ameerie
28.07.09, 11:43
Muszę się wyżalić, bo już nie wytrzmuję. Nie wiem co robić, strasznie mnie irytuje a zarazem boli zachowanie mojej mamy i zastanawiam się, czy może to już wiek robi swoje (56 lat), czy też ona popada w jakąś chorobę?
Zacznijmy od tego, że nie umiem z nią nawet pójść na normalne zakupy. Jest bardzo "roztrzepana", lata po całym sklepie, mówi strasznie głośno. Najpierw prosi sprzedawcę o pomoc, po czym go wyśmiewa, krytykuje, zaczyna walić jakieś aluzje, jest mi za nią bardzo wstyd w miejscach publicznych... Dlatego coraz rzadziej gdziekolwiek z nią jeżdżę, chodzę.
Nie szanuje mnie jako matki. Przy dziecku wyśmiewa, podważa mój autorytet, na złość mi daje dziecku jedzenie w taki sposób, aby jak najbardziej go pobrudzić, bo wie, że będę się wściekała, że nie mogę doprać jego ubranek. Gdy jedziemy w samochodzie i mały usypia w foteliku, ona celowo mu przeszkadza i nie daje zasnąć.
Mój mąż ostatnio pomagał jej zakładać panele w mieszkaniu. Zrobił to, bo chciał, nie chciał nic w zamian, a teraz ona ciągle z niego kpi nazywając "panelażem". Zachowuje się tak, jakby był jej niewolnikiem i jakby te panele, to był jego zakichany obowiązek.
Wciąż atakuje mnie słownie, krytykuje moje dziecko, że jest "niedodziałane", bo jeszcze nie potrafi tylu rzeczy a inne dzieci w jego wieku już potrafią.
Nie zostawiam z nią dziecka, staram się jak najrzadziej z nią spotykać, ale ona nawet przez telefon potrafi dać mi w kość. Co się dzieje? Jak mam postępować? Przecież to moja matka! Nigdy nie była idealna, ale teraz jest nie do zniesienia. Czy to możliwe, że zaczyna się u niej jakaś choroba psychiczna? Jak myślicie? Proszę, poradźcie mi coś.