morgen_stern
30.07.09, 09:58
Z tego artykułu zalinkowanego na Małym Dziecku:
www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=4431
A dokładnie chodzi mi o ten fragment:
"Zaginięciom dzieci winni jesteśmy my wszyscy, obojętni, biegnący. W
rodzinnej, patriarchalnej Polsce lekceważy się bezpieczeństwo dzieci. Jesteśmy
krajem zdumiewających paradoksów. Kobieta jest gotowa utrzymywać dorosłe
dziecko, ale trzylatka zostawi samego na podwórku. Trzydziestolatkom pierzemy
i podtykamy obiadki, a zapominamy, że czteroletnie dziecko raczej nie przeżyje
nocy w lesie. I nie powinno samo chodzić na jagody. A przecież siedmiolatek
opiekujący się dwulatkiem to normalny widok."
Cóż, trafne

Wiem, że są na forum zwolenniczki samodzielnego wychowu od wczesnych lat. A
przecież te zaginione dzieci opisane w artykule były właśnie samodzielne i
rezolutne. Czy to przecenianie małych dzieci w samodzielności nie jest złudne
i zgubne?