chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie

    • daga_j Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 14:40
      Myślałam, że to jakiś stary post bo już tyle odpowiedzi, a temat ten powtarzał się często.
      Ja uważam, że absolutnie nie chrzcić, to byłoby niemoralne z Waszej strony, nie fair wobec kościoła, który wybraliście, udawalibyście pobożność, bez sensu. Hipokryzja na całego.
      Ja Ci powiem ze strony dziecka nie ochrzczonego (bo ja i moje rodzeństwo nie jesteśmy) - przeżyliśmy! smile Nie pamiętam szykan ze strony rówieśników, bawiliśmy się wspólnie bez problemu, jak koleżanki miały komunię to nie płakałam po kątach, podobała mi się sukienka koleżanki ale nie czułam absolutnie, że "ja też bym chciała". Byliśmy pogodzeni ze swoim losem wink Naprawdę nie przejmuj się tym!
    • ekierek Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 15:02
      Taka sobie luźna kwestia, nie twierdzę, że odnosi się do autorki pierwszego posta.

      Załóżmy, że się pochodzi z tradycyjnie katolickiej rodziny. Załóżmy, że z
      rodziną żyje się w dobrych stosunkach i że chciałoby się te relacje podtrzymać.
      Załóżmy, że się jest ateistą, ale takim, że się nie narzuca tego nazbyt swojej
      katolickiej rodzinie. Załóżmy, że ślub był tylko cywilny (co pewnie wzbudziło
      już niepokój rodziny - tu jest słaby punkt tego "zakładania") albo go nie było w
      ogóle. Może nie być proste dla niektórych poświęcić dobre relacje rodzinne, by
      być wiernym swoim przekonaniom (ten przykład użytkowniczki, której mama chciała
      po kryjomu ochrzcić dziecko - mocne). Wiadomo, zaraz odezwą się głosy, że nikt
      nie mówił, że będzie łatwo albo że trzeba cierpliwie czekać, aż rodzina
      zmądrzeje, przyzwyczai się. Okazuje się tylko (uwaga - banał!), że tak jak
      niektórzy uznani za świętych chrześcijanie cierpieli za swoją wiarę, tak i
      ateistę czekają dylematy z powodu własnych wyborów. Nie każdy bowiem ma komfort
      podejmować decyzję w kontekście rodziny, której jest praktycznie obojętne, czy
      dziecko będzie ochrzczone czy nie. Stawiając sprawę na ostrzu noża: konsekwencja
      światopoglądowa kosztem rodzinnej ekskomuniki? Wybór nie jest łatwy - czy może
      wręcz przeciwnie?
      • maurra Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 15:09
        rodzina, która z rozmysłem chce cię zmusić do kłamstwa czy krzywoprzysięstwa,
        która twoje poglądy ma w doopie bo najpierw liczy się zrealizowanie JEJ
        koncepcji na wychowanie TWOJEGO dziecka a więc generalnie niezbyt cię szanuje,
        nie jest jakoś specjalnie warta podkulania ogona i robienia z siebie pajaca.
      • mondovi Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 15:14
        > Załóżmy, że się jest ateistą, ale takim, że się nie narzuca tego nazbyt swojej
        > katolickiej rodzinie.

        jak można narzucić bycie ateistą swojej katolickiej rodzinie?

        >Może nie być proste dla niektórych poświęcić dobre relacje >rodzinne, by być
        wiernym swoim przekonaniom

        nie wyobrażam sobie, że odrzucam moje ukochane dziecko, dlatego, że ma inny
        światopogląd niż mój.
        • ekierek Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 15:38
          mondovi napisała:

          > > Załóżmy, że się jest ateistą, ale takim, że się nie narzuca tego nazbyt s
          > wojej
          > > katolickiej rodzinie.
          >
          > jak można narzucić bycie ateistą swojej katolickiej rodzinie?

          Miałem tylko na myśli nienarzucanie swojego ateizmu poprzez np. rozmyślne i
          uparte podkreślanie w czasie niedzielnych obiadów, jak to Polska rządzona jest
          przez ludzi w klerze, jak to oddawane są im za darmo całe hektary ziemi, jak to
          mamy do czynienia z cichą, "aerozolową" indoktrynacją, itd. Niekoniecznie miałem
          na myśli postawę, że dąży się do zmiany swojego światopoglądu (?), ale raczej
          podkreślanie na każdym kroku swojego oraz wiążących się z tym ocen dotyczących
          realiów społeczno-politycznych.

          Zatem w przypadku zarysowanym w moim pierwszym wpisie chodziło mi o unikanie
          takich sytuacji i chęć jak najszybszego ucinania tego typu rozmów w samym
          zalążku - "dla świętego spokoju" i pokojowego podtrzymywania kontaktów z rodziną.

          To tyle w sprawie wyjaśnień.

          Maurra - to, co piszesz, wygląda sensownie (przy tym efektownie pod względem
          retorycznym). Pozdrawiam.
          • titta Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 16:00
            Po pierwsze, co twoj antylerykalizm ma wspolnego z ateizmem?
            Myslisz, ze nie mozna byc czlowiekiem wierzacym, albo nawet
            katolikiem i nie zgadzac sie z mieszniem kosciola w polityke i w
            szemrane interesy?

            Po drugie, nie maz ciekawszych tematow na niedzielne obiady? Co
            twoja rodzina jest takiej sytuacji winna? Lubisz im sprawiac
            przykrosc, zapewne?
            • ekierek Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 22:07
              Droga titto, nie zauważyłem, żebym pisał tu o swoim przypadku, a Ty mnie pytasz
              tu moją rodzinę i pytasz, czy lubię im sprawiać przykrość. Mam nadzieję, że
              chodzi tylko o niezrozumienie. Nie każdy pisze tu we wpisach o swoich mniej lub
              bardziej skrywanych problemach. Pisałem o wyimaginowanej sytuacji.

              Jedynie biję się w pierś, że zmieszałem ateizm z antyklerykalizmem, ale chodziło
              mi o to, żeby użytkownikowi wyjaśnić opcję narzucającego się ateizmu. I
              poszedłem na skróty przez antyklerykalizm, bo zadane przez ateistę sarkastyczne
              pytanie typu "Babciu/Tato, wyjaśnij mi, proszę, dogmat "są trzy osoby boskie:
              Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty" uznałem za scenariusz zbyt surrealistyczny
              (choć możliwy, czemu nie).

              Tyle w sprawie odbiegających od tematu wyjaśnień.
      • titta Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 15:56
        > niektórzy uznani za świętych chrześcijanie cierpieli za swoją
        wiarę, tak i
        > ateistę czekają dylematy z powodu własnych wyborów.

        Zapewne dlatego, ze nie zyjemy na pustyni. Od rodziny (bo ewentualne
        dylematy wynikaja z jej postawy) sie nie uwolnisz. W podobny sposob
        cierpia osoby ktore w jakikolwiek sposob roznia sie w pogladach od
        rodziny (gdy ta uwaza te poglady za szkodliwe). Np. karmia tylko
        piersia (babcia potajemnie dokarmia butelka, bo sie jej wydaje, ze
        tak lepiej), nie podaja slodyczy, sa wegetarianami, czy... maja
        alergie. ¨
        Oczywiscie, ze kazdy kto w jakis sposob odbiega od ogulu bedzie w
        mniejszy czy wiekszy sposob narazony na konsekwencje
        swojej "innosci". Religia jest tylko jednym z przykladow.
    • majself Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 15:30
      Napiszę z punktu widzenia osoby, która została z podobnych powodów, które Ty
      podajesz, ochrzczona w wieku lat 7 na własną prośbę, ze względu na szykanowanie
      w przedszkolu (!).

      Pewnie mieszkasz w społeczności, która akceptuje Twój i męża ateizm. Skoro tak,
      powinna też akceptować nieochrzczone dziecko (jak dorośnie, samo podejmie
      decyzję). Lepiej zaryzykować kilka krzywych spojrzeń w stronę dziecka i nauczyć
      je dumy z tego, kim jest, a nie z tego, gdzie należy, niż narazić się na wyrzut
      z jego strony.

      Bo ja żałuję, że moi Rodzice dali się namówić. Gdyby nie ten chrzest, teraz bym
      miała dużo łatwiej.
    • nieprawomyslny Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 15:44
      Mamy ten sam problem, tyle że juz podjelismy decyzję - nie chrzcimy.
      Rodzina zony już wie (ciężko to przyjęła), moja niebawem się dowie,
      jak tylko zapyta i będzie pewnie brazylijski dramat.
      Ale nie mógłbym spokojnie spojrzeć w lustro, gdybym miał ugiąć
      się pod naciskiem i wbrew własnej woli, dla "świetego spokoju"
      podążyć z prądem.
      To własnie ta presja środowiskowa powoduje, że wiekszość -będąc
      konformistami- chrzci dzieci, potem pędzi je do komunii i nabija KK
      statystyki. Potem wychodzi, że 99% to katolicy, tyle że do koscioła
      chodzi niespełna połowa.
      Nie jestem ateistą, po prostu nie interesują mnie sprawy które
      naukowo nigdy nie będą wyjasnione, po prostu KK juz wystarczająco
      zalazł mi za skórę i nie chcę miec z nim nic wspólnego. Pozdrawiam
    • titta Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 15:47
      Wieksza mu krzywde robisz wychowujac "w duchu ateizmu" niz nie
      chrzczac (Tak na marginesie, ateizm wojujacy to tez forma religi,
      moze tylko pozbawiona kultu, za to autentyczne chrzescijanstwo nie
      jest religia). Ale tego, sama bedac niewierzaca, nie jestes w stanie
      zapewnic. Co wiecej, sadzac po twojej wypowiedzi jest w tobie wiele
      jadu i nietolerancji (to tez jest szkodliwe). I strasznie sie
      przejmujesz innymi. Pomysl, co w takich okolicznosciach da ci
      chrzest? Moze to, ze "rodzina sie nie bedzie czepiac", bo nikogo
      innego to nie bedzie obchodzilo. Dzieci nie maja tatulowane na czole
      czy chrzczone, czy nie, a jesli nie to dlatego, ze sa niewierzace,
      czy moze wrecz przeciwnie - sa wierzacymi protestantami.
      Co jakis czas pojawiaja sie taki watek i zawsze sie zastanawiam
      jakie motywacje kieruja piszacym. Kilka krotnie powtorzyc
      stereotypy? Spodkal sie ktos kiedys z jakimis szykanami z powodu nie
      bycia katolikiem? Moze poza uwagami rodziny, ktora przeciez stara
      sie po prostu miec na uwadze czyjes dobro i podobne uwagi czynic
      bedzie przy kazdym niekonwencjonalnym zachowaniu.
      • mondovi Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 16:06

        > Wieksza mu krzywde robisz wychowujac "w duchu ateizmu"

        proszę, napisz, co rozumiesz przez "ducha ateizmu"?
    • konsultant313 Nie chrzcić! 27.08.09, 16:16
      Dzieciak jak dorośnie, to Wam podziękuję.
    • kain_brat_abla Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 17:32
      Samo o tym zadecyduje.
      • krejzimama Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 17:41
        Racja.
        Bardzo fajna sygnaturka, prawdziwasmile
    • giles Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 17:58
      chociaz zyje poza polska, tez mialem ten dylemat. zdecydowalismy nie
      chrzcic naszych dzieci dla zachowania pozorow i nie zalujemy. okres
      prezentow komuunijnych brzebrnelismy bez problemow. w szkole
      podstawowej moje dzieciaki chodzily na lekcje religii. kiedy poszly
      do gymnasium mialy tego dosyc i zrezygnowaly. nasza najstarsza corka
      od wrzesnia zaczyna etyke.
      • mamamira Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 18:27
        Nie chrzcij tylko dlatego ze otoczenie tego wymaga.Moja córka z przekonania jest
        ateistką a z konieczności od poniedziałku katoliczka.Wiele lat temu wystąpiła z
        kościoła a teraz ponownie się zapisała aby otrzymać miejsce w katolickim
        przedszkolu.W ewangelickim i w tzw. miejskim nie ma szans.
    • simgall Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 21:31
      katolicy są tolerancyjni. Ponieważ dbają o dobro religii nie powinni dopuścić
      dziecka do chrztu. Wy zaś nie powinniście narzucać tej chęci wspólnocie wierzących.
      • pan-kabak Obrzezać czy nie obrzezać? 27.08.09, 21:37
        Nie jesteście katolikami, ale rozważacie chrzest?
        Nie jesteście również żydami, więc powinniście rozważać obrzezanie.
        Podobnie trzeba się zastanowić nad obrzędami pozostałych religii,
        których nie wyznajecie.
    • anettajan Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 21:48
      Witaj smile
      Coś ze swojego podwórka...
      Nie mam ślubu kościelnego i nie będę miała.Razem z mężem nie
      chodzimy do kościoła.
      Czy wierzymy w Boga, to inna sprawa wink
      Ale... mam 2 córki, które kocham ponad życie.
      Nigdy nie broniłam starszej chodzić na religię. W przedszkolu
      zostaliśmy zmuszeni, bo Pani nie miała co zrobić z moim dzieckiem w
      trakcie zajęć religii, na którą to nie chciałam córki puszczać sad(
      I tak to się potoczyło. W II klasie zaczęła chodzić na przygotowania
      do Komunii, (dodam, że z babcią praktykuje w niedziele i święta )
      i ...wtedy nie miałam zbytniego wyboru.
      Tak jestem hipokrytką. Ale zrobiłam to dla swojego dziecka ( drugą 2-
      letnią także wtedy ochrzciłam ), ponieważ kocham je nad życie i nie
      chcę aby spotykała je jakakolwiek przykrość.
      A w zakłamanym świecie ludzi tzw" wierzących" napiętnowanie i
      szykanowanie niewierzących jest powszechne.Nie generalizuję, ale
      osoby, które 3 razy w dorosłym życiu idą do kościoła ( swój ślub,
      chciny i komunia dzieci ), nie są dla mnie wierzącymi - a potępiają,
      tych, którzy się " wyłamują" i nie pozwalają dzieciom przystępować
      do sakramentów.
      Moim zdaniem córki same wybiorą w przyszłości, czy będą chciały
      praktykować, czy nie smileTak jak ja i mąż. Również odebraliśmy
      sakramenty, a życie to zweryfikowałowink- księża w tym pomogli, a
      jakże big_grin
      Także, Droga Autorko - ja wybrałam dobro dzieci.O ironio smile
      Pozdrawiam.
    • greenmark Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 22:04
      Proponuje oglądnąć to: o-chrzcie-w-kosciele-katolickim
    • da.killa Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 22:07
      Jestem ateistą, żona miota się między wierzącą niezrzeszoną a agnostyczką. Nasz
      syn ma trzy i pół roku i jest nieochrzczony. Myślałem, że rodzina (której cześć
      jest mocno tradycyjna) gorzej to przyjmie, ale najwyraźniej brak ślubu
      kościelnego ich przygotował nieochrzczenie dzieciaka. Trochę na początku się
      wypytywali o chrzest, ale im przeszło.
    • w-i-k-i Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 22:35
      Witam,

      ja i moj maz jestesmy katolikami, ale pomimo iz Nasza dziecko ma juz
      ponad roczek chrztu nie bylo. Poprostu uwazamy, ze jak dorosnie, i
      bedzie swiadome innych kultur, innych religi, zapozna sie z ich
      zasadami, podwalina historyczna, prawami, to samo swiadomie dokona
      wyboru, a moze zostanie ateista - jego wybor. A jezeli chodzi o
      nietolerancje wsrod katolikow, to masz 100 % racji - zwlaszcza w
      Polsce, gdzie dewotyzm, hipokryzje, zaklamanie wszechobecne,
      ciemnote itd. nazywa sie religia. Dobrze, ze my tam (na stale) nie
      mieszkamy, ale kurcze kiedys bedziemy i wtedy musze zaczac sie
      powaznie martwic. Mysle jednak, ze nawet mieszkajac w Polsce nie
      ochrzcilabym dziecka.
      Pozdrawiam
      P.S nie postepuj wbrew swoim zasadom.
      • metall Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 22:44
        w-i-k-i napisała:

        > Witam,
        >
        > ja i moj maz jestesmy katolikami, ...

        Dobry żart. Bo zakładam, że to dowcip taki.

        > P.S nie postepuj wbrew swoim zasadom.

        Z tym jedynie można się zgodzić i potraktować poważnie. Tyle, że w przypadku
        założycielki wątku trzeba by jeszcze dodać: "Tylko najpierw ustal sobie te zasady."
    • takikushi Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 23:22
      nie chrzcij, to nie tylko event w czerczu, ale też codzienne pokazywanie dziecku
      postawy, dosyć rygorystycznej, jak nie znasz tych zasad to za parę lat będzie
      śmiech na całe okolice, tego dziecka.
    • maadzik3 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.08.09, 23:24
      Oczywiscie nie! Chrzest to sakrament (dla wierzacych) i zobowiazanie do
      wychowania w wierze. Skoro nie jest dla Was istotny i zobowiazan nie zamierzacie
      dotrzymywac (to ze nie podzielasz pogladow innej osoby nie zwalnia z
      dotrzymywania slowa) to odpusccie. A Polska naprawde juz dawno nie jest miejscem
      gdzie "Trzeba byc katolikiem chocby z nazwy bo inaczej zjedza na surowo".
      Wyluzuj. Jestem wierzaca ale nie jestem katoliczka. Dziecko wychowuje w swojej
      wierze. Nigdy nic zlego go nie spotkalo, a jakby spotkal sie z jakas szykana to
      po to ma rodzicow zeby sytuacje wyjasnili, bez hipokryzji i przepraszania ze
      tacy jak oni tez sa.
    • gonia28b z praktycznego punktu widzenia.... 28.08.09, 00:04
      doradziłabym, żeby jednak mimo wszystko ochrzcić
      mój mąż jest ateistą ochrzczonym - ae co ciekawe ochrzczono go nie
      jako niemowlaka, ale jako duże dziecko - doszła rodzina do wniosku,
      żeby jednak lepiej ochrzcić, choć sam o sobie mówi, że jest
      niewierzący.
      ślub mieliśmy kościelny, ponieważ ja przynajmniej uważam się za
      wierzącą. Małżonek nie przyjmował tylko komuni, a słowa "tak mi
      dopomóż Panie Boże Wszechmogący i Wszyscy Święci" dodawane do
      przysięgi małżeńskiej zależały już tylko od niego.
      Możliwy był w naszym przypadku taki ślub, dostaliśmy zgodę od
      biskupa, ponieważ Kościół Katolicki JEST tolerancyjny. Więc jeśli
      pokochałam niewierzącego, to nie odmówiono mi tego...

      co do chrztu. jeśl się zdecydujecie ochrzcić, to zorientujcie się (u
      mądrego księdza) czy istnieje możliwosć ochrzczenia dziecka rodziców
      niewierzących - moim zdaniem możliwość taka powinna być, ale nie
      daję głowy.
      Wiem na pewno, że chcrzestni muszą być wierzący, praktykujący, muszą
      dostarczyć proboszczowi dopowiedni dokument potwierdzający ten fakt.
    • aarvedui zawsze można ochrzcić 28.08.09, 00:22
      z drugiej strony - zapewne w okresie buntu będzie chciała się ochrzcić ..
      chociaż - jeśli nie będziesz mu kładła do głowy propagandy, tylko rzetelnie
      przedstawiała religie i filozofie świata, to może niekoniecznie. ( na tle innych
      katolicyzm wypada i tak sam z siebie bardzo blado i niewiarygodnie )

      jedyny problem - nietolerancja i dziecięcy "owczy pęd". dziecko będzie chciało
      robić to co inni , np dostać masę prezentów na komunię tongue_out

      zresztą - u większości "wiara" to tylko tępe powtarzanie rytuałów i małpowanie
      sąsiadów, więc to może być jedyną presją.
      jak dziecko będzie nalegać, to czemu nie odwiedzić z nim kościoła? (zwłaszcza że
      powodem będzie ciekawość lub potrzeba małpowania innych)
      jeśli jesteś osobą wrażliwą na presję społeczną - łatwiej będzie ci w mieście, +
      obracanie się w tolerancyjnym lub laickim środowisku
      • ideefiks Re: zawsze można ochrzcić 28.08.09, 11:51
        aarvedui napisał:

        > jedyny problem - nietolerancja i dziecięcy "owczy pęd". dziecko
        będzie chciało
        > robić to co inni , np dostać masę prezentów na komunię tongue_out

        To akurat nie jest problem. Kupujesz gó...arzowi taki sam albo nawet
        jeszcze lepszy prezent niż te, które dostają dzieci "komunijne" i po
        sprawie. smile
    • exxon123 alez wy wyznajecie religie... 28.08.09, 00:31
      > Zaczynam pomału o tym myśleć.
      > Z jednej strony jesteśmy ateistami więc chcąc być konsekwentni nie
      powinnyśmy
      > dzieciaka chrzcić. Zresztą i tak nie będzie wychowany w duchu
      żadnej religii
      > bo religie niszczą zdolność samodzielnego myślenia.

      ...fanatyczny ateizm! smile

      Pewnie pierwsze pokolenie co sie wyrwalo z bogoojczyznianej wiochy
      ze sciany wschodniej, co? Stad takie nasilenie? To mija w 2-3
      pokoleniu. smile))
      • krejzimama Re: alez wy wyznajecie religie... 28.08.09, 00:48
        > Pewnie pierwsze pokolenie co sie wyrwalo z bogoojczyznianej wiochy
        > ze sciany wschodniej, co? Stad takie nasilenie? To mija w 2-3
        > pokoleniu. smile))

        Co za głeboka analiza. Jakież powalające argumenty i pytania których celność
        rzuca każdego ateusza na glebe i miesza z błotemsmile
        ALe dlaczego uwazasz mieszkanców wsi podlasia i lubelszczyny za gorszych?
        Tego nie rozumiem.
    • brantej Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 28.08.09, 02:35
      krejzimama napisał:

      > Z drugiej strony boję się narażac dziecka na szykany. Wiadomo jak
      > nietolerancyjni są katolicy i inni.

      Czuję się mocno urażony sformułowaniem, że "katolicy są nietolerancyjni".

      To dzieci w szkole bywają nietolerancyjne.
      Mam jednakowoż wrażenie że to się zmienia i nie będzie z powodu Chrztu Św. miał
      jakichkolwiek problemów.

      Co do samego Chrztu Św. - macie szanse otworzyć Dziecku drogę do Zbawienia.

      Z drugiej strony - pamiętajcie też, że zobowiązujecie się na Chrzcie wychować
      dziecko po katolicku - warto brać na siebie zobowiązanie, którego się nie będzie
      wypełniać?

      Życzę odnalezienia się w Kościele Chrystusowym.
      • krejzimama Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 28.08.09, 10:24
        > Życzę odnalezienia się w Kościele Chrystusowym.

        Nigdzie sie nie zgubiłam.
      • ideefiks Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 28.08.09, 11:09
        brantej napisał:

        > Co do samego Chrztu Św. - macie szanse otworzyć Dziecku drogę do
        Zbawienia.

        No dobrze, a czy nie lepiej jest gdy człowiek sam sobie otwiera tą
        drogę do zbawienia, w pełni świadomie, przyjmując chrzest gdy ma lat
        conajmniej kilkanaście?
        Czyżby Bóg aż tak się bał o frekwencję, że wymyślił "chrzczenie bez
        pytania" coby nałapać jak najwięcej wiernych zanim zyskają własne
        zdanie i własną świadomość? smile

        A może to nie Bóg się boi bo lata mu koło pióra czy ktoś miał główkę
        polaną wodą czy nie, a panowie w czarnych sukienkach się stresują,
        że gdyby nie przymusowy chrzest bezmyślych niemowlaków to w Polsce
        nie byłoby 96% katolików tylko np. 30%? A wtedy już ani autko, ani
        satelitka, ani niekiedy dziewczynki (powiedzmy sobie szczerze) bo
        zarobki z tacy drastycznie by zmalały...
    • zupa_serowa_z_grzankami Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 28.08.09, 07:40
      Ładne parę lat temu chodziłam do klasy w podstawówce z chłopakiem, który nie był
      ochrzczony, nie przyjmował sakramentów itp. Wszyscy o tym wiedzieli i nikt
      (podkreślam, NIKT) go nigdy nie szykanował z tego powodu. Chodził z nami na
      religię (nie było wtedy zastępczych zajęć), ustosunkował się o tych lekcji po
      swojemu. Tylko on był wychowywany tak, aby zawsze znał swoją wartość, więc nie
      miał żadnych problemów w związku z tym, że nie polano jego głowy pseudoświęconą
      wodą.
      • metall Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 28.08.09, 08:11
        zupa_serowa_z_grzankami napisała:

        > ... związku z tym, że nie polano jego głowy pseudoświęconą
        > wodą.

        Co to jest pseudoświęcona woda?
        • ideefiks Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 28.08.09, 10:45
          metall napisał:

          > Co to jest pseudoświęcona woda?

          Zwykła kranówa co do której kilku oszołomów umówiło się że jest
          poświęcona przez tajemniczą wszechmocną istotę?
          • metall Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 28.08.09, 11:35
            ideefiks napisał:

            > Zwykła kranówa co do której kilku oszołomów umówiło się że jest
            > poświęcona przez tajemniczą wszechmocną istotę?

            Dzięki. Już myślałem, że to jakieś nawiązanie do wody święconej było.
    • xezaq Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 28.08.09, 08:06
      > Z jednej strony jesteśmy ateistami więc chcąc być konsekwentni nie
      powinnyśmy
      > dzieciaka chrzcić. Zresztą i tak nie będzie wychowany w duchu
      żadnej religii
      > bo religie niszczą zdolność samodzielnego myślenia.
      > Jeśli jak podrośnie samo uzna że wierzy to ok niech robi co chce.
      > Z drugiej strony boję się narażac dziecka na szykany. Wiadomo jak
      > nietolerancyjni są katolicy i inni.


      Dupa tam. Nie jesteście ateistami tylko leniami skur***. Wiara i
      praktyka religijna wymaga od ludzi choć minimalnego poświęcenia
      (UWAGA - pisze ogólnie a nie tylko o chrześcijaństwie).
      Słusznie ktoś kiedyś napisał, że żeby być ateistą to trzeba mieć do
      tego ODWAGĘ! To co - masz jaja, żeby zaprzeczyć, że Bóg
      (jakikolwiek) istnieje, żeby wychować w takim przekonaniu dziecko,
      żeby nie prosić o nic ziemskich instytucji, których cel istnienia
      negujesz? Masz jaja? Czy zwyczajnie jesteś ateistką, bo nie chce Ci
      się iść do kościoła, meczetu czy przestrzegać ramadanu? Ale
      po "czary mary" pójdziesz, żeby dziecko nie było gorsze niż inne? To
      pomyśl może czy nie jest ono gorsze dlatego, że ma takich rodziców a
      nie innych? Takich co w nic nie wierzą.
      I jeszcze jedna kwestia. Potraktuj swoją niewiarę jako wiarę i żyj
      wg niej. Jeśli piszesz, że jesteś ateistką to nią bądź na dobre i na
      złe, ze wszystkimi konsekwencjami. Tak jak katolik jest katolikiem
      ze wszystkimi plusami i minusami tegoż, żyd żydem, muzułmanin
      muzułmaninem etc. Wyobrażasz sobie gorąco wierzącego i
      praktykującego muzułmanina, którzy chrzci dziecko w kościele
      katolickim bo "co ludzie powiedzą"? Masz jaja, żeby wyznawać swój
      ateizm, czy tylko wygodnie Ci tak mówić, bo można zrezygnować z
      jakichkolwiek praktyk religijnych i np. w niedzielę dłużej pospać?
      To co - ateistka czy leń skurczysyński?
      • krejzimama Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 28.08.09, 08:55
        W niedziele ani inny dzień to ja sobie nie pośpię bo mi dzwonami o szóstej
        nawalają. DObrze że jeszcze meczetu nie postawili bo by mi ten magik w
        przescieradle wydzierał nad ranem.
        Poświęcanie jakiejkolwiek energii i czasu na gusła jest dla mnie stratą czasu. Z
        lenistwem nie trafiłaś, ale nie będę się tu tłumaczyć.
        Te wszystkie religijne nakazy i zakazy są tak durne, że naprawdę trzeba być
        kompletnie bezmyślnym by tego przestrzegać. Posty, wchodzenie w czapce,
        wchodzenie bez czapki*, modły takie , modły siakie, dogmaty urągające rozumowi.
        Tak, jestem ateistką i jestem z tego dumna.
        Nawet nie wiesz jak ta dyskusja mnie w tym utwierdziła.

        * - o tych czapkach jest fajny monolog Carlina na youtube
        • metall Mojego żalu ciąg dalszy. 28.08.09, 09:16
          Bidnaś Ty kobiecino. Albo - wersja optymistyczna - jaja sobie robisz.
        • arras_1333 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 28.08.09, 10:11
          Dziwne, dlaczego dzwony kościelne budzą zawsze ateistów? Nie są wcale głośniejsze od przejeżdżającego autobusu czy ruchu samochodowego, a to wielu nie przeszkadza. Wypływa z Ciebie jad i nienawiść do ludzi wierzących, te rytuały dla nich mają sens, więc jak nie wiesz o co w nich chodzi to nie wyśmiewaj ich.
          • krejzimama Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 28.08.09, 10:23
            Jaki sens ma napieprzanie dzwonami o szóstej rano dzien w dzien?
            Rytuały to jak ktoś napisał podpadają pod natręctwo. Tylko dlaczego te rytuały
            muszą przeszkadzać innym ludziom.
          • metall Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 28.08.09, 10:27
            arras_1333 napisał:

            > Dziwne, dlaczego dzwony kościelne budzą zawsze ateistów?

            Dzwony to nic w porównaniu z tymi ichnimi pochodami zwanymi pielgrzymkami.
            Człowiek (ateista) pozwiedzałby sobie ratusz - bo przecież nie Jasną Górę - w
            Częstochowie 15. sierpnia, bo tylko wtedy są "tak piękne okoliczności przyrody i
            niepowtarzalne", a tu dojechać nie idzie, bo wszędzie drogi zablokowane
            pielgrzymkami.

            Tak, jaja sobie robię, ale to krejzimama zaczęła. smile
          • ideefiks Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 28.08.09, 10:42
            arras_1333 napisał:

            > Dziwne, dlaczego dzwony kościelne budzą zawsze ateistów? Nie są
            wcale głośniejs
            > ze od przejeżdżającego autobusu czy ruchu samochodowego,

            Oczywiście wiesz o czym piszesz bo odróżniasz natężenie hałasu od
            jego częstotliwości, prawda? Wykonałeś również pomiary urządzeniem
            do badania poziomu hałasu i wyszło ci że jednostajny szum tła ruchu
            ulicznego jest tym samym co dźwięk dzwonów kościelnych.
            Opisz, opatentuj swoje spostrzeżenia, może jakiś nobel czy cóś...
        • kamczatka3 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 28.08.09, 10:33
          Gdyby głupota umiała latać, nie dotykałabyś ziemi , Kobieto.
          Szkoda słów.Dyskusja merytoryczna, bez względu na przekonania
          religijne, może być ciekawa, inspirująca i na wysokim poziomie.
          Ale do takiej Ty w roli dyskutanta stanąć nie dasz rady.
          • douglas.beauty Zdumiewajace!!!! 28.08.09, 11:23
            Zdumiewa mnie, ze ta bezsensowna dyskusja ma az tyle wpisow...

            Absurdalne jest zastanawianie sie ateistow czy maja odbyc religijny
            obrzed? A po jaka cholere? Zadalam z ciekawosci sondazowe pytanie w
            pracy czy niewierzacy powinni ochrzcic dziecko - i odpowiadaly mi
            zdumione spojrzenia. Ale ja pracuje z obcokrajowcami - moze dlatego.
            Jezeli jakis cudem dziecko wyrosnie na religijna osobe to samo
            zdecyduje do jakiej religii i w jaki sposob przystapic..
            • ideefiks zdumiewające to jest coś innego 28.08.09, 11:33
              A mnie zdumiewa, że żyjemy w takim specyficznym kraju, w którym
              mentalność obywateli katolików zmusza niektórych ateistów do
              przerabiania właśnie takiego, z pozoru absurdalnego tematu.

              To nie ateiści sobie to wymyślili. Nikt nie chciałby być zaszczuty
              przez sąsiadów tylko dlatego że jest inny. Może nie dotyczy to
              dużych miast w których wszyscy są anonimowi. Spróbuj przeprowadzić
              się na pierwszą lepszą wieś i nie poprowadź swojego dziecka do
              pierwszej komunii razem z jego rówieśnikami, dziećmi sąsiadów, a
              potem pieprz głupoty, że zdumiewa cię taka dyskusja...
              • metall Re: zdumiewające to jest coś innego 28.08.09, 11:41
                ideefiks napisał:

                > A mnie zdumiewa, że żyjemy w takim specyficznym kraju, w którym
                > mentalność obywateli katolików zmusza niektórych ateistów do
                > przerabiania właśnie takiego, z pozoru absurdalnego tematu.

                Pierdu pierdu. Kurna już nawet za jakieś głupie dylematy pseudoateistów (ateista
                takich nie ma) odpowiedzialni są katolicy. "Za trzęsienie ziemi, gradobicie i
                koklusz" też?

                > To nie ateiści sobie to wymyślili. Nikt nie chciałby być zaszczuty
                > przez sąsiadów tylko dlatego że jest inny. Może nie dotyczy to
                > dużych miast w których wszyscy są anonimowi. Spróbuj przeprowadzić
                > się na pierwszą lepszą wieś i nie poprowadź swojego dziecka do
                > pierwszej komunii razem z jego rówieśnikami, dziećmi sąsiadów, a
                > potem pieprz głupoty, że zdumiewa cię taka dyskusja...

                Całe życie (prawie 40 lat) mieszkam na wsi. A Ty?
                • ideefiks Re: zdumiewające to jest coś innego 28.08.09, 11:45
                  metall napisał:

                  > Całe życie (prawie 40 lat) mieszkam na wsi. A Ty?

                  Rozumiem, że chcesz powiedzieć, że masz nieochrzczone dzieci a cała
                  wieś wie o tym i mimo to cię kocha.
                  Bo inaczej twój wpis był bez sensu... smile
                  • metall Re: zdumiewające to jest coś innego 28.08.09, 11:49
                    ideefiks napisał:

                    > Rozumiem, że chcesz powiedzieć, że masz nieochrzczone dzieci a cała
                    > wieś wie o tym i mimo to cię kocha.
                    > Bo inaczej twój wpis był bez sensu... smile

                    Mieszkasz/ mieszkałeś (ile lat?) na wsi? Taki był sens zdania, które zacytowałeś.
                    • ideefiks Re: zdumiewające to jest coś innego 28.08.09, 12:01
                      metall napisał:

                      > Mieszkasz/ mieszkałeś (ile lat?) na wsi? Taki był sens zdania,
                      które zacytowałe
                      > ś.

                      Masz pecha. Mieszkałem - nie mieszkam - będę mieszkał ponownie.
                      Wystarczy?

                      Może po prostu uważasz, że jak czegoś nie widzisz to to nie
                      istnieje? Faktycznie tak jest czasem wygodniej - odwrócić głowę w
                      drugą stronę i nie widzieć.

                      W związku z tym ok. niech ci będzie. Nie ma bardziej tolerancyjnych
                      skupisk ludzkich od polskich wsi. Nawet "małżeństwo" lesbijek z
                      dwójką dzieci znajdzie tam zawsze bezpieczną przystań.
                      A już na pewno nikt nie będzie wytykał palcami rodziny, która nie
                      chodzi do kościoła, nie chrzci dzieci, nie przyjmuje księdza "po
                      kolędzie" i żyje w grzechu (bo bez ślubu kościelnego).
                      Co więcej, będzie to zawsze najbardziej lubiana rodzina w całej wsi.
                      Tak jest wszędzie.
                      Na każdej polskiej wsi.
                      Kończymy temat. smile
                      • metall Re: zdumiewające to jest coś innego 28.08.09, 12:11
                        ideefiks napisał:

                        > metall napisał:
                        >
                        > > Mieszkasz/ mieszkałeś (ile lat?) na wsi? Taki był sens zdania,
                        > które zacytowałe
                        > > ś.
                        >
                        > Masz pecha.

                        Dlaczego mam pecha? Zadałem pytanie i oczekiwałem odpowiedzi. To że Tobie się
                        wydawało, że wiesz jakiej, to już nie mój problem.

                        > Mieszkałem - nie mieszkam - będę mieszkał ponownie.
                        > Wystarczy?

                        Pewnie, że wystarczy.

                        > Może po prostu uważasz, że jak czegoś nie widzisz to to nie
                        > istnieje? Faktycznie tak jest czasem wygodniej - odwrócić głowę w
                        > drugą stronę i nie widzieć.
                        >
                        > W związku z tym ok. niech ci będzie. Nie ma bardziej tolerancyjnych
                        > skupisk ludzkich od polskich wsi. Nawet "małżeństwo" lesbijek z
                        > dwójką dzieci znajdzie tam zawsze bezpieczną przystań.
                        > A już na pewno nikt nie będzie wytykał palcami rodziny, która nie
                        > chodzi do kościoła, nie chrzci dzieci, nie przyjmuje księdza "po
                        > kolędzie" i żyje w grzechu (bo bez ślubu kościelnego).
                        > Co więcej, będzie to zawsze najbardziej lubiana rodzina w całej wsi.
                        > Tak jest wszędzie.
                        > Na każdej polskiej wsi.

                        Znowu Ci się wydaje, że wiesz co ja myślę, więc ...

                        > Kończymy temat. smile

                        ... zgoda.
                  • douglas.beauty Re: zdumiewające to jest coś innego 28.08.09, 11:51
                    ideefiks napisał:

                    > metall napisał:
                    >
                    > > Całe życie (prawie 40 lat) mieszkam na wsi. A Ty?
                    >
                    > Rozumiem, że chcesz powiedzieć, że masz nieochrzczone dzieci a
                    cała
                    > wieś wie o tym i mimo to cię kocha.
                    > Bo inaczej twój wpis był bez sensu... smile

                    A Ty masz jakies konkretne obserwacje i przyklay szykanowania
                    niewierzacych????
              • douglas.beauty Re: zdumiewające to jest coś innego 28.08.09, 11:48
                ideefiks napisał:

                > A mnie zdumiewa, że żyjemy w takim specyficznym kraju, w którym
                > mentalność obywateli katolików zmusza niektórych ateistów do
                > przerabiania właśnie takiego, z pozoru absurdalnego tematu.
                >
                > To nie ateiści sobie to wymyślili. Nikt nie chciałby być zaszczuty
                > przez sąsiadów tylko dlatego że jest inny. Może nie dotyczy to
                > dużych miast w których wszyscy są anonimowi. Spróbuj przeprowadzić
                > się na pierwszą lepszą wieś i nie poprowadź swojego dziecka do
                > pierwszej komunii razem z jego rówieśnikami, dziećmi sąsiadów, a
                > potem pieprz głupoty, że zdumiewa cię taka dyskusja...

                No coz w Polsce widocznie konieczna jest praca u podstaw tzn. ktos
                sie musi odwazyc zyc po swojemu i miec w dupie opinie sasiadow.
                Zreszta ja nie bardzo wierze w to szykanowanie ateistow (sama jestem
                nieochrzczona ateistka) na wsi i gdzie indziej. Co komu szkodzi, ze
                ktos podejmuje inne decyzje niz wiekszosc i ma inne poglady, ktore w
                zaden sposob nie ogranczaja komfortu ani wolnosci innych ludzi.
                Nawet jesli ktos czasem krzywo spojrzy czy obgada za plecami - co z
                tego??! Ludzie badzcie odwazni i uczcie tego swoje dzieci!
                • ideefiks Re: zdumiewające to jest coś innego 28.08.09, 12:07
                  douglas.beauty napisała:

                  > Nawet jesli ktos czasem krzywo spojrzy czy obgada za plecami -
                  > co z tego??! Ludzie badzcie odwazni i uczcie tego swoje dzieci!

                  Ja wiem że "co z tego" i wisi mi co mówią "za plecami" tylko właśnie
                  pytanie dlaczego musi być tak, że zawsze ktoś "obgada za plecami"
                  lub "krzywo spojrzy"?
                  W tym kraju niestety widocznie tak będzie jeszcze przez długi czas.
                  Albo zawsze, bo to być może ma związek z wrodzoną mentalnością tego
                  narodu.
                  • douglas.beauty Re: zdumiewające to jest coś innego 28.08.09, 12:25
                    > Ja wiem że "co z tego" i wisi mi co mówią "za plecami" tylko
                    właśnie
                    > pytanie dlaczego musi być tak, że zawsze ktoś "obgada za plecami"
                    > lub "krzywo spojrzy"?
                    > W tym kraju niestety widocznie tak będzie jeszcze przez długi
                    czas.
                    > Albo zawsze, bo to być może ma związek z wrodzoną mentalnością
                    tego
                    > narodu.

                    Bardzo mozliwe. Polacy sa strasznie "homogenicznym" spoleczenstwem,
                    niewiele u nas odmiennosci. Poza tym mysle, ze to zamkniecie na
                    innosc jest rowniez zwiazane z niskim poziomem wyksztalcenia w
                    naszym kraju. Ale...."Panowie, robmy swoje, moze to cos da, kto
                    wie?" jak spiewa Mlynarski!!!smile
            • gonia28b Re: Zdumiewajace!!!! 28.08.09, 12:52

              douglas.beauty napisała:


              > Zadalam z ciekawosci sondazowe pytanie w
              > pracy czy niewierzacy powinni ochrzcic dziecko - i odpowiadaly mi
              > zdumione spojrzenia. Ale ja pracuje z obcokrajowcami - moze
              dlatego.

              ciekawe tylko jeszcze ilu wśród tych obcokrajowców było katolików,
              ewangelistów i ludzi rzeczywiście uznających się za niewierzących...
              ja uważam, że ochrzcić można, a człowiek i tak później wybiera sam,
              czy chce wierzyć, wyznawać tę wiarę, czy jednak obiera inną drogę.
              Nie nazwałabym nawet tego dokładnie w ten sposób, bowiem w moim
              własnym otoczeniu widuję pełno hipokrytów, którzy biegają co
              niedziela na mszę, do spowiedzi, a później do komunii, a tak w
              rzeczywistości wcale dobrymi ludźmi nie są.
              Znam natomiast bardzo bliskiego mi człowieka niewierzącego, który
              jest dobrym człowiekiem.
              • douglas.beauty Re: Zdumiewajace!!!! 28.08.09, 13:01
                >> ciekawe tylko jeszcze ilu wśród tych obcokrajowców było
                katolików,
                > ewangelistów i ludzi rzeczywiście uznających się za
                niewierzących...
                > ja uważam, że ochrzcić można, a człowiek i tak później wybiera
                sam,

                > czy chce wierzyć, wyznawać tę wiarę, czy jednak obiera inną drogę.
                > Nie nazwałabym nawet tego dokładnie w ten sposób, bowiem w moim
                > własnym otoczeniu widuję pełno hipokrytów, którzy biegają co
                > niedziela na mszę, do spowiedzi, a później do komunii, a tak w
                > rzeczywistości wcale dobrymi ludźmi nie są.
                > Znam natomiast bardzo bliskiego mi człowieka niewierzącego, który
                > jest dobrym człowiekiem.

                Nie do wiary! Proponuje zapoznac się z definicja chrztu!
                • douglas.beauty Tak dla przypomnienia niektorym... 28.08.09, 13:08


                  "Katolicki chrzest najczęściej jest dokonywany przez polanie głowy
                  wodąChrzest święty to w katolicyzmie sakrament inicjacji i ponownych
                  narodzin, znak ukochania ludzi przez Boga i ustanowienia ich swoimi
                  dziećmi.
                  Przyjęcie chrztu oznacza, że człowiek staje się chrześcijaninem i
                  może przyjmować inne sakramenty.

                  Obrzęd udzielany jest przez polanie głowy wodą i wypowiedzenie słów:
                  Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego (formuła
                  Trójcy Świętej jest uważana za niezbędny warunek chrztu). W
                  przypadku zagrożenia życia wystarczy, aby uczyniła to jakakolwiek
                  osoba, nawet niewierząca, ale zwykle chrzest jest udzielany przez
                  księdza podczas niedzielnej mszy i obejmuje także wyznanie wiary
                  przez obecnych, namaszczenie głowy katechumena krzyżmem świętym,
                  włożenie białej szaty, wręczenie zapalonej świecy ojcu lub ojcu
                  chrzestnemu i inne obrzędy. Tradycyjnie z obrzędem chrztu wiąże się
                  nadanie imienia. Kościół chrzci dzieci, jeżeli rodzice zobowiązują
                  się wychowywać je w wierze katolickiej (jeżeli będzie to niemożliwe
                  ten obowiązek spada na rodziców chrzestnych). Zwyczajnym szafarzem
                  chrztu jest kapłan lub diakon, nadzwyczajnym szafarzem chrztu może
                  być każdy człowiek, udzielający chrztu drugiej osobie zazwyczaj w
                  wyjątkowych okolicznościach w imię Trójcy Świętej. Materią tego
                  sakramentu jest woda, a formą słowa: N. ja Ciebie chrzczę w imię
                  Ojca i Syna i Ducha Świętego.


                  Chrzczeniu dzieci (a zwłaszcza niemowląt) sprzeciwia się wiele grup
                  wyznaniowych (np. rodzimowiercy uważają go wręcz za niezgodny z
                  prawem)."

              • douglas.beauty Re: Zdumiewajace!!!! 28.08.09, 13:04
                > Znam natomiast bardzo bliskiego mi człowieka niewierzącego, który
                > jest dobrym człowiekiem.

                No popatrz ale zjawisko! W tajemnicy Ci zdradze,ze ja tez znam paru
                katolikow, ktorzy sa w porzadku! lol
                To czy ktos jest dobrym czowiekiem nie ma absolutnie nic wspolnego z
                religia
        • tymon99 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 01.09.09, 00:18
          mieszkałaś sobie w cichej okolicy, i nagle ci kościół wybudowali?
          czy odwrotnie, wprowadziłaś się koło kościoła i się dziwisz?
          • krejzimama Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 01.09.09, 01:40
            A jakie to ma znaczenie?
            Niech se wali tymi dzwonami, ale koło 10 powiedzmy a nie o szóstej rano.
            Zauważ, że słowa nie pisze o naparzaniu poludniowym bo to raczej niezbyt
            przeszkadza.
            • tymon99 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 01.09.09, 11:21
              a owszem, ma. jeśli kościół z dzwonami był tam już wcześniej, to pretensje
              możesz mieć tylko do siebie. to tak samo jak z torami kolejowymi albo lotniskiem..
              • krejzimama Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 01.09.09, 16:51
                Lotnisko czy tory przynoszą ludziom konkretne korzyści, pomagają w życiu.
                A kościół jaki przynosi pożytek? Miejsce pracy dla kilku ksiezy co nie potrafią
                wykonywać żadnej pożytecznej roboty.
                • tymon99 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 27.10.09, 21:31
                  krejzimama napisał:

                  > A kościół jaki przynosi pożytek?

                  tam dziecko można ochrzcić, żeby się w ateizmie swym utwierdzić.
    • krwe Re: BZDURA ROKU... to se dziecko zrobliśmy 28.08.09, 10:40
      to jakiś katol, przecież dziecko daje pan bóg.buhahaha

      Ps.nie chrzcij ,ja tez tego nie zrobiłem.moje dzieci w szkole mówią,ze
      wierzą w Swaroga.
    • diabel.lancucki Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 28.08.09, 12:56
      ech, i to sa wlasnie "ateisci": jestem ateista, ale dziecko ochrzcze, bo...
      (powod niewazny), ostatnie namaszczenie tez przyjme, bo .. (jw).
      Moze nie jest ateistka, ale zwyklym leniem: do kosciola nie pojde, bo szkoda
      niedzieli, przykazan nie przestrzegam, bo staroswieckie, ale na wszelki wypadek
      zaklepie sobie sakramenty, bo nie wiadomo co po smierci.
      Jak sie powiedzialo A to trzeba powiedziec B.
    • elf_15 Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 28.08.09, 13:15
      Jestem osobą wierzącą, ale nie jestem katoliczką. Nigdy mnie nie spotkała żadna
      nieprzyjemność w związku z tym, nigdy nikt mnie nie wyśmiał z tego powodu, nie
      wytykał palcami. Z mojego doświadczenia wynika, że wcale katolicy nie są
      nietolerancyjni, a w moim otoczeniu jest wiele osób, które uważają się za katolików.
      A dzieci, jak to dzieci, zawsze się trafią takie, które śmieją się z odmienności
      innych dzieci - grubych, rudych, ślicznych, brzydkich, chudych, wegetarian, w
      okularach, z trądzikiem. Nie wiem też, czy dla dzieci jest taka ważna wiadomość,
      czy ktoś miał chrzest. Pamiętam, że u mnie w szkole podstawowej było kilka osób,
      które nie chodziły na religię - i raczej większość dzieci im zazdrościła, że
      mają "wolną" lekcję i mogą posiedzieć w świetlicy i się tam pobawić.

      Piszesz, że i tak Twoje dziecko nie będzie wychowywane w duchu żadnej religii.
      Jak to się ma do tego, że podczas udzielania tego sakramentu rodzice zobowiązują
      się do wychowywania dziecka w wierze katolickiej?
    • morepig Re: chrzcić, nie chrzcić oto jest pytanie 28.08.09, 14:09

      ateiści nie chrzczą dzieci. nei chce mi się czytać pozostałej
      350postowej pisaniny, sorry.
      nie, nei chrzcic. albo chrzcic i wychowywac w wieerze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja