co to byl za czas........

26.07.09, 20:07
Hej ponownie!
Ja tak jeszcze w sprawie jednego. Czesto spotykalam sie z
wypowiedziami,ze pierwszy roczek dziecka to najpiekniejszy czas w
zyciu matki. Uwazam to za stek bzdur gdyz nie widze nic pieknego w
ciagle placzacym dziecku, kolkach wiecznych nocnych pobudkach,
zabkowaniu, zatwardzeniach, przeziebieniach i najwazniejsze braku
komunikacji i zrozumienia drugiej osoby. No bo przepraszam bardzo
intuicja intuicja, ale przeciez nie zrozumiesz w pelni takiego
maluch i tak caly czas krok po kroku zgadujesz. Wiec jezeli ktos mi
mowi, ze to jest najpiekniejszy czas w zyciu matki to mnie to
conajmniej smieszy i wiem, ze nie jest do konca prawda, tylko mowi
sie tak bo tak wypada. Uwazam, ze wtedy mozna zrobic najwieksza
kzywde maluchowi gdy sie go nie zrozumie. Dlatego ja
zniecierpliwoscia wyczekiwalam pierwszych gestow komunikacji i slow.
A bez pomocy niani i meza,byloby baaaaaaaardzo trudno. Oczywistym
jest przeciez fakt, ze i ja chcialam miec czas dla siebie (jak
wczesniej pisalam) i maz tez chcial normalnie funkcjonowac. Co
innego teraz gdy chlopiec ma 1,5 roczku - komunikacja jest znacznie
lepsza, wiele rozumie, duzo sie uczy, zrobil pierwsze kroczki itp. i
ten czas moge uznac za piekny. Ale nie pierwszy roczek - badzmy
realistami, bazowanie tylko na intuicji jest trudne i poniekad
niebezpieczne (jesli ktos napisze, znowu, ze jestem zla, wyrodna,
niedorosla.....itd. itp. matka to o.k - prostowanie glupoty przez
forum mnie nie bawi)
    • kali_pso w_i_k_i to Ty?;) 26.07.09, 20:19


      Zainteresowałaś się teraz tymi kłamczuchami-mamuśkami co to śmią
      twierdzic, że życie z niemowlakiem może dawac radośc? Już ci się te
      radosne kłamczuchy w rozmiarze 42 znudziływinkpppppp
    • lola211 Re: co to byl za czas........ 26.07.09, 20:26
      i
      > ten czas moge uznac za piekny

      Zartujesz?
      Piekny to moze byc czas, gdy dziecko ma w koncu 10 lat i mozesz go
      zostawic samo bez opieki.Czlowiek w koncu jest choc troche wolny.

      Wiec jezeli ktos mi
      > mowi, ze to jest najpiekniejszy czas w zyciu matki to mnie to
      > conajmniej smieszy i wiem, ze nie jest do konca prawda, tylko mowi
      > sie tak bo tak wypada.

      No wlasnie, to nie pisz, ze zycie z poltoraroczniakiem to taka
      bajka;P.
      • bianka_bianko Re: co to byl za czas........ 26.07.09, 20:28
        Bajka to to nie jest, ale jest coraz lepej i lepej.
    • kitka20061 Re: co to byl za czas........ 26.07.09, 20:27
      bianka_bianko napisała:

      Czesto spotykalam sie z
      > wypowiedziami,ze pierwszy roczek dziecka to najpiekniejszy czas w
      > zyciu matki.
      Prawdę mówiac nigdy sie z taką wypowiedzią nie spotkałam, ale jak dla mnie był to najgorszy czas w moim życiu. Niesprzespane noce i nuda wiejąca zewsząd, no bo ani z takim nie porozmawiasz, ani sie nie pobawisz. Mi ciągłe patrzenie, uśmiechanie i gruchanie do dziecka nie sprawiało przyjemności. Siadałm więc i czytałam mu książki, najpierw te dla dzieci, potem dla dorosłych, bo już wymiękałam. Pomocy nie miałam, oprócz męża, który potrafił mi wspaniale pomóc, ale czasu dla siebie wiadomo mieliśmy mało, a mi po całym dniu chciało sie tylko spac, a w nocy od początku pobódki co pół godziny (taki typ, nie sypiała w dzień i nie sypiała w nocy). Problemów z zabkowaniem i kolkami nie było, ale mimo wszystko dopiero jak skończyła 13 miesiecy i odstawiłam od piersi zaczeła normalnie spać a ja odetchnęłam z ulgą. Natomiast ja polubiłam czas gdy była już rozumna, odpielucjowana i umiała mówić pełnymi zdaniami, czyli od 2 urodzin. Teraz ma prawie cztery i mogłaby pozostać taka na zawsze. Dla mnie to aktualnie jest ten wspaniały okressmile Szkoda, że dzieci nie rodzą sie takie duże.
      • bianka_bianko Re: co to byl za czas........ 26.07.09, 20:30
        To prawda, szkoda.
      • lacitadelle Re: co to byl za czas........ 27.07.09, 12:51
        > Siadałm więc i czyta
        > łam mu książki, najpierw te dla dzieci, potem dla dorosłych,

        Ciesz się, że chciała słuchać smile Mój syn ma 14 miesięcy i dopiero powoli
        zaczynamy przygodę z książkami, póki co interesują go raczej obrazki niż treść,
        więc z jednej strony przeczytać można najwyżej 2 zdania (dlatego większość
        wierszy dla dzieci Tuwima umiem już na pamięć).
        • kocianna Re: co to byl za czas........ 27.07.09, 14:33
          Ja mialam super czas jak Mloda miala 3,5-4,5. Wczesniej byla malym potworkiem i
          teraz jest malym potworkiem. Do roku byla grzeczna i fajna i w ogole (no bo co
          taki dziec moze poza ryczeniem, a nie ryczala), ale mnie szlag trafial ze siedze
          sama w domu.

          Co do czytania, to regularnie czytalam niemowleciu Polityke i Newsweeka (ona
          wolala Polityke), jak zaczela chociaz rytm kumac, to wierszyki Brzechwy i
          Tuwima, teraz ona by w ogole z kolan nie zlazila i nie moge sie doczekac, kiedy
          zacznie czytac sama, bo ja mam dosc!
    • undomestic_goddess Re: co to byl za czas........ 26.07.09, 20:43
      pozno chodzic zaczal ten chlopiec, poczytaj wiecej o rozwoju dziecka,
      jak trolowac, to wiarygodnie
    • karro80 Re: co to byl za czas........ 26.07.09, 23:19
      Moja ma trochę ponad 16 mies, tyle, że troszkę rozwojowo w tył, bo
      sporo za wcześnie się urodziła - ale się zgadzam - naprawdę fajna
      kobita się zrobiłasmile
      Chociaż podobał mi się każdy etap w tym pierwszym roczku -
      zwłaszcza, że niektóre były okupione wysiłkiem i jej i naszym.
      Czasem żałowałam, że to tak mija - fajne były te bezzębne usmiechy...
      • czar_bajry Re: co to byl za czas........ 27.07.09, 02:11
        A ja uwielbiałam czas zanim moje dzieci skończyły roczek.
        Najbardziej lubię dzieci w głębokich wózkach jak nie trzeba za nimi lataćsmile
        Ale moje takie nietypowe chyba były żadne nie miało kolki,wszystkie karmione
        były butelką, spały w nocy a i w dzień nie było z nimi problemu, same zasypiały
        i potrafiły się sobą zająć, tak zająć leżały w łóżeczku, podłodze na macie
        edukacyjnej lub leżaczku i był święty spokójsmile oczywiście były też noszone,
        przytulane i rozpieszczanesmile
        Miały także swoje rytuały ale ogólnie mówiąc sama radość i słodycz za to
        potem..... no różnie to bywatongue_out
        • azile.oli Re: co to byl za czas........ 27.07.09, 08:49
          Ja też nie wspominam traumatycznie okresu niemowlęcego. Nie płakały
          specjalnie po nocach, nie chorowały, nie miały kolki, karmione
          butlą. Nie zarywałam nocy i było w porządku. Ogólnie dla mnie gorszy
          jest okres, gdy dziecko staje się mobilne i trzeba mieć oczy naokoło
          głowy. Moja córa zaczęła chodzić w wieku 9 -ciu miesięcy i nawet
          dość wcześnie mówiła (mając rok potrafiła posługiwać się prostymi
          zdaniami), ale mimo to ten okres w jej życiu dał mi bardziej
          popalić. Na roczek dostała w ''prezencie'' braciszka, który był
          słodkim niemowlakiem, ale w momencie, gdy stał się mobilny powinnam
          była się rozdwoić. Owszem, starsze dziecko jest bardziej ''kumate'',
          ale nie oznacza to jeszcze, że można cokolwiek sobie przy nim
          odpuścić, bo i tak może zrobić swoje i trzeba mu poświęcić dużo
          więcej uwagi, niż niemowlęciu, choćby dla jego rozwoju, no i z tej
          prostej przyczyny, że roczniak przesypia zdecydowanie mniej czasu,
          nioż niemowlę.
          • echtom Re: co to byl za czas........ 27.07.09, 09:01
            Ja też mam bardzo dobre wspomnienia z tamtego okresu - zwłaszcza z
            najstarszą córką, bo mogłam przez rok zajmować się wyłącznie nią.
            Bardzo żałowałam, że nie udało mi się tego powtórzyć przy następnych
            dzieciach. Drugi rok był znacznie bardziej męczący właśnie dlatego,
            że trzeba było tuptusiów nieustannie pilnować.
    • mama_piotrusia1984 Re: co to byl za czas........ 27.07.09, 09:49
      Dla mnie pierwszy rok to nie jest najlepszy czas. Długo myślałam ze
      to ze mna coś nie tak bo dookoła kobiety mówiły że uwielbiają
      właśnie takie niemowlaczki ale oststnio szczerze porozmawiałam także
      z kilkoma co również wolą starsze dzieciaczki. Starszy synek ma
      teraz 5 lat ale już w okolicach roczku mialam totalnego świra na
      jego pukcie. Oczywiście kochalam go od początku ale opieka nad nim
      gdy był zupełnie maleńki i nie było z nim kontaktu była dla mnie
      strasznie trudna. Teraz mam córeczkę, leci jej drugi miesiąc i też
      chcę aby jak majszybciej miała już choćby pół roczku. Może to
      kwestia depresji poporodowej, teraz biorę leki wiec jest nieco
      lepiej ale i tak jest mi ciężko. ale przynajmniej nie wyrzucam sobie
      ze jestem nienormalna i wyrodna bo nie cieszą mnie kolki wzdęcia i
      nocne wstawanie
    • joanna35 Re: co to byl za czas........ 27.07.09, 15:07
      Z punktu widzenia mojej wygody dla mnie to był najpiękniejszy czas -
      począwszy od trzeciego miesiąca życia mój syn przesypiał całe noce,
      żadnych kolek, żadnych wrzasków, chorował też w normie. Nie wiem czy
      jestem taka genialna czy też miałam wtedy jakiś wyż "intuicyjno -
      umysłowy", ale reagowanie na potrzeby dziecka też nie stanowiło
      żadnego problemu, bo też jakie to były potrzeby - jeść , spać,
      przewinąć i poprzytulać. No i przede wszystkim wszystkim cała
      aktywność dziecka ograniczała się do łóżeczka, kojaca czy też
      miejsca gdzie je zaniosłam. Żyć nie umierać. Problemy zaczęły się
      gdy zaczął chodzić i mówić - i z czego tu się cieszyćwink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja