Dodaj do ulubionych

dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa?

18.08.09, 09:05
w roku szkolnym, każda wycieczka kończyła się wizytą w fast foodzie, teraza
-dzieci mają półkolonie- jest to samo. dlaczego do nauczycieli nie trafia że
smieciowe jedzenie jest śmieciowe?! cały swiat o tym trabi, a oni nic. próby
interwencji u dyrektorki spełzły na niczym. jak uczyć dzieci rozsądnego
żywienia skoro szkoła promuje mcdonaldsa?
podobne zastrzeżenia mam do szkolnych obchodów dnia ziemi, kiedy dzieci
zaopatrzone w worki zbieraja cudze smieci- szczytem był wyjazd nad pobliskie
jezioro i penetrowanie tamtejszych krzaków. a tam: pełno zużytych prezerwatyw.
dzieci -klasy 2-4, nie wiedziały co to i zbierały do tych swoich worków,
dopiero jedna z mam zobaczyła i narobiła alarmu...
ale chodzi o to, że w szkole nie ma koszy do segregacji, nikt nic przez cały
rok o tym nie mówi, a potem fiu!!!!! zbieramy gumki!
mam , zdaje się idealistyczne, przekonanie, że szkoła czegoś powinna uczyć....
p.s. dzieci na dzień ziemi nie puszczam już do szkoły. a śmieci segregujemywink)))
Obserwuj wątek
    • ciociaklocia-3 Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 09:21
      sonix73 napisała:

      > w roku szkolnym, każda wycieczka kończyła się wizytą w fast
      foodzie, teraza
      > -dzieci mają półkolonie- jest to samo. dlaczego do nauczycieli nie
      trafia że
      > smieciowe jedzenie jest śmieciowe?! cały swiat o tym trabi, a oni
      nic. próby
      > interwencji u dyrektorki spełzły na niczym. jak uczyć dzieci
      rozsądnego
      > żywienia skoro szkoła promuje mcdonaldsa?
      > powinna uczyć....
      >
      >
      bo nauczyciele to samo ZŁO hahaha jak nauczysz w domu że takie
      jedzenie jest śmieciowe to nawet w szkole czy na półkoloni tego nie
      tknie ..ot co tongue_out
      • dlania Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 09:40
        jak nauczysz w domu że takie
        > jedzenie jest śmieciowe to nawet w szkole czy na półkoloni tego nie
        > tknie ..ot co tongue_out

        Chyba przeceniasz wpływ rodzicy, aniedoceniasz wpływu rówiesnikówq - im starsza
        klasa, tym ci drudzy staja sie ważniejsi.

        ja miałam podobne obserwacje co do przedszkola - placówka nalezy do jakiegos tam
        programu złrowe zywienie, medla ma itd, a na podwieczorek najczęściej było Monte
        albo wafel Grzesiek.
          • dlania Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 09:49
            A kto robi plan wycieczki? Może warto zrobić to wspólnie, na zebraniu rodziców?
            Tylko co, jesli 90% rodziców zaproponuje MacDonalda na finał wycieczki?wink
            Na rozmawiałam z dyrektorka przedszkola na temat nadmiaru słodyczy - usłyszałam:
            ale przeciez to dietetyk układa jadłospis, wszystko jest zgodnie z normami. Z
            dietetykiem nie miałam sie jeszcze okazji spotkacwink
          • kawka74 Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 09:50
            Dzieciaki chodzą do Mc (i innych podobnych jadłodajni) przede wszystkim z kolegami, w drugiej kolejności z rodzicami.
            Nie twierdzę, że wychowawcom nie zdarza się zaprowadzić dzieci do Mc, ale w porównaniu z kolegami i rodzicami mają oni jednak mniejsze osignięcia w tej dziedzinie.
    • karambol45 Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 10:14
      u nas jest to samo
      przez 2 lata w szkole na zebraniu podnosiłam te kwestie Mc
      Donaldsa , bo jak syn wracał z wycieczki i pytałam się co było
      fajnego to nie wspominał o kinie , teatrze czy tego typu rzeczach
      ale na pierwszym miejscu było : Fajne mają zestawy w Mc , więc
      podniosłam te kwestię na zebraniu i co usłyszałam że ja osobiście
      mogę z dziećmi swoimi i nie chodzić do tego typu lokali a pani
      uznała że takie wyjście sprawia dzieciom dużą radość
      ręce opadają
    • gku25 Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 10:16
      Mi to nie przeszkadza, że moje dziecko będzie jeździło/chodziło na wycieczki ze
      4 razy do roku i że tyle razy zakończą się one w McDonaldzie. Ale ja mam
      wszystko dobrze z głową i nie uważam, żeby sporadyczne zjedzenie junkfooda
      wywołało nie wiadomo jakie szkody w organizmie moim czy dziecka. Ważne żeby w
      domu dziecko miało odpowiednio zbilansowaną dietę.
    • angazetka Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 10:22
      1. Bo McD jest dla dzieci, zwłaszcza młodszych, cholerną atrakcją i
      dobrze jest się z tym pogodzić. Od jedzenia tam posiłku parę azy w
      roku się nie umiera.
      2. Nie rozumiem problemu z obchodami Dnia Ziemi - dzieci miały
      omijać te prezerwatywy? Śmieć jak śmieć w końcu, sam się nie
      zutylizuje.
      • dorota.alex Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 10:36
        1. Moj syn jest uczulony na McD - nie wiem co dodaja do hamburgerow,
        ale reakcja alergiczna jest baardzo gwaltowna - efekt "odmrozonych
        dloni" w ciagu 10 minut skura na wierzchu dloni zaczyna mu
        pierzchnac - na kostkach peka do krwi sad Ta sama reakcja jest po
        wszelkich typach zelkow.
        2. No nie wiem jak z tymi prezerwatywami... z jednej strony dobrze,
        ze dzieci byly nieswiadome tego co zbieraja, a z drugiej mocno
        obrzydliwe takie zbiory... Mam nadzieje, ze dzieci byly chociaz w
        rekawiczkach ochronnych?
          • dorota.alex Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 11:03
            Oczywiscie, ze wszystkie inne nieuczulone dzieci moga tam jesc.
            Problem polega na tym, ze rodzice czesto nie wiedza, ze dziecko jest
            uczulone. Spierzchniete i suche dlonie sa zazwyczaj kojarzone w
            sezonie jesienno-zimowym z brakiem rekawiczek (tych ogrzewajacych).
            Rozmawialam z wieloma rodzicami i okazalo sie, ze takie bardzo suche
            raczki sa bardzo czeste u dzieci - ale nikt nie kojarzyl tych
            objawow z alergia pokarmowa.
            A jezeli chodzi o McD - uwazam, ze szkoly nie powinny do nich
            chodzic. Zeby nie uczyc dzieci, ze takie jedzenie moze stanowic
            jakas wartosc - wartosc nie w sensie odzywczym - ale w sensie milo i
            z sensem spedzonego dnia. Polaczenie teatru lub muzeum z McD - to
            jakis zart sad

              • dorota.alex Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 11:30
                Oczywiscie, ze nie - dlaego do teatru, kina, muzeum, wystawe itp.
                nie chodzimy codziennie. Ale czy dzieciakom po takim wyjsciu nie
                mozna zaproponowac bardziej "ambitnego" jedzenia? Jakies kuchnie
                regionalne? Kazda knajpa ucieszy sie z takiej wycieczki i przygotuje
                zestaw dla dzieci. Po teatrze chinczyk, po muzeum - turek, po
                wystawie - kuchnia wegierska, po kinie - kuchnia wegetarianska, albo
                francuska, albo rosyjska, albo wloska. Mozna wymyslec mnostwo
                scenariuszy na "kulinarne wycieczki". Dlaczego to musi byc McD?
                Niech McD kojarzy sie dzieciakom z koniecznoscia, z szybkim
                jedzeniem w biegu - a nie z "wyjsciem do restauracji".
                • kali_pso Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 11:49
                  > Niech McD kojarzy sie dzieciakom z koniecznoscia, z szybkim
                  > jedzeniem w biegu - a nie z "wyjsciem do restauracji".


                  Nie wiem, czy takim wdrukowywaniem w głowy naszych dzieci, że MC czy
                  inny fast food jest koniecznością, kiedy poczują głód to mogą go tam
                  zaspokoić na szybko, bo wiadomo pęd ku lepszej przyszłości to znak
                  naszych czasów, nie robimy im większej szkody niż zostawiając tak,
                  jak jest, czyli wycieczki szkolne są na tyle rzadkie, że zjedzenie
                  raz na jakiś czas w MC nie zagraża jego życiu kulturalnemu ani, w
                  znakomietj wiekszości, stanowi jego zdrowia.
                  • dorota.alex Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 12:20
                    alez ja wcale nie twierdze, ze zagraza zyciu kulturalnemu lub zdrowiu.
                    Chodzi mi o to, ze szkola mogla by zaproponowac dzieciakom cos
                    lepszego i bardziej wartosciowego (pod kazdym wzgledem) niz McD. Ze
                    jezeli organizuja "wyjscie kulturalne" to niech ono takie bedzie pod
                    kazdym wzgledem, takze kulinarnym. Chyba, ze ida do kina na Hanne
                    Montane - to McD jak najbardziej pasuje smile
                    • gryzelda71 Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 13:09
                      > Chodzi mi o to, ze szkola mogla by zaproponowac dzieciakom cos
                      > lepszego i bardziej wartosciowego (pod kazdym wzgledem) niz McD. Ze
                      > jezeli organizuja "wyjscie kulturalne" to niech ono takie bedzie pod
                      > kazdym wzgledem, takze kulinarnym.

                      Czyli co proponujesz?
                    • kali_pso Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 13:48


                      Ja oczywiście nie twierdzę, że twoje pomysły z podróżami kulinarnymi
                      są złe- sama wiem z doświadczenia, że dzieci lubią, kiedy podczas
                      lekcji( omawiamy jakiś region), pojawia sie coś do jedzenia z danego
                      regionu, na zasadzie ciekawostki, ale....

                      - MD wszyscy znają
                      - MD wszyscy( no prawie wszyscysmile lubią
                      - MD jest tani. 3 zł hamburger to nie to samo co nawet 10 zł jakis
                      obiad, prawda? Dla wielu rodziców, zwłaszcza tych, którzy nie piszą
                      na emamiewinkP to czesto kwestia kluczowa- finanse. W czasie podrózy
                      jakaś kanapka, później MD..
                      No i pobyt w takim miejscu to jednak mniejsza logistyka.

                      Wracając jeszcze do tych dzieci, które rzekomo nie mówią o sztuce w
                      teatrze tylko o zestawie w MD- nie wiem co ja mam za dziecko na
                      stanie, ale czegoś podobnego nie zauważam. Relacje ze sztuki czy
                      kina to relacje ze sztuki czy kina- macie pomysł dlaczego tak się
                      dzieje?

                      P>S. w Niedzielę byliśmy na koncercie chopinowskim w Łazienkach, syn
                      był zaciekawiony postacią Chopina, wyjasniłam, pogadaliśmy( po
                      cichuwinkP posłuchaliśmy..póxniej pojechalismy do tajskiej knajpy na
                      obiad. Gdybyś widziała wystrój tego miejsca- tandeta i kicz, ale
                      żarcie było supersmile- czy to juz przegięcie, czy to miejsce jakoś
                      uhybiło doznaniom estetycznym z koncertu?winkP
                          • dorota.alex Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 14:26
                            Jezeli zakladamy, ze taka wycieczka odbywa sie co kilka miesiecy to
                            juz nie przesadzaj, ze rodzicow nie stac na doplacenie roznicy
                            miedzy cena zestawu Mcd a 15zl. A jezeli jest to problemem - to i
                            tak warto zeby dziecko poszlo i zobaczylo jedzenie inne niz domowe -
                            bo przeciez z rodzicami nie pojdzie bo ich nie stac. A poza tym sa w
                            szkole chyba jakies fundusze na doplaty na takie wydatki. Na co sie
                            zbiera komitet rodzicielski? Nie wiem - moje dzieci dopiero w tym
                            roku ida do szkoly - ale wydaje mi sie, ze szkola ma jakies fundusze
                            na zapewnienie dzieciom z tych najubozszych rodzin dostepu do
                            kultury i rozrywek na poziomie przecietnym w danej szkole.
                            • kali_pso Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 14:34


                              Oj, Dorota, Dorota zobaczysz jak to jestsmile- na takie pomysły trzeba
                              mieć zgodę rodziców z danej klasy a wiadomo co często mozna
                              usłyszeć: Dlaczego ja mam finansować czyjeś dziecko? Poza tym
                              komitet nie jest obowiązkowy- myślisz, że jak kogos nie stać na 15
                              zł na obiad dla dziecka to on płaci komitet? To wszystko jest
                              trudne, ale nie mówię coby nie probować, wszystko zależy od
                              zbiorowiska ludzi, z którymi przyjdzie Ci współpracować.
                              • dorota.alex Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 15:24
                                Dlaczego lepiej zaprowadzic dziecko do orientalnej knajpy zamiast do
                                McD? Po to zeby dziecko zobaczylo, ze na swiecie jada sie inaczej
                                niz w Polsce. Ze sa rozne kuchnie narodowe. Ze skladniki znane w
                                Polsce mozna wykorzystac w inny sposob. Zeby sprobowalo orientalnych
                                przypraw. Sprobowalo jesc paleczkami (choc to raczej u chinczyka).
                                No chyba, ze wyprawe do McD potraktujemy jako lekcje nt. jedzenia
                                amerykanskiego smile
                                W naszym przedszkolu byly dni roznych kuchni narodowych i dzieciakom
                                bardzo sie podobaly. Duzo w domu opowiadaly, dziwily sie, ze mozna
                                takie rzeczy jesc, niektore potrawy probowaly same przyrzadzac.
                                Jedzenie stalo sie jakims ciekawym doswiadczeniem, a z Mcd mozna
                                wyniesc najwyzej "popkulturowa sieczke" wink
                          • budyniowatowe Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 20:42
                            gryzelda71 napisała:

                            > Lepsza dlaczego?


                            Bo wszystkie te chinskie, tajskie i rozne inne orientalne zarcie
                            zawiera MSG. I dlatego tak dobrze smakuje smile

                            Jak sie chce zjesc zdrowe chinskie zarcie to nalezy go samemu w domu
                            przeygotowac i wtedy sie wie co zostalo dodane. smile
                • lola211 Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 25.08.09, 15:00
                  Wyjscie do Mca jest mniej klopotliwe, nie trzeba ustalac z knajpa
                  menu.Poza tym - wiekszosc dzieci lubi fast foody , w odróznieniu od
                  innych potraw- dlatego ryzyko nietrafienia w gust kulinarny dzieci
                  jest mniejszy.
                  Ja nie widze problemu, McD jest dla ludzi, jak wszystko inne.
            • kali_pso Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 11:20
              A co ma do tego szkoła?
              Podejrzewam, że częściej niż ze szkołą dzieciaki bywają w MC z
              rodzicami, więc nie demonizuj roli szkoły w tym wszystkim.
              Najbardziej bawi mnie to, jak te pobyty w MC przeszkadzają w
              kulturalnym życiu Waszych pociech, nie bójcie się dziewczyny-
              wołowina nie wpływa na błękit krwiwinkp
    • sonix73 moje dzieci 18.08.09, 10:49
      same omijają fast foody. nie musze ich do tego nakłaniać. zaczęło się kiedy
      moja 4 letnia (obecnie 11) córka, usłyszała w teleekspresie wiadomośc o
      nastolatku, z usa, który skarżył mcdonaldsa, w którym się systematycznie żywił,
      o problemy zdrowotne- ważył około 100kg...itd.. zrobiło to na niej tak
      piorunujące wrażenie, że niczego nie musiałam dodawać. więc na wyjazdach
      klasowych je swoje kanapki, czekając aż big macki zostaną przeżute przez kolegów.
      nie sądzicie , że szkoła powinna raczej promować zdrowie i mądre diety, niż
      wspierać mcD? i tym podobne fast foody?
      jednodniowy zryw śmieciowy, jest nic nie wart, po co kazać TEGO JEDNEGO DNIA
      segregować do kolorowych worków, jak następnego i następnego... nikt o ekologii
      juz nie pamieta.
      ja staram się przekazywać dzieciom to co według mojej wiedzy jest wartościowe i
      mądre. szkoła wprowadza zamęt. bo skoro mama mówi NIE! to czemu pani mówi TAK!
      • kali_pso Re: moje dzieci 18.08.09, 11:09
        usłyszała w teleekspresie wiadomośc o
        nastolatku, z usa, który skarżył mcdonaldsa, w którym się
        systematycznie żywił,
        o problemy zdrowotne- ważył około 100kg...itd.. zrobiło to na niej
        tak
        piorunujące wrażenie, że niczego nie musiałam dodawać




        A nigdy nie przyszło Ci do głowy, żeby jej to wytłumaczyć?
        Że zjadając od czasu do czasu hamburgera, człowiek nigdy nie
        doprowadziłby się do takiego stanu, jak ten chłopiec? Nie
        pomyślałaś, że dla małego dziecka ta informacja to mógł być potworny
        szok a dzisiejsze zachowanie, czyli jedzenie kanapek w czasie wizyty
        w MC, dzieje się ze strachu przed takim wyglądem a tak naprawdę z
        braku zrozumienia tamtej relacji, tylko z powiązania- będę jadła z
        MC- będe wyglądać jak tamten chłopak i tyle samo ważyć? Twoja córka
        ma 11 lat i wykazuje się ciekawym fanatyzmem- nigdy to Cię nie
        zastanawiało?
      • gryzelda71 Re: moje dzieci 18.08.09, 11:19
        Moja sąsiadka utuczyła się tak na tradycyjnej kuchni polskiej długo przed mc.
        Moje dzieci wiedza co zdrowe,co nie,co powinny jeść,czego unikać.Znają tez
        magiczne słowo umiar.
    • betty_julcia Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 12:00
      Co do mcdonaldsa też uważam ze przeginasz. Wiem że niektórzy mają hopla na punkcie zdrowego odżywiania i w ogóle zdrowego trybu życia ale nie da się dziecka przykryć kloszem i odizolować od warunków zewnętrznych zupełnie. Niestety w takich czasach żyjemy i do takich musimy się dostosować. Mozemy ograniczyć niezdrowe jedzenie, ale musimy mieć świadomość że dziecko będzie chciało spróbować to co jest niezdrowe. Znam matkę która wypina pierś z dumą że jej dziecko nie lubi chipsów ani coca coli i że w życiu tego świństwa nie ruszy, znajomym potrafi urządzić piekło za poczęstowanie jej dziecka chipsem, zdziwiłaby się jakby zobaczyła jak jej dzieckow sali zabaw na urodzinach koleżanki pod nieobeznośc matki, przez 2 godziny zamaist bawić się z rówieśnikami garściami jadła wszystko ze stołu - chipsy, żelki i cukierki.
      Moje dzieci od święta chipsy mają, raz kiedyś kupuję małe opakowanie - dzieci wiedzą dlaczego małe, bo można je od czasu do czasu zjeść ale malutko i nei za często bo są niezdrowe. Dlatego nie są spragnione i nie rzucają się annie jak zwierzaczki. To samo z mcdonaldem, jak jest okazja, czy jesteśmy w podróży zaliczamy mcdonalda i jest wtedy fajnie, ale na codzień się tam nie żywimy. Do wszystkiego należy podejść z głową bo mozna przegiąć jak nie w jedną to w drugą stronę. Należy pamiętać też że dzieci za krótko pod każdym względem trzymane keidyś sobie wszystko odbiją...

      Hmm, co do sprzątania. Pierwsze wrażenie to szok. I pewnie też bym się wkurzyła. Z drugiej strony akcja sprzątania to akcja sprzątania. Wśród śmieci różne rzeczy mogą się zdarzyć. Ja mieszkam na 2 hektarowym terenie na peryferiach Wrocławia, na zadupiu jednym słowem. I tez mnóstwo kochasiów po nocach urzęduje koło nas. Raz na jakiś czas robię akcjuę sprzątania wokół mojego płotu (ja i moje dzieci) i cóż... sprzątamy. Na pytanie co to mówię że jakiś śmieć i nie wiem co to ale lepiej weźmy patykiem..., albo mamy taką łapkę i łapką podnosimy. No i nie wiem komu musiałabym zrobic aferę sprzątając wokół własnego domu, straż jakąś ustawić czy co... Trzeba przygotować dzieci na różne widoki, następnym razem uzbroić w łapkę albo kazać każdy śmieć omijać szerokim łukiem....
    • nenia1 Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 12:02
      Nieumiejętność spokojnego przyjęcia odmiennego zdania,
      i przerzucanie krytyki na adwersarza jest porażające.

      Wątek ten wiele się nie równi od wczorajszego przerzucania się
      z panią lekarz protozoa.
      Każdy inny winny, tylko na pewno nie ja lekarz, czy jak tu, ja nauczyciel.
      Autorka porusza ważną kwestię, spójności oraz konsekwencji przekazu pewnych zachowań dzieciom.
      Nie chodzi o to, że te cztery hamburgery w roku zabiją.
      Chodzi o to, że dzieci otrzymują wyraźny sygnał, że jedzenie w Macu jest ok. skoro nauczyciele zabierają tam dzieci na każdej wycieczce.

      Oczywiście pozostaje rola rodziców, którzy mają wytłumaczyć dziecku, nie naruszając przy tym autorytetu nauczyciela, że nie ma co przejmować się nauczycielem ignorantem i idiotą, bo hamburger od czasu do czasu nie zabije.

      Czy nie jest jednak naiwnością ze strony nauczyciela oczekiwanie,
      że KAŻDE dziecko ma rozsądnego rodzica? Czy wy wszyscy i wasi koledzy mieli samych mądrych, opiekuńczych rodziców?
      Czy żadne nie miało rodziców z małą wiedzą, zwyczajnie nieco ograniczonych, albo alkoholików, czy żyjących tylko pracą, nie umiejących nawiązać kontaktu z dziećmi, nie potrafiących rozmawiać?

      Czy szkoła jako INSTYTUCJA, nie powinna promować pewnych zdrowych zachowań? Jak chociażby to o czym pisze autorka? Codziennych konsekwentnych zachowań, jak np. codzienna segregacja śmieci
      i dbanie o otoczenie, a nie nieco ekstremalnych, jak zbieranie zużytych prezerwatyw w krzakach, raz w roku?
      • sonix73 dziękuję 18.08.09, 12:13
        zdaje się że jako jedna z nielicznych zrozumiałaś o co mi chodzi.
        swoją drogą to "urocze" jak każdy nawet oczywisty temat mozna zamienić na
        większa lub mniejsza nagonkę na autora...
        • angazetka Re: dziękuję 18.08.09, 12:16
          > zdaje się że jako jedna z nielicznych zrozumiałaś o co mi chodzi.

          Skąd pomysł, że osoby, które miały tu zdanie odmienne od twojego,
          Cię nie zrozumiały?
          • sonix73 Re: dziękuję 18.08.09, 12:26
            bo sam fakt ,że nie jadamy w mcd uznały za jakiś fanatyzm, a ja nie pikietuję
            przed, tylko po prostu nie podoba mi się fakt ze szkoła tam wozi dzieci. no i
            nie podsycam w dzieciach lęku i mcfobii, wytłumaczyłam im, co i jak, i z szanuję
            ich decyzję, że jadać tam nie bedą. ale nigdy nie zakazałam im jedzenia w takich
            miejscach. to ich wybór który popieram!
            • kali_pso Re: dziękuję 18.08.09, 12:40

              W którym miejscu swojej poprzedniej wypowiedzi, tej z 10.49,
              napisałaś, że:

              "wytłumaczyłam im, co i jak"?

              Wyraźnie napisałaś, że po obejrzeniu przez córkę relacji "nie
              musiałam nic dodawać"

              No więc jak to jest?
        • elan-o100 Re: dziękuję 18.08.09, 12:21
          śmieszne, bo ja zjadłam jedynego z swoim życiu hamburgera właśnie
          podczas wycieczki szkolnej, ale wtedy na początku lat 90-tych to
          była prawdziwa atrakcja!!!
          widzę, że od tamtej pory nic się w szkole nie zmieniło, nocóż, w
          końcu to instytucja niereformowalna... uncertain
      • kali_pso Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 12:54
        Wątek ten wiele się nie równi od wczorajszego przerzucania się
        z panią lekarz protozoa.
        Każdy inny winny, tylko na pewno nie ja lekarz, czy jak tu, ja
        nauczyciel


        He,he....jasne, bo lekarz jest sponosorowany przez firmy
        farmaceutyczne działając na szkodę pacjentów, tak jak
        szkoła "wspiera MC donalda"- co sugeruje autorka watku. Kto wie,
        może zaraz wyjdzie, że nauczyciele prowadzając tam dzieci, też są
        wynagradzani a przynajmniej szkoła jako instytucja coś z tego ma-
        dodatkową tablicę w klasie, długopisy firmowe?winkP


        Proponuję jedno- mamusie, które chcą widzieć większą rolę szkoły,
        niech zrobią ruch wśród rodziców- może podpisy i żądanie, aby w
        czasie wycieczek dzieci do MC nie były wożone coś dadzą? Wiecie
        dlaczego tak się dzieje, że ten MC się pojawia w repertuarze
        wycieczke- bo nauczyciele tez ludzie, też jedzą pewnie w MC i nie
        słyszą od rodziców na zebraniach, że oni tego nie aprobują. Od
        rodziców powtarzam, nie od jednej matki, tylko od znacznego grona.
        Nie wystarczy być oświeconym rodzicem- przekujcie tę mądrość na
        czyny, drogie panie. Ale nie- lepiej jest zatrzymać dziecko w domu w
        Dzień Ziemi- może więc i na wycieczki niech nie jeździ, jeśli ta
        szkoła tak niszczy potencjał? Jedynie wymagać od kogoś- z tego chyba
        niektórzy biorą korepetycje......

        > Chodzi o to, że dzieci otrzymują wyraźny sygnał, że jedzenie w
        Macu jest ok. sk
        > oro nauczyciele zabierają tam dzieci na każdej wycieczce



        A czemu uważasz, że te wypady do MC mają tak naprawdę dla dzieci AZ
        takie znaczenie, że nawet kiedy w domu MC jest traktowany jak zło
        wcielone, one podczas trzech wycieczek w ciągu roku, są już w stanie
        nauczyć się, że to jest ok?
        • nenia1 Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 13:19
          kali_pso napisała:

          > He,he....jasne, bo lekarz jest sponosorowany przez firmy
          > farmaceutyczne działając na szkodę pacjentów, tak jak
          > szkoła "wspiera MC donalda"- co sugeruje autorka watku. Kto wie,
          > może zaraz wyjdzie, że nauczyciele prowadzając tam dzieci, też są
          > wynagradzani a przynajmniej szkoła jako instytucja coś z tego ma-
          > dodatkową tablicę w klasie, długopisy firmowe?winkP

          Zupełnie nie o to chodzi, choć nie twierdzę, że nie ma ludzi,
          którzy tak właśnie myślą o lekarzach. Bo tak na marginesie twojej
          uwagi, zjawisko "sponsoringu" istnieje i nie da się wykluczyć, że
          istnieje lekarz, który ten właśnie a nie inny lek zaordynuje (nie znaczy, że szkodliwy, ale np. droższy).
          Chodzi o zjawisko nie przyjmowania żadnych uwag czy konstruktywnej krytyki,o nieumiejętność spokojnego spojrzenie z drugiej strony, dopuszczenie, że ja (moja grupa zawodowa)coś robi nie tak.

          Takie otoczenie się murem, przez który nic się nie przebije.
          Jak więc może człowiek, instytucja lepiej działać, skoro to nie
          ON coś źle robi, tylko INNI, są fanatyczni, roszczeniowi, oświeceni,
          sami nic nie robią, a tylko się czepiają?

          Gdzie tu miejsce na rozmowy, dialog, poprawienie czegokolwiek, jak druga strona tylko odbija piłeczkę, odbierając wszystko jak atak, który trzeba bezpardonowo odeprzeć, ośmieszając, ironizując, oskarżając drugą stronę, tracąc przy okazji z oczu właściwy cel wymiany zdań.

          Uważasz, że wszystko co dzieje się w szkole jest pozbawione wad, że
          tylko idealni rodzice czy idealni pacjenci mają prawo do uwag?

          > A czemu uważasz, że te wypady do MC mają tak naprawdę dla dzieci AZ
          > takie znaczenie, że nawet kiedy w domu MC jest traktowany jak zło
          > wcielone, one podczas trzech wycieczek w ciągu roku, są już w stanie
          > nauczyć się, że to jest ok?

          A co z dziećmi z domów, gdzie rodzice mają wszystko w dupie?
          Czy szkoła nie powinna być rozsądną alternatywą dla dzieci
          pozbawionych troskliwych, mądrych rodziców?
          Zakładasz, że tylko nauczyciele są ludźmi, rodzice to twory
          iealne?
          Gdzie takie dziecko ma się czegoś pozytywnego nauczyć, skoro
          każdy je zlewa?
      • dlania Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 13:06
        nenia, absolutnie sie z toba zgadzam.
        Tylko że we współczesnej szkole duzo wieksza role zaczynaja odgrywac rodzice niz
        nauczyciele. I jesli rodzice uznają, że dzieci maja na wycieczce/ zakończeniu
        roku itd. iśc do McShitu to nauczyciel ma powiedzieć: "Niestety, ale to nie
        zgodne z ideami naszej szkoły?". Ja byłabym za, ale w rzeczywistości trudne do
        zrealizowania.

        Czy nie jest jednak naiwnością ze strony nauczyciela oczekiwanie,
        > że KAŻDE dziecko ma rozsądnego rodzica? C

        Dlatego kiedys rozmawiałam z nauczycielką w przedszkolu, że puszczanie bajek
        dzieciom to nie jest najlepsza zabawa (jak 3 dzien pod rząd zastałam swoja córke
        przezd telewizorem w przedszkolu). Że nie o to chodzi, że w TV nie ma
        wartościowych programów czy że ogladanie jej jest w ogóle złe, tylko o to, że,
        częśc tych dzieci wróci do domu i będzie oglądac bajki przez 3-4 godziny, bo nie
        ma w domu innych rozrywek i nikt tego oglądania TV nie kontroluje.
        Pani mnie nie zrozumiała zupełnie, powiedziała , że jej przykro i smutno, że jej
        nie doceniam....Ech...wink
      • mamongabrysi wreszcie rozsądne zdanie 18.08.09, 21:10
        bo faktycznie nie umiera sie ani nie dostaje choroby wieńcowej po jednorazowym
        wyjściu do MD. my w ostatecznosci korzystamy w podrozy - moje dzieci nie lubią
        tego jeść. Sama jestem nauczycielką i w życiu nie zabrałabym dzieci do
        mcdonaldsa na wycieczce - chodzi głównie o to że dzieci - zwłaszcza małe takie w
        pierwszej klasie - bardzo ale to bardzo ufają szkole i pani, i jeśli coś pojawia
        się w szkole to znaczy że jest dobre, że tak trzeba. Szkoła sankcjonuje pewne
        zachowania - tutaj wizytę w MD. Moja mała była na takiej wycieczce - na naszej
        prowincji nie ma MD - więc dla wielu dzieci ta wizyta w MD była ważnym punktem
        programu. Na zebraniu próbowałam podnieść ten problem i widziałam ze niektórzy
        rodzice mieli takie samo zdanie jak ja- że lepszy byłby jakiś bar z pierogami -
        ale Pani była głucha na to. Pomimo ze w programie nauczania dla klas pierwszych
        zawarte są treści o zdrowym odżywianiu się, dzieci nawet robiły kanapki zdrowe
        kolorowe. Czyli konsekwencji brak. Myślę że nauczycielom jest łatwiej w MD i
        chcą mieć sprawę z głowy. Aha wśród atrakcji naszej wycieczki był też park
        rozrywki - taki z kuleczkami. Jeszcze tylko zabrakło zakupów w galerii....Ale
        myślę ze w starszych klasach będzie i to.
      • quasi.modo Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 19.08.09, 11:10
        I ja nie jestem przeciwniczka okazyjnego wyjscia do McD, bo wyobrazam sobie, ze
        to dla dzieci moze byc frajda a od jednego hamburgera nikt jeszcze nie umarl.
        Sama dla siebie poszukalabym jednak czegos, co naprawde smakuje.
        Ale dlaczego nikt sie nie stara, zeby pokazac dzieciom cos innego? Ktos mowil o
        kuchniach orientalnych. Wiekszosc z nich jest sto razy smaczniejsza od tych
        gumowych burgerow z maca. No i taka wizyta moze rowniez byc bardzo ciekawa,
        tylko trzeba dzieciom cos zaoferowac, np. opowiedziec cos o zwyczajach tego
        kraju a nie tylko szukac najlatwiejszego sposobu na napelnienie im brzuchow
        dopoki nie odstawi sie ich do domu. Pewnie mozna sie spierac, ze w McD jest
        najtaniej, ale dlaczego w takim razie nie kazac dzieciom po prostu zabrac
        kanapek z domu? Albo zorganizowac wspolne przygotowanie prowiantu dzien wczesniej?
    • nikki30 Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 12:40
      sonix73 napisała:

      > w roku szkolnym, każda wycieczka kończyła się wizytą w fast foodzie, teraza
      > -dzieci mają półkolonie- jest to samo. dlaczego do nauczycieli nie trafia że
      > smieciowe jedzenie jest śmieciowe?! cały swiat o tym trabi, a oni nic. próby
      > interwencji u dyrektorki spełzły na niczym. jak uczyć dzieci rozsądnego
      > żywienia skoro szkoła promuje mcdonaldsa?
      Miałam podobna rozmowe z dyrektorką szkoły. I powiedziała wprost że w jej
      przypadku nie chodzi o promowanie zlych nawyków tylko o strach przed żywieniem
      się na wycieczkach w nieznanych miejscach.Jej odpowiedź mnie trochę zaskoczyła
      ale też przyznałam jej rację, bo faktycznie jak jadą na wycieczkę w nieznane to
      lepiej już zjeść hamburgera czy frytki w MCDsie gdzie ryzyko zatrucia jest małe,
      niż pożywić się w pierwszej lepszej budce z kebabami, czy barze sałatkowym.Moje
      dzieci wiedzą, że takie jedzenie jemy od święta.
      • babcia47 Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 14:25
        >bo faktycznie jak jadą na wycieczkę w nieznane to lepiej już zjeść
        hamburgera czy frytki w MCDsie gdzie ryzyko zatrucia jest małe, niż
        pożywić się w pierwszej lepszej budce z kebabami, czy barze
        sałatkowym<
        hmm..kiedy ja jeździłam na wycieczki a potem moje dzieci, to
        wcześniej dzwoniło się do wybranej knajpki, baru, restauracji,
        hotelu..w zależnosci od kwoty jaką się dysponowało (zamawiając
        hurtowo miało się oczywiście rabat), ustalało się jadłospis, cenę,
        ilość i wielkość porcji, godzinę..czasem przesyłało zaliczkę.. i w
        ustalonym dniu, o określonej porze podjeżdżało do lokalu, gdzie
        czekały przygotowane zarezerwowane stoły..dla dziecka z dietą można
        było zamówić coś ekstra..w czasie dalekich wycieczek zamawiało się
        też suchy prowiant na drogę w takich knajpach (kanapki, jajka na
        twardo, poporcjowaną kiełbasę, słodycze itd.)..jak widać mozna było
        wówczas więc pewnie mozna i teraz..szczególnie że kazdy lokal
        ucieszy się z grupy pewnych, zamówionych wcześniej klientów, z
        pewnego zysku..gdy lokal był ok, to kolejne klasy z danej szkoły w
        nim zamawiały jedzenie, przekazywały sobie "namiary"
          • babcia47 Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 16:00
            u nas było to stosowane nagminnie..podobnie było załatwiane jedzenie
            gdy np. będąc na koloniach jechaliśmy na jednodniową (!!!)
            wycieczkę..oraz, gdy dorabiałam sobie kelnerując w prywatnej knajpce
            jako nastolatka, właśnie przy obsłudze wycieczek, gdy przejeżdżały
            one u nas przez granice lub gdy nasze miasto było docelowym a most
            wycieczkowicze przekraczali piechotą...i w czym tu problem?
            szczególnie, gdy ktoś bywał już w mieście do którego dzieci się
            udają i miał np. okazję jeść w danej knajpie?(znaczy polecić)a już
            przy obecnej możliwości kontaktowania się, przelewania zaliczki
            przez net i możliwość sprawdzenia lolkalu w internecie, łącznie z
            komentarzami i rekomendacjami bywalców..to żaden problem. Fakt, że
            za moich czasów McD jeszcze nie było, ale za czasów wyjazdów moich
            synów już tak..jednak tego co podają w fast fudach rodzice nie
            uznawali za "jedzenie" (ja nadal tak uważam, słodka bułka z
            miesem..fuuj!)..jeżeli ktoś tam z dzieci sobie coś kupił, było to
            jego sprawą, ale obiad organizowany w ramach wycieczki był jedzony
            w "normalnej" knajpie i wcale nie musiał byc duzo droższy..za to
            zdrowszy napewno
              • nikki30 Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 19.08.09, 11:22
                Tak wygląda jeśli są to dłuższe wycieczki w tzw. cywilizowanych miejscach.Wtedy
                wyżywienie jest zorganizowane.A jak jest to wycieczka jednodniowa w dodatku
                objazdowa to niestety żywienie nie jest już zorganizowane.Część dzieci ma swoje
                zapasy (kanapki), część żywi się najczęściej w Mc donaldzie przy pobliskiej
                stacji albo na samej stacjiwink
                Tak było i w moich czasachsmile
                • mamongabrysi Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 19.08.09, 13:11
                  ale w sumie dlaczego - co za różnica? na wycieczce mojej córki autokar jeździł
                  od MD do MD (zaliczyli trzy) bo to był jakiś taki wycieczkowy dzień i wszystkie
                  MD były oblegane właśnie przez wycieczki szkolne. czyli gdyby pani zamawiając
                  teatr oraz wyjscie do parku rozrywki (dwa telefony) wykonała jeszcze jeden
                  telefon np do restauracji jadłodajnia chłopska czy innej takiej i zamówiła
                  posiłek to kłopotu byłoby mniej i nie trzeba by było poganiac dzieci w MD żeby
                  zjadły bo inaczej do teatru sie spóźnią
                    • babcia47 Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 19.08.09, 14:04
                      > a co te dzieciaki miałyby ze smakiem zjeśc w jadlodajni chłopskiej
                      i
                      > ile trwałby posiłek dla całej wycieczki???
                      zupę, pierogi, naleśniki, mięso (smazone, duszone, pieczone) z kaszą
                      lub ziemniakami i surówką, kompot lub woda mineralna do popicia,
                      jakiś deser jezeli rodzice zamówią..posiłek jest umawiany na
                      konkretną godzinę (mniej więcej ze względu na mozliwe przeszkody po
                      drodze), rodzice między sobą ustalają jadłospis i zamawiają u
                      przedstawiciela knajpy telefonicznie, stoły czekają nakryte i
                      zarezerwowane dla wycieczki..czas jedzenia zależy od dzieci i
                      nauczyciela, czas oczekiwania na posiłek w zależności od
                      umiejętnosci organizacyjnych szefostwa i sprawnosci personelu knajpy
                      • des4 Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 19.08.09, 14:32
                        tylko, że to nie jest dla dzieci żadna atrakcja, pierogi naleśniki i
                        mięso mają na codzień w domu, a ideologiczne podchodzenie do
                        jedzenia w MD na zasadzie "nie bo nie", nawet raz na jakis czas,
                        jest śmieszne...

                        już widzę to rodzicielskie ustalanie jadlospisu dla 30 dzieciaków i
                        testowanie na nich sprawności organizacyjnych obsługi restauracji...

                        ostatnio mój starszy był przed wakacjami na jednodniowej wycieczce w
                        sknsenie i muzeum lalkarstwa, z tkaich czy innych przyczyn program
                        imprezy mial półtoragodzinne opóźnienie...zgdnie z twoją wizją w tym
                        czasie knajpp stoi ba baczność, a nakryte i zarezerwowane stoły
                        czekają na wycieczkowiczów...
                        • babcia47 Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 19.08.09, 19:58
                          zgdnie z twoją wizją w tym
                          > czasie knajpp stoi ba baczność, a nakryte i zarezerwowane stoły
                          > czekają na wycieczkowiczów...
                          mając w perspektywie kilkudziesięciu pewnych klientów wierz mi, że
                          będzie czekać na baczność z zarezerwowanymi stolikami..
                    • mamongabrysi Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 19.08.09, 17:11
                      np pierogi ruskie, kopytka z sosem, leniwe pierogi, rosół, zestaw ziemniaki
                      kotlet marchewka, nalesniki itd mozliwosci jest dużo, jesli posiłek ustalony i
                      zamówiony na godzine to na pewno nie dłużej niz wizyta w trzech (serio autokar
                      jechał do trzech) MD
                • babcia47 Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 19.08.09, 13:53
                  > Tak wygląda jeśli są to dłuższe wycieczki w tzw. cywilizowanych
                  miejscach..
                  a mi sie zaczyna wydawać, że tak wygląda, gdy ktoś po prostu o tym
                  pomyśli i zawczasu zorganizuje..u nas w przypadku młodszych dzieci
                  zawsze załatwiały to mamy korzystając ze szkolnego telefonu lub w
                  pracy..gdy byłam starszej klasie, podobnie było to w sumie
                  organizacja całych wyjazdów, dłuższych i krótszych, spadała na
                  nas..zbierałysmy kasę, wpłacałyśmy składke ubezpieczeniową w
                  kuratorium, które miało umowę z TU, załatwiałyśmy transport (z
                  pomocą rodziców), nocleg gdy wycieczka dłuższa, zamawiałysmy posiłki
                  w miejscu docelowym lub na trasie..często załatwiałysmy też picie i
                  przekąskę do autokaru lub na czas przystanku w podróży..Podobnie
                  było gdy moi synowie jeździli na wycieczki. To czy tak się załatwia
                  czy nie jak widać było kwestia MYŚLENIA, bo chyba nie ma żadnego
                  zakazu by w ten sposób organizowac wycieczki szkolne..choc byłam
                  przekonana, że jest to norma a nie wyjątek. Ma to o tyle sens, że
                  przynajmniej jest pewność, że każde dziecko zje coś pożywnego,
                  świeżego, nie zgubi swojego prowiantu, kolega na nim nie usiądzie
                  czyniąc niejadalnym, nie będa sie nim rzucać gdy nauczyciel się
                  odwróci itd.
      • anulka.p Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 18:04
        Oj Kawka, nie to o chodzi. Wiadomo też, ze jak kilka razy pójdziesz
        do McDonalda to nie umrzesz (choć jak dla mnie jedzenie tam jest
        koszmarne i jak muszę tam jeść -w podróży np. gdy absolutnie nie ma
        czasu na nic innego to cierpięwink. Ale zgadzam się. że po prostu
        szkoła z przyczyn wychowawczch nie powina lansować wśród dzieci
        takiego badziewia.
        • kawka74 Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 18:19
          Ale ja wiem, że nie o to chodzi.
          I oczywiście, że jest lepiej, żeby szkoła nie prowadziła dzieci do McD ani innych tego typu miejsc. Tyle że dysonans poznawczy się utrzyma, skoro tylu rodziców chętnie karmi swoje dzieci w Mc. Bo rodzice mówią, że można, a pani - że świństwo.
            • kawka74 Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 18.08.09, 18:32
              Też źle - dysonans pozostaje.
              To, że szkoła nie będzie prowadzała do Mc, pozytywnie wpłynie na jej wizerunek (dba o zdrowie, itd.), natomiast podstawowa sprawa pozostanie nierozwiązana, nadal będzie konflikt. Wbrew pozorom prostsza jest sytuacja, kiedy rodzice są anty, a szkoła i owszem - dziecko uświadomione przez rodziców albo odpowiednio nastraszone prawdopodobnie jeść nie będzie. I koniec. A jeśli szkoła jest anty i tłumaczy, że to świństwo, a rodzice nie żałują tego Mc, to dzieciak ma niezły kocioł w głowie - przecież rodzice karmią go świństwem.
              Sprawę rozwiązałoby tylko zmiecenie Mc z powierzchni ziemi, ale na to się chyba nie zanosi ;p
              • des4 a ja nie mam nic przeciwko MD 19.08.09, 10:30
                wszystko jest dla ludzi byle rozsądnie i z umiarem, ja też lubię od
                czasu do czasu zjeść hamburgera, jak komuś to nie smakuje, nikt nie
                zmusz do jedzenia...

                ktoś tam wcześniej pisal o prowadzaniu dzieci do tajskich
                knajp...rozumiem, ze sa one na każdym rugo i w każdym mieście, a
                dzieciaki nie moga doczekać się kiedy dorwą krewetki i ryż z
                kiełkami, hehe...
                • quasi.modo Re: a ja nie mam nic przeciwko MD 19.08.09, 11:15
                  des4 napisał:

                  > ktoś tam wcześniej pisal o prowadzaniu dzieci do tajskich
                  > knajp...rozumiem, ze sa one na każdym rugo i w każdym mieście, a
                  > dzieciaki nie moga doczekać się kiedy dorwą krewetki i ryż z
                  > kiełkami, hehe...

                  I o to sie chyba wlasnie rozchodzi. Nikomu nie chce sie poszukac czegos
                  ciekawszego. A co do gustow kulinarnych dzieci, to trzeba je wlasnie ksztaltowac
                  a nie zawsze isc na latwizne.
                    • quasi.modo Re: a ja nie mam nic przeciwko MD 19.08.09, 11:29
                      gryzelda71 napisała:

                      > Pozostawmy jednak rodzicom to kształtowanie gustów,zwłaszcza kulinarnych.
                      >

                      Ale dlaczego? Szkola ma uczyc i poszerzac horyzonty. Od kogo ma sie biedne
                      dziecko z ubogiej rodziny na prowincji nauczyc czegos o swiecie jak nie od
                      nauczyciela? Zreszta kto powiedzial, ze rodzice nie mieliby nic do powiedzenia?
                      Moze ktos z nich moglby akurat cos polecic.
                      • des4 Re: a ja nie mam nic przeciwko MD 19.08.09, 11:31
                        quasi.modo napisała:

                        > Od kogo ma sie biedne
                        > dziecko z ubogiej rodziny na prowincji

                        rozumie, że tyś nie zprowincji tylko wielkiego świata i uważasz, ze
                        w każdej wsia i miasteczku jest tajska restauracja...
                          • des4 Re: a ja nie mam nic przeciwko MD 19.08.09, 11:45
                            tylko ilu dzieciom będą smakować pędy bambusa i smażone kalmary 30
                            zl/porcja???

                            i dlaczego mam kształtować w swoim dziecku "gust" jedzenia smażonych
                            kalmarów, skoro sam ich nie lubię, nie wspominając o dzieciakach, za
                            to od czasu do czasu uwielbiam wrzucić whoppera, a moje hamburgery z
                            grilla cieszą się wsród rodziny/znajomych dużą popularnością?

                            tylko dlatego, że kalmary lansowane są w wysokich obcasach i innych
                            kolorowych czasopismach dla wielkomiejskiej gawiedzi i dlatego ze
                            jadając kalmary poczuję się hiperpostympowy i ełropejski???
                            • quasi.modo Re: a ja nie mam nic przeciwko MD 19.08.09, 11:59
                              des4 napisał:

                              > jadając kalmary poczuję się hiperpostympowy i ełropejski???

                              Za to wcinajac hamburgera czujesz sie na pewno bardziej amerykanski smile Bo na
                              polskiej prowincji na pewno tego nie zaznales. Swoja droga, jesli sam grillujesz
                              hamburgery, to na pewno zauwazyles, ze roznia sie w smaku od tych z McD.
                              W ogole nie w tym rzecz, zeby sie jakos poczuc dzieki temu co sie je. Rzecz w
                              tym, ze szkola ma za zadanie pokazywac swiat z roznych stron a nie tylko z
                              jednej - najprostszej. Powtorzylam sie juz po raz trzeci, wiec ode mnie juz
                              wystarczy w tej beznadziejnej dyskusji.
                                • quasi.modo Re: a ja nie mam nic przeciwko MD 19.08.09, 13:45
                                  des4 napisał:

                                  > czy ktoś umarł od hamburgera z MD? czy ktoś się rozchorował?
                                  > dlaczego mam bronić dziecku aby od czasu do czasu zjadlo hamburgera?

                                  Mysle, ze sporo osob juz od nich umarlo lub powaznie sie rozchorowalo na
                                  otylosc, miedzy innymi dzieki ignorancji rodzicow i szkoly. Oczywiscie, ze od
                                  czasu do czasu (tylko co to znaczy?) nie zaszkodzi i gdybys przeczytal wszystkie
                                  moje wypowiedzi, to bys wiedzial, co o tym sadze. Chociaz czekaj... ty je na
                                  pewno przeczytales, ale jako troll postanowiles je rowniez zignorowac, zeby
                                  dowiezc jakiejs swojej idei, albo po prostu namotac.
                                    • babcia47 Re: a ja nie mam nic przeciwko MD 19.08.09, 14:25
                                      des4 napisał:
                                      > to co myślisz naprawdę ma niewielkie znaczenie...podaj fakty...

                                      www.rynekzdrowia.pl/Onkologia/USA-fast-food-sprzyja-rakowi-jelita-grubego,7870,1.html
                                      www.meritum-news.com/PORADY/?p=411
                                      www.szczuplej.pl/171/otyla-ameryka/
                                      magicsport.pl/news/zdrowie/podatek,od,otylosci,N170.html
                                      www.zawalserca.pl/Odchudzanie
                                      przyjemnej lektury..
                                      • des4 Re: a ja nie mam nic przeciwko MD 19.08.09, 14:34
                                        prosiłem o fakty doprowadzenia prze hamburgery do smierci czy
                                        cieżkiej choroby, bigos i schabowe tez sprzyjają tego typu
                                        schorzeniom, co nie oznacza, że mam z nich zrezygnować w domowej
                                        diecie...

                                        ideologiczne skrzywienie i fanatyzm nie pozwalają ci dostrzec, że
                                        wszystko jest dla ludzi byle rozsądnie i z umiarem...
                                        • babcia47 Re: a ja nie mam nic przeciwko MD 19.08.09, 19:47
                                          des4 napisał:

                                          > prosiłem o fakty doprowadzenia prze hamburgery do smierci czy
                                          > cieżkiej choroby,
                                          czy czytać ze zrozumieniem nie potrafi? To, ze na skutek spozywania
                                          fastfoodów 30% polulacji w USA jest nie "przy tuszy" a otyłych w
                                          takim stopniu, ze zagraża to ich zdrowiu i życiu nie wymysliłam
                                          sobie ja ani przecownicy McD lecz sami Amerykanie..to ze w WB ludzie
                                          nawet nie potrafia ugotować "normalnego" obiadu lub zrobić takiego
                                          posiłku..to teznie mój wymysł, nie ja tez zapoczątkowałam
                                          akcję "odśmiecania" szkolnych stłówek..i nie jest to robione bo ktoś
                                          tam woli makaron z sosem i sałata zamiast smażonego w głebokim
                                          tłuszczu "szaszłyka z indyka", który koło miesa indyczego nawet
                                          nigdy nie leżał tylko dlatego, ze badania tychże dzieci wykazały, ze
                                          ich stan zdrowia jest zatrważający..nie moim wymysłem jest tez
                                          powiedzenia, ze kto żałuje na jedzenie ten majątek wyda na lekarza,
                                          a dzieci sa szczególną grupą, bo nie tylko musza zaspokoić głód ale
                                          również z składników dostarczonych w pozywieniu muszą zbudowac swoje
                                          ciałoi to w pełni sprawne..przypominam że dzieci rosna i rozwijaja
                                          się do ok 18-tego roku życia W USA w zatrważającym tempie rośnie
                                          wśród dzieci zachorowalnośc na cukrzyce typu II, szczególnie wśród
                                          dzieci otyłych..mającej podłoże właśnie w nieprawidłowym
                                          żywieniu..wierz mi ze jest to choroba mogąca doprowadzić do
                                          smierci..ja straciłam w ten sposób jednego kolegę w młodym wieku i o
                                          innych przypadkach nie słyszałam, mimno, że "bigosy" jadaliśmy jako
                                          dzieci..jednak bigos skłądający się z warzyw mies, przypraw zupełnie
                                          nie pasuje jako polski odpowiednik tego co serwuje McD. Pozatym to
                                          włąśnie dorośli formuja u dzieci nawyki żywieniowe i nie widzę
                                          powodu by szkoła, która powinna krształtować prawidłowe, w każdej
                                          dziedzinie zycia "prowadzała" i sankcjonowała stołowanie się w m.in.
                                          tej sieci a juz zupełnie nie widze powodu by traktowac to
                                          jako "atrakcję"..ja moim dzieciom nie broniłam ale też i nie
                                          prowadzałam ich tam w ramach zrobienia watpliwej
                                          pzryjemnisci..serwowałam im czasem porządnego "hamburgera"
                                          zrobionego w domu, z porzadna bułką i surówkami..i jakos nie nabrały
                                          nawyku biegania tam z kazdym groszem z kieszonkowego.. a w moim
                                          małym mieście jest i McD i kilka innych podobnych "śmieciodajni"
                              • babcia47 Re: a ja nie mam nic przeciwko MD 19.08.09, 13:36
                                w Wielkiej Brytanii Jamie Olivier prowadzi wielką kampanię mająca na
                                celu nauczenie dzieci prawidłowych nawyków żywieniowych, wycofanie
                                ze stołówek "smieciowego" jedzenia w stylu fastfoodów, zaangazował
                                do tego rodziców, nauczycieli, stołówkowych kucharzy..dotarł do
                                ministerstwa szkolnistwa, namówił na wycofanie sie z popierania
                                zakupów w firmie zaopatrujacej szkolne stołówki w wyjatkowe
                                paskudztwa, nauczył dzieci (z wielkim trudem) na nowo jeść warzywa,
                                sosy..
                                Jak widac zanim u nas urodzi się inicjatywa takiego Jamiego, musimy
                                dzieci nauczyć najpierw jedzenia tych śmieci..niektóre mamy już
                                zaczęły, uwazaja ze to się dzieciom "nalezy" szkody im nie zrobi..a
                                i szeroko rozumiana "szkoła" nie widzi w tym nic złego. Za
                                kilanaście, kilkadziesiat lat będxziecie się dziwic co sie stało z
                                naszym społeczeństwem, waszymi dziecmi, że wygladają jak słonie i
                                choruja na wszystkie choroby świata a przede wszystkim tzw.
                                cywilizacyjne, biorace się ze złego odżywiania
                    • des4 Re: a ja nie mam nic przeciwko MD 19.08.09, 11:30
                      owszem, jednak dla dzieciaków frytki, cola czy hamburger zawsze będą
                      atrakcją, bez wzgędu na to jakie "gosta" kulinarne beda w nich
                      kształtowac tryndy/eko/metroseksualni forumowi rodzice, którzy dzień
                      zaczynaja od kiełków i bezkofeinowego cappucino, na lunch/brunch
                      wrzucają sushi, a kolację celebruja w formie carpaccio i pomidorów z
                      pestkami dyni...
                      • nikki30 Re: a ja nie mam nic przeciwko MD 19.08.09, 11:33
                        des4 napisał:

                        > owszem, jednak dla dzieciaków frytki, cola czy hamburger zawsze będą
                        > atrakcją, bez wzgędu na to jakie "gosta" kulinarne beda w nich
                        > kształtowac tryndy/eko/metroseksualni forumowi rodzice

                        dokładnie! To samo sie tyczy zapiekanek, hot dogów, itp.itd
    • zebra12 A ja Wam powiem tak 19.08.09, 13:47
      Niestety uczniowie uwielbiają McDonalda i KFC. I tak naprawdę nie idzie o
      napchanie sobie brzucha. Propozycja z barem do kitu. Dzieci tego nie zjedzą. W
      domu na co dzień mają pierogi, naleśniki czy zupę. Poza tym Mc czy KFC dodają
      zabawki do zestawu.
      Po drugie w Mc można zjeść nie tylko hamburgera z frytkami. Ja np też nie jadam
      takiego jedzenia. Ale można sobie kupić owocogurt, loda, wypić kawę, herbatę,
      zjeść ciastko.
      Dlatego gdziekolwiek organizujemy wycieczkę, to uczniowie sami ciągną do McD. A
      muzea są dla nich nudne, podobnie jak teatr.
      W mojej szkole dzieci nie chcą jechać na takie wycieczki. I rodzice ich w tym
      wspierają. Też uważają to za nudy. Ten głupi McD jest dla nich kartą przetargową.
        • anulka.p Re: A ja Wam powiem tak 19.08.09, 16:59
          quasi.modo napisała:

          > Matematyka i jezyk polski tez sa nudne a jakos nikt nie
          kwestionuje roli szkoly
          > w nauczaniu tych przedmiotow.

          No i nie trzeba przekupywać frytkami tudzież macwieśmakiem, żeby
          łaskawie usiadły w ławkach i pobrały naukitongue_out
          • mamongabrysi Re: A ja Wam powiem tak 19.08.09, 17:28
            dokładnie. Nie chodzi o to że od jednego hamburgera ktoś zejdzie z tego świata,
            tylko chodzi o rolę edukacyjną szkoły. dzieci z całą pewnością usłyszą w życiu
            przekleństwa - na ulicy, na podwórku, w domu - ale czy nauczyciel ma ich używać
            i uczyć? tak samo jest z jedzeniem śmieciowym. no i sorki, nie róbmy atrakcji z
            frytek coli i hamburgera... to że dzieciaki starsze na wycieczce jesli maja czas
            wolny na zjedzenie obiadu i mogą wybrac sobie knajpę lądują często w MD to juz
            trochę inna sprawa niz to że prowadzi je tam nauczyciel i do tego ma poczucie ze
            funduje dzieciakom atrakcje.... starsze dzieciaki (takie licealne) pewnie sobie
            gdzies tam na wycieczce żeby nudno nie było po tych paskudnych muzeach strzelą
            tez piwko. czy w takim razie nauczyciel ma ich do knajpy z piwkiem zaprowadzić?
              • babcia47 Re: A ja Wam powiem tak 19.08.09, 19:53
                > ale to jest i bedzie atrakcja...tym większa, im bardziej je
                będziesz
                > przed nią "chronić"...
                tak, tak..jeżeli nie dam dziecku landrynek to poleci zaraz je
                kupować, nakupi sobie farbowanych napojów itd..to jest taki sam mit
                jak to, ze każde dziecko, któremu powiesz, że prochy to śwoństwo
                zaraz poleci się naćpać..zresztą nikt nie pisze o zasłanianiu drogo
                do McD własną piersią i układaniu się w drzwiach jak
                Rejtan..wystarczy, że nie bedzie się tego traktowało jak atrakcje i
                sposób na np. sprawienie przyjemnosci..bo niektóre dzieci faktycznie
                są w stanie uwierzyć, ze tym jest to, co się tam serwuje
                • des4 chyba jedziesz na jakimś koksie 20.08.09, 09:14
                  i tracisz kontakt z rzeczywistościa, skoro wciąż nie odpowiadzialaś
                  na pytanie czy hamburger ZJEDZONY RAZ NA JAKIŚ CZAS prowadzi do
                  smierci czy cięzkiej choroby...

                  i nie rozumiem też w jaki sposób w jaki sposób hamburger ZJEDZONY
                  RAZ NA JAKIŚ CZAS ma powodować otyłość, zwlaszcz w kotekście
                  zalecanego jedzena kopytek, nalesników i pierogów, które jak wiadomo
                  należą do potarw super lekkich i dietetycznych hehe...

                  w odpowiedzi dostaję bełkot w postaci linków opisujacych plagi
                  dotykające osoby zywiace się okreslonym typem jedzenia constant i w
                  dużych ilościach...

                  i nie bój się, dzieko kupi tego hamburgera za kieszonkowe wlaśnie na
                  wycieczce czy zje na urodzinach u kolegi, wystarczy, ze widzi inne
                  dzieciaki...
                  • quasi.modo Re: chyba jedziesz na jakimś koksie 20.08.09, 09:58
                    des4 napisał:

                    > i tracisz kontakt z rzeczywistościa, skoro wciąż nie odpowiadzialaś
                    > na pytanie czy hamburger ZJEDZONY RAZ NA JAKIŚ CZAS prowadzi do
                    > smierci czy cięzkiej choroby...

                    Napisalysmy ci juz chyba z 20 razy, ze nie mamy nic przeciwko hamburgerom raz na
                    jakis czas. Natomiast chcialybysmy, zeby szkola promowala prawidlowe nawyki
                    zywieniowe a nie to, co jest najlatwiejsze, najtansze. Dzeci dorosna i w pedzie
                    za kariera beda musialy codziennie opierac sie pokusom dostepnosci smieciowego
                    jedzenia. I jesli sie tego nie naucza (w domu i w szkole), to ani sie spostrzega
                    a beda wygladaly jak statystyczny Amerykanin.

                    A jesli jeszcze nie udalo ci sie tego zrozumiec, to powtarzam jeszcze raz:
                    Dyskusja dotyczy tego, czy szkola powinna promowac zdrowe zywienie a nie tego,
                    czy ty i twoje rzekome dzieci mozecie jesc hamburgery RAZ NA JAKIS CZAS. Ani tez
                    tego, czy jej uczestnicy sa mniej lub bardziej metroseksualni, europejscy,
                    prowincjonalni, rudzi, piegowaci czy krzywonodzy.
                    • des4 Re: chyba jedziesz na jakimś koksie 20.08.09, 10:21
                      napisałem wam ze 20 razy, że nie mam na mysli jedzenia fastfoodów
                      zawsze, wszedzie i na każdej przerwie...

                      a od wyrabiania nawykow żywieniowych sa rodzice nie szkoła, a na
                      szkolnych stołowkach pizze czy hamburgery raczej nie królują tylko
                      pomidorowa i nieśmiertelne mielone...

                      i proszę, nie rozśmieszaj mnie sugestiami heroicznej walki z
                      pragnieniem chęcią zjedzenia byłki z kawasłkiem mielonej wołowiny...

                      nie rozsmieszaj mnie też opisami statystycznych Amerykanów, bo
                      widze, ze swoja wiedzę o Ameryce bierzesz chyba tylko wlaśnie ze
                      statystyk...

                      twoim i tylko twoim zadaniem jest pilnowanie aby dziecko nie
                      obżerało się bo na ziemniaczkach, kopytkach i pierożkach bedzie
                      wygladało jak statystyczna Polka...
                      • quasi.modo Re: chyba jedziesz na jakimś koksie 20.08.09, 11:06
                        des4 napisał:


                        > nie rozsmieszaj mnie też opisami statystycznych Amerykanów, bo
                        > widze, ze swoja wiedzę o Ameryce bierzesz chyba tylko wlaśnie ze
                        > statystyk...

                        Statystyki sa wyczerpujacym i obiektywnym zrodlem informacji. Ale skoro wg
                        Ciebie nie warto im wierzyc, to jestem ciekawa twoich wrazen z ostatniej
                        wycieczki do USA.
                            • des4 Re: chyba jedziesz na jakimś koksie 20.08.09, 14:56
                              fajnie, ale i pracowicie...wczesną wiosną 2 tygodnie służbowo w
                              centrali w Atlancie, tydzień u rodziny w Rockford IL...

                              o dziwo szczpli Amerykanie jedzą...hamburgery i pizzę...

                              co cię konkretnie interesuje???
                              • quasi.modo Re: chyba jedziesz na jakimś koksie 20.08.09, 18:28
                                des4 napisał:

                                > o dziwo szczpli Amerykanie jedzą...hamburgery i pizzę...

                                Oczywiście, że jedzą, bo wszyscy to jedzą. Tylko ci szczupli mają albo taką
                                przemianę materii, że nic ich nie ruszy, albo poginają codziennie rano 10km
                                truchtem.

                                > co cię konkretnie interesuje???

                                Co to za centrala i kto tam pracuje? Jaka jest średnia zarobków? Bo zamożni
                                Amerykanie na ogół są szczuplejsi od tych biedniejszych. A najbardziej mnie
                                interesuje, ile razy zobaczywszy kogoś na prawdę grubego, przeciarałeś oczy ze
                                zdumienia i pomyślałeś, że czegoś takiego jeszcze nie widziałeś?
              • anulka.p Re: A ja Wam powiem tak 19.08.09, 20:00
                Nie chronię jakoś w stopniu nadzwyzczajnym, bo nie chcę miec
                syndromu "owocu zakazanego", byliśmy kilka razy, także na jakchś tam
                urodzinach.
                Ale moje dziecko zabieram też do innych restauracji, gdzie też są
                atrakcje dla dzieci, specjalne kąciki, prezety na wejście, itp. a
                jedzenie jest o niebo lepsze. Więc dla niego wyjscie do MC nie jest
                jakąś specjalną atrakcją
                • mamongabrysi Re: A ja Wam powiem tak 19.08.09, 20:18
                  A moje wręcz nie lubią jeść tego - serio, zwłaszcza starsza (7 lat) i przed
                  wycieczka szkolną była bardzo rozczarowana że tam właśnie będzie jedzenie -
                  musiałam jej tłumaczyć ,że większość dzieci to lubi i dlatego pani wybrała tą
                  właśnie restaurację oraz wyposażyłam dziecię w kanapki. i nie jest to wynikiem
                  indoktrynacji bo na naszej prowincji nie ma MD więc jakoś nie musiałam
                  specjalnie indoktrynować. Kilka razy w podróży zatrzymaliśmy się w McDrive ze
                  skutkiem nie zjedzenia niczego. Lubią colę - ale to od niedawna, bo wcześniej
                  bąbelki im przeszkadzały.
      • zebra12 Ja piszę o dzieciach w wieku od 11 lat wzwyż 19.08.09, 21:01
        Rodzice dają dzieciom pieniądze na tego McD, nie ja. Mało tego dzieci kupują
        zestawy dla rodzeństwa, które w domu zostało, czasem coś dla rodziców. NIGDY
        żaden rodzic nie kwestionował McDonalda. Wystarczy powiedzieć: nie chcę, by Ania
        czy Arek jedli w McD, mają swoje kanapki. To się jednak nie zdarzyło. Dzieci
        chodzą tam z rodzicami. To jest dla nich atrakcja, bo mieszkają na wsi.
        Co do tego, że do udziału w lekcji nie trzeba ich zachęcać hamburgerami....
        Głupia gadka. Wycieczka kosztuje i nie nie jest w stanie zmusić rodzica i
        dziecka do udziału w wycieczce. Lekcja jest lekcją. U nas są wielkie problemy z
        wycieczkami. A rodzice w 100% cieszą się z wizyt w McD. Zawsze o to pytam.
          • quasi.modo Re: Ja piszę o dzieciach w wieku od 11 lat wzwyż 20.08.09, 09:10
            Chyba czas przemyslec inna oferte wycieczek. To jakas totalna porazka, zeby McD
            byl karta przetargowa!!!
            Ja sie nie dziwie, ze dzieci nie chca isc do muzeum, bo to jest na prawde malo
            ciekawe. Ale do zamku na przyklad gdyby je zabrac, do skansenu, do zoo, do
            kopalni soli, na splyw Dunajcem, czy nawet do jakiegos parku z dinozaurami lub
            parku wodnego. Jest naprawde tyle fajnych miejsc, do ktorych dzieciaki na pewno
            chetnie pojda i zobacza cos nowego. Tylko trzeba ruszyc mozgownica a nie
            powtarzac schemat wycieczki do muzeum sprzed 30 lat, kiedy naprawde nie bylo
            zadnych rozrywek dla najmlodszych.
            • zebra12 Głupoty piszesz 20.08.09, 11:36
              Nie sztuka zorganizować ciekawą wycieczkę. Tyle, ze te "mniej ciekawe" muszą się
              odbyć, bo tego wymaga program nauczania. Te dzieci NIGDY nie były w teatrze, i
              dlatego, że to ich zdaniem "nudne" to mam ich wziąć do parku wodnego? Absurd!
              Podobnie z muzeum. Uczymy się na historii, polskim czy plastyce o malarstwie
              Matejki, ale zamiast jechać do muzeum i zobaczyć to na żywo idziemy do parku
              dinozaurów....
              Gratuluję pomysłów!
              • quasi.modo Re: Głupoty piszesz 20.08.09, 11:58
                Ja wiem, ze to nie jest twoja wina, ale czasami ten program nauczania w ogole
                nie przystaje do rzeczywistosci. Bo jak mozna oczekiwac od 11-latka zachwytu nad
                malarstwem Matejki? Niektorzy nigdy do tego nie dorastaja. Ja natomiast
                proponuje organizacje wycieczek, ktore bylyby i ciekawe i edukacyjne, tak zeby
                dzieci cos faktycznie na nich skorzystaly. Park dinozaurow juz pewnie tego nie
                spelnia. Ale na przyklad skansen, czy zamek? Nie jestem nauczycielka i nie wiem
                dokladnie, ile macie w tym temacie swobody, ale moze jednak cos da sie zrobic.
                Poza tym przeczytawszy twoja ostatnia wypowiedz, odnioslam wrazenie, ze te
                wycieczki nie sa obowiazkowe ("nic nie jest w stanie dzieci ani rodzicow do nich
                zmusic") i stad moje propozycje luzniejszego programu.
    • szyszunia11 Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 20.08.09, 09:52
      Poweim tak - w Mc jestem nawet kilka razy w tyogdniu bo mam pod nosem a wygodnie mi tam wypić pyszną kawę (nie sądzę, żeby była bardziej niezdrowa niz gdzie indziej) i zjeść na obiad sałatke grecką. Dlatego można powiedzić, że chodze tam dla zdrowia i urody, bo gdyby nie te motywacje, wybrałabym pierogi ze skwarkami smile
      ja rozumiem, że nie chodzi Ci o jakies rzeczywiste szkody w organixmie dziecka (które pewnie sałatki nie zje a czizburgera) tylko raczej o zasadę, o ideę - że w ogóle nie powinno się tego promować, tak?
      ale powiedz, co byś zaproponowała w zamian, w ramach uczenia dzieci zdrowego zywienia? Owszem, są bary ekologiczne, wegetariańskie (choć jeśli używają białej mąki, to też wiele lepsze nei jest) bary sałatkowe, ale nie wszędzie i nie zawsze w przystepnej cenie. Dlatego pytam co byłoby zbawienna alternatywą dla wycieczki szkolnej?
      na marginesie dodam, że w Mc mają przynajmniej sztućce jednorazowe, co jest dużo bardziej higieniczne.
        • obscenka Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 20.08.09, 11:11
          prawda jest taka, że większość ludzi to idioci, którym jest wszystko jedno kto
          nimi rządzi, byle by się mogli nażreć, napić wódy i zabawić. komu tam by było w
          głowie zastanawiać się czy taki mac to zły czy dobry... z hameryki przyszedł, to
          znaczy, że dobry. ble! czasem nienawidzę tego kraju.
          • big__mama Re: dlaczego szkoły wspiera mcdonaldsa? 20.08.09, 11:25
            obscenka napisała:

            > prawda jest taka, że większość ludzi to idioci, którym jest
            wszystko jedno kto
            > nimi rządzi, byle by się mogli nażreć, napić wódy i zabawić.

            Co ma rząd do maca? Chodzi Ci o jakieś uregulowania prawne
            zakazujące korzystania z tych restauracji czy co?


            komu tam by było w
            > głowie zastanawiać się czy taki mac to zły czy dobry... z hameryki
            przyszedł, t
            > o
            > znaczy, że dobry. ble! czasem nienawidzę tego kraju.

            Nie popadajmy w drugą skajność. Nie wszystko co przychodzi z USA
            jest diabłem wcielonym.