Zaniedbałam się

28.12.03, 19:55
Cześć, dziewczyny.
Zbliża sie koniec roku i czas na podsumowania. U mnie zdarzyło się wiele
dobrego (przetrwałam trudną ciążę, urodziłam wymarzoną córeczkę), choć też
trochę złego (straciłam pracę, krucho u nas z finansami). Ale nic nie
tłumaczy tego, że sie tak zaniedbałam. Nie chodzi nawet o wagę, ale o figurę
(brak tali), zapuszczone włosy, paznokcie, stopy. Od roku nie maluję się,
właściwie nie zakładam spódnic (ani sukienek) ani butów na obcasie. Nie
kupiłam sobie nic nowego, a stare tylko wrzucam do pralki i nawet nie
prasuję. Wciąż mam żylaki i rozstępy (tylko zeby podleczone). Rozpacz!
Ale jakoś nie mam motywacji, aby się wziąć za siebie. Nie mam na to ani
czasu (sama z dwójką dzieci, domem i zleceniami na głowie; mąż wraca późnym
wieczorem, a w niedzielę odsypia, dziadkowie się nie kwapią), ani kasy
(oj,oj, naprawdę szczypiemy się), ani ochoty - z tym właśnie najgorzej.
Wydaje mi się, że to wszystko jedno jak wyglądam, skoro właściwie z nikim
się nie widuję (rozmawiam przez telefon i na forum), a dzieciom i tak się
podobam, zwłaszcza jak tarzam się z nimi po podłodze. W lustro nie patrzę
lub patrzę i wzruszam ramionami.
Czasem nawet nie przebieram się w piżamę, tylko padam tak, jak jestem. Bywa,
że do południa chodzę w szlafroku. Chyba wypada się tylko cieszyć, że nadal
codziennie biorę prysznic, myję zęby, włączam pralkę i odkurzacz...
Czy ktoś mnie rozumie; powie, co dalej?
Czekam na odzew - Ulala
    • kasia_mm Re: Zaniedbałam się 28.12.03, 20:04
      hmmm .. witaj w klubie... w sierpniu urodziłam synka, w kwietniu przeszłam
      cholerne załamanie (kłopoty małżeńskie), ciąża= choroby choroby choroby; teraz
      dom na głowie też 2 dzieci , zakupy sprzątanie pranie prasowanie a i tak ciągle
      bałagan wszystko nei na czas; mąż oczekuje w tym wszystkim że wrócę do pracy za
      3 tygodnie... ciekawe po jakim czasie dzieci zapominają że mają rodziców... on
      bywa rano do i wraca koło 21- 22 soboty też pracuje, w niedziele odsypia lub
      jedziemy do teściów na koszmarny obiadek.....
      to i nei chce mi się i nie mam czasu i ... po co.... jedyne co to wysiliłam się
      na zafarbowanie własnoręczne włosów bo odrosty po balejażu miałam na pół głowy -
      teraz mam jednolity kolorek - kasztan

      potrzebujemy chyba motywacji ze strony naszych facetów - zagadania - "kochanie
      idz do fryzjera ja wezmę wolne" "kochanie może pośpij żebyś wypoczęła ja się
      zajmę dziećmi" "kochanie może kup sobie coś zamiast nowy ciuszek dziecku"
      ale... ja na to nawet nie mam co liczyc.... smutne to ale prawdziwesad(

      ps skąd jesteś? ja W-wa.......

      pozdrawiam
      KAsia mama Marka 08.08.2003 i Marty 11.12.1998
      • pokusa6 Re: Zaniedbałam się 28.12.03, 20:34
        a ja tam nawet nienarzekam.tez dawno niekupilam sobie ciucha zadnego ale zawsze
        mi na to szkoda kasy.raz na miesiąc kupuje sobie jakis lepszy kosmetyk (tak do
        15 zl.) raz na jakis czas kupuje sobie tipsy za 7 zlotych, robie szamponetke na
        wlosy,i niejest tak zletylko jest jedna ruznica.ja jeszcze czekam na swoje
        malenstwo.niepracuje muj facet tez i dzieki bogu ze mieszkamy u swoich
        rodzicuw.ja mam z mopsu dofinansowanie na nauke i chociaz z tego sie jakos bede
        mogla utrzymac.a ze szkola od 2 lat niezaplacona/pomysleo tym jak dostane
        pieniązki z mops na dziecko.dziewczyny! glowa do gury.morze by tak jutro na pul
        godzinki do wanny, ogolic sie, wymyc, wypachniec..nawet takim dezodorantem za 3
        zlote.jak niema kasy to wytrzymac te kilka kilkanascie dni.ja tak tez czasem
        mam dola ze wygladam jak wiedzma.w sukienkach niechodze i niechodzilam bom za
        chuda
        psy by sie na ulicy na kosci zucily.na obcasie tez zadko kiedy bo muj men
        mojego jest wzrostu i niechce zeby sie glupio poczul.pa.alicja

    • blum5 Re: Zaniedbałam się 28.12.03, 21:49
      juhu nie jestem sama. też wyglądam jak zmora nocna, włosy z odrostami,nie chce
      mi się malować a suienkę albo spódnice to miałam na sobie dawno temu. owszem
      obiceuję sobie że zadbam o siebie w końcu, kupuje maseczki, kosmetyki itp,
      nawet ciuch czasami sobie kupię, ale potem się zastanawiam po co mam w domu
      super wyglądać. męża nie ma, a dziecku się i tak podobam.hahaha
      jak sobie pomyślę o czasach studenckich, kiedy byłam baaaaardzo zadbaną
      kobietą, to aż nie wierzę że ja to ja z tym zaniedbaniem. ale po prostu mi się
      nie chce, brak motywacji, mimo że jej wiecznie poszukuje. a mąż twierdzi że i
      tak mu sie podobam. ale co ma mówić? nie ma go w domu całymi dniami, więc chyba
      mu wszystko jedno. a to jest chyba najgorsze!
      obiecuję od nowego roku zadbać o siebie bardziej, już sobie nawet kupiłam
      zestaw do robienia pasemek. życzę wam tego samego (tzn nie pasemek, ale
      zadbania o siebie)
      • utalia Re: Zaniedbałam się 28.12.03, 22:51
        Dziewczyny! Tak nie mozna. Oczywiscie rozumiem Was ale to jest bledne kolo w
        ktore same sie wpedzacie. Skoro zdajecie sobie sprawe z tego, ze wygladacie
        nieatrakcyjnie to tym bardziej Wam sie nie chce wielu rzeczy. Poza tym to Wy
        pozwalacie waszym facetom odsypiac trudny tydzien a nic nie piszecie ze
        wymagacie od nich aby i oni zajeli sie dziecmi bo Wam tez sie nalezy raz na
        tydzien odespac i troche odpoczac. Skoro nie wymagacie to oni nie czuja sie
        zobowiazani. A zwlaszcza, ze nie jestescie zniedbane to tym bardziej nie
        interesuja sie Waszym samopoczuciem. Ja mieszkam pomiedzy lasami i podczas
        spacerow tez nie spotykam wielu osob a przynajmniej nie takich zeby mi moglo
        zalezec na wygladzie. Ale dbam o swoj wyglad dla siebie (w miare mozliwosci)
        zeby spogladajac w lustro nie wzruszac ramionami ale poprawic sobie humor.
        Wiem, ze latwo mi mowic, bo po pierwsze mam tylko 1 dziecko (10 miesiecy) a
        zdaje sobie sprawe, ze to kolosalna roznica, moj chlop bardzo mi pomaga i duzo
        razem wychodzimy do znajomych, sklepu.... ale naprawde sprobujcie sie choc
        troche wysilic, uczesac, umyc wlosy, delikatny makijaz czyste ciuchy... zrobcie
        taki eksperymet-moze cos pomoze. Jesli nie przypomne Wam stara prawde, dzieci
        nie sa wiecznie dziecmi-pojda do przedszkola, szkoly... a wtedy wszystko sie
        zmieni. Poczulam ten uplyw czasu, po tych 10 miesiacach mojej corki- tak szybko
        zlecialo a mnie wydaje sie ze wczoraj rodzilam. Utalia
    • magda.u Re: Zaniedbałam się 28.12.03, 22:40
      Przed ciążą ważyłam 43 kg teraz gdy mój syn ma 5 m-cy ważę 58 kg wyglądam jak
      smok okrąglutka i tłuszczyk na wierzchu, chodzę na fitness ale ani jednego kg
      nie udało mi się zgubić, nawet nie staram się żeby ładnie wyglądać, ale
      naprawdę wezmę się w garść od nowego roku, mniej jesc i więcej się ruszać, a
      może założyć wątek dla mam które się odchudzają i niech piszą o swoich
      postępach i nie tylko, to jak dziewczyny?? Damy radę
      Pozdrawiam
      • pokusa6 Re: Zaniedbałam się 28.12.03, 23:17
        magdo.u ! ja co prawda nigdy niemialam problemuw ze zbyt duzą iloscio kg a
        wrecz przeciwnie koscista strasznie jestem (162/43 kg warze normalnie)ale moja
        kumpela chudnie nie jedząc kolacji.oczywiscie morzesz sie glodzic i niejesc
        prawie nic co tez daje efekty ale ja przez to wpadlam w taką anemie ze 7 lat
        niemoglam zniej wyjsc.nie zebym sie odchudzala i przez to nic nie jadla-tylko
        poprostu nie chcialo mi sie, niemialam czasu(!!!) wolalam na rynek z
        kolezankami a kasy na zarcie z budek niemialam.kumpela je sniadanie i obiad a
        potem nic.na początku strasznie sie meczyla i jej burczalo w brzuchu.w nocy sie
        glodna budzila.ale sie uparla i przyzwyczaila i jest lepiej.
    • adaska1 Re: Zaniedbałam się 28.12.03, 22:40
      Heloo!! Rozumiem Cie doskonale też tak miałam - trochę minęło - czasem wraca.Mi
      pomogło to ,że postanowiłam ( bardzo mocno)mieć w ciągu dnia czas tylko tylko
      dla siebie ( kosztem snu,sprzatania, zakupów, różnych rzeczy).A w tym czasie
      dla siebie wcale nie dbałam o siebie ( w sensie swojej "fizyczności")tylko
      chciałąm "zatrzymać" się na chwilke w tym pędzie w którym tkwiłam.Człowiek
      zyskuje "odskocznię".Ostatecznie jesteśmy wtedy piękni kiedy mamy piękne
      myśli.Ani rozpacz, ani upadlanie siebie, robienie wyrzutów i "branie się w
      garść" nieczego nie zmienią.I nie myśl sobie,że nikt Cię nie
      widzi.....sąsiedzi, sprzedawczynie w sklepie, obcy na ulicy widzą.Jak ładnie
      wyglądasz nie boisz się ich, masz pewnosć siebie , itp.a to wzmacnia "ładne "
      wyglądanie.Powstaje samonapędzająca się machina.I..nie wiem jak jest u Ciebie
      ale u mnie było tak,że mąż nawet w moim najgorszym stanie twierdził,że zupełnie
      dobrze wyglądam.Jak się sama nie weźmiesz to nie ma siły ,która Cię zmusi do
      wzięcia się!!No chyba,że dziecko ( dzieci)niby nie widzą...ale mój 2,5 letni
      synek jak się elegancko ubiore mówi...mamusiu jakas ty ładna.Mamusie musza być
      ładne jeśli nie wyglądem to sercem a wygląd przyjdzie później.Więc Trzymaj się
      kochanie i na początek zacznij od jakiegos miłego słowa sama do siebie na dzien
      dobry!
      • ulala72 Re: Zaniedbałam się 28.12.03, 23:03
        Wiesz Adaska1, Ty chyba utrafiłaś w sedno. W gruncie rzeczy chodzi nie o
        wygląd, ale o bycie sobą-dla siebie-w sobie. Od tego trzeba by zacząć, żeby
        mieć siłę i wolę zmiany.
        Ale te wszystkie porady, żeby wygospodarować dla siebie trochę czasu jak na
        razie są u mnie nierealne - póki co wolne chwile inwestuję w sen, żeby móc w
        ogóle rano wstać i działać.
        Jednak pomyślę o tym, co napisałaś Ty i inne dziewczyny, które są chyba w
        jakimś innym (lepszym) momencie swojego życia. Myślę, że kiedyś (może już
        niedługo) wypiszę się z klubu Kocmołuchów. Plan na styczeń - regularna
        depilacja, krem nawilżający i na noc (dostałam na Gwiazdkę), szlafrok max. do
        9.00.
        Pozdrawiam.
        • adaska1 Re: Zaniedbałam się 28.12.03, 23:35
          Cieszę się cieszę...bałam się że potraktujesz mojego posta jak "ględzenie"a nie
          o to mi chodziło.Fajnie,że pomimo "ograniczeń " netowych udało mi się przekazac
          idee .Napisz po Nowym Roku jak wcielanie w życie wypisywania sie z Klubu
          Kocmouszków.Buziaczki.
    • ilonakg Re: Zaniedbałam się 01.01.04, 17:58
      Dziewczyny nie zaniedbujcie się, bo faceci są (o czym dobrze wszystkie wiemy)
      WZROKOWCAMI. Nawet jeśli mówią co innego, to to jak wyglądacie macie dla nich
      bardzo duże znaczenie. Jeśli o siebie nie będziecie dbać (włosy, figura,
      buzia), wcześniej czy później zaczną oglądać się za innymi kobietami. Mojego
      męża (porządny, skromny, wykształcony humanistycznie erudyta) złapałam na
      oglądaniu gołych pań w Internecie – biedny musiał zachowywać wstrzemięźliwość,
      bo ja byłam obolała dopiero co po porodzie. Dlatego ja staram się nie
      zapominać o sobie (fryzura, makijaż, aerobik, w miarę zdrowe odżywianie, sen)
      pomimo wielu obowiązków (5 miesięczny szkrab i praca w domu- zlecenia) i
      nieszczególnej naturalnej piękności (niski wzrost, wąskie usta, małe oczy
      etc.) Faktem jest, że na kosmetyczkę czy farbowanie włosów już nie mam czasu,
      bo to za długo. Dodam że Maja jest wyłącznie na piersi, więc nie mogę wyjść na
      długo, bo odciągniętego mleka nie chce pić (nie lubi smaku i zapachu smoczka).
      Ale mogę pozwolić sobie na modne podcięcie, czy hennę rzęs. Robię to też dla
      własnego samopoczucia, bo chcę się czuć atrakcyjna i schludna. Po za tym mąż
      ma kolegów, którzy nas odwiedzają, oni też na mnie patrzą i oceniają. Nie
      myślcie sobie, że jestem jakąś tam lalą. Nieprawda. Buty na obcasie noszę
      rzadko, szczególnie teraz przy dziecku, a make-upem tylko lekko podkreślam
      moją urodę, raczej nie obwieszam się biżuterią. Miniówki, czy jakieś super
      obcisłe lub wydekoldowane ciuchy tylko na specjalne okazje. Ale mimo to chodzę
      ładnie i skromnie ubrana. Tego ostatniego nauczył mnie mój Tata i tego też
      będę uczyć moją córkę, BYCIA MĄDRĄ, SKROMNĄ I ZADBANĄ DZIEWCZYNKĄ – KOBIETĄ.
      Zatem dziewczyny dbajcie o siebie... dla siebie, a może przede wszystkim dla
      Waszych mężów, bo piękno zawsze przyciąga... a brzydota odraża.

      Pozdrawiam
      Skromna, ale zadbana mama

      Ps. Wiem, że bardzo łatwo można wpaść w pułapkę, którą zastawia na nas natura:
      skłaniając do ofiarnej opieki nad dziećmi, a nawet mężem. Sama w czasie ciąży
      i krótko po porodzie zajmowałam się wszystkim tylko nie sobą. Nowe rzeczy
      kupowałam mężowi (bo pracuje i musi jakoś w pracy wyglądać, albo bo ciężko
      pracuje i mu się należy trochę rozrywki), albo córeczce (bo taka kochana).
      Siebie zostawiałam na później, bo po co mi nowy ciuch jak muszę najpierw
      schudnąć. Sama nie chciałam wyjść z domu, żeby nie zostawiać Mai z nikim,
      chociaż wcześniej byłam stałym bywalcem fitness klubu. Na szczęście
      opamiętałam się w porę, czego i Wam życzę.

    • ese1 Re: Zaniedbałam się 01.01.04, 19:23
      Troche cie rozumiem, bo widze, ze nie jest ci latwo. Ale zeby byc zadbana i
      czuc sie ladna nie trzeba fryzjera czy drogich kosmetykow. Przede wszystkim
      usmiech i pogoda ducha, a pozniej drobnymi kroczkami. Ja sie zawsze dobrze
      czuje kiedy wezme prysznic podczas ktorego zrobie sobie pilling (uzywam zwyklej
      soli bochenskiej, kosztuje grosze w aptece) i juz dzien sie zaczyna swiezo i
      radosnie! Po prostu male rzeczy, drobne kroczki, a ciesza i juz chce sie
      wiecej! Pozdrawiam.
      • ulala72 Re: Zaniedbałam się 01.01.04, 21:44
        Dziękuję, kochane, za odzew.
        Jak sobie poczytałam Wasze wypowiedzi, to przyszło mi jeszcze do głowy, że
        zaniedbałam się przede wszystkim psychicznie, a fizyczność tylko odzwierciedla
        mój stan wewnętrzny.
        Ale wiecie co? Myślę, że będzie lepiej. Pierwsze co zrobiłam, to porozumiałam
        się wreszcie (po blisko roku)z moim mężem (było między nami wiele złego,
        głównie głupia złość o nieplanowaną i trudną drugą ciążę). Wyżaliłam mu się,
        on wyżalił się mnie. Ustaliliśmy, że do marca zaoszczędzimy na nową kurtkę
        wiosenną dla mnie. Ustaliliśmy też wiele innych rzeczy (zwłaszcza tych
        dotyczących niedzieli) i choć wiele z tych ustaleń ma charakter "handlowej
        wymiany usług", to i tak cieszą mnie te zmiany. Jak starczy mi czasu i sił, to
        może i ciuchy odprasuję...
        Pozdrawiam wszystkie zaniedbane i zadbane.
Pełna wersja