gaskama
20.08.09, 14:55
Albo: Największym wrogiem kobiety jest druga kobieta. W życiu żaden
facet nie zasugerował mi, że mogę być złą matką, dlatego, że
wróciłam po macierzyńskim do pracy. Wręcz przeciwnie. Kilka razy
słyszałam uwagi panów, którzy utrzymywali sami rodzinę, że ja i
niemąż mamy fajnie, bo razem ciągniemy ten wózek. W życiu też nie
słyszałam, by jakiś facet zasugerował kobiecie, że jej decyzję o
zostaniu w domu z dzieckiem uważa za głupią. To tylko my kobiety
lubimy się nawzajem zadręczać. Chyba jesteśmy pełne kompleksów i
dowartościować możemy się tylko dokopując innym. Temat matki
pracującej, która musi być złą matką lub matki niepracującej
zawodowo, która przez to musi być ograniczona i się nie realizuje
jest – obok tematu o złej teściowej – w moim odczuciu najczęściej
pojawiającym się tematem. Jakoś na etacie nie widzę postów od
tatusiów zadręczających się nawzajem, że własne dziecko widza
codziennie tylko przy myciu zębów.