co to za macierzyństwo?

20.08.09, 11:38
Jak to jest być matką dla dziecka parę godzin dziennie? 9-10 godzin w pracy, potem obowiązki domowe i zostaje naprawdę niewiele czasu dla dziecka. Mówię tu o mamach, które zdecydowały się wrócić do pracy 4-5 miesiecy po porodzie. Powiedzmy, że rozumiem te, które zrobiły to z przyczyn mocno finansowych. Ale jak mi pani mówi, ze jej 5 tysi małża miesięcznie nie starcza i MUSI wrócić do pracy, to nie wiem co mam mysleć. Albo tłumaczenie, ze musi wrócic, bo etat jej przepadnie. wybaczcie, ale jak ktoś decyduje sie zostać matka, to chyba jest świadomy tego, ze jakieś konsekwecje tego będą, np zostawienie pracy dla dobra dziecka. Patrząc na wiekszość matek, to ich dzieci od 5 miesiąca zycie są wychowywane przez babcie, albo nianie.
Mylę sie? Podajcie mi sensowne argumenty. Dlaczego kobiety zostawiają swoje dzieci innym osobom, wracaja wczesnie do pracy, choć stać je na siedzenie w domu, choć wykształcenie/doświadczenie pozwala im na znalezienie w późniejszym czasie innej, równie dobrej pracy?
    • slonko1335 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 11:43
      Wróćiłam do pracy jak Młoda miała 5,5 m-ca, ależ wyrodna ze mnie matka. Praca
      była lekka i przyjemna a dla mnie siedzenie w domu to była katorga. Nie musiałam
      wracać ze względów finansowych ale dla własnego zdrowia psychicznego. To takie
      proste, pomyśl niektóre kobiety chcą się w życiu realizować a nie tylko siedzieć
      w pieluchach. Jeździłam do pracy na 6 rano kiedy córka słodko spała, wstawała o
      8, kilka minut wcześniej przychodziła babcia. O 9 wychodziły na spacer. O 12
      młoda miała drzemkę a ja wracałam z pracy najpierw gdy karmiłam o 13.30 potem o
      14.30 wtedy gdy jeszcze spała. Mam męża i obowiązki domowe dzieliliśmy między
      sobą. Nie zauważyłam żebym była pięciominutową mamą....
      • mniemanologia Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:38
        Młody miał 6 miesięcy, gdy wróciłam do pracy.
        Tak, mogłam z nim siedzieć w domu, ale bałam się, że znienawidzę
        dom, siebie i Młodego. Tu nie chodzi o samorealizację i nawet nie o
        kasę(chociaz to zawsze się przydaje), tylko o moje własne
        egoistyczne zdrowie psychiczne.
        Młody został pod opieką babci. Ma 2,5 roku i wiesz, siedzenie z
        takim dzieckiem to co innego niż siedzenie z półroczniakiem.
        Myślę o kolejnym dziecku i planuję, jak to pozałatwiać, żeby wilk
        był syty i owca cała.
        • ewcia1976 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 14:03
          A bacie nie czują, Ze zwariują przy niemowlęciu ? Zahartowane 50-
          letnie twradzielki. Ja się chyba pierwszy raz z Matysiaczkiem
          zgadzam. Nie mówię o sytuacji gdy ekonomia zmusza. Jesteśmy
          pokolenia "mnie się należy wszystko" więc i dziecko jako dodatek.
          • tabakierka2 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 14:10
            ewcia1976 napisała:

            > A bacie nie czują, Ze zwariują przy niemowlęciu ? Zahartowane 50-
            > letnie twradzielki. Ja się chyba pierwszy raz z Matysiaczkiem
            > zgadzam. Nie mówię o sytuacji gdy ekonomia zmusza. Jesteśmy
            > pokolenia "mnie się należy wszystko" więc i dziecko jako dodatek.

            moje pokolenie ( '80) też było wychowywane przez babcie/nianie.
            Często inicjatywa wychodzi od babci. Jesli babcia nie chce, nie
            opiekuje się wnukiem. Żłobki też w latach '80 prężnie działały, więc
            znaczy to, że dzieci jakieś tam uczęszczały, czy nie?
            • ewcia1976 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 15:26
              A moja babcia pracowała. Zresztą moja mama do niedawna też więc moze
              teraz szybko ucieka się do pracy by nie iść w ślady niepracujących
              babć i mam ?
              • mniemanologia Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 16:19
                Może?
                Aha - moja mama pracowała, jak byłam mała (mam za sobą żłobek i
                przedszkole). Jak urodziła drugą córkę, poszła po macierzyńskim na
                wychowawczy, a potem urodziła trzecią córkę. I wtedy z nami długo
                siedziała. I teraz wciąż pracuje - ona akurat z tych, co to lubią.
                Ludzie są różni.
          • mniemanologia Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 14:12
            Babcia nie jest z dzieckiem 24h/dobę. To po pierwsze.
            Po drugie - ona akurat tak ma, że w pracy czuła się źle, a w domu
            dobrze. Więc jak miała możliwość pójść na rentę, to z radością
            przystała. Tak, widzisz, ludzie różnią się między sobą.
            Po trzecie - odżyła. Serio. To jej pierwsze, wyczekane wnuczę. I
            wiesz, wpływa pozytywnie na jej zdrowie, psychiczne i fizyczne.
            Możesz mówić, że pewnie sobie wmawiam, ale - ma teraz inny cel niż
            wspieranie Rodziny Radia Maryja i oglądanie TV Trwam całymi dniami.
            I tę różnicę widać.
            Młody rośnie, od września teraz idzie do przedszkola. Bardzo chce
            kontaktu z dziećmi.
      • mamongabrysi Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 17:43
        zaraz to dziecko- niemowlę było samo w domu od 6 do kilka minut przed
        ósmą??????? albo jakis skrót myslowy...
        • butters77 Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 13:33
          Chyba było z tatąsmile
    • big__mama Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 11:43
      - 9 godzin w pracy
      - obowiązki domowe wykonywane jak dzieciak śpi
      - dla dziecka zostaje +/- 4 godziny
      - powrót do pracy z przyczyn higieny psychicznej
      Nie mam prawa nazywać się matką czy powinnam nazywać się złą matką?
    • an_ni Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 11:43
      a moze sie zastanowisz dlaczego ojcowie zostawiaja swoje dzieci i
      ida do pracy?
      • lacitadelle a co z ojcem? 20.08.09, 11:48
        > a moze sie zastanowisz dlaczego ojcowie zostawiaja swoje dzieci i
        > ida do pracy?

        To była pierwsza moja myśl po przeczytaniu postu założycielskiego, dlaczego to
        właśnie matka ma rzucać wszystko, a ojciec - zmuszony wtedy utrzymywać całą
        rodzinę - widywać dziecko tylko przez pięć minut albo i wcale?
      • bogoosia Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:07
        hm, może bo z cycków im mleko nie leci na przykład?
        • an_ni Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:10
          a na butelce dziecko nie przezyje?
          • bogoosia Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:11
            ale co to za życie...
            wiesz, mój ojciec we wojnę, to i na żurku przeżył, bo mleka nie
            było...
            • an_ni Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:08
              no tak to widac po nastepnym pokoleniu ze ciezko mial ... EOT
              • bogoosia Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:13
                boję się pomyśleć czym Ciebie karmili... dla odmiany OAO
    • gaskama zieeeewwww!!!!! nt 20.08.09, 11:44
    • utrzymanka Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 11:45
      A ja wciaz mam nadzieje , ze wracaja do pracy z wyboru a nie z
      koniecznosci, i ze dziecko nie musi na tym ucierpiec. ale moze sie
      ludze......

      P.S 5 tys na 3 osoby to nie jest wg. mnie duzo i moze nie wystarczyc.
      • miacasa Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 11:52
        > P.S 5 tys na 3 osoby to nie jest wg. mnie duzo i moze nie wystarczyc.

        Szczególnie gdy co miesiąc trzeba zostawiać w banku ratę kredytu mieszkaniowego.
      • ako17 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 11:55
        > P.S 5 tys na 3 osoby to nie jest wg. mnie duzo i moze nie
        wystarczyc.

        no pewnie ze nie
        samo wynajecie mieszkania + opłaty moze to ponad 2 tys. (no ok,
        mniejszego i w gorszej lokalizacji 1500 - niewielka roznica
        finansowa, a jakosciowo-bytowa ogromna) za reszte wyzyc sie moze da,
        ale tak na styk... a jesli cos sie wydarzy? potrzebny bedzie wiekszy
        wydatek? lekarz, popsuje się auto, albo pralka? pozyczac z
        providentu?
        • magda_mp Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 16:00
          autorka wątku napisała: "mają na jedzienie" - nic innego chyba nie
          miała na myśli. Na resztę to chyba sponsor...
    • pelagaa Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 11:50
      Moze dlatego, ze wiele lat pracowaly na pozycje zawodowa i nie chca
      stracic dobrego, dobrze platnego etatu? Moze dla niektorych 5 tysi
      to na waciki wystarcza? Dla mnie osobiscie 5 tysi na utrzymanie 3-4
      osobowej rodziny nie wystarcza. Moze dlatego, ze maja inne
      priorytety niz osoby pozostajace z dzieckiem w domu? Moze ich pensja
      nie byla mniejsza od pensji nianki i to tez odegralo role? Moze
      wcale nie uwazaja, ze nie mozna pogodzic kariery zawodowej z
      wychowaniem dziecka? Konsekwencjami decyzji o dziecku nie musi byc
      zycie bez pracy i w biedzie, bo dla mnie to nie jest decyzja podjeta
      dla dobra dziecka. Majac do dyspozycji dwie dobre pensje mozna
      dziecko lepiej leczyc, lepiej wyksztalcic, dac lepszy start w
      dorosle zycie. I moze tym wlasnie kieruja sie matki, ktore jednak
      wracaja na swoje stanowiska.
      Kazdy ma prawo do swoich priorytetow. Moi rodzice pracowali, mama po
      macierzynskim tez wracala do pracy. Nie mam z tego powodu traumy, z
      niania do dzis mam serdeczne stosunki, nieskormnie uwazam, ze
      rodzicom calkiem niezle poszlo moje wychowanie.
    • cafe.inka Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 11:51
      Sprawa chyba nie jest aż taka prosta. Sądzę, że niewiele osób tak naprawdę stać na pozostanie w domu. Dużo rodzin ma spore obciążenia finansowe, jak na przykład kredyt mieszkaniowy, i te 5 tysięcy rzeczywiście może im nie starczać. Poza tym dochodzą raczej niewymierne koszty wypadnięcia z rynku pracy. Sama tego doświadczyłam. Mimo - jak mi się wydawało - ugruntowanej pozycji zawodowej, było mi bardzo ciężko znaleźć zajęcie po roku urlopu wychowawczego. Rozumiem więc mamy, które decydują się na szybki powrót do pracy.
    • shellerka Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 11:51
      a ja się dziwię, ze kobiety których teoretycznie na to nie stać siedzą z
      dzieckiem w domu, bo przecież ono ucierpi jeśli ona je zostawi na trzy minuty samouncertain
      i potem mi jedna z drugą na gg żalą się, że nie mają na nowe buty, na szampon,
      że jak to ja mam dobrze...
      rozumując twoim torem, to moim zdaniem spora część kobiet zostających w domu ze
      swoimi dziećmi to osoby niezaradne życiowo, dla których siedzenie w domu z
      dzieckiem jest wymówką przed podjęciem zawodowego wyzwania.
    • margerytka69 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 11:51
      a jak to jest być ojcem parę godzin w TYGODNIU?
    • iwoniaw macierzyństwo jak każde 20.08.09, 11:52

      > Jak to jest być matką dla dziecka parę godzin dziennie? 9-10 godzin w pracy, po
      > tem obowiązki domowe i zostaje naprawdę niewiele czasu dla dziecka. Mówię tu o
      > mamach, które zdecydowały się wrócić do pracy 4-5 miesiecy po porodzie. Powiedz
      > my, że rozumiem te, które zrobiły to z przyczyn mocno finansowych. Ale jak mi p
      > ani mówi, ze jej 5 tysi małża miesięcznie nie starcza i MUSI wrócić do pracy

      No, równie dobrze można powiedzieć, że te, które MUSZĄ z przyczyn finansowych
      zostawić 4-miesięczne niemowlę, po prostu na dziecko nie stać i nieszczęsne nie
      ma nawet zapewnionego bytu materialnego, o czasie matki nie wspominając. I co,
      zakazać rozmnażania ludziom o dochodach poniżej średniej krajowej na głowę? To
      już rozsądniejsza jest matka, którą stać na siedzenie z niemowlęciem, ale idzie
      do pracy, bo coś tam (kariera, kontakt z ludźmi etc.)

      A że 5 tysi MĘŻA nie starcza? No mnie by cudzego też nie starczało, na szczęście
      pieniądze zarabiane przez mojego męża są NASZE, toteż starcza mi, bym mogła z
      maluchem być w domu tak długo, jak długo będzie tego potrzebował. Ale choćby z
      forum wiadomo, że różne ludzie mają układy i niby dlaczego na podstawie czyjegoś
      stosunku do pieniędzy mam oceniać jego rodzicielstwo?

      Argumenty, o które prosisz? One są od czapy dla osoby w dobrym związku i
      zabezpieczonej finansowo. Ale na forum panuje trend pt "mąż zostawić cię może
      zawsze i zapewne to zrobi przy pierwszej okazji" i dużo jest mam kiepsko
      wykształconych i w kiepskiej pracy - sądzę, że wiedzą, o czym piszą, pewnie mają
      podstawy do takiej a nie innej oceny męża.
      No i jeszcze duża część dzieci jest z wpadki - trudno wtedy tak ot zawiesić na
      kołku wszystkie plany i poświęcić się dziecku, zwłaszcza, gdy się ma inną
      możliwość, a do macierzyństwa dopiero dojrzewa.

      Jednym słowem, jeśli ktoś twierdzi, że nie stać go na siedzenie w domu, to
      zapewne mówi prawdę, nawet jeśli z boku wydaje się to niemożliwe.
    • matysiaczek.0 no własnie 20.08.09, 11:53
      1. ok, równie dobrze mozna to pisać o ojcach...a ile z Was poszło do pracy, a tatusiów zostawiło w domu z dzieckiem? jednostkowe przypadki, na forum o takich nie słyszałam
      2. mozna było się spodziewać, "komfort psychiczny", czyli JA jestem najważniejsza, a nie moje dziecko, MOJE potrzeby są ważne, a nie dziecka, bo przecież ramiona babci są równie miłe jak matki. matki-karierowiczki rozpisały sie, matki-polki siedzą cicho, wystarczy ze matysika zjedzą na miękko, po co jeszcze swój łeb podkładać
      • lacitadelle Re: no własnie 20.08.09, 11:59
        matysiaczek.0 napisała:

        > 1. ok, równie dobrze mozna to pisać o ojcach...a ile z Was poszło do pracy, a t
        > atusiów zostawiło w domu z dzieckiem? jednostkowe przypadki, na forum o takich
        > nie słyszałam

        Ale dlaczego tylko skrajne opcje? Mogą oboje rodzice pracować na niepełny etat
        (w różnym czasie), w sumie będzie więcej niż jedna pensja, a dziecko zostanie z
        kimś innym na bardzo krótko, a u niektórych to nawet wcale.
      • margerytka69 Re: no własnie 20.08.09, 11:59
        po pierwsze dbanie o dziecko to nie tylko trzymanie go pod kiecką i
        nierozstawanie się z nim przez całą dobę

        dbanie o dziecko, to TEŻ DBANIE O SIEBIE, O SWÓJ ROZWÓJ, O FINANSE,
        o PRZYSZŁOŚĆ

        dziecku bardziej jest potrzebna matka uśmiechnięta, zadowolona,
        obyta, która się ROZWIJA, bo wiecej może dziecku taka matka
        przekazać, łatwiej może finansowo zabezpieczyć jego przyszłość,
        wychowanie, rozwój

        na prawdę to przebywanie z dzieckiem i stanie nad garami i
        przesiadywanie w piaskownicy nie jest aż tak bardzo wazne

        myśl PERSPEKTYWICZNIE, co możesz dac dziecku za kilka, kilkanascie
        lat, jak je wykształcisz itp
        • margerytka69 Re: no własnie 20.08.09, 12:03
          i jeszzce coś

          na innym forum, gdzie 19 latka pisała, że urodziła dziecko i chce
          pójść na studia, a przy dziecku pomogliby jej rodzice, została
          zjechana przez takie właśnie, jak Ty, że jak to, ona na studia, a
          dziecko podrzuci do rodziców? że jak już urodziła, to ma siedzieć na
          dupie non stop przy dziecku

          a ja jej napisałam, ze najlepszy prezent, jaki zrobi dziecku i
          najlepsze, co może w tej chwili zrobić, to własnie pójść na studia,
          własnie dla swojego dziecka, żeby miało matke wykształconą, która w
          przyszłości będzie mogła znalezć prace i zapewnić dziecku normalne
          warunki, finansowe też
      • slonko1335 Re: no własnie 20.08.09, 12:00
        matysiaczek.0 napisała:
        mozna było się spodziewać, "komfort psychiczny", czyli JA jestem najważniejs
        > za, a nie moje dziecko, MOJE potrzeby są ważne, a nie dziecka, bo przecież rami
        > ona babci są równie miłe jak matki. matki-karierowiczki rozpisały sie, matki-po
        > lki siedzą cicho, wystarczy ze matysika zjedzą na miękko, po co jeszcze swój łe
        > b podkładać

        Matko jakaż ty jesteś ograniczona albo czarne albo białe, wyobraź sobie że
        czasem kilkanaście minut wyłącznie dla dziecka jest bardziej wartościowe niż nic
        nie dające 4 godziny gdy matka jest obok.... Wiesz akurat z własnej autopsji
        znam oba modele wychowywania dziecka, syn niedługo skończy rok a ja jestem
        teraz w domu. Każda sytuacja ma plusy i minusy...równie dobrze możemy tutaj
        dowodzić że matki które nie karmiły piersią są złe , te co nie rodziły sn to nie
        wiedzą co to poród, itd. Kiedyś był tutaj fajny post na temat bycia matką.
        Wyszukiwarka mi teraz nie działa ale jak będzie działać to ci wkleję...
        • moofka Re: no własnie 20.08.09, 12:02
          slonko1335 napisała:


          > Matko jakaż ty jesteś ograniczona albo czarne albo białe, wyobraź sobie że
          > czasem kilkanaście minut wyłącznie dla dziecka jest bardziej wartościowe niż ni
          > c
          > nie dające 4 godziny gdy matka jest obok....

          dla czteromiesieczniaka?
          nie masz racji

          Wiesz akurat z własnej autopsji
          > znam oba modele wychowywania dziecka, syn niedługo skończy rok a ja jestem
          > teraz w domu. Każda sytuacja ma plusy i minusy...równie dobrze możemy tutaj
          > dowodzić że matki które nie karmiły piersią są złe , te co nie rodziły sn to ni
          > e
          > wiedzą co to poród, itd. Kiedyś był tutaj fajny post na temat bycia matką.
          > Wyszukiwarka mi teraz nie działa ale jak będzie działać to ci wkleję...
          • slonko1335 Re: no własnie 20.08.09, 12:20
            moofka napisała:
            >
            > dla czteromiesieczniaka?
            > nie masz racji
            >

            a skąd wiesz? znasz potrzeby wszystkich dzieci świata? mojego
            czteromiesięczniaka akurat najbardziej interesowało to aby był najedzony, nie
            zasrany i mógł spokojnie pospać, kto przy nim robił nie miało większego
            znaczenia, robiłam to ja akurat najczęściej ale jak zdarzało się że był to mąż
            czy babcia to nie protestował, do dzisiaj cieszy się do każdego, choć teraz
            owszem mama jest najważniejsza na świeciesmile
            • moofka Re: no własnie 20.08.09, 12:21
              to ten sam ktory dostaje histerii jak opusci rogatki miasta?
              • slonko1335 Re: no własnie 20.08.09, 12:24
                tak ten sam który jak ma zaburzony układ dnia szaleje. Robi to dzisiaj na
                przykład bo ząbkuje i to go trochę z równowagi wyprowadza a co za tym idzie cały
                jego zwykle poukładany dzień..
                • moofka Re: no własnie 20.08.09, 12:26
                  aha
                  no to ja pisalam o normalnych dzieciach
                  troche czytalam o psychologii rozwojowej i innym polecam
                  w wiekszosci przypadkow nie jest im wszystko jedno kto im tego cycka da
                  • slonko1335 Re: no własnie 20.08.09, 12:28
                    moofka napisała:
                    > w wiekszosci przypadkow nie jest im wszystko jedno kto im tego cycka da

                    tego nie wiem czy jakby ktoś inny dawał to by mu się podobało, bo nie próbowałam
                    ale owszem Alka zjadała moje mleko z butelki jak wróciłam do pracy i wielkiego
                    problemu nie było
                  • tabakierka2 Re: no własnie 20.08.09, 12:34
                    moofka napisała:

                    > aha
                    > no to ja pisalam o normalnych dzieciach
                    > troche czytalam o psychologii rozwojowej i innym polecam
                    > w wiekszosci przypadkow nie jest im wszystko jedno kto im tego
                    cycka da


                    jest im wszystko jedno, kochana (polecam badania Lorenza m.in. nad
                    małpkami, które wolały się przytulać do włochatego manekina, który
                    nie miał pokarmu niż do drucianego - który miał butelkę), ponadto
                    badania nad 6 miesiecznymi dziećmi, które musiały mieć do max. 3
                    stałych opiekunów, żeby prawidłowo sie rozwijać (zazwyczaj matka,
                    opiekunka i tata). Nie jest prawdą, to co napisałaś. Jakie książki z
                    rozwojówki czytałaś? tak, z ciekawości pytamwink
                    • anulka.p Re: no własnie 20.08.09, 22:40
                      > jest im wszystko jedno, kochana (polecam badania Lorenza m.in. nad
                      > małpkami, które wolały się przytulać do włochatego manekina, który
                      > nie miał pokarmu niż do drucianego - który miał butelkę)

                      Nad małpkami? LOL, co za argument.

                      A tak w ogóle - ja rozumiem wszystko. Że trzeba, chce się i można
                      isć do pracy. Ale kwestionowanie tak oczywistego faktu, ze malutkie
                      dziecko po prostu potrzebuje matki, i i jak ważna jest więź między
                      matką i dzieckiem - no to już jest grubo.

                      Dopytywanie sie w jakich ksiązkach tak piszą... yyyy, w kaądych o
                      tej tematyce?
                      Proszę otworzyłam pierwszą jaką miałam pod ręką(Bradford): i cytat
                      pierwszy z brzegu, akurat też o badaniach, tylko nie o małpkach, a o
                      ludziach:
                      "Znaczącą rolę wczesnego kontaktu matki i dziecka potwierdziły
                      liczne badania przeprowadzone między innymi w Szwecji. Wnioski z
                      tych badań wskazują,że matki przebywające razem ze swoim dzieckiem
                      były bardziej wrażliwe na ich płacz, skłonne do zabaw z nimi i
                      bardziej kompetentne w czynnościach pielęgnacyjno-opiekuńczych niż
                      matki, które były oddzielone od swoich dzieci.
                      W trzy miesiące po porodzie zaobserwowano u matek przebywających
                      stale ze swoimi pociechami, że częściej je tuliły, całowały,
                      nawiązywały kontakt mimiczny i bawiły się z nimi.
                      Niemowlęta tych matek mniej płakały, częściej się uśmiechały i
                      wykazywały żywszą reakcję na jej widok"

                      • moofka Re: no własnie 21.08.09, 08:32
                        smile
                        taak, zaraz przyrzadze stosowna bibliografie dla pan, ktora traktuje o tym, ze
                        niemowle potrzebuje matki
                        jednoczesnie poszukam w czelusciach swojej biblioteczki nazwiska badacza, ktory
                        dokonal rewolucyjnego odkrycia jakoby wisla wpadala do baltyku
                        badanie na malpkach przeprowadzal harlow, nie lorenz
                        jest to jedno z kilku teoretycznych spojrzen na przywiazanie, a rowniez wynika
                        z niego jasno, ze istota wiezi jest bliskosc i obecnosc, plynie z niego rowniez
                        wniosek prosty, ze dziecku jednak nie jest jedno, kto mu te butelke poda wink
                        • slonko1335 Re: no własnie 21.08.09, 08:42
                          Uważasz, że jak ojciec da dziecku butelkę to nie ma bliskości między nimi i musi
                          to być matka? trzymiesięczniaki moje akurat były na piersi i ja im tego cycka
                          dawałam co oczywiste choć czasami w nocy mąż dawał synowi moje mleko i naprawdę
                          nie robiło mu to różnicy, ze to nie byłam ja dostawał jeśc a o to mu chodziło...

                          Moje Promyczki kochane: ALICJA (15.03.2006) SZYMON (23.09.2008)
                          • slonko1335 Re: no własnie 21.08.09, 08:48
                            Poza tym znowu czytasz wybiórczo, nikt nie kwestionuje, że dziecku jest matka
                            potrzebna, matka która wraca do pracy cały czas nią jest toć nie spędza tam
                            raczej 24 godziny 7 dni w tygodniu, choć owszem pewnie czasem się i to zdarza,
                            sama kiedyś założyłam tutaj wątek o weekendowych rodzicach, którzy oddają
                            dziecko na wychowanie dziadkom na przykład na tydzień a spędzają z nim iczas
                            tylko w weekendy niektóre.
                      • budyniowatowe Re: no własnie 21.08.09, 20:55
                        anulka.p napisała:


                        >
                        > A tak w ogóle - ja rozumiem wszystko. Że trzeba, chce się i można
                        > isć do pracy. Ale kwestionowanie tak oczywistego faktu, ze
                        malutkie
                        > dziecko po prostu potrzebuje matki, i i jak ważna jest więź między
                        > matką i dzieckiem - no to już jest grubo.
                        >
                        > Dopytywanie sie w jakich ksiązkach tak piszą... yyyy, w kaądych o
                        > tej tematyce?
                        > Proszę otworzyłam pierwszą jaką miałam pod ręką(Bradford): i
                        cytat
                        > pierwszy z brzegu, akurat też o badaniach, tylko nie o małpkach, a
                        o
                        > ludziach:
                        > "Znaczącą rolę wczesnego kontaktu matki i dziecka potwierdziły
                        > liczne badania przeprowadzone między innymi w Szwecji. Wnioski z
                        > tych badań wskazują,że matki przebywające razem ze swoim dzieckiem
                        > były bardziej wrażliwe na ich płacz, skłonne do zabaw z nimi i
                        > bardziej kompetentne w czynnościach pielęgnacyjno-opiekuńczych niż
                        > matki, które były oddzielone od swoich dzieci.
                        > W trzy miesiące po porodzie zaobserwowano u matek przebywających
                        > stale ze swoimi pociechami, że częściej je tuliły, całowały,
                        > nawiązywały kontakt mimiczny i bawiły się z nimi.
                        > Niemowlęta tych matek mniej płakały, częściej się uśmiechały i
                        > wykazywały żywszą reakcję na jej widok"
                        >

                        Ciekawe co by napisali o mojej corce, ktora przez pierwsze 6
                        miesiecy darla sie 24 godzin na dobe, tak sobie bez powodu smile.
                        Pewnie by ja do tych badan nie zakfalifikowali. A byla tylko ze mna
                        bo nikt nawet na 5 minut nie chcial z nia zostac.


                        A cytat podany tutaj przez Ciebie to w wiekszosci opisuje zachowania
                        matek a nie dzieci smile
                        • anulka.p Re: no własnie 22.08.09, 18:24
                          >
                          >
                          > A cytat podany tutaj przez Ciebie to w wiekszosci opisuje zachowania
                          > matek a nie dzieci smile>
                          >


                          No i? Mam lecieć po kolejny oczywisty cytat, żeby udowadniac to czego
                          udowadniać nie trzeba?
                          Nie wiem, w czym chcesz nas (siebie?) przekonać. Mnie nie przekonasz,
                          ale jesli chcesz to wołaj do swojego dziecka choćby dozorcę domu, w
                          końcu to wszystko jedno, nie?
                          • slonko1335 Re: no własnie 22.08.09, 21:40
                            Anulka nie denerwuj się tak, nie wiesz że to się dziecku udziela? toć nic złego
                            nie napisała tylko zapytała jak te badania mają się do jej wyjącego 6 m-cy
                            dziecka z którym była non-stop...nigdzie nie napisała, że dziecko matki nie
                            potrzebuje, zresztą nikt tego nie napisał tutaj...
                            • anulka.p Re: no własnie 23.08.09, 00:05
                              slonko1335 napisała:

                              > Anulka nie denerwuj się tak

                              Tyś mnie słonko zdenerwowanej jeszcze nie widziałatongue_out
                              Teraz to mogę wkurzona tylko na siebie, że biorę udział wciaz w tym
                              wątku, ktory wszedł już w skrajną fazę jałowości.

                              nigdzie nie napisała, że dziecko matki nie
                              > potrzebuje, zresztą nikt tego nie napisał tutaj...
                              A poza tym cięzko rozmwawiać z osobą, ktora ma jakieś rozdwojenie
                              jaźni... Spojrz kilka postów wyzej, ty słonko, pisałaś, że jeśli
                              chodzi o twoje dziecko, to dla niego ważne bylo tylko, żeby było
                              najedzone i - cutuje ciebie - nie zas...ne. A kto przy nim będzie to
                              już nieważne.
                              Jeśli tak postrzagasz potrzeby dziecka, to już twoja sprawa i myślę,
                              że nie ma za bardzo o czym dyskutowac.


                              • slonko1335 Re: no własnie 23.08.09, 09:22
                                Anulka ale ja dziecka nie porzuciłam, matkę miał, ot czasami obsługiwał go tata
                                albo babcia na przykład i jakoś z tego powodu nikt nie robił problemów a już
                                najmniejsze dziecko któremu było po prostu to obojętne kto mu osrany tyłek
                                wytrze...nie widzisz różnicy?
                                • slonko1335 Re: no własnie 23.08.09, 09:41
                                  Acha i żeby nie było nadal uważam, że takiemu na przykład 3-4 miesięczniakowi
                                  to, że ktoś inny mu ten tyłek wytrze czy da butelkę będzie bardziej obojętne niż
                                  takiemu na przykład 8-10 który już coś więcej kuma i interesuje go znacznie
                                  więcej niż pełen brzuch i sucha pielucha.
                                  I niekoniecznie musi być to od razu ktoś z ulicy kogo dziecko nigdy na oczy nie
                                  widziało. Osobiście nie potępiam żadnych zawodów więc jakby na przykład moja
                                  mama jako dozorczyni pracowała to nie trzymałabym dziecka z daleka od babci z
                                  tego powodu...
                  • chloe30 Re: no własnie 20.08.09, 12:59
                    moofka napisała:

                    > aha
                    > no to ja pisalam o normalnych dzieciach

                    Jaka cudowna, zawoalowana aluzja, że Słonko ma nienormalnie dziecko,
                    no miodzio po prostu.
                    Radośc z bycia matką spełniająca się w domu z dzieciątkami az bije
                    po oczach.
                    • slonko1335 Re: no własnie 20.08.09, 14:21
                      Aluzję moofki zrozumiałam ale nic sobie z tego nie robię. Ja po prostu w bardzo
                      wielu kwestiach się z nią nie zgadzam....a moje dziecko jest według niej
                      oczywiście nienormalne dlatego, że ma ustalony rytm dnia i jak mu się go zaburzy
                      to nie jest z tego powodu najszczęśliwsze na świeciesmile
                      • chloe30 Re: no własnie 20.08.09, 14:43
                        Słonko, mnie się lekko w głowie nie mieściło, że szczęśliwa,
                        spełniona mamusia domowa może w ten sposób chciec dowalic innej. Co
                        by nie było, uwagi nt: dzieci sa najbardziej bolesne (tak sądzę, bo
                        na razie dzieci nie mam)
                        Ale w końcu powinnam sie juz niczemu na forum nie dziwić...
                        Pozdrawiam smile
                        • slonko1335 Re: no własnie 20.08.09, 14:53
                          To prawda, ja też na tym forum niczemu już się nie dziwię ale takie posty
                          wrażenia na mnie nie robią najmniejszego. Ja wiem że mam cudowne dzieci
                          (oczywiście nie każdy musi się ze mną zgadzać), zdaję sobie sprawę, że nie
                          jestem idealną matką ale jestem szczęśliwa i spełniona i moje dzieciaki na
                          szczęście też takie są i staram się robić to co uważam, że jest dla nich
                          najlepsze ale tez i o sobie przy okazji nie zapominam bo też jestem człowiekiem.
                          W ważnych sprawach swoje dobro nad ich dobrem przedkładam w tych mniej ważnych
                          niekoniecznie.
                        • moofka Re: no własnie 20.08.09, 15:05
                          chloe30 napisała:

                          Co
                          > by nie było, uwagi nt: dzieci sa najbardziej bolesne (tak sądzę, bo
                          > na razie dzieci nie mam)
                          > Ale w końcu powinnam sie juz niczemu na forum nie dziwić...

                          probuje sobie przypomniec ktora to wredna forumka moje sliczne trzyletnie
                          dziecko nazywala pasztetem uncertain
                          ale krolika chyba miala i robila mu suwaczek

                          > Pozdrawiam smile

                          pozdrawiam smile
                          • chloe30 Re: no własnie 20.08.09, 15:10
                            moofka napisała:

                            > > probuje sobie przypomniec ktora to wredna forumka moje sliczne
                            trzyletnie
                            > dziecko nazywala pasztetem uncertain
                            Dla ciebie ono może byc nawet ósmym cudem świata, dla mnie było
                            pasztetem, i tak obgadywałam cię na forum ukrytym, ale w oczy
                            przykrości ci zrobic nie chciałam - widzisz różnice??


                            > ale krolika chyba miala i robila mu suwaczek
                            Suwaczki sa w tej chwili na takie tysiące tematów Moofko, że
                            naprawdę, co za argument.
                            • moofka Re: no własnie 20.08.09, 15:16
                              no widze widze
                              dorosla baba, ktora obrabia trzylatkom dupe w gronie kolezaneczek i robi
                              suwaczki kroliczkom
                              no to sorry, nie jest partnerka w dyskusji wink
                              • chloe30 Re: no własnie 20.08.09, 15:22
                                Ale ty naprawdę myślisz, że twoje wyrzygiwane mi przy każdej okazji
                                suwaczki to mnie jakoś zawstydzają???
                                smile ZMień repertuar Moofko, szukaj dalej, coś pewnie w końcu zaboli,
                                podpowiem ci - tak mam kompleksy, ale nie na punkcia suwaczka
                                królika, jego posiadania i kochania smile
                                • moofka Re: no własnie 20.08.09, 15:26
                                  ano widzisz
                                  czasu zal wink
                                  to ty sie podpinasz pod moje posty i wchrzaniasz miedzy wodke a zakaske chociaz
                                  nie wiesz, o co chodzi
                                  to nie ja cie o zdanie prosze
                                  i w zasadzie oprocz pasztetu z krolika nie kojarzysz mi sie z niczym innym od
                                  tylu lat wink
                                  • chloe30 Re: no własnie 20.08.09, 15:36
                                    Tak tak Moofko, teraz to mi normalnie tym pasztetem pojechałaś po
                                    majtach!!
                                    Normalnie MISZCZYNI ciętej riposty big_grin

                                    <rotfl>
                                    • moofka Re: no własnie 20.08.09, 15:38
                                      samo wyszlo
                                      nie staralam sie specjalnie tongue_out
                  • super-mikunia Re: no własnie 20.08.09, 15:11
                    moofka napisała:

                    > aha
                    > no to ja pisalam o normalnych dzieciach
                    > troche czytalam o psychologii rozwojowej i innym polecam
                    > w wiekszosci przypadkow nie jest im wszystko jedno kto im tego
                    cycka da


                    u kogo z psuchologow to czytalas??jakies konkrety??

                • slonko1335 Re: no własnie 20.08.09, 12:27
                  jako czteromiesięczniak planu dnia jeszcze nie miał, głównie spać chciał wtedy
                  ale skutecznie mu to utrudniała jego siostra, więc o plan było dość trudno,
                  teraz na siostrę już się uodpornił...
          • super-mikunia Re: no własnie 20.08.09, 15:09
            moofka napisała:

            > slonko1335 napisała:
            >
            >
            > > Matko jakaż ty jesteś ograniczona albo czarne albo białe,
            wyobraź sobie ż
            > e
            > > czasem kilkanaście minut wyłącznie dla dziecka jest bardziej
            wartościowe
            > niż ni
            > > c
            > > nie dające 4 godziny gdy matka jest obok....
            >
            > dla czteromiesieczniaka?
            > nie masz racji
            >


            czemu nie ma racji?
            • slonko1335 Re: no własnie 20.08.09, 16:07
              super-mikunia napisała:
              > czemu nie ma racji?

              bo moofka przeczytała psychologię rozwojową dziecka i wie najlepiej wszystko ale
              niestety nie chce zdradzić jaki psycholog ją tak oświecił...
        • echtom Re: no własnie 20.08.09, 12:26
          > czasem kilkanaście minut wyłącznie dla dziecka jest bardziej wartościowe niż nic nie dające 4 godziny gdy matka jest obok

          Kilkanaście minut dla niemowlęcia? Raczej przez telefon dla licealisty, który uczy się w innym mieście smile "Nic nie dające 4 godziny"? A co oznacza dla Ciebie "wartościowe" spędzanie czasu? Naukę składania literek?
          • slonko1335 Re: no własnie 20.08.09, 16:05
            W chwili obecnej spędzam bezwartościowo czas ze swoim dzieckiem. Ono ogląda
            bajkę a ja klepię na komputerze i w sumie pewnie mogłabym tak i 4 godziny.
            Za chwilę będziemy RAZEM układały domino i robiły biedronkę, to będzie
            wartościowo spędzony czas z moim dzieckiem.
            Naprawdę nie widzisz różnicy?

            A sory pytasz o niemowlaka, w sumie telewizor z bajkami też mu mogę włączyć
            czemu nie ale akurat jest na spacerze z babcią. Jak wróci możemy poturlać piłkę,
            potańczyć i poczytać bajeczkę albo mogłabym go na przykład wsadzić do chodzika,
            którego nawet nie mam na stanie i niech sobie radzi i zajmie się czymś...
            • echtom Re: no własnie 20.08.09, 16:58
              Naprawdę uważasz, że z drugim człowiekiem zawsze trzeba coś robić? Że czasem nie wystarczy po prostu być razem?
              • slonko1335 Re: no własnie 20.08.09, 17:39
                echtom napisała:

                > Naprawdę uważasz, że z drugim człowiekiem zawsze trzeba coś robić? Że czasem ni
                > e wystarczy po prostu być razem?

                Nigdzie tak nie napisałam.

                Równie dobrze mogłabym się zapytać czy uważasz, że niemowlę które calutki dzień
                spędzać będzie wyłącznie w łóżeczku ale matka będzie w tym samym pomieszczeniu
                jednak kompletnie nie będzie na nie zwracać uwagi i ono sobie tak będzie leżeć w
                tym łóżeczku będzie szczęśliwe i będzie się super rozwijać?
                • echtom Re: no własnie 20.08.09, 18:25
                  Nie napisałaś wprost, ale taki wniosek nasuwa się z Twojej wypowiedzi. Czas, kiedy jesteś blisko dziecka, ale się nim czynnie nie zajmujesz, uważasz za bezwartościowy. I jeszcze prowokujesz przykładem równie skrajnym jak metodyczne wyliczenie każdej minuty aktywnie spędzonej z dzieckiem. W realnym życiu jest trochę jednego i drugiego.
                  • slonko1335 Re: no własnie 20.08.09, 18:37
                    Pierwsze zdanie z postu matysiaczka, brzmiało czy można być matka kilka godzin
                    dziennie, więc dałam jej do zrozumienia, że owszem można bo niekoniecznie
                    świetną i najlepszą matką jest ta która spędza 24 godziny przy dziecku, może być
                    nią także ta która ma te kilka godzin po pracy a ta która spędza cały czas z
                    dzieckiem może być beznadziejna - nie ma reguły. Dokładnie taki wniosek nasuwa
                    się z mojej wypowiedzi. Owszem podałam Ci skrajny przykład bo to Ty pierwsza nim
                    rzuciłaś zarzucając mi , że wartościowe spędzanie czasu z dzieckiem dla mnie to
                    zapewne uczenie je literek czy jakoś tak.
                    • echtom Re: no własnie 20.08.09, 19:09
                      Kto napisał:

                      "W chwili obecnej spędzam bezwartościowo czas ze swoim dzieckiem. Ono ogląda
                      bajkę a ja klepię na komputerze i w sumie pewnie mogłabym tak i 4 godziny. Za
                      chwilę będziemy RAZEM układały domino i robiły biedronkę, to będzie wartościowo
                      spędzony czas z moim dzieckiem."

                      ?
                      • slonko1335 Re: no własnie 20.08.09, 19:16
                        Prosiłaś o przykład przecież wartościowego i bezwartościowego spędzania czasu.
                        Nie zgadzasz się, że jakbym tak na cztery godziny posadziła ją przed telewizorem
                        a sama klepała na klawiaturze to byłyby to bezwartościowe 4 godziny z dzieckiem?
                        Nie napisałam nigdzie, że cały czas jaki spędzam ze swoimi dziećmi jest
                        wartościowy, absolutnie nie jak tak posiedzi przy tej bajce 10 minut to nic się
                        jej nie stanie (moim zdaniem oczywiście) ale już takie pół dnia codziennie to
                        przegięcie, nieprawdaż?
              • filipianka Re: no własnie 23.08.09, 13:52
                ćwiczyłam jedną opcję i aktualnie ćwiczę drugą
                z synem pracowałam w czasie macierzyńskiego i od razu po 16 tyg wróciłam do pracy (i jeszcze wyprowadzać zaległości), mój stan zdrowia po 3 latach był marny bo ten system wykończył mnie fizycznie i psychicznie (a przez mój stan cierpiał także syn), powiedziałam sobie że na pewno tego nie powtórzę, choćbym miała bardzo zaciskać pasa
                z córką byłam na spokojnym macierzyńskim, bez martwienia się czy wzięłam na spacer telefon bo może ktoś zadzwoni, teraz jestem na wychowawczym już rok i jest mi bardzo dobrze

                te teorie o większej wartości "efektywnie" spędzonych 2 godzin od 5 godzin nie robienia niczego nadzwyczajnego, wysnuwają mamy pracujące celem usprawiedliwiania swojej nieobecności przy dziecku

                dla dziecka ważna jest ilość, nie jakość, a nie odwrotnie jak próbują niektórzy wmówić
                owszem dla dziecka w wieku szkolnym czy przedszkolaka pewnie że fajniej jest iść do parku dinozaurów niż na oklepany plac zabaw, ale my przecież tu mówimy o bardzo małych dzieciach 0-3 lat, one tak nie wartościują

                zapytaj dziecko czy chce 5 cukierków o smaku owocowym czy 1 czekoladowego? (zakładając że bardziej lubi czekoladowe) moje będzie chciało 5, bo w pierwszej kolejności rozpatruje wartość ilości a dopiero potem jakości (nie, moje dziecko nie jest pazerne)

                prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, czy bardziej tu się sprawdzi sytuacja polegania na kimś w 10 problemach średniej wagi, czy 2 razy w większych kłopotach? myślę że tym który pierwszy przyjdzie na myśl będzie ten bardziej utrwalony czyli 10 razy

                małe dziecko nie potrzebuje nie wiadomo czego, potrzebuje miłości i bliskości, czyi właśnie po prostu bycia, wieszania razem prania, jedzenia razem, szykowania się na spacer

                weźmy sytuację mamy spędzającej z dzieckiem 10 godzin i mamy będącej z dzieckiem 4 godziny, małe dziecko w tym czasie będzie chciało pić, jeść, przytulić się, przewróci się tak że trzeba mu będzie pomóc się podnieść, uderzy się i trzeba będzie pocałować i pocieszyć, pomóc naprawić zabawkę, wytrzeć nos, itp, ile razy takie dziecko otrzyma pomoc na swój problem od mamy 10 godzinnej a ile razy od tej która oferuje 4 godziny? czy dziecku bardziej utkwi w pamięć że może liczyć na tego który zawsze jest czy tego który jest czasem na wymianę z kim innym? czy nie tak właśnie buduje się więź z dzieckiem?
                • liliankaa77 Re: no własnie 23.08.09, 13:59
                  > wysnuwają mamy pracujące celem usprawiedliwian
                  > ia swojej nieobecności przy dziecku
                  A dlaczego miałyby się usprawiedliwiać? Czy zadaniem matki jest bycie z
                  dzieckiem 24 godziny na dobę?
                  Ten układ Tobie odpowiadał a innym nie. Ja wolę np. by dziecko miało
                  kontakt z mamą i z tatą cały dzień (część na przemian, część razem) niż
                  mama cały dzień a ojciec 2-4 godziny.
                • slonko1335 Re: no własnie 23.08.09, 20:51
                  Filipianko widzisz ja akurat miałam pracę lekka i przyjemną. Nikt nie robił
                  problemów jak musiałam wcześniej wyjść, iść do lekarza czy rehabilitację z
                  córką. W pierwszy dzień po powrocie dostałam podwyżkę "na pieluchy" jak to szef
                  określił i zapowiedział od razu, że mogę przychodzić na godzinę na którą mi
                  wygodnie, jak mi się dziecko wcześniej obudzi mogę przyjechać wcześniej po to
                  żeby móc wcześniej wyjść. Jak młoda była w szpitalu i chciałam wziąć urlop, moja
                  zwierzchniczka stwierdziła, że urlop jest po to aby pracownik odpoczął a nie
                  ślęczał przy szpitalnym łózko i mam sobie załatwić jakieś zwolnienie. To tez
                  było nie bez znaczenia przecież, jakbym miała taką pracę jak to opisujesz to też
                  bym podziękowała. A tak nie było mnie przez 4 godziny aktywności mojego dziecka
                  i zapewniam Cię nie zrujnowało to jego psychiki, ja się realizowałam zawodowo,
                  odpoczywałam od domu, wychodziłam do ludzi i podnosiłam kwalifikacje, wracałam
                  stęskniona i przewijanie pieluchy czy gotowanie zupki sprawiało mi przyjemność,
                  będąc w domu cieszyłam się, że w nim jestem i mogę odpocząć od pracy i
                  odwrotnie, będąc w pracy odpoczywałam od dziecka, męża i całego bałaganu. Alka
                  to jest złote dziecko i takim też niemowlakiem była, nie sprawiała żadnych
                  problemów (poza zdrowotnymi). Potem niestety firmę sprzedano, zmienił się
                  właściciel i przestało być przyjemnie, kiedy decydowałam się na ciążę wiedziałam
                  już, że tam nigdy nie wrócę, wypaliłam się. Dzisiaj Szymek kończy 11 m-cy,
                  jestem z nim i Alą w domu, już niedługo tylko z nim bo Ala idzie do przedszkola.
                  Chcę iść do pracy ale teraz mam wymagania odnośnie pensji, godzin pracy czy
                  miejsca, czekam na ofertę nie do odrzucenia, jak się taka trafi to bez
                  najmniejszych skrupułów znowu będę pracującą matką, jak nie to jeszcze posiedzę
                  z młodym. Szymek to zupełnie inne dziecko w porównaniu do starszej, jest z nim
                  więcej kłopotów, to wrażliwiec straszny a i łobuziak przy okazji, prawdę mówiąc
                  nie wyobrażałam sobie zostawienia go z moją mamą (zamęczył by jąwink)jeśli chodzi
                  o Alkę nie miałam takiego problemu.

                  Co do teorii "efektywnie" spędzonego czasu z dzieckiem to akurat jestem żywym
                  dowodem, że jest prawdziwa. Robiłam sobie ostatnio rachunek sumienia i jestem
                  przekonana, że jakość ma ogromne znaczenie a ilość to sprawa drugorzędna...a
                  jeśli chodzi o moją córkę to bez wahania wybrała jeden czekoladowy ale może
                  dlatego, że nie jest straszną wielbicielką słodyczy, prawie ich w domu nie
                  dostaje, za to uwielbia czekoladę.
      • iwoniaw O przepraszam 20.08.09, 12:07
        Ja się odezwałam, tyle że uważając, iż dla mojej rodziny najlepsze w tej chwili
        jest moje bycie z dzieckiem, nie uważam jednocześnie, że ludzie z innymi
        priorytetami (bo i w innej sytuacji) od razu muszą być gorszym rodzajem rodzica.

        Dlaczego akurat praca matki ma być taka zła dla dziecka? Przynjamniej jakiś
        zastrzyk finansowy jest, poza tym skoro te matki takie egoistki twoim zdaniem,
        to może i lepiej, że z dzieckiem kto inny na codzień? wink
        Mało to matek niepracujących, a jednocześnie wcale nie wychowujących
        dzieci
        , tylko je hodujących, wypuszczających samopas na podwórko,
        wrzeszczących, bijących, włączających tv na okrągło i kawkujących z sąsiadkami/
        siedzących w necie?

        Nie udawajmy, że każda matka domowa jest idealna, podobnie jak nie brakuje wśród
        "karierowiczek" istotnie i takich, dla których dziecko jest kolejnym "gadżetem",
        a gdy kłopotliwe - zawadą. Jest różnie.

        Dodam, że nie lubię postawy "po urodzeniu dziecka nic się nie zmienia", bo
        zmienia się BARDZO dużo. Ale nie popadajmy w skrajności.
        Ja nie potrzebuję dowartościować swoich wyborów życiowych poprzez bezsensowne
        atakowanie cudzych - innych.
      • bogoosia Re: no własnie 20.08.09, 12:10
        właśnie, czarne białe, albo karierowiczka albo matka polka... ale
        upraszczasz...
      • tabakierka2 Re: no własnie 20.08.09, 12:29
        matysiaczek.0 napisała:

        > 1. ok, równie dobrze mozna to pisać o ojcach...a ile z Was poszło
        do pracy, a t
        > atusiów zostawiło w domu z dzieckiem? jednostkowe przypadki, na
        forum o takich
        > nie słyszałam

        bo panowie na ogół zarabiają więcej od żon.
        Poza tym w świadomości nadal pokutuje przekonanie, że kobiecie nie
        wypada tyrać na rodzinę.


        > 2. mozna było się spodziewać, "komfort psychiczny", czyli JA
        jestem najważniejs
        > za, a nie moje dziecko, MOJE potrzeby są ważne, a nie dziecka, bo
        przecież rami
        > ona babci są równie miłe jak matki. matki-karierowiczki rozpisały
        sie, matki-po
        > lki siedzą cicho, wystarczy ze matysika zjedzą na miękko, po co
        jeszcze swój łe
        > b podkładać


        Matysku, lubię Cię, ale rozumiem, że ludzie mają inne priorytety niż
        ja, czy Ty. Uważam, że nie masz racji.
        Jak wiesz, nie jestem jeszcze matką, ale również uważam, że matka
        spełniona także zawodowo jest dla dziecka lepsza niż siedząca w domu
        i marudzaca (nie każda kobieta jest szczęśliwa siedzac w domu).
      • lolinka2 Re: no własnie 20.08.09, 13:09
        matysiaczek.0 napisała:

        > 1. ok, równie dobrze mozna to pisać o ojcach...a ile z Was poszło
        do pracy, a t
        > atusiów zostawiło w domu z dzieckiem? jednostkowe przypadki, na
        forum o takich
        > nie słyszałam

        to głucha jak pień jesteś big_grin
        I gazet nie czytasz... mój małżon jest takim ojcem.
      • lady_nina Re: no własnie 20.08.09, 14:32
        matysiaczek.0 napisała:

        > 1. ok, równie dobrze mozna to pisać o ojcach...a ile z Was poszło
        do pracy, a t
        > atusiów zostawiło w domu z dzieckiem? jednostkowe przypadki, na
        forum o takich
        > nie słyszałam

        Nie slyszalas? no to uslyszysz, o to prosze niose ci dobra nowine -
        moj maz wzial wychowawczy i byl/wciaz jest z dzieckiem w domu.
        Tacy z nas suczo wredni i egoistyczni rodzice, ze wolimy sobie
        beztrosko zyc za kaske, ktora kosi mamusi niz dac dzidzi ta nie do
        wycenienia mozliwosc obcowania z mamuni piersia i zebami w scianach.
        A dodatkowo mamusia-sucz lubi robic kariere. Mamusia-sucz-
        karierowiczka nie uwaza, aby jej macierzynstwo bylo w czymkolwiek
        gorsze od twojego. Moje macierzynstwo zostanie kiedys tam ocenione
        przez moja corke, opinie osob postronnych na jego temat mam w
        glebokim powazaniu.

        > 2. mozna było się spodziewać, "komfort psychiczny", czyli JA
        jestem najważniejsza, a nie moje dziecko, MOJE potrzeby są ważne, a
        nie dziecka, bo przecież ramiona babci są równie miłe jak matki.
        matki-karierowiczki rozpisały sie, matki-polki siedzą cicho,
        wystarczy ze matysika zjedzą na miękko, po co jeszcze swój łeb
        podkładać

        no niepojete, ale wyobraz sobie, ze tak - moj komfort psychiczny i
        moje potrzeby sa dla mnie bardzo wazne. Nie wyzbylam sie ich w
        momencie przyjscia na swiat corki. Rownie wazne sa potrzeby mojego
        meza i mojego dziecka - a jej potrzeba nie jest tkwienie 24/24 w
        ramionach matki.

        a tak w ogole - misje jakas masz czy co? co cie obchodzi cudze
        macierzynstwo?
        ja nikomu nie sprzedaje mojej wizji macierzynstwa jako jedynie
        slusznej i obowiazujacej. Niech kazdy zyje wg wlasnych wyobrazen i
        potrzeb. Zyj sobie jak ci sie podoba, ksztaltuj swoje macierzynstwo
        wg wlasnej wizji, ale pozwol innym ludziom, matkom na to samo.
        Live and let live po prostu.
      • myelegans Re: no własnie 20.08.09, 14:41
        1. ok, równie dobrze mozna to pisać o ojcach...a ile z Was poszło do
        pracy, a t
        > atusiów zostawiło w domu z dzieckiem? jednostkowe przypadki, na
        forum o takich
        > nie słyszałam

        Ja, do pracy po roku, pozniej niania na krotko, teraz tata,
        pelnotatowo, syn jest w przedszkolu kilka godzin dziennie. Tata
        oprocz zajmowania synem, zajmuje sie domem i pracuje w swojej firmie
        komputerowej na pol etatu.
      • amilos Re: no własnie 21.08.09, 17:31
        .a ile z Was poszło do pracy, a t
        > atusiów zostawiło w domu z dzieckiem? jednostkowe przypadki, na forum o takich
        > nie słyszałam

        No więc teraz słuchaj i czytaj, a nawet wprowadź w statystykęsmile
        ja poszłam do pracy, maż był przez pierwszy rok życia małej z nią w domu. I co?
        Medal dla mnie czy dla niego?
        Poszłam dla zdrowia psychicznego wszystkich, a także dlatego, ze moja pensja
        była wyższa niż męża, bardziej mi się opłacało, poza tym rzeczywiście trudno
        byłoby o pracę w tym zawodzie po kilkuletniej przerwie.
    • margerytka69 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 11:53
      poza tym, przy 5 tysiącach dochodu nikt normalny nie decyduje się
      na dziecko
      no chyba, że Ci, którzy lubią żyć byle jak, byle gdzie, albo po
      prostu wegetować
      • martucha55 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:05
        margerytka69 napisała:

        > poza tym, przy 5 tysiącach dochodu nikt normalny nie decyduje się
        > na dziecko
        > no chyba, że Ci, którzy lubią żyć byle jak, byle gdzie, albo po
        > prostu wegetować



        Jesteś śpieszna kobieto w tym co piszesz!
        Nie zarabiamy z mężem kokosów i jakoś dziecko mamy a i jeszcze odkładamy dość
        sporo co miesiąc(choć pewnie dla Ciebie to SPORO to byłoby tyle, że byś się po
        to na ulicy nie schyliła...)! I budujemy się! A ja siedze narazie na
        wychowawczym z dzieckiem w domu i nie mam zamiaru narazie wracać do pracy choć
        łatwo nam nie będzie!!
      • ally Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:46
        chyba pora odzyskać kontakt z rzeczywistością.
    • moofka Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:01
      strasznie mi szkoda matek, ktore musza zostawiac dzieci z kims obcym (nie mowie o ojcu, bo to jest ok i w sumie coraz czestsze)
      zaraz po macierzynskim i naginac do roboty
      serce by mi peklo
      samorealizacja, kariera bla bla bla
      malo ktora powie, ze musi bo kredyt, a maz nie jest w stanie ich utrzymac
      a chetnie by sobie posiedziala minum rok, albo dwa
      • arnikaarnika [...] 20.08.09, 12:05
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • arnikaarnika [...] 20.08.09, 12:08
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • myszykiszkaa Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:11
            podpisuję się pod tym obiema rękami
          • shellerka Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:13
            arnika... idz sie lecz kobieto
          • bogoosia popłynęłaś n/t 20.08.09, 12:16

            • kocianna Re: popłynęłaś n/t 20.08.09, 12:31
              Wrociłam do pracy, kiedy moje dziecko mialo 8 miesiecy. Karmilam piersia jeszcze
              kolejne 4. Mialam mozliwosc czesciowej tele-pracy i z niej skorzystalam.
              Bylam szczesliwa, ze moglam wyjsc do ludzi, moglam sie rozwijac, mialam swobode
              finansowa. Odzylam. I bylo to z pewnoscia z korzyscia dla mojego dziecka.

              Idac tokiem rozumowania autorki NIGDY nie pownnam pracowac, bo przez pierwsze
              trzy lata matka najwazniejsza, kolejne trzy - przedszkole to nie przechowalnia,
              podstawowka, gimnazjum - a kto powita dziecko cieplym obiadem.

              Ani mnie na to nie stac (maz nie zarabia 5 tys, pracuje w budzetowce), ani nie
              chce. Szczerze podziwiam matki, ktore zdecydowaly sie na pozostanie w domu i
              ktore zachowaly motywacje i sily do tego, zeby miec jakies hobby, rozwijac sie
              itd. nie pracujac.
              • matysiaczek.0 kociana 20.08.09, 12:34
                piszę o matkach co zostawiają 5miesięczne dziecko.
                • bri Re: kociana 20.08.09, 13:28
                  Ile musi mieć dziecko, żeby matka mogła iść do pracy i nie była
                  przez Ciebie zbesztana?
                  • matysiaczek.0 Re: kociana 20.08.09, 13:33
                    gdzie besztam te matki? powątpiewam tylko, że babcia lub opiekunka mogą zapewnić dziecku to samo co matka. 8-miesięczne dziecko bardziej juz interesuje się zabawkami, światem zewnętrznym w ogóle, niż ciepłem maminych ramion i głaskaniem, i patrzeniem na kochaną mamę
                    • margerytka69 Re: kociana 20.08.09, 13:47
                      Matysiaku, tak zachwalałaś te 5 tys Twojego męża, że to tyle
                      kasy, taaaaki luksus dla 4 osób

                      to ciekawa jestem ile razy w tym roku byłas za granicą, co
                      widziałaś, co zwiedziłaś, co ciekawego poznałaś, jaka swoją pasję
                      zrealizowałaś

                      podróże kształcą, wiesz?

                      gdzie byliście / będziecie na wczasach?

                      jaki wypoczynek jestescie w stanie zapewnić waszej piatce (wkrótce
                      piątce)
                    • bri Re: kociana 20.08.09, 14:19
                      Zależy która matka i zależy jaka opiekunka.

                      Rozumiem, że Twój styl życia wydaje Ci się w tej chwili najlepszy,
                      bo a) innego nie znasz; b) akurat dobrze się Wam układa. Wystarczy,
                      że Twój mąż straci zdolność do pracy lub straci pracę i będziecie w
                      dużej dupie, szczególnie, że z tego co tu gdzieś czytałam nie macie
                      nawet własnego mieszkania. Życzę jak najlepiej, ale mam nadzieję, że
                      masz jakiś plan B (czytaj: zawód i możliwości zarabiania), na taki
                      wypadek.

                      Decyzja o powrocie do pracy zwykle następuje z całego splotu powodów
                      i nigdy to nie jest takie proste, jak Tobie się wydaje.
                      • margerytka69 Re: kociana 20.08.09, 14:32
                        bri, jej mąż nie ma nawet roboty legalnej, on pracuje NA CZARNO -
                        tak tu kiedyś pisała w swoim wątku, w którym przekonywała, że przy 5
                        tysiącach na czarno, bez własnego mieszkania, sprowadzenie na świat
                        3 dziecka to lajcik big_grin
        • shellerka Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:11
          aarnika co ty pieprzysz? jaką samotność dziecka? czy kobieta idac do pracy
          zostawia dziecko w przytułku???
          jak widac na twoim przykladzie dluzsze pozostawanie z dzieckiem w domu bez
          innych zyciowych obowiazkow zawodowych moze negatywnie wplynac na rozwoj umyslu
        • lisbeth25 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:23
          Powiedziałaś już swojemu facetowi, że masz straszliwy żal do niego że
          zamiast zajmować się dzieckiem ma je w dupie i pracuje?
          Zamiast wyżywać się na matkach na tym forum pogadaj z nim lub się
          rozwiedź, będzie spokój.
      • utrzymanka Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:08
        Malo ktora sie rowniez przyzna , ze woli siedziec w domu niz wrocic
        do pracy, bo tak wygodniej. Niech chlop sie marwi.......
        • tabakierka2 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:50
          utrzymanka napisała:

          > Malo ktora sie rowniez przyzna , ze woli siedziec w domu niz
          wrocic
          > do pracy, bo tak wygodniej. Niech chlop sie marwi.......

          ja się przyznam!smile
          z perspektywy nie posiadającej dzieci wolałabym nawet teraz siedzieć
          w domu i nie pracować. Myślisz, że chce mi się rano wstawać i
          siedzieć 8h w pracy? nie, nie chce mi się. Wolałabym siedzieć w
          chacie i liczyć kasę. ale nie mam takiej możliwości, a po tygodniu
          na chorobowym umieram z nudów i frustracji.
      • shellerka Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:09
        ja tam się nie kryłam z tym, że nie stać było mnie na zostanie z pierwszym
        dzieckiem po macierzyńskim na bezpłatnym wychowawczym bez nie oszukujmy się
        możliwości powrotu na swoje stanowisko.

        zresztą pojęcie stać czy nie stać jest względne.
        mi by serce pękało bardziej, gdybym musiała się zastanawiać nad włożeniem do
        koszyka lepszych pampersów, czy słoiczka z zupką, albo nie wiem... gdybym
        musiała zrezygnowac z kupna większego mieszkania w imię siedzenia z młodym w domu.

        krzywda mu się nie działa. była z nim moja babcia. pracę miałam 10 minut od
        domu, więc teoretycznie nie było mnie z nim 8 godzin dziennie, z czego jakieś 3
        przesypiał.

        Irytuje mnie wpieprzanie się w czyjeś decyzje i ich ocenianie. Chcesz siedzieć w
        domu i życ oszczędniej, ale mieć kontakt z dzieckiem, to to zrób, wolisz, albo
        musisz wrócić do pracy i zarabiać - twoja sprawa.

        • moofka Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:12
          > zresztą pojęcie stać czy nie stać jest względne.
          > mi by serce pękało bardziej, gdybym musiała się zastanawiać nad włożeniem do
          > koszyka lepszych pampersów, czy słoiczka z zupką,


          no faktycznie
          to jest problem


          albo nie wiem... gdybym
          > musiała zrezygnowac z kupna większego mieszkania w imię siedzenia z młodym w do
          > mu.
          • shellerka Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:20
            moofka... na poprzednim osiedlu mieszkalismy w dwoch ciasnych pokojach. Kiedy
            młody się urodził zaczęliśmy myslec o zmianie mieszkania na wieksze. Czy to dziwne?
            Nasi sasiedzi - trzy pary - przy tych samych warunkach mieszkaniowych
            zdecydowali sie na dwojke dzieci. Na moje pytania o to jak mieszkaja - w sensie
            logistyki - np. kiedy goscie przychodza itp. slyszalam rozne wynalazki minn.
            taki ze zona spi z mlodszym, maz ze starszym dzieckiem, a jak goscie przychodza
            to siedza na sypialnianym lozku.

            ja nie oceniam ich, ja wiedzialam ze tak nei chce.
            wiedzialam ze chce drugie dziecko.

            i nie wiem czy moje dziecko szczesliwsze byloby majac mnie 24 h/ dobę,
            niezadowolona z ciasnoty, kiepskich warunkow, sfrustrowaną, czy jest
            szczesliwsze teraz, kiedy po trzech latach ma swój pokój, ogród i wreszcie
            siostre w drodze.

            tym razem zdecydowaliśmy, że stać nas na moją rezygnację z pracy i zobaczę czy
            faktycznie będzie jakaś wielka rożnica w rozwoju emocjonalnym młodszego
            dziecka... aczkolwiek szczerze w to wątpię.
            • moofka Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:25
              ja rozumiem twoje argumenty
              sama wracam do pracy zostawiajac pietnastomiesieczniaka bo potrzeby sie pietrza smile
              ale przyznaje szczerze ze chetnie bym jeszcze posiedziala
              i jestem pelna obaw, co do mojego powrotu do pracy
              i wlasnie o tym pisze, kto musi ten wraca
              tylko po co dorabiac ideologie, ze dziecku jest jedno, a matce potrzeba
              prawda prosta jak cep - fajnie jest posiedziec z dzieckiem i nie musiec wybierac
              zaganiane zycie i poplacone rachunki
              albo bidowanie z maluchem na zakurzonym placu
              idealem byloby laczyc kilka godzin pracy z wychowaniem dziecka
              ale w naszym kraju to wciaz jeszcze rzadkosc niestety
              • shellerka Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:28
                ano właśnie moofka - dokladnie to wlasnie chcialam teraz napisac, ze najfajniej
                by bylo, gdybym mogla pracowac na 1/4 etatu powiedzmy i robic cos co lubie, za
                co dostaje jakies tam wynagrodzenie nie uwlaczajace mojej godnosci a dziecko w
                tym czasie przebywa z babcią.

                utopia? jak na razie chyba tak...
              • lisbeth25 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:30
                Są np. rodzice, których stać finansowo na pełnoetatowe bycie w domu z
                maluchem, ale tego nie robią dla higieny psychicznej, z potrzeby
                pracy zawodowej itp. Niektórzy woleliby przebywać w domu, ale
                pracują bo potrzebują kasy. Niektórzy nie pracują zawodowo. Ok.
                Jedyne co mnie wkurza, to to, iż część matek domowych krytykuje matki
                pracujące zawodowo i jednocześnie nie widzą tego, że ich właśni
                mężczyźni wybrali taką samą drogę- pracy zawodowej zamiast
                całodobowego przebywania z dzieckiem. Co za hipokryzja.

                • moofka Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:32
                  > Jedyne co mnie wkurza, to to, iż część matek domowych krytykuje matki
                  > pracujące zawodowo i jednocześnie nie widzą tego, że ich właśni
                  > mężczyźni wybrali taką samą drogę- pracy zawodowej zamiast
                  > całodobowego przebywania z dzieckiem. Co za hipokryzja.
                  >

                  w sensie ze oboje pwoinni zrezygnowac z pracy??
                  • lisbeth25 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:35
                    W sensie, że nie oskarżają ojców pracujących zawodowo, o to że nie
                    zostali w domu, a o to samo mają pretensje do matek pracujących
                    zawodowo- u swojej rodziny tolerują to, co im się nie podoba u innych.
                    • moofka Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:39
                      lisbeth25 napisała:

                      > W sensie, że nie oskarżają ojców pracujących zawodowo, o to że nie
                      > zostali w domu, a o to samo mają pretensje do matek pracujących
                      > zawodowo- u swojej rodziny tolerują to, co im się nie podoba u innych.

                      wg mnie jedno z rodzicow powinno byc z dzieckiem
                      na ogol bardziej oplaca sie, zeby byla to matka - bo wciaz jeszcze w naszym
                      kraju to kobieta mniej zarabia
                      ale
                      jesli obydwoje podejmuja decyzje, ze to ona zostaje, to dlaczego ma miec
                      pretensje do meza?? naprawde nie rozumiem o co ci chodzi
                      • lisbeth25 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:46
                        Więc Ci wyjaśnię.
                        Dlaczego widząc rodzinę, gdzie ojciec i matka pracują zawodowo matki
                        niepracujące zawodowo krytykują tylko i wyłącznie inne matki, za to że
                        nie zostały w domu z dzieckiem? Nie krytykują ojców?
                        A hipokryzją jest krytyka matek mających dzieci i pracujących zawodowo-
                        bo ich mężczyźni robią przecież to samo.
                        • nenia1 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:37
                          Może i coś w tym jest co piszesz o hipokryzji, sądze jednak, że
                          takie krytykowanie to głownie prosty zabieg psychologiczny.

                          Moofka przypisuje kobietom idącym do pracy fałszowanie rzeczywistości, opierając się na swoich własnych odczuciach. Ponieważ sama ma inne potrzeby, zakłada, że kobiety wracają do pracy
                          głównie z powodów finansowych, a nie innych jak np. samorealizacji,
                          kontaktów z ludźmi, zmniejszenia rutyny itd.
                          Gdyby było inaczej, musiałaby uznać, że sama woli siedzieć z dziećmi,
                          niż dbać o karierę czy samorealizację.
                          A przyznać się tak wprost z wielu względów dziś kobietom jest trudniej, zupełnie niesłusznie zresztą.
                          Dlatego prościej przypiąć innym łatkę, niż samemu przyznać się
                          do własnych motywów.
                          I dlatego pojawiają się takie słowa:


                          >samorealizacja, kariera bla bla bla
                          >malo ktora powie, ze musi bo kredyt, a maz nie jest w stanie ich >utrzymac
                          >a chetnie by sobie posiedziala minum rok, albo dwa
                          • moofka Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:40
                            nenia1 napisała:


                            > Moofka przypisuje kobietom idącym do pracy fałszowanie rzeczywistości, opierają
                            > c się na swoich własnych odczuciach. Ponieważ sama ma inne potrzeby, zakłada, ż
                            > e kobiety wracają do pracy
                            > głównie z powodów finansowych, a nie innych jak np. samorealizacji,
                            > kontaktów z ludźmi, zmniejszenia rutyny itd.
                            > Gdyby było inaczej, musiałaby uznać, że sama woli siedzieć z dziećmi,
                            > niż dbać o karierę czy samorealizację.

                            alez kochana
                            ja sie do tego glosno przyznaje
                            dokladnie tak jest big_grinbig_grinbig_grin




                            > A przyznać się tak wprost z wielu względów dziś kobietom jest trudniej, zupełni
                            > e niesłusznie zresztą.
                            > Dlatego prościej przypiąć innym łatkę, niż samemu przyznać się
                            > do własnych motywów.
                            > I dlatego pojawiają się takie słowa:
                            >
                            >
                            > >samorealizacja, kariera bla bla bla
                            > >malo ktora powie, ze musi bo kredyt, a maz nie jest w stanie ich >utrz
                            > ymac
                            > >a chetnie by sobie posiedziala minum rok, albo dwa
                            • nenia1 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:50
                              To świetniesmile

                              Nie wiem jednak, dlaczego w takim razie trudno ci uznać,
                              że gro kobiet wraca do pracy bo chce, a nie,
                              jak sądzisz, musi dorabiając do tego fałszywą ideologię
                              jak ją określasz bla bla bla?

                              Nie masz wrażenie, że przypisujesz innym własne myślenie,
                              traktując cudze wypowiedzi nieco z góry, na zasadzie -
                              "ja tam i tak wiem lepiej, czemu do tej pracy wracacie"?
                              • moofka Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:57
                                > Nie masz wrażenie, że przypisujesz innym własne myślenie,
                                > traktując cudze wypowiedzi nieco z góry, na zasadzie -
                                > "ja tam i tak wiem lepiej, czemu do tej pracy wracacie"?

                                żicie żicie smile
                                stara jestem i niejedno widzialam
                                najczesciej te kariery to dbanie o zrobienie budzetu - no powiedzmy ze to
                                jeszcze w miare ciekawe
                                albo drukowanie faktur
                                albo realizacja wciaz tych samych zamowien
                                malo jest zawodow ktore daja prawdziwa satysfakcje tworzenia i robienia czegos
                                bardzo waznego
                                lekarz, moze nauczyciel, terapeuta, artysta, wlasny interes tez tu jednak jest
                                mozliwosc godzenia tego z dzieckiem i nie zostawiania niemowlaczka na 10 godzin,
                                bo o tym pisze matysiak
                                cos by mi jeszcze przyszlo do glowy, ale placki mi sie smaza smile
                                tak, tu uwierze w samorealizacje, w innym przypadku to spora egzaltacja i
                                przesada uwazam
                                szczerze lubie moja ciekawa i samodzielna prace, dobrze robie, to co robie
                                ale kurde, samorealizuje sie gdzie indziej wink
                                • tabakierka2 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 14:03
                                  moofka napisała:


                                  > malo jest zawodow ktore daja prawdziwa satysfakcje tworzenia i
                                  robienia czegos
                                  > bardzo waznego
                                  > lekarz, moze nauczyciel, terapeuta, artysta, wlasny interes tez tu
                                  jednak jest
                                  > mozliwosc godzenia tego z dzieckiem i nie zostawiania niemowlaczka
                                  na 10 godzin
                                  > ,

                                  trener?suspicious (nie sportowywink)


                                  >
                                  > tak, tu uwierze w samorealizacje, w innym przypadku to spora
                                  egzaltacja i
                                  > przesada uwazam

                                  w każdej pracy można się wyspecjalizować i realizowaćwink
                                  księgowa się realizuje przy cyferkach, ja bym odjechała nogami do
                                  przodutongue_out


                                  > szczerze lubie moja ciekawa i samodzielna prace, dobrze robie, to
                                  co robie
                                  > ale kurde, samorealizuje sie gdzie indziej wink
                                  >

                                  a ja i gdzie indziej i w domu i na uczelni i poniekąd w pracy.
                                • bri Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 14:48
                                  Umiejętność postrzegania własnej pracy jako stanowiącej ważny
                                  składnik większego planu to cenna umiejętność. Recepcjonistka w
                                  biurze firmy budowlanej ma prawo myśleć, że m.in. dzięki jej pracy
                                  powstanie most itd.

                                  Gdyby znaczenie pracy postrzegać przez pryzmat codziennych
                                  rutynowych czynności, żadna praca nie miałaby sensu - a praca
                                  gospodyni domowej zwłaszcza (bo nikt za nią nawet nie płaci).
                          • myga Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 10:18
                            nenia1 napisała:
                            > Moofka przypisuje kobietom idącym do pracy fałszowanie rzeczywistości,
                            opierają c się na swoich własnych odczuciach. Ponieważ sama ma inne potrzeby,
                            zakłada, że kobiety wracają do pracy głównie z powodów finansowych, a nie innych
                            jak np. samorealizacji, kontaktów z ludźmi, zmniejszenia rutyny itd.
                            _________
                            To juz twoja nadinterpretacja, ze moofka przypisuje. Moofka wie co mowi. Czy
                            kontakt z kolezankami i kolegami w pracy jest taki rozwijajacy? Intrygi,
                            klotnie, nerwy, podchody, normalna pracowa rzeczywistosc, szczegolnie w pracy z
                            przewaga kobiet. A polskie realia, szczegolnie w czasach kryzysu, kurczowe
                            trzymanie sie stanowiska kosztem poniewierania sie przed kierownictwem? Te plany
                            z kosmosu, ktore trzeba realizowac pod grozba zwolnienia? A pisze tutaj o
                            ambitnej pracy w bankowosci np. I z drugiej strony - dziecko, ufne,kochajace,
                            dla ktorego jestescie calym swiatem, od was zalezy jaki wyrosnie z niego
                            czlowiek. Czyz jest cos bardziej tworczego i samorealizujacego? Za lat kilka juz
                            nie bedzie was potrzebowal, kto inny bedzie dla niego wazniejszy, i bedzie wam
                            ogromnie zal tych kilku lat, ktore oddalyscie tym waszym kolezankom w pracy,
                            zamiast jemu. Lew Tolstoj kiedys napisal, ze miedzy pieciolatkiem a doroslym
                            jest tylko krok, ale miedzy noworodkiem a pieciolatkiem caly kosmos.
                            • echtom Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 11:22
                              > Lew Tolstoj kiedys napisal, ze miedzy pieciolatkiem a doroslym
                              > jest tylko krok, ale miedzy noworodkiem a pieciolatkiem caly kosmos.

                              Nawet między noworodkiem a trzylatkiem. Nie ma drugiego takiego etapu rozwojowego, kiedy w ciągu zaledwie paru lat istota wegetatywna, która leży, pobiera pokarm i s.ra pod siebie zmienia się w istotę społeczną, która chodzi, samoobsługuje się i kontaktuje werbalnie z otoczeniem. Dziwię się, że Nenia pisze o "rutynie", kiedy praktycznie każdy dzień przynosi coś nowego. Chyba że ludzie są tak ograniczeni myśleniem ideologicznym, że nie dostrzegają nic oprócz kupek.
                            • lisbeth25 Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 13:12
                              myga napisała:
                              > ? A pisze tutaj o
                              > ambitnej pracy w bankowosci np. I z drugiej strony - dziecko,
                              ufne,kochajace,
                              > dla ktorego jestescie calym swiatem, od was zalezy jaki wyrosnie z
                              niego
                              > czlowiek. Czyz jest cos bardziej tworczego i samorealizujacego?

                              No to powiedz swojemu mężusiowi żeby zrezygnował z pracy dla dobra
                              dziecka.. Dziwne, że jeszcze tego nie zrobiłaś.
                              • moofka Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 13:28
                                a ty w kolko to samo
                                a jesli to matka chce pobyc z dzieckiem bo czuje naturalna z nim wiez, jesli to
                                ona karmi je piersia a nie mezus

                                wam sie wydaje ze takie feministyczne i wyzwolone jestescie naginajac do roboty
                                po 16 tygodniach po porodzie?
                                akurat - to dodatkowy ciezar do udupienia kobiety
                                zapierniczaj jak chlop albo i ciezej na pelnym etacie
                                dom prowadz i sie slowo klucz - zorganizuj
                                bo przeciez brak organizacji czyni z kobiety rozmemlana mameje
                                i jeszcze brzuch miej plaski i sexy badz
                                rzesy maluj codziennie
                                i matka badz
                                czula cierpliwa troskliwa i miej czas na wydzieranki i mase solna

                                ja tam do miana superbaby nie pretenduje i wszystkich srok za ogon lapac nie
                                zamierzam
                                kiedy ponosze ogromny trud opieki nad niemowleciem
                                to zycze sobie miec inne rzeczy - jak chocby prace zarobkowa z grzbietu zdjeta
                                • lisbeth25 Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 13:49
                                  A Ty w kółko nic nie rozumiesz.
                                  Co daje Wam prawo oceniania kobiet które mając dzieci chcą pracować?
                                  Jeśli uważacie że robią źle, najpierw zacznijcie przekonywać swoich
                                  mężusiów, że robią krzywdę dziecku pracując, hipokrytki. U siebie nie
                                  widzicie, a u innych owszem. Skąd ta zazdrość w stosunku do innych
                                  kobiet?
                                  A zapomniałam, facet pracując nie robi przecież krzywdy dziecku, a
                                  matka już tak. Żałosne...
                                  Nie każda matka karmi piersią, a są takie co karmią i pracują
                                  zawodowo.
                                  > dom prowadz i sie slowo klucz - zorganizuj
                                  Radziłabym czytać ze zrozumieniem.
                                  Może nie uwierzysz, ale są partnerskie związki i dom prowadzi się
                                  wspólnie.
                                  kiedy ponosze ogromny trud opieki nad niemowleciem
                                  > to zycze sobie miec inne rzeczy - jak chocby prace zarobkowa z
                                  grzbietu zdjeta
                                  Twój mąż ma po prostu super. Ma dom, dzieci, pracę- z niczego nie
                                  musi rezygnować, czarna robota za niego odwalona.
                                  A Ty no cóż, masz tylko dom i rodzinę, pracy już nie.
                                  To ja podziękuję za taki model rodziny, w którym facet ma wszystko, a
                                  kobieta musi z czegoś rezygnować.
                                  Krytykujecie matki spełniające się we wszystkich dziedzinach po
                                  prostu z zazdrości, że one mają wszystko. Więc czegoś trzeba się
                                  przyczepić. No bo jak to można być dobrą matką i pracować zawodowo?
                                  Spytaj się swojego męża jak można być dobrym ojcem i pracować
                                  zawodowo, to się dowiesz. A naprawianie zacznij od swojej rodziny,
                                  później możesz brać się za inne.

                                  • moofka Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 14:05
                                    lol
                                    zafiksowalas sie na jednej tezie i przez kolejne dwiescie postow bedziesz ja tlukla
                                    imo rownie fajnie jest, kiedy to ojciec zostaje z dzieckiem na jakis czas
                                    i sama znam co najmniej trzy takie rodziny
                                    zreszta i moj maz wyrazal gotowosc do zostania z dzieckiem, tylko ja wolalam tongue_out

                                    po drugie nikt nie krytykuje
                                    to raczej smutna refleksja, ze doczekalismy takich dziadowskich czasow kiedy
                                    trzeba zostawic czteromiesieczne dziecko i naginac do roboty
                                    bo dwie pensje ledwo starcza

                                    a zazdrosc? powiedz mi koffana, czego ja moge zazdroscic matce, ktora siedzi w
                                    biurowym kiblu z laktatorem i trzesie sie co jej nianka teraz robi
                                    • lisbeth25 Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 14:13
                                      > po drugie nikt nie krytykuje
                                      > to raczej smutna refleksja, ze doczekalismy takich dziadowskich
                                      czasow kiedy
                                      > trzeba zostawic czteromiesieczne dziecko i naginac do roboty
                                      > bo dwie pensje ledwo starcza

                                      O ile dobrze pamiętam z historii, czasów w którym rodzice zajmowali
                                      się małym dzieckiem całoetatowo nigdy nie było. To nastąpiło dopiero
                                      w XIX, XX wieku.
                                      O ile także dobrze sobie przypominam początkowe posty krytykowane
                                      były tylko matki pracujące zawodowo. O ojcach jakoś nikt nie
                                      wspominał, bikoz trzeba byłoby przyznać że mężowie kobiet
                                      niepracujących zawodowo także są złymi i wyrodnymi ojcami.
                                      Tak zafiksowałam się, bo nie znoszę hipokryzji.
                                      Matysiaczek jakoś nie rozwiódł się z wrednym mężem, który pracuje
                                      zawodowo zamiast wychowywać dzieci a inne kobiety krytykuje- cóż
                                      poniekąd to rozumiem, straciłaby źródło utrzymania.
                                      • moofka Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 14:19
                                        matysiaczek sama siedzi ze swoimi dziecmi
                                        dlaczego wiec ma sie rozwodzic?
                                        jakby ja maz do roboty poganial 5 dni po prodzie to ja bym rozwazyla rozwod - bo
                                        i taka tu byla


                                        wspolczesnie rodzina poprzestaje na 1-2 gora trojce dzieci
                                        nie mozna sie tak zorganizowac zeby choc przez rok, dwa jedno z rodzicow bylo z
                                        tym dzieckiem?
                                        albo chociaz troche ograniczylo aktywnosc zawodowa?
                                        matysiaczek nie pisala siedzcie baby w domu do emerytury i kiscie konfitury z
                                        ogorkami
                                        tylko dziwila sie jak mozna zostawic 4-5 miesieczne dzieci i naginac na caly etat
                                        i ja tez sie dziwie
                                        wlasciwie nie dziwie, bo wiem jakie okolicznosci stoja za taka decyzja
                                        ja wspolczuje
                                        • lacitadelle Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 14:25
                                          > nie mozna sie tak zorganizowac zeby choc przez rok, dwa jedno z rodzicow bylo z
                                          > tym dzieckiem?
                                          > albo chociaz troche ograniczylo aktywnosc zawodowa?

                                          nie można się tak zorganizować, żeby obydwoje rodzice po trochu ograniczyli
                                          aktywność zawodową i każde z nich brało udział w wychowaniu niemowlęcia?
                                          • lisbeth25 Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 14:29
                                            > nie można się tak zorganizować, żeby obydwoje rodzice po trochu
                                            ograniczyli
                                            > aktywność zawodową i każde z nich brało udział w wychowaniu
                                            niemowlęcia?
                                            No co Ty, wymagać od ojca dziecka żeby ograniczył swoją karierę? Wszak
                                            matka od tego jest. Ojciec wystarczy, że pobawi się z dzieckiem 5 min.
                                            dzienniewink
                                          • echtom Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 14:36
                                            > nie można się tak zorganizować, żeby obydwoje rodzice po trochu ograniczyli aktywność zawodową i każde z nich brało udział w wychowaniu niemowlęcia?

                                            Można, ale po co?
                                            • lacitadelle Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 14:43
                                              echtom napisała:

                                              > > nie można się tak zorganizować, żeby obydwoje rodzice po trochu ograniczy
                                              > li aktywność zawodową i każde z nich brało udział w wychowaniu niemowlęcia?
                                              >
                                              > Można, ale po co?

                                              hmm, może po to, żeby dziecko w tym tak kluczowym dla rozwoju okresie miało
                                              dwoje rodziców?
                                        • bri Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 14:42
                                          >nie mozna sie tak zorganizowac zeby choc przez rok, dwa jedno z
                                          rodzicow bylo z tym dzieckiem?

                                          Widać niektórzy nie mogą, albo nie chcą. I o czym tu tyle gadać.
                                      • echtom Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 14:20
                                        Uwierz mi, niemowlę bardziej potrzebuje cycka niż męskiego wzorca wink A ktoś musi iść zarobić, więc logiczne, że idzie ten rodzic bez cycka tongue_out
                                        • moofka Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 14:22

                                          echtom napisała:

                                          > Uwierz mi, niemowlę bardziej potrzebuje cycka niż męskiego wzorca wink A ktoś mus
                                          > i iść zarobić, więc logiczne, że idzie ten rodzic bez cycka tongue_out
                                          >

                                          a tfu jakie to niepoprawne politycznie i nierownouprawnione wink
                                        • lisbeth25 Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 14:28
                                          Właśnie to nie jest logiczne. Znam kobiety które karmią piersią i
                                          pracują zawodowo. Zresztą nie ma obowiązku karmienia piersią.
                                          Ja rozumiem, że jesteście wyznawczyniami patriarchalnych poglądów i
                                          uważacie, że kobieta ma siedzieć w domu z niemowlakiem a facet
                                          zarabiać na rodzinę. Ok. Tylko dlaczego te zasady przenosicie na inne
                                          rodziny?
                                          Dlaczego widząc rodzinę, gdzie matka i ojciec pracują zawodowo, macie
                                          pretensje do matek, że pracują a do ojców nie?
                                          Echtom, wierz mi, podobno jesteśmy na trochę wyższym szczeblu
                                          ewolucyjnym i kierujemy się także kulturą, nie tylko naturą. Jak
                                          widać nie wszyscy.


                                          • echtom Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 14:41
                                            > Echtom, wierz mi, podobno jesteśmy na trochę wyższym szczeblu
                                            > ewolucyjnym i kierujemy się także kulturą, nie tylko naturą. Jak
                                            > widać nie wszyscy.

                                            Na szczęście nie wszyscy. Niektóre kobiety jeszcze pamiętają, po co natura dała im macicę i cycki. I nie czują się z tego powodu dyskryminowane, tylko "w pełni spełnione".
                                            • lisbeth25 Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 14:43
                                              W pełni spełnione kobiety nie narzucają swojej wizji macierzyństwa
                                              innym. EOT.
                                              • echtom Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 16:03
                                                Natomiast mają pełne prawo się dziwić. Zwracaj uwagę na precyzyjny dobór wyrazów, bo czasownik "narzucać" ma zupełnie inną konotację.
                                                • lisbeth25 Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 16:21
                                                  Tak jak i kobiety pracujące zawodowo mogą się dziwić jak można nie
                                                  zarabiać na siebie i nie mieć pracy.
                                                  A czasownika narzucać użyłam w dobrym kontekście.
                                                  • moofka Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 17:20
                                                    lisbeth25 napisała:

                                                    > Tak jak i kobiety pracujące zawodowo mogą się dziwić jak można nie
                                                    > zarabiać na siebie i nie mieć pracy.

                                                    nie na darmo wymyslili urlopy wychowawcze
                                                    wyobraz sobie, ze nie trzeba naginac z obrzmialym cyckiem do roboty
                                                    a jednoczesnie miec prace
                                                    ja tak mam na przyklad
                                                    i na niezarabianie stac mnie bylo
                                                    dziecko moje teraz juz wszystko samo je, pieknie chodzi, bawi sie z dziecmi i
                                                    jest gotowe na kilkugodzinne rozstania
                                                    a w ubieglym roku jeszcze nie bylo i ja tez nie
                                                    ide do pracy na swoje stare stanowisko, i nie mam z tym problemu, bo umiem to co
                                                    robie i nikt sie nie chcial mnie pozbywac (niestety tongue_out)
                                                    zaczynam kolejne podyplomowe studia
                                                    do emerytury mam jeszcze ponad dwadziescia lat wink
                                                    naprawde tych kilkanascie miesiecy nie zrobilo ze mnie zmywarko-dojarki wink
                                                    a jednoczesnie bylam z dzieckiem kiedy mnie najbardziej potrzebowalo
                                                    i ogromnie sie z tego ciesze
                                                    wszystko da sie pogodzic
                                                    i jezeli komukolwiek zazdroszcze, to tym mamom, ktore posiedza w domu jeszcze
                                                    dluzej niz ja wink



                                                    > A czasownika narzucać użyłam w dobrym kontekście.
                                                  • lisbeth25 Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 18:12
                                                    moofka napisała:
                                                    > i na niezarabianie stac mnie bylo
                                                    Raczej nie Ciebie tylko Twojego sponsora.
                                                    > wszystko da sie pogodzic
                                                    Widocznie nie u Ciebie, skoro nie potrafiłaś połączyć pracy z
                                                    wychowaniem dziecka. Nie każdy jest wszechstronny.
                                                    Wyobraź sobie, że są osoby które nie wyobrażają sobie zostania w domu
                                                    dłużej niż urlop macierzyński.
                                                    > i jezeli komukolwiek zazdroszcze, to tym mamom, ktore posiedza w
                                                    domu jeszcze
                                                    > dluzej niz ja wink
                                                    Ja natomiast takim osobom współczuję.
                                                  • echtom Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 18:19
                                                    > Raczej nie Ciebie tylko Twojego sponsora.

                                                    Naprawdę nie odróżniasz małżeństwa od sponsoringu? Coraz bardziej mnie zadziwiasz.
                                                  • lisbeth25 Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 18:22
                                                    Małżeństwo nie wyklucza sponsoringu.
                                                  • moofka Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 19:11
                                                    echtom napisała:

                                                    > > Raczej nie Ciebie tylko Twojego sponsora.
                                                    >
                                                    > Naprawdę nie odróżniasz małżeństwa od sponsoringu? Coraz bardziej mnie zadziwia
                                                    > sz.
                                                    >

                                                    smile
                                                    no tu juz sie robi serio idiotycznie i ja odpadam
                                                    wole siac wirtualne marchewki big_grinbig_grinbig_grin
                                                  • franczii Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 20:46
                                                    naprawde wspolczujesz, ze ktos ma mozliwosc wyboru?
                                                    Wspolczujesz, ze moze na 2 lub 3 lata zrezygnowac z pracy na rzecz tego co dla
                                                    niej wazniejsze?
                                                    Ja tam sie nie wcinam w wybory innych, nie rozliczam nikogo z powodow dla
                                                    ktorych wysyla 5miesieczne niemowle do zlobka ale ty masz jakis problem i
                                                    wyraznie cie boli, ze sa kobiety dla ktorych praca jest mniej wazna od dziecka
                                                    na pewnym etapie zycia, to juz nie pierwszy watek gdzie sie wypowiadasz z
                                                    pogarda o kobietach jako o utrzymankach korzystajacych ze sponsoringu a tak
                                                    naprawde korzystajacych jakby nie bylo z przyslugujacego im prawa do urlopu
                                                    wychowawczego
                                      • matysiaczek.0 Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 14:29
                                        weź cos nowego napisz, bo co chwila, jak otwieram twój post to widzę ciągle "hipokryzja" (zaczynam mieć wrażenie, że nie do konca rozumiesz to słowo, ale co tam, jak innych w słowniku nie ma mozna i tego pouzywać) i "mężuś"...a ciągle mam nadzieję na przeczytanie czegoś nowego... no i "krytyka"
                                        Krytyką byłoby, gdybym napisała "uważam, że źle robią matki pracujące, nieodpowiednie jest ich podejście do dziecka kilkumiesięcznego, podobne" - oczywiscie skracam myśli jak się da. Zadałam kilka pytań, może retorycznych, może oczekując odpowiedzi, "uświaomienia mnie". Częściowo zostałam przekonana, ale czytając twoje posty nadal mam wrażenie, że próbujesz w pokrętny sposób tłumaczyć swoją sytuację, tłumaczyć twoje niespełnione macierzyństwo. Swoją drogą: czym się zawodowo zajmujesz, mając tyle czasu na forum? cóż to za praca, która tak rozwija, uskrzydla, jednocześnie pozwalając na tyle wolnego czasu?? AAAAAA, no tak, pewnie jesteś na urlopie, albo właśnie masz niekończącą się przerwę
                                        • lisbeth25 Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 14:33
                                          Prowadzę własną firmę i mogę siedzieć na forum całymi latami bez
                                          przerwy- rozumiem że dla ciebie, niepracującej zawodowo, to może być
                                          niesłychanie trudne do zrozumienia.
                                          Odpowiedz na pytanie: dlaczego przeszkadza Ci że matki małych dzieci
                                          pracują zawodowo, a nie przeszkadza, że ojciec twoich dzieci także
                                          pracuje zawodowo?
                                          Rozumiem, że nie znasz znaczenia słowa hipokryzja.
                                          Mogłabym wziąć przykład z Ciebie i wtrącić kilka personalnych uwag,
                                          ale jestem mądrzejsza.
                                          • matysiaczek.0 Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 14:36
                                            nie jesteś mundra, bo cały czas personalnie piszesz, teraz też nie popisałas sie. Do poziomu margerytki jeszcze ci daleko, ale trening czyni mistrza, powodzenia, z tobą skończyłam
                                            ps podziwiam moofkę za cierpliwość
                                    • echtom Re: co to za macierzyństwo? 21.08.09, 14:17
                                      > lol zafiksowalas sie na jednej tezie i przez kolejne dwiescie postow bedziesz ja tlukla

                                      No niestety, Twoja oponentka nie wyniosła ze szkoły i lektury własnej wiedzy n/t anatomii i fizjologii kobiety i mężczyzny, więc musiała się douczać z feministycznych agitek wink
      • zuzanna56 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:13
        Tak jak dziewczyny już pisały pensja 5 tysięcy nie jest jakas
        szczególnie wielka, jeśli ma się np. kredyt na mieszkanie czy to
        mieszkanie wynajmuje. Mimo to wydaje mi sie że można poczekać z
        pracą rok czy dwa i dopiero wrócić do pracy, a już idealnie by było
        pracowac na pół etatu.
        Ja pracowałam w czasie gdy dzieci miały kilka miesięcy ale było to
        max kilkanascie godzin w tygodniu, dla mnie miłe oderwanie się od
        domu.
      • lisbeth25 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:20
        1) Nie wszystkie chcą być na utrzymaniu męża
        2) Niektóre mają ambicje zawodowe
        3) Strasznie współczuję Twojemu facetowi, że musi pracować na siebie,
        dziecko i żonę, że zamiast zostać w domu z dzieckiem musiał poginać do
        roboty.
        • matysiaczek.0 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:33
          kobieto, wspólnie podjęlismy tę decyzję. Mój małż woli mieć wieczorem spokój, bo nie musi sprzątać, latać z zakupami i obierać ziemniaków, bo ma wypoczętą i zadbaną żonę. Gdybym pracowała, obowiązki musielibyśmy dzielić, oboje zjechani wieczorem bysmy byli i tyle szczęśliwego pożycia by było. Uprzedzając: pracowałam jak starsza była mała i wiem jak to jest. I nie wyobrażam sobie zadbanej, wypoczętej mamy, spełniającej się zawodowo, dbającej o dom i mającej siły i chęci na wieczorne igraszki z mężem. A gdzie tu jeszcze bycie z dzieckiem? Chyba, ze ktoś pracuje tak, że ma czas jeszcze na forum siedzieć i pisywać w różnych wacikach, tak to i ja bym chciała "spełniać się zawodowo".
          • lisbeth25 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:42
            > I nie wyobrażam sobie zadbanej, wypoczętej mamy, spełniającej się
            > zawodowo, dbającej o dom i mającej siły i chęci na wieczorne
            > igraszki z mężem. A gdzie tu jeszcze bycie z dzieckiem?
            A ja znam takie kobiety. Z tym, że one w swoich związkach mają relacje
            partnerskie. W końcu Twój mąż pracuje zawodowo, a na bycie z dzieckiem
            przecież znajduje czas?
            • matysiaczek.0 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:45
              owszem, znajduje czas na bycie z dzieckiem, ale gdybym i ja poszła do pracy, on wracając z roboty miałby na głowie swoje obowiązki domowe: pozmywanie, poodkurzanie, zrobienie zakupów na nastepny dzień (przykłady). I czasu dla dziecka by nie miał. Teraz , kiedy nie pracuję, on może po powrocie z pracy cieszyć się dziećmi i nie martwić się o zlew pełen garów
              • lisbeth25 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:48
                A wystarczyłoby zatrudnić osobę do pomocy.
                • matysiaczek.0 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:48
                  nie rozśmieszaj mnie
              • joanna_poz Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:51
                matysiaczek.0 napisała:

                > owszem, znajduje czas na bycie z dzieckiem, ale gdybym i ja poszła
                do pracy, on
                > wracając z roboty miałby na głowie swoje obowiązki domowe:
                pozmywanie, poodkur
                > zanie, zrobienie zakupów na nastepny dzień (przykłady). I czasu
                dla dziecka by
                > nie miał.

                wszystko jest kwestią organizacji.
                zlewu pełnego naczyń nie mam bo zmywa zmywarka.
                nie odkurzam codziennie.
                zakupy robię raz na tydzień.
                jedyną rzeczą jaką robię po powrocie z pracy jest przygotowanie
                obiadu + naprawdę drobne porządki.
                jakimś cudem mam w domu porządek.

                tym sposobem po pracy mamy całkiem sporo czasu dla dziecka.
              • an_ni Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:12
                czyli ty sie dla meza poswiecasz
                buuahahahaha
              • bri Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:40
                Matysiaczku, masz bajkowe życie. Trzymaj tylko teraz kciuki, żeby
                Twój mąż nie zmienił zdania, co do utrzymywania Waszej rodziny, lub
                żeby mu się nie przytrafiło jakieś nieszczęście, które sprawi, że
                zostaniecie nagle bez środków do życia.
              • mniemanologia Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 14:22
                Zmywa zmywarka, odkurzamy rzadko, zakupy robimy raz na tydzień. I
                nie gotujemy, chyba że w weekendy. I czas dla dziecka mamy smile I
                zadbani jestesmy, i nawet baraszkujemy sobie.
                Czary, nie?
              • kali_pso Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 14:41


                He,he...jaka dobra żona z ciebie, nie dośc, że dziecko z mamusią w
                domu a nie z potworem- nianią czy potworem-teściową to jeszcze i mąż
                ma jak pączek w maśle- nie ma domowych obowiązków a żona, nie on
                sam, dba o to, aby miał czas dla dzieckawinkp

                Brawo, tak powinna wyglądać normalna, zdrowa polska sielanka
                rodzinna. To, że na odległość pachnie zamkiem z piasku, to nic.
                Ważne, że wszyscy znają swoje miejsca a nad wszystkim czuwa wzorowy
                matysiaczekwink
          • gaskama Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:42
            Ależ to, że Ty jesteś źle zorganizowana i pewnych rzeczy sobie nie
            wyobrażasz, to nie znaczy, że one nie istnieją.
          • furioza Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:48
            wypoczętą i zadbaną?
            wypoczętą- cały dzień zajmuje się dziećmi, a jak nie, to sprząta i
            gotuje, bo wszystkie obowiązki są na jej głowie.
            zadbaną-kompletny brak czasu i kasy-za 1000 PLN na łeb to raczej
            Ziaja i spirytus salicylowy do pielęgnacji
            a hobby-no a jakże, zakupy w Biedronce.z kalkulatorem w ręce i
            określonym, nieprzekraczalnym budżetem.Zapomniałabym o M jak miłość,
            też się liczy jako hobby, nie?

            i cały czas czekam na opinię pięciominutowego tatusia
            trójcy.zatrudnionego, o ile dobrze pamiętam na czarno, który w razie
            W zostawi 4 osoby nawet bez renty...
            • matysiaczek.0 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:00
              tak, CAAAAAŁY dzień zajmuję się dziećmi, nie chodzę nigdzie, a jak już to tylko z nimi (co to za rozrywka?), nie czytam książek i nie bywam w kinie, ani na koncertach. Zostawić dziecko raz a tygodniu na kilka godzin babci to nie to samo co codziennie na 8 godz. I nie mam czasu dla siebie na zrobienie twarzy, włosów czy aromatycznej kapieli. Tak, cały dzień przy garach? A co ty im gotujesz na obiady, że cały dzień przy garach spędzasz? I nie mów mi, ze nie mam duuużo więcej czasu dla siebie niż matki pracujące zawodowo: hobby? wyjścia? paznokcie? fryzjer? kiedy to załatwiasz pracując i jednocześnie odbierając czas swemu dziecku na wizytę u kosmetyczki?
              • tabakierka2 matysku 20.08.09, 13:05
                1) wyluzuj, dlaczego atakujesz pracujące matki? czy aby nie z
                zazdrości/zawiści?indifferent nie chcę Cię obrażać, ale widzę masę frustracji
                w Twoich wypowiedziach.
                2) widzę po sobie, że spędzam czas bardziej efektywnie kiedy
                pracuję. Gdy jestem na zwolnieniu lekarskim np. albo w trakcie
                urlopu czas przecieka mi między palcami.
                • matysiaczek.0 tabaka 20.08.09, 13:08
                  nie atakuję wszystkich, tylko tę jedną, która uparcie twierdzi, ze nie mam czasu dla siebie, zajmując się cały dzień dziećmi i stojąc przy garach.
                  • tabakierka2 Re: tabaka 20.08.09, 13:11
                    matysiaczek.0 napisała:

                    > nie atakuję wszystkich, tylko tę jedną, która uparcie twierdzi, ze
                    nie mam czas
                    > u dla siebie, zajmując się cały dzień dziećmi i stojąc przy garach.

                    to już wiesz Ty sama, czy masz tyle czasu, ile byś chciaławink
                    Znam matki kilkorga dzieci, które pracują od 6-14, o 15 są w domu,
                    dzieci pomagają w gotowaniu obiadu (jakkolwiek), spędzają z mamą
                    czas EFEKTYWNIE i wszystkim to wychodzi na dobre! bo nie ilość ale
                    jakość tego czasu liczy się najbardziej. Bardziej rozwija się
                    dziecko nudzące sie przez kilka godzin z matką, która nie umie mu
                    niczego dać i niczym zainteresować, niż takie, które spędza z mamą 4
                    godziny dziennie ale aktywnie, poznając świat? chyba to drugie...
              • lisbeth25 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:13
                Twój mąż pracując też odbiera dzieciom swój czas. Ale o tym jakoś nie
                pamiętasz.
                Straszliwie smutna jest wizja macierzyństwa na tym forum.
                Zostając matką, trzeba zrezygnować z ambicji zawodowych, przejść na
                utrzymanie męża, zająć się domem i dzieckiem, a jak się już chce/musi
                pracować to do matki należy zapewnienie opieki nad dzieckiem,
                opłacenie opiekunki, zajęcie się domem po pracy i podanie obiadku
                całej rodzinie.
                Podczas gdy facet ma tylko pracować- nie wymaga się od niego, żeby
                spędzał czas z dzieckiem, zajął się sprawami domowymi itp, może
                całymi dniami zajmować się swoim hobby.
                Straszliwie smutne jest to, że tak naprawdę związków partnerskich
                jest bardzo bardzo niewiele- gdzie obydwoje pracują (np. jedno i
                drugie na pół etatu w różnych godzinach), dzielą opiekę nad dziećmi,
                obowiązki domowe, do tego mają czas na realizowanie pasji.
                A jak masz już kobieto tak wypracowany model rodzinny zaraz Cię
                Matki-Polki zjedzą, że nie wystarczająco poświęcasz się rodzinie i
                masz czelność robić coś dla siebie. Bardzo to smutne, bardzo.


            • matysiaczek.0 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:02
              i jesli chodzi o ostatnie twoje słowa, to nie mam obowiazku ani ochoty opowiadać ci jak sie zmieniło moje życie w ciągu ostatnich 2 miesiecy.
      • lacitadelle Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:24
        moofka napisała:

        > strasznie mi szkoda matek, ktore musza zostawiac dzieci z kims obcym (nie mowie
        > o ojcu, bo to jest ok i w sumie coraz czestsze)
        > zaraz po macierzynskim i naginac do roboty
        > serce by mi peklo
        > samorealizacja, kariera bla bla bla
        > malo ktora powie, ze musi bo kredyt, a maz nie jest w stanie ich utrzymac
        > a chetnie by sobie posiedziala minum rok, albo dwa
        >

        Czemu sądzisz wszystkich swoją miarą?

        Mało jest postów na forum matek, które w domu z dzieckiem wariują, mają
        depresję, chciałyby się wyrwać, a nie mogą?

        Ja tak właśnie miałam, może to była kwestia hormonów, ale po całym dniu z
        dzieckiem byłam dosłownie wrakiem, psychicznym i fizycznym, jak musiałam się nim
        zajmować, to dawałam z siebie naprawdę minimum konieczne do przeżycia, a jak
        wracał mąż albo ktokolwiek przychodził - to z ulgą oddawałam syna w "obce" ręce.
        Raczej nie miałabym szansy zostać z synem w domu przez rok, bo wcześniej pewnie
        trafiłabym do wariatkowa.

        Po powrocie do pracy (syn skończył 5 mies., na niepełny etat) odżyłam, wracałam
        do domu jak na skrzydłach, po raz pierwszy CHCIAŁAM być z moim synem, CHCIAŁAM
        się nim zajmować, z radością coś z siebie dawałam w tych kontaktach, a nie tylko
        go obsługiwałam. I to mam na myśli, kiedy ktoś mówi o jakości, a nie długości
        kontaktów z dzieckiem.

        Czy jestem złą matką? Moim zdaniem po prostu inną - ja naprawdę nie potrafię
        nikogo w ten sposób ocenić, powiedzieć czy pomyśleć, że jakaś kobieta jest
        gorszą ode mnie matką, bo coś robi inaczej, że jest mi jej żal, bo inaczej niż
        ja realizuje macierzyństwo (nie mówię oczywiście o patologii).

        Dziecko do harmonijnego rozwoju potrzebuje ciepła, miłości i bezpieczeństwa, nie
        widziałam teorii, że te wartości muszą mu być przez 24 h na dobę dostarczane
        tylko i wyłącznie przez rodziców. Model przywiązania można wytworzyć także w
        stosunku do 2 czy 3 opiekunów, choć ten, z którym dziecko spędzi najwięcej czasu
        będzie tym głównym, decydującym o jakości i poprawności tego modelu.
      • echtom Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:36
        > serce by mi peklo

        Mi pękało, kiedy zostawiłam z opiekunką 9-miesięczne, ale byłam w sytuacji skrajnego przymusu ekonomicznego - facet po prostu mnie zostawił z 2 malutkich dzieci. Z najstarszą "siedziałam" w domu ponad 2 lata i było to fantastyczne doświadczenie. Nadmieniam, że pracę zawodową i rozwój własny cenię sobie bardzo, ale wszystko w życiu ma swój czas.
        • moofka Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:43
          Z najstarszą "siedziałam" w domu ponad 2 lata i było to fantastyczne doświa
          > dczenie. Nadmieniam, że pracę zawodową i rozwój własny cenię sobie bardzo, ale
          > wszystko w życiu ma swój czas.

          o to to
          zycie jest dlugie, naprawde czlowiek zdazy sie jeszcze narobic az mu garb wyrosnie
          po pierwszym o ile dobrze pamietam 4 miesiace po porodzie to mnie jeszcze tylek
          po szyciu ciagnal wink
          wrocilam po pietnastu miesiacach zostawiajac z ukochana babcia
          i w sumie krzywdy nie mial
          ale jakby zostala jeszcze troche, to tez bym sie cieszyla
          poszlam do pracy, bo musialam
          zupelnie inaczej dni zaczely wygladac
          i mialam mniej czasu dla dziecka
          i bylam bardzo zmeczona
          doba jest ograniczona niestety
          • tabakierka2 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:56
            moofka napisała:


            > o to to
            > zycie jest dlugie, naprawde czlowiek zdazy sie jeszcze narobic az
            mu garb wyros
            > nie


            szkoda tylko, że jak szukasz pracy jako 40latka to mało kto Cię
            chce, bo za stara jesteśindifferent

            • moofka Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:16
              tabakierka2 napisała:

              > moofka napisała:
              >
              >
              > > o to to
              > > zycie jest dlugie, naprawde czlowiek zdazy sie jeszcze narobic az
              > mu garb wyros
              > > nie
              >
              >
              > szkoda tylko, że jak szukasz pracy jako 40latka to mało kto Cię
              > chce, bo za stara jesteśindifferent
              >
              >

              o to to, dokladnie tak
              okazuje sie ze na przerwe w pracy moga sobie pozwolic osoby zamozne, albo
              fachowcy, na ktorych pracodawca poczeka, bo wie ze warto

              czy osoby, ktorych nie stac i boja sie wypasc z rynku pracy, a roboty trzymaja
              sie kurczowo jakaby nie byla, bo inna moze sie nie trafic?
              takie wnioski nasuwaja sie po lekture takiego watku
              ale tu ciagle czytam samoreazlizacja, ambicje
              no ja tez bym bardzo chciala wiedziec na jakiez to tfurcze i rozwijajace
              stanowiska wracaja mamy zostawiajac malenstwa, ktore jeszcze nie umieja usiasc ;/
              • tabakierka2 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:22
                moofka napisała:

                >
                > no ja tez bym bardzo chciala wiedziec na jakiez to tfurcze i
                rozwijajace
                > stanowiska wracaja mamy zostawiajac malenstwa, ktore jeszcze nie
                umieja usiasc
                > ;/
                >

                wiesz, może się okazać, że po roku urlopu nie masz już w ogóle do
                czego wrócićindifferent czy to do twórczej czy odtwórczej pracyindifferent wolę moją
                odtwórczą, gdzie mi godziwie płacą. Pracodawca patrzy też na luki w
                CV i pada pytanie ' a dlaczego przez rok nigdzie nie była pani
                zatrudniona?' a pani 'bo rok byłam na urlopie wychowawczym'.
                Niewielu pracodawców zatrudni kobietę młodą, bo skoro rok była na
                urlopie, to przez ten rok się nie rozwijała, albo może znów zajść w
                ciążę i odejść na roktongue_out
                • moofka Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:37
                  tabakierka2 napisała:


                  > wiesz, może się okazać, że po roku urlopu nie masz już w ogóle do
                  > czego wrócićindifferent czy to do twórczej czy odtwórczej pracyindifferent

                  no wiec ja o tym pisze
                  ale tez z cala sympatia, tabakierko
                  ty nie masz tej perspektywy i dla ciebie praca jest priorytetem
                  po urodzeniu dziecka jest najpierw jego dobro,
                  ja nie mowie o tym, zeby sie zamknac w chalupie na lat 7
                  albo 18
                  i matysiaczek tez nie mowi
                  uwazam, ze mozna tak sie zorganizowac
                  zeby z czteromiesiecznym malenstwem zostawic jedno z rodzicow
                  wg mnie idealem sa trzy lata
                  ale zdaje sobie sprawe ze w naszej rzeczywistosci to nierealne


                  wolę moją
                  > odtwórczą, gdzie mi godziwie płacą. Pracodawca patrzy też na luki w
                  > CV i pada pytanie ' a dlaczego przez rok nigdzie nie była pani
                  > zatrudniona?' a pani 'bo rok byłam na urlopie wychowawczym'.
                  > Niewielu pracodawców zatrudni kobietę młodą, bo skoro rok była na
                  > urlopie, to przez ten rok się nie rozwijała, albo może znów zajść w
                  > ciążę i odejść na roktongue_out
                  >
                  >

                  no tak, tylko czy teraz wybierzemy ciaganie dziecka po niankach
                  czy interesy potencjalnego pracodawcy?

                  ja jestem w tej komfortowej sytuacji ze sama ustalilam czas, jaki chce spedzic z
                  dzieckiem i na mnie czekaja, bo raczej trudno znalezc kogos kto bedzie taki
                  fajny jak ja big_grin
                  a jakby nie zechcieli czekac
                  to tym bardziej mialabym ich w nosie
                  • tabakierka2 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:46
                    moofka napisała:


                    > no wiec ja o tym pisze
                    > ale tez z cala sympatia, tabakierko

                    no ja też, ja teżsmile

                    > ty nie masz tej perspektywy i dla ciebie praca jest priorytetem
                    > po urodzeniu dziecka jest najpierw jego dobro,

                    no właśnie po urodzeniu dziecka smile
                    rozumiem siedzenie z dzieckiem do 6miesiąca ( zwykle macierzyński +
                    zaległy urlop się wykorzystuje), ale aż do roku? chciałabym
                    posiedzieć, ale w pracy mam takie emocje,tyle adrenaliny, że chyba
                    bym w domu skapciałabig_grinsuspicious


                    > ja nie mowie o tym, zeby sie zamknac w chalupie na lat 7
                    > albo 18
                    > i matysiaczek tez nie mowi

                    hmm....hmmm....hmmm....

                    > uwazam, ze mozna tak sie zorganizowac
                    > zeby z czteromiesiecznym malenstwem zostawic jedno z rodzicow
                    > wg mnie idealem sa trzy lata
                    > ale zdaje sobie sprawe ze w naszej rzeczywistosci to nierealne
                    >

                    zdaje się, że masz rację.



                    >
                    > wolę moją
                    > > odtwórczą, gdzie mi godziwie płacą. Pracodawca patrzy też na
                    luki w
                    > > CV i pada pytanie ' a dlaczego przez rok nigdzie nie była pani
                    > > zatrudniona?' a pani 'bo rok byłam na urlopie wychowawczym'.
                    > > Niewielu pracodawców zatrudni kobietę młodą, bo skoro rok była
                    na
                    > > urlopie, to przez ten rok się nie rozwijała, albo może znów
                    zajść w
                    > > ciążę i odejść na roktongue_out
                    > >
                    > >
                    >
                    > no tak, tylko czy teraz wybierzemy ciaganie dziecka po niankach
                    > czy interesy potencjalnego pracodawcy?


                    pracodawcy interes nie jest stroną, bo on znajdzie innego
                    pracownika, takiego, który będzie mu odpowiedał, a Ty zostaniesz z
                    ręką w nocniku i bez pracy.

                    >
                    > ja jestem w tej komfortowej sytuacji ze sama ustalilam czas, jaki
                    chce spedzic
                    > z
                    > dzieckiem i na mnie czekaja, bo raczej trudno znalezc kogos kto
                    bedzie taki
                    > fajny jak ja big_grin

                    big_grin
                    ja pewnie też nie miałabym z tym problemu. U mnie w pracy kobiety
                    karmiace pracują 7 godzin, więc w zasadzie o 14stej są w domuwink


                    > a jakby nie zechcieli czekac
                    > to tym bardziej mialabym ich w nosie
                    >

                    jeśli jesteś fachowcem w swojej branży, zawsze znajdziesz pracę,
                    choć widzę, że teraz to nie jest takie oczywiste (w kryzysie), ale
                    jak masz roczny, dwuletni staż w pracy to jest to troszkę mało,
                    niestetysad
              • lisbeth25 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:31
                A ja bym chciała wiedzieć jakie to twórcze i ambitne zajęcie miał Twój
                mąż co to zostawił maleństwo które nie umie jeszcze usiąść.
                • echtom Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 17:05
                  Lisbeth, tak to natura dziwnie urządziła, że jakieś 9 miesięcy przed i po dziecko jest bliżej związane z matką. Szowinistyczna ta natura, psiakość wink
              • ally Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:49
                a ilu jest takich super fachowców w wieku 26-28 lat (średni wiek urodzenia 1.
                dziecka w Polsce)?
            • ewcia1976 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 14:39
              Psychologowie mówią, że do 4 roku życia matka powinna być z
              dzieckiem. Dla mnie to dużo zaduża granica smile. A dlaczego mama a nie
              tata według wiedzy nabytej na kursie pedagogicznym dopiero ok 2 roku
              życia dziecko potrzeuje uczyć sie z tzw. wzorców męskich ( tatuś ,
              dziadziuś itp. Zycie daje nam wybory. I jak ktoś chce wrócić w 1
              dniu po porodzie do pracy niech idzie a bacia siłaczka niech się
              zajmuje. Wkurza mnie natomiast taka sytuacja. Koleżanka wróciła po
              macierzyńskim z powodow ekonomicznych tzn. chęci zmiany samochodu .
              Teraz narzeka, ze z mężem się nie widują ( gdy ona w pracy on z
              dzieckiem i na odwrót), że wiecznie zmęczeni itd. Jej wybór. JA
              wybrałam 2,5 roku z córką i przynajmniej miałam czas na wypoczynek.
              Ale ja wolę być niż mieć, i dodatkowo leniwiec jestem. Pracować bedę
              do 60- tki więc te 2,5 roku odpoczynku mi sie należy. Mojej córce w
              wychowaniu niemowlaka nie pomogę ( praca do 60-tki). Więc nie
              będzie miała możliwości zostawiać niemowlaka starej matce w okresie
              menopauzy by przychicznie odpoczywac przez 8 h dziennie.
              • kali_pso Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 15:03
                Wkurza mnie natomiast taka sytuacja. Koleżanka wróciła po
                macierzyńskim z powodow ekonomicznych tzn. chęci zmiany samochodu .
                Teraz narzeka, ze z mężem się nie widują ( gdy ona w pracy on z
                dzieckiem i na odwrót), że wiecznie zmęczeni


                A nie może być zmęczona?
                Nie powinna narzekać tylko dlatego, że dokonała takiego a nie innego
                wyboru? Czy gdyby wróciła do pracy z powodu innego niż chęc
                posiadania lepszego auta, miałaby już prawo do bycia zmęczoną i
                sfrustrowaną w Twoich oczach?winkp Bez przesady- zmęczenie ludzka
                rzecz a jak człowiek zmęczony to i narzekać się zdarzy. Ja to akurat
                rozumiem.
                • ewcia1976 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 15:38
                  Napisałam ze miała wybór. Gdyby wróciła i była niezadowolona bo kasy
                  brak było by mi jej żal. Ale skoro zaniedbuje siebie, ma doła
                  psychicznego z powodu jakiś materialnych rzeczy, nie jest mi jej
                  żal.
      • ally Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:44
        > samorealizacja, kariera bla bla bla

        czemu to tak uparcie deprecjonujesz? to jakaś forma pocieszania się?
      • super-mikunia Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 22:15
        A ja w połowie macierzyńskiego zaczełam odliczać dni do końca smile
        Jakby mi ktoś powiedział, że mam jeszcze z rok tak posiedzieć w domu
        to chyba bym się zawyła - łączę się w bólu z osobami przebywającym w
        areszcie domowym tongue_out
    • joanna_poz Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:05
      bo uważam, że praca zawodowa wcale nie koliduje z byciem dobrą matką
      (co zdajesz się sugerować). nie koliduje również ze szczęsliwym
      dzieciństwie mojego dziecka, w którym my, rodzice, pomimo pracy mamy
      czynny udział.


      5 tys. niestety nie starczyłoby, a nie widzę też powodu, żeby na
      kołku na ileś tam lat zawieszać i ograniczać potrzeby do których
      realizacji potrzebne są pieniądze (mówię tu o potrzebach CAŁEJ
      rodziny).
    • bogoosia Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:05
      nie, no proszę Cię, nie wszystko jest czarne albo białe, nie chce mi
      się rozpisywać, bo temat wielokrotnie poruszany...

      ja się za matkę polkę, ani kurę nie mam, zrezygnowąłam z bycia
      biznesłoman, na rzecz dzieci i domu z aktywnością zawodową jednak...
      wcale nie dla kasy, ale dlatego, że dzieci, dom i mąż są dla mnie
      najważniejsze, ale to nie wszystko... lubię robić coś, w czym jestem
      dobra i co mi satysfakcję przynosi...
    • skoobus Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:06
      Po pierwsze mamy pracujace wcale nie są gorsze od tych siedzących w domu. Po
      drugie oprócz mamy jest jeszcze tata. Sa kobiety dla których liczy się tylko
      dziecko i sa takie, które myslą tez o sobie, zwłaszcza o swojej psychice.
      szczęsliwa mama to szczęsliwe dziecko. 5tyś to dla mnie bardzo duzo, my mamy
      2,5tys i zyje nam sie super. Nie wydaje wprawdzie kasy na kosmetyczki, mam tani
      samochód, nie kupuję głupot, na czym się da to oszczędzam... A jak wróce do
      pracy to będę mogła pozwolić sobie na więcej, dziecko tez na tym skorzysta.
      WIELKI SZACUN DLA PRACUJĄCYCH MAM!!!!!!
      • ako17 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:20
        a tak w ogole to chyba najwazniejsze jest prawo kazdej kobitki do
        jej decyzji. na jakiej podstawie wolno nam oceniac innych ludzi?
        przeciez nigdy tak naprawde nie wiemy do konca co stoi za ich
        deczyzjami...
    • nombrilek Popieram, ale.. 20.08.09, 12:12

      Troche się z Tobą zgodze, mój synek ma w tej chwili 15,5 miesiąca i
      za miesiac dopiero wracam do pracy, chcialam wrocic jak mial 5
      miesiecy ze względów bardziej psychologicznych bo męczące było
      siedzenie w domu, ale wtedy takie dziecko wiekszosc czasu spalo i
      jadło a jak nie spało to było bardzo mało kumate. W ostatniej chwili
      zostałam przez rodzicow wystawiona do wiatru i do pracy nie
      wrociłam. i chwała im za to. Jestem strasznie szczesliwa ze byłam
      ten czas w domu, mialam czasem chwile załamania, ale teraz kiedy
      mały jest juz "taki dorosły", fajny, zabawny i mozna sie z nim
      jakos"dogadac" to nie chce mi sie wracac, nie mniej jednak szukam
      innej pracy zeby pracowac w lepszych godzinach i moc wiecej czasu
      poswiecic dziecku, bo jak sie wychodzi z domu np o 8 a wraca o 18 i
      tak jak moj mały o 19.30 kapiel i spanko to bym była mama weekendowa
      a tak nie chce.
    • lisbeth25 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:16
      Spytaj swojego męża jak to jest byc ojcem dziecka 5 minut dziennie.
      Hipokryzja z Ciebie wyłazi.
      • marzeka1 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:30
        Mam przykład w rodzinie matki, która całkowicie zapomniała o swoich potrzebach
        (och, jakie okropne jest słowo "ja"), zawsze dzieci były na pierwszym miejscu,
        dzieci podrosły, matka zredukowana do roli panny służącej (rola z reguły
        niedoceniana), nieszanowana, nie ma kochających wdzięcznych za matczyny trud
        dzieci, jest mąż, z któym nie ma dobrych relacji, bo został tak naprawdę
        sprowadzony do roli dawcy spermy, a potem bankomatu, mąż nie ma dobrych relacji
        z dziećmi, bo niby kiedy miał je nawiązać.

        Dlatego jestem tak gorącą zwolenniczką związków partnerskich,gdzie ja nie jestem
        MATKĄ RODZICIELKĄ (bo ty tylko jedna z moich ról w życiu).
        Aha, po macierzyńskim 2 razy wracałam do pracy i nigdy nawet przez chwilę nie
        pomyślałam, że z tego powodu jestem złą matką czy - jak to wdzięcznie określiła
        arnika- suką.
    • tabakierka2 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:24
      matysiaczek.0 napisała:

      > Mówię tu o
      > mamach, które zdecydowały się wrócić do pracy 4-5 miesiecy po
      porodzie.

      Tyle, jeśli się nie mylę, trwa urlop macierzyński, więc co się
      dziwić?

      Ale jak mi p
      > ani mówi, ze jej 5 tysi małża miesięcznie nie starcza i MUSI
      wrócić do pracy, t
      > o nie wiem co mam mysleć.


      że lubi swoją pracę, że nie chce gnuśnieć w domu, że chce się
      rozwijać???
      Matysku, 5 tys. to wcale nie jest jakaś powalająca kwota dla trójki.
      Wychodzi ok. 1,6tys. na łebka, a z tego, co się orientuję wyprawka i
      rzeczy (pieluchy, jedzonko, soki i inne) dla dziecka są dość
      kosztowne. A gdzie tu jeszcze opłaty wszelkie itp.?

      Albo tłumaczenie, ze musi wrócic, bo etat jej przepad
      > nie. wybaczcie, ale jak ktoś decyduje sie zostać matka, to chyba
      jest świadomy
      > tego, ze jakieś konsekwecje tego będą, np zostawienie pracy dla
      dobra dziecka.

      Tylko, czy matka sfrustrowana i zła = niezrealizowana jest dobrą
      matką dla dziecka? większość pokolenia '80 wychowana była w
      żłobkach, przez babcie, nianie i chyba nic traumatycznego się nie
      wydarzyło?


      > Patrząc na wiekszość matek, to ich dzieci od 5 miesiąca zycie są
      wychowywane pr
      > zez babcie, albo nianie.


      a co jest w tym złego? jest popyt - jest podaż? Jest!

      > Podajcie mi sensowne argumenty. Dlaczego kobiety zostawiają swoje
      dzi
      > eci innym osobom, wracaja wczesnie do pracy, choć stać je na
      siedzenie w domu,
      > choć wykształcenie/doświadczenie pozwala im na znalezienie w
      późniejszym czasie
      > innej, równie dobrej pracy?

      bo:
      - chcą wyjść do ludzi ( może tego im potrzeba?)
      - bo nie chca zamykać się w czterech ścianach?
      - bo chcą mieć swój wkład finansowy?
      - bo kochają/lubią/ cenią swoją pracę?
      - bo o pracę wcale nie jest tak łatwo?

      jest wiele przyczyn, Matysku.
      • matysiaczek.0 rysko 20.08.09, 12:39
        czyli zaspokajanie WŁASNYCH potrzeb, dlatego zostawiaja dziecko innym
        • tabakierka2 Re: rysko 20.08.09, 12:48
          matysiaczek.0 napisała:

          > czyli zaspokajanie WŁASNYCH potrzeb, dlatego zostawiaja dziecko
          innym


          jakim innym?
          babci, która je kocha?
          niani?
          Nie demonizujmy.
          Nie uważam, żeby kobieta, która ma niezaspokojone własne potrzeby,
          mogła pokazać dziecku jak ma zaspokajać własne (nie mówię o głodzie).
        • big__mama Re: rysko 20.08.09, 12:55
          matysiaczek.0 napisała:

          > czyli zaspokajanie WŁASNYCH potrzeb, dlatego zostawiaja dziecko
          innym

          Czyżby macierzyństwo oznaczało rezygnację z WŁASNYCH potrzeb i
          podporządkowanie ich dziecku?
      • margotka28 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:55
        tabakierka2 napisała:

        > matysiaczek.0 napisała:
        >
        > > Mówię tu o
        > > mamach, które zdecydowały się wrócić do pracy 4-5 miesiecy po
        > porodzie.
        >
        > Tyle, jeśli się nie mylę, trwa urlop macierzyński, więc co się
        > dziwić?


        dokładnie, tyle trwa macierzyński, nie każdego stać na przejście na
        wychowawczy. Nie każdemu wystarcza 5 tysięcy zarobione przez męża.


        >
        > Ale jak mi p
        > > ani mówi, ze jej 5 tysi małża miesięcznie nie starcza i MUSI
        > wrócić do pracy, t
        > > o nie wiem co mam mysleć.
        >
        >
        > że lubi swoją pracę, że nie chce gnuśnieć w domu, że chce się
        > rozwijać???
        > Matysku, 5 tys. to wcale nie jest jakaś powalająca kwota dla
        trójki.
        > Wychodzi ok. 1,6tys. na łebka, a z tego, co się orientuję wyprawka
        i
        > rzeczy (pieluchy, jedzonko, soki i inne) dla dziecka są dość
        > kosztowne. A gdzie tu jeszcze opłaty wszelkie itp.?

        przy założeniu, że jest to pierwsze dziecko, to może i te 5 tyś
        wystarczy, ale jeśli nie jest to pierwsze tylko kolejne dziecko?
        Jeśli matka jest w wieku powiedzmy około 40-tki i boi się, że
        wypadnie z rynku pracy? Bo kto będzie chciał matkę polkę, z
        powiedzmy trójką dzieci i wieloletnią przerwą zawodową?


        >
        > Albo tłumaczenie, ze musi wrócic, bo etat jej przepad
        > > nie. wybaczcie, ale jak ktoś decyduje sie zostać matka, to chyba
        > jest świadomy
        > > tego, ze jakieś konsekwecje tego będą, np zostawienie pracy dla
        > dobra dziecka.

        No jasne, myślisz, że każdy na zimno kalkuluje, czy stć go na
        dziecko, czy każdy to dziecko planuje? Dobrze wiesz, między innymi z
        własnego przykładu, że wpadki się zdarzają. I co? Zakłądamy że
        dziecko z wpadki - wybór albo po macierzyńskim do pracy albo co?
        Aborcja? Bo trzeba się liczyć z konsekwencjami?


        >
        > Tylko, czy matka sfrustrowana i zła = niezrealizowana jest dobrą
        > matką dla dziecka? większość pokolenia '80 wychowana była w
        > żłobkach, przez babcie, nianie i chyba nic traumatycznego się nie
        > wydarzyło?


        Ja to mam raczej traumę z powodu wyładowywania matczynych frustracji
        na mnie i siostrze. Nie pracowała, dała się namówić na słuszny model
        rodzinny czyli: matka w domu z dziećmi, ojciec pracuje. I to między
        innymi doprowadziło ją do alkoholizmu.
        >
        >
        >
        > > Podajcie mi sensowne argumenty. Dlaczego kobiety zostawiają
        swoje
        > dzi
        > > eci innym osobom, wracaja wczesnie do pracy, choć stać je na
        > siedzenie w domu,
        > > choć wykształcenie/doświadczenie pozwala im na znalezienie w
        > późniejszym czasie
        > > innej, równie dobrej pracy?
        >
        > bo:
        > - chcą wyjść do ludzi ( może tego im potrzeba?)
        > - bo nie chca zamykać się w czterech ścianach?
        > - bo chcą mieć swój wkład finansowy?
        > - bo kochają/lubią/ cenią swoją pracę?
        > - bo o pracę wcale nie jest tak łatwo?
        >

        bo nie po to inwestowały w siebie przez wiele lat, aby teraz się
        poświęcać. Nie każda kobieta będąc matką automatycznie zostaje w
        domu.


        I tak jeszcze od siebie: ja byłam z dziećmi półtora roku. Nie z
        wyboru, raczej z konieczności. Ale jak już tylko mogłam, poszłam do
        pracy. Oczywiście innej, bo tamta jakoś na mnie nie czekała. Pracy
        szukałam długo.
    • freederike Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:29
      a ja mam właśnie mieszane uczucia, od nowego roku mam wrócić do
      pracy, nie jest to szczyt moich marzeń, ale pensja sporo zasiliłaby
      nasz budżet domowy, ambicjonalnie też ok, są szanse awansu, ale nie
      wiem jak miałabym pogodzić pracę z życiem rodzinnym. W domu nie
      będzie mnie od 7 rano do 18.30. Powstaje problem z dziećmi, bo o ile
      mąż może je zawieźć do żłobka i szkoły o tyle już nie odbierze, bo
      pracuje do 18. Jak wiadomo świetlice szkolne i przedszkola/żłobki
      czynne są max do 17.30. Na babcie nie możemy liczyć, wynajęcie kogoś
      może nie jest złym pomysłem, tyle tylko, że nie wyobrażam sobie na
      stałe wpędzić się w taki kierat. Boję się, że wieczoerm to ja już
      nie bedę miała siły na nic, a gdzie rozmowy z dziećmi, jakieś
      rozrywki, zajęcia dodatkowe w tygodniu? Starsza musiałaby chyba z
      nich zrezygnować, bo wynajęcie kogoś do odbierania dzieciarni zaraz
      po szkole, prowadzenia na zajęcia i siedzenia z nimi do naszego
      powrotu, w tym momencie byłoby dla nas nieopłacalne, pracowałabym na
      pensję opiekunki. Przyznam szczerze, że średnio się widzę w takim
      układzie, może na rok, dwa tak, ale całe życie? Boję się też tego,
      że dialogi w rodzinie zeszłyby do "jak było w
      szkole?", "dobrze", "to dobrze" i tyle, że straciłabym kontakt z
      dziecmi. Podejmując decyzję o zostaniu w domu czuję znowu jakiś
      niedosyt, do tego dochodzi presja otoczenia, że jak to można tak na
      żądanie zrobić z siebie kurę domową, kobita bez ambicji... A mnie
      chyba akurat ambicje zawodowe raczej dyndają, moja praca nie jest
      ani szalenie ciekawa, ani fascynująca, etat menadżera średniego
      szcebla jakich tysiące. Z pasji trudno by mi było zrezygnować, ale
      obecna praca to nie pasja. Nic mnie w niej nie uskrzydla, w
      przeciwieństwie do czasu spędzonego z dzieciakami. Ile jest zawodów
      inspirujących? Ile osób je wykonuje? Ja jestem w strefie szaraczków
      i zastanawiam się, czy taka jałowa ścieżka zawodowa jest warta
      jakichkolwiek poświęceń kosztem rodziny.
      • echtom Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:51
        > Ile jest zawodów inspirujących? Ile osób je wykonuje?

        Otóż to. Większość przekłada papierki, coś produkuje albo sprzedaje, coś wklepuje w kompa, żeby zarobić trochę kasy i wyrwać się z domu, i nazywa to dumnie "samorealizacją" wink
        • tabakierka2 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:03
          echtom napisała:


          > Otóż to. Większość przekłada papierki, coś produkuje albo
          sprzedaje, coś wklepu
          > je w kompa, żeby zarobić trochę kasy i wyrwać się z domu, i nazywa
          to dumnie "s
          > amorealizacją" wink
          >


          A emerytura?
          To również się liczy. Dla mnie przynajmniej.
          Łatwo jest siedzieć w domu, nie przepracować ani roku, a później
          łapę wyciągać po pieniądze. Znam jedną taką matkę - ma 4dzieci, od
          matury siedzi z nimi w domu. Obecnie ma 36lat, tylko maturę i
          tyrającego męża oraz dzieci z problemami (najstarszy syn w wieku
          15lat ma silne zaburzenia emocjonalne, środkowi chłopcy też są
          stałymy bywalcami gabinetu psychoterapeuty, najmłodszy, 2letni póki
          co jako tako).
        • lacitadelle no masz! 20.08.09, 13:09
          echtom napisała:

          > > Ile jest zawodów inspirujących? Ile osób je wykonuje?
          >
          > Otóż to. Większość przekłada papierki, coś produkuje albo sprzedaje, coś wklepu
          > je w kompa, żeby zarobić trochę kasy i wyrwać się z domu, i nazywa to dumnie "s
          > amorealizacją" wink

          Są lepsze matki, to są i lepsze zawody. Pracą takiej sprzątaczki to nic tylko
          pogardzać, tylko ciekawe, czy wolałabyś z domu nie wychodzić czy też poza domem
          załatwiać swoje potrzeby w nigdy nie sprzątanych kiblach?

          Ja tam się spełniam w swojej pracy, bo wiem, że robię dla innych ludzi właśnie,
          coś co jest im potrzebne albo sprawia im radość.

          Jak się ma takie podejście jak Ty, to pewnie faktycznie nie chce się pracować.
          • freederike Re: no masz! 20.08.09, 13:50
            jeżeli o mnie chodzi, to się nie zrozumiałyśmy. Pisałam tylko o
            sobie. Nie umniejszam roli sprzątaczki, każdy zawód jest potrzebny.
            W moim przypadku praca nie jest dla mnie pasjonująca, finansowo, jak
            już wspomniałam, wracając teraz do pracy wychodzę na zero. Co do
            emerytury, nie liczę na nasz system emerytalny, z tych emerytur,
            które sobie wypracujemy nie da się wyżyć. Stawiamy na swoje
            oszczędności. Ja zadaję sobie tylko pytanie, czy warto dać się tak
            zaorać i w imię czego? U mnie w pracy panuje wyścig szczurów,
            macierzyństwo nie jest mile widziane, za to nadgodziny,
            • freederike Re: no masz! 20.08.09, 13:55
              ucięło mi post, sorki.

              Wracając do tematu, w moim przypadku, żeby zdobyć pozycję i uznanie
              szefa trzeba dać z siebie wszystko, poświęcić wieczory, weekendy, a
              ja najnormalniej w świecie wolę ten czas poświęcić rodzinie. I nie
              uważam, że podejnmując decyzję, że zostaję w domu skazuję siebie na
              życie w tym układzie do pełnoletności dzieci.
              • tabakierka2 Re: no masz! 20.08.09, 13:58
                freederike napisała:


                > ja najnormalniej w świecie wolę ten czas poświęcić rodzinie. I nie
                > uważam, że podejnmując decyzję, że zostaję w domu skazuję siebie
                na
                > życie w tym układzie do pełnoletności dzieci.


                no i chwała Cismile
                fajnie, że masz możliwość aby zostać w domu. Też bym chciała.
                • freederike Re: no masz! 20.08.09, 14:08
                  dzisiaj je mam, jutro nie. Jak pisała któraś z dziewczyn w życiu
                  może być różnie. Nie wiem, co strciłam rezygnując z pracy, a może za
                  kilka lat, jako pani prezes miałabym więcej czasu dla rodziny wink

                  Dylematy są, nie powiem, wydaje mi się jednak, że bardziej
                  uwiązałby mnie kredyt hipoteczny na 30 lat niż decyzja o zostaniu w
                  domu. Jak już pisałam, ambicji zawodowych nie mam, więc jeśli ludzie
                  przestaną do mnie przychodzić będę musiała do nich wyjść wink, a wtedy
                  podejmę każdą pracę, nawet tę poniżej moich zawodowych kwalifikacji.


              • lacitadelle Re: no masz! 20.08.09, 13:59
                Nie, to nie było do Ciebie, tylko zacytowanej Echtom, która sugerowała, że
                samorealizować mogą się tylko wybrańcy z niektórych zawodów.

                Ja uważam, że samorealizować się można w każdym zawodzie, zależy to od nas, ale
                także - co pokazuje Twój przypadek - warunków panujących w pracy.
                • tabakierka2 lacitadelle??? 20.08.09, 14:04
                  lacitadelle napisała:


                  > Ja uważam, że samorealizować się można w każdym zawodzie, zależy
                  to od nas, ale
                  > także - co pokazuje Twój przypadek - warunków panujących w pracy.

                  to do mnie?suspicious
                  • lacitadelle Re: lacitadelle??? 20.08.09, 14:06
                    tabakierka2 napisała:

                    > lacitadelle napisała:
                    >
                    >
                    > > Ja uważam, że samorealizować się można w każdym zawodzie, zależy
                    > to od nas, ale
                    > > także - co pokazuje Twój przypadek - warunków panujących w pracy.
                    >
                    > to do mnie?suspicious

                    kurde, u mnie drzewko ładnie działa i widać, pod kim się podpisuję (liczy się
                    nie tylko kolejność, ale też wysunięcie), następnym razem obiecuję tytułować smile
          • echtom Re: no masz! 20.08.09, 17:14
            Ja też robię fajne rzeczy i lubię swoją pracę, ale, powiedzmy sobie szczerze, świata tą pracą nie zbawię i mógłby ją wykonywać ktokolwiek inny. Mogłabym zająć się pracą bardziej twórczą wyłącznie w domu, ale fajnie jest wyjść do ludzi i jeszcze regularnie raz w miesiącu dostać przewidywaną pensję, co w pracy twórczej nie jest takie pewne smile W sumie dość typowa, małostkowa motywacja i nie ma co do tego wielkiej ideologii dorabiać. Ale ja mam duże dzieci, które później wracają ze szkoły niż ja z pracy (pracuję na 3/4 etatu).
        • ally echtom 20.08.09, 14:01
          > Otóż to. Większość przekłada papierki, coś produkuje albo sprzedaje, coś wklepu
          > je w kompa, żeby zarobić trochę kasy i wyrwać się z domu, i nazywa to dumnie "s
          > amorealizacją" wink

          a większość kobiet pracujących wyłącznie w domu wyciera zasrane tyłki, jeździ na
          szmacie i obiera ziemniaki, i nazywa to dumnie "samorealizacją" w roli matki i
          żony wink
          • kali_pso Re: echtom 20.08.09, 14:10


            he,he..100% racji
          • freederike Re: echtom 20.08.09, 14:20
            ale po co tyle jadu? Ja wolę przecierać zasrane tyłki, niż nabijać
            kasę zasranemu szefowi, ktoś inny woli na odwrót i nic z tego nie
            wynika. Ten konflikt przypomina mi walkę butelkowo cyckową lub na
            odwrót, żeby nikogo nie urazić. Ja to widzę inaczej, podziwiam mamy,
            które potrafią realizować się zawodowo i jednocześnie zadbać o
            rodzinę, ba nawet im zazdroszczę. Podziwiam też matki, które
            postawiły na zostanie w domu i w tym się świetnie odnajdują.
            Dlaczego wg niektórych z Was matką pracująca to zrealizowana,
            jakkolwiek durnie to brzmi, szczęśliwa, oczytana, obyta z ludźmi,
            otwarta na nowe, a matka w domu to borciuch ze szmatą, garem
            ziemniaków na kuchni, pewnie jeszcze w papilotach i kiepem w zębach.
            Znam zacofane, zgniuśniałe księgowe i kadrowe, bez ambicji i
            pomysłu na siebie, latające z wywieszonym ozorem praca-dom-praca, a
            także uśmiechnięte, wykształcone i obyte kury domowe. Za dużo
            stereotypów przewija się w tej dyskusji.
            • kali_pso Re: echtom 20.08.09, 14:33




              A ja tam nikogo nie podziwiam. Kobiety od tylu lat już łacza pracę
              zawodową z opieka nad dzieckiem, że za co tutaj je podziwiać? Dla
              mnie to zupełnie normalna, zdrowa sytuacja- tak żyła moja matka, tak
              żyję ja. Naprawdę to aż taki Mount Everst umijętności kobiecej, że
              podziw się należy? Zamiast podziwu, który kojarzy mi się z jakimś
              dziejowo wielkim wyczynem a więc i rzadko spotykanym, wolałabym
              zrozumienie dla mojego życiowego wyboru.

              A pań domowych tym bardziej nie podziwiamwinkP
              Ale rozumiem, że ktoś tak wybrał.
              • freederike Re: echtom 20.08.09, 14:49
                no przykro mi, ale znam mnóstwo kobiet, które łączą, jak to ładnie
                nazwałaś, pracę zawodową z macierzyństwem, czy też siedzą w domu, bo
                muszą i tylko kilka, które naprawdę świetnie się odnajdują w jednym,
                czy drugim układzie i te ostatnie właśnie podziwiam, wszak "w
                ludziach więcej rzeczy zasługuje na podziw niż na pogardę..." smile
            • ally Re: echtom 20.08.09, 14:35
              słowo-klucz: ironia
    • chicarica Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:30
      A ja powiem tak: siedzenie w domu z dzieckiem do ukończenia przez nie 6 roku
      życia to raczej nowość. Drzewiej owszem, kobiety nie pracowały zawodowo poza
      domem, ale powszechne były raczej dwie inne opcje:
      1. Dzieckiem zajmowała się niańka, matka widziała je stojące na baczność i
      grzecznie odpowiadające na pytania przez raptem godzinkę dziennie.
      2. Matka pracowała w polu, dziecko niańczyło starsze pokolenie, niezdatne ze
      względu na wiek do prac polowych i w obejściu, ewentualnie - dziecko w chuście
      leżało sobie na polu, obok matka pieliła/ kopała ziemniaki itp.
      Twierdzenie, że opieka matki nad dzieckiem przez cały dzień to TRADYCYJNY model
      rodziny, jest całkowicie fałszywe.
      • echtom Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 19:04
        3. Matka-arystokratka po urodzeniu oddawała dziecko na wieś "na garnuszek".

        Tak, historia macierzyństwa gatunku homo sapiens pełna jest ekonomicznych i społecznych skrzywień. Współczesne to takie, że prawdziwym powołaniem kobiety jest praca zawodowa, a dla dziecka pozostaje reglamentowany czas wolny od pracy. Generalnie samice ssaków we wczesnym okresie życia młodych karmią je własnym mlekiem i uczą podstawowych życiowych umiejętności, a potem zostawiają, by zająć się czymś innym. Nie wtrącam się w wybory innych kobiet, tylko zwyczajnie się dziwię, kiedy czytam, jaki ten czas spędzony w domu z małym dzieckiem jest beznadziejny i zmarnowany. Czy czas spędzony na obserwowaniu i wspieraniu rozwoju własnego dziecka naprawdę jest taką życiową porażką?
    • vanishka Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 12:32
      Znaczy pocieszyć sie chciałaś, że siedząc za chwilę z trójka dzieci
      za te 5 tysi w nieswoim mieszkaniu jestes lepsza od tych, które maja
      MOŻLIWOŚC pójścia do pracy???
      Boisz sie, że ciebie nikt nie przyjmie??
      No coż.. pewnie masz rację.
      • margerytka69 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:10
        vanishka, dobrze, że to napisałaś, bo mi się przypomniał ten cały
        Matysiak
        to ta baba, która dała sobie zrobić 3 dziecko nie majac kasy ani
        własnego mieszkania, to nic dziwnego, że się babie we łbie pomieszało

        pisałam na jej topiku kiedyś

        gdybym pamiętała, że to ta sama, to bym się tutaj nie wpisywała, bo
        niestety gdyby głupota miała skrzydła, to Matysiak latałaby jak
        gołebica
        • matysiaczek.0 gupia margerytko 20.08.09, 14:13
          jedyne co potrafisz to atakować,,,jak nie umiesz się mądrze obronić i odpowiednich argumentów w dyskusji podać, lepiej nie odzywaj się wcale
          • margerytka69 Re: gupia margerytko 20.08.09, 14:22
            ależ bronić się Matysiak nie mam zamiaru, bo i nie ma przed kim,
            i nie ma powodu

            byłam tylko ciekawa, co z tych 5 tysiaków TWOJEGO MĘŻA możecie
            waszej trójce zaoferować, że poirywacie się na 3 dziecko

            tak się chwaLIŁAS, ŻE WAM SIE SUPER POWODZI, TO ZAPYTAŁAM PO PROSTU,
            gdzie byliście na wakacjach, czy w ogóle Twoje dzieci były za
            granica, bo coś mam wrażenie, że nie wyściubiacie nosa ze swojej
            miesciny/wsi, czy gdzie tam mieszkacie

            myślałam, że się pochwalisz, a tu klops...

            no cóż, widocznie nie ma czym
            • matysiaczek.0 Re: gupia margerytko 20.08.09, 14:29
              dobrze, jeśli chcesz... na koniec maja-początek czerwca (w sumie ponad 2 tyg) byliśmy w Budapeszcie. Polecielismy samolotem (no jak z dziećmi pociągiem się tłuc), odwiedziliśmy mego brata, niestety pomimo najszczerszych chęci, nie mógł nas "nocować", więc uprzedzam kwestię oszczędności na jedzeniu i spaniu. Mielismy w planach jeszcze góry polskie, ale osobiście wolę mieć lepszy samochód (na dniach) i nie widzieć w tym roku gór.
            • matysiaczek.0 Re: gupia margerytko 20.08.09, 14:32
              swoją drogą..gdzybyśmy nie byli za granicą, moje dzieci nie czułyby sie gorsze, starsza o wiele bardziej wolała nad morze niż tam gdzie byliśmy..aha, mam jeszcze ci napisać gdzie spaliśmy, co jedliśmy, co zwiedzaliśmy, żebyś mogła stwierdzić, że wystarczająco dużo kasy wydałam? nooo, może jakieś zdjęcia ci podesłać jeszcze? zaspokojona jesteś?
    • miminko wlos sie na glowie jezy 20.08.09, 12:46
      od bzdur, ktore wypisuja tu niektore kobiety

      po pierwsze autorko postu, zyjemy w kraju, w ktorym macierzynski trwa 4-5 mies.
      fajnie by bylo, gdyby trwal z rok, ale realia sa inne.

      po drugie - pomysl o samotnych matkach, one nie maja facetow, ktorzy utrzymuja
      je i dzieci za te twoje 5 tysiecy miesiecznie
      (uwaga, szybka matma: rata kredytu za chate+czynsz 1500, koszty utrzymania bryki
      300-500, rachunki, kolejne 200-500 (w tym telefony, leki, etc), ZDROWE jedzenie
      dla trzyosobowej rodziny to wg mnie ok 2000 mies, do tego dodaj srodki
      czystosci, jakies ubrania i z jedno wyjscie na miesiac i po 5 tysiach. nawet nie
      ma z czego oszczedzac na czarna godzine - no bo jak maz np. zachoruje albo
      ulegnie wypadkowi to co? gowienko.)

      po trzecie - z jakiej paki ojciec ma harowac i rezygnowac z bycia z dzieckiem?
      to jest fair?

      po czwarte, nie przyszlo ci do glowy, ze mozna LUBIC swoja prace? ja swoja
      kocham i nie wyobrazam sobie z niej zrezygnowac. w domu, w pieluchach, garach,
      kupkach, zupkach i spacerkach bym oszalala, wiem to.

      po piate - dzieki temu ze ja tez zarabiam, mozemy pozwolic sobie na 3-5 wyjazdow
      w roku, w zeszlym roku spedzilam na wakacjach ponad 3 miesiace, z dzieckiem.

      dziecko urodzilam dla swiata, nie dla siebie. zrozumialam to tuz po jego
      narodzinach. okazuje mu mase czulosci, uwielbiam z nim byc, wyglada na
      szczesliwe. jest wspanialym towarzyszem, ciagla inspiracja ale nie przyczyna
      mojej rezygnacji z siebie.
      • agao_72 Re: wlos sie na glowie jezy 20.08.09, 12:58
        miminko - pozwolisz, że podpiszę się pod Tobą. napisałaś dokładnie
        to, co chciałam napisać. dziękuję.

        pracując zapewniam fajny start w dorosłe życie Zosi. taką mam
        nadzieję. i to, żeby w przyszłości cieszyć się tym, że nasze
        emerytury nie będą tylko wegetacją. tak między innymi.
        • tabakierka2 podpisuję się!! 20.08.09, 13:08
          pod dwoma powyższymi postami - nic dodać nic ująć.
    • lolinka2 Re: co to za macierzyństwo? 20.08.09, 13:06
      matysiaczku, arniko i inne zwolenniczki paternalnego systemu:

      żyjcie sobie własnym życiem i odpatykujcie się od innych, którzy z
      takich czy innych powodów ośmielają się być inni, wyróżniać się w
      jakiś sposób stylem życia.

      Nie rozumiem zupełnie, dlaczego urodzenie dziecka w dobie laktatorów
      np (żeby nie było, że z założenia pozbawiam dziecka przeciwciał i
      innych zalet mleka matki) ma oznaczać uwiązanie kobiety na 24h w domu
      przy radosnym i wierzgającym wypełnieniu becika. Dlaczego z pracy nie
      miałby zrezygnować ojciec, na rzecz samorealizacji matki?

      Wg waszej nomenklatury nie jestem matką i, szczerze mówiąc - jako
      rzecze moja sygnatura, vichy mi to big_grin Pracuję odkąd młoda skończyła 5
      dni i dobrze mi z tym. Też nie podoba mi się zostawianie dziecka na
      90% doby z nianią/babcią/itp., bo jest to w moim pojęciu cesja
      obowiązków wychowawczych na inną osobę lub placówkę, a nie o to w
      macierzyństwie czy też szerzej - rodzicielstwie - chodzi.
      Jeżeli natomiast układ - jakikolwiek by nie był - jest akceptowany
      przez oboje rodziców dziecka, nie zagraża jego życiu/zdrowiu/psychice
      (nie mówię o wykrętnych ideologicznych wyjaśnieniach, tylko znanych i
      oczywistych faktach jak np. wpływ alkoholizmu na dziecko...) i każda
      ze stron tego układu jest usatysfakcjonowana, to O CO CHODZI??
      O łamanie konwenansów? Do kosza z konwenansami... zawsze musi być
      ktoś, kto przeciera szlaki, wyprzedza epokę. A, że znajdą się
      oponenci... niech sobie w opony włożą swoją opozycję.
      • matysiaczek.0 lolinka 20.08.09, 13:13
        jawna krytyka NIEKTÓRYCH mam pracujących pojawiła się później. W pierwszym moim poście zadawałam pytania, na które doczekać się chciałam odpowiedzi,

        a pamiętasz dyskusje na ematce, kiedy to krytykowało się mamy, które osmieliły się zostać w dmou z dzieckiem, skapcieć, zaniedbać się, które ośmieliły się być na utrzymaniu męża i obciążyły naród utrzymaniem emerytów, nic same do tego nie wkładając?
        • bogoosia Re: lolinka 20.08.09, 13:19
          matysiaczek.0 napisała:

          > a pamiętasz dyskusje na ematce, kiedy to krytykowało się mamy,
          które osmieliły
          > się zostać w dmou z dzieckiem, skapcieć, zaniedbać się, które
          ośmieliły się być
          > na utrzymaniu męża i obciążyły naród utrzymaniem emerytów, nic
          same do tego ni
          > e wkładając?


          ja pamiętam i szlag mnie trafiał, jak mnie laska zapytała czy to nie
          samolubne na męża głowie zostawić wszystko, ale jużwyrosłam z
          tłumaczenia się i przekonywania innych do moich decyzji, ważne, że
          wg. mnie są słuszne...
Pełna wersja