Tylko moje...

27.07.09, 21:58
Tak sobie zmywałam i dumałam i wydumałam, ze chyba jest pewna zależność.
Na fali wątku o wyjeżdżaniu bez dzieci i w ogóle o zostawianiu pod czyjąś
opieką na kilka dni swojego dziecka niektóre z was piszą, że jak tu wyjechać,
przeciez serce mi pęknie z żalu i tęsknoty, a poza tym to sama dzieckiem się
zajmę bo przecież nikt inny nie potrafi zająć sie moim dzieckiem, nie wie co
lubi czego nie lubi itd. Wszystko sama, sama, sama...
Czy takim kobietom nie zostaje tak na zawsze? A póżniej piszą na forum
zdesperowane żony, że mamusia męża żyć nie daje, że tylko ona wie co jej synuś
lubi, że żona na pewno nie ugotuje mu tak smacznie, nie uprasuje mu tak
koszuli jak mamunia. W ogóle to nikt tej mamuni nie zastapi, żadna tam żona.
Być może sie mylę, ale tak jakos mi się wydaje, że to właśnie z takich
kobiet co to same sobie dziecko wychowają, "wyrastają" takie nieodpępnione
teściowe.
A wy jak myślicie?
    • deodyma Re: Tylko moje... 27.07.09, 22:35
      nie wiem, ale ja takich rozterek nie mam.
      w miescie, gdzie mieszkamy obecnie, nie mamy nikogo, dziecina
      wszedzie z nami, nie ma szans nawet na to, zeby komukolwiek dziecie
      podrzucic, wiec jak gdzies jedziemy, bierzemy dziecko ze soba.
      zreszta jestesmy rodzina, wiec jesli gdziekolwiek mamy sie wybierac,
      to tylko z dzieckiem.
      a jaka bede tesciowa?
      tego nie wiem.
      zalezy tez chyba duzo od tego, jaka synowa sie trafibig_grin
      bynajmniej u nas w rodzinie nikt nikomu do niczego sie nie wtracasmile
    • kosmitka06 Re: Tylko moje... 27.07.09, 22:58
      Na fali wątku o wyjeżdżaniu bez dzieci i w ogóle o zostawianiu pod
      czyjąś
      > opieką na kilka dni swojego dziecka niektóre z was piszą, że jak
      tu wyjechać,
      > przeciez serce mi pęknie z żalu i tęsknoty,

      Moje słowa smile
      A tak poważnie... ja osobiście nigdy nie myślałam w taki sposób.
      Nawet gdy rezerwowalismy wakacje to nie było z żadnej strony
      pytania "na ile osób?, czy jedziemy tylko we dwoje?".
      Mamy takie zasady i już- skoro jesteśmy rodziną a nasza rodzina
      liczy się z 3 osób to jest to dla nas oczywiste.
      Co innego wypad wieczorny czy imprezka...

      Nie wiem jaką będę teściową, jak na razie mam tylko córkę więc mogę
      sie tylko zastanawiac nad zięciem?!
      Jak bede taka jak moja mama to ziec bedzie miał lepsze relacje ze
      mną niż z własną matką wink
      Na chwilę obecną to ja uważam że nikt tak dobrze nie wyprasuje
      koszuli mężowi jak ja big_grin Nikt nie ugotuje mu tak smacznie poza mną wink
      Ja sama najlepiej zajmuje sie moim dzieckiem smile

      Należy jednak pamiętac że każdy ma inne relacje z rodzicami, czasami
      odległosc jest przeszkodą aby moc podrzucic komus dziecko, innym zas
      jest zal maluszka, a jeszcze inni uwazaja że wakacje z dzieckiem to
      strata czasu, itp.
      Każdy z nas ma prawo do swojego zdania.
    • marghe_72 Re: Tylko moje... 27.07.09, 23:11
      Mnie tam serce nie pęka z żalu
      I nie uważam, że tylko ja się nadaję do zajmowania córką.

      Ale bardzo lubię z nią wyjeżdżać. NIe widzę powodów dla których
      miałabym jej nie zabierać na fajne wakacje..
      • e_r_i_n Re: Tylko moje... 28.07.09, 08:18
        Się podpiszę.
        Rozstaję się z synem bez żalu (no, teraz z małym niepokojem, bo pierwszy raz na
        koloniach jest od wczoraj), ale na wakacje lubię z nim jeździć - przede
        wszystkim dlatego, że chcę mu pokazać różne ciekawe miejsca.
    • echtom Re: Tylko moje... 27.07.09, 23:13
      > Czy takim kobietom nie zostaje tak na zawsze?

      Nie sądzę. Małych dzieci nie zostawiałam z przyczyn innych niż wyjście do pracy lub szpital, z dużymi rozstaję się bez problemu, kiedy wyjeżdżam albo ja, albo one. Po prostu na wszystko w życiu jest właściwy czas. A teściową będę świetną - może o tyle mi łatwiej, że będę miała samych zięciów wink
      • kubek0802 Re: Tylko moje... 28.07.09, 08:25
        W ogóle to nikt tej mamuni nie zastapi, żadna tam żona.

        Z założenia żona nie jest od tego żeby zastąpić mamę, a już na pewno
        nie w opieraniu i żywieniu dorosłego faceta.
        Jeżeli chodzi o rozstania z synem to urlopy i wyjazdy spędzamy
        razem, w czasie wakacji rozstajemy sie bo syn wyjeżdża do teściów w
        systemie tydzień tam tydzień w domu i wszyscy zadowoleni.
    • evee1 Re: Tylko moje... 28.07.09, 08:50
      Mieszasz tu dwie rzeczy. Jedna - tesknota rodzica za dzieckiem,
      druga - nie dopuszczanie innych do opieki nad nim w przekonaniu, ze
      my to zrobimy najlepiej.
      O ile ja strasznie tesknie za dzieciakami jak ich pare dni nie
      widze, o tyle nie mam zadnych watpliwosci, zeby ktos inny rownie
      dobrze sie nimi zaopiekuje. A juz najlepiej, zeby umialy to zrobic
      same, tym bardziej, ze wchodza juz w dosc stosowny do tego wiek smile.
      I prawde mowiac wolalabym, zeby dzieci jak juz wyfruna z domu
      komunikowaly sie ze mna czesciej niz raz na miesiac wink. Tym
      bardziej jak zdarzy mi sie zostac samej jak palec w domu starcow.
    • zlotarybka_1 Re: Tylko moje... 28.07.09, 09:14
      pewnie to, co napiszę nie będzie bardzo oryginalne.
      Moje zdanie jest takie, że nie ma nic złego kiedy rodzina chce na
      wakacje wyjechać razem, bo chcą wspólnie pozwiedzać, obejrzeć,
      popływać czy po prostu pobyć razem. Nie widzę też nic złego kiedy
      dziecko zostaje z dziadkami na parę dni - jeżeli wszyscy są
      zadowoleni to czemu nie.
      Ale stwierdzenie, że zabieram dziecko ze sobą bo tylko ja umiem się
      nim zaopiekować jak trzeba i tylko ja wiem co jest dla niego
      najlepsze jest dla mnie co najmniej dziwne. I tu się z Tobą zgodzę -
      nic dobrego na przyszłość z tego nie wynika. Uważam takie matki za
      zaborcze. Uważam, że ograniczają swoje dzieci. Dzieci wyrastają
      uzależnione od obecności matki. Jak dla mnie to nie jest troska ale
      egoizm.
    • moofka Re: Tylko moje... 28.07.09, 09:47
      aolka_82 napisała:

      > Tak sobie zmywałam i dumałam i wydumałam, ze chyba jest pewna zależność.
      > Na fali wątku o wyjeżdżaniu bez dzieci i w ogóle o zostawianiu pod czyjąś
      > opieką na kilka dni swojego dziecka niektóre z was piszą, że jak tu wyjechać,
      > przeciez serce mi pęknie z żalu i tęsknoty, a poza tym to sama dzieckiem się
      > zajmę bo przecież nikt inny nie potrafi zająć sie moim dzieckiem, nie wie co
      > lubi czego nie lubi itd. Wszystko sama, sama, sama...
      > Czy takim kobietom nie zostaje tak na zawsze?

      bzdury gadasz
      zwroc uwage, ze to matki dzieci w roznym wieku
      ja plakalam w pracy kiedy zostawilam mojego syna na osiem godzin z babcia 5 lat temu
      teraz jedzie z nia na ponadtygodniowe wczasy a ja juz sie ciesze
      ze bedzie mial frajde
      jednoczesnie nikomu nie oddam mlodszego bo by mi "serce peklo" tongue_out

      prawdopodobnie za nastepnych 20 bede dumna kiedy znajdzie sobie wartosciowa
      dziewczyne, ktora bedzie go kochac i to dla mnie bedzie wystarczajacy powod,
      zeby ja lubixc i szanowac, a nie zwalaczac i macic

      A póżniej piszą na forum
      > zdesperowane żony, że mamusia męża żyć nie daje, że tylko ona wie co jej synuś
      > lubi, że żona na pewno nie ugotuje mu tak smacznie, nie uprasuje mu tak
      > koszuli jak mamunia. W ogóle to nikt tej mamuni nie zastapi, żadna tam żona.
      > Być może sie mylę, ale tak jakos mi się wydaje, że to właśnie z takich
      > kobiet co to same sobie dziecko wychowają, "wyrastają" takie nieodpępnione
      > teściowe.
      > A wy jak myślicie?
    • paolka_82 Re: Tylko moje... 28.07.09, 10:45
      A według mnie takie poglądy właśnie mogą byc oznaką niemożności odpępowienia się
      matki od dziecka.

      "Rada jest jedna - nie zostawiaj nikomu dziecka, sama się nim zajmuj.
      Zapewniam cię, że jest to możliwe. Ja swojego nigdy nikomu nie
      podrzucałam. Nie jestem matką-kukułką. Dzięki temu mam dziecko
      wychowane tak, jak chciałam. "

      "Mój syn ma 2 lata i 9 miesięcy, wychwuje go sama z męzem, nie
      nianczyła go żadna babcia nawet przez kilka godzin. Nie chce potem
      mieć niezdrowych emocji, wiadomo ze kazdy ma swoje nawyki jesli nie
      chcę potem nawracac teściowej ani mamy to nieangazuje je do opieki
      nad dzieckiem. a stwierdzenie że babcie, ciocie sa od podzucania
      dzieci są moim zdaniem dziecinne i nieodpowiedzialne."

      To fragm z wątku o ciociach-babciach co krzywdzą dzieci. Jest tam post
      bi_scotti-bodajże z mądrym stwierdzeniem, że najgorsze, co możemy zrobić dziecku
      to wprowadzić monopol na jego wychowanie. I o to w głównej mierze mi chodziło
      gdy zakładałam wątek a nie o te nieszczęsne wczasy (na które jeżdżę z dziećmi)
      • kocianna Re: Tylko moje... 28.07.09, 12:34
        Moim dzieckiem (poza przedszkolem) zajmowali się różni ludzie (babcie, mój brat,
        niania, mama najlepszych kumpli mojej córy). Zwykle była to kwestia paru godzin,
        czasami 2-3 dni. Najczęściej ogromną radochę miały obie strony. Miałabym im to
        zabierać?

        A i tak jestem uważana za matkę-kwokę, bo nie chcę Młodej oddać babciom
        (bagatela, 1500 km) na całe wakacje (a Młoda ma 4,5 roku)...
Pełna wersja