gosias54
27.08.09, 23:21
Mam dylemat: nowa trudna i stresująca praca wyłacznie na tzw. 2 zmiane do ok.
1 w nocy 3x tygodniu, 1 raz trochę krócej, od południa. bez etatu. Dwoje
dzieci w wieku wczesnoszkolnym. Mąż 2-3 razy w tygodniu też pracuje do 1 w
nocy. Potrzebna mi praca ze względów finansowych, do dzieci przychodziłaby
babcia do ok. 22 (na opiekunkę nie dam rady zarobić), ale nie chcę ich
zostawiać babci... Wcześniej pracowałam krócej, codziennie więc byłam z
dziećmi rano i wieczorem. Teraz wylecę z ich życia na 3-4 dni w tygodniu, bo
rano nieprzytomna, a wieczorem i w nocy mnie nie będzie. I taty...
Uważam, że skoro mam dzieci, to powinnam się skupić na ich wychowaniu, ale
muszę zarabiać, nie ma innej propozycji w ludzkich godzinach...
Czy któraś z Was tak pracuje?
Czy szukałybyście dalej?
Z jednej strony mam okropne wyrzuty sumienia, że pozbawiam nas komfortu
finansowego, a z drugiej, że jak, do diabła, mogę opuścić własne dzieci, kiedy
rosną, kiedy potrzebują pomocy w lekcjach, kiedy jeszcze chcą ze mną rozmawiać?
A może wymyśliłam sobie problem...
będę wdzięczna za wszystkie wypowiedzi