bycie ateista w polsce

27.08.09, 16:24
czuje natchnienie po zajrzeniu do tego watku o chrzczeniu/niechrzczeniu,

rodzina mojego dziadka, ateisci, od dawien dawna,
II wojna swiatowa, moj dziadek byl w AK, po wojnie z lasu nie wychodzil perzez
ponad trzy lata, zimy spedzal w kopcach na ziemniaki(!)
po wojnie jakies spotkania etc, wszystko krecilo sie wokol ksiezy, no nic,
nikt u nas w rodzinie nie mial legitymiacji partyjnej, dopki dzieci brata
owego dziadka chcialy isc na studia,
nic,
po naszej aksamitnej rewolucji 1989 roku,
cale towarzystwo leci do kosciola, wszytkie okoliczne watazki,
moj dziadek nie,
no i co
cale to swiete towarzystwo ochrzcilo mojego dziadka komunista, bolszewkiem, a
dzieciaki tego bydla pisaly kwa mac na drzwiach jego mieszkania komuch...
zenada...
teraz siedza w pierwszych lawkach, w kosciele swieci, napewno do nieba pojda.
taacy tolerancyjni,
ale coz uogolniam tak uncertain
    • broceliande Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 16:32
      Ja jestem ateistką od trzech pokoleń.

      Bycie ateistą w Polsce było dla mnie trudne w szkole. Raz dzieciaki
      obrzuciły mnie kamieniami. Kiedy miałam dostać piątkę, zawsze jakiś
      wyskakiwał, że przecież ja nie wierzę w Boga.

      Potem, na studiach, zorientowałam się, że mężczyźni uważają, że,
      skoro jestem ateistką, to powinnam szybko wskakiwać do łóżka, bo
      przecież nie mam zasad. To też było przykre.

      Mam ślub cywilny, dziecko jest nieochrzczone. Ktoś musi być
      mądrzejszy. To a propos wątku dziewczyny, która się zastanawia.
      Pewnie ma w szufladzie swoje zdjęcie jako słodkiej dziewczynki
      idącej do komunii.
      • morgen_stern Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 16:36
        Cytat> Potem, na studiach, zorientowałam się, że mężczyźni uważają, że,
        > skoro jestem ateistką, to powinnam szybko wskakiwać do łóżka, bo
        > przecież nie mam zasad.


        O, to dobre jest. Musi strasznie dużo być tych ateistek w Polsce tongue_out
        • broceliande Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 16:38
          Katoliczka się z tego wyspowiada i jej ulży. Ja nie wiem, czy bym
          sobie z wyrzutami poradziła.
      • mondovi Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 16:38
        mój ateizm w szkole nie budził żadnych negatywnych reakcji. nie spotkało mnie
        ani odrzucenie rówieśników, ani nic przykrego ze strony nauczycieli. w gruncie
        rzeczy uważam wiarę/niewiarę jako rzecz naprawdę mało istotną w kontaktach
        międzyludzkich.
    • attiya Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 16:45
      przecież to takie normalne w tej naszej ponoć świeckiej a jednocześnie
      wielo-wyznaniowej Polsce
      a PODOBNO kiedys byliśmy około XVI wieku tak tolerancyjni
    • liwilla1 cos w tym jest 27.08.09, 17:04
      mnie osobiscie obrzydza umieszczanie w przestrzeni publicznej symbolu brutalnych
      tortur i bolesnej smierci, jakim jest krzyz. najchetniej bym je wszystkie
      wywalila, jak pomniki stalina uncertain
      • tridentine Re: cos w tym jest 27.08.09, 17:08
        To nie symbol tortur, a milosci i odkupienia

        Nie ma wiekszej milosci niz ta , gdy ktos zycie oddaje za przyjaciol swoich.

        Tylko trzeba czytac miedzy wierszami, ale dla ludzi z kultury obrazkowej to jest
        trudne
        • liwilla1 Re: cos w tym jest 27.08.09, 17:10
          Ty - wierzaca, widzisz symbol milosci

          Ja - niewierzaca, widze symbol tortur.

          I mam prawo nie chciec go widziec.
          • tridentine Re: cos w tym jest 27.08.09, 17:15
            wierzacy, jaki symbol tortur? Nie chodzi nawet o wierzenie, niewierzenie.
            Islamski polskiezyc to dla ciebie symbol astronomiczny?
            • liwilla1 Re: cos w tym jest 27.08.09, 17:24
              ale półksiezyc jako symbol islamu (choc nie jest to do konca trafne
              sformulowanie) wywodzi sie z cial niebieskich.
              krzyz to powszechne narzedzie tortur, a tylko chrzescijanie na calym swiecie
              widza w nim symbol milosci. Pozostale 5 mld ludzi widzi cierpienie, bol i
              smierc. w tym ja.
              • tridentine Re: cos w tym jest 27.08.09, 17:27
                Haha nawet wiesz co mysli 5 mld ludzi. Mysle ze wiekszosc widzi w nim symbol
                chrzescijanstwa, tylko nadwrazliwcy i prowokatorzy symbol tortur
                • liwilla1 Re: cos w tym jest 27.08.09, 17:40
                  byc moze, ale na pewno nie widza w krzyzu symbolu milosci big_grin
                  nie wszyscy na szczescie, nie maja tak pokreconej i skazonej percepcji.
                  • liwilla1 *errata 27.08.09, 17:42
                    > nie wszyscy na szczescie, nie maja tak pokreconej i skazonej percepcji.
                    mialo byc: nie wszyscy maja tak pokrecona i skazona percepcję.
              • iwles Re: cos w tym jest 27.08.09, 19:22


                liwilla1 napisała:

                > krzyz to powszechne narzedzie tortur, a tylko chrzescijanie na
                > calym swiecie widza w nim symbol milosci. Pozostale 5 mld ludzi
                > widzi cierpienie, bol i smierc. w tym ja.



                Liwillo - może troszkę się doucz o symbolu krzyża. Jeśli nie masz
                skąd - wystarczą google tongue_out
                • liwilla1 Re: cos w tym jest 27.08.09, 19:27
                  iwles, czytalam.
                  nie mialam jednak na mysli krzyza egipskiego czy wikingow, ale ten konkretny
                  rodzaj krzyza, ktory utozsamiany jest z Meka Panska - ergo, cierpieniem i
                  smiercia, gdyz bylo to powszechne narzedzie tortur i nie mialo nic wspolnego z
                  pierwotnym znaczenia tego symbolu.
                  • iwles Re: cos w tym jest 27.08.09, 20:13


                    Nie narzędzie tortur, lecz narzędzie wykonujące wyrok śmierci.

                    Czy taki sam masz stosunek to krzeseł, wiedząc, że krzesła
                    elektryczne pełnią identyczną funkcję, co kiedyś krzyże ?
                    • liwilla1 Re: cos w tym jest 27.08.09, 20:37
                      narzedzie smierci to siekiera, ktora szybko zalatwia sprawe.
                      smierc prze krzyz to smierc dluga i bolesna - mozna wiec uznac, ze torturuje sie
                      czlowieka.
                      krzeslo podlaczone do pradu wywoluje u mnie skojarzenie smierci. samo krzeslo nie.
                      podobnie z krzyzem - krzyz np na fladze szwajcarii nie budzi we mnie takich
                      skojarzen jak krzyz katolicki z wiszacym drewnianym cialem Jezysa na pobliskim
                      skwerku.
            • attiya Re: cos w tym jest 27.08.09, 17:40
              O ILE JESTEŚ W STANIE to zauważyć to jest taka mała różnica, że ów muzułmański
              symbol jest dyskretny i nie wpadający w oko a katolicki jest tak wszechobecny,
              ze szkoda gadać....w końcu nie jesteśmy państwem wyznaniowym
        • liwilla1 a co bys powiedziala 27.08.09, 17:46
          gdyby na ulicach, akwerach i parczkach staly dumne fallusy? w sumie bardzo
          pozytywny symbol wink symbol milosci, ze sie tak wyraze big_grin
          • kali_pso Re: a co bys powiedziala 27.08.09, 17:49
            symbol milosci, ze sie tak wyraze :

            raczej płodności w niektórych kulturachwink
            • liwilla1 Re: a co bys powiedziala 27.08.09, 17:55
              ekhm... no tak, plodnosci rzecz jasna glownie smile ale - jak mowia co poniektorzy
              - nie ma plodnosci bez milosci tongue_out
              • wieczna-gosia Re: a co bys powiedziala 27.08.09, 21:16
                ci na ogol nie czcza fallusa jednakowoz.
      • z_lasu Liwilla, odbieram to identycznie 27.08.09, 22:30
        Wizerunek umęczonych zwłok wraz z narzędziem owej męki. Nie potrafię
        pojąć dlaczego zmusza się CUDZE dzieci do patrzenia na to.
    • triss_merigold6 Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 17:49
      Ateistka od trzech pokoleń, ślub cywilny, dziecko nieochrzczone.
      Opcja posłania na religię należy do kategorii "po moim trupie".
      Swoje z rówieśnikami w młodszych klasach podstawówki przeszłam.
      Męczy mnie ten kraj. Męczą mnie pytania z jakiej racji obchodzę
      święta, obecność przedstawicieli kk w życiu publicznym, jedyne
      słuszne ideolo w kwestiach światopoglądowych, które rzutuje na
      służbę zdrowia, szkolnictwo etc.
      Mam żal do rodziców, że posłali mnie do jednej podstawówki -
      robotnicza dzielnica z elementem, element był patologiczny ale za to
      obrzędowo ciężko religijny.
      Jeśli ktoś tylko mruknie mojemu dziecko nieładnie na temat
      niechodzenia na religię/braku komunii to, słowo honoru, będzie
      żałował.
      • annie_laurie_starr Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 17:59
        Ja akurat jestem katoliczka, ale dyskusja ciekawa wiec zabiore glos.

        Wynurzenia ateistow w tym watku daly mi do myslenia w tym sensie, ze zastanawiam
        sie, ze moze nasza polska kultura jest taka, ze panuje przyzwolenie na wlazenie
        innym z butami do zycia. Na przyklad ludzie nie maja oporu by zapytac malo
        znana osobe o religie, o to ile maz zarabia, czy babka juz umarla, karmienie
        piersia, czy zdecyduje sie na drugie dziecko i ile kilo przytyla? I stad chyba
        bierze sie, ze jak ktos jest ateista to od razu cala wies wie i to komentuje.
        Mysle, ze Polsce notorycznie jest lamane prawo ludzi do prywatnosci i nie tylko
        w odniesieniu do Edyty Gorniak i innych celebrytek.

        Co do symboli - tutaj akurat uwazam, ze lepiej jest gdy przesztrzen publiczna
        przyjmie wszystkie symbole na rownych warunkach niz jesli zostana zakazane.
        • liwilla1 Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 18:01
          > Co do symboli - tutaj akurat uwazam, ze lepiej jest gdy przesztrzen publiczna
          > przyjmie wszystkie symbole na rownych warunkach niz jesli zostana zakazane.

          A dlaczego?
          • annie_laurie_starr Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 18:17
            Zakaz dla symboli religijnych aktywizuje odlamy fundamentalne, bo maja poczucia
            krzywdy. Lepsza postawa jest "can we just get along?I".
            • liwilla1 Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 18:23
              hmmm no tak, ale takie "just get along" raczej nie sprawdza sie w kraju, gdzie
              90% ludnosci to zadeklarowani katolicy.
              bo rozumiem krzyze na kosciolach, kaplicach itede, ale dlaczego w parkach
              (budowanych i utrzymywanych za PUBLICZNE pieniadze), w urzedach panstwowych,
              szkolach itd?
              • annie_laurie_starr Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 19:04
                Lewillo ja jednak mysle, ze nasze getting along jest mimo wszystko lepsze niz
                francuskie zakazy, ktore prowadza do powaznych napiec na tle religijnym, ktore
                sa w sumie silnie powiazane z ekonomicznymi i pewnym stopniem spolecznego
                wykluczenia.

        • triss_merigold6 Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 18:08
          Ten kraj jest monokulturowy a dominująca obyczajowo mentalność jest
          chłopska. Nie mieszczańska, nie indywidualistyczna tylko właśnie
          chłopska. Przaśna. I niemal każdy czuje się upoważniony do pytania o
          sprawy, których prywatność gwarantuje obywatelom konstytucja oraz do
          komentowania cudzych wyborów światopoglądowych. Nieproszony.
          Osobiście wiara wydaje mi się nie do pogodzenia ze sprawnością
          intelektualną ale nie opowiadam o tym wszem i wobec znajomym
          wierzącym.
          • annie_laurie_starr Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 18:14
            Triss - tylko problem w tym, ze takie pytania zadaja nie tylko ludzie
            niewyksztalceni. Nazwanie tego kultura chlopska moze obrazac chlopow. Tak jak
            dla mnie jest obrazliwe negowanie mojej sprawnosci intelektualnej dlatego, ze
            jestem katoliczka. Czy takie gadki o sprawnosci intelektualnej ludzi o innym
            swiatopogladzie jest oznaka wyzszej kultury. Wydaje mi sie, ze nie.

            • triss_merigold6 Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 18:20
              Mentalność nie jest bezpośrednio skorelowana z wykształceniem.
              Napisałam własne, subiektywne zdanie i nie aspiruję do bycia
              przedstawicielem wyższej kultury (cokolwiek oznacza według Ciebie
              pojęcie "wyzsza kultura"). Znajomych nie atakuję w dyskusjach,
              rodziny rownież nie - dopóki ktoś nie zaczepi. Zwyczajnie wiara jest
              dla mnie nie do pogodzenia z racjonalnym oglądem rzeczywistości.
              • elza78 Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 21:19
                dla 99% populacji teoria superstrun jest nie do pogodzenia z racjonalnym ogladem
                rzeczywistosci tongue_out
                jednak balabym sie ujac inteligencji jej tworcom big_grinD
                • wieczna-gosia Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 22:08
                  w ogole im dalej w dzisiejszy obraz wszechswiata tym bardziej newton i jabluszko
                  zmieniaja postac i normalnym ludziom sie to w glowie nie pomiesci. Ale Triss w
                  naukach scislych nie siedzi wiec spac spokojnie bedzie dziewczyna smile
                  • elza78 Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 22:33
                    tak poczytalam sobie o tej teorii swego czasu to pomyslalam ze bycmoze czlowiek
                    jest bardzo blisko odkrycia Boga wink
                    tyle ze to odkrycie zabiloby jego umysl, tak jak w tym filmie Pi smile
                    moze moetoda jest w szalenstwie, stara Szekspirowska prawda smile
                    swoja droga niewiele znam swiatlych ludzi niewierzacych zupelnie w nic,
                    zazwyczaj dziela sie na tych ktorzy wierza w jednego Boga i tych ktorzy go
                    zwalczaja wink
                    jak to bylo: "nieograniczony ocean potencjału" big_grinDD
        • wespuczi Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 18:13
          taki przyklad,
          koniec koncow, moja matka jest katoliczka i tak zostalam wychowana,
          od samego poczatku jednak nie czulam sie z tym dobrze,
          wyszlam za maz za czlowieka z innego kraju, o bardzo silnej tradycji katolickiej,
          on tez z rodziny katolickiej,
          moja ciagle mnie poucza o tym ze powinnam ochrzcic dzieci na wszelki wypadek i
          rozne takie,
          natomiast ze strony jego rodziny nie bylo zadnego komentarza, pytania NIC,
          niewyobrazalne w polsce,
          raz tylko na poczatku znajomosci spytali meza o moje wyznanie, odbylo sie bez
          komentarzy,
          ech taka nasza kultura niestety sad
          • triss_merigold6 Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 18:16
            Toż mowie, że to kultura chłopska, z tradycyjną, obrzędową
            religijnością i równie tradycyjnym wścibstwem. Wolałabym odgryźć
            sobie głowę i ją zjeść niż mieszkać na wsi czy w małym miasteczku,
            gdzie presja społeczna jest większa.
      • attiya Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 19:06
        podpisuję się pod tym - utłukę jak szczura smile
      • reszka2 wolność, równość. Tulerancja? 27.08.09, 19:37
        > Opcja posłania na religię należy do kategorii "po moim trupie".
        Czy w świetle tego co napisałaś - cytat powyżej - uważasz się za osobę tolerancyjną?
        • wespuczi Re: wolność, równość. Tulerancja? 27.08.09, 19:40
          a po co takiemu dziecki lekcjie religii?
        • liwilla1 Re: wolność, równość. Tulerancja? 27.08.09, 19:43
          nie rozumiesz, ze triss chodzilo o jej dziecko?
          mysle, ze triss ma w glebokim powazaniu, czy dzieci pani X, pani Y, czy pani
          reszka2 beda uczeszczac na lekcje religii czy dziergania dywanikow.
          • triss_merigold6 Re: wolność, równość. Tulerancja? 27.08.09, 19:57
            Inne dzieci w kwestiach katechetycznych/religijnych nie obchodzą
            mnie dopóki nie zaczną rzucać się do mojego potomka. Jeśli zaczną...
            cóż, ja z Pragi jestem i potrafię przekazywać zwięzłe, skuteczne
            komunikaty na poziomie dopasowanym do odbiorcy. Moi rodzice niestety
            byli na to zbyt subtelni ale ja mam zerowe opory.
        • triss_merigold6 Ależ oczywiście! 27.08.09, 19:53
          Jestem obłędnie tolerancyjna - nie zabraniam wierzącym uczęszczania
          na katechezę chociaż wolałabym aby odbywała się poza publiczną
          szkołą. PUBLICZNĄ podkreślam.
          Swoje dziecko mam prawo wychowywać zgodnie z własnym światopoglądem
          i nie interesuje mnie, że 90% dzieci na tę katechezę chodzi. Jesli
          potomek na fali okołokomunijnej wyrazi chęć chodzenia na religię to
          go zniechęcę. Nie zabronię tylko zniechęcę a w kwestii prezentów
          komunijnych - przekupię.
          • reszka2 Re: Ależ oczywiście! 27.08.09, 20:53
            świetnie, doprawdy tolerancja - albo raczej tulerancja- aż tryska.
            No topszsz, ale załóżmy że twoje dziecko dozna nadprzyrodzonego oświecenia np.
            pochodzenia chrześcijańskiego, buddyjskiego, animistycznego itp. Samo, bez
            zewnętrznej interwencji. Cóż, zdarza się w najlepszych rodzinach. sam będzie
            chciał praktykować cokolwiek związanego z duchowością, nie daj Boże - katolicką,
            ażby się chciało powiedzieć, bo niesłychanie mnie bawi taki rodzaj
            zacietrzewienia jaki prezentujesz ty i współgadaczki.
            I co wtedy? Kijem wybijesz?
            • triss_merigold6 Re: Ależ oczywiście! 27.08.09, 21:08
              Dlaczego zacietrzewienia? Na forum wychowanie w wierze jedna z pań
              była łaskawa napisać, że wolałaby aby jej dziecko zmarło niz odeszło
              od wiary. Aż tak radykalna nie jestem. Niemniej, ponieważ własny
              światopogląd uważam za fajny, mam zamiar przekazać go potomstwu.
              Proste, prawda?
              Widzisz, opierając się na obserwacjach otoczenia oraz literaturze z
              zakresu psychologii rozwojowej, uważam, że dziecko w wieku lat 7-10
              nie dozna nagłej potrzeby wiary bez dużej pomocy z zewnątrz. A
              dopilnuję, żeby takiej nie uzyskało.
              Starsze natomiast... cóz... zdarza się etap poszukiwań duchowych i
              to zabraniać nie ma sensu, za duże ryzyko przekory i zrobienia matce
              na złość. Lektury, rozmowy, przykłady. Jeśli się uprze - trudno,
              przeżyję jako swoistą porażkę wychowawczą. Pomagać i towarzyszyć w
              tym jednak nie zamierzam.
    • krejzimama ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 17:52
      Se wymyślił grzech pierworodny i skazał na niego ludzi
      Potem zapłodnił kobite, sam się z niej urodzł.
      Potem umarł na krzyżu żeby tych ludzi wyzwolić od grzechu
      na który sam ich skazał.
      Lepszy niż Kafka.
      • liwilla1 :D 27.08.09, 17:58
        hahahaha padłam big_grin big_grin big_grin
        z calym szacunkiem dla wierzacych, przepraszam, ze tak obrazoburczy post mnie
        rozsmieszyl big_grin
      • gryzelda71 Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 18:00
        A to nie chrzest zmywa grzech pierworodny?
        • krejzimama Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 20:46
          Mogłam coś popieprzyć. Gdzie mi tam nędznej nadążyć za kolesiem co mieszka w niebie.
          • gryzelda71 Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 20:53
            Nie nadążasz pewnie jak ze wszystkim.Ale luz.On to zrozumiesmile
      • wespuczi Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 18:01
        smieszne to by bylo gdyby milinony ludzi na swiecie w to nie wierzylo,
        religinosc to nic innego niz nerwica natrectw, to sie powinno leczyc.
        • annie_laurie_starr Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 18:10

          > smieszne to by bylo gdyby milinony ludzi na swiecie w to nie wierzylo,
          > religinosc to nic innego niz nerwica natrectw, to sie powinno leczyc.

          No i widzisz jak to jest - z jednej strony ateisci narzekaja na brak tolerancji,
          a z drugiej takie obrazliwe slowa. To co dla wierzacych jest drogie i wazne
          okresla sie narwica natrectw. Na dobra sprawa uczciwosc i pradomownosc i kazda
          inna pozytywna wartosc mozna nazwac natrectwem.
          • triss_merigold6 Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 18:14
            Skrajna prawdomówność występuje przy pewnych odmianach autyzmu i
            jest to dysfunkcja. Uczciwość zawsze i w każdej sytuacji to także
            przejaw albo braku instynktu samozachowawczego albo braków w
            socjalizacji.

            Mnie wszechobecność symboli religijnych drażni, podobnie jak wątki
            katolicko światopoglądowe w podręcznikach szkolnych czy brak
            równoległej etyki.
            • annie_laurie_starr Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 18:16
              No to w takim razie najwiekszym natrectwem jest milosc, no bo skoro oddajemy
              komus i cialo i mysli i kase - to juz chyba gorzej sie nie da.
              • triss_merigold6 Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 18:23
                Owszem, to zmieniona biochemia mózgu i wrzut endorfin i oksytocyny
                między innymi. Przypomina zaburzenia kompulsywne, celem jest
                przetrwanie gatunku i posłanie genów dalej. Niemniej to bardzo miłe.
                • iwles Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 19:29

                  > Przypomina zaburzenia kompulsywne, celem jest
                  > przetrwanie gatunku i posłanie genów dalej.


                  Triss sugerujesz, że bohaterowie wątku obok - bezdzietni z wyboru -
                  żyją w celibacie ? wink
                  • triss_merigold6 Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 19:32
                    Yyyyyyyy dlaczego? To, że geny mają swój cel nie oznacza, że nie
                    można poddać popędu antykoncepcyjnej kontroli. Zdobycz kulturowa.
                    • iwles Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 20:08

                      to było w konkekście miłości jako natręctwa (miłość jako uczucie
                      czyli oddanie drugiemu człowiekowi swojego "serca duszy i kasy no i
                      ciała też").
                      Na co Ty odpowiedziałaś, że to wszystko biochemia mózgu, której
                      celem jest przetrwanie gatunku. Stąd moje pytanie: jaki jest wobec
                      tego cel miłości bezdzietnych ?
                      • triss_merigold6 Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 20:12
                        Natura nie wie, że ją robią w jajo? P
              • wespuczi Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 18:23
                poczytaj sobie o nerwicy natrectw,
                i wagi jaka ci ludzi przywiazuja do roznych rytualow, formulek itp,
                to nasze pierwotne potrzeby jeszcze z jaskin,
                nie oburzaj sie tak.
                • annie_laurie_starr Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 19:14
                  Widzialam czlowieke z nerwica natrectw codziennie przez kilka lat bo z nim
                  pracowalam w USA (takich tez zatrudniaja) i byl to nieco inny widok niz
                  czlowieka przy konfesjonale, chrzest dziecka czy katolicka msza. Ale to jest
                  moja subiektywna opinia.
          • liwilla1 Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 18:15
            uczciwosc i prawdomownosc, ja zreszta i inne szlachetne przymioty czlowieka
            rozumnego, to w przypadku wiekszosci polskich katolikow puste slogany, ktore
            wyparowuja przy wyjsciu z kosciola.
            zreszta - uwazam, ze nie wiara czy jej brak czyni czlowieka szlachetnym.
          • wespuczi Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 18:16
            chodzi mi o obrzadki,

            wartosci moralne nie sa tez jakas szczegolna zasluga kosciola,
            czy uwazasz ze przed zabiciem sasiada powstrzymuje cie to ze pojdziesz do piekla
            czy uwazasz ze generalnie to jest zle, nie do przyjecia.
            • annie_laurie_starr Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 18:21
              Oj widze, ze koledzy ateisci nie zrozumieli tresci postu.
              Nie chodzilo mi o to, ze religia chrescijanska idzie w parze z uczciwoscia czy
              prawdomownoscia. Chodzilo tylko o to, ze jak uczucia religijne mozna zaliczyc
              do natrectw, tak moza to zrobic w prawie kazdym pojeciem abstrakcyjnym
              generalnie postzreganym jako neutralne lub pozytywne.

              Ja uwazam, ze bycie religijnym oznacza odpowiedzialanosc, ze nie uzyje tej
              religii w taki sposob zeby inni mnie nie nienawidzli lub zeby nienawidzic innych.
              • wespuczi Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 18:25
                jeszcze raz
                widze ze usilnie nie chcesz zrozumiesz i przyszlas na ten watek zeby sie obrazic

                obrzedowosc
                jest przejawem nerwicy natrectw.
                • kali_pso Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 18:36
                  obrzedowosc[/b]
                  > jest przejawem nerwicy natrectw.

                  Zdaje się, że nie jedynym, co?
                  Poza tym, abyśmy mogli mówić o nerwicy natręctw chory musi
                  doświadczać dyskomfortu i cierpienia z powodu rytuałów, musi to
                  robić w sposób nieuświadomiony i zdawać sobie sprawę z ich
                  bezsensowności.

                  Proponuję zaprzestać tej stylistyki, bo jest krzywdząca i jakby nie
                  do końca prawdziwa, niemniej rozumiem, że pluć w grupie na innych
                  jest przyjemnym doznaniem, oby nie urosło tylko do rangi nerwicy
                  natręctw, czego ci serdecznie i szczerze życzę.
                  • wespuczi Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 19:08
                    alez
                    polacy chodza do kosciola kompulsywnie, nie wynoszac stamtad nic,
                    a jednak jak dana osoba nie pozjdzie do kosciola musi sie spowiadac i zalowac za
                    grzechy
                    nie raz slyszalam teksty
                    nie poszlam do kosciola bo mi sie nie chcialo, zle sie z tym czuje,

                    wiec dyskomfort i cierpienie jest produkowane gdy rytulal nie zostal odbyty -
                    coniedzielna msza,
                    oczywisice ta osoba nie wie ze chodzi do kosciola z powodu kompulsywnej
                    coniedzielnej potrzeby,
                    czy zdaje sobie sparwe z bezsensownosci,
                    alez tak!
                    czy np osoba wierzaca w dzisiajeszych czasach gdyby uslyszala glos idz zabij
                    swoja corke/syna poszla by do psychiatry z objawami schizofreni czy wierzylaby
                    ze to glos istoty wyzszej?
                    wot i bezsens

                    classic
                • annie_laurie_starr Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 19:09
                  Nie przyszlam wespuczi zeby sie obazic tylko bylam ciekawa odczuc ateistow na
                  temat zycia w naszym kraju. Ale chyba przyszlam niepotrzebnie bo to pewnie byla
                  dyskusja dla ateistow.

                  Osobiscie nie nam ateistow, znam tylko agnostykow (z jednym z nim nawet dziele
                  stol i loze) i oni raczej nie postrzegaja religii i obrzedowowsci w kategoriach
                  natrectw. Raczej szanuja religine poglady innych tak jak ich brak.
                  • attiya Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 21:24
                    annie_laurie_starr napisała:

                    > Nie przyszlam wespuczi zeby sie obazic tylko bylam ciekawa odczuc ateistow na
                    > temat zycia w naszym kraju.

                    w "naszym" czyli waszym katolickim?
                    czy tylko tak Ci się to napisało?
                    bo jeśli to pierwsze to nie wiedziałam, że ten kraj jest krajem katolików...

                    Ale chyba przyszlam niepotrzebnie bo to pewnie byl
                    > a
                    > dyskusja dla ateistow.
                    >
                    > Osobiscie nie nam ateistow, znam tylko agnostykow (z jednym z nim nawet dziele
                    > stol i loze) i oni raczej nie postrzegaja religii i obrzedowowsci w kategoriach
                    > natrectw. Raczej szanuja religine poglady innych tak jak ich brak.

                    obawiam się, że sam chrzest nieuświadomionego noworodka nie czyni z niego z
                    automatu katolika
                    Ale tak to chcą właśnie widzieć katolicy...
                    • annie_laurie_starr Re: ten cały bóg to niezły jajcarz Attiya 27.08.09, 22:33
                      Attiya - jest bardzo wkurzajaca gdy ktos dopisuje znaczenie do slow, ktorego one
                      nie maja.

                      Naszym kraju - nie znaczy kraju katolikow tylkow w naszym czyli Twoim i moim i
                      ciotki Genowefy. Naszym znaczylo kraju zarowno katolikow jak i ateistow jak i
                      satanistow, ktorych akurat nie cenie.

                      Moze zastanow sie nad znaczeniem slowa "nasz" zanim przypiszem mi zle intencje,
                      bo niedlugo dojdziemy do absurdow w stylu Billa Clintona "what is the
                      definiotion of is".
                      • attiya Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 28.08.09, 07:51
                        Anie - spytałam - się - nie wyciągaj pochopnych wniosków
                        pomijam teksty niektórych osób...."jak ci się nie podoba w naszym katolickim
                        kraju to spier...aj na Białoruś"
                        no ale przecież to na pewno wyjątki....
                        i pomijam, że wiele osób mówiąc"nasz" myśli jednocześnie "katolicki" a wierz mi,
                        że już tak na poważnie jest trochę takich osób...
                • echtom Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 19:15
                  > obrzedowosc
                  > jest przejawem nerwicy natrectw.

                  Zdumiewająca diagnoza. Dla mnie jest przejawem podtrzymywania ciągłości tradycji, a w szerokim rozumieniu szacunku dla własnej kultury.
              • liwilla1 Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 18:28
                tak zinterpretowalam Twojego posta, jesli blednie, to przepraszam.


                > Ja uwazam, ze bycie religijnym oznacza odpowiedzialanosc, ze nie
                uzyje tej
                > religii w taki sposob zeby inni mnie nie nienawidzli lub zeby nienawidzic innyc
                > h.

                i to czyni Cie wyjatkowa osoba na tle polskich katolikow, ktorzy uzywaja wiary w
                celu dowartosciowania ego (jestem wierzacy = jestem lepszy). a dyskusję z Tobą
                ciekawą.
                • paliwodaj Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 19:07
                  Drogie ateistki i ateisci, nie czytalam calosci bo i po co.
                  Jedyny wniosek jaki mi sie rodzi to ze bycie ateista budzi w was
                  pewnien rodzaj kompleksow, powodowanych odrzuceniem przez otoczenie,
                  czy tez waszym wyimaginowanym odrzuceniem.
                  Naprawde nie obchodzi mnie i reszty katolikow ile jadu wylewacie
                  anonimowo na forum, jezeli przynosi wam to ulge i jest rodzajem
                  terapii na wasza zbolala dusze , jest to mysle nawet wskazane by
                  sobie ulzyc w jakis sposob.
                  Zyje w kraju wieloreligijnym i potrafie tu zyc i pogodzic sie z tym
                  ze wokol mnie jest 100 najrozniejszych kosciolow. Czy naprawde
                  uwazacie ze kogos intersuje wasza nie-wiara? Posty te sa tylko w
                  celu wywolania dyskusji, a biorac pod uwage bojowniczosc czesci
                  forumek, powstanie na pewno wojna.
                  Czy nie potraficie przejsc bez emocji, obok Katolika/nie-
                  katolika/ateisty?
                  Czas sie nauczyc!
                  • wespuczi Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 19:09
                    to przeprowadz sie do polski big_grin
                  • triss_merigold6 Drobna różnica 27.08.09, 19:30
                    Drobna różnica polega na tym, że Polska nie jest krajem
                    wieloreligijnym.
                    Bycie ateistą w kraju monoreligijnym i monokulturowym bywa
                    dokuczliwe chociaż częściej niż z odrzuceniem można spotkać się z
                    pobłażliwym niedowierzaniem "Nie wierzysz ale jak to, musisz w coś
                    wierzyć".
                    Ja się czuję wyizolowana z wielu powodów, ateizm jest tylko jednym z
                    nich - nie utożsamiam się z mitem romantyczno martyrologicznym;
                    jestem wykształciuchem; jestem samodzielną matką z gachem; popieram
                    dopuszczalność aborcji na życzenie; robiłam odpłatnie amniopunkcję w
                    ciąży; gardzę bezrefleksyjną głupotą; zarabiam zamiast korzystać z
                    MOPS-u etc. Żyję w małej enklawie do ktorej czasem ten kraj się
                    ideologicznie wbija.
      • paliwodaj Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 18:58
        crazymama kultury w tobie za grosz...inteligencji jeszcze mniej,
        wczoraj dalas popis swoim watkiem i lepiej nie kompromituj sie
        wiecej okazywaniem swoich madrych interpretacji.
        Obrazasz 90 % spoleczenstwa, lepiej zamilcz kobieto, jezeli nie
        potrafisz nic sensownego napisac .
        wrrrr....
        • wieczna-gosia Re: ten cały bóg to niezły jajcarz 27.08.09, 20:35
          naprawde katolikow obraza takie cos oraz Doda bredzaca o ziolach i winie? Ja
          sadze ze pan Bog jesli jest to z pewnoscia ma wieksze poczucie humoru niz
          pie...mi sie przejmowac smile
        • krejzimama [...] 27.08.09, 20:50
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • wespuczi Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 19:38
      zastanawia mnie tylko jedno
      dlaczego zaden z tutaj katolikow nie odniosl sie do historii opisanej w
      pierwszym poscie?
      widac ze musicie czuc sie strasznie ucisnieni przez te kilka procent
      zdeklarownych ateisow.
      czas oczyscic swoje gniazdo.
      • kali_pso Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 19:46

        > widac ze musicie czuc sie strasznie ucisnieni przez te kilka
        procent
        > zdeklarownych ateisow.


        No po prostu boję się wyjść z domuwink
        To Ty masz problem, nie ja- żaden ateista mnie nie prześladuje, ja
        nikogo nie prześladuję, rozmawiam na tematy religijne tylko z tymi,
        którzy tego chcą. A że jak świat światem istniały jednostki, takie
        jak twój dziadek- silne osobowości, w tyłku mające koniunkturalizm i
        takie jak jego koledzy- fałszywi i zmienni jak chorągiewki? Cóż,
        takie życie..swoją drogą, dziadek urazę do nich chowa i pielęgnuje?
        • wespuczi Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 19:53
          mozesz mi wyjasnic jaki ja mam problem?
        • kajak75 Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 21:21
          No wiesz, dziadek nie zapoznal sie zapewne z chrzescijanska zasada nadastawiania
          drugiego policzkasmile
      • wieczna-gosia Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 21:15
        ale do czego sie tu mozna odnosic? Przykro mi ze twojego dziadka to spotkalo?
        Jakby ci ludzie nie deklarowali sie jako katolicy to mialbys spokoj sumienia?
    • reszka2 Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 19:38
      I jak zwykle te same gdaczą w swoim gronie. Ko-ko-ko.
      • liwilla1 Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 19:40
        to ześ się popisała inteligentnym postem, nie ma co...
      • triss_merigold6 Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 19:45
        Przyjmij, że mam nieprzepracowaną traumę i to forma terapii. Na
        manifestacje chodziłam w liceum, teraz mogę sobie ulać w necie.
        • paliwodaj Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 21:56
          chyba nie oczekujesz od nas Katolikow, abysmy wytlumaczyli
          zachowanie rodziny dziadka z czasow wojny i po wojnie?
          Swiadkiem opisanej historii nie bylam, na drzwiach nie pisalam
          obelg, wiec co mam jeszcze zrobic?
          Tak, prawda jest ze ten kto chodzi do kosciola nie zawsze jest
          krystalicznym aniolkiem. O nie...Katolicy to ludzie jak wszyscy
          inni, nikt nie twierdzi ze sa bez skazy, idealni. Tak samo jak
          trudno powiedziec ze ateisci czy ludzie innej wiary sa wszyscy tacy
          sami.
          Mimo wszystko ciesze sie ze jestem Katolikiem i dobrze mi z tym i
          nie zamierzam sie tego wstydzic.
          Kluczem do jakiegos pojednania jest to zeby zrozumiec ze wszyscy
          jestesmy ludzmi i tylko ludzmi, nikt nie jest doskonaly.
          Gdyby nas przeniesc w ciezkie czasy powojenne, czy czasy komunizmu
          tez moglibysmy wykazac rozne zachowania, o ktorych normalnie nam sie
          nie sni
          • wespuczi Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 22:50
            wow
            tego w zyciu nie pojme u was,
            ukrywacie naduzycia,
            ksiezy molestujachych dzieci - amerykanie, irlandczycy sie do tego oficjanie
            przyznali zeby nie bylo zem zlosliwa - jak przecietnemu katolikowi sie z tym zyje,
            przciez ta wasza organizacja ma tyle na sumieniu.
            i to nie mowie juz o zamierzchlej przezszlosci tylko o rzeczach wspolczesnych.
            • figrut Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 23:56
              > wow
              > tego w zyciu nie pojme u was,
              > ukrywacie naduzycia,
              > ksiezy molestujachych dzieci - amerykanie, irlandczycy sie do tego oficjanie
              Nadużycia są nie tylko w wierze katolickiej, ale i w innych religiach które
              również nie lubią się z tym afiszować. Zwykle zamiatane jest pod dywan, ale w
              Polsce jak widzisz większość nadużyć jest wyciągnięta na światło dzienne i nikt
              za takie wyciąganie Cię nie zatłucze. Jeśli myślisz, że katolicy zamiatają pod
              dywan aby nic nie ujrzało światła, to jesteś w wielkim błędzie. Mieszkam w
              miasteczku, gdzie były już cztery afery z duchownymi (specyficzne miasteczko z
              Kalwarią), a trzy z nich zostały wyciągnięte na światło dnia właśnie przez
              katolików, którzy duchownych przyłapali na gorącym uczynku. Zapewniam Cię, że
              żadna z tych trzech osób nie odeszła z KK, tylko oczyściła Kościół z kilku
              niechlubnych przypadków.
              W Polsce nie spotkałam się jak dotychczas z napiętnowaniem ateistów, natomiast
              spotkałam się już niejednokrotnie z napiętnowaniem Ś.J. Ja sama choć wychowana w
              KK od czasu, kiedy byłam nastolatką (a mam 38 lat) przestałam być katoliczką
              "czystej krwi". Nazwałabym raczej siebie chrześcijanką, która uznaje wszystkie
              religie i Kościoły, które służą Bogu.
              a
              dzieciaki tego bydla pisaly kwa mac na drzwiach jego mieszkania komuch...
              zenada...
              No cóż, tak samo tolerancyjni i kulturalni jak i Ty.....
              • wespuczi Re: bycie ateista w polsce 28.08.09, 00:13
                jasne,
                po pierwsze
                nie piszemy o innyh religiach tutaj mamy swoj grajdolek i pasowaloby najpierw u
                siebie posprzatac, watpie w jakiekolwiek prawdziwe konsekwencje poniesione przez
                ksiezy.
                a co z zydami, prawoslawnymi?
                lekko w polsce nie maja..
                ale oczywiscie ty tego nie widzisz...
                wierze ci...
                • figrut Re: bycie ateista w polsce 28.08.09, 02:24
                  watpie w jakiekolwiek prawdziwe konsekwencje poniesione prze
                  > z
                  > ksiezy.
                  Tak na gorąco, bardzo proszę:
                  www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090615/INOWROCLAW01/757547339
                  Kilka lat temu pewna pani z jakiegoś kółka kościelnego nakryła księdza z pewnym
                  mężczyzną z tego samego miasteczka. Sprawa co prawda w sądzie się nie zakończyła
                  (wszak homoseksualizm nie jest karalny), ale zakończyła się usunięciem z parafii
                  na wyraźne życzenie oburzonych parafian (w archiwum NIE znajdziesz na 100% ).
                  Dwie kolejne sprawy postaram się znaleźć w necie jak mi cierpliwości starczy.
                  > a co z zydami, prawoslawnymi?
                  > lekko w polsce nie maja..
                  > ale oczywiscie ty tego nie widzisz...
                  > wierze ci...
                  A no nie widzę, bo Żyda praktykującego nie znam, a Kościół Prawosławny to nie te
                  tereny, abym miała jakikolwiek pogląd na tą sprawę. Jednak co do Kościoła
                  Prawosławnego, w grupie ludzi z którymi jeździłam na wakacje (roczniki
                  1968-1975), nie znalazła się ani jedna w przybliżonym mi wieku, która będąc w
                  okolicach Lublina, nie weszłaby do cerkwi jak do kościoła katolickiego
                  (większość to katolicy), czyli jak do Domu Bożego. Nadmienię jeszcze, że na
                  wakacje jeździłam zwykle z osobami z małych miasteczek i wsi, gdzie tolerancja
                  dla innego wyznania według teorii w tym wątku powinna być zerowa. Owszem, w moim
                  środowisku trafiają się osoby, które nie akceptują inności. Wśród katolików,
                  ateistów, agnostyków, Ś.J. znam sporo osób nie tolerujących np. homoseksualizmu
                  nazywając takie osoby niezbyt wybrednymi słowami, jako i Ty nazwałaś katolików...
    • szyszunia11 Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 22:05
      przykra historie. zaiste nie ma wiele wspólnego z tematem posta.
      Może ci wszyscy, co polecieli do kościoła, to już troche na sklerozę cierpią po prostu?
      • wespuczi Re: bycie ateista w polsce 27.08.09, 22:51
        ta skleroza,
        raczej nienawisc i glupota,
        zalezy z ktorej strony wiaterek powieje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja