parsley0
06.08.09, 13:33
Nie mogę spokojnie patrzeć na sytuację mojej siostry. Ma męża, 2
letniego synka i jest w ciąży. Jej mąż po pracy nie zajmuje się
dzieckiem, gapi się w komputer (jak mały do niego przyjdzie to zaraz
woła ją żeby go zabrała), ewentualnie jedzie gdzieś lub śpi. Ona też
pracuje, po pracy ma na głowie wyjatkowo marudnego dzieciaka, robi
zakupy i w ogóle wszystko w domu. Jednak chodzi wokół mężusia na
paluszkach, podejrzewam, że jak prosi go o pomoc to tylko są
spięcia, więc woli nie prosić. Powiedzcie, jak przemówić taktownie
siostrze do rozsądku, żeby nie traktowała swego męża jak świętej
krowy, tylko pewnych rzeczy od niego oczekiwała (a nawet wymagała).
Ostatnio, jak byłam u siostry, ona sama szarpałaby się z
przemontowaniem fotelika samochodowego dla dziecka, gdybym jej nie
pomogła... On chyba spał lub odmówił jej pomocy, bo była
zdenerwowana jak zeszła do garażu. Poza tym, szwagier chyba mnie nie
trawi, bo przez cały czas siedzi na górze gdy przychodzimy. A jeśli
przypadkiem się pokaże, to nasza rozmowa ogranicza się do
słowa "cześć". Jednym słowem totalny gbur, który myśli że wszyscy mu
będą zaglądać w oczy. Miałyście z takimi do czynienia? Na imprezach
rodzinnych to samo, ona biega za dzieckiem cały czas, on tylko kiedy
mu się chce z nim pobawić lub pobawic się na pokaz. ot