Zdolne dzieci faworyzowane przez nauczycieli

01.09.09, 10:13
Coś w tym jest: Mateusz, uczeń pierwszej klasy, powiedział mi tak: „Zdolne
dzieci dobrze się uczą i pani nie musi na nie krzyczeć. Dla nich jest zawsze
miła i uśmiechnięta. Na niezdolne dziecko pani dużo krzyczy”.
Polecam
charaktery.eu/artykuly/Rodzina/554/Pani-woli-zdolne-dzieci/
    • angazetka Re: Zdolne dzieci faworyzowane przez nauczycieli 01.09.09, 10:33
      Nauczyciele faworyzują przede wszystkim dzieci, które nie sprawiają
      kłopotów. A te prawdziwie zdolne - wcale niekoniecznie.
      • truscaveczka Re: Zdolne dzieci faworyzowane przez nauczycieli 01.09.09, 10:40
        Jeszcze tylko dodałabym na początku "niektórzy". Są tacy, którzy wolą
        dynamicznych rozrabiaków, niekoniecznie brylujących z ich przedmiotu. Są tacy,
        co wolą najcichszych w klasie - też bez względu na poziom umysłowy.
        Generalizowanie wydaje mi się niesłuszne, wydaje mi się, że to środowisko jest
        bardzo zróżnicowane i są tam nawet agenci, którzy się uczniów boją i nie lubią
        nikogo uncertain
      • skarolina Re: Zdolne dzieci faworyzowane przez nauczycieli 01.09.09, 10:46
        angazetka napisała:

        > Nauczyciele faworyzują przede wszystkim dzieci, które nie sprawiają
        > kłopotów. A te prawdziwie zdolne - wcale niekoniecznie.

        Tak właśnie. Zdolne, które się wychylają to jeszcze po łbie dostaną.
        • ipola Re: Zdolne dzieci faworyzowane przez nauczycieli 01.09.09, 11:03
          Mi przeszkadza, że nauczyciele na wszystkie imprezy szkolne typują tylko tych
          najlepszych ze wszystkiego, a przecież są dzieci dobre z jakiegoś przedmiotu,
          które doskonale poradziłyby sobie np. na konkursie ekologicznym. To bardzo
          zniechęca pozostałe dzieci. Moja córka, kiedy ją zachęcałam, by zgłosiła się na
          konkurs z angielskiego, odpowiedziała mi, że pani i tak wybierze Anię i Krzysia,
          jak zawsze. To po co ma się zgłaszać?
          • kub-ma Re: Zdolne dzieci faworyzowane przez nauczycieli 01.09.09, 12:43
            Porozmawiaj z nauczycielką, bo to generalnie nie nauczyciel decyduje
            kto weźmie udział w konkursie. Jeżeli jest to konkurs szkolny, to
            wszyscy chętni uczniowie mogą brać udział. Jeżeli jest to konkurs
            zewnętrzny,np. dzielnicowy i może być tylko dwoje uczniów z danej
            szkoły, to nauczyciel powinien przeprowadzić eliminacje jeżeli jest
            więcej chętnych. Porozmawiaj, bo może nauczycielka nie ma
            świadomości, że krzywdzi inne dzieci.
        • zonka77 Re: Zdolne dzieci faworyzowane przez nauczycieli 01.09.09, 11:17
          Bywa różnie - wychowawczyni mojej córki krzyczy na dzieci które jej
          przeszkadzają i są nieznośne. Nie wydaje mi się żeby wyróżniała jakieś
          szczególnie. Zdolności nie mają chyba znaczenia dla niej (a szkoda) Widzę że
          lubi dzieci z charakterem, niekoniecznie najgrzeczniejsze ale "barwne"
          Niestety wydaje mi się że nie bardzo wykorzystuje zdolności dzieci, raczej
          traktuje po równo i z mojego punktu widzenia to błąd. Dzieci mają różne
          zdolności i fajnie by było gdyby nauczyciel to dostrzegał i pozwalał się
          wykazać, pomógł w rozwoju itp. Nie lubię takiej "sprawiedliwości" w szkole. Moje
          dziecko nie ma zdolności do matematyki więc rozumiem że na konkursy matematyczne
          jej nie wyślą. Za to naprawdę dobrze śpiewa nawet jak na szkołę muz i bardzo
          chce być aktywna niestety bez odzewu ze strony nauczycieli. Lubi recytować i
          grać w scenkach - też nie jest to zauważane.

          Najbardziej widzę różnicę na przedszkolu - w jednym do którego chodziła długo
          pani rozdzielała zadania wg zdolności i robiła co mogła żeby zdolne dzieci się
          rozwijały w swoich dziedzinach. Np te które dobrze śpiewały - na występach
          śpiewały, te które nie potrafiły śpiewać recytowały, jeśli miały dobrą pamięć
          dostawały długie teksty, jeśli bardzo się stresowały występowały (żeby pokonać
          stras) ale miały mniejszy repertuar.
          Potem w zerówce było "równanie" Śpiewały dzieci bez słuchu (żeby nie było że się
          faworysuje te zdolniejsze) długie teksty dostawali jak popadnie (kończyło się to
          fatalnymi przedstawieniami gdzie dzieci nie były w stanie zrobić tego co miały
          za zadanie.
          • zonka77 Re: Zdolne dzieci faworyzowane przez nauczycieli 01.09.09, 11:23
            przepraszam za błędy w powyższym poście.
            Przyszlo mi do glowy że u mojej córki w szkole jest pani która "lubi" dzieci
            zdolniejsze. Pani od angielskiego. Faktycznie okazuje sympatię tym którym idzie
            lepiej a chęci dzieci słabszych pomija i nie zauważa. Moja córka jest
            zniechęcona do angielskiego i wf-u dzięki nauczycielom. Na lekcji wf pani
            krzyczy non stop na wszystkich i wyśmiewa dzieci które sobie z czymś nie radzą.
            Zmusza też do dla siebie jedynie słusznych zajęć typu hokej na trawie czy mecze
            piłkarskie i ma gdzieś że dziewczynki nie znoszą tego i źle się czują np w roli
            bramkarza.
            Wg mnie pani od wf powinna urozmaicić ćwiczenia i darować sobie wyśmiewanie
            dzieci a pani od angielskiego powinna dać szanse tym którzy chcą, oczywiście że
            zdolne w tym przedmiocie dzieci powinna wspierać, wysyłać kiedyś na konkursy itp
            ale nie powinna okazywać niechęci tym którzy się nie wybijają i pomijać ich
            uczestnictwa w lekcji mimo ich zgłoszeń i chęci.
            • kub-ma Re: Zdolne dzieci faworyzowane przez nauczycieli 01.09.09, 12:52
              Jeżeli nauczycielka wyśmiewa dzieci, to porozmawiaj z nią,
              zasygnalizuj, że dzieci źle to odbierają. Nauczyciel powinien być
              otwarty na rzeczową, spokojną rozmowę. Jeżeli chodzi o ten hokej,
              czy piłkę nożną, to nauczycielka powinna realizować program
              przewidziany w danej klasie. Powinna mieć taki przygotowany każego
              roku. Poproś o wgląd w ten program. Nie jestem pewna, ale wydaje mi
              się, że nie ma prawa Ci odmówić. Sprawdzisz wtedy nauka jakich gier
              zespołowych jest przewidziana na dany rok.
              • zonka77 Re: Zdolne dzieci faworyzowane przez nauczycieli 01.09.09, 14:05
                Na szczęście od tego roku zmienia się nauczycielka wf. Z panią od angielskiego
                porozmawiam
    • figrut Re: Zdolne dzieci faworyzowane przez nauczycieli 01.09.09, 11:48
      Niestety, ale mam takie same spostrzeżenia. W dodatku nie piszę tego z powodu
      prywatnego żalu, bo moja córa była tą faworyzowaną, bo bardzo zdolną . W
      przedszkolu zdolniejsze dzieci były dyskryminowane przez panią, której syn w tej
      samej grupie należał do dzieci przeciętnych, więc to akurat wyjątek, bo mało
      kiedy tak się zdarza. W podstawówce od 1 do 3 klasy dzieciaki traktowane były
      równo, ale miały bardzo mądrą nauczycielkę nauczania początkowego która
      wychodziła z założenia, że każde dziecko uczy się we własnym tempie i przy
      różnym nakładzie pracy. Po 3 klasie i w gimnazjum faworyzowany był "piedestał",
      reszta była traktowana przez większość nauczycieli "na przyczepkę". W liceum
      wychowawczyni wzbudziła mój niesmak uwagą, że po raz pierwszy uczennica wyłamała
      się ze stereotypu i uroda szła w parze z inteligencją. Dopiero na koniec liceum
      zrozumiałam, dlaczego przez pierwsze dwa lata wychowawczyni faworyzowała
      koleżankę córy która również uczyła się rewelacyjnie.
    • mamongabrysi Re: Zdolne dzieci faworyzowane przez nauczycieli 01.09.09, 14:32
      pewnie niektórym paniom tak wygodniej, poza tym jak maja za co to chwalą. nasza
      pani od nauczania poczatkowego stosuje niestety taka urawniłowkę i z tego co
      widzę nie urozmaica zadań/polecen zgodnie ze zdolnościami dzieci. a dzieci mają
      naprawdę rózne zdolnośći i umiejętności. na swiadectwie z pierwszej klasy prawie
      wszystkie dzieci miały napisanie to samo - że opanowały program , a to ze moja
      córa czyta książki typu "W pustyni i w puszczy" i pani o tym wie się nie liczy,
      a Maciek który liczy w pamięci duże liczby - dodaje odejmuje mnoży - też ma
      napisane że opanował liczenie w zakresie do 20. generalnie świadectwo z
      "matrycy" i już, są dzieci które pieknie rysują i tez ani słowa na świadectwie.
      to po co jest ta ocena opisowa?
      • pan_i_wladca_mx Re: Zdolne dzieci faworyzowane przez nauczycieli 02.09.09, 09:22
        generalnie świadectwo z
        > "matrycy" i już, są dzieci które pieknie rysują i tez ani słowa na świadectwie.
        > to po co jest ta ocena opisowa?

        a czy to swiadectwo ma jakikolwiek wplyw na dalsza droge twojego dziecka? pani
        sie nie chcialo to walnela z matrycy, pewnie w 80% szkolach tak jest i tyle
        najwazniejsze zeby dzieciak i jego rodzice sami wiedzieli co mu idzie dobrze a
        co nie najlepiej
    • deodyma Re: Zdolne dzieci faworyzowane przez nauczycieli 01.09.09, 20:23
      a ja zauwazylam zupelnie cos innego.
      gdy chodzilam do szkoly podstawowej, na ogol faworyzowane byly
      dzieci, ktorych rodzice kumplowali sie z nauczycielami a te
      dzieciaki za zdolne szczerze mowiac nie bylysmile
      jesli o mnie chodzi, nigdy nie bylam faworyzowana, poniewaz ze mnie
      kawal cholery bylo i sprawialam klopoty wychowawczebig_grin
      i dzis wcale nie ubolewam z tego powodu.
      • figrut Deodyma 01.09.09, 22:58
        My, komunistyczne twory to już w ogóle byliśmy w innych układach. W czasach
        mojej podstawówki faworyzowane były dzieci rolników które miały żywy inwentarz,
        a więc jajka, kury, kaczki i parę kilo kiełbaski "na spróbowanie". Na piedestale
        stał też syn prezesa spółdzielni GS i córka wysoko cenionej urzędniczki gminy big_grin
        • deodyma Re: Deodyma 01.09.09, 23:05
          no tak tez bywalosmile
          ja pamietam taka jedna, co to sie ze mna uczyla, zdolna niebywale
          rzekomo byla a potem okazalo sie, ze do liceum sie nie dostala i
          nawet do zawodowki przyjac jej nie chcielibig_grin
          a byla przeciez jedna z najlepszych uczennic w klasie...
          no, ale jak mamusia z wychowawczynia klasy sie kumplowala, to juz
          mowilo samo za siebie.
          z tego, co mowila mi moja przyjaciolka, ktora z nia i ze mna uczyla
          sie w jednej klasie, babka jest dzis tylko po podstawowce i nie
          ukonczyla nawet zawodowkibig_grin
          • figrut Re: Deodyma 01.09.09, 23:11
            Ja z kolei znam odwrotny przypadek i aż serce rośnie, jak mnie się moje dawne
            nauczycielki pytają co u kogo słychać. Chodziłam do jednej klasy z dziewczyną,
            która była bardzo powolna i potrzebowała więcej czasu aby czegoś się nauczyć,
            ale jednak nauczyć się potrafiła. Nie nadążała za cała klasą, nie miała też
            gospodarstwa (mieszkała w leśniczówce i ojciec był leśniczym). Od samego
            początku wmawiali jej, żeby "przyuczyła się do zawodu" co oznaczało szkołę
            specjalną w pobliskim miasteczku. Gosia skończyła studia, a ja aż dumna jestem z
            dawnej koleżanki przed dawnymi nauczycielami. Mina nauczycielek po tej
            wiadomości BEZCENNA big_grin
            • deodyma Re: Deodyma 01.09.09, 23:23
              wyobrazam sobiebig_grin
              jesli o mnie chodzi, bylam zdolna, ale bardzo leniwa.
              uczyc mi sie nie chcialo a poniewaz glupie pomysly mnie sie trzymaly
              (potrafilam strzelic do matemetycy z procy siedzac na pierwszej
              lawce), zawsze bylam na cenzurowanym i wszyscy nauczyciele wrozyli,
              ze predzej czy pozniej wyladuje w szpitalu psychiatrycznymbig_grin
              jacy sa wiec wszyscy zdziwieni po latach, gdy widza, ze wyszlam na
              ludzi i ze jeszcze w psychiatryku mnie nie zamknelibig_grin
              no i prawie wszyscy udaja, ze mnie nie znajabig_grin
            • mania2424 Re: Deodyma 02.09.09, 00:24
              figrut napisała:

              Nie nadążała za cała klasą, nie miała też
              > gospodarstwa (mieszkała w leśniczówce i ojciec był leśniczym). Od samego
              > początku wmawiali jej, żeby "przyuczyła się do zawodu" co oznaczało szkołę
              > specjalną w pobliskim miasteczku. Gosia skończyła studia, a ja aż dumna jestem


              trzeba sobie zadać pytanie jakie te studia, z doświadczenia wiem, że w
              dzisiejszych czasach skończyć studia to nie problem, poza kilkoma uczelniami i
              kilkoma kierunkami.
              Znam bardzo wiele osób w swoim otoczeniu - magistrów i dumnych licencjatów co to
              studia zaoczne prywatne bez problemu zrobili jadąc na ściągach i pisząc prace z
              internetu (czytaj plagiat).
              Naprawde dziś studia skończyć (te prywatne, ale i te płatne również na SGH czy
              Politechnikach) to tylko kwestia czasu i pieniędzy, wystawania pod dziekanatem,
              uganiania się za wpisami, no i zaliczanie kolejnych zajęć. A profesorom
              wykładającym na takich uczelniach w weekendy wszystko wisi i wczesniej czy
              później przepuszczają wszystich - bo taki mają nakaz od rektora. Rektor nie
              ośmieli się za bardzo oblewać studentów bo pójdą ze swoją kasą do konkurencji.
              Wiem co mówię - skończyłam jedną z prywatnych uczelni, potem następny kierunek
              na Politechnice, a następnie SGH, Wszędzie to samo, liczy się kasa i mimo, że
              nigdy super zdolna nie byłam ani utalentowana pokończyłam te uczelnie i jestem
              dumnym magistrem (jednym z pośród wielu) smile
        • aurita Re: Deodyma 02.09.09, 09:28
          u mnie w klasie byla Madzia, corka milicjanta...
          • deodyma Re: Deodyma 02.09.09, 09:47
            gdy uczylam sie w szokle sredniej, uczyla sie ze mna dziewczyna,
            ktora miala ojca, burmistrza, ale nie byla faworyzowana z tego
            powodusmile
            tu juz bylo inaczej, wszyscy byli traktowani na rowni.
            co do tej dziewczyny, byla bardzo fajna, lubilam ja, przyjaznilysmy
            sie, w wakacje zawsze listy do siebie pisywalysmy i ogolnie to
            zajebista dziewczyna byla, konie mozna bylo z nia krasc.
            dzis jest nauczycielka w tej samej szkole, w ktorej sie uczylysmybig_grin
      • angazetka Re: Zdolne dzieci faworyzowane przez nauczycieli 02.09.09, 10:09
        > gdy chodzilam do szkoly podstawowej, na ogol faworyzowane byly
        > dzieci, ktorych rodzice kumplowali sie z nauczycielami

        Oraz dzieci samych nauczycieli, oczywiście smile W podstawówce mieliśmy
        klasę, gdzie uczyły się córki: dyrektora, wicedyrektora i ówczesnego
        posła. Wszystkie trzy miały szóstki od góry do dołu...
        • boziaj Re: Zdolne dzieci faworyzowane przez nauczycieli 02.09.09, 10:53
          oczywiście? ehh
          ja akurat byłam w podstawówce dzieckiem nauczycielskim i ciagnęło to
          się za mną jak smród
          wstawiennictwa mamy nie potrzebowałam, za to niektórym klasowiczom,
          a moze raczej ich mamom wydawało się, ze skoro takie a nie inne
          oceny dostaję, to tylko i wyłącznie dlatego, że mama w szkole
          pracuje sad
          dopiero w liceum i na studiach wreszcie pokazałam, ze po prostu
          zdolna jestem wink
    • alba27 Re: Zdolne dzieci faworyzowane przez nauczycieli 02.09.09, 10:33
      W ramach praktyk przez rok prowadzilam lekcje w szkole. Powiem wam
      tak, jeśli chodzi o grzeczne dzieci to żywiłam do nich sympatię
      wynikającą z mojej wdzięczności że nie sprawiają kłopotu. Miałam w
      grupie 2 niegrzecznych chłopców i 2 adh-owców. I też ich lubiłam bo
      widziałam że mają potencjał. Miałam też dyslektyka ktory pisał w
      taki sposób, że sam tego nie mógł odczytać własnego sprawdzianu,
      który próbowaliśmy sprawdzić razem. Niektóre dzieci lubiłam
      bardziej, inne mniej ale zdecydowanie lepiej pracowało mi się z tymi
      zdolnymi niż z tymi grzecznymi.
Pełna wersja