chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie

    • zebra12 Urodziłam się w ateistycznej rodzinie 27.08.09, 08:01
      Nie byłam chrzczona. Nie byłam szykanowana, ale bardzo zazdrościłam dzieciom
      komunii, chodzenia na oazę... Sama w końcu - jako dorosła - postanowiłam stać
      się osobą wierzącą. Tyle, że nie jestem katoliczką. Moje dzieci ochrzciłam w KK,
      bo same chciały. A jak dorosną, to wybiorą, co im tak naprawdę odpowiada.
      • the_dzidka Re: Urodziłam się w ateistycznej rodzinie 27.08.09, 12:51
        > Sama w końcu - jako dorosła - postanowiłam stać
        > się osobą wierzącą.

        POSTANOWIŁAŚ??? To mi piękny przykład wiary!
        Litości!
        • zebra12 The_dzidka 27.08.09, 15:45
          A co w tym złego, że postanowiłam? Każdy powinien podjąć decyzję jaką drogą chce
          iść. Wybrać. Więc ja wybrałam Jezusa i postanowiłam za nim iść.
      • daga_j Re: Urodziłam się w ateistycznej rodzinie 27.08.09, 14:44
        Brr, jak ja poszłam z ciekawości na oazę to była kompletna porażka, nie
        wiedziałam co mam robić, mówić, oni wszystko wiedzieli, czułam, że tam nie
        należę, nigdy więcej nie poszłam i dobrze!
      • kindofmagic Re: Urodziłam się w ateistycznej rodzinie 27.08.09, 15:27
        jak mozna zazdroscic oaz?! jako dzieciak widywalem oazy gdy bylem na
        splywach kajakowych - my sie bawilismy przy ognisku, a oni smecili
        jakies religijne koledy. To predzej harcerstwa mozna zazdroscic smile)
    • gryzelda71 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 08:18
      Skoro:religie niszczą zdolność samodzielnego myślenia,to dziwię się,ze w ogóle
      rozważasz opcję chrztu.
      • tacomabelle Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 08:33
        Podczas chrztu rodzice zobowiązują się wychować dziecko wg przykazań
        wiary, wcześniej powinni przystapić też do spowiedzi, podobnie jak
        rodzice chrzestni.

        Jesteś trollem, czy też jako ateistka jesteś aż taką cyniczną
        hipokrytką?
        • marzeka1 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 08:35
          Najgorsze, że przy takim rozumowaniu, podejściu nie jest w stanie wychować
          dziecka na osobę otwartą i tolerancyjną.
          • annie_laurie_starr Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 09:20
            Troch urazilo mnie Twoje stwierdzenie o niezdolnosci osob reigijnych do
            samodzielnego myslenia. Ateisci tez moga wpadac w dogmatyzm jesi chodzi o
            zaprzeczanie istnieniu Boga.

            Ja na Twoim miejscu nie chrzcilabym dziecka, skoro macie takie nagetywne
            podejscie do religii. Zapewniam Cie tez, ze gdbym wiedziala o szykanach wobec
            dziecka nieochrzczonego, ja, katoliczka, pierwsza rzucilabym sie do obrony tego
            dziecka. Ale widocznie to instykt, a nie efekty samodzielnego myslenia.
            • lila1974 jestem takim dzieckiem 27.08.09, 09:25
              które jako jedyne nie poszło do komuni.
              Owszem, spotkałam się ze strony dzieci z mojej szkoły, klasy z wyśmiewaniem.
              Natomiast miałam tak mądrą mamę, że potrafiła dać mi takie poczucie własnej
              wartości i jednoczesnie zrozumienia dla strachu innych, że przeszłam ten okres
              bez draśnięcia ... zresztą trwał krótko.

              Tyle, że moja mama nie uczyła mnie gardzenia innymi, co bije z postów założycielki.
            • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 09:26
              annie_laurie_starr napisała:

              > pierwsza rzucilabym sie do obrony tego
              > dziecka. Ale widocznie to instykt, a nie efekty samodzielnego
              myslenia.

              wiesz, to odruch bezwarunkowy taki...
              tak, jak któraś napisała - wychowanie na otwartego człowieka???
              głosząc koncepcje o człowieku wierzącym jako nieumiejącym myśleć
              samodzielnie? co to za otwartość? na co?
              • kali_pso Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 09:43

                To nowa koncepcja otwartego umysłu- byc otwartym na siebie i swoje
                potrzebywinkp a innych uważać za gorszych. Bo nie ma super zabawek, bo
                jego rodzice pracują dłużej niż dwa dni w tygodniuwink, bo nie stać go
                na przedszkole z mini siłownią i wreszcie bo jest katolikiem.
                Ostatnio pełno tutaj takich otwartych umysłów tworzy, nie
                zauważyłyście? A wszystko elyta- panie lekarki i prawniczki( tak
                przynajmniej twierdząwinkP. Aż człowiek życzyłby sobie, aby te twory
                rozmnażały się wyłącznie wirtualnie, ale to zbyt naiwne.
        • krejzimama Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 09:30
          Cynizm nie jest mi obcysmile Hedonizm to jest coś co lepiej mnie opisuje.
          Uważam, że człowiek powinien unikać w życiu tego co przykre, niemiłe.
          Powinien dążyć do tego by być szczęsliwym nie oglądając sie na innych.
          • annie_laurie_starr Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 09:34
            Hedonizm jako wartosc? Serdecznie Ci wspolczuje.
            • krejzimama Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 09:44
              To raczej powód do zazdroścismile
              Uważam że moje życie i moje szczęscie są najważniejsze. Każda decyzja i wybór to
              patrzenie przez pryzmat mojej osoby.
              • lila1974 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 09:46
                Zazdrości?
                Kompletnie nie widzę powodów do zazdrości.
                • kudlata_paprotka [...] 27.08.09, 13:05
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • kali_pso Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 09:36
            > Uważam, że człowiek powinien unikać w życiu tego co przykre,
            niemiłe

            Skoro tak, to raczej chrzest odpada- trzeba będzie załtwiać sprawy w
            kancelarii, wstać rano, przygotować dziecko, odstać w kościele
            godzinę, śpiewać kiedy można nie kiedy się chce i co chyba najgorsze-
            UKLĘKNĄĆ...aż się o ciebie boję, jak to przeżyjesz z tym
            hedonistycznym nastawieniem do życia.......wink



            Ludzie, napiszcie, że to jest jakaś forumowa ukryta kamera......
            • kawka74 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 09:40
              Ja myślę, że się dziewczyna zaplątała i wypisuje dyrdymały, bo nie spodziewała się tak ostrej reakcji.
              Zresztą czy to pierwszy taki wątek? Chrzest na przemian ze ślubem kościelnym ciągle są na tapecie smile
              • krejzimama Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 09:42
                E tam ostra reakcja. Ostra reakcja to jest jak ktoś w pape strzeli.
                • kawka74 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 09:46
                  Niemniej ciskasz się, jakbyś faktycznie dostała.
          • gryzelda71 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 09:38
            To czemu rozważasz unieszczęśliwienie własnego dziecka?
          • agatracz1978 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 09:46
            krejzimama napisał:

            > Cynizm nie jest mi obcysmile Hedonizm to jest coś co lepiej mnie
            opisuje.
            > Uważam, że człowiek powinien unikać w życiu tego co przykre,
            niemiłe.
            > Powinien dążyć do tego by być szczęsliwym nie oglądając sie na
            innych.

            Wpółczuję Ci, w każdym poście coraz bardziej się ośmieszasz.
            Zaprzeczasz sama sobie. Piszesz, żeby życ nie oglądając się na
            innych a właśnie planujesz zrobi coś wbrew własnym przekonaniom z
            uwagi na innych i to przysłowiowe co ludzie powiedzą. Obrażasz KK a
            tak bardzo chcesz aby Twoje dziecko zostało jego członkiem. Nie
            kumasz na czym ta religia polega, nie wiesz w co wierzymy (piszesz
            jakieś bzdury o zjadaniu Boga). Pogardzasz klerem i katolikami
            świeckimi a pchasz się na siłę wśród nich. Nie wiem czy to jeszcze
            hipokryzja czy zwykła głupota i brak własnego zdania w temacie jak
            ma wyglądac moje życie. Ogólnie współczuję Ci. Albo Twój post to
            kolejna żałosna prowokacja albo jesteś tak ... i tu sobie dopowiedz
            bo jak napiszę to zostanie usunięte.
            • mondego1 zalosna gimnazjaliska bawi sie na forum 27.08.09, 13:23
              utwierdzam sie, ze to troll.Nie karmic trolla.
          • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 09:48
            krejzimama napisał:

            >
            > Powinien dążyć do tego by być szczęsliwym nie oglądając sie na
            innych.

            ale to już chyba egocentryzm.
            Poza tym jak to się ma do tematu?
          • franczii Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 10:32
            > Uważam, że człowiek powinien unikać w życiu tego co przykre, niemiłe.
            > Powinien dążyć do tego by być szczęsliwym nie oglądając sie na innych.

            To tym bardziej nie powinnas chrzcic. Chrzest w twoim wypadku to niepotrzebne i
            prawdopodobnie niemile w skutkach kiedy dziecko podrosnie komplikowanie sobie
            zycia a w blizszej przyszlosci stawanie przed kolejnymi wyborami: katecheza w
            szkole, komunia itp.
            • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 10:35
              franczii napisała:

              > > Uważam, że człowiek powinien unikać w życiu tego co przykre,
              niemiłe.
              > > Powinien dążyć do tego by być szczęsliwym nie oglądając sie
              na innych.
              >


              zdecyduj się w końcu, bo można by Cię o schizofrenię podejrzewać
              zaraz piszesz, że:

              Ludzie są jak te ptaki. Innego zadziobią. Stąd moje dylematy czy
              między wronami
              nie krakać jak one, a wewnątrz pozostać wiernym swoim przekonaniom.
              >
    • alabama8 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 09:39
      Przecież Bóg nakazał - "Idźcie i rozmnażajcie się" i nie pamiętam,
      żeby dodał coś o chrzcie. No ale są tacy którzy wierzą że do
      Królestwa Niebieskiego nie dostanie się nikt, komu w dzieciństwie
      kapłan nie pochlapał po głowie. Świadomym i jedynie słusznym wyborem
      jest staranie się aby do tej grupy nie dołączyć - bo to oznacza, że
      po śmiesci spędzimy z nimi wieczność. Jak dla mnie to trochę za
      długa impreza w takim towarzystwie.
      • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 09:52
        alabama8 napisała:

        > Przecież Bóg nakazał - "Idźcie i rozmnażajcie się" i nie pamiętam,
        > żeby dodał coś o chrzcie.


        to Ci przypomnę, gdzie 'dodał' coś o chrzciesmile

        Według Nowego Testamentu chrzest ustanowił Jezus Chrystus przed
        swoim wniebowstąpieniem, mówiąc do Apostołów: „Idźcie i nauczajcie
        wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha
        Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt
        28,19-20).


        No ale są tacy którzy wierzą że do
        > Królestwa Niebieskiego nie dostanie się nikt, komu w
        dzieciństwie

        > kapłan nie pochlapał po głowie.

        Pewnie są i tacy, którzy w UFO wierzą i co z tego???smile

        • douglas.beauty Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 10:00
          Oczywiscie,że nie chcić - co to w ogóle za dylemat??!!
          Nie jestem ochrzczona, moja siostra też nie - nie przypominam sobie
          jakichś prześladowań w dzieciństwie. Były jakieś nieprzyjemne
          incydenty (moi ex teścioweie nie chcieli mnie zawet poznać gdy
          dowiedzieli się,że jestem niewierząca, typowe moherowe berety choć w
          dużego miastawink ale naszczęscie mam mądrych rodziców.
          Na prawdę nie warto robić czegoś tylko dlatego,że większość tak
          robi, taki owczy pęd nie ma wiele wspólnego z rozumem.
          • krejzimama Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 10:04
            Dziękuje za Twoja opiniesmile
            wszystkiego dobrego
          • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 10:06
            douglas.beauty napisała:

            >
            > Na prawdę nie warto robić czegoś tylko dlatego,że większość tak
            > robi, taki owczy pęd nie ma wiele wspólnego z rozumem.

            chrzciny dziecka to owczy pęd? jeśli ktoś chrzci tylko pod publikę,
            jak zamierzała autorka wątka, to fakt.
            Poza tym nie wiedziałam, że ludzie chrzczą dzieci, bo większość tak
            robibig_grin ciekawa, przyznam, motywacja.
            • krejzimama Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 10:26
              Czytałaś Kolorowego Ptaka Kosińskiego?
              Ludzie są jak te ptaki. Innego zadziobią. Stąd moje dylematy czy między wronami
              nie krakać jak one, a wewnątrz pozostać wiernym swoim przekonaniom.
              • kali_pso Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 10:30
                > Czytałaś Kolorowego Ptaka Kosińskiego?


                Na pewno tak to leciało?winkp


                Stąd moje dylematy czy między wronami
                > nie krakać jak one, a wewnątrz pozostać wiernym swoim przekonaniom.


                I drwić jawnie z tego Koscioła i wariatów-katolików? Piękna
                perspektywa utrzymania spójności wewnętrznejwinkp
              • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 10:32
                krejzimama napisał:

                >
                > Ludzie są jak te ptaki. Innego zadziobią. Stąd moje dylematy czy
                między wronami
                > nie krakać jak one, a wewnątrz pozostać wiernym swoim przekonaniom.

                podobno jesteś hedonistką i nikt Cię nie obchodzi poza własnym
                szczęściem, zatem nie obchodzi Cię też opinia mas.
                Jak byłam w podstawówce miałam kolegę protestanta - nie chodził z
                nami na religię, nie zauważyłam, żeby ktokolwiek go gnębił. Nie
                przesadzaj zatem, że katolicy są wszędzie i tylko sie czają żeby
                wyśmiać Twoje dziecko, że nie jest ochrzczone.
              • kawka74 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 10:32
                > Czytałaś Kolorowego Ptaka Kosińskiego?

                Malowanego.

                > Ludzie są jak te ptaki. Innego zadziobią.

                Na litość, gdzie Twój hedonizm, a gdzie tragedia Kosińskiego?
                • kali_pso Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 10:34
                  > Na litość, gdzie Twój hedonizm, a gdzie tragedia Kosińskiego

                  To już nie tylko hedonizm ale jakaś chora megalomania.....
                  • kawka74 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 10:44
                    Chyba jednak zwykły brak odwagi.
              • iamhier Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:05
                Większość KATOLIKOW CHRZCI SWOJE DZIECKO ZE STRACHU!!

                Tak,tak.....czyli z tego samego powodu jak Ty tutaj piszesz.
                Czy będzie szykanowany? Na pewno tak..

                Co do katolikow w Polsce....no coz z 80% to chyba osmiesza swoja
                przynaleznoscia do tego wyznania.

                Generalnie chodzi o jakies interesy.Łatwiej jest zyc gdy sie z nimi
                dobrze trzyma sztamę??

                Niestety zatwardziali katolicy w Polsce niczego soba nie
                reprezentuja.Od etyki poczynajac,uczciwosci,wrazliwosci spolecznej
                etc.Najwieksza liczba skazanych to katolicy,tak jak reszta sekt-
                judaiści,jehowi,muzulmanie,ewangelicy itd.itd.....

                Nie mam na mysli tu tych co nie wierza bo tak modnie lub cos z tego
                moga miec.....aktualnie...
            • franczii Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 10:48
              Tabakierko, w moim otoczeniu wszyscy dzieci ochrzcili z czego wiekszosc tylko
              dlatego, ze tak sie robi, bo to oczywiste a stosunek do wiary i kosciola
              obojetny w najlepszym przypadku
              • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 10:50
                franczii napisała:

                > Tabakierko, w moim otoczeniu wszyscy dzieci ochrzcili z czego
                wiekszosc tylko
                > dlatego, ze tak sie robi, bo to oczywiste a stosunek do wiary i
                kosciola
                > obojetny w najlepszym przypadku

                kurcze, to akurat przykre jestsad
                zarówno u mnie w domu jak i u męża Chrzest to jedno z
                najważniejszych wydarzeń...
                • franczii Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 10:57
                  i dodam, ze kiedy rodzina i znajomi dowiedzieli sie, ze my nie chcemy chrzcic
                  to najbardzij krytykowali ci, co ochrzcili bo tak sie robi.
                  • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 10:59
                    franczii napisała:

                    > i dodam, ze kiedy rodzina i znajomi dowiedzieli sie, ze my nie
                    chcemy chrzcic
                    > to najbardzij krytykowali ci, co ochrzcili bo tak sie robi.

                    Może ci, którzy ochrzcili, bo chrzest ma dla nich wartość,
                    zrozumieli Wasze podejście...
                    A ci, którzy krytykowali, chcieli żebyście zrobili tak, jak oni,coby
                    sami mieli potwierdzenie, że dobrze zrobiliindifferent
                    • franczii Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:19
                      Ja tez to tak odbieram. Dla mojej wierzacej babci nie bylo zaskoczeniem, ze
                      dziecka nie ochrzcze, szokiem bylo kiedy wiele lat temu przestalam chodzic do
                      kosciola a nieochrzeczenie przyjela jako konsekwencje wczesniejszych decyzji
            • douglas.beauty Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:07
              > douglas.beauty napisała:
              >
              > >
              > > Na prawdę nie warto robić czegoś tylko dlatego,że większość tak
              > > robi, taki owczy pęd nie ma wiele wspólnego z rozumem.
              >
              > chrzciny dziecka to owczy pęd? jeśli ktoś chrzci tylko pod
              publikę,
              > jak zamierzała autorka wątka, to fakt.
              > Poza tym nie wiedziałam, że ludzie chrzczą dzieci, bo większość
              tak
              > robibig_grin ciekawa, przyznam, motywacja.


              Niestety to motywacja BARDZO wielu osób! Jakaś potrzeba
              przynależności plemiennej czy co??
        • jowita771 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 10:15
          Tabakierko, jest tez napisane "Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony"
          (Mk 16,16). Myślę, że kolejność nie jest przypadkowa, a to kłóci się z chrztem
          nieświadomych dzieci.
          • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 10:20
            jowita771 napisał:

            > Tabakierko, jest tez napisane "Kto uwierzy i przyjmie chrzest,
            będzie zbawiony"
            > (Mk 16,16). Myślę, że kolejność nie jest przypadkowa, a to kłóci
            się z chrztem
            > nieświadomych dzieci.

            tutaj masz cały kontekst:

            I rzekł do nich: "Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię
            wszelkiemu stworzeniu! 16 Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie
            zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony.


            a tu wyjaśnienie osoby kompetentnej skąd w KK chrzenie niemowląt

            mateusz.pl/ksiazki/js-pww/js-pww_39.htm
            • jowita771 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:00
              "Naprawdę nie wypada, żeby człowiek podpowiadał Panu Bogu, jak powinien w danym
              przypadku postąpić. Nie wypada też, żeby człowiek krytykował Pana Boga za
              jakiekolwiek Jego dzieło. Odnosi się to również do Pisma Świętego: z całą
              pewnością Pan Bóg najlepiej wie, jaki kształt powinno mieć Jego słowo do nas."

              Jak to się ma do zakwalifikowania niektórych ewangelii do PŚ, a innych nie?

              I nie rozumiem, co ma synod kartagiński do tego. Czy fakt, że ktoś żył w III
              wieku sprawia, że miał rację bardziej niż osoba żyjąca z wieku XXI?"

              Św. Augustyna w ogóle nie uważam za autorytet.

              Ogólnie artykuł mocno jednostronny. Użycie przez autora sformułowania "po
              sekciarsku uważali, że tylko oni
              • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:03
                jowita, nie jestem kompetenta, zeby udzielić Ci odpowiedzi na Twoje
                pytania. Jesli temat naprawdę Cię interesuje, porozmawiaj może z
                jakimś religioznawcą.
                • jowita771 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:19
                  Z religioznawcą jeszcze nie rozmawiałam. Miałam przyjemność (?) rozmawiać z
                  kilkoma księżmi. Trudni są do dyskusji, bo kiedy argumenty nie są po ich
                  stronie, zaczynają się odwoływać do wiary i kończy się dyskusja. Dla nich
                  dogmaty nie podlegają dyskusji, dla mnie - owszem. Najbardziej idiotyczny
                  argument, jaki usłyszałam: "tak jest i koniec". I rozmawiaj tu z takim.
                  • tabakierka2 jowita 27.08.09, 11:25
                    może dlatego, że wiara właśnie polega na tym, żeby pewne rzeczy
                    (dogmaty) przyjmować bez naukowego udowadniania. Z dogmatami sie nie
                    dyskutuje i tyle. Czego oczekiwałas od księdza? wiara to wiara, stąd
                    jej siła, nie opiera sie na rozumie.
                    • jowita771 Re: jowita 27.08.09, 11:33
                      Wiara w dogmaty to słabość, nie siła.
                      • tabakierka2 Re: jowita 27.08.09, 11:33
                        jowita771 napisał:

                        > Wiara w dogmaty to słabość, nie siła.

                        tak Ty uważaszwink i na tym poprzestańmywink
                  • szyszunia11 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:36
                    Wszystko się zgadza Jowito. Ewangelizacja nie jest dyskusją na argumenty. Wiara nie jest matematyką, ani nawet filozofią. Nie można udowodnić dogmatów wiary w sposób naukowy. Jesli ktoś jest nastawiony na nie, nawet jak zobaczy cud, to wytłumaczy go w sposób racjonalny. Tak to juz jestwink
                    • jowita771 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:48
                      Dla mnie np. dogmat o nieomylności papieża byłby nawet zabawny, gdyby nie to, że
                      tylu ludzi bierze go na poważnie.
                      • syriana Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:52
                        a co Ci po tym dogmacie w codziennym życiu?

                        przecież tylko raz został w praktyce wykorzystany
                        naprawdę myślisz że akurat ta sprawa takie wątpliwości w ludziach burzy, że od
                        wiary odchodzą?
                        • jowita771 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:54
                          Nie, to tylko przykład.
                      • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:52
                        jowita771 napisał:

                        > Dla mnie np. dogmat o nieomylności papieża byłby nawet zabawny,
                        gdyby nie to, ż
                        > e
                        > tylu ludzi bierze go na poważnie.

                        moja droga.
                        poczytaj sobie dokładnie, o co w tym dogmacie chodzi i jakie warunki
                        muszą zostać spełnione, aby został uznany. Od jego wprowadzenia
                        został wykorzystany TYLKO RAZ!

                        pl.wikipedia.org/wiki/Dogmat_o_nieomylno%C5%9Bci_papie%C5%BCa

                        wiesz, nie masz podstawowej wiedzy ale krytykujesz. Krytyka tematu o
                        którym nie ma się pojęcia zielonego wydaje mi się conajmniej dziwna.
                        • jowita771 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:00
                          Jeśli chodzi o wiedzę w temacie religii katolickiej, to prezentujemy zupełnie
                          różny poziom i to nie mnie brakuje wiedzysmile

                          A co do dogmatu o nieomylności - jest to, moim zdaniem, jedna z bardziej
                          rzucających się w oczy bzdur w kościele kat.
                          Poza tym, tu się wszystko cudnie zazębia - nie wierzę we wniebowzięcie Maryi, a
                          argumentem za nim jest nieomylność papieża, w którą również nie wierzę. Bzdura
                          goni bzdurę.
                          • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:06
                            jowita771 napisał:

                            > Jeśli chodzi o wiedzę w temacie religii katolickiej, to
                            prezentujemy zupełnie
                            > różny poziom i to nie mnie brakuje wiedzysmile

                            ta dyskusja pokazuje raczej co innego.

                            >
                            > A co do dogmatu o nieomylności - jest to, moim zdaniem, jedna z
                            bardziej
                            > rzucających się w oczy bzdur w kościele kat.


                            a kogo obchodzi w tej kwestii Twoje zdanie?


                            > Poza tym, tu się wszystko cudnie zazębia - nie wierzę we
                            wniebowzięcie Maryi, a
                            > argumentem za nim jest nieomylność papieża, w którą również nie
                            wierzę. Bzdura
                            > goni bzdurę.

                            nikt Cię siłą nie trzyma.
                            masz wiele opcji do wyboru od islamu, po hinduizm - naprawdę nikt
                            Cię siłą nie trzyma. Droga wolna, możesz nawet zostać ateistką, Twój
                            wybór, Twoje życie.
                            • syriana Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:10

                              > > A co do dogmatu o nieomylności - jest to, moim zdaniem, jedna z
                              > bardziej
                              > > rzucających się w oczy bzdur w kościele kat.
                              >
                              >
                              > a kogo obchodzi w tej kwestii Twoje zdanie?



                              o matko, Tabakiera, cóż za wojowniczość
                              gdzież Twe szczytne ideały wyrażania swojego zdania na forum?
                              • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:13
                                syriana napisała:

                                >
                                > > > A co do dogmatu o nieomylności - jest to, moim zdaniem, jedna z
                                > > bardziej
                                > > > rzucających się w oczy bzdur w kościele kat.
                                > >
                                > >
                                > > a kogo obchodzi w tej kwestii Twoje zdanie?
                                >
                                >
                                >
                                > o matko, Tabakiera, cóż za wojowniczość
                                > gdzież Twe szczytne ideały wyrażania swojego zdania na forum?

                                miałam raczej na myśli kogo (katolików, KK?) obchodzi to, że jowita
                                nie uznaje dogmatów KK. Kto jej każe? ktoś ją zmusza? nie sądzę.
                                Mało mnie rusza to, co jowita uważa na ten temat, bo akurat marny z
                                niej autoryet w tej kwestii.
                                • syriana Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:18
                                  > miałam raczej na myśli kogo (katolików, KK?) obchodzi to, że jowita
                                  > nie uznaje dogmatów KK. Kto jej każe? ktoś ją zmusza? nie sądzę.
                                  > Mało mnie rusza to, co jowita uważa na ten temat, bo akurat marny z
                                  > niej autoryet w tej kwestii.


                                  ale to trochę dziwnie tak stukać kilka godzin w jednym wątku, śledzić nowe wpisy
                                  i pracowicie na nie odpowiadać, by potem stwierdzać że zdanie adwersarza nic nas
                                  nie obchodzi, nie?
                                  • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:25
                                    syriana napisała:


                                    >
                                    >
                                    > ale to trochę dziwnie tak stukać kilka godzin w jednym wątku,
                                    śledzić nowe wpis
                                    > y
                                    > i pracowicie na nie odpowiadać, by potem stwierdzać że zdanie
                                    adwersarza nic na
                                    > s
                                    > nie obchodzi, nie?


                                    o matko.
                                    chodziło mi o to, że jej zdanie nic nie znaczy (zdanie nt.
                                    'bzurności' dogmatów) dla ogółu wierzących, którzy uznają, że
                                    tak już jest i koniec. Co mnie to obchodzi, że iksińska uważa
                                    dogmaty KK za bzdurne? jej sprawa, nikt jej nie zmusza, żeby uważała
                                    inaczejindifferent co z tego, że dla mnie obrzezanie jest bez sensu? myślisz,
                                    że któregoś z Zydów to rusza? nie sądzę.
                                    • syriana Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:44
                                      a myślisz, że Twoje zdanie o dogmatach/prześladowaniu KK/chrzcie w
                                      niemowlęctwie/, ma jakieś znaczenie dla ogółu niewierzących wypowiadających się
                                      w tym wątku?

                                      • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:48
                                        syriana napisała:

                                        > a myślisz, że Twoje zdanie o dogmatach/prześladowaniu KK/chrzcie w
                                        > niemowlęctwie/, ma jakieś znaczenie dla ogółu niewierzących
                                        wypowiadających się
                                        > w tym wątku?
                                        >


                                        to nie jest moje indywidualne zdaniesmile To 'zdanie' KK.
                                        • syriana Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:55
                                          a kogo to obchodzi?
                                        • kindofmagic Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 15:40
                                          >>To 'zdanie' KK.

                                          Ktory jak wszystko sie zmienia, reformuje i ewoluuje. Dlatego wbrew
                                          pozorom wazne jest zdanie takich osob wierzacych jak Jowita, gdyby nie
                                          oni to nadal mielibyśmy wczesne średniowiecze w religii.
                                    • nenia1 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:46
                                      Oczywiście, że rusza. Ciebie również, to przecież widać
                                      z twoich reakcji, że rośnie ci poziom adrenalinywink
                                      Nikt nie lubi, gdy inni uważają, że w to się wierzy, to dziwactwa
                                      i bzdury.
                                      Wiara to trudny temat, gdyż dotyka bardzo głebokich uczuć,
                                      a jednocześnie, trzeba ją przyjąć "na wiarę" właśnie, nie ma możliwości przeprowadzenia naukowych dowodów by stwierdzić, że
                                      Bóg jest.
                                      Wiara nie kwestionuje,jest elementem, który trzeba przyjąć.
                                      Ale sądzę, że gdzieś w zakamarkach umysłu, może istnieć obawa, czy to w co wierzę istnieje faktycznie.
                                      Podważenie przez innych może tą obawę podsycać, stąd już łatwo do niechęci dla wierzących w innego Boga, a o wiele łatwiej o niechęć
                                      do niewierzących wcale.
                                      Kwestionowanie przyniosło apostołowi Tomaszowi przydomek niewierny (no jak niedobry on mógł?), a przecież: błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli.
                                      Dlatego łatwiej być wierzącym pochodząc z wierzącej rodziny, dziecko chłonie bezkrytycznie to, co rodzice mu przekazują.
                                      Z wielką dozą prawdopodobieństwa można założyć, że z równym przekonaniem broniłabyś zupełnie innych zasad, gdybyś wychowywała się
                                      w innej rodzinie czy w innej kulturze.
                                      W dużej mierze wyznawana religia to kwestia przypadkowości urodzenia w danym miejscu i czasie, a to też może budzić pewien niepokój.
                                      • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:54
                                        nenia1 napisała:

                                        > Oczywiście, że rusza. Ciebie również, to przecież widać
                                        > z twoich reakcji, że rośnie ci poziom adrenalinywink

                                        bo ja niskociśnieniowa jest i muszę sie z rana lekko pobudzićbig_grin

                                        > Nikt nie lubi, gdy inni uważają, że w to się wierzy, to dziwactwa
                                        > i bzdury.
                                        > Wiara to trudny temat, gdyż dotyka bardzo głebokich uczuć,
                                        > a jednocześnie, trzeba ją przyjąć "na wiarę" właśnie, nie ma
                                        możliwości przepro
                                        > wadzenia naukowych dowodów by stwierdzić, że
                                        > Bóg jest.
                                        > Wiara nie kwestionuje,jest elementem, który trzeba przyjąć.
                                        > Ale sądzę, że gdzieś w zakamarkach umysłu, może istnieć obawa, czy
                                        to w co wier
                                        > zę istnieje faktycznie.

                                        Każdy ma wątpliwości na jakimś etapie swojej wiary, to jest
                                        naturalne uważam.


                                        > Podważenie przez innych może tą obawę podsycać, stąd już łatwo do
                                        niechęci dla
                                        > wierzących w innego Boga, a o wiele łatwiej o niechęć
                                        > do niewierzących wcale.

                                        nigdy nie spotkałam się z krytyką ze strony wyznawców innych
                                        religii - może człowiek wierzący jest w stanie zaakceptować to, że
                                        ktoś inny wyznaje inne prawdy wiary?
                                        Natomiast niewierzący bardzo często atakują wierzących, szczególnie
                                        katolików (dlaczego nie Jehowych, którzy nachodzą człowieka w
                                        domu??? z całym szacunkiem dla Jehowych, bo z nimi też potrafię na
                                        spokojnie pogadać)


                                        >
                                        > Dlatego łatwiej być wierzącym pochodząc z wierzącej rodziny,
                                        dziecko chłonie be
                                        > zkrytycznie to, co rodzice mu przekazują.

                                        wychowanie w wierze przez rodziców to podstawa, w pewnym momencie
                                        rodzice już nie odpowiadają za Ciebie,a Ty musisz sama pogłebiać
                                        własną wiarę.


                                        > Z wielką dozą prawdopodobieństwa można założyć, że z równym
                                        przekonaniem bronił
                                        > abyś zupełnie innych zasad, gdybyś wychowywała się
                                        > w innej rodzinie czy w innej kulturze.

                                        oczywiście, że tak jest! zgadzam się w 100%.
                                        Ale to chyba oczywiste.


                                        > W dużej mierze wyznawana religia to kwestia przypadkowości
                                        urodzenia w danym mi
                                        > ejscu i czasie, a to też może budzić pewien niepokój.

                                        tylko jeśli założymy, że to PRZYPADKOWOŚĆ, a nie CEL BOŻY.
                                        • nenia1 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:07
                                          tabakierka2 napisała:


                                          > tylko jeśli założymy, że to PRZYPADKOWOŚĆ, a nie CEL BOŻY.

                                          Patrząc bardziej globalnie na świat i inne religie, należałoby chyba napisać nie CEL BOŻY, ale CEL BOGÓW, bo chyba trudno założyć, że celem Boga katolickiego, było to, żeby ktoś (np. ty) urodził się w rodzinie hinduskiej i wierzył w Wisznu, co pewnie by się stało, gdybyś tam właśnie przyszła na świat.
                                          Sam przecież powiedział, "nie będziesz miał BOGÓW CUDZYCH przede mną", to raczej na chęć podzielenia wyznawcami się z innymi bogami nie wyglądawink
                                          No, ale może tam na górze jakoś się wszyscy bogowie dogadują, tak żeby każdy osiągnął swój celsmile
                                          • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:09
                                            nenia1 napisała:

                                            > tabakierka2 napisała:
                                            >
                                            >
                                            > > tylko jeśli założymy, że to PRZYPADKOWOŚĆ, a nie CEL BOŻY.
                                            >
                                            > Patrząc bardziej globalnie na świat i inne religie, należałoby
                                            chyba napisać ni
                                            > e CEL BOŻY, ale CEL BOGÓW,

                                            hmmsmile zakładamy, ze to ten sam Bógwink tyle, że forma wyznawania innasmile
                                            (nie mówię o wyznawcach wielu bogów)wink


                                            > No, ale może tam na górze jakoś się wszyscy bogowie dogadują, tak
                                            żeby każdy os
                                            > iągnął swój celsmile

                                            jesteś moją idolkąsmile
                                        • maurra Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:12
                                          > Natomiast niewierzący bardzo często atakują wierzących, szczególnie katolików
                                          (dlaczego nie Jehowych, którzy nachodzą człowieka w> domu???

                                          Dlatego, że świadkowie Jehowy nie próbują zawłaszczac przestrzeni publicznej czy
                                          wprowadzać do polskiego prawa reguł religijnych. Nie mają takich zapędów też
                                          protestanci, ruch Hare Krishna, muzułmanie czy żydzi.
                                          Dążenie do uczynienia z religijnych mundrości prawa ogólnopaństwowego
                                          obowiązującego wszystkich, w tym niewierzących czy innowierców (zwłaszcza gdy
                                          niektóre z tych mundrości trącą archaizmem na 5 kilometrów) jest stałym
                                          elementem aktywności kościoła w sferze publicznej.
                                          W porównaniu z tym wizyta świadka Jehowy na mojej klatce schodowej raz na dwa
                                          lata jest przyjemną, religijną ciekawostką tongue_out
                                          • jowita771 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:49
                                            Amensmile
                            • jowita771 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:56
                              tabakierka2 napisała:

                              > jowita771 napisał:
                              >
                              > > Jeśli chodzi o wiedzę w temacie religii katolickiej, to
                              > prezentujemy zupełnie
                              > > różny poziom i to nie mnie brakuje wiedzysmile
                              >
                              > ta dyskusja pokazuje raczej co innego.

                              Dziwne, jeszcze parę postów temu odsyłałaś mnie do religioznawcy, bo brakło Ci
                              wiedzy do dyskusji ze mnąsmile

                              > > A co do dogmatu o nieomylności - jest to, moim zdaniem, jedna z
                              > bardziej
                              > > rzucających się w oczy bzdur w kościele kat.
                              >
                              >
                              > a kogo obchodzi w tej kwestii Twoje zdanie?

                              Nie interesuje mnie podejście katolików do mojej opinii. Bez względu na to, mam
                              swoje zdanie i mogę je przedstawić.
                              > > Poza tym, tu się wszystko cudnie zazębia - nie wierzę we
                              > wniebowzięcie Maryi, a
                              > > argumentem za nim jest nieomylność papieża, w którą również nie
                              > wierzę. Bzdura
                              > > goni bzdurę.
                              >
                              > nikt Cię siłą nie trzyma.

                              No właśnie w tym problem, że trzyma. Nie mogę pójść do księdza i po prostu
                              powiedzieć, żeby mnie skreślił, tzn. iść mogę, ale on mnie tak po prostu nie
                              skreśli, bo kościół uznaje, że przy zapisywaniu mnie nie musiałam powiedzieć ani
                              słowa, ale, żeby się wypisać, to już moje słowo - dorosłej osoby, niepozbawionej
                              żadnych praw - nie wystarczy. Piętrzą trudności, żeby potem chrzanić o
                              dziewięćdziesięciu paru procentach katolików w Polsce.

                              > masz wiele opcji do wyboru od islamu, po hinduizm - naprawdę nikt
                              > Cię siłą nie trzyma. Droga wolna, możesz nawet zostać ateistką, Twój
                              > wybór, Twoje życie.

                              Jestem chrześcijanką z przekonania, ale zdecydowanie niekatoliczką. Nie
                              chciałabym być muzułmanką, ale z dwojga złego, wolałabym to niz katolicyzm.
                              • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:04
                                jowita771 napisał:


                                > Dziwne, jeszcze parę postów temu odsyłałaś mnie do religioznawcy,
                                bo brakło Ci
                                > wiedzy do dyskusji ze mnąsmile

                                bo nie potrafiłam odpowiedzieć rzetelnie na niektóre z Twoich pytań.
                                bo nie jestem teologiem i tekst 'to są bzdury' nie jest dla mnie
                                żadną, absolutnie odpowiedzią. Napisałam Ci, że religioznawcą nie
                                jestem, więc nie będę wypowiadać się na tematy których nie zgłebiłam
                                dokładnie.



                                > Nie interesuje mnie podejście katolików do mojej opinii. Bez
                                względu na to, mam
                                > swoje zdanie i mogę je przedstawić.


                                no i przedstawiłaś.


                                > > nikt Cię siłą nie trzyma.
                                >
                                > No właśnie w tym problem, że trzyma. Nie mogę pójść do księdza i
                                po prostu
                                > powiedzieć, żeby mnie skreślił, tzn. iść mogę, ale on mnie tak po
                                prostu nie
                                > skreśli, bo kościół uznaje, że przy zapisywaniu mnie nie musiałam
                                powiedzieć an
                                > i
                                > słowa, ale, żeby się wypisać, to już moje słowo - dorosłej osoby,
                                niepozbawione
                                > j
                                > żadnych praw - nie wystarczy. Piętrzą trudności, żeby potem
                                chrzanić o
                                > dziewięćdziesięciu paru procentach katolików w Polsce.


                                Napewno Ci się uda. Jestem pewna.



                                > Jestem chrześcijanką z przekonania, ale zdecydowanie
                                niekatoliczką. Nie
                                > chciałabym być muzułmanką, ale z dwojga złego, wolałabym to niz
                                katolicyzm.

                                masz wolny wybór.
                                Protestanci też nie uznają zwierzchnictwa Papieża.
                                Problem tylko taki, że każda religia wymaga poświęceń i WIARY w to,
                                czego nie widać, a w tym, zdaje się sęk.
                                • nenia1 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:12
                                  tabakierka2 napisała:


                                  > Problem tylko taki, że każda religia wymaga poświęceń i WIARY w to,
                                  > czego nie widać, a w tym, zdaje się sęk.

                                  Owszem wymaga poświęceń, ale za to daje wiele wskazówek, rozwiązuje
                                  sporo dylematów, daje poczucie wspólnoty, no i ta nagroda po śmierciwink
                                  • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:18
                                    nenia1 napisała:

                                    > Owszem wymaga poświęceń, ale za to daje wiele wskazówek, rozwiązuje
                                    > sporo dylematów, daje poczucie wspólnoty, no i ta nagroda po
                                    śmierciwink

                                    Ty powiesz, że to wskazówki, ateista powie Ci, ze to ograniczenie
                                    wolności, Ty powiesz, że poczucie wspólnoty - ateista, że
                                    towarzystwo beretów (dopasuj sobie do innej religii, w miarę
                                    potrzeb).
                                    • nenia1 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 14:00
                                      tabakierka2 napisała:


                                      > Ty powiesz, że to wskazówki, ateista powie Ci, ze to ograniczenie
                                      > wolności,

                                      No i w pewnym sensie będzie miał rację.
                                      W sprawach małżeństw homoseksualnych, aborcji, antykoncepcji,
                                      in vitro, eutanazji, seksu przedmałżeńkiego itd. żeby byc w porządku w stosunku do wyznawanej religii nie masz specjalnej wolności.
                                      Niby masz, no bo do więzienia nikt cię nie wsadzi, ale jak było w głośnym przypadku lekarza w Brazyli, który dokonał aborcji płodu na 9-letniej zgwałconej dziewczynce, może ci grozić nawet ekskomunika. To znacznie ograniczna wolność, bo może spotkać cię surowa kara.
                                      Ateiści nie mają takich dylematów.
                                • jowita771 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 14:06
                                  > Napewno Ci się uda. Jestem pewna.

                                  To wiem. Bardzo mi zależy na wypisaniu się z tej instytucji.

                                  > Problem tylko taki, że każda religia wymaga poświęceń i WIARY w to,
                                  > czego nie widać, a w tym, zdaje się sęk.

                                  Ale żaden sęk, ja wierzę w Boga i jestem z Nim bardzo blisko.

        • alabama8 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:25
          tabakierka2 napisała:
          "to Ci przypomnę, gdzie 'dodał' coś o chrzciesmile
          Według Nowego Testamentu chrzest ustanowił Jezus Chrystus ...".

          Ja się nie pytałam co o chrzcie powiedział Syn, ja napisałam że jego
          Tatuś nic na ten temat nie wspominał. Jakiś drobny błąd w procedurze
          i miliony ludzi urodzonych przed n.e. nie mają dostępu do świadczeń
          w postaci Królestwa Niebieskiego.
          • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:26
            alabama8 napisała:


            > Ja się nie pytałam co o chrzcie powiedział Syn, ja
            napisałam że jego
            > Tatuś nic na ten temat nie wspominał.

            Oj, oj, oj....
            no to już nic nie piszę.
            Słyszałaś o Trójcy Świętej?
            Rozumiem już, gdzie pies pogrzebany.

            pl.wikipedia.org/wiki/Tr%C3%B3jca_%C5%9Awi%C4%99ta
            • alabama8 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 14:45
              tabakierka2 napisała:
              Słyszałaś o Trójcy Świętej?
              pl.wikipedia.org/wiki/Tr%C3%B3jca_%C5%9Awi%C4%99ta

              Sądzę, że każdy Katolik powinien być w stanie wyłuszczyć mi tę
              wiedzę od ręki bez podpierania się Wikipedią. To przecież podstawa.
        • kindofmagic Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 16:26
          ale nie powiedzial ze bez chrztu to sw Piotr nie wpusci do raju...
          To raczej symbol nauczania wiary, a nie przepustka do nieba. A w
          praktyce kosciola dobry sposob na robienie spisu owieczek.
      • szyszunia11 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:28
        to Alabama kiepska masz pamięć, poczytaj Pismo Świętewink
    • elf_15 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 09:58
      Większość wypowiadających się krzyczy/mówi coś o hipokryzji. A ciekawe, ile z
      nich ma na koncie ślub kościelny w KK+seks przed ślubem+tabletki antykoncepcyjne
      lub prezerwatywy.

      Fajnie sobie tak robić "szopkę z sakramentu"? Fajnie jest mieć imprezę w
      kościele, ale już przestrzegać przykazań KK trudniej?
      • elf_15 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 10:00
        A w temacie - uważam, że nie chrzcić. Katolicy, których ja znam nie są
        nietolerancyjni.
      • kali_pso Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 10:18

        Owszem, większość ludzi w mniejszym stpniu lub wiekszym jest/bywa
        hipokrytami. I nawet nie to jest najgorsze w poście autorki. Gorsza
        jest niechęć i pogarda dla katolików i przeświadczenie, że swoim
        zachowaniem nic się nie zmieni, bo KK to i tak skostniała,
        zrobaczywiała instytucja. Widzisz, mnie też nie zawsze było i jest
        po drodze z nakazami KK, ale ja mam świadomość, że Kościół to
        również JA i to, w jaki sposób ja postępuję odbija się na jego
        wizerunku, daje kolejną rysę. Nie jest więc mi wszystko jedno.
        • szyszunia11 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:39
          kali_pso napisała:

          >
          > Widzisz, mnie też nie zawsze było i jest
          > po drodze z nakazami KK, ale ja mam świadomość, że Kościół to
          > również JA i to, w jaki sposób ja postępuję odbija się na jego
          > wizerunku, daje kolejną rysę. Nie jest więc mi wszystko jedno.

          Kalipso - szacunsmile
    • gardenia_nowak Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 09:59
      jeżeli jesteś prawdziwą ateistką to nie powinnaś mieć wątpliwości co zrobić,
      chociaż sama wiem, że przy napastliwej rodzinie nie jest o łatwe. Odwagi -
      pierwszym chrześcijanom też nie bylo łatwo ;-PPPP
    • tabakierka2 ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 10:29
      1) skoro jest się ateistą, to rozumiem, że nie wierzy się w Boga ->
      zatem nie wierzy się również w Moc Chrztu Św. tak?
      2) czyli dla ateisty Chrzest Św. nie jest niczym innym, jak tylko
      polaniem przez kapłana głowy wodą, tak?
      3) zatem -> jaką szkodę może dziecku wyrządzić owo polanie głowy
      wodą? jaką krzywdę się tym dziecku wyrzadza?


      Moja koleżanka, urodzona w rodzinie katolickiej i ochrzczona jako
      niemowlę, przeszła na protestantyzm i w wieku 20 lat ponownie
      przyjęła chrzest, tyle, że w obrzędzie protestanckim. Chrzest
      katolicki nie był dla niej ani przeszkodą, ani problemem.
      • luna333 Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 10:41
        odpowiadam - mój mąż jest chrześcijaninem ze wszystkimi sakramentami
        KK zatem powiedzmy katolik, ja jako dziecko zostałam ochrzczona ale
        od dawna nie mam nic wspólnego z KK/ Mój mąż chciał ślub kościelny -
        dla niego było to ważne, mi to obojętne, chciałam zatem ślub z
        różnicą wiary - ksiądz powiedział że skoro byłam ochrzczona to
        jestem już powiązana z KK i muszę "dopełnić" sakramenty albo hmm
        zaprzeć się Boga i cofnąć chrzest/ nie wiem jak to w praktyce miało
        wyglądać bo nie dopytywałam. Tak czy owak mój chrzest przeszkodził w
        realizacji marzenia mojego męża. Syna nie ochrzciłam.
        • tabakierka2 Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 10:44
          luna333 napisała:

          > chciałam zatem ślub z
          > różnicą wiary


          A nie mógł slubować tylko mąż?
          takie jednostronne śluby przecież się odbywają.


          Tak czy owak mój chrzest przeszkodził w
          > realizacji marzenia mojego męża.

          Którym było???
          • luna333 Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 10:56
            marzeniem był ślub kościelny w bazylice. Proboszcz, ksiądz czy jak
            tam się kapłan z bazyliki zwie - orzekł, że skoro byłam chrzczona to
            należę już do kk, zatem nie udzieli nam ślubu jeśli ja nie dopełnię
            wszystkich sakramentów (a jako poganka nie miałam takiego zamiaru),
            jedyną opcją jaką przedstawił było zatem zaparcie się Boga i jakieś
            cuda z cofaniem chrztu - jak już pisałam, nie wiem jak to w praktyce
            miałoby wyglądać. Mąż po takim przedstawieniu sprawy przez kapłana,
            sam zreflektował trochę poglądów na temat KK.
            • tabakierka2 luna 27.08.09, 10:58
              powiem Ci, że w takiej sytuacji udziela sie ślubu jednostronnego,
              gdzie przysięgę składa tylko strona wierząca. Może za mało
              weszliście w temat? Gydbyś powiedziała, że jesteś ateistką, slubu
              takiego powinno Wam sie udzielić,z tego, co wiem.
              • luna333 Re: luna 27.08.09, 11:10
                ależ z pełnym przekonaniem oświadczyłam, że jestem ateistką i na nic
                przysięgać nie mam ochoty. Jak widać z tym kapłanem, nie było to do
                załatwienia. Spędziliśmy tam ze 2 godz. Mąż zaś, nieco się zszokował
                samym faktem, że kapłan namawia do wyrzekania się Boga.
                Pewnie, że wszystko jest do załatwienia, gdyby się uprzeć. Ateiści
                chrzczą więc dzieci :_ / Mąż widząc ile cyrków trzeba odstawić, aby
                wziąć ślub, odpuścił.
        • echtom Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 10:56
          > albo hmm zaprzeć się Boga i cofnąć chrzest/

          Chyba chodziło o akt apostazji, czyli formalnego odejścia od KK. Do załatwienia, wystarczyło dopytać. Widać marzenie męża nie było dla Ciebie takie ważne wink
      • maurra Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 10:57
        > jaką szkodę może dziecku wyrządzić owo polanie głowy
        > wodą? jaką krzywdę się tym dziecku wyrzadza?

        od polewania głowy zimną wodą w zimnym kościele może się zaziębić i zachorować:-p

        chrzczenie "bo się babka obrazi" powoduje następstwa w postaci wciągnięcia w kościelne statystyki w których np. ja za nic mojego dziecka nie chciałabym widzieć

        dla dorosłego już człowieka wyplątanie się z tej dobrowolnej (hehe) wspólnoty w świetle aktualnego prawa graniczy z absurdem, tak kretyńskich zasad apostazji dawno nikt nie spłodził




        • kawka74 Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:03
          > dla dorosłego już człowieka wyplątanie się z tej dobrowolnej (hehe) wspólnoty w
          > świetle aktualnego prawa graniczy z absurdem, tak kretyńskich zasad apostazji
          > dawno nikt nie spłodził
          >

          Ja się próbuję wyplątać chyba z rok.
          Bez skutku.
          • jowita771 Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:05
            Ja również. Dlatego śmieję się w twarz każdemu, kto mówi, żeby ochrzcić,
            przecież zawsze się można wypisać. Otóż nie, łatwiej zostać katolikiem, niż
            przestać nim być.
            • tabakierka2 Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:07
              jowita771 napisał:

              > Ja również. Dlatego śmieję się w twarz każdemu, kto mówi, żeby
              ochrzcić,
              > przecież zawsze się można wypisać. Otóż nie, łatwiej zostać
              katolikiem, niż
              > przestać nim być.

              a jak to 'wyplatywanie się' wygląda???
              tzn. w praktyce.
              Napiszecie coś o tym?
              • kawka74 Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:16
                pl.wikipedia.org/wiki/Apostazja
                • tabakierka2 Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:18
                  nie wydaje się być to skomplikowane. Gdzie pojawiają sie schody?
                  • kawka74 Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:28
                    Napisałam niżej.
                  • jowita771 Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:30
                    > Gdzie pojawiają sie schody?

                    W kancelarii parafialnej. Ja wysłałam akt apostazji pocztą. Tydzień później
                    episkopat dyskutował, jak przeprowadzać apostazję i ustalili, że potrzeba dwóch
                    świadków. Ja nie miałam na apostazji świadków, więc akt nieważny, mimo, że
                    wysłany zanim biskupi wydali takie zarządzenie. Pomijam fakt, że jako osoba
                    dorosła, nieubezwłasnowolniona, powinnam móc samodzielnie decydować, czy chcę
                    należeć do jakiejś organizacji.
                    Pan z kurii powiedział mi, że na potwierdzenie wypisania mnie z kościoła liczyć
                    nie mogę, bo nie i już. Powiedział, że mnie wykreślą, ale na piśmie tego nie
                    dostanę.
                  • maurra Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:39
                    reguły apostazji uwłaczają normalnym, myślącym ludziom. Nie znam organizacji, która, będąc DOBROWOLNĄ, stawia warunki na jakich można ją opuścić. Z czegoś, co jest nieobowiązkowe mam prawo wystąpić w każdym momencie swojego życia i nikt mi warunków nie ma prawa stawiać
                    Nie słyszałam o konieczności ciągania świadków na okoliczność wypisania się z harcerstwa, partii, koła gospodyń wiejskich czy swingers clubu. Pomysł ze świadkiem jest kwintesencją skretyniałych reguł. Ciekawe, że kiedy mnie włączano do tej wspólnoty, nikt nie upierał się sprawdzać stopnia mojego uświadomienia i rozumienia wagi sakramentu, natomiast gdy dorosłam, mam do parafii ciągać świadka, który potwierdzi, żem ateistka. Sorry, ale taki świadek g... może potwierdzić
                    zasady apostazji w obecnym kształcie są kretyńskie i świadczą jedynie o braku elementarnego szacunku KK dla wolnej woli i wolności człowieka
                    • jowita771 Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:42
                      Otóż to. I służą tylko temu, żeby ludzie dali sobie spokój z wy[pisywaniem się i
                      chcąc, nie chcąc zostali w księgach parafialnych. A swoją drogą, ciekawe, jak
                      się maja do prawa w naszym kraju.
                • syriana Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:23
                  Kawka jak to próbowałaś załatwić? pisałaś do swojej obecnej parafii?
                  • kawka74 Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:30
                    Napisałam do kurii, do parafii i jeszcze raz do kurii. Kamień w wodę.
                    Potem dowiedziałam się o zmianie formy apostazji i pytam grzecznie proboszcza o świadków - najpierw mówił, że nie muszą być członkami KK, potem - że muszą.
                    Chętnych brak.
          • tabakierka2 Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:06
            kawka74 napisała:

            > >
            > Ja się próbuję wyplątać chyba z rok.
            > Bez skutku.

            a to ciekawe, koleżanka, która przeszła na protestantyzm nie miała
            problemu.
            • kawka74 Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:14
              Zaiste, arcyciekawe.
              List - kiedy jeszcze można było się wypisać z interesu listownie - pozostał bez odpowiedzi (uściślając - kilka listów).
              W tej chwili nie ma chętnych do świadkowania przed proboszczem, że rezygnuję.
              Może jak zadeklaruję przejście na protestantyzm, pójdzie szybciej.
              • tabakierka2 Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:32
                kawka74 napisała:

                >
                > List - kiedy jeszcze można było się wypisać z interesu listownie -
                pozostał bez
                > odpowiedzi (uściślając - kilka listów).

                apostazja dokonywana na terenie diecezji polskich dla swej
                skuteczności musi być złożona w formie własnoręcznego oświadczenia
                złożonego na ręce proboszcza miejsca zamieszkania w obecności dwóch
                pełnoletnich świadków. Do wniosku należy także dołączyć akt chrztu.
                Proboszcz jest zobowiązany do poświadczenia przyjęcia aktu
                własnoręcznym podpisem i pieczęcią parafialną oraz przesłania aktu
                do swojej kurii diecezjalnej. Kuria poleca proboszczowi parafii
                chrztu odstępcy dokonanie stosownego wpisu do parafialnej księgi
                ochrzczonych. Jeżeli odstępca przyjął chrzest w parafii, która
                należy do innej diecezji, wówczas kuria diecezjalna przesyła
                informację o wystąpieniu z Kościoła do kurii diecezji chrztu odstępcy



                Nie znalazłam tutaj nigdzie informacji o żadnym liście.


                > W tej chwili nie ma chętnych do świadkowania przed proboszczem, że
                rezygnuję.

                Dlaczego nie? Nie rozumiem.

                • kawka74 Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:36
                  > Nie znalazłam tutaj nigdzie informacji o żadnym liście.

                  Cytuję: List - kiedy jeszcze można było się wypisać z interesu listownie - Koniec cytatu.

                  > Dlaczego nie? Nie rozumiem.

                  Zapytaj się ich. Może Tobie powiedzą.
                  • tabakierka2 Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:43
                    kawka74 napisała:


                    >
                    > > Dlaczego nie? Nie rozumiem.
                    >
                    > Zapytaj się ich. Może Tobie powiedzą.

                    no ale to Twoi świadkowie.
                    Przecież może być nim np. Twoja koleżanka, która jest katoliczką.
                    czy nie?
                    • kawka74 Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:46
                      > > Zapytaj się ich. Może Tobie powiedzą.
                      >
                      > no ale to Twoi świadkowie.

                      Gorzka metafora.
                      • tabakierka2 kawko 27.08.09, 11:48
                        kawka74 napisała:

                        > > > Zapytaj się ich. Może Tobie powiedzą.
                        > >
                        > > no ale to Twoi świadkowie.
                        >
                        > Gorzka metafora.
                        \
                        Bo teraz nie rozumiem. Miałaś/masz świadków, którzy nie chcą być
                        świadkami, tak? to pytam dlaczego nie chcą, skoro chcieli...
                        Przecież oni nie muszą występować z KK a wyłącznie poświadczyć, że
                        Ty występujesz.
                        • kawka74 Re: kawko 27.08.09, 11:59
                          Miałaś/masz świadków, którzy nie chcą być
                          > świadkami, tak?

                          NIE
                          Cytuję: W tej chwili nie ma chętnych do świadkowania przed proboszczem, że rezygnuję. Koniec cytatu.
                          Nigdzie nie napisałam, że miałam chętnych.
                          Nie miałam i nie mam.
                          Pewnie z tego samego powodu, dla którego Krejzimama chce ochrzcić swoje dziecko - na wszelki wypadek.
            • luna333 Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:20
              Boga się zatem koleżanka nie wyrzekła, zmieniła jedynie formę Jego
              czczenia.
              • kawka74 Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:33
                Z tym, że apostazja nie jest wyrzeczeniem się Boga, tylko wypisaniem z KK - wielu księży tej różnicy nie widzi.
      • franczii Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:14
        Ale cena za polanie glowy przez kaplana mojego dziecka musialoby byc moje
        wyznanie wiary a ja tej wiary nie mam, musialabym udawac a nie widze takiej
        koniecznosci. Nie potrafilabym sie zmusic do wyznania grzechow i udawac zal,
        ktorego nie czuje, nie potrafie wyznac wiary, nie potrafie zrobic znaku krzyza
        ani odpowiadac chorem ani indywidualnie formulek, nie potrafie klekac przed
        czyms czego nie uznaje za swietosc. Nie chce klamac zeby mojemu dziecku polano
        glowe. Poza tym jaki jest sens polewania, skoro z tego polewania potem nic nie
        wyniknie bo niek dziecka nie zaprowadzi do kosciola, nie pokaze krzyza i nie
        nauczy sie przezegnac, nie wysle na religie?
        • franczii Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:16
          przepraszam za szyk, mam nadzieje da sie odczytacsmile
        • tabakierka2 francci 27.08.09, 11:16
          ale ja Twoją sytuację rozumiemsmile
          Ty już mi wyjaśniłaś.
          A Tata dziecka? Pisałaś, że jest wierzący.
          • franczii Re: francci 27.08.09, 11:19
            tata tez niewierzacy
            • tabakierka2 Re: francci 27.08.09, 11:27
              franczii napisała:

              > tata tez niewierzacy

              a wcześniej napisałaś, że bardzo mu zależało na ślubie w bazylice, a
              teraz piszesz, że niewierzacy?
              pogubiłam się już.
              • franczii Re: francci 27.08.09, 11:30
                to kto inny pisal
                • tabakierka2 Re: francci 27.08.09, 11:33
                  franczii napisała:

                  > to kto inny pisal

                  fakttongue_out
                  sorkatongue_out
                  to luna pisała.

                  No ale w przypadku dwojga ateistów chyba nie ma tematu chrztu,
                  prawda?
                  • franczii Re: francci 27.08.09, 11:39
                    temat chrztu byl a jakze, rodzinka tez miala wiel do powiedzeniasmile
                    Poza tym ja nie jestem ateistka, moj maz tez jest bardziej antyklerykalem niz
                    ateista
              • franczii Re: francci 27.08.09, 11:36
                ale gdyby byl wierzacy i mu na chrzcie zalezalo to nie robilabym problemow. Ja
                sama wychowalam sie w rodzinie mieszanej. Moj tata byl wierzacy na swoj sposob i
                od kosciola sie odcial ale nie mieszal nam w glowie, nie krytykowal ksiezy w
                naszej obecnosci, nie probowal przekonac do swoich racji, nie krytykowal kiedy
                mialam etap oazowy i pielgrzymkowy. A sam wielokrotnie byl atakowany. To on
                jest moim wzorem
      • gardenia_nowak Re: ponadto mam jedno pytanie 27.08.09, 11:30
        eeeeeeee... Ale po co?
    • marrysienka Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:39
      To, co niszczy zdolność samodzielnego myślenia, to ślepe uleganie modzie.

      Co jest obecnie modne? Krytykanctwo wobec kościoła katolickiego i tolerancja
      wszystkiego, co popadnie(oprócz kk).
      • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:46
        marrysienka napisała:

        > To, co niszczy zdolność samodzielnego myślenia, to ślepe uleganie
        modzie.
        >
        > Co jest obecnie modne? Krytykanctwo wobec kościoła katolickiego i
        tolerancja
        > wszystkiego, co popadnie(oprócz kk).

        Chyba jest tak, jak napisałaś.
        Tyle, że Kościół trwa od wieków i pewnie trwać bedzie pomimo tym,
        którzy mu urągają, a cy urągający rozsypią się w pył i przeminą... I
        tyle...
        • syriana Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:49
          o ja urągająca
          jeszcze dodaj parę refleksji o relatywizmie moralnym naszych czasów, powspominaj
          jak to onegdaj wszyscy Boga miłowali i nikt nie śmiał nic na Kościół złego
          powiedzieć

        • jowita771 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:54
          A ja myślę, że czeka nas (może niedosłownie nas, bo to jednak trochę potrwa) Islam.
          Wyznawcy Jowisza&Co tez uważali, że wierzący w cieślę z Nazaretu nie stanowią
          dla nich zagrożenia. Moim zdaniem, Islam będzie religią dominującą na świecie i
          to tylko kwestia czasu. Mało tego, uważam, że sam Bóg, w którego obie wierzymy,
          tak to zaplanował.
          • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:58
            Islam jest zakorzeniony w kulturze, a sama religia jest ściśle
            powiązana z prawem.
            Również sugeruję się bliżej zapoznaćwink
            • syriana Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:01
              > Islam jest zakorzeniony w kulturze, a sama religia jest ściśle
              > powiązana z prawem.

              o patrz! to tak jak chrześcijaństwo!
        • maurra Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:58
          > > Co jest obecnie modne? Krytykanctwo wobec kościoła katolickiego i tolerancja
          > wszystkiego, co popadnie(oprócz kk). Chyba jest tak, jak napisałaś.>

          oj biedny, atakowany kościół i jego ciemiężone owieczki

          podajcie może jakieś wymierne szkody, straty, niekorzystne zmiany które dotknęły
          KK w Polsce i polskich katolików w następstwie krytyki. Coś konkretnego,
          wymiernego, namacalnego
    • pickygirl Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:51
      Ostatnio na ślubie znajomych ksiądz sypnął następującą histroyjką w
      kościele:

      rok 2007, kolęda. Pukam do drzwi mieszkania jedynej niewierzącej
      rodziny w parafii. Wpuszczają mnie, rozmawiamy. Mają małe dziecko.
      Pytam czy będą chrzciny, mówią że nie. Na co ja im odpowiadam: nie
      krzywdzcie swojego dziecka, to że wy żyjecie tak jak żyjecie to
      jedno, ale nie róbcie tego dziecku. Czy wy wiecie jakie ono będzie
      smutne i jak będzie cierpiało jak inne dzieci dostaną na pierwszą
      komunię quady, nowinki techniczne, a ono nie?

      Bardzo spodobało mi sie to komercyjne podejście księdza. Brutalne,
      ale prawdziwe.
      • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 11:54
        pickygirl napisała:

        > Ostatnio na ślubie znajomych ksiądz sypnął następującą histroyjką
        w
        > kościele:
        >
        > rok 2007, kolęda. Pukam do drzwi mieszkania jedynej niewierzącej
        > rodziny w parafii. Wpuszczają mnie, rozmawiamy. Mają małe dziecko.
        > Pytam czy będą chrzciny, mówią że nie. Na co ja im odpowiadam: nie
        > krzywdzcie swojego dziecka, to że wy żyjecie tak jak żyjecie to
        > jedno, ale nie róbcie tego dziecku. Czy wy wiecie jakie ono będzie
        > smutne i jak będzie cierpiało jak inne dzieci dostaną na pierwszą
        > komunię quady, nowinki techniczne, a ono nie?
        >
        > Bardzo spodobało mi sie to komercyjne podejście księdza. Brutalne,
        > ale prawdziwe.

        Zawsze wierzę w takie historyjki, zawszebig_grin
    • jehanette Kolejny idiotyczny wątek... 27.08.09, 11:51
      ...skoro jesteście ateistami, to równie dobrze mogłabyś się zastanawiać, czy
      obrzezać dzieciaka albo nauczać go Koranu bo przecież może za dzieścia lat
      skłonić się ku tym religiom...
      Przez takie osoby jak Ty i ich lęk przed mitycznymi szykanami kler polski może
      się szczycić 90% katolików. Zrób coś dla swojego dziecka i nie funduj mu lekcji
      hipokryzji najczystszej wody na samym starcie życia...
      • iamhier Re: Kolejny idiotyczny wątek... 27.08.09, 12:10
        Ja jestem formalnie katoliczka,ale.....zaznaczam lęki to ja mam wtedy
        gdy sie jakakolwiek religia miesza do zycia panstwa czy mojego.

        Dla mnie kazda religia to SEKTA-nie tylko katolocyzm,islam,judaizm
        etc...

        Niestety w jakims procencie to sa zwykle,toksyczne sekty!!
        Pwtarzam jestem niewierzaca katoliczka i....wszystkie religie i
        bractwa sa dla mnie podejrzane.Jeszcze nigdy sie na tym mysleniu nie
        zawiodlam....

        Sasiedzi naprzeciwko mnie to sekta,w innym domu!!
        Wiem to na pewno!!!

        Bardzo to niszczy obywateli!
    • bulzaj Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:15
      Pewnie, że ochrzcić.

      Też w te dyrdymały nie wierzę - chrzest jest po prostu nic nie znaczącym
      pójściem na łatwiznę.
      Katole i wojujący ateiści wytkną Ci hipokryzję, ale co z tego? Ty masz łatwiej,
      dzieciak ma łatwiej, a to, że stracisz pół dnia to chyba żaden koszt.

      Olej wszystkich plujących jadem, idź na łatwiznę i ochrzcij dzieciaka. Co Ci
      szkodzi?
      Mój post jest najzupełniej poważny.
      • iamhier Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:46
        do bulzaja-wiekszosc powyzej wypowiadajacych sie reprezentuje poziom
        intelektualny i stopien rozwoju moralnego okreslany na ok,13-16 rok zycia.

        niech Ci ludzie robia co chca,albo raczej co musza,tylko niech nie sprawuja
        funkcji publicznych i zawodow zaufania publicznego.

        Niestety za duzo im sie w tej hipokryzji udaje!!
        A udaje im sie dlateto bo decydenci maja wg.skali rozwoju moralnego np.Kohlberga
        taki sam poziom jak ONI!
    • xerocopia ateisci 27.08.09, 12:33
      sa tak samo nietolerancyjni, jak kaolicy. sami sobie tworzycie obraz katolikow
      jako nietolerancyjnych i zlych. a powiedz mi, jak katolicy moga tolerowac tlumy
      ateistow, ktorzy robia szopke dla rodzinky i urzadzaja sluby koscielne oraz
      chrzciny?
      • gardenia_nowak Re: ateisci 27.08.09, 12:40
        no patrz, a mnie się wydaje, że prym w tym wiodą "pseudokatolicy" tzw. wierzący
        nie praktykujący, ale jak trwoga to do Boga.
        • iamhier Re: ateisci 27.08.09, 12:50
          DO gardenii nowak- to po prostu luzie niedojrzali albo zwyczajnie tępi!!
          • gardenia_nowak Re: ateisci 27.08.09, 13:17
            tępi? Nie sądzę, żeby to akurat miało jakiś związek. Niedojrzali? Też nie wiem,
            czy to na tym polega problem.
            Ja myślę, że w Polsce dlatego tak wiele osób myśli o sobie, jako o katolikach,
            ponieważ to element polskiej tradycji i z tego co obserwuję wokół to chyba
            niewiele więcej.
      • nenia1 Re: ateisci 27.08.09, 12:51
        xerocopia napisała:

        >a powiedz mi, jak katolicy moga tolerowac tlumy
        > ateistow, ktorzy robia szopke dla rodzinky i urzadzaja sluby koscielne oraz
        > chrzciny?

        W większości to nie ateiści robią szopkę, ale "letni" katolicy.
        Tacy, którzy wierzą, ale na swoich warunkach i raczej z rozpędu niż
        z większej refleksji.

        Według statystyk ateistów w Polsce jest 2%, to raczej nie są
        tłumy.
      • theorema katolicy maja problem z tolerancja.. 27.08.09, 23:24
        nie wszyscy, nie zawsze. Polecam moj post na pierwszej stronie, wspomne tez tu.
        Doswiadczylam wielu szykan, jako osoba niezrzeszona w KK, od dzieci, od
        ksiedza..od ukochanego wreszcie, ktory zarzucal moim rodzicom brak slubu, bo nie
        maja koscielnego,rozstal sie ze mna, o nie moglismy razem stworzyc "rodziny
        katolickiej"... jednoczesnie uprawiajac ze mna pare lat seks bez slubu. Moi
        rodzice, jak sie dowiedzieli, wiecej go do domu nie zaprosili, bo sa wspaniala
        kochajaca sie od wielu lat para i dowodem na to, ze i bez oparcia w bogu mozn
        stworzyc swietna rodzine. A katolikom w wiekszosci sie to w glowie nie miesci,
        az mi sie zrymowalosmileZa to miesci im sie w glowie poczucie misji, nawracania
        "tych gorszych, biednych, nieswiadomych" i doskonale samopoczucie na wlasny
        temat - co by nie robili i tak beda zbawieni- spowiedz i po klopocie
    • sueellen Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:37
      Jakie szykany???
      Jak wszyscy są hipokrytami to co ma się w tym kraju zmienić. Ja swojego nie
      chrzczę i za mąż nie wychodzę (a już na pewno nie wezmę ślubu kościelnego).
    • errdos113 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:42
      > Biję się z myślami. Bo co jak dziecko ochrzcimy a ono uzna nas za hipokrytów?

      A co jak będzie nieochrzczone, a okaże się, że Bóg jest?
      • cillian1 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:47
        > A co jak będzie nieochrzczone, a okaże się, że Bóg jest?

        o tym to dopiero po śmierci się podobno dowiadujesz smile
      • maurra Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:53
        errdos113 napisał:
        > A co jak będzie nieochrzczone, a okaże się, że Bóg jest?

        chrześcijański bóg nie jest chyba takim bezmyślnym i prymitywnym stworem, żeby karać dziecko za grzechy rodziców? tongue_out
    • groma_00 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:49
      Przeczytałem pierwsze 4 posty, w których wypowiedziały się jakieś histeryczki
      nazywając Cię "hipokrytką" i aż śmiać mi się chcę. Ochrzcij dziecko - tak jak
      mówiłaś, jesteś nie wierząca, Boga nie ma, więc nic się mu nie stanie, wręcz mu
      pomoże (dobre układy z Kościołem pomagają do pewnego momentu, potem jak będzie
      dorosłe czy będzie dorastało, dziecko samo znajdzie odpowiedź mu pasującą).
      Potraktuj to jako mały kamuflaż i nie przejmuj się ludźmi wrzeszczącymi o
      hipokryzji, ludzie słabi są po obu stronach barykady - w szeregach wierzących
      jak i ateistów (te pierwsze posty takie mi się zdają). Ja jestem ateistą, ale
      jak trzeba to pójdę do Kościoła (ostatni mój brat miał ślub, byłem świadkiem),
      bo nie "wożę" się z tym, że jestem ateistą i nie przestaję nim być jeśli raz na
      ruski rok pójdę do Kościoła.
      • iamhier Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:53
        Oczywiscie pytanie zadane na starcie jest absurdalnym pytaniem...Tworzy sie taka
        moda,posrod nizszej klasy sredniej aspirujacej do wyzszej na
        niewierzenie.....tylko to niewierzenie zalezy od tego co oni z tego moga
        miec.....bo jak wskazuje ich historia zyciowa i ich rodziny to icj "male
        mozdzki" zakorzenione sa znacznie nizej niz oni aspiruja...
      • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:56
        groma_00 napisał:

        > Przeczytałem pierwsze 4 posty, w których wypowiedziały się jakieś
        histeryczki
        > nazywając Cię "hipokrytką" i aż śmiać mi się chcę. Ochrzcij
        dziecko - tak jak
        > mówiłaś, jesteś nie wierząca, Boga nie ma, więc nic się mu nie
        stanie,


        a masz jakieś dowody?
        a co jeśli jednak Bóg jest?
        • cillian1 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:07
          > a co jeśli jednak Bóg jest?

          Bóg wszystko wybacza (tak mówią wszyscy przywódcy religijni), więc generalnie
          nie trzeba chodzić do kościoła, modlić się, a na pewno chrzcić. Więc po kiego
          wała te wszystkie cyrki?

          A już wiem po co, po nagrodę: życie wieczne, 100 dziewic i co tam jeszcze mają
          do zaoferowanie naciągacze, żyjący na czyjś koszt smile
          • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:10
            cillian1 napisał:

            > > a co jeśli jednak Bóg jest?
            >
            > Bóg wszystko wybacza (tak mówią wszyscy przywódcy religijni), więc
            generalnie
            > nie trzeba chodzić do kościoła, modlić się, a na pewno chrzcić.
            Więc po kiego
            > wała te wszystkie cyrki?

            eeee...nieeeee...wybacza tylko skruszonymwink
            • cillian1 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:24
              > eeee...nieeeee...wybacza tylko skruszonymwink

              tylko jak to ksiądz czy inny oszołom stwierdza, że daje rozgrzeszenie, na słowo? phi

              Nieźle namącili ludzikom w główkach przez te 2000 lat smile
              • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:27
                cillian1 napisał:

                > > eeee...nieeeee...wybacza tylko skruszonymwink
                >
                > tylko jak to ksiądz czy inny oszołom stwierdza, że daje
                rozgrzeszenie, na słowo
                > ? phi

                a o Sądzie Ostatecznym słyszał??hęęe?? wiem, że w niego nie
                wierzysz, ale co jeśli będzie? tutaj już na słowo/czy nie na słowo
                księdza nie będzie miało znaczenia.
                • kawka74 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:31
                  wiem, że w niego nie
                  > wierzysz, ale co jeśli będzie?

                  To będziesz mogła nam pomachać z góry, niczym Łazarz bogaczowi.
                • cillian1 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:33
                  > a o Sądzie Ostatecznym słyszał??hęęe?? wiem, że w niego nie

                  napiszę szczerze.

                  Zakrzyknę, O FUCK!!! i spadnę do piekła, ale nie będę zgrywał niewiniątka i
                  błagał o litość wink
        • mondovi Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:21
          > a co jeśli jednak Bóg jest?
          dziecko kiedyś będzie dorosłe i podejmie własne, świadome decyzje. i Bóg (o ile
          istnieje i jest sprawiedliwy oraz miłosierny, tak jak w to ludzie wierzą) będzie
          oceniał właśnie je, a nie to czy matka ochrzciła, czy nie.
          • tabakierka2 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:24
            mondovi napisała:

            > > a co jeśli jednak Bóg jest?

            > dziecko kiedyś będzie dorosłe i podejmie własne, świadome decyzje.
            i Bóg (o ile
            > istnieje i jest sprawiedliwy oraz miłosierny, tak jak w to ludzie
            wierzą) będzi
            > e
            > oceniał właśnie je, a nie to czy matka ochrzciła, czy nie.

            zwykle postawę dot. wiary wynosi sie z domu, chyba nie zaprzeczysz.
            A co wyniesie z domu dziecko, którego rodzice najezdżają na
            katolików na przykład? przeświadczenie, że katolik to osoba, która
            będzie go gnębić, bo nie ma chrztu na przykład (jak postawa autorki
            postu pokazuje).
            Poza tym wyboru można dokonać mając przynajmniej dwie alternatywy, a
            dziecko osób niewierzących zna tylko jedną - nie będzie miało ani
            wiedzy nt. religii (jakiejkolwiek, coby nie było,że tylko o
            katolicyzmie piszę)ani kontaktu z nią...Tak to widzę.
            • cillian1 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:42
              > będzie go gnębić, bo nie ma chrztu na przykład

              w czym nie będzie ani joty kłamstwa wink

              > ani kontaktu z nią...Tak to widzę.

              podobno wiara bierze się z potrzeby, a nie gadani ci do ucha, że tego na pewno
              potrzebujesz wink Mi tak gadali, uznałem że są w błędzie wink
            • franczii Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 14:19
              Tabakierka, wiedza na temat religi a wiara to 2 zupelnie rozne sprawy. Dlaczego
              moje dzieci nie maja miec wiedzy na temat religii?

              Po drugie to nieprawda, ze dziecko niewierzacych zna tylko jedna alternatywe,
              przeciez dziecka nie trzyma sie tylko w domu w izolacji od swita. Ktos z
              bliskiej rodziny jest na pewno wierzacy, chocby ktorzys dziadkowie, sa swieta
              spedzane z wierzaca czescia rodziny, sa komunie kuzynow. Poza tym jest szkola, w
              ktorej sa koledzy i czasami madrzy duchowni. Ja wcale sie nie zdziwie, jesli
              moje dzieci ktos bedzie probowal nawrocic i nie bede miala nic przeciwko pod
              warunkiem, ze to bedzie porzadny czlowiek, bedzie to robil w madry sposob,
              odpowiedni do wieku i ogolnie bedzie mial na wzgledzie dobro dziecka, nie bedzie
              staszyl pieklem i jakimis potworami itp. Jeszcze do tego u nas parafie bardzo
              sie angazuja w organizowanie roznych imprez dla dzieci i mlodziezy od zawodow
              sportowych, przez festyny i dyskoteki. Nie ma mowy o nachalnym nawracaniu wiec
              pewnie dlatego dzieci sie garna, widzialm nawet malych Marokanczykow grajacych w
              parafialnej druzynie pilkarskiej. Tak wiec pewnie ani sie obejrze jak i moj
              dzieciak trafi na podworko do ksiedza. Jezeli tylko osoba prowadzaca nie bedzie
              budzic moich zastrzezen to nie zamierzam dzieci izolowac i czegokolwiek zabraniac.
            • mondovi Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 14:33
              > Poza tym wyboru można dokonać mając przynajmniej dwie alternatywy, a
              > dziecko osób niewierzących zna tylko jedną - nie będzie miało ani
              > wiedzy nt. religii (jakiejkolwiek, coby nie było,że tylko o
              > katolicyzmie piszę)ani kontaktu z nią...Tak to widzę.

              moja mama i mój tata są niewierzący. ja jestem niewierząca. mój brat jest
              katolikiem. nie jest tak, ze dziecko wychowane w domu ateistycznym nie ma wiedzy
              na temat religii. moja mama powtarzała nam, że kultura śródziemnomorska i Biblia
              to podstawy kultury europejskiej i jesli chcemy byc ludźmi mądrymi, obytymi i
              dobrze rozumieć świat, powinniśmy znać i jedno i drugie. to raz. poza ty dzieci
              ateistów nie żyją w jakiś getcie, żeby nie zatknąć się z wiarą, jakąkolwiek-
              większość społeczeństwa to ludzie wierzący, a religia jest przedmiotem szkolnym.

              > A co wyniesie z domu dziecko, którego rodzice najezdżają na
              > katolików na przykład?

              to znaczy, ze dziecko ma głupich rodziców, a że są ateistami to zbieg okoliczności.
        • groma_00 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 14:40
          tabakierka2 napisała:

          > groma_00 napisał:
          >
          > > Przeczytałem pierwsze 4 posty, w których wypowiedziały się jakieś
          > histeryczki
          > > nazywając Cię "hipokrytką" i aż śmiać mi się chcę. Ochrzcij
          > dziecko - tak jak
          > > mówiłaś, jesteś nie wierząca, Boga nie ma, więc nic się mu nie
          > stanie,
          >
          >
          > a masz jakieś dowody?
          > a co jeśli jednak Bóg jest?
          >

          Wtedy mam przeje..ne, nadal jednak jestem z siebie zadowolony, bo wolę iść jak
          najbardziej swoją drogą. Poza tym, może Bóg będzie wolał kogoś kto myśli
          samodzielnie i stara się doskonalić niż płaszczących się nieudaczników, którzy
          wołają o przebaczenie a wcale się nie poprawiają? Jeśli to pierwsze to jestem w
          dobrej pozycji, jeśli to drugie nie chcę takiego Bogasmile
      • cillian1 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:00
        > (dobre układy z Kościołem pomagają do pewnego momentu, potem jak
        > dorosłe czy będzie dorastało, dziecko samo znajdzie odpowiedź mu
        > pasującą).

        To może niech zapisze do wszystkich religii tak na zapas, a jakie wielkie
        profity, pokorne ciele 100 matek ssie big_grin ładne podejście do religii, wiary, żeby
        nie napisać kościoła, gdzie tego uczą, Na KUL'u?!!!!

        Wstydź się pajacu katolicki wink

        Bez obrazy, wszak pajac to miłe i ucieszne stworzonko boskie wink
        • groma_00 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 14:49
          cillian1 napisał:

          > > (dobre układy z Kościołem pomagają do pewnego momentu, potem jak
          > > dorosłe czy będzie dorastało, dziecko samo znajdzie odpowiedź mu
          > > pasującą).
          >
          > To może niech zapisze do wszystkich religii tak na zapas, a jakie wielkie
          > profity, pokorne ciele 100 matek ssie big_grin ładne podejście do religii, wiary, żeb
          > y
          > nie napisać kościoła, gdzie tego uczą, Na KUL'u?!!!!
          >
          > Wstydź się pajacu katolicki wink
          >
          > Bez obrazy, wszak pajac to miłe i ucieszne stworzonko boskie wink


          Kto tu jest pajacem półgłowku? Jestem niewierzący, ale w zdominowanej przez
          katolicyzm Polsce lepiej mieć chrzest, potem komunię a potem bierzmowanie a
          potem rób co chcesz. Nie na darmo nazywają bierzmowanie tak jak na tym democie
          - demotywatory.pl/60187/Bierzmowanie . Widzę Ty jednak nie używasz mózgu
          i idziesz w zaparte (współczucie dla Ciebie), i jeszcze raz powtarzam, że jestem
          ateistą, ale jeśli trzeba to pójdę do Kościoła - korona mi z głowy nie spadnie.
      • gardenia_nowak Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:26
        Ja jestem ateistą, ale
        > jak trzeba to pójdę do Kościoła (ostatni mój brat miał ślub, byłem świadkiem),
        > bo nie "wożę" się z tym, że jestem ateistą i nie przestaję nim być jeśli raz na
        > ruski rok pójdę do Kościoła.

        No bez jaj, to już ateiści mają mieć całkowity i absolutny zakaz wstepu do
        kościołów katolickich, niczym muzułmanie? Haha, bo co? Jak tylko próg przekroczą
        to się może "zarażą" wiarą?
        No stary, ja jestem zdeklarowaną ateistką i się z tym jak najbardziej nie kryję,
        ale w kościołach od czasu do czasu bywam - najchętniej oczywiście zwiedzam, ale
        jak trzeba to na mszę też pójdę - jeżeli jest to ważna uroczystość dla kogoś z
        mojej rodziny lub znajomych. Nudzę się jak mops i najchętniej poczytałabym
        książkę, ale robię to z szacunku dla nich, chociaż we mszy nie uczestniczę - no
        dobra klękam i wstaję w odpowiednich miejscach, ale też tylko przez wzgląd na
        szacunek dla ważnych dla mnie osób.
        • cillian1 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:55
          to nie jest zakaz, mi chodzi o to, po co samemu tam się pchać z innej przyczyny
          niż np. zwiedzanie wink
          Kolega pisał, że był świadkiem itp. No nie widzę sensu w byciu ateistą i dla
          własnego spokoju wykonywania ichnich obyczajów, to jak pastynent pijący raz na
          rok wink No po co tak robić, albo się kimś jest, albo nie wink

          > książkę, ale robię to z szacunku dla nich,

          ja jestem pod kościołem, i już rodzina nie ma do mnie żalu, przynajmniej nie
          udaję wink Za co chyba mnie szanują
    • elve Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 12:53
      nie chrzcić.
      rodzinie jakby co w końcu się znudzi biadolenie o krzywdzeniu dziecka.
      podpisano: mama dwóch nieochrzczonych.
    • tymon99 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:11
      w pzpr dużo takich było: praktykującvych, ale niewierzących komunistów..
      • cillian1 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:14
        > w pzpr dużo takich było: praktykującvych, ale niewierzących

        to raczej teraz jest ich więcej, wtedy nie było politycznych profitów, wtedy
        było tylko słone masło bez kartek wink
        Teraz to co innego, można nawet posłem zostać, i to mądrym - bo kościelnym smile)))))
        • tymon99 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 15:54
          owszem, były profity z przynależności do pzpr. raczej dziś z przynależności do
          kościoła nie ma.
    • pepegi Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:12
      Proponuję ochrzcić, obrzezać i dodatkowo dokonać podobnych czynności we
      wszystkich znanych obrządkach.
    • katgraf Zrób tak by nie żałowało w przyszłości 27.08.09, 13:20
      Mam 2 syów i sytuację ws. wiary jak Ty. Nie ochrzciłem ich. Po
      pierwsze uważam, że ma prawo do wyboru religii jeśli będzie mu
      potrzebna. Po drugie nie zabraniam chodzenia w szkole na religię. Po
      trzecie wreszcie mam w du...e co myślą inni o moich dzieciach. Po
      czwarte rozmawiam z nimi i tłumaczę, że przyjąć chrzest można w
      każdym wieku.
      Trzymaj się prosto
      • katiabb Re: Zrób tak by nie żałowało w przyszłości 27.08.09, 13:31
        Tyle tylko, że jak dzieci do pierwszej komunii pójdą, ciesząc się tym wszystkim,
        przeżywając to ze swoimi rówieśnikami, Twoje dziecko zostanie w domu i na ch...
        blady mu Twoje w tym momencie tłumaczenia, że sam świadomie podejmie decyzję jak
        trochę spraw tego świata zrozumie. Nie lepiej dzieciaka ochrzcić, a w
        przyszłości, jeśli dojdzie do tego, że jednak nie wierzy, to przecież ten
        chrzest żadnych wnętrzności mu nie wypali, co nie?

        Niektórzy tutaj jednak myślą sobie tak: taki ze mnie straszny ateista, pier...ę,
        dzieciaka nie chrzczę, niech znajomi widzą jaki jestem nowatorski, jaki jestem w
        swoich przekonaniach mocny, jaki jestem wspaniały poza tym całym ciemnogrodem.
        Czy nie tak jest, moi drodzy?
        • kawka74 Re: Zrób tak by nie żałowało w przyszłości 27.08.09, 13:39
          Czyli lepiej tchórzliwie załatwić sobie dupochron niż być uczciwym wobec siebie?
          Też można.
          • katiabb Re: Zrób tak by nie żałowało w przyszłości 27.08.09, 13:49
            Uczciwym wobec siebie można być po prostu nie wierząc. Niestety jak się dziecko
            rodzi, to już trzeba nie tylko o sobie myśleć. A chrzest... wierz mi... aż
            takiej sieki w mózgu dzieciakowi nie zrobi.
            • kawka74 Re: Zrób tak by nie żałowało w przyszłości 27.08.09, 13:54
              Myślę, że największą sieczkę w głowie mają niewierzący rodzice dający się sterroryzować własnej wyobraźni i usprawiedliwiający brak odwagi dobrem dziecka.
              Asekurancki i chucpiarski chrzest dziecka po to, żeby w przyszłości nie pozbawiać go prezentów komunijnych, jest kak jebat' tigra - i smieszno, i straszno.
              • katiabb Re: Zrób tak by nie żałowało w przyszłości 27.08.09, 14:06
                Nie chodzi o prezenty komunijne, tylko o rozwój dziecka wśród rówieśników. Nie
                tylko poprzez uczestnictwo w rodzinie dziecko się rozwija, ale również poprzez
                uczestnictwo wśród innych dzieci, rówieśników, z którymi łączą owo dziecko
                wspólne doświadczenia.
                Wyjdź trochę poza swoje schematyczne myślenie. Mnie niczego udowadniać nie musisz...
                • kawka74 Re: Zrób tak by nie żałowało w przyszłości 27.08.09, 14:11
                  Dla Ciebie jedynym czy też głównym wspólnym doświadczeniem dziecka i jego rówieśników są obrządki religijne? Skąd takie ograniczone pomysły?

                  Na litość, gdzie Ty mieszkasz, w Królowym Moście?
                  • katiabb Re: Zrób tak by nie żałowało w przyszłości 27.08.09, 14:21
                    Pewnie, bo Ty z kolei jesteś jedną z tych wyzwolonych, co wyznają wszystkie
                    poglądy, które odrywają się od reszty starego, złego, tradycyjnego porządku świata.
                    Wczuj się w swoje dziecko - dzieci idą do komunii, Twoje siedzi w domu (albo
                    bierzesz go na spacer do hipermarketu).
                    Rozumiem, że świąt koleżanki żadnych nie obchodzą, tak? W święta bożego
                    narodzenia choinki nie ma? W święto zmarłych zapominacie o swoich bliskich? No
                    tak, i pewnie nawet tych bliskich nie chowacie? Nie mają zmarli nagrobka? Ani
                    mszy w swojej intencji?
                    No pewnie że nie, bo wy przecież takie wyzwolone, takie ATEISTYCZNE
                    • kawka74 Re: Zrób tak by nie żałowało w przyszłości 27.08.09, 14:25
                      Szczerze mówiąc nie bardzo wiem, jak zareagować na te brednie.
                      • katiabb Re: Zrób tak by nie żałowało w przyszłości 27.08.09, 14:27
                        Obchodzisz święta? szczerze zareaguj
                        • cillian1 Re: Zrób tak by nie żałowało w przyszłości 27.08.09, 14:35
                          a tutaj

                          > Rozumiem, że świąt koleżanki żadnych nie obchodzą, tak?

                          święta bez prezentów, jak wigilia bez wieczerzy, nawet maluchy to już znają wink
                          • katiabb Re: Zrób tak by nie żałowało w przyszłości 27.08.09, 14:41
                            czyli święta maluchy jednak obchodzą.. i to z prezentami.. heheh dobre
                            jesteście, panie ateistki!

                            Cokolwiek by nie było, powodzenia życzę Wam i pociechom Waszym.
                            • cillian1 Re: Zrób tak by nie żałowało w przyszłości 27.08.09, 14:44
                              ty chyba nie masz TV nawet, dzieciaki mogą to też obejrzeć w TV.
                              Spotkanie się w święta (wolne) to nie koniecznie obchodzenie. Jak pojedziesz do
                              rodziny, to nie dajesz prezentów, bo ich odwiedzasz wink
                        • kawka74 Re: Zrób tak by nie żałowało w przyszłości 27.08.09, 14:40
                          Obchodzę - na przykład święto narodzin Sol Invictus. Z tej okazji spotykam się z rodziną, która obchodzi Boże Narodzenie i której mój chwilowy mitraizm absolutnie nie przeszkadza.
                          Dziecko niechybnie zaprowadzę do supermarketu, ponieważ, jak wszyscy wiemy, jest to jedyna alternatywa dla pierwszej komunii i wszystkich następnych.
                          Święto zmarłych jest oczywiście jedynym momentem, w którym przypominam sobie o zmarłej matce, bo tak to w ogóle nie pamiętam.
                          Szczęśliwie matka jest pochowana na cmentarzu komunalnym, więc chyba nie muszę urny z jej prochami przeprowadzać za płot albo trzymać koło telewizora dla Twojej chrześcijańskiej satysfakcji?
                          Przez brak mszy w swojej intencji matka zapewne zlądowała gdzieś w niskich rejonach, ale to nie szkodzi, po śmierci pewnie się z nią spotkam, jako że niebo nie jest mi pisane.
                          • tymon99 Re: Zrób tak by nie żałowało w przyszłości 27.10.09, 21:28
                            kawka74 napisała:

                            > Święto zmarłych

                            a to z której religii wzięłaś?
                            • krejzimama Re: Zrób tak by nie żałowało w przyszłości 27.10.09, 21:35
                              z ludowo-katolickiej
                              • tymon99 Re: Zrób tak by nie żałowało w przyszłości 28.10.09, 09:43
                                mieszkasz w meksyku?
                    • maurra Re: Zrób tak by nie żałowało w przyszłości 27.08.09, 14:40
                      katiabb napisała:

                      > Wczuj się w swoje dziecko - dzieci idą do komunii, Twoje siedzi w domu (albo
                      > bierzesz go na spacer do hipermarketu).
                      > Rozumiem, że świąt koleżanki żadnych nie obchodzą, tak? W święta bożego
                      > narodzenia choinki nie ma? W święto zmarłych zapominacie o swoich bliskich? No
                      > tak, i pewnie nawet tych bliskich nie chowacie? Nie mają zmarli nagrobka? Ani
                      > mszy w swojej intencji?
                      > No pewnie że nie, bo wy przecież takie wyzwolone, takie ATEISTYCZNE


                      w moim mieście ateista-aktor ma na grobie całkiem świecką, frywolną dość rzeźbę,
                      mszy nie było

                      cmentarze są komunalne, więc nie musimy suszyć dziadka na dachu

                      znicze, stypy i generalnie cały dzień zaduszny są przez KK żywcem zerżnięte z
                      obrzędów pogańskich
                      choinka - zapożyczenie protestanckie

                      świąt nie obchodzę bo nie mają dla mnie żadnego religijnego wymiaru. Jadę do
                      rodziny pokazać wnuczki, zjeść i pogadać, bo skoro akurat wszyscy mamy kilka dni
                      urlopu, można robić rodzinną nasiadówkę. Obchodzenia w tym nie ma żadnego

                      na czas komunii mojemu dziecku zorganizuję rozrywkowy wyjazd z dala od tego cyrku
                • maurra Re: Zrób tak by nie żałowało w przyszłości 27.08.09, 14:17
                  jest setka innych wspólnych płaszczyzn, na których dzieciak może się rozwijać i
                  socjalizować z rówieśnikami
                  akurat zawleczona do szkoły komunia jest na końcu listy spraw koniecznych do
                  prawidłowego rozwoju/socjalizacji mojego dziecka
                • krejzimama Odezwała sie wrona 27.08.09, 14:17
                  I takich własnie wron sie boję ich dzieciaków co będą prześladować moje dziecko
                  dlatego że nie dostało quada albo laptopa z okazji tzw I Komunii.
                  To wtedy poraz pierwszy zjada sie ciało boga?
                  • katiabb Re: Odezwała sie wrona 27.08.09, 14:26
                    Z wami, emamami, to jest przechlapane. Jak się uczepicie jednego, to już nie
                    ch.... nie przegadasz? W którym miejscy napisałam o jakich prezentach, laptopach..?
    • towditowdi Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:24
      Cytaty z liturgii Sakramentu Chrztu Św. Dzieci i Niemowląt:

      (…wink
      Wyznanie wiary (wszyscy zgromadzeni, w tym rodzice) „Wierzę w Boga,
      Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi (…wink” itd.
      Ksiądz: „Taka jest nasza wiara, wiara całego Kościoła świętego. W
      tej wierze ochrzczeni są wszyscy chrześcijanie. Wyznawanie jej jest
      naszą chlubą w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. (…wink
      Święta wiara ta zobowiązuje (…wink do życia i postępowania zgodnie z
      tym wyznaniem.


      Czy Wy wierzycie, czy to jest Wasza wiara, czy chlubicie się z jej
      wyznawania? – jako ateiści pewno 3xnie, więc po co z „gęby cholewę
      robić” i czynić z siebie hipokrytę?

      (…wink
      Ksiądz (do rodziców i chrzestnych):
      „Czy przyrzekacie to dziecko (te dzieci) z Bożą pomocą wychować w
      tej wierze chrześcijańskiej?”


      Jesteście w stanie to zrobić? - czy następna Wasza przygoda z
      kościołem będzie miała miejsce podczas I Komunii Świętej Waszego
      dziecka? Jako ateiści podejrzewam, że nie jesteście, więc po co
      przyrzekać wiedząc, że przyrzeczenia jednak nie dotrzymacie? Co
      myślisz o ludziach, którzy nie dotrzymują danego słowa czy
      przyrzeczenia? O sobie pomyślisz tak samo czy „w imię dobra dziecka”
      zastosujesz taryfę ulgową?


      Boisz się „…narażać dziecka na szykany. Wiadomo jak nietolerancyjni
      są katolicy i inni…”.

      Moim zdaniem te ewentualne szykany są konsekwencją drogi życiowej,
      którą wybrałaś (w żaden sposób jej nie oceniam, nie mówię czy jest
      ona dobra czy zła).
      Ja jestem katolikiem i czy jesteś w stanie sobie wyobrazić co czuję
      czytając wszystkie te ataki niektórych forumowiczów na KK, na
      księży, na wiarę? Co mogę czuć gdy w wielu przypadkach dyskusja na
      temat KK sprowadza się do zachłanności księży czy ich rozpasania,
      zboczeń itd. Statystycznie nie ma ich więcej niż w innych grupach
      społecznych ale powód do zaatakowania zawsze się znajdzie, bo „mój
      znajomy słyszał, czytał czy spotkał się itd.” Z niektórych
      wypowiedzi wieje nienawiścią i brakiem szacunku do wszystkich,
      powtórzę: wszystkich wyznawców Jezusa Chrystusa a nie do tej
      jednej „czarnej owcy”. Zero szacunku dla człowieka i jego przekonań.

      Jak mam tłumaczyć dziecku, że nie jest „zacofanym moherem” i że nie
      żyje w średniowieczu skoro wielu wokół tak właśnie go nazywa, bo
      zamiast postać na ulicy to on idzie w niedziele do kościoła i to
      jeszcze z tatusiem, mamusią i młodszą siostrzyczką.
      Jest to dla mnie trudne tłumaczenie ale tłumaczę i jest mi przykro,
      że mój syn czasami jest obiektem żartów ze strony kolegów ale jest
      to konsekwencją drogi, którą z żoną wybraliśmy. Jak również
      konsekwencją jest narażanie siebie samego na niewybredne ataki tylko
      z tej przyczyny, że należę do KK, bez próby analizy moich czynów
      zachowań, postawy. Czy to jest tolerancyjne?

      Każdy z nas ma jakiegoś mola, nie przypodobasz się wszystkim
      ludziom. Żyj w zgodzie w zwłasnym sumieniem, badź dobrym
      człowiekiem, szanuj innych, i co najwazniejsze naucz tego swoje
      dzieci i tyle. Dobro wróci do Ciebie.

      Pozdrawiam
      • cillian1 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:32
        się napisałeś, tylko po co. Dziewczyna zadał pytanie, a ty bronisz wszystkich
        katolików a nie innych religii. A może jej dziecko nie będzie chciało być
        moherem? wink Wiem złośliwy jestem

        > przyrzekać wiedząc, że przyrzeczenia jednak nie dotrzymacie?

        a po co ksiądz jest księdzem? Jak też nie dotrzymuje słowa? No po co?

        > Moim zdaniem te ewentualne szykany są konsekwencją drogi życiowej,

        poczytaj sobie o zachowaniach na temat religii w szkołach. To już powinno ci dać
        obraz szykan wink

        dalej nie chce mi się pisać.
        • towditowdi Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 14:20
          Nie bronie katolików, wskazuję tylko, ze dzieci każdego z nas mogą
          być narażone na szykany bez względu na drogę, którą wybierzemy.
          Moje, bo jest katolikiem, Jej bo nim nie jest. Konkluzja: warto być
          sobą choćby po to by mieć się do kogo przy goleniu uśmiechnąć.

          „a po co ksiądz jest księdzem? Jak też nie dotrzymuje słowa? No po
          co?”

          Zapytaj konkretnego księdza, tego, który nie dotrzymuje słowa.
          Osobiście nie znam takich, więc Ci nie pomogę.

          „poczytaj sobie o zachowaniach na temat religii w szkołach. To już
          powinno ci dać obraz szykan”
          Nie twierdzę, że ich nie a jedynie że – patrz moje pierwsze dwa
          zdania w tym poście.

          „dalej nie chce mi się pisać”
          Nie pisz – dziękuję ci za to. Natomiast proponuję więcej czytać ze
          zrozumieniem i więcej myśleć przy pisaniu. Wiem złośliwy jestem smile

          Pozdrawiam
          • cillian1 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 14:40
            > sobą choćby po to by mieć się do kogo przy goleniu uśmiechnąć.

            a czyje będzie się bardziej uśmiechać, może to da rozwiązanie problemu wink

            > zrozumieniem i więcej myśleć przy pisaniu.

            a tego nie kumam, i nic w tym złośliwego wink
    • krejzimama O KURDE:))), ale się porobiło 27.08.09, 13:30
      Trzy godziny mnie nie było a tu postów natrzaskane, że hohosmile
      Ale dałam dupy z tym Kolorowym Ptakiem. Wiadomo że MALOWANY on był, ptak ten.
      Przeczytałam sobie te wszystkie posty. Wiem teraz, że dziecko żadnego chrztu
      mieć nie będzie. Nie zapiszę go dobrowolnie do tej organizacji.
      Piszecie, że nigdy nie spotkaliście się z prześladowaniami. Ja się spotkałam.
      Pamiętam jak moi rodzice mieli wypomniane, że tak córkę wychowali, że do
      kościóla nie chodzi i jeszcze z nim wojuje. Pamiętam jak byłam napiętnowana kied
      ywalczyłam o zdjęcie krzyży w panstwowym urzędzie.
      Kilka osób pisało o islamie. Tak to teraz największe zagrożenie z którym walczyć
      trzeba ogniem i żelazem. Dlatego wsciekam się kiedy potępiany jest Izrael za
      walkę z palestynskimi i innymi bandytami spod znaku mahometa. Dlatego wkurza
      mnie kiedy trzesie sie tyłkami w europie by nie obrazić tych dzikusów. Teraz
      znowu afera, że w ramach walki z terrorem kilku z nich troche poszturchano
      podczas przesłuchań.
      Nosmile) Tak zbiorczo odpwiedziałam na te wszystkie posty.
      • szyszunia11 Re: O KURDE:))), ale się porobiło 27.08.09, 13:54
        krejzimama napisał:

        Pamiętam jak byłam napiętnowana kie
        > d
        > ywalczyłam o zdjęcie krzyży w panstwowym urzędzie.

        no, w sumie trudno, żeby ci z przeciwnej opcji, czyli ci, którzy te krzyże zawiesili oraz popierali ich obecność byli zachwyceni Twoim postępowaniemwink na marginesie - walczysz o zdjęcie krzyży w urzędzie i jeszcze zastanawiasz się nad chrztem własnego dziecka?????
        • mango_mango Re: O KURDE:))), ale się porobiło 27.08.09, 18:23
          ja nie ochrzcilam i nie ochrzcze, na szczescie czlonkowie rodziny
          nie pozwalaja sobie na komentarze, zreszta nawet gdyby, co mnie to
          obchodzi. do kosciola nie chodze i nie chcialam odstawiac szopki z
          chrztem. moje dzieci chodza na religie, kiedy maja ochote, nie sa z
          tego porzedmiotu klasyfikowane, etyki szkola oczywiscie nie
          zapewnia.
          Ateistka nie jestem, ale do kosciola chodzic nie bede.
    • szyszunia11 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:51
      juz się tu wypowiedziałam, ale dodam jeszcze taki przykład. Byłam kiedyś związana z człowiekiem niewierzącym, nieochrzczonym. Własnie jego rodzice wyszli z załozenia, że wybierze sobie jak bedzie dorosły. Tylko sam mi przyznał, ze jako dziecko wolał "wybrać" pójście do domu lub wolna lekcję niż na religię... potem coraz bardziej siłą rzeczy się od wiary oddalał, jako 30-letni, wykształcony i inteligentny człowiek nie znał podstawowych rzeczy na temt chrześcijaństwa. Ale zaczłą szukać... przez pewnien czas nawet szukalismy wspólniewink no i sam powiedział, że żałuje, że rodzice postąpili tak a nie inaczej, bo teraz w dorosłym zyciu nawet swojej wiary musi dobijać się sam i jest mu trudno.
      • kawka74 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 13:59
        A jego rodzice byli praktykującymi katolikami?
        Jeśli tak, to bardzo dziwnym jest, że nie ochrzcili.
        Jeśli nie, to jaką dostałby od nich podbudowę oprócz świadectwa chrztu?
        Zatem chrzest w dzieciństwie dałby mu niewiele - no, chyba że chodziło panu o dokonanie wyboru za niego, żeby się nie musiał męczyć
        • szyszunia11 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 21:52
          też uważam, że dziwne, że ni eochrzcili, jakkolwiek praktykujący by nie byli, dla mnie katolik (chrześcijanin) który nie chrzci swojego dziecka przeżywa powazny kryzys, ma powazne braki albo ma swoją wiarę w głebokim poważaniu.
          nie chcę wnikać w szczegóły rodzinne, natomiast nawet gdyby był to tylko chrzest, to za tym pewnie poszłoby wysłanie dziecka na religię, nauka o sakramentach, jakies wizyty w kościele, rozmowy o wierze z innymi chrześcijanami itd. A tak - od małego miał wpojone że jego to "nie dotyczy", że sobie sam wybierze jak bedzie dorosły itd. A że nie poszedł na łatwizne a czegoś jednak poszukiwał, wierzę, że odnalazł lub odnajdzie, mimo trudności. Taka już natura ludzka, że najłatwiej jest zaniechać.
      • cillian1 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 14:07
        > dział, że żałuje, że rodzice postąpili tak a nie inaczej,

        jeśli tylko czytając o tak stwierdził, to albo to sobie wymyśliłaś siostrzyczko
        na potrzeby lekcji religii w klasie 1-3 , albo on żaden inteligent wink
      • franczii Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 14:27
        ale jak mozna oczekiwac od rodzicow, zeby dali cos czego sami nie maja?
      • mondovi Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 14:48
        przepraszam, ale on nie był niewierzący, tylko niemyślący.
      • wybierz_albo_wpisz_nowy Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 09.09.09, 15:13
        szyszunia11 napisała:

        > juz się tu wypowiedziałam, ale dodam jeszcze taki przykład. Byłam
        kiedyś związa
        > na z człowiekiem niewierzącym, nieochrzczonym. Własnie jego
        rodzice wyszli z za
        > łozenia, że wybierze sobie jak bedzie dorosły. Tylko sam mi
        przyznał, ze jako d
        > ziecko wolał "wybrać" pójście do domu lub wolna lekcję niż na
        religię... potem
        > coraz bardziej siłą rzeczy się od wiary oddalał, jako 30-letni,
        wykształcony i
        > inteligentny człowiek nie znał podstawowych rzeczy na temt
        chrześcijaństwa. Ale
        > zaczłą szukać... przez pewnien czas nawet szukalismy wspólniewink no
        i sam powie
        > dział, że żałuje, że rodzice postąpili tak a nie inaczej, bo teraz
        w dorosłym z
        > yciu nawet swojej wiary musi dobijać się sam i jest mu trudno.

        Och, jaki biedaczek, myślałby kto. Sam musi wbijać sobie do mózgu
        wiarę. To skoro tak ciężko mu to idzie, to może mu to wcale nie jest
        potrzebne? Zdaje się, że Jezus powiedział, że wystarczy tylko w
        niego uwierzyć, reszta to mięta. Czyli to łatwe, a nie takie, jak
        Twój kumpel miał przeprawy ciężkie, że się aż "dobijać musiał". Aj,
        to boli to chrześcijaństwo!
        Co za człowiek! Mieć pretensje do rodziców, że dali mu wybór, że
        potraktowali poważnie jak myśląca osobę, że nie zrobili mu prania
        mózgu w dzieciństwie. I teraz jest taka bidulka zagubiona, bozi nie
        zna. To niech pozna, jak ma chęć! Gdzie jest powiedziane, że tylko
        od dziecka uczestnicząc w "życiu religijnym", w dorosłym życiu ma
        się szansę na bycie "wierzącym"? Czyli przyznajecie, że ta cała
        religia nie ma nic wspólnego z wiarą, osobistym "odnalezieniem
        boga", a tylko z przyzwyczajeniem dziecka, potem nastolatka do
        pewnych zachowań? No pięknie.. Jezus się w grobie przewraca..
    • metall Żal mi takich ludzi. 27.08.09, 14:02
      krejzimama napisał:

      > Z jednej strony jesteśmy ateistami więc chcąc być konsekwentni nie powinnyśmy
      > dzieciaka chrzcić. Zresztą i tak nie będzie wychowany w duchu żadnej religii
      > bo religie niszczą zdolność samodzielnego myślenia.

      Taaa i to pisze ateistka, zadająca na internetowym forum jedno z głupszych pytań
      jakie można sobie postawić. Jakoś ten ateizm nie pozwolił jej samodzielnie pomyśleć.

      > Z drugiej strony boję się narażac dziecka na szykany. Wiadomo jak
      > nietolerancyjni są katolicy i inni.

      W odróżnieniu od ateistów, którzy "na drugie" mają tolerancja. smile
      A może jednak ateizm ateizmem, a myślisz o chrzcie tak na wszelki wypadek, na
      zasadzie "Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek"?

      > Biję się z myślami. Bo co jak dziecko ochrzcimy a ono uzna nas za hipokrytów?
      > Ehhh nie było problemów to se dziecko zrobliśmy.

      Kurna jak to jest taki problem, to boję się myśleć jak sobie poradzicie z
      prawdziwymi problemami.

      • krejzimama Re: Żal mi takich ludzi. 27.08.09, 14:14
        Ojjj, żeby ten żal ci tyłka nie ścisnął bo zatwardzenia dostaniesz.
        • cillian1 Re: Żal mi takich ludzi. 27.08.09, 14:21
          tyłka nie, ale kabzę na pewno wink
        • metall Re: Żal mi takich ludzi. 27.08.09, 14:49
          krejzimama napisał:

          > Ojjj, żeby ten żal ci tyłka nie ścisnął bo zatwardzenia dostaniesz.

          Spoko. Jak mam jakieś "gó...ane" problemy, to raczej jest to "sraczka
          dziwaczka", więc małe zatwardzonko nie zawadzi.

          Pozdro
    • jimmyjazz sztuczny problem 27.08.09, 14:18
      krejzimama napisał:

      > Z jednej strony jesteśmy ateistami więc chcąc być konsekwentni nie
      > powinnyśmy dzieciaka chrzcić.

      No i w czym problem? To nie chrzcijcie.

      > Z drugiej strony boję się narażac dziecka na szykany. Wiadomo jak
      > nietolerancyjni są katolicy i inni.

      Taa te drzewa przy drodze a na nich setki wiszących ateistów.
      Brednie. Mówiłaś coś wcześniej o samodzielnym myśleniu - to myśl a
      nie powtarzaj cudzych bredni.
      • krejzimama Re: sztuczny problem 27.08.09, 14:22
        Na szczęście już nie mogą palić innych na stosach. Choć jakby mogli to by pewnie
        to robili. Pamietam wypowiedz ksiedza który mowil ze dobrze by było gdyby palić
        gejów na stosach(mozna poszukać na youtube).
        Przesladowanie moze przyjąć rózne formy. Chocby msze w szkole na poczatek roku!
        Symbole religijne w panstwowych budynakch, dzwony koscielne o 6 rano, zakłocanie
        spokoju w domu przy okazji tzw kolędy, blokowanie ulic podczas procesji i
        pielgrzymek.
        • metall Re: sztuczny problem 27.08.09, 14:52
          krejzimama napisał:

          > Na szczęście już nie mogą palić innych na stosach. Choć jakby mogli to by pewni
          > e
          > to robili. Pamietam wypowiedz ksiedza który mowil ze dobrze by było gdyby palić
          > gejów na stosach(mozna poszukać na youtube).
          > Przesladowanie moze przyjąć rózne formy. Chocby msze w szkole na poczatek roku!
          > Symbole religijne w panstwowych budynakch, dzwony koscielne o 6 rano, zakłocani
          > e
          > spokoju w domu przy okazji tzw kolędy, blokowanie ulic podczas procesji i
          > pielgrzymek.

          No teraz to pojechałaś.
          • mondego1 Re: sztuczny problem 27.08.09, 17:03
            krejzimama jestes bardziej pier...ta niz ustawa przewiduje, z tymi
            dzwonami to tak dalas w dupsko , ze myslalam ze sie zadlawie ze
            smiechusmile))lle ty masz lat??jestes pewna ze nie wpadlas w 2 klasie
            gimnazjum???
        • jimmyjazz Re: sztuczny problem 27.08.09, 16:06
          Widzę że jesteś bardziej przeciwniczką kościoła niż ateistką, a to
          już całkiem inny problem.

          Inna sprawa, że sprawy o których napisałaś jakoś nijak się mają do
          chrztu dziecka.
        • kindofmagic Re: sztuczny problem 27.08.09, 16:10
          Nie przesadzaj. Nie wierze w Boga ale jakos nigdy nie odczulem tak
          wielkich problemow jakie malujesz. Sa kwiatki jak ksiadz o ktorym
          wspominasz ale nie przesadzajmy. Ksiedzu jak chodzil po domach
          podziekowalem i nie przeszkadzal wiecej, w szkole nie czulem sie
          szykanowany i lubilem religie bo moglem odrobic lekcje albo pozadawac
          ksiedzu pytania natury religijno-filozoficznej. A kiedy religia nie
          byla w szkolach to po prostu nie chodzilem.

          Przydalby sie pewne zmiany w Polsce ale mimo wszystko wyczuwam daleko
          posunieta przesade w Twoich opiniach. Dylemat chrzcin uwazam za
          niepotrzebny.
      • cillian1 Re: sztuczny problem 27.08.09, 14:22
        > No i w czym problem? To nie chrzcijcie.

        mam wrażenie, że ty nigdy głośno się nie zastanawiasz wink
        • jimmyjazz Re: sztuczny problem 27.08.09, 16:14
          cillian1 napisał:

          > > No i w czym problem? To nie chrzcijcie.
          >
          > mam wrażenie, że ty nigdy głośno się nie zastanawiasz wink

          Jak już to nie na forach smile

          A autorka tego wątku po prostu trolluje. Tutaj ma wątpiliwości dot.
          chrztu a potem wypisuje, że żyje tak "by być szczęsliwym nie
          oglądając sie na innych".
          Już był w jej wypowiedziach pis, mohery, molesowanie itp. To nie
          jest ateistka ale wróg kościoła. Szkoda tylko że tego nie rozumie.

          Ktoś jej czegoś naopowiadał i teraz powtarza. Równie dobrze mogłaby
          być wojującą miłośniczką radia maryja - kwestia tego kto ją
          wcześniej zwerbował smile))
    • bogucjusz "Miłosierdzie" :-)))) 27.08.09, 14:24
      Doprawdy, żeby wierzyć, iż "miłosierny" Bóg skaże na wieczne męki niewinnego
      bobasa tylko za to, że jakiś czarny przebieraniec nie poleje mu główki wodą -
      jakimże trzeba być idiota!
      • krejzimama Re: "Miłosierdzie" :-)))) 27.08.09, 14:28
        Dobrze, że uzywasz " "smile
        Ten miłosierny koleś zalał kiedyś cały swiat bo mu cos odwaliło.
        Ciekawe ile wtedy utopił bobasów. Że tak napiszę, ochrzcił ich dogłębnie.
        • jimmyjazz Re: "Miłosierdzie" :-)))) 27.08.09, 16:16
          krejzimama napisał:

          > Ten miłosierny koleś zalał kiedyś cały swiat bo mu cos odwaliło.

          Nie wierzysz w boga, a wierzysz że zalał świat? Troszkę wybiórcza ta
          niewiara.
        • ideefiks Ty się może jednak zdecyduj, co? 27.08.09, 21:32
          krejzimama napisał:
          > Ten miłosierny koleś zalał kiedyś cały swiat bo mu cos odwaliło.

          Naprawdę uważasz, że Bóg, który nie istnieje, zalał coś wodą?
          Rozmawiałaś już o tym z jakimś specjalistą?
      • cillian1 Re: "Miłosierdzie" :-)))) 27.08.09, 14:28
        miernym ale wiernym?
      • kindofmagic Re: "Miłosierdzie" :-)))) 27.08.09, 16:20
        Bo sformalizowana religia jaka jest kosciol to zwykla wladza nad
        ciemnym ludem. A zeby owieczki sie nie rozchodzily trzeba na kazdym
        kroku ostrzegac je i straszyc potepieniem.

        To troche jak karty rabatowe w supermarkecie - Ty niewiele
        zyskujesz, choc wydaje ci sie ze dostajesz cos za nic. Dla sklepu
        jestes zaindeksowany w bazie i wiedza co ile i kiedy kupujesz...

        Chrzcisz dziecko zapewniajac mu niebo (takie ubezpieczenie) i kosciol
        powieksza swoja liste owiec w parafii smile A potem wiedza kto nie
        bral komunii, bierzmowania lub nie przyjmuje ksiedza, a jak przyjmuje
        w domu to ile daje na tace itd.

        • jimmyjazz Re: "Miłosierdzie" :-)))) 27.08.09, 21:34
          kindofmagic napisał:

          > A potem wiedza kto nie bral komunii, bierzmowania lub nie > przyjmuje ksiedza, a jak przyjmuje w domu to ile daje na tace itd.

          No i co z tego? Przeciez autorka jest ateistką to jej to raczej nie interesuje ani nie dotyczy.

          A jak ktoś nie przyjmuje księdza to też nie wiedzą kto - no bo skąd skoro nie przyjmuje? Już nie te czasy gdy parafia miała 200 osób.
    • anniia Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 14:39
      Spójrz tutaj,

      Facet napisał o swoich na ten temat odczuciach. Mądry i wiele wnoszący tekst, o
      uczciwości i presji ze strony jego katolickiej rodziny.

      mrzeznik.blox.pl/2009/04/Katolickosc.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja