Kiedy dorosła córka kłóci się z matką

18.08.09, 08:56
Bardzo dobry artykul, ale na koniec nalezy dodac jeszcze, ze zanim
zaczniemy oceniac nasze mamy to pamietajmy, ze ta mala dziewczynka
ktora teraz z miloscia wychowujemy tez nas kiedys oceni. Wbrew
pozorom juz kilkulatki przygladaja sie jak my zachowujemy sie w
stosunku do swojej mamy.
Kiedys gdy moja mama mnie wkurzyla i odburknelam niezbyt grzecznie,
moja, wtedy 5-letnia corka powiedziala "Tak sie do mamy nie mowi.
Chcialabys zebym ja do Ciebie tak mowila". Zrobilo mi sie strasznie
glupio, ale dalo wiele do myslenia.
    • b1op Re: Kiedy dorosła córka kłóci się z matką 05.09.09, 16:00
      jak pozwalasz aby jakaś smarkula Ci uwagę zwracała to masz
      • sikorka68 Re: Kiedy dorosła córka kłóci się z matką 05.09.09, 16:23
        b1op napisał:

        > jak pozwalasz aby jakaś smarkula Ci uwagę zwracała to masz

        Ja pozwalam i to nie jest (moim zdaniem) takie głupie. Tekst, to tekst, ale
        pozwala też ocenić lepiej dziecko: co myśli, jak widzi świat dorosłych itp. Poza
        tym, jeśli dziś nie słuchasz dziecka, jutro też prawdopodobnie też nie będziesz
        słuchać. "Zamknij się, gów...rzu!"- to przestarzały pogląd.
      • lactum Re: Kiedy dorosła córka kłóci się z matką 05.09.09, 17:13
        b1op napisał:

        > jak pozwalasz aby jakaś smarkula Ci uwagę zwracała to masz

        Niewygodne rzeczy niechetnie sie slyszy. Po co argumenty, masz sie zamknac i juz.
    • malopolll Matka kontra córka - bolesna rywalizacja 05.09.09, 16:08
      "Czasem życie nas do tego skłania, na przykład gdy ojciec dziecka musi
      pracować po dwanaście godzin dziennie"

      Jeśli ojciec dziecka musi pracować po 12 godzin dziennie to nie
      powinien decydować się na dziecko. To samo dotyczy kobiet.
      • b1op Re: Matka kontra córka - bolesna rywalizacja 05.09.09, 16:20
        przecież zawsze możesz iść za surykatka i wziąć kasę i podzielić się z mężem po
        co on ma tyrać po 12 godzin? Idź do prawnika i podpisz umowę - juz jedna taka na
        gazecie była 32tys. wzieła papier podpisała a pożniej się żali że więcejkasy
        • malopolll Re: Matka kontra córka - bolesna rywalizacja 05.09.09, 16:33
          Nie da się zrobić z człowieka SURYKATKI. Przynajmniej nic mi o tym nie
          wiadomo.
          • jednorazowy3 Re: Matka kontra córka - bolesna rywalizacja 05.09.09, 18:21
            surykatka «niewielkie zwierzę o smukłym ciele pokrytym miękkim futrem, żyjące w południowej Afryce»
            • katarzynakce Re: Matka kontra córka - bolesna rywalizacja 12.08.10, 09:01
              nie karmcie trollasmile)
      • iuscogens Re: Matka kontra córka - bolesna rywalizacja 20.05.10, 09:24
        malopolll napisał:

        > "Czasem życie nas do tego skłania, na przykład gdy ojciec dziecka musi
        > pracować po dwanaście godzin dziennie"
        >
        > Jeśli ojciec dziecka musi pracować po 12 godzin dziennie to nie
        > powinien decydować się na dziecko. To samo dotyczy kobiet.

        Jakby się rozmnażali tylko Ci, którzy pracują 8 i mniej toby nam gatunek wyginął
        szybko wink chyba, ze sami bezrobotni będą się rozmnażać , ile czasu mają na
        wychowywanie dzieci.
    • esteczka Re: Kiedy dorosła córka kłóci się z matką 05.09.09, 17:07
      >"Tak sie do mamy nie mowi.
      Chcialabys zebym ja do Ciebie tak mowila"

      Daje do myślenia? Wystarczyło wytłumaczyć, że relacje dziecko rodzic a dwoje
      dorosłych to inne relacje. Chyba że ciągle uważasz się za dziecko.
    • annam33 Re: Kiedy dorosła córka kłóci się z matką 05.09.09, 21:36
      Ostatnio pojawiła się cała seria artykułów o wstrętnych matkach, które niszczą
      życie swoim córkom. Wszystkim problemom dorosłych kobiet winne są jakoby ich
      matki. Jakieś kompletne bzdury. Większość córek ma ze swoim matkami bardzo dobre
      stosunki, większość babć kocha swoje wnuki i jest nieocenioną pomocą dla swoich
      córek
      • mirrandel Re: Kiedy dorosła córka kłóci się z matką 05.09.09, 23:09
        W 100% się zgadzam... mam wrażenie, że w niektórych artykułach wmawia sie ludziom, że relacje z rodzicami/mamą/bratem/siostrą/patrnerem/niepotrzebne skreślić praktycznie zawsze są toksyczne, zawierają "miny" które wybuchają itd... A, że ludzie sami wmówią sobie wszystko jesli tylko zechca, to wiem z przykładu.

        Przez bardzo długi czas blisko przyjaźniłam sie z przyjaciółką, powiedzmy, że miała na imię Gosia. Byłysmy papóżki-nierozlączki i stad całkiem dobrze znałyśmy na wzajem swoje rodzinki- jeździłyśmy wspólnie na wakacje, ferie itd. Nigdy nie wspominała o problemach z rodzicami, nigdy nie widziałam nawet śladu konfliktu. W liceum nasze drogi się nieco rozeszły, Gosia zaprzyjaźniła się z inną dzieczyną, powiedzmy, ze Dorotą. Dorota była z rodzy rozbitej i miała fatalny kontakt z rodzicami (o tacie nie mówiła inaczej niż "palant", ojczym to "głupek" lub "kretyn" mama to "matka" albo "stara") Krótko rzecz ujmując nie wiem jaki stosunek mieli do niej rodzice, ale Dorota do nich-fatalny. Dosłownie po kilku miesiącach znajomości z Dorotą Gosia nabrała podobnych manier mówienia o rodzicach, zaczęła też robić aluzje a potem otwarcie twierdzić, że ma "toksycznych starch" którzy zmarnowali jej życie i że w ogóle całe zło świata przez rodziców... przypadkiem spotkałam mamę Gosi (pożyczałam od niej książkę do socjologii)- była zrospaczona zmianą stosunku Gosi do siebie... Mnie wypytywała co u niej, bo z Gosią sie już nie dało rozmawiać normalnie... koszmar. strasznie było mi ich żal, bo wcześniej Gosi się z rodzicami naprawdę układało... Krótko rzecz ujmując można dać sobie wmówić praktycznie wszystko...
        • aandzia43 Re: Kiedy dorosła córka kłóci się z matką 05.09.09, 23:19
          O boszszeee a co to? Fragment książki Siesickiej (brrrr)?
        • aandzia43 Re: Kiedy dorosła córka kłóci się z matką 05.09.09, 23:25
          Jak się Gosi rzeczywiście tak świetnie z rodzicami układało, to po
          krótkim okresie kontestacji sielanki ze starymi powinny powrócic
          radośc i harmonia w domu. Lepiej burzliwie i teatranie pobuntowac
          się i szumu narobic nieco na wyrost niż nigdy głowy i głosu nie
          podnieśc.
          A w ogóle to trollska ta historia z Gosią.
        • black_halo Re: Kiedy dorosła córka kłóci się z matką 12.08.10, 08:47
          Wiesz, na zewnatrz wielu rzeczy nie widac. Ja ze swoja matka tez nie
          mam najlepszego kontaktu i swoich dzieci pod opieke na bank jej nie
          oddam, jesli sie w ogole zdecyduje. Bo ja od swojej slyszalam, ze
          jestem ciezarem, wyrodnym dzieckiem, na pewno mnie pdmieli bo taka
          wredna "s..a" jak ja nie moze miec jej genow - i to slyszalalm w
          wieku 5 lat po tym jak np. sie pobrudzilam na podworku.
          • kamelia04.08.2007 Re: Kiedy dorosła córka kłóci się z matką 12.08.10, 09:28
            ja tez słyszałam, ze mnie podmienili w szpitalu, bo mam zły chrakter, ze nikt
            taki nie jest, ani ojciec, ani ona, wiec widac zamiana w szpitalu.
            Jeszcze dorzuce zmije wychowaną na piersi (raczej na butelce, bo sie "pokarm
            straciło"), bo człowiek powiedział, ze jest niewierzący, to do nastoletniej
            córki takie teksty.
            Do dwudziestolkiluletniej studiującej dziennie, ze jest pasozyt, a jak poszłam
            do pracy wakacyjnej i w tygodniu na umowe zlecenie, to potem był raban, bo
            zobaczyła mój pit, ze tak mozna tyyyyle pieniedzy na siebie wydać.


            dziecko mam, ale pod opieke nie zostawie ani na 5 min, zapomniałam dodac, że
            łape wobec nas mieli cięzką i jeszcze do tego dowcipkuja bezczelni, ze cudzych
            dzici nie biją. A w ogóle to pewnie, to nie ich wnuczka, bo przeciez mnie
            podmienili w szpitalu
      • 4v a waśnie że nie! 06.09.09, 15:56
        > Ostatnio pojawiła się cała seria artykułów o wstrętnych matkach,
        > które niszczą życie swoim córkom.

        i bardzo dobrze, że się pojawiły, w końcu ktoś o tym zaczyna pisać! dotychczas
        to był temat tabu.

        - matki, które zazdroszczą córkom urody i młodości
        - matki, rywalizujące o mężczyznę (męża-ojca) z córkami
        - matki, które wychowują córki tak, by te poczuły że "życie jest złe a kobietom
        jest ciężko"
        - matki, które nie chcą by ich córki były szczęśliwe z facetem, bo samotna córka
        (stara panna lub rozwodniczka) będzie lepszą "służącą" na stare lata
        - matki zwyczajnie zazdrosne zawistne o szczęście swoich córek, bo im się nie
        ułożyło.

        obserwuję te sytuacje w otoczeniu i to nie są jakieś fanaberie, tylko suche
        fakty. nie wiem, jakie są proporcje "toksycznych" matek do tych dobrych, ale
        nawet jeśli to "tylko" 20/80, to warto o tym pisać i mówić. może tym
        egoistycznym babom oczy się w końcu otworzą?
        • aandzia43 Re: a waśnie że nie! 06.09.09, 21:47
          Egoistcznym babom się oczy nie otworzą (zejdą z tego swiata jako egoistyczne
          baby), ale maleć będzei liczba osób traktującyh te zjawiska jak święte krowy. Bo
          dla wielu nadal każda matka to święta krowa. Już tylko z racji wydania na świat
          dziecka i nieporzucenia go nietykalna.
          • starasuka Re: a waśnie że nie! 20.05.10, 00:12
            Nie moja droga matka nie zazdrosci szczescia corce .Matka rowniez
            jest szczesliwa gdy jej corce sie dobrze wiedzie.Tylko niestety jak
            matka widzi partnera z jakim jej dziecko sie polaczylo(Wzielo slub)
            to rece i nogi opadaja.Siedzi taki burak,pólanalfabeta,bezzębna
            lajza.Milośnik "czterech pancernych"Wszefchwiedzacy półgłówek który
            nawet kontaktu nie potrafi zmienić,a na fachowca zarobic.Na nic
            pieniedzy nie starcza to winny musi sie znależć.Matka jak to
            okreslilas"święta krowa"co to tylko dziecko na świat wydała osraną
            dupę przwijala.Całe noce nie spała.Bez przerwy drzala by nic sie nie
            stalo jej dziecku.Mysle ze tak samo jest z Toba i Twoja mama.Idzi do
            niej i przytul ja do siebie bo nie ona jest Twoim wrogiem tylko Ty
            sama
            • agaja5b Re: a waśnie że nie! 20.05.10, 13:02
              Bardzo trafnie ujęte, zwłaszcza ostatnie zdanie. Chylę czoło
              • brak.polskich.liter Re: a waśnie że nie! 12.08.10, 12:07
                agaja5b napisała:

                > Bardzo trafnie ujęte, zwłaszcza ostatnie zdanie.

                Bardzo trafnie, zaiste. Zwlaszcza to o osranej dupie i nieprzespanych nocach w
                pakiecie z martwieniem sie nonstopkolor o bachora - bingo (A bachor niewdzieczny)
                Jeszcze tylko bym dorzucila porod trwajacy tyyyyyle godzin, moze jakies
                palpitacje serca (przez bachora - bo bachor sobie nie takiego partnera upatrzyl,
                jakiego by mamusia chciala) i bylby komplecik szczescia.

                Pozdrawiam ciepusienienieczko tongue_out
            • black_halo Re: a waśnie że nie! 15.08.10, 00:13
              Nie wypomnialabym dzieku zmienia pieluch i bezsennych nocy bo ono sam
              sie na ten swiat nie pchalo, nikt ci tez dziecka nie podrzucil ani
              nie bylo przymusu wychowywania dzieci. Jak sie chcialo miec to trzeba
              bylo zmieniac obsrane pieluchy i wstawac w nocy.
        • siza24 Re: a waśnie że nie! 30.09.09, 09:21
          słusznie prawisz, ktoś powinien wysyłać matki córek na obowiązkową
          psychoterapię, sama będę mieć teraz córkę i przyznam szczerze, kiedy
          dowiedziałam się o płci maleństwa to się po prostu poryczałam ze strachu -
          cholernie trudno jest być dobrą matką dla córki bo cholernie trudno jest być
          niesfrustrowaną kobietą
          wszystko o czym piszesz:
          "- matki, które zazdroszczą córkom urody i młodości
          - matki, rywalizujące o mężczyznę (męża-ojca) z córkami
          - matki, które wychowują córki tak, by te poczuły że "życie jest złe a kobietom
          jest ciężko"
          - matki, które nie chcą by ich córki były szczęśliwe z facetem, bo samotna córka
          (stara panna lub rozwodniczka) będzie lepszą "służącą" na stare lata
          - matki zwyczajnie zazdrosne zawistne o szczęście swoich córek, bo im się nie
          ułożyło."
          to opis wypisz wymaluj mojej matki - owładnięta obsesją niepogodzenia się z
          upływającym czasem, codziennie słyszę że ktoś jej powiedział że nie wygląda na
          swoje lata i pęka przy tym z dumy, ja w dziewiątym miesiącu ciąży słyszę za to
          :"ale jesteś gruba", chociaż wiem że wyglądam bardzo dobrze jak na zaawansowaną
          ciążę, jeśli rozmawiam o czymś z ojcem poza jej zasięgiem zaraz nadstawia ucha,
          doszło wczoraj do takiej sytuacji że szykowaliśmy wspólnie z tatą prezent dla
          niej na imieniny a ona wpadła nagle do nas i zaczęła mi wyrywać prezent z ręki
          aby zobaczyć co też za tajemnice mamy o których ona nie wie, codziennie pada ze
          zmęczenia ponieważ wszyscy od niej wymagają aby robiła w domu wszystko za nich
          tzn. wykonuje mnóstwo niepotrzebnych czynności a potem ma pretensje że ona jest
          zarobiona i ma przesrane w życiu, no i ciągłe krytykowanie mojego faceta, jaki
          to on nie jest straszny, jak źle trafiłam i jak przerąbane będę miała (główną
          wadą mojego faceta jest według niej to że on nie nadaje się na ojca bo za dużo
          pracuje - biorąc pod uwagę że ja wychowuję dzieciaki to chyba słuszne że ktoś
          zarabia na dom) no i konkluzją jest ten wniosek - matka jest małą księżniczką,
          której książe okazał się nieksięciem a życie nie toczy się jak piękna bajka w
          związku z czym mam wrażenie że za nic nie chce dopuścić abym ja mogła być szczęśliwa

          także się poryczałam kiedy dowiedziałam się że będę miała córkę bo za nic nie
          chciałabym być taką toksyczną, sfrustrowaną matką
          trudne zadanie przede mną
          • lolinka2 Re: a waśnie że nie! 20.05.10, 07:04
            to idź na tę terapię !!! serio,
            do swojej matki nabierzesz dystansu, wypowiesz wszystko, co aktualnie
            kisisz w sobie i dzięki temu będziesz lepszą matką.
    • paul8550 Matka kontra córka - bolesna rywalizacja 06.09.09, 00:20
      w pewnym momencie dorosle dzieci sa - dorosle, trzeba zmienic stosunek i
      uznac ich prawo do popelniania wlasnych bledow
    • a.bc Matka kontra córka - bolesna rywalizacja 06.09.09, 09:41
      nic podobnego- znowu cos tam sobie ludziska ubzdurali
      Mój kontakt jest taki sam a nawet lepszy z mamą
      I powiem tak moja mam ma zawsze rację, w życiu i w wychowywaniu
      dzieci tez...smile
    • a.va Re: Kiedy dorosła córka kłóci się z matką 20.05.10, 09:56
      Porównywanie relacji ze swoja matką do relacji ze swoją córką jest bez sensu.
      Zawsze swoje dzieci kochamy dużo bardziej niż swoich rodziców. Oczywiście kiedy
      rodzimy te dzieci, to wolimy o tym nie pamiętać - że nasze wychuchane
      dzieciątko, przez które nie przespałyśmy tyle nocy. kocha nas dużo mniej niż my
      je wink
      • zigzac1 Re: Kiedy dorosła córka kłóci się z matką 12.08.10, 10:58
        wydaje mi sie, ze a.va ma dużo racji. Bardzo to bolesne, ale chyba tak wlasnie jest. Rodzic dla dziecka od pewneg momentu jest głównie przeszkodą. I dlatego te relacje są często fatalne. A rodzice kochają siłą bardzo mocnego instynktu. Tyle, że chcą, żeby dziecko żyło "po ichniemu".
      • joanna35 Re: Kiedy dorosła córka kłóci się z matką 12.08.10, 11:39
        A ja się zastanawiałam dlaczego Domy Dziecka mają się w
        Polsce "dobrze". Już wiem.... z nadmiaru miłości matczynej.
    • attka Re: Kiedy dorosła córka kłóci się z matką 12.08.10, 11:18
      mam opiekunkę, ale przez ostatni miesiąc moim maluszkiem zajmowała się moja
      mama. Boże jak ja tęsknię za opiekunką, już się nie mogę doczekac jak wróci.
      Ilości kłótni z moją matką nie zliczę. Upiera się aby solić dziecku jedzenie "bo
      jest smaczniejsze" - podejrzewam, że robi to za moimi plecami. W upał przykrywa
      dziecko kołdrą (ja przykrywam pieluszką, ona przychodzi i przykrywa kołdrą). Do
      jajecznicy dodaje mąkę (po co????????/), bo ona tak zawsze robiła itd. itd.
      Wieczne spory. Traktuje mnie cały czas jak małe dziecko i próby rozmów nic nie
      dają. Po prostu koszmar. Zazdroszczę dziewczynom, które mają normalny kontakt z
      matką - u mnie od czasu porodu jest tragedia, a teraz jej apogeum
      • attka Re: Kiedy dorosła córka kłóci się z matką 12.08.10, 11:23
        i tak mi się przypomniało jak tu po urodzeniu maleństwa moje matka do mnie
        wpadła, chwyciła mopa i zaczęła mi sprzątać chatę komentując pod nosem jak tak
        można dom zapuścić. A ja wykończona maluszkiem, nie wiedziałam w co najpierw
        ręce włożyć. Potem usłyszałam wykład że skoro nie mam czasu posprzątać to
        znaczy, że nie umiem się zorganizować i ona się do mnie wprowadzi aby mnie tego
        nauczyć. Boże...............
        Potem przed każdą jej wizytą zeschizowana robiłam wielkie porządki aby znowu nie
        usłyszeć takich pomysłów
        • zigzac1 Re: Kiedy dorosła córka kłóci się z matką 12.08.10, 11:34
          W gruncie rzeczy w takim momencie sprawdzają się tylko naprawde dobre relacje. Moja po porodzie chciala caly czas u nas siedzieć i "pilnować dziecka". A ja jej tłumaczylam, że pilnować go nie trzeba, nie ucieknie. Ale co ja bym wtedy dała, gdyby ktoś mi posprzątał, albo ugotował...Ale to jej do głowy nie przyszlo niestety.
          Też zdecydowanie stawiam na opiekunkę. Co prawda sama solę dziecku żarcie smile Ale opiekunka jest prawdziwą nianią i przede wsyzstkim się zajmuje córką. Bawi się z nią. Śpiewa, tańczy. A babcia wydaje tylko polecenia "chodź tu, siądź tu, daj to". Nie wiem, dlaczgo tak jest, że nie potrafi po prostu być. Nie wiem. Siegam pamięcią wstecz i to co przypomina mi się z dzieciństwa to fakt, że była na mnie często obrażona.
        • ppo Same jesteście sobie winne! 12.08.10, 12:14
          > Potem przed każdą jej wizytą zeschizowana robiłam wielkie porządki
          aby znowu ni
          > e
          > usłyszeć takich pomysłów

          A dałoby się to rozwiązać krótką, ciętą ripostą-
          staropolskim "spie...j".
          Nie kumam, jak dorośli ludzie mogą się tak obtykać z rodzicami. Kasę
          wam dają, czy co?
          • angazetka Re: Same jesteście sobie winne! 12.08.10, 12:38
            Może to ma coś wspólnego z kulturą osobistą?
            • ppo Re: Same jesteście sobie winne! 12.08.10, 12:46
              > Może to ma coś wspólnego z kulturą osobistą?

              Raczej nie. Ale wymówka na strach przed samodzielnością nie taka
              głupia.
          • attka Re: Same jesteście sobie winne! 12.08.10, 13:13
            Nie, nie jestem finansowo uzależniona od rodziców - wręcz przeciwnie, to my im
            czasem pomagamy. Mimo to nie uważam aby, nawet kiedy są trudne stosunki,
            powiedzenie matce "spier..." (obojętnie w jakiej formie) było dobrym
            rozwiązaniem. Bo to rozwiąznie przyniesie zerwanie stosunków, a ja jednak bym
            chciała aby mój syn miał kontakt z jedynymi dziadkami

            • kamelia04.08.2007 Re: Same jesteście sobie winne! 12.08.10, 15:17
              na prawde sądzisz, że nie ma posredniegio rozwiazania pomiedzy twoim trzesieniem majtkami przed matką i pozwaleniem, by komentowała twój dom a owym spier...j????
              Jest jeszcze cos takiego jak asertywnosc i trzeba byc asertywnym równiez (a moze przede wszystkim) wobec własnych rodziców. Twoja matka nie ma prawa sie wtracać, jesli jej na to pozwalasz, to znaczy, ze nie dorosłas jeszcze.
              Nie rozumiem dlaczego maja sie stosunki zerwać (tak sobie tłumacz brak odwagi), a nawet gdyby to lepeij, zeby nie było relacji, niz była taka jaka jest. Dziadków tez nie trzeba miec za wszelka cenę (tak samo lepej nie miec ojca niez miec złego).

              otóż jest, rozwiazanie posrednie. Moim rodzicom do wystarczajaco dobrych jest tez daleko, a moja matka jakby mogła, to sie wtracała ile wlezie. Jak tylko przyjechała odwiedzic wnuczke, to swoje "lepeij wiem jak sie opiekowac" wprowadzała w zycie. Własciwie było to tak, bez przerwy komentarz, ze tu xle bo za zimno, tam źle bo ma biegunke, ma sapke (hipochondryk by nie wymyslił tylku chorób). Przez telefon ile razy mnie strofowała. W końcu baba przegieła i jej powiedziałm, że nie zna dziecka i niech sie nie wtraca. Musze to niestety czesto powtarzac, bo jest niestrudzona.
              Wole jej powiedziec, że to mój dom i niech sie nie wtraca, niz znosic jej "dobroć"
              • sijena Re: Same jesteście sobie winne! 08.10.10, 21:44
                Zauwazylam,ze forumowicze naduzywaja terminu ''asertywnosc''. W Twoim przypadku chcialabym zaznaczyc,ze Asertywnosc nijak ma sie do chamstwa i nienawisci jakimi ty ziejesz wobec swojej matki. Asertywnosc to wyrazanie swoich pogladow w sposob grzeczny ale i stanowczy.
        • echtom Re: Kiedy dorosła córka kłóci się z matką 12.08.10, 18:26
          Kocham takie komentarze. Moja truje mi od tygodnia o porządki w szafach (niestety, mieszkamy razem), ja powtarzam po raz enty, że teraz mam zap... w pracy i jestem zmęczona, ale za parę dni zaczynam urlop i wezmę się za te porządki. No i dzisiaj wyjechała mi z tekstem, że wcale nie jest tego pewna, zważywszy na moje... lenistwo. Zagotowało się we mnie i przypomniałam jej, że ona w moim wieku miała jedno odchowane dziecko i gosposię na cały etat, po powrocie z lekkiej pracy zjadała obiad i kładła się na kanapie z książką, więc jest ostatnią osobą, od której przyjmę taką uwagę. Oczywiście foch na cały dzień, ale olewam.
          • bi_scotti Re: Kiedy dorosła córka kłóci się z matką 15.08.10, 01:18
            Ja mialam fatalne uklady z mama odkad siebie pamietam tak wiec i
            jako dorosla osoba bylam z Nia w stalym konflikcie, ktory wynikal
            glownie z tego, ze moja mama w macierzysnstwo zostala w pewnym
            sensie "wrobiona" przez okolicznosci i nigdy sie z tym nie
            pogodzila. Ona zawsze wiedziala, ze nie chce byc matka i miala
            racje wink
            Wlozylam wiec duzo wysilku zeby w moim wlasnym macierzynstwie nie
            powtorzyc ani tym bardziej nie powielic bledow mojej rodzicielki. W
            jakims stopniu na pewno mi sie to udalo, zapewne glownie dlatego, ze
            mnie macierzystwo zawsze cieszylo i wciaz cieszy. Moja dorosla corka
            sprawia nie unika kontaktow ze mna, wrecz przeciwnie, sama je
            inicjuje. Mieszka daleko ale stara sie byc na bierzaco z tym, co u
            nas i stara sie zebysmy my byli swiadomi tego, co sie dzieje w Jej
            zyciu. I raz na jakis czas nachodzi Ja potrzeba pogadania "od
            serca", i wtedy dzwoni do mnie, co BARDZO sobie cenie i bardzo
            szanuje. Wydaje mi sie, ze moja corka bedzie lepsza matka niz
            bylam/jestem ja wiec nawet nie biore pod uwage, ze moglabym Jej
            cokolwiek radzic gdy przyjdzie czas. Szczegolnie, ze widze jak
            bardzo zmieniaja sie metody wychowawcze poczynajac od kwestii
            karmienia po nauke czytania i pisania tudziez mnostwo innych
            drobiazgow, ktore "za naszych czasow" robilo sie kompletnie inaczej
            niz robi sie teraz a za kilka lat bedzie sie pewnie robilo jeszcze
            zupelnie w inny sposob. Taki life - panta rei wink
    • calineczka_777 Lepsze cyrki na ogol odwala tesciowa a nie matka:- 08.10.10, 19:04
      Lepsze cyrki na ogol odwala tesciowa a nie matkasad Tak jakos sie sklada, ze wiekszosc matek jednak potrafi sie jakos w koncu dogadac z corkami rodzacymi dzieci a wiekszosc tesciowych rywalizuje z synowymi na zasadzie "nie ma zmiluj". Przynajmniej tak wynika z moich doswiadczen i doswiadczen wiekszosci moich kolezaneksad
    • kolezanka_filizanka Re: Kiedy dorosła córka kłóci się z matką 09.10.10, 11:41
      Masz bardzo mądre i inteligentne dziecko, naprawdę skarb smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja