i tego mnie nauczyła.
      Nie zgadzałysmy sie w sprawach wychowawczych , ale uzgodniłysmy, że dziecko ma rodziców. A do rodziców nalezy ostatnie słowo.
      Spróbuj tak. Wyciagnij rękę. Jesteś młodsza, ustąp w sprawach drugoplanowych, nie upieraj się przy wszystkim. To sie opłaca. Naprawdę.
      Teściowie mojego syna są zupełnie z innej bajki.Są to ludzie słabo wykształceni, mało zaradni życiowo, nieszczególnie zamozni..., ale znakomicie wychowali córke, dali jej możliwość kształcenia się, zdobycia doskonałego zawodu, uzyskania stopnia doktora, inwestowali w nauke języków.
      Nie odrózniaja Mehoffera od Nikifora, ale czy to oznacza, że mam ich nie szanować? Szanuję. Szanuje syn. I, co pewnie oburzy ematki, co miesiąc z pensji "dzieci" ląduje na ich koncie pewna suma pieniędzy, tj. pomagają finansowo tylko jednej stronie.
Pełna wersja