liliankaa77
02.09.09, 17:05
Czytając pewien wątek o przemocowcu, zaczęłam się zastanawiać, jak to
jest, że facet który poniża fizycznie i psychicznie swoją żonę (już
byłą) jest dobrym ojcem. Znam przypadek z autopsji. Facet traktował
żonę jak śmiecia albo i jeszcze gorzej, stosował przemoc,
szantażował, groził itp. Jednocześnie był dobrym, troskliwym ojcem,
który zajmował się swoim malutkim dzieckiem w pełnym znaczeniu tego
słowa: wykonywał wszelkie czynności pielęgnacyjno-opiekuńcze,
zajmował się rozwojem dziecka, spędzał z nim mnóstwo czasu, bawił
się, okazywał miłość- jednym słowem robił wszystko to co należy do
kochającego rodzica (piszę w czasie przeszłym, bo w chwili obecnej
nie mam już kontaktu z tą rodziną).
Zastanawiam się, jak to jest możliwe, mieć aż tak różne twarze.
Czyżby rozdwojenie jaźni? Znacie takie przykłady ze swojego życia? I
co o tym myślicie