Rossman nieprzyjazny dzieciom?

01.09.09, 11:02
Wkurzyłam się wczoraj maksymalnie będąc w Rossmanie w moim mieście -
byłam tam z trzylatką uzupełnić zapas lakierów do paznokci. Dziecko
mega grzeczne, stojące przy mnie, nie krzyczące. Oglądałyśmy te
niesczęsne lakiery, parę wzięłam do koszyka, mała wzięła jeden do
ręki, po czym na moją uwagę odstawiła go na pólkę - sęk w tym, iż
odstawiła do koloru obok tej samej marki. Wyleciała ekspedientka
zaczłęa mówić "boże, boże", kucnęła i mamrotał pod nosem. Ludzie sie
obejrzeli na nas. Po czym powiedziała głośno do stojącego
ochroniarza" a ty czego nic nie robisz? masz ich pilnować (czyli
mnie i dziecka"). Ludzie naokoło zaczęli się nam przyglądać, jakbym
kradła, spaliłam buraka i poszłam do kasy. Powiedziałam ekspedientce
na którą trafiłam w kasie, ze mogłam ułozyć ten nieszczęsny lakier
bez uwag. Ale my mamy liczenie - warknęła. Zero uprzejmości -
dziękuje, dzień dobry - suche "Pin" (do karty). Wyszłam wściekła,
uwagi jak do złodzieja przy innych ludziach, dziecko speszone, nawet
słowa nie powiedziało w tym cholernym sklepie, nie biegało, nic nie
stłukło. Żałuje, ze nie pogadałam z kierowniczką, ale chciałam jak
najszybciej stamtąd wyjść. a może Rossmann powinien wywiesić kartkę
z napisem "dzieciom wstęp wzbroniony"? Bo ja miałam ochotę napisać
im kartkę "więcej kultury!".
    • owocowe78 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 11:06
      moze nie tyle rossman a trafilas na jakas glupia babesad
      ja bym sie wybrala jeszcze raz i sama specjalnie poprzestawial im te cholerne
      lakiery zeby mialy liczenia a liczeniasmile pozdrawiam
      • ipola Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 11:12
        Mogłaś od razu zwrócić uwagę (na głos, by inni słyszeli) tej osobie, która cię
        upomniała, że może trochę więcej uprzejmości, bo jeszcze nie skończyłaś zakupów
        i po wyborze, odłożysz na swoje miejsce to, co dziecko przestawiło. Choć
        rozumiem twoją konsternację i brak natychmiastowej reakcji. Ludzie są niestety
        różni. Nie przejmuj się. Jak jeszcze raz w tym samym sklepie doświadczysz
        podobnego traktowania, zgłoś kierownikowi sklepu. Może to tylko incydent.
        • ipola Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 11:16
          Kiedyś na straganie chciałam kupić brzoskwinie. Chwyciłam w rękę, a baba
          wrzeszczy na mnie na cały bazar: nie dusić owoców, ja jej na to: nie duszę, ona:
          a co pani robi, ja: wybieram sobie owoce, ona: przecież widzę, że pani dusi, ja:
          przecież nie duszę, ona: przecież widzę, ja: mówię pani, że nie duszę, tylko
          wybieram, ale teraz to już dziękuję. I poszłam na inny stragan, gdzie mogłam
          sama wybrać sobie owoce.
          • hellious Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 11:04
            hahahabig_grin Usmialam sie z tej zduszonej brzoskwini big_grin
          • atena12345 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 03.09.09, 09:09
            ipola napisała:

            I poszłam na inny stragan, gdzie mogłam
            > sama wybrać sobie owoce.



            no ja pytam gościa na straganie: po ile jabłka, on: po 2,20. No to
            wybieram sobie. On na to: ale wybierane po 3 zł!
            odłozyłam i poszlam sobie smile
    • gryzelda71 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 11:10
      Zapewniam ciebie,że na takie baby można trafić wszędzie,sklep nie ma znaczenia.
      • lola211 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 12:40
        Akurat rossman przoduje w rankingu sklepow nieprzyjaznych klientom.

        Ochrona depczaca po pietach, naburmuszone kasjerki, brak mozliwosci
        zwrotu czy wymiany zakupionego towaru to codziennosc.

        Ja sie juz przyzwyczailam i mnie mnie takie akcje nie zaskakuja,
        kupuje tam wylacznie dlatego, ze mam ten sklep obok miejsca pracy.
        • koralik12 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 13:18
          Byłam kilka razy w Rossmanie i za każdym razem była jakaś niemiła sytuacja.
          Przeważnie dotyczyło kogoś innego ale ostatnio mnie się przytrafiło, ochroniarz
          chodził za mną w odległości 30cm i patrzył na ręce, jeszcze mi się coś takiego w
          życiu nie przytrafiło, na początku mnie to rozbawiło i odsuwałam się tylko od
          niego ale w końcu się wnerwiłam i poprosiłam żeby się odsunął na odległość metra
          a jak ma problem z obserwowaniem z takiej odległości to może potrzebuje
          okularów. Coś pomamrotał ale się odsunął i za chwile odszedł.
    • ola_motocyklistka Orsay też 01.09.09, 11:14
      Liczy się w nocy albo po zamknięciu. Po kilku latach praktyki w prowadzeniu
      inwentaryzacji mogę śmiało wysunąć wniosek, że bardziej efektywne jest liczenie
      po zamknięciu ( a na półkach towar w ilości minimalnej) a w trakcie pracy sklepu
      liczenie magazynów i wbijanie dostaw do systemu, robienie zamówień. Unika się
      wtedy pomyłek i ponownego liczenia przy dziwnych różnicach na + lub -.
      Wróciłabym się do kierowniczki i porozmawiałabym o niekompetencji pracowników ze
      wskazaniem konkretnej. Niech przynajmniej się kaja i przeprasza.

      Ze swojego doświadczenia twierdzę że firma nieprzyjazna dzieciom i mamom z
      dziećmi to ORSAY. Nie zabezpieczone witryny z manekinami i niemożność
      przejrzenia wieszaków razem z dzieckiem - pani ekspedientka zwróciła nam uwagę
      choć moja młoda grzecznie ze mną oglądała ubrania, nie miała ani lizaka ani loda
      ani żadnego tego typu jedzenia.

      Po krótkiej lecz nieuprzejmej korespondencji mailowej z BOK-iem zrezygnowałam z
      zakupu w tych sklepach raz na zawsze, nie omieszkając przy tym robić im czarnego
      marketingu szeptanego do tej pory. Choć sytuacja była dawno temu nadal mnie to
      wq....a. Za długo pracowałam w obsłudze klienta by móc obojętnie przejść koło
      takiego faktu. Kupię u konkurencji, i nawet zapłacę drożej.

      Zamiast Rosmanna możesz poszukać sobie innego marketu, ot dla zasady. Ale
      decyzja należy do Ciebie.
      • kropkacom Re: Orsay też 01.09.09, 11:19
        > Liczy się w nocy albo po zamknięciu.

        Pewnie dostały panie nakaz że ma być już teraz poukładane pod inwentaryzacje.
        Może same były takie nadgorliwe i dlatego je tak wkurzyło?
        • ola_motocyklistka Re: Orsay też 01.09.09, 11:27
          Nadgorliwość to pierwszy stopień do piekłasmile

          Niech sobie układają, klienci im poprzestawiają.....
          Podwójna robota.
          Sztuką jest zrobić inwentaryzację szybko, dokładnie, i bez wielkiego
          napracowania się i żeby to była przyjemność...
          • kropkacom Re: Orsay też 01.09.09, 11:29
            > Niech sobie układają, klienci im poprzestawiają.....
            > Podwójna robota.

            No ja to wiem smile
    • kropkacom Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 11:15
      Głupia sytuacja i też bym się poczuła dziwnie co najmniej. W końcu to sklep
      gdzie klient się SAM obsługuje. Zestresowani też Ci ludzie w tym Rossmannie i w
      sumie to ich mi żal skoro za przestawienie lakieru mają jakieś problemy potem smile.
    • anomalia_pogodowa81 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 11:16
      Stanowczo powinnaś była wezwać na rozmowę managera sklepu - w naszym
      kraju na porządku dziennym jest bezprzykładne chamstwo w sklepach i
      tak będzie, dopóki nie zaczniemy się temu przeciwstawiać. A do tego
      Rossmana po prostu nie chodź już więcej - a jeśli pójdziesz i
      sytuacja się powtórzy to bierz sprawy w swoje ręce. Ma być wzajemny
      szacunek a nie traktowanie siebie nawzajem jak wrzód na tyłku.
      Powodzenia smile
    • miska_malcova Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 11:16
      nie, to nie Rossman jest nieprzyjazny, to baba była głupia
    • mondovi Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 11:19
      nie że rossmann, ale durna baba. mojemu synowi zdarzyło się stłuc dwa soki przez
      nieuwagę - nikt nie powiedział złego słowa, nawet nie kazali zapłacić "bo takie
      rzeczy się zdarzają"
      • truscaveczka Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 11:35
        Znają prawo - sklep nie ma prawa żądać rekompensaty za zniszczony nieumyślnie
        towar. No, chyba że ochroniarz jest od ciebie dwa razy większy i spanikujesz wink
      • gazeta_mi_placi Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 11:29
        Kiedyś niechcący zawadziłem wózkiem z zakupami o piramidę ułożoną
        z soków -cała piramida runęła (na szczęście żaden się nie rozbił),nie usłyszałem
        złego słowa,a gdy sam się rzuciłem do pomocy babeczki odganiały mnie ze
        śmiechem,że nie trzeba wink Nikt złego słowa nie powiedział.
        A kiedyś w Rossmanie (w Katowicach,byłem tam pierwszy raz) kupiłem perfumy dla
        siebie i szminkę dla byłej i jeszcze coś z kosmetyków. Chciałem przejść z tym
        oczywiście do kasy-na to babka z tamtejszego stoiska na mnie z krzykiem,że za to
        płaci się akurat tutaj (przy stoisku tym była osobna kasa,ale taka "mini"-nie
        każdy mógł zauważyć,zwłaszcza że nie było tam akurat wtedy żadnej kolejki,a do
        kasy "głównej" jak najbardziej była.
        Okazało się,że przy tej maleńkiej kasie mogę zapłacić tylko za jeden
        z tych produktów(chyba szminkę),z resztą rzeczy i tak musiałem iść do drugiej
        kasy.Bez sens.
        A i uwagę,że za ten i ten kosmetyk płaci się akurat tutaj można było powiedzieć
        innym tonem.Nie każdy wie,że za część tego badziewia płaci się w jednej kasie,a
        za dezodorant i wodę w innej..
    • dziub_dziubasek Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 11:22
      Z tym rossmanem to róznie bywa. Ja kiedyś stojąc przy kasie byłam świadkiem
      wyproszenia wchodzącej własnie klientki (sklep czynny do 21, była chyba 20.50)
      ze słowami- już zamykamy, przeciez po nocy siedzieć nie będziemy...
      Jeszcze bym zrozumiała gdyby już była ta 21 albo za minutę, ale w 10 minut to
      przeciez zakupy się zrobi...
      • mamaemmy Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 11:31
        Kilka lat temu miałam w Rossmanie niemiłą sytuację,tez bylam z dzieckiem,tyle,ze
        w wózku i chodziło o kasjerkę..Akurat dziecko nie miało tu nic do rzeczy,raczej
        kasjerka była bezczelna i nieprofesjonalna.
        Po powrocie do domu,chciałam od razu napisac maila...tongue_out Ale powiedziałam-do rana
        ochłonę,nic nie zrobię pochopnie.obdzwoniłam kilka osób,przedstawiłam
        sytuacje-każdy był zdania takiego jak ja-kasjerka przekroczyla granice dobrego
        wychowania;/
        Rano jednak mi nie przeszło i wysmarowałam maila z dokładnym opisem sytuacji,z
        godziną,imieniem kasjerk ,adresem sklepu,ba!nawet numerem spisałam jakies
        numerki z paragonu...
        Po tygodniu zapomniałam o sprawie..jednak odezwał sie do mnie menager sklepu po
        kilku dniach..kazał opowiedziec od początku-wtedy juz totalnie bez emocji
        opowiedziałam zaistniałą sytuacje-zwracając uwagę na to,ze ja też mam
        pracownikówi chciałabym wiedzieć jakby tak się do kogoś zachowali w pracy.....
        No i cóż..Przeprosili mnie,kazali sie zgłosic po upominek(kosmetyki wartosci ok
        50zł),jeszcze raz mnie przeprosili.Panią chyba przeniesli ,bo juz jej nie
        widziałam.Dodam,że nigdy więcej nie natknęłam się na chamstwo w tym sklepie.
      • phantomka Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 11:32
        Moje dziecko dotyka, bierze do reki kosmetyki, ale nigdy nie
        zwrocono nam uwagi. Raz ochroniarz probowal na mnie pokrzykiwac, ze
        wjechalam z wozkiem duzym do sklepu i on teraz musi mnie pilnowac.
        Na co odrzeklam, ze jako ochroniarz jest do tego celu wlasnie
        przeznaczony, zeby pilnowac, czy nic mu nie ukradne z tego sklepu.
        Na takie sytuacje trzeba reagowac od razu stanowczo, a nie pozwalac
        sobie na opryskliwosc a pozniej to komentowac w czterech scianach.
        • paskudek1 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 21:01
          mnie też kiedyś ochroniarz, tym razem w Biedronce próbwał zdyscyplinować za wjazd wózkiem dzieicęcym ale za to bez koszyka. Sęk w tym, ze wtedy moje dziecko co prawda chodziło ale na spacery dalsze był jeszcze wózek a tej biedronce nie mieli małych koszyków tylko te wózeczki ichnie. No to spytałam grzecznie pana cyz mi wyjdzie popilnować wózka jak go zostawię przed sklepem nie? no to niech nie truje.
      • nec_nec Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 11:33
        Ja normalnie to bym własnie tak zrobiła - poprosiła kierowniczkę
        sklepu albo zwróciła uwagę tej babie w zdecydowanie bardziej
        dosadnych słowach, ale moja mała juz była tak speszona jej uwagami i
        jeszcze panem ochroniarzem, ze nie chciałam jej narażać na dodatkowe
        stresy - sama nie rozumiała o co chodzi dokładniej, ze uwagi, ludzie
        się przyglądają, ale we mnie krew się wzburzyła. Pierwszy raz coś
        takiego przeżyłam, chamskie uwagi i jeszcze prizkaz pinowania mnie -
        ludzie naokoło nie wiedzieli o co chodzi, naprawdę spaliłam buraka
        • anomalia_pogodowa81 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 11:50
          Co Cię ludzie obchodzą, ludzie zawsze będą się gapić i komentować,
          co by się nie działo, taka już ich natura. Należy bronić swojego
          dobrego imienia i dobrych zasad traktowania a nie uciekać smile
          • emilly4 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 12:07
            No niestety tak to juz jest w naszym cudowniastym kraju.
            Wszyscy robia i mowia o wiele za duzo niz powinni. Kasjerka zachowala sie niczym
            kustosz w muzeum.

      • wobbler Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 03.09.09, 02:06
        Kiedy ja pracowałam w sklepie to różnie bywało... Np. o 17.58 (sklep czynny do
        18, branża: wykładziny, dywany itp-nic co sie kupuje w 5 min.)wpada rodzinka i
        zaczyna oglądać towar na 300m.kw. A ja mam autobus o 18.15... Co robić?
        To mówie wspólpracownikowi:"Grzesiu, idz powyłączaj światło." Klienci
        oczywiście:"Może pani zapalić? Bo nic nie widzimy!"
        "Niestety, mamy system i to on gasi. Juz jest po 18ej, nic nie poradzę. A poza
        tym i tak juz nic nie mogę państwu sprzedać, bo kasę też system wyłącza." smile
        Grzecznie, miło - ja bardzo chetnie, przykro mi ale to system, zapraszamy jutro...
        Jedną babę tylko wprost wywaliłam, bo codzień przychodziła i w sklepie czekała
        na autobus o 18.20. Przystanek był 30m dalej, zima, śnieg i żadnej wiaty -
        rozumiem. Ale ja na swój autobus na odległym przystanku musiałam czekać do
        18.50. W końcu 3 dnia jej powiedziałam że to nie poczekalnia MPK, jest 18ta i
        zamykamy. Burzyła się trochę, ze ma prawo itd. więc postraszyłam ją ochroną,
        której w ogóle nie było! Poszła w końcu i więcej się nie pokazała.
        • zoe125 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 16.09.09, 17:10
          Znam ten ból - pięć minut przed zamknięciem wpadają ludzie po
          oferty. Przecież ich nie wyproszę, i tak z wyjścia o 18-tej nici,
          siedzę do 18.30, czasem dłużej. Zamiast o 18.40, jadę autobusem o
          19.30 (mieszkam pod Warszawą). Ale to jest w stanie zrozumieć osoba
          która pracowała w sklepie albo innych usługach. Często padają
          uwagi "Jak Ci nie pasuje, to się zwolnij". Ciekawe... wg niekorych
          czlowiek powinien być tak wdzięczny, że ma pracę, że bez marudzenia
          powinien zostawać w pracy do oporu.
    • diabel.lancucki Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 12:10
      a gdybys ty ustawiala cala noc i dzien to choler.ne lakiery, a ktos ci przestawil?
      • nec_nec Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 12:16
        to zawsze można zwrócić uwagę inaczej! kazac ochroniarzowi pilnować?
        mogła powiedzieć - proszę uważac na lakiery..kosmetyki, bo własnie
        zrobiłyśmy porządek, dziekuje. - jest róznica? jest
      • anomalia_pogodowa81 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 12:34
        Mam nadzieję, że Twoja uwaga to żart. Na tym to polega - pracownik
        sklepu układa, kupujący buszuje i przestawia, pracownik sklepu
        układa... Na tym polega jego praca. Człowieku, cofnij się do PRL,
        gdzie SKLEPOWA to była bogini. Sorry, czasy się zmieniły, praca w
        sklepie to nie bułka z masłem!
      • memphis90 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 04.09.09, 22:17
        To bym musiała ustawic jeszcze raz... Proste?
    • an_ni Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 12:32
      dalas sie zrugac nadasanej ekspedientce to teraz placz
      ja bym zrobila afere gdyby mnie ktos tak potraktowal a nie zalila
      sie na forum jaki to okropny sklep
      chyba ze jestes z konkurencji
      BTW ochroniarze w Rossmanie sa zazwyczaj nachalni, potafia chodzic
      za toba krok w krok, ale widac nie maja innych zabezpieczen to
      pilnuja
      ale chyba sama wiesz czy masz cos na sumieniu i po co przyszlas zeby
      swobodnie olac w jakis sposob patrzy na ciebie ochroniarz,
      oczywiscie uprzejmosc/nieuprzejmosc personelu jest dosc kluczowa
      sprawa i nawet jesli cena jest nizsza to gdyby mnie ktos opieprzyl
      to bym nie kupila. jesli ktos zachowuje sie nieuprzejmie dostaje ode
      mnie odpowiedni komentarz jak ostatnio kiedy eksp. rzucala moimi
      zakupami
      a nieraz na bazarku na probe opieprzu ze macam owoce odwracalam sie
      na piecie i nie kupowalam
      • nec_nec Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 12:37
        Nie płaczę tylko daje upust złości - pisałam, ze nie chciałam robić
        awantury, bo byłam z dzieckiem - które i tak było juz zdziwione tą
        sytuacją, nie chciałam dodatkowo potęgować tego - moją awanturą.
        Jestem po porstu wku...ona, napisałam też maila do firmy.
        Aha - tak, wiem - nie miałam nic na sumieniu. Nic nie ukradła, nie
        zrzuciłam, moja mała stała przy mnie, jedyne co zrobiła to odstawiła
        ten cholerny lakier na inne miejsce.
        Nie ma co szukać podtekstu gdzie go nie ma - czy jestem z
        konkurencji, czy coś zrobiłam itd.
      • emma_me Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 12:27
        ale jestem mądra
    • izabela1976 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 13:10
      Czy cała sprawa poszło o to, że dziecko odstawiło ten lakier nie tam
      gdzie trzeba?

      A co w przypadku gdy lakier odstawiłaby źle osoba dorosła? często
      widzę w supermarketach rzeczy źle odstawione np. mydło z proszkami,
      batoniki wśród szamponów itp.

      Jak jest samoobslugowy sklep to trzeba się z tym liczyć, że ludzie
      nie zawsze odstawią rzeczy tam gdzie powinni byli to zrobić. A
      pracownicy tegoż supermarketu są własnie od tego by spowrotem to
      poukladać i już. Za to im płacą.
    • solaris31 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 13:31
      mnie w rossmanie nic takiego nie spotkało, ale gdyby -oj, to dałabym
      popalić. nienawidzę braku kultury - owszem, uwage można na cos tam
      zwrócić, ale normalnie z taktem i uprzejmie. a nie po chamsku uncertain
    • krejzimama Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 13:58
      W takim przypadku stosuje metody wuja Staszka mistrza ciętej riposty.
      Czyli każe spier... i dalej sobie kupuje. Jak nie podziała samo spier.....
      poruszam sprawe prowadzenia się mamusi takiej delikwentki lub delikwenta,
      pochodzenie, wykształcenie itd. Do ochroniarz najlepiej prosto z mostu zajechać
      "Czego k... za mną łazisz durniu bez szkół" i tyle.
      Chamstwo zwalczy się tylko wiekszym chamstwem, To język który cham rozumie.
    • karolina.madej Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 14:27
      Ochroniarze jak cienie - norma. Zwłaszcza jeśli chodzi o nastoletnie dziewczyny
      (z relacji córki i jej koleżanek).
      W mieście, w którym często spędzam urlopy jest jedna taka drogeria (Rossman
      wyżarł konkurencję), więc obsługa wie, że tak czy inaczej klientów nie straci.
      Ochroniarz raz huknął na jakieś dziecko tak, że aż mi się nieprzyjemnie zrobiło.
      Wąty miał słuszne, bo małe było o krok od zniszczenia towaru, ale jestem zdania,
      że uwagę zwraca się rodzicom, a nie dzieciom (chyba, że jest jakieś zagrożenie).
      Ochroniarz jest od pilnowania, nie od wychowywania.
      Radziłabym sprawdzać daty ważności produktów. Ostatnio natknęłam się na podkład
      ważny do 11.2008
    • namiot_kulisty Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 14:39
      Trafiłaś na chamowatą babę i powinnaś była złożyć skargę u jej przełożonego, ale
      ... dlaczego uważasz, że jako klientka masz prawo robić w sklepie bałagan? Mnie
      odłożenie oglądanej rzeczy na jej miejsce nic nie kosztuje. Może jednak nie
      pozwalaj dziecku na ruszanie rzeczy z półek.
      • hexe10 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 18:43
        A ja mam inny przykład chamskiego traktowania. Chnie dowiem się, czy waszym zdaniem taką sytuację powinnam zgłosić przełożonym tamtej pani. W ubiegłym tygodniu, piękna pogoda, więc wybrałam się z moim 2,5 latkiem do Sopotu na spacer. Poszliśmy też na molo. Tam, przed samymi kasami jest taki punkt, w którym stoi chyba z 5 - 6 takich zabawek-automatów, bujających się po wrzuceniu monety (chyba wiecie o co mi chodzi).Zaraz obok siedzi pani, która udostępnia maluchom akumulatorowe samochodziki do jeżdżenia. Mój synek zachwycony dopadł do tych automatów do bujania i wsiadł. (Nadmienię tylko, że on od około roku W OGÓLE nie pozwala sobie tych automatów uruchamiać, nawet po namowach, a jak już np. inne dziecko się do niego dosiądzie i wrzuci pieniążek, to µoj młody natychmiast każe się z zabawki wyjąć). Pytam go kilka razy, a on swoje nie i nie. Po chwili siedzenia (może ze 3 minuty), chce wyjść, więc go wyjmuję. I na to odzywa się babka pilnująca samochodzików- siedzi przy tym dosłownie rozwalona na swoim plastikowym krześle i warczy na mnie:
        Pani"w czym mogę pani pomóc?"
        Ja: "mi? w niczym, dziękuję."
        pani:"to są płatne zabawki. Jak dziecko nie korzysta, niech nie siedzi i nie blokuje innym. Dla rodziców tam jest kartka"
        ja: "ale on nie chce się bujać, a poza tym nie blokuje, nie ma żadnej kolejki" (faktycznie żadne dziecko nie czekało, poza tym większość zabawek była pusta)
        pani:"nie musi być kolejki, tu się płaci"
        ja:"ale on nie chce jechać, to przecież go nie zmuszę"
        Pani:"jak się nie korzysta to się nie siedzi."
        ja (już podirytowana, bo wymiana zdań odbywała się głośno na placu pełnym ludzi, a ton tej pani był dość opryskliwy):"Wie Pani co, takiej paranoi, to ja już dawno nie słyszałam."
        pani (tyle jeszcze dosłyszałam, bo walczyłam już z płaczącym młodym, który za nic nie mógł zrozumieć, czemu nie może usiąść sobie na chwilę jeszcze na stojący obok helikopter): " to dobrze. Tu się płaci! To są płatne zabawki! (coś tam jeszcze kontynuowała, ale my już odeszliśmy)"
        Młody oczywiście ryczał jeszcze dobre kilka minut. A ja postanowiłam, że już nigdy więcej ta Pani nie zarobi na mnie nawet złotówki. I nie chodzi mi to te nieszczęsne 2 złote, bo gdyby była uprzejma i z uśmiechem zwróciła mi uwagę, to nie widzę problemu, żeby te 2 zł za siedzenie w zabawce zapłacić jej do ręki, skoro mój młody się wzbrania przed bujaniem. ale chamstwa popierać nie będę
        • lola211 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 20:18
          Nie bede babki bronic, ale ty powinnas zapytac czy wolno wam
          skorzystac z tej zabawki w taki sposob- bezplatnie.To czyjas
          wlasnosc jest.
          • memphis90 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 04.09.09, 22:20
            Chyba sobie jaja robisz... To, że jeden dzieciak na kilka wsiądzie
            sobie i nie pojeździ jest wliczone w koszty eksploatacji. Tak jak to,
            że raz na jakiś czas ktoś wygra kilka złotych na róznych automatach.
        • ola_motocyklistka Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 20:57
          A ja w realu mam po drodze mnostwo takich samochodzików, helikopterów i inn.
          Moja 3 latka uwielbia w nich siedzieć, ale nie chce się bujać. Nie widzę powodu
          dlaczego może nie siedzieć. Też z przyzwyczajenia bym w owym Sopocie wsadziła
          tam dziecko.
          • kali_pso Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 10:58

            Jakby stał czyjś rower, to też byś dzieciaka posadziła, bo przeciez
            jeździć na nim nie będzie, posiedzi sobie tylko? I co z tego, że
            stoją? czekają na tych, co będa na nich jeździć a nie siedzieć, bo
            te zabawki sa czyjąś własnością, postawioną tam po to, aby na siebie
            zarabiać a nie słuzyć mamusiom do zapewniania darmowej atrakcji
            swoim dzieciom. I co z tego, że nie ma kolejki? Może ktoś,
            przechodzący obok, którego dziecko chciałoby pojeździć a więc on
            musiałby zapłacić, zrezygnował bo widział wasze dzieci siedzące na
            tych automatach? Ja się właścicielom nie dziwię, że reagują.
            • gazeta_mi_placi Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 11:37
              Też się nie dziwię.
              Te zabawki nie są własnością publiczną,należą do prywatnej osoby.
              Chcesz skorzystać-zapłać.
              Równie dobrze możesz iść do pustawej restauracji sobie tylko posiedzieć nic nie zamawiając (bo nie jesteś głodna,a przecież i tak restauracja jest pusta) i mieć pretensje,że właściciel Cię wyprosił.
              • kropkacom Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 03.09.09, 14:44
                > Te zabawki nie są własnością publiczną,należą do prywatnej osoby.
                > Chcesz skorzystać-zapłać.

                Byłeś pewnie kiedyś w jakimkolwiek centrum handlowym, prawda? Tam są takie
                zabawki i ktoś jest ich właścicielem. Jednak nikt nad Tobą nie stoi i nie zwala
                dzieci bo nie wrzuciły monety. Płaci się nie za samo siedzenie na nich ale za to
                że one się kolebią. Rozumiem jak jest kolejka ale jak taki mechanizm stoi pusty
                to nikomu się krzywda nie stanie jak maluch na chwile posadzi dupsko a może mama
                się zlituje i da mu monetę. smile
                • gazeta_mi_placi Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 03.09.09, 14:50
                  Jak akurat restauracja jest pusta to co za problem usiąść tylko przy stoliku bez
                  zamawiania czegokolwiek? Krzesła od samego siedzenia przecież się nie
                  zużyją.Poza tym w restauracji płaci się za jedzenie-nie za siedzenie.Rozumiem
                  jeszcze jakbym zajął ostatni wolny stolik,ale skoro restauracja jest pustawa a
                  ja usiądę przecież nikomu nie stanie się krzywda,prawda? Nie muszę nic zamawiać.
                  • kropkacom Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 03.09.09, 14:54
                    Idź do pierwszego lepszego centrum, odnajdź właściciela tych "zabawek" i spytaj
                    co o tym myśli. Czemu nie stoi nad tymi pojazdami i nie przegania dzieci?
                    • gazeta_mi_placi Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 03.09.09, 15:22
                      Ale to nie było w centrum tylko przy molo.Może akurat właścicielka tamtejszych zabawek lepiej pilnowała interesu wink
                      • kropkacom Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 03.09.09, 15:51
                        Ta pani pilnowała samochodzików akumulatorowych i nie wiem czy była właścicielką
                        tych maszyn. I hexe10 widząc że nikt nigdy nie wyganiał jej dziecka z takich
                        atrakcji (bo naprawdę nie spotkałam się z czymś takim) mogła się zdziwić.
                        Zwłaszcza że jej dzieć nikomu miejsca nie blokował a po prostu bał się
                        włączonego mechanizmu. To tak trudno być trochę empatycznym? Gdybym była hexe10
                        i widziała że pani zwracająca uwagę jest właścicielka automatów dałabym jej w
                        łape te dwa złote. Niech ma.
                        • gazeta_mi_placi Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 03.09.09, 16:09
                          OT: Masz obsesję bycia za wszelką cenę "pode mną" wink
                          • kropkacom Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 03.09.09, 16:17
                            Czyżby argumenty szlag trafił?
                          • memphis90 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 04.09.09, 22:24
                            A jak wrzucę monetę, a moje dziecko przestraszy się i zejdzie z
                            automatu - to mogę domagać się zwotu pieniędzy?
                            • gazeta_mi_placi Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 04.09.09, 23:32
                              A jak zamówię i dostanę herbatę w kawiarni ,ale w między czasie rozmyślę się i
                              nie wypiję to czym mam prawo żądać zwrotu pieniędzy?
                • memphis90 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 04.09.09, 22:23
                  Teraz dziecko siedzi i się nie buja, a za kilka dni/tygodni mu się
                  spodoba i matka zostawi w automacie kilka stów tygodniowo...
                  Pozwalanie dzieciakom na oswajanie się z zabawkami to hodowanie sobie
                  na przyszlość stałego klienta.
            • ola_motocyklistka Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 11:48
              Czyjś rower/samochód, a helikopter na 2-złotówki przeznaczony do użytku
              publicznego-dziecięcego: duża różnica.

              A jak ją posadzę a ona zachce się pobujać? No i zarobek osób będących
              właścicielami owego helikopterka zagwarantowany. Póki co nadal moją sadzam, a
              może kiedyś zachce się pobujać? Jakby nikt nie chciał żeby dotykać/sadzać byłaby
              zapewne duża wyraźna kartka z zakazem używania/dotykania/patrzenia...
              • lola211 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 12:54
                > Czyjś rower/samochód, a helikopter na 2-złotówki przeznaczony do
                użytku
                > publicznego-dziecięcego: duża różnica.

                Ten PRYWATNY helikopter jest udostepniany za pieniadze i tak nalezy
                z niego korzystac.Za darmo to mozna sobie na lawce w parku
                posiedziec.
                • hexe10 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 14:29
                  Otóż ja nie widzę w zachowaniu mojego dziecka (ani moim) żadnych znamion
                  przestępstwa.
                  Jak już pisałam - nie chodzi mi o te nieszczęsne 2 zł. Rok temu mój młody wręcz
                  uwielbiał się bujać na tych zabawkach - gdyby zliczyć, to pewnie wyszłaby
                  pokaźna sumka, jaką zostawiliśmy w tych zabawkach. i żeby nie było: NIE ŻAŁUJE
                  tego. W tym roku, nie mam pojęcia czemu, mojemu synkowi się "odwidziało" i za
                  żadne skarby nie pozwala sobie zabawki takiej włączyć. A że widzę, że w ogóle
                  zrobił się bardziej nieśmiały, to przecież nie będę dzieciaka jeszcze dodatkowo
                  zniechęcać do używania różnych atrakcji - tak samo też go zachęcam do zabawy na
                  placach zabaw i jeśli tylko wykazuje chęć i zainteresowanie, to płacę za niego!
                  Tutaj, owszem, zgodzę się, ktoś na tym zarabia. Ale ten ktoś nie przewidział
                  jednej opcji - że są na tym świecie też dzieci bardziej bojaźliwe, skryte, które
                  jednak też chcą na takiej zabawce posiedzieć. Może by więc znaleźć sposób
                  pobierania opłaty od rodzica za takie "posiedzenie sobie" dziecka?? A nie
                  skreślanie potrzeb takiego malucha??
                  A wyobraźcie sobie taką - hipotetyczną - sytuację: jakaś mama z sadza takiego
                  maluszka, który (co może się zdarzyć) jest np. pod opieką psychologa, żeby
                  zbudować w nim poczucie wartości, odwagi. Na czole tego dzieciak nie ma
                  wypisane. I takie jedno wystąpienie pani jak na molo, może zburzyć
                  wielotygodniową pracę i wysiłek psychologa. Dla 2 zł.
                  Poza tym podkreślam: gdyby pani była miła, to chętnie bym jej zapłaciła te 2 zł
                  (jak i nawet po 2 zł za kolejne) siedzenie na zabawce. Jestem z natury
                  niekonfliktowa. ale ona uprzejma nie była.

                  Ps. wracając z molo widziałam, jak podleciała do dziewczynki - na oko może 4
                  latki- wygoniła ją z tej samej zabawki "pomagając" jej zejść - chwyciła ją za
                  przedramię. Opiekunów bezpośrednio obok nie widziałam. to też jest ok???
                  • kropkacom Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 14:33
                    Chodzi o takie zabawki typu samochodzik gdzie wsadzasz dziecia wrzucasz monetę i
                    trzęsie? smileBo jeśli tak to po ca ta pani tam była? No chyba że to pani
                    uruchomiła zabawkę.
                  • babcia47 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 14:36
                    > A wyobraźcie sobie taką - hipotetyczną - sytuację: jakaś mama z
                    sadza takiego
                    > maluszka, który (co może się zdarzyć) jest np. pod opieką
                    psychologa, żeby
                    > zbudować w nim poczucie wartości, odwagi. Na czole tego dzieciak
                    nie ma
                    > wypisane. I takie jedno wystąpienie pani jak na molo, może zburzyć
                    > wielotygodniową pracę i wysiłek psychologa. Dla 2 zł.
                    Przykład najgorszy z mozliwych..bo w takim przypadku to mama powinna
                    pomysleć o tym i przed posadzeniem dziecka w zabawce zapytac osoby,
                    która nią dysponuje: Czy może?..i ewentualnie za darmo czy za
                    odpłatnoscią
                    • hexe10 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 14:52
                      nie jest najgorszy z możliwych, bo normalnie nikt nigdy przy takich zabawkach
                      nie siedzi - nie ma więc nawet możliwości nikogo spytać o pozwolenie. A
                      zwyczajowo rundki po wszystkich okolicznych stoiskach nie robię.A ta pani
                      obsługiwała stoisko samochodzików akumulatorowych

                      Po drugie - takie 2-, 3-, 4- latki są na tyle mobilne, że samodzielnie wsiadają
                      do takich zabawek, a na sznurku mojego nie prowadzam
                      po trzecie - chodzi mi o ton w jakim się ta pani do mnie zwróciła
                      • kropkacom Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 14:58
                        No, moje małe zwyczajowo siadają na takich zabawkach często bez uruchamiania
                        ich. Ale też ich właściciel nie stoi przy nich (?) a kolejki nie ma żadnej.
                        • hexe10 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 15:03
                          no widzisz, nawet nie wiedziałaś, że to przestępstwo! to się dowiedziałaś. Do
                          parku z młodymi, na ławkę. no chyba, że i tam opłaty wniosą, wszak ławka też do
                          kogoś należy. tongue_outPP
                          • kropkacom Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 15:09
                            Człowiek się całe życie uczy. Chyba im zabronię w ogóle dotykać tych mechanizmów
                            bo jeszcze zniszczą smileRozumiem że jest kolejka i inne dzieci czekają ale tak ...
                            Nie ma nalepki nie siadać bez kasy w ręce smile
                  • lisbeth25 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 14:38
                    Twoje dziecko korzystało z prywatnej własności i żal Ci było zapłacić 2
                    złote? Właścicielka miała rację. Nie masz prawa korzystać bezpłatnie z
                    cudzej własności bez zgody właściciela.
                    • hexe10 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 14:54
                      czytaj ze zrozumieniem: nie chodzi mi o te zakichane 2 złote - pisałam to już
                      kilkakrotnie. Ale chamstwa wspierać nie będę
                      • szyszunia11 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 23:13
                        moje dziecko jeszcze za małe, ale zazwyczaj jak jest taki pojazd, to widzę jak wsiadają do niego dzieci na chwilke bez płacenia, tak tylko "się przymierzyć". Jak mój mały kiedyś będzie miał ochotę - też będzie tak robił, nie zabronię mu. Takie coś jest jak wzięcie towaru do ręki, oglądnięcie, powąchanie... a czy Wy nie chodzicie czasem do perfumerii bez zamiaru kupna perfum, a tylko powąchania, podelektowania się? bo ja tak. Może kiedyś kupię, albo nie... ale szansa jestwink
                        • lola211 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 03.09.09, 08:35
                          Uzywam wowczas testera, nie zapakowanej sztuki.
                          Ty mozesz chciec sobie wsadzac dziecko na próbe.Jesli wlasciciela
                          tych zabawek nie bedzie, nie ma sprawy.Jesli zas bedzie ktos ich
                          pilnowal, to nalezy po prostu zapytac czy mozna w ten sposob
                          skorzystac.Te zabawki nie stoja po to, by dzieci sobie na nich
                          siedzialy, tylko maja zarabiac.
                          • ledzeppelin3 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 03.09.09, 16:13
                            Te zabawki nie stoja po to, by dzieci sobie na nich
                            > siedzialy, tylko maja zarabiac.

                            A co mnie to obchodzi, co one mają?
                            • lola211 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 04.09.09, 11:30
                              A co wlasciciela obchodza lęki dzieci przed bujaniem?
            • paliwodaj Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 03.09.09, 05:13
              matko, ale bredzisz uncertain
            • memphis90 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 04.09.09, 22:22
              Hmm, czyli jak odpalam karuzelę za 2 zł na 3 pasażerów, to od
              dosiadających się dzieciaków powinnam pobierać opłatę?
            • kaasto_2005 Re:Dobrze gadasz kali_pso 04.09.09, 23:13
              Mnie taka sytuacja nie spotkala,moja corka tez nie chce wlaczyc,chce
              posiedziec,ale ustalmy cos: ta baba czy inny obslugujacy,mniej czy
              bardziej rozwalony na krzesle ma prawo zdecydowac o warunkach
              korzystania z zabawki. Ona sobie nie zyczy aby Twoje dziecie w ten
              sposob korzystalo,to nie korzystaj i juz. Ja to bym ww. sytuacji
              miala gest i zeta bym dala za posiedzenie, wszak korzystalo tylko po
              swojemu. Czemu ma nie zaplacic?
    • deodyma Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 20:45
      w kazdym sklepie, gdzie jest ochrona, laza za klientami, ale nic
      sobie z tego nie robiesmile
      kiedys pamietam, gdy maz przyszedl po mnie do pracy a ja pracowalam
      wtedy w duzym supermarkecie przez kilka lat i on specjalnie chodzil
      od polki do polki, zeby ochrona za nim sobie poganiala a potem sie z
      tego nabijalbig_grin
      wczesniej widzial na wlasne oczy, jak dwoch chlopakow wynosilo cos
      ze sklepu a ochrona niczego nie zauwazyla.
      za nami tez laza po sklepie, szczegolnie w jednym, ale nas to bawi i
      czasem sobie gadammy miedzy soba glosno, co dzis ze sklepu
      wyniesiemybig_grin
      a w Rossmanie to juz norma, ze za klientami chodza.
      • ola_motocyklistka Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 01.09.09, 20:56
        Ja dziś po odebraniu mojej z przedszkola poszłam właśnie do Rossmana. Mam taką
        zasadę, że staram sie odkładać rzeczy na miejsce, i nie niszczę rzeczy na
        półkach-moja dziś dorwała pastę do zębów i otworzyła kartonik, kupiłam ją.
        ochroniarza przy mnie jeszcze nie było. Potem się dołączył, i trochę się
        nabiegał bo ja z przekory puściłam moją, która latała, ja za nią a on za namismilehihi
        Mam ten luz że naprawdę nie chcę niczego zwinąć bo za klika lub kilkanaście zł
        byłoby mi wstyd do końca życia. Natomiast zakładanie z góry, że każdy klient
        jest złodziejem jest wysoce nieprofesjonalne, i świadczy o bezradności
        pracowników...ale to dość powszechne zjawisko mimo monitoringu w sklepach.
      • babcia47 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 11:30
        chyba wybiorę się do tego Rossmana..zawsze lubiłam, gdy chłopaki się
        za mna uganiali to przypomne sobie dawne czasy smile))
        • ziolo.zielone Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 11:40
          Ale chłopcy z Rossmana będą patrzeć Ci na rece, to nie to samo co na nogi lub
          wyżej smile
        • deodyma Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 11:58

          > chyba wybiorę się do tego Rossmana..zawsze lubiłam, gdy chłopaki
          się
          > za mna uganiali


          jesli o mnie chodzi, uwielbiam to wreczsmile
          najlepsze jest to, gdy pojdziemy z moim chlopem do Rossmana a tam
          tylko jeden ochroniarz.
          my chodzily od poleczki do poleczki, bierzemy cos do reki, ogladamy,
          odkladamy i za chwile znow to samo bierzemy...
          najlepsze sa momenty, gdy kazde z nas idzie w inna strone i wtedy
          ten biedny ochroniarz nie wie, za kim ma isc a uwielbiam wrecz
          krecic sie przy kosmetykach.
          oj, jak patrza mi wtedy na recebig_grin
          nie tak dawno w naszym miescie otworzyli duzy sklep, cos podobnego
          do Rossmana wlasnie, wiec poszlismy tam i postanowilam kupic sobie
          farby do wlosow.
          mialam dwie na oku i wyjatkowo nie wiedzialam, na ktora sie
          zdecydowac, bo chcialam kupic tylko jedna, ale podobal mi sie kolor
          miedziany kasztan i intensywna czerwien.
          i tak pol godziny stalam przy tym regala, zastanawiajac sie, ktora
          wziasc a ochroniarz kolo mnie oczywiscie.
          w koncu maz z lekka sie zburzyl, ze za dlugo kolo tych farb wystaje
          i jak nie moge sie zdecydowac, to powinnam wziasc te dwa kolory.
          zaczelam sie smiac, ze nie chce dwoch, wole jeden i byc moze, jak mi
          sie uda, to drugi ze sklepu jakos cichaczem, wyniose?
          ochroniarz nie odstepowal mnie ani na krokbig_grin
          gdy podeszlismy do kasy, odetchnal z ulga.
    • carmita80 Re: Polska to kraj nieprzyjazny dzieciom 01.09.09, 21:27
      Niestety, takie odnosze wrazenie, bo to nie pierwszy post jaki
      czytam na temat dziwnego traktowania i niestosownych odzywek do
      rodzicow czy opiekunow dzieci i o zgrozo do samych dzieci (zwlaszcza
      mlodszych). Mieszkam za granica juz pare lat tu urodzilam dzieci 6 i
      2 lata i to co one robia w sklepach (ogolnie dzieci) to w PL raczej
      nawet nie do pomyslenia. Nigdy nie spotkalam sie z uwagami ani
      chocby krzywym spojrzeniem, obsluga ma banana na twarzy i zagaduje
      slodkie dzieciaczki. Do sklepu chodze robic zakupy, jestem klientka,
      zostawiam pieniedze, wiec kiedy cos ogladam a moja pociecha w tym
      czasie wyciaga i przestawia kolejne buteleczki z perfumami lub
      namietnie zmienia miejsce wisiorkom na wieszakach jestem szczesliwa
      i jesli bsluga nie jest (co rozumiem) to ich obowiazkiem jest
      polozyc to na miejsce, ja ze swej strony moge z usmiechem na twarzy
      powiedziec jak mi przykro. Podobnie w supermarketach, moje dzieci
      przewaznie zjedza pol opakowania ciastek zanim dojade do kasy, a
      przy kasie kasjerka mowi ze to otwarte wiec zaraz ktos pofatyguje
      sie przyniesie nie naruszone opakowanie, najczesciej mowie zgodnie z
      prawda, ze musialam nakarmic czyms dzieci zeby spokoj byl w
      odpowiedzi zawsze cos milego i smiesznego uslysze. Przyklady
      moglabym mnozyc, w ogrodniczym moje dzieci wyprobowuja wszystkie
      lezaki, hustawki itp, ochrona jest dyskretna, nie laza za ludzmi jak
      za potencjalnymi zlodziejami, nie sprawdzaja torebek itp. panuje
      kultura. Post o samochodzikach na pieniedze jest jak z komuny, mam
      wrazenie ze autorka do Sopotu pojazdem czasu pojechala.
      • nec_nec i żeby oddać sprawidliwość.. 02.09.09, 10:41
        wysmarowałam wczoraj maila do rossmana - z ich strony , opisując cała sytuację
        oraz moje wzburzenie. Dostałam wczoraj maila z przeprosinami, list jest
        skierowany indywidualnie, odnosi się do moich zarzutów, Pani z dzialu PR
        informuje, iz poinformowała o fakcie Regionalnego Kierownika sprzedaży z prośbą
        o interwencję. Dobrze, ze zareagowali, ze mail był indywidualny. Mam nadzieje,
        że więcej podobnych incydentów nie będzie, uffff
        • mamaemmy nec_nec 02.09.09, 11:07
          podaj im telefon,na bank zadzwoni ktos jeszcze do Ciebie.

          Mnie od tamtego wydarzenia nic nie spotkało,chyba mam na twarzy napisane :"nie
          drażnić,bo robi problemy "smile
          wszyscy są dla mnie maga mili.
        • mamakasienki1 Re: i żeby oddać sprawidliwość.. 02.09.09, 11:10
          w jakim mieście ten rossmann, ja się chętnie wybiorę z moją
          rozbrykaną dwójką. Nic na półce nie uleży, a ja sobie nie dam w
          kaszę nadmuchać. O nie raz mi się zdarzyło, że wychodząc z hali
          hipermarketu, ochroniaż wózek ze śpiącym dzieckiem zatrzymał mi
          kopnięciem, niby miało być nogą, ale wyszło kopnięcie, ale awanturę
          urządziłam, kazałam kierownika przyprowadzić i gość już tam nie
          pracuje.
          Niecierpię buractwa i hamstwa.
      • gazeta_mi_placi Re: Polska to kraj nieprzyjazny dzieciom 02.09.09, 11:42
        A nie lepiej uczyć swoje dzieci od małego szacunku do cudzej pracy: bez znaczenia czy jest to praca dozorczyni,sprzątaczki czy ekspedientki.
        Nie wszystko co na zachodzie jest lepsze (np.zachowanie dzieci w sklepach-dla mnie to niedopuszczalne,nie chodzi mi oczywiście
        o pierwszy post w tym wątku tylko to co opisuje carmita80).
        Czemu mamy dokładać innym pracy i to całkiem bezsensownie? Ludzie i bez poprzestawianych przez dzieci kolczyków i wisiorków mają dużo pracy uncertain
      • dianakatra Re: Polska to kraj nieprzyjazny dzieciom 02.09.09, 15:00
        Carmita80 w zupełności się z Tobą zgadzam, tak właśnie powinno byc jak
        opisujeszsmile pozdrawiam Gosia.
      • franczii Re: Polska to kraj nieprzyjazny dzieciom 02.09.09, 15:06
        ja tez takie odnosze wrazenie. Tylko w Polsce spotkalam sie z dyskusja czy mozna
        dziecko zabrac na zakupy, do restauracji lub pociagu.
        • kropkacom Re: Polska to kraj nieprzyjazny dzieciom 02.09.09, 15:12
          > Tylko w Polsce spotkalam sie z dyskusja czy mozn
          > a
          > dziecko zabrac na zakupy, do restauracji lub pociagu.

          Może nie tylko ale często smile I jak to się trza natłumaczyć czemu z dzieckiem a
          nie bez się poszło. A że dziecko musi się nauczyć być między ludźmi to już
          pikuś. Można poczekać do pełnoletności.
    • 18_lipcowa1 a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzieciom 02.09.09, 11:29
      no sorry
      ani to przedszkole
      ani plac zabaw
      ani nawet miejsce na rodzinne wakacje
      to sklep, w ktorym ludzie czasem ciezko zapitalaja, nie tylko w
      godzinach otwarcia ale tez duzo przed i duzo po ( liczenie kasy,
      sprzatanie ), ponosza odpowiedzialnosc materialna i zwyczajnie
      dzieci w takich miejscach nie sa mile widziane chyba, co rozumiem


      moze panie nie powinny byc takie niemile i chamskie
      no ale bez przesady

      • nec_nec Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 11:40
        no jesli nie są mile widziane to szyld przed sklepem "osoby ponizej 1m wzrostu
        proszę nie wchodzić". Nie było to przedszkole, plac zabaw - bo nie biegała, nie
        bawiła się. Odpowiedzialnośc materialną ponosze ja - za ewentualne szkody
        wyrządzone przez moje dziecko, których nie było. a czasem tak sie zycie układa,
        ze jestes sama z dzieckiem, a nawet dwoma jak ja - i wierz mi że jest cholernie
        ciężko samemu z półroczniakiem i trzylatką, a chce się i zadbać o siebie, jedno
        zostawiłam u siostry, drugie wzięłam, bo dwójką by sie nią zajęła, dlatego też
        robiłam zakupy hurtowe na pewien okres czasu. A że trzylatka jest grzeczna, więc
        nie było problemu, zresztą od razu jak wzięła lakier kazałam jej go odstawić na
        miejsce, sęk w tym, ze inne. I tyle.
      • ola_motocyklistka Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 11:42
        Lipcowa, będziesz kiedyś robiła zakupy z dziećmi, to porozmawiamy.

        Równie dobrze można wysunąć twierdzenie sądząc z Twojego postu, że
        niepełnosprawni nie mogą zrobić zakupów w miejscach, gdzie towar leży na
        półkach na wyciągnięcie ręki:
        -niewidomi-bo przecież białą laską może strącić coś z dolnej półki
        -niewidomi z psem przewodnikiem-pies może machnąć ogonem i coś w trakcie
        liczenia poprzestawiać
        -niesprawność ruchowa-kule-może też coś potrącić
        -wózek inwalidzki-może chcieć taka osoba w poszukiwaniu szamponu do włosów nie
        zmieścić się w ciasnych alejkach i również coś uszkodzić
        -mamy z wózkami też nie mają prawa tam wchodzić, bo to ani przedszkole, ani plac
        zabaw. Powinni zrobić takie miejsca gdzie należy przywiązać takie osoby/wózki/
        przed sklepem i te osoby mogą sobie przez szybkę zobaczyć jak my normalni robimy
        zakupy. Niewidomi mogą jedynie posłuchać dobiegających zza rozsuwanych drzwi
        strzępków rozmów przy kasach i pikających skanerów.


        To po cholerę "walka z trzema schodami'??? Skoro nie można wejść do rossmana???
        • 18_lipcowa1 Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 11:47
          nie przesadzaj
          • ola_motocyklistka Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 11:54
            Nie przesadzam.
            Hipermarkety są po to by każdy zrobił w nich zakupy. Każdy to również matki z
            dziećmi czy też wózkowe, czy też chodzące. Jeżeli obsługa Rosmanna nie życzy
            sobie dzieci bo: liczy/musi sprzątać/ zapitalać, powinna wywiesić wyraźną
            informację jakie osoby nie mogą korzystać z ich usług (pomijam fakt sprzeciwów
            społecznych jak w przypadku osób z psami przewodnikami, których w Polsce swego
            czasu wyrzucano ze sklepów kościołów; po naciskach sanepid bodajże zmienił
            zapisy i mogą).
            Albo zapewnić jakiejś miejsce gdzie te matki z dziećmi mogą zostawiać swoje
            pociechy, i opiekę pociechom.
            W przeciwnym razie my matki przez przykład takiej postawy jesteśmy odcięte od
            wszelkich aspektów życia codziennego, i uwiązane aż babcia/koleżanka/mąż kupią
            nam proszek do prania lub inny potrzebny produkt, BO NAM MATKOM Z DZIEĆMI NIE
            WOLNO, BO ROSSMAN TO NIE PRZEDSZKOLE.
            • gazeta_mi_placi Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 13:29
              Oj biedne Wy,biedne,nawet pół godziny nie możecie wytrzymać bez swoich
              dzidziusiów zawsze i wszęzie
              • ola_motocyklistka Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 15:25
                Wierz mi mogę. Z uśmiechem na ustach załatwiam dziś różne sprawy na mieście bez
                mojego dzidziusia, który właśnie się adaptuje w przedszkolu. Godzina alarmowa:
                12,3 minęła bez dzwonienia z przedszkola ( miały panie dzwonić gdyby z moją były
                kłopoty) a ja z ulgą zajęłam, się w końcu sobą i cieszę się przeogromnie że moja
                sobie radzismile
                A więc Gazeto-nie generalizujsmile
            • carmita80 Re: do gazeta mi placi 02.09.09, 13:35
              Bylam jakis czas temu w PL, wokol mnustwo smutnych ludzi, dzieci na ogol
              przeszkadzaja, bo placza, marudza, krzycza itd...dla osob z wozkami dzieciecymi
              tez ulatwien jak na lekarstwo (w miescie wojewodzkim - o czyms to swiadczy),
              obsluga na ogol nieprzyjemna, a wchodzac do marketu mialam dosc duza torbe na
              ramieniu, do ktorej ochroniarz chcial zajrzec, zapytalam jakie ma do tego prawo,
              nie umial odpowiedziec, nie pozwolilam sobie do torby zagladac przez byle kogo.
              Sklepy to nie muzea, w ktorych eksponatow sie nie dotyka, a obowiazkiem obslugi
              jest m.in. zadbac o porzadek na polkach, wieszakach i wystawach. Co do
              zniszczonego towaru to kiedys moja szescioletnia corka pomagala mi wykladac
              towar na tasme i wyslizgnal sie jej nieduzy sloik z oliwkami, spadl i rozbil
              sie (oczywiscie bylo to zanim zaplacilam), za chwile przyszedl ktos z mopem
              posprzatal, a inna osoba przyniosla mi nowy sloiczek, oczywiscie nie placilam za
              niego podwojnie. Z tego co piszecie to w PL mialabym pewnie niezly problem, moze
              nasze zdjecia wisialyby przy wejsciu i nastepnym razem by nas nie wpuszczono.
              Moj syn ma dwa latka, nie znosi wozka, nawet nie moge probowac go tam wlozyc bo
              glosno protesuje, wiec chodzi po sklepach, nie niszczy, ale bawi sie rzeczami,
              niestety czasem musze go zabierac ze soba, w marketach w wozku tez jest problem
              z usiedzeniem, najczesciej musze dac mu cos do zabawy albo jedzenia, starsza
              corka w jego wieku taka nie byla, nic nie poradze wkrotce wyrosnie.
              • gazeta_mi_placi Re: do gazeta mi placi 02.09.09, 14:01
                Owszem-dzieci krzyczące przeszkadzają (nawet właśni rodzice często mają dość,więc co dopiero obcy ludzie).W regulaminie niektórych sklepów jest zapis,że klient nie może wejść z wózkiem (takim sklepowym),napojem czy dużą torbą/plecakiem.Sam zostałem zawrócony przez bardzo ważną panią ochroniarz z plecakiem,ale cóż...Obowiązku robienia zakupów akurat w tym konkretnym supermarkecie nie mam.Mogę pójść do innego gdzie mój plecak nie przeszkadza.Jeżeli palę będę szukał restauracji gdzie można swobodnie zapalić a nie będę na siłę pchał się do knajpy dla niepalących,bo ja wielki klient itp.Moim zdaniem każdy powinien odkładać przedmiot na swoje miejsce-ja szanuję pracę sprzedawcy na równi z każdym innym zawodem.Tak samo nie ciskam papierków i petów po papierosie na ulicę (bo przecież sprzątacze uliczni są od tego,żeby sprzątać prawda? Taka sama argumentacja jak z odkładaniem rzeczy na miejsce).
                A co do zapłacenia za zniszczony towar to też jestem ciekaw jak wygląda prawo w Polsce-raz o mały włos nie rozbiłem wody po goleniu (były one bardzo ciasno stłoczone na półce).Mam pytanie: czy miałbym obowiązek zapłacenia za tę wodę? Czy jakbym nie zapłacił wezwaliby policję? Jak to wygląda? Czy płaci się dopiero za rzecz przekraczającą pewną kwotę? Orientuje się ktoś?
                • carmita80 Re: do gazeta mi placi 02.09.09, 14:14
                  Owszem-dzieci krzyczące przeszkadzają (nawet właśni rodzice często mają
                  dość,więc co dopiero obcy ludzie)

                  Ja tez mam czesto dosc jak moj maluch wrzeszczy siedzac w wozku sklepowym i
                  modle sie aby go ktos obcy zagadnal, bo wtedy sie uspokaja, ale to nie powod aby
                  patrzec z dezaprobata na rodzica czy robic uwagi, bo rodzice tez maja prawo
                  zrobic zakupy, nie moga zostawic ich w samochodzie na parkingu lub w wozku na
                  zewnatrz jak psa. Dla wiekszosci bardziej komfortowo robi sie zakupy bez dzieci,
                  jednak nie zawsze jest ktos z kim mozna zostawic, a czesto jest tak ze jedziemy
                  cala rodzina a on sie i tak wydziera...Mysle ze wszystkim byloby lepiej gdyby
                  sie poprostu usmiechneli, powiedzieli cos milego do dziecka albo poprostu
                  przemilczeli, nie wszystko musi nam odpowiedac, mozemy to jednak tolerowac. Ja
                  nie pale wiec petow nie rzucam, ale opakowania po ciastku na ulice tez nie
                  wyrzucam i dzieci ucze tego samego. Co do sklepow to np. po przymierzeniu
                  czegosc nie odnosze tego na miejsce gdyz jest specjalny wieszak na ktorym sie
                  zostawia rzeczy, ktorych nie chce sie kupic i obsluga je odnosi to standard we
                  wszystkich sklepach.
                  • gazeta_mi_placi Re: do gazeta mi placi 02.09.09, 15:32
                    > jednak nie zawsze jest ktos z kim mozna zostawic, a czesto jest tak ze jedziemy
                    > cala rodzina a on sie i tak wydziera...Mysle ze wszystkim byloby lepiej gdyby
                    > sie poprostu usmiechneli, powiedzieli cos milego do dziecka albo poprostu
                    > przemilczeli, nie wszystko musi nam odpowiedac, mozemy to jednak tolerowac. Ja
                    > nie pale wiec petow nie rzucam, ale opakowania po ciastku na ulice tez nie
                    > wyrzucam i dzieci ucze tego samego. Co do sklepow to np. po przymierzeniu
                    > czegosc nie odnosze tego na miejsce gdyz jest specjalny wieszak na ktorym sie
                    > zostawia rzeczy, ktorych nie chce sie kupic i obsluga je odnosi to standard we
                    > wszystkich sklepach.

                    Trochę się pogubiłaś.Z ubraniami owszem jest tak,że w niektórych sklepach odkłada się na osobny wieszak,ale Ty pisałaś,że Twoje dziecko przekładało nie ubrania,ale perfumy i wisiorki (post wyżej).
                    Dlaczego uczysz swoje dziecko,że papierek wrzuca się do kosza,ale nie uczysz,że wisiorek/perfumy odkłada się na swoje miejsce,a nie przestawia.Zresztą odkąd to perfumy są zabawkami do przekładania dla dziecka? A jakby przez chwilę Twojej uwagi niechcący psiknęłoby sobie w twarz? Pewnie winna byłaby ekspedientka bo na takich osobach najlepiej wyładować złość.

                • deodyma Re: do gazeta mi placi 02.09.09, 14:36

                  > A co do zapłacenia za zniszczony towar to też jestem ciekaw jak
                  wygląda prawo w
                  > Polsce-raz o mały włos nie rozbiłem wody po goleniu (były one
                  bardzo ciasno st
                  > łoczone na półce).Mam pytanie: czy miałbym obowiązek zapłacenia za
                  tę wodę? Czy
                  > jakbym nie zapłacił wezwaliby policję? Jak to wygląda? Czy płaci
                  się dopiero z
                  > a rzecz przekraczającą pewną kwotę? Orientuje się ktoś?



                  to nie byla Twoja wina, tylko personelu, ktory ten towar ukladal,
                  wiec nie mialbys obowiazku placic za rozbita wode po goleniu.
            • lisbeth25 Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 14:44
              > W przeciwnym razie my matki przez przykład takiej postawy jesteśmy
              odcięte od
              > wszelkich aspektów życia codziennego, i uwiązane aż
              babcia/koleżanka/mąż kupią
              > nam proszek do prania lub inny potrzebny produkt, BO NAM MATKOM Z
              DZIEĆMI NIE
              > WOLNO, BO ROSSMAN TO NIE PRZEDSZKOLE

              Współczuję, naprawdę. A wystarczyło zrobić sobie dziecko z
              odpowiedzialnym ojcem, który się nim zajmuje.
              BTW, to ciekawe że proszek do prania to produkt wyłącznie dla
              Ciebiesmile U mnie wszyscy z takiego korzystają.
              • franczii Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 14:53
                Lisbeth a nie przyszlo ci do glowy, ze kiedy dziecko zostawia z mezem to ma cos
                ciekawszego do roboty niz kupowanie proszku do prania? ja np. robie wszystkie
                zakupy z dziecmi, uciazliwe to jest nie powiem, ale kiedy dziecmi sie moj maz
                zajmuje to ja na zajecia z salsy wole a nie na glupie zakupy.
                • lisbeth25 Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 15:00
                  A mąż nie może kupić tego proszku, kiedy wraca z pracy, a żona jest w
                  domu z dzieckiem? Takie to trudne do ogarnięcia?
                  • franczii Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 15:03
                    Nie moze, bo wroci pozniej a ja nie zdaze na salsesmile
                    • lisbeth25 Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 15:14
                      To niech kupi ten proszek innego dnia. Albo Ty kup, albo jak Wam
                      wygodnietongue_out
                      Ja tylko odnoszę się do postu Oli Motocyklistki, która stwierdziła, że
                      matki nie mają możliwości nie zrobić zakupów z dzieckiem (a, i że
                      PROSZEK jest dla niej). Tylko takie, które samotnie odpowiadają za
                      opiekę nad potomstwem.
                      • franczii Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 15:24
                        Innego dnia jest np. sobota ale wtedy to ja mam zyczenie pojechac w gory lub na
                        wycieczke rowerowasmile
                        Nie mam innej mozliwosci jak tylko z dziecmi z powodu salsysmile i jesli oprocz
                        zajmowania sie doemem i dziecmi chce robic jeszcze co innego. Proszek jak i inne
                        rzeczy dla calej rodziny musze kupic ja dla calej rodziny bo jesli wysle meza to
                        spoznie sie na salse, na fitnes a jesli przelozymy zakupy na sobote to nie
                        pojedziemy w gory lub na plaze. Dlatego pomimo niedogodnosci zakupy musze robic
                        z dziecmi choc ojciec jest bardzo odpowiedzialny.
                        • franczii Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 15:26
                          no chyba ze zwolnilby sie z pracysmile ale wtedy nie bede miala na lekcje salsysmile
                        • lisbeth25 Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 15:33
                          No to współczuję szczerze, że zakupy są wyłącznie na Twojej głowie- no
                          chyba, że to lubisz.
                          • franczii Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 15:39
                            Owszem nie narzekam, bardziej bym lubila bez dzieci, ale z powodow wyzej
                            opisanych znosze niedogodnoscismile Poza tym dzieci musza sie nauczyc, ze sa tez
                            obowiazki a nie tylko zabawa w parku czy na basenie. No i podczas zakupow ucza
                            sie jak nalezy sie zachowywac w sklepie.
                            • lisbeth25 Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 15:43
                              Tak, jak już wcześniej pisałam:
                              kultury trzeba wymagać z obu stron.
                              Dzieci MUSZĄ uczestniczyć w życiu publicznym (dla ich własnego
                              dobra)
                              , ale rodzice powinni uczyć potomstwo zasad dobrego
                              wychowania i kultury (oczywiście w miarę możliwości wiekowych
                              dzieci).
                              Tak samo mnie irytuje nieuprzejmość ze strony sprzedawcy jak i
                              zachowanie roszczeniowych rodziców, którzy uważają, że ich dziecku
                              wolno wszystko.
                              • franczii Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 15:47
                                i tu sie z toba zgadzam
                      • lola211 Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 03.09.09, 08:41
                        Ja tam robie zakupy kiedy chce i z kim chce i nikt nie bedzie mi
                        dyktował warunkow- bez dziecka.Sklep na mnie zarabia i niech sie
                        cieszy, ze raczyłam skorzystac z ich uslug, bo moglabym u
                        konkurencji.
                        Zakupy robie spontanicznie, nie planuje i nie zamierzam i nie
                        zamierzalam nigdy wyprawiac jakis planowo- organizacyjnych
                        akrobacji, by koniecznie na zakupy wybrac sie bez dziecka, bo komus
                        to moze przeszkadzac.
                        • e_r_i_n Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 03.09.09, 08:56
                          Z przyjemnością się podpiszę.
                          Na zakupy bez dziecka to jak chodzić mogę, jak JA mam ochotę, a nie dlatego, że
                          ktoś mi robić problemy zamierza, bo z dzieckiem przyszłam.
                          • iwoniaw Otóż to 03.09.09, 11:18
                            Jeśli zostawiam dziecko pod inną opieką, bo MNIE jest niewygodnie robić z nim
                            zakupy, to robię je sama, a jeśli akurat mam chęć/ potrzebę zrobienia
                            konkretnych zakupów z dzieckiem, to nikomu nic do tego.
                            Post Lipcowej "to nie przedszkole" o "zapitalających" ciężko ludziach pracy jest
                            zaś w ogóle kuriozalny - oczywiście, że zapitalają, bo to ich miejsce pracy, a
                            nie plaża. Jak się chcą relaksować, to niech urlop wezmą.
                          • kaasto_2005 Dwoma łapkami sie podpisze :-) 04.09.09, 23:29
                            Bo kurna pieluchy to mam w rosmanie kupowac dla berbecia ale jego
                            samego moze przed sklepem zostawiac???
                            Nigdy! Zawsze chodze z corka kiedy musze, kiedy chce i na pewno bede
                            zawsze robila to co ja uznam za sluszne.
                            Moja corka oglada co chce,rusza tez na polkach, wacha ze mna, przy
                            czym ucze ja ostroznosci i odkladania na polke i co najwazniejsze-
                            PONOSZENIA KONSEKWENCJI, na zasadzie: stlucze- place i tyle! Nic
                            trudnego i jak na razie tylko raz, w Szklarskiej Porebie w sklepie z
                            pamiatkami placilam za owieczke wink ktora mojej malej 3 latce
                            wypadla z malych raczek
                            • gazeta_mi_placi Re: Dwoma łapkami sie podpisze :-) 05.09.09, 00:18
                              A jeżeli w danym sklepie jest także sucha karma dla psa rozumiem,że też mogę go
                              wziąć ze sobą? Karmę dla psa kupować,ale jego samego pod sklepem zostawiać?
                              Nigdy! Jeszcze go ktoś ukradnie (jest rasowy).Jeżeli niechcący by coś strącił
                              (jest duży)-nie ma problemu,zapłacę!
                              • kaasto_2005 Gazeta mi placi, ale fajne bzdurki wypisujesz ;-) 05.09.09, 20:19
                                Sorry,ale swoje bydlatko nawet najbardziej rasowe (bez znaczenia
                                jesli chodzi o karme i inne psie swinstwa) jak najbardziej musisz
                                pod sklepikiem zostawiac i tego by jeszcze brakowalo zeby kundel
                                sobie po karme lazil wink. A moze niech sam chodzi, a Ty w tym czasie
                                do kosmetyczki, co wink. Takiej dla ludzi oczywiscie wink.
                                Psa Twojego i kazdego innego to moge na rowni z wozkiem mojego
                                dziecka postawic co najwyzej. Moj wozek tez rasowy, drrrrogi i tez
                                sie obawiam ale do rosmana sie z nim nie pcham. A dziecko to taki
                                stworek, z ktorego wyroslas, wiec nie kupuje porownania. Taniuskie
                                porownanie. Nie na dluzsza dyskusje. Gniewac sie nie bede, ale takie
                                lekko nietaktowne
                                Pa
                                • kropkacom Re: Gazeta mi placi, ale fajne bzdurki wypisujesz 05.09.09, 20:22
                                  > A dziecko to taki
                                  > stworek, z ktorego wyroslas, wiec nie kupuje porownania.

                                  Może mama go w domu hodowała i nie rozumie że można inaczej. Rożnie bywa.
              • ola_motocyklistka Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 15:22
                > Współczuję, naprawdę. A wystarczyło zrobić sobie dziecko z
                > odpowiedzialnym ojcem, który się nim zajmuje.
                > BTW, to ciekawe że proszek do prania to produkt wyłącznie dla
                > Ciebiesmile U mnie wszyscy z takiego korzystają.

                Owszem mogę mieć dziecko z odpowiedzialnym ojcem, który tak jak ja nie pracuje
                zarobkowo. Oboje siedzimy w domu tylko po to by ja z uśmiechem na buzi i za
                pieniądze podatników otrzymane w postaci zasiłku- kupiła sobie ten proszek ( a
                tak na marginesie omawiamy rossmana, który w swoim asortymencie ma między innymi
                proszki, które czasami się w gospodarstwach kończą. Ten słynny już proszek był
                pierwszym lepszym przykładem. Mogłam użyć jako przedmiotu farby do włosów, albo
                nie daj boże perfumy...to wtedy by się działo... poleciałyby gromy na to że
                zamiast zajmować się dzieckiem i jego potrzebami wydaje owe pieniądze podatników
                uzyskane z MOPSu na perfumysmile )
                Wracając do odpowiedzialnego ojca. Jeżeli Twoim zdaniem odpowiedzialny ojciec to
                ten, który nie pracuję to gratuluję pomuysłu na życie.
                A wystarczy pójść do rosmanna po proszek we wczesnych przedpołudniowych
                godzinach aby uniknąć kolejek, korków, i mieć po powrocie czas dla siebiesmile
                smile

                Ale mnie rozśmieszyłaśsmilesmile
                • lisbeth25 Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 15:31
                  Czytaj ze zrozumieniem. Moim zdaniem, niepracujący rodzic (z własnej
                  winy) jest nieodpowiedzialny i nie powinien mieć dzieci. Ale to
                  naprawdę śmieszne, że napisałaś, że matka nie ma możliwości wyjść bez
                  dziecka jak chce. Mogłaś napisać, że wychodzi z dzieckiem, bo tak
                  chce, ale jeśli piszesz, że matka mająca męża i dziecko, nie ma
                  możliwości wyjść bez dziecka- to patologia jakaś.

                  > Wracając do odpowiedzialnego ojca. Jeżeli Twoim zdaniem
                  odpowiedzialny ojciec t
                  > o
                  > ten, który nie pracuję to gratuluję pomuysłu na życie.

                  To jaką w takim razie Ty jesteś matką, skoro nie pracujesz?

                  • hexe10 Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 15:37
                    hmmm, niepracującą???????
                  • ola_motocyklistka Do lisbeth25 02.09.09, 15:53
                    Jak pogrzebiesz w przeszłych wątkach to znajdziesz powody mojej decyzji dla
                    których przeszłam na urlop wychowawczy rezygnując ze stanowiska kierowniczego.
                    Jeżeli chodzi o zakupy, to tak, robię je ja, ponieważ mój mąż w chwili obecnej
                    pracuje od 9-23, gdyż 4 miesiące temu spłonęła nam firma, i on ciężko pracuje
                    ,żeby odkupić spalone motocykle i skutery klientów warte kilkadziesiąt tysięcy.
                    ( Koniec sezonu motocyklowego tuż, tuż)
                    Ja odkąd jestem na wychowawczym prowadzę sprzedaż internetową, wspierając naszą
                    firmę i pozyskując nowych klientów.
                    Fakt, teoretycznie rzecz biorąc nie pracuję. Chcesz szczegółów? Proszę bardzo
                    choć nie one są przedmiotem dyskusji.
                    Mam umęczonego męża wysyłać na zakupy? Wierz mi nie mam serca. Nie mam również w
                    tej chwili możliwości powrotu do pracy ze względu na 2 ciążę o której
                    zorientowałam się w tym czasie był pożar; próbowałam, po szczerej rozmowie z
                    szefową.

                    Mogę wyciągnąć rękę po pieniądze państwa, powiesz. Otóż nie. Wszelkie straty,
                    które ponieśliśmy-utrata praktycznie całego wyposażenia warsztatu została
                    zaprotokołowana ( przezemnie, robiłam to po nocach wyciągając fv sprzed lat i
                    podliczając, i pisząc uzasadnienia dla US ). Straty te zostaną wykazane na
                    koniec roku w remanmencie, gdyż wszelkie urządzenia, które zakupiliśmy zostały
                    wrzucone w koszty uzyskania przychodu, i nie mogę tego wrzucić w straty.

                    Mogę zostawić dziecko z teściową-zostawiałam przez 3 moje ostatnie lata studiów.
                    Problem w tym że ona ma upośledzoną córkę i również nastręcza to wiele klopotów
                    i trudności o czym już kiedyś pisałam, Teść nie żyje. Ojciec mój przepadł wiele
                    lat temu, nawet nie wiem.
                    czy żyje.Co mogę to robię z dzieckiem.

                    > To jaką w takim razie Ty jesteś matką, skoro nie pracujesz?

                    Jeżeli uważasz że jestem złą matką to pisz, dam ci moje dane kontaktowe a Ty
                    zgłoś sprawę gdzie tylko możesz zaznaczając że mojemu dziecku dzieje się
                    krzywda, bo ja nie pracuję.


                    każdy ma swoje życie i swoje kłopoty i po swojemu sobie z nimi radzi.
                    A że nas dotknęła tragedia to nie znaczy ze jestem złą matką, a w miarę moich
                    możliwości wychodzę z siebie aby dzieciak kłopotów finansowych nie odczuł. No i
                    proszek kupuję ja sama. Nie widzę w tym nic złego.
                    • lisbeth25 Re: Do lisbeth25 02.09.09, 15:58
                      Współczuję ciężkiej sytuacji życiowej.


                      > Mogę wyciągnąć rękę po pieniądze państwa, powiesz.
                      Nigdy bym czegoś takiego nie zasugerowała.
                      Skoro jednak uważasz, że niepracujący ojciec jest nieodpowiedzialny, a
                      niepracująca matka już taką nie jest- to hipokryzja.
                    • ledzeppelin3 Re: Do lisbeth25 02.09.09, 16:45
                      ogę wyciągnąć rękę po pieniądze państwa, powiesz. Otóż nie.

                      Ola , nie tłumacz się. I własciwie dlaczego nie miałabyś brać pieniędzy od
                      państwa? Własnie od tego powinny byc takie pieniądze- dla inteligentnych ludzi,
                      w trudnej sytuacji życiowej, ciężko pracujących i wychowujących nowe pokolenie
                      inteligencji! I to powinna byc żadna ujma brać pieniądze od państwa w takiej
                      sytuacji, tylko państwa zakichany obowiązek!

                      Ale państwo woli dać rencistom-pijaczkom, co dostali rentę, bo po pijaku
                      spierdzielili się ze schodów- czyli moich stałych pacjentów na izbie przyjęć,
                      ech....
                  • kaasto_2005 lisbeth25 ...................... 04.09.09, 23:38
                    nie gemeralizuj i nie przekraczaj swoich kompetencji! A wyobraz
                    sobie,ze czasem moze zdarzyc sie sytuacja,ze matka pracujaca lub nie
                    bedzie musiala z dzieckiem isc na zakupy z potrzeby a nie dlatego,ze
                    chce. Patologia? Zastanow sie 3 sekundy nad kazdym zdaniem- moze
                    wystarczy, sprobuj...
                    Ja mam meza, obydwoje mega zapracowani, rodzina setki km od
                    nas,opiekunka i przedszkole do 17, po pracy (naszej wspolnej) maz
                    zalatwia codziennie sprawy firmowe,bankowe etc etc. (tak sie ma jak
                    sie ma firme a nie posadke) a ja jak trzeba lub jak mam na to ochote
                    ide z corka na drobne zakupy,wieksze maz robi (taki podzial
                    obowiazkow,ktory mi pasuje) i uwazam ze jest o.k. i zupelnie sie
                    dziwie kolezance,ze Ci sie tlumaczy,bo ferujesz wyrokami jakbys
                    miala pojecie o zyciu innych.
                    Daj sobie na wstrzymanko
                    • kaasto_2005 Re: lisbeth25 ...................... 04.09.09, 23:41
                      mialo byc nie "generalizuj" rzecz jasna
      • ledzeppelin3 Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 02.09.09, 16:27

        to sklep, w ktorym ludzie czasem ciezko zapitalaja, nie tylko w
        > godzinach otwarcia ale tez duzo przed i duzo po ( liczenie kasy,
        > sprzatanie ), ponosza odpowiedzialnosc materialna i zwyczajnie
        > dzieci w takich miejscach nie sa mile widziane chyba, co rozumiem
        >
        Wzruszyłam się
        Ale ja tam kupuję też za ciężko zarobione pieniądze
        I szczerze mówiąc, wisi mi czy moje dzieci będą tam mile widziane czy nie
        I szczerze mówiąc, wisi mi, czy położą lakier według koloru czy według rozmiaru
        Pilnuję, żeby się nie darły i nie niszczyły (choc nigdy nie niszcza), a poza
        tym- wisi mi, czy się komu podoba, że dużo mówią i biegają, czy nie

        Moje dzieci szanuja innych- tzn nikogo nie krzywdzą, nie wyrywają innym zabawek,
        nie kopia, nie drapią i nie gryzą
        nie niszczą też rzeczy
        Ale są ruchliwe i duuuuuuużo mówią, jak również śpiewają i tańczą (również w
        miejscach publicznych)
        Mam nadzieję, że zostaną takimi kowbojkami przez całe życie
        I szczerze mówiąc, wisi mi, czy to się komu podoba, czy nie
      • bogoosia Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 04.09.09, 22:10
        18_lipcowa1 napisała:


        > to sklep, w ktorym ludzie czasem ciezko zapitalaja, nie tylko w
        > godzinach otwarcia ale tez duzo przed i duzo po ( liczenie kasy,
        > sprzatanie ), ponosza odpowiedzialnosc materialna i zwyczajnie
        > dzieci w takich miejscach nie sa mile widziane chyba, co rozumiem

        powinno być, jak za komuny - sprzedawca rulez, bo ma towar i jest u
        siebie, a klient tylko dupsko zawraca...


        > moze panie nie powinny byc takie niemile i chamskie
        > no ale bez przesady


        nie powinny, poprosiłabym "kierownika szatni", a Panią najpierw
        zjechała, jak burą sukę...




        pozdrawiam
        Bogusia
      • memphis90 Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 04.09.09, 22:31
        Dlatego, że dziecko ma prawo wejść do sklepu, tak samo, jak do
        przedszkola czy na plac zabaw. Tylko w makro nie wpuszczają
        osobników poniżej 1.40m, do zwykłych sklepów tak. A spacerując po
        marketach można obejrzeć sobie wystawkę mjtek wepchniętych w
        jogurty, wędliny wciśniętej w płyty itd. Ze nie wspomnę o
        opakowaniach po spożytych produktach (za które złodzieje sklepowi
        bynajmniej nie zamierzają płacić). I bynajmniej nie rozwalają tego
        dzieci. Więc czemu mają brać za bajzel po łbie? A sklepowa jest też
        po to, żeby sprzątać - bez chamskich komentarzy.
        • gazeta_mi_placi Re: a z jakiej racji rossman ma byc przyjazny dzi 04.09.09, 23:39
          Idealnie by było gdyby sklepowa miała za zadanie tylko kasować za towar a nie
          sprzątać po niewychowanych ludziach (bez różnicy czy mama z dzieckiem czy
          nastolatek lub osoba dorosła).Więcej szacunku do pracy innych.Śmieci też
          rzucacie prosto na ulicę a nie do kosza? W końcu panie sprzątaczki są od
          sprzątania i to ich obowiązek.
      • kaasto_2005 lipcowa ;-) 04.09.09, 23:23
        "zapitalaja"? A co to za czynnosc? Bo jesli prace masz na mysli,to
        bez jaj, kazdy ma taka jaka wybral,albo na jaka zasluguje; nie widze
        zeby sie w rosmanie jakos specjalnie przemeczali.
        A z tej racji powinny byc przyjazne dzieciom, ze:
        1. to mali ludzie
        2. dzieci ich klientow i niejeden rodzic(matka glownie) obejdzie ich
        sklepik z daleka jesli z pociecha nie bedzie mogle wejsc!
        Co za durne podejcie. I nie myl bycia przyjaznym z pozwalaniem na
        wszystko,bo chyba pomieszaly ci sie te dwie sprawy
    • anomalia_pogodowa81 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 13:40
      Aha, lipcowa, to rozumiem, że zgodnie z nowym dekretem dzieci mają
      wstęp wyłacznie do przedszkola, na plac zabaw i do własnych domów?
      Poza tymi przestrzeniami przebywanie z dziećmi zabronione? Świetny
      plan.

      Może po prostu dajmy sobie wszyscy na luz i nie twórzmy problemów,
      gdzie ich nie ma... Klienci niech się starają być W MIARĘ
      niekłopotliwi i na pewno uprzejmi, a sprzedawcy niech pojmą
      wreszcie, że w zakres ich obowiązków często wchodzi sprzątanie po
      całym dniu bałaganienia klientów. Tak to już jest. Świata nie da się
      uporządkowac dekretem, naprawdę, a uprzejmość, uśmiech i brak
      agresji naprawdę wiele zmieniają.
    • alabama8 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 14:11
      mała wzięła jeden do ręki, po czym na moją uwagę odstawiła go na
      pólkę - sęk w tym, iż odstawiła do koloru obok tej samej marki ...

      Trzeba było przypilnować, żeby odstawiła tam skąd wzieła, przecież
      widziałaś i sama kazałaś jej odstawić. I najwidoczniej sama
      widziałaś, że postawiła byle gdzie.
      A zaraz za tobą towarzystwo wzajemnej adoracji. Jeśli bierzesz
      dziecko do sklepu to je pilnujesz, i to nie tylko tak żeby niczego
      nie rozwaliło. Potem będą następne wątki jacy to ludzie koszmarni,
      bo w sklepach zawsze na półkach tak poprzestawiane że w końcu nie
      wiesz co bierzesz i ile to kosztuje.
      • kropkacom Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 14:24
        > A zaraz za tobą towarzystwo wzajemnej adoracji. Jeśli bierzesz
        > dziecko do sklepu to je pilnujesz, i to nie tylko tak żeby niczego
        > nie rozwaliło.

        Czy wy chorzy jesteście? Co dziecko zrobiło? Rozwaliło sklep, porozstawiało
        kilkanaście produktów? Jakby dorosły przestawił lakier to tez byś jego matce
        kazała go pilnować??
      • asia_i_p Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 15:08
        Jak przypuszczam, matka zamierzała przestawić po dziecku lakier, bo widziała
        sytuację. Nie dano jej szansy. Jeżeli odstawiła do tej samej marki, tylko jeden
        kolor obok, cena była prawdopodobnie ta sama.
        • kaasto_2005 Hola hola! 04.09.09, 23:53
          A nawet jak tak nie bylo to ciekawe czy ten babsztyl byl sapal jakby
          jakas paniusia odstawila zle? Jak dziecko zle odstawi to mozna sie
          przyczepic, tak? Na zasadzie: malego mozna z..., tak? Matke z malym
          tez? Sorry,ale to dosc duza siec nie maly przedsiebiorca, maja dosc
          duzy asortyment,ludzi do pracy chyba tez sporo na sklepie (u nas)
          wiec krolewnie korona z lebka ostatecznie by nie spadla jakby po
          dziecku poprawila. Jestem zdania,ze nalezy na polki odstawiac,ale
          nie popadajmy w skrajnosci. Calkiem niedawno mialam przyjemnosc
          robic zakupy na Oxford Street,bylam tez w primarku, a wszystko
          oczywiscie toczylo sie w Londynie i wiecie co? Szoku doznalam! Ja
          taka przykladana Polka,wszystko grzecznie na poleczki
          odkladalam,odwieszalam a tam Londynczycy wszelkiej masci... jeb na
          podloge! I to wcale nie tak ze zle odwiesili, nie kurna! Oni rzucaja
          wszystkim jak szmatami! Byla w ciezkim wschodnioeuropejskim szoku!
          Nie popieram takiego zachowania,ale bez jaj- u nas za duzo jeszcze
          komuny. Tam pani lazi i z usmiechem odwiesza,a u nas lache robia na
          kazdym kroku. Dzis Pani w postko0munistycznym sklpie ale o calkiem
          wspolczesnych cenach, spytala mnie czy tak sukienka(3 z kolei) to
          bedzie juz ostatnia mierzona,bo jej sie juz nie oplaca (tak! nie
          oplaca!) jej sie sciagac! K...nie dosc,ze o cene pytac trzeba bo nie
          bylo,to jeszzce kiecki wisialy pol metra nade mna i oczywsicie
          musialam sie domyslac fasonu, rozmiaru...szkoda gadac. Weszlam tam
          tylko raz i po raz ostatni. Baba dostala za swoje. Kaszy dmuchanej
          nie lubie miec. I juz i tyle!
    • drinkit Nie przesadzaj 02.09.09, 14:21
      co najwyżej pani była nieprzyjazna, a nie od razu cała firma. Zawsze jak jestem w Rossmannie, to kasjerki obsługują najpierw osoby z małymi krzyczącymi dziećmi. Ale tym samym Rossmann staje się firma przyjazną otoczeniu, które nie musi słuchać dziecięcego wrzaskusmile
      • hexe10 Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 14:45
        ludzie, ocknijcie się! roczniak, 2-, 3-, 4- latek to też mali ludzie! To jest
        nasza przyszłość! to oni będą kiedyś pracować na nas wszystkich. Nie róbmy aż
        takiego halo, z tego, że dziecko sobie pomarudzi, pokrzyczy czy tam coś podotyka
        w sklepie. To naprawdę żadna tragedia. Szkoda tylko, że te wszystkie "aktywne" w
        stosunku do matek z maluchami osoby nie zwrócą już uwagi np. wandalom niszczącym
        mienie czy rozjazgotanym, bluzgającym nastolatkom (i nie, nie mówię, że to
        norma, ale jednak bardzo częste przypadki).
        A tak na marginesie - niestety nie każda mama ma możliwość zostawienia swojego
        malucha komuś pod opieką. Ja np. tej możliwości nie posiadam, bo dziadkowie za
        daleko, znajomi pracują, mąż wraca późno. tak więc mały chodzi wszędzie ze mną.
        • lisbeth25 Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 14:59
          > ludzie, ocknijcie się! roczniak, 2-, 3-, 4- latek to też mali
          ludzie! To jest
          > nasza przyszłość! to oni będą kiedyś pracować na nas wszystkich.

          Niekoniecznie. Skoro ich matki latami nie pracują, to dzieci płci
          żeńskiej pewnie też nie będą, bo wezmą przykład z matek.

          Nie róbmy aż
          > takiego halo, z tego, że dziecko sobie pomarudzi, pokrzyczy czy tam
          coś podotyk
          > a
          > w sklepie. To naprawdę żadna tragedia.

          Generalnie się zgadzam. Natomiast poczucie kultury obowiązuje obie
          strony i rodzic także powinien zwrócić uwagę na zachowanie dziecka a
          nie np. puszczać je samopas - widziane wczoraj w Carrefourze w GK,
          tragedia.

          > A tak na marginesie - niestety nie każda mama ma możliwość
          zostawienia swojego
          > malucha komuś pod opieką. Ja np. tej możliwości nie posiadam, bo
          dziadkowie za
          > daleko, znajomi pracują, mąż wraca późno. tak więc mały chodzi
          wszędzie ze mną.

          Tak jak już wcześniej pisałam, skoro wybraliście sobie tak, że tylko
          Ty jesteś odpowiedzialna za opiekę nad dzieckiem- to już Twój
          problem. A wystarczyłoby, żeby i matka i ojciec zajmowali się
          dzieckiem- takie rozwiązanie jest najkorzystniejsze dla dziecka, ale
          jakoś dla większości trudne do zrozumienia. Skoro więc poniekąd
          jesteś samotną matką, to nie dziwię się, że jesteś rozgoryczona
          zachowaniem personelu, skoro musisz brać dziecko wszędzie ze sobą.





          • carmita80 Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 15:10
            Dobrze ze ty sobie wybralas badz wybierzesz tak ze bedziecie po rowno dzielic
            opieke nad dzieckiem czy dziecmi. No chyba ze bogaci jestescie/bedziecie to juz
            inaczej da sie zorganizowac i po zakupy lokaja mozna wyslac, albo inne dogodne
            sposoby znalezc, co by personelu w sklepach bachory nie draznily.
            Skoro więc poniekąd
            > jesteś samotną matką, to nie dziwię się, że jesteś rozgoryczona
            > zachowaniem personelu, skoro musisz brać dziecko wszędzie ze sobą.
            >
            Czyzby kompleksy?

            A moze w sklepie pracujesz?
            • lisbeth25 Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 15:17
              Gdzie napisałam, że dzieci w sklepach mnie drażnią? Nie drażnią, ale
              kultury wymagam od obu stron, od niemiłego personelu sklepu, jak i
              rodziców którzy nie zajmują się dziećmi podczas zakupów.
              Czyżby zazdrość, że niektóre kobiety mają mężów, którzy opiekują się
              dziećmi? Niezajmowanie się własnymi dziećmi to PATOLOGIA, współczuję.
              >
              > A moze w sklepie pracujesz?
              Nie rozśmieszaj mnie.

              • fjefjurka71 Re: Nie przesadzaj 05.09.09, 18:26
                lisbeth25 napisała:

                > > A moze w sklepie pracujesz?
                > Nie rozśmieszaj mnie.


                A co jest śmiesznego w pracy w sklepie?
                • gazeta_mi_placi Re: Nie przesadzaj 05.09.09, 19:19
                  Dla niektórych Pań to coś jak sprzątaczka.Na takiej Pani zawsze się można wyżyć.
                  • kropkacom Re: Nie przesadzaj 05.09.09, 20:24
                    > Dla niektórych Pań to coś jak sprzątaczka.

                    A co sprzątaczki się już nie szanuje i można nią pomiatać? Absolutnie protestuje smile

                    A jakie są obowiązki pani pracującej w sklepie? Pewnie bycie miłym do klienta
                    ale może się mylę?
          • hexe10 Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 15:13
            stop - skąd wniosek, że jestem rozgoryczona?? Chciałabym tylko czasem widzieć
            wokół ludzi uśmiechniętych i zwracających pytanie grzecznie - tak, tak, tak też
            można sie odezwać do drugiego człowieka!, a nie warczących na siebie, co
            niestety powoli staje się normą.
            Mój mąż jak najbardziej zajmuje się młodym, ale po pracy i w dni wolne. Podczas
            gdy on jest w pracy, ja wykonuję "obowiązki" domowe - zaliczam do tego też
            zakupy. łażenie po CH nie jest moim hobby, znam ciekawsze zajęcia.
            Młodego staram się trzymać w ryzach - jak spora część matek (nie mówię przecież
            o jakiejś patologii, gdzie dzieci robią co chcą, a o normalnych matkach z
            dziećmi), jednak t5akiemi 1-4 latkowi niestety nie wszystko da się jeszcze
            wytłumaczyć - tyn. tłumaczyć można, ale nie zawsze osiągnie się zamierzony skutek
            a chowanie dzieciaka w 4 ścianach też nie jest zbyt zdrowe - gdzieś się musi
            nauczyć życia w społeczeństwie
            • ola_motocyklistka Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 15:35
              Cały czas dziwi mnie pomijanie dzieci w różnych firmach ( nie mówię tu o
              branżach przeznaczonych wyłącznie dla dzieci-dzieci kiedyś przestaną korzystać z
              ich usług).
              Przecież dzieci i dbanie o dobry wizerunek to szansa na wieloletni rozwój, a nie
              śmierć marki/firmy.

              Jeżeli rodzice z dziećmi korzystają z usług danych firm to przekazują swojemu
              dziecku wiedzę o tym, że ta marka/przedsiębiorstwo jest godne zaufania.
              Wystarczy po prostu uśmiech, przyjazny gest, a jeśli mamy jakieś uwagi czy my
              klienci, czy oni stojący po drugiej stronie, można to zrobić w sposób kulturalny
              i nikogo nie obrażający.

              Jeśli zas pracowników nie stać na to, to przykład ewidentnego braku
              profesjonalizmu. Jeśli zaś przełożeni nie reagują, pobłażają takie zachowania to
              również niedobrze o nich świadczy, sami sobie kopią dołek.
              Statystyczny niezadowolony klient przynosi wbrew pozorom ogromne straty dla
              firmy. Niektórzy nie wiedzieć czemu wogóle nie zdają sobie z tego sprawy
            • drinkit Re: Nie przesadzaj 03.09.09, 08:53
              hexe10 napisała:

              > stop - skąd wniosek, że jestem rozgoryczona?? Chciałabym tylko czasem widzieć
              > wokół ludzi uśmiechniętych i zwracających pytanie grzecznie - tak, tak, tak też
              > można sie odezwać do drugiego człowieka!, a nie warczących na siebie, co
              > niestety powoli staje się normą.


              Ekhm... obawiam się, że to od dawna jest normą. A uśmiechniętych ludzi w sklepach ujrzeć będzie można za jakieś 2 - 3 pokolenia.
          • gryzelda71 Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 16:12
            skoro wybraliście sobie tak, że tylko
            > Ty jesteś odpowiedzialna za opiekę nad dzieckiem- to już Twój
            > problem. A wystarczyłoby, żeby i matka i ojciec zajmowali się
            > dzieckiem- takie rozwiązanie jest najkorzystniejsze dla dziecka, ale
            > jakoś dla większości trudne do zrozumienia.


            Ale razem zajmowali się dzieckiem?Wówczas tylko matka(lub ojciec) może
            sama(sam) zrobić zakupy.Jesli sprawują opiekę naprzemiennie w ciągu
            dnia,może zdarzyć się(a nawet na pewno),że nie ma komu dziecka zostawić.
            I czemu ciśnienie tobie skacze,jak jakaś matka nie pracuje?Zal tyłek ściska,ze
            twój partner nie jest w stanie na ten krótki czas zapewnić waszej rodzinie
            godziwego bytu?
            • lisbeth25 Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 16:17
              Ale Ty jesteś śmieszna.
              > I czemu ciśnienie tobie skacze,jak jakaś matka nie pracuje?
              Nie skacze.
              > Zal tyłek ściska,ze
              > twój partner nie jest w stanie na ten krótki czas zapewnić waszej
              rodzinie
              > godziwego bytu?

              Jest w stanie, tak samo jak ja jestem w stanie zapewnić byt całej
              rodzinie- Ty pewnie nie, zgadłam, prawda? Rozumiem, że osobie bez
              ambicji zawodowych oraz zależnej finansowo i mentalnie od chłopa może
              być ciężko wytłumaczyć, że niektórzy chcą pracować zawodowo i nie
              wyobrażają sobie być na utrzymaniu kogokolwiek, bo dla nich to oznaka
              braku honoru i godności?
              • gryzelda71 Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 16:34
                Ale ty śmiesznasmile
                Taka niezależna finansowo i mentalnie od chłopa nie potrafi zrozumieć,ze
                niektóre chcą zajmować się dłużej niż pobyt po narodzeniu w szpitalu własnym
                dzieckiem i ze stać je na to.
                I ciągle tak piszesz o tym byciu na utrzymaniu,że chyba nikt nigdy nie wyraził
                na to zgody(o chęciach nie wspomnę),ze nawijasz o jakiejś godności i
                honorze.Współczuję.
                • lisbeth25 Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 16:42
                  Tak, masz rację, w życiu nie wyraziłabym zgody i chęci na to, by ktoś
                  mnie utrzymywał.
                  Taka zależna mentalnie i finansowo od męża nie potrafi zrozumieć, że
                  niektóre osoby mogą wszystko: i pracować i zajmować się własnym
                  dzieckiem. Czyżby Twój mąż nie zajmował się dzieckiem, skoro pracuje?
                  Współczuję.
                  EOT.
                  • gryzelda71 Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 16:54
                    > niektóre osoby mogą wszystko: i pracować i zajmować się własnym
                    > dzieckiem

                    A niektóre osoby nie muszą robić wszystkiego.No ale rozumiem,że nie byłas w
                    takiej sytuacji to pień się dalej.Jesteś bardzo dzielna.
        • gazeta_mi_placi Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 15:35
          A skąd wyrastają ci wandale? Większość wyrasta z tych uroczych 4-latków którym
          mamusie na wszystko pozwalają (w sklepie i poza nim).
          Poza tym większość ludzi reaguje telefonem na policję gdy nastolatki coś
          niszczą,to że często policja olewa takie zgłoszenia to już inna para kaloszy...
          • hexe10 Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 15:47
            ale wrzucanie wszystkich matek z maluchami do jednego gara, to GRUBA przesada.
            To że taki maluch przestawi coś w sklepie, dotknie czegoś, usiądzie na zabawce
            czy pokrzyczy, pobiega, pohałasuje, to nie świadczy jeszcze absolutnie o tym, że
            jest dzieckiem niepilnowanym, że rodzice go nie wychowują i że wyrośnie z niego
            bandzior czy wandal. Nie mówimy tu o patologii, a o normalnych rodzicach,
            matkach z normalnymi, zdrowymi, więc aktywnymi dziećmi.
            Zresztą po co ja się produkuję...
            • lisbeth25 Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 15:59
              Ale kto tych rodziców wrzuca do jednego wora?

            • gazeta_mi_placi Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 16:02
              Nie myl rozpuszczenia z normalnością i zdrowiem.
      • paliwodaj Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 18:55
        no wiecie co, ale zachowanie!
        Dzis bylam w banku, byla kobieta z 3 dzieci- chlopcow, ktorzy
        odbijali sobie male pileczki biegajac po calym banku. Jeden rzucil
        pilka za kasjera z obslugi klienta i odbil mu za plecami pilke.
        Kobieta powiedziala tylko bez wzruszenia "chlopcy... i spojrzala na
        dzieci. A usmiechniety kasjer powiedzial ze nic sie nie stalo...
        Troche przegiecie...ale bank klienta nie stracil. Rzecz nie dziala
        sie w Polsce

        • kropkacom Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 18:58
          > Rzecz nie dziala sie w Polsce

          Wiadomo smile
        • gazeta_mi_placi Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 19:08
          Gdyby piłka trafiła we mnie na pewno by jednego stracili.
          Przegięcie w żadną stronę nie jest dobre.Generalnie dużo rzeczy za granicą jest lepsze niż w Polsce-nie będę się kłócić,ale akurat cieszę się,że bachorstwo w Polsce nie jest jeszcze tak rozpuszczone jak za granicą.I pytanie do Ciebie: czy uważasz,że ta Pani i jej dzieci były dobrze wychowane?
          Na szczęście nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w polskim banku.
          • kropkacom Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 19:12
            > Na szczęście nie wyobrażam sobie takiej sytuacji w polskim banku.

            Ja też z kilku powodów smile
            • gazeta_mi_placi Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 19:21
              A na moje pytanie odpowiesz? Od kiedy bank to plac zabaw?
              • kropkacom Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 19:35
                A czemu plac zabaw? Może i nie powinna pozwolić na bieganie ale to w końcu nie
                muzeum czy restauracja. Co do piłeczki to mogła nie zauważyć "manewru" syna. Ale
                ok mogli stać cicho. Tylko że nadal dla mnie to nie ma nic wspólnego z placem
                zabaw. No i tak, przyznam, marzy się powrót do powiedzenia "klient nasz pan". I
                nie dlatego żeby jakieś dzieci mogły sobie biegać ale dlatego żeby w końcu
                zrozumiano że opłaca się dbać o klienta. Czasy PRLu minęły bezpowrotnie.

                I żeby nie było mam szacunek do sprzedawców bo sama mam taki epizod na koncie smile


                "Mówi się, że nie można żyć bez miłości. Osobiście uważam, że ważniejszy jest tlen."
                • gazeta_mi_placi Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 21:28
                  Także o klienta który woli ciszę i spokój w danym miejscu.To także klient-ani
                  lepszy ani gorszy od matki z dzieckiem.
                  • kropkacom Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 21:58
                    Matka z dzieckiem też klient (o czym wiekszość zwłaszcza niedzieciatych ludzi
                    nagle zapomina) a bank nie muzeum.
                    • kropkacom Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 22:01
                      Ja nie szukam w banku ciszy, czy spokoju. Chce być szybko, fachowo, miło
                      obsłużona. A jak będzie szybko to te okropne matki z tymi strasznymi dziećmi też
                      przestana być jakimś wielkim problemem.
                      • gazeta_mi_placi Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 22:11
                        A ja jako klient chcę być w ciszy i spokoju obsłużony.Jak to pogodzisz?
                        Mam do tego prawo i większość ludzi woli pracować (kasjerzy w bankach) i być obsługiwani (klienci banku) w ciszy i spokoju.
                        Ostatnio zakładałem lokatę-potrzebowałem,aby pani w banku mi wytłumaczyła różne kwestie.Średnio to widzę przy akompaniamencie wrzasku i odbijania piłeczki.Plac zabaw zaprasza!
                        • kropkacom Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 22:31
                          > A ja jako klient chcę być w ciszy i spokoju obsłużony.Jak to pogodzisz?

                          A jak klient chce ciszy to idzie do kościoła smile I na Boga przecież nie tylko
                          dzieci są hałaśliwe. Ze swojej strony (jako matki która wychodzi z dziećmi w
                          miejsca publiczne) dbam o spokój ale cudów nie zdziałam i wszystkim nie
                          zamierzam dogadzać. A teraz może odwróćmy sytuacje? Jak pogodzisz to że
                          klientami są też rodzice z dziećmi z Twoim upodobaniem do ciszy w miejscu (jakby
                          nie było) publicznym?
                          • gazeta_mi_placi Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 22:40
                            A czemu wszędzie musisz ciągać dzieci? Sprawy w banku nie załatwia się
                            przeważnie częściej niż raz na kilka miesięcy,więc spokojnie można zorganizować
                            opiekę w domu lub na placu zabaw-lepiej i dla Ciebie (szybciej załatwisz
                            sprawę),dla innych klientów i pracowników banku(którzy przystosowani są do
                            obsługi dorosłych,nie dzieci)
                            i dzieci,dla których wizyta w banku może być nudna
                            Myśl czasem o innych-Ty ani Twoje "cudowne" dzieci nie jesteście pępkiem
                            świata.Inni klienci też się liczą.Dla dzieci są odpowiednie miejsca
                            (przedszkole,plac zabaw),tak samo jak i dla dorosłych.

                            • kropkacom Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 22:47
                              > A czemu wszędzie musisz ciągać dzieci?

                              A co Cie to obchodzi? Bo jakoś nie widzę powodu aby się tłumaczyć smile

                              > Myśl czasem o innych-Ty ani Twoje "cudowne" dzieci nie jesteście pępkiem
                              > świata

                              A ja tam się za pępek jakikolwiek nie uważam. Ty chyba tak. Nie zamierzam
                              dogadzać wszystkim wszędzie. Zachowuje zasady kultury osobistej i tego uczę
                              dzieci ale na tym koniec i basta! Chodzę tam gdzie muszę i chce i z kim chce. Ty
                              nie? Jak Ci powiem że nie cierpię takich dzieciofobów to zamkniesz się w domu i
                              nie będziesz świata raczył swoim widokiem? Wątpię.
                              • gazeta_mi_placi Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 22:55
                                Ja nie przeszkadzam innym w miejscach publicznych.I nie bywam w miejscach nie przeznaczonych dla mnie.Poza tym cechuję się bardzo wysoką kulturą osobistą.Mam też koleżanki (na tym samym poziomie) i wierz mi żadna z nich nie ciąga dzieciaka po bankach.
                                Ale to wiesz..
                                Kobiety z innej klasy społecznej niż Twoja..
                                • kropkacom Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 23:06
                                  > Ja nie przeszkadzam innym w miejscach publicznych.

                                  Ja też nie i moje dzieci też nie.

                                  > I nie bywam w miejscach nie przeznaczonych dla mnie.

                                  No, my też nie smileDo barów ze striptizem nie chadzam z dziećmi.

                                  > Koleżanki (na tym samym poziomie) i wierz mi żadna z nich nie
                                  > ciąga dzieciaka po bankach.

                                  No i? Nie interesują mnie Twoje koleżanki przecież smile

                                  > Kobiety z innej klasy społecznej niż Twoja..

                                  Moja klasa społeczna nie wstydzi się dzieci i nie ma kompleksów na punkcie ludzi
                                  poniżej metra pięćdziesiąt. Nie wiem jak jest ta Twoja ale chyba nie chciałabym
                                  tam należeć.
                                  • gazeta_mi_placi Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 23:17
                                    Ja też nie mam.Pod warunkiem,że nie zakłócają spokoju i ładu społecznego wink
                                    A koleżanki jak najbardziej nie wstydzą się chodzić swoimi dziećmi,ale chodzą z
                                    nimi raczej na plac zabaw niż do banku.Dziwne są,prawda?
                                    --
                                    Lubię czytać posty: Goni28b,Sibeliussa i 18_lipcowej1.
                                    Od dnia 25 sierpnia pracuję nad zmianą swojego poprzedniego wizerunku
                                    internetowego trolla...
                                • franczii Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 23:08
                                  Ja tez nie ciagam moich dziecipo bankach, do banku wstepuje po drodze na plac
                                  zabawsmile
                                  • mal_art Re: Nie przesadzaj 10.09.09, 13:13
                                    Dobrze, że kierownictwo banków, w których mam rachunki, ma zupełnie inne
                                    podejście od prezentowanego przez parę osób tutaj... Moje dzieci chodzą ze mną
                                    do banku, bo takie mam widzimisię/konieczność i nikomu nic do tego. Nie krzyczą,
                                    nie brudzą, nie bawią się głośno, zwłaszcza w gry ruchowe typu piłka - od takich
                                    gier, i owszem, jest plac zabaw, boisko, a nie bank czy sklep. W jednym oddziale
                                    jest akwarium z rybkami, które dzieciaki uwielbiają oglądać, w drugim -
                                    stoliczek z kredkami i układankami. Ja załatwiam sprawę, one grzecznie i cicho
                                    się bawią. I jakoś nikomu sama obecność dzieci nie przeszkadza. Jak ktoś nie
                                    dowierza, to mogę wysłać namiary na te placówki, znajdujące się nie w żadnym
                                    kraju-raju, tylko w Polsce.
                    • gazeta_mi_placi Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 22:12
                      Matka-tak,dziecko-nie.
                      U mnie w banku konto może założyć najwyżej nastolatek.
                      • kropkacom Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 22:39
                        > Matka-tak,dziecko-nie.

                        Dziecko jest członkiem społeczeństwa więc ma prawo iść z matką do (na przykład)
                        banku. Mylę się? Może inaczej. Czy skoro jak ja zakładam w danej chwili konto a
                        nie mąż który mi towarzyszy to nie ma on prawa przebywać w budynku? Zwłaszcza że
                        bezpośrednio nie jest klientem bo pieniądze ma w innym banku.
                        • gazeta_mi_placi Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 22:42
                          Jeżeli zachowuje się cicho i nie przeszkadza innym klientom tego banku-jak
                          najbardziej.
                          • kropkacom Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 22:48
                            Phi smile To ilu dorosłych (starszych czy młodszych) trzeba by wykluczyć ze
                            społeczeństwa? Wieeeelu.
                            • gazeta_mi_placi Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 22:53
                              Czy ja wiem...W banku (bywałem często w różnych placówkach) z reguły ludzie są cicho-nie krzyczą,nie wrzeszczą,nie rzucają piłkami.Załatwiają swoje sprawy i odchodzą.
                              Ale wiesz...
                              To polskie banki-nie to co Wasze słowackie wink
                              • kropkacom Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 22:58
                                > Czy ja wiem...W banku (bywałem często w różnych placówkach) z reguły ludzie są
                                > cicho-nie krzyczą,nie wrzeszczą,nie rzucają piłkami.

                                Mało, drogi Pnie, w życiu widziałeś smile I nie mieszkam na Słowacji (chociaż
                                niedaleko). Pisze o doświadczeniach z Polski bo teraz tutaj wszystko załatwiam
                                przez internet. No, czasami zdarzało się pójść do oddziału i nikt na widok
                                dzieci nie mdlał i nie rzucał przekleństwami.
                                • gazeta_mi_placi Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 23:00
                                  Może były spokojne i nie rzucały piłeczkami po całym oddziale jak chłopcy
                                  opisywanej wyżej mamuśki trójki dzieci.
                                  • kropkacom Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 23:08
                                    Może smile Pamiętam wygodną kanapę i talerzyk z cukierkami. A może im zależało na
                                    naszych pieniążkach? Myśl sobie Pan co chcesz. Dobranoc.

                                    PS. I daj ludziom żyć.
                                    • gazeta_mi_placi Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 23:11
                                      Dobranoc.
                                      P.s.Strasznie późno kładziesz dzieci spać i chyba jest uzależniona od
                                      internetu.To niedobrze jak się jest matką.
                          • franczii Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 23:07
                            dzieci to dzieci, trzeba je uczyc odpowiedniego zachowania ale ni mzna wymagac,
                            aby zachowywaly sie jak dorosli. Rozumiem, ze mozna sie oburzac na matke, ktora
                            przymyka oko na zabawy z pilka w banku ale juz placz, kapsyszenie, marudzenie to
                            normalne dzieciece zachowania i czasem sie zdarzaja i nawet zeby rodzice nie
                            wiadomo co robili to nie uda im sie nad tym zapanowac. Zyjac w skupisku
                            najlepij sie z tym pogodzic bo innego wyjscia nie ma. jesli dzieci maja prawo do
                            przebywania w danym miejscu publicznym to oznacza automatycznie przyzwolenie na
                            pewne zachowania chyba nie? (nie mam tu na mysli sceny z pilka bo to przesada i
                            nie spotkalam sie z tym nawet we Wloszech a tutejsze dzieci maja w Polsce opinie
                            rozwydrzonych))
                            • gazeta_mi_placi Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 23:10
                              Mi cały czas chodzi o scenę z piłką..
                              A jak dziecko jest skore do płaczu i kapryszenia to nie lepiej na czas
                              załatwienia sprawy w banku zostawić je pod opieką kogoś innego? Czy to Was
                              przerasta intelektualnie? A może jak napisał ktoś wyżej jesteś samotnymi Mamami?
                              • franczii Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 23:19
                                Wszystkie dzieci czasem placza i kaprysza a nawet rzucaja sie w histrii na
                                podloge i wala glowa w posadzke, to si moze zdarzyc nawet tym nieskorym do
                                kapryszeniasmile Na szczescie w moim banku stac pracownika na 5 minut
                                wyrozumialosci a dyrektora placowki (to maly oddzial) na zagadanie do mojego
                                dziecka i odciagniecie jego uwagi nawet jak jest spokojne, no zgadnij czemu to
                                robia? I nikomu nie musze sie tlumaczyc dlaczego dziecko do banku ze mna idzie,
                                a dlaczego ma nie isc, dziecko uczy sie zachowywac w roznych miejscach bywajac
                                w oznych miejscach. Samotn mama nie jestem, a czas kiedy maz sie sam dziecmi
                                zajmuje wykorzystuje, juz wczesniej pisalam jak.
                                • gazeta_mi_placi Re: Nie przesadzaj 03.09.09, 08:53
                                  Histeria trwa 5 minut? To krótko.W większości przypadków znacznie dłużej i jest
                                  to uciążliwe dla otoczenia,a pracownik banku to nie niańka.Ma nieco inne
                                  kwalifikacje.
                                  • franczii Re: Nie przesadzaj 03.09.09, 09:16
                                    Nie, to moja wizyta trwa 5 minutsmile Kiedy zaciagalam kredyt to dzieci nie
                                    zabieralam.
                                    Poza tym, juz nie pamietam kiedy moj 3latek zrobil scene na zakupach, w banku
                                    lub innym publicznym miejscu. Cudowne dziecko? Nie, po prostu wie co mu wolno a
                                    czego nie a nauczyl sie tego z praktyki bo wszedzie byl zabierany a nie
                                    izolowany do pelnoletnosci od spoleczenstwa, jak sugeruja niektore dzieciofoby.

                                    pracownik banku to nie niańka.Ma nieco inne
                                    > kwalifikacje.
                                    A czy ja oczekuje nianczenia? Zastanawiam sie nad powodami dla ktorych kierownik
                                    banku opuszcza swoje biuro zeby pogadac z moim 3latkiem, myslalam, ze mi cos
                                    podpowieszsmile A jedyne czego ja oczekuje to odrobina wyrozumialosci dla
                                    dzieciecego zachowania nie odbiegajacego od normy. I jak do tej pory te
                                    oczekiwania sa spelniane. I musze cie rozczarowac, obserwuje starania urzedow,
                                    sklepow zeby stworzyc jak najdogodniejsze warunki dla klienta jakim jest matka
                                    z dzieckiem. Takze chyba lepiej sie pogodzic z obecnoscia dzieci w miejscach
                                    publicznych. Ale potupac sobie zawsze moznasmile
                                    • gazeta_mi_placi Re: Nie przesadzaj 03.09.09, 14:06
                                      W dobie histerii pedofilskiej wolę być dzieciofobem niż dzieciofilem wink
                                      Nie widziałem na szczęście tych starań w urzędach-oprócz tego,że baba z dzieckiem może wejść pierwsza,ale to zawsze bywało.
                                      Na szczęście w moich ulubionych miejscach na pewno nigdy nie będzie dzieci wink

                                      • franczii Re: Nie przesadzaj 03.09.09, 17:44
                                        > Nie widziałem na szczęście tych starań w urzędach-oprócz tego,że baba z dziecki
                                        > em może wejść pierwsza,ale to zawsze bywało.

                                        No tak, ale ja tu nie o polskim urzedzie. W Polsce to nawet nie wszedzie
                                        podjazdy sa a niektorym to nawet gaworzenie i gadanie dzieciece przeszkadza. Ale
                                        to tez sie musi w koncu zmienicsmile

                                        > Na szczęście w moich ulubionych miejscach na pewno nigdy nie będzie dzieci wink

                                        To ciesze sie bardzo i szczerze, przynajmniej nie dopadnie cie frustracja z
                                        powodu poczucia bezsilnoci wobec panoszacych sie wszedzie matek z przychowkiem.
                              • mondovi Re: Nie przesadzaj 02.09.09, 23:21
                                a jeśli są to co? obelga to miała być?
                                • gazeta_mi_placi Re: Nie przesadzaj 03.09.09, 08:51
                                  Wtedy zrozumiałe,że nie mają z kim zostawić oraz czemu są rozgoryczone
                                  i złośliwe tongue_out.
                              • memphis90 Re: Nie przesadzaj 04.09.09, 22:55
                                > A jak dziecko jest skore do płaczu i kapryszenia to nie lepiej na
                                czas
                                > załatwienia sprawy w banku zostawić je pod opieką kogoś innego?
                                Tak, na przykład dobrej wróżki...

                                Czy to Was
                                > przerasta intelektualnie?
                                Co mianowicie? Wiara w dobre wróżki, które zajmą się dziećmi pod
                                naszą nieobecność?

                                A może jak napisał ktoś wyżej jesteś samotnymi Mamami
                                > ?
                                Nie, ale tak się składa, że nie każdy małżonek jest nierobem na
                                zasiłku dla bezrobotnych i w godzinach działania banków mężowie
                                bywają w pracy. Podobnie jak nie każdy ma pod ręką nie pracujące
                                babcie - rencistki albo małoletnie kuzyneczki nie chodzące do szkoły
                                czy na uczelnię. Trudno chyba wymagać, żeby facet bral urlop tylko
                                po to, żeby żona mogła do rossmana po lakier skoczyćuncertain
                                • malopolll Re: Nie przesadzaj 04.09.09, 23:00
                                  > Nie, ale tak się składa, że nie każdy małżonek jest nierobem na
                                  > zasiłku dla bezrobotnych i w godzinach działania banków mężowie
                                  > bywają w pracy.

                                  Za to ile kobiet z tego forum jest takimi nierobami.
        • iwles Re: Nie przesadzaj 04.09.09, 22:54
          Jeden rzucil
          > pilka za kasjera z obslugi klienta i odbil mu za plecami pilke.
          Rzecz nie dziala
          > sie w Polsce


          bo w Polsce w bankach kasjerzy siedzą za szybą smile
      • sabka22 A ja tam wogóle chodzić nie lubie... 02.09.09, 19:04
        I zgadzam sie że ten sklep jest nie przyjazny i to nie tylko
        dzieciom ale wszystkim.
        Jak wchodze do sklepu to zaraz czuje spojrzenie tego MEGA wielkiego
        ochroniaża którego bym od razu do kryminału wsadziła....i tak łazi
        za ludzmi i bezczelnie na rece patrzy,jakby każdy miał na czole
        dupny napis "ZŁODZIEJ!"...masakra,chodze tam z konieczności...sam
        sklep i jego wyposażenie super ale personel szkoda gadać.
    • panistrusia Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 02.09.09, 18:38
      No cóż, tym, że jednak zakupiłaś w tym sklepie lakiery, pokazałaś, że
      mogą Cię traktować, dokładnie tak, jak IM się podoba.
      • paliwodaj Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 03.09.09, 06:16
        gazeto...kiedys mialam dokladnie takie samo podejscie do sprawy jak
        Ty. Pamietam czas, gdy bylam dumna studentka, moje siostry mialy
        dzieci, ktore ja uwielbialam przestawiac i wychowywac. I to jak
        bardzo!. Dzieci w "odwdzieczeniu" sie za moje dobre intencje
        pewnego dnia okrzyknely mnie...bardzo brzydko.

        Dzis sama mam 3 dzieci, niepokornych trzeba przyznac, tzn. dwojka
        dosc niepokornych i coreczke, ktora jest objawieniem idealu dziecka.
        Cala trojke kocham nad zycie, z tym ze z chlopakami mam wiecej
        problemow. Niby te same metody wychowawcze, a tak rozne zachowania..
        Zycie wiec nauczylo mnie pokory, dzieci sa rozne, nie wszystkie sa
        latwe do ulozenia, czasami trzeba troche czasu aby osiagnac efekt
        wychowawczy , czasmi nigdy to sie nie uda. W ten sam sposob mysle o
        innych rodzinach.
        Zreszta nie ja jestem od wychowywania cudzych dzieci. Dzieciom w
        banku nikt nie zwrocil uwagi, chodzi o osoby inne niz matka, bo i po
        co..co to da, na 99% ofuknie Cie ze to nie twoja sprawa. Zadaniem
        kasjera tez co innego niz zajmowanie sie dziecmi tej kobiety.
        Wiec ja, o ile sytuacja nie jest w jakis sposob zagrazajaca
        bezpieczenstwu czy zyciu, tez nie wtracam sie zanadto, wole zajac
        sie wlasnymi dziecmi niz wychowywac i umoralniac rodziny ktore bede
        widziala 5 minut w swoim zyciu.
        Moje dzieci nie moglyby zabrac pilki do banku, nie moglyby dowolnie
        przestwiac towaru a polkach, moze jeszcze ku mojej uciesze ze jestem
        w tak wyzwolonym kraju ze za chwile wpadnie pracownik sklepu i za
        swoje 7$ na godzine minus tax, posprzata papierki i pouklada po
        moich dzieciach . Chociaz nie zabraniam im dotykac tego czy tamtego
        w sklepie - to tez forma nauki - ale dbam o to zeby zostawily po
        sobie porzadek. Robie to glownie ze wzgledu na moja przyszlosc z
        moimi dziecmi, bo te same zachowania przeniosa do mojego domu i
        kiedys do wlasnych rodzin. Wiec jest w tym interes wielu osob, aby
        dziecko wiedzialo co moze a co nie.Oczywiscie w granicach rozsadku,
        nie zamierzam wprowadzac terroru .

        A co do zostawiania dzieci z kims, gdy zalatwia sie sprawy w banku,
        czy dowolnym urzedzie. No coz, nie zawsze ma sie zastepy ciotek,
        babc, dziadkow. Zreszta nie widze powodow do podrzucania komus
        swoich dzieci, one w ten sposob ucza sie zycia- poprzez rozne
        doswiadczenia w roznym miejscach, co nie znaczy ze preferuje
        zalatwianie spraw gdy maz jest w domu.
        Proponuje wiec wiecej dystansu co do cudzych zachowan, calego swiata
        nie zmienimy , szkoda naszych staran.
        • gazeta_mi_placi Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 03.09.09, 08:56
          Oby więcej takich Mam jak Ty smile
    • osa551 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 04.09.09, 15:48
      Kiedyś w sklepie z odzieżą, w dziale z ubraniami dla dzieci moja córka weszła
      pod wieszak z ubraniami i strąciła całą listwę.

      Ekspedientka zwróciła nam uwagę, żebyśmy pilnowali dziecka zanim jej sklep
      rozmontuje.

      Mój mąż zwrócił ekspedientce uwagę, że wieszaki, szczególnie w części z
      ubraniami dla dzieci powinny być zabezpieczone i gdyby cokolwiek stało się
      naszej córce sklep miałby duże nieprzyjemności.

      Ekspedientka natychmiast się zamknęła. dodam tylko, że córka tam naprawdę jakoś
      specjalnie nie rozrabiała, weszła zgięta pod wieszak i wyprostowała się.

      Po pani w Rossmanie pojechałabym bez trzymanki. Ale ja jakoś tak ostatnio
      refleks mam szybki.
      • gazeta_mi_placi Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 04.09.09, 16:04
        Łatwo atakować ekspedientkę prawda? Ciekawe czy do osób od których jesteście w
        jakimś stopniu zależne (szef) też jesteście takie pyskate..
        • iwoniaw Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 04.09.09, 16:19
          > Ciekawe czy do osób od których jesteście w
          > jakimś stopniu zależne (szef) też jesteście takie pyskate..

          No właśnie, ciekawe jak z tobą?
          • gazeta_mi_placi Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 04.09.09, 16:21
            Czasowo nie mam pracy uncertain
            • ola_motocyklistka Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 04.09.09, 20:18
              Aaaa, to stąd ta zgryźliwość i zaczepki....
    • memphis90 Re: Rossman nieprzyjazny dzieciom? 04.09.09, 22:14
      Ja uwagi pod nosem ignoruję. A przy chamskim zachowaniu piep... bym
      tymi lakierami i wyszła.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja