czy mam prawo zabrac mu dziecko?

02.09.09, 12:48
ojciec mojego młodszego dziecka kilka razy mnie uderzył, nie mocno, ale było
to dla mnie bardzo upokarzające.
dzisiaj na moje pytanie czy mnie szanuje odpowiedział że "nie", boję się że
skrzywdzi syna, nie fizycznie ale psychicznie..nie nauczy go szacunku do
ludzi, do kobiet przede wszystkim.
on sam był świadkiem przemocy w domu rodzinnym, jego tata bił i wyzywał mamę.
Ojciec młodszego syna nie ma wobec niego żadnych praw, ja się nie rozwiodłam i
prawnym opiekunem naszego syna jest mój mąż, który to opiekuje się nim, dba o
niego. Nie jest może ideałem ale jest lepszym ojcem niż ojciec biologiczny.
Czy mam prawo zerwać kontakt syna z biologicznym ojcem? jest to dla mnie
bardzo trudna decyzja bo nadal kocham tego faceta i bardzo ciężko mi
racjonalnie myśleć
    • lila1974 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 02.09.09, 13:06
      Czy ja dobrze rozumiem?
      Jesteś mężatką, tak?
      Twoje młodsze dziecko zostało poczęte z mężem czy z kochankiem?
      Wychodzi mi, że z kochankiem, który jednak żadnych praw do dziecka nie ma, bo
      dziecko uznał Twój mąż, tak?
      Za to ów kochanek, czyli biologiczny ojciec dziecka, wie, że syna ma, bo mu o
      tym powiedziałas i dotychczas pozwalałaś im się widywać?
    • figrut Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 02.09.09, 13:14
      Nie masz prawa, jeśli ojciec dziecka jest dla niego dobrym ojcem. Jeśli by go
      uderzył, zawsze możesz złożyć wniosek w sądzie o ograniczenie mu praw
      rodzicielskich lub odebranie tych praw. Muszą być jednak dowody i nie koniecznie
      jakieś ślady. Jeśli sąd będzie miał jakiekolwiek wątpliwości co do właściwych
      relacji ojca z dzieckiem, wtedy wyśle Ciebie, ojca dziecka i dziecko na badanie
      do ośrodka badań rodziny, gdzie sztab psychologów wyciągnie wszystko z Waszego
      dziecka.
      • mama_olusia Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 02.09.09, 13:19
        Oj przecież formalnie biologiczny ojciec dziecka nie ma przecież żadnych praw.
        Więc jak można ograniczyć lub odebrać prawa których nie ma?
        • figrut Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 02.09.09, 13:27
          Ups. pominęłam bardzo istotny fragment za co przepraszam wink Pogubiłam się nieco.
          "Ojciec młodszego syna nie ma wobec niego żadnych praw, ja się nie rozwiodłam i
          prawnym opiekunem naszego syna jest mój mąż, który to opiekuje się nim, dba o
          niego. Nie jest może ideałem ale jest lepszym ojcem niż ojciec biologiczny. "
          Pozostaje w takim razie Tobie tylko kwestia moralna. Jeśli biologiczny ojciec
          dziecka ma na niego zły wpływ i dziecko nie jest z nim mocno związane, to zabroń
          kontaktów, choć biologiczny ojciec na upartego może wnieść sprawę do sądu o
          ustalenie ojcostwa i uzyskanie tych praw (jeśli jeszcze ojcostwo nie było ustalone).
          Jeśli jednak więź dziecka z biologicznym ojcem jest duża, wtedy na Twoim miejscu
          nie zrywałabym tych kontaktów. Swoje problemy rozwiązujcie między sobą tak, aby
          nie wciągać w to dziecka.
      • zuzanna47 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 02.09.09, 13:24
        Kto w końcu jest ojcem biologicznym młodszego syna? Twój mąż czy
        kochanek? Jesteś obecnie z mężem czy kochankiem? Ogólnie rzecz
        ujmując i nie wnikając już w kwestię kto jest ojcem Twojego
        młodszego syna to nie powinnać pozwolić na bicie Ciebie i
        bezwzględu na to czy zrobił to w obecności syna czy nie. Jest to
        postawa agresywna i jeżeli chcesz się d tego odciąć ze względu na
        dziecko to zawsze pod względem prawnym możesz. Kwestia jest jednak
        tego typu czy Ty tego na pewno chcesz? ponieważ z jednej strony
        piszesz, że mąż/kochanek Ciebie bije a z drugiej strony piszesz, że
        kochasz. Decyzję musisz sama podjąć co dla Ciebie jest ważniejsze.
        Dobro dziecka ? Czy Twoje ( godzisz się w końcu na bicie i chyba
        Tobie to odpowiada). W życiu nie ma ofiar są tylko ochotnicy...
        przynajmniej w relacji takiej o której napisałaś.
        zuzka
      • rikol Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 16:46
        Jesli facet bije, to nie powinien widywac dziecka, bo jest niebezpieczny. Matka
        nie da rady ochronic dziecka, bo on jest od niej silniejszy.
    • chloe30 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 02.09.09, 13:27
      forum.gazeta.pl/forum/w,571,98292804,98292804,jak_sie_zachowac_.html

      Poprzednio jeszcze cie nie bił, ciekawe.
      n
      • woman_in_love pewnie troll 02.09.09, 13:30
        ...
        • chloe30 Re: pewnie troll 02.09.09, 13:32
          Penwie troll, dlatego linkuję.
          Poprzednich rad było malo czy jak??
          • babcia47 Re: pewnie troll 02.09.09, 17:50
            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,98323519,98323519,pytanie_o_seks.html
            forum.gazeta.pl/forum/w,615,85038792,85076627,Re_Ha_Wiem_wszystko_.html
            forum.gazeta.pl/forum/w,12264,84382826,84391765,Re_dla_dobra_dziecka_.html
            Troll i to zadziwiająco konsekwentny..lub zadziwiająco niedojrzała i
            niekonsekwentna "doktorantka"
          • deodyma Re: a ja znalazlam jeszcze cos takiego... 03.09.09, 18:08

            forum.gazeta.pl/forum/w,16,99733650,99733650,odmowa_seksu.html
            • chloe30 Re: a ja znalazlam jeszcze cos takiego... 03.09.09, 18:37
              Czyli troll na 100%.
              Albo ma kolejnego kochanka big_grin
              • deodyma Re: raczej troll:) 03.09.09, 21:48

              • wobbler Re: a ja znalazlam jeszcze cos takiego... 03.09.09, 21:59
                Nie kochanka, nie troll, tylko ma kłopoty. Dajcie jej spokój.
                Tu się, kwa, rzeczywiście strach odezwać.
                Fakt, że trochę niejasno napisała, ale nie każdy jest literatem.
                Harpie...
                • kasi-a789 Re: a ja znalazlam jeszcze cos takiego... 04.09.09, 09:38
                  nie mam następnego kochanka, to nie jest trol, to wszystko dzieje się naprawdęsad
                  to co jest w moim wątku o odmowie seksu to dotyczy ojca mojego młodszego syna,
                  dziewczyny czemu takie jesteście?sad
                  • chloe30 Re: a ja znalazlam jeszcze cos takiego... 04.09.09, 09:44
                    kasi-a789 napisała:

                    >
                    > dziewczyny czemu takie jesteście?sad

                    Bo ciężko nam uwierzyć, że ktoś może miec dylemat "czy spuścic po
                    brzytwie gościa, który mi dał w dziób, czy jednak on mnie w końcu
                    zechce"
                    Naprawdę ciężko, a skoro upierasz się, że to prawda to napiszę coś
                    popularnego na ematce, czego jeszcze nie miałam okazji napisać -
                    współczuję twoim dzieciom.
                    • bri Re: a ja znalazlam jeszcze cos takiego... 04.09.09, 10:06
                      Poczytałam inne Twoje posty i też współczuję Twoim dzieciom. Skoro
                      nie jesteś w stanie opuścić tego człowieka, pozwól przynajmniej im
                      na normalne życie i oddaj je na wychowanie komuś, kto nie będzie ich
                      krzywdził

                      Pozwalając się w ten sposób traktować, fundujesz im cierpienie na
                      całe życie, zdaj sobie z tego sprawę.

                      Wejdź sobie na to forum i poczytaj, co może czekać w przyszłości,
                      jak się kończą takie historie jak Twoja:

                      forum.gazeta.pl/forum/f,529,Bezpieczenstwo_kobiet.html
                      Poszukaj tej książki:
                      Kruczyński Wojciech, Droździak Paweł
                      Zawsze bezpieczna Psychologiczne aspekty samoobrony kobiet
                    • kasi-a789 Re: a ja znalazlam jeszcze cos takiego... 04.09.09, 10:13
                      powiedzcie mi jak mam się wyrwać? co mam zrobić? jak się zachować? co z
                      relacjami młodszego syna z biologicznym o.?
                      • bri Re: a ja znalazlam jeszcze cos takiego... 04.09.09, 10:27
                        Przeczytaj sobie książkę, której tytuł podałam. Nie chce mi się
                        pisać tutaj elaboratów. Skontaktuj się z prawnikiem, jeśli
                        interesuje Cię prawna strona Twojej sytuacji, porozmawiaj z
                        psychologiem jeśli potrzebujesz wsparcia dla swojej decyzji
                        zaprzestania wszelkich kontaktów z ojcem młodszego dziecka.
                        Otrząśnij się z myśli, że będziesz kiedyś szczęśliwa z mężczyzną,
                        który ma taką skłonność do przemocy. Nie będziesz, mogę Ci to
                        obiecać na 100%. Nie ma też sensu marnować psychicznej energii na
                        rozważanie czemu on jest taki jaki jest i czy może się zmienić.
                        Zajmij się sobą, swoimi dziećmi i Waszym szczęściem. Jeśli jeszcze
                        kiedykolwiek Cię uderzy koniecznie zrób obdukcję i zgłoś sprawę na
                        policję, gromadź dane świadków jego wyzwisk w stosunku do Ciebie
                        itd. Będzie Ci łatwiej w razie gdyby zechciał dokuczyć Ci walcząc o
                        swoje dziecko.

                        Jeśli nie zależy Ci na własnym szczęściu, pomyśl o swoich dzieciach.
                      • wariamiktoria Re: a ja znalazlam jeszcze cos takiego... 04.09.09, 10:55
                        Jak się wyrwać to już Ci doradzano wielokrotnie, skoro nie skutkuje udaj się po
                        pomoc do psychologa, psychiatry bo takie gdybanie na forach jak widać nic ci nie
                        daje.
                        Co zrobić z ojcem biologicznym młodszego syna. Zrób kosztorys utrzymania dziecka
                        od samego początku: witaminy w ciąży, wizyty u lekarza, badania, leki, wszystko.
                        Koszt wyprawki, pieluch, wyżywienia, lekarzy, szczepionek, badań, zabawek. Spisz
                        sobie każdą maleńką rzecz jaką pamiętasz i podlicz koszty. Podział ich na pół
                        nie jest sprawiedliwy bo w końcu to ty i twój mąż gros czasu opiekujecie się
                        dzieckiem, przyjmijmy wciąż niesprawiedliwy ale podział 40:60 z czego 60%
                        powinien zapewnić ojciec biologiczny dziecka. Skoro nic do tej pory dziecku nie
                        kupił, nie zatroszczył się o niego, o swoje prawa do dziecka to nie licz że coś
                        się zmieni. Dziecko wie kto jest jego ojcem - ten do kogo mówi tato! I niech ma
                        tego ojca a nie jest gdzieś na huśtawce między rodzicami biologicznymi a
                        prawdziwymi. Zachowując się w ten sposób bardzo krzywdzisz dziecko nie dając mu
                        nic w zamian. Kochanek ma cię w d. i to się nie zmieni. Co gorsza dziecko też ma
                        w d. bo spacerki to tyle co nic, jak policzysz koszty to zobaczysz jak daleko mu
                        siedzi dobro dziecka.
                        Chyba że kręci cię ten stan w jakim jesteś to sobie bądź dalej ale nie wciągaj w
                        to dzieci!
                        A jak już się otrząśniesz i zobaczysz ile nerwów i innych rzeczy kosztuje cię ta
                        sytuacja to jesteś blisko wyjścia na prostą. Użyj kartki, długopisu i głowy.
                        Wypisz sobie wszystko dokładnie skrupulatnie. Zobacz co jest sensowne:
                        wyprowadzić się od męża i samej opiekować się dziećmi czy zostać z mężem, który
                        te dzieci kocha. A kochanka kopnij tam gdzie ma ciebie i wasze dziecko i na
                        próby powrotu przedstaw mu rachunek. Jak ureguluje, zaoferuje sensowne alimenty
                        to możesz się zastanawiać czy dać mu prawo do widywania się z dzieckiem. Do tego
                        momentu dobrze by było żebyś ustabilizowała się psychicznie. Wtedy masz szansę
                        podjąć racjonalną decyzję - teraz jak sama wiesz nie jesteś w stanie.
                      • babcia47 Re: a ja znalazlam jeszcze cos takiego... 04.09.09, 11:22
                        > powiedzcie mi jak mam się wyrwać? co mam zrobić?
                        zauwazyć, ze jesteś juz dorosłą osobą, która do tego powołała do
                        życia dwa inne istnienia i jest za nie odpowiedzialna..a Ty
                        sprawiasz wrażenie jakby dla ciebie najwazniejsze było tylko to co
                        Ty odczuwasz, czego chcesz..w Twoje "rozterki" zaangazowałaś cztery
                        inne osoby, w tym swojego kochanka, któremu jak widac bardzo się ta
                        zabawa podoba, szczególnie ze nie ponosi żadnych konsekwencji..w
                        sumie jedynymi osobami, które konsekwencje moga ponieśc jest twój
                        mąż i dzieci. Powinnaś podjąć jakąś decyzje i albo ich zostawić i
                        bawić się swoim życiem jak ci sie podoba albo pogonić kochanka,
                        który i tak ma ciebie i dziecko w nosie, rozwiązując sprawę jego
                        dziecka albo przy pomocy sądu (alimenty) a jeszcze lepiej, jezeli
                        mąż dziecko uważa i traktuje jak swoje, chce na nie łożyć i
                        wychowywać po prostu odcinając faceta (kochanka) od swojej rodziny.
                        Dorosłość nie polega na tym, ze mozna robić co sie zywnie podoba..to
                        przede wszystkim odpowiedzialnośc za swoje czyny. Nie mozna zjeść
                        ciastko i mieć ciastko..a ty chciałabyś miec wszystko na raz i
                        dziwisz sie, że tak sie nie da..Sądzę, że przede wszystkim powinnaś
                        zrobić porzadek ze swoją psychika i udać sie do odpowiedniego
                        specjalisty, który pomoze ci ją uporzadkować, bo jak narazie
                        zachowujesz się jak przedszkolak
                      • figrut Re: a ja znalazlam jeszcze cos takiego... 04.09.09, 12:58
                        kasi-a789 napisała:

                        > powiedzcie mi jak mam się wyrwać? co mam zrobić? jak się zachować? co z
                        > relacjami młodszego syna z biologicznym o.?
                        Dziewczyny już Ci napisały co masz zrobić. Napisały Ci prawdę, ale Ty prawdy nie
                        oczekiwałaś. Oczekiwałaś choć jednego, jedynego postu w którym ktoś napisze
                        "walcz o tą miłość która łączyła Cię z kochankiem" i to właśnie chciałaś
                        przeczytać. W pigułce Ci spiszę to, co napisały dziewczyny:
                        - Olej kochanka i wychowuj dzieci razem z mężem, o kochanku zapomnij, on nie
                        istnieje. Nie krzywdź dzieci, bo robisz im sajgon w życiu. One mają ojca -
                        obydwoje JEDNEGO - Twojego męża.
                        - Zakończ kontakty młodszego dziecka z posiadaczem fiuta który go spłodził.
                        Dawca spermy to nie koniecznie ojciec.
                        - Idź do psychiatry, psychologa, bo masz problem z samą sobą i nie potrafisz
                        podjąć dojrzałej decyzji.
                  • polsz Re: a ja znalazlam jeszcze cos takiego... 04.09.09, 14:07
                    miotasz się. Skoro odmawia Ci seksu to skąd ten syn? Niby jesteś z nim w
                    wieloletnim związku a jesteś mężatką, którą zajmuje się mąż. Troll, doktorantka,
                    puszczalska idiotka. Wybierz określenie, które cię opisuje ale mam wrażenie, że
                    wszystkie trzy mówią o Tobie
                  • deodyma Re: a ja znalazlam jeszcze cos takiego... 04.09.09, 18:32

                    > dziewczyny czemu takie jesteście?sad



                    a ja pytam, czy Ty kobieto jestes normalna???
    • woman_in_love nikt z tego chaosu nic nie zrozumial (zapewne) 02.09.09, 13:29
      - dlatego napisz to jeszcze raz po polsku. A kiedy cie pobil? Jak
      bylas z nim kiedys, czy teraz, jak juz jestes z tym swoim mezem?
      • magma.we Re: nikt z tego chaosu nic nie zrozumial (zapewne 02.09.09, 13:47
        Ja zrozumiałam, zatem tłumaczę:

        - autorka żyje z mężem, ale emocjonalnie od kilku lat związana jest z kochankiem

        - pierwsze dziecko ma z mężem, drugie z kochankiem, i mąż o tym wie

        - mimo swojej wiedzy, mąż wychowuje oboje dzieci

        - kochanek od niedawna zachowuje się źle, traktuje autorkę jak szmatę

        - autorka jest z mężem z rozsądku, z kochankiem chciałaby być z miłości, ale kochanek nie chce z nią być

        - autorka pyta, czy, skoro formalnie ojcem obojga dzieci jest mąż, może ojcu biologicznemu odmówić kontaktu z młodszym dzieckiem.

        Do autorki - związek z kochankiem jest destrukcyjny. Niszczy Ciebie i źle wpływa na dzieci. W takiej sytuacji zrezygnowałabym z tych kontaktów (ból przeminie, choć teraz w to nie wierzysz), oraz zabroniła mu kontaktów z dzieckiem.
        Inaczej ten człowiek będzie Cię ciągnął w dół i kiedyś stwierdzisz, że nie tylko przegrałaś swoje życie, ale też spaprałaś je dzieciom.
        One potrzebują czystych sytuacji (młodsze dziecko musi wiedzieć, kogo traktować jako ojca!) i szacunku dla matki a także szacunku matki do samej siebie.
        Może uda Ci się odbudować relację z mężem. Jeśli nie - nie powinnaś żyć z żadnym z tych mężczyzn.

        Pozdrawiam!
        • gagatka70 Re: nikt z tego chaosu nic nie zrozumial (zapewne 05.09.09, 01:30
          Zgadzam się w `100 %.
      • theorema a ja zrozumialam:) 04.09.09, 14:29
        dlatego, ze znam prawie identyczna sytuacje. Osoby akcji - matka chlopczyka, jej
        maz, jej przypadkowy kochanek na szkoleniu. 9 miesiecy pozniej pojawia sie takze
        coreczka zrodzona z jednonocngo romansu.
        Podobna do taty jak odbicie w lustrze.
        Maz dziecko uznal, zony z domu nie wywalil.
        Ojciec dziewczynki pozwalal przyjezdzac do siebie i widywal sie wtedy z
        dzieckiem i matka, wtedy ze soba sypiali.
        Ba, rodzina ojca tez widywala sie z dzieckiem, kochankowie sami pojechali do
        dziadkow, a oni tak sie z wnusi ucieszyli...
        ale mala rosla, zaczelo jej sie pieprzyc kto tata, kto wujek i zeby uniknac
        dalszych komplikacji lekkomyslna mamusia postanowila calkowicie odciac kontakty.
        Chlopak pogodzil sie z tym, przynajmniej zewnetrznie. Uznal argumenty , ze to
        lepiej dla dziecka. Nie bedzie mialo schizy.
        I moze nawet bedzie happy end, jesli ktores z nich kiedys nie sypnie przy
        dziecku, nie wyciagnie tego jako argumentu w klotni.
        Albo dziecko zacznie szperac i wyszpera.
        Albo biologiczny ojciec nie wytrzyma cisnienia i pomimo, ze teraz uklada sobie
        zycie z inna - stwierdzi, ze musi corke zobaczyc.
        Jesli chodzi o matke, wszelkie "dobre kontakty" sluzyly mu tylko jako srodek
        oblaskawienia jej, zeby moc widywac dziecko. Jak jest z kochankiem autorki
        postu...szczere intencje, czy wyrachowanie?
        Nie ma tu dobrego rozwiazania, gdyby nie bylo rodzenstwa, moze byloby latwiej. A
        te wszystkie zapewnienia o super ojcu i mezu...a przy tym milosc do kochanka -
        klasyczna bigamia, albo wmawianie sobie, albo schizofrenia. Sorry...Albo moze,
        nie super maz i ojciec, tylko super jego portfel?
        I tak naprawde bicie przez kochanka nie ma tu nic do rzeczy. To jest wewnetrzna
        agresja przciwko patowej sytuacji, nieodwracalnej. I im dluzej bedzie ta
        niepewnosc, tym wieksza agresja bedzie. Wiec doradzalabym podjecie decyzji -
        nawet bez sadu, miedzy soba.
        A na marginesie - czy w dobie pigulek antykoncepcyjnych itp.wciaz jeszcze musza
        sie zdarzac takie historie? Bo pytanie o to czy na swiecie musza byc zdrady
        wydaje sie zbyt idealistyczne...
    • figrut Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 02.09.09, 13:41
      O rany ! Przeczytałam zalinkowany wątek i doszłam do wniosku, że zanim zaczniesz
      coś ograniczać, urywać, zabraniać, powinnaś uporządkować burdel w swoim życiu
      uczuciowym. Ty sama nie wiesz czego chcesz uncertain
      • aurita Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 02.09.09, 13:48
        jezeli dziecko urodzilo sie w trwajacym zwiazku malzenskim to za ojca uwaza sie
        meza, jakakolwiek by byla prawda

        Pytasz sie czy zareagowac na bicie przez kochanka? powaznie pytasz czy jaja
        sobie robisz?
        • triss_merigold6 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 02.09.09, 13:58
          Tak o ile nie było sprawy o zaprzeczenie ojcostwa i ustalenie tego
          właściwego.
    • kasi-a789 b]magma.we[/b] bardzo bardzo dziękuje 02.09.09, 13:56
      magma.we bardzo bardzo dziękuje, doskonale mnie zrozumiałaś, ogromnie CI
      dziękuje.
      uderzył mnie po raz pierwszy kilka tygodni temu,
      muszę coś wybrać, dziecko am 2 lata jeszcze nie rozumie całej tej sytuacji więc
      teraz jest jedyna szansa na to żeby jeszcze coś zrobić
      • figrut Re: b]magma.we[/b] bardzo bardzo dziękuje 02.09.09, 14:10
        Zalinkowany wątek dał mi jaśniejszy obraz sytuacji. Nie wiem, czy zdajesz sobie
        sprawę z tego, że Twój mąż może mieć dość tej sytuacji, wziąć z Tobą rozwód i
        odebrać Ci prawa do opieki nad dziećmi lub nad samą córką. Jeśli udowodni w
        sądzie, że jesteś niestabilna emocjonalnie ( a jesteś), a on sam jest dobrym
        ojcem i nie robi burzy w życiu dzieci, to sąd na chwilę obecną bardziej
        przychylnie spojrzy na niego, nie na Ciebie jako matkę, która namąciła i sama
        nie wie czego chce. Może też być tak, że Twój mąż wystąpi do sądu o zaprzeczenie
        ojcostwa dla młodszego dziecka, biologiczny ojciec natomiast wniesie sprawę o
        udowodnienie, że on jest ojcem młodszego (co nie będzie takie trudne, bo w
        papierach rozwodowych będzie wiele brudów w tym i także Twoja zdrada). Na sam
        koniec możesz zostać sama z sobą. Córka z obecnym mężem (albo i dwoje dzieci), a
        Ty bez męża, dzieci i kochanka.
        • pamejudd I w sumie ostatnia opcja bylaby najslodsza. 04.09.09, 12:01
          Glupia pimpa dostalaby to, na co w gruncie rzeczy zasluguje.
    • kasi-a789 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 02.09.09, 14:06
      jak była w ciąży to myślał o tym żeby wyjechać na stałe za granice, miał
      wątpliwości co do tego czy chce zobaczyć dziecko, ale ja to jakoś tak to
      ciągnęłam, głupia byłam bo miałam nadzieje ze może do mnie wróci, jak urodził
      się synek to nagle on stał się dobrym tatą, a teraz po 2 latach tak bardzo się
      zmienił w stosunku do mnie, szarpie mnie, poniża.
      zrozumcie mnie, dla mnie to nie jest łatwa decyzja, najgorsza w moim życiu,
      jeśli pozwolę na kontakty ojca z synem (biologicznego) to mąż odejdzie, a jest
      naprawdę dobrym ojcem, a co będzie jeśli były kochanek będzie coraz częściej
      podnosił na mnie rękę przy synku?
      • chloe30 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 02.09.09, 14:13
        kasi-a789 napisała:
        > zrozumcie mnie, dla mnie to nie jest łatwa decyzja, najgorsza w
        moim życiu,
        wszystko mi się w środku przewraca jak taki bełkot czytam.

        Ciekawe co jeszcze fiut musi zrobić, żebyś wreszcie zrozumiała gdzie
        cie ma, i co jeszcze musi się stać, żeby twoje dzieci zaczęły być
        dla ciebie ważne.
      • osa551 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 02.09.09, 17:05
        > zrozumcie mnie, dla mnie to nie jest łatwa decyzja, najgorsza w moim życiu,
        > jeśli pozwolę na kontakty ojca z synem (biologicznego) to mąż odejdzie, a jest
        > naprawdę dobrym ojcem, a co będzie jeśli były kochanek będzie coraz częściej
        > podnosił na mnie rękę przy synku?

        Kurde,

        Ja naprawdę potwornie podziwiam Twojego męża. Wychowuje dziecko, które żona
        poczęła z kochankiem i jeszcze znosi to jak zachowuje się kochanek. Przepraszam,
        że zapytam - dlaczego masz takie cholerne klapki na oczach. Ja wiem, że miłość
        jest ślepa, ale bez przesady. Ja na miejscu Twojego męża zostawiłabym cię jakieś
        2 lata temu i dalej radź sobie sama żono jak jesteś taka mądra. Pewnie bardzo
        kocha syna i nie chce, żeby taka żona kretynka, która dostałaby i tak w sądzie
        przy rozwodzie mieszkanie z dzieckiem skrzywdziła dziecko.
    • nangaparbat3 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 02.09.09, 16:35
      Kasiu, w innym wątku napisalaś:
      >>nie chce walczyć w sadzie o młodsze dziecko z
      mężczyzną który jeszcze w czasie trwania ciąży planował że wyjedzie na stałe za
      granice i wcale się nad losem dziecka nie zastanawiał, z kimś kto nie kupił
      dziecku ani jednej paczki pieluch, jego miłość do dziecka jest ogromna ale tylko
      na spacerkach.


      O czym w takim razie mowisz? To dziecko nigdy nie bylo jego dzieckiem,
      podejrzewam, ze w sytuacji jaka jest nahbardziej stabilny zwiazek emocjonalny
      Maly moze miec z Twoim mezem. I moze masz racje pisząc, ze najlepeij by bylo
      oddac oboje dzieci własnie jemu.

      Twoj kochanek najwyrźniej sie nie sprawdza, mnie sie zdaje, ze nie tyle nie
      chcesz mu "odebrac" dziecka, co wciaz masz nadzieje, ze on sie odmieni i na
      powrot bedzie tak jak na poczatku. Ale to akurat najmniej prawdopodobne rozwiazanie.
      Meża masz wspanialego - gdyby nie postawil wreszcie ultimatum, bylby dupkiem.
      Wyglada na to, ze kocha i dzieci, i Ciebie. Moze ten kochanek wyjedzie jednak za
      granicę, a Ty wrócisz (emocjonalnie) do męza?
      I jeszcze jedno - jeśli bys zwiazala sie z kochankiem - co z córką? Z kim by
      zostala? I jak by to na nia podziałało?
      • bri Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 03.09.09, 13:09
        Biedne dziecko, to ze zdrady. Moim zdaniem będzie miało przesrane
        cokolwiek się stanie sad
    • kasi-a789 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 03.09.09, 12:14
      są jeszcze na świecie głupie kobiety np. jak jasad
      pisałam na kilku forach bo szukałam i szukam wsparcia, to ciągnie się już od
      kilku miesięcy, może nawet dłużej a ja mimo że wiem co powinnam zrobić nie mogę
      się na to zdecydować.
      jestem wdzięczna tym wszystkim kobietom które odpowiadają na moje posty i mnie
      wspierają, jest mi ciężko, jeszcze ciężej będzie moim dzieciom jeżeli nie zrobię
      tego co powinnam.
      nie troluje, nawet nie wiem dobrze co to znaczy, opisuje wszystko co dzieje się
      w moim życiu, wracam czasami do spraw które się wydarzyły kilka lub kilkanaście
      tygodni temu.
      tak jestem patologią, nie chce zranić moich dzieci, nie chce nikogo zranić
      przepraszam wszystkich którzy poczuli się urażeni, ja bardzo cenie sobie
      wszystkie rady a to że nie potarfie zrobić tak jak piszecie nie wynika z braku
      szacunku do czyjejś wiedzy i chęci pomocy..ja po prostu nie potrafięsad
      • wobbler Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 03.09.09, 12:48
        Nie przejmuj się.
        Oddzielaj ziarno od plew. Kilka na pewno wyłuskasz.
        CO CHCĘ OSIĄGNĄĆ > JAKĄ METODĄ > EFEKTY
        Metodę znamy - forum. Efekty widzimy. Odrzucasz wszystko co nie odpowiada Twoim
        celom. Co z nimi zgodne - zachowujesz.
        Nie ma się co mazać.
        Powodzenia życzę! smile
        • kasi-a789 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 03.09.09, 12:58
          dziękuję, ciężko mi jest, nie jestem silną osobą, nie mam przyjaciół, nie mam
          żadnej bliskiej osoby oprócz właśnie tego byłego kochanka i męża. sad
          • wobbler Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 03.09.09, 13:20
            Nie łam się.
            Jakbyś chciała pogadać to pisz na priv. Podam Ci gg.
            Ze wszystkim można sobie poradzić. Ja jestem po 2 rozwodach...I też po gębie
            oberwałam parę razy.
          • agatar-m Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 03.09.09, 13:26
            kurcze przydałaby ci się bliska osoba, różne są problemy, wiekze i mniejsze i
            wygadanie się psipsiaciółce to naprawdę by ci pomogło, nie dziwię się,że tutaj
            piszesz.... a powiedz czy któregoś z nich kochasz? I pomyśl który tak naprawdę
            cię kocha, i co to znaczy dla ciebie miłość okazywana kobiecie i dziecku.
          • wymiatator1 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 14:33
            Szmaty rzadko mają przyjaciół. Ludzie instynktownie wyczuwają od kogo lepiej
            trzymać się z daleka.
            • kasi-a789 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 14:43
              wymiatatorze czy wymiatatorko bo nie wiem jakiej płci jesteś, nie jestem szmatą,
              faktycznie zachowałam się skandalicznie ale nie jestem kurwą.
              Nie kocham męża, emocjonalnie nie jestem z nim związana od bardzo dawna, nie od
              chwili kiedy go zdradziłam, tylko od czasu kiedy pół roku po naszym ślubie
              przyszedł z obraczką na lewej ręce i tłumaczył się tym że wstydzi się tego że ma
              żone, po tym jak mówił mi wielokrotnie że jestem głupia i jest ze mną tylko ze
              względu na córkę (wtedy była tylko ona), kiedy musiałam go prosić o złotówkę na
              jedzenie, studiowałam dziennie a rente którą miałam po zmarłym tacie oddawałam w
              całości mojej mamie z którą mieszkamy.
              przestałam go kochać jak przestał mnie przytulać i całować,
              przykłady mogłabym mnożyć długo
              może oboje nie dorośliśmy do małżeństwa, ja poznałam jednak kogoś kto mnie
              traktował tak jak nigdy wcześniej nie traktował mnie mąż, i zanim zdradziłam
              męża powiedziałam mu o tym wszystkim, nie ukrywalam się i nie chowałam po kątach
              Mąż jest świetnym tatą ale nie daje mi miłości, nie mam jego wsparcia, został ze
              mną ale nie czuje by mnie kochał, nie jestem dla niego nikim ważnym, ale ojcem
              muszę to przyznać-jest wspaniałym
              • mondego1 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 14:50
                [i]to czemu, jak byl taki zly dla ciebie, nie rozwiodlas sie od razu
                tylko pakowalas sie w kretynski romas poloczony z wpadka?? a teraz
                dupa zbita i placz
                • wymiatator1 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 14:56
                  Za głupotę się płaci.
            • gagatka70 Przeginasz. I to bardzo. 05.09.09, 01:42
              Faceci też mają dzieci "na boku", ich żony też o tym wiedzą i jedna się z tym
              godzi, inna się rozwodzi, oni też przez lata sami nie wiedzą, czy chca byc z
              żoną, czy z matką pozamałżeńskiego dziecka... Takie sytuacje sie ludziom
              zdarzają. Często. Sama znam kilka w gruncie rzeczy podobnych historii, jedna
              dotyczy nawet mojego brata.
              Autorka wątku bez wątpienia sie pogubiła (jak sama twierdzi) i moim zdaniem
              niezbędna jest jej pomoc dobrego psychologa, który by ją wzmocnił ( ja np.
              kompletnie nie rozumiem jej skrupułów wobec kochanka). Pytanie, skąd na to wziąć
              kasę- dzisiaj to ja bym sie własnie o to zatroszczyła.
              • plodny Re: Przeginasz. I to bardzo. 05.09.09, 08:49
                Sa bezplatne poradnie psychologiczne. Jesli chodzi o Wawe, to moge autorce podac
                przykladowa.
    • kasi-a789 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 03.09.09, 13:25
      napisałam wiadomość
      • wobbler Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 03.09.09, 15:21
        Masz maila smile
    • mustangmac To jakiś bełkot jest 04.09.09, 11:39
      Przeczytałem to kilka razy i jakoś nie kumam, kto jest kogo ojcem, kto kogo
      bije, kogo kochasz, kto jest mężem, a kto kochankiem czy byłym. W tym chyba cały
      problem, że Ty też tego nie wiesz wink
    • tomkowski4444 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 11:58
      Kobieto masz nizle zjebbane zycie. Sama sobie namiezalas w zyciu wiec juz nie
      mieszaj dziecku w glowie ono samo jak dorosnie zadecyduje bo twoj kochanek/maż
      moze cie tak samo zostawic. woja droga to jakas ostatnia z niego piiierdołła ze
      bierze babe z dzieckiem jakby panien bezdzietnych nie bylo na swiecie.
      • mondego1 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 14:44
        a moze to szkic scenariusza kolejnego odcinka¨"mody na sukces"??
    • titta Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 12:01
      Najpierw prowadzisz podwojne zycie, a potem dziwisz sie, ze facet z
      rozbitej rodziny tego nie wytrzymuje? Postaraj sie ulozyc najpierw
      swoje zycie - szarpiac sie spokojnego domu dziecia nie zapewnisz.
    • brak.slow Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 12:43
      ja się tylko zastanawiam nad twoim mężem, ktory to wszystko znosi... albo
      frajer, albo jakis gosc nierozgarnięty, albo nie wiem co.. ktory normalny gosc
      pozwoli sobie na to, zeby mu baba zaciązyla z jakims obcym dziadem, ba, pol
      biedy zaciążyla,, ale dalej go widywala!
      wierzyc sie nie chce ze ty masz męża
      • llollobrygida Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 15:36
        brak.slow napisała:

        > ja się tylko zastanawiam nad twoim mężem, ktory to wszystko
        znosi... albo
        > frajer, albo jakis gosc nierozgarnięty, albo nie wiem co.. ktory
        normalny gosc
        > pozwoli sobie na to, zeby mu baba zaciązyla z jakims obcym
        dziadem, ba, pol
        > biedy zaciążyla,, ale dalej go widywala!
        > wierzyc sie nie chce ze ty masz męża


        To przeczytaj dokładnie to co napisała o mężu. Mi to wygląda na
        homoseksualistę co się ożenił żeby rodzina się od niego odczepiła -
        jak tylko żona zaciążyła, przestał jej nawet dotykać.Dwójka dzieci
        mu nie szkodzi, wręcz przeciwnie, nikt się go już nie czepi o
        pedalstwo.Prawdopodobnie żyje z facetami.
        Dziewczyna jest skrajnie pozbawiona wsparcia, nisko się ceni, więc
        jak się znalazł facet co ją rzeczywiście fizycznie zechciał,
        przylepiła się do niego myśląc,że wielkie szczęście do niej zawitało.
    • rarely nic z tego nie rozumiem 04.09.09, 12:58
      kto jest czyim ojcem i kto kogo kocha ale pisz czesciej bo robi sie
      ciekawie
    • kasi-a789 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 13:57
      zakończę to, postaram się. małymi kroczkami, od dzisiaj nie napisze pierwsza smsa.
      piszemy do siebie codziennie od 3 lat, zawsze jak któreś z nas dłużej się nie
      odzywa to drugie się martwi..to działa w obie strony.
      niedawno jak nie napisałam mu "dobranoc" to był smutny i pisał że nawet się nie
      pożegnałam.
      czasami chodzimy na spacery sami, albo idziemy na kawę, albo na lody i potrafimy
      gadać kilka godzin o wszystkim, później odprowadza mnie na przystanek albo
      odwozi do domu żebym nie wracała sama, zanim dojdę do domu dzwoni żeby się
      zapytać czy dojechałam.
      i nagle jest taki dzień że wszystko go irytuje, jest bardzo nie miły, rzuca się,
      obraża mnie, ale nadal szuka ze mną kontaktu.
      ja napewno czuję więcej, inaczej, ale to nie jest tak że zdradziłam męża z
      pierwszym lepszym bo miałam ochotę na seks, napewno i w moim małżeństwie nie
      działo się dobrze, mimo tego że mąż jest super ojcem nie zawsze był i jest super
      mężem.
      gdyby kochanek zawsze był taki jaki zdarza mu się być pewnie bym uciekła, ale są
      tygodnie kiedy traktuje mnie jak osobę najważniejszą na świcie..a później spadam
      na dno
      • chloe30 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 14:08
        kasi-a789 napisała:

        > zakończę to, postaram się. małymi kroczkami, od dzisiaj nie
        napisze pierwsza sm
        > sa.

        Ja pierdziele. Heroizm normalnie.
        Weź sie ogarnij dziunia, albo leć za chłoptasiem, tylko dzieci
        zostaw mężowi, niech mają normalny dom.
        >
        • kasi-a789 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 14:13
          chloe wiesz jaka to jest ciężka decyzja dla mnie
          • chloe30 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 14:15
            kasi-a789 napisała:

            > chloe wiesz jaka to jest ciężka decyzja dla mnie


            DOROŚNIJ.
          • chloe30 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 14:18
            kasi-a789 napisała:

            > chloe wiesz jaka to jest ciężka decyzja dla mnie


            Ty musisz być trollem, NIE MA TAKICH GŁUPICH LUDZI.
            Albo mam zbuyt dobre mniemanie o tych, co razem ze mna te planetę
            dzila.
            • mondego1 mial racje kretynofil 04.09.09, 14:47
              forum emama jest lepsze niz forum humorusmile)))
              • wymiatator1 Re: mial racje kretynofil 04.09.09, 16:01
                Oczywiście, bo tu głupota jest autentyczna smile
                • kasi-a789 Re: mial racje kretynofil 04.09.09, 16:38
                  nie, no nie jest pedałem, napewno. Mieliśmy po 19 lat, wpadliśmy, rodzice kazali
                  mu się ożenić (on się wzbraniał a ja nie miałam nic do powiedzenia), myślę że
                  nigdy mnie nie kochał, wstydzi się tego co zrobiłam i szkoda mu dzieci dlatego
                  ze mną został.
                  A ja czuje się jakaś emocjonalnie niedorozwinięta, nigdzie nie znajduje akceptacjisad
                  • llollobrygida Re: mial racje kretynofil 05.09.09, 11:18
                    kasi-a789 napisała:

                    > nie, no nie jest pedałem, napewno. Mieliśmy po 19 lat, wpadliśmy,
                    rodzice kazal
                    > i
                    > mu się ożenić (on się wzbraniał a ja nie miałam nic do
                    powiedzenia), myślę że
                    > nigdy mnie nie kochał, wstydzi się tego co zrobiłam i szkoda mu
                    dzieci dlatego
                    > ze mną został.
                    > A ja czuje się jakaś emocjonalnie niedorozwinięta, nigdzie nie
                    znajduje akcepta
                    > cjisad

                    Przede wszystkim nie znajdujesz jej u siebie.Sama piszesz,że nic nie
                    miałaś do gadania i tak zostało, no prawie wink.
                    Co do pedalstwa to niekoniecznie wiesz wszystko o mężu, poza tym,
                    skoro z tobą nie sypia, a ma te 20-parę lat, to co robi ze swoim
                    popędem? Jakos nie wierzę że żyje w celibacie.
                    Tkwisz w narzuconym małżeństwie i twój facet (nie mąż) coraz
                    bardziej się frustruje - zrezygnował z wyjazdu za granicę, ty go
                    chcesz i nie chcesz, zaczyna tracić panowanie nad sobą.
                    Ktoś tu napisał,że każdy (oprócz nastoletnich mędrców co tu pisują)
                    był w sytuacji pozornie bez wyjścia a jednak jakieś się znalazło.
                    Ktoś inny poradził zastanowić się nad priorytetami i zacząć od
                    sprawy najważniejszej. Zaczęłaś małe kroki, ok, ale od zrywania
                    kontaktów z facetem.Serio tego chcesz? Gnić w nieudanym związku
                    dla "dobra" dzieci?
                • pamejudd To chyba plakac nalezy? 04.09.09, 18:08
                  Kiedy czytam ta slodkousta kasiunie, to nie dziwie si, ze ktos moglby jej dac w pysk.

                  Wiele innych "mamus" tez poraza...
            • wymiatator1 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 15:00
              Ja też często sobie myślę, że "przecież nie ma takich głupich ludzi". Ale potem
              sobie przypominam, że i ja takich głupich w życiu spotkałem, i że jest ich więcej.
      • bri Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 14:53
        Przeczytaj książkę, którą Ci polecałam wyżej. Będziesz wiedziała na
        co się przygotować w momencie, kiedy postanowisz zacząć żyć
        normalnie. Nie będzie łatwo. Twój kochanek zrobi bardzo wiele, żeby
        nie stracić nad Tobą kontroli. Bo po to właśnie są te obowiązkowe
        smsy od Ciebie, odprowadzanie do domu i telefony, żeby czuł, że
        kontroluje Twoje zachowanie. Niestety nic więcej.

        Jeśli mężczyzna kocha kobietę i chce z nią być i wspólnie wychowywać
        ich wspólne dziecko to jej to proponuje, organizuje mieszkanie itd.
        Dopóki z jego strony nie ma takiej konkretnej propozycji ani działań
        zmierzających w tym kierunku należy zakładać, że spotyka się z Tobą:
        a) bo lubi mieć na podorędziu na wszelki wypadek chętną partnerkę
        seksualną, która nie stawia mu żadnych wymagań;
        b) bo lubi mieć kogoś kogo kontroluje i wobec kogo może stosować
        przemoc, a seks i dziecko to tylko sposoby sprawowania tej kontroli.
      • bri Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 15:30
        Żeby Ci bardziej rozjaśnić w głowie: to, że Twój kochanek bywa
        czasem miły nic nie znaczy w zestawieniu z faktem, że zdarza mu się
        Ciebie uderzyć i JAK SAM TWIERDZI nie szanuje Cię.

        Alkoholicy, narkomani i seryjni mordercy miewają swoje dobre chwile
        i zachwycające cechy charakteru, ale to nie czyni z nich dobrych
        partnerów ani rodziców ani redukuje ryzyka, że związek z nimi może
        być potencjalnie bardzo krzywdzący dla ich partnerów oraz dzieci.

        Tak więc to, że Twój kochanek czasem bywa miły nie ma żadnego
        znaczenia.
      • jowita771 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 06.09.09, 11:22
        > czasami chodzimy na spacery sami, albo idziemy na kawę, albo na lody i potrafim
        > y
        > gadać kilka godzin o wszystkim

        forum.gazeta.pl/forum/w,16,99733650,99741231,Re_odmowa_seksu.html
        Zdecyduj się. W odstępie dwóch dni napisałaś, że możesz gadać z nim godzinami i
        że nie masz o czym z nim rozmawiać.
        Odnosząc się do całego wątku: mam wrażenie, że napisałaś tu po to, żeby
        przeczytać, że facet jest zagubiony i na pewno Cie kocha, tylko ma jakieś ważne
        powody, że Cię tak traktuje. Czepiasz się wszystkiego, żeby mieć z nim kontakt.
        Jak Ci dziewczyny doradziły, żeby się z nim przestać widywać, to strasznie się
        zmartwiłaś, że dziecko nie będzie mieć kontaktu z ojcem biologicznym. Nie
        czaruj, że chodzi Ci o kontakty dziecka z ojcem, to Tobie chodzi o podtrzymanie
        kontaktu z kochankiem, który już Cię nie chce. Nie przywiążesz go do siebie przy
        pomocy dziecka.
    • kasi-a789 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 15:01
      na samym początku kiedy dowiedział się o ciąży, kiedy minął pierwszy szok
      prosił mnie żebyśmy razem zamieszkali, prosił żebym go nie zostawiałasad
      dlaczego się nie rozwiodłam? ze względu na małe dziecko,pewnie ze strachu, z
      wygody. Nie wiem czemu
      Bri poszukam tej książki, czasami się łudzę że coś dla niego znaczę,
      chociaż w głębi duszy czuje że bardzo bym się bała z nim być, po tym wszystkim
      co się stało.
      • bmateuszczyk Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 05.09.09, 11:14
        Kasiu!
        Chaos z Twojego życia przeniósł się na styl pisania, więc dopiero po
        przeczytaniu wszystkich Twoich postów zrozumiałam Twoją sytuację życiową.
        Współczuję Ci, ale jedyne co mogę zrobić to udzielic Ci kilku rad - ja i
        inni internauci. Może to banalne stwierdzenie, ale prawdziwe - nikt nie
        przeżyje życia za Ciebie. Sama musisz podejmować decyzje i realizować je.
        Jeśli chcesz uporządkować swoje życie musisz zerwać wszelkie kontakty z
        kochankiem. I to nie metodą drobnych kroczków, ale definitywnie, tak jak
        narkoman zrywający z nałogiem.
        A co z innymi aspektami Twojego życia - pracą, zainteresowaniami, miłością
        do dzieci? Może spróbuj się na nich skupić zamiast na sprawach damsko-
        męskich. Piszesz, ze nie masz przyjaciół, ale czy zrobiłaś coś, żeby ich
        mieć? Bo ja odnoszę wrażenie, ze całe swoje dorosłe życie koncetrowałaś
        się na ułożeniu relacji z jakimś facetem, a wiec de facto na sobie. Moze
        czas pomyśleć o innych. Może czas, który dotąd spedzałaś z kochankiem
        poświęć na wolontariat, pomożesz innym i łatwiej będzie Ci nie mysleć o
        rozstaniu z kochankiem. A może zetknięcie z ludzkim cierpieniem o chorobą
        pomoże Ci z dystansem spojrzeć na swoje problemy.
        Pozdrawiam
        Bea
    • kasi-a789 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 15:15
      czuje się jakbym była emocjonalnie niedorozwiniętasadsadsad
      • llollobrygida Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 04.09.09, 15:41
        Nie sądzę, jak dla mnie jesteś bardzo niepewna siebie i pozostawiona
        samej sobie.
        Oprzyj się na kimś, choćby na Wobler, to zawsze coś więcej niż masz
        teraz.
      • pamejudd Nie tylko emocjonalnie, jak widac. 04.09.09, 18:10
        .
        • gagatka70 Re: Nie tylko emocjonalnie, jak widac. 05.09.09, 01:57
          Oj, ludzie, widac, że nigdy nie byliście w sytuacji, która dla was w danym
          momencie wydawała się być sytuacją bez wyjścia. I bardzo dobrze, tylko
          pozazdrościć. Ale moze dzięki takim zjazdom rodzi sie w ludziach empatia,
          której tu prawie nie ma... Jak małolaty, co jadą w sieci po każdej aktorce: od
          kazdej sa piękniejsze wszystkie piszące panny i panny wszystkich cudownych panów
          internautów wink.
          Kasia, odstaw tego dupka, zrób to dla siebie i dzieci. Zrób to!
    • scibor3 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 05.09.09, 08:07
      Jestem za tym aby ciebie przymusowo wysterylizować i odebrać prawa rodzicielskie
      do wszystkich dzieci. Tak idiotycznego ku...szona, jak ty, ze świecą by szukać.
      Chapeau bas, drogie panie. Zawsze znajdzie się jakaś czarna owca.
      • gku25 Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 06.09.09, 10:55
        Ale ile obrończyń wiarołomnejsmile
    • forencka Re: czy mam prawo zabrac mu dziecko? 05.09.09, 12:27
      Nie ważne czy biologiczny czy jaki tam, ,ważne żeby był porządny, a dziecko
      kochane. Pogoń dziada nie pozwól się poniżać!
Pełna wersja