Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem

24.07.09, 16:27
Hej,
Ostatnio przeczytalam wiele postow dotyczacych urlopow,wyjazdow na
wakacje - krotko mowiac odpoczynku, po czym pojawily sie pytania o
dzueci w kwestii takiego wyjazdu. Najbardziej rozsmieszyl mnie post
w ktorym pada pytanie czy np. roczne dziecko moge zostawic z babcia,
a na koncu stwierdzenie, ze jednak i babcia i dziecko pojechali z
nami. Niesamowite!!! Mnie nurtuje pytanie jak mozna brac dziecko w
jakimkolwiek wieku na swoj wlasny wypoczynek? Jest tyle sposobow by
moc dziecku zapewnic w tym czasie doskonala opieke i wiele atrakcji -
niezaleznie od wieku dziecka. Ja sobie NIE WYOBRAZAM, bym mogla
zabrac mojego syna (1,5 roku)ze soba i doskonale wypoczac. Co innego
jezeli z gory planujemy typowo rodzinny wyjaz, ale na moj wypoczynek
z mezem czy bez nigdy w zyciu nie wzielabym dziecka. Poza tym tez
nie do konca rozumiem takie wspolne wyjazdy, ja doskonale sie bawie
i odpczywam w gronie moich kolezanek - wykupujemy dwutygodniowe
wczasy na Bali i jade oderwac sie od codziennosci i naladowac
baterie. Podobnie z mezem wyjezdza czasami z kolegami na
jakis ,,raucik" do Wloch i tez odpoczywa, a jak chcemy to jedziemy
razem, lub co jakis czas wyskakujemy na jakies mile weekendy. Czy
ludzie musza byc ze soba ,,doslownie" zespawani - matka do dziecka,
maz do zony , zona do meza. Smieszne i zalosne zarazem.
    • joanna266 Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 16:33
      widac kobieto zes sie w młodosci nie wyszalaławink
      • ania_kryszcz Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 16:40
        Odniosłam podobne wrażenie jak joanna że poprostu tobie jeszcze bardzo brakuje
        szaleństwa .Troche przypomina mi to teksty mojej 19 letniej sis ktora ma tez już
        dziecko ale z racjiw ieku lubi jeszcze poimprezowac i te zniewybraza sobie
        wypoczynku razem ze swoimi dziecmi i przyszlym mezem wyjezdza z kumpelkami na
        weekend a córeczką zajmuje się ojciec podżucając na posilki do babci bo ona musi
        przeciecz odpoczac od codziennego siedzenia z małą.Ja byłam tydzień na wakcjach
        wraz z córeczka 3 letnia i mężem a anwet moją mamą wlasnei do pomocy an wypadek
        kiedy chcielismy isc do jakiegos klubu potanczyc w nocy .Mama zostawala z
        coreczka a my szlismy .Wypoczelam i bylo naprawde fajnie i nie żałuje bo nie
        zostawiłabym swojej córeczki na tydzien czasu a sama wyjechala na wczasy co nie
        oznacza że zawsze wszedzie ja ciagne bo czesto angażuje w opieke babcie.
        • ja1ja1 Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 17:30
          hahahahaha dobresmile
          Nie wiem ale może ja zespawana jestem rzeczywiście z dzieckiem i nie
          wyobrazam sobie porzucic dziecko zeby wyjechac sobie gdzies z męzem?
          To chore dziewczyno co piszesz. Ja bym chwili nie wysiedziała zeby
          nie wiedziec co z dzieckiem, gdybym zostawiła. Pewnie co chwilę bym
          dzwoniła...nie wiem. Bardziej byłabym chyba zmęczona bez dziecka niż
          z dzieckiem
          • shellerka Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 17:42
            ja1ja1 - swoimi wypowiedziami robisz na mnie wrażenie moherowego beretu, typowej
            zahukanej matki polki. sorry, ale nie masz prawa wyśmiewać czy krytykować ludzi
            tylko dlatego że mają inne niż ty poglądy.

            piszesz, że chwili byś nie wysiedziała, gdybyś nie wiedziała co z dzieckiem. ja
            pewnie też, tyle że nie zostawiłam dziecka na dwa tygodnie u obcych ludzi, tylko
            u moich rodziców, a dziecka dziadków. Wiem, że kochają go miłoscią bezgraniczną
            i nie pozwoliliby go skrzywdzić. Bardziej niż niepokój o synka męczyła mnie
            zwyczajna egoistyczna można by nawet powiedzieć tęsknota za tym żeby go zobaczyć
            i wycałować.
            • ja1ja1 Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 18:04
              shellerka zalezy jaki pogląd masz na zycie. Ja rozumiem ze można
              zostawić własne dziecko i Panu Bogu - to byłoby najbezpieczniejsze,
              ale ja nie zaufam nidgy tak jak sobie. Ja jestem matką i wiem
              najlepiej co lubi moje dziecko, ze bedzie teskniło. Zalezy tez czy
              dziecko od małego jest podrzycane czy nie.
              Ja wychowywałam sama (mąz w pracy) tyle co wieczorami pomagał, ale
              rzadko bo zapracowany. Od kilku lat wychowuje bez pomocy innych,
              jedynie w przedszkolu zostawiam i tyle. Taka matka inaczej patrzy na
              dziecko i ogolnie na wszystko. Jakbym od porodu miała pomoc,
              zostawiałabym dziecko babciom to nie miałabym więzi z dzieckiem i
              pewnie na wczasy jeżdziłabym z mezem. Ale mam więź.
              • e_r_i_n Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 18:15
                Ale głupoty wypisujesz.
                Co ma więź do rozstawania się z dzieckiem?
                Wręcz ZDROWO jest odciąć pępowinę i pozwolić dziecku - właśnie - na
                więź z innymi - OJCEM, dziadkami.
              • girasole01 Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 18:18
                To sie nie nazywa wiez tylko pepowina. Wiez to jest to co laczy
                kazda matke ze swoim dzieckiem. Jakbys od porodu miala pomoc to
                pewnie mialabys normalna wiez z dzieckiem, jak kazda matka. Nie
                trzeba spedzac z kims 100% czasu, zeby czuc wiez. Sama nie jestem
                ani zwolenniczka tworzenia poporodowej pepowiny i poswiecenia calej
                siebie dziecku ani zostawiania dziecka na 3 tygodnie u babci, zeby
                sie wyszalec. Dla mnie najlepszy jest "zloty srodek". Na wczasy
                chetnie zabieram dziecko, ale chetnie tez spedzam czasem romantyczne
                sam na sam z mezem, ide z kolezankami na trening czy sama do
                fryzjera. Nie mam jednak nic do mam "pepowinowych" i
                mam "wyzwolonych", ale tylko dopoki mi ktoras nie powie, ze nie mam
                wiezi z dzieckiem, bo chodze z mezem na randki, czy ze jestem
                zahukana matka polka bo biore dziecko na wczasy.
                • sir.vimes Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 20:54
                  "Nie
                  trzeba spedzac z kims 100% czasu, zeby czuc wiez. "

                  Szczerze mówiąc dla mnie pogląd, ze matka, która ma zaangażowanego w opiekę nad
                  dzieckiem partnera i nie daj bogini kogoś do pomocy NIE MA WIĘZI z dzieckiem
                  jest bardzo alarmujący.
              • shellerka Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 19:33
                no teraz kobieto to mnie na dobre zirytowałaś. sugerujesz, że przez fakt że raz
                w miesiącu zostawię babci, która notabene bardzo pragnie kontaktu z wnukiem
                mojego syna i pójdę z mężem na randkę, nie mam więzi ze swoim dzieckiem???!!!
                To chore!!!
                Równie dobrze mogę Ci powiedzieć, ze przez sam fakt, że twoje dziecko cały dzień
                spedza z obcymi babami w przedszkolu mniej cie kocha!
                Ta więź o której zdaje się piszesz to ja znam... z poprzedniego związku ...
                mojego byłego narzeczonego jedynaka ze swoją mamuniąuncertain
          • e_r_i_n Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 17:46
            Bianka jak zwykle pisze o Bali i Ferrari wink, ale poważnie - naprawdę
            nie wyobrażasz sobie rozstania z dzieckiem na kilka dni/tygodni? W
            ogóle?
            • ciociacesia ja se nie wyobrazam 25.07.09, 04:30
              chyba ze wyzsza koniecznosc
              ale my jestesmy łokciem zrosniete tongue_out
              • e_r_i_n Re: ja se nie wyobrazam 26.07.09, 18:33
                Ja nie mówię o teraźniejszości, kiedy masz niemowlaka smile
                Ale za kilka lat?
                • ciociacesia a to tez zalezy 26.07.09, 20:58
                  od ukladów urlopowo-wolnoczasowych
                  za kilka lat to Ninka juz taka upierdliwa w opiece nie bedzie, a ja bardzo sobie
                  cenie czas spedzany rodzinnie - przy mezu studiujacym, pracujacym na etat i
                  jeszcze po nocach robiacym projekty jestesmy obie stesknione jego obecnosci
                  w tej chwili marzy mi sie wieczór w dwoje, kocert jakis czy cos, w przyszłosci
                  jakis wypad na dzien czy dwa smile
                  • e_r_i_n Re: a to tez zalezy 26.07.09, 23:21
                    Wiesz, bardziej mi o dziecko chodzi wink Odpępowienie się mu przyda wink
                    • ciociacesia odpepowienie bardzo chetnie 27.07.09, 18:32
                      jak juz sie odklei od piersi spada do babci na wies w wakacje. i podejrzewam ze
                      my w tym czasie zaspokoimy az nadto potrzebe bycia bez dziecka, a na urlop
                      pojedziemy z dzieckiem smile
        • iskierka40 Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 25.07.09, 09:04
          strasznie płytki wątek,zamiast pisać takie pierdoły weś może sprawdż
          czy cie w łazience nie ma.
          Zrozum,każdy robi to co lubi.
      • kaskosk0404 Re: niezle 24.07.09, 16:52
        Troszke popieram poprzedniczke..i sa rozne zwiazki. Ja nie jestem w
        stanie wyobrazic sobie oddzielnego urlopu bez meza i on moze
        przyznac to samo wink Z dzieckiem czy bez to tez zalezy od tego ile
        czasu sie spedza z dzieckiem-jesli caly czas,to jest normalne ze
        chce sie czasami odpoczac,ale jesli pracuje sie od 7 do 19 a dziecko
        przebywa z niania lub dziadkami to urlop/wyjazd/weekend chce sie jak
        najbardziej poswiecic rodzinie i dziecku smile

        A co do osobnych wyjazdow to chyba szukacie oboje dodatkowych
        wrazen (dobrze wiem jak wygladaja takie wyjazdy-nie jeden raz
        slyszalam od znajomych kolegow/wiekszosc maja zony i to naprawde
        sliczne kobiety/ze przewaznie z imprez wracali do pokoju hotelowego
        w towarzystwie pan)i nawet mam dobry dowod-mojego meza kolega z
        pracy wyjechal z kumplami na kilkudniowy wypad,zakonczyło sie tym ze
        zostawił zone z dwojka małych dzieci dla jakiejs portugalki wink
        takze uwazaj.. Pozdrawiam
        • shellerka Re: niezle 24.07.09, 16:57
          oj kaskos, mysle ze i zalozycielka watku i ty przesadzacie w dwie rózne stronysmile
          nie każdy samotny wyjazd małżonków kończy się portugalką w pokoju hotelowym,
          ale też nie wyobrażam sobie dwutygodniowych wakacji z koleżankamismile
          ja od czasu do czasu zostawiam małża i lecę do przyjaciółki na weekend, a mąż
          raz na jakiś czas jedzie z chłopakami na rajd.
          tyle, że my nie robimy tego, żeby odpocząć od siebie, tylko po to żeby spotkać
          się z przyjaciółmi. To zasadnicza róznica. Kiedy zacznę odczuwać potrzebę
          odpoczynku od małża, zastanowię się nad rozwodemsmile
          • kaskosk0404 Re: niezle 24.07.09, 17:09
            Ale ja nie jestem przeciwna tym,aby osobno wyjechac,uwazam tylko
            ze nie kazdy sie do takiego wyjazdu nadaje. niektorzy faceci
            wychodza z kolegami na miasto na kilka browarkow i to wystarczy aby
            narobili glupot,a co dopiero wyjazd np z glupimi kolegami wink Teraz
            niewyobrazamsobie wyjazdu bez meza tylko dlatego ze on pracuje caly
            czas i ja tez w domu+malenkie dziecko i kazda chwile staramy sie
            spedzic w trojke.Ale kiedy dzieciak podrosnie i bede miala wiecej
            czasu to jak najbardziej wyjade sobie gdzies z kolezankami
            (zakupy+odpoczynek).mam glowe na karku,wiec dobrze wiem ze maz sie
            zgodzi smile
            • ja1ja1 Re: niezle 24.07.09, 17:31
              jakbym miała rozwieśc się z męzem, zacząc sie zabawiac to pewnie bym
              jeżdziła tak samo jak Ty i Twój mąż osobno. Bo po co ciągnąc drzewo
              do lasu.
      • lilka69 joanna 226-brawo za celny opis autorki 25.07.09, 08:37
        jednak nie jest smieszne. to chyba normalny stan rzeczy. kto sie nie wyszalal
        pragnie tego pozniej.
    • 18_lipcowa1 Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 16:36
      No ja akurat z mezem lubie urlopowac.
      Czy z dzieckiem tez polubie? Sie okaze.
    • setia Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 16:40
      żałosne jest raczej to, że Twój mąż musi odpoczywać od Ciebie i od dziecka z
      kolegami we Włoszech. jakiś mało dojrzały ten Wasz związek.
      • an_ni Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 16:46
        wlasnie w dojrzalym zwiazku to ludzie umieja od siebie odpoczywac
    • driadea Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 16:43
      Smieszne i żalosne jest uznawanie swojej wersji za jedyną sluszną.

      To, ze ty masz jakies ograniczenia nie znaczy, że inni je mają.
    • shellerka Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 16:52
      hmm... jeszcze jak nie miałam dziecka ani męża, moja koleżanka wychodziła drugi
      raz za mąż i swojego wtedy chyba z pięcioletniego synka z poprzedniego związku
      zostawiła na czas podróży poślubnej z jej rodzicami. pamiętam, że pomyślałam
      sobie o niej nie najlepiej - że jak tak może egoistycznie podchodzić do tematu
      dziecka, że dziecku przykro będzie i takie tam.
      kiedy ja urodziłam syna, z wielką radością dość szybko podrzuciłam go rodzicom
      na kilka tylko godzin, żeby z mężem pójść na sylwestra, ale nocowałam u
      rodziców, żeby jak najkrócej mały był bez nas, potem to podrzucanie się
      wydłużało - stopniowo, bo miałam ciągle poczucie tęsknotysmile
      kiedy młody miał rok, wzięliśmy ślub i wyjechaliśmy na tydzień. przeżyłam to,
      ale z całą pewnością wyjazd nie byłby tak "przyjemny" z roczniakiem przy boku.
      niedawno zostawiliśmy dziecko na dwa tygodnie i polecieliśmy na wakacje. I tak
      naprawdę tylko przez pierwszy tydzień dobrze się bawiłam, bo po tygodniu
      włączyła mi się straszliwa tęsknota, mimo że było bardzo fajnie.
      Tak więc rozumiem i mamy, które potrzebują "ucieczki" od dziecka, ale potrafię
      też w jakiś sposób zrozumieć te, które ciągną dziecko ze sobą.
      Poza tym synek jezdzi z nami na wszelkie wyjazdy weekendowe i wiem, ze to nie
      żaden problem spędzić wakacje z dzieckiem.
    • marghe_72 Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 17:03
      Śmiesznie i żałosnie to Twoje słowa wypadły.. (do autorki wątku)
      • gabrielle76 Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 17:25
        A ja wypoczywam w towarzystwie moich dzieci, nie muszę ich nikomu oddawać żeby
        wypocząć i "naładować baterie". Z kolezankami lubie robic wypady owszem, ale na
        pare godzin 2 tygodnie wole spędzic z rodzina a nie z kolezankami....
        • ja1ja1 Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 17:34
          gabrielle, każda normalna matka tak myśli. natomiast autorka jest
          strasznie żałosna. Przykro mi że niektórym dzieciom trafiają się
          tacy okropni rodzice. Mam znajomą która karmi dziecko na śniadanie
          lizakiem, dodając ze rano nie powinno dziecko się przejadać.
          Autorka pewnie taka sama bezserca.
          • verdana Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 18:14
            ie kazda matka tak mysli. Bycie dobra matką nie jest zwiazane z
            przebywaniem z dzieckiem 24 godziny na dobe przez całe lata. Wyjazd
            bez dziecka jest niewatpliwie korzytny dla małzenstwa, jest tez
            często dobry dla dziecka, ktore tworzy więź z dziadkami, a nie tylko
            z matką. I idzie potem do przedszkola czy szkoły bez stresu, a nie
            placze tygodniami, bo nie umie bez matki egzystowac nawet sekundy.
            No, ale przeciez matka powinna uznać, ze kazdey procz niej tylko
            czycha, aby dziecko skrzywdzić i jedynie ona jest taka dobra i
            idealna, że moze zająć się dzieckiem. inni sa od niej o tyle gorsi -
            ze wara im od dziecka!
            A mąż - maż powienien wiedzieć, ze jest na drugim planie i tyle.
    • margie88 Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 18:13
      Nie chcę wyjeżdżać bez mojego męża i on beze mnie też nie. Po prostu tak lubimy
      ze sobą być, gadać, łazić razem, śmiać się razem, że bez siebie jest nam
      kiepsko, nudno i w ogóle do dupy.
      • alyeska Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 18:28
        Bez dzieci na romantyczny wyjazd z mezem bardzo chetnie wyjezdzamy ale
        na 3-4 noce gora. Potem juz zaczynam przebierac nogami z tesknoty.
        Wyjazd bez meza? jezeli musze tylko sluzbowy, lub do przyjaciolki na
        weekend. 2-3 tyg. pobyt gdzies bez dzieci bylby dla mnie nie do
        zniesienia, bez meza rowniez.
        Zazwyczaj wybieramy hotele pelne atrakcji dla dzieci gdzie mozemy
        potomstwo zaparkowac na pare godzin dziennie pod opieka w kids club i
        mamy czas na romantyczny spacer po plazy itp.
        • kropkacom Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 18:54
          Jak ktoś ma jeden duży urlop w roku to naturalne (zazwyczaj) że chce pobyć z
          dziećmi i mężem w warunkach bardziej luźnych a przynajmniej innych niż tak zwana
          codzienność. Jak ktoś może sobie kilka razy zrobić wczasy to chyba inna bajka,
          prawda? A zresztą jak co komu pasuje smile
        • nadrugiemiania Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 18:56
          Oboje z mężem jesteśmy zapracowani.Albo ja jestem w pracy , a jak
          nie jestem to tylko ja jestem z dzieckiem, albo on jest w pracy , a
          jak nie jest to jest z dzieckiem.Baaaardzo rzadko zdarza sie byśmy
          mogli wszyscy razem pobyć razem, rodzinnie i miło , więc wspólny
          wyjazd jest dla nas atrakcją.WSPÓLNY- cała trójka razem i dla
          siebie.Owszem na romantyczny wieczór czy dwa chętnie przystane bez
          córki , ale nie dłużej.Po prostu bardzo tęsknie za małą (przekonałam
          sie bo własnie niedawno byliśmy bez dziecka na weselu i wrócilismy
          po 2 dniach). Jednak uważam,że każdy ma własna filozofie życia i dla
          każdy ma inne priorytety w życiu.
    • umasumak Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 18:53
      Ograniczona wyobraźnia faktycznie nie jest pomocna. Żyj jak chcesz, ale nie
      krytykuj innych tylko dlatego, że nie potrafisz ogarnąć swoim umysłem stylu
      życia innych.
      Ja sobie doskonale potrafię za to wyobrazić, że można pojechać nawet na miesiąc
      bez dziecka, ale po prostu tego nie chcę.
      I o ile ze starszą, już licealistką, rozstaje się od kilku lat regularnie w
      każde wakacje, ferie itp, i uważam to za naturalną kolej rzeczy, że dorastające
      dziecko trzeba odpępowić, o tyle nie rozstaje się na dłużej niż 3-5 dni z
      młodszą, sześciolatką. Wyjeżdżamy z mężem czasem sami na kilka dni, czasem mała
      jest kilka dni u babci, ale na dłuższe rozstanie puki co się nie piszę, jeszcze
      za wcześniej.
      • echtom Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 20:45
        Zaczęłam wyjeżdżać bez rodziny niedawno, kiedy dzieci już są duże i sporo podróżują w towarzystwie rówieśników. Wcześniej bardzo lubiłam jeździć z nimi i pokazywać im świat. Zresztą od ich wczesnego dzieciństwa dużo pracowałam i byłam taką trochę weekendową mamą, więc rozstawanie się z nimi w czasie owych weekendów i wakacji byłoby sporym przegięciem.
      • a-ronka Umasumak.................... 24.07.09, 20:46
        póki,pisze się z o z kreską.

        To tak dygresja,a tak wracając do tematu to się zgadzam z Twoim
        postem na 200%.
        Uważam,że wyjazd na weekend,na zakupy do stolycy może być atrakcyjny
        tylko dla opcji mąż+żona,koleżnka+koleżanka.
        Na wczasy jeżdżę z dziećmi.Starszy ma już obozy ale młody jeżdzi z
        nami.
        Znajomi mając dwoje dzieci jeżdzą sami bo panna lat 22 jest zmęczona
        i chce odpocząć.
        • umasumak A-ronko 24.07.09, 23:36
          Dziękuję za poprawienie błędu. Słownik ortograficzny wpadł mi pod biurko, a
          zdajesz sobie chyba sprawę, że przy 165 kg wagi, ciężko mi się po niego schylić.
          Mąż gdy wróci ze schadzki z kochanką, to podniesie.
    • bombastycznie Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 19:54
      nie sądzę że takie wspólne wyjazdy są śmieszne i żałosne. tak to już w życiu
      bywa że jeśli ma się męża/żonę i dzieci czyli swoją rodzinę to się czas spędza
      właśnie z nimi. bierzesz urlop żeby wypocząć w gronie najbliższych. ja sobie nie
      wyobrażam innego wyjazdu jak nie z najbliższymi. Ostatnio byłam z mężem na
      jednodniowej wycieczce we Wrocławiu i świetnie się bawiłam, co prawda strasznie
      nas wymęczył ten wyjazd bo wcześnie rano wyjeżdżaliśmy i dużo chodziliśmy po
      mieście ale z kim jak nie z nim byłoby mi tak fajnie? przyjemne jest błądzenie
      razem po nieznanym mieście, jedzenie lodów w kafejce na rynku, zwiedzanie
      zabytków, podziwianie piękna przyrody. kiedy jest się młodym i żądnym przygód
      wtedy można czerpać radość z samotnych wyjazdów ale teraz sobie nie wyobrażam
      wyjazdów w pojedynkę, jestem za bardzo przywiązana do męża nie dlatego że jest
      moim mężem ale dlatego że jest moim najlepszym przyjacielem z którym o wiele
      lepiej się podróżuje i nie tylko
      • sir.vimes A figę 24.07.09, 20:52
        > nie sądzę że takie wspólne wyjazdy są śmieszne i żałosne. tak to już w życiu
        > bywa że jeśli ma się męża/żonę i dzieci czyli swoją rodzinę to się czas spędza
        > właśnie z nimi.

        Ani wyjeżdżanie z rodziną nie jest żałosne i śmieszne, ani przymusowe i jedyne
        dopuszczalne. Tak to już w życiu bywa, ze każdy lubi co innego i oby to
        realizował z podobnym sobie partnerem.
        • miacasa Re: A figę 24.07.09, 20:58
          > Ani wyjeżdżanie z rodziną nie jest żałosne i śmieszne, ani przymusowe i jedyne
          > dopuszczalne. Tak to już w życiu bywa, ze każdy lubi co innego i oby to
          > realizował z podobnym sobie partnerem.

          o ile partnera sobie wybieramy to jednak dziecko nas ani my jego nie, więc
          nasza potrzeba oderwania się od malutkiego dziecka może być w sprzeczności z
          jego potrzebą bliskości uncertain
          • sir.vimes Re: A figę 24.07.09, 21:00
            > o ile partnera sobie wybieramy to jednak dziecko nas ani my jego nie

            Dziecko za to my wychowujemy.

            Normalny rodzic nie wytwarza u dziecka nadmiernego uzależnienia od swojej
            obecności, nie spieszy się też z decyzją o wyjeździe bez dziecka gdy dziecko
            jest na to w sposób oczywisty nie całkiem gotowe.
            • miacasa Re: A figę 24.07.09, 21:15
              > Dziecko za to my wychowujemy.

              nie przeceniałabym tego faktu

              > Normalny rodzic nie wytwarza u dziecka nadmiernego uzależnienia od swojej
              > obecności,

              i przy założeniu, że dziecko jest normalne
              • sir.vimes Re: A figę 24.07.09, 23:30
                > > Dziecko za to my wychowujemy.
                >
                > nie przeceniałabym tego faktu

                Faktycznie, zastanowiłam się i już jest dla mnie jasne, ze rodzice żadnego
                wpływu na dziecko nie mają ;P

                > i przy założeniu, że dziecko jest normalne

                tia, i że babcia z która zostaje dziecko jest normalna.

                Napisałam, ze rodzice powinni zdawać sobie sprawę kiedy dziecko jest niegotowe
                na krótkie rozstanie - jeśli dziecko nie jest normalne to chyba biorą to pod uwagę?
    • nutka07 Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 21:19
      Na ten temat nie ma co sie klocic i na sile przekonywac. Po co dzielic wlos na
      czworo?
      Kazdy spedza urlop jak lubi i mu odpowiada. To jest jedyne wlasciwe rozwizanie wink
    • deela Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 21:23
      rozbawilas mnie do lez
      ja nie wyobrazam sobie zeby takie male dzieci zostawic na dwa tyg jak jakies... PSY
      nie jestem nimi do tego stopnia zmeczona mimo ze mam je 24 h na dobe
      umarlabym z tesknoty
      na dzien to max moglabym je porzucic, na dluzej w zadnym wypadku
      mialabym zrypane wakacje bo jak nic po 3 dniach ryczalabym w poduszke z tesknoty
      Bali pczeka na mnie kilka lat
      nie ucieknie przeciez
    • irmaaa Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 21:39
      Dla mnie czas spędzany z dziećmi i mężem to kwintesencja wakacji.
      • martasz123 Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 22:10
        To, ze dziecko zabieramy ze sobą na wakacje nie oznacza, ze je od
        siebie uzalezniamy. Jeszcze w zyciu najezdzimy sie na urlopy bez
        dzieci, przyjdzie czas, ze dziecko samo wybierze znajomych, a nie
        swoich rodzicow. Jak narazie nie wyobrazam sobie pozostawienia
        dziecka na tak dlugi czas (tydzien, dwa). Uwazam, ze tworzymy
        rodzine i jestesmy razem. Moze jest to załosne, ale ja w tym
        rozwiązaniu jestem szczesliwa. A jeszcze poza tym organizując jakis
        wyjazd patrze zawsze, zeby były jakies atrakcje dla dziecka, bo chce
        zeby ono bylo szczesliwesmile
        • fantasmagorii Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 23:35
          Uwazam podobnie do martasz123. Planuję wakacje pod kątem dzieci.
          zawsze wypoczywam, bo wystarczy zmienić otoczenie, nawet
          na "krajowe", a inaczej ustawia się percepcja. za dwa, trzy lata
          dzieci pojada na obozy, za 10 lat wyjadą ze znajomymi. Wtedy będę
          jeździć z mężem na działkę (może kupimy), na Bali, bedziemy szaleć
          po swiecie. W miarę, jak dzieci rosną, mozna odkrywac z nimi masę
          wspaniałych miejsc i mieć fantastyczne wspomnienia.
          Po prostu: jeżdżę i wypoczywam z rodziną.
          Dwukrotnie wyjechałam sama na weekend ( do siostry za granicę i z
          kolezankami) i nie jest to wypoczynek. To oderwanie na chwilę.
          Nie ma co generalizować. Kazda matka jest inna i kazda wypoczywa jak
          lubi.
          Ja bym nie zostawiła dzieci z babcią, ciocią etc. na dłużej niż
          weekend.
    • mamamonika Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 21:47
      Oczywiście informacja gdzie to się wyjeżdża z koleżankami nie miała
      się prawa nie pojawić. Bez niej zarysowanie tematu byłoby stanowczo
      upośledzone w treść i nieczytelne tongue_out
      A co do meritum - są naprawdę różne rodziny i związki. Znam i takich,
      którzy nie spędzają razem wakacji - jedno lubi nurkować, drugie
      wędkować, w tym jedno raczej na jakiejś górskiej rzece, a drugie w
      ciepłym morzu. Jeżdżą oddzielnie i tak im dobrze. Bo na to swoje
      "ładowanie" czekają cały rok, a nie podzielają akurat tych swoich
      pasji.
      A znam i takich, którzy wszędzie jeżdżą razem i z dziećmi - nie
      dlatego żeby uprawiać martyrologię, tylko dlatego ze lubią być razem
      i podobnie lubią spędzać czas.
      Jeśli związek jest dobry, to nie przymus i procedura rządzi
      wakacjami, tylko sami zainteresowani.
      • ewma Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 22:04
        mamamonika napisała:

        > Oczywiście informacja gdzie to się wyjeżdża z koleżankami nie
        miała
        > się prawa nie pojawić. Bez niej zarysowanie tematu byłoby
        stanowczo
        > upośledzone w treść i nieczytelne


        Miałam to samo napisać....
        A co do tematu to dla mnie urlop bez męża i córki jest do du.. i w
        przeciwieństwie do autorki nie męcze się ani z mężem ani z dzieckiem.
      • shellerka Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 25.07.09, 07:59
        oj tam, czepiacie się, a założycielka może wcale na bali nie jedzie tylko podała
        to miejsce jako przykładwink
        albo jedzie na to bali, ale nie przeczytała jeszcze wątku o chwaleniu sięwink
        • mamamonika Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 25.07.09, 12:59
          No fakt, czepiamy się. Podejrzewam też, ze im mocniej Bali będzie
          kwestionowane, tym większa będzie radość autorki tongue_out
    • inguszetia_2006 Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 22:03
      Witam,
      Wyjeżdżam na wakacje z dzieckiem, ale nie wypoczywam podczas takich
      wakacji. Do wypoczynku potrzebuję luzu,a z dzieckiem nie ma luzu,
      tylko trzeba się "dopasować". Dopasowywanie się jest męczące;-D
      Teraz córka jest na kolonii i wypoczywam, choć pracuję. Przychodzę
      do domu,a tam cisza, spokój, czysto i pachnąco. Jestem panią swojego
      czasu. To jest bardzo,bardzo przyjemne...
      Pzdr.
      Inguszetia
      • paliwodaj Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 22:55
        hm, smieszny i zalosny to jest post autorki...Bo przeciez wszyscy
        ludzie sa z tej samej szufladki i maja identyczna sytuacje rodzinna
        co ona , no i ci pozostali robia zle bo torturuja sie wzajemnie
        swoja obecnoscia nawet na wakacjach.
        Inaczej by to wygladalo gdyby napisala ze "ONA" spedza wakacje
        osobno, bo tak jej sie chce, a podumowanie ze zalosne jest spedzic
        wakacje razem swiadczy tylko o samej autorce watku w sposob bardzo
        niekorzystny
        Dziewcze... , przeciez ludzie maja rozne sytuacje, maja np:
        wiekowych rodzicow zeby im podrzucic swoje brrr. bachory, maja
        niepelnosprawne dziecko, ktorym chca sie osobiscie zajac coby make
        sure ze wszystko gra, zdaza sie ze nie maja rodziny, badz mieszka
        ona na innym kontynencie.
        Jak mozesz tak ogolnie stwierdzic ze to zalosne?
    • sanna.i Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 23:06
      A w czym widzisz problem, bianko_bianko? Chcesz wakacji bez dziecka? Jedź bez
      dziecka. I nie wtrącaj się do tego, co robią inni.
      • echtom Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 23:22
        Przecież cały ten post powstał jako oprawa zdania: "wykupujemy dwutygodniowe wczasy na Bali" big_grin
    • lipsmacker Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 24.07.09, 23:32
      Nie rozumiem dlaczego ma to byc smieszne czy zalosne jesli ktos lubi
      wypoczywac z dzieckiem. Po prostu takie osoby maja odmienny punkt
      widzenia od Twojego, nie rozumiesz tego? Rownie dobrze ktos moglby
      napisac ze zalosnym jest to ze Ty uciekasz w wakacje od swojego
      dziecka. Niemile, co?
    • mika_p Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 25.07.09, 00:01
      bianka_bianko napisała:
      > Czy
      > ludzie musza byc ze soba ,,doslownie" zespawani - matka do dziecka,
      > maz do zony , zona do meza. Smieszne i zalosne zarazem.

      Bianko, a dlaczego w twoim zestawieniu nie ma relacji "ojciec-dziecko" ???? Czy
      to kobieta jest jedyna osobą w rodzinie, która tworzy relacje???
    • laminja Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 25.07.09, 01:06
      Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma...

      i tak sobie trzeba organizować wakacje, żeby choć trochę odpocząć. My nie mamy z
      kim zostawić dzieci. Mam je zostawić w całodobowym przedszkolu czy z sąsiadami
      koło osiemdziesiątki?
    • w-i-k-i Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 25.07.09, 01:59
      Rzeczywiscie, masz racje, jest taki ,,smieszny trend" Matki Polki,
      ze wszedzie i zawsze z dzieckiem i z mezem oczywiscie - maz tez musi
      byc, chce czy nie, na niego zawsze trzeba miec oko, bo jeszcze na
      inna sobie popatrzy, a patrzec tez mu nie wolno wink Mysle, ze
      poniekad sie zgadzam z Toba. Mam rocznego chlopca i tez nie
      wyobrazam sobie wypoczynku z nim. Moj maz rowniez spedza czas
      realizujac swoje pasje z kolegami (bo mnie zawodyw golfa, czy polo
      nie interesuja). Ja natomiast tez lubie wypady z przyjaciolkami
      nawet dluzsze niz weekendowe. Razem tez spedzamy duzo czasu, ale na
      tym wlasnie polega zdrowy zwiazek,zdrowe podejscie do wychowywania
      dziecka, ze nie trzeba sie dusic we wlasnym ,,domowym smrodko-
      ciepelku". Natomiast to, ze Panie moga byc niepewne swoich zwiazkow
      i nie puszczac nigdzie swoich mezow to inna sprawa - najlepiej
      obiad, gazeta i wlaczyc mu tv zeby byl pod reka. Inna sprawa to to
      ze rzeczywiscie nie mozna generalizowac, bo sa rozne sytuacje
      zyciowe i nie kazdy moze sobie pozwolic na takie wyjazdy.
      Niemniej jednak ja nie uwazam sie przez to za gorsza matke - bo co
      niby ze nie ma miedzy nami ,,WIEZI" (czyt. nie trzymam wszystkich na
      smyczy) - ot ciekawe. Rozbawila mnie wypowiedz o tym, ze niby jest
      sie zla matka jak sie wyjezdza samemu - do tej pory nie moge wyjsc z
      podziwu jak mozna miec tak ograniczone poglady i skad sie biora
      takie ciemnogrody.
      Najlepsza odpowiedza na te wszystkie ,,ciekawe" powyzsze wypowiedzi
      jest brak komentarza blanki- i bardzo dobrze nie ma tu w wiekszosci
      czego komentowac.
      • ciociacesia no ja np 25.07.09, 09:23
        nie wyobrazam sobie zostawic 10mies córki na kilka dni, podejrzewam ze za 2 mies
        nie stanie sie nagle na tyle duza i samodzielna w moich oczach zeby ja zostawic
        wydaje mi sie tez ze normalni ludzie (sorry ale ktos kto gra w golfa czy polo to
        juz jaki very upper midle class, jak na polskie warunki) nie maja na tyle
        wolnego zeby sobie pozwolic na spedzanie go bez rodziny, bo to by oznazało ze
        rodzina jest razem tylko w nocy jak wszyscy spia i w co 2 niedziele w miesiacu smile
        ale fakt z takim małym dzieckiem to zaden odpoczynek. gdybym była dziana
        zabrałabym na wczasy 2 babcie albo nianie. bysmy se odpczeli wszyscy w systemie
        zmianowym smile ale ja matka kwoka z obwisłym biustem
    • przeciwcialo Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 25.07.09, 07:09
      Wyjeżdżam z dziećmi bo lubie- to wyjazdy rodzinne.
      Lubie czasem byc tylko z mężem.
      Każdy spedza czas tak jak lubi.
    • katrio_na Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 25.07.09, 07:40
      A prawda jak zwykle lezy gdzies po srodku.
      Fajnie jest wyjechac na kilka dni samemu, fajnie jest odpoczac od
      dziecka i fajnie jest wyjechac gdzies z rodzina.
      Wszystko zalezy od potrzeb i od sytuacji.
      Jednak przyznam, ze akurat u nas wychodzi sie od wyjazdu rodzinnego
      a potem koryguje sie w zaleznosci od mozliwosci.
      Ale my lubimy ze soba wyjezdzac, wszak po to zalozylismy rodzine wink
    • dlania Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 25.07.09, 08:56
      Ja sobie NIE WYOBRAZAM, bym mogla
      > zabrac mojego syna (1,5 roku)ze soba i doskonale wypoczac. Co innego
      > jezeli z gory planujemy typowo rodzinny wyjaz, ale na moj wypoczynek
      > z mezem czy bez nigdy w zyciu nie wzielabym dziecka. Poza tym tez
      > nie do konca rozumiem takie wspolne wyjazdy, ja doskonale sie bawie
      > i odpczywam w gronie moich kolezanek - wykupujemy dwutygodniowe
      > wczasy na Bali i jade oderwac sie od codziennosci i naladowac
      > baterie. Podobnie z mezem wyjezdza czasami z kolegami na
      > jakis ,,raucik" do Wloch i tez odpoczywa, a jak chcemy to jedziemy
      > razem, lub co jakis czas wyskakujemy na jakies mile weekendy. C

      Hahahahahahahahahaah! Dzieki za ubaw z samego ranawink))))))))))))))))
      A kwestii małej wyobraźni nie skomentujęwink
    • be_em Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 25.07.09, 09:18
      zespawana może nie jestem, ale akumulatory nie ładuje mi Bali, tylko rodzinasmile
      uwielbiam wypoczywać z ślubnym i dziećmismile luz, plaża, słońce i ONI - wystarcza
      mi do szczęścia w zupełności. Bez dzieci wypadamy na spotkania, imprezy, czasem
      jakiś wyjazd. Oddzielnie też spędzamy czas, ale wakacje RAZEMsmile
    • koza_w_rajtuzach Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 25.07.09, 09:35
      My z mężem czasem osobno na wakacje jeździmy, ale osobiście nie wyobrażam sobie, żeby nie zabrać ze sobą dzieci. Młodsze muszę, bo karmione piersią, zresztą co miałabym z nim zrobić? Natomiast nie miałabym sumienia nie zabrać swojej córki. Ona ma tyle radości z wakacji. Bardzo lubi jeździć samochodem, poza tym lubi zwiedzać, poznawać nowe rzeczy, pluskać się w morzu. Zawsze jest bardzo smutna gdy wyjeżdżamy z powrotem do domu. To chyba nie przypadek, że moje dziecko, które miało jakąś blokadę wewnętrzną przed mówieniem (powtarzała wszystko po mnie w wieku 19 mc, a potem przestała praktycznie mówić) odblokowała się na wspólnych wakacjach w Chorwacji. Spędziliśmy dzień nad morzem, córka była bardzo szczęśliwa, a rano gdy się obudziliśmy nagle okazało się, że umie mówić, budować zdania itd. Moja córka prawie swojego taty nie widzi i zauważam, że zawsze po wspólnym wyjeździe coś zmienia się w niej na plus.
      • azile.oli Re: Na wieki wiekow, zwsze i wszedzie - razem 25.07.09, 10:27
        Tak ogólnie uważam, że powinno się zabierać dzieci na wczasy. A to
        dlatego, że wtedy mogą poznać rodzica z innej strony, kiedy się nie
        spieszy do pracy, jest wyluzowany, ma więcej czasu, może robić z
        dzieckiem różne ciekawe rzeczy, na które w codzienności brak siły i
        czasu. Kiedy dzieci były małe, wyjeżdżaliśmy całą rodziną. I
        doskonale odpoczywaliśmy. Pomijam fakt, że gdybym chciała zostawić
        dzieci, nie miałabym gdzie. Ale moi rodzice mieli, a mimo to zawsze
        zabierali mnie ze sobą. I szczerze mówiąc dziś z przyjemnością te
        wyjazdy wspominam. Od kilku lat z przyczyn technicznych wyjeżdżam
        bez męża, a z dziećmi i nie narzekam. Oczywiście chciałabym, aby mąż
        był, ale trudno. Rozłąka nam na złe nie wychodzi, a dzieci lubią ze
        mnąś jeździć, tym bardziej, że staram się, aby miały jak największy
        luz (dopasowuję do wieku). Oczywiście już od kilku lat dzieci
        wyjeżdżają też z rówieśnikami i wtedy zdarzy nam się z mężem gdzieś
        wyskoczyć, ale raczej na krótko.
        Dodam jeszcze takie spostrzeżenia: po raz pierwszy wyjechałam z
        dziećmi, gdy miały dwa lata, uznałam, że z niemowlętami będzie mi
        wygodniej w domu. No i jeszcze taki aspekt - nawet, jeśli rodzice
        wyjeżdżają bez dziecka, to jednak dsobrze jest aby drugą część
        urlopu jednak z dzieckiem spędzili.
        Nie wiem, ja tam opiekę nad własnymi dziećmi traktowałam jako fakt
        naturalny i nie była ona jakoś szczególnie uciążliwa. Rozumiem co
        prawda, że nawet od kochanych osób trzeba czasem odpocząć, ale jakoś
        nie umiem tej miary przyłożyć do dzieci. Tak naprawdę czas, który
        jest nam dany , aby spędzić go z dziećmi jest tak naprawdę bardzo
        krótki. Ile godzin dziennie tak naprawdę widzimy dzieci od momentu,
        gdy pójdą do przedszkola/szkoły? Z roku na rok jest go coraz mniej.
        Moje dzieci były z nami 6 lat, bo poszły dopiero do zerówki. A i tak
        uważamn, że ten czas minął niezmiernie szybko. I nie są
        nieodpępnionymi niedorajdami życiowymi mimo, że opiekowali się nimi
        wtedy wyłącznie rodzice.
Pełna wersja