Mój mąż się zakochał. Długie.

    • minipolak on sie nie zakochał 26.08.09, 23:34
      mnie sie wydaje ze mial dobry seks
      z tego co opisujesz z dziewczyna ktora nie jest pewna siebie
      ich idylla bedzie trawala rok
      twoj maz ma jakis kryzys.
      wtedy zmienia sie zone albo prace.
    • ulapod Re: Mój mąż się zakochał. Długie. 27.08.09, 01:42
      Wywaliłabym go z domu w 5 minut.
      Zan dziewczyne ledwie misiac i juz hop siup zastawia zonę z dzieckiem. Nie potrafiłabym z kimś takim żyć i NIGDY nie prosiłabym be został.
    • everettdasherbreed Jest sposób. Postępuj tak: 27.08.09, 08:02
      1. Odkryj w sobie bi. 80 % kobiet to bi.
      2. Poznaj jego kochankę i zakochaj się w niej.
      3. Idź z nią do łóżka.
      4. A potem zróbcie trójkąt. Jawny i uczciwy.
    • maniek_ok Re: Mój mąż się zakochał. Długie. 27.08.09, 09:24
      miriam33 napisała:
      > Tylko chcę się wygadać. Nikomu nie chcę nic mówić, nawet najlepszej
      > przyjaciółce. Jeśli mąż ode mnie odejdzie, i tak wszyscy się
      > dowiedzą. A tutaj jestem anonimową idiotką.

      Ubawilem sie setnie - uwielbiam to forum, takich postow nigdzie nie masmile)))!
      A jezeli to prawda - to fakt, jestes idiotka. I to bynajmniej nie slodka. I
      jezeli to faktycznie prawda - to skonczy sie to tak samo jak tysiace podobnych
      "malzenstw". I nie ludz sie - nie ma stanow posrednich, robi sie albo jedno albo
      drugie. Albo jest sie w zwiazku, albo jest sie z lepsza kobieta. Zycie jest proste.
    • sakramenckofajna Re: Mój mąż się zakochał. Długie. 27.08.09, 10:25
      A mnie go szkoda...Nie miał w domu nic prócz matki dziecka. I też na jego
      miejscu wolałabym zostać z młodszą(ym). A ty go puść i nie trzymaj za wszelką
      cenę. To kompletna bzdura i bezsens. Jest człowiekiem, daj mu skorzystać z
      wolnej woli, nie jest twoją własnością.
      • tw.zenek Zrobił swoje (dziecko) - może odejśc 27.08.09, 11:16
        Ale jednocześnie ma zostac w domu. Dośc pokrętna filozofia, niestety - całkiem
        popularna.

        Dlaczego zamiast małżeństwa, nie spisac jedynie: "umowy o zapłodnieniu"?
        Albo: "umowy o utrzymaniu".

        A może w ogóle: "Umowę o zapłodnieniu, utrzymaniu i drobnych naprawach
        domowych". Będzie wiadomo na czym się stoi i jakie były powody zakładania
        takiego związku.
    • owocowe78 miriam33 27.08.09, 11:36
      dziewczyny tu gadu gadu a co u ciebie? jak sie czujesz?
      przytulam
      • miriam33 Re: miriam33 27.08.09, 12:07
        Jesteśmy razem.
        • umasumak Re: miriam33 27.08.09, 12:40
          Napisałam maila
    • malila Re: Mój mąż się zakochał. Długie. 27.08.09, 12:10
      Jak bardzo okrutnie ludzie traktują samych siebie...
      Nie jesteś idiotką. Nie istnieją ludzie, którzy nie popełniają błędów.
      Czasem mi się wydaje, że to własnie na popełnianiu błędów życie polegawink
      Doszliście do krytycznego punktu w swoim związku. Do takiego momentu,
      kiedy okazuje się, że dotychczasowe strategie prowadzą Was w kierunku,
      którego zdecydowanie sobie nie życzycie. Strategię należy więc zmienić,
      ale najpierw uświadomić sobie, czego chcecie. A właściwie, czego Ty
      chcesz, bo chyba już pora przestać brać odpowiedzialność za męża i za to,
      czego on chce, oraz za to, co jest dla niego zbytnim obciążeniem. Bo jeśli
      dobrze zrozumiałam, Tobie także brakowało czułości i przytulania z jego
      strony. Ale ponieważ "nie chciałaś go zmuszać", szukałaś rekompensaty przy
      dziecku. Usprawiedliwiając męża i nie wyrażając swoich oczekiwań, wzięłaś
      na siebie odpowiedzialność za swojego męża. Oddaj mu ją. Ustaw się na
      równym z nim poziomie. Bez względu na to, czy zostaniecie razem, czy
      zaczniecie żyć osobno.
      Nie żyj w poczuciu winy, który sugeruje Ci kilku Piotrusiofilów, nie
      próbuj dogadzać swemu mężowi odsuwając swoje potrzeby na drugie miejsce,
      bo jedyne, co się wtedy zmieni, to sposób, w jaki będziesz brać za niego
      odpowiedzialność.
      Pogadaj, jeśli będziesz chciała, ze swoim mężem, ale tym razem rozważajcie
      swoje oczekiwania jasno, bez czytania i pisania między wierszami. Nie
      decyduj za niego i nie pozwól decydować za siebie. Nie usprawiedliwiaj
      tego, co on zrobił. On także mógł się postarać o namiętność w Waszym
      związku. Jeśli przyjąć założenie, że mężczyźni nie są tak histeryczni jak
      kobiety i w mniejszym stopniu niż one kierują się emocjami, to nie tylko
      powinien umieć szybciej znaleźć sposób na rozniecenie ognia, ale i
      potrzebom emocjonalnym powinien wolniej ulegaćwink
      • karolaak Re: Mój mąż się zakochał. Długie. 02.09.09, 14:43
        A u mnie przypadek w druga strone. Zona sie zauroczyla w facecie
        poznanym na necie. Przyznala mi sie do wszystkiego, ze nie wie co
        czuje do mnie teraz, chce byc z nim itd.... i pisze z nim dalej o
        wszystkim, codziennie twierdzac, ze wie jak juz naprawic i zbudowac
        nas zwiazek. Tylko, ze widac, ze o nim mysli, jest przesiakniea
        checia bycia z nim. Mamy dziecko i ciezko mi byloby sie z nim
        rozstac, a z drugiej strony nie widze przyszlosci, bo zona caly czas
        pisze do niego, dzwoni obracajac sie mowi, ze wszystko jest OK itd..
        a potem do niego z powrotem mysli jakby sie tu spotkac za moimi
        plecami. Wszystko co czyta, slucha o problemach w malzenstwach, o
        filmie gdze ludzie sie zdradzaja mowi mi, ze zobacz.. inni tez sie
        rozwodza albo zdradzaja i wybaczaja... Co zrobic zeby otrzezwiala i
        chciala byc znowu ze mna..?
        • umasumak Re: Mój mąż się zakochał. Długie. 02.09.09, 16:39
          Co zrobić? Postawić ultimatum - albo natychmiast kończy tamtą znajomość, albo
          się rozstajecie.
          • karolaak Re: Mój mąż się zakochał. Długie. 03.09.09, 14:38
            no i to zrobilem, ale nic sie nie zmienilo. Nadal pisza, nie jestem
            w stanie zakazac jej pisania z pracy, tnz powiedzic moge ale nie
            wyegzekwuje tego... Wg niej wszystko jest ok, to przyjaciel.. a ze
            pisza ze tesknia za soba jak kochankowie..
            • agatar-m Re: Mój mąż się zakochał. Długie. 03.09.09, 15:20
              nie zakazać bo to nie 2letnie dziecko, tylko postawic ultimatum. albo on albo ja
              i nie pisanie po kątach. pokaż jej,że sam sobie świetnie możesz poradzić w
              zyciu, że masz też inne zajęcia a nie tylko pilnowanie jej i sledzenie czy pisze
              z nim czy nie... po prostu fora ze dwora, albo jesteśmy tylko we dwójke.
            • umasumak No to teraz bądź konsekwentny 03.09.09, 19:28
              Ponieważ żona robi sobie hece z Ciebie, wystaw jej walizki za drzwi, ewentualnie
              sam się wyprowadź. Widać, że dopóki tego nie zrobisz, nie będziesz traktowany
              poważnie.
              • karolaak Re: No to teraz bądź konsekwentny 04.09.09, 10:47
                zal mi dziecka, gdyby nie one pewnie juz dawno bym odszedl.
                Powiedzialem, ze sie rozwiedziemy jak to sie bedzie tak ciagnac,
                stwierdzila, ze jestem egoista, bo ona by zostala dla dobra dziecka,
                dobre co? Ona mysli, ze moze miec podwojne zycie, tutaj z mezem a
                tam z kochanym ktory ja jedyny rozumie i o ktorym ciagle mysli itd.
                Oglada filmy i jesli widzi ze ktos kogs zdradza to mysli, ze to film
                o niej... rozwod.. mi naprawde zal dziecka i jednak pomimo wszystko
                cos nadal do niej czuje chociaz nie wiem czy chce byc z osoba ktora
                jest ze mna i jednoczesnie nie jest...
                • umasumak Re: No to teraz bądź konsekwentny 04.09.09, 10:52
                  To namierz gościa i się z nim rozmów. Jeśli ma żonę, postrasz, że o wszystkim
                  się dowie, jeśli natychmiast nie zaprzestanie kontaktów z Twoją żoną.
                  Swoją drogą, koszmarną masz babę. Ona Cię zdradza, ale to Ty jesteś egoistą sad.
                  Musisz być bardziej stanowczy, bo ona chyba widzi, że wszystko z Tobą ugra.
                  • karolaak Re: No to teraz bądź konsekwentny 04.09.09, 14:54
                    czy koszmarna..? Pewnie tak. Odkad pojawil sie koles jest miedzy
                    nami lepiej, tzn byly masakryczne 2tyg kiedy cala znajomosc ruszala,
                    wtedy odsunela mnie na bok zupelnie, potem musialem sie starac zeby
                    poczula, ze jej na mnie zalezy, no i staralem sie, ale to i tak nie
                    zmienilo niczego, bo kontakt nadal trwal i trwa do dzis. Zona 'gra'
                    na 2 fronty, z nim marzy sobie o zyciu i roznych innych rzeczach,
                    caly czas tesknia za soba jak kochankowie, wraca do domu i zachowuje
                    sie jakbysmy byli swiezo po slubie.. kochankowi idealni. Upomniec
                    kolesia... hmm.. Tyle, ze to na zabiega o jego znajomosc, jesli on
                    nie pisze, nie dzwoni to ona pisze z zalem, ze nie ma wiadomosci od
                    niego itd... jak jakas malolata, biega za nim. To nie jego wina. OK,
                    moze jego, ze sobie nie odpuscil, ze jak sie dowiedzial, ze ma meza
                    i dziecko, ale oboje zaczeli sie nakrecac, ze kazdy ma prawo do
                    szczescia itd, ze teraz znalezli swoje polowki.
                    Zona nie rozumie co to zdrada psychiczna i mowi, ze nic zlego nie
                    robi, to tylko przyjacielskie kontakty... to jest tutaj najwiekszym
                    problemem.
                  • karolaak Re: No to teraz bądź konsekwentny 04.09.09, 14:56
                    czy koszmarna..? Pewnie tak. Odkad pojawil sie koles jest miedzy
                    nami lepiej, tzn byly masakryczne 2tyg kiedy cala znajomosc ruszala,
                    wtedy odsunela mnie na bok zupelnie, potem musialem sie starac zeby
                    poczula, ze jej na mnie zalezy, no i staralem sie, ale to i tak nie
                    zmienilo niczego, bo kontakt nadal trwal i trwa do dzis. Zona 'gra'
                    na 2 fronty, z nim marzy sobie o zyciu i roznych innych rzeczach,
                    caly czas tesknia za soba jak kochankowie, wraca do domu i zachowuje
                    sie jakbysmy byli swiezo po slubie.. kochankowi idealni. Upomniec
                    kolesia... hmm.. Tyle, ze to na zabiega o jego znajomosc, jesli on
                    nie pisze, nie dzwoni to ona pisze z zalem, ze nie ma wiadomosci od
                    niego itd... jak jakas malolata, biega za nim. To nie jego wina. OK,
                    moze jego, ze sobie nie odpuscil, ze jak sie dowiedzial, ze ma meza
                    i dziecko, ale oboje zaczeli sie nakrecac, ze kazdy ma prawo do
                    szczescia itd, ze teraz znalezli swoje polowki.
                    Zona nie rozumie co to zdrada psychiczna i mowi, ze nic zlego nie
                    robi, to tylko przyjacielskie kontakty... to jest tutaj najwiekszym
                    problemem.
                    On jest singlem, dzieli ich spora odleglosc i to pewnie jeszcze nie
                    spowodowalo, ze zona nie zdarzila fizycznie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja