Dodaj do ulubionych

Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształcenie

05.08.09, 09:30
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6894917,Sad_zabral_dziecko__bo_w_domu_byl_balagan.html
Kiedy urodziłam dziecko, daleko było mi w domu do ładu idealnego, a jakby
przyszli parę dni po porodzie, to wolę nie myśleć. Podobnie jak żonie mojego
ojca, kiedy rodziła dzieci. Luzikiem gdzieś by się znalazła niepozamiatana
podłoga i okruchy na stole, a i zapracowany stary ojciec by się znalazł bez
problemu (mój ojciec, kiedy rodził się jego najmłodszy syn, miał 55 lat, o 8
mniej niż ten z artykułu).
Wnioski - jak masz magistra, możesz bałaganić, jak masz podstawówkę, musisz
mieć dom jak z katalogu. Jak masz pieniądze, możesz nie mieć czasu na pomoc
żonie - prowadząc firmę można być cały dzień poza domem, prowadząc
gospordarstwo - już nie.
I żeby przynajmniej to był objaw nadwrażliwości, że z każdych wątpliwych
warunków zabierają dziecko, ale nie - przecież oddają te noworodki do
regularnych pijackich melin. Macie jakieś pojęcie co tu komu odbiło, że doszło
do takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
          • asia_i_p Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 10:03
            Ale skąd masz pewność, że był nadzór? Równie dobrze kurator mógł być pierwszy
            raz, bo ktoś zgłosił, że oni się do wychowywania dziecka nie nadają.
            I jeśli były rzeczywiste przesłanki, żeby odebrać dziecko, czemu sąd nie skupił
            się na nich, tylko na podłodze, stole i pracy ojca? I jakie to mogły być
            przesłanki, jeśli odpada maltretowanie albo zaniedbywanie dzieci (nawet kurator
            o to ich nie oskarżył, sąd przez cały czas mówił o potencjalnej, możliwej
            krzywdzie, ignorując fakt, że istnieje trójka dzieci, którym żadna krzywda się
            nie stała). Nawet skrajna bieda odpada, skoro oni nawet nie korzystali z zasiłku.
            • super-mikunia Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 10:10
              bo ktoś zgłosił, że oni się do wychowywania dziecka nie nadają

              sąd jest wyższą insatancja nie zajmuje się anonimami, pogłoskami,
              żeby uzyskać nadzór kuratora trzeba o niego wnioskować do sądu, z
              reguły opieka, szkoły...


              czemu sąd nie skupił
              > się na nich, tylko na podłodze, stole i pracy ojca?


              czytałaś akta sprawy??







              fotoforum.gazeta.pl/3,0,1915847,2,1.html
              • umasumak Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 10:49
                super-mikunia napisała:


                > sąd jest wyższą insatancja nie zajmuje się anonimami, pogłoskami,
                > żeby uzyskać nadzór kuratora trzeba o niego wnioskować do sądu, z
                > reguły opieka, szkoły...

                Ale czytałaś, że maja opinię bardzo dobrych, troskliwych rodziców i że dzieci sa
                zadbane?
                >
                >
                > fotoforum.gazeta.pl/3,0,1915847,2,1.html
          • umasumak Bzdura 05.08.09, 10:46
            W Polsce jest bardzo łatwo odebrać dziecko, właśnie takim ludziom jak Ci. A
            dlaczego kurator? Nie doczytałaś tekstu widać:


            Kaczmarek dodaje, że kobieta wykazywała obojętność na otoczenie, a to mogło mieć
            wpływ na nieprawidłowe zajmowanie się dzieckiem. Czy stąd opinia sądu o
            upośledzeniu kobiety? Tyle że w samych aktach - co potwierdził sędzia Szadkowski
            - nie ma opinii psychologa. To skąd sąd wie o upośledzeniu? Bo ma informację, że
            kobieta leczyła się przed laty na depresję i psychozę.


            Idę o zakład, że to szpital powiadomił kuratora.
            • lady_nina Re: Bzdura 05.08.09, 11:19
              umasumak napisała:

              > W Polsce jest bardzo łatwo odebrać dziecko, właśnie takim ludziom
              jak Ci.

              i mozna sie wykazac, jaki to niby zapobiegliwy system opieki mamy -
              nie bedzie sie dziecko w balaganie i wsrod okruchow na stole chowac!
              dlaczego nie ma takich blyskawicznych interwencji w przypadkach
              prawdziwej patologii, gdzie dzieci sie wychowuja wsrod pijanstwa,
              menelstwa, terroru psychicznego, bite i ponizane??
              bo latwiej isc do prostych i biednych ludzi i potraktowac ich z
              buta, zwlaszcza kobiete tuz po porodzie.

              ja wyksztalcona, na stanowisku, zazwyczaj zaradna i asertywna tez po
              porodzie wykazywalam sie obojetnoscia na otoczenie i pozwolilam sie
              zrugac pani pielegniarce za banana na stoliku!!
              • echtom Re: Bzdura 05.08.09, 12:16
                > bo latwiej isc do prostych i biednych ludzi i potraktowac ich z
                > buta,

                Dokładnie. Jakieś sukcesy trzeba mieć w sprawozdaniu, a
                wykształciucha szanują, menela się boją, więc tylko tacy ludzie
                pozostają.
            • super-mikunia Re: Bzdura 05.08.09, 12:13
              a ile ona leżała w tym szpitalu...bo ja np. urodziłam w środę
              wieczorem i wyszłam w sobotę rano w zasadzie 2 doby tak, to co tam
              przez te 2 doby się musiało się dziać skoro kobiecie zdążyli odebrać
              prawa rodzicielskie na Boga...
              • umasumak Re: Bzdura 05.08.09, 12:28
                Jeszcze jej nie odebrali praw rodzicielskich całe szczęście. A była w szpitalu 5
                dni - nie wszyscy wychodzą po 2 dobach.
                • super-mikunia Re: Bzdura 05.08.09, 12:35
                  ooo 5 dni, żeby zobaczyć, że ejst problem, żeby postawić na nogi
                  nawet sąd i odebrać dziecko...nie no to w zasadzie ślimacze
                  tempo...o czym ja mówię przzecież to norma wink codziennie komuś
                  odbierają dziecko w szpitalu bo ma okruszki na stole tongue_out i tak od
                  zarani dziejów już wink
                  • umasumak Re: Bzdura 05.08.09, 12:46
                    Wiesz co? Ironia w tym momencie jest po prostu nie na miejscu. Lekarka w
                    wywiadzie z gazetą wyraźnie zasugerowała, że matka może mieć problem z opieką na
                    dzieckiem. Przypuszczalnie powiadomiła o swoich obiekcjach kuratora. Okruszki na
                    sole to tylko wierzchołek góry lodowej.

                    Generalnie, nawet w sytuacji, gdy istnieje prawdopodobieństwo, że podejrzenia
                    lekarki mogłyby być zasadne (nic na to nie wskazuje, sądząc z opinii
                    środowiska), zabranie dziecka to nadgorliwość - wystarczyło zasądzić nadzór
                    kuratora.

                    Obyś nigdy, w żadnej sferze swojego życia nie padła ofiarą czyjejś nadgorliwości.
                    • wieczna-gosia Re: Bzdura 05.08.09, 12:55
                      Tu mi sie od razu przypomina jak przyszlam z tym nieszczesnym dzieckiem
                      pierwszym na szczepienie w 6 miesiacu i mialo siniaka bo sie walnelo. Pani dr
                      popatrzyla na mnie badawczo i rozpoczela ze mna rozmowe jak to czasami trudno
                      sie przyznac do porazki jako zona i matka ale ze sa odpowiednie organizacje. I
                      pytala sie czy mam problemy z agresja i czy nie czuje zlosci na to jak mi sie
                      zycie poukladalo smile a DZiecko uczylo sie raczkowac i jak kazde dziecko w tym
                      wieku zaliczylo siniaczka. Musialam wypasc zrownowazenie bo konsekwencji oprocz
                      pogadanki nie bylo smile
                    • super-mikunia Re: Bzdura 05.08.09, 12:56
                      wątpię, że to tylko nadgorliwość choć jak już pisałam wolałabym,
                      żeby tak było...a jeżeli tak jest to miejmy nadzieje, że sprawa się
                      niedługo wyjaśni i Młoda trafi do domu...
                  • wieczna-gosia Re: Bzdura 05.08.09, 12:51
                    nie codziennie, ale ja pamietam jak gdzies w okolicach mojego 3 dziecka czyli 11
                    lat temu ktos na kobiete napisal donos, ze naga latala po balkonie. A ze
                    niemowle miala to sluzby w sytuacjach ze sa zaangazowane dzieci sie sprzezaja-
                    przyjechala Policja i dziecko jej zwinela a ja do psychiatryka. To byla glosna
                    sprawa bo wyciagali ja z tego psychiatryka baaardzo dlugo, chociaz walczyl o nia
                    maz, sasiedzi, rodzina. Jakis nadgorliwy lekarz walnal jej w zaleceniach leki,
                    jaki nadgorliwy pan prokurator cos podpisal i poszlo. Pamietam to do dzisiaj bo
                    uzasadnieie bylo mniej wiecej takie ze pojechala Policja w domu byl nieporzadek,
                    ciuchy porozwalane, wlezli bez pukania, baba w samej bieliznie, no slowem
                    duperele jakies, niemrawo odpowiadala na ich pytania itd. A ja wtedy z nowym
                    rodkiem w upaly lazilam po domu ubrana od przypadku do przypadku, wszystko mi
                    sie rozlazilo organzacyjnie, biust wietrzylam ciagle jakies ciuchy po krzeslach
                    lezaly. Przeczytalam ten artykul wtedy i mnie zmrozilo.
                    Ogolnie z tego co pamietam wyciagneli ja i komendant do niej przeprosiny
                    oficjalne pisal.
                    • kannama Re: Bzdura 05.08.09, 13:03
                      rzeczywiście porozwalane ciuchy bardzo wpływają na komfort samopoczucia dziecka.
                      Nie to co odstawienie od piersi, od mamy od alkoholików więc chętnie ktoś
                      weźmie. Ciekawe jak ta biedna, UPOŚLEDZONA kobieta wychowała pozostałą trojkę.
                      Nie otruła, nie udusiła. Dla mnie jest jasne- jeśli się źle dzieje- zabiera sie
                      wszystkie dzieci, jeśli jest ok- zostawia sie. Proste. Glośna kiedyś była sprawa
                      17-latki która urodziła dziecko. Niepełnoletnia więc od razu sie za nią wzięli,
                      tym bardziej, że miała trochę na koncie z przeszlości- olewanie szkoły, ucieczki
                      itp. Wiec jako, że niepelnoletnia (brakowało jej pól roku)postanowiono dziecko
                      zabrać. Szpital informował, że dziewczyna w ciąży bardzo wydoroślała, dbała o
                      siebie, po porodzie opiekuje się wzorowo. Sąd stwierdził, że to nie daje
                      gwarancji. Zgłosił się dom samotnej matki prowadzony przez zakonnice, że weźmie
                      ją z dzieckiem do siebie i przypilnuje. A gdzie tam- odebrali i już. I niech mi
                      nikt nie mówi, że tu chodzi o dobro dziecka.
                      • wieczna-gosia Re: Bzdura 05.08.09, 12:42
                        dlaczego pozostawili jej pozostala trojke chociaz trzeba dzialac w takim
                        pospiechu by nowo narodzone dziecko zabierac ze szpitala prosto? Skoro jest tak
                        kiepsko- dlaczego nie przetrzymano dziecka w szpitalu- umozliwiajac mu bycie z
                        matka a jednoczesnie pod kontrola- z pewnoescia w biednej rodzinie znalazla by
                        sie podkladka ze anemia, ze trzeba zatrzymac do wygojenia rany, bo warunkow nie
                        ma, cokolwiek. Odpowiedz jest taka ze po prostu wszyscy tak naprawde dobro
                        dziecka maja gdzies.
                          • wieczna-gosia Re: Bzdura 05.08.09, 12:56
                            a czwarte w beczkach z kapusta. Ale tu nie ma takiej sytuacji tylko wszystkie
                            dzieci sa z rodzicami a sasiadzi, szkola i kosciol twierdza ze jest super.
                            Znaczy wszyscy klamia bo andgorliwosci urzedniczej nie dopuszczamy?
                            • super-mikunia Re: Bzdura 05.08.09, 12:58
                              miałam raz taką sytuację, ze w szkole nagadano na dziecko jak to się
                              dzieje źle w domu itd. jakprzyszło co do czego (odebranie dziecka)
                              wszyscy nauczyciele sie wycofali z tego...
                  • figrut Re: Bzdura 05.08.09, 12:37
                    super-mikunia napisała:

                    > to, że jej odebrali dziecko tzn., że są duże przesłanki, żeby
                    > odebrać prawa rodzicielskie...
                    Bzdury opowiadasz. Mogą ograniczyć, ale odebranie to o wiele dłuższy proces. Nie
                    zmienia to jednak faktu, że dzieci mogą jednego dnia zabrać do placówki
                    opiekuńczo wychowawczej, a drugiego w trybie natychmiastowym sąd może ograniczyć
                    prawa.
        • iwles Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 09:59


          asia_i_p napisała:

          > Mogli mieć nadzór, a mogli mieć życzliwych sąsiadów, albo
          pielęgniarce mogła si
          > ę
          > nie spodobać matka z jakichś powodów.
          > Nie wiadomo, dlaczego kurator się tam znalazł, ale wiadomo, że
          niestarannie alb
          > o
          > stronniczo poprowadził sprawę.



          smile żaden sąd w Polsce nie działa tak szybko (czas na donos, czas dla
          kuratora, żeby rozpatrzył sprawę, czas dla sądu, rozpatrzenie i
          wydanie wyroku) - i to wzystko w ciągu 24 godzin ?
          Niemożliwe, nie w Polsce. Kurator musiał już w tej rodzinie być
          dawno.
          • wieczna-gosia Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 10:10
            Kurator pojawil sie w rodzinie tuz po urodzeniu mlodej- czyli albo wczesniej tam
            zagladal, albo wlasnie ruszyla machina urzednicza z okazji czegokolwiek. Jako
            matka mlodociana bylam na cenzurowanym. Polozna przyszla po porodzie i mnie nie
            zastala- co wpisala w karte? ze odmowilam wizyty. Pielegniarka srodowiskowa i
            tzw. panie z mopsu tez mi ak kiedys napisaly bo z domu dobiegaly odglosy radia
            smile a ja wtedy radio mialam wlaczone non stop i tyle. I tez przychodzily w porze
            porannej i dlaczego naczynia brudne na stole stoja, do szaf mi zagladaly. Bylam
            wtedy nawet u prawnika zeby sie dowiedziec czy moge je pogpnic czy nie i do
            czego maja prawo a do czego nie. I pogonilam ostatecznie.
              • asia_i_p Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 10:20
                Przeczytaj jeszcze raz post Gosi. Tam nie było przyczyn do czepiania się innych
                niż bałagan - ale ona była młodocianą matką, więc czuły, że mają prawo zaglądać
                do szaf i traktować ją z góry. Mnie nie zaglądały, bo to był bliźniak, a nie
                mieszkanie, a ja miałam 29 lat i wyższe wykształcenie - to im jakoś
                gwarantowało, że nie zakatuję niemowlaka. I dlatego ewentualne znęcanie się nad
                dziećmi w tzw. "dobrych rodzinach" (czyli niebiednych i z dobrymi zawodami) jest
                praktycznie niewykrywalne.
                A tak przy okazji, co zaglądanie do szafek ma do maltretowania niemowlaka -
                wyrodna matka tam narzędzia tortur chowa? Zakatowanego niemowlaka można uniknąć
                obejmując matkę opieką i zwracając uwagę na jej stan psychiczny, a nie
                sprawdzając, jak prowadzi dom. Mojej depresji poporodowej jakoś troskliwa pani
                położna podczas jednej jedynej wizyty nie dostrzegła, ani o nią nie zapytała,
                ani nawet nie wspomniała, że coś takiego istnieje i na jakie objawy uważać.
    • iwles przyklejone przez moderatora 05.08.09, 10:10

      Po prostu potworne.
      Autor: owianka 05.08.09, 09:30 Odpowiedz
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6894917,Sad_zabral_dziecko__b
      o_w_domu_byl_balagan.html
      Może się powtarzam, ale w naszym kraju sądy i opieka społeczna
      uwielbiają
      wykazywać się na skromnych, poczciwych, bezbronnych ludziach, którzy
      nie
      potrafią głośno krzyczeć i protestować. Jak ktoś pyskaty,
      wyszczekany, to
      kuratorki wychodzą przepraszając za najście... Jak w sprawach
      Oskarka,
      Bartka... Kiedy to się zmieni w końcu? Mam nadzieję, że ci ludzie
      odzyskają
      dziecko.
      -------------------------------------------------------
    • wieczna-gosia Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 10:16
      jst jeszcze jeden aspekt sprawy- ta nieszczesna laktacja. Tak, nie sa bogaci i
      zapewne sa zaradni na miare swoich mozliwosci. Ale w takich rodzinach mozliwosc
      karmienia piersia jest skarbem bezcennym i przelicza sie na konkretne- niemale
      pieniadze. Ja sadze ze dziecko wroci do rodziny- poreczy proboszcz, poreczy
      szkola i sad podwinie ogon. I kto wtedy mloda dokarmi.
        • asia_i_p Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 10:24
          Pacjent w szpitalu słucha lekarza, a zapewniam cię, że oszołomiona matka po
          porodzie, której zabierają dziecko tym bardziej. Pod tym względem kobieta
          rzeczywiście jest niezaradna (podoba mi się określenie zobojętniała na otoczenie
          - jestem ciekawa, po jakim czasie od porodu dokonali tej cennej obserwacji, bo
          ja byłam zobojętniała dosyć długo), ale to jak większość pacjentów w tym kraju.
          Ja niestety też - do dziś nie wiem, czemu podczas porodu podali mi oksytocynę, a
          na pewno nie podpisywałam, że się na to zgadzam (jak mniemam, gdzieś przy
          przyjmowaniu podpisałam, że się zgadzam w razie potrzeby).
        • wieczna-gosia Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 10:25
          do dyskutowania z sadem trzeba miec jaja. I wiedze. A nie byc kobitka bez
          wyksztalcenia tuz po porodzie. Poczytaj sobie na cipie ile kobiet z
          wyksztalceniem zmienia sie w bezwolne kukly, nie potrafi postawic sie przed
          najprostrzym zabiegiem medycznym. A tu sad kaze (swoja droga sadze ze to nie sad
          kazal, tylko szpital w obliczu zabierania dziecka postanowil jej podac, byc moze
          by jej pomoc)
      • kannama Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 12:18
        Ja pamietam jak był program o rodzinie w której jeden z rodziców był
        niepelnostrawny- brak rąk, drugi wiadomo-pracował i są nakazał im odebrać
        dzieci, bo przecież mama bez rąk nie poradzi sobie z opieką. Dzieci mialy 7 i 10
        lat. Matka od ich urodzenia byla bez rąk. I nikt nie mówił, że coś jest nie tak,
        tylko, że sobie NIE PORADZI.Tyle lat sobie radziła, a jak już dzieci byly
        samodzielne to nagle ktoś się obudzil. To nieprawda, że takim ludziom trudno
        odebrać dzieci. Ten caly system idzie na łatwiznę- kolega np. pracuje jako
        kurator. Myślicie, że zgłasza największych bandziorów, co katują rodziny jak są
        na warunku? NIE. Bo sie ich boi. On zgłasza mało znaczące bzdury żeby mieć
        jakieś statystyki...Jak mi to opowiedzial to zwątpilam.
        • kannama Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 12:20
          A co do wykształcenia- mam wyższe i nie odbierałam telefonów od położnej-
          spędziłam po porodzie dwa tygodnie w szpitalu i miałam dość służby zdrowia. Po
          dwóch telefonach zrezygnowała. Coś w tym jest smileI co to za argument, że ojciec
          za stary w swiecie w którym robi sie in vitro 66 latkom
        • wieczna-gosia Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 12:23
          dokladnie to samo mialam napisac. Prawdziwa patologia wyskoczy z morda do pani z
          pmopsu, kuratora czy pelegniarki. Prawdziwa patologia, taka z dziada pradziada
          chamska nie zacznie sie tlumaczyc ze balagan tylko karze wy.ierdalac. U mie w
          bolku byla sprawa o tluczenie zony i dzieci- ani nikt z sasiadow nie chcial
          zeznawc bo sie bali, a jak przychodzil kurator to przychodzil w obstawie policji.
        • lady_nina Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 13:44
          kannama napisał:
          Ten caly system idzie na łatwiznę- kolega np. pracuje jako
          > kurator. Myślicie, że zgłasza największych bandziorów, co katują
          rodziny jak są
          > na warunku? NIE. Bo sie ich boi. On zgłasza mało znaczące bzdury
          żeby mieć
          > jakieś statystyki...Jak mi to opowiedzial to zwątpilam.

          i to jest wlasnie tragedia. Ze niby jest system, sa idee dobre i
          szczytne, ale w rzeczywistosci system nie funkcjonuje tak jak bylo
          to pomyslane, a realizacja idei prowadzi do ich wypaczenia. czy
          nadzor kuratorski robi sie dla statystyk? tak samo te wizyty
          patronazowe? bylem/am, widzialem/am, odfajczone. Statystycznie jest
          super.
    • malila Już teraz widzę 05.08.09, 12:17
      te tłumy kobiet biegnących do lekarza, żeby się leczyć na depresję.
      Radzę też uważać ze skargami na forum. A nuz znajdzie się tu jakaś
      niespełniona kuratorka-pedantka zliczająca dziewczyny, które płacza,
      że nie radza sobie z dzieckiem, ze sprzątaniem albo z depresją;->
    • undomestic_goddess Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 13:14
      Nie rozumiem, dlaczego, po co i jak? No zesz w glowie sie nie miesci.
      Od razu dziecko zabrac i laktacje wstrzymac? Jacys idioci, no ale w
      Polsce najlatwiej z grubej rury, zamiast pomoc.

      Niechby polozna przychodzila, jak powinna nawet codziennie przez
      miesiac monitorowac, a nie od razu dziecko mleka matki pozbawiac,
      starszym dzieciom szok ze stresem fundowac, ze siostrzyczki nie
      zobacza.

      Toz to nieludzkie i okrutne. Mam szczera nadzieje, ze zaplaca im
      wysokie odszkodowanie i znajdzie sie jakis prawnik, ktory te sprawe
      poprowadzi.
    • aurita Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 13:48
      dopisze sie na koncu

      kurator byl poniewaz jakis czas temu sad chcial tym Panstwu odebrac starsze dzieci

      Jestem jak najbardziej za takimi wizytami we wszystkich przypadkach gdzie moze
      zajsc podejrzenie ze dziecku moze sie stac krzywda. Lepiej aby byl nadgorliwy
      ale dzialac trzeba z sercem i rozumem.
      Tutaj jednak nalezalo zostawic Rozyczke w rodzinie i czesciej kontrolowac.
      Obojetnosc matki mogla byc spowodowana depresja poporodowa. Jezeli juz zabrali
      dziecko to mogli matke uswiadomic ze moze sciagac pokarm i mrozic dla dziecka a
      nie zatrzymywac laktacje.

      bardzo zle sie stalo sad
    • figrut Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 14:59
      Napiszę, jak to u mnie było.
      W ubiegłym roku wniosłam sprawę do sądu przeciwko mojemu facetowi gdyż mnie
      pobił. Sprawa trafiła na dwa fronty - jako rodzinna i jako karna. Sąd rodzinny
      wyznaczył mojemu facetowi kuratora (choć na dzieci nigdy ręki nie podniósł) i
      ograniczył mu prawa rodzicielskie. Po dwóch tygodniach przychodzi pani kurator.
      My akurat remontowaliśmy kuchnię i jadalnię, więc tam stały wiadra z szpachlami,
      gładzie itp., w dużym pokoju bawiły się dzieciaki (klocki na całej podłodze),
      teściowa przed wyjazdem szybko ściągnęła mi pranie z podwórka i podrzuciła do
      mnie, do mieszkania kładąc wszystko na kanapie. Ja w spodniach dresowych
      wysmarowanych farbą, z włosami, które potrzebowały fryzjera. W takim stanie było
      mieszkanie, jak wpadła pani kurator. Przeszła z obrzydzeniem przez wszystkie
      klocki rozwalone na dywanie, rozejrzała się i z obrzydzeniem zawyrokowała, że
      dzieci zabierają do placówki opiekuńczo wychowawczej, po czym sięgnęła za
      telefon i zadzwoniła do jakiegoś faceta "słuchaj, trochę mi zejdzie, sprawa jest
      przykra, trzeba będzie.....". Ja zaniemówiłam i zaczęłam się trząść. Przez długą
      chwilę nie docierało do mnie, że ona mówi to zupełnie na poważnie. W ciągu
      godziny miał ktoś przyjechać i zabrać mi dzieci bez jakiegokolwiek wyroku. Po
      kilku minutach wybuchnęłam i powiedziałam jej, że ma wy....lać z mojego domu, a
      dzieci nikt mi nie odbierze. Nie zachowywałam się racjonalnie. W takiej sytuacji
      powinnam być niesamowicie opanowana, spokojna i logiczna, a mnie ten wyrok
      logiczne myślenie odebrał. Babka wycofała się do drzwi tyle, że nie wyjściowych,
      a pokoju dzieciaków i dopiero kiedy zobaczyła, jak tam jest czyściutko, zmieniła
      ton rozmowy i dotarło do mnie pierwsze, najważniejsze zdanie "myślę, że jednak
      nie będzie tak źle, bo widać, że pokój zadbany". Wtedy dopiero zaczęła wracać
      logika i na spokojnie zaczęłam opowiadać dlaczego wygląda tak, a nie inaczej.
      Zaczęłam się jak głupia tłumaczyć, że wczorajszy cały dzień spędziłam w
      warsztacie, bo kasy na remont zaczęło brakować, dzieci były cały dzień u babci,
      a tu w kuchni już stoi farba w wiaderkach, bo malować będziemy. Kuratorka
      oddzwoniła do tego faceta i powiedziała, że mają się wstrzymać z przyjazdem.
      Było tak blisko, żeby dzieci zabrali mi z tak idiotycznego powodu.... Teraz
      nadal przychodzi kuratorka mojego faceta. Słoik z drzemem na stole kuchennym,
      dzieci biegające w samych majtkach i boso po podwórku, ani pranie w wielkiej
      misce czekające na powieszenie jej nie ruszają. Zwykła mawiać - czystość to
      pojęcie względne, dzieci mają prawo się brudzić, nie są głodne, nie mają
      siniaków, są ufne i wygadane, a to jej w zupełności wystarczy.
      • chloe30 Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 15:16
        figrut napisała:

        > Napiszę, jak to u mnie było.
        > W ubiegłym roku wniosłam sprawę do sądu przeciwko mojemu facetowi
        gdyż mnie
        > pobił.

        Wiem, że mi nie odpiszesz, zreszta ten wątek jest o czym innym, ale
        ja zastanawiam sie co takiego musiałoby sie stać żebym została z
        facetem który mnie POBIŁ. Naprawdę nie wiem.
        • figrut Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 15:39
          > Wiem, że mi nie odpiszesz, zreszta ten wątek jest o czym innym, ale
          > ja zastanawiam sie co takiego musiałoby sie stać żebym została z
          > facetem który mnie POBIŁ. Naprawdę nie wiem.
          Odpiszę Ci. Brak mieszkania, pracy na innym terenie i wiążącej się z nią
          możliwości wynajęcia mieszkania, oderwanie dzieciaków na wieki od babci którą
          uwielbiają, świadomość tego, że nie jest to typowy damski bokser, a choroba (coś
          w rodzaju padaczki) którą musi leczyć. Sprawę do sądu wniosłam właśnie po to,
          aby był zmuszony do leczenia i choć sąd tego nie nakazał bo nie mógł, to jest to
          taki rodzaj zależności wykazania dobrej woli przez niego, poprzez deklarację
          leczenia. Jest dużo lepiej, ale od ponad roku jest na Tergetolu po którym nie ma
          napadów agresji.
          • chloe30 Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 15:49
            Dobrze, że jest lepiej. Bo musze ci powiedzieć, że argumenty o pracy
            i mieszkaniu nie są dla mnie przekonujące.
            Piszę to jako córka alkoholika, która bardzo dużo widziała. W
            którymś momencie powiedziałam że do domu nie wrócę dopóki ON tam
            będzie. I przez pół roku dojeżdżałam ponad godzinę do szkoły (6
            klasa podstawówki) bo kąt znalazłyśmy u cioci. Ale wróciłam do domu
            dopiero jak ojca eksmitowali. I byłabym wtedy w stanie mieszkać w
            jaskini, byle nie z nim.
            Przemoc jest straszna, zwłaszcza w oczach Twoich dzieci.
            Ale skoro da sie to leczyć to cóż... powodzenia!
            • figrut Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 16:00
              Chloe, mój facet nie pije. Jak otworzy czasami wieczorem piwo (moje piwo), to na
              drugi dzień i tak większością kwiatki podlewam. Nie jest to stale utrzymujący
              się stan agresji, a napady agresji okresowe i musi się na to złożyć kilka
              czynników jak np. drastyczna zmiana pogody, kilkudniowy problem finansowy i
              przemęczenie razem. To nie jest tak, że ja codziennie chodzę jak trusia, żeby
              pana i władcy nie sprowokować. Robię co chcę, ale nauczyłam się już rozpoznawać
              stany, w których mogłoby dojść do awantury i wtedy unikam konfliktów, a on
              bierze tabletki i też nie wybucha tak z godziny na godzinę, tylko co najwyżej
              rośnie u niego napięcie, które nie przechodzi jednak w wybuch. Gdyby było tak,
              że codziennie z sercem w gardle czekałabym na jego powrót do domu, niepewna
              tego, co dziś się wydarzy, pewnie nawet posunęłabym się do tego, aby przez
              tydzień z moją Mamą pomieszkać i szukać pracy i mieszkania w innym miejscu.
              Jednak jak mam wybór - mieszkanie z moją Mamą a z moim facetem, wybieram to
              drugie jednak, bo duuużo większy spokój codzienny jest. Po za tym tu dzieciaki
              mają przedszkole, szkołę, swój dom. Gdybym była cichą myszką, nie miałabym
              odwagi wnieść sprawy do sądu.
      • lady_nina Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 15:26
        figrut napisała:

        > Zwykła mawiać - czystość to
        > pojęcie względne, dzieci mają prawo się brudzić, nie są głodne,
        nie mają
        > siniaków, są ufne i wygadane, a to jej w zupełności wystarczy.

        no wlasnie figrut - to jest dla mnie wlasciwe i racjonalne podejscie
        do tematu.
        wracajac do rodziny z artykulu - tak, nie znamy wszystkich
        szczegolow. tak byl kurator wczesniej, mial prawo byc teraz,
        rozwazano odebranie opieki wczesniej - ale nie odebrano. Nie
        wspomina sie nigdzie o przemocy, glodzie, zaniedbaniu. Jest bieda,
        jest pewna nieporadnosc zyciowa. Ale dla mnie to jest przyklad
        rodziny, ktorej nalezy przede wszystkim pomoc zwalczyc ta
        nieporadnosc zyciowa, pomoc wyjsc na prosta - ale nie poprzez
        zabieranie dzieciakow, ktore oni kochaja i o ktore sie troszcza.
        Jesli troska nie jest wystarczajaca, nie spelnia wszystkich
        standardow - to instytucje powolane do opieki nad rodzina/spolecznej
        powinny takiej rodzinie systemowe wsparcie zapewnic i zrobic
        wszystko co w ich mocy, by rodzina wyszla z dolka!
    • jowita771 Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 21:14
      Czytałam kiedyś o podobnej sprawie i uświadomiłam sobie, że mnie też mogli
      dziecko zabrać. Nie zawsze miałam super wysprzątane. Jak córka miała parę
      tygodni, to zmienialiśmy pralkę i jedną wywieźliśmy, a zanim kupiliśmy drugą, to
      przez kilka dni pralki nie było. Jakby wtedy ktoś wpadł do nas, to mógłby się
      przyczepić. A jak przyszła raz pielęgniarka, to mieliśmy akurat stertę ciuchów
      naszykowanych do prania. To było zaraz po świętach, wróciliśmy wieczorem od
      teściów po kilku dniach pobytu, brudne ubrania nasz i dziecka wywaliłam koło
      pralki i poszliśmy spać. Było tego sporo, dziecko przebierałam po kilka razy
      dziennie, bo bardzo jej się ulewało, więc wyglądało, jakby ubrań było z dwóch
      tygodni. Rano wstajemy, nie zdążyłam jeszcze wstawić prania, a tu ktoś puka. Na
      szczęście zrozumiała, ale gdyby trafiła się jakaś nadgorliwa, to tez mogłoby być
      krucho.
      • franczii Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 22:11
        a powiedzcie, bo mnie to ciekawi i dziwi, te wizyty poloznej i pielegniarki sa
        obowiazkowe czy dobrowolne? Czy to jest niezapowiedziana i nieumowiona wizyta? a
        co jesli matka z dzieckiem przebya poza domem lub nie otwiera bo z zasady nie
        otwiera nikomu niezapowiedzianemu i akurat chodzi potargana po domu? Jest to
        dla mnie nie do pojecia, zeby ktos myszkowal po moim mieszkaniu i zebym ja
        dorosla kobieta miala sie tlumaczyc bo mam za duzo prania lub nieumyte gary z
        wczoraj. Czy dorosla kobieta moze sie jakos wymigac od tego jesli np. uwaza, ze
        sama radzi sobie dobrze lub jesli otrzymuje juz fachowa pomoc od kogo innego?
        • kannama Re: Nie ma to jak pieniądze i wyższe wykształceni 05.08.09, 22:18
          u mnie było tak, że jak zgłosiłam do przychodni, że jest dziecko to położna do
          mnie zadzwoniła (kartę dziecka wcześniej wysłał szpital)i zapytala kiedy może
          przyjść a jak jej odpowiedziałam, że mi obojętnie to ona, że będzie za chwile.
          Przyszła, zobaczyła dziecko, pytała czy mam sudokrem bo trzeba codziennie
          smarować pupę (a nie miał odparzeń)i żeby zakładając pieluchę siusiaka układać w
          dół a jąderka w górę (do tej pory nie wiem jak smile)Nie myszkowała po mieszkaniu.
          Miała przyjść jeszcze raz, dzwoniła, ale nie odbierałam, bo nie miałam już
          ochoty na wizytę. Z kolei na sali leżała dziewczyna, ciut jej sie zeszlo bo
          żółtaczka, to położna była u niej w domu na kontroli jak ona jeszcze w szpitalu
          leżała. Więc co miejscowość to inne podejscie.