zastanawiam sie co ze mna jest nie tak...?
jestem dobrym czlowiekiem, jestem w miare inteligentna

, mozna ze
mną normalnie, szczerze porozmawiać, staram sie ludzi nie oceniać,
jestem bardzo wyrozumiała dla odmienności drugiego człowieka,
uważam, że każdy ma prawo żyć według własnego pomysłu, mam dobry
zawód, pracuje w dużej firmie, jestem kontaktowa i otwarta na ludzi,
a mimo to nie mam przyjaciół...Czuje sie przez to mega nieszcześliwa
bo uważam, że oprócz zdrowia, w życiu tak naprawde liczą sie emocje,
chwile...Chcialabym miec przyjaciół, z którymi moge szczerze
porozmawiac i bede czuła,że naprawde ich obchodzi co mówie i
naprawde ich obchodze ja...Takich, którzy będą mi dobrze życzyć i
też takich, którym ja będę mogła dać wiele od siebie, wspólnie
spędzać czas, gotować dla nich, robić miłe niespodzianki z różnych
okazji. W tej chwili czuje, że mam do dania wiele serdeczności,
sympatii i szczerego zainteresowania drugim człowiekiem , a nikt nie
chce ode mnie "wziąć" Tak jak bym miala milion dolarów i puste
sklepy ...Znajomi przychodzą, odhcodzą, w większości jak ja nie
podtrzymuje znajomosci (tj. nie dzwonie, nie pytam co slychać itd.),
znajomość sie kończy...Czy naprawde ludzie nie potrzebuja takiego
szczerego i serdecznego kontaktu z innymi, czy może po prostu ja nie
jestem atrakcyjnym przyjacielem?