do pracujacych mam. dostajecie "kase na zycie" od

29.07.09, 23:14
mezow? ostatnio spotkalam sie kilka razy z takim stwierdzeniem, ze
maz daje na zycie, nie chce dawac lub daje za malo. stwierdzenie to
padlo z ust pan, ktore pracuja. zdziwilo mnie to troche, bo w sumie
wyszlo na to, ze panie te wiekszosc lub calosc pensji wydaja tylko
na swoje wydatki. pewnie tego problemu nie maja malzenstwa
posiadajace wspolne konto. my mamy dwa konta i kazdy z nas placi za
czesc wydatkow... przyznam szczerze, ze pod koniec miesiaca moje
konto jest ogolocone i rzadko kiedy wydaje duzo tylko na siebie.
moze robie cos zle i powinnam mezowi "kazac" placic za wszystko wink
    • kosmitka06 Re: do pracujacych mam. dostajecie "kase na zycie 29.07.09, 23:43
      Nie wiem jak jest u innych ale u nas nie ma "moje-twoje", jest po
      prostu nasze smile
      Oczywiscie mamy 2 konta ale to drugie jest oszczędnościowe a tak
      ogólnie to kozystamy tylko z jednego wspólnego kąta.
      Ja nie pracuję, mąż co prawda nie zarabia mało ale nigdy w życiu nie
      usłyszałam od niego, że nie mogę sobie kupic bluzki czy sukienki
      tylko dlatego, że to on zarabia a ja nie. O takie pierdoły się nawet
      nie pytam. Nie mówię o zakupach które kosztują 2000tys. czy więcej
      bo wtedy razem decydujemy.
      Nie wiem- ja chyba nie umiałabym tak życ! Przecież skoro opłacacie
      rachunki to RAZEM zużywaliście prąd, wodę, gaz, itp. Robiąc zakupy
      do domu: pieczywo, mleko, mięso, itp. chyba zarówno Ty jak i mąż to
      jadacie.
      Trudno jest mi sie wypowiedziec na ten temat- nigdy nie była w
      takiej sytuacji.
    • umasumak Sama sobię biorę ile potrzebuję 30.07.09, 00:48
      a po cięższe zakupy jeździ mąż i sam płaci. Nigdy jeszcze mi nie powiedział, że
      za dużo wydaje i nigdy się nie buntuje, gdy proszę, żeby kupił to, czy tamto.
      • fabryka.lodow.napatyku Re: Sama sobię biorę ile potrzebuję 30.07.09, 01:08
        my mamy 3 konta wspolne i jakos nie umiem sobie wyobrazic ze w malzenstwie cos
        jest moje albo Twoje , z wyjatkiem ubran i kosmetykow
        jak rowniez obce jest dla mnie wszelkie rozliczanie sie z rzeczy, ktore dla
        siebie kupujemy
        • umasumak Re: Sama sobię biorę ile potrzebuję 30.07.09, 01:31
          i o to chodzi
    • volta2 Re: do pracujacych mam. dostajecie "kase na zycie 30.07.09, 01:52
      u mnie w zasadzie nie ma różnicy czy pracuję czy nie - bo pieniądze
      które zarabiam są tak nieznaczne w naszym budżecie, że nikt ich nie
      liczy, wpływają sobie na moje osobiste konto i od czasu do czasu
      sprawdzam ile się uzbierało, do konta tego karty nie posiadamsmile

      posiadam za to kartę męża do jego konta i z niej finansuję wszystko -
      czyli zakupy tygodniowe, codzienne, swoją rozrywkę, swoją urodę i
      koszt opiekunki/przedszkola
      jednego mi nigdy zarzucić nie sposób, czyli nie trwonię pieniędzy, a
      już trudno mi cośkolwiek wydać na ciuchy- bo nie umiem ich kupować

      w związku z tym mąż ma świadomość że defraudacji nie będzie
      czasem tylko uważam, żeby nie wyciągać pieniędzy z bankomatu przy
      kinie, bo wtedy wiadomo czarno na białym, że polazłam bez niego na
      jakiś przedpołudniowy seanssmile

      a gdy bankomat nie wydaj kasy, to dzwonię spod bankomatu na komórkę
      i pytam, czy mógłby coś z tym zrobić, bo konto pustesmile


      reasumując - mąż na życie nie daje ani za mało ani za dużo, bo to on
      wszystko finansuje, musiałby zatem sam sobie dawać na to życie.
      inna sprawa, że mąż pracuje tyle, że nie ma kiedy wydawać, gdyby nie
      allegro i benzyna do auta to w ogóle ze 100 zeta nie miałby gdzie i
      kiedy wydać.
    • evee1 Re: do pracujacych mam. dostajecie "kase na zycie 30.07.09, 02:07
      U nas nie ma tego problemu, bo mamy konta wspolne i tam ida nasze
      wyplaty i stamtad robimy zakupy. Ja wydaje na siebie znacznie wiecej
      niz moj maz, bo on prawie nic nie kupuje (troche czesci do komputera
      albo kolejki elektrycznej). Nawet ubrania ja mu kupuje, bo on nie
      widzi potrzeby smile. Wspolnie podejmujemy decyzje dotyczace wiekszych
      wydatkow.
      Oboje wiemy jaki jest stan naszych kont i nasza ogolna finansowa
      kondycja. Wiemy co na ile wydajemy, przelewy za rachunki robi ten
      kto ma akurat czas i ochote. Prawde mowiac nie wyobrazam sobie
      inaczej i czulabym sie bardzo niekomfortowo nie wiedzac jak nasze
      sprawy finansowe stoja.
      • kinga127 Re: do pracujacych mam. dostajecie "kase na zycie 30.07.09, 06:22
        U mnie dokładnie tak jak u evee1.
    • super-mikunia Re: do pracujacych mam. dostajecie "kase na zycie 30.07.09, 07:32
      Żyjemy z konta mężą, ja wszystkim rozporządzam. Mam pełen dostęp do
      niego. On do mojego nawet nie zagląda.
    • licz-sie-ze-slowami Re: do pracujacych mam. dostajecie "kase na zycie 30.07.09, 07:54
      kontrolujemy sie wzajemnie,rozmawiamy ile i na co,ale jak ktos ma
      ochote sobie cos kupic to kupuje i juz.
      same kobiety sie ponizaja takim stwierdzeniem.
      • beniusia79 Re: troche zle mnie zrozumialyscie 30.07.09, 08:06
        moze zle sformulowalam pytanie. glownie chodzilo mi o to, czy
        pracujecie tylko na swoje wydatki (ciuchy, kosmetyki itp) czy
        wydajcecie tez czesc wyplaty na domowe wydatki typu: zakupy
        zywnosciowe, rachunki za prad itp? dlatego tez kierowalam to
        pytanie do tych, co pracuja. wiadomo, ze te mamy, ktore nie pracuja
        maja nieco inna sytuacje i oczywistym jest, ze zyja wspolnie z
        jednej pensji. jak juz pisalam, ostatnio w trakcie rozmow z roznimi
        znajomymi, dotarlo do mnie, ze wiele kobiet pracujacych zarobione
        pieniadze wydaje tylko na siebie, ze swojej kasy (choc czasem maja
        wspolne konto) nie wydaja ani grosza na "domowe" wydatki tylko na
        siebie smile
        • evee1 Re: troche zle mnie zrozumialyscie 30.07.09, 08:37
          > wiele kobiet pracujacych zarobione
          > pieniadze wydaje tylko na siebie, ze swojej kasy (choc czasem maja
          > wspolne konto) nie wydaja ani grosza na "domowe" wydatki tylko na
          > siebie smile
          Acha, czyli zakladamy, ze zona zarabia na tzw waciki dla siebie.
          No, ale to raczej zalezy od tego ile sie zarabia i ile sie wydaje na
          potrzby wlasne. Ja zarabiam wiecej od meza (niewiele, ale zawsze),
          wiec nie ma tak, ze swoja pensje wydaje na siebie, a biedny mezus
          utrzymuje dom i dzieci wink.
          Zreszta jak sie ma wspolne konto, to na ogol nie ma znaczenia ile
          kto zarabia, tylko jest pula pieniedzy do dyspozycji i sie nimi
          dysponuje tak, zeby wzyscy byli zadowoleni.
        • kosmitka06 Re: troche zle mnie zrozumialyscie 30.07.09, 08:50
          dlatego tez kierowalam to
          > pytanie do tych, co pracuja. wiadomo, ze te mamy, ktore nie
          pracuja
          > maja nieco inna sytuacje i oczywistym jest, ze zyja wspolnie z
          > jednej pensji.

          Ja znam zas inna sytuację- moja siostra podczas tego gdy nie
          pracowała narobiła sobie ok 3tys. długu u MĘŻA tylko dlatego, że nie
          miała na opłaty bo zwyczajnie nie pracowała.
          Pozniej gdy poszła do pracy spłacała mu chyba rok czasu te pieniądze
          i nie obchodziło go czy ona ma czy nie. Gdy byli na zakupach a ona
          chciała np. bluzkę za 40zł. to pytał się kiedy mu odda!!!
          Kopa w d**e dałabym takiemu mężusiowi! Ale trzeba sobie chyba
          pozwolic na takie traktowanie- bo znikąd ono samo się nie bierze.
          • beniusia79 Re: niezle, niezle... 30.07.09, 09:51
            fajnego se meza znalazla, nie ma co...
          • lady_nina Re: troche zle mnie zrozumialyscie 30.07.09, 11:37
            kosmitka - a dala tego kopa czy moze pan sprawe swojego buractwa
            przemyslal z wlasnej nieprzymuszonej?
        • lola211 Re: troche zle mnie zrozumialyscie 30.07.09, 09:07
          Z mojej pensji reguluje rachunki, robie codzienne zakupy, finansuje
          wydatki na siebie,dziecko, reszte odkladam.Facet ze swoich robi ze 2
          razy w miesiacu duze zakupy, finansuje wieksze wydatki, koszty
          utrzymania samochodow itd.,czyli de facto nie daje mi co miesiac
          pieniedzy na zycie, kazde z nas zarzadza swoim, a ja czasami cos
          uszczkne z "jego" gotowki- w druga strone to sie nie zdarzatongue_out.

    • bea.bea Re: do pracujacych mam. dostajecie "kase na zycie 30.07.09, 08:25
      dla mnie to abstrakcyjne pytanie..smile
      konto mojego męża obsługuje ja..i to on mnie pyta czy z własnego konta może coś
      wziąć..smile
      • kaskosk0404 Re: .... 30.07.09, 08:45
        Prowadzimy wspólnie z mezem działalnosc wiec mamy wspolne konto i
        kazdy wydaje pieniadze na co ma ochote(ja np na ubrania wink ,ale
        oczywiscie wszystkie opłaty,zakupy i wieksze wydatki uzgadniamy
        wspolnie.
    • deodyma Re: do pracujacych mam. dostajecie "kase na zycie 30.07.09, 08:43
      nie wiem, jak to wyglada y innych, ale gdy pracowalam, kasa byla
      wspolna.
      czy to ja, czy maz, kupowalismy za ta kase, co chcielismy i nie bylo
      podzialu na " moje i jego".
      zreszta teraz tez tak nie ma, pomimo tego, ze zajmuje sie w domu
      dzieckiem, poki nie pojdzie ono do przedszkola.
      a! i z nas dwojki to wlasnie ja trzymam kase pomimo tego, ze to maz
      zarabia, poniewaz maz ma lekka reke do wydawania kasy a ja z kolei
      nie naleze do osob rozrzutnychsmile
    • skoobus Re: do pracujacych mam. dostajecie "kase na zycie 30.07.09, 08:49
      Jestem na wychowawczym na dodatek niepłatnym. Mąż przelewa mi pieniądze na moje
      konto, z tych pieniędzy utrzymuję nasz dom, kupuje co trzeba i czasem kupuję cos
      dla siebie, męża lub dziecka. ogólnie mamy trzy konta w banku, dwa prywatne
      kazdego z nas i jedno wspólne. Jak wróce do pracy na wspólne konto pójdą
      pieniązki na zycie, a reszta na osobnych dla własnego uzytku.
    • asia_i_p Re: do pracujacych mam. dostajecie "kase na zycie 30.07.09, 08:59
      Nie pomogę Ci, bo u nas wspólne konto. Z tym, że w pewnym sensie mąż daje mi na
      życie - to najczęściej on wyciąga z bankomatu porcję tygodniową (tak sobie
      założyliśmy, łatwiej wtedy kontrolować wydatki), bo bankomat ma pod pracą, no i
      mi "daje", bo zakupy robię ja. Jak mam jakieś drobniejsze "wydatki na siebie",
      to ciągnę z tego tygodniowego i jak się nie dopnie, najwyżej dobieramy - chociaż
      mam ambicję, żeby to było rzadko, bo staramy się odłożyć na nadpłatę kapitału w
      kredycie mieszkaniowym. Większe - no i niestety przy naszym stanie majątkowym
      porządne buty czy większe ciuchy wliczają się w te większe - wliczamy w budżet
      na początku miesiąca, żeby wiedzieć ile nam zostaje na tzw. szaleństwa.
      Generalnie system jest taki, że od razu płacimy ratę i rachunki, przelewamy na
      konto oszczędnościowe stałą ustaloną kwotę, odkładamy na wydatki stałe
      (jedzenie, benzyna) i zaplanowane na ten miesiąc (ciuchy, meble, prezenty, itd.)
      i wiemy, ile zostaje na "luźne wydatki".
      Jedyną niekonsekwencją systemu jest to, że swoje "pieniądze dodatkowe" -
      tłumaczenia, korepetycje - mam zdecydowanie dla siebie, co jest trochę
      niesprawiedliwe, bo premie męża lecą do wspólnej puli.
      • ola_motocyklistka Re: do pracujacych mam. dostajecie "kase na zycie 30.07.09, 09:24
        Jak pracowałam to pieniądze były wspólne. Męża spływała jednostajnie w różnych
        kwotach, po prostu przynosił do domu, a je je rozdysponowałam.moja pensja jak
        się pojawiła byla zużywana na opłaty ( ZUS, VAT) w części zależnej od tego ile
        wcześniej przed 10-tym każdego miesiąca przyniósl mąż. Reszta zostawała na
        koncie i była przeznaczana na życie.

        Teraz ja na wychowawczym-mąż nadal mi przynosi pieniądze, które ja
        rozdzielam-część na martwy sezon zimowy, część na biezące wydatki część na
        opłaty. On nawet nie wie co gdzie kiedy. Ufa mi a ja kasy nie rozwalam, a jak
        zaszaleję to mu mówię. Zakupy, wszystkie płatności, raty na mojej głowie. Ona ma
        sezon w firmie więc i tak by nic nie zrobiłsmile

        Niby jego-ale naszesmile Ja dokładam się do budżetu poprzez sprzedaż internetową, a
        studia swoje finansowałam ze stypendium naukowego. Stawałam na głowie aby mieć
        wysoką średnią.
    • 18_lipcowa1 Re: do pracujacych mam. dostajecie "kase na zycie 30.07.09, 09:11
      umarlabym ze smiechu gdyby maz mi ''dawal na zycie''
    • joanna_poz Re: do pracujacych mam. dostajecie "kase na zycie 30.07.09, 09:43
      konta mamy oddzielne, kasę traktujemy wspólnie.
      co z czyjego konta jest opłacane to wybór czysto przypadkowysmile
    • ja1ja1 Re: do pracujacych mam. dostajecie "kase na zycie 30.07.09, 09:49
      co kase od męza?
      mamy dwa konta wspólne i tam mamy wspólne pieniadze. Ani ja mezowi
      nie wydzielam swojej pensji ani on swoejej mi. Nie wiem jak można
      tak wydzielac. Nigdy tak nie było u nas. Mąż zajmuje sie mniej
      finansami i mało wydaje,wszystko robię ja. Maz ma karty i płaci jak
      musi
    • dorek3 Re: do pracujacych mam. dostajecie "kase na zycie 30.07.09, 10:37
      Dziwne to dla mnie.
      Mamy wspólne konto, tam wpływają obydwie pensje z których finansujemy wszystko czy to dla domu, na życie czy ja np na cos tylko dla siebie. O drobniejszych wydatkach osobistych nie uprzedzamy sie wzajemnie; uzgadniamy te grubsze osobiste lub te które poprostu chcemy uzgodnić bo nas obojga dotyczą. Każde z nas ma karty i dostęp internetowy do konta niezaleznie. Ja zarabiam dwa razy tyle co mąż ale nic z tego nie wynika (przywileje dla mnie, ograniczenia dla męża).
      Ale juz spotkałam dwa takie przypadki gdzie moje kolezanki "pozujące" na bardzo niezależne" od mężów były uzaleznione od nich finansowo i to wcale nie z powodu małych zarobków tylko własnie sposobu kontroli wydatków, oddzielnych kont itp. Mnie osobiście upokarzałoby gdybym musiała tłumaczyć się lub prosić męża o pieniądze. I wszystko jedno czy na chleb czy przysłowiową kieckę.
    • maniolka05 nieee 30.07.09, 10:46
    • kawka74 Re: do pracujacych mam. dostajecie "kase na zycie 30.07.09, 11:08
      My nie mamy wspólnego konta, a problemów nie ma. Podzieliliśmy rachunki, mąż płaci część, ja część, za resztę żyjemy, bez scysji, pretensji i konfliktów.
    • mamamonika Re: do pracujacych mam. dostajecie "kase na zycie 30.07.09, 11:33
      Kasa wspólna, każdy bierze ile mu trzeba. A utrzymanie domu i podobne
      wydatki to chyba wspólna sprawa, nie?
      Kompletnie nie rozumiem koncepcji "pieniędzy dawanych na życie".
    • alba27 Re: do pracujacych mam. dostajecie "kase na zycie 30.07.09, 11:46
      Pracujemy oboje. Nasze wypłaty wpływają co miesiąc na wspólne konto.
      Zawsze po wypłacie wypłacamy z bankomatu ustaloną sumę, za którą
      robię codzienne zakupy zazwyczaj "żywieniowe". Jak chcę coś kupić do
      ubrania, albo robię duże zakupy ( typu chemia, kosmetyki, napoje w
      zgrzewkach itp) to płacę kartą. Mąż płaci kartą za benzynę i zawsze
      ma kasę na jakieś swoje wydatki. Nie ma podziału moje-twoje. Kto
      potrzebuje ten bierze. Rachunki płaci mąż, ale z naszego wspólnego
      konta. Raczej mamy podobny stosunek do pieniędzy i oczywiste jest
      dla nas, że wszystko jest wspólne. Jak nie pracowałam to układ
      mieliśmy taki sam i nigdy nie słyszałam, że mi nie da. Ale jak nie
      było kasy i dawałam korepetycje to wydawałam to na jedzenie żęby
      wspomóc rodzinny budżet i wtedy teżo tej kasie myślałam jako o
      wspólnej a nie jako o mojej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja