małżeństwo po wielu latach konkubinatu

19.08.09, 20:34
kto przerobił taką opcję albo ją rozważa?

jesteśmy razem długo, kilkanaście już lat, mamy wspólne dzieciaki

jak dotąd brak ślubu cywilnego w niczym nie przeszkadzał - w poczęciu
nieślubnego dziecka w klinice leczenia niepłodności, w wzięciu dużego kredytu,
w zagranicznych wyjazdach z dziećmi.

ale mój nieślubny coś przebąkuje, żeby tak na wszelki wypadek, bo jakby coś mu
się stało, to lepiej dla mnie i dzieci, żebyśmy byli sformalizowani.
ja szczerze mówiąc szczegółowego rozeznania w tej materii nie mam, nie mamy
testamentu, żadnej umowy notarialnej
nie istnieje też ryzyko objawienia się pazernej rodziny na okoliczność śmierci
jednego z nas

dotąd więc zero problemów, ale może jest coś, o czym nie wiem i dla
spokojności/bezpieczeństwa dzieci warto rozważyć?
    • default Re: małżeństwo po wielu latach konkubinatu 20.08.09, 08:24
      Ja przerobiłam. Ślub po 21 latach bycia razem. Co prawda dzieci
      wspólnych nie mamy, ale wspólnie wypracowaliśmy jakiś tam majątek
      (dom, mieszkanie, działka inwestycyjna itp.), więc doszliśmy do
      wniosku, że należy to jakoś ogarnąć i uporządkować. Różnie się
      zdarzyć może (tfu, tfu). Co do pojawienia się pazernej rodziny - u
      nas też raczej tren wariant by nie wystąpił, ale co z tego, skoro w
      świetle prawa konkubinat to dwie obce osoby i o dziedziczeniu mowy
      nie ma. Nawet w testamencie można obcemu zapisać chyba tylko jakąś
      część - z tego co wiem. Tak więc postanowiliśmy, że na starość wink
      lepiej jednak podpisać ten papierek - dla świętego spokoju smile
      • tabakierka2 Re: małżeństwo po wielu latach konkubinatu 20.08.09, 08:41
        ponadto z rzeczy bardziej przyziemnych - lekarz nie ma prawa
        udzielić Ci informacji o ewentualnym stanie zdrowia nie-męża w razie
        czegoindifferent bo oficjalnie nie jesteście rodziną.
        Niby szczegół, ale może być problemem.
        • default Re: małżeństwo po wielu latach konkubinatu 20.08.09, 10:40
          tabakierka2 napisała:

          > ponadto z rzeczy bardziej przyziemnych - lekarz nie ma prawa
          > udzielić Ci informacji o ewentualnym stanie zdrowia nie-męża w
          razie czegoindifferent bo oficjalnie nie jesteście rodziną.

          No to akurat nie stanowi problemu, kilkakrotnie byłam w szpitalu,
          mąż bez problemu uzyskiwał wszelkie informacje od lekarzy, był także
          wpuszczany na OIOM - kiedy leżałam tam nieprzytomna 3 dni (po
          wypadku) Po prostu przedtawiał się jako mąż i nikt go nie pytał, czy
          aby na pewno smile. Tak że problemem są głównie sprawy finansowo-
          podatkowo-spadkowe.
      • kocianna Re: małżeństwo po wielu latach konkubinatu 20.08.09, 08:41
        Jedni znajomi zawarli własny związek małżeński, jak ich 30-letnia córka
        wychodziła za mąż. Drudzy - jak wyjeżdżali w miejsce, gdzie razem mogli byc
        tylko jako małżeństwo.

        W przypadku głupiej operacji mogą w szpitalu nie udzielić informacji o stanie
        zdrowia pacjenta, bo nie jesteście formalnie małżonkami...
        • gofer73 Re: małżeństwo po wielu latach konkubinatu 20.08.09, 08:53
          Warto rozważyć, choć ślub po kilkunastu latach bycia razem i przy
          posiadanych dzieciach niczego nie zmienia w sferze psychicznej to
          faktyczne z prawnego punktu widzenia jest nieco korzystniej dla
          małżeństw.

          Dla nas silną motywacją do takiego kroku po 11 latach była
          konieczność zapewnienia partnerowi godziwej starości (emerytura, bo
          wciąż wierzę, że te z drugiego filaru będą dziedziczone) oraz
          ubezpieczenia zdrowotnego. Z pewnych przyczyn jedno z nas musiało
          bezterminowo zostać w domu by zająć się dzieckiem, a polskie prawo
          nie przewiduje w tej sferze odpowiednich rozwiązań dla związków
          nieformalnych.
    • gaskama Re: małżeństwo po wielu latach konkubinatu 20.08.09, 08:56
      U mnie sytuacja identyczna. Od prawie 20 lat razem, jest dziecko,
      wspólne mieszkanie itd.itp. Problemów nie było, ale nigdy nam nikt w
      dokumenty nie zaglądał. Jak leżałam w szpitalu, to mówiłam "mąż" i
      niemaż był informowany. Na poczcie odbieram za niemęża polecone ale
      też przedstawiam się jako żona. Nazwiska można mieć różne a adres
      zameldownia mamy ten sam. Też słyszałam, że w Polsce obowiązuje
      prawo spadkowe i testament łatwo podważyć. Aczkolwiek też pazernej
      rodziny raczej nie mam. Teściowa niby taka sobie, ale chyba własnemu
      wnukowi nic by nie zabrała. Jedyne "ale", to taki przesąd, że jak
      teraz weźmiemy ślub, to to się pewnie źle skończy.
      • tabakierka2 Re: małżeństwo po wielu latach konkubinatu 20.08.09, 09:02
        gaskama napisała:

        > Jedyne "ale", to taki przesąd, że jak
        > teraz weźmiemy ślub, to to się pewnie źle skończy.

        ???smile
        ale o co chodzi?
        skoro to tylko papier, który nie ma żadnego znaczenia, to chyba i
        negatywego nie ma wpływu, co?
        • gaskama Re: małżeństwo po wielu latach konkubinatu 20.08.09, 09:13
          Nie, no ... wiem, że nie. Ale był u mnie w rodzinie taki przypadek.
          Ciotka pobrała się ze swoim partnerem po 35 latach, by się na
          starość zabezpieczyć i po kolejnym roku się rozwiedli.
          Mam kilka innych ale. Generalnie mimo 37 lat na karku nie wyrosłam z
          marzeń o np. pięknym ślubie i eleganckim weselu np. w lesie, albo
          nad jakimś jeziorem. No ale moja rodzina i słowo eleganckie to
          oksymoron. Ale tak sobie pomarzyć zawsze można. Prawda?
      • gofer73 Re: małżeństwo po wielu latach konkubinatu 20.08.09, 09:04
        "Jedyne "ale", to taki przesąd, że jak
        teraz weźmiemy ślub, to to się pewnie źle skończy."

        A czemu miało by się źle skończyć? Ludzie po 20 latach bycia razem
        to ludzie znający się od podszewki. Skoro decydują się na ślub to
        dobrze wiedzą co robią smile
    • joanna_poz Re: małżeństwo po wielu latach konkubinatu 20.08.09, 09:34
      po 12 latach bycia razem nie rozważamy.

      poki nie było synka trochę miałam obawę co do spraw ewentualnego
      dziedziczenia. teraz jak jest syn - gdyby coś się stało on
      odziedziczy po jednym (obojgu z nas)i to mnie zadawala.

      jakoś do niczego nam ten ślub nie jest potrzebny.
Pełna wersja