paolka_82
27.07.09, 21:58
Tak sobie zmywałam i dumałam i wydumałam, ze chyba jest pewna zależność.
Na fali wątku o wyjeżdżaniu bez dzieci i w ogóle o zostawianiu pod czyjąś
opieką na kilka dni swojego dziecka niektóre z was piszą, że jak tu wyjechać,
przeciez serce mi pęknie z żalu i tęsknoty, a poza tym to sama dzieckiem się
zajmę bo przecież nikt inny nie potrafi zająć sie moim dzieckiem, nie wie co
lubi czego nie lubi itd. Wszystko sama, sama, sama...
Czy takim kobietom nie zostaje tak na zawsze? A póżniej piszą na forum
zdesperowane żony, że mamusia męża żyć nie daje, że tylko ona wie co jej synuś
lubi, że żona na pewno nie ugotuje mu tak smacznie, nie uprasuje mu tak
koszuli jak mamunia. W ogóle to nikt tej mamuni nie zastapi, żadna tam żona.
Być może sie mylę, ale tak jakos mi się wydaje, że to właśnie z takich
kobiet co to same sobie dziecko wychowają, "wyrastają" takie nieodpępnione
teściowe.
A wy jak myślicie?