Obiecanki cacanki

31.07.09, 08:37
Sytuacja wygląda tak:

W zeszłym roku moi rodzice pojechali do moich jeszcze wtedy nie
teściów na działkę ( w Puszczy) w odwiedziny. Siedzą sobie, gawędzą,
jest generalnie miło. Teść wychodzi z tekstem ' chcemy tą działkę
zapisać X <mojemu mężowi> bo jako jedyny z rodzeństwa nie dostał nic
od nas < w domyśle: w 'posagu'>. Mój tata 'no OK' i tematu nie
ciągnął. Teściowi widać ciążył temat, więc kontynuuje 'bo wiesz, Y
<siostra męża> dostała od nas na nową drogę dom z działką i
samochód, Z <brat> działkę i samochód... Wy dajecie młodym dom i
mieszkanie < mieszkanie tylko użyczone na kilka m-cy zanim uzbieramy
na remont starego juz domu rodziców>...no i tak nam głupio...' Mój
tata 'no ok'smile Teściowie na działkę jeżdżą max. dwa razy w roku (to
taki szczegół). Teść przez cały rok opowiadał wszystkim i każdemu z
osobna, że działkę przepisze X. I co??? wczoraj dowiadujemy się, że
sprzedał działkę swojemu bratu, bo PRZECIEŻ ON SIĘ NA NIEJ NIE
BĘDZIE BUDOWAŁ, TO PO CO MU ONA <!!!> <działka ma charakter
wypoczynkowy/letniskowy>. I tyle! indifferent mąż robi dobrą minę do złej
gry -nic nie mówi, mój tata wkurzony jak sto smoków chodzi...ja nie
wiem, co mam myśleć. Obiecanki cacankiindifferent
    • tabakierka2 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 08:39
      aha i proszę nie pisać, że nie nasze pieniądze/działka i nie my
      decydujemy - wiemy o tym i nie mieliśmy żadnych roszczeń do działki
      czy czegokolwiek teściów, ale chyba tak się nie robi? po co
      obiecywał?
      • syriana Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 08:43
        obiecywał, bo może nawet miał takie plany
        ale sobie wykoncypował, że skoro Wam jest nieźle - tu mieszkanie, tu domek - to
        działka Wam do szczęścia nie potrzebna a jeśli nawet, to może Twoi rodzice się
        znowu szarpną

        mąż jest dzieckiem drugiej kategorii, proste
        • tabakierka2 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 08:52
          syriana napisała:

          > obiecywał, bo może nawet miał takie plany
          > ale sobie wykoncypował, że skoro Wam jest nieźle - tu mieszkanie,
          tu domek

          smile
          mieszkanie wyremntowaliśmy przed wprowadzeniem się - ostatni remont
          w 1974big_grin więc totalnie od zera robiliśmy wszystko. Dom czeka na
          remont - na razie 'zbieramy' na tenże. Aha, nie remontowany od 1991.

          - to
          > działka Wam do szczęścia nie potrzebna a jeśli nawet, to może Twoi
          rodzice się
          > znowu szarpną

          Rodzice cały czas szarpią.
          Sami budują domek na wsi od kilku lat (bez kredytu), mieszkanie było
          po dziadkach. Więc rodzice dali nam co mieli/chcieli.

          >
          > mąż jest dzieckiem drugiej kategorii, proste
          >
          też tak to widzę.
          Podobnie jak u somebody wczorajindifferent
        • akaksz Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:03
          syriana napisała:

          > > mąż jest dzieckiem drugiej kategorii, proste
          >

          Tak to z teściami już jest. Mój też jest drugiej a nawet trzeciej
          kategorii sad
          Ma 2 siostry i im rodzice co miesiąc pomagają. Jednej opłacają
          studia 3 tysiaki za semestr, pilnują dziecka, Drugiej co miesiąc
          wysyłąją kasę- bo u nich ciężko i mają dziecko.
          A nam guzik z pętelką. Mieszkamy u moich rodziców,nie przelewa nam
          się, też mamy maleńkie dziecko a jedyne co dostaliśmy od teściów to
          jedne body!
          Mówili że dołoża do wózka ale jak przyszło co do czego to
          stwierdzili że przecież jego siostra ma wózek po swoim synku to nam
          da.( jej kupili dwa głębokie- jeden był za cięzki to kupli inny, no
          i spacerówkę też dostała)
          A ja tak nie chciałam i moja mama i moja babcia nam kupili.

          Wiem ze to ich sprawa ale czasmi mnie to wkurza. Jedenj córce teraz
          kupują mieszkanie w Warszawie i tam ja utzrymują a syna traktują
          jakby sroce spod ogona wypadł.
    • super-mikunia Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 08:45
      ja bym się na teścia obraziła tongue_out
    • zlotarybka_1 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:00
      Teść nieładnie postąpił, zgadzam się.
      Ale jednego nie łapię - dlaczego Twój tata jest wkurzony? Rozumiem
      Wasze rozczarowanie, ale co ma do tego tata?
      • tabakierka2 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:08
        słowa mojego Taty ' nie lubię takiej obłudy, po co mi się w ogóle
        zwierzał, że tak mu głupio, że X nic od niego nie dostał? po co
        obiecywał?'

        Mężowi teść powiedział tylko tyle, że zapisze mu tę działkę.
    • kropkacom Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:01
      > mąż robi dobrą minę do złej
      > gry -nic nie mówi, mój tata wkurzony jak sto smoków chodzi...ja nie
      > wiem, co mam myśleć. Obiecanki cacankiindifferent

      Co do tego Twojemu tacie? Skoro uważacie że teść postąpił nie fer (nie wiem czy
      tylko chlapnął coś a wy podchwyciliście) niech mu to Twój mąż powie.
      • syriana Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:07
        > Co do tego Twojemu tacie? Skoro uważacie że teść postąpił nie fer (nie wiem czy
        > tylko chlapnął coś a wy podchwyciliście) niech mu to Twój mąż powie.

        tata czuje się wydymany, bo angażując się tak mocno finansowo w życie córki,
        oczekiwał że teściowie też będą
        a teściowie mają w de i jest kwas
        • tabakierka2 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:10
          syriana napisała:


          >
          > tata czuje się wydymany, bo angażując się tak mocno finansowo w
          życie córki,
          > oczekiwał że teściowie też będą
          > a teściowie mają w de i jest kwas
          >

          Może poniekąd tak być.
          Już zacytowałam Tatę - Tata zawsze mówi, że on daje i nie patrzy na
          drugą stronę. Babcia bardzo pomagała moim rodzicom (mama taty), a
          druga wcale i może mniej więcej pamiętają, jak się czuli wtedy? nie
          wiemindifferent
          • kropkacom Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:15
            A ja myślę że lepiej dorabiać się samemu. Na to co skapnie od rodziców patrzeć
            jak na prezent i na nic nie liczyć. Tak zdrowiej. Zwłaszcza jak ma się w
            rodzinie kogoś kto tylko buzia chlapie.
          • jowita771 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:19
            Wiesz, to nie zawsze jest problem, że daje jedna strona więcej, druga mniej albo
            wcale, bo może po prostu nie mają. Nieprzyjemne jest, moim zdaniem to, że
            rodzice jednemu swojemu dziecku pomagają, a drugiemu nie. W tej sytuacji
            dochodzi jeszcze gadanie teścia. Po co pieprzył, że da? Może ktoś powinien mu
            powiedzieć prosto z mostu, że robi z gęby cholewę?
        • zlotarybka_1 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:14
          syriana napisała:

          > tata czuje się wydymany, bo angażując się tak mocno finansowo w
          życie córki,
          > oczekiwał że teściowie też będą
          > a teściowie mają w de i jest kwas

          no wiesz... jeżeli ktoś pomaga dziecku tylko dlatego, że teściowie
          pomoc obiecują to się nie dziwię rozczarowaniu.
          Myślę jednak, że w tym przypadku nie w tym rzecz. Tabakierka
          napisała już, że tacie jest przykro, bo teść brzydko postąpił z jej
          mężem (tak to przynajmniej zrozumiałam)
          • kropkacom Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:17
            > napisała już, że tacie jest przykro, bo teść brzydko postąpił z jej
            > mężem (tak to przynajmniej zrozumiałam)

            To niech mąż powie to swojemu ojcu. Jeśli tego nie zrobi to znaczy że mu nie
            zależało albo wiedział że to nic pewnego.
            • tabakierka2 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:21
              kropkacom napisała:

              > > napisała już, że tacie jest przykro, bo teść brzydko postąpił z
              jej
              > > mężem (tak to przynajmniej zrozumiałam)
              >
              > To niech mąż powie to swojemu ojcu. Jeśli tego nie zrobi to znaczy
              że mu nie
              > zależało albo wiedział że to nic pewnego.


              Mąż po prostu stwierdził, że prosić się nie będzie i tyle.
              Reszta jego rodzeństwa, poza siostrą zachowuje się jak hieny, a on
              tak nie chce.
              • jowita771 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:24
                Tabakierka, nie chodzi o to, żeby prosił, ale mógłby uświadomić swojemu ojcu, że
                nieładnie postąpił, bo opowiadał, że da. Przecież nikt od niego nie wołał, sam
                zaczął obiecywać.
              • kropkacom Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:24
                > Mąż po prostu stwierdził, że prosić się nie będzie i tyle.

                Wiesz tabakierka, trochę to dziwnie wygląda jak o działkę teścia a pieklisz się
                Ty i Twój ojciec a nie mąż. W końcu to mąż jest główny poszkodowany i jemu z
                racji ojca powinno być przykro. Dziwne... Zacznijcie liczyć tylko na siebie na
                dobre Wam to wyjdzie chyba.
            • zlotarybka_1 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:37
              kropkacom napisała:
              > To niech mąż powie to swojemu ojcu. Jeśli tego nie zrobi to znaczy
              że mu nie
              > zależało albo wiedział że to nic pewnego.

              kropko, ja się z Tobą zgadzam kropka w kropkę. Jedynie małżonek może
              tu się wkurzać (no, może tabakierka odrobinę).
              Ale domysły syriany co do motywów wkurzenia ojca to już dla mnie
              kosmos jakiś. Jeżeli mu przykro z powodu zięcia to pół biedy, gdyby
              był wkurzony z powodu cytuję "wydymania go" to byłoby to dla mnie
              kompletnie niepojęte.
              Niemniej jednak nie bardzo rozumiem dlaczego tata tabakierki się w
              to tak emocjonalnie angażuje.
              • tabakierka2 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:49
                zlotarybka_1 napisała:



                > Niemniej jednak nie bardzo rozumiem dlaczego tata tabakierki się w
                > to tak emocjonalnie angażuje.

                Bo dialog odnośnie działki był głównie na linii Tata - teść.
                A my od początku, widząc, że na jakąkolwiek pomoc teściów nie ma co
                liczyć (choćby pomoc przy remoncie typu malowanie) olaliśmy sprawę.
                • kropkacom Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:51
                  > Bo dialog odnośnie działki był głównie na linii Tata - teść.

                  No, ale tej działki teść nie obiecywał twojemu tacie tylko Wam. smile
                  • tabakierka2 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:54
                    kropkacom napisała:

                    > > Bo dialog odnośnie działki był głównie na linii Tata - teść.
                    >
                    > No, ale tej działki teść nie obiecywał twojemu tacie tylko Wam. smile

                    Teść obiecywał tę działkę mężowi, kiedy dowiedział się, że mój tata
                    zapisał dom na nas. Tłumaczył się Tacie, że mu głupio, że mąż nic od
                    niego nie dostał w ramach 'posagu'. Mężowi tylko zakomunikował, że
                    przepisze na niego działkę -zero dialogu, a ja w ogóle się nie
                    mieszałam w temat,bo teścia zdążyłam już nieco poznać.
          • syriana Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:18
            > no wiesz... jeżeli ktoś pomaga dziecku tylko dlatego, że teściowie
            > pomoc obiecują to się nie dziwię rozczarowaniu.

            nie tylko dlatego, ale z pewnością tak mocne włączenie w życie młodych sprawia,
            że rodzice T. widzą dysproporcję w nakładach

            a że są ze szkoły, która każe pomagać swoim dzieciom i mają tylko jedną córkę,
            to nie rozumieją tej różnicy w traktowaniu
          • tabakierka2 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:20
            zlotarybka_1 napisała:

            > syriana napisała:
            >
            > > tata czuje się wydymany, bo angażując się tak mocno finansowo w
            > życie córki,
            > > oczekiwał że teściowie też będą
            > > a teściowie mają w de i jest kwas
            >
            > no wiesz... jeżeli ktoś pomaga dziecku tylko dlatego, że teściowie
            > pomoc obiecują to się nie dziwię rozczarowaniu.

            nie, nie, nie.
            Absolutnie nie tak było.
            Tata nam bardzo pomógł -teść poczuł się zobowiązany i tyle.
            Naobiecywał i się wypiął.

            > Myślę jednak, że w tym przypadku nie w tym rzecz. Tabakierka
            > napisała już, że tacie jest przykro, bo teść brzydko postąpił z
            jej
            > mężem (tak to przynajmniej zrozumiałam)

            tak, a ponadto wkurzony, że teść mu się zwierzał ze swoich planów
            (po jaką cholerę?), a później słowa nie dotrzymał.
            • zlotarybka_1 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:32
              tabakierko, ja wiem, że tak nie było. Ale z domysłów syriany możnaby
              wywnioskować, że pomaga się po to, żeby nie być gorszym od tej
              drugiej strony. Tak jakby Twój tata żałował, że Wam pomógł kiedy
              okazało się, że teść nic nie da.
              Wiem, że ojcu nie o to chodziło, ale mimo wszystko nadal nie
              rozumiem dlaczego on się wkurza. Bo ktoś mu się zwierzał i nie
              dotrzymał planów? Tak jak ktoś już napisał - mam wrażenie, że Ciebie
              i Twojego tatę bardziej to boli niż męża
              (najbardziej "poszkodowanego" w sprawie).
              • tabakierka2 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:50
                zlotarybka_1 napisała:

                > - mam wrażenie, że Ciebie
                > i Twojego tatę bardziej to boli niż męża
                > (najbardziej "poszkodowanego" w sprawie).

                mąż trzyma to mocno w sobie i nie daje po sobie poznać.
                Tata jest wkurzony, bo nie lubi obłudy, a mnie to wkurzyło, bo też
                nie lubię obiecanek bez pokrycia, z resztą nikt od teścia tej
                działki nie chciał, więc nie musiał obiecywać.
        • patrice7 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 13:44
          U mnie podobnie.
          Moja babcia kiedys mowila o tym,ze dostane mieszkanie po niej...
          Coz trzeba przełknąc, nie nasze zabawki...
    • kawka74 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:10
      Teraz przynajmniej wiesz, że teścia i jego obietnic poważnie traktować nie można, bo robi z gęby cholewę. Widać wolał zarobić parę groszy, niż oddać za darmo.
      Kit mu w nos.
    • karambol45 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:20
      to może wam da pieniądze za działkę
      • tabakierka2 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:24
        karambol45 napisała:

        > to może wam da pieniądze za działkę

        big_grin
        aha big_grinsuspicious
        • czar_bajry Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:48
          A ja na miejscu Twojego męża spytała bym się ojca dlaczego działkę sprzedaje
          skoro już wcześniej Wam ją obiecał.
          Najlepsze są sytuacje jasne a nie ukryte żale.I udawanie że w sumie to nic się
          nie stało a ukrywanie złości w sobie. Pogadajcie z teściem jak ludzie co
          najwyżej urwą się kontakty towarzyskie.
          U mnie była taka sytuacja, zmienialiśmy z mężem samochód i stare auto mąż chciał
          dać synowi z pierwszego małżeństwa, a on że nie chce jego mama też nie była z
          tego zadowolona, no to jak nie to nie samochód został sprzedany a młody z
          pretensją że to on miał dostać auto, m mówi że przecież nie chciał, a on że
          teraz się namyślił że chcesad, była też nie omieszkała zauważyć że przecież
          dziecku auto obiecał a teraz słowa nie dotrzymałsmile
          A czemu Twój tato chodzi wściekły jak smok?
          Ty i mąż to rozumiem ale tato?
    • iwoniaw Tabakierko, znam " lepszą" historię 31.07.09, 09:41
      i o dziwo też dotyczy rodziców faceta, którzy jakoś jego siostrę inaczej wink
      traktują. Otóż też mieli działkę i plany budowy domu i oficjalnie przed ślubem
      chłopaka mówili (do niego, jego narzeczonej, a także jej rodziców i przy całej
      rodzinie z okazji zaręczyn), że pół domu i działki będzie jego i że młodzi będą
      tam po ślubie spokojnie mieszkać.
      Młodzi potraktowali to serio, zrezgnowali z innych opcji, po czym okazało się,
      że jednak "to nie byłoby fair wobec siostry" (której kupili mieszkanie) i dom
      będzie opcją letniskową dla rodziców i rodziny siostry. Młodzi, którym się
      zdawało, że mają gdzie mieszkać, nagle nie mieli dachu nad głową wink No akurat
      tamta para w końcu inaczej sobie kwestie mieszkaniowo- życiowe zorganizowała,
      ale wiem, że rodzice dziewczyny też byli wkurzeni, no i młodzi rozżaleni, że się
      ich tak traktuje.
      Przy czym przez "takie" traktowanie rozumiem nie tylko niewspółmierne wspieranie
      jednego dziecka a olanie drugiego, ale obiecywanie i niewywiązywanie się z
      tego
      . Nie pojmuję, po cholerę tak robić? Normalny człowiek, który poważnie
      traktuje innych, jakoś liczy się z tym, co mówią i nie dziwi mnie, że np. ma
      wobec obiecanej rzeczy jakieś plany. Można oczywiście mówić "nie dziel skóry na
      niedźwiedziu" i pewnie w przypadku, gdyby to nie dotyczyło rodziców, człowiek by
      był mniej hurraoptymistyczny, ale tak bliskiej rodzinie to jednak chciałoby się
      wierzyć.

      Cóż, twój teść chciał być postrzegany przez twego ojca jako "panisko", co to
      wszystkie dzieci "wianuje". Skoro ojciec taki wkurzony, to na jego miejscu bym
      sobie upuściła pary komentując to odpowiednio (teść sam było nie było dał mu do
      tego prawo poruszając w ogóle temat darowizn i się nakręcając własną
      "szczodrobliwością"). A niech mu będzie głupio, zasłużył.
      • kropkacom Re: Tabakierko, znam " lepszą" historię 31.07.09, 09:47
        > Można oczywiście mówić "nie dziel skóry na niedźwiedziu"

        Kurcze, mając tylko deklaracje nie robiłabym nic dopóki działka nie była by
        oficjalnie przepisana na nas. Jakaś dziwna jestem bo wiem że deklaracje to tylko
        deklaracje? Oczywiście zbędnie buzią chlapać nie należy ale jednak.
        • tabakierka2 Re: Tabakierko, znam " lepszą" historię 31.07.09, 09:53
          kropkacom napisała:

          > > Można oczywiście mówić "nie dziel skóry na niedźwiedziu"
          >
          > Kurcze, mając tylko deklaracje nie robiłabym nic dopóki działka
          nie była by
          > oficjalnie przepisana na nas. Jakaś dziwna jestem bo wiem że
          deklaracje to tylk
          > o
          > deklaracje? Oczywiście zbędnie buzią chlapać nie należy ale
          jednak.

          Nie mieliśmy ABSOLUTNIE ŻADNYCH PLANÓW odnośnie tej działkiindifferent
          Jak już pisałam, olaliśmy sprawę, zajęliśmy się własnym życiem,
          remontem, zbieraniem pieniędzy na kolejny.
          • kropkacom Re: Tabakierko, znam " lepszą" historię 31.07.09, 09:55
            To już nie kumam o co chodzi smile Teść zachował się nieładne (delikatnie mówiąc)
            ale skoro olalis
            • kropkacom Re: Tabakierko, znam " lepszą" historię 31.07.09, 09:57
              Za szybko enter sad

              ... skoro olaliście sprawę to co tak boli? Bo teść okazał się spodziewanym
              durniem? Niech mąż powie ojcu o co chodzi i tyle.
              • tabakierka2 Re: Tabakierko, znam " lepszą" historię 31.07.09, 10:00
                kropkacom napisała:

                > Za szybko enter sad
                >
                > ... skoro olaliście sprawę to co tak boli? Bo teść okazał się
                spodziewanym
                > durniem? Niech mąż powie ojcu o co chodzi i tyle.

                Takindifferent
                bo obiecał coś, a później się wycofał
                bo wszystkie jego dzieci dostały 'coś' od niego, a mąż nie
                bo nie myśli o mężu, ale mąż ma być na wszystkie jego zachcianki -on
                dzwoni, a mąż ma jechać na zawołanieindifferent
                • kropkacom Re: Tabakierko, znam " lepszą" historię 31.07.09, 10:02
                  > dzwoni, a mąż ma jechać na zawołanieindifferent

                  To niech nie jeździ.
                  • tabakierka2 a relacja ja -teść 31.07.09, 10:07
                    jak mam się zachowywać w stosunku do niego?
                    nie chcę być roszczeniowa, nie chcę wykłócać się o tę sprawę.
                    nie wiem, jak mam go traktować - chłodno, oschle?
                    • czar_bajry Re: a relacja ja -teść 31.07.09, 10:35
                      Przede wszystkim powiedzcie teściowi co Wam leży na wątrobie.
                      • tabakierka2 Re: a relacja ja -teść 31.07.09, 10:37
                        czar_bajry napisała:

                        > Przede wszystkim powiedzcie teściowi co Wam leży na wątrobie.

                        ja bym powiedziała, mąż nie chce zaczynać tematu, bo już pisałam -
                        jego rodzeństwo (poza siostrą) zachowuje się jak hieny, którym
                        wszystko sie należy i którzy najchętniej wyszarpnęliby sobie jak
                        najwięcej.
                        • czar_bajry Re: a relacja ja -teść 31.07.09, 10:51
                          Ale takie ukrywanie co Wam nie pasuje nic dobrego nie przyniesie i tylko złość i
                          żal będzie narastać, namów męża na rozmowę albo sama pogadaj.
              • zlotarybka_1 Re: Tabakierko, znam " lepszą" historię 31.07.09, 10:02
                dokładnie! Z treści wątku nie wynika, że olaliście, wręcz
                przeciwnie. Możnaby pomyśleć, że sprawa Cię zabolała.
                Daj spokój, już wiesz o co chodzi z teściem, zapomnij o tym co
                gadał, jak lubi robić z gęby cholewę to jego problem.
              • lady_nina Re: Tabakierko, znam " lepszą" historię 31.07.09, 10:08
                kropka - a ja sie nie dziwie, ze boli. i o ile tabakierka i jej
                ojciec pozzymaja sie na tescia, ale upuszcza pary i jakos przezyja,
                tak sadze, ze jej maz moze sie czuc naprawde fatalnie w tej sytuacji.
                nawet gdybys sie jakos tak pod skora spodziewala olania, to
                chcialabys, zeby Ci wlasny ojciec (rodzice) tak dobitnie pokazali
                miejsce w szeregu wsrod reszty rodzenstwa?
                • kropkacom Re: Tabakierko, znam " lepszą" historię 31.07.09, 10:15
                  Nie. Chociaż po takim ojcu chyba bym nic nie oczekiwała. Jeśli by mi zależało to
                  zerwałabym kontakt albo wykrzyczała co myślę w twarz.

                  Mam trzy siostry i nie wnikam co komu dają rodzice. Swoją ziemie też pewnie mi
                  nie przepiszą i ok. Tak samo mieszkanie babci miało być moje ale kobita się
                  rozmyśliła. I tez ok. Nie zależy mi. Co ja bym z tym m robiła jak nawet nie chce
                  tam nigdy mieszkać? smile Nie ma roszczeń.
                  • tabakierka2 kropko 31.07.09, 10:18
                    kropkacom napisała:


                    > Mam trzy siostry i nie wnikam co komu dają rodzice. Swoją ziemie
                    też pewnie mi
                    > nie przepiszą i ok. Tak samo mieszkanie babci miało być moje ale
                    kobita się
                    > rozmyśliła. I tez ok. Nie zależy mi. Co ja bym z tym m robiła jak
                    nawet nie chc
                    > e
                    > tam nigdy mieszkać? smile Nie ma roszczeń.

                    a gdyby Twoje siostry dostały od rodziców ziemię i mieszkanie, a Ty
                    nic to nie byłoby Tobie przykrosmile
                    • kropkacom Re: kropko 31.07.09, 10:25
                      NIe. Oni wiedzą że nie chcemy wracać do kraju. Kiedy potrzebowałam pomogli,
                      pamiętają o nas i wnukach. Co zrobią ze swoim majątkiem to ich sprawa a ja go
                      nie potrzebuje. I może to głupio brzmi bo nawet nie mamy własnościowego
                      mieszkania ale tak czuje.
                      • kropkacom Re: kropko 31.07.09, 10:29
                        I nie czuje się jak dziecko II kategorii.
                        • tabakierka2 Re: kropko 31.07.09, 10:32
                          a gdybyś mieszkała w Polsce i ciułała grosz do grosza - a Twoi
                          rodzice nie widzieliby tego?
                          To już byłoby chyba inaczej nieco, co?
                          • kropkacom Re: kropko 31.07.09, 10:34
                            > a gdybyś mieszkała w Polsce i ciułała grosz do grosza - a Twoi
                            > rodzice nie widzieliby tego?

                            Napisałam że jak potrzebowałam to pomogli. Ale Czy Wy musicie ciułać?
                            • tabakierka2 Re: kropko 31.07.09, 10:38
                              kropkacom napisała:

                              >
                              > Napisałam że jak potrzebowałam to pomogli. Ale Czy Wy musicie
                              ciułać?

                              jeśli chcemy dostosować przyszły dom do ludzkich warunkow, to
                              niestety musimy (remony pochłonie sporo pieniędzy -przynajmniej tak
                              wychodzi z kalkulacji).
                              • kropkacom Re: kropko 31.07.09, 10:41
                                No ale biedy nie ma chyba? Mi rodzice pomagali jak było ciężko a nie dlatego bo
                                coś tam chcieliśmy wyremontować.
                                • tabakierka2 Re: kropko 31.07.09, 10:44
                                  kropkacom napisała:

                                  > No ale biedy nie ma chyba? Mi rodzice pomagali jak było ciężko a
                                  nie dlatego bo
                                  > coś tam chcieliśmy wyremontować.

                                  nie, nie ma biedy, ale teściowie widzą, że oszczędzamy, odkładamy i
                                  generalnie pomoc by się zdała. Fakt, że ja już jej nie chcę/nie
                                  oczekuję.Moi rodzice bardzo nam pomogli, na każdym kroku to
                                  podkreślam, teściowie w ogóle. Niech tak zostanie - nie będziemy
                                  mieli żadnych zobowiązań w stosunku do nich i OK.
                                  • lady_nina Re: kropko 31.07.09, 11:01
                                    ale tesciowie tabakierki tez raczej biedy nie klepia i nie sprzedali
                                    tej dzialki, bo na chleb brakuje. Takie przynajmniej odnosze
                                    wrazenie.

                                    a z ciulaniem? jak maja nie ciulac skoro sa bodajze rok po slubie a
                                    staz zawodowy tez pewnie niewiele dluzszy? ja bym sie tez w takiej
                                    sytuacji cieszyla, gdyby mi rodzice finansowo pomogli (nie zazynajac
                                    sie przeciez), mimo ze w sumie biedy nie klepie.
                                    Tabakierka i jej maz nie roszcza sobie praw do tej calej dzialki,
                                    ale czuja sie rozczarowani obietnicami bez pokrycia i zlaniem. ja
                                    tez bym sie czula.
                                    • tabakierka2 Re: kropko 31.07.09, 11:03
                                      lady_nina napisała:

                                      > ale tesciowie tabakierki tez raczej biedy nie klepia i nie
                                      sprzedali
                                      > tej dzialki, bo na chleb brakuje. Takie przynajmniej odnosze
                                      > wrazenie.

                                      dobre odnosisz wrażenie, ale nie rozmawiajmy o tym - zaraz mi któraś
                                      napisze,że im zaglądam do porfelatongue_out

                                      >
                                      > a z ciulaniem? jak maja nie ciulac skoro sa bodajze rok po slubie
                                      a
                                      > staz zawodowy tez pewnie niewiele dluzszy?

                                      mi minał rok, mężowi pół roku.


                                      > Tabakierka i jej maz nie roszcza sobie praw do tej calej dzialki,
                                      > ale czuja sie rozczarowani obietnicami bez pokrycia i zlaniem. ja
                                      > tez bym sie czula.


                                      amen.
                                    • kropkacom Re: kropko 31.07.09, 11:07
                                      > ale tesciowie tabakierki tez raczej biedy nie klepia i nie sprzedali
                                      > tej dzialki, bo na chleb brakuje. Takie przynajmniej odnosze
                                      > wrazenie.

                                      Ile mają dzieci?
                                      • tabakierka2 Re: kropko 31.07.09, 11:07
                                        kropkacom napisała:


                                        >
                                        > Ile mają dzieci?

                                        4
                                        • kropkacom Re: kropko 31.07.09, 11:11
                                          Moja teściowa ma szóstkę. To teraz żeby było po równo komu ma przepisać
                                          mieszkanie? smile
                                          • tabakierka2 Re: kropko 31.07.09, 11:13
                                            kropkacom napisała:

                                            > Moja teściowa ma szóstkę. To teraz żeby było po równo komu ma
                                            przepisać
                                            > mieszkanie? smile

                                            sprzedać i podzielić na 6 części, ewentualnie proporcjonalnie do
                                            otrzymanych już dóbr.
                                            • kropkacom Re: kropko 31.07.09, 11:18
                                              Czyli każdy dostanie niewielka sumę. Bez sensu. A ja uważam że powinna przepisać
                                              na to z dzieci które z tego najwięcej skorzysta. Dzięki Bogu rodzeństwo męża
                                              jest samodzielne i raczej nie hieny. smile
                                              • lady_nina Re: kropko 31.07.09, 11:57
                                                Kropka - ale chyba nie sadzisz, ze jest uniwersalne
                                                wyjscie/rozwiazanie, ktore mozna zaaplikowac w kazdym przypadku
                                                spadkowo-darowiznowym, ze tak powiem? Sytuacje zyciowe sa rozne i w
                                                tych roznych sytuacjach calkowicie rozne rozwiazania moga byc
                                                zupelnie fair, ale niekoniecznie to samo rozwiazanie bedzie fair w
                                                kazdej sytuacji.
                                                Podalas przyklad z 6 dzieci i 1 mieszkaniem. Moim zdaniem w
                                                sytuacji, gdy np. 5-ka dzieci jest samodzielna, przekazanie lokum
                                                temu jednemu dziecku, ktore samodzielne nie jest, bedzie fair,
                                                szczegolnie gdy sprawe przedstawi sie jasno pozostalym dzieciom i
                                                nie roszcza sobie one pretensji.
                                                Ale tabakierka opisuje zgola inna sytuacje, ktora dla mnie wyglad
                                                mniej wiecej tak, ze jest majatek czy tez mozliwosci finansowego
                                                wsparcia kazdego z 4 rodzenstwa, wszyscy otrzymuja, poza jednym
                                                (mezem tabakierki) - wykluczonym z kregu obdarowanych, mimo
                                                poczynionych obietnic. To nie jest fair - to jest bardzo przykra
                                                sytuacja, dla tego nieobdarowanego, ktorego wczesniej mamiono
                                                obietnicami prezentu.
                                                I nic do tego nie ma ojciec tabakierki. moze poza tym, ze jej mezowi
                                                moze byc tym bardziej przykro, kiedy widzi tescia, ktory obietnice
                                                spelnia, w zestawieniu z ojcem, ktory obiecuje, po czym pokazuje
                                                ptaszka.
                        • lady_nina Re: kropko 31.07.09, 10:44
                          Kropka ja mam w sumie podobnie jak Ty. Rodzenstwo otrzymalo/otrzyma
                          wiecej materialnych dobr od rodzicow niz ja, ale ja finansowo radze
                          sobie lepiej od nich wszystkich razem wzietych, poza tym nikt mi
                          nigdy niczego nie obiecywal, wiec sytuacja z mojej strony jest
                          czysta i klarowna i zadnych pretensji nie roszcze.
                          Ale w sytuacji opisanej przez tabakierke, uwazam, ze obiecywanie tej
                          dzialki, opowiadanie o tym naokolo, a potem totalne zlanie syna i
                          synowej i zostawienie ich bez slowa wyjasnienia, jest nie fair i
                          tyle. Maja prawo czuc sie zlani i potraktowani gorzej niz reszta
                          mezowskiego rodzenstwa.
                          Tym bardziej, ze calkiem niedawno tabakierka pisala, jaka presje na
                          nia poprzez meza wywieral jego brat wraz z tesciami w kwestii
                          zyrowania kredytu szwagra. Glupio tak, gdy od jednego dziecka sie
                          praktycznie tylko oczekuje.
                          • kropkacom Re: kropko 31.07.09, 10:49
                            > Tym bardziej, ze calkiem niedawno tabakierka pisala,

                            Tak, tabakierka dużo pisze o rodzinie męża (hieny). smile Ale odmówili żyrowania,
                            prawda?
                            • tabakierka2 Re: kropko 31.07.09, 10:54
                              kropkacom napisała:

                              > > Tym bardziej, ze calkiem niedawno tabakierka pisala,
                              >
                              > Tak, tabakierka dużo pisze o rodzinie męża (hieny). smile Ale
                              odmówili żyrowania,
                              > prawda?

                              prawdasmile
                              rodzina męża nie jest hienami - tylko jego dwaj bracia.
                              Resztę lubię.
                • czar_bajry Re: Tabakierko, znam " lepszą" historię 31.07.09, 10:40
                  Nie dziwie się że boli i jest im przykro, jednak jak zawsze jest jakieś ale...
                  skoro olali to może myślał że nie chcą... i dlatego do upadłego powtarzam żeby
                  pogadali z teściem i przedstawili mu swoje żale, udawanie ze nic się nie stało
                  tylko pogorszy sprawę a foch bez podania przyczyny też niczego nie wyjaśni, a na
                  to że teść się domyśli o co chodzi raczej bym nie liczyłatongue_out
                  Jednego tylko nie rozumiem czemu ojciec tabakierki chodzi wściekły?
                  • tabakierka2 Re: Tabakierko, znam " lepszą" historię 31.07.09, 10:42
                    czar_bajry napisała:

                    >
                    > Jednego tylko nie rozumiem czemu ojciec tabakierki chodzi wściekły?

                    bo teść przed nim sie tłumaczył, że mąż nic nie dostal od niego,
                    wywlekał tę sprawę działki przed nim, obiecywał, że zapisze działkę
                    mojemu meżowi, a Tata nie lubi obłudy i jak mu się głupoty wciska.
                    Nie wckurzył się, że mąż nic nie dostał, ale dlatego, że teść nie ma
                    honoru.
                    • czar_bajry Re: Tabakierko, znam " lepszą" historię 31.07.09, 10:50
                      A chyba że taksmile
                      I znowu się powtórzę powiedzcie teściowi co o tym myślicie i Twój tata też
                      powinien zabrać głos skoro to do niego teść opowiadał swoje bajkitongue_out
                  • kropkacom Re: Tabakierko, znam " lepszą" historię 31.07.09, 10:43
                    > Jednego tylko nie rozumiem czemu ojciec tabakierki chodzi wściekły?

                    Najpewniej chodzi o pieniądze.
                    • tabakierka2 Re: Tabakierko, znam " lepszą" historię 31.07.09, 10:45
                      kropkacom napisała:

                      > > Jednego tylko nie rozumiem czemu ojciec tabakierki chodzi
                      wściekły?
                      >
                      > Najpewniej chodzi o pieniądze.

                      nienawidzi obłudy i rzucania słów na wiatr.
                      o pieniądze nie chodzi.
                      • kropkacom Re: Tabakierko, znam " lepszą" historię 31.07.09, 10:52
                        A może jak widzi córkę jedynaczkę i to ile pieniędzy wyłożył to czuje że z mężem
                        i jego ojcem też tak powinno być? Dobra, już się nie czepiam niech bedzie że
                        nienawidzi obłudy smile


                        "Mówi się, że nie można żyć bez miłości. Osobiście uważam, że ważniejszy jest tlen."
                        • tabakierka2 Re: Tabakierko, znam " lepszą" historię 31.07.09, 10:56
                          kropkacom napisała:

                          > A może jak widzi córkę jedynaczkę i to ile pieniędzy wyłożył to
                          czuje że z męże
                          > m
                          > i jego ojcem też tak powinno być? Dobra, już się nie czepiam niech
                          bedzie że
                          > nienawidzi obłudy smile
                          >

                          Rozmawiałam z nim na ten temat.
                          Tata w ogóle ma luźne podejście do pieniędzy - gdyby teść na kłapał
                          dziobem, Tata by nie był teraz wkurzony.
    • lady_nina Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 09:58
      jak juz kropka napisala - umiesz liczyc, licz na siebie.

      mezowi sie wcale nie dziwie, ze z ojcem nie ma ochoty podejmowac
      tematu pustych obiecanek. Z pewnoscia dostrzegl wyrazna dysproporcje
      w traktowaniu rodzenstwa i siebie. W sumie to ojciec (rodzice) go
      ponizyl, dlaczego mialby teraz sam sie dodatkowo ponizac dopytujac
      sie o niespelnione obietnice? moze w jego odbiorze wygladaloby to
      jak zebranie o laske/uwage ojca (rodzicow).
      osobiscie uwazam takie nierowne (drastycznie nierowne) traktowanie
      dzieci za co najmniej niewlasciwe i krzywdzace. Ale brutalnie mowiac
      tesciowie maja prawo rozporzadzac swoim majatkiem jak chca; na
      zmaine traktowania dzieci tez raczej nie masz wplywu. Ale macie
      prawo - maz, Ty, Twoj ojciec (skoro tesc go poniekad zaangazowal w
      sprawe) ocenic ich zachowanie wzgledem Was, i wyciagnac wnioski.
      Z drugiej strony - byc moze teraz maz nie bedzie taki wyrywny i
      chetny, aby na 1-sze i kazde wezwanie swojej rodziny reczyc
      Twoim/Waszym majatkiem/dochodami ich zobowiazania finansowe?
      • tabakierka2 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 10:02
        lady_nina napisała:

        > jak juz kropka napisala - umiesz liczyc, licz na siebie.
        >
        > mezowi sie wcale nie dziwie, ze z ojcem nie ma ochoty podejmowac
        > tematu pustych obiecanek. Z pewnoscia dostrzegl wyrazna
        dysproporcje
        > w traktowaniu rodzenstwa i siebie. W sumie to ojciec (rodzice) go
        > ponizyl, dlaczego mialby teraz sam sie dodatkowo ponizac dopytujac
        > sie o niespelnione obietnice? moze w jego odbiorze wygladaloby to
        > jak zebranie o laske/uwage ojca (rodzicow).


        Myślę, że trafiłaś w sedno w 100%.
        Ta rozmowa byłaby poniżej jego godności.

        > osobiscie uwazam takie nierowne (drastycznie nierowne) traktowanie
        > dzieci za co najmniej niewlasciwe i krzywdzace. Ale brutalnie
        mowiac
        > tesciowie maja prawo rozporzadzac swoim majatkiem jak chca; na
        > zmaine traktowania dzieci tez raczej nie masz wplywu. Ale macie
        > prawo - maz, Ty, Twoj ojciec (skoro tesc go poniekad zaangazowal w
        > sprawe) ocenic ich zachowanie wzgledem Was, i wyciagnac wnioski.
        > Z drugiej strony - byc moze teraz maz nie bedzie taki wyrywny i
        > chetny, aby na 1-sze i kazde wezwanie swojej rodziny reczyc
        > Twoim/Waszym majatkiem/dochodami ich zobowiazania finansowe?

        hmm....oby, oby.
        Dobre serce ma też mój mąż i niestety bardzo często krótką pamięćsad

        W zasadzie wszystko napisałaś dokładnie tak, jak chciałabym to
        wyrazić. Nic dodać nic ująć.
        • lady_nina Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 10:27
          tabakierka2 napisała:
          > Dobre serce ma też mój mąż i niestety bardzo często krótką pamięćsad

          no wiec w takim przypadku musi tez w sobie wyksztalcic tzw. "twarda
          d.upe" + gruba skore, po ktorej podobne do obecnej sprawy ciosy na
          klate beda splywac jak po kaczce.

          wyzej pytalas jak sie zachowac wobec tescia. nie zazdroszcze
          Tobie/mezowi/ojcu niekomfortowej sytuacji. dodatkowo o zaklad pojde,
          ze tesc podobnego dyskomfortu nie odczuwa. jakbym sie zachowala?
          wprowadzilabym nazwijmy to "asertywny dystans". nie chodzi o
          strzelenie focha, chowanie w sercu urazy i wyciaganie sprawy przy
          kazdej okazji, ale raczej ochlodzilabym stosunki i powsciagnela
          serdecznosc. trudno byc wylewnym, milym, serdecznym i zawsze gotowym
          na kazde skinienie, kiedy wzamian jest sie traktowanym jak dzieci II-
          ej kategorii. a co do rozmowy z tesciem - owszem jesli on sam ja
          zacznie, powiedzialabym jasno, bez pretensji, powsciagnawszy emocje,
          jak ja/Wy sytuacje widzicie i jak czujecie sie potraktowani.
    • volta2 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 10:23
      tabakierko, może po prostu samo wysłuchanie obietnic teśćia to było
      za mało?
      ojciec powinien wznosić toasty z okazji takiej hojności a twój mąż
      roztaczać plany odnośnie zagospodarowania działki w przyszłości z
      obietnicą - że ziemia zostanie w rodzinie?
      może- najoględniej mówiąc - za mało było wdzięcznośći i poklasku z
      waszej strony?

      może teść przemyślał waszą sytuację i uznał, że tę ziemię sprzedacie
      obcym a tak to przejmnie ją jednak ktoś z rodziny?

      no i faktycznie, może kasa z jej sprzedaży do was jeszcze wpłynie?
      są jakieś szanse?

      co do mojej sytuacji - nie mam rodzeństwa i od zawsze słyszałam, że
      wszystko tu kiedyś będzie moje(czyli dom i działeczka gdzie
      mieszkają moi rodzice), ale widać za szybko dorosłam, wyprowadziłam
      się do innego miasta a teraz słyszę, jak to wszystko będzie mojego
      synkasmile

      jakoś się tym nie przejmuję, bo faktycznie innych spadkobierców nie
      ma, ale się nie zdziwię, jak formalnie przepiszą to kiedyś albo w
      testamencie zrobią zapisy pomijające mnie, na rzecz moich dziecismile
      to w sumie niby to samo, ale subtelne różnice są, prawda?
      • tabakierka2 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 10:31
        volta2 napisała:

        > tabakierko, może po prostu samo wysłuchanie obietnic teśćia to
        było
        > za mało?
        > ojciec powinien wznosić toasty z okazji takiej hojności a twój mąż
        > roztaczać plany odnośnie zagospodarowania działki w przyszłości z
        > obietnicą - że ziemia zostanie w rodzinie?
        > może- najoględniej mówiąc - za mało było wdzięcznośći i poklasku z
        > waszej strony?

        kurcze, że też wcześniej tu Wam nie napisałambig_grin
        Ty możesz mieć racjebig_grinsuspicious

        >
        > może teść przemyślał waszą sytuację i uznał, że tę ziemię
        sprzedacie
        > obcym a tak to przejmnie ją jednak ktoś z rodziny?

        big_grin
        nie sądzę żeby o to chodziłotongue_out


        >
        > no i faktycznie, może kasa z jej sprzedaży do was jeszcze wpłynie?
        > są jakieś szanse?

        Gydby chciał dać nam kasę - nie zgodzę się.
        nie chcę niczego od niego -> nie po tym.


        >
        > co do mojej sytuacji - nie mam rodzeństwa i od zawsze słyszałam,
        że
        > wszystko tu kiedyś będzie moje(czyli dom i działeczka gdzie
        > mieszkają moi rodzice), ale widać za szybko dorosłam,
        wyprowadziłam
        > się do innego miasta a teraz słyszę, jak to wszystko będzie mojego
        > synkasmile
        >

        co w rodzinie, to nie zginie.


        > jakoś się tym nie przejmuję, bo faktycznie innych spadkobierców
        nie
        > ma, ale się nie zdziwię, jak formalnie przepiszą to kiedyś albo w
        > testamencie zrobią zapisy pomijające mnie, na rzecz moich dziecismile

        no tak, ale Ty pewnie i tak byś przepisała to wszystko na swoje
        dzieci.
        Moja babcia (mama taty) też chciała przepisać swoje mieszkanie na
        mnie (jedyna wnuczka - mój tata też jedynak), ale tata powiedział,
        że on na mnie przepisze we wlaściwym czasie, żeby mi się w głowie
        nie poprzewracało.


        > to w sumie niby to samo, ale subtelne różnice są, prawda?
        • czar_bajry Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 10:46
          > Gydby chciał dać nam kasę - nie zgodzę się.
          > nie chcę niczego od niego -> nie po tym.

          A dlaczego? Czy nie zachowujesz się zbyt dziecinnie i na złość mamie próbujesz
          odmrozić sobie uszytongue_out
          Kasa to kasa, skoro dostały siostry to Twój mąż też powinien i może niech on
          zdecyduje czy przyjął by kasę czy nie?
          Złość i unoszenie się honorem w takich sytuacjach nie jest najlepszym wyjściem.
          Jeżeli jednak zdecydujecie się na nie przyjęcie tej kasy to już nie będziecie
          mogli twierdzić że zostaliście potraktowani gorzej niż pozostałe dziecitongue_out
          Oczywiście są to rozważania czysto hipotetycznesmile
          • tabakierka2 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 10:58
            czar_bajry napisała:

            > > Gydby chciał dać nam kasę - nie zgodzę się.
            > > nie chcę niczego od niego -> nie po tym.
            >
            > A dlaczego? Czy nie zachowujesz się zbyt dziecinnie i na złość
            mamie próbujesz
            > odmrozić sobie uszytongue_out

            Obawiam się (nie wiem, czy słusznie), że teść będzie później
            opowiadał, że wszystko zawdzięczamy jemu - a chciałabym tego uniknąć.
            Skoro plany zapisania działki zostały tak nagłośnione, obawiam się,
            co byłoby gdyby dał nam jakąs kasę - mąż być może musiałby być na
            każde jego skinienie bo dał nam kasę Obawiam się tego bardzo!



            > Jeżeli jednak zdecydujecie się na nie przyjęcie tej kasy to już
            nie będziecie
            > mogli twierdzić że zostaliście potraktowani gorzej niż pozostałe
            dziecitongue_out

            tak, wiemsmile
            • lady_nina Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 11:39
              tabakierka2 napisała:

              > Obawiam się (nie wiem, czy słusznie), że teść będzie później
              > opowiadał, że wszystko zawdzięczamy jemu - a chciałabym tego
              uniknąć.
              > Skoro plany zapisania działki zostały tak nagłośnione, obawiam
              się,
              > co byłoby gdyby dał nam jakąs kasę

              skoro masz takie obawy (skads musza wynikac), to tym bardziej
              powiem - nie brac. w razie propozycji datku, grzecznie odmowic.
              jedna z gorszych rzeczy, jaka sie moze trafic w stosunkach
              rodzinnych (badz przyjacielskich) jest wpierdzielic sie w jakis
              chory i beznadziejny uklad lojalnosciowo - wasalny.
              mam wrazenie, ze Twoj ojciec ma podobny do mnie stosunek do
              pieniedzy i prezentow/darowizm - czyli "daje, bo mam i chce". ale
              sprawa sie konczy w momencie przekazania prezentu - ciesz sie, ze
              sprawie komus radosc, pomagam, ale dziekuje wystarcza i nie oczekuje
              dowodow wdziecznosci i uwielbienia dla swej wspanialomyslnosci przy
              kazdej nadarzajacej sie okazji. Sa natomiast osoby, ktore
              podarowawszy stara koldre i 5 recznikow oczekuja wiernopodanczych
              holdow przez najblizsza 10-latke, a jak sypna rownowartoscia 5
              kolder to okres holdow wydluza sie do cwiercwiecza.

              tak jeszcze konczac powiem Ci co bym zrobila (normalnie jak ciocia
              dobra rada sie czuje tongue_out) - sprobujcie siasc z mezem, odrzucic
              negatywne emocje i na spokojnie i chlodno porozmawiac o tej sytuacji
              i podobnych, ktore mogly/wydarzyly sie na linii Wy - tesciowie, maz -
              rodzice. To moze byc ekstremalnie trudne szczegolnie dla Twojego
              meza spojrzec chlodnym okiem na wlasnych rodzicow i ich stosunek do
              mnie/Was, ale warto sprobowac. zastanowic sie, jakie sa Wasze
              oczekiwania, co aktualnie czujecie, jak chcecie ksztaltowac swoje
              stosunki/relacje z tesciami na przyszlosc, i jak to zrobic, zeby
              zachowac dobre, bliskie (choc moze z pewnym dystansem) relacje, ale
              bez stawiania sie w pozycji II- sortu.
              • tabakierka2 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 11:42
                lady_nina napisała:

                > tabakierka2 napisała:
                >
                > > Obawiam się (nie wiem, czy słusznie), że teść będzie później
                > > opowiadał, że wszystko zawdzięczamy jemu - a chciałabym tego
                > uniknąć.
                > > Skoro plany zapisania działki zostały tak nagłośnione, obawiam
                > się,
                > > co byłoby gdyby dał nam jakąs kasę
                >
                > skoro masz takie obawy (skads musza wynikac), to tym bardziej
                > powiem - nie brac. w razie propozycji datku, grzecznie odmowic.
                > jedna z gorszych rzeczy, jaka sie moze trafic w stosunkach
                > rodzinnych (badz przyjacielskich) jest wpierdzielic sie w jakis
                > chory i beznadziejny uklad lojalnosciowo - wasalny.
                > mam wrazenie, ze Twoj ojciec ma podobny do mnie stosunek do
                > pieniedzy i prezentow/darowizm - czyli "daje, bo mam i chce". ale
                > sprawa sie konczy w momencie przekazania prezentu - ciesz sie, ze
                > sprawie komus radosc, pomagam, ale dziekuje wystarcza i nie
                oczekuje
                > dowodow wdziecznosci i uwielbienia dla swej wspanialomyslnosci
                przy
                > kazdej nadarzajacej sie okazji.


                lady, czy Ty siedzisz w mojej głowie?
                jest w 100% tak, jak piszesz!




                >
                > tak jeszcze konczac powiem Ci co bym zrobila (normalnie jak ciocia
                > dobra rada sie czuje tongue_out) - sprobujcie siasc z mezem, odrzucic
                > negatywne emocje i na spokojnie i chlodno porozmawiac o tej
                sytuacji
                > i podobnych, ktore mogly/wydarzyly sie na linii Wy - tesciowie,
                maz -
                > rodzice.


                Mąż nie chce nawet o tym rozmawiać.
                Wczoraj próbowałam - boli go ten temat i ja to widzę.
                A nie chcę go dodatkowo ranićsad

                • lady_nina Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 12:14
                  tabakierka2 napisała:

                  > lady, czy Ty siedzisz w mojej głowie?
                  nie wydaje mi sie wink fizycznie jestem oddalona o jakies z grubsza
                  biorac 1,300 km od Ciebie, ale jak to mowil William S. o rzeczach na
                  ziemi i niebie, o ktorych nie snilo sie naszym filozofom tongue_out so who
                  knows?

                  > Mąż nie chce nawet o tym rozmawiać.
                  > Wczoraj próbowałam - boli go ten temat i ja to widzę.
                  > A nie chcę go dodatkowo ranićsad

                  nie dziwie sie mu; potrafie sobie wyobrazic, ze jest zraniony i w
                  sumie pewnie w szoku jakims.
                  ale poczekalabym moze pare dni az emocje opadna i jednak wrocila do
                  takiej rozmowy. przegadanie pewnych spraw teraz, chociaz bolesne,
                  moze jego/was uchronic przed podobnie przykrymi sytuacjami w
                  przeyszlosci, bo bedziecie mieli jakas wlasna strategie wypracowana
                  no i w pewnym sensie moze troche grubszej skory sobie zbudujecie -
                  wtedy mniej boli.
          • martab15 u mnie tak 31.07.09, 11:01
            U nas sytuacja taka,mąż ma brata i siostre .Brat dostał
            mieszkanie ,siostrze spłacają kredyt na mieszkanie a mój mąż
            nic....teściowa stwierdziła ,że moi rodzice mają kase to nam mają
            pomagać.
    • lolinka2 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 11:14
      My trafiliśmy podobnie: teściowie mają 4 dzieci. Córka dostała pół
      domu, syn drugie pół domu (pod miastem). Trzeci syn kasę na 4pokojowe
      mieszkanie (które sprzedał a forsę przehulał żyjąc ponad stan). Na
      mojego męża miało "czekać" mieszkanie teściów (3 pok.) i okazało się
      po śmierci teściowej, że zostało równo rozdzielone na wszystkich.
      Druga opcja "kupimy ci Agusiu domek pod miastem" umarła wraz z naszym
      ślubem.
      A z drugiej strony: matka mnie rodzona wystawiła z domu jak miałam 14
      lat, honorowo oddawała co miesiąc rentę rodzinną po ojcu komentując
      "na więcej nie licz i tak masz za dobrze". Z tej kasy (300 PLN)
      opłacałam internat (150 PLN), książki, ciuchy, kosmetyki, bilety itp.
      Już po naszym ślubie ojczym miał moment przebłysku i nie chcąc
      przekazywać ojcowizny w ręce mojej matki (rozdałaby obcym, z
      precyzyjnym pominięciem mojej skromnej osoby) zrobił zapis
      obdarowując mnie, i tylko dzięki temu (nomen-omen obcemu człowiekowi)
      mam działkę w ślicznym miejscu i cień szansy na własny dom (aktualnie
      rozgrzebana budowa).
      I wściek mam niezły ogólnie że jedni mają wszystko gotowe, a inni...
      robią, robią i ni za nimi, ni przed nimi...
      • tabakierka2 lolinka 31.07.09, 11:19
        przykre to wszystko i aż sie płakać chce.
        Na szczęście moi rodzice mają mega klasę i chyba czują cały czas, że
        mają dług wdzięczności w stosunku do mamy taty (mojej babci), dzięki
        której i wyłącznie własnej pracy mają, to co mają.
        eh...
        • stinefraexeter Re: lolinka 31.07.09, 11:49
          Tabakierka, nie obraź się, ale oboje z mężem nie przykładacie się do wyjaśnienia
          sprawy, a wręcz przeciwnie.

          W zasadzie największy problem widzę z mężem. Przykro mi to powiedzieć, ale on z
          twoich słów wychodzi na największą pierd...łę rodziny. Jego ojciec chciał
          pokazać, jakie to nie jest panisko, więc obiecywał, a słowa nie dotrzymał.
          Wiesz, czemu nie dotrzymał? Bo wiedział, ze twój mąż nawet się nie zająknie. To
          co wy bierzecie za uniesienie się honorem, oni biorą za słabość.
          Nie rozumiem jednego, tabakierko. Dlaczego twój mąż po prostu nie powiedział
          wprost ojcu/rodzicom, ze to było nie w porządku? Pal sześć działkę, chodzi o
          samą obietnicę. Czemu nie spyta się wprost: "Po co obiecujesz, po co w ogóle to
          było?"?
          Odnoszę wrażenie, że twój mąż nie potrafi za chiny wyegzekwować dla siebie choć
          odrobinę szacunku. I jak ostatnia sierota leci na każde ich zawołanie, bo chce
          się okazać "honorowy i ponad to".
          Naprawdę nie chodzi o pieniądze, ani działki. Chodzi o samo traktowanie. Jego
          rodzice najwyraźniej wiedzą, że mogą wobec niego zachowywać się jak chcą, bo on
          i tak nie zareaguje.
          Myślę, że ty też to widzisz i dlatego te niezdrowe relacje z jego rodziną tak
          cię męczą. Może spróbuj przekonać go, by jakoś zareagował w tej sytuacji? Niech
          wreszcie zachowa się po męsku i odezwie się, kiedy rodzinka znów traktuje go w
          ten sposób.

          A co do twojego taty, nie dziwię się jego oburzeniu. W końcu wszystko to dotyka
          jego córki. Zresztą każdego by oburzała taka bezwstydna hipokryzja i dwulicowość.
          • lacitadelle Re: lolinka 31.07.09, 11:55
            > Nie rozumiem jednego, tabakierko. Dlaczego twój mąż po prostu nie powiedział
            > wprost ojcu/rodzicom, ze to było nie w porządku? Pal sześć działkę, chodzi o
            > samą obietnicę. Czemu nie spyta się wprost: "Po co obiecujesz, po co w ogóle to
            > było?"?

            To samo sobie pomyślałam. Bez sensu jest pozwalać sobie na takie traktowanie.
            Czego jak czego, ale szacunku od rodziców można wymagać.
          • tabakierka2 Re: lolinka 31.07.09, 11:58
            stinefraexeter napisała:

            > Tabakierka, nie obraź się, ale oboje z mężem nie przykładacie się
            do wyjaśnieni
            > a
            > sprawy, a wręcz przeciwnie.

            Nie obrażam sie, bo masz całkowitą racjęsmile
            w ogóle Twoje wypowiedzi są bardzo trafne.
            Mąż nie chce o tym rozmawiać, ja nie powinnam, bo ze mną nie było
            rozmowy o działce.

            >
            > W zasadzie największy problem widzę z mężem. Przykro mi to
            powiedzieć, ale on z
            > twoich słów wychodzi na największą pierd...łę rodziny. Jego ojciec
            chciał
            > pokazać, jakie to nie jest panisko, więc obiecywał, a słowa nie
            dotrzymał.
            > Wiesz, czemu nie dotrzymał? Bo wiedział, ze twój mąż nawet się nie
            zająknie. To
            > co wy bierzecie za uniesienie się honorem, oni biorą za słabość.
            > Nie rozumiem jednego, tabakierko. Dlaczego twój mąż po prostu nie
            powiedział
            > wprost ojcu/rodzicom, ze to było nie w porządku?

            Bo nie chce niczego na siłę.
            Ma w d*pie tę działkę, nigdy nie mówił, że ją chce, to teść wyszedł
            z tą opcją.

            Pal sześć działkę, chodzi o
            > samą obietnicę. Czemu nie spyta się wprost: "Po co obiecujesz, po
            co w ogóle to
            > było?"?


            Nie wiem. Nie potrafię Ci powiedzieć.
            Ja bym porozmawiała gdyby dotyczyło to moich rodziców.
            Ale ja to ja.
            Mąż pamięta sytuacje ze starszym bratem - kłótnie, awantury,
            wymuszanie bo jemu się należy (znaczy bratu)- z resztą to
            brat od zyrowania, jeśli pamiętaszwink Na rodzicach wymuszał, był
            płacz mamy i szwagierki, złość, krzyki...a później kwiaty i
            spektakularne godzenie się. Może nie chce żeby sytuacja się
            powtórzyła?

            > Odnoszę wrażenie, że twój mąż nie potrafi za chiny wyegzekwować
            dla siebie choć
            > odrobinę szacunku. I jak ostatnia sierota leci na każde ich
            zawołanie, bo chce
            > się okazać "honorowy i ponad to".


            To się zmieniło w ostatnim czasie. Poza tym mąż wychodzi z
            założenia, że jesli może pomóc, to pomoże. I nie kalkuluje czy mu
            się to opłaci i czy proszący jemu pomógł -szlachetne to, ale traci
            na tym niestety.


            > Naprawdę nie chodzi o pieniądze, ani działki. Chodzi o samo
            traktowanie. Jego
            > rodzice najwyraźniej wiedzą, że mogą wobec niego zachowywać się
            jak chcą, bo on
            > i tak nie zareaguje.

            Torchę trudno mi przedstawić te relacje tutaj, na forum.
            Nie odnoszę wrażenia, żeby nie szanowali męża - wręcz przeciwnie -
            szanują go, bo niczgeo nie wymusza.

            > Myślę, że ty też to widzisz i dlatego te niezdrowe relacje z jego
            rodziną tak
            > cię męczą. Może spróbuj przekonać go, by jakoś zareagował w tej
            sytuacji? Niech
            > wreszcie zachowa się po męsku i odezwie się, kiedy rodzinka znów
            traktuje go w
            > ten sposób.


            Bardzo bym chciała żeby zareagował, bardzo bardzoindifferent

            >
            > A co do twojego taty, nie dziwię się jego oburzeniu. W końcu
            wszystko to dotyka
            > jego córki. Zresztą każdego by oburzała taka bezwstydna hipokryzja
            i dwulicowoś
            > ć.

            indifferent
            • stinefraexeter Re: lolinka 31.07.09, 12:22
              OK, takie właśnie często odnosiłam wrażenie, kiedy czytałam twoje wątki.
              Na męża masz oczywiście ograniczony wpływ. Możesz starac się mu uświadomić pewne
              sprawy i wskazywać najlepsze (twoim zdaniem) wyjście z sytuacji, ale zawsze
              trudno mi uwierzyć w to, by dorosłe osoby tak łatwo mogłyby zmienić swoje
              zachowanie. Zresztą, wydajesz mi się na podstawie twoich postów nieco nerwową
              osobą, co na pewno nie pomaga (sorki, jeśli tak nie jest).
              W sumie jedyne co możesz zrobić, to w magiczny sposób wyluzować. Wiem, że łatwo
              powiedzieć, ale w sumie co ci innego pozostaje? Pozostawić mężowi kwestie
              związane z jego rodziną (póki nie dotykają też bezpośrednio ciebie) i nabrać
              dystansu do pewnych spraw. Tym samym uczynisz z waszego gniazdka miejsce spokoju
              i ukojenia, a mąż, przewiduję, chętniej będzie słuchał (a nie tylko wysłuchiwał)
              tego, co masz do powiedzenia. Na razie odnoszę bowiem wrażenie, że czynisz
              stresującą dla męża sytuację (jakby nie było) jeszcze bardziej nerwową (swoimi
              nerwami). A on być może to taki typ, co jeszcze bardziej zamknie się w sobie,
              nie tylko przed nimi, lecz również przed tobą. Nie warto.
              Masz rację uważając, że powinien zareagować. I naprawdę nie chodzi o pieniądze,
              działki, itp.

              Zastanawia mnie jedna rzecz. Mówisz, że o pomoc przy remoncie twój mąż nie
              poprosi rodziców (bo honorowy, bo nie chce być jak brat, itp.), a jednocześnie
              oboje czujecie się skrzywdzeni tym, że teściowie chętniej pomagają innym
              dzieciom. Może oni naprawdę wychodzą z założenia, że ponieważ nie prosicie, to
              nic wam nie trzeba bądź nawet nie chcecie ich pomocy?
              Wiesz, zamykanie się w sobie, unoszenie się honorem w milczeniu i skrywanie żali
              do niczego nie prowadzi. No ale ty to wiesz.

              Powiem ci tak, zdaję sobie sprawę, że piszesz głównie o problemach, a nie
              radościach w związku, więc obraz jest skrzywiony. Natomiast widzę w twoim mężu
              kilka cech bardzo podobnych do charakteru mojego ojca. Powiem szczerze, nie
              zazdroszczę. mam nadzieję, że się mylę.
              • tabakierka2 Re: lolinka 31.07.09, 12:35
                stinefraexeter napisała:

                Odnośnie nerwowości.
                Możesz odnieść takie wrażenie, ale w kontakcie w mężem, staram się
                podchodzić bardzo spokojnie i chyba się udaje - od dłużeszego
                czasu.smile


                > Masz rację uważając, że powinien zareagować. I naprawdę nie chodzi
                o pieniądze,
                > działki, itp.

                Nie wiem tylko, czy uda mi się męża jakoś nakłonić/przekonać, że
                powinien.

                >
                > Zastanawia mnie jedna rzecz. Mówisz, że o pomoc przy remoncie twój
                mąż nie
                > poprosi rodziców (bo honorowy, bo nie chce być jak brat, itp.), a
                jednocześnie
                > oboje czujecie się skrzywdzeni tym, że teściowie chętniej pomagają
                innym
                > dzieciom. Może oni naprawdę wychodzą z założenia, że ponieważ nie
                prosicie, to
                > nic wam nie trzeba bądź nawet nie chcecie ich pomocy?

                Nie wiem, możliwe, choć córce (siostrze męża, która nie jest
                pazerna) kupili działkę i dom, samochód bez jej prosby o pomoc.
                Sama nie wiem jak to z nimi jest.


                > Wiesz, zamykanie się w sobie, unoszenie się honorem w milczeniu i
                skrywanie żal
                > i
                > do niczego nie prowadzi. No ale ty to wiesz.

                Nie, nie,nie zamierzałam strzelać focha, a jedynie zminimalizować
                nasze kontakty do niezbędnego minimum.

                >
                > Powiem ci tak, zdaję sobie sprawę, że piszesz głównie o
                problemach, a nie
                > radościach w związku, więc obraz jest skrzywiony. Natomiast widzę
                w twoim mężu
                > kilka cech bardzo podobnych do charakteru mojego ojca. Powiem
                szczerze, nie
                > zazdroszczę. mam nadzieję, że się mylę.

                Mylisz sięsmile
                tzn. nie znam Twojego ojca, więc w sumie nie wiem, o czym mówiszsmile
                Tylko na relacjach my - rodzina męża (teść i szwagier od żyrowania
                ) ciąży jakaś klątwatongue_out
                • stinefraexeter Re: lolinka 31.07.09, 12:46
                  No to mądrze postępujesz - spokój w domu, nerwy wylewane na forum wink

                  Mąż raczej się nie zmieni, no chyba że uświadomi sobie, że czasem warto zachować
                  się inaczej. W tym możesz mu delikatnie pomagać.

                  Czekam teraz na jakieś pozytywne historie o relacjach z innymi członkami
                  rodziny, bo na razie na forum unosi się posępnie duch szwagra wink
                  • tabakierka2 Re: lolinka 31.07.09, 12:48
                    stinefraexeter napisała:

                    >
                    > Czekam teraz na jakieś pozytywne historie o relacjach z innymi
                    członkami
                    > rodziny, bo na razie na forum unosi się posępnie duch szwagra wink

                    hahaahahabig_grinbig_grinbig_grin
                    umarłamsmile

                    przecież pisałam na magielku jak nam się relacje ociepliły i jak
                    powiedział mężowi, że ma ekstra żonębig_grin musiałaś ominąć wąteksmile
                    a mój drugi szwagier (mąż siostry męża) powiedział, że jestem jego
                    najładniejszą szwagierkąbig_grin
                    chcesz pozytywów - to masz!
                    tylko żeby mi żadna nie napisała, że jestem pustabig_grin
                    • stinefraexeter Re: lolinka 31.07.09, 12:51
                      Och, mea culpa, na emagiel za rzadko zaglądam.
                      E, to wy się kochacie! Ale mnie wkręciłaś wink
                      • tabakierka2 Re: lolinka 31.07.09, 12:54
                        stinefraexeter napisała:

                        >
                        > E, to wy się kochacie! Ale mnie wkręciłaś wink


                        no, my się po tej awanturze tak szczerze pokochaliśmybig_grinsuspicious ze
                        szwagrem mymsmile szwagrem - żyrantem of coursebig_grin
    • frisky2 Re: Obiecanki cacanki 31.07.09, 12:36
      Teraz wiesz, ze dopoki czegos nie masz fizycznie (na pismie) przekazanego, nie
      mozesz sobie zaprzatac tym glowy.
    • ankh_morkpork Może wprowadź teraz w użycie nowe rodzinne... 31.07.09, 15:36
      powiedzonko: "obiecujesz jak teść działkę" wink I używaj z żartobliwym uśmiechem na ustach w obecności teściów / szwagrów po kilka razy. Oczywiście kiedy już minie na tyle dużo czasu, że Twój mąż przejdzie z całą tą sprawą do porządku dziennego. Po co mu sprawiać dodatkową przykrość?

      A w ogóle na przyszłość nie liczcie w swoich planach, zwłaszcza finansowych, na żadne teściów i szwagrów obietnice. I nie wdawajcie się _absolutnie_ w żadne finansowe interesy. No ale to już wiesz, sądząc po historii szwagra żyranta, którą czytałam w postach powyżej.

      I pilnuj, żebyście z czasem nie zapomnieli, nie zmiękli, nie pozwolili sobie zwracać głowy ponownie historiami typu "podżyruj".

      Powodzenia smile
Pełna wersja