Zycie nocne faceta w ciazy

30.08.09, 15:43
Witam, oczywiście facet nie jest w ciąży, tylko ja. To juz 9 miesiąc, a ja
borykam się wciąż z tym samym problemem - mój mąż nie chce zrezygnować z życia
nocnego, chce wychodzić i wychodzi na imprezy całonocne sam, szlaja się po
różnych knajpach, pije alkohol, mówi, że tego potrzebuje. A mi w takie noce
nie chce się żyć. Nie godzę się na to od samego początku ciąży, tłumaczę, jak
bardzo mnie to niepokoi i jak bardzo się męczę. Nienawidzę tego. Bardzo się
denerwuję, nie potrafię zapanować nad destrukcyjnymi emocjami. A mąż ma to
wszystko w dupie, choć mówi, że i tak się ogranicza, bo nie lubi domu, nie
lubi w nim być i najchętniej wychodziłby codziennie. A dziecko jest DLA MNIE,
więc powinnam być szczęśliwa. Co na to panowie, mężowie, ojcowie? Jak Wy
traktujecie lub traktowaliście w ciąży swoje żony/kobiety? Lub inaczej - jak
Wy, kobiety, byłyście trakowane i jak sobie radziłyście?
Powiedziałam
mężowi, że jeśli wreszcie nie przestanie naginać moich granic do swoich
potrzeb, odejdę.. I mam ochotę odejść, bo niewiele z nas tak naprawdę
zostało.. liczy się tylko on, jego potrzeby, jego wolność.. Dodam, że nie
zabraniam mu wychodzić - lubi koncerty więć ns nie chodzi, uprawia sport,
wszystkie długie weekendy w ciągu tych 9 m-cy spędził samotnie na rowerze, bo
go wspaniałomyślnie wysyłałam.. I on dobrze wie, że nie radzę sobie z jego
nieobecnością w nocy i szlajaniem się po knajpach, z odorem alkoholu rano,
kiedy wraca i jego zwłokami w ciągu weekendu, które są zajęte odsypianiem lub
siedzeniem przed kompem.. Co robic???
    • rita75 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 15:48
      I on dobrze wie, że nie radzę sobie z jego
      > nieobecnością w nocy i szlajaniem się po knajpach, z odorem
      alkoholu rano,
      > kiedy wraca i jego zwłokami w ciągu weekendu, które są zajęte
      odsypianiem lub
      > siedzeniem przed kompem.. Co robic???

      Niesc swoj krzyż, widzialy galy co braly lub wziac go krotko za
      morde- jezeli cie na to stac.
      • wciaz09 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 16:44
        Ale co to w praktyce znaczy, wziąć krótko za mordę? Niech mi ktoś wreszcie powie!
        • rita75 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 16:50
          > Ale co to w praktyce znaczy, wziąć krótko za mordę? Niech mi ktoś
          wreszcie pow
          > ie!

          zapyta swojego meza- on wlasnie tak robi z toba
    • emilly4 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 15:49
      Odpowiem krotko.
      Spakuj manatki i jedz do rodziny.

      Trzeba byc strasznie nieodpowiedzialnym sk..m,zeby zostawiac zone w
      9 miesiacu ciazy sama w domu na noc!!!!!!
      Gdyby cos ci sie stalo, maz nie bedzie nawet w stanie zadzwonic na
      pogotowie, czy taksowke. A jak bedziesz rodzic, to on bedzie pic za
      zdrowie mamusi i dziecka.
      Zostaw palanta, albo wywal go z domu na zbity pysk, wystaw walizke
      przed drzwiami, szybko wytrzezwieje jak bedzie probowal wejsc do
      mieszkania. Zmien zamki.
      Jak mu zalezy to sie przebudzi.
      • emilly4 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 15:52
        Tylko blagam, nie pisz jak to ci bardzo na nim zalezy i jak go mocno
        kochasz. Nie tlumacz go, ze rok temu przyniosl ci zwiedlego
        kwiata....
    • kali_pso Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 16:29
      A mąż ma to
      > wszystko w dupie, choć mówi, że i tak się ogranicza, bo nie lubi
      domu, nie
      > lubi w nim być i najchętniej wychodziłby codziennie. A dziecko
      jest DLA MNIE,
      > więc powinnam być szczęśliwa.



      Jedno pytanie- dziecko to Wasza wspólna decyzja, czy też jedynie
      Twoja?wink Bo to wygląda conajmniej dziwnie...
      • wciaz09 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 16:43
        Dziecko to wpadka .Oboje mamy prawie 30 lat. Mąż zawsze mówił,że jak w końcu
        wpadniemy, to po prostu będziemy mieli dziecko.. Ja od paru lat już chciałam,
        pytałam po zajściu w ciążę, kiedy więc chciales mieć dziecko?.. otrzymałam jedną
        z najgłupszych odpowiedzi - nie teraz, może około 40.. tylko nie wiem z kim, bo
        na pewno nie ze mną, skoro oboje jesteśmy w tym samym wieku.. Najważniejszym
        priorytetem dla mojego męża jest on sam.. i uwaza, że powinnam być szczesliwa,
        skoro jednak będziemy mieli dom, jak chciałam.. i powinnam dać mu spokój i
        pozwolić balować do samego końca..
        • 18_lipcowa1 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 16:45
          No coz
          Po przeczytaniu tego zalecam szybki rozwod i podanie pana o alimenty
        • mama_olusia zostaw go 30.08.09, 17:01
          Witaj,

          to jakby deja vu z tego co kiedyś sama przeszłam.
          Oczywiście byłam głupa bo myślałam, że się zmieni...
          Nie zmienił się, po urodzeniu się dziecka nadal imprezował. Najpierw z kolegami,
          potem sam, bo "ma stresującą pracę i tak odreagowuje". Teraz jesteśmy po
          rozwodzie i praktycznie w ogóle nie interesuje się swoim, 5-letnim obecnie, synem.
          Związałaś się niestety z nieodpowiedzialnym egoistą. Potem będzie coraz gorzej,
          wszystkie obowiązki związane z dzieckiem spadną na Ciebie.
          Więc lepiej przestać się łudzić jak najszybciej. Jak chce się bawić to niech się
          bawi sam, a nie kosztem Twoim i dziecka.
          Trzymaj się cieplutko.
        • niesiah Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 11:42
          No sorry ale masz co chciałaś. Za palanata wyszłaś, z palantem masz dziecko i
          jeszcze się dziwisz, że ma Ciebie w dupie. On się nie zmieni. Taki typ. Masz dwa
          wyjścia zostawić palanta (co wyjdzie Ci na dobre zapewne) lub z nim zostać i
          pogodzić się z byciem mało istotnym dodatkiem do życia swojego szanownego małżonka.
    • przeciwcialo Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 16:33
      Z Piotrusiem Panem ciężko się żyje.
      Ja nie mogłabym.
    • deodyma Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 16:55
      maz nie zmieni sie a jego wybywanie z domu po urodzeniu dziecka,
      tylko sie nasili...
      mam kolezanki, ktore borykaja sie z podobnymi problemami a ich
      mezowie ani mysla sie zmienic.
      kiedys jedna z moich kolezanek, z ktora to znam sie od dziecka,
      miala ten sam problem z mezem, ktory imprezowal, ile tylko sie dalo,
      gdy ona byla w zagrozonej ciazy a gdy urodzil im sie syn ( chlopak
      ma dzis juz 11 lat), nic sie nie zmienilo a nawet pogorszylo.
      byli w sumie ze soba 7 lat i po kolejnej akcji, gdy chlop wybyl jej
      z domu w 3 urodziny syna ( niby poszedl do pracy, ale okazalo sie,
      ze umowil sie z inna babka), kolezanka spakowala jego manatki i
      wystawila mu wszystko za drzwi.
      potem zlozyla pozew o rozwod.
    • aga_sama Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 17:19
      Najpierw pogadaj z mężem, jeżeli nie zechce zmienić swojego postępowania, to uprzedź go, że następnym razem go spakujesz i wystawisz walizki razem z rowerem za drzwi.
      I tak zrób.
      Może otrzeźwieje. Może.
      Zastanawiam się jeszcze, czy pojawienie dziecka go zmieni. Wiem, że kobiety po porodzie zmieniają nastawienie, o facetach nie słyszałam.
      Jeżeli chcesz z nim być, to musisz jasno postawić granice. Od początku. Niech on wstaje do noworodka, przynosi go na karmienie i przewija po, niech sam kąpie. Niech póki pogoda na to pozwoli chodzi z nim na samotne spacery. Po kilku, kilkunastu tygodniach wywalcz sobie wolny wieczór oraz przedpołudnie tylko dla siebie w WEEKEND. W tygodniu zapisz się na gimnastykę. Zakupy (łącznie z myśleniem, co trzeba kupić) także przerzuć na niego.
      dla mnie tak wyglądał partnerski podział obowiązków. Być może u Ciebie wyjdzie w praniu inny, ważny, aby jakiś istniał. Spróbuj o tym pogadać już teraz, bo warto się przygotować, że nie możesz na niego liczyć. Jeżeli faktycznie tak będzie po porodzie, to sorry, lepiej niańczyć jedno dziecko niż dwójkę.
      • rita75 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 17:22
        jeżeli nie zechce zmienić swojego postępowania, to up
        > rzedź go, że następnym razem go spakujesz i wystawisz walizki
        razem z rowerem z
        > a drzwi.

        moze tak zrobic o ile mieszkanie jest jej- kupione przed slubem
      • wciaz09 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 17:33
        Niestety, jestem w tym momencie kompletnie od niego zalezna.. nie moge go
        spakowac i wystawic mu walizek, bo mam ogromny, 9-miesieczny brzuch.. nie mam
        sily sie z nim szarpac i dlatego pisze, bo ten stres mnie dobija.. w tygodniu
        wszystko wroci do normy, a kolejny weekend jest pod znakiem zapytania.. nie mam
        sily na te samotne noce, na puste godziny w ciagu dnia, ktore moglibysmy spedzic
        razem..
        nie mam tez sily na zadne powazniejsze dzialania. Zreszta juz dzis mu
        powiedzialam, ze jestem gotowa odejsc, bo ta sytuacja jest dla mnie
        nieakceptowalna. Postawilam ultimatum albo..albo.. Czy to cos da? Nie sadze,
        moze na pare dni. W naszym wypadku wyglada na to, ze potrzebna jest konkretna
        akcja, bo tych warunkow juz troche bylo.. i faceta to chyba nie rusza..
    • brak.polskich.liter A czy ten pan 30.08.09, 17:32
      ma jakies zalety? Jakiekolwiek? Bo, poki co, z opisu wylania sie jedna, wielka,
      chodzaca WADA.
      • wciaz09 Re: A czy ten pan 30.08.09, 17:40
        A co do cholery maja tu do rzeczy jego zalety? Gdyby ich nie mial, to pewnie
        byloby mi latwo podjac decyzje i nie pisalabym o swoim problemie na forum..
        zalety odeszly w cien, bo facet mnie krzywdzi i jest to w moim pojeciu
        psychiczne znecanie sie nad drugim czlowiekiem.. Czy ja mam sie koncentrowac na
        jego zaletach? Caly czas go doceniam i chce z nim byc. Schodze mu z drogi, zeby
        sie ksiaze wyszumial i zrobil cos dla siebie .. On nie zrobil niczego dla mnie
        przez cala ciaze, nie wyszedl z zadna inicjatywa zrobienia mi dobrze(raz,
        pojscia do greckiej knajpy, ale to dla mnie zalosne. . To jest skrajniea
        niesprawiedliwe. Zaniedbal mnie,a mimo to twierdzi, ze jest aniolem, bo
        codziennie z pracy wraca do domu - i uwaga: robi to dla mnie.. Tak, przytula
        mnie i robi to, bo tez lubi byc przytulany. I jest to w tym momencie najlepsza
        rzecz, jaka dla mnie czasem robi.. ale to niestety w naszej sytuacji stanowczo
        za malo..
        • przeciwcialo Re: A czy ten pan 30.08.09, 18:00
          Chrzaniłabym takie przytulanie z łaski na ucieche.
          Nie, ja nie mogłabym z kims takim byc.
        • brak.polskich.liter Re: A czy ten pan 30.08.09, 18:07
          wciaz09 napisała:

          > Caly czas go doceniam i chce z nim byc.

          Ale CO doceniasz, kobieto?! Bo wlasnie to mnie zainteresowalo.

          > twierdzi, ze jest aniolem, bo
          > codziennie z pracy wraca do domu - i uwaga: robi to dla mnie.. Tak, przytula
          > mnie i robi to, bo tez lubi byc przytulany. I jest to w tym momencie najlepsza
          > rzecz, jaka dla mnie czasem robi..

          Jasne. Rozumiem, ze docieniasz to, ze pan Cie od czasu do czasu przytula i ze
          wraca po robocie do domu.
          No, to faktycznie. Aniol nie czlowiek.
          Nie mam wiecej pytan.
          • triss_merigold6 Mam radę 30.08.09, 18:18
            Wobec powyższego mam znakomitą i skuteczną radę: NIEŚ SWÓJ KRZYŻ.
            Skorzystaj z wielopokoleniowych tradycji tego kraju i idź za wzorem
            tysięcy innych, porządnych kobiet - nieś swój krzyż z uśmiechem na
            ustach i pamietaj, że Twoje nerwy psują atmosferę w domu. Dzieciątko
            musi mieć ojca, lepszy taki ojciec niż żaden albo nie daj Panie, tfu
            tfu ojczym. Ślubowałaś mu! Nie rób mężowi wyrzutów, nie dziwne, że
            ucieka z domu skoro ciągle od niego czegoś chcesz. Czekaj z ciepłym
            posiłkiem i alka prim na kaca. Zadbaj o siebie po ciąży, chyba nie
            sądzisz, że Twój mąż będzie z zainteresowaniem patrzył na kurę
            domową z niemowlakiem skoro w lokalach tyle pięknych kobiet?
            Módl się, pracuj, opiekuj dzieckiem i szanuj swojego męża.
            Ostatecznie mogłaś zostać starą panną a to znacznie gorszy los.
            • brak.polskich.liter Re: Mam radę 30.08.09, 18:37
              triss_merigold6 napisała:

              > Módl się, pracuj, opiekuj dzieckiem i szanuj swojego męża.

              Tajezd.

              Przeciez to swietny facet: nie tlucze autorki w gebe na 'dzien dobry', po
              powrocie z pracy tez nie, nie kopie, qrew do domu nie przyprowadza, nie rzyga na
              stol, demolki po pijaku nie uskutecznia... A moglby. Przeciez moglby.
              • wieczna-gosia Re: Mam radę 30.08.09, 18:39
                ni i przytula smile
                • rita75 Re: Mam radę 30.08.09, 18:43
                  > ni i przytula smile

                  chuchajac rzygowinami, przetrawionym alkoholem, woniejac tanimi,
                  damskimi perfumami po calonocnych eskapadach
                  • kali_pso Re: Mam radę 30.08.09, 18:45


                    ...no ale wiecie, bądź co bądź to chłop i spodnie w szafie są..
                    • triss_merigold6 Re: Mam radę 30.08.09, 18:48
                      Nie wolno być małostkowym. Inne nawet takiego w domu nie mają i są
                      nieszczęsliwymi singielkami albo jeszcze bardziej nieszczęśliwymi
                      samotnymi matkami.
                • triss_merigold6 Re: Mam radę 30.08.09, 18:45
                  Co, niedobra rada?
                  Droga autorko mogę Cię pocieszyć - pobaluje jeszcze z 15 lat i
                  padnie mu wątroba a wtedy będzie siedział w domu. Cierpliwości i
                  buziaczki.
                  • brak.polskich.liter Re: Mam radę 30.08.09, 18:55
                    Oj, tam.
                    Na innym forum autorka napisala, ze on kiedys byl odpowiedzialny. Kiedy - blizej
                    nie wiadomo, bo za tzw. kawalerskich czasow byl mocno rozrywkowy. No, ale nie
                    wnikajac w szczegoly (ani w spojnosc wypowiedzi) - kiedys tam byl inny.

                    forum.gazeta.pl/forum/w,898,99620401,99622510,Re_Zycie_nocne_faceta_w_ciazy.html
                    Moze zatem go kosmici podmienili?
                    Ale jak podmienili - to pewnie kiedys oddadza. Odpowiedzialnego, cieplego i
                    oddanego rodzinie.
                    Tylko trzeba cierpliwie czekac. Cierpliwosc jest cnota smile

                    Papatki, buziaczki i przytulaski,

                    big_grin big_grin big_grin

                    Oddana BPL
                    • kali_pso Re: Mam radę 30.08.09, 18:59
                      > Moze zatem go kosmici podmienili?


                      Ja bym postawiła na Talibów z Klewek, podobno rzeczywiście
                      wylądowali kiedyś w Polsce...
        • kali_pso Re: A czy ten pan 30.08.09, 18:29
          Caly czas go doceniam i chce z nim byc. Schodze mu z drogi, zeby
          > sie ksiaze wyszumial i zrobil cos dla siebie


          Może dla niego to za mało?
          Może chce, żebyś go doceniła swoim zniknięciem z jego życia, tylko
          nie ma odwagi Ci tego powiedzieć w oczy?wink
          Dziewczyno, przejżyj wreszcie- on ma Cię w nosie i choćbyś nauczyła
          się wiązać mu sznurówki palcami u stóp, to kopnie Cię i pójdzie na
          imprezę. Żadne docenianie tutaj i głaskanie pana po głowie nie
          pomoże. Zaczynam podejrzewać, że on Cię zwyczajnie nie kocha i uważa
          ten związek za pomyłkę. Nikt, komu naprawdę zależy na uczuciach zony
          w 9-tym miesiącu ciązy nie mówi takich słó i raczej w ten sposób sie
          nie zachowuje. To niepoważny człowiek i nie wróżę Wam szczęśliwego
          pożycia.
          • triss_merigold6 Re: A czy ten pan 30.08.09, 18:35
            Źle, źle jej radzicie. Na pewno każda by chciała takiego
            fantastycznego faceta i zazdroszczą. Prawdziwy chłop - wypić lubi,
            poszaleć, swoje zdanie ma i nie będzie baba nim rządzić. Dziecko
            zrobił? Zrobił. To co, w chałupie ma siedzieć i patrzeć jak żona
            tyje?
            Ja jej radzę, żeby się starała bardziej.
            • mamongabrysi Re: A czy ten pan 30.08.09, 19:16
              eeee, co to za chłop? prawdziwy chłop to by przylał porządnie, to może nawet
              marudna przestałaby być.....
              Dziewczyno pakuj manatki albo swoje albo jego - jak ci wygodniej. tez mam
              dziewięciomiesięczny brzuch i brak mi energii, ale chyba nie masz wyjścia. albo
              chociaz ślusarza wezwij i zamki zmień - to juz duzo energii nie wymaga. pytałaś
              o zachowanie mężów w ciązy - no to ci powiem że mój jest super i faktycznie jest
              w ciąży w tym sensie że przejął wiele obowiązków bo ja tę ciążę kiepsko znoszę ,
              a on mówi że wie że to nie jest moje widzimisię, więc jego tryb życia też uległ
              zmianie .
    • qunegunda Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 17:35
      wcześniej nie balował?
      czego się spodziewałaś po balującym facecie?

      nigdy nie zrozumiem niektórych kobiet...
      • wciaz09 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 17:43
        A masz rodzine? Bylas w ciazy? A jak bylas, to nadal balowalas? Wiesz, co to
        dojrzalosc? Wszyscy do cholery balowalismy, pilismy itd.. tylko niektorzy
        potrafia rezygnowac na rzecz dobra rodziny i drugiej osoby, a inni nie..
        Oszczedz tej plycizny..
        • deodyma Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 17:49
          ale o co sie tak burzysz???
          babki zadaja Ci proste pytania a Ty sie wsciekasz...
          prawda w oczy kole?
        • grave_digger Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 17:51
          jest czas na balowanie, jest czas na bycie odpowiedzialnym... ja odeszłam... z
          dwójką małych dzieci i powiem ci, że gdy teraz odejdziesz, będzie ci łatwiej niż
          po porodzie. nie zwlekaj. błagam, nie zwlekaj. teraz zabierasz tylko siebie. po
          porodzie będzie ci to trudniej ogarnąć. potrzebujesz spokoju. teraz dziecko
          najważniejsze. chlejący mąż niech się stanie chlejącym eksem i niech żyje sobie
          sam. bo tak właśnie lubi. chociaż mój eks ma wiele za uszami, w życiu nic by
          podobnego mi nie zrobił... nie zwlekaj.
        • babcia47 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 17:57
          hmm..ja np. balowałam przy pierwszym, bo wiedziałam, że to moje
          ostatnie "podrygi" na długo..oczywiscie zamiast drinków wciągałam
          nieludzkie ilości ogórków kiszonych z ostra papryka..powiem
          więcej..gdy młody już miał ok roku dla dobra rodziny!!! czasem
          zostawiłam go z "dziadkami" i wyjeżdżałam z małżem pobalować na cały
          weckeend..dla oderwania od kieratu, zdrowia psychocznego i
          naładowania "akumulatorów"
        • przeciwcialo Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 18:06
          Niewiele chyba dla tego pana znaczysz. Zrobił ci dziecko i wystarczy.
        • tatitek Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 18:43
          Wtaj.
          czytam twoje posty i klne w głebi duszy twojego meza,co za dupek,ale
          pociesze cie takich sukin...w jest wiele.nie ty jedna masz taka
          sytuacje.ja chyba mam duzo gorzej.nie bede pisała co powinnas zrobic
          bo ja sama nie wiem,moze czas sprawi ze rozwiazanie problemu
          przyjdzie samo.pozdrawiam serdecznie
          • wieczna-gosia Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 18:47
            znaczy zapije sie na smierc czy ktos mu noz pod zebro wsadzi?
        • qunegunda Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 19:21
          Wszyscy do cholery balowalismy, pilismy itd.. tylko niektorzy
          > potrafia rezygnowac na rzecz dobra rodziny i drugiej osoby, a inni
          nie..

          nie zupełnie, kiedy ktoś regularnie wraca co domu zapijaczony nie
          jest to stan, który można od tak przerwać

          słowo klucz: umiar

          brak umiaru = brak kontroli samokontroli

          > Oszczedz tej plycizny..

          no comment

          BTW obiecał ci ponoć koło 40 zmienić styl życia, wytrzymaj te kilka
          latek
          • liwilla1 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 19:29
            co ty pierdyczysz kobieto! znam mnostwo ludzi, ktorzy na studiach "nie znali
            umiaru" a teraz praca-domek-lozeczko, weekendy to obiadek u rodzicow/tesciow
            itede. ludzie nie zawsze sa jednowymiarowi, ale ucza sie, dojrzewaja, zmieniaja
            perspektywy pod wplywem roznych doswiadczen. jesli zas tego nie robia znaczy ze
            sa spolecznie uposledzeni. jak maz autorki watku.
      • liwilla1 a co za roznica??? 30.08.09, 18:01
        czy wczesniej balowal, czy nie???
        ja balowalam ostro, moj facet rowniez, a gdy po POL ROKU znajomosci zaszlam w
        ciaze razem ze mna przyjal na klate pewne wynikajace z tego konsekwencje. bo
        kochal mnie i nasze dziecko. skonczyly sie imprezki w zadymionych miejscach,
        zaczelismy wychodzic na spokojne wieczory do kawiarni, herbaciarni, malych
        knajpek, albo po prostu na spacery. RAZEM. gdy on chcial wyjsc z kumplami nie
        bylo problemu, ale gdybym poprosila, by zostal, na 100% by to dla mnie zrobil i
        bez zadnych wyrzutow. umial zrezygnowac z siebie dla mnie.
        autorko, twoj maz jest niestety niedojrzalym szczylem i szybko musisz przestawic
        myslenie i tak go wlasnie zaczac traktowac. jesli pragniesz partnerskiego
        zwiazku z mezczyzna, raczej nie ludz sie, ze to bedzie z nim.
        wspolczuje ogromnie i pozdrawiam cieplo. 3maj sie!
        • wieczna-gosia Re: a co za roznica??? 30.08.09, 18:14
          dokladnie. Aczkolwiek sadze ze fakt czy pan ma swoja pania w dupie czy nie ma
          jest zauwazalny nawet gdy w ogole nie imprezuje. I tu wlasnie lezy pies
          pogrzebany, a nie w imprezach.
          • liwilla1 Re: a co za roznica??? 30.08.09, 18:31
            masz racje. ale w przypadku rzeczonych wyjsc po prostu ewidentnie daje to poznac.
            na razie babka jest od niego zalezna, ale powinna juz w tej chwili odciac sie od
            niego psychicznie i jak najszybciej po porodzie pomyslec o uniezalenieniu sie w
            ogole - jesli jest taka mozliwosc zamieszkac u rodzicow i wystosowac pozew o
            rozwod plus alimenty. tylko w ten sposob pokaze mu, ze zarty sie skonczyly i
            dorosle zycie to nie tylko przywileje.
    • syriana Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 18:44
      o Chrystusie, a ja mam kompleksy że jeszcze męża nie upolowałam
      • wciaz09 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 18:56
        Wiec czytaj ku przestrodze wink
        Piotrus Pan to chyba najlepsze okreslenie.. I to taki w czepku urodzony, ktoremu
        w zyciu WSZYSTKO sie udaje, przychodzi z latwoscia, odnosi sukcesy, nie ma
        zadnych zmartwien poza mna.. Jest tylu facetow, u ktorych wszelkie patologiczne
        zachowania maja swoje zrodlo wlasnie w tym, ze cos im sie nie udaje, ze za malo
        pieniedzy, ze szef taki a taki, a ze ciagly stres, ze niewyspani, zmeczeni i
        marzacy o chwili wytchnienia.. A tu - zero takich problemow, na urlop mozna
        zawsze, kiedy sie chce i na ile sie chce, a i do pracy potem przyjma z powrotem,
        bo to bardzo dobry pracownik jest. Kiedy porownuje nasze zyciorysy, widze, ze
        slodki smak jest bardziej wyrazny, gdy poznalo sie co to gorzki. Ten facet
        dostaje wszystko na tacy i wciaz jest nieszczesliwy, nie potrafi sie tym
        cieszyc, nie docenia.. Ciagle slysze, ze dom jest be, ze on tego nie lubi, ze
        dziecko jest be, a za chwile snuje fantazje,dokad go zabierzemy.. Bardzo trudny
        czlowiek z bardzo trudnej rodziny..
        • kasskossk Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 19:12
          Współczuje takiego faceta! Moj maz przez cała ciaze siedzial ze mna
          cały czas,czesto sama namawialam go aby poszedl z kolegami chociaz
          na piwo-nawet raz nie wyszedl sam z domu.Teraz dzieciak ma kilka
          miesiecy,zostaje z dziadkami a my wychodzimy wszedzie Razem.Jak
          czytam takie posty jak Twoj to zaczynam jeszcze bardziej doceniac
          swojego Męża! A co do Twojego Trutnia(tak Trutnia a nie meza) kopnij
          w tyłek dziada bo skoro teraz ma juz Ciebie i dziecko gdzies to co
          bedzie jak dziecko bedzie na swiecie? pepkowe bedzie trwalo u
          takiego typa 2 tygodnie.Jesli dzieciak bedzie płakal lub marudzil to
          dopiero Twoj maz staci ochote na siedzenie w domu! Daj Palantowi
          nauczke i mocnego kopa w du.e! A co bedzie jak pewnego wieczorka
          kiedy Twoj maz bedzie siedzial gdzies zalany na miescie Ty zaczniesz
          rodzic?? czy zdaje sobie on z tego sprawe ze niebedzie mogl byc pod
          wplywem alkoholu w szpitalu przy Tobie i dziecku? Jak dla mnie jest
          dupkiem do POTĘGI!!! Pozdrawiam i trzymam kciuki za Ciebie i
          Maleństwo!
    • umasumak Re: Zycie nocne faceta w ciazy 30.08.09, 19:04
      Masz jakąś przyjaciółkę, do której mogłabyś się wprowadzić na jakiś czas? Albo w
      ogóle kogoś życzliwego? Odejdź od niego, nie zostawiając mu żadnej wiadomości,
      niech pozna co to strach o bliskich. Niech Cię sam znajdzie.
    • triss_merigold6 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 09:38
      I jak droga autorko, dotarło, że masz najprawdopodobniej męża
      alkoholika?
      • emilly4 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 11:28
        Zadko dociera.
        Za miesiac przeczytamy kolejny post pt. "Zycie nocne faceta po ciazy"
        Czyli bzdety takie jak,
        -sama pojechala rodzic do szpitala-maz odsypial kolejna popijawe,
        -sama wrocla ze szpitala z noworodkiem-maz cieszyl sie z potomka i zapomnial
        wrocic do domu.
        -nasza bohaterka walczy z nieprzespnaymi nocami, kolkami, praniem, sprzataniem,
        karmieniem, gotowaniem, placzem dziecka-sama..maz przygotowuje sie na
        weekend(cwiczy aby nie wyjsc z wprawy)
        -maz jako gosc hotelowy nie interesuje sie domem, jako przykladny maz daje zonie
        "wolna reke" wink
        -zona ze stresu tyje/chudnie...maz znajduje sobie nowa pocieszycielke
        -zona cierpi na depresje
        -w wieku 2 lat, dziecko ma poczatki nerwicy, budzi sie z krzykiem, sprawia
        klopoty wychowawcze....
        ciekawe co jeszcze?

        p.s
        A sprobuj zostawic dziecko pod opieka meza...ten to sie dopiero "zajmie" potomkiem.

    • shellerka Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 12:35
      przeszłam mniej wiecej to samo. sytuacja różniła się tym, że nie byliśmy
      małżeństwem i że nie wracał do domu pijany.
      zaczęło się od tego, że w dniu kiedy zrobiłam test był u nas jego kolega, który
      rozstał się właśnie z dziewczyną i nie miał gdzie się podziać. nie miałam nic
      przeciwko temu, żeby u nas pomieszkał do czasu kiedy znajdzie nowe lokum.
      chciałam być tolerancyjna. chciałam być wyrozumiała. chciałam żeby mnie wszyscy
      lubili i mówili, o jaką masz fajną narzeczoną. tyle, że skończyło się na tym, że
      narzeczony wspierał psychicznie kolegę - oczywiscie przy połóweczce, albo
      whiskey, co tam akurat było, a na moje dwie kreski uśmiechnął się i powiedział -
      no przecież chciałaś. CHCIELIŚMY!!!
      i tym sposobem to ważne wydarzenie zostało zepchnięte na dalszy plan z powodu
      zawodu miłosnego kumpla.
      potem było gorzej. nie wytrzymałam po kilku tygodniach i poprostu powiedziałam
      koledze, ze jego obecnośc w naszym domu sie nieco przeciagnela i ma dzien na
      spakowanie sie i powiedzenie dowidzenia.
      ale... to nie koniec. narzeczony całą moją ciążę, praktycznie co tydzień, czasem
      co dwa wyjeżdzal na weekendowe uprawianie swojego hobby. na nic zdały się moje
      płacze i błagania. twierdził, ze musi, bo od niego zalezy los teamu i takie tam
      bla bla bla. skonczylo sie tym, ze dwa razy do szpitala jechałam karetką, bo
      dostałam krwotoku w czasie jego nieobecności (był kilkaset km od domu)
      najgorszy numer przeżyłam kiedy ustaliliśmy, ze spedzimy tydzien we dwoje nad
      morzem. bylam juz w zaawansowanej ciazy, chodziłam cały czas do pracy i marzyłam
      o odpoczynku. ale kasy mieliśmy wtedy mało, więc spać postanowiliśmy u
      teściowej, z którą wtedy nie rozmawiałam i miałam bardzo napięte stosunki.
      gdy zajechaliśmy nad morze, zadzwonił mój służbowy tel i w czasie tej 10
      minutowej rozmowy - moj pierwszy urlop od momentu zatrudnienia w firmie -
      narzeczony rzucał nerwowo wrogie spojrzenia, dające mi do zrozumienia, ze jak
      moge psuc ten urlop pogaduchami.
      potem udaliśmy sie na spotkanie w kawiarni z teściową, która kompletnie
      zignorowała moją obecność. autentycznie czułam, że mnie tam nie ma. znowu
      chciałam być miła dobra i uczynna i powiedziałam, ze pójdę się przejść i
      zaczekam w aucie, żeby oni mieli możliwość pogadania sam na sam.
      po jakiejś 1,5 godzinie siedzenia w aucie i czekania aż go puści do mnie, miałam
      dość. byłam zmęczona, zła i na samą myśl o powrocie do domu, gdzie czekała
      gadająca non stop babcia dostawałam skurczy. Atmosfera zrobiła się napięta i
      generalnie cały urlop stawał pod znakiem zapytania. Chciałam jakiegoś
      kompromisu, więc poprosiłam narzeczonego, żebyśmy to jakoś rozwiązali.
      Zaproponowałam, żeby jeden dzieć cały spędził z mamą i babcią, a ja w tym czasie
      zajmę się sobą, ale resztę tygodnia mielibyśmy mieć tylko dla siebie. Nie
      zgodził się. Powiedziałam więc, zę może w takim razie wyznaczy sobie jakiś czas
      codziennie powiedzmy godzinę dla nich, a reszta dla nas, też było źle.
      Spakowałam się i pojechałam autem do domu. Po drodze roztrzęśiona dzwoniłam do
      niego i prosilam o rozważenie mojej propozycji. Stwierdził, ze narzucam mu swoja
      wole, ze on chce spokoju i takie tam. I został z babcią i mamą do końca naszego
      urlopu, a ja reszte spedziłam w domu.
      Mialam ogromny zal do niego, ale też do teściowej, bo wiem, że moi rodzice nei
      pozwoliliby mi zostać w takiej sytuacji. I mimo, ze minęło już ponad 3 lata, nie
      potrafię zapomnieć.

      A teraz po tym zdołowaniu - pocieszenie. Wiele się zmieniło po urodzeniu
      dziecka. Nie wierzyłam w to, ale tak się stało. Oboje dojrzeliśmy, nauczyliśmy
      się rozmawiać i rozumieć drugą stronę. Dopiero po roku od urodzenia
      zdecydowaliśmy sie pobrać. Mieliśmy kryzysy, ale moim zdaniem zdecydowało w
      dużej mierze również to, ze pozostałam niezależna. że miałam wsparcie w
      rodzicach. ojciec po którejś kłótni powiedział mi, ku memu ogromnemu zdziwieniu,
      ze w każdej chwili mogę wrócić do domu i że jestem na tyle młoda, ładna i mądra
      że ułoże sobie jeszcze życie. Ta myśl, że nie jestem skazana na bycie z tym
      jednym, że to nie koniec świata, pozwoliła mi przetrwać i sprawić, że on nie
      miał takiej przewagi, która pozwoliłaby mu odpuścić i mieć nas w dupie..

      Ta ciąża przebiega zupełnie inaczej. Ale i zdarzają się wpadki - jak np
      ostatnio, kiedy wrócił z koncertu w środku tygodnia zionąc alkoholem. Naprawde
      ostro się pokłóciliśmy, ale myślę że zrozumiał, bo sam tak powiedział, ze nie o
      samo wyjście i picie chodzi, ale o fakt, że jeśli zaczęłabym rodzić, ostatnią
      rzeczą na którą miałabym ochotę byłoby dzwonienie do moich rodziców i proszenie
      o przyjazd i tłumaczenie "bo małż jest nawalony"

      jeszcze dodam, ze sporym problemem w takich sytuacjach są niezamężni i
      niedzietni znajomi, bo oni nie rozumieją, że życie sie trochę zmieniło, a my nie
      chcemy, żeby oni aż tak bardzo to zauwazyli. Zmienia się to wszytko w momencie
      kiedy coraz więcej osób z otoczenia wpada, zaciąża, wychodzi za mąż.
      I cały czas żartuje, że dopiero wtedy ci wszycy luzaccy koledzy przejrzą na
      oczy, bo wątpię, że ich luzackie narzeczone będą tak samo wyluzowane będąc w ciąży
      • spam_killer2 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 14:44
        shellerka napisała:

        > jeszcze dodam, ze sporym problemem w takich sytuacjach są
        niezamężni i niedzietni znajomi, bo oni nie rozumieją, że życie sie
        trochę zmieniło, a my nie chcemy, żeby oni aż tak bardzo to
        zauwazyli. Zmienia się to wszytko w momencie kiedy coraz więcej osób
        z otoczenia wpada, zaciąża, wychodzi za mąż.
        > I cały czas żartuje, że dopiero wtedy ci wszycy luzaccy koledzy
        przejrzą na oczy, bo wątpię, że ich luzackie narzeczone będą tak
        samo wyluzowane będąc w ciąży


        Ależ w wielu przypadkach nic się nie zmienia! Facet umawia się z
        kolegami poza domem, mówi kobitce, że wychodzi i już. To, że w domu
        wyje niemowlak ma ten skutek, że na skutek stresu Pan przyjmuje
        więcej alkoholu zapodając np. tekstem (autentyk!), że "jak się
        więcej tego pojawi, to będzie topił jak kocięta".
        • shellerka Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 14:50
          nie no spam.killer - ty to już o patologii piszesz.
          mnie raczej chodzi o to, że łatwiej mi było zaakceptować, tfu, sama się rwałam
          do imprez w tygodniu, o weekendach nie wspominając, kiedy nei posiadałam dziecka.
          Teraz wyjścia są, ale wiadomo że trzeba to wszystko logistycznie ustawić,
          załatwić opiekę itp.
          My w naszym otoczeniu byliśmy, a w zasadzie jesteśmy pierwszymi dzieciatymi. I
          nasi znajomi czasami zwyczajnie mają problemy ze zrozumieniem różnic w naszym i
          ich trybie życia. Ostatnio to się zmienia, bo zaczęły się ciążesmile i sam małż
          widzi, jak jego koledzy nagle stają się pantoflażami. A mnie pozostaje tylko
          uśmiechnąć się złośliwie i powiedzieć: "a nie mówiłam?"
          • czar_bajry Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 17:00
            Dziewczyno masz przerąbane, teraz chodzi sam jak dziecię się urodzi to tym
            bardziej sam będzie balował.
            Piszesz że dziecko jest dla Ciebie i powinnaś się cieszyć- to jakiś prezent czy
            co a może on był zadekalarowanymw w9tt9tue
            • kukurydzazpuszki12345 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 19:20
              Niech zgadnę - wpadka? A może po Twoich usilnych błaganiach on
              zgodzinł się łaskawie na dziecko? Twój facet to niedojrzały bydlak,
              który nie dorósł do roli partnera ani ojca. Jeśli uważasz, że jest
              jakaś szansa na zmiane jego zachowania (szczerze wątpię) zrób coś co
              nim wstrząśnie - wyrzuć jego rzeczy z domu, albo sama się wynieś do
              rodziny. Może do to otrzeźwi.
              • basiulek1985 Re: Zycie nocne faceta w ciazy 31.08.09, 20:51
                Bez komentarza, mam najcudowniejszego meza na swiecie
            • czar_bajry Re: Zycie nocne faceta w ciazy 01.09.09, 00:44
              No tak zaczęłam pisać, coś mnie oderwało a dzieć się dorwał i dokończyłbig_grin
              Tylko za nic nie mogę sobie przypomnieć co chciałam napisaćtongue_out
              ale zakończenie powinno byćtongue_out
              może mąż jest przeciwnikiem posiadania potomstwa albo Twoja ciąża to ewidentna
              "samowola" wbrew zaleceniom pana i władcy.
              W każdym razie raczej nie będziesz miała w mim oparcia i pomocysad
              • bi_scotti Re: Zycie nocne faceta w ciazy 01.09.09, 02:09
                Po pierwze nie rozumiem w czym 9-miesieczna ciaza przeszkadza przy
                pakowaniu walizek ochlapusa? Rece masz do tylu zwiazane, czy jak? Do
                roboty, moja panno, bo czasu masz juz naprawde malo! Pana z domu
                wyrzucic, pozow do sadu zlozyc, a zaraz po urodzeniu o alimenty
                skarzyc! Aha, jak walizke bedziesz wystawiac to w obecnosci
                slusarza, ktory w tym momencie bedzie zmienial zamki w drzwiach.
                Rodzine juz-prawie-ex-meza poinformowac, ze jesli (JESLI) chce
                mediacji, to Ty jestes ewentualnie sklonna ale wylacznie z pomoca
                sprawdzonego marriage counsel (po polsku? doradca malzenski?
                wybaczcie brak nowoczesnego nazewnictwa).
                Watpie, bardzo szczerze watpie, ze Twojego meza to wszystko jakos
                ruszy/zmieni/skoryguje/nawroci na sciezke zdrowszego i
                trzezwiejszego rozsadku ALE zawsze jakas szansa niby jest...
                Twoje malzenstwo, w takim stanie w jakim je opisujesz, to juz
                wlasciwie przeszlosc. Facetowi z opisu ufac sie nie da i budowac z
                Nim nic nie mozna, tym bardziej wychowywac wspolnie dziecko. Im
                szybciej sie wezmiesz do roboty rozkladania tych klockow Lego i
                skladania ich od nowa z wiekszym sensem, tym lepiej dla Ciebie i
                tego nowego czlowieka, ktory juz tuz-tuz.
                Bezbolesnego porodu zycze!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja