mamakasienki1
08.08.09, 10:02
A zatem od początku, wiem, że nie mam prawa się denerwować, ale
jakoś nie mogę się opanować.
W zeszłym tygodniu zostawiliśmy córkę u babci (teściowej) na
tydzień, bo bardzo chciała tzn. babcia chciała miec u siebie wnuczkę
na wakacje.
Więc ok mała już u niej zostawała po 2-3 dni więc ok, babcia ma
dom, podwórko, zwierzaki, pełna swoboda dla dziecka.
A teraz do rzeczy, chodzi mi o to, że zostawiłam małej ubranka,
(całkiem normalne), ale zostawiłam takie podwórkowe do biegania na
codzień po domu i po podwóku, z plamkami, drobnymi przetarciami itp.
i takie lepsze ubranka na wyjście. Wiadomo nikt nie będzie
czterolatki ograniczał niech się wyszaleje do woli.
Zostawiłam tyle ubranek żeby miała na 3 zmiany dziennie bez prania.
Chciałam to zronić sama.
Przyjeżdżamy wczoraj wieczorem po pracy i ok, patrzę ubranka
poskładane, ale nie zwróciłam uwagi, dziś ubieram małą, a tam
wszystkie najlepsze ubranka wyplamione nie wiem czym, uprane pewnie
w temp 90 stopni bo twarde jak skała, wyblaknięte. No i trafiło
mnie, no żesz kurcze prosiłam ją żeby nie robila jej prania i
tłumaczyłam, że mała ma uczulenie na proszki i trzeba jej dziecinne,
nic nie dotarło. A najbardziej trafiło mnie jak zobaczyłam skórzane
buty małej uprane w pralce. No czy ta kobieta nie ma rozumu. Może
popadam w skrajności, ale ja bardzo dbam o ubranka swoich
dziewczynek, nieważne czy sa one firmowe czy tez nie.
Ostatnim razem jak urządziła mi pranie to białą bieliznę uprała z
żółtą koszulką mojego męża, wszystko wyrzuciłam z wejścia do kosza.
Wiem, że teściowa chciała dobrze, ale ona nie ma bladego pojęcia o
praniu, przynajmniej na to wygląda.
Jestem strasznie zdenerwowana, i cieszę się, że teściowa na zakupach
bo bym za siebie nie odpowiadała jak zobaczyłam te zniszczenia. Mam
ochotę spakować nas i wracać do domu. Normalnie płakać mi się chce.
Tylko męża mi żal bo on tak lubi być u swoich rodziców.
Nie potrafię rozmawiać z teściową wprost tak kaj z własną mamą moż
stąd te nieporozumienia.