matysiaczek.0
04.09.09, 08:08
Dzwonię dziś do naszego urzędu gminy. Proszę do telef kogoś odpowiedzialnego za wnioski rodzinne, dodatki z tytułu rozpoczęcia roku szkolnego. Rozmowa z "kompetentną" osobą:
- do kiedy muszę złożyć taki wniosek?
- blablabla..wydukała w końcu
....(wydaje mi się, ze inne dokum. prócz samego wniosku nie są potrzebne, jeżeli pobieram zasiłek, ale myslę, ze dla pewności spytam)
- jakie dokumenty sa potrzebne, nie chcę na darmo chodzic?
- do jakiej zerówki dziecko idzie?
- ??????????!!!!!!!!!!!! Do zerówki, gdzie idą wszystkie dzieci, jak skończą w danym roku kalendarzowym 6 lat, a są jakies inne zerówki?
- nooo...do zerówki szkolnej, czy przedszkolnej?
- ?????????????????? wydaje mi się, ze jest jedna zerówka (jestem spokojna, mogę się mylić, w koncu pierwszy raz dziecko do zerówki posyłam)
- bo może pani dziecko poszło do zerówki w szkole, wtedy składać może pani wniosek, jeżeli zostało w zerówce przedszkolnej, to nie może pani składać
- ale chyba jest obowiazek posyłania do zerówki, więc jaka to różnica? poza tym u nas przecież nie ma zerówki w szkole, jest tylko w przedszkolu (w sensie budynków)?..(juz lekko wkurzona)
- dobrze, nieważne, musi przynieść pani zaświadczenie z przedszkola, ze dziecko chodzi do zerówki.
koniec rozmowy, odkładam słuchawkę, dzwonię do przedszkola, tam mi mówią, ze zaświadczeń nie wydają, nie ma takiej potrzeby, jest obowiazek zerówkowy, dodatek dostaje sie na metrykę urodzenia.
znów dzwonię do urzędu...ta sama pani mi mówi, ze w takim razie nie dostane tego dodataku. Się wkurzyłam, proszę kierowniczkę do fona, mówię co sądzę o osobach zatrudnionych w urzędzie, ich "kompetencji". Kierowniczka z usmiechem przeprasza za podwładną, mówi, że nie trzeba dokumentów dodatkowych, przyjść, wypełnić wniosek i juz.
I jak skończyłam, to mam sprzeczne uczucia...bo po co tej nie fachowej pani narobiłam kłopotów, pewnie bedzie teraz miała nieprzyjemności, ale z drugiej str jakbym posłuchała jej, to dodatku bym nie dostała, bo papierów nie skałdałabym. Już nie chodzi o te kilka groszy, ale o sam fakt, zastanawiam się ile jeszcze osób w błąd wprowadziła...
Co wy na to?