tabakierka2
31.07.09, 08:37
Sytuacja wygląda tak:
W zeszłym roku moi rodzice pojechali do moich jeszcze wtedy nie
teściów na działkę ( w Puszczy) w odwiedziny. Siedzą sobie, gawędzą,
jest generalnie miło. Teść wychodzi z tekstem ' chcemy tą działkę
zapisać X <mojemu mężowi> bo jako jedyny z rodzeństwa nie dostał nic
od nas < w domyśle: w 'posagu'>. Mój tata 'no OK' i tematu nie
ciągnął. Teściowi widać ciążył temat, więc kontynuuje 'bo wiesz, Y
<siostra męża> dostała od nas na nową drogę dom z działką i
samochód, Z <brat> działkę i samochód... Wy dajecie młodym dom i
mieszkanie < mieszkanie tylko użyczone na kilka m-cy zanim uzbieramy
na remont starego juz domu rodziców>...no i tak nam głupio...' Mój
tata 'no ok'

Teściowie na działkę jeżdżą max. dwa razy w roku (to
taki szczegół). Teść przez cały rok opowiadał wszystkim i każdemu z
osobna, że działkę przepisze X. I co??? wczoraj dowiadujemy się, że
sprzedał działkę swojemu bratu, bo PRZECIEŻ ON SIĘ NA NIEJ NIE
BĘDZIE BUDOWAŁ, TO PO CO MU ONA <!!!> <działka ma charakter
wypoczynkowy/letniskowy>. I tyle!

mąż robi dobrą minę do złej
gry -nic nie mówi, mój tata wkurzony jak sto smoków chodzi...ja nie
wiem, co mam myśleć. Obiecanki cacanki